DRUGI OBIEG
Wtorek, 20 stycznia 2026
1.
Drodzy Czytelnicy, nie obrażajcie się na D.O. za to, że nie złożył Wam życzeń
ani że niezbyt obszernie odpowiada na komentarze.
D.O. myśli o Was jak o swoim największym skarbie – z czułością i szacunkiem.
Ale jego dzień ma tylko 24 godziny, z czego 6–8 spędza na tworzeniu drugiego
obiegu. Czyta – jak głupi, nie ma co ukrywać – wszystkie istotniejsze portale
świata zachodniego, nie stroni też od dalekowschodnich i południowych, a potem
z tego wszystkiego pichci tekst. Teraz, kiedy nie włada lewą dłonią, przygotowanie
materiału zajmuje mu o wiele więcej czasu niż dawniej, gdy mógł dziesięcioma
palcami biegać po klawiaturze. Po kilku miesiącach dyktowania jest bardziej niż
kiedykolwiek przekonany, że mowa i pismo to dwa odmienne żywioły – a ten, w
którym D.O. odnajduje się najlepiej, to jednak pismo. Stawiając litery w z góry
upatrzonym porządku, ma czas, by myśleć o kolejnych słowach i zdaniach, by
starać się, żeby były kompetentne i oryginalne. Powtarzać po innych, zwłaszcza
tych od frazesów, D.O. nie lubi.
Pozostały czas krótkiego, zimowego dnia musi poświęcić na dbanie o zdrowie:
bieganie po lekarzach, jeżdżenie samochodem na myjnię, zakupy, spacer – ten
ostatni absolutnie niezbędny do życia.
Miejcie więc litość nad starowinką, któremu sił już nie starcza, a czas – jak u
wszystkich staruszków – gwałtownie przyspieszył i pędzi jak kompletny świr.
Proszę, nie podejrzewajcie D.O. o złe intencje, bo ich nie ma. Niewiele jest
też komentarzy pod jego postami, które irytują go na tyle, by nie wstawić pod
nimi lajka.
Trzymajmy się więc razem, bez podejrzeń i żali, bo tym, który najbardziej
żałuje nieporozumień z czytelnikami, jest właśnie D.O.
2.
Trump planuję powołać do życia nowy ONZ, który ty masz się różnić od
poprzedniego, że będzie całkowicie, od góry do dołu faszystowski. A alfons
zapewne stanie na czele specjalnego komitetu do spraw umoralniania
społeczeństw.
3.
Urzędnicy twierdzą, że prezydent Trump powiązał starania o Grenlandię z
pominięciem Nagrody Nobla
Prezydent Trump napisał w wiadomości tekstowej do premiera Norwegii, że jednym
z powodów, dla których dąży do przejęcia Grenlandii, jest to, że nie otrzymał
Pokojowej Nagrody Nobla.
https://www.nytimes.com/live/2026/01/19/us/trump-news
4.
Trump do premiera Norwegii: „Bez Nobla, nie czuję się zobowiązany do myślenia o
pokoju”.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/01/19/news/trump_lettera_premier_norvegese_nobel_pace_groenlandia_usa-425103891/?ref=RHLF-BG-P2-S1-T1-PP
„Skoro wasz kraj postanowił nie przyznać mi Pokojowej Nagrody Nobla, mimo że
pomogłem powstrzymać ponad osiem wojen, nie czuję się już zobowiązany do
myślenia wyłącznie o pokoju”. Tak zaczyna się list wysłany przez prezydenta USA
Donalda Trumpa do premiera Norwegii Jonasa Gahra Støre, do którego dotarł
Bloomberg, a który jednoznacznie łączy nieudaną Nagrodę Nobla z zagrożeniami
dla Grenlandii. „Świat nie będzie bezpieczny, dopóki nie będziemy mieli
całkowitej i absolutnej kontroli nad Grenlandią” – podsumowuje w liście.
5.
Groźby amerykańskiej inwazji na Grenlandię nadal wstrząsają stosunkami
transatlantyckimi. Donald Trump potwierdził, że w tym tygodniu poleci do
Szwajcarii, aby wygłosić przemówienie na Światowym Forum Ekonomicznym. I choć
tytuł tegorocznego spotkania w Davos, „Duch Dialogu”, brzmi satyrycznie,
Europejczycy nie tracą nadziei na udaremnienie aneksji największej wyspy
świata. … Osiem krajów europejskich
zagrożonych nową falą amerykańskich ceł ostrzegło wczoraj przed „niebezpieczną
spiralą”, a prezydent Francji Emmanuel Macron zagroził zaostrzeniem środków
zaradczych. Jednak jeden z zastępców Trumpa, sekretarz skarbu Scott Bessent, po
raz kolejny obraził Europę i potwierdził, że „walka o Arktykę jest realna”.
-------
Nawet „jeśli nie stanie się to w tym roku” i nawet jeśli „nie będzie konfliktu”
z samą Grenlandią, dla Bessenta problem polega na tym, że „Stany Zjednoczone
projektują siłę, Europejczycy projektują słabość”. Aby zbudować swoją
gigantyczną tarczę antyrakietową, Złotą Kopułę, Trump chce zapewnić sobie
kontrolę nad arktyczną wyspą „ze względów bezpieczeństwa” – podsumował
amerykański urzędnik. Jednak w partii Trumpa i Bessenta groźba podboju duńskiej
wyspy wywołuje rosnące niezadowolenie. Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike
Johnson powiedział BBC: „Nie przewiduję interwencji wojskowej na Grenlandii.
Należy podążać drogą dyplomatyczną”. Inni republikańscy koledzy również
wyrazili rozczarowanie sporem z sojusznikami z NATO i nową wojną handlową,
którą grozi Biały Dom. Kongresmen Don Bacon nazwał groźby Trumpa „farsą”, a
jego partyjni koledzy, Thom Tills i Lisa Murkokowski, potępili cła jako
„szkodliwe dla Ameryki, amerykańskich firm i sojuszników Ameryki”. W Senacie
również rozpoczęto dwupartyjną inicjatywę: senator Partii Demokratycznej Tim
Kaine i senator Partii Republikańskiej Rand Paul przedstawią dwie rezolucje mające
na celu zablokowanie Trumpa.
(https://www.repubblica.it/esteri/2026/01/19/news/scontro_groenlandia_usa_europa-425103343/?ref=RHLF-BG-P2-S2-T1-PP
)
6.
Atak Donalda Trumpa na Europę jest „całkowicie błędny”. Keir Starmer dołączył
do głosów krajów Unii Europejskiej, dotkniętych, podobnie jak Wielka Brytania,
10-procentową podwyżką ceł ogłoszoną przez prezydenta USA w odwecie za
symboliczne wysłanie wojsk do obrony Grenlandii. W przemówieniu wygłoszonym
rano na Downing Street i w rozmowie telefonicznej z Białym Domem w niedzielny
wieczór, premier z Partii Pracy dokonał rzadkiego kroku, oddalając się od
waszyngtońskiego potentata, z którym zawsze dążył do utrzymania harmonijnych
stosunków, pomimo często odmiennych stanowisk w sprawie Ukrainy i wojny w
Strefie Gazy.
We wczorajszej rozmowie telefonicznej Starmer podkreślił, że „bezpieczeństwo
Arktyki jest priorytetem dla wszystkich sojuszników NATO, aby chronić interesy
euroatlantyckie” przed zagrożeniem ze strony Rosji i Chin. Dodał jednak, że
„podnoszenie ceł na sojuszników USA w celu zapewnienia zbiorowego
bezpieczeństwa NATO jest błędem”. Downing Street nie ujawnił od razu szczegółów
reakcji Trumpa, ale zasugerował możliwość negocjacji. Potem brytyjski premier
stanowczo powrócił do tematu, przemawiając na żywo w telewizji ze swojej
oficjalnej rezydencji.
„Bezpieczeństwo Arktyki musi zostać wzmocnione w interesie NATO jako całości,
ale jest jedna zasada, której nie można ignorować: wszelkie decyzje dotyczące
przyszłości Grenlandii należą wyłącznie do Grenlandii i Danii, naszego
bliskiego sojusznika” – podkreślił, przypominając historyczne więzi tzw.
„specjalnych stosunków” między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi,
opartych na współpracy wojskowej, wywiadowczej, dyplomatycznej i gospodarczej.
„Każda inna droga jest całkowicie błędna” – zauważył premier.
„Wojna handlowa nie leży w niczyim interesie. Dlatego rozmawiałem z Trumpem,
szukając rozwiązania opartego na wzajemnym szacunku”.
Bycie sojusznikami – podsumował – „nie oznacza ciągłego zgadzania się we
wszystkim, ale spokojną i pragmatyczną współpracę w interesie wszystkich”.
Przed rozmową z Trumpem Starmer w niedzielę rozmawiał również telefonicznie o
kryzysie między USA a Europą z premier Danii Mette Frediksen, przewodniczącą
Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen i sekretarzem generalnym NATO Markiem
Rutte.
W tej sprawie panuje pełna jednomyślność między rządem a opozycją w londyńskich
kręgach politycznych. Minister kultury Lisa Nandy powtórzyła stanowisko rządu,
stwierdzając, że stosowanie przez Trumpa ceł jest „całkowicie kontrproduktywne”
i że do rozwiązania problemu potrzebny jest „dojrzały dialog”, zauważając
jednocześnie, że prezydent USA ma zwyczaj wyrażania „bardzo stanowczych
opinii”, aby „zachęcić do dialogu”, który ostatecznie prowadzi do „negocjacji”.
Różni brytyjscy komentatorzy wyrażają nadzieję, że uda się znaleźć kompromis w
sprawie Grenlandii (poprzez zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej,
zgodnie z obowiązującymi traktatami, i skoordynowanie jej z większym
zaangażowaniem NATO jako całości), zamiast wywoływać wojnę handlową, która
mogłaby oznaczać koniec Sojuszu Atlantyckiego, przynosząc korzyści jedynie jego
przeciwnikom.
Podobne słowa padły z ust przedstawicieli Partii Konserwatywnej: „Podwyżka ceł
jest błędna i kontrproduktywna” – mówi Priti Patel, minister spraw
zagranicznych w opozycyjnym gabinecie cieni. „Nie sądzę, żeby Trump ostatecznie
zaanektował Grenlandię” – powtarza poseł Jeremy Hunt – „a militarna inwazja na
terytorium sojusznika z NATO oznaczałaby koniec Sojuszu Atlantyckiego i
osłabienie Ameryki”. Nawet Reform, populistyczna partia kierowana przez Nigela
Farage’a, najbardziej trumpistowskiego z brytyjskich polityków, krytykuje Biały
Dom: „Cel lepszej ochrony Grenlandii jest słuszny, ale sposób, w jaki Trump
chce to osiągnąć, jest całkowicie błędny”.
Gazety, w tym prawicowe, tradycyjnie bardziej sprzyjające Waszyngtonowi, są
jeszcze ostrzej krytyczne, nazywając groźby Trumpa „szantażem”, „gangsterstwem”
i „aktem wojny”. Niektóre sugerują nawet, aby król Karol odwołał planowaną
wizytę państwową w Stanach Zjednoczonych. (https://www.repubblica.it/esteri/2026/01/19/news/starmer_trump_groenlandia_nato-425104165/?ref=RHLF-BG-P2-S3-T1-PP
)
7.
https://wyborcza.pl/7,75399,32536514,uderzenie-w-usa-o-wartosci-93-mld-euro-ambasadorowie-panstw.html
„Państwa UE szykują wymierzony w USA pakiet ceł o wartości 93 mld euro oraz
rozwiązania ograniczające udział amerykańskich firm w unijnym rynku - informuje
"The Financial Times". To odpowiedź na groźby Donalda Trumpa
dotyczące nałożenia ceł na państwa wspólnoty, które opowiedziały się po stronie
Danii w sporze o Grenlandię. W najbliższych dniach zostanie w tej sprawie
zwołane specjalne posiedzenie Rady Europejskiej - zapowiedział przewodniczący
Antonio Costa”. …
-------
„6 lutego. Zaledwie pięć dni po potencjalnych nowych cłach Donalda Trumpa. I
tego dnia, jeśli Stany Zjednoczone nie zaprzestaną działań, nastąpi reakcja.
Ponieważ cła kontrujące przygotowane w sierpniu przez UE zostały jedynie
zawieszone, a nie wycofane. A to zawieszenie wygasa 6 lutego. Zatem odpowiedź
Waszyngtonu jest już na stole, warta 93 miliardy dolarów. Cła, które zostaną
natychmiast przywrócone, bez konieczności jakiejkolwiek interwencji
legislacyjnej. Wystarczy bezczynność. To jest europejska kontrpozycja,
zaplanowana przez Brukselę i poparta wczoraj przez ambasadorów UE na nowe
zagrożenie ze strony Trumpa, która zostanie omówiona w przyszły czwartek na
nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Europejskiej”. … (https://www.repubblica.it/esteri/2026/01/18/news/groenlandia_ue_trump_dazi_davos-425103273/?ref=RHLF-BG-P1-S2-T1-r35679)
8.
Pierwszą ofiarą może być ciężko wywalczona umowa handlowa podpisana 27 lipca w
Szkocji przez Trumpa i von der Leyen. Zagrożenia cłami i kontrcłami już
powróciły. Ponad 850 miliardów euro w handlu dwustronnym, ponad 500 miliardów
euro w eksporcie europejskim do Stanów Zjednoczonych. To był Pokój Turnberry.
Po tygodniach przepychanek, z już obowiązującym 10% cłem na towary z UE, groźbą
wprowadzenia cła 50/50 i głębokimi podziałami między 27 rządami co do sposobu
reakcji, Ursula poleciała do ośrodka golfowego Trumpa, aby przypieczętować
asymetryczne porozumienie, które „ograniczyło” amerykańskie podatki do 15%,
pozostawiając jedynie stal i aluminium w 50/50, w zamian za zerowe europejskie
cła na towary z USA. Było również zobowiązanie do zakupu chipsów i gazu ze
Stanów Zjednoczonych (których potrzebujemy) oraz jak zwykle mgliste obietnice
dużych inwestycji. Rozpętało się piekło. Z niemal wszystkich stron, w tym z
rządów sprzeciwiających się bardziej energicznym negocjacjom, posypały się
oskarżenia o kapitulację.
Z upływem dni stawało się jednak jasne, że asymetria akceptowana przez inne
kraje, nawet sojuszników USA, była większa. Według ekonomistów Bocconiego,
Daniela Grosa i Niccolò Rotonda, średnie cło płacone za towary europejskie
wynosi obecnie 6% – więcej niż w Kanadzie i Meksyku, ale znacznie mniej niż w
Korei i Japonii, nie wspominając o Chinach. …
Pełny wpływ otwartej wojny handlowej jest dobrze znany – większy dla Stanów
Zjednoczonych, ale również znaczący – do pewnego punktu procentowego PKB – dla
Europy, zwłaszcza dla głównych eksporterów, takich jak Niemcy i Włochy.
https://www.repubblica.it/economia/2026/01/19/news/euro_stati_uniti_accordo_commerciale_dazi-425103429/?ref=RHLF-BG-P1-S3-T1-r35679
9.
https://wyborcza.pl/7,75399,32536062,polska-zawrze-nowe-sojusze-powstaje-nato-w-nato-na-wszelki.html#s=S.TD-K.C-B.7-L.1.duzy
„Amerykańsko-europejski spór o Grenlandię może rozsadzić NATO. Dlatego Polska w
tym roku podpisze dwa kolejne traktaty o wspólnej obronie.
Europejscy dyplomaci, z którymi rozmawiała „Wyborcza", twierdzą, że
wykuwająca się w Europie nowa sieć sojuszy to nie rozwiązanie na czarną
godzinę, gdyby z powodu imperialnych zapędów prezydenta Donalda Trumpa Sojusz
Północnoatlantycki rozpadł się albo przestał działać.
– W ten sposób wzmacniamy NATO od środka, bierzemy na siebie więcej
odpowiedzialności za bezpieczeństwo w Europie. Tego właśnie oczekuje od nas
prezydent Donald Trump – mówią nasi rozmówcy”. …
10.
https://wyborcza.pl/7,75399,32537432,rada-pokoju-trump-orban-i-putin-zaproszeni.html#s=S.TD-K.C-B.1-L.1.duzy
„Kreml potwierdził w poniedziałek, że do organizacji tworzonej przez Trumpa
zaproszony został Władimir Putin. Na czele rady pokoju dla Gazy ma stanąć
prezydent USA. O tym, że został zaproszony do rady pokoju dla Gazy tworzonej
przez Donalda Trumpa, premier Węgier Viktor Orbán poinformował w niedzielę”. …
11.
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/donald-trump-tworzy-rade-pokoju-zrodla-onetu-karol-nawrocki-z-zaproszeniem/bkv1k4l,79cfc278
12
Nie chodziło tylko o snajperów na dachach, karabiny maszynowe na ulicach i
naloty na wejścia do budynków w poszukiwaniu ukrywających się demonstrantów.
Między 6 a 12 stycznia w irańskich szpitalach szalała zacięta walka. Siły
bezpieczeństwa przeczesywały oddziały w poszukiwaniu rannych, podczas gdy
lekarze z trudem radzili sobie z napływem pacjentów, a rodziny przeszukiwały
ciała swoich bliskich wśród stosów niezidentyfikowanych zwłok.
Na nagraniu wideo opublikowanym 9 stycznia widać kilkanaście ciał owiniętych w
plastikowe torby przy jednym z wejść do szpitala Al Ghadir we wschodnim
Teheranie. Bratanek jednej z pracujących tam pielęgniarek potwierdził w
rozmowie z „Repubblicą”, że siły bezpieczeństwa wkroczyły na teren szpitala.
„Funkcjonariusze wkroczyli na teren szpitala i praktycznie przejęli kontrolę
nad oddziałami, terroryzując personel medyczny, żeby ten nie rozmawiał” –
powiedział. „Nie dość, że odmówili zwrotu ciał rodzinom, to w pewnym momencie
ułożyli je w stos przy wejściu, jako ostrzeżenie. Mówili ludziom, że jeśli
powiedzą choć słowo o tym, co się stało, zostaną powieszeni za nogi”. Wielu
rannych zabrano bez leczenia lub natychmiast po operacji. „Niektórych pacjentów
dosłownie wyrwano z łóżek z cewnikami; niektórych wyprowadzono na zewnątrz i
zastrzelono” – powiedział informator.
Pracownik służby zdrowia w Meszhedzie powiedział Amnesty International, że „w
nocy 9 stycznia martwe ciała 150 młodych demonstrantów przewieziono do
szpitala, a następnie na cmentarz Behesht Reza, zanim zdołano je zidentyfikować”.
Już w pierwszych dniach pokojowych demonstracji szpitale stały się zagrożeniem
dla protestujących. Malekshahi w prowincji Ilam było jednym z pierwszych miast,
które wyszły na ulice: policyjny nalot na szpital Imama Chomeiniego w Ilam, udokumentowany
również na dwóch filmach, był incydentem, który skłonił niezliczone rzesze
innych do przyłączenia się do demonstracji.
Zanim zablokowali internet, irańska gazeta Hammihan wysłała jednego ze swoich
reporterów: Elahè Mohammadi, jedną z dwóch reporterek, wraz z Niloufar Hamedi,
która spędziła ponad rok w więzieniu za ujawnienie historii Mahsy Amini.
Napisała: „Młody mężczyzna z Malekshahi powiedział, że widział na własne oczy,
jak funkcjonariusze zabrali jednego z rannych, krwawiącego z kostki z powodu
rany postrzałowej, bez leczenia”. Ten sam chłopiec powiedział, że zabrał
rannego przyjaciela, aby uniknąć aresztowania przez funkcjonariuszy: „Weszli do
szpitala, aby zabrać ciała i rannych, więc z trudem go wynieśliśmy, aby uniknąć
jego aresztowania”. (https://www.repubblica.it/esteri/2026/01/19/news/iran_proteste_feriti_ospedali_morti-425103229/?ref=RHLM-BG-P6-S1-T1-fdg9
)
13.
https://wyborcza.pl/7,75399,32539558,prezydent-bulgarii-rumen-radew-ustapil-ze-stanowiska.html#s=S.TD-K.C-B.2-L.2.duzy
„Rumen Radew oświadczył w poniedziałek, że ustępuję z urzędu. Obowiązki Radewa
ma przejąć wiceprezydentka Iliana Jotowa, która wyznaczy też tymczasowego
premiera i datę wyborów.
Ustępujący prezydent zapowiedział wcześniej przedterminowe wybory po tym, gdy
kolejna partia odmówiła misji sformowania rządu.
Radew wyjaśnił swoją decyzję, zamiarem wzięcia udziału w przedterminowych
wyborach parlamentarnych.
Radew zapowiedział, że złoży dymisję przed Trybunałem Konstytucyjnym we wtorek.
…
14.
Narasta gniew z powodu pierwszej oficjalnej wizyty syryjskiego przywódcy Ahmeda
Al-Sharaa w Niemczech. Miał on spotkać się jutro w Berlinie z kanclerzem
Friedrichem Merzem, a we wtorek z prezydentem Frankiem-Walterem Steinmeierem.
Syryjski przywódca odwołał wizytę tego samego wieczora.
Dramatyczne wydarzenia w Syrii, gdzie wojska rządu przejściowego masowo atakują
Kurdów w regionach północnych, ignorując wezwania USA do „zaprzestania
wszelkich ofensyw”, a także systematyczne prześladowania mniejszości
religijnych, które nasilają się od miesięcy, skłoniły kilka organizacji
humanitarnych do zorganizowania demonstracji pod Bramą Brandenburską i czuwania
przed biurem kanclerza.
Wczoraj wieczorem pojawiła się wiadomość, że Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF)
w północnej Syrii, regionie zamieszkanym głównie przez Kurdów, wysadziły dwa
mosty nad Eufratem, aby uniemożliwić natarcie wojsk Al-Sharaa. Bojówki SDF
oskarżają rząd o naruszenie porozumień o autonomii regionów kurdyjskich.
Porozumienie podpisane w marcu ubiegłego roku obiecywało włączenie cywilnych i
wojskowych instytucji regionów autonomicznych do aparatu państwowego. Jednak
ataki wojsk Al-Sharaa sugerują, że nie ma zamiaru wdrożenia tego porozumienia.
Według doniesień armia rządowa dokonuje inwazji między innymi na miasto Tabka i
przejęła kontrolę nad dwoma szybami naftowymi.
Khaled Davrish, przedstawiciel dyplomatyczny autonomicznych regionów
demokratycznych Północy i Wschodu, również potępił „poważne ataki” w Aleppo, w
trzech dzielnicach zamieszkanych głównie przez Kurdów, chrześcijan i jesziwę.
Bilans ataku z 6 stycznia „jest przerażający”: zginęło 45 cywilów i 60
bojowników, 155 000 osób zostało przesiedlonych, a 300 cywilów zostało
porwanych. Davrish mówi o „wiarygodnych relacjach z egzekucji, grabieży i
okaleczania zwłok”.
Celem protestów w Berlinie jest zatem uniemożliwienie Niemcom „podpisania
porozumień o odsyłaniu uchodźców do kraju, który morduje i prześladuje Kurdów,
alawitów, jezydów i chrześcijan” – wyjaśnia Stephan Reichel, prezes Matteo,
organizacji pozarządowej, która od lat udziela azylu kościelnego osobom
ubiegającym się o azyl w niemieckich kościołach katolickich i protestanckich.
„Na terytoriach, które terroryzują oraz w dzielnicach Aleppo i Damaszku, skąd
wypędzają Kurdów zamieszkujących tam od wieków, oddziały Al-Sharaa próbują
narzucić islamski fundamentalizm” – mówi w wywiadzie dla Repubblica.
Społeczności alawicka i kurdyjska złożyły już skargi do Prokuratora
Generalnego, między innymi przeciwko Al-Sharaa, którego uważają za „głównie
odpowiedzialnego” za prześladowania.
Niemcy przyjęły prawo międzynarodowe; w ostatnich latach kilku oprawców byłego
dyktatora Baszara al-Asada, którzy uciekli do Europy, zostało oskarżonych i
skazanych na dożywocie i wieloletnie kary więzienia.
W Niemczech mieszka około 940 000 Syryjczyków, z których ponad połowa została
uznana za uchodźców. Rząd Merza obiecał jednak odesłać wielu z nich z powrotem
do kraju i niemal całkowicie zamroził procedury azylowe od grudnia 2024 roku do
jesieni 2025 roku. Pod koniec września procedury zostały wznowione, ale są one
niezwykle rygorystyczne. W ubiegłym roku około 4000 Syryjczyków wróciło do domu
dzięki zachętom finansowym oferowanym przez rząd Merza. Kanclerz chadecji
niedawno powtórzył, że po zakończeniu wojny domowej „nie ma powodu, dla którego
(obywatele syryjscy, red.) mieliby szukać azylu w Niemczech, abyśmy mogli
wznowić repatriacje”. Jednak wielu Syryjczyków, zwłaszcza w świetle wydarzeń w
ostatnich miesiącach, nie ufa organizacji Al-Sharaa, która przez lata służyła
jako terrorysta w Al-Kaidzie, zanim rzekomo przeszła na umiarkowanego przywódcę
Syrii, wyzwolonego z długiej i krwawej wojny domowej.
15.
Premierka Japonii ogłasza przedterminowe wybory, a notowania rosną
Sanae Takaichi mówi wysoko postawionym członkom rządzącej Partii
Liberalno-Demokratycznej, że planuje rozwiązać izbę niższą 23 stycznia
https://www.theguardian.com/world/2026/jan/19/japan-snap-election-sanae-takaichi-ldp
Takaichi, konserwatystka uwikłana w pogłębiający się spór z Chinami o
bezpieczeństwo Tajwanu, zapowiedziała w poniedziałek, że zamierza rozwiązać
izbę niższą parlamentu Japonii – Sejmu – 23 stycznia, a wybory odbędą się 8
lutego.
Na konferencji prasowej Takaichi, która objęła urząd po rezygnacji swojego
poprzednika, powiedziała, że chce, aby wyborcy ocenili, czy jest „odpowiednia”
do dalszego piastowania tego stanowiska.
Opisując decyzję o ogłoszeniu przedterminowych wyborów jako „bardzo trudną”,
Takaichi powiedział reporterom: „Stawiam na szali swoją przyszłość jako
premiera. Chcę, aby ludzie sami zadecydowali, czy mogą powierzyć mi zarządzanie
krajem”.
============
I to wszystko Nazajutrz po wizycie Giorgii Meloni. Jest o czym medytować…
16.
Populacja Chin ponownie spada, wskaźnik urodzeń spada o 17% do rekordowo
niskiego poziomu
Czwarty rok spadku pogłębia obawy dotyczące starzenia się społeczeństwa,
kurczącej się siły roboczej i długoterminowego wpływu na gospodarkę
https://www.theguardian.com/world/2026/jan/19/china-population-falls-again-birthrate-record-low
… „Liczba zarejestrowanych urodzeń spadła do 7,92 mln w 2025 r. – czyli 5,63 na
każde 1000 osób w populacji – o 17% mniej niż 9,54 mln w 2024 r. To najniższy
wynik od rozpoczęcia prowadzenia pomiarów w 1949 r.
Jak wynika z danych Narodowego Biura Statystycznego Chin (NBS), populacja
zmniejszyła się o 3,39 miliona do 1,405 miliarda, co stanowi szybszy spadek niż
w 2024 r., natomiast liczba zgonów wzrosła do 11,31 miliona z 10,93 miliona w
2024 r”. …
17.
Valentino nie żyje: projektant miał 93 lata. Żegnamy „ostatniego cesarza” mody.
https://www.corriere.it/moda/26_gennaio_19/valentino-morto-stilista-7767d156-5edc-4459-9118-caa672d8exlk.shtml
Ludovico Clemente Garavani , znany po prostu jako Valentino , zmarł w wieku 93
lat. Projektant, twórca marki o tej samej nazwie, odszedł w swoim domu w
Rzymie. Informację tę przekazali Fundacja Valentino Garavani i Giancarlo
Giammetti, współzałożyciel domu mody i partner projektanta. Kaplica pogrzebowa odbędzie się w PM23,
Piazza Mignanelli 23 w Rzymie, w środę 21 stycznia i czwartek 22 stycznia, od
11:00 do 18:00. Pogrzeb odbędzie się w
piątek 23 stycznia o godzinie 11:00 w Bazylice Santa Maria degli Angeli e dei
Martiri, Piazza della Repubblica 8 w Rzymie.
Uważał się za szczęściarza: miał w życiu wszystko: miłość, sukces i pieniądze.
„To była moja pasja: projektowanie ubrań. Jestem beznadziejny we wszystkim
innym!” – mawiał często z tą mieszanką ironii i jasności, która zawsze go
wyróżniała. Chociaż boleśnie pożegnał się z modą w 2007 roku, Valentino
Garavani, Ostatni Cesarz, nigdy tak naprawdę nie opuścił sceny.
Kontynuował projektowanie wyjątkowych sukni dla przyjaciół i na wydarzenia
artystyczne. Chwytał za pióro i w bardzo krótkim czasie cenne suknie nabierały
kształtu, jak te stworzone w 2012 roku dla New York City Ballet, dla którego
stworzył 25 wymarzonych kostiumów. Jedno z jego ostatnich publicznych wystąpień
miało miejsce w 2019 roku w Rzymie, w Teatro dell'Opera, dla La Traviata Sofii
Coppoli. Zaprojektował dla niej kostiumy sceniczne, wyczyn, z którego był
bardzo dumny. Tam na scenie, podekscytowany i szczęśliwy z aplauzu, zawsze
elegancki i idealnie opalony, nie był w stanie ukryć widocznych oznak choroby,
która go dotknęła. Pojawił się kilka razy krótko aż do przejścia na emeryturę,
dzieląc swój czas między piękną rezydencję w Gstaad i swój dom w Rzymie.
Pożegnanie
Valentino Clemente Ludovico Garavani, urodzony w Vogherze 11 maja 1932 roku,
zmarł dziś w swoim domu w stolicy w wieku 93 lat. Fundacja jego imienia
ogłosiła jego śmierć, ostatni gest, aby jego historia nie zaginęła. U jego
boku, do końca, nigdy go nie opuszczając, był Giancarlo Giammetti : jego
partner, prawa ręka i towarzysz życia na początku kariery zawodowej, która
trwała ponad 45 lat, niemal w całości spędzonej na paryskich wybiegach.
Początki i spotkanie z Giammettim
Już od najmłodszych lat Valentino rozumiał, że moda będzie jego życiowym
powołaniem. Na początku lat 50. opuścił Vogherę i wyjechał do Paryża, gdzie
studiował i rozpoczął współpracę z wielkimi domami mody haute couture ,
pracując u boku Jeana Dessèsa i Guya Laroche’a.
Po powrocie do Włoch, dzięki ojcu, udało mu się otworzyć swoją pierwszą
pracownię przy Via Condotti, ale to spotkanie z Giammettim , wówczas studentem
architektury, dało prawdziwy impuls całemu przedsięwzięciu. Valentino zajął się
stroną kreatywną, a Giammetti biznesem i komunikacją, którą przez lata dzielił
z Danielą Giardiną, kluczową postacią w domu mody.
„Wiem, czego pragną kobiety”
Przełom nastąpił w 1962 roku, kiedy to zaprezentował swój słynny pokaz mody w
Palazzo Pitti: włoska i międzynarodowa prasa jednogłośnie go oklaskiwała.
Błyskotliwy, wyrafinowany, miłośnik piękna i obsesyjnie dążący do perfekcji,
Valentino napisał jeden z najważniejszych rozdziałów w historii mody. „Jestem
pracowity, kreatorem mody” – dumnie oznajmił. I znowu: „Spełniłem marzenie mojego
życia: tworzyć ubrania dla kobiet. Wiem, czego pragną kobiety”. Na pytanie,
czego naprawdę pragną, odpowiedź zawsze brzmiała tak samo: „Chcą być piękne”.
Jego eleganckie i ponadczasowe ubrania „dodawały kobietom siły”. Nie lubił
definiować elegancji, ale kiedyś powiedział: „Elegancja to równowaga między
proporcjami, emocjami i zaskoczeniem”. Jako prawdziwy wyznawca, przed każdym
pokazem mody, za kulisami, po sprawdzeniu, czy wszystko jest idealne, odmawiał
modlitwę jako przesądny rytuał.
Czerwony Valentino
Jego kultowa czerwień Valentino, kolor z domieszką pomarańczowego, w której
zakochał się podczas podróży do Hiszpanii. „Widząc kobietę ubraną na czerwono,
czujesz ogromną ulgę” – wyjaśnił. „Czerwień to kolor, który bardzo dobrze
wygląda”. Sukces potwierdzają również liczby: osiem aktorek odebrało Oscara w
jednej z jego kreacji. Był też jednym z pierwszych, którzy zrozumieli wagę
identyfikacji wizualnej: słynne metalowe „V”, wprowadzone na rynek w 1968 roku
wraz z historyczną białą kolekcją, stało się znakiem rozpoznawczym
wyrafinowania.
Gwiazdy
Świat Valentino lśnił nie tylko jego ubraniami, ale także kobietami, które je
nosiły i dzieliły z nim podróże, imprezy i wydarzenia: Jackie Kennedy, Liz
Taylor, Sophią Loren, Sharon Stone, królową Ranią Jordanii, Julią Roberts,
Gwyneth Paltrow, Anne Hathaway. Cały ten świat został uwieczniony w filmie
dokumentalnym Matta Tyrnauera z 2008 roku pt. „Ostatni cesarz”, w którym
przedstawiono słynne kłótnie – wyłącznie po francusku – między Valentino a
Giamettim, a następnie szybkie pojednania.
Valentino był często portretowany w otoczeniu swoich mopsów, ukochanych psów, a
także swoich wielkich pasji: mody, ogrodnictwa, imprez celebrytów i wystawnych,
teatralnych domów. W Rzymie mieszkał w willi przy Via Appia, w Londynie w
apartamencie z dziełami Picassa, w Nowym Jorku przy Park Avenue, a w Gstaad w
chacie. Jednak jego najbardziej ikonicznym miejscem pozostał Château de
Wideville, pod Paryżem, XVII-wieczna rezydencja zbudowana przez Ludwika XIV dla
Louise de La Vallière.
Rozszerzona rodzina
Kochał życie pełne przepychu, otaczał się pięknymi rzeczami i stworzył wokół
siebie prawdziwą, wielką rodzinę: oprócz Giammettiego, w 1973 r. w Rio spotkali
się były amerykański model Bruce Hoeksema i Brazylijczyk Carlos „Cacà” Souza,
wraz ze swoją żoną Charlene Shorto de Ganay.
Valentino i Giammetti byli ojcami chrzestnymi synów Souzy, Anthony'ego i Seana.
Los marki
Zanim wycofał się z branży modowej, w 1998 roku sprzedał markę Hdp Holding
Maurizia Romitiego; w 2002 roku marka została przejęta przez grupę Marzotto, a
następnie przez luksusowy holding należący do Sheiki Mozah, żony emira Kataru.
Po nim jego twórczą spuściznę odziedziczyli Alessandra Facchinetti, następnie
Maria Grazia Chiuri i Pierpaolo Piccioli, a obecnie Alessandro Michele.
Świadomy do końca, Valentino patrzył na teraźniejszość bezkompromisowo: „Dziś
ci, którzy mają pieniądze, nie zawsze mają klasę i pamięć”. A o przyszłości,
jak mówił z nieomylnym teatralnym duchem: „Po mnie przyjdzie powódź”. Valentino
Garavani nie tylko tworzył ubrania: zbudował wieczną ideę piękna. I to naprawdę
nigdy nie wychodzi z mody.
18.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń