DRUGI OBIEG
Wtorek, 26 maja 2026
1.
Paul McCartney: recenzja The Boys of Dungeon Lane – w wieku 83 lat jego talent
do melodii wciąż zadziwia
Od nostalgicznych powrotów do dzieciństwa w Liverpoolu po szaloną fantazję na
temat Glastonbury – to piosenki napisane z prawdziwym celem i mistrzowską
finezją
https://www.theguardian.com/music/2026/may/25/paul-mccartney-the-boys-of-dungeon-lane-review-83
(tu też dwie nowe piosenki)
Legenda rocka u schyłku życia, która decyduje się wydać nowy album, powinna
znaleźć sobie jakiś punkt zaczepienia. Jeśli muzyka, która uczyniła cię
legendą, została napisana i nagrana dawno temu – i jest mało prawdopodobne, że
zostanie wyparta w oczach publiczności przez cokolwiek, co robisz teraz –
dobrze jest mieć coś, co sugeruje poczucie celu, a nie tylko uzupełnia i tak
już obszerny katalog dla samego wzbogacenia.
Ostatnio widzieliśmy to z Rough and Rowdy Ways Boba Dylana, zakorzenionym w
oszałamiającym 17-minutowym przeglądzie amerykańskiej historii politycznej,
Murder Most Foul; i z Only the Strong Survive Bruce'a Springsteena, z jego
sprytnymi coverami klasyków soulu i R&B. I jest to wyraźnie czymś, co
przyszło do głowy również Paulowi McCartneyowi. Od tytułu nawiązującego do
drogi na przedmieściach Liverpoolu, gdzie McCartney spędził wczesne
dzieciństwo, po okoliczności jego wydania - pierwszy singiel Days We Left
Behind miał premierę nie na YouTube ani Spotify, ale BBC Radio Merseyside -
jego 27. album studyjny został przedstawiony jako nostalgiczne spojrzenie
wstecz na to, co można by nazwać jego latami przed Fab.
Pomysł z pewnością wywołał entuzjazm i niemałe wzruszenie wśród fanów.
McCartney, jak się wydaje, spędził ostatnie kilka lat stawiając kropki nad i w
różnych aspektach swojej przeszłości: przerobił nagranie z sesji nagraniowej
„Let It Be”, aby przedstawić je w bardziej pozytywnym świetle niż film o tym
samym tytule z 1970 roku; dokończył jedyną niedokończoną piosenkę podczas
reaktywacji Beatlesów w połowie lat 90.; opublikował dokument mający
przypomnieć publiczności, że pomimo krytyki, jaką na nich spadła, Wings byli
absolutnie wielcy w latach 70.
Wybuch sentymentalnych, autobiograficznych wspomnień potęguje nikłe, ale
wyczuwalne poczucie, że jego kariera dobiega końca.
Ale zanim popadniemy w sentymentalizm, warto zauważyć, że The Boys from Dungeon
Lane nie jest, w żadnym wypadku, albumem koncepcyjnym. Z pewnością są tu
utwory, które pasują do zapowiedzi, o której więcej później. Ale jest też
Mountain Top, piosenka o dziewczynie potraktowanej grzybami w Glastonbury,
osadzona w rodzaju XXI-wiecznej wersji często krytykowanego podgatunku, który
kolekcjonerzy płyt nazywają psychodelią z miasta zabawek. „Dyniowe placki na
niebie też próbują hipnotyzować” – śpiewa Macca do klawesynowego akompaniamentu,
a jego wokal jest poddawany efektowi zbliżonemu do tremolo głośnika Leslie –
technice zapoczątkowanej na Tomorrow Never Knows – podczas gdy producent Andrew
Watt może szaleć z efektami fazowania i zapętlonymi wypowiedziami przywodzącymi
na myśl I Am the Walrus. Jest też Momma Gets By, który powraca do tematu Lady
Madonny w zauważalnie mniej optymistycznej tonacji, z dużą ilością
wzdychających smyczków; i Life Can Be Hard, bezpretensjonalny i wyjątkowo
błyskotliwy przykład tego, co John Lennon kiedyś złośliwie nazwał „muzyką babci
Paula” – aspekt jego twórczości zapożyczony z Tin Pan Alley, dzięki któremu
świat usłyszał When I'm Sixty-Four and Your Mother Should Know – z nutą jazzu
dixielandowego w aranżacji.
Znajdziemy tu „Ripples in a Pond”, „Come Inside” i „We Two”, czyli te lirycznie
zwięzłe piosenki o miłości, za które McCartney w latach 70. zostałby ostro
skrytykowany przez krytyków, a które dziś wydają się niezwykle urocze, m.in.
dlatego, że dowodzą jego niezwykłego talentu melodycznego: słuchając „We Two”,
można się lekko zdziwić ilością zręcznie wykonanych zwrotów akcji, które udało
mu się zmieścić w czymś tak pozornie błahym.
Można by argumentować, że piosenki, które pojawiają się zgodnie z zapowiedzią,
nie są niczym nowym, tematycznie rzecz biorąc. Beatlesi nawiązywali do swojego
dzieciństwa 60 lat temu, a ich wspomnienia pobudzało LSD: „To był przypadek
czterech Scouserów eksplorujących wewnętrzną przestrzeń i po prostu
odkrywających tam coraz więcej Scouserów”, jak ironicznie zauważył ich rzecznik
prasowy Derek Taylor, stąd Penny Lane i Strawberry Fields Forever, które
zdaniem niektórych historyków Beatlesów miały być częścią albumu poświęconego
ich młodości w Liverpoolu. W XXI-wiecznej twórczości McCartneya, Queenie Eye,
Early Days, On My Way to Work, That Was Me i w zasadzie większość albumu Kisses
on the Bottom z 2012 roku – składającego się głównie z piosenek, które pamiętał
z dzieciństwa, gdy jego ojciec śpiewał „z rodziną” – charakteryzowały się
wyraźnie sepiowym tonem.
Mimo to nie ma wątpliwości, że podobnie zakorzenione utwory z płyty „The Boys
of Dungeon Lane” niosą ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Jeśli współczesny
głos McCartneya – zauważalnie słabszy i bardziej drżący niż kiedyś – stanowi
problem w przypadku „Band on the Run” w programie „Saturday Night Live”, to
tutaj jest on zadziwiająco skuteczny, nieustannie przypominając, że to utwory
napisane przez osiemdziesięciolatka, że opisywane przez nie wydarzenia miały
miejsce bardzo dawno temu.
As You Lie There przywołuje nieodwzajemnioną miłość do akompaniamentu, który ze
swoją epizodyczną strukturą i gitarami tłustymi od kompresji i zniekształceń,
wydaje się nawiedzany przez ducha Wings, podczas gdy Salesman Saint szczegółowo
opisuje problemy finansowe swoich rodziców, wślizgując się w wybuch swingu z
lat 40. na zakończenie. Down South przywołuje podróż autostopem w towarzystwie
George'a Harrisona: jest coś dziwnie poruszającego w jego powściągliwym zakończeniu:
„To był dobry sposób, żeby cię poznać”. Duet z Ringo Starrem, „Home to Us”,
pędzi w sposób, który mgliście przypomina She's Electric Oasis - co powiecie na
taką cykliczność? - napędzany zaraźliwym poczuciem, że wszyscy zaangażowani
świetnie się bawią.
Jak to zwykle bywa u współczesnego McCartneya, jest kilka utworów, które nie do
końca trafiają w gusta – rockowy „Come Inside” czy nijaki „First Star of the
Night” – ale „The Boys of Dungeon Lane” wydaje się zauważalnie bardziej celowy
niż większość jego twórczości z XXI wieku: nawet jeśli wcześniejsza reklama
wydaje się bardziej powierzchowna niż odzwierciedlenie tematycznej jedności, to
i tak płyta wydaje się skupiona w sposób, w jaki nie brzmiały „New” z 2013 roku
czy „Egypt Station” z 2018 roku. Być może jego podejście wynikało z poczucia
tykania zegara: jeśli zamierzasz nagrać album w wieku 83 lat, lepiej zrób coś,
co się liczy, a właśnie tak jest w przypadku „The Boys of Dungeon Lane”.
Premiera „Chłopcy z Dungeon Lane” odbędzie się 29 maja
2.
Encyklika papieża Leona XIII: „Rozbrójmy sztuczną inteligencję i pozostańmy
ludźmi”. O wielkich technologiach: „Zbyt duża władza dla nielicznych”.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/05/25/news/papa_leone_xiv_enciclica_intelligenza_artificiale-425368708/?ref=RHLF-BG-P5-S1-T1-r35678
Pozostańcie ludźmi. Rozbrojcie sztuczną inteligencję. Nie odrzucajcie jej, lecz
traktujcie ją z rozwagą i umiarem, opóźniajcie jej wdrażanie, a nawet
ograniczcie jej używanie. Zarządzajcie nią. A przede wszystkim nie dopuśćcie,
by technologia cyfrowa przyćmiła „godność człowieka” „nowymi formami
dehumanizacji”. Taki cel stawia sobie papież Leon XIV w swojej pierwszej
encyklice „Magnifica Humanitas” „O ochronie osoby ludzkiej w dobie sztucznej
inteligencji”, którą dziś osobiście prezentuje w Watykanie.
W 231-stronicowym, pięciorozdziałowym liście, urodzony w Chicago papież, który
ma dyplom z matematyki, wymienia wszystkie obawy, które zarówno on, jak i jego
poprzednik, Franciszek, już podnosili w odniesieniu do wpływu sztucznej
inteligencji na wojnę, zatrudnienie, informacje, zdrowie psychiczne, dzieci,
mniejszości i ubogich. Idzie jednak dalej: podkreśla, że nie jest to jedynie
kwestia technologiczna czy ekonomiczna, ale moralny i antropologiczny rdzeń, od
którego zależy obecna i przyszła droga ludzkości.
Wzywa Kościół do zajęcia w porę stanowiska wobec nowych form niewolnictwa,
mając świadomość opóźnienia – za które Papież prosi o „przebaczenie” – w
potępieniu niewolnictwa w minionych stuleciach. Celuje również w wielkie firmy
technologiczne, nie wymieniając wprost nazwisk takich jak Elon Musk czy Peter
Thiel, nadmiernej władzy skoncentrowanej „w rękach nielicznych” i tej samej
filozofii, która motywuje niektórych przedstawicieli Doliny Krzemowej,
obiecujących czysto techniczne „zbawienie”, ignorujące ludzkość, zwłaszcza
najsłabszych.
Wspaniała ludzkość
„W dobie sztucznej inteligencji, w której godność człowieka grozi przyćmieniem
przez nowe formy dehumanizacji, naszym pilnym obowiązkiem jest pozostać głęboko
ludzkimi, z miłością chroniąc tę wspaniałą ludzkość, która została nam dana i
ukazana w pełni w Chrystusie, a której żadna maszyna nie będzie w stanie
zastąpić w całej jej okazałości” (akapit 15).
Babel czy Jerozolima
„Wspaniała ludzkość stworzona przez Boga stoi dziś przed decydującym wyborem:
zbudować nową Wieżę Babel czy miasto, w którym Bóg i ludzkość zamieszkają
razem” (1). Aby zilustrować alternatywę, przed którą stoi ludzkość, Papież
przywołuje „dwa obrazy biblijne: budowę Wieży Babel i odbudowę murów
Jerozolimy” (7) i sugeruje „unikanie syndromu wieży Babel”: „Bałwochwalstwa
zysku, które poświęca słabych, jednolitości, która niweluje różnice, żądania
jednego języka – nawet cyfrowego – zdolnego przełożyć wszystko, nawet tajemnicę
osoby, na dane i wydajność” (10).
Przeciwko big tech’om
„W wielu przypadkach w kontekście cyfrowym kontrola nad platformami,
infrastrukturami, danymi i mocą obliczeniową nie jest prerogatywą państw, lecz
dużych podmiotów gospodarczych i technologicznych, które w rzeczywistości
ustalają warunki dostępu, zasady widoczności i same możliwości uczestnictwa.
Gdy władza tej wielkości jest skoncentrowana w rękach nielicznych, ma tendencję
do utraty przejrzystości i wymykania się spod kontroli publicznej, a ryzyko
zniekształconego rozwoju, który generuje nowe zależności, wykluczenia,
manipulacje i nierówności, wzrasta” (95). W obliczu tej „koncentracji władzy w
świecie cyfrowym” konieczne jest „sprawdzenie czy władza infrastruktury
cyfrowej i algorytmów rzeczywiście sprzyja uczestnictwu i odpowiedzialności,
chroni najsłabszych, zapewnia równy dostęp do szans i pozostaje ukierunkowana
na dobro wszystkich” (96).
Co więcej, ponieważ „małe, wysoce wpływowe grupy mogą wpływać na informacje i
konsumpcję, procesy demokratyczne i dynamikę gospodarczą na swoją korzyść, co
jest sprzeczne ze sprawiedliwością społeczną i solidarnością między narodami”
(108), to „nie ma potrzeby bardziej moralnej sztucznej inteligencji, jeśli o
tej moralności decyduje garstka” (107). A „w świecie, w którym kilka podmiotów
koncentruje dane, kapitał obliczeniowy i moce normatywne, mówienie o dobru
wspólnym oznacza demaskowanie tej nowej asymetrii epistemicznej, ekonomicznej i
politycznej, a także wskazywanie nowych monopoli sztucznej inteligencji” (109).
Transhumanizm czy Ewangelia
Transhumanizm i posthumanizm, które „interpretują postęp jako przezwyciężenie
człowieczeństwa”, reprezentują „kulturowe założenia towarzyszące rewolucji
cyfrowej” (115). „Jeśli człowiek jest traktowany jako materiał do udoskonalenia
lub przewyższenia, łatwiej jest zaakceptować, że niektórzy są uważani za mniej
użytecznych, mniej pożądanych, mniej godnych. W imię postępu można sobie
wyobrazić „konieczne poświęcenia” i sprawić, by najsłabsi płacili cenę
domniemanej optymalizacji gatunku”. Musimy jednak unikać „pozwalania sobie na
kierowanie się wyobrażeniem, które dewaluuje ograniczenia i obiecuje czysto
techniczne „zbawienie”” (117). I jeśli „w obietnicach transhumanizmu i
niektórych nurtów posthumanistycznych, dążących do człowieczeństwa
udoskonalonego i niemal bezcielesnego, rozpoznajemy pragnienie, które nas
dotyczy: potrzebę pełniejszego życia, mniej narażonego na kruchość i
cierpienie”, to wcielenie Jezusa „otwiera inną drogę” (232).
Rozbrajanie sztucznej inteligencji
„Rozbrojenie sztucznej inteligencji oznacza usunięcie jej z logiki konkurencji
zbrojnej, która dziś nie jest już tylko militarna, ale ekonomiczna i poznawcza
(…). Sztuczna inteligencja jest już środowiskiem, w którym jesteśmy zanurzeni,
i potęgą, z którą musimy się zmagać. Z tego powodu nie wystarczy jej regulować:
trzeba ją rozbroić i uczynić gościnną” (110).
Dawne i nowe niewolnictwo
Kościół „stopniowo uświadamiał sobie powagę” tego zjawiska, ale „nie możemy
zaprzeczyć ani zminimalizować opóźnienia, z jakim Kościół i społeczeństwo
potępiły plagę niewolnictwa”: „Dlatego w imieniu Kościoła szczerze proszę o
przebaczenie” (176). Właśnie dlatego „pamięć o wczorajszym współudziale i
ślepocie wobec niesprawiedliwości niewolnictwa staje się dla nas wezwaniem do
czujności: to, czego się nauczyliśmy, musi przełożyć się na rozeznanie i
odpowiedzialność w teraźniejszości” (177). W szczególności „kolonializm naszych
czasów ukazuje nowe oblicze. Nie tylko dominuje nad ciałami, ale także
przywłaszcza sobie dane, przekształcając życie osobiste w informacje nadające
się do wykorzystania” z „nową logiką ekstrakcji: przepływów zdrowotnych,
profili epidemiologicznych, map genetycznych i danych demograficznych”. Tej
tendencji należy się przeciwstawić, „w przeciwnym razie era cyfrowa nie będzie
postkolonialna, lecz kolonialna w innej formie” (178).
Praca bez gwarancji
Rozwój sztucznej inteligencji ma wpływ na pracę: w tej transformacji „nie
wystarczy reagować, gdy znikają miejsca pracy, ale trzeba zarządzać
transformacją z wyprzedzeniem”: każdemu wprowadzeniu automatyzacji „powinny
towarzyszyć weryfikowalne wybory dotyczące ochrony zatrudnienia,
przekwalifikowania i udziału pracowników” oraz „potrzebujemy społecznej
odpowiedzialności, która wśród wskaźników sukcesu uwzględnia jakość i godność
pracy” (156).
Dezinformacja i totalitaryzm
„Dezinformacja nie rodzi się wraz ze sztuczną inteligencją, lecz dziś znajduje
w niej potężny czynnik mnożący” (132). Brak zainteresowania prawdą prowadzi
„powoli, lecz nieubłaganie do staczania się w stronę totalitaryzmu”, jak pisała
filozofka Hannah Arendt (134). Z tego powodu władza tych, którzy „kontrolują
platformy cyfrowe i środki komunikacji”, domaga się „nieustannego oświecenia
przez poszukiwanie prawdy i poszanowanie godności ludzkiej, aby kultura
generowana w sieci nie stała się narzędziem nadmiernego rozproszenia,
ujednolicenia i dominacji, lecz przestrzenią, w której mogą dojrzewać
wewnętrzna wolność i krytyczne myślenie” (136).
Młodzi ludzie w niebezpieczeństwie
Literatura udokumentowała, „jak wczesna i bezpośrednia ekspozycja na urządzenia
cyfrowe i media społecznościowe może negatywnie wpływać na sen, uwagę,
regulację emocji i relacje, zwłaszcza w wieku największej wrażliwości, co
niekiedy prowadzi do dramatycznych konsekwencji”, a „zbyt wczesne wejście w
posiadanie osobistego telefonu komórkowego i korzystanie z niego bez nadzoru
dorosłych może nasilać kruchość i sprzyjać uzależnieniom u dzieci, narażając je
na dynamikę izolacji, zastraszania i cyberprzemocy, presję na udostępnianie
intymnych zdjęć lub wrażliwych danych” (141). Z tego powodu konieczne jest
„przeciwstawianie się, poprzez dalekowzroczne wybory publiczne, bezpośrednim
interesom platform – skupionym w rękach nielicznych – gdy stoją one w
sprzeczności z dobrem nieletnich” (142).
