DRUGI OBIEG Sobota 23 maja 2026
1.
D.O. pytał o to marszałka Czarzastego, ale był tym pytaniem zaskoczony i jak
rasowy polityk wywinął się również od tej odpowiedzi. No to D.O. musi sam:
Wydaje się D.O. dużym paradoksem, potencjalnie dramatycznym, że dla obrony
polskiej suwerenności muszą stacjonować w naszym okraju obce wojska. Wyposażone
w dużej mierze w sprzęt, który na współczesnym polu bitwy na nic się nie
zdadzą.
Wydaje się D.O. dramatycznym błędem polskiej polityki, e wojska te należą o
kraju, którego lider jest oczywistym sojusznikiem, jeśli nie wręcz agentem
najgorszego wroga Polski i to wroga od czterech stuleci, wroga z haniebną
tradycją zniewalania Polski i Polaków, prześladowania ich i masowego
mordowania.
Wydaje się D.O. historycznym błędem potulne i nie obwarowane żadnymi warunkami
wojsk kraju, którego obecne kierownictwo chce zniszczyć Unię Europejską, a więc
wielkiego sojusznika i dobroczyńcy Polski i Polaków. Bez UE Polska będzie
skazana na niebyt, być może zagładę, a w najlepszym wypadku na rolę wasala
Rosji, oczywiście po tym, jak Rosja znów wymorduje lub wywiezie do kołymskich
łagrów całą polską inteligencję. A bez inteligencji, szanowne panie i szanowni
panowie, żaden naród nie ma szans na przetrwanie.
Wydaje się D.O. całkiem realną perspektywą, że obce wojska, których ma w Polsce
przybyć, biorąc pod uwagę strategiczne cele ich przywódców i bezwarunkowe
wsparcie dla przygłupiego naziolka, którego Polacy podobno wybrali sobie na
lidera, pewnego, niekoniecznie odległego dnia, odegrają istotną rolę w
faszystowskim zamachu stanu do którego w oczywisty sposób dążą wszystkie
polskie partie i organizacje skrajnie prawicowe.
D.O. nie będzie oryginalny w stwierdzeniu, że tyranie, zwłaszcza faszystowskie
i bolszewickie, jeden pies, wykorzystują słabości demokracji w celu jej
obalenia. Na pytanie „jak doszło do przejścia władzy przez Hitlera,
Mussoliniego czy Lenina?” każdy historyk
odpowie: „demokracja okazała się byt słaba wobec brutalności stronników
krwawych, kłamliwych tyranii”. Jest to oczywistość tak powszechna, że nie
trzeba umysłowych tuzów do jej przyswojenia.
Dlaczego więc, do jasnej cholery, brniemy w ten sam błąd, co Republika
Weimarska, Królestwo Włoskie czy Rosja Kiereńskiego?
Wobec takich makrozagrożeń, może już czas wymienić kierownictwo demokratycznej
Polski na bardziej zatroskane jej przyszłością?
2.
Śmierć Carla Petriniego, reakcje. Mattarella: „Najgłębsze kondolencje,
pozostawia po sobie wielką pustkę”.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/05/22/diretta/morto_carlo_petrini_slow_food_reazioni-425362509/?ref=RHLF-BG-P10-S1-T1-PP
Carlo Petrini zmarł wczoraj wieczorem w swoim domu w Bra, w regionie Cuneo.
Miał 76 lat. Slow Food, ruch, który założył w 1986 roku, aby promować prawo do
przyjemności oraz dobrej, czystej i sprawiedliwej żywności dla wszystkich,
ogłosił tę wiadomość. Świat kultury i polityki przyjął go z otwartymi ramionami
i upamiętnił.
Dla wszystkich był po prostu Carlinem (urodzonym jako Carlo Petrini) i
począwszy od Bra, małego miasteczka w Langhe, w prowincji Cuneo, gdzie urodził
się w 1949 r., zmienił pojęcie jedzenia na całym świecie, nadając mu wartość
polityczną.
W 2004 roku magazyn „Time” przyznał mu tytuł Bohatera Europy, a w styczniu 2008
roku był jedynym Włochem na liście „Guardiana” 50 osób, które mogłyby uratować
świat. Do jego licznych osiągnięć należy utworzenie Uniwersytetu Nauk
Gastronomicznych w Pollenzo (Bra), pierwszej na świecie uczelni oferującej
interdyscyplinarne podejście do badań nad żywnością, co utoruje drogę podobnym
inicjatywom na innych uniwersytetach. Petrini był założycielem Terra Madre w
2004 roku, międzynarodowej sieci społeczności kulinarnych, która zrzesza
drobnych rolników, rybaków, rzemieślników, szefów kuchni, młodzież, naukowców i
ekspertów.
========
Nawet nie wiesz, Czytelniku, jak wielką stratę poniosła ludzkość, kiedy
zmarł wczoraj Carlo Petrini. To pomysłodawca, założyciel, animator i
niestrudzony ideolog Slow Food, organizacji ratującej nasz świat i nasze życie
poprzez dbałość o nasze jedzenie, o to, czy to, co wkładamy do ust będzie
powoli zabijającą nas trucizną czy też będzie to czyste, zdrowe i sprawiedliwe.
Carlo,"Carlin" Petrini zaczynał wraz z grupką przyjaciół od
recenzowania piemonckich knajpek, a skończył na założeniu wielkiego
najważniejszego na świecie Uniwersytetu zdrowej żywności w piemonckim Bra.
Zorganizował dziesiątki targów i tysiące seminariów poświęconych zdrowej
żywności ustalił powszechną dzisiaj, a niegdyś zapomnianą maksymę "Jeśli
chcesz mieć dobre jedzenie, to musisz mieć", ustalił przy przykazania dla
wszystkich producentów żywności: " czyste, zdrowe, i sprawiedliwe",
to jest takie, przy którym Żaden człowiek nie został wykorzystany ani poniżony.
To on rozpętał światową batalię obija różnorodność, o odzyskanie zaginionych
gatunków zbóż, kukurydzy, ryżu, zagubionych technik uprawy i połowów.
Jeden skromny człowiek z głębokiej, piemonckiej prowincji, całkowicie zmienił
podejście światowej opinii publicznej i konsumentów do żywności.
D.O. miał zaszczyt znać Carlina Petriniego, miał zaszczyt być członkiem
włoskiego Slow Foodu, być jego jurorem, a nawet wręczać w imieniu tej
organizacji światowe nagrody za zasługi w walce o bioróżnorodność. Miał też
D.O. zaszczyt zaproponować przyjaciołom z grupy zagranicznych dziennikarzy
piszących o żywności i winie przyznanie prestiżowej nagrody Stowarzyszenia
Prasy Zagranicznej za wybitne zasługi w promowaniu żywności w najlepszym i
najzdrowszym jej wydaniu, więc koledzy upoważnili D.O. do wygłoszenia jego
laudacji i wręczenia mu Nagrody.
Jakieś ćwierć wieku temu Carlin dosłownie uciekł kostusze spod kosy: bardzo
ciężko chorował, mało kto dawał mu szansę przeżycia, ale wyszedł z tego
wychudzony nie do poznania, ale nie zmniejszył swojego zaangażowania w walkę o
dobre jedzenie, a jego żarzące się oczy w nagle kościstej twarzy natychmiast przekonywały
każdego, jak wielkim był pasjonatem.
Kochany Carlinie, D.O. nigdy cię nie zapomni i będzie poczytywał sobie za
ogromny przywilej fakt że kiedyś cię znał, darzył bezgranicznym szacunkiem i
podziwem.
3.
Tylko u nas: Projekt umowy USA-Iran, w którym pośredniczył Pakistan, może
zostać ogłoszony w ciągu kilku godzin: źródła
https://english.alarabiya.net/News/middle-east/2026/05/22/usiran-draft-deal-mediated-by-pakistan-could-be-announced-within-hours-al-arabiya-source
4.
Tulsi Gabbard rezygnuje ze stanowiska dyrektora wywiadu krajowego
https://www.axios.com/2026/05/22/tulsi-gabbard-removed-trump-administration
Dyrektorka Wywiadu Narodowego USA, Tulsi Gabbard, rezygnuje ze stanowiska.
Powodem rezygnacji, jak dowiedział się portal, jest chęć wspierania męża w
walce z „niezwykle rzadką postacią raka kości”. Gabbard. Poinformowała o tym
prezydenta Trumpa podczas wczorajszego spotkania w Gabinecie Owalnym. Jej
ostatni dzień na stanowisku zaplanowano na 30 czerwca.
Fox uzyskała formalny list rezygnacyjny Gabbard, w którym oświadcza, że jest
„głęboko wdzięczna za zaufanie, jakim mnie obdarzono, i za możliwość kierowania
Biurem Wywiadu Narodowego przez ostatnie półtora roku”. „Z przykrością muszę
złożyć rezygnację z dniem 30 czerwca 2026 roku” – napisała. „U mojego męża,
Abrahama, niedawno zdiagnozowano niezwykle rzadką postać raka kości”.
5.
A teraz wreszcie sobotnia figura obowiązkowa, czyli trochę pstryczków ze
spacerów D.O. po różnych parkach. Wreszcie jest ciepło, wreszcie słonecznie,
wreszcie natura zmartwychwstała i daje spektakl.
Miejże, Czytelniku, cierpliwość do starego D.O., który, kiedy widzi coś
pięknego, to musi to sfotografować, chociaż fotografowanie jedną ręką jest
trochę upośledzone: ciężko o dobre kadry, zmiana ogniskowej to duży wysiłek i
ryzyko upuszczenia telefonu...
D.O. lubi co piękne, a nawet najpiękniejsze. Swoją nieco biograficzną książkę
zatytułował "Najpiękniejsze słowa", ma wrażenie, że zrobił
kilkadziesiąt pięknych, półgodzinnych filmików, przeważnie o najpiękniejszych
miejscach na świecie, a teraz chciałby robić najpiękniejsze zdjęcia pięknym
roślinom i krajobrazom.
Mimo przerażających zmian i dewastacji, dokonanych przez ludzi za życia D.O.,
Polska wciąż jeszcze jest taka piękna wiosną…
Jak Polacy mogą ją tak niszczyć, a nawet wystawiać na śmiertelne
niebezpieczeństwo zaborów?
Kasztany, kasztany.
Kwiatki i rabatki.
Na tapetę się nie nadaje, byłaby kiczowata, ale w naturze…
Ro już resztki, szloch, szloch…
Parkowe zakamarki
D.O. mógłby na tej grządce zamieszkać.
Pora na refleksje.
Fiu, fiu!
W białej aureoli.
Bukiety wiejskie, jak wiadomo,
Wiązane były wzwyż i stromo.
W barwach podobne do ołtarza,
Kształt serca miały lub wachlarza
Albo palety. Z niej to, kwietnej,
Kolory brał bohomaz świetny,
Rafael Rawy i Studzianny,
Kiedy ku czci Najświętszej Panny
Malował uczuć swoich kwiaty
W tonacji bladej, choć pstrokatej.
Ja nie o wiechciach z byle chwastu,
Stawianych na werandzie na stół,
Nie o wiązankach z kwiatów polnych,
Może i wdzięcznych, lecz dowolnych,
Nie o "naręczach", specjalności
Wiochen i starszych dam rozwianych,
Noszących je dla wykazania
Polskości swej lub niewinności;
Ja o bukietach z kunsztem, ładem,
Z przewodnią myślą i układem,
O zaściankowych, niestołecznych,
Lecz ogrodniczych, lecz dorzecznych,
Z kwiatów ścinanych nożycami,
Ściąganych pasemkami łyka
Przez popękane, czarnoziemne,
Zgrubiałe ręce ogrodnika.
Spójrz, jak przejmuje i przetyka
Łodygi ich między palcami,
Jak coraz nową barwą plami,
Przeplata, więzi i zamyka,
Znów kładzie, przewiązuje, ściąga,
Palcami jak na drutach robi -
I rośnie wizja półokrągła,
On wzmacnia ją, przystraja, zdobi,
Śledzi spod gęstych brwi oczyma,
Jak pełznie w górę klombik pnący,
A taśmę łyka w zębach trzyma,
Milczek surowy - bo tworzący.
Patrz: znowu wybrał – odgryzł - wstawił,
Na przejmy chwycił i przewinął,
Łyczaną ścieśnił pępowiną
I świeżym rzutem pojaskrawił,
Julian Tuwim, Kwiaty Polskie
Dla D.O. najpiękniejszy poemat w ogóle.
Wszystko co smutne, pociechę znalazło w tych pięknych kwiatowych zdjęciach.
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń