DRUGI OBIEG
Piątek, 20 lutego 2026
1.
D.O. nie przepada za teoriami spiskowymi i rzadko poświęca im uwagę. Ale dziś
sam chciałby się w taką teorię pobawić.
Zacznijmy od tego, że kiedy Szymon Hołownia zakładał swoją partię, D.O. napisał
do jednego z jego entuzjastycznych zwolenników, że za dwa lata nawet nie będzie
pamiętał nazwiska swojego guru.
Hołownia odpisał mu wtedy, że jest mu przykro, że D.O. tak uważa.
D.O. pomylił się, ale nie dużo: minęły trzy dwa lata, a nazwisko Szymona
Hołowni rzeczywiście zaczyna powoli znikać z mediów i świadomości publicznej.
Zejdzie jeszcze trochę czasu, zanim zostanie zapomniane całkowicie.
Ponieważ D.O. i Hołownia pracowali przez pewien czas w jednej firmie, D.O.
wyrobił sobie o nim opinię — zapewne powierzchowną i nieoryginalną, ale
prowadzącą do wniosku, że nie warto zaprzątać sobie głowy człowiekiem o
wybitnej inteligencji, lecz cierpiącym na bardzo ostry narcyzm, który prędzej
czy później okaże się niszczycielski dla samego narcyza. Upadając, pociągnie za
sobą innych. Tak też się stało.
Ale dlaczego — skoro mówimy jednak o człowieku wyjątkowo inteligentnym?
I tu pojawia się pierwszy element szkicowanej przez D.O. teorii spiskowej,
koncentrującej się na tym, że w ostatnich wydarzeniach politycznych w Polsce
niebagatelną rolę odgrywają Amerykanie, zwłaszcza środowiska związane z ruchem
narodowo‑trumpowym, z którymi kilku spin‑doktorów PiS utrzymuje kontakty.
Owi polscy pośrednicy mają najwyraźniej niemały wpływ na doradców Trumpa i są w
stanie koordynować działania wpisujące się w nową strategię bezpieczeństwa
narodowego Stanów Zjednoczonych.
D.O. podejrzewa, że strategia ta została wykuta przez nadal mającego duże wpływy
w Waszyngtonie Steve’a Bannona, prawdopodobnie w apartamencie Jeffrey’a
Epsteina. Tych dwóch dżentelmenów przez wiele tygodni dyskutowało o nowym geopolitycznym
kształcie świata. W Europie główną rolę miały odegrać siły skrajnie prawicowe.
Zdaniem Bannona i Epsteina (żarliwych chrześcijan, zajętych potrzebą „obalenia”
papieża Franciszka), Unia Europejska powinna się rozpaść, a w poszczególnych krajach
kontynentu powinny zasiąść rządy polityków i organizacji skrajnie prawicowych,
pozostających w pozycji podporządkowanej wobec Stanów Zjednoczonych — coś na
kształt relacji wasala i lennika.
D.O. nie ma pewności, czy ta koncepcja rzeczywiście powstała w tamtym
apartamencie i czy w ogóle narodziła się w USA, bo europejskie siły skrajnie
prawicowe od dekad mają podobny program i nie potrzebują impulsów zza oceanu.
Trudno mu jednak uwierzyć w przypadek, że cele takie jak rozbicie Unii
Europejskiej, osadzenie słabych intelektualnie jak alfons prawicowych premierów
i prezydentów, którymi łatwo będzie manipulować pokrywają się z celami Kremla!
Po tej dygresji wróćmy do teorii spiskowej D.O.: dlaczego Szymon Hołownia
zrobił to, co zrobił?
Dlaczego nagle uznał, że ma szansę zostać wysokim komisarzem ds. uchodźców ONZ?
D.O. uważa, że Szymon Hołownia nie wymyślił tego wszystkiego w zaciszu swojej
willi pod Warszawą, lecz że pomysł ten — zanim ujrzał światło dzienne —
kilkakrotnie przekroczył Ocean Atlantycki.
Wszystko mogło się zacząć od listu Bannona do Jeffrey’a Epsteina, ostatniego,
napisanego tuż przed jego aresztowaniem, w którym twierdził, że Polska i kraje
bałtyckie są z punktu widzenia USA niezwykle ważne i że należy dokładnie
przyjrzeć się szeregom „MAGA” w Polsce.
Panowie zapewne się przyjrzeli i postanowili wypróbować tych gentlemanów lojalność,
inscenizując całkiem poważną próbę obalenia rządów koalicji 15 października. Do
obalenia koalicji potrzebne było porzucenie KO przez posłów Polski 2050 i PSL.
Kluczowym punktem tego planu miał być Szymon Hołownia. Nie było to trudne,
zważywszy rozdmuchane ego byłego celebryty.
Transoceaniczny telegraf — być może w postaci Bielana — porozumiał się z interlokutorami,
czyli bywalcami Gabinetu Owalnego. Przedstawił im plan obalenia koalicji, ukuty
w domu Bielana i zaakceptowany przez Jarosława Kaczyńskiego. Amerykanie bez
wiary go klepnęli, a na pytanie, co można Hołowni zaoferować w zamian za zdradę
interesów demokratycznej Polski, roztoczyli przed polskimi spiskowcami
świetlaną wizję znalezienia dla Hołowni jakiegoś bardzo ważnego stanowiska w
organizacji międzynarodowej. Po konsultacji z zainteresowanym padło na funkcję
Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców ONZ.
Hołownia chętnie w to uwierzył, podłożył bombę pod koalicję 15 października i —
zwabiony blichtrem genewskich pałaców — przestał interesować się własną partią.
Rzeczywistość boleśnie zweryfikowała obietnice amerykańskich przyjaciół
Tarczyńskiego i Bielana. I tak oto Szymon Hołownia został jak Himilsbach z
angielskim.
Pies drapał Hołownię — za kilka miesięcy nikt nie będzie o nim pamiętał, a jego
żałosne próby odegrania jakiejś roli w polskiej polityce zakończą się kolejnym
fiaskiem.
Pies drapał Hołownię, ponieważ jego porażka wcale nie oznacza, że
warszawsko‑waszyngtońskie towarzystwo zrezygnowało z planów obalenia polskiego
rządu i otwarcia drogi do przejęcia Alej Ujazdowskich przez koalicję pisowskiej
szajki z konfederatami Bosaka i Brauna. D.O. pomija Mentzena, ponieważ — jego
zdaniem — jest to postać kabaretowa.
W realizacji planu przekształcenia Polski w konia trojańskiego, który od
wewnątrz rozwali Unię Europejską, Amerykanie nie oszczędzają pieniędzy — choćby
na angielskojęzyczną wersję Telewizji Republika czy na różne organizacje
ekstremistyczne, do których niedawno przyjechała z Waszyngtonu pani Sarah
Rogers z workiem MAGA’owych pieniędzy.
Na razie spiskowcy — to wciąż teoria spiskowa D.O. — ponoszą kolejne porażki,
jak w przypadku koordynowanego z Amerykanami ataku na Włodzimierza Czarzastego,
który skończył się jedynie umocnieniem jego autorytetu i prawdopodobnym
wzrostem notowań Lewicy. Jeśli wzrost ten będzie istotny, może się okazać, że
uczestnictwo pogrobowców Hołowni czy nawet PSL‑u w jego koalicji stanie się
zbędne.
Oczywiście Kosiniak‑Kamysz zdaje sobie z tego sprawę i prawdopodobnie ma już
gotowy plan B na taką okoliczność — zakładając, że jego partia w ogóle
przekroczy próg wyborczy, co wcale nie jest pewne. A przekroczyć go może tylko
w tej koalicji, tak wspaniałomyślnej w rozdawaniu dobrze płatnych stanowisk,
jak nie przymierzając szajka. A jeśli PSL zniknie z polskiej sceny politycznej,
D.O. nie będzie się tym zamartwiał.
Teraz mamy nową odsłonę walki o obalenie rządu: projekt SAFE, czyli wielki
worek pieniędzy z Unii Europejskiej na zbrojenia, który — pod silnym naciskiem
zza oceanu — spiskowcy z PiS, Nawrocki i Konfederacja starają się utrącić. Są
tak pewni zwycięstwa w wyborach w 2027 roku, albo nawet wcześniej, że już dziś
wiedzą, iż Komisja Europejska zatrzyma finansowanie polskiego systemu
obronności ze względu na łamanie przez nich zasad demokracji.
Narzekają, czasem się kłócą, ale są pewni triumfu — zarówno kaczyści, jak i
zwolennicy przekształcenia PiS z partii wodzowskiej w partię oligarchów.
D.O. wie, że puczyści nie ustaną w wysiłkach mających na celu przekształcenie
Polski w państwo faszystowskie i wasala trumpistów. Ma nadzieję, że ABW bacznie
przygląda się kontaktom spiskowców z ambasadorem R., że ma pojęcie o tym, co
wysłannicy z Warszawy kombinują ze swoimi amerykańskimi rozmówcami, i że we
właściwej chwili będzie w stanie ich powstrzymać.
Ale nadzieja, jak wiadomo, jest matką głupich — bo nawet jeśli ABW ma w tej
sprawie wiedzę, to D.O. nie da sobie palca uciąć, że stare kadry tej służby
lojalnie przekazują te informacje do gabinetu premiera Tuska i jego zastępcy
Radosława Sikorskiego.
Obecnie rząd musi walczyć na trzech frontach. Największym zagrożeniem są
Rosjanie, których celem jest podzielenie i podporządkowanie Europy. Musi
walczyć z trumpistami z Waszyngtonu, którzy również chcą Europę rozbić, a
Polskę zwasalizować. I wreszcie — z polską skrajną prawicą, która raz wysługuje
się Stanom Zjednoczonym, a raz Rosji.
Niestety premier Tusk największe sukcesy odnosi w walce z sojusznikami, ale na
ostatniej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego chyba zorientował się, że grono
polsko‑amerykańskich spiskowców realnie zagraża jego władzy. I być może zechce
uczynić polską demokrację wreszcie walczącą.
Dla jednych prezydent, dla drugich alfons.
https://wyborcza.pl/7,75398,32611892,nawrocki-wetuje-kolejne-ustawy-o-krajowej-radzie-sadownictwa.html#s=S.TD-K.C-B.1-L.1.duzy
2.
Znaczy można aresztować byłego prezydenta i skazać go na dożywocie!
Patrz i ucz się Żurku!
3.
Patrick Wintour, Redaktor dyplomatyczny
Zapomnijcie o Radzie Pokoju, Trump może być bliżej ataku na Iran niż sądzono
Teheran może twierdzić, że nie będzie negocjował pod przymusem, ale właśnie
tego się od niego wymaga
https://www.theguardian.com/us-news/2026/feb/19/forget-the-board-of-peace-trump-may-be-closer-than-thought-to-attacking-iran
Chociaż wiele uwagi poświęci się inauguracyjnemu spotkaniu Rady Pokoju w
Waszyngtonie, to „arsenał wojenny”, który Donald Trump zgromadził na Bliskim
Wschodzie, oraz jego konsekwencje dla tempa negocjacji Waszyngtonu z Iranem,
zasługują na więcej uwagi.
Dobrze ustosunkowany reporter Axios, Barak Ravid, jest znienawidzony w Iranie –
jeden z portali informacyjnych w czwartek opisał go jako jednoosobową operację
wojny psychologicznej przeciwko Teheranowi. Jest jednak szeroko czytany,
podobnie jak jego raport, że Stany Zjednoczone uznały wtorkowe rozmowy w
Genewie za „nic nieznaczące” i że atak na Iran na pełną skalę jest o wiele
bliżej, niż większość Amerykanów przypuszczała. Historia ta doprowadziła do
gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej i publikacji na pierwszych stronach
amerykańskich gazet artykułów, w których twierdzono, że przygotowania militarne
Trumpa zakończą się do końca tygodnia.
Nieuchronnie tę historię, podobnie jak armadę, można postrzegać jako kolejny
element dyplomacji przymusowej. Modus operandi ekipy Trumpa często wydaje się
polegać na „mówieniu cicho [do Axios] i noszeniu grubego kija”.
Tak czy inaczej, Iran może twierdzić, że nie będzie negocjował pod przymusem –
ale właśnie tego się od niego wymaga.
To skłoniło irańską klasę dyplomatyczną do odrzucenia twierdzenia, że gra ona
na czas, nalegając na pośrednie rozmowy i opracowując „zasady przewodnie”,
które zostaną omówione na kolejnym spotkaniu za dwa tygodnie – lub że rozmowy
nie wyszły poza ogólniki.
Irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że wręcz przeciwnie –
ekipa Teheranu była gotowa pozostać w Genewie przez kilka dni, aby kontynuować
rozmowy, ale to specjalny wysłannik Trumpa, Steve Witkoff i zięć prezydenta
Jared Kushner, skrócili rozmowy, ponieważ musieli przenieść się w inne miejsce,
aby negocjować z Ukrainą i Rosją.
Dla pewności Teheran podkreślił, że minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi
rozmawiał przez telefon z inspektorem ONZ ds. broni jądrowej, Raphaelem
Grossim, aby omówić szczegóły dotyczące tego, w jaki sposób Międzynarodowa
Agencja Energii Atomowej (MAEA) będzie mogła odwiedzać irańskie obiekty
nuklearne, sprawdzać, co pozostało, oraz nadzorować rozrzedzanie
400-kilogramowych zapasów uranu, obecnie wzbogaconego do ponad 60%.
Grossi brzmiał optymistycznie. „Poczyniono pewne postępy, ale wciąż jest wiele
do zrobienia, a problem polega na tym, że nie mamy zbyt wiele czasu” –
powiedział. „Możliwe jest prowadzenie dialogu, który po raz pierwszy naprawdę
się umacnia… Rozmawiamy o konkretnych kwestiach i działaniach, które musimy
podjąć”.
Dodał, że wyczuwa chęć obu stron dojścia do porozumienia, ale że byłoby to
„niezwykle skomplikowane”.
Zarys porozumienia jest już znany, nawet jeśli Iran, zachowując się tak, jakby
uczestniczył w tradycyjnych negocjacjach, niechętnie publicznie ujawnia, na
jakie ustępstwa jest gotowy.
Jego istotą jest zawieszenie wzbogacania uranu w kraju na określony okres,
nawet do pięciu lat, oraz zmniejszenie zapasów wzbogaconego uranu do 60%, do
poziomu 3-6%. Porozumienie nuklearne z 2015 roku przewidywało 15-letnie
zawieszenie i zobowiązywało Iran do utrzymania swoich zapasów uranu poniżej 300
kg, wzbogaconego do maksymalnie 3,67%.
Propozycja zawieszenia jest częściowo potwierdzeniem faktu, że Teheran obecnie
dysponuje działającymi wirówkami do wzbogacania uranu i będzie nalegał na
zachowanie prawa do wzbogacania na potrzeby cywilne, jako sygnatariusz układu o
nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.
Iran jest gotowy przyjąć ponownie Międzynarodową Agencję Energii Atomowej,
chociaż uważa, że Grossi zdradził neutralność tej agencji, nie potępiając nigdy
amerykańskich ataków na irańskie obiekty nuklearne, mimo że w tamtym czasie
podlegały one zabezpieczeniom MAEA.
W wywiadzie udzielonym w Arabii Saudyjskiej rosyjski minister spraw
zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział: „Jestem przekonany, że jeśli
przywrócona zostanie normalna praca inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii
Atomowej, zgodnie z jej dokumentami założycielskimi, strona irańska z pewnością
będzie z nimi współpracować”. Nie wspomniał o wysyłaniu nadwyżek broni
irańskiej do Rosji, co Moskwa często oferowała.
W zamian za zawieszenie, Teheran domaga się zwrotu zamrożonych aktywów –
szacunki różnią się co do ich wielkości – oraz zniesienia sankcji na sektor
bankowy i eksport ropy naftowej. Złożono również hojną ofertę partnerstwa
gospodarczego z USA i szerszego dostępu do irańskich rynków, co może być
najbardziej nowatorskim elementem projektu umowy i jest luźno wzorowane na tym,
co Ukraina zaoferowała USA.
Trudności Trumpa z przyjęciem oferty Iranu są potrójne. Jest ona uderzająco
podobna do umowy nuklearnej z 2015 roku, którą wyśmiał i porzucił w 2018 roku.
Pozwala ona Teheranowi teoretycznie na wzbogacenie się na rynku wewnętrznym i
nie zawiera żadnego zapisu o ograniczeniu zasięgu programu rakiet
balistycznych, co jest kluczowym żądaniem Izraela. Wygląda to tak, jakby
naprawiał szkody, które wyrządził w swojej pierwszej kadencji.
Po drugie, udzieliłby wsparcia reżimowi irańskiemu, który jest najsłabszy i
najbardziej niepopularny od czasu rewolucji z 1979 r., po tym jak USA
zgromadziły największą liczbę amerykańskich sił morskich na Bliskim Wschodzie
od początku wojny w Iraku w 2003 r.
