DRUGI OBIEG
Niedziela, 8 marca 2026
1.
Szalona, nierozważna decyzja, by w sobotnie przedpołudnie wybrać się do dużego
supermarketu w poszukiwaniu jednego tylko produktu, przywiodła oczywiste
skojarzenie z Circus Maximus.
Gladiatorki — a to w moherowych beretach, a to w błyszczących puchówkach, choć
temperatura nadzwyczaj wysoka — gnają ze swoimi wózkami na zakupy, które
przeradzają się w ogniste rydwany, Chariots of Fire, zdobywają strategiczne
pozycje na głównych alejkach, blokują inne gladiatorki, po czym śmiałymi
manewrami opanowują boczne alejki, gdzie zatrzymują się, by oddać się pogłębionym
studiom towaroznawczym.
Ale po tym odpoczynku ruszają ze swoimi rydwanami w dalszy wyścig, nie okazując
litości swoim konkurentkom, zajeżdżając im bezceremonialnie drogę, aż żelazo
zetrze się z żelazem, a iskry posypią na gresowe podłogi.
Niektóre z tych gladiatorek ciągną za sobą niewolników, najprawdopodobniej
eunuchów, a na ich twarzach wypisane jest głębokie nieszczęście.
Przy kasach sędziowie i sędziny w pieluchach podliczają ich punktację — a każdy
punkt wart będzie jedną jednostkę miejscowej waluty, która nie jest ze złota,
tylko z podłego stopu aluminium.
Te zawody trwają od samego rana aż do późnego wieczora. I co wspaniałe, każdy
może w nich uczestniczyć.
Chociaż D.O. gorąco odradza.
2.
Pewnie byś chciał, Czytelniku, żeby D.O. napisał coś o Przemysławie Apuchtinie.
A figę. D.O. nie zajmuje się głupimi bucami.
3.
Trzech byłych prezydentów Partii Demokratycznej uczestniczyło w pożegnaniu
pastora Jacksona: Bill Clinton (wraz z małżonką Hillary, Barack Obama i Joe
Biden. Gdy prezydent Trump obrzucał obelgami w mediach społecznościowych
prezentera telewizyjnego, który go skrytykował, Barack Obama otrzymywał owacje
na stojąco. Gdy Trump wyznał, że zrobił dla Afroamerykanów „więcej niż Abraham
Lincoln”, Joe i Jill Bidenowie, Bill i Hillary Clintonowie oraz Kamala Harris
zostali powitani brawami w Domu Nadziei, 10-tysięcznej hali widowiskowej w
południowej części Chicago, wybranej na cześć pastora Jessego Jacksona, który
zmarł 17 lutego w wieku 84 lat.
Widok ich wszystkich razem, obok siebie, przywołał starą demokratyczną
tradycję: politykę jako moralną koalicję przeciwko wszystkiemu, co podważa
instytucje. Miało to być po prostu upamiętnienie legendy walki o prawa
obywatelskie, która w latach 80. XX wieku zainicjowała „Tęczową Koalicję” –
wielokulturową koalicję, która miała zainspirować również europejską lewicę.
Obama rozgrzał publiczność przemówieniem prezydenckim i przypuścił ostry atak
na Trumpa, który nakazał opuszczenie flag do połowy masztu na znak żałoby po
śmierci białego, chrześcijańskiego suprematysty Charliego Kirka, ale nie
Afroamerykanina Jacksona.
https://www.facebook.com/reel/1242888704668629
Obejrzyjcie, jeśli wierzycie w człowieczeństwo.
4.
https://wyborcza.biz/biznes/7,177150,32638707,nie-wystarczy-ze-wygraja-inni-musza-przegrac-kim-sa-ellisonowie.html
Larry i David Ellison kontrolują ogromną część branży informacyjno-rozrywkowej
w USA. Serwisy informacyjne zmieniają tak, aby nie krytykowały Donalda Trumpa.
Teraz w ich ręce może wpaść TVN. Kim są Ellisonowie?
Larry Ellison jest przykładem twardego, bezkompromisowego amerykańskiego
biznesmena, który prze do celu za wszelką cenę. Jest bezlitosny dla konkurentów
i brutalnie wymagający dla współpracowników. Jest zafascynowany japońską
historią i kulturą, lansuje się na współczesnego samuraja. Lubi cytować Czyngis-chana,
a zwłaszcza frazę "Nie wystarczy wygrać. Wszyscy inni muszą
przegrać".
To twórca giganta technologicznego Oracle, piąty wśród najbogatszych ludzi
świata, blisko związany z Donaldem Trumpem, człowiek o tak dużych wpływach w
Białym Domu, że zyskał przydomek "shadow president" (w wolnym
tłumaczeniu: prezydent z tylnego siedzenia).
David Ellison to jego syn. W młodości razem z siostrą spędzali lata, żeglując
luksusowym jachtem "Ronin" należącym do ojca. W tym czasie David
poznawał podejście do biznesu i bezkompromisowy charakter ojca, bo poza
wakacjami rodzeństwo wychowywała matka. W czasie jednych takich wakacji Larry
kupił myśliwiec z czasów II wojny światowej, aby mogli razem odgrywać potyczki
powietrzne nad Pacyfikiem.
Syn ekscentrycznego miliardera próbował swoich sił w aktorstwie, ale bez
powodzenia. Potem, za pieniądze ojca, założył studio produkcyjne Skydance,
które ma na koncie m.in. serię "Mission: Impossible" czy
"TopGun". Pomimo tego studio nie wyrosło na znacznego gracza w
Hollywood. Do czasu.
W 2024 David Ellison postanowił przejąć, borykającą się z problemami
finansowymi, firmę Paramount, jedną z "Wielkiej Piątki" branży
rozrywkowej. Udało się to za kwotę 8 mld dolarów i dzięki ponownemu dojściu do
władzy Donalda Trumpa, który umożliwił transakcję blokowaną wcześniej przez
regulatorów.
Ellison nie kupił jednak bezpośrednio samego Paramountu, lecz spółkę
holdingową, która kontrolowała koncern. W ten sposób przejął wpływ nad całym
imperium medialnym.
Do Paramountu należą m.in. stacja telewizyjna CBS, kanały MTV, Nickelodeon i
Comedy Central, studio filmowe Paramount Pictures oraz sieć 240 stacji
lokalnych współpracujących z CBS w całych Stanach Zjednoczonych. Przejęcie
kontroli nad koncernem oznaczało więc automatycznie uzyskanie wpływu na
wszystkie te media.
Redakcje przejęte przez Ellisona skręcają w prawo
Po przejęciu natychmiast rozpoczęto zmiany, widoczne głównie w stacji
informacyjnej CBS. Na redaktor naczelną powołana została Bari Weiss, która
znana jest z ostrych wypowiedzi przeciwko "lewackiej kulturze woke".
To ona zdecydowała o wstrzymaniu, w ostatnim momencie, programu "60
Minutes" o koszmarnych warunkach w salwadorskim więzieniu, do którego
administracja Trumpa wysyłała domniemanych nielegalnych imigrantów.
W CBS News zlikwidowano także standardy zatrudnienia DEI (różnorodności,
równości i inkluzywności), utworzono stanowisko rzecznika ds. stronniczości,
który ma pilnować "równego traktowania" wszystkich stron
politycznych. Na to stanowisko wybrano lojalistę Trumpa, Kennetha Weinsteina.
Krótko po przejęciu CBS przez Ellisona okazało się, że ze stacji zniknie
niezwykle popularny, krytyczny wobec Trumpa program satyryczny Stephena
Colberta. Władze spółki twierdziły, że ma to jedynie związek z wynikami
finansowymi, bo program generował 40 mln dolarów strat rocznie.
Po tym ogłoszeniu Trump napisał, że "cieszy się, że Colbert został
zwolniony, nie miał ani talentu, ani oglądalności. Podobno następny będzie
Kimmel".
Jimmy Kimmel to komik telewizyjny, również ostro krytykujący Trumpa, z
konkurencyjnej sieci ABC, należącej do Walt Disney Company.
Teraz należący do Davida Ellisona koncern Paramount Skydance chce przejąć
Warner Bros. Discovery.
Przejmie też kontrolę nad stacją informacyjną CNN, która pozostaje jednym z
największych krytyków Donalda Trumpa, jego otoczenia i administracji.
David Ellison publicznie obiecał Donaldowi Trumpowi, że po przejęciu przez
niego CNN w redakcji dojdzie do "radykalnych zmian".
Czy TVN skręci w prawo po przejęciu przez Ellisonów?
W tej chwili nie wiadomo, co stanie się z TVN, jeśli Skydance Paramount
przejmie Warner Bros. Discovery. Warto jednak spojrzeć na to, co działo się z
zagranicznymi stacjami telewizyjnymi po przejęciu Paramountu przez Skydance.
Zmian było niewiele.
Firma sprzedała kilka sieci telewizyjnych w Ameryce Południowej, m.in. w Argentynie
i Chile, które wcześniej należały do Paramountu. Jednak plany odchudzenia
spółki i ograniczenia strat pojawiły się jeszcze przed przejęciem.
Nie widać też, by należące do Paramountu stacje telewizyjne w innych krajach
wyraźnie zmieniały linię polityczną. Takich zmian obawiali się pracownicy
stacji w Australii i Wielkiej Brytanii, ale na razie nic na to nie wskazuje.
Ellisonowie nieszczególnie interesują się stacjami telewizyjnymi i ich linią
polityczną, nie to jest dla nich istotne. Sami są zaangażowani w projekty o
dużo większym kalibrze. Dotyczy to przede wszystkim ojca.
Larry Ellison za pośrednictwem konsorcjum, w którym jest Oracle, przejął w 2025
roku kontrolę nad amerykańską częścią TikToka. Poprzez Oracle tworzy największy
projekt dotyczący sztucznej inteligencji, czyli budowę gigantycznego centrum
obliczeniowego Stargate razem z OpenAI i SoftBankiem (o wartości 500 mld
dolarów).
Wejście w branżę sztucznej inteligencji jest dla Larry’ego Ellisona naturalnym
krokiem. Przez lata budował Oracle, które, choć mało znane, jest odpowiedzialne
za zarządzanie "szkieletem internetu i systemów cyfrowych firm".
Największe firmy i państwa korzystają z baz Oracle do przetrzymywania danych. A
dane są paliwem sztucznej inteligencji. Ellison chwalił się nawet, że ma dane o
5 mld ludzi na świecie, żartował, że brakuje mu tylko dwóch, aby mieć komplet.
Od gorącego zwolennika Clintona do trumpisty
Dziś Larry Ellison publicznie popiera Donalda Trumpa, angażuje się w działania
Republikanów i zbiera dla nich pieniądze. Jednak przez większość czasu był
Demokratą i gorącym zwolennikiem Billa Clintona. Do tego stopnia, że w 2000
roku stwierdził, że powinien zostać wybrany na trzecią kadencję (po
wcześniejszej zmianie konstytucji). Nie wiadomo do końca, czy był to żart.
Jednak w czasie prezydencji Baracka Obamy Ellison odpłynął od Demokratów w
stronę Republikanów. Dokładne powody nie są znane, a wśród nieoficjalnych
wymieniane jest m.in. "chłodne" podejście Obamy do Izraela, którego
Ellison jest sojusznikiem.
Zaczął wspierać Republikanów. Zarówno finansowo, jak i organizacyjnie.
Przekazał pieniądze na kampanię prezydencką senatora Marco Rubio (dziś
sekretarz stanu USA) w 2016 roku. Przy kolejnych kampaniach prezydenckich w
2020 i 2024 wspierał finansowo Republikanów oraz organizował dla nich zbiórki
pieniędzy.
Dzięki pokazaniu swojej skuteczności wszedł do bezpośredniego otoczenia Donalda
Trumpa.
Larry Ellison - wizjoner, patriota, kapitalista
Larry Ellison założył Oracle w 1977 roku, w wieku 33 lat i bez przerwy jest
jego prezesem. Dziś ma 81 lat i jest o dwa lata starszy od Donalda Trumpa. Mimo
wieku jest w dobrym stanie zdrowia. Pierwszy kontrakt, w 1977 roku, otrzymał od
CIA na budowę bazy danych. Dzięki temu jego firma od początku była blisko
związana ze służbami i rządem.
Jest właścicielem wielu drogich nieruchomości, jak np. replika XVI-wiecznego
japońskiego pałacu cesarskiego w Woodside w Kalifornii. Ellison zażyczył sobie,
aby pałac został zbudowany z wykorzystaniem tradycyjnych technik japońskich,
bez użycia gwoździ.
Twierdzi, że nie pije alkoholu ani nie zażywa narkotyków, bo te "mącą jego
umysł", co jest sprzeczne z wizją samego siebie jako zimnego samuraja.
Jest bliskim znajomym Benjamina Netanjahu, któremu ponoć oferował miejsce w
radzie nadzorczej Oracle.
Chociaż Larry Ellison, poprzez firmę syna, będzie kontrolował znaczną część
amerykańskiej branży rozrywkowo-informacyjnej, to jego cele są dużo bardziej
ambitne. Chce, aby jego firma, Oracle, stała się faktycznym "systemem
operacyjnym Stanów Zjednoczonych". Deklaruje gotowość do pełnej współpracy
z każdym ramieniem rządu USA, w tym z wojskiem, bez stawiania jakichkolwiek
wymagań. W ten sposób chce być alternatywą dla innych big techów, które jego
zdaniem są zbyt sceptyczne w stosunku do władzy lub zbyt blisko związane z
Chinami.
Jest wyznawcą "narodowego kapitalizmu technologicznego", w którym
rząd i firmy technologiczne działają w symbiozie, przenikając się i wręcz
działając jako jedność na rzecz dobrobytu i bezpieczeństwa. W zamian za
bezgraniczną lojalność, takie firmy mogłyby liczyć na specjalne traktowanie
przez rząd.
Larry Ellison widzi ogromny potencjał w rozwoju sztucznej inteligencji. Obok
takich zadań, jak np. wynajdywanie nowych szczepionek w 48 godzin, Ellison
chciałby też, aby AI była odpowiedzialna za… kontrolowanie obywateli. Uważa, że
sztuczna inteligencja zapoczątkuje nową erę nadzoru, dzięki której
"obywatele będą się odpowiednio zachowywać".
W rozmowie z inwestorami nakreślił swoją wizję, w której AI przetwarza
niezliczone dane z kamer monitoringu i tych noszonych przez funkcjonariuszy
policji. Każde wykroczenie byłoby natychmiast raportowane przez wiecznie
obserwującą sztuczną inteligencję.
Przez jeden dzień był najbogatszym człowiekiem świata, gdy akcje Oracle wzrosły
nagle o prawie 40 proc. Pod koniec dnia jednak spadł na drugie miejsce, za
Elona Muska.
Demokraci ostrzegają przed zagrożeniem dla demokracji
Rosnące wpływy rodziny Ellisonów nie podobają się Demokratom, a także
niezależnym obserwatorom. Alarmują, że taka koncentracja mediów w rękach osób
przyjaznych rządowi Donalda Trumpa ułatwi szerzenie propagandy i utrudni
przebicie się do głosu krytykom. To zresztą niejedyne ich zmartwienie, bo inne
media i platformy także odwracają się w stronę Trumpa i próbują się mu
przymilić.
To m.in. Meta (Facebook, Instagram), która po wygraniu przez Trumpa drugich
wyborów poluzowała regulamin dotyczący mowy nienawiści oraz przyjęła jego
współpracownicę Dinę Powell McCormick do rady dyrektorów.
To także Amazon Video i "Washington Post" kontrolowane przez Jeffa
Bezosa, Twitter/X kontrolowany przez Elona Muska. To też prawicowa telewizja
Fox News i dziennik "New York Post" kontrolowane przez rodzinę
Murdochów.
Bolesław Breczko
5.
USA rozważają zniesienie kolejnych sankcji na rosyjską ropę w obliczu
konfliktu z Iranem, który powoduje gwałtowny wzrost cen na świecie
Waszyngton twierdzi, że nowe środki nie mają na celu złagodzenia ograniczeń
wobec Moskwy i dotyczą jedynie dostaw, które już znajdują się w tranzycie
https://www.theguardian.com/business/2026/mar/07/us-considers-lifting-more-sanctions-on-russian-oil-as-iran-conflict-sees-global-prices-surge
Sekretarz skarbu USA Scott Bessent poinformował w piątek, że jego rząd rozważa
zniesienie sankcji nałożonych na większą ilość rosyjskiej ropy. Stało się to
dzień po tym, jak Indiom zezwolono tymczasowo na zakupy ropy z Moskwy w związku
ze wzrostem cen ropy na świecie. …
„Możemy nie nakładać sankcji na inne rosyjskie paliwa” – powiedział Bessent w
piątek w wywiadzie dla Fox Business.
„Na wodzie znajdują się setki milionów baryłek ropy objętej sankcjami. I w
istocie, poprzez zniesienie sankcji, Departament Skarbu może stworzyć podaż”.
Waszyngton podkreśla, że nowe środki nie mają na celu złagodzenia ograniczeń
nałożonych na Moskwę za jej działania w negocjacjach mających na celu
zakończenie wojny na Ukrainie, lecz dotyczą wyłącznie dostaw, które już
znajdują się w tranzycie.
„Będziemy systematycznie ogłaszać środki mające na celu złagodzenie sytuacji na
rynku w trakcie tego konfliktu” – powiedział Bessent, podkreślając, że wysokie
ceny ropy naftowej stanowią problem zarówno na rynku krajowym, jak i
międzynarodowym.
Doradca ekonomiczny Kremla Kiriłł Dmitrijew poinformował, że rozmawiał na ten
temat ze Stanami Zjednoczonymi, publikując na portalu X wpis, w którym
stwierdził, że „sankcje Zachodu okazały się szkodliwe dla światowej
gospodarki”.
W czwartek rząd USA tymczasowo złagodził sankcje gospodarcze, aby umożliwić
sprzedaż Indiom rosyjskiej ropy, która obecnie utknęła na morzu.
Poinformowano, że transakcje, w tym te przeprowadzane ze statków zablokowanych
na mocy różnych sankcji, są autoryzowane do końca dnia 3 kwietnia 2026 r.
6.
„Tygodniowy incydent kosztował już armię amerykańską 100 miliardów dolarów, a
także życie młodych żołnierzy” – powiedział irański minister spraw
zagranicznych Abbas Araghchi, dodając, że koszty te zostaną przerzucone na
obywateli amerykańskich.
7.
Izrael uważa, że Modżtaba Chamenei wciąż żyje i został ranny po tym, jak został
zaatakowany w atakach na początku tego tygodnia
https://www.timesofisrael.com/liveblog_entry/israel-believes-mojtaba-khamenei-still-alive-after-targeted-in-strikes-earlier-this-week/
Modżtaba jest faworytem do objęcia stanowiska następcy swojego ojca na
stanowisku przywódcy Republiki Islamskiej, donosił we wtorek „New York Times”.
Doniesienia „Timesa” pojawiły się po tym, jak opozycyjny portal Iran
International doniósł, że Modżtaba Chamenei, drugi najstarszy syn jego ojca,
został już wybrany przez Zgromadzenie Ekspertów na następcę ojca, powołując się
na „poinformowane źródła”.
Według doniesień „New York Timesa” duchowni wyższego szczebla odpowiedzialni za
wybór kolejnego najwyższego przywódcy mogą ogłosić swój wybór już następnego
dnia. Powołując się jednak na irańskich urzędników zaznajomionych z przebiegiem
obrad, w artykule stwierdzono, że duchowni mają pewne zastrzeżenia co do
ogłoszenia Modżtaby Chameneiego najwyższym przywódcą, obawiając się, że mogłoby
to zwiększyć prawdopodobieństwo, że stanie się on celem ataków ze strony USA i
Izraela.
8.
3
lata temu
1.
Miało padać, ale jest jasno i sucho. Chłodniej, niż dzień wcześniej, ale
zawszeć to 15 stopni. I to najzupełniej wystarczy D.O. do szczęścia. Po
wczesnym śniadaniu - spacer.
Trani… Kilka lat temu D.O. tu zawitał i się zakochał. Och, widział w różnych
miejscach we Włoszech tysiąc innych portów i porcików i wszystkie działają nań,
jak narkotyk. Ale Trani… Właściwie to D.O. nie znajduje racjonalnych
argumentów, żeby uzasadnić, dlaczego właśnie ten, nie inne tak zapadły mu w
serce. Są bardziej zielone, są wykute w wysokich skałach, są takie, które mają
bardziej kolorowe łódki i kutry, bardziej kolorowe domy, ale ten jest jakiś magnetyczny.
Oczywiście jest absolutnie magiczna katedra nad samym morzem, na którą nie
sposób się do końca napatrzeć, jest potężny zamek szwabski, ale tak czy owak,
urok portu w Trani jest nieuchwytny, D.O. nie potrafi go racjonalnie opisać,
ani uzasadnić.
Więc, macha ręką na słowa i idzie do portu, siada na ławeczce i się gapi.
Gapienie się to stara sztuka, wychodząca z mody. Ogranicza się do gapienia się
w ekran smartphone’a, z pominięciem gapienia się na piękno tej planety, w
dzieła natury i dzieła człowieka. I w połączenie obu.
A D.O. albo się plącze po zaułkach, albo siedzi w porcie i się gapi. Wciąga w
nozdrza niepowtarzalny zapach morza, ryb ze straganów, ptasiego guana, pizzy,
pieczonej w piecu opalanym drewnem i się rozkoszuje.
2.
Ale uwaga: Włochy, a zwłaszcza ich Południe, to miejsce dla cierpliwych. Dla
tych, którzy się łatwo nie poddają. Bo nadmorskie miasteczka są jak małe
ziarnko nektaru w wielkiej, brzydkiej skorupie: by się doń dostać trzeba długo
i cierpliwie rozbijać warstwy szpetoty i brudu. Ale kiedy się człowiek już do
tego ziarnka dostanie, doznaje rozkoszy niepowtarzalnej. Co musiało nastąpić,
by ludzie, którzy pobudowali najpiękniejsze, do dziś fascynujące urodą i
geniuszem budowniczych średniowieczne i renesansowe miasta, zaczęli budować
obrzydliwe bloczyska, drogi od nowości pełne rowów i wybojów, jakby były
zbombardowane i wszystko to przysypywać stertami gnijących śmieci?
Ale – warto się przez to przebić. Bo potem… Byliście w St. Tropez? No, to ono,
w porównaniu z apulijskimi miasteczkami nadmorskimi wychodzi dziesięć na kilo.
Tutaj, to co miasteczko – to zachwyt.
3.
Czym się różni tutejsza zima od polskiej? Tym, że tu bywa chłodno, ale nie
mroźno, tu czasami nawet spada śnieg, ale nie zalega. Tutaj często od morza
wieją silne, bardzo silne wiatry. Ale tu zawsze jest zielono. Cały, okrągły
rok. Tutaj, od 10 dni już kwitną drzewa owocowe, począwszy od najodważniejszych
migdałowców. Tutaj drzewa oliwne nie tracą liści. Trawa odradza się po letnich
upałach właśnie zimą i kluje w oczy zielenią.
Innymi słowy nie jest człek otoczony tym przerażającym piętnem śmierci, nie
chodzi wśród kościotrupów zamarzniętych drzew, jego paleta kolorów nie
ogranicza się do czerni, bieli i wszechotaczającej szarości.
4.
Trani ma 55 tysięcy mieszkańców, to tutaj w 1063 r. został opublikowany
pierwszy kodeks morski świata zachodniego - Ordinamenta et consuetudo maris.
Podobno miasto założył sam legendarny Tyrrenus, syn króla Lidii Atysa i
Kallitei albo, według innej legendy, syn Heraklesa i Omfale, albo też Telefosa
i Hiery. Żył wkrótce po wojnie trojańskiej, a Herodot napisał, że wywiódł część
mieszkańców z cierpiącej głód Lidii i poprowadził ich do środkowej Italii,
gdzie przybyszom nadano nazwę Etrusków. Miasto zostało wymienione jako
„Turenum” w słynnej Tavola Peutingeriana, średniowiecznej kopii starożytnego
przewodnika po drogach Cesarstwa Rzymskiego.
Począwszy od IX w. n.e., pod panowaniem Longobardów, Trani było siedzibą
zarządcy prowincjalnego i tutaj przeniesiono z Canosy siedzibę biskupią po jej
zniszczeniu przez Saracenów w 813 roku. Po upadku w Bari emiratu, Bizantyńczycy
odzyskali kontrolę nad Trani, które z prostego vicus stało się teraz miastem
silnie ufortyfikowanym.
W 1073 roku, po 50-dniowym oblężeniu, Trani dostało się pod panowanie
ostatecznie Normanów pod wodzą Roberta Guiscarda.
To właśnie w tym okresie, a dokładnie w 1099 r ., podczas pierwszej krucjaty,
rozpoczęto budowę tej cudnej i niezwykłej katedry nadmorskiej. Wtedy też
patronem miasta obwołano św. Mikołaja pielgrzyma, młodego Greka podróżującego
do Rzymu, który zmarł w Trani, po kilku dniach choroby i kilku cudach, a zaraz
potem kanonizowany przez pod presją rozentuzjazmowanego ludu. To właśnie z
tego, ulubionego przez D.O. portu, wypływało kilka krucjat i tutaj – po
powodzeniach i niepowodzeniach krzyżowcy wracali. To była jedna z głównych
stacji templariuszy na szlaku do Ziemi Świętej, tutaj mieli stojący częściowo
do dziś kościół, szpital i przytułek.
W mieście kwitł handel pszenicą i olejem, które trafiały do portów na całym
Adriatyku, zwłaszcza na wybrzeża Dalmacji i Wenecji. Dowodem dobrobytu
gospodarczego osiągniętego między XI a XII wiekiem było ukończenie budowy
majestatycznej katedry.
Szczególnie korzystny był dla Trani XIII wieku, okres dominacji Szwabii za
panowania tego niezwykłego cesarza, jakim był Fryderyk II. Przywilejem z 28
kwietnia 1215 r., miasto uzyskało potwierdzenie i rozszerzenie dawnych praw i
przywilejów: flota została wzmocniona, obywatele zostali zwolnieni z płacenia
podatków za kotwiczenie na wszystkich wybrzeżach Apulii; obywatele byli
zwolnieni z udziału w lądowych ekspedycjach wojskowych, mogli w zamian uzbroić
dwie galery i zagwarantowano im prawo do stawania przed sądem tylko przez
sędziów z Trani i tylko przed sądem lokalnym; nadano obywatelstwo cudzoziemcom,
którzy osiedlili się w mieście. Jednym z przejawów hojności cesarza Szwabii
było przyznanie wolności wyznania Żydom, którzy tworzyli dobrze prosperującą
społeczność w mieście. Ich duża dzielnica nazywała się, jak w innych miastach –
Giudecca; mieli tutaj aż 4 synagogi i słynne na całe Morze Śródziemne kantory
wymiany walut. Społeczność żydowska była chroniona zarówno przez królów
normańskich, jak i szwabskich: ich sytuacja pogorszyła się wraz z przybyciem
Andegawenów, którzy nałożyli na nich nowe podatki, a przede wszystkim
przymusowo nawracali na chrześcijaństwo, tacy praszczurowie zzarnków,
roszkowskich i jędraszewskich. Apogeum zagłady kultury i tradycji żydowskiej
nastąpiło za panowania Karola III z Dureszu, który przekształcił 4 synagogi w
Giudekce w kościoły chrześcijańskie.
Pod koniec XVI wieku Trani stało się stolicą prowincji zwanej „Terra di Bari” –
Ziemi Baryjskiej, i było nią przez ponad dwieście lat, aż do 1806 roku. W 1799
r., pod wpływem wiadomości o czynach Napoleona, mieszkańcy zbuntowali się
przeciwko królestwu, domagając się ustanowienia republiki. Doszło do walk
między republikanami a monarchistami. Zwyciężyli monarchiści, dokonując masakry
republikanów, za co wojska francuskie krwawo się zemściły. Miasto zostało
niemal całkowicie zniszczone. W 1806 Giuseppe Bonaparte i Joachim Murat
usankcjonowali utratę statusu stolicy prowincji przez Trani na rzecz Bari.
5.
A wracając do niezwykłego cesarza Fryderyka II, to kiedy popatrzycie na wybitą
we Włoszech monetę 1 eurocenta, zobaczycie zupełnie niezwykłą budowlę. To
nieodległy od Trani zamek Castel del Monte przezeń wybudowany, w pierwszej
połowie XIII wieku. Wielu znawców twierdzi, że to sam cesarz zaprojektował tę
budowlę: był wszak wszechstronnie wykształconym znawcą i mecenasem sztuk
wszelkich. Wydaje się, że budowlę wzniesiono na ruinach dawnych twierdz
longobardzkiej i normańskiej. W chwili śmierci Fryderyka II (1250 r.) budynek
nie był jeszcze ukończony, choć o pokryciu go dachem pisano już w 1240 i choć
odbywały się tu już huczne śluby cesarskich krewnych, w tym naturalnej córki
Fryderyka II, księżniczki sycylijskiej Violante, a także Bianki Lancii, którą
Fryderyk poślubił in articulo mortis. Miał być niemożliwą do zdobycia twierdzą,
ale także i więzieniem, z którego nie można byłoby uciec.
Pod koniec XVI wieku ten wspaniały zamek podupadł na tyle, że zrobiono zeń …
piekarnię. Opuszczony w połowie XVII wieku, został ogołocony z wszelkich ozdób
i sprzętów, zachowały się jedynie ślady fresków.
W 1876 roku zamek, a raczej jego ruina, została zakupiona przez dopiero co
powstałe państwo włoskie, które w 1879 roku rozpoczęło jego renowację.
Zakończyła się dopiero pod koniec XX wieku. W 1996 r. Castel del Monte został
wpisany la listę Dziedzictwa Kulturalnego Ludzkości UNESCO.
Zamek otacza wiele legend; jedna z nich, ulubiona D.O., powiada, że w
rzeczywistości Fryderyk II pobudował go by stał się czymś w rodzaju świątyni
wiedzy i sztuk, w której można byłoby bez przeszkód i zbędnych dystrakcji
poświęcić się studiom naukowym. Może tak było, może nie; w każdym razie jawi
się jako wspaniałe dzieło architektoniczne, synteza wyrafinowanej wiedzy
matematycznej, geometrycznej i astronomicznej. Dlaczego astronomicznej? Bo
nieznaczne asymetrie w rozmieszczeniu resztek dekoracji i drzwi wewnętrznych
nasuwają hipotezy, że zamek i jego pomieszczenia, choć geometrycznie doskonałe,
zostały zaprojektowane tak, aby korzystać z rodzaju obowiązkowej „ścieżki”,
powiązanej prawdopodobnie z ciałami niebieskimi.
D.O. był za-cza-ro-wa-ny!
Zima - nie zima, przyroda Południa Włoch nie umiera.
Kiedy tylko może, D.O. idzie się wgapiać w tej port.
Będzie D.O. bardzo tego brakować.
Castel del Monte z daleka,
… Bliżej…
… Zupełnie blisko.
No, a potem… Szkoda gadać!
Bo nawet nie wypada z pełnymi ustami. Trattoria Porta Nuova w Trani. To jedna z
czterech bram, powstałych wokół przemienionego w twierdzę miasteczka na
polecenie cesarza Fryderyka II von Hohenstaufen.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń