DRUGI OBIEG
Niedziela, 8 lutego 2026
1.
D. O. Najbardziej nie lubi starych szpitali, których architektoniczna bryła już
na wstępie chorego przygnębia. Oczywiście, takie szpitale są co jakiś czas
remontowane, ale nigdy nie starcza pieniędzy, żeby uczynić je bardziej
przyjaznymi dla człowieka. Ta stara architektura ma w sobie coś nieludzkiego,
choć monumentalnego.
Zdecydowanie lepsze są szpitale budowane za Gierka; wszystkie wyglądają dość
podobnie - już nieco bardziej przyjazne dla oka, ale nadal piekielnie
niewygodne, pozbawione odpowiedniej liczby łazienek i pryszniców, nie mówiąc o
takich nowoczesnych luksusach jak telewizja czy internet. Pacjent ma cierpieć,
więc nikt mu nie zapewni WiFi w szpitalu.
Jednak najgorszy jest korytarzowy soundtrack, składający się z jęków, bólu,
czasami przeraźliwych krzyków i nieutulonego płaczu i nigdy nie wiadomo, czy to
płacz chorego, czy krewnych, którzy zamiast na swojego bliskiego natknęli się
na jego martwe ciało. Słychać też kaszel oraz ponure piszczenie różnych
aparatów.
D. O. pisał o tym kilkanaście lat temu, świat dzieli się na to, co wewnątrz
szpitali, i to, co na zewnątrz. Te dwa światy zazwyczaj się nie przenikają i
nie rozumieją wzajemnie.
Cierpiący człowiek powinien zadawać sobie pytania o rzeczy najistotniejsze, o
charakter Boga czy o jego samo istnienie. Ale jest zupełnie inaczej; szpitalne
kaplice są często wypełnione ludźmi, a ksiądz kapelan bywa stałym gościem w
szpitalnych salach.
2.
Czy ktoś wie, Co stało się z czatem GPT? Przestał się otwierać z paska z
narzędziami, a otwarty w wyszukiwarce, po pierwszym zadaniu, wykonanym
fatalnie, żąda pieniędzy. To samo z
Gemini
3.
Meloni spotyka się z Vance’em i Rubio: „Wspólne wartości Europy i USA”
http://repubblica.it/politica/2026/02/06/news/meloni_milano_cortina_olimpiadi_incontri_rubio_vance_al_thani-425142942/
========
Czyli faszyści wszystkich krajów łączcie się!
(Całkiem dobrze im to łączenie idzie; w każdym razie znacznie lepiej niż liberałom)
P.S.: A Słyszeliście jak wygwizdano Vansa i, niestety, amerykańskich sportowców? Część z nich usiadła potem przed kamerami wypowiedzieć że oni są przeciwni temu co się w Ameryce dzieje i w jakim kierunku kredy zmierza, i jest im bardzo przykro, bo o nim reprezentują te wartości, które wyraża flaga, jaką wnoszą przyklejonego ramienia, a nie zakusy oszalały administracji w Waszyngtonie.
https://www.milanotoday.it/sport/olimpiadi-invernali-2026/fischi-jd-vance-cenacolo.html
JD Vance wybuczany i oprotestowany na San Siro, ale publiczność w USA niczego nie słyszała.
NBC, stacja telewizyjna posiadająca prawa do transmisji igrzysk olimpijskich w Ameryce, najwyraźniej wyciszyła protest przeciwko wiceprezydentowi.
https://www.cdt.ch/societa/televisione/jd-vance-fischiato-e-contestato-a-san-siro-ma-il-pubblico-usa-non-ha-sentito-nulla-418225
4.
https://edition.cnn.com/2026/02/06/politics/donald-trump-obamas-apes-truth-social
Donald Trump powiedział, że obejrzał pierwszą część filmu, która kończy się rasistowskim przedstawieniem byłego prezydenta Baracka Obamy i jego żony Michelle Obamy, ale dodał, że nie widział końcowych klatek, zawierających obraźliwą treść.
Trump powstrzymał się od przeprosin za nagranie, na którym nałożono twarze Obamów na animację małp, i powiedział, że nagranie zostało usunięte, „gdy tylko się o tym dowiedzieliśmy”, mimo że znajdowało się na jego stronie Truth od około 12 godzin. „Widziałem początek. Był w porządku” – powiedział Trump, jak donosi CNN. „To był bardzo mocny wpis o oszustwach wyborczych. Nikt nie wiedział, że to jest na końcu”.
5.
Siedziba brytyjskiego parlamentu wydaje 1,5 mln funtów tygodniowo na remonty, ale krytycy twierdzą, że propozycje renowacji nie są rozliczalne
https://www.theguardian.com/uk-news/2026/feb/05/restoring-the-palace-of-westminster-could-cost-eye-watering-40bn
6.
2 lata temu
Żadnego seksu, jesteśmy Francuzami.
W ojczyźnie libertynizmu i image’u erotycznego napędzanego powieściami i filmami, kruszy się mit narodowy.
Nowe badanie przeprowadzone przez Ifop stwierdziło „recesję seksualną” Francuzów.
Odsetek osób, które odbyły stosunek w ciągu ostatnich 12 miesięcy, spadł średnio do 76%, o 15 punktów procentowych mniej niż w 2006 roku.
To historyczne minimum od pół wieku – wynika z badania przeprowadzonego na reprezentatywnej próbie 1911 Francuzów.
Niepokojący jest fakt, że abstynencja, obojętność, niemożność, a nawet odmowa – w tym zjawisku są dziesiątki niuansów – szczególnie dotyczą nowego pokolenia w wieku 18–24 lat.
Ponad jedna czwarta młodych ludzi, którzy współżyli seksualnie (28%) twierdzi, że nie uprawiała seksu w ciągu roku, czyli pięciokrotnie więcej niż w 2006 r. (kiedy odsetek ten wynosił 5%).
Zmniejszyła się także tygodniowa częstotliwość stosunków seksualnych: mniej niż połowa Francuzów (43%) twierdzi, że odbywa stosunki seksualne raz w tygodniu w porównaniu z 58% w 2009 r. 35% Francuzów w wieku 50–59 lat również przyznaje, że było nieaktywnych seksualnie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy w porównaniu z 10% w 2006 r.
„Wcześniej Francuzi myśleli, że muszą uprawiać seks dwa, trzy razy w tygodniu, ale dziś pojęcie wstrzemięźliwości odnosi się również do seksualności” – zauważa François Kraus, dyrektor ds. płci i seksualności w Ifop.
Jeśli przyczyn jest wiele – rozprzestrzenianie się porno i aplikacji randkowych nie doprowadziło do wzrostu tej praktyki, wręcz przeciwnie – w swoim raporcie Ifop podkreśla również ewolucję w związkach małżeńskich, w szczególności wśród Francuzek, które nie czują już ciężaru „obowiązków małżeńskich”.
W badaniu obserwuje się „rosnący rozdźwięk” między małżeństwem a seksualnością oraz „popularyzację zasady, że można z kimś żyć bez uprawiania seksu”.
54% dorosłych kobiet (wzrost o 14 punktów procentowych od 1981 r.) i 42% mężczyzn twierdzi, że mogą nadal żyć z kimś w związku czysto platonicznym.
Francuzki odczuwają pożądanie seksualne z większą świadomością i swobodą niż w przeszłości. Jeśli w 1981 r. 76% kobiet w wieku od 18 do 49 lat twierdziło, że czasami kochały się, choć nie miały na to ochoty, obecnie odsetek ten wynosi zaledwie 52%.
Seksualność straciła na znaczeniu: tylko 62% kobiet przywiązuje wagę do seksualności w swoim życiu, w porównaniu z 82% w 1996 r.
Dwie trzecie kobiet (69%) przyznaje, że łatwo jest im obejść się bez seksu, w porównaniu z 48% w przypadku niektórych mężczyzn.
„To badanie pokazuje rosnący odsetek Francuzów, którym udaje się uwolnić od pewnej »normalności seksualnej«, a w szczególności od nakazów społecznych, które z konieczności wiążą pary z intensywnym życiem seksualnym” – wyjaśnia Kraus. - „Dekady 2010–2020 to początek nowego cyklu, w którym presja, aby prowadzić życie seksualne dla przyjemności lub być jak wszyscy, jest słabsza” – podsumowuje uczony.
W badaniu wspomniano także o uzależnieniu od ekranu: wśród młodych par poniżej 35. roku życia połowa mężczyzn (50% w porównaniu do 42% kobiet) przyznaje, że unikała już seksu ze względu na oglądanie serialu lub filmu. Kolejne 53% mężczyzn wolało gry wideo od seksu, a 48% wolało udostępniać zdjęcia i filmy w sieciach społecznościowych. Oprócz tej ewolucji związanej z parami, wymienia się inne przyczyny spadku aktywności seksualnej na całym świecie, takie jak brak atrakcyjnego partnera w przypadku 63% singli.
Coraz większa liczba Francuzów deklaruje także, że jest aseksualna (15% kobiet i 9% mężczyzn), co oznacza, że nie odczuwa pociągu seksualnego do innych osób.
==========
To w związku ze zbliżającym się St. Valentine’s Day
7.
10 lat temu
1. ZNAJOMI
Jadę sobie przez Polskę, chciałbym ją pożreć oczami, przejeżdżam przez wsie i miasta i myślę: „o, tu mieszka jakiś mój facebookowy znajomy”. Albo „czy tu mieszka jakiś mój facebookowy znajomy”?
Jaki jest? Przyzwoity z niego facet / kobieta? Jak mu się tutaj żyje z jego poglądami? Z jego tęsknotą za pięknym światem? Za światem rozsądnie porządkowanym? W którym się żyje i pozwala żyć innym? Za pięknem i harmonią? Czystymi rzekami i jeziorami, czystymi, jasnymi spojrzeniami?
Jak to by było, gdybyśmy się znaleźli twarzą w twarz? Kleiłaby się nasza rozmowa, czy rozeszlibyśmy się sztywni, niezręczni i wzajemnie sobą rozczarowani? On / ona pewnie by m tego nie powiedzieli, ale w oczach bym odczytał: „w telewizji nie widać, że pan taki gruby”. A ja bym wydukał parę zdawkowych komplementów, że tutaj bardzo ładnie i że życie w wielkim mieście to piekło, nie tak, jak w małomiasteczkowym raju…
2. ERA BEZ BELLA
Tęsknię za przyjaźniami i za znajomościami z młodości. Z czasów, kiedy prawie nikt nie miał telefonu i do znajomych się po prostu przychodziło. Bez umawiania się, bez uprzedzenia. Z czasów, kiedy wszyscy mieli dużo czasu i trzeba było coś z nim zrobić, więc się siedziało w gronie znajomych w kawiarni nad wuzetką i herbatą i gadało, gadało, gadało, a dookoła przewalał się tłum osobliwych postaci. Życie było prostsze.
Życie było.
3. KIEDY CHŁOP ROBOTNY
Wybieram boczne dróżki i przejeżdżam przez miejscowości, brzydkie i ładne, biedne i zamożne. Było kiedyś w Polsce takie słowo, które oznajmiało szacunek: gospodarz. Powiedzieć do kogoś „Panie Gospodarzu” to było okazać mu szacunek. Dobry gospodarz miał piękną chatę, zadbane obejście, wszystko było na swoim miejscu, czyste, co wiosnę bielone, zadbane, a jak przyszedł maj, to bzem ozdobione.
I kiedy tylko mijam rogatki jakiejś wsi czy miasteczka, widzę od razu, czy tu pan gospodarz mieszka, czy ladaco; czy chłop robotny, czy wódkę w gospodzie z drugimi ladaco pije Widzę, czy baba gospodyni, czy w kościele podłogę przed proboszczem wyklękuje, gdy nie trza. I nic tu warszawskie partyje do gadania nie mają: jak chłop robotny, to ma, jak piwsko od rana pod sklepem chleje, to mu sam prezes z kija nie wypuści.
4. BALET POLSKI
Uwielbiam te wiejskie kundelki, małe, niekształtne, kudłate, z ogonem dwa razy w kółko zawiniętym. Przed jakąś wioska pod lasem bawiły się trzy takie: jeden czarny, drugi bury, a trzeci żółty; pokurcza spod ciemnej gwiazdy, one po jednej, ich człowiek po drugiej stronie. Zwolniłem, żeby krzywdy żadnemu nie zrobić, kiedy w tańcu wypadną mi na ulicę, a potem zwolniłem jeszcze bardziej, bo te trzy kundelki na podmokłej łące wykonywały choreografię, tak wymowną i tak szczęśliwą, że w żadnym królewskim balecie nie widziałem podobnej. Cóż to był za hymn o radości o szczęściu, przyjaźni, miłości i oddaniu!
Kiedy malały w moim wstecznym lusterku pomyślałem: „żeby tylko inni, tak, jak ja zwolnili, żeby im się nic złego na tej ziemi nie stało”. Niech ta ziemia, niech ta polska ziemia będzie i ich ziemią, niech będą na niej szczęśliwe.
Niech ta polska ziemia będzie miejscem szczęśliwym dla wszystkich, którzy ją kochają.
Amen.
5. MOTOR
Więc tak myślę, jakim musiał być potworem któryś z sąsiadów moich kochanych I&W, który postrzelił na warszawskim Okęciu ich ukochanego kocura Motora. Motor jest Motor, bo głośno mruczy. Ciamajda z niego nie kot, choćby nawet chciał, to nikogo nie skrzywdzi. Czasem, a jakże, zaczai się na jakiegoś ptaka, ale tak niezdarnie, że – przysiągłbym, że widziałem! – ptaki mu skrzydłem na nosie grają, zanim mu sprzed pyska ze śmiechem odlecą. Motor plącze się czasem po okolicy, przechodzi sobie tylko znanymi dróżkami z jednej posesji na drugą, zwiedza, obwąchuje, obserwuje spod przymrużonych oczu. I jakiś drań go postrzelił.
6. ZŁA, ZŁA ROBOTA
Na ziemi jest cholernie dużo zła, ludzkiego zła. Kto ludziom mówi, co dobre, a co złe? W szkołach tego nie uczą, ministerstwo zakłada, że małe ludziki przychodzą już moralnie uformowane. Przez rodziców albo przez Kościół. Tertium non datur. Jasne, czasami w moralizatora bawi się jakiś politykier, ale to zawsze śmiech. Przeważnie, jak polityk otwiera gębę, to żeby dzielić, a nie łączyć, żeby wskazywać wroga, nie przyjaciela, żeby było więcej zła, a nie, żeby powiększać ilość dobra na ziemi.
Ktoś wykonał bardzo złą robotę, skoro zła tak dużo.
7.
10 lat temu
1. NIEZNOŚNE BZYKANIE
Wyjechałem. Wiem, wiem, nieba zmienia, nie duszę, kto po morzach gania… Ale kiedy wyjeżdżam i to sam, zatapiam się w swoje myśli, a to nie jest takie złe i chyba jednak duszę troszeczkę zmienia, coś Kwintus Horacjusz Flakkus tego ganiania nie doceniał…
Jechałem, jechałem, myślałem, myślałem, aż mi się jeść zachciało. Zajazd zacny, jadło też, ale nad uchem bzyczało mi radio. Jak zwykle „buc, buc” i troszeczkę „zum, zum”. Czyli hałas, za który mógłbym zamordować. Ale nie morduję, tylko pokornie znoszę, świadom, że jeśli to puszczają w radio, to znaczy, że komuś się podoba, a skoro nie podoba się mnie, to jest coś nie tak ze mną, a nie z tymi, którym się podoba.
Chyba.
Ale minęła pełna i były wiadomości. Szybkie, podniesionym, podnieconym głosem: pełen profesjonalizm, bo to była w końcu ogólnopolska sieć komercyjna. Że jakiś dżentelmen mówi, żeby policjantów wycofać z Kosowa i przenieść na granice zewnętrzne Unii, a tu, że Unia sobie uzurpuje, ale my z Wielką Brytanią sobie z uzurpatorami poradzimy, a tu, że manifestacja przeciw imigrantom (których Rosjanie bombardują pod Aleppo)…
No i szlag trafił całe moje wyjazdowanie, całe zatapianie się w myślach, szlag trafił pokój niosącą wizję łanów, tu przedwcześnie pozieleniałych, tu lekko przyprószonych śniegiem, ale tak troszeczkę, tylko w zagłębieniach bruzd… Całą moją rzeczywistość zdominowało to bzykanie z głośnika: uznałem jej za nieznośne…
2. SAM BZYCZĘ
Po chwili wściekłości dotarło do mnie, że moja Bogu ducha winna młodsza Koleżanka wykonywała dobrze swoją pracę, że tego od niej oczekiwali przełożeni i słuchacze. Podobnie jak i „buc, buc” sprzed wiadomości i po wiadomościach. Komuś to jest potrzebne i komuś się to podoba, a jeśli nie podoba się mnie, to problem tkwi we mnie, a nie w Koleżance podniesionym, podnieconym głosem podającą powierzchowne wiadomości, bez elementarnego ich uszeregowania i bez wartościowania.
A potem, co gorsza, dotarło do mnie, że kiedy ja raz dziennie staję przez Państwem i zaczynam podawać moje wiadomości, to ktoś z Państwa, może nawet większość, może nawet wszyscy, mogą to odbierać jako nieznośne bzykanie, które zakłóca Państwa wewnętrzną harmonię, miesza i niebo gwiaździste nad Państwem i porządek moralny w Państwie.
No, nie jest to przyjemna świadomość.
3. ZAWÓD
Telewizja to największy zawód mojego życia. Nie ma dnia, żebym nie żałował mojego wyboru, ale względy praktyczne dowodzą, że nie ma dla mnie odwrotu. To coś tak powierzchownego, niemądrego, a jednocześnie tak sugestywnego, że tą swoją powierzchownością i brakiem mądrości zaraża całe społeczeństwa. Z mojego, egoistycznego puntu widzenia ma jeszcze jedną wadę: zabija mnie. Postronnemu trudno pojąć, jak wiele wysiłku kosztują te 23 minuty gadania dziennie. Pobudka o 4 rano, kąpiel, golenie, głębokie, bolesne, bo musi na długo starczyć, mycie łysiny, bo przecież nie można się z nieumytą głową ludziom pokazywać. 4:30-5:30 – oglądanie kolejno Euronewsa, France24 (niezrównane info o Afryce), BBC World, Al-Jazeera English, chińskiej CCTV, irańskiej Press TV, a potem, w zależności od sytuacji międzynarodowej – Rossija24, Ukraina Today, TVE Noticias (niezrównane info o Ameryce PD). O 6 w pracy, dopisywanie tekstów do świeżyzny, kontrola map lub tabelek w grafice, omawianie warstwy filmowo-graficznej z nieocenionym Czarkiem Królakiem, redaktorem-producentem-wydawcą, bez którego program nie mógłby powstać, krawat, makijaż, o 9:00 w studio, ustawianie kamer, światła, scenografii, walka z interaktywnym stołem, na którym rysuję po mapach, o 9:19 zajawka, 9:30 program. Wychodzę z pracy o 10:30, pędem do domu, komputer, wertowanie dziesiątek, czasami setek źródeł, czytanie gazet, weryfikowanie nazwisk, imion, dat, poszukiwanie precedensów historycznych, czytanie, czytanie, czytanie.
Ok. 14 powstaje pierwszy zarys programu na dzień następny, przesyłam go Redaktorowi i grafikom. Potem się może okazać, że to była robota głupiego, bo coś się wydarzyło pilnego i wszystko trzeba będzie zmienić, ale jeśli zarys nie powstanie do 14:00 to może się okazać, że produkcyjnie nie damy rady przygotować programu. Potem składanie fragmencików informacji, często każdy fragmencik w innym języku w jaką taką całość, nadanie temu struktury, a potem pisanie: pisanie tekstów do programu na dzień następny. I tak do 21, kiedy idę spać, niech się pali, niech się wali.
Spotkania towarzyskie? Zero. Zakupy? Na szczęście Żona. Czasami udaje się pół godziny popedałować na cykletce i to cały mój ruch. Latem pół godziny spacer, jeśli biodro nie boli. Odkąd prowadzę SWJ przytyłem 12 kg, to się odbija fatalnie na moim zdrowiu. Brak ruchu jeszcze bardziej. Czuję, że się sypię, walczę z bólem tu i tam, ale nic nie mogę w tym zmienić.
Niektórym z Państwa mój program się podoba, sądząc z przemiłych i trzymających przy życiu wpisów tu na fb. Ale oglądalność mojego programu jest 10, 20 razy mniejsza niż pierwszego-lepszego programu z udziałem kłócących się polityków. To otuchy nie dodaje.
Poza tym czuję, że wpadam w moralizatorstwo, w katastrofizm, idę w emfazę, jak każdy, który ma wrażenie bezsilności, ma wrażenie, że jego słowa są nic nie warte, nie pozostawiają żadnego śladu, ot, są niczym więcej niż nieznośnym bzykaniem.
4. CO LUBIĘ?
Państwo w całej życzliwości chcieliby mnie więcej w TV. A ja bym chciał robić zupełnie coś innego. Co? Nic szczególnego. Chciałbym pisać, ale…
Żeby pisać, trzeba czerpać życiodajne soki z obcowania z innymi ludźmi. A mój obecny tryb pracy sprawia, że najczęściej obcuję z kotami na moich kolanach. I bez owych soków robię się jałowy.
Żeby pisać, trzeba, żeby ktoś miał ochotę czytać, to, co zostanie napisane. A ja chyba kiepsko piszę, bo nie czuję, żeby ktoś miał ochotę na czytanie stawianych przeze mnie liter. Ostatni eksperyment z e-bookiem to siódma z kolei rózga: łubudu nie było. Czuję, że mnie stać na więcej, ale… dookoła wojtek: póki pracuję w telewizji, pisać nie będę, bo nie mam, kiedy, a jeśli już coś napiszę, to i tak psu na budę. Czyli: jestem skazany na bzykanie.
No, ale zawsze to lepsze niż przykładać rękę do dobrej zmiany.
8.
5 lat temu
Dzień niech będzie dobry , spokojny i bez bólu . Przesyłam serdeczności .
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń