DRUGI OBIEG
Niedziela, 19 kwietnia 2026
Rocznica Powstania w Getcie warszawskim
1.
Około godziny 10:00, na portalu na temat.pl ukaże się najnowszy odcinek cyklu
"Allegro ma non troppo", a w nim film, do którego D.O. jest bardzo
przywiązany.
2.
4 lata temu
1.
Każdego dnia, o północy, autor D.O. przesuwa kratkę na kalendarzu. Taki rytuał.
Gdy był młodszy, każdy taki ruch wywoływał refleksję: „O jeden dzień bliżej
śmierci”, co przed snem jest takim sobie myślątkiem. Kiedy się postarzał,
przesuwając, myśli „O, udało mi się przeżyć jeszcze jeden dzień, super”!
Ale przesuwanie wskazówek zegara o godzinę do przodu lub do tyłu, wywołuje
nieodmiennie refleksję tę samą: „Ile jeszcze razy”?
Chętnie by z tego przesuwania zrezygnował.
Żona autora co rano przekręca kółeczka wiecznego kalendarza, przywiezionego
prosto z poprzedniego życia: z Rzymu. Autor zawsze bał się zapytać, co myśli,
przekręcając 30 razy na miesiąc jedno kółeczko, 12 razy do roku drugie i raz do
roku trzecie?
Lepiej nie pytać: wiedza bywa porażająca. „To nie takie jednak proste spojrzeć,
gdy się spojrzeniem dotyka bólu” (Wiesław Myśliwski, „Widnokrąg”).
2.
Las jest jak ludzie: raz przyjazny, dający radość, a czasem nawet euforię; raz
trudny i uciążliwy, a raz zwyczajnie złowrogi. Ale należy go, jak ludzi,
szanować w jego odmienności. D.O. nie zna ludzi, którzy giną na wojnie w
Tigraju, ani tych, umierających z głodu w Sudanie Południowym, ale jest mu
przykro, gdy jest im źle i giną. Tak samo, kiedy źli ludzie wycinają zdrowe
drzewa: jakby zabijali mu przyjaciół.
Las ma magnetyczną moc przyciągania. Z całą swoją różnorodnością, zmiennością z
całym potencjałem zagrożeń. Ma odurzającą woń: z zawiązanymi oczami poznasz,
czy on liściasty, czy iglasty, a oba zapachy dają radość i moc.
Drzewa stoją, jak ludzie, w pozornie równych szeregach. Kiedy się jedzie przez
las i patrzy w bok, eksplodują szaleństwem światłocienia. Lecz widzi się LAS,
zbiorowość drzew. Pojedynczych nie widać, pojedyncze się nie liczą, zupełnie,
jak wtedy, gdy pociągiem przejeżdża się przez zatłoczoną stację. Ludzki szpaler
też wydaje się LASEM, a pojedyncze ludzkie pnie są wyzute z indywidualności.
„Trzysta osób zostało zabitych w teatrze w Mariupolu” – głoszą tytuły.
O, trzeba wysiąść z samochodu, zagłębić się w las i dotykać każdego napotkanego
pnia. Dostrzec jego jedyność i niepowtarzalność, poczuć jego zapach i jego
chropowatość. Trzeba wysiąść z pociągu, zagłębić się w tłum oczekujących
pasażerów i patrząc, dostrzec jedyność i niepowtarzalność każdego z nich.
Oglądany z lotu ptaka cmentarz zamyka się w swojej nazwie: smętarz, miejsce
smętku. Lecz wstąpienie między groby zupełnie zmienia tę perspektywę.
Mały autor D.O. chodził po pełnej gruzów Warszawie i przystawał przed tablicami
z krzyżem: „W tym miejscu hitlerowcy rozstrzelali 50 Polaków, Żydów,
partyzantów” … Te liczby to wyrok skazujący na anonimowość. 50 osób, 50 różnych
istnień, rodzin, przyjaciół, uczuć, emocji, te 50 istnień to cały świat.
Kto zatem został przysypany gruzami zbombardowanego teatru w Mariupolu?
Anonimowe i bezbolesne cyferki: trzy-zero-zero. Równa się zero.
