DRUGI OBIEG
Piątek, 12 czerwca 2026

1.
Pamiętasz, Czytelniku? Kilka dni temu D.O. cytował komentarz Guardiana na temat tego, że papież Leon to ten typ polityka, jakiego świat potrzebuje.
Znowu mówi to, czego nie potrafi z siebie wyksztusić żaden liczący się polityk. A my, a świat bardzo potrzebuje takich słów.

Że to tylko słowa?
Nie: to aż słowa. Słowa czasem mają większą moc niż armatnie wystrzały; potrafią zmienić świat wokół nas.
D.O. zawsze powtarza, że zrówna wojna, jak i pokój rodzą się w ludzkich głowach i wychodzą na świat przez usta.

1.

Papież wzywa do rachunku sumienia w kwestii imigracji: przyjmowania, pomagania i integrowania.

Papież dziękuje Wyspom Kanaryjskim za pomoc udzieloną „tak wielu ukrzyżowanym braciom”

Jestem imigrantem. Stałem się jednym z nich i Bóg przyszedł mnie zobaczyć.
https://www.abc.es/sociedad/papa-pide-europa-examen-conciencia-sobre-inmigracion-20260611134222-nt.html
Papież wzywa Europę do rachunku sumienia w kwestii imigracji: do przyjmowania, pomagania i integrowania
W Arguineguín papież twierdzi, że „godność człowieka nie traci na wartości, gdy przekracza się granice”.

Europa „nie może głosić ludzkiej godności i przyzwyczaić się do tego, że Morze Śródziemne i Atlantyk to cmentarze bez nagrobków”. Papież Leon XIV powiedział to po przybyciu na Wyspy Kanaryjskie, trzeci i ostatni przystanek w swojej podróży do Hiszpanii. Realizując plan papieża Franciszka, Prevost postanowił zakończyć swoją wizytę na archipelagu u wybrzeży Afryki Zachodniej, popularnym celu migrantów na szlaku atlantyckim.
Europejski Pakt o Azylu i Imigracji wchodzi w życie jutro.

Martwe ciała
„Są ludzie uratowani na morzu i martwe ciała wydobyte z wód” – powiedział Papież. „Dlatego Następca Piotra nie może ignorować tych lądowań. Kościół nie może ignorować tych wód ani żadnego miejsca, gdzie głód, pragnienie, przemoc, strach czy wygnanie nadal ranią ludzką godność”.

„Nie jesteście liczbami”
„Drodzy migranci” – powiedział Papież w porcie Arguineguín na wyspie Gran Canaria: „Zanim powiem wam cokolwiek więcej, chcę pokłonić się przed waszą godnością. Nie jesteście numerami ani aktami! Jesteście ludźmi z rodziną i domem, które zostawiliście za sobą, z marzeniami, którymi nikt nie ma prawa gardzić. Ale chcę wam również powiedzieć, że wasze życie musi być chronione. Nie oddawajcie swojego istnienia tym, którzy się o nie targują. Nie wierzcie tym, którzy obiecują łatwe raje w zamian za wasze ciało, pieniądze, milczenie lub wolność. Te fałszywe obietnice to „syrenie pieśni”, to przemysł śmierci. Wasz dramat” – powiedział Prevost – „musi stać się rachunkiem sumienia: dla narodów pochodzenia, które muszą tworzyć warunki pokoju, sprawiedliwości i rozwoju; dla narodów tranzytowych, powołanych do ochrony, a nie pozostawiania słabych w rękach przestępczych sieci; dla Europy” – podkreślił Leone wśród oklasków – „która nie potrafi głosić ludzkiej godności i pogodzić się z tym, że Morze Śródziemne i Atlantyk są… cmentarze bez nagrobków; dla społeczności międzynarodowej, powołanej do skutecznej i wytrwałej współpracy.”

Jak Franciszek
Leon powtórzył gest Franciszka na Lampedusie w 2013 roku i wrzucił wieniec do oceanu, upamiętniając w ten sposób śmierć licznych migrantów. Następnie papież zatrzymał się na modlitwie przed krzyżem wykonanym z pozostałości wraku statku.
 (Reuters)

Skrajna prawica przeciwko
Podczas gdy w Hiszpanii rząd socjalisty Pedro Sancheza, obecnego na Wyspach Kanaryjskich w imieniu papieża, zalegalizował niedawno 500.000 migrantów, skrajnie prawicowa partia Vox podsyca ksenofobiczną retorykę o „priorytecie narodowym”, powołując się na argument chrześcijańskich korzeni Europy. Jej lider, Santiago Abascal, jest zagorzałym zwolennikiem teorii, że przyjmowanie migrantów jest „czynnikiem przyciągającym”, czyli skłaniającym ich do wyjazdu. Partia ta ostro zaatakowała hiszpańskich biskupów w kwestii imigracji, oskarżając ich nawet o czerpanie korzyści finansowych z systemu recepcyjnego.

Molo Wstydu
Papież odwiedził tzw. „molo wstydu”, do którego w ciągu tygodnia w 2020 roku przybyło około 3000 migrantów. Z Mauretanii i Senegalu, od Maroka po Saharę, migranci przybyli na pokładach senegalskich cayucos i pateras, prowizorycznych barek i tratw. Z powodu pandemii COVID-19 nikt nie mógł jednak wejść do portu: jedynie Caritas zorganizował akcję ratunkową dla rozbitków, dostarczając żywność i środki medyczne. Od 2020 roku 19.000 osób zginęło podczas próby dotarcia na Wyspy Kanaryjskie, a w samym 2025 roku – 1906. W 2026 roku napływ migrantów zmniejszył się o 80%. „To” – wyjaśnił Jesua Yave Pinar Ramirez, szef Afrykańsko-Europejskiej Sieci na rzecz Mobilności Ludzi (RAEMH) w wywiadzie dla tygodnika Vida Nueva – „nie oznacza, że zjawisko migracji zmalało, ale że się zmieniło: istnieją szersze, tajne i znacznie bardziej śmiercionośne szlaki”. Wyspy Kanaryjskie należą do Hiszpanii od 1496 roku i obecnie stanowią wspólnotę autonomiczną. Zanim jutro wróci do Rzymu, Leon przeniesie się z Gran Canarii na Teneryfę.

„Handlarze potworami”
W swoim przemówieniu Papież nie omieszkał potępić handlarzy ludźmi i podkreślił, że obok prawa do migracji istnieje również prawo do pozostania we własnym kraju. „Nawet dzisiaj w tych morzach czają się potwory” – powiedział Leone: „Mafie, które handlują ludźmi w desperacji, handlarze, którzy zniewalają kobiety i dzieci, oraz obojętność wielu, która pozwala, by biedni zostali pochłonięci przez wyzysk lub zapomnienie” – powiedział Prevost. Z tego powodu, kontynuował, „Kościół nie może milczeć wobec tych, którzy zostali porzuceni na jego wodach”.

Prawy sierpowy
„Godność ludzka” – podkreślił Papież – „wymaga bezpiecznych i legalnych dróg, ulgi i pomocy, autentycznej współpracy w walce z handlarzami ludźmi, skutecznej ochrony ofiar, poważnych procedur przyjmowania i integracji oraz polityki, która pozwala każdemu żyć z godnością na swojej ziemi. Jeśli istnieje prawo do szukania schronienia w obliczu zagrożenia życia, istnieje również prawo do niemigrowania: prawo do pozostania w domu bez głodu, bez wojny, bez prześladowań, bez przemocy, bez wyludniania ziemi, bez korupcji okradającej biednych z chleba, bez broni niszczącej przyszłość dzieci. Nie możemy przyzwyczaić się do liczenia zmarłych. Godność ludzka nie ma paszportu i nie traci na wartości, gdy przekracza granice”.

„Ona mogłaby być naszą córką”
„Kiedy migrant przestaje być jednym z wielu” – powiedział Leone, odnosząc się do zeznań Tito Villarmei, ratownika morskiego – „przestaje być kategorią i postacią. Dopiero wtedy rozumiemy, że ta mała dziewczynka może być naszą córką, że te twarze mogą być częścią naszej rodziny; i wtedy nasze sumienie nie ma już żadnych wymówek”.

Ofiary handlu ludźmi
„Powiedziałaś nam, że opuściłaś swój kraj nie dlatego, że chciałaś, ale dlatego, że nie miałaś innego wyboru” – powiedziała, powtarzając drugie pisemne świadectwo Nigeryjki, Blessing, która nie była fizycznie obecna ze względów bezpieczeństwa: „Chciałabym, aby to przesłanie dotarło do ciebie i do wielu kobiet, które padły ofiarą handlu ludźmi i wykorzystywania: jeśli inni wycenili twoje ciało, Bóg nigdy nie przestał patrzeć na ciebie jako na osobę o nieocenionej wartości. Jeśli chcieli zamknąć cię w bolesnej przeszłości, Bóg nadal składa ci obietnicę na przyszłość. Jeśli traktowali cię jak przedmiot, Kościół chce ci dziś powiedzieć: jesteś córką i siostrą, jesteś błogosławieństwem”.

„Jaki świat zbudowaliśmy?”
„Z tej wyspy” – powiedział Papież – „chciałbym, aby głosy tych, którzy dziś przemawiali, dotarły do tych, którzy sprawują kluczowe funkcje – władz cywilnych, parlamentów, rządów i organizacji międzynarodowych – a także do wspólnot chrześcijańskich, innych tradycji religijnych i wszystkich ludzi dobrej woli. Nie wystarczy zarządzać napływem migrantów, rozdzielać fundusze, wzmacniać granice ani opłakiwać śmierci, które już nastąpiły. Każda przypływająca łódź niesie ze sobą nie tylko migrantów; niesie ze sobą pytanie: jaki świat zbudowaliśmy, skoro tak wielu naszych braci i sióstr musi ryzykować śmierć w poszukiwaniu życia?”

„Co pozostało z ludzkości”
„Niech Najświętsza Maryja Panna z Góry Karmel” – zakończył Leon – „towarzyszy tym, którzy przybyli, pociesza tych, którzy stracili bliskich, wspiera tych, którzy ich przyjmują, i budzi w nas wszystkich odwagę miłosierdzia. I niech historia nie oskarża nas o to, że zamieniliśmy ból cierpiących w znajomy widok na naszych wybrzeżach. Bo dziś, tutaj, nad brzegiem morza, każde życie, które przybywa, pyta nas, co pozostało z naszego człowieczeństwa. Wcześniej czy później dowiemy się, czy potrafiliśmy zachować to człowieczeństwo, czy pozwoliliśmy, by przemówiła za nas obojętność”.
========
Te ludzkie odpady, które ujadają przeciwko imigrantom, mienią się katolikami.
Polski Kościół formalnie jest rzymsko-katolicki. Po wysłuchaniu nauczania papieży Franciszka i Leona dla wszystkich powinno stać się jasne, że on już dawno nie jest rzymsko-katolicki, tylko nacjonal-katolicki. To nowa forma agresywnego pogaństwa, najjaskrawsze zaprzeczenie chrystusowych Ewangelii.


2.

https://wyborcza.pl/7,75399,32849002,leon-xiv-godnosc-ludzka-nie-ma-paszportu-ani-nie-traci-wartosci.html#s=S.TD-K.C-B.10-L.1.duzy
"Potworami grasującymi na morzu" nazwał Leon XIV mafie przemytników, które "handlują desperacją". Papież w czwartek rozpoczął wizytę na Wyspach Kanaryjskich.
Po przylocie na wyspę Gran Canaria papież udał się do portu w miejscowości Arguineguin, gdzie w 2020 roku w warunkach określanych jako urągające ludzkiej godności, przetrzymywano przez wiele tygodni ponad 2 tys. migrantów, którzy przypłynęli z Afryki.
Leon XIV powiedział w porcie: - Tu przybywa wielu o zranionym życiu, ogołoconych prawie ze wszystkiego, ale nigdy ze swej godności. Tu Ewangelia wyrywa nas z wygodnego życia widza i stawia nas przed bratem, który przybywa. Pyta nas, czy potrafiliśmy rozpoznać Chrystusa w tych, którzy schodzą na ląd naznaczeni przez strach, głód i przemoc, po pustyni, nocy i morzu - mówił.
Leon XIV dodał, że "ta wyspa, mała pod względem wielkości, ale wielka w człowieczeństwie, widziała przybycie tysięcy osób, wyrwanych z ich ziemi i zdanych na małe czółno. Uratowano tu ludzi na morzu i wyłowiono ciała z wody".
Papież podkreślił, że następca Świętego Piotra, noszący na palcu Pierścień Rybaka, nie może nie interesować się tym, co się dzieje, a "Kościół nie może ignorować tych wód ani żadnego miejsca, w którym głód, pragnienie, przemoc, strach i wygnanie dalej ranią godność ludzką".
Papież mówił o "potworach", które "grasują" na morzu. - To mafie, które handlują desperacją, przemytnicy zamieniający kobiety i dzieci w niewolników oraz obojętność wielu, która pozwala na to, aby ubodzy zostali pochłonięci przez wyzysk i zapomnienie - zaznaczył.
- Odczuwamy dramat wielu osób, zmuszonych do wyruszenia w drogę, ponieważ ubóstwo, wojna, zagrożenie czy wyzysk zamknęły przed nimi każdą inną drogę - mówił Leon XIV.
Podziękował wszystkim, którzy angażują się w niesienie pomocy na morzu i przyjmowanie migrantów. Następnie zwrócił się do kobiet - ofiar handlu ludźmi i wyzysku. - Jeśli inni wyznaczyli cenę za twoje ciało, Bóg nie przestał nigdy patrzeć na ciebie jak na bezcenną osobę (...). Twoje życie nie należy do tych, którzy ciebie skrzywdzili. Twoje ciało nie należy do tych, którzy ciebie wykorzystali - powiedział papież.
Do migrantów Leon XIV mówił: - Chcę schylić się przed waszą godnością. Nie jesteście numerami ani aktami sprawy. Jesteście osobami z rodziną i domem, który zostawiliście, z marzeniami, którymi nikt nie ma prawa pogardzać. Ale chcę wam powiedzieć również, że wasze życie musi być chronione. Nie oddawajcie waszego istnienia w ręce tych, którzy nim handlują. Nie wierzcie tym, którzy obiecują łatwy raj w zamian za wasze ciało, wasze pieniądze, wasze milczenie i waszą wolność - oświadczył.

Godność ludzka nie ma paszportu
Papież wyraził przekonanie, że dramat migrantów ma być "rachunkiem sumienia" dla krajów ich pochodzenia, które powinny zapewnić pokój, sprawiedliwość i rozwój; dla państw tranzytowych, które muszą ich chronić i nie pozwolić, aby wpadli w ręce "sieci kryminalistów".
- Ale także rachunkiem sumienia dla Europy, która nie może głosić godności ludzkiej i jednocześnie przyzwyczajać się do tego, że Morze Śródziemne i Atlantyk będą cmentarzami bez nagrobków - powiedział Leon XIV i zaapelował do wspólnoty międzynarodowej o skuteczną współpracę.
Papież stwierdził, że "godność ludzka wymaga legalnych i bezpiecznych dróg" migracji, ratowania i pomocy oraz współpracy w walce z przemytnikami ludzi. - Nie możemy przyzwyczajać się do liczenia zmarłych - oświadczył Leon XIV i dodał, że "godność ludzka nie ma paszportu ani nie traci wartości, kiedy przekracza granice". 


3.

https://wyborcza.pl/7,75968,32848127,czy-bedziemy-bezczynnie-odliczac-czas-do-antyukrainskich-pogromow.html#s=S.TD-K.C-B.3-L.2.duzy
To nie był pożałowania godny incydent, jednym z domagających się antyukraińskiej lustracji był wszak Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera. A przygrywką do tej haniebnej akcji były wypowiedziane na antenie telewizji Polsat słowa dziennikarki Doroty Gawryluk, która zapytała: "dlaczego ktoś pochodzenia ukraińskiego i reprezentujący ukraińskie interesy jest w polskim rządzie?".

Jakościowa zmiana w instrumentarium hejtu i pogardy
To nie był tylko atak na wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego, który przyrównał żołnierzy UPA do polskich żołnierzy wyklętych. (Ukraiński prezydent zgodził się, by ta formacja walcząca z Sowietami i jednocześnie odpowiadająca za ludobójstwo Polaków na Wołyniu, została patronem jednego z ukraińskich batalionów, co wywołało w Polsce antyukraińską falę). To nie był tylko kolejny frontowy atak na rząd Koalicji 15 października. W rzeczywistości celem była ta cześć społeczeństwa, która nie popiera Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński tuż po przejęciu władzy w 2015 r. dzielił Polaków na lepszy i gorszy sort, ludzi i element animalny, potomków akowców i potomków gestapowców, wykluczając w ten sposób ze wspólnoty ludzi, którzy wówczas stawiali się na marszach w obronie praworządności.
Potem do użycia wszedł termin oikofobia. Poprzez propagandowe media Jacka Kurskiego wmawiano, że ci, którzy nie są za PiS-em, wstydzą się polskiej ojczyzny. Czarnek wyniósł tę strategię na nowy poziom. Ci, którzy są przeciwko jego partii, nie tylko są poza wspólnotą narodową. Jego przeciwnicy to Ukraińcy. A w domyśle to spadkobiercy UPA.
Za rządów PiS oikofobów i potomków w Gestapo w ministerstwach wyszukiwano przeglądając, co pracownicy wrzucają na platformy społecznościowe. Ale jeśli zgodnie ze zgłoszonym na sali obrad Sejmu postulatem Janusza Kowalskiego (odszedł niedawno z PiS) zaczęto by badać stopień "ukrainizacji w administracji publicznej", to trzeba by sięgać do metryk i sprawdzać przodków. Minister Szeptycki świetnie tu pasuje. Część jego zasłużonej rodziny uważała się nie za Polaków, a za Ukraińców.
Co przypomina głębokie grzebanie w życiorysach i sprawdzanie pochodzenia, by stwierdzić, kto jest obywatelem, a kto jest obcym? Nie przedwojenne getta ławkowe, nie moczarowski antysemityzm, a nazistowskie ustawy norymberskie. Jednym z pierwszych etapów budowy zbrodniczego totalitaryzmu w III Rzeszy było wykluczenie Żydów z niemieckiego społeczeństwa. Narodowa socjalistyczna propaganda przedstawiała Żydów jako największe zagrożenie dla Niemców, grupę pałającą wolą zemsty, która ze wszystkich sił będzie chciała ich sobie podporządkować. Wystarczy poczytać, co w sieci o Ukrainie piszą rzekomi wrogowie tzw. banderyzmu, by dostrzec analogię z Polską trzeciej dekady XXI w.
Właśnie dlatego konsekwentnie przypominam słowa Mariana Turskiego: "Auschwitz nie spadło z nieba". Bramy do tego piekła niespełna sto lat temu otwierano w Europie z podobnych pobudek, by szczując na wyimaginowanych obcych zdobyć, a potem utrwalić, pełną władzę.
Atak Grzegorza Brauna na świecznik chanukowy rozpoczął gremialny powrót antysemickiej retoryki
Nad tym, co się stało podczas obrad Sejmu nie można przejść do porządku dziennego. Także dlatego, że tego typu haniebne incydenty w parlamencie zwiastują poważne społeczne czy polityczne reperkusje. Gdy w 2015 r. Kornel Morawiecki z sejmowej trybuny oznajmił, że nad prawem jest dobro narodu, a "prawo, które nie służy narodowi, to jest bezprawie", słowa te stały się wstępem i ideologiczną podkładką pod szeroko zakrojonej akcji niszczenia praworządności i demontażu polskiej demokracji.
Wygłoszona dwa lata później przez Kaczyńskiego "bez żadnego trybu" tyrada o mordach zdradzieckich i kanaliach, sygnalizowała zaostrzenie kursu i początek bezpardonowej walki z ówczesną opozycją. Wkrótce po tych słowach CBA nabyło szpiegowski system Pegasus, za pomocą którego inwigilowano najważniejszych przeciwników politycznych. Zaczęły się policyjne naloty na mieszkania obywateli, którzy zakładali na pomniki koszulki z napisem "Konstytucja", represjonowano nawet za wlepki z Matką Boską w tęczowej aureoli. W końcu demonstracje strajku kobiet, które policjanci rozbijali za pomocą gazu i teleskopowych pałek.
Zaplanowany i szeroko rozpuszczony na platformach społecznościowych atak Grzegorza Brauna na stojący w Sejmie świecznik chanukowy - to haniebne wydarzenie miało miejsce w grudniu 2023 r. – rozpoczął gremialny powrót antysemickiej retoryki do polskiego życia politycznego. Sejm - nawet zredukowany przez PiS do fasadowej roli maszyny do głosowania - pozostał centralnym punktem odniesienia w polskiej polityce. Tak będzie i teraz, jeśli znowu nie zareagujemy.
"Pobłażliwość i lekceważenie tego problemu powoduje, że słowa przeradzają się w czyny" - to fragment listu prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz z 2016 r. do ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka w sprawie rosnącej liczby napaści na cudzoziemców. Pamiętam tamtą atmosferę. Po trwającej miesiącami antyimigranckiej kampanii PiS-u, przemoc wobec obcych w Polsce stała się powszechna. Bito i lżono nie z powodu wyznawanej religii - PiS przestrzegał przez muzułmanami, których utożsamiał z członkami organizacji terrorystycznych - czy bliskowschodnie pochodzenie, a za kolor skóry. Wśród ofiar byli nawet bułgarscy studenci. Błaszczak interwencją się nie przejął i publicznie oświadczył, że mówienie o fali przemocy wobec cudzoziemców, to "uderzenie w rząd".
Podobnie rząd PiS nie przejmował się efektami prowadzonej od 2019 r. nagonki na osoby LGBT. Przyłączył się do niej zresztą w swojej kampanii wyborczej sam prezydent Andrzej Duda. A liczba ataków na ludzi o innej orientacji seksualnej wówczas wystrzeliła. Tak jak liczba samobójstw zaszczutych młodych ludzi. Kaczyński objeżdżał Polskę i z tych problemów prostacko kpił opowiadając o Władysławie, który o konkretnej godzinie zmienia płeć i staje się Zosią.
Daliśmy sobie wmówić, że Ukraińcom trzeba obciąć świadczenia
Nie ma co łudzić się, że słowa Czarnka i Kowalskiego pozostaną bez reakcji. Rosja penetruje naszą infosferę, ziarna wrogości do Ukraińców zasiała już dawno. Jak wielka jest rosyjska sprawność w sianiu zamętu widzieliśmy we wrześniu zeszłego roku, po wtargnięciu w polską przestrzeń powietrzna rosyjskich dronów. Rosyjskie boty masowo powtarzały, że za nalot odpowiadają Ukraińcy i ta wersja dobrze się w Polsce przejęła. Do tego daliśmy sobie wmówić, że Ukraińcom trzeba obciąć świadczenia, bo rzekomo oszukują polski system opieki społecznej, rzekomo są priorytetowo traktowani w przychodniach i szpitalach i rzekomo nie pracują i żyją z zasiłków fundowanych z pieniędzy polskiego podatnika. To, że pracujący w Polsce Ukraińcy tylko płacąc podatki wytwarzają prawie cztery proc. polskiego PKB w tych dyskusjach umykało.
Dziś boty krzyczą w sieci "Wołyń, Wołyń", a politycy PiS, domagając się rozprawy z ukrytym ukraińskim wrogiem, mogli dać sygnał, by Polacy wzięli sprawy w swoje ręce. Chętni do rozprawy już są. Widzieliśmy umundurowanych bojówkarzy w otoczeniu Brauna, widzieliśmy samozwańczych strażników granicznych Roberta Bąkiewicza. Auschwitz nie spadło z nieba. Pogromy też nie.
W Polsce żyje ok. półtora miliona Ukraińców. Dwie trzecie to uchodźcy. Mieszkają wszędzie: w metropoliach i małych miejscowościach. Potencjalne ofiary łatwiej znaleźć niż 10 lat temu przy antyuchodźczej nagonce. Historyczne analogie znowu nasuwają się same.
Polskie społeczeństwo obywatelskie musi obudzić się z letargu i stawić czoło tym, którzy chcą rozkręcać kampanię nienawiści wobec ludzi, którzy znaleźli w Polsce schronienie przed ludobójczą wojną rozpętaną przez Rosję. Tym bardziej, że uznajemy się za chrześcijański kraj, a motto jednego z religijnych przywódców Polski brzmiało "zło dobrem zwyciężaj". Tym bardziej, że Polska jest kolebką "Solidarności".
Decyzja ukraińskiego prezydenta, oburzająca, wręcz nieprzyjazna, nie usprawiedliwia sięgania w naszym kraju po hejt i pogardę.


4.

https://wyborcza.pl/7,75968,32847230,tusk-w-sejmie-zatrzymajcie-sie.html#do_w=461&do_v=1459&do_st=RS&do_sid=2125&do_a=2125&s=S.PW-K.C-B.3-L.2.zw
Pamiętam słowa o Żydach, o Niemcach, a teraz przede wszystkim o ludziach pochodzenia ukraińskiego. To się składa w jedną, coraz bardziej niepokojącą całość. Nikt nie może pozostać obojętnym wobec tego, co coraz częściej słyszymy już nie z ust politycznych chuliganów, ale z ust politycznych liderów opozycji". Publikujemy sejmowe wystąpienie premiera Donalda Tuska z 10 czerwca 2026 r. poświęcone "brunatnej fali", która zagraża Polsce.

Wystąpienie premiera Donalda Tuska w Sejmie, 10 czerwca 2026
Pani marszałek pozwoli, że zabiorę głos sprawie, o której muszę tu wspomnieć Wysokiej Izbie jako premier polskiego rządu. Mówię o tym, co się dzieje w ostatnich dniach, tygodniach, ale w ostatnich dniach nabrało to szczególnie mocnej barwy. To, co się dzieje w niektórych mediach, to, co się działo wczoraj tutaj na sali sejmowej. Próbkę tego też mieliśmy dzisiaj w wykonaniu pana posła Kowalskiego. Dzieją się rzeczy, padają słowa, pojawiają się idee, które są upokorzeniem dla każdego patrioty. Padają słowa w tej Izbie, padają słowa w mediach, w debatach publicznych, które coraz częściej wskazują, że z pojedynczych incydentów, z pojedynczych wyzwisk, z pojedynczych wyskoków medialnych, zaczyna robić się fala. Fala, która nie tylko upokarza przyzwoitych, uczciwych, patriotycznych Polaków, ale która zaczyna być niebezpieczna z punktu widzenia istoty Rzeczpospolitej.
Mówię tutaj o swoistym polowaniu, takim polowaniu, którego byliśmy świadkami tu, w Europie, w ostatnich 150 latach wielokrotnie. I to polowanie z reguły kończyło się katastrofą. Taką katastrofą dziejową, jaką była np. II wojna światowa. Mówię o słowach takich jak, tu cytuję: „zastanawiam się, jak to jest możliwe, że człowiek o pochodzeniu ukraińskim jest wiceministrem w polskim rządzie". Ja pamiętam też słowa politycznego watażki pana Bąkiewicza sprzed kilku tygodni o tym, że tych, którzy mają inny pogląd niż on, powinno się napalmem wypalić z polskiej ziemi. Ja pamiętam słowa o Żydach, o Niemcach, a teraz przede wszystkim o ludziach pochodzenia ukraińskiego.
To się składa w jedną, coraz bardziej niepokojącą całość. Nikt nie może pozostać obojętnym wobec tego, co coraz częściej słyszymy już nie z ust politycznych chuliganów, ale z ust politycznych liderów opozycji. Słowa, które są wypowiadane przez teoretycznie poważnych ludzi, będą ośmielać coraz większe grupy ludzi do tego, aby siać tę ksenofobię, pogardę dla ludzi o innych poglądach. [Słowa] o pochodzeniu, które nie odpowiada wzorom czystej polskości, czystej rasy i tak dalej, i tak dalej. Wiemy, czym to się kończy.
Pan Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, nazwał te rzeczy już tak wprost, te sprawy i tych ludzi, którzy mu nie odpowiadają, bo na przykład mają inne pochodzenie niż on. "Wy jesteście pasożytami" - powiedział. "Wy jesteście zdrajcami narodu polskiego i interesu narodu polskiego". To jest dokładny cytat z jego wypowiedzi.
Proszę państwa, jeśli naprawdę będziecie kontynuować ten marsz w stronę tego brunatnego, politycznego krajobrazu, jeśli naprawdę będziecie śledzili, i lustrowali - tak jak zaczęli to już niektórzy posłowie z prawej strony lustrować, pilnować i sprawdzać - kto w urzędach polskich ma jakie pochodzenie... Ja swoje doświadczyłem. Prawda? Ja swoje doświadczyłem w słynnej sprawie dziadka. Ale wy też tego doświadczycie niedługo. Wiecie, dlaczego tego doświadczycie? Bo ci, którzy uważają, że kwestia przodków, pochodzenia, nie obywatelstwa, nie służba Rzeczypospolitej, nie tego, co znaczy być obywatelem lojalnym wobec własnej ojczyzny, ale pochodzenie, rasa, kolor skóry... Jeśli to zacznie decydować, to wy też padniecie ofiarą tego trendu. Dzisiaj napędzacie tę falę. Ale sami padniecie ofiarą tej fali, jeśli się nie zatrzymacie.
To nie ja was straszę. To wy musicie zacząć się bać tych ludzi z waszych szeregów, którzy [rozpętują] tę histerię, tę falę niechęci do innych, do obcych, nie takich jak wy albo nie takich jak niektórzy z was. To oni zabiorą się za chwilę za was. Słuchajcie, tak serio, jak byście się zastanowili, czy naprawdę chcecie po nazwiskach i drzewach genealogicznych sprawdzać, kto pracuje w jakim urzędzie? To wiecie, czym to się skończy na tej sali? Zaczną się pytać, nie wiem, posła Szrota, posła Schreibera, posła Fogla, posła Webera. Skąd są? A może ci posłowie wezmą się za łby z posłem Mentzenem, z panem Braunem, z panem Fritzem i będą się bić o to, kto jest bardziej polski, a kto jest mniej polski? Ja już to przeżyłem na swojej skórze, ale wy teraz zaczniecie [to] testować sami na sobie. Tylko, że poszkodowaną będzie Rzeczpospolita.
Im więcej ludzi, którzy pełnią jakieś poważne funkcje polityczne, zacznie się bawić w tego typu argumentacje, tym bardziej zagrożone będą fundamenty Rzeczpospolitej. Wy uważacie, że ludzie o pochodzeniu, które nie jest stuprocentowo czyste - nie wiem, kto to kryterium będzie sprawdzał, chętni wśród was są - ale wy uważacie, że tacy ludzie nie powinni pełnić ról w życiu publicznym Polski. To jest ciekawe, bo jako historyk nie mogę nie wspomnieć o tym, że w historii Polski mieliśmy takich podejrzanych typów jak Kopernik, Chopin, Kościuszko, Piłsudski, taki nie do końca pewny, Władysław Jagiełło, ba, cała dynastia Jagiellonów słabo bardzo mówiła po polsku, Zygmunt III Waza...
Panie Antoni, idź pan tam i zburz kolumnę Zygmunta III Wazy, bo to był Szwed, a za żonę miał Niemkę albo Austriaczkę. Nie wiem, co gorsze, Habsburżankę. Władysław IV - Szwedo-Niemiec, Jan Kazimierz to samo, Stefan Batory słowa po polsku nie mówił. Lustrujcie ich, nie zwlekajcie ani chwili. Sprawdźcie, czy mieli polskie korzenie.
Tak patrzę, jest poseł Sellin, może i poseł Kanthak, za Kaszubów też się wezmą. Wiem, o czym mówię.  Chcę wam powiedzieć, że nie chodzi tutaj tylko o absolutnie zrozumiałe i mam nadzieję, że coraz bardziej powszechne oburzenie natury etycznej. Nie chodzi tylko o refleksję historyczną, która każe nam ostrzegać wszystkich w Polsce przed tego typu działaniami, tego typu słowami. Pamiętajcie, te najgorsze katastrofy zaczęły się od słów, później incydentów. Później to przeradzało się w falę. Wiecie, kiedy to się przeradzało w falę? Kiedy pozornie poważni politycy zaczynali używać tej argumentacji i tej retoryki.
Jesteście w przededniu tego. Opamiętajcie się, zatrzymajcie się. Jest jeszcze czas. Wiem, że nie wszyscy posłowie na tej sali są przekonani, że Polska to republika, Rzeczpospolita, res publica po łacinie. Ale tak, jesteśmy Rzeczpospolitą. Najważniejsze są dla nas w tym politycznym wymiarze - czy powinny być - ideały republikańskie. Nie lustrowanie, kto z jakiej rodziny pochodzi, tylko kto jak służy Rzeczypospolitej, kto przestrzega prawa, kto przestrzega równości obywateli wobec prawa. To są fundamenty każdej republiki, to są fundamenty Rzeczpospolitej.
Chcę wam przypomnieć też, niektórzy powinni to pamiętać, te dwa piękne momenty w naszej historii niedawnej, to była ta pierwsza wielka "Solidarność". W tej pierwszej wielkiej "Solidarności" obok Michnika siedział Kaczyński, obok Kaczyńskiego siedział Tusk, obok Tuska siedział Geremek, obok Geremka siedział Buzek. Różne pochodzenia, różne regiony, różne tradycje, ba, różne religie. Wszyscy pracowali wtedy na rzecz dobra Rzeczypospolitej. Wszyscy bez wyjątku. Był taki moment, właśnie moment pełnej res publiki, Rzeczpospolitej.
Ja jestem przekonany, że gdzieś - i chyba to też czuliście - był też taki moment, kiedy wszyscy, nie patrząc na genealogię, nie patrząc na pochodzenie, tylko czując się obywatelami Rzeczpospolitej, po raz drugi pokazaliśmy wielką solidarność, która znowu zaimponowała całemu światu. To było wtedy, kiedy pomogliśmy rodzinom ukraińskim, kiedy Rosja napadła na Ukrainę. Też ten sam moment. Wszyscy też dzieliliśmy się tym, co mieliśmy do dyspozycji: mieszkaniem, pieniędzmi, pracą z Ukraińcami, Ukrainkami, którzy uciekali przed agresją, przed wojną. To jest fundament Rzeczpospolitej. Jest to nie tylko kwestia moralności. To jest też fundamentalny interes Rzeczpospolitej, kiedy sami też jesteście tego nieraz świadkami, jak rozmawiacie z ludźmi, którzy Polskę obserwują. Niektórzy życzliwie, niektórzy krytycznie, niektórzy niechętnie, ale wszyscy zawsze podkreślali dwa razy: tu zdarzył się cud. Polska pokazywała najpiękniejszą twarz polityki, jaką można sobie wyobrazić.
Ale to się przekładało nie tylko na wielką satysfakcję moralną Polaków. W tym też jest interes czysty, zimny interes polityczny. Polska o dobrej reputacji, Polacy żyjący w elementarnej zgodzie, Polacy nieszczujący siebie nawzajem, nieszukający różnic etnicznych, genealogicznych. Tacy Polacy nie tylko imponują światu, ale budują naprawdę potęgę Rzeczpospolitej. Polacy skłóceni, Polacy, z których jeden szczuje na drugiego, Polacy, którzy szukają wewnętrznych wrogów z jakąś obsesją w oczach, to jest nieszczęście dla Rzeczpospolitej. To jest realne ryzyko, to jest działanie wbrew fundamentalnym interesom Rzeczpospolitej.
Wiecie co? Tak na końcu, przecież chyba każdy z was rozumie, że bogactwem Rzeczpospolitej, tamtej Wielkiej Rzeczpospolitej z przeszłości, ambitnej Rzeczpospolitej, którą dzisiaj budujemy, że była także różnorodność i wiara w to, że skądkolwiek przychodzimy, służymy jednej Rzeczpospolitej. I nie analizowaliśmy nazwisk. Nie wykrzykiwaliśmy takich głupot.
Kolejny niemądry człowiek krzyczy: „Do Berlina!". Jesteście opętani. Jesteście opętani tymi obsesjami. Jeśli naprawdę chcecie Polski, gdzie jest tylko jeden wzór etniczny i polityczny, to w tej Polsce będzie jedno miejsce tylko dla jednego człowieka. Janusz Kowalski. Tak, to brzmi arcypolsko. Miejsca dla innych już nie będzie.
Nie sądzę, żeby wszyscy, nawet po tej prawej stronie, o takiej Polsce marzyli.


5,

Jeszcze Polska nie zginęła!


6.
Brexit, powrót do przyszłości
Dziesięć lat temu Wielka Brytania zagłosowała za opuszczeniem UE. Dziś, pomimo postępów Farage'a, wiele osób nie jest już przekonanych, że to była dobra decyzja. Czy uda im się coś zmienić? Czas pokaże.
„Chcesz przyjść na kolację w przyszłym tygodniu? Postanowiłem wznowić nasze sympozja na temat Brexitu…” Dzwoniący to znany angielski intelektualista, zagorzały europeista. Pragnie pozostać anonimowy i przez lata, w samym środku dramatu wyjścia Londynu z UE, zapraszał nas do zachodniego Londynu na bankiety z powieściopisarzami w tweedzie, dziennikarzami w jedwabnych koszulach, gadatliwymi posłami, wybitnymi przedstawicielami think tanków, lewicowymi prawnikami kawiorowymi, radykalnymi aktywistami i rzekami szampańskiego socjalizmu. Filozofia polityczna, mocne Malbecy, nocne debaty. Ja, zainteresowany, ale bezstronny obserwator, nie mogłem nie zauważyć determinacji uczestników w dążeniu do celu: poruszenia sumień i opinii publicznej, aby zahamować Brexit. Przełomowe referendum z 23 czerwca 2016 roku minęło już dziesięć lat.
Nasz przyjaciel, pisarz z pokolenia wyżu demograficznego, od dawna nie zapraszał nas do swojej rezydencji, aby porozmawiać o brexicie, który stał się rzeczywistością w 2021 roku. Ale teraz coś się zmieniło. Skoro nawet on postanowił wznowić swoje kontynentalne kolacje w eleganckim Londynie, to prawda: marzenie o powrocie do UE przestało być tematem tabu. Co więcej, nawet ostrożny premier Sir Keir Starmer nabrał odwagi: „Musimy wrócić do serca Europy”. Jego minister finansów, Rachel Reeves, mówi: „Straciliśmy co najmniej 8 procent PKB z powodu brexitu”. Tymczasem minister ds. Europy, Nick Thomas-Symonds, wyjaśnia: „Świat się zmienił. Obrona, bezpieczeństwo, handel: jeśli będziemy współpracować, wszyscy będziemy silniejsi. Program Erasmus już powrócił, a wkrótce młodzi ludzie z obu bloków będą mogli korzystać z mobilności”.
Oznacza to, że zgodnie z przewidywaniami, które mają zostać podjęte na szczycie tego lata, Europejczycy i Brytyjczycy poniżej 30. roku życia będą mogli swobodnie podróżować i uczyć się w UE i Wielkiej Brytanii przez około dwa lata. „Byłby to również wspaniały pierwszy krok dla branży restauracyjnej: wciąż brakuje nam 30 procent europejskich pracowników o wysokich umiejętnościach kulinarnych” – komentuje Francesco Mazzei, znany włoski szef kuchni mieszkający w Londynie. Przez lata, podobnie jak wielu innych restauratorów w Londynie, mógł liczyć na młodych ludzi z całego kontynentu w obsadzaniu stanowisk w swoim zespole. Jednak Wielka Brytania również zabiega o nową umowę o wolnym handlu produktami spożywczymi: „Byłoby to niezwykle korzystne, ponieważ koszty włoskich produktów, od parmezanu po San Daniele, gwałtownie wzrosły od czasu Brexitu, a restauracje cierpią”. Niedawny sondaż YouGov wykazał, że 58 procent Brytyjczyków uważa opuszczenie UE za błąd, podczas gdy tylko 29 procent nadal uważa to za właściwy wybór. Nawet 15 procent wyborców głosujących na „króla Brexitu” Nigela Farage'a wróciłoby do UE. Osiemdziesiąt procent członków Partii Pracy myśli tak samo, nie wspominając o Zielonych i Liberalnych Demokratach.
Inne badania opublikowane przez „The Economist” sugerują, że gdyby referendum w sprawie Brexitu odbyło się dzisiaj, 62% do 38% opowiedziałoby się za ponownym przystąpieniem do UE. To dalekie od stosunku 52 do 48 sprzed dekady. Co więcej, brytyjskie małe i średnie przedsiębiorstwa – które nie mogą sobie pozwolić na otwarcie biura w UE, tak jak korporacje międzynarodowe – nadal cierpią. Dlatego Starmer dąży do dostosowania brytyjskich przepisów do jednolitego rynku europejskiego (nazywa to „resetem”). Co więcej, inflacja w Londynie pozostaje jedną z najwyższych w Europie, głównie z powodu dodatkowych kosztów nałożonych na towary i usługi przez Brexit. Nie wspominając o kwestii obronności, ponieważ Rosja Putina stanowi bardzo poważne zagrożenie, na które europejski system obronny nie jest przygotowany. „Brytyjczycy zawsze kochali samą Europę, w tym zwolennicy Brexitu” – mówi nam Robert Evans, brytyjski poseł Partii Pracy w Brukseli od 15 lat. Referendum sprzed dziesięciu lat było skierowane przede wszystkim przeciwko rządowi i imigracji. Jeśli Partia Pracy zostanie ponownie wybrana, widzę dwa scenariusze: Wielka Brytania będzie się jeszcze bardziej zbliżać do Europy albo rozpocznie negocjacje w sprawie bezpośredniego powrotu do Unii.
Ale gdyby to tylko było takie proste. Relacje między Wielką Brytanią a UE zawsze były naznaczone podejrzliwością i jadem, do tego stopnia, że nawet w kwestiach obronnych pod koniec ubiegłego roku nie osiągnięto porozumienia w sprawie przyjęcia Londynu do funduszu „Bezpieczny”, który będzie wspierał kraje inwestujące w tym sektorze. Rząd Starmera upiera się: trzy czerwone linie nakreślone w kampanii wyborczej przed triumfem w 2024 roku pozostają niezmienne: zbliżymy się, ale nie wrócimy do UE, ani do jednolitego rynku europejskiego, ani nawet do unii celnej. Ma to na celu uniknięcie ponownego wtrącenia kraju, który wciąż jest rozdarty, w chaos, gdzie w sondażach (około 30 procent) dowodzi Nigel Farage, który nigdy nie był tak blisko Downing Street. „Powrót do UE będzie bardzo skomplikowany, wystarczy pomyśleć o wspólnej walucie i strefie Schengen” – mówi nam Paul Adamson, prezes Forum Europe i założyciel magazynu Encompass. „Uważam, że jedyną drogą naprzód jest stopniowe zbliżanie się. Potem zobaczymy”.

Skandal Andrewa
Ale jak długo utrzyma się ta pozycja? Burmistrz Londynu z ramienia Partii Pracy, Sadiq Khan, ujawnił swój przepis dwa miesiące temu: „Podczas następnych wyborów Partia Pracy musi prowadzić kampanię na rzecz powrotu do UE, nawet bez drugiego referendum”. Możliwy następca Starmera, burmistrz Manchesteru, Andy Burnham, również jest przekonanym proeuropejskim zwolennikiem i chciałby, aby Wielka Brytania pewnego dnia wróciła do Europy. Pobożne życzenia? Rząd Partii Pracy musi najpierw uporać się z wewnętrznymi pęknięciami: proeuropejski Londyn jest oddalony o lata świetlne od dawnych robotniczych, białych, eurosceptycznych i historycznie lewicowych obszarów, takich jak Czerwony Mur w Midlands i północnej Anglii. W końcu, z 411 okręgów wyborczych kontrolowanych przez Partię Pracy, 260 zagłosowało za opuszczeniem UE w 2016 roku. A jeśli ulubioną muzyką Starmera jest Oda do radości Beethovena, hymn UE, a posłowie Partii Pracy w stolicy aspirują do szwajcarskiego modelu nowej Wielkiej Brytanii po Brexicie (tj. poza UE, ale w ramach jednolitego rynku europejskiego), to wielu posłów z Północy, takich jak były policjant Jonathan Hinder, brzydzi się wszelkimi ambicjami kontynentalnymi: „Czy naprawdę myślisz, że rozmowa o Europie spodoba się naszym wyborcom z klasy robotniczej?”
„Problem w tym, że rozwiązanie pośrednie nie jest przekonujące, a powrót do UE nie jest realną opcją” – mówi nam Sir Ivan Rogers, były brytyjski główny negocjator w Brukseli. „Obawiam się, że w 2029 roku znów będziemy świadkami całkowitego konfliktu z Unią” – odnosząc się do możliwego mianowania Farage’a na stanowisko Numeru 10. Anand Menon, dyrektor think tanku UK in a Changing Europe, dodaje w piątek: „Który premier chciałby zrujnować swoją kadencję, ogłaszając chęć powrotu do UE? Wierzę, że większość Brytyjczyków jest wyczerpana Brexitem i za nic w świecie nie chciałaby ponownie otwierać tej rany”.
Jednak dziesięć lat po schizmie „Brytyjczycy są bardziej europejscy niż kiedykolwiek, po części z powodu politycznego chaosu w Londynie” – pisze „Financial Times”. Co więcej, gdyby Starmer upadł w nadchodzących tygodniach, Wielka Brytania miałaby piątego premiera w ciągu czterech lat: „Błędne koło niskiego wzrostu i słabych rządów: brytyjskie zło jest złem francuskim, podobnie jak niemieckie”. Nie tylko. „Po serii błędów BBC straciło aurę nieomylności” – kontynuuje gazeta finansowa – „skandal wokół byłego księcia Andrzeja zaszkodził wizerunkowi rodziny królewskiej, nawet kurs funta do euro jest bliższy parytetu, a Irlandia i Wielka Brytania są do siebie bardziej podobne niż dwieście lat temu, gdy były częścią tego samego państwa. Powrót do UE? Pod wieloma względami już tam jesteśmy”.


7.

Trump odwołuje ataki na Iran, mediatorzy twierdzą, że porozumienie jest bliskie
https://www.axios.com/2026/06/11/trump-cancel-iran-strikes-deal-strait
Prezydent Trump ogłosił w czwartek, że odwołał
planowane ataki na Iran i stwierdził, że irańskie władze „zatwierdziły” projekt porozumienia, które przedłużyłoby zawieszenie broni, ponownie otworzyło Cieśninę Ormuz i rozpoczęło 60-dniowe negocjacje w sprawie irańskiego programu nuklearnego.

Dlaczego to ważne: Trump wielokrotnie twierdził, że porozumienie było bliskie, a Iran publicznie go nie potwierdził. Jednak trzy źródła poinformowane o rozmowach poinformowały Axios, że kluczowe różnice zostały zażegnane podczas środowych rozmów między irańskimi urzędnikami a katarskimi mediatorami.
Irańska agencja prasowa Fars zaprzeczyła, że osiągnięto jakiekolwiek porozumienie, ale podała, że istnieje „możliwość”, iż Teheran rozważy jego podpisanie.

Co powiedziano: „Biorąc pod uwagę fakt, że rozmowy z Islamską Republiką Iranu dotarły na najwyższe szczeble irańskiego kierownictwa i zostały zatwierdzone, jako prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki odwołałem zaplanowane na dziś wieczór ataki i bombardowania przeciwko Iranowi” –napisał Trump na portalu Truth Social.
Dodał, że ostateczne punkty umowy zostały „zarówno koncepcyjnie, jak i szczegółowo zatwierdzone przez wszystkie zaangażowane strony”, w tym Stany Zjednoczone, Izrael, Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Turcję, Pakistan, Bahrajn, Kuwejt, Jordanię i Egipt.
„Blokada morska pozostanie w mocy do czasu sfinalizowania tej transakcji. Czas i miejsce podpisania zostaną wkrótce ogłoszone” – dodał Trump.

Druga strona: Fars, półoficjalna agencja informacyjna powiązana z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej Iranu, zacytowała „poinformowane źródło bliskie irańskiemu zespołowi negocjacyjnemu”, które stwierdziło, że „nie zatwierdzono żadnego tekstu wstępnego memorandum o porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi”.
Jednak późniejszy raport twierdził, że USA zaakceptowały „propozycję tekstu przedstawioną przez Iran” i w rezultacie reżim może „ponownie rozważyć i przeanalizować umowę”.

Za kulisami: Negocjacje trwały w Teheranie do późnych godzin nocnych w środę, podczas gdy katarski wysłannik Ali Al-Thawadi i irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi pracowali nad załagodzeniem istniejących różnic między USA i Iranem.
Według trzech źródeł poinformowanych o rozmowach, Katarczycy i Irańczycy w środę uznali, że osiągnęli porozumienie w sprawie tekstu, który zaakceptują również Stany Zjednoczone.
Źródła podały, że różnice zmniejszyły się w trzech kluczowych kwestiach:
Najważniejsza dla Irańczyków jest kwestia mechanizmu uwolnienia zamrożonych aktywów Iranu.
Ustalenia dotyczące ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz na czas 60-dniowego zawieszenia broni.

Jak będą prowadzone negocjacje na temat irańskiego programu nuklearnego w trakcie 60-dniowego okresu zawieszenia broni.
Według źródeł irańscy urzędnicy poinformowali w czwartek kilka krajów, że rozmowy w Teheranie doprowadziły do wstępnego porozumienia, ale Najwyższy Przywódca Modżtaba Chamenei musi jeszcze wyrazić ostateczną zgodę.
Źródła zauważyły, że zarówno Irańczycy, jak i Katarczycy podkreślali, iż
nocne ataki USA znacznie zwiększyły podejrzenia Irańczyków co do prawdziwych intencji Trumpa.
Wcześniej w czwartek Trump ogłosił, że USA „DZIŚ WIECZOREM BARDZO MOCNO zaatakują Iran”.

Na co zwrócić uwagę: Biały Dom był przekonany, że porozumienie jest bliskie w kilku momentach konfliktu, lecz negocjacje znów załamały się.


8.

https://wyborcza.pl/7,75398,32847532,sejm-zdecydowal-ws-immunitetu-slawomira-mentzena.html#s=S.TD-K.C-B.10-L.2.duzy
Z wnioskiem o odebranie Mentzenowi immunitetu zwróciła się do Sejmu policja. To dlatego, że lider Konfederacji odpalił racę podczas ubiegłorocznego Marszu Niepodległości w Warszawie.
Głosowanie ws. immunitetu Sławomira Mentzena odbyło się w czwartek 11 czerwca. 227 posłów głosowało za odebraniem immunitetu liderowi Konfederacji, 210 było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. Oznacza to, że Sejm nie wyraził zgody na odebranie immunitetu, ponieważ wymagana większość wynosiła 231 głosów.
Przeciwko głosowała m.in. czwórka parlamentarzystów partii Razem. ========
D.O. od dawna wie, że razemowcy to faszyści.


9.

https://wyborcza.pl/7,75398,32848604,opinia24-ko-tuska-wyprzedza-pis-kaczynskiego-ale.html#s=S.TD-K.C-B.4-L.2.duzy
Prowadzi Koalicja Obywatelska z poparciem 34,1 proc.  Drugi jest PiS z wynikiem 24,2 proc.
Trzecia Konfederacja WiN ma 12,6 proc. poparcia, a Konfederacja Korony Polskiej – 7,5 proc. Na dokładnie tyle samo głosów co skrajna prawica może liczyć Nowa Lewica.
I to wszystkie ugrupowania, które zdobyłyby mandaty, gdyby teraz przeprowadzono wybory do parlamentu. Bo pod progiem wylądowało Razem (3,2 proc.), PSL (2,7 proc.) i Polska 2050 (1,8 proc.). Co dwudziesty pytany nie wie, na kogo by zagłosował.
Przed miesiącem w partyjnym rankingu pracowni Opinia24 prowadziła Koalicja Obywatelska z poparciem 33,8 proc., PiS miał wówczas - 24,8 proc., Konfederacja WiN - 11,7 proc., a Konfederacja Korony Polskiej - 7,8 proc.


10.

Meksyk kontra Republika Południowej Afryki: Śledź mecz otwarcia Mistrzostw Świata 2026
https://www.eluniversal.com.mx/deportes/mexico-vs-sudafrica-en-vivo-partido-inaugural-del-mundial-2026/

========
D.O nie interesuje się piłką kopaną, to bardzo perfidna forma manipulowania nacjonalizmami przez zdemoralizowanych miliarderów.
Polski i Włoch tam nie ma, ale jest jeden Włoch, który całemu temu szambu przewodzi.
D.O. ma do niego następujący przekaz: „vaffanculo, pezzo di merda”.


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga