DRUGI OBIEG
Sobota, 24 stycznia 2026
1.
Kiedy rozpoczęła się Druga Wojna w Zatoce D.O. był
akredytowany Centcomie - dowództwie wojsk amerykańskich - w as-Saliyah
niedaleko Dauhy w Katarze.
Nie bez zdziwienia usłyszał, choć wydawało mu się, że może to był omam, że w
pierwszym ataku na kluczowe miasto portowe w Iraku główną rolę odegrali polscy
żołnierze z jednostki Grom.
Tego dnia podczas briefingu głównodowodzącego, amerykańskiego generała
Abizaida, D.O. zapytał go o udział polskich żołnierzy w ofensywie, który to
udział władze w Warszawie ukrywały przed opinią publiczną. To był jeden z
pierwszych briefingów dowództwa amerykańskiego, więc transmitowały go na żywo
setki telewizji ze wszystkich kontynentów.
I wtedy, na pytanie D.O., generał Abizaid wygłosił długą, entuzjastyczną mowę
pochwalną polskich żołnierzy, podkreślając ich znakomite wyszkolenie,
niespotykaną odwagę i nadzwyczajne osiągnięcia na terytorium wroga.
D.O. powtarza: te słowa głównodowodzącego usłyszał cały świat.
Usłyszano to w Tokio i w Melbourne, w New Delhi i Moskwie, usłyszano w Luandzie
i w Kairze, w Paryżu i Londynie, w Rio de Janeiro i w Sao Paulo. Oczywiście
usłyszano je także w Nowym Jorku. Usłyszeli je wszyscy, za wyjątkiem jednego
człowieka: rozpieszczonego, zdemoralizowanego buca o nazwisku Donald Trump.
2.
Porozmawiajmy jak alfons z psychopatą.
Alfonsowi nawet powieka nie drgnęła, kiedy usłyszał że krew 65 polskich
żołnierzy to dla psychopaty nie liczące się śmieci.
Tak, jak krew 450 Brytyjczyków, 89 Niemców, 53 Włochów, 43 Duńczyków …
3.
Rosja podtrzymuje żądanie ziemi ukraińskiej przed rozpoczynającymi się
rozmowami trójstronne w Zjednoczonych Emiratach Arabskich
Moskwa ponawia apel do Ukrainy o opuszczenie Donbasu przed pierwszymi
trójstronnymi rozmowami od początku inwazji w lutym 2022 r.
https://www.theguardian.com/world/2026/jan/23/us-ukraine-russia-abu-dhabi-talks-putin-witkoff-kushner
4.
https://wyborcza.pl/7,75399,32549797,afera-szpiegowska-w-niemczech-rosjanie-mieli-dostep-do-tajnych.html#s=S.TD-K.C-B.5-L.1.duzy
Przeczytajcie ten bardzo ciekawy artykuł i spróbujcie znaleźć odpowiedź na
pytanie: "Czy Rosjanie bardziej spenetrowali Polskę czy Niemcy"?
5.
https://wyborcza.pl/7,75399,32548690,akt-wojny-sondaz-nastrojow-europejskich-nie-pozostawia-watpliwosci.html#s=S.TD-K.C-B.3-L.2.duzy
Magazyn "Le Grand Continent" zbadał nastroje w części krajów Unii
Europejskiej. Pytał o politykę Trumpa i relacje z USA. Przygotowany przez
czasopismo kolejny sondaż Eurobazooka przeprowadzony w dziewięciu krajach UE
(Niemczech, Francji, Włoszech, Belgii, Hiszpanii, Polsce i Danii) pokazuje, że
w Europie rozczarowanie polityką Donalda Trumpa rośnie. Żądania amerykańskiego
prezydenta, by oddać mu Grenlandię – Trump nieprzekonywująco uzasadnia to
względami bezpieczeństwa narodowego – aż 84 proc. Europejczyków uważa za
groźne.
81 proc. aneksję arktycznej wyspy uznałoby za akt wojny. 63 proc. byłoby za
wysłaniem wojsk europejskich, by bronić wyspy przed zagarnięciem.
Polityka obecnej administracji najbardziej oburza Duńczyków. Ale niewiele mniej
ostre stanowisko zajmują Niemcy, Francuzi, Belgowie, Hiszpanie. Odsetek
krytycznych głosów pod adresem USA przekracza tam 80 proc. Polska wyraźnie tu
odstaje.
Aneksji Grenlandii za akt wojny nie uznaje 18 proc. ankietowanych. 16 proc. nie
ma zdania. Ale 66 proc. myśli tak, jak zdecydowana większość mieszkańców
Zachodu. Podobnie 62 proc. Polaków uważa, że polityka Trumpa wobec Grenlandii
jest groźna. Za wysłaniem europejskich wojsk na Grenlandię jest 42 proc.
badanych Polaków. Przeciw – 32 proc.
6.
7.
https://www.komputerswiat.pl/nauka-i-technika/sztuczna-inteligencja/przelom-w-sprawie-calunu-turynskiego-skan-3d-i-ai-zajrzaly-glebiej-niz-oczy/hj4y0kx
… „Wyniki symulacji AI pokazały coś zaskakującego: wizerunek na Całunie
Turyńskim nie pasuje do owinięcia wokół pełnego ciała. Zamiast tego idealnie
odpowiada deformacjom, jakie powstają, gdy tkanina jest naciągnięta na
relatywnie płaską płaskorzeźbę. Wyobraź sobie: artysta w średniowieczu rzeźbi
płytką formę twarzy i ciała, potem naciąga na nią lnianą płachtę i jakoś
odciska obraz – może to zrobić za pomocą wysokiej temperatury, kwasów czy
pigmentów.
Sztuczna inteligencja jednoznacznie wykazała, że fałdy i cienie na całunie są
zbyt "płaskie", by mogły być wykonane z użyciem prawdziwego ciała.
To "niemożliwe" w kontekście tradycyjnych wierzeń, bo jeśli całun
jest autentyczny, powinien pokazywać pełną głębię 3D. AI mówi jednak inaczej:
deformacje są za małe, zaledwie na kilka milimetrów głębokości.
Moraes w swoim badaniu, opublikowanym w czasopiśmie Archaeometry, podkreśla:
"Symulacje wskazują na płaskorzeźbę jako źródło odbitki, co wyjaśnia,
dlaczego obraz wygląda tak enigmatycznie”. …
8.
Jeśli lubicie zwierzątka, to koniecznie obejrzyjcie zdjęcia na tej stronie:
https://www.theguardian.com/environment/gallery/2026/jan/23/week-in-wildlife-a-proud-eagle-an-adorable-axolotl-and-a-goofy-seal
9.
2 lata temu
Dzięki wpisom P.T. Czytelników D.O., zazwyczaj sfrustrowany swoją bylejakością,
zdaje sobie czasem sprawę, że jego słowa mogą być dla kogoś ważne.
Per analogiam D.O. mieszkający długo poza Polska i jeżdżący dużo po świecie,
czasem zdaje sobie sprawę, jak ważna dla kogoś może być czasem Polska. Nawet
dla całych krajów.
Taka naszła D.O. refleksja podczas spotkania Donalda Tuska z Wołodymyrem
Zełenskim i premierem Denysem Szmyhalem.
W obu wypadkach jest to przyjemne uczucie.
Przed 2015 rokiem D.O. zdarzało się doznawać go w Brukseli, zarówno podczas
rozmów z wysokimi urzędnikami czy rzecznikami UE, jak i hotelach czy knajpach
podczas posiłku, kiedy przy sąsiednich stołach jacyś ludzie rozmawiali o
polityce międzynarodowej (co w Brukseli zdarza się częściej niż w innych
stolicach i za co D.O. kocha UE).
Jakiż to kontrast z Krzywomordym Ciulem, który groził władzom w Kijowie
nakładaniem embarga na produkty ukraińskie i zapowiadał, że Polska przestanie
dostarczać Ukrainie broń i ostrzegał, że „jeśli jeszcze raz prezydent Zełenski”
… Czy sołtysową ze słomą w butach, która powiedziała, że "Ukraina może być
przekupywana przez Niemcy wizją szybkiego wejścia do Unii Europejskiej, byle
władze w Kijowie pomogły w "obaleniu rządu PiS".
I powiedzcie D.O. że to nie są ruscy agenci.
„Ks. Paulina Hławiczka-Trotman została biskupką Luterańskiego Kościoła w
Wielkiej Brytanii [niestety tam. A nie tu]. Duchowna jest "pierwszą Polką
w historii, która została biskupką luterańską" - podkreślił w mediach
społecznościowych po uroczystej konsekracji biskup Jerzy Samiec.
Hławiczka-Trotman w przeszłości pracowała między innymi w Ewangelickim
Duszpasterstwie Wojskowym i Polskiej Radzie Ekumenicznej”.
https://tvn24.pl/.../kosciol-luteranski-polka-paulina...
No i mamy problem Houston, pardon, Polsko.
Media worker z portalu tvn24.pl uratował się skrótem „ks.”.
A D.O bardzo ciekaw, jak ten skrót rozwinąć w przypadku kapłanki?
10.
4 lata temu
1.
Pani Tekla Juniewicz z Gliwic ma 115 lat – pisze tvn24.pl i publikuje
fotografię jubilatki. Przedstawia kobietę elegancko ubraną, brązowa, zwiewna
bluzka z broszką, perłowy szal, ładnie ufryzowane włosy…
Z ubraniami to jest tak, P.T. Czytelniku, że ludzie ubierają się, by spodobać
się rówieśnikom. Pogoń za modą kończy się około 25 roku życia, w najbardziej
zatwardziałych przypadkach – dojeżdża do czterdziestki. Potem następuje
wycofanie do klasyki. Ale nie tej bieżącej: tej „z naszych czasów”. Istotne
jest to, żeby nie wyjść na idiotę/kę przed rówieśnikami. Co o naszym stroju
pomyśli młodzież bądź też – jakżeż przecież niemodni! – staruszkowie, zaczynamy
mieć głęboko w nosie.
D.O., z natury hippie, a nie hipster, poszedł w „smart elegant” i „elegant
leisure”, a kiedy się rozgląda, widzi, że jego rówieśnicy zrobili to samo. Taki
strój ma dodatkową zaletę, że pomaga ukryć coraz jaskrawsze imperfekcje
nieposłusznego ciała, które coraz trudniej przychodzi rozpoznać jako własne.
Z tym że… Kiedy ktoś ma szczęście – lub nieszczęście – zależy od punktu
widzenia - żyć ponadprzeciętnie długo, zostaje bez rówieśników.
Nie ma więc komu oceniać, mimochodem aprobować stroju starca/uszki, rozpoznawać
w ich stroju swoje czasy, klimaty, swoje kody estetyczne. Pani Tekla jest tego
przykładem: gdyby jej zdjęcie zostało zrobione w 1922 roku, nikt nie mrugnąłby
okiem.
Inna sprawa to kwestia: dlaczego staruszkowie dbają o swój wygląd?
Teorie, że ubiór jest zawsze rodzajem wabika erotycznego (wyłączając zakonnice
i niezwykle do nich podobne niewolnice afgańskich talibów) staruszkowie
obalają, ponieważ już dawno zeszli z rynku erotycznego.
D.O. nie zna odpowiedzi na to pytanie i liczy, że go P.T. Czytelnicy oświecą.
2.
D.O. kilkakrotnie już powtarzał swoją sentencję: „wojny rodzą się w chorych
głowach i wychodzą na świat przez usta”. Ale odnosił ją dotąd tylko do
konfliktów zbrojnych – wewnętrznych lub międzypaństwowych. Ale teraz obserwuje
z rozpaczą, jak rozlatuje się małżeństwo jego Przyjaciół. Po półwieczu
znajomości, po 45 latach małżeństwa. D.O. kocha oboje i bezsilnie obserwuje,
jak słowa i kontekstualne gesty niszczą związek dwojga bratnich dusz. Każde
kolejne dewastuje gmach, wspólnie budowany przez tyle dziesięcioleci, przez
wspólne wychowywanie dzieci, wnuków, tuziny wspólnych świąt, jubileuszów,
imienin, wspólnych tragedii po śmierciach najbliższych, wspólne przeżycia
artystyczne i estetyczne… Każde kolejne słowo obraca w ruinę miasto, złożone z
takich, wspólnie wzniesionych budowli.
D.O. snuł jeremiady na temat utraty przez słowa ich mocy sprawczej.
Ale nie: moc sprawcza słów destrukcji jest potężna, za jedną bombą idzie
kolejna, aż dywanowe bombardowanie słowami nie pozostawi kamienia na kamieniu,
jak w Dreźnie, jak w Warszawie, jak w Aleppo.
Trzeba uważać na słowa, starać się je okiełznać, te najgroźniejsze ukryć gdzieś
głęboko w szczelnie zamkniętych, strzeżonych arsenałach.
Elegancka pani Tekla
11.
5 lat temu
Uwielbiam boczne dróżki, ale dziś przesadziłem. Znalazłem się na rozmakającym
śniegu na leśnym dukcie zupełnie na odludziu i w duszy dziękowałem, że mróz
jeszcze całkiem ziemi nie odpuścił, bo inaczej ugrzązłbym tam na zawsze. Może
latem jacyś spacerowicze by mnie odnaleźli.
Przy wjeździe do Biardów zobaczyłem coś, co chyba było wielką kupą gnojówki,
opartą o ścianę budynku gospodarczego. Na jej czubku brzdąc z sankami i drugi,
wspinający się, z drugimi. Śniegu już praktycznie na tym nie było, ale wola zjechania
tych pięciu metrów w dół na sankach musiała być jeszcze mocna.
W Jedlance ktoś umierał. Ksiądz w krótkiej, białej komży, narzuconej na czarną
sutannę i z czarną teczką w ręku niemal przebiegał przez szosę w ślad za
przejętym mężczyzną. Wbiegli w bramę, prowadzącą do dużego, białego domu.
Sąsiedzi wiedzieli, bo wyszli przed domy, patrząc w tamtą stronę.
Padało, lecz nikt nie miał parasola.
12.
7 lat temu
13.
11 lat temu
No Name Port, Key Biscaine, Fl
Naturalny port na wyspie pa PD-WSCH od Miami. Wyspa była schronieniem dla
zbiegłych Murzynów, którzy nie chcieli być niewolnikami i zostali
"adoptowani" przez Indian Seminoli. Czekali, aż do portu wpłynie
jakiś bounty captain, gotów przewieźć ich na brytyjskie Bahamy, gdzie nie było
niewolnictwa. Dziś "Freedom Trial" i park naturalny.
W niedzielę ulicami Miami przebiegną maratończycy. Gdyby mój internet chodził,
sprawdziłbym którymi, trochę pokamerował. Ale podejrzewam, że nawet nie uda mi
się wyjechać z hotelu. Z pewnością nie uda mi się znaleźć parkingu. Jest kilka
publicznych, po 1$/h, ale są zapchane od świtu, rekord pobiłem przed starym
portem, 20$ za 2 h, maszynka nie wydawała reszty. Mogłem stać do 8 rano,
powinienem był, a nie chciałem.
Na Intercoastal, kanale przedzielającym Miami Beach na Pół (wzdłuż, nie
wszerz), przygotowują się do wystawy jachtów. Już ich trochę stoi. Festiwal
złego gustu, pretensjonalności, ostentacji. Nic się pod tym względem nie
zmieniło w ciągu ostatniej dekady, kiedy chodziłem tam piechotą, udając
znudzonego milionera. Nikogo nie oszukałem, żaden sprzedawca mi nie
nadskakiwał, przeważnie patrzyli na mnie, jak na intruza. Co ja takiego w sobie
mam, że od razu widać, żem pętak?
Całe życie marzyłem o łódce, takiej, co to można w niej się przespać, ugotować
sobie obiadek. Marzenia nie spełniłem i już nie spełnię. Szkoda. Chociaż?
Znając siebie pewnie szybko by mi się znudziło. Z drugiej strony uwielbiam
samotne błąkanie się (samochodem) po pustyni; nigdy nie wydaję się sobie równie
mądry, przenikliwy, twórczy. A lubię czuć się mądry, przenikliwy i twórczy.
Może morze wywarłoby na mnie podobny efekt? Powinienem wypróbować. Ale z
pewnością nie w żadnym wątpliwej piękności pałacu na wodzie, jakie stoją,
zacumowane na Intercoastal, wzdłuż Collins Ave., od bloku 4000 do 6000.
Najlepsza dla mnie łódka to byłby turecki kaik. No, ale i na to nie mam szans.
Przy wjeździe na Key Biscaine, którą to wyspę hiszpańscy odkrywcy półwyspu
nazywali błędnie Cabo Florida”, stoją półki na łodzie. Ogromne rusztowanie, na
nim, pięć pięter, jedna na drugiej – łodzie. Już takie bardziej ludzkie. To
zapewne przechowalnia, ale mnie kojarzyło się z cmentarzami, takimi, co to
trumny wmurowuje się w ścianę. Pewnie taki wiek.
Zamiast filmować jachty dla milionerów, filmuję iguany; setki iguan, na
kamieniach nad zatoką, na gałęziach mangrowi, na asfalcie, piasku, na trawie.
Różne rozmiary i kolory, niektóre ziewają, inne straszą mnie długim językiem i
potrząsaniem podgardla. Czym chcą mi zaimponować? Mam takie samo i też potrafię
potrząsać. Obserwowałem szopy na codziennym obchodzie koszy na śmiecie. Na Key
Biscaine wszystkie kosze mają pokrywki, więc przestępcze cwaniaki będą musiały
popracować nad posiłkiem.
W No Name port, nad wodą stoi restauracja, zadaszony taras, a pod dachem, w
stylu Key West, kilkadziesiąt szalejących wiatraków. Dziś 82 stopnie,
oczywiście Fahrenheita, więc się przydają. Niesamowicie wielkie ryby,
większości w życiu nie widziałem. Porcje zaczynają się od „medium”, czyli 1 i ½
lb, ¾ kg, ale kelnerka lojalnie uprzedza, że „hoy non hai pequenas, hai pez
como se debe”. Znaczy 3 kg. Przed zamówieniem przynosi wielką szklanicę
lodowatej, dzwoniącej kostkami wody. Sałatka z avocado, tego prawdziwego,
dojrzałego na drzewie, nie w magazynie Carrefoura. Lobster, oyster, arroz. Ceny
włosy jeżą, ale znudzeni państwo wokół z pewnością o to nie dbają. Ja
przeliczam po dzisiejszym kursie i myślę o możliwości szybkiego dorobienia
gdzieś na boku. Przygoda przygodą, ale w banku poczucia humoru nie mają.
Starzy ludzie. Pergaminowa skórka, naciągnięta na drobne kosteczki, widać
wszystkie żyły. Przygarbione plecy. Błyskotliwe umysły w kostiumie, jak z
Haloweenu. Stary mężczyzna, ma się już dla kogo golić, więc wygląda na
clocharda, wraca skądzieś do swego luksusowego apartamentu w wieżowcu na skraju
morza, pod pachą niesie siwego pieska, starego, jak on sam.
Pewnie: jest ciepło.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuńDzień dobry...
OdpowiedzUsuń..no i jak to po POLSKU napisać ? w dzień to oczywiście dzień dobry a w nocy gdy to czytam to dobry noc ? Dziękuję za dzisiejszy przekaz , przeczytałem ten art. w Gazecie Wyborczej o szpiegowaniu , to długa ros. tradycja , Willy Brandt podał się do dymisji bo jego osobisty sekretarz był agentem Stasi . Dalej z tych znanych "emerytowany" kanclerz przyjaciel putlera , wielka niewiadoma .W czasie DDR gdy granice w Berlinie (oprócz Check Point Charlie )były kontrolowane przez wschodnie Niemcy mieli nieograniczone możliwości przenikania do Berlina zachodniego .
OdpowiedzUsuń