Może lepiej nie wiedzieć? Wiedza bywa porażająca. Jak rakieta, które te trzysta
jedynych i niepowtarzalnych osób zabiła.
3.
Czy kiedy się jest chemikiem, to patrzy się na życie, jak na skomplikowaną
serię chemicznych reakcji?
Czy życie można ująć w jakiś złożony wzór chemiczny? Czy życie jest złożone z
pierwiastków, tlenków, wodorków, azotków? Wiesław Myśliwski obchodzi 90
urodziny. W „Widnokręgu” napisał: „rozpacz jest miarą pamięci”. Tak długo
rozpaczamy, jak długo pamiętamy, tak długo pamiętamy, jak długo rozpaczamy.
„Bo tylko przez płacz można być z kimś razem, gdy się jest na wieki osobno”
(Kamień na kamieniu).
4.
„θεάομαι”, theàomai znaczy 'obserwuję', 'patrzę'. Z tego korzenia wzięło się
„θέατρον”, théatron, czyli 'miejsce, w którym ludzie mogą popatrzeć”. Z
„θεάομαι” wzięło się też słowo „theoreo”, czyli teoria. Te dwa słowa:
„théatron” i „theoreo”, to coś, co autor D.O. studiował.
Czy się to komuś podoba, czy nie, teatr, którego święto przypadało wczoraj,
jest zakorzeniony w religii. Na tysiąc lat przed narodzinami greckiej tragedii
w starożytnym Egipcie praktykowano teatr w formie kultu „Tajemnic Ozyrysa”.
Cywilizacja minojska też znała odgrywanie poprzez taniec polowania lub wojny,
któremu – wiemy to z archeologii - towarzyszyło użycie instrumentów muzycznych,
takich jak cytra i flet. A w samej Grecji wszystko się wzięło z kultu boskiego.
Z Dionizjów dokładniej, święta sprośnego i niezbyt trzeźwego Dionizosa, boga
wina i płodności.
Dionizje odbywały się co roku w Atenach pod koniec marca i trwały kilka dni
(możesz Dionizja obchodzić również dziś, Czytelniku, nikt ci nie zabroni, ale
kup sporo wina!). Wszystkie przedstawienia miały komplet publiczności. Miejski
magistrat Aten przyznawał nagrody zwycięskim dramaturgom, twórcom tragedii i
komedii. Najbardziej znani pisarze tragedii, to oczywiście Ajschylos, Sofokles
i Eurypides, a komedii – Arystofanes i Menander.
Ajschylos (ok. 525-ok. 455 pne.) napisał w swoim życiu od 70 do 90 tragedii, z
których do dziś przetrwało tylko siedem. Często określany jest mianem ojca
tragedii. Największą innowacją Ajschylosa było wprowadzenie drugiego aktora, co
umożliwiło konflikt sceniczny. Do najsłynniejszych dzieł Ajschylosa należą
„Agamemnon” i „Prometeusz w Okowach”.
Sofokles (ok. 497-ok. 405 pne.) napisał ponad 120 dramatów tragicznych, ale
tylko siedem z nich przetrwało w pełnej formie. Wprowadził trzeciego aktora,
pozwalając na jeszcze bardziej złożone sytuacje dramatyczne na scenie. Do
najsłynniejszych dzieł Sofoklesa należą: „Król Edyp”, „Antygona” i „Elektra”.
„Król Edyp” jest często uważany przez historyków teatru za tragedię doskonałą.
Eurypides (ok. 480-ok. 406 pne.) napisał od 92 do 95 tragedii, z których
przetrwało 18 lub 19. Zmniejszył rolę chóru w swoich sztukach, zbliżając się do
współczesnego dramatu. Do najsłynniejszych dzieł Eurypidesa należą „Bachantki”,
„Medea” i „Trojanki”
Arystofanes (ok. 446-386 pne.) napisał 40 komedii, z których przetrwało 11.
Jego najsłynniejsze dzieła to „Lizystrata”, „Żaby”, „Chmury”, „Osy” i „Ptaki”.
Menander, przyjaciel Epikura (ok. 342-ok. 290 pne.), napisał 108 sztuk
komediowych, z których przetrwała tylko jedna” „Dyskolos”, a treść czterech z
nich udało się współcześnie zrekonstruować, dzięki odnalezionym stosunkowo
niedawno egipskim papirusom.
Nie sposób pisać o teatrze starogreckim – z którego wszyscy my – bez
wspomnienia filozofa Arystotelesa (384-322 pne.) jednego z największych
myślicieli w historii świata. Arystoteles zaproponował formułę dramaturgii,
którą stosowano przez wieki. Jego „Trzy jedności”: czasu, miejsca i akcji,
wymagały, by akcja spektaklu rozgrywała się w jednym miejscu w ciągu jednego
dnia.
Scena to była „Orchestra” („orcheisthai” = tańczyć, „tra” = „miejsce”). „Skene”
– od którego to słowa wzięliśmy „scenę”, to był budynek albo namiot za
orchestrą, gdzie aktorzy zmieniali maski i przebierali się. Większość sztuk
tego okresu rozgrywała się przed świątynią lub pałacem, i do tego celu
struktura skene mogła wystarczyć. Później dodano jeszcze „proskenion” czyli
miejsce z przodu skene, rodzaj podestu dla aktorów - solistów.
We wczesnych przedstawieniach występował tylko jeden aktor i chór kobiet
(odgrywany przez mężczyzn; kobietom wstęp na scenę był wzbroniony). W sztukach
było wiele ról, ale wszystkie były odgrywane przez jednego aktora. Pierwszym
aktorem był Tespis. Słynny „wóz Tespisa” wziął się nie, jak się powszechnie
sądzi, z tego, że się nim przemieszczał z jednej miejscowości do drugiej, lecz
stąd, że wystawiając dramaty we wsiach, Tespis wykorzystywał czółno osadzone na
kółkach (tzw. carrus navalis, czyli „wóz łodziowy”; stąd karnawał). To był
zapewne pierwszy rekwizyt teatralny.
D.O. asystował w kilku rekonstrukcjach; nawet w autentycznych, antycznych
amfiteatrach: to nadal ma swoja magię, ale bardzo dużo zależy od akustyki: co
chór to chór. Praktycznie nie ma akcji odległość od orchestry znaczna, więc
można się skupić niemal wyłącznie na warstwie dźwiękowej spektaklu.
5.
Autor D.O. miał kilka żyć i jedno z nich było wypełnione niemal wyłącznie
teatrem. Grał, śpiewał, tańczył, statystował, reżyserował, studiował.
Najwyraźniej chciał zaznać lepszego i bogatszego życia niż jego własne, więc
zamiast wódką czy narkotykami, odurzał się teatrem. Miał szczęście i przywilej
oglądać fenomenalnych aktorów i aktorki i ich genialne role, uwiarygodniające
dramaty i dramatopisarzy. Dzięki nim wcześnie dowiedział się, co to jest
magnetyzm i dawał się tym artystycznym magnesom przyciągać jak żelazny opiłek.
Równie wcześnie pojął, że im łatwiejsza i najmniej wysiłku wymagająca rola się
wydaje, tym cięższa harówka się za nią kryje.
Potem, kiedy już pracował na dobre „w środowisku”, pojął jeszcze, że głębi
scenicznej wcale nie musi odpowiadać głębia życiowa aktora.
Pojął także, że stary, czy młody, mądra lub niezbyt, wysoki czy niski, chuda,
czy niezbyt, każdy aktor i każda aktorka, oddają każdej ze swoich postaci
cząstkę siebie i że taka wyrwa musi się na nich boleśnie odbić. Aktorstwo
potrafi zdewastować psychikę. Niektórym poklask rekompensuje tak poniesione
straty; inni mają po prostu nieszczęsne życie z rzadkimi satysfakcjami.
Nim to życie autorowi D.O. bezpowrotnie urwało się 13 grudnia 1981 r., pracował
jako asystent literacki dyrektora Teatru Narodowego. Potem, kiedy był żałośnie
nędznym, bezrobotnym emigrantem-inteligentem, na wieść, że Teatr Narodowy się
spalił, płakał jak smarkacz długo i żałośnie.
Bo teatru nie wolno tykać! To nie tylko budynek, scena, widownia, garderoby, to
miejsce, w którym zamknięta jest życie, zamknięta absolutnie niepowtarzalna
jego magia, a bez magii nasze życie jest przykrością i niczym więcej.
Więc, Drogi Czytelniku, idź do teatru. Wsłuchaj się w słowa, „bo słowa śmierci
nie znają. Jakby jakieś ptaki przezroczyste, raz wypowiedziane, krążą już na
wieki ponad nami, tylko że ich nie słyszymy”. (Wiesław Myśliwski, „Kamień na
kamieniu”)
Kup bilet i idź do teatru. Klaskaj, aż ci dłonie obrzękną. Pokochaj teatr,
pokochaj aktorów. Dodaj do kartoflanki swojego życia kostkę magii: będzie
smaczniejsze.
6.
Na szczęście „Gdy słowa już daremne, myśli daremne, a wyobraźnie nie chce się
już wyobrażać, jeszcze tylko muzyka. Jeszcze tylko muzyka na ten świat, na to
życie”. (Traktat o łuskaniu fasoli).
Teatr grecki w Epidauros, najlepiej zachowany grecki teatr, zbudowany przez
Polikleta Młodszego około 300 p.n.e. Mógł pomieścić 14 tysięcy widzów. Widownia
teatru jest swoistym fenomenem akustycznym. Rozmowa czy moneta rzucona na scenę
w jej centralnym punkcie są dobrze słyszalne z każdego miejsca na widowni.
Teatr grecki w ukochanych przez D.O. Syrakuzach
Amfiteatr grecki w Tindari na zachód od Messyny na Sycylii: tu D.O. oglądał
rekonstrukcję starożytnego spektaklu. W tle wyspy Archipelagu Liparyjskiego:
Vulcano, Lipari, Salina.
Teatr w Sabratha w Trypolitanii Libii, dawnej rzymskiej prowincji Afryki
Prokonsularnej.
Mógł pomieścić około 5000 widzów
Teatr rzymski Leptis Magna, starożytnym i wpływowym mieście Libii, które
rozkwitło najpierw pod rządami Kartagińczyków, a następnie pod rządami Rzymian.
Miasto, które od 1982 roku znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa
UNESCO, było jednym z trzech, które dały nazwę Trypolitanii; dwa pozostałe to
Oea i Sabratha.
Teatr w 430-tysięcznym mieście Mariupol
Teatr w Mariupolu przed i po. Po obu stronach budynku wyraźnie widoczny napis
„Dzieci”.
3.
6 lat temu
15 kwietnia 1452 r. w samotnym domostwie na wzgórzu, w okolicy zwanej Anchiano,
dwa kilometry od małego miasteczka Vinci w Toskanii, urodził się Lionardo di
ser Piero da Vinci.
Był nieślubnym synem 24-letniego wówczas notariusza Piero da Vinci. Nie ma
pewności, kim była jego matka. Wiadomo, że miała na imię Caterina, ale już
nazwisko jest wątpliwe. Przez stulecia uważano, że nazywała się Caterina Buti
del Vacca, ale stosunkowo niedawno ustalono, że jej prawdziwe nazwisko brzmiało
Caterina di Meo Lippi; Buti del Vacca było po mężu. W chwili urodzin Lionarda
miała prawdopodobnie 16 lat. Przez wieki pisano, że „była skromnego
pochodzenia”, ale niektórzy znawcy przyjmują, że była po prostu niewolnicą
Piera pochodzącą z Bliskiego Wschodu.
Ojciec Piera, a dziadek Geniusza, Antonio, także notariusz, w starej,
czternastowiecznej księdze notarialnej, używanej jako rodzinny pamiętnik,
zapisał: „Urodził się mój wnuk, syn Sera (Pana) Piero, mojego syna, 15
kwietnia, w sobotę o 3 w nocy. Dostał imię Lionardo”.
To według dzisiejszego, gregoriańskiego, który zostanie jednak wprowadzony
dopiero 130 lat później; wg obowiązującego wówczas kalendarza juliańskiego, był
to dzień 23 kwietnia, a godzina 21.40.
Chrzest miał miejsce w pobliskim kościele parafialnym Santa Croce, ale zarówno
ojciec, jak i matka byli nieobecni, ponieważ … nie byli małżeństwem.
Lionardo nie miał jeszcze roku, kiedy ser Piero wygnał Caterinę ze swego domu.
Niedługo potem wyszła za mąż za garncarza Antonio di Pietro Buti del Vacca,
mieszkającego w przysiółku Poggio Zeppi też niedaleko Vinci i zwanego
„Attaccabriga”, czyli skory do bójek choleryk. Miała z nim pięcioro dzieci.
Jeszcze przed narodzinami Lionarda, Piero poślubił damę Albierę di Giovanni
Amadori, z którą nie miał dzieci. Zapewne dlatego Lionardo został przygarnięty
przez parę i pozostał w domu ojcowskim.
Kiedy Lionardo miał lat 10, zmarła jego macocha; nie miała jeszcze 28 lat.
Ponieważ dwa lata wcześniej rodzina przeniosła się już do Florencji, tam
została pochowana. Jeszcze tego samego roku Piero poślubił 15-letnią Francescę
di ser Giuliano Lanfredini, a kiedy bezdzietnie zmarła i ta, w 1500 roku zawarł
trzecie małżeństwo z Margheritą di Francesco di Jacopo di Guglielmo, która
wreszcie dała mu sześcioro dzieci. Nie poprzestał, Margherita też zmarła, więc
wziął czwartą żonę, z która miał kolejnych sześcioro potomków. Leonardo miał
więc 12 przybranych braci i sióstr; kiedy urodziło się ostatnie z jego
rodzeństwa, miał już 46 lat.
Nie utrzymywał z nimi stosunków, ale dali mu się we znaki po śmierci ojca, w
walce o spuściznę po nim.
Vasari stworzył legendę, że ojciec Piero pokazał słynnemu już wówczas malarzowi
Andrei del Verrocchio rysunki małego Lionarda i że ten przyjął go do swojej
pracowni. Dziś uważa się, że to niemożliwe, by 10-latek został przyjęty do
profesjonalnej pracowni. Spędzał raczej czas w rodzinnym domu niedaleko Vinci,
gdzie uczył go dziadek Antonio, Stryj Francesco i ksiądz, który go chrzcił, o
imieniu Piero. Nauczył się czytać i pisać bardzo szybko, ale z jakichś powodów
lewą ręką i od prawej strony do lewej. Podobno wiele rzeczy zaczynał, ale
szybko je później porzucał.
Do Florencji zjechał dopiero po śmierci dziadka, w 1468. Mniej więcej rok
później został rzeczywiście przyjęty do pracowni Andrei del Verrocchio, gdzie
uczyli się i pracowali także m.in. Sandro Botticelli, Perugino, Domenico
Ghirlandaio i Lorenzo di Credi.
5 sierpnia 1473 „Lyonardo” – tak go odnotowano na pierwszym rachunku wystawiony
przez Compagnia di San Luca kilka lat wcześniej – narysował swój pierwszy
samodzielny i podpisany obraz. Nosi tytuł „Paesaggio con fiume”, „Pejzaż z
rzeką”, na którym z lotu ptaka widać dolinę rzeki Arno. Kiedy otworzą muzea,
będzie można go znów obejrzeć w Gabinecie rysunków i rycin we florenckich
„Uffizi”.
Proszę popatrzeć: widać już rękę przyszłego Mistrza Wszechczasów?
"Paesaggio con fiume", 1473, Lionardo miał 21 lat.
Miasteczko VInci, na wzgórzu, w prawym górnym rogu, rodzinny dom Lionarda.
Rodzinny dom Lionarda di ser Piero da Vinci w Anchiano koło Vinci.
4.
6 lat temu
500 lat temu, 6 kwietnia 1520 roku, zmarł jeden z największych geniuszy, jakich
wydała ludzkość, Raffaello Sanzio z Urbino. Żył tylko 37 lat. Jak napisał inny
geniusz Giorgio Vasari, zmarł po 15 dniach choroby, która zaczęła się wysoką
gorączką „wywołaną przez ekscesy miłosne” i leczoną upuszczaniem krwi. Przez
wielu uważany był wręcz za reinkarnację Chrystusa; jak On zmarł o godzinie
trzeciej w Wielki Piątek, nosił, jak On, długie włosy i brodę. W chwili
śmierci, w murach Watykanu pojawiła się głęboka rysa (może jedno z często
powtarzających się trzęsień ziemi), a „niebo było niespokojne” – czytamy w
kronikach. Jak napisał Pandolfo Pico della Mirandolina do Isabelli d’Este:
„papież ze strachu opuścił swoje komnaty i zamknął się w tych, które kazał
przygotować na wypadek zarazy papież Innocenty”.
Jakim był człowiekiem? Znów Vasari: „o naturze obdarzonej całą skromnością i
dobrocią, które zwykle widać w tych, którzy bardziej niż inni mają uprzejmą
ludzkość o łagodnej naturze, z dodatkiem pięknego ornamentu wdzięcznej
życzliwości”.
W komnacie, w której zmarł, na kilka dni przed śmiercią, powieszono jego obraz
„Przemienienie”. Vasari napisał: „które to dzieło, widząc martwe i żywe ciało,
sprawiało, że dusza pękała z bólu u każdego, kto na obraz spojrzał”.
Miesiąc temu otwarto w Stajniach Kwirynału wielką wystawę dzieł Raffaella.
Dzień wcześniej była dostępna tylko dla prasy, ale właśnie wtedy ja z Włoch
wyjeżdżałem i byłem zrozpaczony, że nie mogłem pójść. Wystawę zamknięto bodaj
trzy dni, później, z powodu zarazy. Wszystkie te dzieła nadal wiszą w pustych
salach Stajni. Pocieszam się, że wiele z tych dzieł już widziałem w różnych
muzeach świata, ale mam wewnętrzne przekonanie, że dzisiaj, dojrzałym okiem,
zobaczyłbym więcej niż wtedy.
Raffaello Sanzio da
Urbino: Autoportret.
Raffaello Sanzio da Urbino, Portret z przyjacielem
Raffaello Sanzio da Urbino, Trasfigurazione (Przemienienie).
5.
Ostrzelano dwa statki, a Iran twierdzi, że Cieśnina Ormuz jest zamknięta
Irańska Straż Rewolucyjna poinformowała, że zamknie cieśninę do czasu
zniesienia blokady przez USA.
Dla Iranu popisywanie się kontrolą nad szlakami wodnymi to nowy środek
odstraszający
Rząd Iranu może wyjść z konfliktu z planem trzymania przeciwników na dystans,
bez względu na jakiekolwiek ograniczenia dotyczące irańskiego programu
nuklearnego.
https://www.nytimes.com/
6.
Przyszły premier Węgier prosi Polskę o pomoc w odnowieniu relacji z UE
Péter Magyar ma nadzieję, że budowanie silniejszych relacji z Polską pomoże
odbudować więzi z blokiem po rządach Orbána
https://www.theguardian.com/world/2026/apr/18/hungary-peter-magyar-donald-tusk-poland-europe
7.
5 lat temu
Zmarł Stefan Bratkowski, najwybitniejszy polski dziennikarz, człowiek, który
wszystkie swoje myśli i czyny oddał Polsce.
Al Bano powraca do Rosji na koncert i pozdrawia fanów na Placu Czerwonym: „Z
miłością i pragnieniem pokoju”.
https://bari.repubblica.it/cronaca/2026/04/18/news/al_bano_torna_in_concerto_in_russia_e_saluta_i_fan_dalla_piazza_rossa_con_amore_e_voglia_di_pace-425290967/?ref=RHLF-BG-P7-S2-T1-PP
Pomimo wojny na Ukrainie, apulijski piosenkarz nigdy nie zerwał więzi ze swoimi
licznymi rosyjskimi wielbicielami. Jednak każdemu jego publicznemu wystąpieniu
na ten temat zawsze towarzyszyły kontrowersje.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń