DRUGI OBIEG
Czwartek, 8 stycznia 2026
1.
Czy wzruszałeś się kiedyś, czytelniku, na widok zeschłego błota? Pewnie nie. A
D.O. się wzrusza.
Garażowy sąsiad D.O. wyjechał do domu jeszcze przed świętami, i, choć nie
wiadomo kiedy wróci, to przez cały ten czas miejsce było puste.
I na tym pustym miejscu, przez chwilę, zaparkował Syn państwa D.O.stwa, żeby z
rodzinnych samochodów utworzyć tricolore czyli flagę w barwach narodowych Włoch:
Żona ma samochodzik czerwony, D.O. biały, a Syn – zielony).
Syn państwa D. O.stwa dawno już wyjechał, sąsiad garażowy jeszcze nie wrócił, a
na jego miejscu leży sobie jeszcze wysuszone błoto, pozostawione przez samochód
Syna.
No i jak tu się nie wzruszyć na taki widok?
2.
A propos samochodu. Jak D.O. zapewne wspominał, w jego pojeździe zainstalowane
jest takie coś, że można słuchać internetowych rozgłośni radiowych. A tam — do
wyboru, do koloru — jazzu i klasyki w bród. D.O. ostatnio przeskoczył na
niemiecką rozgłośnię jazzową, albowiem ta z Los Angeles, której słuchał przez
prawie rok, pod nazwą NU Jazz, zaczęła nadawać muzykę zbyt „new”, jak na gusty
D.O.
Ale w obu tych rozgłośniach co jakiś czas pojawiał się utwór szczególnie
piękny. Wtedy D.O. przenosi wzrok na kokpit, na którym wypisano wykonawcę i
część tytułu granego właśnie utworu. No i właśnie wczoraj, po długim, długim
czasie, zorientował się, że ilekroć przenosi wzrok na wyświetlacz z radiem,
tylekroć odkrywa, że właśnie gra zespół z Polski.
Coś w tym jest — mamy znakomitą smykałkę do jazzu, jesteśmy w tej dziedzinie
wyjątkowo twórczy. I choć w innych nacjach też pojawiają się nowe talenty, też
kontynuuje się najlepsze jazzowe tradycje, to jednak tak zmasowanej
superprodukcji jazzu na najwyższym poziomie chyba nie ma żaden kraj europejski,
a i Stany Zjednoczone częściej idą w komercję niż w sztukę.
Wczoraj podniósł głowę, bo sącząca się z głośników muzyka była szczególnie
piękna. A na radiowym wyświetlaczu pojawił się napis: Zbigniew Namysłowski
Band.
Wow — i jeszcze raz wow.
3.
Wojsko amerykańskie przechwyciło tankowiec pływający pod banderą rosyjską w ramach działań mających na celu wywieranie presji na Wenezuelę, co doprowadziło do eskalacji konfliktu z Moskwą.
https://www.nytimes.com/live/2026/01/07/world/venezuela-us-trump
Do abordażu doszło na środku Atlantyku, po pościgu, który rozpoczął się na wodach Antyli. To nie film jak z "Piratów z Karaibów", ale eskalacja konfrontacji między Waszyngtonem a Moskwą o czarne złoto Caracas. Marynarka Wojenna USA zaatakowała tankowiec Bella 1, który po wypłynięciu z Wenezueli dwa tygodnie temu, naruszając blokadę morską zarządzoną przez Donalda Trumpa, zmienił nazwę na Marinera i podniósł rosyjską banderę. Interwencja była bardzo nerwowa, ponieważ Kreml wysłał ekipę morską na ratunek tankowcowi: według " Wall Street Journal", w drodze jest również okręt podwodny o napędzie atomowym.
Potępienie Moskwy było natychmiastowe, co znalazło odzwierciedlenie w oświadczeniu Ministerstwa Transportu: „Na wodach międzynarodowych obowiązuje wolność żeglugi i żadne państwo nie ma prawa stosować siły wobec statków należycie zarejestrowanych pod jurysdykcją innych państw”.
Andriej Kliszas, poseł putinowskiej partii ‘Jedna Rosja’, nazwał to „aktem piractwa”. Sekretarz wojny Pete Hegseth powtórzył jednak: „Stany Zjednoczone nadal blokują wszystkie statki floty cieni, nielegalnie transportujące wenezuelską ropę naftową w celu finansowania nielegalnych działań, okradając naród wenezuelski. Dozwolony będzie jedynie legalny handel energią, zgodnie z ustaleniami USA”.
Co więcej, drugi statek, Sophia, który wypłynął z wenezuelskiego portu dwa dni temu, również został zatrzymany na Karaibach.
Bella 1 została wpisana na listę moskiewskiej „floty cieni” zajmującej się przemytem ropy naftowej: w przeszłości odbywała rejsy między Iranem, Wenezuelą i Chinami. 20 grudnia uniknęła pierwszego ataku Marynarki Wojennej USA na wodach międzynarodowych. Śmigłowiec próbował zrzucić grupę marines, podczas gdy zbliżał się patrolowiec Straży Przybrzeżnej. Kapitan odmówił jednak zgody na inspekcję i po serii manewrów odpłynął. Ku zaskoczeniu wszystkich, załoga namalowała dużą rosyjską flagę, ujawniając zmianę narodowości: z gujańskiego statku stała się częścią moskiewskiej floty, zarejestrowanej w Soczi.
Statek wyłączył nadajnik pozycji i obrał kurs na Europę, wskazując Sankt Petersburg jako cel. Jednostka Straży Przybrzeżnej pozostała w jego pobliżu, a samoloty rozpoznawcze Marynarki Wojennej USA kilkakrotnie przelatywały nad nim. Z pokładu filmowali amerykańskich prześladowców, a nagrania zostały wyemitowane przez stację telewizyjną Russia Today: kolejny sposób na podkreślenie ochrony Kremla. 1 stycznia ponownie włączył radiolatarnię: zbliżał się do Irlandii.
Sytuację komplikuje fakt, że w godzinach po schwytaniu Nicolasa Maduro szesnaście innych tankowców podniosło kotwice i opuściło wenezuelskie porty. Co najmniej dwa z nich podążyły tą samą drogą prawną: nowy właściciel i rosyjska flaga. Wyzwanie, którego Biały Dom najwyraźniej nie mógł znieść, zdecydował się podjąć działania przeciwko Marinerze.
Na pokładzie tankowca wylądował helikopter, zeszło zeń na pokład kilkunastu komandosów, a jednostki Straży Przybrzeżnej zbliżały się do tankowca.
Zdjęcie z desantu zostało ponownie opublikowane przez Russia Today: przedstawia ono helikopter „Little Bird”, używany wyłącznie przez siły specjalne. Co najmniej czterech komandosów stoi na płozach desantowych, gotowych do opuszczenia się na pokład za pomocą długich lin: prawdopodobnie awangarda drugiej grupy, która przybyła innym helikopterem. Wszystko to wydarzyło się na wodach międzynarodowych u wybrzeży Irlandii Północnej, między Islandią a Szkocją.
W ostatnich dniach samoloty i śmigłowce ze 160. Eskadry Nocnych Łowców, zarządzającej nalotami sił specjalnych, wylądowały w bazach brytyjskich. W misji uczestniczyły również brytyjskie samoloty rozpoznawcze: prawdopodobnie Marinera zostanie teraz przetransportowana do brytyjskiego portu.
Anonimowe źródła w Pentagonie potwierdziły operację agencji Reuters, precyzując, że rosyjskie jednostki wojskowe, w tym atomowy okręt podwodny, znajdowały się „w stosunkowo bliskiej odległości”. Ponadto poinformowano, że inny tankowiec – Sophia M – został zatrzymany na wodach Ameryki Łacińskiej: grupa kmandosów zeszła na jego pokład w środku nocy z helikoptera Blackhawk. Nie jest jasne, czy był to jeden z szesnastu tankowców, które wypłynęły do Rosji, ale został on wpisany na listę tankowców objętych sankcjami za przemyt ropy naftowej.
Wczoraj Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone osiągnęły porozumienie z nowym prezydentem Wenezueli w sprawie zakupu dostaw ropy naftowej o wartości 2 miliardów dolarów. Dla Rosji oznaczałoby to ostateczną porażkę, przypieczętowującą utratę głównego sojusznika w Ameryce Południowej: drugi cios w jej strategię globalnych wpływów, po upadku reżimu Asada w Syrii rok temu, który pozbawił Moskwę jej śródziemnomorskich baz.
=============
D.O. bardzo jest ciekaw, jakie będą reakcje mediów europejskich oraz polskich, które nadal tak bardzo odbiegają od europejskich, na zajęcie ruskiego tankowca przez wojsko amerykańskie. Już widzi oczyma duszy te fale krytyki, te tytuły o amerykańskich piratach, o przemocy, o łamaniu prawa morskiego itp. itd., gdyby takie akcje były podejmowane przez Billa Clintona, Baracka Obamę czy Joe Bidena! Wtedy D.O. bez wahania stanąłby po stronie Ameryki. Ale tamci prezydenci trzęśli portkami przed jakąkolwiek poważniejszą akcją, abdykowali nie tylko z Afganistanu i Iraku, ale także z roli jedynego poważnego obrońcy demokracji na świecie.
A pamiętacie czerwone linie Baracka Obamy dla syryjskiego dyktatora Bachara al-Asada?
„Jeśli użyje broni chemicznej przeciwko swoim obywatelom, Stany Zjednoczone będą interweniować militarnie” — powiedział prezydent USA.
Oczywiście Asad użył broni chemicznej przeciwko swoim obywatelom, a Barack Obama, pod nierozważnym naciskiem papieża Franciszka, nie kiwnął nawet palcem. W wyniku tej bezczynności ulubionego przez D.O. prezydenta Stanów Zjednoczonych zginęło później co najmniej 250 000 osób.
Ile osób zginie w wyniku bezczynności Amerykanów i Europejczyków wobec odtwarzającego poziomu zbrojeń Korei Północnej? Jak długo amerykańscy prezydenci będą tolerować kolejne akty agresji Rosji przeciwko swoim sąsiadom: od dwóch wojen w Czeczeni, agresji i rozbioru Gruzji, po brutalny atak na Ukrainę?
Dzisiaj, kiedy Ameryka upodabnia się do Rosji, upodabnia się do różnych operetkowych i bananowych satrapii, każda akcja US Army jest widziana zza zwalistej sylwetki Pomarańczowego.
Cóż z tego, skoro w mediach amerykańskich i poważnych europejskich daje się za pewnik zwycięstwo demokratów w mid-term i w wyborach powszechnych do Kongresu w 2028. Po pierwsze — są to gruszki na wierzbie. Po drugie — czas gra przeciwko demokracji, a co za tym idzie, przeciwko Europie.
Psychologia ludzkich społeczności nie do końca jest przebadana, ale różne poważne studia dowodzą, że fascynacja złem i jego emulacja mogą postępować w przerażającym tempie. Trzy i pół roku działalności Trumpa to z punktu widzenia demokracji to wieczność. Tak jak w Polsce nastąpił błyskawiczny odwrót od akceptacji, od sympatii, a nawet miłości do Ukraińców, tak równie szybko postępuje odwrót od demokracji, któremu towarzyszy gwałtowny wzrost sympatii dla ugrupowań skrajnie prawicowych.
D.O. ma jeszcze przed oczami tę bandę kretynów w polskim Sejmie, skandującą: „Donald Trump! Donald Trump!”. Ma jeszcze przed oczami tłum dziennikarzy na konferencji prasowej Stana Tymińskiego w ówczesnym Interpressie, jego mowy tak głupie i żenujące, że trudno było tego słuchać, a w wolnych już wtedy mediach ani słowa na temat jego bezdennej głupoty.
Dziś polityków, którzy stali się memami, symbolami kretynizmu, jest całkiem sporo, ale historia świata, a zwłaszcza historia Polski, dowodzi, że głupota, choćby skrajna, nigdy nie była dla polityków przeszkodą w zdobywaniu sympatii, preferencji i głosów w urnach wyborczych.
Pamiętacie, Czytelnicy, jak wasi dziadowie i ojcowie marzyli o tym, że na białym koniu powróci pewnego dnia do ojczyzny generał Anders, wspierany przez wojska alianckie, by wyzwolić nasz kraj od komunizmu? Tak samo Wenezuelczycy mieli świadomość, że bez pomocy z zewnątrz nigdy nie pozbędą się głupiego, a krwawego dyktatora. Żeby to był Bush, żeby to był Obama, żeby to był Clinton! Wtedy europejskie media, poza skrajnie lewicowymi, na wyścigi wychwalałyby Amerykę, że przyszła z pomocą uciśnionemu krajowi. Ale oni nie kiwnęli palcem. Zrobił to dopiero ich bęcwalski następca Donald Trump.
4.
Czy więzi Kuby z Wenezuelą przetrwają odsunięcie Maduro od władzy przez Trumpa?
https://www.theguardian.com/world/2026/jan/07/can-cuba-bond-venezuela-survive-trump-maduro
Na Piątej Alei w Hawanie, gdzie drzewa i trawniki pozostają elegancko utrzymane, mimo że reszta Kuby więdnie, na billboardzie przed ambasadą Wenezueli widnieje napis: „Hasta Siempre Comandante” (Żegnaj, Dowódco) obok ogromnego zdjęcia uśmiechniętego Hugo Cháveza.
To stanowcza deklaracja, że oba narody są ze sobą związane „na zawsze”. Jednak w tym tygodniu, po operacji USA mającej na celu porwanie następcy Cháveza, Nicolása Maduro, więzy te są zagrożone rozpadem.
Na Kubie każda dyskusja koncentruje się na implikacjach. Czy wyspa, pogrążona już w kryzysie finansowym, przetrwa wycofanie wsparcia ze strony Wenezueli? Czy administracja USA ma plan dla Kuby? Czy w rządzie Kuby są ludzie gotowi do rozmów z USA? Wielu Kubańczyków zadaje sobie pytanie: czy to możliwe u nas?
„Po tych wydarzeniach wszystko wydaje się możliwe” – powiedział Michael Bustamante, kierownik Katedry Studiów Kubańskich i Kubańsko-Amerykańskich na Uniwersytecie Miami. „Ale istnieją zasadnicze różnice między Wenezuelą a Kubą”.
Próbując obalić wenezuelskie władze, Stany Zjednoczone znalazły się już w konfrontacji z Kubą. Hawana tradycyjnie nieśmiało przyznawała się do wsparcia reżimu Maduro ze strony służb bezpieczeństwa i wywiadu, ale musiała przyznać, że w amerykańskim ataku wojskowym na Wenezuelę zginęło 32 Kubańczyków.
Rodziny zmarłych opłakiwały swoich bliskich w mediach społecznościowych. Wiele postów szybko zniknęło i nie zostało uwierzytelnionych, ale przykładem jest ciotka 26-letniego oficera bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Fernando Báeza Hidalgo, która wspominała bohaterów XIX-wiecznych wojen o niepodległość Kuby od Hiszpanii, znanych jako mambís: „Miał ideę, wierzył w nią, bronił jej i jak mambí poległ” – napisała.
Maduro za to wsparcie płacił ropą naftową. Mógł zaufać Kubańczykom i polegać na ich ciężko zdobytej wiedzy w zakresie zwalczania amerykańskiego wywiadu. Próba odsunięcia go od władzy w 2019 roku, za czasów pierwszej administracji Trumpa, zakończyła się niepowodzeniem – jak się uważa – ponieważ została udaremniona przez kubańskich agentów.
Później Trump zaostrzył sankcje USA wobec Kuby, jednak w przeciwieństwie do swojego sekretarza stanu, Marco Rubio – syna kubańskich uchodźców – zawsze wydawał się mniej zainteresowany walką z wyspą. Pomimo wrzawy i oburzenia, niewiele bezpośrednich działań podjęto przeciwko Hawanie, co zdaje się być podsumowaniem oświadczenia prezydenta z tego tygodnia, że interwencja nie będzie konieczna, ponieważ „Kuba jest gotowa do upadku”.
Jedną z cen, jaką Wenezuela zapłaci za pokój, jest zaprzestanie wsparcia dla Kuby. Nie wiadomo, jaki był poziom tego wsparcia. Według jednego z ekspertów „obie gospodarki są zniszczone i brakuje informacji”, ale z pewnością doszło do dostaw ropy. W poniedziałek na wyspie ponownie doszło do straszliwych przerw w dostawach prądu, ale sytuacja ta trwa już od kilku lat.
Kolejnym pozytywnym sygnałem dla amerykańskich jastrzębi jest to, że chwalona jedność komunistycznego rządu Kuby zaczyna wykazywać oznaki zmęczenia. Na początku grudnia Alejandro Gil, były kubański minister gospodarki, został skazany na dożywocie za korupcję i, co bardziej zaskakujące, szpiegostwo. Jednak w Hawanie wciąż nie ma osoby, z którą Stany Zjednoczone mogłyby robić interesy.
Tymczasem copięcioletnia konferencja partii, która miała się odbyć w tym roku, została przełożona. Gdyby do niej doszło, spodziewano by się przejścia na emeryturę kilku kluczowych postaci. Decyzja o opóźnieniu została podjęta z powodu „listu” od 94-letniego obecnie Raúla Castro, brata Fidela, który pozostaje symbolem reżimu, mimo że cztery lata po rezygnacji z funkcji przewodniczącego partii komunistycznej, pozostaje on w tym systemie postacią symboliczną. Dodał, że klimat gospodarczy nie sprzyjał temu.
Trwają dyskusje na temat tego, co się stanie w przypadku jego śmierci.
Jednak niewielu postawiłoby na kubański rząd, który nie chce przetrwać, pomimo cierpienia swoich obywateli. „Byliśmy już w tym w latach 90. [po upadku Związku Radzieckiego] i nie sądzę, aby dalsze gwałtowne pogarszanie się stanu kubańskiej gospodarki koniecznie prowadziło do zmiany reżimu” – powiedział Bustamante.
Jedno jest pewne: pomimo przerw w dostawie prądu, niedoborów i represji, każde pojawienie się amerykańskich helikopterów nad Kubą spotkałoby się z gorzką niechęcią.
Konfliktowa historia między dwoma sąsiadami jest długa – i dobrze pamiętana na wyspie. Kuba już raz zbankrutowała po trzydziestoletniej wojnie o niepodległość Hiszpanii w XIX wieku. Wtedy wkroczyły wojska amerykańskie pod dowództwem Theodore'a Roosevelta – bohatera obecnego prezydenta USA – odsuwając na bok kubańskich przywódców niepodległościowych. Późniejsze przejęcie wyspy przez handel doprowadziło ostatecznie do rewolucji Castro w 1959 roku.
Kiedy nie reklamują solidarności kubańsko-wenezuelskiej, billboardy na Kubie atakują zastraszanie ze strony USA. 60-letnie embargo USA pozostaje najlepszym argumentem rządu Kuby na wszelkie trudności – nawet te, które ewidentnie wynikają z jego własnych zaniedbań.
Kubańczycy mają nadzieję, że władze wykorzystają ten moment do zmiany polityki – czegoś, przed czym tradycyjnie się wahały. Carlos Alzugaray, były ambasador Kuby przy UE, powiedział: „Rząd Kuby musi w końcu zrobić to, co wszyscy tutaj uważają za słuszne, czyli otworzyć gospodarkę”.
To daleka droga od poparcia interwencji. „Poszedłem na demonstrację poparcia dla Wenezueli” – dodał Alzugaray. „Po raz pierwszy od wielu lat wróciłem na Tribunę [plac przed ambasadą USA, gdzie odbywają się takie demonstracje]. Chciałem jednak podkreślić, że odrzucam amerykańską interwencję”.
Mimo to Kuba jest słabsza niż kiedykolwiek, podczas gdy administracja Trumpa rozkoszuje się swoim nowym, potężnym podejściem. „To nasza półkula” – napisał Rubio na Twitterze w poniedziałek.
Wszystko jest możliwe.
Kuba oddaje „cześć i chwałę” 32 mężczyznom zabitym przez żołnierzy amerykańskich w Caracas podczas operacji mającej na celu pojmanie Maduro.
Kubańska telewizja państwowa opublikowała nazwiska i twarze 32 mężczyzn – członków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych lub Sił Zbrojnych – zabitych w Caracas podczas ataku USA, który doprowadził do schwytania Nicolása Maduro. „Cześć i chwała im wszystkim” – powiedział prezenter po odczytaniu listy.
5.
Podpisano trójstronną deklarację intencji po szczycie „koalicji chętnych” w Paryżu z planem utworzenia centrów wojskowych
https://www.theguardian.com/world/2026/jan/06/uk-france-ready-to-deploy-troops-to-ukraine-after-ceasefire
Wielka Brytania i Francja oświadczyły, że są gotowe wysłać wojska na Ukrainę po zawarciu pokoju. Jest to nowe, ważne zobowiązanie, o którym dyskutuje się od miesięcy, choć Rosja najprawdopodobniej zablokuje je siłą.
Oświadczenie to nadeszło po szczycie w Paryżu, którego gospodarzem był prezydent Francji Emmanuel Macron, a w którym wzięło udział ponad dwudziestu przywódców państw tworzących „koalicję chętnych” sojuszników Ukrainy, a także wysłannik USA Steve Witkoff i zięć Donalda Trumpa Jared Kushner, który stwierdził, że prezydent USA „zdecydowanie popiera” protokoły bezpieczeństwa.
Macron, premier Wielkiej Brytanii, Keir Starmer i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisali we wtorek wieczorem trójstronną deklarację intencji po wielogodzinnych rozmowach, która – jak powiedzieli – utoruje drogę do rozmieszczenia wojsk francuskich i brytyjskich na terytorium Ukrainy. „Po zawieszeniu broni Wielka Brytania i Francja utworzą centra wojskowe w Ukrainie” – powiedział Starmer. …
6.
W wyniku szkodliwego wycieku informacji wywiadowczych Ames przyznał się do przekazywania informacji Moskwie przez prawie dekadę
https://www.theguardian.com/us-news/2026/jan/06/aldrich-ames-cia-agent-dead
Aldrich Ames, agent CIA, który szpiegował dla Związku Radzieckiego i Rosji w jednym z najbardziej dotkliwych wyłomów w historii USA, zmarł w więzieniu w stanie Maryland. Miał 84 lata. Jego śmierć w poniedziałek potwierdziło Biuro Więziennictwa.
Ames jest najbardziej znany jako były agent CIA, który szpiegował USA na zlecenie Związku Radzieckiego. Ames wraz z żoną Rosario Ames zostali aresztowani w lutym 1994 roku i przyznali się bez procesu do winy. Aldrichowi postawiono zarzut szpiegostwa, a jego żonie pomocnictwo i podżeganie do jego działań.
Para przyznała się do zarzucanych jej czynów. Aldrich został skazany na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego, a Rosario na nieco ponad pięć lat.
Ames przyznał się do przekazywania Moskwie informacji przez prawie dekadę, w tym tożsamości zachodnich agentów za Żelazną Kurtyną, i twierdzi, że Rosja zapłaciła mu 2,5 miliona dolarów. W wywiadzie dla „Washington Post” w więzieniu, dzień przed wyrokiem, Ames powiedział, że do szpiegostwa motywowały go „problemy finansowe, natychmiastowe i ciągłe”.
Przyznał się do „głębokiego wstydu i poczucia winy” za „tę zdradę zaufania, dokonaną z najpodlejszych pobudek”, za pieniądze na spłatę długów. Zbagatelizował jednak szkody, jakie wyrządził, mówiąc przed sądem, że nie uważa, aby „znacznie zaszkodził” Stanom Zjednoczonym ani „znacznie pomógł” Moskwie.
„Te wojny szpiegowskie są jedynie widowiskiem pobocznym, które przez lata nie miały żadnego realnego wpływu na nasze ważne interesy bezpieczeństwa” – powiedział sądowi, kwestionując wartość, jaką przywódcy jakiegokolwiek kraju przypisują rozległym sieciom szpiegów na całym świecie.
Według dokumentacji FBI dotyczącej tej sprawy, Ames pracował w wydziale radzieckim/wschodnioeuropejskim w siedzibie CIA w Langley w Wirginii, kiedy po raz pierwszy skontaktował się z KGB. Kontynuował przekazywanie sekretów Sowietom, stacjonując w Rzymie z ramienia CIA i po powrocie do Waszyngtonu. Tymczasem amerykański wywiad gorączkowo próbował ustalić, dlaczego tak wielu agentów zostało zdemaskowanych przez Moskwę.
W 2018 roku nazwisko Amesa ponownie pojawiło się w świadomości opinii publicznej za sprawą książki Bena Macintyre'a „Szpieg i zdrajca”, w której szczegółowo opisano uwolnienie z Moskwy w 1985 roku pułkownika KGB pracującego dla MI6 o nazwisku Oleg Gordijewski. Ames jest tytułowym „zdrajcą”, ponieważ poinformował Moskwę o działaniach Gordijewskiego.
7.
Przewodnicząca grupy RN w Zgromadzeniu Narodowym oraz Ministra ds. Równości Kobiet i Mężczyzn oraz Walki z Dyskryminacją stawiły się w Saint-Tropez.
https://www.nicematin.com/culture/people/obseques-de-brigitte-bardot-pourquoi-marine-le-pen-et-aurore-berge-etaient-presentes-10663621
Psy i ludzie opłakiwali Brigitte Bardot podczas spektakularnego pogrzebu, w kościele wypełnionym kwiatami – nie luksusowymi, ale specjalnie prosiła zmarła gwiazda, ale raczej prostymi, kolorowymi, wiejskimi kwiatami, takimi, jakie ona sama.
Fundacja nosząca jej imię zapowiedziała skromną ceremonię, z udziałem jedynie garstki VIP-ów. Na zewnątrz, tłum obserwował jej odejście po raz ostatni, wraz z aktywistami na rzecz praw zwierząt, a zwłaszcza licznymi psami, szczekającymi, gdy przejeżdżał mały kondukt pogrzebowy. Biały Mercedes wiózł ekologiczną, wiklinową trumnę Bardot, pokrytą czerwonymi i żółtymi kwiatami.
W ten sposób odchodzi legenda, nie tylko Francji, nie tylko świata rozrywki, który porzuciła wcześnie, aby poświęcić ciało, duszę i pieniądze sprawie praw zwierząt. W kościele Notre Dame de l'Assomption, w pierwszym rzędzie siedzieli jej mąż Bernard d'Ormale, jej nigdy nieukochany syn Nicolas-Jacques Charrier i Marine Le Pen, liderka Zjednoczenia Narodowego, oddając hołd swojej przyjaciółce, która nigdy nie ukrywała swoich prawicowych poglądów politycznych. Prezydent Macron był nieobecny, bo został zlekceważony, więc wysłał na nabożeństwo Aurore Bergé, ministęr ds. równych szans i walki z dyskryminacją.
I była tam Mireille Mathieu, która nigdy nie spotkała Bardot, ale została zaproszona i zaśpiewała hymn Panis Angelicus głosem dwudziestolatki, co spotkało się z głośnym aplauzem tłumu zgromadzonego przed gigantycznymi ekranami z widokiem na port i na Place des Lices. Ale na początku, gdy trumna była wnoszona do kościoła, eksplodował głos Marii Callas, wraz z jej słynną interpretacją Casta Diva z Normy Belliniego (później francuski tenor Vincent Niclo zaśpiewał popową wersję Ave Maria, z zupełnie innym emocjonalnym przekazem, bardziej disco niż funeralnym).
Mireille Mathieu (afp)
Obok trumny znajdowało się zdjęcie BB z dzieciństwa oraz słynne zdjęcie, na którym przytula małą foczkę – jedna z wielu bitew, które stoczyła w swoim życiu. W oczekiwaniu na ceremonię mieszkańcy Saint-Tropez (niewielu turystów, skoro wakacje już się skończyły) mogli obejrzeć filmy z Fundacji, które opowiadają o zaangażowaniu byłej aktorki w ochronę praw zwierząt, jej występach telewizyjnych, wywiadach oraz licznych zdjęciach z jej licznymi bezpańskimi psami, kaczkami i gęsiami uratowanymi z foie gras oraz kozami.
Uratowała sto dwadzieścia tysięcy zwierząt do 28 grudnia, kiedy to zmarła w La Madrague, domu, który wybrała pod koniec lat 50. w miejscu, którego nikt nie znał, w wiosce rybackiej i to bardzo biednej.
Pozostawia po sobie wspaniałą spuściznę dla tych, którzy kontynuują jej dzieło i zaangażowanie, szacowaną na 65 milionów euro. Pozostawia po sobie wspomnienie pięknej dziewczyny, potem sławnej kobiety, a w końcu bardzo starej kobiety. Jej mąż wyznał, że zmarła na raka, bardzo cierpiąc, mówiąc: „Mam dość, chcę odejść”. Teraz pochowana w rodzinnym grobowcu z rodzicami i dziadkami, na cmentarzu morskim w Saint-Tropez, z widokiem na morze.
8.
„Warner Bros. Discovery wzywa inwestorów do odrzucenia najnowszej wrogiej oferty Paramount na kwotę 108 mld dolarów
Zarząd nie chce zaakceptować wrogiego przejęcia pomimo gwarancji 40 mld dolarów od miliardera Larry’ego Ellisona
https://www.theguardian.com/film/2026/jan/07/warner-bros-shareholders-paramount-takeover-bid
„Warner Bros Discovery (WBD) po raz kolejny zwrócił się do akcjonariuszy z prośbą o odrzucenie „nieadekwatnej” oferty przejęcia złożonej przez Paramount Skydance za kwotę 108,4 mld dolarów (1/4 nominalnego PKB Polski sprzed paru lat) w trakcie niezwykłej korporacyjnej batalii o kontrolę nad konglomeratem medialnym.
Paramount, kontrolowany przez rodzinę miliarderów Ellisonów, próbował odeprzeć krytykę oferty ze strony WBD, które twierdzi, że „konsekwentnie wprowadzał w błąd” inwestorów, mówiąc, że ma „pełne zabezpieczenie” – siatkę bezpieczeństwa, która miała zapewnić mu wystarczające środki finansowe – od Ellisonów.
Larry Ellison, współzałożyciel Oracle, w zeszłym tygodniu zgodził się udzielić gwarancji osobistej o wartości ponad 40 miliardów dolarów. Paramount poinformował, że jest to próba zaspokojenia „niejasnego zapotrzebowania” WBD na elastyczność finansową.
Paramount walczy o unieważnienie wartej 82,7 mld dolarów umowy, jaką WBD zawarło z Netflixem. Na jej mocy największy na świecie serwis streamingowy zamierza przejąć uznane studia filmowe WBD, sieć kablową HBO i serwis streamingowy HBO Max.
W przeciwieństwie do Netflixa, Paramount złożył ofertę przejęcia całej firmy – w tym CNN, Cartoon Network i Discovery Channel. Zarząd WBD argumentował jednak, że jego oferta była „nieadekwatna” i wiązała się ze „znacznymi” kosztami i ryzykiem.
„Zarząd jednogłośnie uznał, że zmieniona oferta jest nadal niewystarczająca, zwłaszcza biorąc pod uwagę niewystarczającą wartość, jaką mogłaby zapewnić, brak pewności co do zdolności Paramount Skydance do zrealizowania oferty oraz ryzyko i koszty poniesione przez akcjonariuszy WBD w przypadku, gdyby Paramount Skydance nie zrealizowało oferty” – oświadczyła spółka WBD w liście do akcjonariuszy wysłanym w środę.
W dokumentach dołączonych do listu WBD nazwało wrogą ofertę, nawet z nowym zabezpieczeniem Ellisona, „największym wykupem lewarowanym w historii”, strukturą, która stwarza ryzyko dla oferty.
Zgodnie z warunkami umowy z Netflixem, WBD musiałoby zapłacić karę w wysokości 2,8 mld dolarów, gdyby odstąpiło od umowy.
Zmieniona oferta Paramount Skydance obejmowała również zwiększenie opłaty za rozwiązanie umowy do 5,8 mld dolarów, co stanowi zrównanie z ofertą Netflixa”. …
9.
10.
11.
Kilka dni temu D.O. pojechał do przyjaciół poza Warszawę.
Przyjaciele, między pierwszym a drugim daniem, zaczęli namawiać D.O., żeby zaprosił do „Allegro ma non troppo” jakiegoś piosenkarza (chyba), który jest aktualnie bardzo modny, rozchwytywany i robi błyskawiczną karierę.
D.O. powiedział, że piosenki to nie jest jego rewir, a poza tym przypomniał przyjaciołom, że słucha wyłącznie muzyki klasycznej albo jazzu, a całą resztę wydawanych dźwięków mógłby spokojnie wysadzić w powietrze, ponieważ go nie interesuje, a przeważnie irytuje.
I wtedy oboje naskoczyli na D.O., że jest staroświecki, że zamyka się na współczesność, że tej współczesności nie chce rozumieć i nawet nie podejmuje takiej próby.
Więc wobec zmasowanego ataku przyjaciół D.O. trochę się zafrasował i już, już miał się bić w piersi i otwierać na współczesność, ale nim to zrobił, otworzył się na wiadomości z różnych polskich mediów (patrz poniżej) — i mu przeszło.
D.O. bardzo lubi i bardzo ceni młodych ludzi, ale wyłącznie takich, którzy są zainteresowani światem, do którego D.O. przynależy. Może to i wielka przywara, ale jakoś nie potrafi z siebie wykrzesać sympatii dla hucpy, powierzchowności, ignorancji i braku zainteresowania rozwijaniem swojej wiedzy, swojej osobowości, swojego mistrzostwa w wykonywaniu własnego zawodu.
Trudno, drogi świecie — taki, jaki nam się kroisz, nie zyskasz akceptacji D.O., nie zyskasz jego szacunku ani podziwu. Wręcz przeciwnie.
Dlaczego media worker tego nie poprawił?! A jeżeli ona sama była na kacu, chora, nie w formie, to jest od tego redaktor prowadzący, któremu płacą właśnie za to, żeby takie rzeczy nigdy nie znalazły się na łamach szacownej gazety. Redaktor prowadzący ponosi za to odpowiedzialność. D.O. będzie miał niewiele współczucia dla niego, jeśli przełożeni wyciągną wobec niego konsekwencje służbowe. Bo on właśnie od tego jest!
I wy, Przyjaciele, chcecie, żeby D.O. otwierał się na taką współczesność?!
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń