DRUGI OBIEG
Środa, 7 stycznia 2026
1.
Tymiński nie Mazowiecki, Duda nie Komorowski, nie Trzaskowski, alfons, nie
inteligent z językami.
Polacy to jednak głupi naród.
2.
Oto fragment wywiadu z Eljaną Lozą-Schiano, dostępnego na portalu natemat.pl,
na YouTubie oraz na wielu innych platformach społecznościowych:
… „Wiele mówi się o naruszeniu prawa międzynarodowego, co zresztą jest
prawdą, doszło do naruszenia prawa międzynarodowego, ale jeśli zapytasz
Wenezuelczyka z dowolnej klasy społecznej, co o tym sądzi, odpowie ci, że nie
obchodzi go to; powie ci: OK, naruszono prawo międzynarodowe, ale tutaj
naruszono prawa człowieka, naruszono prawa konstytucyjne, nie mamy prawa głosu,
nie mamy prawa do informacji, jeśli oglądasz telewizję i czytasz wenezuelskie
gazety, to jest to żałosne, nie mamy nawet prawa do WhatsAppa z dowcipem, nie
mamy jedzenia, nie mamy lekarstw, co nas obchodzi prawo międzynarodowe? Kogo
ono broni? Kogo chroni prawo międzynarodowe? Geopolitykę, ale kto broni nas?
Kto nas chroni? Nasze podstawowe, niezbywalne prawa? Trzeba postawić się w
sytuacji ludności. Oczywiście, bardzo łatwo jest krytykować w prasie, że
sprzedaliśmy się Stanom Zjednoczonym, ale nie jest to takie proste. Proszę
pojechać do Wenezueli i zobaczyć, jak tam jest, proszę pojechać bez euro,
proszę pojechać tam, zarabiać tam pieniądze i znosić wszystkie trudności
związane z najbardziej podstawowymi, niezbędnymi rzeczami w życiu. Taka jest
rzeczywistość”. …
Eliana przytacza rozpowszechnione w Caracas przekonanie, że głównym szpiegiem,
który doprowadził amerykanów do Maduro była sama pani Delcy Rodriguez, wiceprezydentka
u Maduro, a obecnie p.o. prezydenta Wenezueli (która to nazwa znaczy
„Wenecyjka”, mała Wenecja).
https://youtu.be/uiS6R4Tdrn4
3.
Oczywiście D.O. znowu popękały z hukiem, kiedy — żądny zrobienia kilku
przyzwoitych fotografii — wyruszył samochodem na swoje ulubione pola, na
których nie był już od wieków. Było minus 5,5 stopnia, świeciło piękne
słoneczko, a D.O. ubrał się jak na Syberię: włożył wysokie zimowe buciory z
Decathlona i nieśmiało wystawił nos z ogrzewanego samochodu. Przeszedł 50
metrów do miejsca, z którego zamierzał zrobić pierwszą fotografię, i aż się
zdumiał — było bardzo przyjemnie. Mróz, jak dla D.O. siarczysty, a przechadzka
50 metrów w jedną i 150 w drugą, bo szedł okręgiem, okazała się całkiem miła.
Potem jeszcze kilka razy wychodził z samochodu, tym razem już bez większego
strachu, i przechadzał się z lubością, bo nigdzie mu nie było zimno — poza
oczywiście chorą dłonią, z którą jest taki pasztet, że drugą, zdrową, trzeba ją
wsadzać do kieszeni, bo marznie w mgnieniu oka, a potem rozgrzewa się bardzo
długo.
Wielka szkoda, że trzeba było wracać do domu na świętą godzinę obiadu, bo D.O.
się rozochocił i miał wielką ochotę na spacer po parku w Konstancinie. Ale
okazało się, że parę tysięcy innych ludzi wpadło na podobny pomysł, więc o
postawieniu samochodu nie było mowy — no i trudno. Na nocny spacer z pewnością
się nie wybierze; w Warszawie spodziewane jest –13 stopni, a to nie jest
temperatura dla człowieka rozpieszczonego rzymskim słońcem. Ale gdyby to
północne słońce zdecydowało się świecić również dziś, jutro czy pojutrze, to
D.O., wysmarowawszy sobie usta, prawdopodobnie pójdzie na spacer po dworze, a
nie — jak zwykł to robić zimą — po galerii handlowej.
4.
No i sami popatrzcie: to są praktycznie pierwsze zdjęcia, które D.O. zrobił po
operacji, posługując się jedną ręką, a drugiej używając za podpórkę. D.O. jest
bardzo rozczarowany, z tych zdjęć niezadowolony. Robił je w miejscach dobrze
czytelnikom znanych, bo fotografował tam dość często. Ale nie są już takie
fajne jak kiedyś. Nie mają dawnych kolorów, kadry niby te same, a jednak czegoś
w nich brakuje. Śnieg nie wychodzi odpowiednio biały, a woda odpowiednio
błękitna. Aż D.O. przykro na nie patrzeć.
Może to wina aparatu w telefonie — ma już w końcu ponad pięć lat. Może to wina
braku lewej ręki i niemożności ustawienia kadru tak, jakby się chciało. A może
po prostu w tym stanie nie ma już do swoich zdjęć serca.
5.
Ile trwały te święta? Zdaniem D.O. — wieczność. D.O. już tłumaczył, z jakich
powodów za świętami nie przepada: galerie handlowe są zamknięte i nie ma gdzie
spacerować.
A ze spacerowaniem zrobiła się ciekawa rzecz. Od operacji, początki każdego spaceru
to była prawdziwa gehenna. Ostatnio coraz rzadziej, ale jednak: pierwsze kroki
po wyjściu z domu czy z samochodu polegały na walce o utrzymanie pionu, o
nieprzewrócenie się na ziemię. D.O. musiał stać i trzymać się ściany albo innej
podpórki, zanim złapał jaką taką równowagę. A kiedy już ją osiągnął, każdy krok
był bolesny: biodra, a zwłaszcza kręgosłup, wołały bardzo głośno: „Zatrzymaj
się natychmiast! „Ani kroku dalej!”. Trzeba było nie lada siły woli, żeby
ignorować te wrzaski i iść dalej.
Kiedy udało się przejść jakieś 1000 kroków, nagle marsz stawał się łatwiejszy i
D.O. sam się zdumiewał, jakim to dziarskim krokiem może chodzić.
W galeriach handlowych przyglądał się swoim rówieśnikom — męskim i żeńskim —
jak o lasce czy o chodziku, zgięci w pół, o kulach, robili kroczek za
kroczkiem, prawdopodobnie z bólem nieporównywalnie większym od tego, jaki
odczuwał D.O. I choć to nie było uczucie godne pochwały, to jednak świadomość,
że może chodzić tak dziarsko, dodawało mu otuchy, nadziei i ochoty do życia.
Teraz już nie ma ochoty przewrócić się po wyjściu z domu czy z samochodu.
Pierwsze 1000 kroków, choć znacznie łatwiejsze, to jednak nadal duży wysiłek.
Ale potem…
Jedyne co, to że D.O. chodzi powoli. Nawet kiedy próbuje zmusić się do
szybszego marszu, owszem — udaje mu się to, ale na bardzo krótkich dystansach.
Będzie nadal próbował, bo kiedy po wielu latach odkrył, jaka przyjemność może
wynikać ze spaceru, nie zamierza z tej przyjemności rezygnować.
Koniec bardzo, bardzo długich świąt, więc trzeba zacząć znowu chodzić po
lekarzach, rezerwować wizyty u specjalistów, znów robić analizy krwi — w
strachu przed ich rezultatami, bo pięć ostatnich było bardzo kiepskich. Anemia,
a przede wszystkim kreatynina powyżej trzech, eGFR 20, itd., itp.
Od 20. będzie się rehabilitował w CKR w Konstancinie, ale to będzie tylko
tydzień. A od lutego — jeszcze nie wiadomo, czy od początku, czy od połowy —
będzie chodził na rehabilitację do Instytutu Psychiatrii i Neurologii, ponoć
najlepszego w Polsce, jeśli chodzi o rehabilitację. Tam zazwyczaj próbuje się
postawić na nogi ludzi ze znacznie większymi niż D.O. problemami: po wylewach,
po zawałach itd. Więc rehabilitacja ręki D.O. będzie zapewne działalnością
marginalną dla Instytutu, ale niezwykle ważną dla niego samego.
Tymczasem D.O. nadal chodzi na zabiegi medycyny orientalnej. I choć nie widzi
żadnego wymiernego rezultatu całej tej działalności, to jednak odnosi wrażenie,
że pani doktor — z dyplomem medycyny klasycznej z Ułan Bator i medycyny
orientalnej z Pekinu — jest najbardziej sensowną rehabilitantką ze wszystkich,
jakie D.O. spotkał do tej pory.
A propos spotkań: znowu w windzie natknął się na swojego sąsiada, szefa tej
kliniki medycyny orientalnej, doktora nauk medycznych, z którym D.O. zamierzał
poważnie porozmawiać o sensie dalszego prowadzenia tego typu rehabilitacji. Bo
z tych zabiegów — akupunktury, naświetlań, masaży i rozgrzewania czarnymi
kamieniami w różnych częściach ciała — dla D.O. do tej pory nic nie wynikło.
No, może poza poważnym uszczupleniem portfela.
Sąsiad, doktor nauk medycznych i guru w swojej klinice, wyraził jednak pewność,
że ręka D.O. zmierza ku lepszemu i że z pewnością się naprawi. D.O. bardzo
chciałby w te przepowiednie wierzyć, ale nie widząc od trzech miesięcy żadnej,
ale to żadnej poprawy, poważnie zwątpił, czy uda mu się uciec od tego
pooperacyjnego wyroku.
6.
Zdjęcia.
Nie wiadomo skąd w tej rzeczułce wzięła się woda.
A i Wisła zmężniała.
A kaczki moczą kuper w lodowatej wodzie i głośno się śmieją. Z czego? A diabli
wiedzą, może przelatywały nad Pałacem Namiestnikowskim?
Cracremia, czyli kra krę mija.
A czy śnieg nie powinien być biały?
Tu śnieg jest niebieski, a kręciołek stracił dużo ze
swojego magicznego uroku.
8.
la Repubblica:
„generał Maliuk spadł z piedestału bohatera, zmuszony przez prezydenta
Zełenskiego do rezygnacji ze stanowiska w kierownictwie SBU (Ukraińskiej Służby
Bezpieczeństwa). Dymisja ta groziła rozłamem w najważniejszych instytucjach
wojskowych. Wszechobecny w podejrzanych aferach, a jednocześnie cieszący się
ogromną popularnością w kraju, Maliuk, nazywany „Mastifem” – duży mural
przedstawia go obok buldoga – był architektem najbardziej sensacyjnych i
lekkomyślnych działań.
W pierwszej fazie inwazji agenci 007 nie zabłysnęli, a odkrytych zostało kilka zdrad:
istnieje zdjęcie generała Maliuka, chwytającego jednego ze zdrajców za szyję.
Maliuk objął urząd w lipcu 2022 roku, a sława SBU zaczęła rosnąć: na początek była
ciężarówka-pułapka, która eksplodowała w dniu urodzin Putina na wiadukcie
łączącym Krym z Rosją. To jego ludzie zorganizowali operację „Pajęczyna”, w
wyniku której zostało trafionych dziesiątki bombowców atomowych na lotniskach
daleko od granicy. To jego agenci przeprowadzili zamachy na oficerów na ulicach
Moskwy. To oni również przeprowadzają ataki dronów na rafinerie i tankowce
„floty cieni”. Udowodnili swoją zdolność do infiltracji w dowolnym miejscu i
stali się zmorą Kremla.
Maliuk zawsze działał z dużą autonomią: „Nie jest intelektualistą” – powiedział
jeden z jego asystentów – „nie zastanawia się i nie waha. Przechodzi od razu do
sedna”. Zupełne przeciwieństwo Kyryła Budanowa, lodowatej postaci wywiadu
wojskowego, zdolnej do równie niezwykłych ataków, ale niezwykle ostrożnej w
poruszaniu się po szachownicy władzy.
W zeszły piątek Budanow dokonał politycznego skoku, obejmując kluczowe
stanowisko po Andriju Jermaku - szefa sztabu prezydenta. Powody dymisji Maliuka
pozostają niejasne. Niektórzy badają jego sposób prowadzenia ofensywy w Rosji,
podejrzewając, że miał zbyt dużą swobodę działania, inni spekulują, że nawiązał
zbyt bliskie relacje osobiste z CIA i administracją Trumpa, uzyskując od USA
informacje do prowadzenia kampanii przeciwko „czarnemu złotu” Moskwy. Jednak według
„Ukraińskiej Prawdy” motywy są całkowicie wewnętrzne. Służba Maliuka rzekomo
próbowała zdelegitymizować organ antykorupcyjny badający Jermaka i inne osoby
bliskie prezydentowi, a następnie – po ujawnieniu spisku – próbowała odwrócić
od siebie odpowiedzialność. Ten manewr skończyłby się pozostawieniem gorącego
kartofla w rękach Zełenskiego, przedstawiając go jako mózg spisku przeciwko
inkwizytorom korupcji.
Pojawiły się również pogłoski o znikaniu funduszy za pośrednictwem sieci
firm-przykrywek SBU. Napięcia wzrosły w niedzielę. Podczas osobistego spotkania
z Zełenskim generał podobno odrzucił wniosek o rezygnację, argumentując, że
musi monitorować rozwój innych tajnych operacji o strategicznym znaczeniu i że
do jego usunięcia potrzebne będzie głosowanie parlamentarne.
Niektórzy wysocy rangą urzędnicy i posłowie zwrócili się do mediów, aby go
wesprzeć. Istniały obawy przed starciem, które rozerwałoby instytucje w
krytycznym momencie wojny i negocjacji. To niebezpieczeństwo podobno skłoniło
Maliuka do ustąpienia, ale pozostał jednak w szeregach wywiadu.
Młody generał Jewhen Chmara, dowódca Grupy Alfa, który dowodził rajdami SBU w
terenie, w tym Spiderwer, został mianowany jego następcą, aczkolwiek tylko
tymczasowo. Chmara to wojownik, nieobeznany z pałacowymi gierkami, podobnie jak
nowy minister obrony Mychajło Fiodorow, trzydziestoczteroletni ekspert
techniczny bez doświadczenia wojskowego.
Decyzje te wskazują na umocnienie się Zełenskiego i wzrost znaczenia Budanowa,
silnej postaci w grupie, mimo że wielu uważa, że cień Jermaka nadal wisi nad
gabinetami prezydenckimi przy ulicy Bankowej w Kijowie.
9.
Według doniesień USA są gotowe wesprzeć europejskie siły obronne na Ukrainie po
zawieszeniu broni
https://www.theguardian.com/world/live/2026/jan/06/coalition-willing-paris-ukraine-zelenskyy-greenland-denmark-venezuela-trump-latest-news-updates
Mamy już kolejny projekt oświadczenia – sporządzony przez zachodnich
sojuszników Ukrainy. Jeśli ten koniec wojny zostanie osiągnięty, zapewni on
Kijowowi kluczowe gwarancje bezpieczeństwa, które pomogą powstrzymać przyszłą
rosyjską agresję.
„Będzie istniał ciągły i niezawodny system monitorowania zawieszenia broni.
Będzie on prowadzony przez Stany Zjednoczone przy współudziale społeczności
międzynarodowej” – głosi projekt oświadczenia.
Wielonarodowe siły, które zostaną rozmieszczone po zawieszeniu broni, zapewnią
„środki bezpieczeństwa w powietrzu, na morzu i na lądzie” dla Ukrainy i
zagwarantują „odnowę sił zbrojnych Ukrainy” – dodano. „Elementy te będą
dowodzone przez Europę”.
W siłach tych miałyby uczestniczyć Stany Zjednoczone, „obejmujące takie
amerykańskie zdolności, jak wywiad i logistyka”, a także „zobowiązanie USA do
wsparcia sił w przypadku ataku” ze strony Rosji – podano w komunikacie.
Miałyby również obowiązywać „wiążące zobowiązania do wspierania Ukrainy w
przypadku przyszłego zbrojnego ataku ze strony Rosji w celu przywrócenia
pokoju”.
„Zobowiązania te mogą obejmować wykorzystanie potencjału militarnego , wywiadu
i wsparcia logistycznego, inicjatyw dyplomatycznych i przyjęcie dodatkowych
sankcji” – podano w komunikacie.
10.
Przywódcy europejscy jednoczą się w obronie Grenlandii, podczas gdy Miller
nasila groźby wobec Trumpa
Oświadczenie poparcia wydano po tym, jak doradca prezydenta stwierdził, że
„nikt nie będzie walczył militarnie ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie
przyszłości Grenlandii”
https://www.theguardian.com/world/2026/jan/06/stephen-miller-donald-trump-threats-take-over-greenland
W kwestii Grenlandii, premier tego terytorium opublikował komentarz
wkrótce po wspólnym oświadczeniu siedmiu krajów europejskich broniących
terytorium Danii.
Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy, Polska i Hiszpania dołączyły do
Danii, deklarując, że będą bronić „uniwersalnych zasad” „suwerenności,
integralności terytorialnej i nienaruszalności granic”.
„To wsparcie jest ważne w czasach, gdy podważane są fundamentalne zasady
międzynarodowe” – napisał w mediach społecznościowych premier Grenlandii Jens-Frederik
Nielsen. „Za to wsparcie pragnę wyrazić moją najgłębszą wdzięczność.
„W chwili, gdy prezydent Stanów Zjednoczonych po raz kolejny oświadczył, że
Stany Zjednoczone bardzo poważnie traktują kwestię Grenlandii, wsparcie ze
strony naszych sojuszników z NATO jest zarówno ważne, jak i jednoznaczne”.
Stwierdził, że Waszyngton powinien dążyć do nawiązania pełnego szacunku dialogu
z Grenlandią, wykorzystując w tym celu właściwe kanały dyplomatyczne i
polityczne, bazujące na istniejących porozumieniach.
11.
https://tvn24.pl/swiat/wojna-w-ukrainie-w-paryzu-odbedzie-sie-spotkanie-koalicji-chetnych-polske-bedzie-reprezentowal-premier-donald-tusk-st8832868
… „Dla Polski dwie rzeczy są jasne i bardzo trudne do pogodzenia. Nie
oszukujmy się, ale są w sposób oczywisty jasne i jednoznaczne. Żaden członek
Paktu Północnoatlantyckiego nie powinien atakować czy grozić drugiemu członkowi
Paktu Północnoatlantyckiego. NATO traciłoby sens, gdyby w obrębie tego paktu
dochodziło do konfliktu czy wzajemnych agresywnych kroków. Chciałbym, żeby w
Waszyngtonie było dla wszystkich jasne, że jakiekolwiek próby rozbicia czy
podważania istoty NATO nie spotkają się z akceptacją chyba w żadnym kraju
europejskim”. …
12.
Papież Leon XIV zamknął Drzwi Święte w Bazylice św. Piotra: kończy się
Jubileusz Nadziei.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/01/06/news/giubileo_chiusura_porta_santa_papa_leone_xiv_oggi-425078127/?ref=RHLM-BG-P17-S1-T1-fdg4
13.
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,32508334,trwa-szturm-samochodow-na-okolice-starego-miasta-niektorzy.html?_gl=1*1pwoiey*_gcl_au*MTEwNTk2OTg0Ny4xNzY2NTEyMjExLjE4NzA4MzAyMjguMTc2NjUyNTE2NC4xNzY2NTI1MTY0*_ga*MjA3OTcwOTk4My4xNzY2NTEyMjEx*_ga_6R71ZMJ3KN*czE3Njc3MTI3NTckbzI5JGcxJHQxNzY3NzEyOTIyJGozOSRsMCRoMA..#s=S.TD-K.C-B.9-L.1.duzy
Gdyby Trzaskowski, zamiast zwężać ulicę, zajął się budową parkingów podziemnych
i naziemnych tam gdzie ich najbardziej potrzeba, to niezbyt rozgarnięty media
worker z Gazety Wyborczej, nie miałby powodu do pisania takich niemądrych
tekstów.
14.
Rosyjscy dywersanci czy nasi rodzimi złomiarze, poszukujący kilku groszy na
kolejną wódkę?
D. O. Nie potrafi rozstrzygnąć, którzy są groźniejsi, ale wie, na kogo
złomiarze głosują.
15.
https://wyborcza.pl/7,75400,32483851,mistrz-polski-w-nasladowaniu-ptakow-przylecial-do-mnie-zbulwersowany.html#s=S.TD-K.C-B.3-L.1.duzy
Dobrze, że nie naśladuje żubrów!
Dzień dobry...
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuńDzień dobry , pięknego dnia.
OdpowiedzUsuń