Po trzecie, sprawiłby, że Wielki Stary Książę Yorku wyglądałby na
zdecydowanego, a po fiasku na Grenlandii jego wiarygodność jest niska.
Omid Memarian, analityk ds. Iranu w Dawn, waszyngtońskim think tanku
skupiającym się na Bliskim Wschodzie, powiedział, że Teheran przesadza i nie
jest w tak silnej pozycji jak w czerwcu ubiegłego roku.
„Morale establishmentu wojskowego jest zupełnie inny niż zwykłych Irańczyków” –
powiedział. „Mają kryzys legitymizacji i stracili ogromną część swojej
zdolności do odstraszania ataków z zewnątrz, ale uważają, że atak USA zjednoczy
ich lojalnych zwolenników wokół flagi, tak jak miało to miejsce w czerwcu
ubiegłego roku, i da im to pretekst do surowego traktowania wewnętrznego
sprzeciwu. Dlatego tak mało dają w negocjacjach.
„Wiedzą, że będzie to zagrożenie egzystencjalne i o wiele większy atak ze
strony USA, ale nie sądzą, że może to rzucić reżim na kolana i że uda im się to
przetrwać.
„Taktyka Alego Chameneiego polega na utrzymaniu bazy nienaruszonej i pełnej
energii, ale zaczynamy dostrzegać pęknięcia w reżimie, a atak z zewnątrz może
zapewnić więcej przestrzeni do działania krytykom reżimu. W jego najbliższym
otoczeniu panuje duże rozczarowanie”.
4.
Klucz wyrzucić!
Nowy Meksyk wszczyna śledztwo w sprawie możliwego morderstwa dwóch dziewcząt na
ranczu Epsteina
https://www.repubblica.it/esteri/2026/02/19/news/epstein_ranch_new_mexico_omicidio_due_ragazze-425169259/
Z morza dokumentów — trzech milionów — opublikowanych jako „Akta Epsteina ”
wyłonił się e-mail, który wywołał dreszcze wśród prawodawców i władz Nowego
Meksyku: „Gdzieś na wzgórzach za Ranczem Zorro, dwie obce dziewczyny zostały
pochowane na rozkaz Jeffreya i Madam G”, czytamy. Inicjały prawdopodobnie
odnoszą się do Ghislaine Maxwell, jedynej wspólniczki finansisty pedofila,
obecnie w więzieniu, oskarżonego o pomoc w zwabianiu tłumów młodych dziewcząt.
„Obie zmarły w wyniku uduszenia podczas gwałtownego i fetyszystycznego
zbliżenia seksualnego”, kontynuuje mrożąca krew w żyłach wiadomość, odnosząc
się do wydarzeń, które rzekomo miały miejsce na ranczu Epsteina, 50 kilometrów
od Santa Fé: znanego miejsca, gdzie miliarder zabierał swoje ofiary.
Oskarżenia zawarte w liście
Oskarżający list, jak dotąd niezweryfikowany, został wysłany w 2019 roku do
Eddy'ego Aragona , gospodarza lokalnego programu radiowego, przez osobę
podającą się za byłego pracownika rancza (nazwisko wydaje się być usunięte
przez Departament Sprawiedliwości): „Edwardzie, to jest poufne, więc to będzie
mój pierwszy i ostatni e-mail, według twojego uznania. Możesz go zaakceptować
lub wyrzucić, ale pochodzi on od kogoś, kto tam był i widział to wszystko, jako
były pracownik Zorro Ranch. Materiał, który widzisz” — kilka linków wideo —
„został zabrany z domu Epsteina jako moje ubezpieczenie na wypadek przyszłych
procesów sądowych. Przepraszam, nie zadawano pytań”. A następnie kontynuuje:
„Co jest tak obciążającego dla Jeffrey’a Epsteina, pozostaje do ustalenia. Czy
wiesz, że gdzieś na wzgórzach za Zorro Ranch, dwie obce dziewczyny zostały
pochowane na rozkaz Jeffreya i Madame G? Obie zmarły w wyniku uduszenia podczas
gwałtownego, fetyszystycznego zbliżenia seksualnego”. Najwyraźniej osoba ta
oczekuje czegoś w zamian, ponieważ wiadomość e-mail kończy się następująco:
„Proszę o przesłanie 1 Bitcoina BTC do godziny 6 rano dzisiaj, w czwartek, 22
listopada 2019 r., na adres portfela BTC…”.
Według akt sprawy, Aragon – który również twierdził, że próbował skontaktować
się z tym adresem e-mail, ale jego wiadomości zostały zwrócone – przesłał tę
wiadomość cztery dni później na adres, który również został usunięty,
prawdopodobnie do agenta FBI. Nie jest jasne, czy zarzuty były wówczas zbadane,
ale z pewnością są teraz. Lauren Rodriguez, rzeczniczka Departamentu
Sprawiedliwości Nowego Meksyku, zażądała i najwyraźniej już otrzymała
nieocenzurowaną kopię e-maila zawierającego oskarżenie.
Śledztwo parlamentarne
W poniedziałek lokalna Izba Reprezentantów zdecydowaną większością głosów
zagłosowała za wszczęciem pierwszego pełnego śledztwa w sprawie tych
makabrycznych zarzutów: „Izba Reprezentantów Nowego Meksyku obawia się, że
zaniechanie zbadania domniemanej działalności przestępczej Jeffreya Epsteina w
Zorro Ranch może zagrozić bezpieczeństwu i dobrobytowi stanu, a jakakolwiek
bezczynność legislacyjna może spowodować utratę zaufania społecznego do władz
stanowych” – czytamy w akcie, który został przyjęty 62 głosami za i 8
wstrzymującymi się. W związku z tym powołano komisję śledczą, której zadaniem
będzie „zmuszenie świadków do złożenia zeznań” i „wydawanie wezwań sądowych”.
Decyzja ta spotkała się z aplauzem demokratycznej kongresmenki Melanie
Stansbury, wybranej do Kongresu jako reprezentantka pierwszego okręgu
wyborczego w Nowym Meksyku: „Podejmujemy działania tam, gdzie rząd federalny
zawodzi. Doniesienia o napaściach seksualnych i wykorzystywaniu seksualnym w
Zorro Ranch w naszym stanie krążą od lat, a przestępstwa te nigdy nie zostały
dokładnie zbadane, ani przez władze lokalne, ani przez FBI”. Kongresmenka
stanowa Marianna Anaya, współautorka ustawy, oświadczyła: „Uważamy, że naszym
obowiązkiem jako prawodawców jest nie tylko przeprowadzenie śledztwa, ale także
pociągnięcie do odpowiedzialności osoby, które pomogły Epsteinowi, a także
instytucji, które zawiodły ofiary. Zrobimy to, nawet jeśli oznacza to
pociągnięcie do odpowiedzialności rządu federalnego. Zwracamy się do ofiar i
świadków o zgłaszanie się. Oddajemy im honor, którego wcześniej nie mieli”.
Komisja musi złożyć co najmniej dwa raporty do 1 stycznia 2027 r.: jeden do 31
lipca i jeden do 31 grudnia.
5.
„Rywal” Zełenskiego ujawnia głęboki konflikt między nimi po wydaleniu z wojska
i rewizji
Choć początkowy kryzys na wojnie minął, nieporozumienia między wpływowymi
mężczyznami trwały nadal
https://www.independent.co.uk/news/world/europe/zelensky-valerii-zaluzhnyi-rift-ukraine-war-army-head-b2923051.html
Walerij Załużnyj, 52-letni generalissimus i były dowódca armii ukraińskiej,
który później został wysłany do Londynu jako ambasador w związku z rzekomymi
nieporozumieniami z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, po raz pierwszy zabrał
głos w wywiadzie. Załużnyj potwierdził te nieporozumienia, mówiąc Associated
Press o prawdziwym konflikcie, co samo w sobie jest wiadomością. Ambasador
ujawnił jednak również domniemany spisek w Kijowie mający na celu jego
polityczną eliminację. Te komentarze są tym bardziej sensacyjne, że Zełenski
mógłby zgodzić się na nowe wybory w 2026 roku, najprawdopodobniej po
zawieszeniu broni z Rosją, w którym to momencie Załużnyj mógłby stać się jego
głównym rywalem w wyborach.
Według Załużnego, napięcia między nimi pojawiły się wkrótce po inwazji Rosji w
lutym 2022 roku, szczególnie w kwestii sposobu obrony Ukrainy. Teraz ujawnia,
że pod koniec tego roku dziesiątki kijowskich agentów wywiadu dokonało nalotu
na jego biuro. Dla Załużnego ten wcześniej niezgłoszony incydent był aktem
zastraszania, groźbą.
Według relacji Załużnego dla AP, ukraińscy agenci nie powiedzieli, czego
szukają, ale powstrzymał ich przed grzebaniem w swoich dokumentach i
komputerach. Następnie zadzwonił do ówczesnego szefa gabinetu Zełenskiego,
Andrija Jermaka i szefa Służby Bezpieczeństwa, Wasyla Maliuka, aby poprosić o
wyjaśnienia. Załużny dowiedział się później, że agencja Maliuka dwa dni
wcześniej wystąpiła o nakaz przeszukania do sądu rejonowego w Kijowie w celu
sprawdzenia adresu, pod którym mieściło się biuro generała. Dziwny szczegół:
agencja próbowała przeszukać klub ze striptizem rzekomo prowadzony przez
organizację przestępczą, który został zamknięty przed inwazją Rosji. Według
Załużnego nakaz przeszukania był pretekstem do publicznego podważenia jego
autorytetu.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) odpowiedziała agencji AP, twierdząc, że w
biurze Załużnego nigdy nie przeprowadzono przeszukania, przyznając
jednocześnie, że adres był częścią śledztwa niezwiązanego z jego osobą.
Zełenski jak dotąd odmówił komentarza w tej sprawie. Jednak, według byłego
generała, w kolejnych miesiącach utrzymywały się rozbieżności między
prezydentem a Załużnym co do sposobu obrony kraju przed brutalną rosyjską
agresją. Szczególnie zaogniony, jak powiedział agencji AP, był spór dotyczący
ukraińskiej kontrofensywy w 2023 roku, która okazała się klapą.
Kontrofensywa została skrytykowana przez różnych ekspertów wojskowych za zbyt
ambitne i spóźnione działania, dające Moskwie czas na umocnienie pozycji. Teraz
Załużnyj twierdzi, że plan opracowany z pomocą partnerów z NATO zawiódł,
ponieważ Zełenski i inni urzędnicy nie przeznaczyli niezbędnych zasobów na
ofensywę. Pierwotna strategia zakładała bowiem koncentrację dużych sił w
niewielkim promieniu w celu odzyskania obwodu zaporoskiego – siedziby dużej
elektrowni jądrowej o tej samej nazwie – a następnie natarcie na południe w
kierunku Morza Azowskiego. Odcięłoby to korytarz lądowy, którym armia rosyjska
zaopatrywała Krym, który nielegalnie zaanektowała w 2014 roku. Zamiast tego,
jak teraz ubolewa generał, siły zostały rozproszone na znacznie większym
obszarze frontu, co osłabiło ich siłę uderzeniową.
Zełenski ostatecznie usunął Załużnego ze stanowiska dowódcy armii w lutym 2024
roku, przenosząc go do Londynu. Posunięcie to zostało zinterpretowane przez
kilku analityków politycznych jako próba ograniczenia przez prezydenta
potencjalnego rywala politycznego generała na Ukrainie. Sondaż Ipsos z
ubiegłego miesiąca wykazał, że w hipotetycznych przyszłych wyborach Załużny ma
23% poparcia w kraju, w porównaniu z 20% dla Zełenskiego, co czyni go głównym
rywalem prezydenta. Jednak na razie Załużny unika dyskusji politycznych, jak
powiedział agencji Associated Press, z obawy przed podsycaniem podziałów wśród
Ukraińców: „Dopóki wojna się nie skończy lub stan wojenny nie zniknie, nie będę
o tym dyskutował”.
6.
Ogłoszono przyszłe podróże papieża po
Włoszech: od Lampedusy po Pompeje, od Rimini po Asyż
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/02/19/news/papa_leone_xiv_italia_viaggi_napoli_lampedusa_assisi_pavia_rimini-425169308/
Sanktuarium w Pompejach w dniu modlitwy do Matki Bożej, zaraz potem Neapol i
jego slumsy, a następnie Pawia i grób św. Augustyna; a potem śladami papieża
Franciszka: Lampedusa; Asyż w osiemsetną rocznicę śmierci św. Franciszka; oraz
Rimini na spotkanie Wspólnoty Komunii i Wyzwolenia. Oto podróże papieża Leona
XIV do Włoch w tym roku, od maja do sierpnia, ogłoszone dziś przez Biuro
Prasowe Watykanu.
7.
Mel Gibson kręci w Materze film „Zmartwychwstanie”, a jego był konsultantem
religijnym jest ekskomunikowany arcybiskup Viganò.
https://bari.repubblica.it/cronaca/2026/02/19/news/mel_gibson_a_matera_per_girare_the_resurrection_come_consulente_c_e_un_arcivescovo_scomunicato-425169772/
Zdjęcia do filmu Zmartwychwstanie Chrystusa są kręcone w Materze na planie
Murgia Timone. Jest to kontynuacja uznanego i kontrowersyjnego filmu Pasji,
który również powstał w mieście kamieni w 2003 roku.
Amerykański reżyser, który ponownie osobiście przybył do Matery, aby nadzorować
produkcję scen plenerowych, które będą stanowić tło dla przeboju, którego
premiera planowana jest na Wielkanoc 2027 r., spotkał się w mieście Sassi ze
swoim wyjątkowym konsultantem, byłym arcybiskupem Carlo Marią Viganò, byłym
nuncjuszem apostolskim w Stanach Zjednoczonych, ekskomunikowanym w 2024 r. za
schizmę z powodu odmowy uznania autorytetu papieża Franciszka i prawomocności
Soboru Watykańskiego II, a także zerwania jedności z Kościołem.
Viganò, który zawsze zajmował kontrowersyjne stanowiska i popierał różne teorie
spiskowe, zarówno dotyczące władz kościelnych, jak i pandemii z 2020 roku,
wrócił do Włoch i został wybrany przez amerykańskiego reżysera na konsultanta
religijnego do filmu „Zmartwychwstanie Chrystusa”. Plan zdjęciowy filmu,
wyprodukowanego we Włoszech przez Tea Time Film srl, znajduje się obecnie na
terenie chronionego obszaru Parku Murgia Materana i punktu widokowego Murgia
Timone. Na prośbę lokalnych władz, zrezygnowano z inwazyjnych scenografii, aby
uniknąć ryzyka negatywnego wpływu na środowisko i krajobraz.
Po zakończeniu tej fazy zdjęć, plan zdjęciowy zostanie przeniesiony do
pobliskiej Graviny w Apulii (Bari) i Ginosy (Tarento), a następnie w kierunku
Salento, do Torre Guaceto i Brindisi. Planowany jest również nowy etap zdjęć w
Basilicacie, ponownie z udziałem Matery, która posłuży jako główny plan
plenerowy, oraz Craco.
Matera z punktu widokowego Murgia Timone.
No i ani słowa o tym, jak wielkim sympatykiem trumpa jest Mel Gibson, a nie o
tym, co pisał o nim Franco Zefirelli; jak bardzo Gibson lubił osobiście zabijać
krowy konie i owce.
8.
D.O. uprzejmie informuje, że to zdjęcie zostało zrobione w ostatnich dniach
listopada.
Miastusio apulijskie nad zachodnim wybrzeżem regionu.
Bliskie spotkania. Owce i drzewa oliwne, nie można się pomylić! To Apulia!
Dróżka na skalistym klifie, nad Adriatykiem. Tak to wygląda.
To w dalszym ciągu koniec listopada. A miasteczko? – Od niego bierze nazwę
kanał dzielący Półwysep Apeniński od Bałkanów. Ktoś, coś?
Nadmorska knajpeczka w nimże.
A tego D.O. nawet nie będzie podpisywał, bo to jeden z włoskich „landmarków”:
każdy wie!
To się nazywa „Lama minachile”, czyli mnisie ostrze. Lewe zdjęcie zrobione z
pokoju D.O. w hotelu „Covo dei Saraceni”, czyki „kryjówka Saracenów”, hotel
drogi, ale wtedy trafiła się D.O. okazja. Teraz, choć luty, okazji niet.
A teraz – niespodzianka! Dla samego D.O. niespodzianka wielka. Przyjaciółka
przysłała mi właśnie z Włoch zdjęcia, które zrobiła D.O. podczas jego
pierwszego pobytu w Apulii w r. 1979. Tu akt D.O. z jego niespełna 3-letnią
Córeczką. Łezka!
Na campingu między Peschici a Vieste. Swoją drogą kiedyś to były zdjęcia! Top
jakość!
PS.: To nie Maluch, nie zgadniecie, co.
I już zupełnie na zakończenie – zagadka: do kogo należą te nieobcięte
paznokcie?
Komentarze
Prześlij komentarz