DRUGI OBIEG
Wtorek, 27 Stycznia 2025
Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu, ustanowiony przez ONZ w rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, by upamiętnić miliony Żydów i innych pomordowanych przez niemieckich nazistów.
Tak, tych nazistów, którzy dzisiaj gromadzą się w konfederacjach Mentzena i Brauna i którzy chcą zgotować wszystkim obcym, wszystkim nieprawomyślnym i nienormatywnym podobny los.
A my wszyscy, a zwłaszcza demokratyczne rządy państw europejskich patrzą na ich brunatne marsze i ich rozpychanie się w polityce, na ich agresywny język i złowrogie plany, praktycznie bez żadnej reakcji.


1.
Przemiła Czytelniczka Drugiego Obiegu, pani Renata Pawłowska, przysłała D.O. swoją najnowszą książkę – zakochany przewodnik po Wenecji – „Wenecja, moja miłość” – z prośbą o jej zrecenzowanie.
Co też niniejszym D.O. uczciwie czyni.
Jeśli ktoś już był w Wenecji – obojętnie, czy dotarł tam samochodem, czy samolotem – i jeśli przeczytał choćby najbardziej pobieżny przewodnik, to pierwsze sto stron tej książki może go znużyć. Autorka nie stosuje bowiem dziennikarskiej zasady „cukierki na początek, na zachętę”, tylko trzyma się dość surowej metodologii.
Ale prawdziwe mięsko zaczyna się od strony setnej – i jest to mięsko zajmujące oraz niezwykle pożyteczne. Nawet dla takich stałych bywalców Wenecji jak D.O., który swego czasu nakręcił dla TVN24 dwuodcinkowy filmik o tym niewiarygodnym mieście z innej planety. Oczywiście w tak krótkiej formie D.O. nie mógł oddać nawet małej części dawnych i mniej dawnych wspaniałości Wenecji – zresztą mało komu się to naprawdę udaje.
W książce pani Pawłowskiej D.O. znalazł porcję wiadomości, które znacząco wzbogaciły jego wiedzę o tym mieście. Począwszy od słowniczka polsko‑weneckiego – bo dialekt wenecki mocno różni się od włoskiego, i to nie tylko zaśpiewem, lecz także specyficznym słownictwem, dla nieobytego często nie do przebicia. Dalej: solidną porcję wiedzy o kanałach, pałacach, parkach, punktach widokowych i kuinarnych. D.O. był w większości tych miejsc i może powiedzieć, że dobór w książce jest wyjątkowo trafiony.
Najbardziej jednak ucieszyła go lista weneckich specjalności kulinarnych w dialekcie weneckim. I wtedy D.O. uświadomił sobie, że ilekroć w Wenecji otwierał usta, natychmiast identyfikował się jako cudzoziemiec, przybysz diabli wiedzą skąd – z Genui, z Mediolanu, w każdym razie z północnych Włoch. Bo D.O. ma po włosku akcent właśnie z tamtych stron; na pewno nie neapolitański. Zna trochę dialekt rzymski i potrafi się nim posługiwać, ale robi to niechętnie, bo – w przeciwieństwie do innych dialektów włoskich – rzymski wydaje mu się knajacki.
A teraz, gdyby znowu pojechał do Wenecji, o czym marzy, zamawiałby potrawy znane tylko Wenecjanom, próbując wymawiać ich nazwy w dialekcie z odpowiednim weneckim zaśpiewem.
Książka pani Pawłowskiej jest więc niezwykle ciekawą lekturą dla kogoś takiego jak D.O. I sądzi on, że będzie ciekawą lekturą dla każdego inteligenta – o ile oczywiście zniesie wszystkie maniery Google Translatora, polubi powtarzające się niemal na każdej stronie zwroty w rodzaju „można podziwiać…”, i nie zdziwi się, czytając, że gdzieś tam podają „świeże prosecco”. To typowy błąd komputerowego translatora, który nie rozróżnia dwóch znaczeń włoskiego słowa fresco: chłodny i świeży.


2.
Ale książka pani Pawłowskiej ma jeszcze jedną wadę: wzbudza w D.O. okropną tęsknotę za podróżowaniem.
Na domiar złego zadzwonił Przyjaciel, prosząc o rady w związku z planowanym wyjazdem z rodziną na Sycylię.
I kiedy D.O. opowiadał mu o miejscach, w których powinien zamieszkać, w których powinien jadać i które koniecznie powinien odwiedzić, miał przed oczami wszystkie te cudowne zakątki, które starał się uchwycić w cyklu filmików „Sycylia w sześciu olśnieniach”.
I tak strasznie, strasznie chciałby się tam znowu znaleźć: wciągnąć w nozdrza zapach morza, smażonych ryb i świeżych warzyw, wsłuchać się w niepowtarzalny soundtrack sycylijskiego miasta, napasać oczy niewiarygodnymi pięknościami południowo‑wschodniej Sycylii, przymykając jednocześnie oczy na góry śmieci, które te piękności od siebie oddzielają.
Ale chwilowo nigdzie nie pojedzie. Czeka go kolejna operacja, jest przykuty do lekarzy i lekarstw, i diabeł jeden wie, czy i kiedy znowu będzie mógł gdzieś spokojnie wyjechać.


3.

Obraz zawierający tekst, człowiek, Ludzka twarz, zrzut ekranu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/nowy-sondaz-zaufania-tusk-z-dawno-niewidzianym-wynikiem-nawrocki-zagrozony/js4y8fq
Liderem styczniowego sondażu zaufania IBRiS dla Onetu jest Karol Nawrocki z wynikiem 47,7 proc. (25 proc. "zdecydowanie" mu ufa, a 22,7 proc. "raczej ufa"). Brak zaufania do prezydenta zadeklarowało 45,9 proc. badanych ("zdecydowanie nie ufa" 30,1 proc. badanych, "raczej nie ufa" 15,8 proc.).
Tuż za Nawrockim uplasował się wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, któremu ufa 44 proc. uczestników sondażu ("zdecydowanie ufa" 18,4 proc., a 25,6 proc. "raczej ufa"). Styczniowy wynik Sikorskiego to wzrost o trzy pkt proc. wobec grudniowego badania.
Podium zamyka premier Donald Tusk, któremu łącznie ufa 41,7 proc. badanych ("zdecydowanie" 16,1 proc., "raczej" - 25,6 proc.). Premierowi zaufało o 4,4 pkt proc. więcej osób niż w poprzednim badaniu. Brak zaufania do Sikorskiego i Tuska wyraża odpowiednio 48,3 oraz 53,3 proc. respondentów.
Tuż poza podium znalazł się lider Lewicy i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty z wynikiem 40,7 proc. (wzrost o 3,3 pkt proc.) wobec 45,2 proc. odpowiedzi negatywnych.
========
I to nazajutrz po najpiękniejszym dniu w roku, kiedy Polacy wyglądają na takich, którzy odróżniają zło od dobra.
Nie odróżniają.


4.

Obraz zawierający człowiek, ptak, tekst, ubrania

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
To dlatego D.O. jest za demokracją walczącą. Na początek z neosędzami.


5.
Obraz zawierający ubrania, tekst, osoba, kobieta

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Kończ waść, wstydu oszczędź!


6.
3 lata temu
1.
Już zaraz 27 stycznia, więc przemykają przez media okolicznościowe kawałki: „bo tak trzeba”.
Jednym z nich, podchwyconym przez wszystkich łakomych redaktorów dyżurnych, są wyniki sondażu, wykazującego, że 40% młodych Holendrów nie wierzy w Holokaust albo uważają informacje o nim za mocno przesadzone.
Wow! Ci Holendrzy!
A ty, młody Polaku, wierzysz?

2.
Liliana Segre, ocalała z Holokaustu Włoszka, która przez dziesięciolecia niesie świadectwo Niewypowiedzianego Zła, ciesząca się powszechnym szacunkiem dożywotnia senatorka Republiki, żaliła się w tych dniach, że młodzież nie chce już słuchać opowieści o Holokauście, że ta zbrodnia nad zbrodniami dość gwałtownie znika z kolektywnej świadomości Włochów.
A ty, Polaku, masz świadomość Holokaustu?

3.
Marek Edelman, lekarz, mówił, że każdy chce żyć, że umierający w szpitalu staruszek ma nadzieję na jeszcze jeden dzień, że jeszcze raz odwiedzi go wnuczka i przyniesie mu ciepłą zupę.
A D.O. zawsze się zastanawiał, myśląc o Marku Edelmanie i innych ocalałych, że zrozumienie tego, co czują jest dla nie-Żyda niemożliwe. Po prostu nie-mo-żli-we.
Dajmy na to, że jakiś szaleniec uparł się, że to Polacy są winni wszelkiego zła i żeby to zło wyeliminować, trzeba eksterminować ich wszystkich.
Więc jesteś ty. Ale patrzysz, jak zabijają twoją matkę i twojego ojca, twoje siostry i twoich braci, twoich wujków i ciotki, twoją narzeczoną lub narzeczonego, twoich kolegów z klasy i wszystkich twoich sąsiadów. Znikają wszystkie znane ci domy, znika całe twoje miasto, znikają wszystkie inne miasta, które znałeś i w których byłeś. Znika cały twój świat, znika twój naród, cała kultura i sztuka twego narodu, twoje szkoły, muzea, biblioteki. Nikt już nie mówi twoim, Polaku, językiem, nikt cię nie rozumie i mało kto ci współczuje.
A ty żyjesz i nosisz w swojej głowie cały tamten świat, którego już nie ma. Jesteś jedynym, którzy pamięta twoją matkę i twojego ojca, twoje siostry i braci, ciotki i wujów, kuzynów, kolegów, jesteś jedyny, który pamięta tamto miasto, którego już nie ma, jesteś jedyny, który jeszcze mówi tym językiem, którym porozumiewały się miliony ludzi takich, jak ty.
Nie ma Polski, nie ma Polaków, nie ma polskich książek, z nikim nie możesz już porozmawiać po polsku.
A ty żyjesz i twoja głowa jest grobem ich wszystkich i tego wszystkiego.
Nie, tego sobie po prostu wyobrazić nie sposób. Nie sposób poczuć tego, co czuł Marek Edelman i inni ocaleni.

4.
Czy ktoś może dokonać Holokaustu Polaków, wymazać Polskę i Polaków z planety Ziemia?
No, a jak myślisz, Czytelniku: gdzie spadnie pierwsza bomba termojądrowa, kiedy przyciśnięty do muru Putin zdecyduje się ją odpalić?
Kiedy wszystko, co znasz, co widzisz, słyszysz i czujesz dokoła zniknie, ty, będziesz wolał żyć czy umrzeć?
Zwłaszcza, kiedy was, niedobitków, będą mordowali wasi sąsiedzi, bo oni też będą myśleć, że jesteście źródłem wszelkiego zła, że ściągnęliście go na innych?
Nie, Tego nie można sobie wyobrazić.
To będzie bardzo trudno opisać, opowiedzieć.
A kiedy wam to się już uda – nikt nie będzie chciał tego słuchać, nikt nie będzie chciał czytać. I wasza ofiara na dłuższą metę nie posłuży nawet za memento dla przyszłych pokoleń.
Ale – mówił Marek Edelman – każdy chce żyć ten jeszcze jeden dzień, chce, by jeszcze raz przyszła w odwiedziny wnuczka i dotknęła swoją ciepłą, jędrną ręką waszej żylastej, bezkrwistej, chłodniejącej dłoni.


7.
4 lata temu
1.

Kiedy ktoś wybiera się na Elbę, jedzie na ogół Via Aurelia do portu w Piombino, skąd odchodzą promy do Portoferraio. I nawet nie wie, że przejeżdża koło antycznych term w miejscowości Venturina. Pośrodku miasteczka jest krater, wypełniony wypływającą z wnętrzności ziemi wodą. Starożytni nazywali ją „Aquae Populoniae” i wiedzieli, że zanurzenie w niej może przynieść różne dobrodziejstwa. Woda jest bogata w siarkę i zasady i mocno zmieszana z błotem, którym się później oblepia kuracjuszy. Kiedy wypływa z dwóch różnych źródeł – 12 tys. litrów na minutę – ma temperaturę 36 stopni. Takie naturalne jacuzzi, chociaż już nikt do źródła nie wchodzi, bo to zbyt niebezpieczne, z wód tych zrobiono basen i jeziorko.
I właśnie gdzieś w pobliżu tych łaźni szedł sobie 23 stycznia 12-letni chłopiec. Beztrosko, bo był w swojej małej ojczyźnie. Jest 18. Dwunastolatek idzie do parku, by spotkać się z kolegą z klasy. Kiedy przybywa, kolega jest w towarzystwie innych chłopców. Są też dwie piętnastolatki, które chodzą do liceum w Piombino. Dwunastolatek wita się z grupą. W tym momencie dziewczyna mówi mu, żeby się nie odzywał, ponieważ jego głos ją denerwuje. Chłopak odpowiada nie. Obie dziewczyny zaczynają go obrażać. „Żydzie g…y, masz siedzieć cicho, bo jesteś Żydem. Masz umrzeć w piecu". Potem zaczynają na niego pluć, kopać, bić po głowie. Nikt z obecnych nie wystąpił w obronie chłopaka.
Potem wychodzi na jaw, że już w podstawówce rodzice znajdowali swastyki i obraźliwe rysunki w jego tornistrze. A przecież mieszkają tam od zawsze.
(https://www.lanazione.it/.../ragazzino-ebreo-preso-a... )

2.
Matka D.O. nie mówiła inaczej niż „Żydki” z nieskończoną pogardą. Im bardziej D.O. protestował, tym z większą lubością to powtarzała. Kiedyś jednak powiedziała, że przed wojną, w Kaczym Dole, jak się wtedy nazywała rodzinna D.O. miejscowość, a dokładniej „na naszym placu” było bajoro, do którego, raz w tygodniu „schodziły się Żydki”, „stawali na brzegu i się kiwali, mrucząc coś pod nosem”. Bajoro wyschło, zostało po nim ledwie zagłębienie, w którym wyrosły olszyny. Nikt się już za czasów młodości D.O. nad nim nie kiwał, nikt nie „mruczał czegoś pod nosem”. Żydów w Kaczym Dole już nie było. Było trochę bieda-domków, zasiedzianych już przez rodziny kolegów z klasy D.O., ale ich rodzice bardzo niechętnie mówili skąd pochodzą i jakim sposobem weszli w posiadanie tych domów.

3. Konferencja w Wannsee trwała tylko około dziewięćdziesięciu minut. To było 20 stycznia 1942 roku, 80 lat temu. Heydrich nie zwołał zebrania w celu podjęcia nowych zasadniczych decyzji w „kwestii żydowskiej”. Masowe mordowanie Żydów na podbitych terytoriach w Związku Radzieckim i Polsce już trwało, w trakcie budowy był już nowy obóz zagłady w Bełżcu, inne obozy zagłady były w fazie planowania. Decyzja o eksterminacji Żydów została już podjęta wcześniej.
Celem konferencji, zwołanej przez dyrektora Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy SS- Obergruppenführera Reinharda Heydricha, było zapewnienie współpracy głównych organizacji rządowych w „organizacyjnych, logistycznych i materialnych działaniach zmierzających do ostatecznego rozwiązania ‘kwestii żydowskiej’ w Europie”. Tym „rozwiązaniem” była eksterminacja Żydów Europy. Heydrich podkreślił, że po zakończeniu procesu deportacji los deportowanych stanie się sprawą wewnętrzną pod nadzorem SS.
Heydrich otworzył konferencję opisując antyżydowskie posunięcia podjęte w Niemczech od czasu przejęcia władzy przez nazistów w 1933 r. Powiedział, że między 1933 a październikiem 1941 r. wyemigrowało 537.000 Żydów niemieckich, austriackich i czeskich. Ta informacja została zaczerpnięta z briefingu przygotowanego dla niego w poprzednim tygodniu przez Eichmanna.
Heydrich donosił, że w całej Europie było około jedenastu milionów Żydów, z czego połowa była w krajach niekontrolowanych przez Niemców] Wyjaśnił, że skoro dalsza emigracja żydowska została zakazana przez Himmlera, jego miejsce zajmie nowe rozwiązanie: „ewakuacja” Żydów na wschód. Po spotkaniu, uczestnikom rozdano protokoły. Zawarto w nim wyjaśnienie, że ‘ewakuacja na wschód’ była eufemizmem oznaczającym śmierć. Uczestników poinformowano o potrzebie bycia „surowymi” i „twardymi”; wszyscy Żydzi mieli być postrzegani jako potencjalni wrogowie, z którymi należy się bezwzględnie uporać.
Drugim celem konferencji było ustalenie, kto jest Żydem. Heydrich powiedział, że nie zostaną zabici Żydzi w wieku powyżej 65 lat i żydowscy weterani I wojny światowej, którzy zostali ciężko ranni lub zdobyli Żelazny Krzyż. Ci mogli trafić do obozu koncentracyjnego Theresienstadt. Bardziej złożona była sytuacja osób, które były połowicznie lub ćwierć-Żydami, a także Żydów będących w związku małżeńskim z nie-Żydami. Heydrich zapowiedział, że Mischlinge (osoby mieszanej rasy) pierwszego stopnia (osoby z dwójką żydowskich dziadków) będą traktowane jak Żydzi. Nie miałoby to zastosowania, gdyby byli małżeństwem z nie-Żydem i mieli z tego małżeństwa dzieci. Nie miałaby również zastosowania, gdyby otrzymali pisemne zwolnienie od „najwyższych urzędów Partii i Państwa”. Takie osoby byłyby sterylizowane lub deportowane, gdyby odmówiły sterylizacji. „Mischling drugiego stopnia” (kobieta z jednym żydowskim dziadkiem) byłaby traktowana jako Niemka, chyba że była żoną Żyda lub Mischlinga pierwszego stopnia, lub miała „rasowo szczególnie niepożądany wygląd, który na pierwszy rzut oka wyróżnia ją jako Żyda”, lub miała „profil polityczny, z którego wynika, że czuje się i zachowuje jak Żyd". Osoby w tych ostatnich kategoriach zostałyby zabite, nawet jeśli byłyby w związku małżeńskim z nie-Żydami. W przypadku mieszanych małżeństw, Heydrich zalecił, aby każdy przypadek był oceniany indywidualnie, w zależności od wpływu na niemieckich krewnych. Gdyby takie małżeństwo wydało dzieci, które były wychowywane jako Niemcy, żydowski partner nie zostałby zabity. Jeśli były wychowywane jako Żydzi, mogli zostać zabici lub wysłani do getta starców. Zwolnienia te dotyczyły tylko Żydów niemieckich i austriackich. W większości krajów okupowanych, Żydzi byli łapani i masowo zabijani, a każdy, kto mieszkał lub identyfikował się z gminą żydowską w danym miejscu, był uważany za Żyda”.

Dziś w willi Wannsee, zbudowanej w latach 1914–1915, mieści się centrum pamięci i edukacji o Holokauście.

Wojnę przetrwał jeden egzemplarz Protokołu konferencji. Odnalazł go Robert Kempner w marcu 1947 r. wśród akt przejętych z niemieckiego MSZ. Nosił numer „16” na 30. Został użyty jako dowód w kolejnych procesach norymberskich.
Drodzy członkowie szajki: nie niszczcie waszych dokumentów: przydadzą się w procesach!

4.
2021 był najbardziej antysemickim rokiem w ostatniej dekadzie – raport o antysemityzmie https://www.jpost.com/diaspora/antisemitism/article-694197
World Zionist Organization i Jewish Agency opublikowały coroczny Raport o antysemityzmie.
Chociaż średnia liczba incydentów wynosiła ponad 10 dziennie, choć rzeczywista liczba jest prawdopodobnie znacznie wyższa, ponieważ tak wiele incydentów nie jest zgłaszanych.
Główne przejawy antysemityzmu to graffiti, profanacja, wandalizm i propaganda. Przemoc fizyczna i werbalna nadal stanowiła prawie jedną trzecią wszystkich incydentów. Jednak w zeszłym roku nie było morderstw na tle antysemickim.
W ciągu roku miały miejsce wydarzenia, które zbiegały się ze wzrostem liczby incydentów antysemickich.
Ta korelacja była widoczna zwłaszcza w maju, w którym wystąpiło wiele zdarzeń wysokiego napięcia. Obejmowały one Szawuot, Id al-Fitr, Dzień Nakby, Dzień Jerozolimy, Dzień Al-Quds, nasilająca się debata na temat eksmisji Palestyńczyków z dzielnicy Sheik Jarrah, trend antysemickiej przemocy pokazywany w TikToku, zamieszki żydowsko-arabskie w mieszanych miastach Izraela i oczywiście Operacja ‘Strażnik Murów’, ostatnia runda walk między Izraelem a Hamasem.
Każde z tych wydarzeń wiązało się ze znaczącym wzrostem incydentów antysemickich.
Za granicą, zwłaszcza w Europie, w grę wchodził również inny czynnik. W maju większość krajów w Europie zniosła blokady związane z COVID-19.
Już w 2020 r. pandemia COVID-19 była przez zwolenników teorii spiskowych wiązana z Żydami i dawała powód do antysemityzmu, a w 2021 r. antyszczepionkowcy wymyślili, że to Żydzi stoją za kampanią szczepień. Potem oskarżyli Żydów o autorstwo idei nakazów szczepienie i nawet powiązali to z polityką nazistowskich Niemiec podczas Holokaustu.

Które miejsca były najbardziej antysemickie w 2021 roku? Zdecydowanie Europa, gdzie miała miejsce prawie połowa wszystkich incydentów antysemickich.
Ameryka Północna znalazła się tuż za nią, a Stany Zjednoczone miały 30% wszystkich incydentów, chociaż zarówno Kanada, jak i Australia odnotowały „drastyczny wzrost” liczby incydentów antysemickich.
W Stanach Zjednoczonych w Nowym Jorku odnotowano podwojenie liczby incydentów antysemickich – było ich 503 w 2021 r. w porównaniu do 252 w 2020 r. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2021 r. Los Angeles odnotowało wzrost o 59% w porównaniu z tym samym okresem w 2020 r.
Wielka Brytania odnotowała o połowę więcej w ciągu pierwszych sześciu miesięcy, odnotowując 1308 zgłoszonych incydentów w porównaniu do 875 w poprzednim roku. W tym samym okresie liczba incydentów w Austrii podwoiła się w porównaniu do roku 2020.
Liczba incydentów w Niemczech również wzrosła, prawie tyle samo w ciągu pierwszych 10 miesięcy 2021 r. (1850) co w całym 2020 r. (1909). W ciągu ostatnich czterech lat zbrodnie antysemickie nasiliły się szczególnie w krajach niemieckich, które były wcześniej częścią Niemiec Wschodnich.
Dla kontrastu, według lokalnej społeczności żydowskiej, incydenty antysemickie w Rosji nadal spadały.
Coroczny raport WZO i Agencji Żydowskiej, publikowany przed Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu, 27 stycznia, ponuro przypomina, że pomimo okropności Holokaustu, antysemityzm wciąż żyje i wdziera się w 2022.

5.
A pępek świata? Dane z Wikipedii kończą się na r. 2015, a przecież dopiero potem szajka uwolniła sforę złoczyńców i czarownic; wiele z nich dostało się na najwyższe stanowiska państwowe.
A jak to było w 2015? „Stosunek Polaków do Żydów według sondaży (Wikipedia)
Według badań przeprowadzonych w 2015 r., co trzeci Polak deklaruje niechęć w stosunku do Żydów. Opublikowane badania CBOS pokazują, że 70 lat po wojnie stosunek Polaków do narodu żydowskiego zdecydowanie się poprawił. Na początku lat 90. XX w. liczba Polaków deklarujących antypatie do Żydów była trzykrotnie większa niż tych, którzy niechęci nie żywili. Podczas sondażu z 2015 r. proporcje te były wyrównane – 32% przyznawało się do niechęci, natomiast 28% stwierdziło, że odnosi się Żydów z sympatią.
Z odpowiedzi na następne pytanie przygotowane przez ankieterów wynikało, że w opinii 26% Polaków naród żydowski doznał ze strony Polaków więcej dobrego niż złego, 44% uważa, że bilans jest wyrównany, a 11% przyznaje, że Żydzi od Polaków doznali zdecydowanie więcej krzywd niż pomocy. Jeszcze w 1992 r. 38% ankietowanych w Polsce przyznało, że Żydzi doznali od Polaków więcej dobrego niż złego, a jedynie 9% twierdziło, że bilans był odmienny.
W ankiecie CBOS-u zadano także pytanie dotyczące reakcji na doniesienia o zbrodniach popełnionych przez naród polski na Żydach. Procent odpowiedzi przedstawiał się następująco:
36%: „współczucie dla ofiar”,
34%: „potępienie sprawców”,
29%: poruszenie, że „ludzie ludziom zgotowali ten los”,
26%: „wstyd, że doszło do takich zbrodni”,
20%: „oburzenie, że tyle mówi się o zbrodniach Polaków na Żydach, a za mało o Polakach, którzy Żydów ratowali”,
13%: „oburzenie z powodu szkalowania dobrego imienia Polski i Polaków”,
13%: „oburzenie z powodu przemilczenia tematu zbrodni popełnianych przez Żydów”,
10%: „wątpliwość, czy Polacy rzeczywiście byli sprawcami zbrodni na narodzie żydowskim

A zatem 56% Polaków odmawia zapoznania się z bolesną prawdą historyczną.
To nie znaczy, że 56% Polaków to antysemici.
A może oznacza? Doświadczenia D.O. od najmłodszych lat wskazują, że jednak większość rodaków wykazuje taką czy inną formę niechęci wobec Żydów. I jednocześnie, że bardzo, bardzo nieliczni potrafią uzasadnić, dlaczego ową niechęć odczuwają.
5. Ciekawy był artykuł sprzed niemal roku w „Rzeczpospolitej” (https://www.rp.pl/.../art8610461-antysemicki-problem-w... ).
„23.04.2021 Polscy Żydzi nie czują się bezpiecznie, a zdaniem 85 proc. z nich antysemityzm to „dość duży" lub „bardzo duży problem" – takie stwierdzenia znalazły się w najnowszym raporcie Komisji Stanów Zjednoczonych na temat antysemityzmu w Europie. (…)
Jak Amerykanie oceniają poziom antysemityzmu w Polsce? „Liderów społeczności żydowskich niepokoi obecność w przestrzeni publicznej retoryki antysemickiej, którą posługują się m.in. skrajnie prawicowe postaci polityki i mediów. Ostatnie debaty o Holokauście, historii i restytucji dotknęły drażliwych kwestii politycznych i uwolniły bezprecedensowe komentarze antysemickie" – piszą Amerykanie na wstępie do rozdziału dotyczącego Polski.
Później dodają, że wciąż aktualny jest list otwarty społeczności żydowskiej z 2018 roku, wystosowany tuż po głośnej nowelizacji ustawy o IPN. Głosił m.in., że polscy Żydzi „nie czują się dziś w Polsce bezpieczni", a „mowa nienawiści wylewa się z internetu i rozpycha się w przestrzeni publicznej".
Amerykanie posługują się też statystykami. Podają wyniki badania unijnej Agencji Praw Podstawowych z 2018 roku, z których wynika, że 32 proc. polskich Żydów doświadczyło przynajmniej jednego zachowania o podłożu antysemickim w okresie roku, 50 proc. z nich obawia się, że może to spotkać ich rodzinę i przyjaciół, a 42 proc. rozważało emigrację.
Autorzy amerykańskiego raportu przypominają w dodatku, że Polska wypada gorzej niż średnia dla Europy Wschodniej w dotyczących antysemityzmu wskaźnikach Ligi Przeciw Zniesławieniom.
Źródło: Rzeczpospolita
Może być zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba, ludzie stoją i na świeżym powietrzu
„Selekcja” Żydów przed bramą Auschwitz: kto do zabójczej pracy, kto do komór gazowych. Z tzw. albumu Auschwitz.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, na świeżym powietrzu, drzewo i tekst „House Wannsee onference w-gru gru2015 - ssouci Ho Google”
Villa Wansee, siedziba niesławnej „konferencji”.


8.
2 lata temu
1.
„Sądzę, że prawdziwym wyjściem jest okres przejściowy, oczywiście z nowym rządem i następnie wybory. Inaczej tego się nie da rozwiązać, z tym, że powinien być jakiś okres przejściowy. Proszę państwa, mamy sytuację nadzwyczajną, konstytucja przestała praktycznie obowiązywać, w związku z tym można zastosować różne metody”.

2.
W naszej historii działy się różne rzeczy, dobre i złe, empatyczne i okrutne. Jak to w historii, jak w każdym innym narodzie.
Rządzili ludzie mądrzy i głupi, szlachetni i podli. Jak to w historii, jak w każdym innym narodzie.
Ale D.O. nie przypomina sobie tak ad hoc, żeby kiedykolwiek wcześniej rządził Polską szaleniec.
Po 1989 roku w Polsce ścierały się, czasami ostro, często zbyt ostro, różne racje, różne poglądy, różne wizje państwa i społeczeństwa. Ale takie rzeczy są wpisane w ustrój demokratyczny, stanowią jego regułę, samą sól demokracji.
To wszystko się zmieniło, kiedy do polityki wkroczyli bracia Kaczyńscy. A właściwie Jarosław, bo Lech był tylko jego bladym cieniem, mniej błyskotliwy, mniej inteligentny, mniej zdeterminowany. I normalniejszy.
PiS nie jest partią, jak każda inna i to z wielu powodów.
Nie mieści się w ustroju demokratycznym, przede wszystkim dlatego, że jej nadrzędnym celem jest zniszczenie demokracji.
Nie jest zainteresowana dialektyką, nie pragnie kompromisu z innymi formacjami, nie przewiduje jakiegokolwiek kroku wstecz od wytyczonego celu: zniszczenia demokracji i zaprowadzenia rządów autokratyczno-mafijnych.
Nie jest partią, jak każda inna, albowiem wprowadziła do polskiej polityki ziarno fanatyzmu, ziarno szaleństwa.
Nie tylko do polityki: zaraziła swoim szaleństwem polskie państwo i jego instytucje. Zaraziła szaleństwem polskie społeczeństwo.
Ta partia nie powinna już istnieć.
Ta partia powinna zostać zdelegalizowana.
Tę opinię wyraziły w „Allegro ma non troppo” największe autorytety prawnicze naszego kraju.
Stało się to, ci się z Polską stało za sprawą jednego człowieka: założyciela i lidera tej partii – Jarosława Kaczyńskiego. On po prostu zaraża szaleństwem. Swoich najbliższych, potem swoich zwolenników, potem swoją partię, a potem całą Polskę.
To jest infektor.
Infektor to termin używany w XVI i XVII wieku na określenie osób, które miały smarować mury miast trującymi maściami, wywołującymi wybuchy zarazy.
D.O. nie wie, nie dowiedział się w sposób przekonujący od jego niegdysiejszych bliskich współpracowników, jak to robi Jarosław Kaczyński, jakich używa maści czy innych specyfików, wywołujących zarazę.
Jakkolwiek to robi, jest piorunująco skuteczny.
A przynajmniej był.
Teraz po prostu się boi.
Jego plan zawodzi.
Stracił władze, miny, które pozostawiał za sobą, przewidując konieczność wycofania się, są rozbrajane jedna po drugiej.
„Tylko brnięcie w szaleństwo może uratować przywództwo Kaczyńskiego” – powiedział w „Allegro ma non troppo wicemarszałek Senatu Michał Kamiński.
Jasnowidz.
Do tej pory Kaczyński potrafił swoje szaleństwo ukryć, rozmyć w uśmiechach, w żarcikach, w obślinianiu pocałunkami rąk napotkanym kobietom.
Teraz, w histerycznej panice, swojego szaleństwa już nie kryje.

3.
Czy takie dramatyczne anomalie występują też w innych krajach?
Oh, yes. Wszędzie tam, gdzie do władzy dochodzi monopartia i jedynowładca.
Nie ma jedynowładców zdrowych psychicznie.
Dotyczy to jednak procesu dochodzenia do władzy, a niekoniecznie już jej utrzymania przez następne pokolenia ludzi konserwujących reżim, ustanowiony przez jedynowładcę – założyciela. Jego następcy mogą być bezwzględni i okrutni, ale niekoniecznie są psychopatami.
Teraz mamy jeszcze jeden przypadek infektora: to oczywiście Donald Trump.

4.
Czy aby nie jest tak, że wszystko, co robimy w sferze pozaprywatnej, robimy dla rówieśników?
Od pierwszych kroków w piaskownicy interesuje nas tylko obcowanie z rówieśnikami. Szukamy naszego miejsca w społeczności. We wczesnym dzieciństwie pozycjonujemy się w zbiorowości, odnajdujemy nasze miejsca w hierarchii: lidera, jego przybocznego, jego giermka.
Idziemy przez życie grupowo: z rówieśnikami. Ubieramy się, jak oni, słuchamy, śpiewamy te same piosenki, co oni, chodzimy do kina na te same filmy.
Mamy swoje kody porozumienia, swój slang, swoje cytaty, swoje słowa-klucze, które wszystko wyjaśniają.
Nie przejmujemy się, że pokolenie naszych rodziców nas nie rozumie, że podnosi brwi na to, co uważa za nasze ekstrawagancje.
Kiedy dorastamy, orientujemy się, że nasz kod komunikacyjny staje się coraz bardziej niezrozumiały dla młodszych pokoleń. A my coraz mniej rozumiemy kody komunikacyjne pokolenia naszych dzieci.
Boleśnie odczuwają to nauczyciele, chociaż, oczywiście, uczą się nowego kodu komunikacyjnego, to takiej nici porozumienia, jak z rówieśnikami nie udaje im się osiągnąć.
Starzejąc się, stajemy się żywymi eksponatami muzealnymi, eksponujemy w mowie i ubiorze nasze pokolenie, które stało się tak egzotyczne dla nowych pokoleń.
To samo dotyczy polityki.
Jeśli przypadkiem zostajemy politykami, realizujemy naszą, pokoleniową wizję polityki, wizję społeczeństwa, wizję państwa.
Jeśli mamy w sobie ziarno szlachetności, zdobywamy się na uwzględnienie potrzeb pokolenia starszego niż nasze.
Ale nasza pokoleniowa wizja świata robi się coraz bardziej oderwana od pokoleniowej wizji świata najpierw naszych dzieci, potem naszych wnuków.
A z młodymi pokoleniami nieszczęście jest takie, że nie mają wiedzy, nie mają narzędzi intelektualnych do rządzenia.
Są dopiero w terminie, są czeladnikami, którym można powierzać co najwyżej prace pomocnicze, ale za doświadczonego majstra roboty nie będą umieli wykonać.
I, psiakość, D.O. też pisze dla swojego pokolenia. Stara się zawierać w tym, co pisze, wartości uniwersalne, ponadpokoleniowe, a nawet ponadczasowe, ale podejrzewa, że one nie interesują innych pokoleń.
Wystarczy popatrzeć na zdjęcia profilowe P.T. fejzbukowych Znajomych D.O.
Psiakość, psiakość… Co robić?
 I dla kogo robi politykę Kaczyński?
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Wilczy księżyc (pojęcie przyszło z Ameryki, bo podczas styczniowej pełni wyły wilki), rozepchał się między chmurzyskami i zapozował wczoraj w nocy D.O.
Zapozował nawet nad Wisłą. Ale chyba będziesz musiał, Czytelniku, uwierzyć D.O. na słowo.


9.
3 lata temu
Po wczorajszych doniesieniach o skorumpowanych wysokich urzędnikach i funkcjonariuszach ukraińskich, dziś inna wiadomość: dowódca sił zbrojnych Ukrainy, generał Walerij Załużny, odziedziczył po Amerykaninie pochodzenia ukraińskiego milion dolarów i całą sumę przekazał armii. Spuścizna pochodzi od Grigorija Stepanca, Ukraińca z Winnicy urodzonego w 1938 r., syna żołnierza poległego w walce z Niemcami w 1941 r. Ewakuowany na Ural, pod koniec wojny wrócił do Winnicy, przeżył z matką lata głodu dzięki wojskowym racjom żywnościowym wuja, który stracił nogę walcząc. Po ukończeniu szkoły średniej, ukończył Moskiewski Państwowy Uniwersytet im. Łomonosowa, uzyskując dwa tytuły magisterskie i doktorat. W 1989 roku wyjechał z Rosji do Stanów Zjednoczonych, gdzie znalazł pracę w Microsoft jako programista. „Generał Załużny - wyjaśniło ministerstwo Obrony - przesłał te pieniądze w całości na specjalne konto Narodowego Banku Ukrainy w celu pozyskania środków na potrzeby armii, co potwierdza zaświadczenie Swift z banku z dnia 5 stycznia 2023 r.” (a więc na długo przed eksplozją afer łapówkarskich).

Niższa izba Dumy, czyli rosyjskiego parlamentu przegłosowała ustawę, która zniesie wymóg publikacji przez deputowanych rocznych sprawozdań o ich dochodach i majątku.
No proszę, Zi0br0 też próbował utajnić dochody w resorcie, ale przegrał w sądzie. Ciekawe, czy się zastosuje do wyroku i czego się z ujawnienia dochodów szajki chłoptasiów z ministerstwa dowiemy.
Nb. Transparency International umieściło Rosję na 136 miejscu na 180 w swoim indeksie postrzegania korupcji na rok 2021, czyli niżej niż Ukrainę.
Polska w 2020 zajmowała 45 miejsce, co oznacza, że od 2015, od czasów objęcia rządów przez szajkę, spadła o 16 miejsc.

BISKUPI POWINNI PRZEJŚĆ PROCES NAWRÓCENIA – powiedział papież Franciszek. „Bycie homoseksualistą nie jest przestępstwem” powiedział papież w pierwszym wywiadzie (dla Associated Press) po śmierci Benedykta XVI. A.P. podała do publicznej wiadomości chwilowo tylko fragmenty tego wywiadu.
„Potępienie homoseksualizmu przychodzi z daleka. Dziś uważam, że krajów, w których wydano wyroki skazujące, jest ponad pięćdziesiąt. A z tych myślę, że około dziesięciu ma karę śmierci. Nie nazywają tego bezpośrednio, ale mówią „ci, którzy zachowują się nienaturalnie”. Próbują to powiedzieć w ukryty sposób. Ale są kraje lub przynajmniej kultury, które mają tę silną tendencję. Myślę, że to niesprawiedliwe. Tutaj, na audiencjach, przyjmuję grupy takich ludzi”.
Papież mówi dalej:
„Tak więc „bycie homoseksualistą nie jest przestępstwem. „Tak, ale to jest grzech”.
„Ale musi istnieć rozróżnienie między przestępstwem a grzechem w odniesieniu do homoseksualizmu. Nauczanie Kościoła utrzymuje, że akty homoseksualne są grzeszne lub „wewnętrznie nieuporządkowane”, ale osoby homoseksualne muszą być traktowane z godnością i szacunkiem”.
Ale grzechem jest także brak miłości bliźniego. Każdy mężczyzna i każda kobieta muszą mieć w swoim życiu okno, do którego można skierować swoją nadzieję i móc otrzymać od Boga godność. A bycie homoseksualistą nie jest przestępstwem, jest kondycją ludzką. W szczególności biskupi muszą przejść proces zmian, aby uznać godność każdego. Ci biskupi muszą przejść proces nawrócenia” – powiedział, dodając, że powinni zastosować „czułość, proszę, taką, jaką Bóg ma dla każdego z nas”.
Uznając prawa dyskryminujące homoseksualistów za „niesprawiedliwe”, Franciszek powiedział, że Kościół katolicki może i powinien działać na rzecz położenia im kresu. „Musi to zrobić. Musi to zrobić” – powiedział. I zacytował katechizm Kościoła katolickiego, mówiąc, że homoseksualiści muszą być przyjmowani i szanowani, a nie marginalizowani ani dyskryminowani. „Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, a Bóg kocha nas takimi, jakimi jesteśmy i za siłę, z jaką każdy z nas walczy o swoją godność” – powiedział Franciszek.
=======
No, ciekawe… Czy mająca gęby pełne chrześcijaństwa szajka to odnotuje? Dostosuje się? A co na to zniewieściały metropolita krakowski, pierwszy od stulecia, który nie zostanie kardynałem?


Jeśli zaś chodzi o najsłuszniejszy, ba, jedynie słuszny Kościół polski, to:
• 700 tys. zł z Ministerstwa Obrony Narodowej otrzymała TV Trwam na przygotowanie cyklu "Zostań żołnierzem RP". Celem programu było zachęcenie kandydatów do wstąpienia w szeregi Wojska Polskiego.
Krzysztof Brejza, senator Koalicji Obywatelskiej, od lat śledzi publiczne dotacje na kolejne przedsięwzięcia Tadeusza Rydzyka. I tak ustalił, że od 2015 do 2021 roku Lasy Państwowe zasiliły konto organizacji powołanych przez redemptorystę kwotą 428 tys. zł. Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii dało mu blisko 900 tys. zł w ramach tarcz związanych z walką z pandemią. Ministerstwo Zdrowia przekazało fundacji Lux Veritatis 420 tys. zł. Ta sama organizacja otrzymała także prawie 100 tys. zł z Ministerstwa Obrony Narodowej na przygotowanie pokazów filmowych o rotmistrzu Pileckim. („Wyborcza”)
• Oto relacja o. Marcina Mogielskiego z „Więzi”: "Mój brat Marek przywoził czasem do naszego domu rodzinnego małego Karolka, aby chłopak zaznał serdecznej, ciepłej atmosfery domowej. (...) Pewnego razu Karolek zaczął płakać w naszym domu. Powiedział we łzach mojej mamie, że nie chce wracać do Ogniska, do księdza Dymera. Mama go przekonywała, że przecież ksiądz tyle dobra dla niego robi. A on odparł dosłownie: »Ja nie chcę mieć z tą k… księdzem nic do czynienia«. I poprosił, żeby państwo Mogielscy go adoptowali".
Karolek trafił do domu dziecka, jakiś czas później popełnił samobójstwo.
Ojciec Mogielski w „Więzi”: „Słyszałem od naocznego świadka, jak na wyjeździe w Tatrach z wychowankami z Ogniska ks. Dymer wysyłał Karolka na górę do pokoju bp. Stefanka. Chłopiec płakał, wrzeszczał, wił się po podłodze, trzymał się jakiejś poręczy. Ale Dymer go strasznie zbił i zaciągnął na górę do biskupa. (...) Samobójstwo Karolka jest dla mnie niemilknącym wołaniem o pomoc wielokrotnie skrzywdzonego dziecka”. („Wyborcza”)


10.
6 lat temu
Poszukując odtrutki na ludożerstwo, (ryc. 1) postanowiłem spróbować arttherapy. Śliska sprawa dla sprecyzowanych gustów: sztukę ludożercy też nadgryźli całkiem skutecznie. By uniknąć ryzyka kontaktu z pozbawionym talentu ekshibicjonistą, wybrałem się do MS2 (ryc. 2,3).
Uffffff. Co za ulga.
Co za rozkosz!
Co za uniesienie!
Give me more of this!
Mają tam nawet jednego Giacomettiego i dwa Arpy podpisane Jean, a „Hans” w nawiasie. Mają Strzemińskiego, a jakże.
Ale Kobro! (ryc. 4,5)
Pomądrzyłbym się, pocytował, aż mnie korci. Ale chciałbym utrwalić tylko myśl, która mnie nie opuszczała w obliczu arcydzieł: Jakąż trzeba mieć wewnętrzną siłę, by wśród TYLU i TAKICH przeciwności przenieść nienaruszonego ducha, a potem, przemóc towarzysza głód i przełamać w nieśmiertelnych dziełach bariery przestrzeni!? No i cóż to musiała być za SZKOŁA, ta Moskiewska Szkoła Malarstwa, Rzeźby i Architektury; szkoła, w której uczyli m.in. Kazimierz Malewicz, Władimir Tatlin czy Aleksander Rodczenko!
Zachwyciłem się też obrazem artystki, której zupełnie nie znałem: Sary Majerowicz-Gliksman (Ryc. 6). Nic o niej nie wiem, podpis pod obrazem informuje, że urodziła się prawd. W 1905, a zmarła w 2005. Jedyna wzmianka w źródłach amerykańskich, jaką odnalazłem, mówi bez wątpliwości, że urodziła się w 1910, a zmarła w 1942 lub 43. Tak chętnie bym się o niej czegoś więcej dowiedział!
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
MS2 w Manufakturze e Łodzi.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Eksponat. Ludożercy robią chaos.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Sara Majerowicz-Gliksman Martwa natura

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Inny eksponat. Ba!


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga