DRUGI OBIEG
Niedziela ,15 lutego 2026
1.
Niecodzienny wysyp Warszawiaków w centrach handlowych w sobotę, 14 lutego.
Tłumy panów z rozwianym włosem i zamglonym wzrokiem kłębiły się u wrót każdej
możliwej kwiaciarni, a tłumy pań ze zdumieniem odkrywały zawartość półek z
kosmetykami męskimi i wypełniały nimi koszyki.
Kapitalizm w Polsce zadziałał — choć tylko do pewnego momentu.
Tak jak kilka dni temu, w czwartek, z bliżej nieznanych powodów zwany
„tłustym”, wszystkie możliwe sklepy pełne były pączków. Wszędzie stały
prawdziwe piramidy pączków lub produktów pączkopodobnych; w Lidlu już przy
drzwiach kusiły całe skrzynki okrągłych, ociekających tłuszczem ciastek. I, o
dziwo, ludzie je kupowali, choć już na oko było widać, że jakieś dziwne
zajzajery biegają po ich wierzchu.
Przed cukierniami — nawet tymi, przy których zazwyczaj nie ma żywej duszy, bo
sprzedają jakieś cukrowe grduły — stały kolejki. Ludzie bardziej ufają
cukierniom niż Lidlowi. Ale wieczorem, a nawet następnego dnia rano, te same
pączki, za które w czwartek płacono całkiem spore sumy, były już „za psi
pieniądz”, albo wręcz rozdawane za darmo.
Natomiast na Walentynki… Ten idiotyczny, kretyński wymysł amerykańskich
marketingowców, który od jakiegoś czasu jest małpowany w Europie, a zwłaszcza w
Polsce — na Walentynki supermarkety zapełnione były kwiatami ciętymi i
doniczkowymi po kokardę. Widok całkiem przyjemny, ale czar pryskał, kiedy
spojrzało się na ceny.
Najwyraźniej te supermarketowe, stojące w ogromnych kosztach kwiaty nie
znalazły odpowiedniej liczby klientów, bo kiedy D.O. był w jednym z takich
hipermarketów wieczorem, tysiące kwiatów nadal stało nietkniętych. Nikt się nimi
nie interesował.
I tutaj wyszły na jaw wszystkie limity kapitalizmu, zwłaszcza tego sterowanego
z zagranicy. Mimo braku powodzenia goździków, tulipanów i róż, nikomu nie
przyszło do głowy, żeby obniżyć ich cenę. To oznacza, że w poniedziałek rano
większość tych kwiatów będzie można sobie pozbierać ze śmietnika na zapleczu —
prawdopodobnie będą jeszcze w całkiem dobrym stanie.
2.
9 lat temu
3.
Milano - Cortina, przybywają kolejne prezerwatywy. Sportowcy narzekają:
skończyły się za wcześnie.
https://www.repubblica.it/sport/dossier/olimpiadi-invernali/2026/02/14/news/milano_cortina_preservativi_finiti-425159147/
D.O. Spieszy uspokoić Czytelników, zmartwionych wczorajszą wiadomością la
Stampy, że w wioskach olimpijskich na igrzyskach Milano - Cortina skończyły się
prezerwatywy.
Pracownicy i pracownice przemysłu kondomiarskiego pracowały po nocach, ale nowa
partia prezerwatyw do zaangażowanych w białe boje atletów dotarła jeszcze przed
wieczorem.
D.O. Wyraża nadzieję, że zostanły spożytkowane zgodnie z przeznaczeniem.
4.
https://natemat.pl/641515,epstein-nie-dzialal-w-prozni-nowe-tropy-prowadza-na-wschod
Rozmowa w AMNT z panią Klementyną Suchanow była bardzo ciekawa i pouczająca.
Trudno nie być pod wrażeniem niezwykłej, magnetycznej osobowości tej wspaniałej
kobiety.
Ale z tego wszystkiego najbardziej zapadnie D. O. p pamięć słowo, rzucone przez
nią w samochodzie. Rozmowa zeszła jakoś na różne dolegliwości i pani Klementyna
powiedziała, że ma kłopoty z kręgosłupem jak się wyraziła „pokruszonym”, w
wyniku czego ma, jak powiedziała „dziwną” prawą stopę i kawałek nogi. D.O. się
ucieszył, bo on też tak m a i zapytał naiwnie: „Jak pani się tak urządziła”?
I oczekiwał od młodej energicznej kobiety odpowiedzi w rodzaju „a, no jeździłam
na nartach wywróciłam się” ... Albo czegoś w tym rodzaju.
Tymczasem ona odpowiedziała: „policjant”.
I to słowo najbardziej zapadnie D.O. w pamięć.
5.
Wielka Brytania i czterech europejskich sojuszników twierdzą, że Rosja zabiła
Aleksieja Nawalnego toksyną żaby
Agencje wywiadowcze twierdzą, że w ciele Nawalnego znaleziono śmiertelną
toksynę w skórze żab z Ekwadoru, co najprawdopodobniej doprowadziło do jego
śmierci
https://www.theguardian.com/world/2026/feb/14/alexei-navalny-poisoning-death-russia-frog-toxin
Jak wynika z oświadczenia pięciu krajów: Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec,
Szwecji i Holandii, Aleksiej Nawalny, rosyjski przywódca opozycji, zginął dwa
lata temu od trucizny żaby dartowej podanej przez państwo rosyjskie.
Stany Zjednoczone nie były jedną z agencji wywiadowczych wysuwających takie
oskarżenia. …
Agencje wywiadowcze twierdzą, że badania laboratoryjne wykazały, że śmiertelna
toksyna występująca w skórze żab z gatunku dartidae (epibatydyna) została
wykryta w próbkach pobranych z ciała Nawalnego i prawdopodobnie była przyczyną
jego śmierci.
W oświadczeniu dodano: „Tylko państwo rosyjskie miało środki, motyw i
możliwość, aby użyć tej śmiercionośnej toksyny przeciwko Nawalnemu, gdy ten
przebywał w rosyjskiej kolonii karnej na Syberii, i uważamy je za
odpowiedzialne za jego śmierć”.
„Epibatydyna występuje naturalnie u żab z rodziny żagwiowatych żyjących na
wolności w Ameryce Południowej. Żaby z rodziny żagwiowatych w niewoli nie
produkują tej toksyny i nie występuje ona naturalnie w Rosji. Nie ma żadnego
niewinnego wytłumaczenia jej obecności w organizmie Nawalnego”.
Chociaż powszechnie zakładano, że Nawalny został otruty przez państwo
rosyjskie, dowody na obecność konkretnej trucizny w jego ciele są nowym
odkryciem.
Jego żona, Julia Nawalny, napisała we wrześniu, że w momencie przeprowadzania
sekcji zwłok w jego ciele znajdowały się ślady trucizny.
Julia napisała w poście na X, że wymieniona trucizna „powoduje paraliż,
zatrzymanie oddechu i bolesną śmierć. Od pierwszego dnia byłam pewna, że mój
mąż został otruty, ale teraz mam dowód: Putin zabił Aleksieja bronią chemiczną.
Jestem wdzięczna państwom europejskim za skrupulatną pracę, którą wykonały
przez dwa lata, i za odkrycie prawdy. Władimir Putin jest mordercą. Musi
ponieść odpowiedzialność za wszystkie swoje zbrodnie”.
Wielka Brytania, określając zatrucie jako barbarzyńskie, zapowiedziała, że
zgłosi Rosję do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej, gdyż jest to rażące
naruszenie przez Rosję Konwencji o zakazie broni chemicznej (CWC).
Kreml ma długą historię używania trucizn jako broni przeciwko swoim wrogom.
Śmierć Aleksandra Litwinienki w Londynie w 2006 roku z powodu radioaktywnego
polonu, atak gazem paralityczno-drgawkowym na byłego szpiega Siergieja Skripala
w Salisbury w 2018 roku oraz wcześniejsza próba otrucia Nawalnego ugruntowały
reputację Rosji jako kraju uciekającego się do toksyn, by uciszyć krytyków i
dezerterów.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które nadzoruje agencje wywiadowcze,
poinformowało, że dążyło do ustalenia prawdy o śmierci Nawalnego we współpracy
z partnerami ze Szwecji, Francji, Holandii i Niemiec. Wielka Brytania dodała:
„Wiemy, że państwo rosyjskie użyło teraz tej śmiercionośnej toksyny, aby
zaatakować Nawalnego w obawie przed jego opozycją”.
Ujawnienie tej informacji podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa
miało na celu przypomnienie wszystkim, że Rosja ogłosiła wiadomość o śmierci
Nawalnego dokładnie dwa lata temu, tuż przed rozpoczęciem konferencji.
Jego żona, po pewnym wahaniu, wygłosiła krótkie przemówienie na konferencji w
2024 roku, mówiąc: „Chciałabym, żeby Putin i wszyscy jego współpracownicy,
wszyscy wokół niego, jego rząd, jego przyjaciele wiedzieli, że zostaną ukarani
za to, co zrobili naszemu krajowi. Zostaną postawieni przed sądem. I ten dzień
nadejdzie wkrótce”.
Ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Yvette Cooper powiedziała:
„Tylko rząd rosyjski miał środki, motyw i okazję, aby użyć tej śmiercionośnej
toksyny przeciwko Aleksiejowi Nawalnemu podczas jego pobytu w więzieniu w
Rosji.
„Dziś, obok wdowy po nim, Wielka Brytania rzuca światło na barbarzyński spisek
Kremla, mający na celu uciszenie jego głosu.
„Rosja postrzegała Nawalnego jako zagrożenie. Używając tej formy trucizny,
państwo rosyjskie zademonstrowało nikczemne narzędzia, jakimi dysponuje i
przytłaczający strach przed opozycją polityczną”.
Wielka Brytania przewodzi w próbach ujawnienia tego, co uważa za nikczemne
rosyjskie represje wobec przeciwników reżimu przy użyciu trucizny, w tym próbę
zabójstwa brytyjskiego agenta Siergieja Skripala przy użyciu nowiczoka na
ulicach Salisbury w 2018 roku. Wielka Brytania stoi również na czele oskarżeń o
częste używanie broni chemicznej przez wojska rosyjskie na polu bitwy w
Ukrainie.
W swoim oświadczeniu Wielka Brytania stwierdziła, że Rosja wyraźnie nie
zniszczyła całej swojej broni chemicznej, jak twierdzono w 2017 r., i że nie
zrzekła się broni biologicznej, do czego jest zobowiązana na mocy konwencji o
broni biologicznej i toksycznej.
--------------
Wołodymyr Zełenski powiedział dziennikarzom, że „nie bierze pod uwagę”
możliwości, że jego rosyjski odpowiednik, Władimir Putin, będzie chciał go
otruć, tak jak Aleksieja Nawalnego. „Nie mogę myśleć o Władimirze Putinie i
jego planach otrucia mnie, jeśli w ogóle jakieś ma” – powiedział Zełenski na
marginesie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. „Staram się o tym nie
myśleć, inaczej myślałbym tylko o tym”.
6.
https://www.theguardian.com/world/live/2026/feb/14/munich-security-conference-live-marco-rubio-keir-starmer-eu-europe-ukraine-russia-latest-news-updates#top-of-blog
Sekretarz stanu USA Marco Rubio starał się zapewnić europejskich przywódców, że
zakończenie ery transatlantyckiej „nie jest naszym celem ani życzeniem”, ale
wezwał ich do porzucenia powojennych „złudzeń” na temat handlu,
deindustrializacji, polityki ekologicznej i masowej migracji.
Rubio podkreślił, że „Amerykanie mogą czasami sprawiać wrażenie nieco
bezpośrednich i gwałtownych w swoich radach”, ponieważ „bardzo zależy im na
Europie” i dodał, że USA „nie chcą, aby nasi sojusznicy byli słabi, ponieważ to
osłabia nas samych”.
Stwierdził, że Stany Zjednoczone mają zamiar zbudować nowy porządek świata,
dodając, że „chociaż jesteśmy gotowi, jeśli zajdzie taka potrzeba, zrobić to
sami, to jednak wolimy i mamy nadzieję dokonać tego wspólnie z wami, naszymi
przyjaciółmi tutaj w Europie”.
=========
Zdaniem D.O. to są takie same łobuzerskie pogróżki, jak te które przed rokiem
wygłosił JD Vance tylko że w nieco mniej chamskiej formie. Niestety szansa na
powrót ludzi cywilizowanych do władzy w Waszyngtonie pojawił się dopiero w 2028
roku.
7.
https://wyborcza.pl/7,75399,32601072,tusk-w-monachium-nawet-nagroda-nobla-dla-ukrainy-nie-bylaby.html#s=S.TD-K.C-B.1-L.1.duzy
„Nie ma wystarczająco dobrej nagrody [dla Ukrainy]. Nawet Nagroda Nobla dla
Ukrainy nie byłaby wystarczająca” - mówił Donald Tusk podczas uroczystości
wręczenia Wołodymyrowi Zełenskiemu Nagrody im. Ewalda von Kleista podczas
Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Wyróżnienie zostało przyznane
narodowi ukraińskiemu.
W uroczystości uczestniczyli premier Donald Tusk, który wygłosił laudację, a
także premier Bawarii Markus Soeder i Wolfgang Ischinger, przewodniczący
Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
Ukraińcy zostali wyróżnieni za "odwagę, poświęcenie oraz niezłomną
determinację w obronie własnej wolności i wolności całej Europy".
„Wojna nie była wyborem Ukrainy ani Zełenskiego. Ich wyborem była obrona przed
agresorem – obrona niepodległego państwa i jego obywateli, obrona marzeń o
lepszym świecie, o wolności i prawach człowieka, o przystąpieniu do NATO i Unii
Europejskiej - mówił premier Polski. - Jesteśmy także wdzięczni, że
uświadomiliście całemu wolnemu światu, iż bez walki, bez gotowości do konfrontacji
ze złem, bez siły i determinacji, świat ten nie przetrwa”.
Nagroda im. Ewalda von Kleista przyznawana jest przez Monachijską Konferencję
Bezpieczeństwa od 2009 roku. Wśród jej laureatów są m.in. byli kanclerze
Niemiec Helmut Schmidt i Angela Merkel, byli sekretarze stanu USA Henry
Kissinger i John Kerry, były sekretarz generalny NATO Javier Solana, obecna
szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas. W tym roku nagrodę otrzymał naród ukraiński.
To pierwszy przypadek w historii nagrody, gdy zostaje ona przyznana całemu
narodowi.
„Jestem dumny. To nagroda dla naszej siły i przyjaźni z wami wszystkimi.
Przecież bez przyjaźni siła jest niemożliwa. Chcę dziś wam podziękować.
Wszystkim liderom, bez których ta siła, którą mamy dzisiaj, byłaby niemożliwa”
– oświadczył Wołodymyr Zełenski, odbierając nagrodę.
8.
https://wyborcza.pl/7,75399,32600887,sikorski-w-monachium-wojna-w-ukrainie-coraz-bardziej-jest-o.html#s=S.TD-K.C-B.6-L.1.duzy
Sikorski był jednym z uczestników panelu "Utrzymać linię: obrona Europy i
wsparcie Ukrainy", podczas którego rozmawiali niemiecki minister obrony
Boris Pistorius, prezydent Litwy Gitanas Nauseda, wicepremier Ukrainy Taras
Kaczka, amerykańska senator z Michigan Elissa Slotkin. Debatę prowadziła
założycielka Warsaw Security Forum Katarzyna Pisarska.
Sikorski podkreślał na panelu, że "Ukraińcy pokazują, że nie pękają na
linii frontu".
- Postępy Rosji są niewielkie, a historia uczy nas, że bombardowanie ludności
nie działa. Luftwaffe nie złamała ducha Londynu, Królewskie Siły Powietrzne nie
złamały woli walki narodu niemieckiego. Wręcz przeciwnie, została ona jedynie
utwardzona
- mówił szef polskiej dyplomacji. - Prawdziwe pytanie brzmi więc, kiedy
Putinowi skończą się środki na prowadzenie tej wojny. Coraz bardziej widać
pęknięcia w gospodarce rosyjskiej.
Sikorski dodał, że w pewnym sensie Putin rzeczywiście chce "pokoju",
tak jak każdy "dyktator". "Jeżeli mu się poddasz i
skapitulujesz, będziesz żył w pokoju".
Putin może tolerować ukraińskość - zdaniem Sikorskiego - jedynie jako swego
rodzaju "prowincjonalny folklor", będący częścią rosyjskiej
tożsamości i kultury. Putin nie może jednak tolerować istnienia narodowości
ukraińskiej "z własną tożsamością, historią, interesami, w tym interesami
bezpieczeństwa i pragnieniem integracji z organizacjami innymi niż
rosyjska". …
---------------
Za tę wojnę teraz my płacimy. Amerykański wkład w zeszłym roku był bliski zera
- powiedział wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w
trakcie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Mówił też o "przyszłym
kształcie NATO".
Sikorski skomentował też rosyjskie ataki na Ukrainę, przypominając, że
"cała inwazja była uzasadniana ideologią pseudoradziecką czy z czasów
carów, że Ukraińcy to tacy jakby Rosjanie i jeśli się z nami zjednoczą, w końcu
zobaczą światło". - Wynika z tego, że [Władimir] Putin teraz bombarduje
swoich braci. Pokazuje to, że tak naprawdę to wojna kolonialna.
Putin mówi, że chce pokoju. Każdy dyktator mówi, że chce pokoju... o ile druga
strona się podda - dodał szef MSZ. - Pytanie w tej wojnie brzmi: kto pierwszy
pęknie? Ukraińcy pokazują, że nie pękają na linii frontu. Rosyjskie zdobycze są
niewielkie. Historia uczy, że bombardowanie cywili nie działa.
"Europa powinna być przy stole negocjacyjnym, bo stawka jest niesamowicie
wysoka". - Tu nie chodzi tylko o przyszłość Ukrainy i bezpieczeństwo
wschodniej flanki NATO. Chodzi o miejsce Europy w przyszłym porządku globalnym.
Innymi słowy, kto będzie trzecią nogą globalnej dystrybucji siły: USA, Chiny
oraz Rosja czy Unia Europejska?
Stany Zjednoczone zorientowały się, że jednak nawet jak się jest największym,
przywództwo wymaga, żeby byli jacyś "followersi" - ocenił.
- Zaczęliśmy dojrzałą rozmowę transatlantycką o przyszłym kształcie NATO, o
przyszłym rozkładzie praw i obowiązków, o tym, kto co powinien wnieść -
kontynuował i przyznał, że przyszły kształt Sojuszu będzie "inny".
- Stany Zjednoczone mówią nam otwartym tekstem i może nam się to nie podobać,
ale nie możemy udawać, że tego nie słyszymy. Przygotowują się do wyzwań na
dwóch teatrach i w związku z tym część tego, co mogłoby trafić do Europy, musi
być w rezerwie na inne okoliczności - opisał Sikorski.
Zdaniem szefa MSZ Stany Zjednoczone są jednak "gotowe wspierać tym, czego
Europa nie ma", wskazując na parasol nuklearny, globalny zwiad czy
tankowanie w powietrzu.
- Czasy jechania na gapę po prostu się kończą. I to oczywiście nie jest zarzut
do Polski, ale niektórzy zachodni Europejczycy nie słuchali naszych ostrzeżeń o
Putinie i dopiero teraz zaczynają wydawać poważne pieniądze - spuentował
wicepremier. (https://tvn24.pl/swiat/radoslaw-sikorski-zwrocil-sie-do-amerykanskich-gosci-zaslugujemy-st8901435
)
9.
https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,32600509,trump-z-nawrockim-na-kopcu-kosciuszki-w-krakowie-ambasador.html
Tom Rose, ambasador Stanów Zjednoczonych opublikował film z rzekomej wizyty
prezydenta Trumpa w Krakowie.
W sobotnie południe (14.02) wygenerowane przy pomocy sztucznej inteligencji
nagranie miało już milion wyświetleń. Co ciekawe, Tom Rose, ambasador USA w
Polsce, film opublikował na swoim prywatnym profilu na portalu X, a potem
udostępniło go "Oficjalne konto Ambasadora USA w Polsce".
========
To świr, jak każdy fanatyk.
10.
Bannon napisał do Epsteina: „Obalimy papieża Franciszka”
Dokumenty opublikowane przez Departament Sprawiedliwości USA pokazują, że były
doradca Białego Domu omawiał z finansistą strategie przeciwdziałania papieżowi
https://www.repubblica.it/esteri/2026/02/14/news/bannon_epstein_papa_francesco-425158251/
„Lepiej panować w piekle niż służyć w niebie”: był wrzesień 2018 roku, kiedy
finansista pedofil Jeffrey Epstein odpowiedział na e-mail od bardzo
szczególnego przyjaciela wersetami z „Raju utraconego” Johna Miltona o
wypędzeniu szatana. Steve Bannon, były doradca Donalda Trumpa, właśnie wysłał
mu artykuł, który napisał, odnosząc się do potępienia przez Watykan
„populistycznego nacjonalizmu”. Tak, dokładnie ten rodzaj nacjonalizmu, o
którym teoretyzował guru amerykańskiej skrajnej prawicy, który w tamtym czasie
był już zajęty, co wynika z dokumentów opublikowanych przez Departament
Sprawiedliwości USA („Koncentruję się na zbieraniu funduszy dla Le Pen i
Salviniego, aby mogli startować z pełnymi listami”), splatając swoją rozległą
sieć europejskich powiązań. Bannon ironicznie odpowiedział: „Lepiej panować…”.
W rzeczywistości nie ma tu powodów do śmiechu. Mężczyzna, który zorganizował
pierwszą kampanię wyborczą Trumpa, choć w lekkim tonie, przeplatając rozmowę
odniesieniami do innych spraw – w tym do dziewczyn – rozmawia ze swoim
przyjacielem Jeffreyem o swoich aspiracjach do ingerencji w sprawy Watykanu.
Twierdzi nawet, że chce „obalić” papieża Franciszka, uważanego za głównego
przeciwnika swojej wizji. Wyraźnie to mówi w rozmowie z 19 czerwca 2019 roku,
zaledwie dwa tygodnie przed aresztowaniem Epsteina. Epstein nigdy nie wyszedł z
więzienia, ponieważ zmarł, prawdopodobnie w wyniku samobójstwa, 10 sierpnia
tego samego roku.
Otóż, podczas dłuższej rozmowy na platformie iMessage, Bannon mówi swojemu
wpływowemu przyjacielowi, który jest już objęty śledztwem (napisał o tym w
poprzednim czacie): „Obalimy Franciszka”. A potem idzie dalej, wymieniając
wszystkich „wrogów”, których chce skrzywdzić: „Clintonowie, Xi, Franciszek, UE.
No dalej, bracie”. Rozmowa, najwyraźniej, toczyła się już na innych kanałach
(zauważ, że w innej wiadomości Epstein pisze: „Nie lubię czatów”, a Bannon
odpowiada: „Rozumiem. Zadzwonię”). Do tego stopnia, że odnosi się do niedawno
wydanej książki „Sodoma”, w której Francuz Frédéric Martel twierdzi, że 80
procent duchowieństwa watykańskiego to homoseksualiści. Ta sama książka jest
wcześniej wspomniana w liście Epsteina do samego siebie z 1 kwietnia 2019 roku:
to jedyny tytuł tej skandalicznej książki.
Bannon jest przekonany, że książka mogłaby mu się przydać, do tego stopnia, że
spotyka się z jej autorem w Paryżu i proponuje nakręcenie o niej filmu. Według
relacji z czatu, chciałby, aby to sam Epstein go wyprodukował. Zawsze mówi mu
to lekkim, żartobliwym tonem, po pewnych sugestiach przyjaciela dotyczących
dziewczyny: „Jesteś teraz producentem wykonawczym ITCOTV” – pisze w SMS-ie („In
the closet of the Vatican” – „W szafie Watykanu” – to amerykański tytuł książki
Martela. A kiedy autor odpowiada znakiem zapytania, cytuje tytuł książki w
całości. Epstein nie odpowiada, przechodząc do innej kwestii, prosząc go o
sfilmowanie innego przyjaciela, który również należy do przeciwnego obozu:
językoznawcy i filozofa Noama Chomsky'ego. Tymczasem nazwisko papieża pojawia
się w innych dokumentach tylko dlatego, że znajduje się w artykułach. Albo
dlatego, że Epstein – który jest Żydem – żartuje z tego. Na przykład pisze do
swojego brata Marka, że zaprosił Bergoglio do swojej rezydencji na „masaż”
podczas swojej wizyty papieskiej w Stanach Zjednoczonych w 2015 roku.
Powszechnie wiadomo, że Bannon żywił nienawiść do papieża Franciszka: w
artykule w ultrakonserwatywnym dzienniku „The Spectator” oskarżył go o
popieranie „globalistycznej elity”. Według portalu śledczego „SourceMaterial”,
Matteo Salvini również go zaatakował. Właśnie dlatego chciał wykorzystać
przeciwko niemu książkę Martela, co sam autor potwierdził w rozmowie z CNN:
„Spotkałem się z nim w hotelu Le Bristol i powiedziałem mu, że nie mogę
przekazać mu praw autorskich, które należą do wydawcy. Miałem wrażenie, że
chciał wykorzystać moje śledztwo”. Nawet Austen Ivereigh, biograf papieża,
zgadza się: „Bannon chciał go zawstydzić i zaszkodzić, nawołując do nowej
czystości Kościoła. Myślę, że źle ocenił naturę książki i samego papieża”.
Były dyrektor organu jezuitów La Civiltà Cattolica, jezuita Antonio Spadaro
również wypowiedział się na ten temat w rozmowie z CNN: „Te przesłania świadczą
o chęci połączenia «władzy duchowej i władzy politycznej dla celów
strategicznych»”. Spadaro wyjaśnił, że zmarły papież sprzeciwiał się takiemu
powiązaniu: „Przesłania te ujawniają nie tylko wrogość wobec papieża, ale
głębszą próbę wykorzystania wiary jako broni — dokładnie tej pokusy, którą
chciał rozbroić”.
Rzeczywiście, właśnie między 2018 a 2019 rokiem ultrakonserwatywni amerykańscy
biskupi podjęli przeciwko niemu intensywne działania. Ich kulminacją było
opublikowanie w sierpniu 2018 roku dossier przez ówczesnego arcybiskupa Carlo
Marię Viganò, byłego ambasadora papieskiego w Stanach Zjednoczonych, w którym
oskarżono go o zaniechanie działań wobec nadużyć popełnionych przez kardynała
Theodore'a McCarricka. Papież został oczyszczony z zarzutów w wyniku
późniejszego dochodzenia watykańskiego. Viganò został natomiast ekskomunikowany
w 2024 roku za nieuznanie prawowitości papieża Franciszka, ważności Soboru
Watykańskiego II i za oddzielenie jego stanowiska od Kościoła katolickiego.
Chęć Bannona, by zekranizować książkę Martela, doprowadziła do utraty przez
niego potężnego sojusznika w Watykanie: ultrakonserwatywnego kardynała Raymonda
Burke'a, owszem, wroga Franciszka, ale przedstawionego w tym tekście w
niepochlebnym świetle. Duchowny zerwał w ten sposób stosunki z Dignitatis
Humanae, instytutem założonym przez Brytyjczyka Benjamina Harnwella, bliskiego
współpracownika Bannona we Włoszech.
Z tym samym instytutem Amerykanin współpracował przy tworzeniu akademii dla
nacjonalistyczno-populistycznych przywódców w kartuzji w Trisulti, która
ostatnio znów znalazła się w wiadomościach. Harnwell właśnie odwołał się od
decyzji trybunału administracyjnego o unieważnieniu przekazania im tego
klasztoru.
11.
Skarga informatora na Gabbard oparta na przechwyconej rozmowie o Jaredzie
Kushnerze
Temat rozmowy, która częściowo dotyczyła kwestii związanych z Iranem, nie jest
znany
https://www.wsj.com/politics/national-security/gabbard-whistleblower-complaint-based-on-intercepted-conversation-about-jared-kushner-620659e0
Jakie plotki na temat Jareda Kushnera omawiali dwaj zagraniczni przywódcy w
przechwyconej rozmowie telefonicznej, która grozi kolejnym skandalem, który
wstrząśnie administracją Trumpa? Wielu w Waszyngtonie zadaje sobie to pytanie
po tym, jak „Wall Street Journal” opublikował tę historię, podważając
wiarygodność i kompetencje Tulsi Gabbard, kontrowersyjnej dyrektor Narodowej
Agencji Wywiadowczej USA.
Według gazety Ruperta Murdocha, w maju ubiegłego roku służby wywiadowcze
sojusznika USA nagrały rozmowę dwóch czołowych zagranicznych urzędników, w
której omawiali Iran. Obaj dyskutowali o tym, kto ma wpływ na prezydenta i w
tym kontekście wspomnieli o jego zięciu, który nie pełni żadnej oficjalnej
funkcji w drugiej administracji, lecz służy jako wolontariusz w najbardziej
drażliwych kwestiach, od Gazy po Ukrainę. Podczas rozmowy wymienili się również
plotkami na temat Kushnera, ewidentnie żenującymi, nawet jeśli szczegóły
pozostały tajne. Iran był jednak jednym z omawianych tematów, a kilka tygodni
później prezydent Białego Domu nakazał zbombardowanie tamtejszych obiektów
nuklearnych.
Ponieważ nagranie dotyczyło osoby bardzo bliskiej Trumpowi, odpowiedzialna za
nie agencja wywiadowcza sojuszu postanowiła przekazać je swoim amerykańskim
kolegom. Kiedy Gabbard je zobaczyła, nie tylko zadbała o usunięcie nazwiska
Kushnera, ale wręcz je zatuszować, uniemożliwiając jego rozpowszechnianie za
pośrednictwem wewnętrznych kanałów komunikacji. Pracownik służb wywiadowczych
był świadkiem zachowania dyrektorki i uznał je za niewłaściwe. Powołała się
wówczas na ochronę prawną przysługującą sygnalistom, aby zgłosić incydent i
zachęcić do wszczęcia śledztwa. Podobna sytuacja miała miejsce, gdy Trump
przeprowadził swoją „idealną” rozmowę telefoniczną z Zełenskim, która doprowadziła
do jego pierwszego impeachmentu, ponieważ w zamian za dostawy wojskowe poprosił
go o wszczęcie śledztwa sądowego przeciwko jego przeciwnikowi politycznemu i
potencjalnemu kandydatowi na prezydenta, Joe Bidenowi.
Źródła bliskie Gabbard poinformowały „Wall Street Journal” i „ New York Times”
, że rozmowa była nieszkodliwa, ponieważ dotyczyła głównie osób mających
największy wpływ na przywódcę Białego Domu. Plotki o zięciu łatwo było
zdementować. Faktem pozostaje jednak, że nikt, poza nią i informatorem, nie
wiedział, o co chodziło. Republikanie, jak można się było spodziewać, bronią
jej, ale Demokraci chcą dotrzeć do sedna sprawy. Po pierwsze, chcą zrozumieć,
czy sprawa dotyczyła konkretnie Iranu i czy wpływy Kushnera miały cokolwiek
wspólnego z decyzją Trumpa o przeprowadzeniu czerwcowego ataku. Jego zięć od
dawna utrzymuje rodzinną przyjaźń z premierem Izraela Netanjahu i za
pośrednictwem swojego funduszu Affinity Partners inwestuje w wielu krajach
regionu wrogich Teheranowi, zaczynając od Arabii Saudyjskiej.
Druga kwestia dotyczy kompetencji Gabbard i tego, czy złamała przepisy, a co
gorsza, prawo, aby chronić kogoś bliskiego prezydentowi. To jest niezależne od
treści rozmowy i nawet gdyby plotki były rzeczywiście nieszkodliwe, nie
uwolniłyby jej od winy. Dyrektorka wywiadu narodowego była często
przesłuchiwana, a Trump wykluczył ją z niektórych operacji, takich jak pojmanie
wenezuelskiego przywódcy Maduro. Teraz jednak, jak donoszą źródła, Gabbard
wróciła do jego łask, uczestnicząc w gruzińskim śledztwie w sprawie
domniemanego oszustwa wyborczego, tak drogiego prezydentowi.
12.
3 lata temu
„Dzieciaki, słuchajcie dzieciaków, a nie pomarszczonych 60-latków” – taki oto
manifest ageismu królował wczoraj na samej czołówce „Wyborczej”.
„Jak się zastanowić, to chyba nie można było napisać czegoś głupszego” –
pomyślał D.O.
Ale przejechał wzrokiem nieco niżej i na tej samej stronie znalazł taki oto
tytuł: „Wróg wzmaga ofensywne ataki”.
Więc jednak się da.
„Wyborcza” dała upust swej nienawiści do starców w dniu, w którym w „New York
Times’ie” ukazał się artykuł profesora Yale Yusuke Narity, sugerujący, że z
pobudek patriotycznych, by zapobiec się postępującemu starzeniu się
społeczeństwa japońskiego, starzy ludzie powinni popełniać samobójstwa,
najchętniej zbiorowe.
„Wydaje mi się, że jedyne rozwiązanie jest wystarczająco jasne: jest masowe
samobójstwo – lub masowe seppuku – starców”. Yusuke Narita, 37-letni profesor
ekonomii broni się, mówiąc, że został źle zrozumiany, że jego wypowiedzi
zostały „wyrwane z kontekstu” i że tak naprawdę odnosił się do konieczności
podjęcia wysiłków na rzecz usuwania starszych osób z kierowniczych stanowisk w
biznesie i polityce, aby zrobić miejsce dla młodszego pokolenia.
„Powinienem był być ostrożniejszy”, odpowiedział na pytania New York Timesa.
„Po przemyśleniu tego, przestałem używać tych słów w zeszłym roku”.
„Chociaż jest praktycznie nieznany nawet
w amerykańskich kręgach akademickich, jego skrajne poglądy przyniosły mu setki
tysięcy obserwujących w japońskich mediach społecznościowych wśród
sfrustrowanych młodych ludzi, którzy czują, że ich rozwój gospodarczy został
zahamowany przez społeczeństwo gerontokratyczne” — pisze o nim amerykańska
gazeta.
Nb. po raz pierwszy od 13 lat liczba samobójstw w Japonii ponownie wzrosła: według
wstępnych danych japońskiego Ministerstwa Zdrowia w 2022 r. doszło do 21.854
samobójstw, o około 600 więcej niż w roku poprzednim.
Japonia odnotowała też gwałtowny spadek liczby ludności o ponad 600.000 osób z
powodu spadającego współczynnika dzietności i szybkiego starzenia się
populacji. Pod koniec stycznia w tej sprawie wypowiedział się premier Fumio
Kishida: „Japonia jest na granicy możliwości dalszego funkcjonowania jako
społeczeństwo” - powiedział. Według danych Banku Światowego Japonia jest drugim
po Księstwie Monako krajem na świecie pod względem liczby osób powyżej 65 roku
życia (ok. 28%).
Dzień dobry...
OdpowiedzUsuńDzień dobry ... dziękuję za trud dziennikarski
OdpowiedzUsuńdziękuję
OdpowiedzUsuń