Sprawiedliwa wojna pokonana
„Nie wolno powierzać decyzji śmiercionośnych lub w inny sposób nieodwracalnych
systemom sztucznym” (198), a „każda technologia, która ułatwia atak bez
widzenia twarzy drugiej strony, obniża moralny próg konfliktu” (199). Mówiąc
bardziej ogólnie, „sieci komunikacyjne, rozdrobnione środowiska informacyjne i
algorytmy nagradzające konflikt mogą wzmacniać polaryzację i urazy,
przyspieszać propagandę i utrudniać wspólne rozeznanie. W ten sposób wojna jest
nie tylko toczona, ale także kulturowo przygotowywana poprzez upraszczające
narracje, logikę przyjaciel-wróg, dezinformację i strach”. Z tego powodu „dziś
ważniejsze niż kiedykolwiek jest ponowne podkreślenie potrzeby przezwyciężenia
teorii „wojny sprawiedliwej”, zbyt często przywoływanej do uzasadnienia
jakiejkolwiek wojny, bez uszczerbku dla prawa do obrony koniecznej rozumianego
w najściślejszym sensie” (192).
Wojna jako odwrócenie uwagi
„W krajach naznaczonych poważnymi napięciami społecznymi nie możemy wykluczyć,
że niektórzy zaczną postrzegać konflikt zbrojny jako skuteczny sposób
odwrócenia uwagi od problemów wewnętrznych i narzędzie cynicznego radzenia
sobie z trudnościami” (208).
Multilateralizm w kryzysie
Po upadku Muru Berlińskiego „zdolność do tworzenia dobrobytu, demokracji i
stabilności została niemal bezkrytycznie powierzona rynkom, podczas gdy w
rzeczywistości globalizacja nie generowała automatycznie jedności i pokoju,
lecz raczej wywołała reakcje fundamentalistyczne, tożsamościowe i
nacjonalistyczne. Rezultat jest daleki od autentycznego multilateralizmu: jawi
się raczej jako nieuporządkowany i konfliktowy multipolaryzm, w którym dominuje
nieufność wobec innych” (201).
Żegnaj wolny rynku
„W erze sztucznej inteligencji i robotyki nie można już polegać wyłącznie na
«niewidzialnej ręce» rynku: zadaniem polityki jest ukierunkowanie dynamiki
ekonomiczno-technologicznej na dobro wspólne, promowanie godnej pracy,
włączenia społecznego i sprawiedliwego podziału korzyści płynących z innowacji”
(163). Konieczne jest „wyjście poza obecne parametry pomiaru poziomu rozwoju,
które od ponad osiemdziesięciu lat opierają się na koncepcji produktu krajowego
brutto” (159).
Wyścig po metale ziem rzadkich
„Znaczna część funkcjonowania gospodarki cyfrowej jest wspierana przez cichą
pracę milionów ludzi, zatrudnionych w mało widocznych, ale niezbędnych czynnościach:
etykietowaniu danych, moderowaniu treści – często bardzo ubogich – i szkoleniu
modelowym. W wielu przypadkach są to młodzi ludzie, głównie kobiety, którzy
ciężko pracują za minimalne wynagrodzenie. Do tego niewidocznego trudu dochodzi
jeszcze bardziej brutalna praca pozyskiwania zasobów potrzebnych do produkcji
urządzeń i mikroprocesorów, na których opiera się sztuczna inteligencja. W
niektórych regionach świata młodzież i dzieci pracują w niebezpiecznych
warunkach, krusząc materiały, z których pozyskuje się metale ziem rzadkich”
(173).
Nieneutralność
„Nie możemy uważać sztucznej inteligencji za moralnie neutralną. W
rzeczywistości każdy artefakt techniczny niesie ze sobą wybory i priorytety: co
mierzy, co ignoruje, co optymalizuje i jak klasyfikuje ludzi i sytuacje”. Z
tego powodu „rozeznanie etyczne nie może ograniczać się do pytania, czy
wykorzystujemy dany system w dobrym, czy złym celu, ale musi również pytać, jak
został on zaprojektowany i jaka idea osoby i społeczeństwa jest zapisana w danych
i modelach, którymi się kieruje” (104).
Samokrytyka w kontekście nadużyć
„Wspólnoty chrześcijańskie muszą również zaangażować się w przejrzystą
komunikację i uczciwe poszukiwanie faktów. Niestety, nie zawsze tak było. Z
zażenowaniem obserwowaliśmy mozolne odkrywanie bolesnych prawd, nawet na temat
członków Kościoła i rzeczywistości kościelnych” (138).
Roztropność, trzeźwość, post
„Wzywanie do roztropności, rygorystycznych testów, a czasem nawet spowolnienia
tempa wdrażania sztucznej inteligencji (AI) nie oznacza sprzeciwu wobec
postępu, lecz odpowiedzialnej troski o rodzinę ludzką” (106). „Pilnie należy
promować wykorzystanie technologii wzmacniających wewnętrzną wolność: edukację
w zakresie cyfrowej trzeźwości, ochronę nieletnich i sprzeciw wobec modeli
opartych na wrażliwości” (170). „Musimy nauczyć się powstrzymywać od AI i
chronić naszą młodzież przed obietnicą idealnej maszyny” (140).
Gandalf, Frankl, Beethoven
Wśród licznych autorów cytowanych w encyklice, oprócz tych bardziej
klasycznych, począwszy od poprzednich papieży, znajdujemy Johna Ronalda Reuela
Tolkiena, a w szczególności zdanie Gandalfa; Viktora Frankla w publikacji
wydanej w Bostonie w 1963 r.; i ponownie „Dziewiątą symfonię Beethovena jako
pragnienie jedności; Guernicę jako potępienie dehumanizacji; Listę Schindlera
jako zaproszenie, by nie odsyłać przeszłości do zapomnienia” (122).
========
Widzisz, Czytelniku, żaden polityk, nawet najpoważniejszy (jakże ich
niewielu!) nic takiego nie mówi, choć to jeden z najpoważniejszych problemów współczesnej
ludzkości: papieże znowu stają nad podziałami i mówią o sprawach
najważniejszych językiem troski i empatii.
3.
Ateista z Anthropic w Watykanie: biznesy big tech’ów i przesłanie papieża
https://www.repubblica.it/tecnologia/2026/05/25/news/enciclica-papa-leone-xiv-anthropic-ia-vaticano-claude-425368544/?ref=RHLF-BG-P5-S2-T1-r35678
Papież Leon XIV podpisał encyklikę Magnifica Humanitas 15 maja, dokładnie 135
lat po Rerum Novarum, encyklice Leona XIII o prawach robotników w czasie
rewolucji przemysłowej.
To celowe porównanie. Nowy dokument porusza temat „ochrony osoby ludzkiej w
erze sztucznej inteligencji”. A sztuczna inteligencja wyłania się teraz jako
nowy problem społeczny: technologia, która generuje bogactwo, koncentruje
władzę, redefiniuje pracę i niesie ze sobą nowe bezrobocie, nową eksploatację i
nową broń.
Ateista w Watykanie
Aby przedstawić swoją pierwszą encyklikę, papież Leon XIV wezwał do Watykanu
kilku mówców. Wśród nich jest Chris Olah, jeden ze współzałożycieli Anthropic,
firmy z Doliny Krzemowej, jednej z najbardziej wpływowych firm na świecie w
dziedzinie badań i rozwoju sztucznej inteligencji. Wygłosi on dziś przemówienie
w Watykanie.
Według „The Atlantic” Olah jest ateistą. Mimo to przyjął zaproszenie Watykanu.
W Anthropic nie jest osobą publiczną, tak jak Dario i Daniela Amodei, dyrektor
generalny i prezes firmy z San Francisco. Olah reprezentuje inną część firmy:
tę związaną z interpretowalnością, czyli próbę zrozumienia, co dzieje się
wewnątrz modeli sztucznej inteligencji.
Na swojej stronie internetowej przedstawia się jako badacz pracujący nad
przekształceniem sieci neuronowych w algorytmy zrozumiałe dla człowieka .
Jak na encyklikę o godności człowieka jest to idealne opracowanie, ponieważ
ukazuje najbardziej techniczne i polityczne sedno problemu: jak kontrolować
technologię, której nawet jej twórcy nie do końca rozumieją.
Reputacja jako produkt
Dla Anthropica spotkanie z papieżem ma jednak również mniej duchowe, a bardziej
komercyjne znaczenie. Umieszczenie sztucznej inteligencji Claude, jednej z
głównych alternatyw dla ChatGpt, w rozpoznawalnym leksykonie moralnym stało się
niezbędne w czasach, gdy sztuczna inteligencja wkroczyła do dyskusji o
interesach ekonomicznych, sile militarnej i przetrwaniu ludzkiej pracy.
Technologia, która obiecuje dobrobyt i długie życie, nawet pomimo zapewnień
Dario Amdoei, zaczyna budzić frustrację wśród tych, którzy obawiają się, że
może ona zastąpić ludzi w różnych dziedzinach.
W tym kontekście korzyści wizerunkowe Anthropic wynikające z powiązań z
Watykanem są oczywiste. Firma zbudowała swoją publiczną tożsamość na idei
„bezpiecznej” sztucznej inteligencji, kierującej się ograniczeniami etycznymi.
Jej chatbot, Claude, nazwany na cześć informatyka Claude'a Shannona,
przestrzega „Konstytucji”: dokumentu definiującego wartości i zachowania
oczekiwane od modelu. Dla Anthropic zaufanie było częścią produktu od samego
początku.
Jednak obecnie ta pozycja jest bardziej krucha.
Węzeł wojskowy
Z jednej strony, Anthropic, podobnie jak wiele innych firm zajmujących się
kosztownym biznesem sztucznej inteligencji, w coraz większym stopniu
koncentruje się na zysku. Wartość firmy wynosi ponad 380 miliardów dolarów i
zbliża się do pierwszego kwartalnego zysku operacyjnego, szacowanego na 559
milionów dolarów. Z drugiej strony, firma weszła na najbardziej toksyczny
politycznie obszar sztucznej inteligencji: bezpieczeństwo narodowe.
Latem 2025 roku firma wprowadziła na rynek Claude Gov, rodzinę modeli
przeznaczonych do zastosowań w środowiskach tajnych. Następnie ogłosiła
zawarcie umowy z Departamentem Obrony o wartości do 200 milionów dolarów na
wykorzystanie swojej technologii.
Amerykańskie media donosiły również o bardziej kontrowersyjnych zastosowaniach.
Według „Wall Street Journal”, narzędzia oparte na Claude były wykorzystywane
przez Pentagon w operacji USA, która doprowadziła do schwytania byłego
prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro. Inne doniesienia dziennikarskie sugerują,
że technologie związane z Claude pomogły w identyfikacji i priorytetyzacji
celów podczas niedawnej amerykańsko-izraelskiej kampanii wojskowej przeciwko
Iranowi.
Dario Amodei stwierdził, że Anthropic popiera wykorzystanie sztucznej
inteligencji do obrony Stanów Zjednoczonych i demokracji, sprzeciwiając się jej
wykorzystaniu w broni autonomicznej i masowej inwigilacji na terytorium
Ameryki. To ważne rozróżnienia dla firmy, ale trudno je zakomunikować, gdy ten
sam model jest kojarzony z nalotami wojskowymi i bombardowaniami.
Watykan i język moralny
Stanowisko Watykanu w tej sprawie jest jasne. Kilka dni temu, przemawiając do
studentów Uniwersytetu La Sapienza w Rzymie , papież powiedział, że „musimy być
czujni w kwestii rozwoju i zastosowania sztucznej inteligencji zarówno w sferze
wojskowej, jak i cywilnej, aby nie pozbawiała ona ludzkich wyborów
odpowiedzialności i nie pogłębiała tragedii konfliktów”.
Papież uważa, że wpływ sztucznej inteligencji na społeczeństwo zobowiązuje
Kościół do obrony godności człowieka, sprawiedliwości i pracy w obliczu
przemian porównywalnych do nowej rewolucji przemysłowej.
To są właśnie obszary, w których Anthropic musi wykazać się wiarygodnością .
Problem polega na tym, że amerykańska firma zajmuje dwie pozycje jednocześnie.
Jest zarówno gwarantem amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego, jak i firmą,
która rości sobie prawo do ustalania granic tego bezpieczeństwa. Jest częścią
najbardziej konkurencyjnego rynku stulecia, a jednocześnie prezentuje się jako
firma, która chce ograniczyć nadużycia na tym rynku. Encyklika Leona XIV staje
się zatem kluczowa dla Claude: oferuje słownictwo przewyższające konkurencję
przemysłową, zdolne przekształcić bezpieczeństwo sztucznej inteligencji z
wyboru korporacyjnego w globalną kwestię moralną.
Cień papieża podczas mycia
Religion News Service, amerykańska agencja informacyjna specjalizująca się w
relacjonowaniu tematów religii, etyki i życia publicznego, napisała, że
niektórzy obserwatorzy zastanawiają się, czy zwrot firmy Anthropic w stronę
tematyki religijnej nie jest przypadkiem „papieskiego prania mózgu”: sposobem
na publiczne utożsamianie firmy z najwyższą postacią duchową i moralną w
nadziei, że konsumenci przymkną oko na inne kwestie etyczne, które mogą ją
dotyczyć.
Anthropic sprzedaje modele AI, ale sprzedaje również zaufanie. A na rynku AI
etyka stała się atutem konkurencyjnym, istotną częścią symbolicznej
infrastruktury produktu.
Firma kierowana przez braci Amodei poczyniła już znaczące postępy w świecie
religijnym, zanim dotarła do Bazyliki św. Piotra. W marcu, według „Washington
Post”, Anthropic gościł w swojej siedzibie w San Francisco około piętnastu
chrześcijańskich liderów z kościołów katolickich i protestanckich, środowiska
akademickiego i biznesu. Dwudniowy szczyt obejmował sesje dyskusyjne oraz
prywatną kolację z udziałem doświadczonych naukowców.
Podczas spotkania, w dużej mierze zorganizowanego przez samego Chrisa Olaha,
inżynierowie Anthropic podobno poprosili o wskazówki dotyczące moralnego i
duchowego rozwoju Claude, w tym o możliwość uznania chatbota za „syna Boga”.
To surrealistyczny szczegół, który ilustruje obecny stan Doliny Krzemowej.
Modele sztucznej inteligencji nie są już prezentowane wyłącznie jako narzędzia
produkcyjne. Są opisywane jako byty, z którymi ludzkość musi współistnieć.
Dlatego Anthropic poszukuje rozmówców zdolnych do dyskusji o sumieniu i
odpowiedzialności. Watykan jest najstarszym i najbardziej akredytowanym z nich.
Konkurs OpenAI
Stawka jest jeszcze wyższa dla Anthropic, ponieważ jego główny konkurent działa
na innym terenie.
Zaledwie kilka godzin po tym, jak Trump wydał rozporządzenie wykonawcze
zabraniające firmie Anthropic realizacji najbardziej newralgicznych kontraktów,
ponieważ ograniczenia firmy dotyczące masowego nadzoru i autonomicznej broni
uznano za niezgodne z wymogami bezpieczeństwa narodowego, OpenAI podpisało
umowę z Pentagonem na wykorzystywanie swojej technologii w tajnych operacjach.
Watykańskie „błogosławieństwo” dla firmy Amodei krystalizuje zatem silną i
symboliczną polaryzację: Antropic jako firma kierująca się etyką, OpenAI jako
nastawione na zysk przedsiębiorstwo kompromisów. A Pentagon jako arbiter i
beneficjent obu.
Kto zarabia najwięcej
W czasach narastających napięć między Stolicą Apostolską a Białym Domem z
powodu problemów wojny, migracji i relacji między technologią a władzą,
obecność Anthropic u boku Papieża nabiera ogromnego symbolicznego znaczenia i
wartości.
Dla Leona XIV encyklika jest próbą wprowadzenia sztucznej inteligencji do
społecznej doktryny Kościoła. Dla Anthropic jest okazją do wykazania, że jej
ograniczenia nie są jedynie klauzulami umownymi, ale częścią wizji moralnej.
Ostatecznie, największa przewaga wydaje się leżeć po stronie samej firmy
Anthropic. Stolica Apostolska dąży do rozwiązania problemów związanych ze
sztuczną inteligencją z perspektywy uniwersalnej, ale obecność w Watykanie
jednego gracza przemysłowego, choćby najbardziej wrażliwego na etykę
algorytmów, można interpretować jako preferencję lub formę bliskości.
Firma rodziny Amodei może uczynić autorytet papieski cennym elementem swojej
narracji. Pomaga to przedstawić Claude'a jako bardziej odpowiedzialny wzór do
naśladowania, a bezpieczeństwo sztucznej inteligencji jako powołanie, a nie
strategię korporacyjną.
W obliczu coraz większych kontraktów wojskowych i coraz ostrzejszej konkurencji
w Dolinie Krzemowej, apel papieża o ochronę człowieka stwarza ramy, których
żadna kampania komunikacyjna nie mogłaby stworzyć sama.
4.
Ponad 1,5 miliona muzułmanów zebrało się w Mekce na początku pielgrzymki hadżdż
https://english.alarabiya.net/News/saudi-arabia/2026/05/25/pilgrims-kick-off-2026-hajj-season-
Ponad 1,5 miliona muzułmanów rozpoczęło w poniedziałek wypełnianie ogromnego
miasteczka namiotowego w świętym mieście Mekce na coroczną pielgrzymkę hadżdż.
Pielgrzymi w białych szatach, autobusami lub pieszo, przybyli do obozowiska w
Mina po odprawieniu „tawaf” – siedmiokrotnym okrążeniu Kaaby, gigantycznego
czarnego sześcianu Wielkiego Meczetu w Mekce.
Tegoroczne obrzędy, przyciągające muzułmanów z całego świata, w tym z Iranu,
następują po fali irańskich ataków na cele w Arabii Saudyjskiej i jej sąsiadach
z Zatoki Perskiej.
Saudyjscy urzędnicy zauważyli w weekend, że w tegorocznym hadżdżu wzięło udział
więcej pielgrzymów z zagranicy niż w 2025 roku.
Władze Arabii Saudyjskiej zasygnalizowały również gotowość do ochrony
tegorocznego sezonu hadżdż. Film opublikowany w mediach społecznościowych przez
saudyjskie ministerstwo obrony pokazał zaawansowane baterie obrony
przeciwlotniczej rozmieszczone na obrzeżach Mekki.
„Siły obrony powietrznej odpowiadają za ochronę przestrzeni powietrznej nad
miejscami świętymi i radzenie sobie ze wszystkimi zagrożeniami powietrznymi,
zapewniając bezpieczeństwo i spokój ducha gości” – czytamy we wpisie.
Rytuały
Pielgrzymka, jeden z pięciu filarów islamu, musi być odprawiona przynajmniej
raz przez wszystkich muzułmanów, którzy mają ku temu środki.
Podczas pielgrzymki mężczyźni noszą bezszwową, białą szatę przypominającą
całun, która podkreśla jedność wśród wierzących bez względu na ich status
społeczny czy narodowość.
Kobiety muszą nosić luźne suknie, odsłaniające jedynie twarze i dłonie.
Pierwszy rytuał pielgrzymki wymaga siedmiokrotnego okrążenia Kaaby, dużej,
czarnej, sześciennej budowli w centrum Wielkiego Meczetu w Mekce.
Następnie pielgrzymi siedem razy przechodzą między dwoma wzgórzami Safa i
Marwa.
Następnie udają się do Miny, oddalonej o około pięć kilometrów, przed głównym
rytuałem pielgrzymki na górze Arafat.
We wtorek punktem kulminacyjnym pielgrzymki jest zgromadzenie na górze Arafat,
oddalonej o około 10 kilometrów od Miny, gdzie, jak się uważa, Prorok Mahomet
wygłosił swoje ostatnie kazanie.
„Całe życie, od 40 czy 50 lat, marzyłem o odbyciu pielgrzymki” – powiedział
Jreish Mohammed, 68-latek ubrany w tradycyjny strój z rodzinnego Maroka.
„I w tym roku moje marzenie się spełniło”.
5.
Przyspieszone zdjęcia pokazują pielgrzymów hadżdż wykonujących tawaf w Mekce
Muzułmanie z całego świata gromadzą się w Arabii Saudyjskiej na doroczną
pielgrzymkę hadżdż. Film poklatkowy pokazuje pielgrzymów wykonujących tawaf,
rytuał okrążania Kaaby w Wielkim Meczecie w Mekce.
Kliknij: https://www.aljazeera.com/video/newsfeed/2026/5/25/timelapse-shows-hajj-pilgrims-performing-tawaf-in-mecca
6.
https://www.islamicity.org/78748/live-hajj-2026-1447/
7.
Faszyści znaleźli oryginalny sposób na dokonanie w Polsce zamachu stanu.
Przy tradycyjnej, przewidywalnej bierności „demokracji walczącej”.
8.
https://tvn24.pl/polska/jest-decyzja-o-karze-dla-tomasza-sakiewicza-st9065820
Prokurator nałożył na Tomasza Sakiewicza karę pieniężną w wysokości trzech
tysięcy złotych w związku z bezpodstawnym uchyleniem się od złożenia zeznań
podczas przesłuchania szefa Telewizji Republika - przekazała Prokuratura
Krajowa.
========
No. to musiało zaboleć tego milionera bez spodni…
9.
https://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,32810218,wiceminister-duszczyk-posadza-pozarzadowki-o-wspolprace-z-bialoruskimi.html
Maciej Duszczyk (Polska 2050) wygłosił to na antenie RMF, po powrocie na
stanowisko wiceministra spraw wewnętrznych i administracji. Ze stanowiska
zrezygnował w końcu minionego roku. Podkreślał, że była to jego osobista
decyzja.
Teraz ponownie objął funkcję wiceministra MSWiA, bo - jak stwierdził -
poprosili go o to premier Tusk i szef MSWiA Marcin Kierwiński, aby
"wykorzystał swoje umiejętności po przyjęciu Deklaracji Kiszyniowskiej,
która zmienia podejście do migracji". Stało się tak na niespełna miesiąc
przed wejściem w życie unijnego Paktu o Migracji i Azylu (będzie stosowany od
12 czerwca). Polska została z niego wyłączona.
Przypomnijmy, że w podpisanej 15 maja Deklaracji Kiszyniowskiej 46 państw
członkowskich Rady Europy domaga się zmiany interpretacji Europejskiej
Konwencji Praw Człowieka w zakresie praw migrantów i szerszych uprawnień dla
władz krajowych do wydalania cudzoziemców.
Duszczyk oskarża, ale nazw nie wymienia
W wywiadzie udzielonym w RMF FM Duszczyk zapewniał, że "w ramach
jakiejkolwiek relokacji paktu migracyjnego Polska nigdy nikogo nie przyjmie na
swoje terytorium. To nie jest tylko wytyczna polityczna, ale i prawna. Koniec
kropka".
- Jeżeli nie mamy silnej polityki deportacyjnej, żaden pakt nie zadziała, [...]
a niepożądanych migrantów będzie coraz więcej i nie będziemy mieli co z nimi
zrobić. Europejska polityka migracyjna musi mieć dzisiaj pewne bezpieczniki, na
które składają się bardzo szczelne granice i bardzo silna polityka powrotowa -
mówił Duszczyk.
W czasie wywiadu wiceminister nawiązał też do wydawania przez Europejski
Trybunał Praw Człowieka tymczasowego środka zapobiegawczego (interim measures),
stosowanego w celu zablokowania deportacji lub wydalenia cudzoziemców, wobec
których istnieje domniemanie, że mogą mieć prawo do ochrony międzynarodowej w
Polsce. Stwierdził, że osoby, które otrzymały interim measures wyjeżdżają z
Polski w ciągu 1-2 dni, a ich sprawy są w 95 proc. umarzane, więc staranie się
o ten środek zabezpieczający jest po prostu nadużywane.
Przywołując sytuacje migrantów, którzy starają się o ochronę międzynarodową na
przejściu granicznym w Terespolu, oświadczył, że niektóre organizacje
pozarządowe współpracują ze służbami białoruskimi. Nie wymienił jednak z nazwy
tych organizacji.
Wiceminister "godzi w dobre imię" organizacji pozarządowych
Na przejściu w Terespolu funkcjonariusze Straży Granicznej oceniają, kto należy
do tzw. grup wrażliwych i może się starać w Polsce o ochronę międzynarodową.
Ostatnio głośno było o trzykrotnym cofnięciu przez strażników niepełnosprawnej
25-letniej Somalijki z amputowanymi stopami, która prosiła o azyl w Polsce.
Ostatecznie dziewczyna cofnięta z granicy do Białorusi, została deportowana do
Somalii, gdzie jej życie jest zagrożone. Stało się tak mimo pomocy, jakiej
próbowała jej udzielić organizacja Hope&Humanity Poland. Razem z Instytutem
na Rzecz Państwa Prawa są jedynymi organizacjami, która interweniują na granicy
w Terespolu i składają do ETPCz w Strasburgu wnioski o wydanie interim
measures.
Tomasz Sieniow z Instytutu na Rzecz Państwa Prawa nie kryje irytacji
wypowiedzią wiceministra Duszczyka. Jego zdaniem rzuca ona cień na pracę jego
organizacji i godzi w jej dobre imię.
Wskazuje, że od 27 marca 2025 r. od momentu zawieszenia prawa do azylu Instytut
na rzecz Państwa Prawa uzyskał 12 zarządzeń tymczasowych ETPCz zawierających
interim measures, zakazujących Polsce odsyłania do Białorusi 50 osób, które
starały się o udzielenie ochrony międzynarodowej na przejściu granicznym w
Terespolu. Były to wyłącznie rodziny (przeważnie matki z dziećmi, a czasem
kobiety ciężarne odsyłane przez funkcjonariuszy SG do Białorusi).
- Wbrew twierdzeniom ministra Duszczyka, 95 procent z nich nie wyjechało z
Polski po 1-2 dniach. Sprawdziłem, że z 50 osób, którym pomogliśmy, 35 (70
proc.) od miesięcy czeka w Polsce na wydanie decyzji o udzieleniu ochrony
międzynarodowej. 14 osób wyjechało do innego państwa UE (czasem, aby dołączyć
do swoich mężów i ojców ubiegających się o ochronę w innym państwie), a jedna
osoba z ważnych powodów dobrowolnie wróciła do kraju pochodzenia - mówi
Sieniow.
Z kolei ze statystyk Małgorzaty Rycharskiej z Hope&Humanity wynika, że w
znanych jej sprawach w Polsce wciąż przebywa 25 z 51 osób, dla których
pełnomocnicy z tej organizacji uzyskali interim measures w okresie zawieszenia
prawa do azylu.
Duszczyk wprowadza trybunał w błąd?
- Żądamy od pana ministra Duszczyka przeprosin lub wskazania, które organizacje
współpracują ze służbami Białorusi. Rozsiewanie takich oskarżeń w sytuacji, gdy
wiadomo, że są dwa podmioty występujące o interim measures w obronie
cudzoziemców odsyłanych z Terespola nie może pozostać bez reakcji. Jeśli w
naszym państwie działają agenci reżimu Łukaszenki, należy ich pociągnąć do
odpowiedzialności karnej, a nie mówić o tym w mediach, mącąc w głowach niezorientowanym
słuchaczom - apeluje Sieniow. …
- Zarówno my, jak i Instytut na Rzecz Państwa Prawa wiemy, kiedy ludzie, dla
których szykujemy pomoc, pojawią się na przejściach granicznych, co - zdaniem
ministra - ma być dowodem na współpracę. Używamy do tego magicznej technologii
zwanej internetem - dodaje Małgorzata Rycharska z Hope&Humanity.
Jej zdaniem minister Duszczyk mówi skandaliczne słowa o ludziach, którzy
najpierw zostali wyrzuceni przez SG, a potem wpuszczeni tylko i wyłącznie
dzięki interim measures. - Minister mówi, że "te osoby tak naprawdę nie
powinny wjechać do Polski, ale Europejski Trybunał Praw Człowieka wydaje środek
zapobiegawczy". Jeśli miałoby to dotyczyć osób, którym pomogłyśmy, to kto
- zdaniem ministra - nie powinien był wjechać do Polski? Matki z małymi
dziećmi? Pierwsza, która została wypchnięta 27 marca 2025, a potem ponownie i
wjechała dopiero dzięki interim measure, dostała ostatnio status uchodźcy. A
może chodzi o człowieka z gangreną w obu nogach? O niewidomego? O ludziach po
więzieniach i torturach? Małoletnich bez opieki, na których akty urodzenia nikt
nie chciał nawet spojrzeć? - pyta Rycharska.
- Jeśli prawdą jest, że minister Duszczyk osobiście namówił ETPCz do zmiany
sposobu wydawania środków zapobiegawczych, jednocześnie wprowadzając trybunał w
błąd i opowiadając historie, jakoby 95 proc. osób uciekało z Polski 1-2 dni po
wpuszczeniu oraz opowiadając plotki o naszej domniemanej współpracy [z
Białorusią], to mamy do czynienia z manipulacją najwyższego organu sądu
europejskiego - dodaje Rycharska.
- Oznaczałoby to, że minister Duszczyk jest odpowiedzialny za pushbacki 11
osób, które po 10 grudnia zeszłego roku nie dostały już interim mesures i nadal
ukrywają się na Białorusi - mówi Rycharska.
Wylicza, że jest wśród nich 16-latka z Erytrei, osoby po torturach lub ciężko
chore z Etiopii, Erytrei, Jemenu i Somalii oraz niepełnosprawna dziewczyna z
Somalii, która została przez reżim aresztowana i deportowana do kraju, w którym
grozi jej śmierć.
Przygotowywał zawieszenie prawa do azylu
Wypowiedź Duszczyka na antenie RMF FM zbiegła się z przedłużeniem od 21 maja o
kolejne 60 dni czasowego zawieszenie prawa do azylu na granicy z Białorusią.
Wcześniej Sejm na wniosek rządu wyraził zgodę na ten krok. To już siódme takie
przedłużenie od marca 2025 r. (pierwsze rozporządzenie weszło w życie 27 marca
2025 r.).
Kiedy Maciej Duszczyk poprzednio był wiceszefem MSWiA, to na nim spoczęło m.in.
przygotowanie projektu przepisów zawieszających prawo do azylu, co premier
Donald Tusk zapowiedział w ramach rządowej "strategii migracyjnej". …
========
Borze zielony, iluż to sqrwysynów jest po „naszej” stronie…
10.
https://wyborcza.pl/7,75399,32811324,wiecej-rosyjskiego-mniej-nauki-o-hitlerze-w-szkolach-afd-idzie.html#s=S.TD-K.C-B.1-L.2.duzy
Prawdopodobieństwo przejęcia władzy w Saksonii-Anhalt przez AfD jest tak
wysokie, że władze federalne zastanawiają się, jak ograniczyć politykom dostęp
do tajnych informacji, aby nie wpadły one w ręce Rosjan.
W sondażach przed wrześniowymi wyborami w Saksonii-Anhalt AfD od dłuższego
czasu notuje ok. 41-42 proc. poparcia. Partia jest krok od przejęcia władzy i
samodzielnych rządów – obecnie mogłaby liczyć na 41 mandatów w 83-osobowym
landtagu.
Popularność AfD rośnie, spada poparcie dla rządu Merza
Ulrich Siegmund, szef Alternatywy dla Niemiec, liczy, że do wyborów poparcie
dla jego partii jeszcze bardziej wzrośnie. Od ubiegłego roku, gdy Friedrich
Merz (CDU) został kanclerzem i wszedł w koalicję z SPD, AfD zyskuje poparcie.
Obecnie w skali całych Niemiec zajmuje pierwsze miejsce pod względem
popularności - głosować na tę partię chce 27 proc. Niemców, podczas gdy na
drugą w sondażach CDU/CSU – tylko 23 proc.
Na wschodzie Niemiec tradycyjnie utrzymuje się wysokie poparcie dla skrajnej
prawicy, a dodatkowo zyskuje ona dzięki niepopularnym wypowiedziom rządzących w
Berlinie.
Chadecy zaliczyli spadek w sondażach, po tym jak Friedrich Merz niedawno
przyznał, że Niemcy czekają najpewniej cięcia w emeryturach. Z kolei na
początku maja Bärbel Bas, ministra pracy i polityki społecznej, podczas debaty
parlamentarnej w Bundestagu stwierdziła, że obcokrajowcy nie przyczyniają się
do wzrostu wydatków na świadczenia socjalne. To także odbiło się na notowaniach
partii rządzącej.
Do 2040 roku land straci 15 proc. swoich mieszkańców
Wypowiedź Bas stoi w sprzeczności z oficjalnymi danymi, wedle których aż 45
proc. pobierających w Niemczech świadczenia to obcokrajowcy, jednocześnie
stanowiący tylko 15 proc. populacji.
Na pesymistyczne nastroje społeczne w Niemczech wpływ mają rosnące obciążenia i
niepewność związana z sytuacją gospodarczą w kraju, pogrążonym w stagnacji.
W Saksonii-Anhalt sytuacja jest szczególnie mało perspektywiczna. Land szybko
się wyludnia i ma najstarszą populację w całych Niemczech (średnia wieku wynosi
46 lat). Obecnie liczy nieco ponad 2 mln mieszkańców, do 2040 roku ma stracić
15 procent z nich.
Na tej fali po władzę w regionie idzie AfD. To, że dojdzie do władzy, jest
niemal przesądzone. Nawet gdyby partia nie zdobyła większości w wyborach,
sformowanie jakiejkolwiek innej koalicji bez udziału AfD wydaje się niemożliwe.
Poza AfD do landtagu weszliby jeszcze chadecy i Lewica. Ok. 6 proc. poparcia
notują socjaldemokraci. Ponieważ CDU zobowiązała się do niewchodzenia w
koalicję z Lewicą, rządy jakiejkolwiek partii bez AfD w regionie po 6 września
nie będą możliwe.
Skok skrajnej prawicy na administrację
Działacze partii AfD nie kryją, że szykują głębokie zmiany i skok na
administrację po przejęciu władzy. Z powodu odejść na emerytury w regionalnym
rządzie ma zwolnić się ok. 150-200 stanowisk, które zasilić mają działacze AfD.
Ulrich Siegmund zapowiedział, że nie będzie przy tym żadnej „ideologicznej
weryfikacji" kandydatów, którzy mogą jednocześnie należeć do zakazanych
prawem organizacji. AfD w Saksonii-Anhalt została uznana oficjalnie przez
Federalny Urząd Ochrony Konstytucji za skrajnie prawicową. Oznacza to, że może
być legalnie inwigilowana.
Partia zapowiada duże zmiany w szkolnictwie, edukacji i kulturze, w których
kraje związkowe w Niemczech prowadzą swoją własną politykę, na którą Berlin nie
ma wpływu. W programie AfD można przeczytać, że chce zwiększyć liczbę godzin
języka rosyjskiego.
„Niemcy, a w szczególności Saksonia-Anhalt, są żywotnie zainteresowane dobrymi
stosunkami z Rosją, zarówno gospodarczymi, jak i kulturalnymi. Obecna
antyrosyjska polityka głównych partii politycznych nie leży w interesie
Niemiec"
- głosi program AfD. Partia chce również przywrócenia wymian uczniowskich ze
szkołami w Rosji.
AfD może rządzić w Saksonii-Anhalt. "Więcej Bismarcka, mniej Hitlera"
Działacze głoszą też, że w programie szkolnym „ma być więcej Bismarcka, a mniej
Hitlera". Według Siegmunda, Bismarck był politykiem, który miał największy
wpływ na to, „jakie Niemcy są obecnie".
Działacze piszą w programie, że należy odejść od rozliczeń czasów nazizmu.
„Proces rozliczania się z przeszłością jest dokładnym przeciwieństwem
pokonywania jej, bo prowadzi do utrwalania kompleksu winy, doprowadził do tego,
że duma narodowa jest powszechnie uważana za coś niegodnego szacunku, obrona
własnych interesów jest postrzegana jako nieprzyzwoita, a politycy unikają
jakichkolwiek pozytywnych odniesień do naszej bogatej historii sprzed 1933
roku" - można przeczytać w rozdziale programu „Kultura i integracja".
AfD zamierza przeznaczyć więcej funduszy na pomniki żołnierzy niemieckich,
walczących w obydwu wojnach światowych.
„Polegli żołnierze oddali życie w obronie ojczyzny. Uznanie i uhonorowanie tej
wielkiej ofiary jest pierwszym sygnałem patriotycznej przemiany" - piszą
działacze AfD.
Jednocześnie zapowiadają zmiany programowe i „odejście od lewicowej
ideologii" w Centrali Kształcenia Politycznego zajmującej się edukacją i
kształtowaniem społeczeństwa obywatelskiego. Krytyczne wobec AfD regionalne
media publiczne mają szykować się na kłopoty w związku z zapowiedzią zniesienia
abonamentu radiowo-telewizyjnego.
Skrajna prawica zyska dostęp do informacji służb i będzie mogła wpływać na
wybór sędziów
Zmiany czekają również sądownictwo. W Saksonii-Anhalt sędziów sądów
powszechnych nominuje ministerstwo sprawiedliwości, co oznacza, że AfD zyska
bezpośredni wpływ na ich wybór.
Partia zapowiada również areszty deportacyjne dla wszystkich cudzoziemców z
nakazem deportacyjnym, którzy przebywają w landzie (obecnie na deportacje czeka
5 tys. osób, zdecydowana większość – poza aresztem). Chce również stworzyć
osobne klasy w szkołach dla dzieci uchodźców.
Ból głowy politykom w Berlinie przyprawia myśl o dostępie AfD do materiałów
poufnych i tajnych, zebranych przez niemieckie służby. Chodzi o możliwe
zdemaskowanie agentów, dzielących się informacjami na temat skrajnej prawicy i
ruchów neonazistowskich, ale również możliwe przekazywanie tajnych informacji
Rosji. (…)
11.
Kryzys na Bliskim Wschodzie na żywo: Trump sugeruje, aby kraje regionu
podpisały porozumienia Abrahama, uznając Izrael w ramach każdej umowy
Prezydent USA napisał w mediach społecznościowych, że kraje powinny uznać
porozumienie z Iranem za „znacznie bardziej historyczne wydarzenie”
https://www.theguardian.com/world/live/2026/may/25/iran-war-news-middle-east-crisis-oil-price-us-tehran-peace-talks-deal-strait-hormuz#top-of-blog
W obszernym wpisie na portalu Truth Social Donald Trump stwierdził, że proces
powinien rozpocząć się od „natychmiastowego podpisania” porozumień Abrahama
przez Katar i Arabię Saudyjską , a następnie „wszyscy inni powinni pójść w ich
ślady”. Kontynuował:
Jeśli tego nie zrobią, nie powinni być stroną tego Porozumienia, ponieważ
świadczy ono o złych intencjach. Rozmawiając z wieloma z wyżej wymienionych
Wielkich Przywódców, powiedzieliśmy, że byliby zaszczyceni, gdyby Islamska
Republika Iranu stała się częścią Porozumień Abrahama, gdy tylko nasz Dokument
zostanie podpisany.
Wow, to by było coś wyjątkowego! To będzie najważniejsza umowa, jaką
kiedykolwiek podpisze którykolwiek z tych Wielkich, ale zawsze pogrążonych w
konflikcie krajów.
Nic w przeszłości ani w przyszłości tego nie przewyższy. Dlatego też stanowczo
domagam się, aby wszystkie kraje natychmiast podpisały Porozumienia Abrahama.
Jeśli Iran podpisze swoje Porozumienie ze mną, jako prezydentem Stanów
Zjednoczonych Ameryki, będzie to dla mnie zaszczytem, jeśli również on będzie
częścią tej bezprecedensowej światowej koalicji.
Bliski Wschód byłby zjednoczony, potężny i silny gospodarczo, jak
prawdopodobnie żaden inny region na świecie! Na mocy tej PRAWDY, proszę moich
Przedstawicieli o rozpoczęcie i pomyślne zakończenie procesu podpisywania przez
te kraje już Historycznych Porozumień Abrahamowych.
„Siły amerykańskie przeprowadziły dziś ataki samoobronne w południowym Iranie,
aby chronić nasze wojska przed zagrożeniami ze strony sił irańskich” –
powiedział rzecznik Centcomu. W oświadczeniu nie podano szczegółów ataków, a
jedynie wskazano, że wśród celów znalazły się wyrzutnie rakietowe i łodzie
próbujące „rozmieścić miny”.
Agencja Reuters, cytując urzędnika, podała, że naloty zagroziły i tak już
kruchemu zawieszeniu broni, które weszło w życie 8 kwietnia. Do ataku doszło w
czasie, gdy główny negocjator Iranu i minister spraw zagranicznych przebywali w
Dosze na rozmowach z premierem Kataru na temat potencjalnego porozumienia
mającego zakończyć wojnę.
Szok wywołany wojną z Iranem i jej następstwa skłoniły rywali na Bliskim
Wschodzie do poparcia porozumienia pokojowego, co zmusiło administrację Trumpa
do zaakceptowania wstępnego porozumienia pomimo zaciekłego sprzeciwu ze strony
Izraela i jego zwolenników w Waszyngtonie.
Działania dyplomatyczne podejmowane są w czasie, gdy region przekształca się,
aby dostosować się do osłabionej pozycji USA po tym, jak Waszyngton nie był w
stanie zadać Iranowi druzgocącego ciosu , wymusić otwarcia Cieśniny Ormuz ani
zapewnić bezpieczeństwa sojusznikom z Zatoki Perskiej. Teheran ma niewielu
sojuszników w regionie, ale przetrwanie reżimu oznaczało, że jego sąsiedzi
musieli znaleźć kompromis.
Andreas Krieg, profesor nadzwyczajny w Kings College London, powiedział, że
kraje Zatoki Perskiej są zszokowane stopniem, w jakim Waszyngton chronił Izrael
przed irańskimi dronami i rakietami, pomimo bilionów dolarów inwestycji z
krajów Zatoki Perskiej napływających do USA.
„Prawdopodobnie jesteśmy świadkami ostatnich dni amerykańskiego imperium na
Bliskim Wschodzie” – powiedział. „Po drugiej stronie Zatoki Perskiej panuje
całkowite rozczarowanie amerykańskimi wpływami i zdolnością Ameryki do
przewodzenia”.
Tymczasowe porozumienie zostało osiągnięte pod koniec ubiegłego tygodnia, po
tym jak pakistańscy i katarscy urzędnicy udali się do Iranu, by ostatecznie
dążyć do zawarcia wstępnego porozumienia między Teheranem a Waszyngtonem.
Podczas sobotniej rozmowy z Trumpem, przywódcy ośmiu krajów o muzułmańskiej
większości wezwali go do zaakceptowania porozumienia, które zakończyłoby wojnę,
ponownie otworzyło cieśninę Ormuz i wznowiło negocjacje w sprawie irańskiego
programu nuklearnego.
12.
Iran zaprzecza, że porozumienie z USA jest bliskie, mimo pewnych postępów
Teheran twierdzi, że „sprzeczne oświadczenia” ze strony USA i Izraela
utrudniają negocjacje
https://www.theguardian.com/world/2026/may/25/iran-denies-deal-us-imminent-israel-oman-strait-of-hormuz
Iran studzi doniesienia o rychłym zawarciu porozumienia ze Stanami
Zjednoczonymi, wskazując na niejasności w stanowiskach USA i ingerencję Izraela
jako główne czynniki utrudniające osiągnięcie pełnego porozumienia.
Przemawiając na cotygodniowej konferencji prasowej Ministerstwa Spraw
Zagranicznych, Esmail Baghaei, rzecznik irańskiego zespołu negocjacyjnego,
stwierdził również, że kwestia przyszłego zarządzania cieśniną Ormuz jest
kwestią, w której Oman i Iran muszą dojść do porozumienia, i że nie proponuje
się w niej opłat drogowych, lecz „opłat za usługi nawigacyjne”.
Odnosząc się do stanu rozmów, Baghaei powiedział: „Prawdą jest, że osiągnęliśmy
porozumienie w znacznej części omawianych kwestii. Ale stwierdzenie, że oznacza
to rychłe podpisanie umowy – nikt nie może wysuwać takiego twierdzenia”.
Podkreślił również, że zawieszenie broni w Libanie musi zostać włączone do
porozumienia, które umożliwiłoby Iranowi przepływanie statków handlowych przez
cieśninę, a także zniesienie blokady irańskich portów przez Stany Zjednoczone.
…
13.
Republikanie buntują się przeciwko umowie z Iranem: Trump pod ostrzałem
sojuszników
https://www.repubblica.it/esteri/2026/05/25/news/repubblicani_usa_contro_trump_guerra_iran-425367936/?ref=RHLF-BG-P6-S4-T1-r2975
Najbardziej miażdżąca krytyka padła ze strony byłego sekretarza stanu i
dyrektora CIA Mike'a Pompeo, który skrytykował finalizowaną umowę z Iranem:
„Płacenie Pasdaranowi za stworzenie programu broni masowego rażenia w celu
terroryzowania świata”. Biały Dom zareagował, wzywając go, by „zamknął gębę
temu głupcowi”. Nie jest on jednak jedynym Republikaninem, który podniósł głos,
co być może skłoniło Trumpa do sprostowania jego komunikatu, w którym napisał,
że nie spieszył się z podpisaniem umowy, zwłaszcza jeśli nie gwarantuje ona, że
Teheran nigdy nie będzie posiadał broni jądrowej. Wielu sojuszników prezydenta
obawia się jednak, że teraz po prostu chce zostawić za sobą wojnę, która stała
się zbyt kosztowna, akceptując każde wyjście, które można przedstawić jako
sukces. Innymi słowy, zwykłe „Taco”, „Trump zawsze tchórzy”.
To jest kluczowa zagadka, trudna do rozwiązania, zwłaszcza w kontekście wyborów
parlamentarnych w listopadzie , które grozi mu przegraną.
Senator Graham, wierny sojusznik Trumpa, skomentował: „Jeśli zostanie
osiągnięte porozumienie kończące konflikt, ponieważ Cieśnina Ormuz będzie
postrzegana jako niemożliwa do obrony przed irańskim terroryzmem, a Iran nadal
będzie posiadał zdolność do zniszczenia kluczowej infrastruktury naftowej w
Zatoce Perskiej, wówczas Teheran będzie postrzegany jako dominująca siła
wymagająca dyplomatycznego rozwiązania. To połączenie postrzeganej zdolności
Iranu do ciągłego terroryzowania Cieśnin i wyrządzania ogromnych szkód
infrastrukturze naftowej w Zatoce Perskiej stanowi istotną zmianę w równowadze
sił w regionie i z czasem stanie się koszmarem dla Izraela. Co więcej, można
się zastanawiać, dlaczego wybuchła wojna, jeśli te przekonania są trafne”.
Ważkie pytanie: dlaczego zaatakowaliśmy, skoro doprowadziło to do oddania
Zatoki Perskiej Iranowi?
Pompeo był jeszcze bardziej surowy: „Proponowana umowa wydaje się żywcem wyjęta
z podręcznika Wendy Sherman, Roberta Malleya i Bena Rhodesa: zapłacić Pasdaran
za stworzenie programu broni masowego rażenia i terroryzować świat. To wcale
nie jest America first. Rozwiązanie jest proste: otworzyć te cholerne Cieśniny.
Odciąć Iran od dostępu do pieniędzy. Zniszczyć wystarczająco dużo potencjału
Iranu, żeby nie mógł zagrozić naszym sojusznikom w regionie. Długo na to
czekaliśmy. Zaczynajmy”.
Dyrektor ds. komunikacji Białego Domu, Steven Cheung, wybrał obelgę, by
odpowiedzieć: „Mike Pompeo nie ma pojęcia, o czym mówi. Powinien zamknąć tę
głupią gębę i zostawić prawdziwą pracę profesjonalistom”.
Senator z Teksasu Cruz jednak przesadził: „Jestem głęboko zaniepokojony tym, co
słyszymy o „porozumieniu” z Iranem. Decyzja prezydenta Trumpa o ataku była
najważniejsza w jego drugiej kadencji. Spisał się dobrze, a my osiągnęliśmy
niezwykłe rezultaty militarne”. Ostrzegł zatem: „Jeśli rezultatem tego
wszystkiego miałby być irański reżim nadal rządzony przez islamistów
krzyczących „śmierć Ameryce”, otrzymujący teraz miliardy dolarów, zdolny do
wzbogacania uranu i rozwijania broni jądrowej oraz sprawujący skuteczną
kontrolę nad Cieśniną Ormuz, to taki wynik byłby katastrofalnym błędem”. Cruz
wezwał Trumpa do wycofania się: „Szczegóły wciąż wypływają na światło dzienne i
modlę się, aby wstępne doniesienia były błędne, ale fakt, że negocjator Bidena,
Rob Malley, chwali porozumienie, nie napawa optymizmem. Prezydent wierzy w
pokój poprzez siłę, a jego silne przywództwo już uczyniło Amerykę znacznie
bezpieczniejszą. Powinien nadal trzymać linię, bronić Stanów Zjednoczonych i
egzekwować czerwone linie, które wielokrotnie wyznaczał”. Wysoko postawiony informator
amerykańskiego wywiadu podsumował dyskusję w następujący sposób: „Spójrzcie na
cele Trumpa, powody, dla których wycofał się z JCPOA, i na to, co zyskałby
dzięki tej umowie. Czy warto było wywoływać wojnę?”
14.
Pogląd „Guardiana” na wzmacnianie uścisku Erdogana nad Turcją: wynik kolejnych
wyborów jest już przesądzony
https://www.theguardian.com/commentisfree/2026/may/24/the-guardian-view-on-erdogans-tightening-grip-on-turkey-the-next-election-is-already-being-decided
Kolejne wybory prezydenckie w Turcji zaplanowano na 2028 rok. Wielu uważa, że
nastąpią wcześniej. Jednak zanim głosy zostaną oddane, wynik może być już
przesądzony – zwłaszcza po kilku dniach.
W czwartek sąd apelacyjny usunął szefa opozycyjnej Republikańskiej Partii
Ludowej (CHP), Özgüra Özela, unieważniając konkurs na jej przywódcę w 2023
roku. 51-latkowi przypisuje się ożywienie CHP, które rozgromiło rządzącą partię
Sprawiedliwości i Rozwoju w wyborach lokalnych w 2024 roku. Był również jednym
z niewielu wysokich rangą funkcjonariuszy, którzy nie zostali objęci szeroko
zakrojonymi represjami, które doprowadziły do aresztowań setek urzędników i
polityków CHP. Human Rights Watch twierdzi, że system sprawiedliwości został
wykorzystany przeciwko opozycji. Masowy proces o korupcję rozpoczął się w
marcu, a oskarżonymi byli m.in. burmistrz Stambułu, Ekrem İmamoğlu, aresztowany
w zeszłym roku w dniu, w którym został wybrany na kandydata CHP na prezydenta.
Może mu grozić kara ponad 1900 lat więzienia, jeśli zostanie skazany za
wszystkie zarzuty.
Czwartkowa decyzja została powszechnie uznana za próbę dalszego osłabienia i
rozbicia CHP, którą nazwano „sądowym zamachem stanu”. Niepopularny poprzednik
Özela, Kemal Kılıçdaroğlu – który przegrał wybory w 2023 roku z Recepem
Tayyipem Erdoğanem pomimo wzrostu opozycji wobec prezydenta – został
przywrócony na stanowisko.
Od czasu objęcia władzy w 2003 roku Erdoğan podąża coraz bardziej autorytarną
ścieżką, zwłaszcza po protestach w parku Gezi w 2013 roku, a zwłaszcza po próbie
zamachu stanu sprzed 10 lat. Przeforsował zmiany w konstytucji, które zastąpiły
system parlamentarny wysoce scentralizowanym systemem prezydenckim. Jego
wyznawcy kontrolują media. Społeczeństwo obywatelskie zostało zmiażdżone. W
czwartek podpisał dekret zamykający prywatny uniwersytet znany jako ośrodek
poglądów liberalnych.
Obowiązuje limit dwóch kadencji prezydenckich, ale Erdoğan będzie mógł ponownie
kandydować w przypadku przedterminowych wyborów. Jego odprężenie w stosunkach z
Kurdami może również przynieść poparcie prokurdyjskiej partii Równość Ludów i
Demokracja dla zmiany konstytucji. Słaby stan gospodarki prawdopodobnie nie
poprawi się, biorąc pod uwagę duże uzależnienie Turcji od importu paliw.
Pan Erdoğan przedstawił się jako rozwiązanie problemów, które sam stworzył.
Jednak rosnące koszty utrzymania osłabiają poparcie. Bank centralny podniósł w
tym miesiącu tegoroczny cel inflacyjny z 16% do 24%. Giełda spadła o 6% po
ogłoszeniu dyskwalifikacji pana Özela, a lira osiągnęła rekordowo niski poziom,
choć w piątek nastąpiło odbicie. Ogłoszenie kolejnej amnestii podatkowej nie
złagodzi problemów gospodarczych ani nie zachęci obcokrajowców do inwestowania
w tym niepewnym klimacie prawnym i politycznym.
Prezydent utrzymał poparcie w kraju i posłuszeństwo za granicą, umiejętnie
radząc sobie ze złożoną sytuacją międzynarodową, w tym wojnami w Zatoce
Perskiej i na Ukrainie oraz niestabilną sytuacją w Syrii. W czwartek Donald
Trump pochwalił „twardziela”, który „wykonał świetną robotę”. Dla UE, niegdyś
kluczowego źródła nacisku, priorytetem jest teraz Ukraina. Jak ze złością
zauważył pan Özel , sir Keir Starmer i Partia Pracy – kolejna centrolewicowa
partia – mieli niewiele do powiedzenia w sprawie aresztowania pana İmamoğlu.
To błąd. Demokracja nie znika z dnia na dzień; jest niszczona miesiącami,
latami i dekadami. Być może nie będzie poważnych obaw co do sposobu oddawania i
liczenia głosów w kolejnych wyborach w Turcji. Jednak o demokracji decyduje nie
tylko to, co dzieje się w danym dniu, ale także to, kto kandyduje i czy jego
głos zostanie usłyszany. Bez sprzeciwu, wynik kolejnej kampanii jest już
przesądzony.
========
https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/802225,kaczynski-trzeba-czynic-wszystko-by-polska-byla-tym-czym-jest-dzis-turcja.html
15.
https://wyborcza.pl/7,101707,32810552,nie-zyje-stanislaw-janicki-byl-tworca-najdluzej-emitowanego.html#s=S.TD-K.C-B.1-L.1.duzy
rytyk filmowy, dziennikarz, twórca prawie 40 dokumentów. A także słynnego
programu "W starym kinie". Stanisław Janicki zmarł w wieku 92 lat.
Wiadomość o śmierci Stanisława Janickiego podał krytyk i filmoznawca Łukasz
Maciejewski.
"Zmarł Stanisław Janicki. Pomimo imponującego wieku, wciąż był twórczy i
zaangażowany. Umawialiśmy się na sierpień – miał być gościem Festiwalu Andrzeja
Wajdy w Suwałkach – »Wajda na Nowo«. Cieszył się na to spotkanie" –
napisał na Facebooku.
Urodzony 11 listopada 1933 r. Janicki był krytykiem, dziennikarzem,
scenarzystą, autorem jedenastu książek poświęconych kinematografii polskiej i
japońskiej, reżyserem niemal 40 dokumentów, a także laureatem licznych nagród,
w tym Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski.
– Maturę zrobiłem w 1951 r. i zaprzepaściłem egzaminy do łódzkiej Filmówki.
Poszedłem na dziennikarstwo do Warszawy, wiedziałem, że chcę być dziennikarzem
filmowym, a żeby coś w zawodzie zdziałać, muszę być w centrum wydarzeń. I
zostałem na 44 lata – opowiadał "Wyborczej".
W latach 1959-1970 Stanisław Janicki pracował jako redaktor miesięcznika
"Film", w latach 1970-1974 – miesięcznika "Kino". Zasiadał
w jury festiwali filmowych, wykładał m.in. na Uniwersytecie Śląskim.
Polacy najbardziej kojarzą go jednak z programem "W starym kinie",
emitowanym w Telewizji Polskiej od maja 1965 r. do maja 2000 r.
W 2013 r. Jędrzej Słodkowski pytał Janickiego w "Wyborczej", czy
nieco mu to nie doskwiera. – W przeszłości może trochę wkurzało. Ale w
poniedziałek przekraczam ostatni Rubikon – kończę 80 lat. Za siebie patrzę ze
spokojem. Wiem też, że to, co robiłem w TVP, a dziś kontynuuję w Kino Polska,
ma sens. Co dzień spotykam ludzi, którzy mi za ten program dziękują –
odpowiedział krytyk.
Stanisław Janicki miał 92 lata.
Dzień dobry. Dziękuję.
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń