DRUGI OBIEG
Poniedziałek, 8 czerwca 2026
Znowu wojna


1.

Izrael odpowie „z siłą” na irańskie złamanie zawieszenia broni po ostrzelaniu rakietami terytorium Północnego
Izrael odpowie, poinformowały źródła „Post”, choć izraelscy urzędnicy wciąż nie zdecydowali, kiedy i w jakim stopniu. Oczekuje się jednak znaczącej reakcji Izraela na złamanie zawieszenia broni przez Iran.
https://www.jpost.com/israel-news/defense-news/article-898660
Iran wystrzelił kilka salw rakiet rakiety w kierunku półnonego Izraela jako zemstę za izraelskie ataki na terrorystów z Hizballah nalotach na terytorium Libanu.
Izraelskie siły powietrzne skutecznie przechwyciły dotychczas wszystkie pociski. W najbliższych godzinach spodziewane są kolejne fale ostrzału. Na razie nie ogłoszono żadnych ofiar.
Premier Netanyahu zapowiedział, że Izrael się zemści: „Iran musi spłonąć” – powiedział.


Trump: Dzwonię do Netanjahu „właśnie teraz… aby powiedzieć mu, żeby nie odpowiadał” na irańskie ataki rakietowe
Prezydent USA mówi, że nie chce, aby rychłe porozumienie z Iranem „wyleciało w powietrze”, mówi Teheranowi: To wystarczy * Trump powiedział również, że nie jest zadowolony z tego, że Izrael wcześniej obrał za cel Hezbollah w Bejrucie
https://www.timesofisrael.com/liveblog-june-7-2026/
prezydent USA Donald Trump wezwał Iran do powrotu do stołu negocjacyjnego.
„Co bym zasugerował Iranowi: wystrzeliliście rakiety, wystarczy. Wróćcie do stołu i zawrzyjcie umowę” – powiedział Trump w Fox News.
W wywiadzie dla Fox News powiedział także, że wbrew wcześniejszym doniesieniom nic nie wiedział o atakach w Libanie i dodał, że jest zły z ich powodu.
Jednak Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej oświadczył, że ataki na Izrael w niedzielny wieczór stanowią „ostrzeżenie” przed szerszą odpowiedzią, która obejmie wszystkie cele USA i Izraela w regionie, jeśli „agresje” się powtórzą.
========
I to jest właśnie partner godny zaufania: Trump opuszcza sojusznika w momencie największej potrzeby.


Siły Obronne Izraela atakują cele wojskowe w Iranie, podczas gdy Huti wystrzeliwują rakietę w kierunku centralnego Izraela
Trump powiedział wcześniej, że będzie wzywał Netanjahu do wstrzymania się z odwetem za irański ostrzał rakietowy * Szpitale przenoszą się pod ziemię, szkoły są zamknięte z powodu obaw przed kolejnymi atakami rakietowymi
https://www.timesofisrael.com/liveblog-june-8-2026/


2.

Armenia idzie na wybory w obliczu presji ze strony Rosji i groźby „scenariusza ukraińskiego”
Relacje między Władimirem Putinem a tradycyjnym sojusznikiem powoli się rozpadły pod rządami obecnego premiera Nikola Paszyniana
https://www.theguardian.com/world/2026/jun/06/russia-putin-armenia-election
Linia rozlewnicza w fabryce koniaku Abovyan w Armenii pracuje pełną parą.
Kobiety w białych fartuchach i siatkach na włosy pracują przy taśmie transportowej z wyćwiczoną szybkością – etykietują, układają towary, ładują palety – ścigając się z czasem, aby zapełnić ciężarówkę.
Celem tego sznapsa jest Rosja. Ale prawdopodobnie tam nie dotrze.
W zeszłym miesiącu Moskwa ogłosiła zakaz importu koniaku z Abowianu, gdzie produkowany jest również koniak armeński – pod taką nazwą jest on sprzedawany w Rosji.
Oficjalnym powodem tej decyzji były względy sanitarne, ale powszechnie uznano ją za formę presji politycznej, mającej na celu zniechęcenie kraju do przesuwania się na zachód przed wyborami parlamentarnymi w niedzielę.
Było to najnowsze z długiej serii niedawnych ograniczeń handlowych – obejmujących wszystko od kwiatów i ryb po owoce i słynną brandy – jakie Kreml nałożył na naród liczący 3 miliony ludzi, którego około 40% eksportu trafia do pobliskiej Rosji.
„Mamy tylko nadzieję, że to wszystko ucichnie” – powiedział Samwel Gorojan, dyrektor Abowiana, w swoim biurze na obrzeżach stolicy, Erywania. „Cały nasz koniak jest sprzedawany w Rosji, 7 milionów butelek rocznie” – wzruszył ramionami. „Nie mamy dokąd pójść”.
Przez większość swojego postsowieckiego istnienia od 1991 roku Armenia była najbliższym sojusznikiem Moskwy na Kaukazie Południowym, łączącym Europę Wschodnią z Azją Zachodnią. Przyjmowała rosyjskie wojska, kupowała rosyjską broń i integrowała się z kierowanymi przez Kreml strukturami politycznymi i gospodarczymi.
Jednakże relacje te zaczęły się stopniowo rozpadać pod rządami obecnego premiera Nikola Paszyniana, którego partia Umowy Cywilnej doszła do władzy w wyniku rewolucji ludowej w 2018 r.
Jego działania mające na celu reorientację Armenii na Europę stanowią największą zmianę w polityce zagranicznej tego kraju od czasu uzyskania niepodległości, a niedzielne głosowanie będzie testem tej polityki, którą Paszynian realizuje pomimo faktu, że jego kraj jest głęboko uzależniony gospodarczo od Rosji.
„Moskwa czuje, że traci Armenię, że kraj ten stał się zbyt potężny” – powiedział Thomas de Waal, pracownik naukowy w Carnegie Europe, globalnym oddziale analityków. „Moskwa próbuje więc zmusić Paszyniana do podjęcia decyzji – dla Rosji”.
W zeszłym miesiącu prezydent Rosji Władimir Putin ostrzegł, że Armenia może stanąć w obliczu „scenariusza ukraińskiego”, jeśli będzie kontynuować swoje dążenia do integracji europejskiej. Dmitrij Miedwiediew, radykalny wiceprzewodniczący potężnej rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa, zasugerował tymczasem, że Paszynian może podzielić los bolszewickiego przywódcy Lwa Trockiego, którego Józef Stalin zabił kilofem.
Relacje między oboma państwami po raz pierwszy pogorszyły się, gdy Azerbejdżan – sąsiadujący z obydwoma państwami – zajął sporny region Górskiego Karabachu w 2023 r., co wywołało exodus ponad 100.000 Ormian z enklawy.
Dla wielu Ormian reakcja Rosji była momentem przełomowym. Pomimo sojuszu bezpieczeństwa z Armenią i utrzymywania sił pokojowych w Górskim Karabachu, Moskwa stała z boku, gdy Azerbejdżan przejmował kontrolę – obnażając ograniczenia rosyjskich gwarancji bezpieczeństwa.
Ta porażka skłoniła urzędników w Erywaniu do otwartego zakwestionowania wartości Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ), sojuszu wojskowego pod przewodnictwem Moskwy, który Armenia od dawna traktowała jako fundament swojego bezpieczeństwa. W zeszłym roku Paszynian całkowicie zawiesił udział Armenii w tym sojuszu.
W kwietniu kraj ten spotkał się z jeszcze większym gniewem ze strony Moskwy, gdy odbył się tam szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej, w którym uczestniczył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
W ostatnich miesiącach Paszynian nie tylko mówił o aspiracjach Armenii do przystąpienia do UE – perspektywa ta wciąż pozostaje odległa – ale także nawiązał kontakty z Waszyngtonem.
Donald Trump publicznie go poparł, a wiceprezydent JD Vance i sekretarz stanu Marco Rubio odwiedzili Erywań, co podkreśla poziom zainteresowania polityków USA i zaangażowania gospodarczego, jakim ten kraj cieszył się nigdy wcześniej.
Dla Moskwy dryf Armenii na zachód następuje w szczególnie wrażliwym momencie, po czterech latach wyniszczającej wojny na Ukrainie, kiedy kraj ten podejmuje coraz bardziej złożone działania mające na celu zachowanie swoich wpływów na terenie byłego obszaru radzieckiego i poza nim.
Areg Kochinyan, prezes Centrum Badań nad Polityką Bezpieczeństwa z siedzibą w Erywaniu, powiedział: „Rosjanie obawiają się utraty, w ich rozumieniu, kolejnego kraju, który uważają za swoją prawowitą strefę interesów. I podejmują w tej sprawie działania”.
W Mołdawii i na Węgrzech Kreml próbował już wcześniej – bez powodzenia – wzmocnić przyjazne siły polityczne w wyborach, stosując to, co zachodnie służby wywiadowcze określiły jako połączenie kampanii dezinformacyjnych i tajnych operacji wpływu.
Analitycy i zachodni urzędnicy twierdzą, że elementy tego samego scenariusza są obecnie wdrażane w Armenii. Kreml poparł głównego rywala Paszyniana, Samwela Karapetjana, rosyjsko-ormiańskiego miliardera, którego partia Silniejsza Armenia opowiada się za zacieśnieniem więzi z Moskwą. Obecnie przebywa on w areszcie domowym pod zarzutem nawoływania do przejęcia władzy.
Jednak pomimo presji ze strony Moskwy sondaże wskazują, że partia Paszyniana jest na dobrej drodze, by stać się największą siłą polityczną, zdobywając około 30% głosów, podczas gdy Karapetjan traci około 10%.
„Co ciekawe, ta rosyjska kampania przyniosła odwrotny skutek. Tylko wzmocniła Paszyniana w kraju” – powiedział Richard Giragosian, dyrektor Centrum Studiów Regionalnych, think tanku z siedzibą w Erywaniu.
De Waal dodał, że armeńska opozycja w dużej mierze zdyskredytowała się w oczach opinii publicznej poprzez postrzeganą bliskość z Rosją. „Partia Umowy Cywilnej Paszyniana prawdopodobnie wygra wybory, mniej więcej bez walki” – powiedział De Waal. „Nie dlatego, że premier jest nadal popularny – bo nie jest – ale dlatego, że armeńska opozycja jest jeszcze mniej kompetentna, imponująca i zbyt mocno związana z Rosją”.
Analitycy twierdzą, że Moskwa stara się nie naciskać zbyt mocno, ponieważ Kreml zdaje sobie sprawę, że nadmierna presja może przynieść odwrotny skutek i zaostrzyć nastroje antyrosyjskie.
Hovhannes Nikoghosyan, ormiański politolog, powiedział: „Nikt nie jest w stanie z całą pewnością przewidzieć, jak daleko Moskwa będzie naciskać, jeśli Paszynian zostanie ponownie wybrany, ale jeśli pozostanie u władzy, Rosja i tak będzie musiała znaleźć sposób działania w obecnej sytuacji politycznej. Pozostawienie Armenii w objęciach geopolitycznych konkurentów to coś, czego Kreml nie będzie chciał zrobić”.
Paszynian, były dziennikarz, skupił swoją kampanię na tym, co nazywa „skrzyżowaniem pokoju” – wizji Armenii jako regionalnego węzła tranzytowego, który ponownie połączy zamknięte od dawna granice z Azerbejdżanem i jego sojuszniczką Turcją, pozwalając krajowi pokonać dziesięciolecia konfliktów i słabej łączności.
Dał również jasno do zrozumienia, że podobnie jak wielu Ormian, dąży do dywersyfikacji, a nie do odłączenia się od Rosji. Paszynian podkreślił, że Moskwa utrzyma swoją dużą bazę wojskową w Armenii i zapowiedział, że wkrótce po wyborach uda się na spotkanie z Putinem.
Giragosian powiedział: „Rosja ma tak dużą dominację, że Zachód nie jest dla niej równym konkurentem. Polityka Paszyniana opiera się na realistycznej ocenie. Nikt nie mówi o zastąpieniu Rosji Francją, Europą czy Stanami Zjednoczonymi z dnia na dzień”.
Mimo to europejscy przywódcy nie kryją, że wolą zwycięstwo Paszyniana.
Premier Armenii utrzymuje szczególnie bliskie stosunki z prezydentem Francji, Emmanuelem Macronem. Obaj przywódcy wystąpili nawet razem podczas wizyty Macrona w Armenii, grając na bębnach, podczas gdy prezydent Francji śpiewał podczas oficjalnej kolacji.
To poparcie pojawiło się pomimo rosnących obaw o demokratyczne osiągnięcia Paszyniana. W okresie poprzedzającym wybory zatrzymano dziesiątki działaczy opozycji, w tym sojuszników Karapetjana.
Krytyka ta w dużej mierze utknęła w Brukseli w martwym punkcie. W czwartek, pragnąc wesprzeć odsunięcie Armenii od Moskwy, UE ogłosiła początkowy pakiet wsparcia gospodarczego o wartości 50 mln euro, aby pomóc temu krajowi przetrwać presję handlową ze strony Rosj i zadeklarowała dalszą współpracę gospodarczą.
W symbolicznym geście solidarności Ukraina również zaczęła importować armeńskie róże po wprowadzeniu przez Rosję zakazu importu kwiatów.
Mimo wysiłków Armenii zmierzających do dywersyfikacji partnerstw, Moskwa nadal dysponuje potężnymi środkami ekonomicznymi i politycznymi. Rosyjscy urzędnicy sugerowali w ostatnich tygodniach, że Armenia może nie być już w stanie polegać na dotowanym gazie, który stanowi podstawę znacznej części jej gospodarki.
„Kiedy Rosja żąda renegocjacji ceny dotowanego gazu, to znak, że Armenia posunęła się za daleko i za szybko” – powiedział Giragosian. „Wtedy nastąpi prawdziwy kryzys”.
========
D.O. jest trochę zakochany w Armenii, pięknym i nader nieszczęśliwym kraju poetów i kupców, otoczonym śmiertelnymi wrogami, którzy porozdzierali go na kawałki.


Wybory 2026: Umowa cywilna zdobywa 51,13% głosów, Silna Armenia otrzymuje 23,34% w wynikach wstępnych z 533 lokali wyborczych
https://armenpress.am/en/articles/parliamentary-elections-2026#1252297


3.

Gdzie „Wolny Sakson” mógłby zostać burmistrzem
https://www.welt.de/politik/deutschland/plus6a1930d4bf5b78f90d0078e6/wahlkampf-im-erzgebirge-wo-ein-freier-sachse-oberbuergermeister-werden-koennte.html
Neo-nazistowski burmistrz: taki niepokojący los czeka saksońskie miasto Aue-Bad Schlema, liczące 19.000 mieszkańców. Trzy tygodnie temu Stefan Hartung, były członek neonazistowskiej partii NDP i współzałożyciel Freien Sachsen, siły politycznej określanej przez służby specjalne mianem „skrajnie prawicowej”, która marzy o „Säxicie”, czyli odłączeniu Saksonii od reszty Niemiec, zdobył 29% głosów w pierwszej turze. Dziś zmierzy się z drugą turą wyborów ze swoim rywalem z CDU, Marcusem Hoffmannem, który uzyskał 23,6%. Jednak kandydat skrajnie prawicowej AfD, Lars Bochmann, zajął trzecie miejsce z 18,5%. Jego głosy mogą zagwarantować Hartungowi miejsce w ratuszu. Byłby to pierwszy raz w Niemczech, gdyby kandydat na prawo od AfD został burmistrzem.
37-letni ekstremista może się już pochwalić imponującym życiorysem. Wychowany w Aue Bad-Schlema, u podnóża Rudaw, przedsiębiorca IT, od młodości działa w NPD (obecnie „Die Heimat”, czyli „Ojczyzna”), partii hitlerowskiej, która nie została zdelegalizowana przez Trybunał Konstytucyjny tylko dlatego, że została zredukowana do jednocyfrowego poparcia – wielu wyborców przeszło do AfD.
W 2013 roku dokonał pierwszego zamachu stanu, który uczynił go znanym w całym regionie: zorganizował marsz inspirowany lokalnymi świętami Bożego Narodzenia, „Lichtellauf”, aby zaprotestować przeciwko migrantom. Na pierwszym wydarzeniu pojawiło się ponad tysiąc osób. Zorganizował też kolejne, zawsze pod pretekstem protestów „zatroskanych obywateli”. Był pionierem. Wkrótce potem w Saksonii pojawiły się słynne, islamofobiczne i rasistowskie marsze PEGIDA, znów pod pseudomieszczańskim hasłem „zatroskanych obywateli”. Parady odniosły tak duży sukces, że w 2019 roku Hartung zdobył prawie jedną piątą głosów jako kandydat na burmistrza. Jest już znanym radnym miejskim z ramienia NPD.
W 2021 roku neonazista współtworzył „Freien Sachsen”, siłę polityczną, która przyciąga antyszczepionkowców, neonazistów, zwolenników Rosji, wyborców NPD i Reichsbürgerów (ekstremistów negujących legalne istnienie Republiki Federalnej Niemiec). Partia otwarcie opowiada się za obaleniem porządku demokratycznego, oderwaniem się od Niemiec i odbudową Saksonii wzdłuż dawnych granic królestwa (obejmujących część Turyngii, Brandenburgii, Saksonii-Anhalt i fragment dzisiejszej Polski). Po kilku miesiącach partia została uznana za „skrajnie prawicową” przez wewnętrzne służby wywiadowcze, które ostrzegały: jej strategią jest „wykorzystywanie antykonstytucyjnego programu” i „penetracja do centrum społeczeństwa”.
Dziś Hartung jest wiceprzewodniczącym partii Wolni Saksończycy i powiedział w wywiadzie, że żałuje tylko jednego: krótkiego wstąpienia do młodzieżówki CDU. Jego program jest radykalny. AfD, czując się przestarzała na prawicy, jest zirytowana. Kandydat wycofał się z wyścigu i nie udzielił żadnych instrukcji dotyczących głosowania, ale łatwo sobie wyobrazić, kogo wybiorą jego wyborcy: Hartunga czy jego rywala z CDU. Pozostałe partie również wycofały się po pierwszej turze, ale wyraźnie zaleciły swoim wyborcom poparcie kandydata chadecji. Dotyczy to również Partii Lewicy.


4.

Prezydentura Peru, stawką w rosyjskiej ruletce skrajności
Keiko Fujimori i Roberto Sánchez idą łeb w łeb przed „ukrytymi” wyborami
https://www.elmundo.es/internacional/2026/06/07/6a241bf321efa05c1c8b4575.html
Peruwiańczycy pójdą w niedzielę do urn w drugiej turze wyborów, w której wieloletnia kandydatka prawicy, Keiko Fujimori, zmierzy się z lewicowym kongresmenem Roberto Sánchezem. W obliczu rosnącej przestępczości, chronicznej niestabilności politycznej, skandali korupcyjnych i apatii wyborców, Peruwiańczycy walczą o objęcie urzędu dziewiątego prezydenta Peru w ciągu dekady.
Fujimori, córka zmarłego prezydenta Alberto Fujimoriego, zdobyła 17% głosów w pierwszej turze wyborów w kwietniu. Sánchez, były minister handlu i turystyki, zdobył 12% głosów, wyprzedzając Rafaela Lópeza Aliagę, ultrakonserwatywnego byłego burmistrza Limy. Zapowiada się spolaryzowana powtórka ostatnich wyborów w kraju z 2021 roku.
To czwarty start Fujimori w wyborach prezydenckich i być może jej największa szansa. Wkroczyła do polityki w wieku 19 lat, kiedy została mianowana Pierwszą Damą po rozpadzie małżeństwa jej rodziców podczas autorytarnych rządów jej ojca w latach 90.
Niespodziewany kandydat w drugiej rundzie, 57-letni Sánchez, pełnił funkcję ministra u populistycznego lewicowego prezydenta Pedro Castillo i wykorzystał jego dziedzictwo, zyskując poparcie wyborców ze wsi – włożył nawet ich charakterystyczne sombrero.
Castillo został odsunięty od władzy w grudniu 2022 roku po próbie rozwiązania Kongresu i rządzenia dekretami. W listopadzie 2025 roku został skazany na 11 lat i pięć miesięcy więzienia za bunt. Sánchez zyskał poparcie w wiejskich rejonach Andów, gdzie wielu utożsamia się z Castillo, a niektórzy uważają, że został niesprawiedliwie odsunięty od władzy.
Ankieterzy przewidują niezwykle wyrównany wynik, podobnie jak w trzech ostatnich turach wyborów w Peru. Według sondażu Ipsos opublikowanego w czwartek, kandydaci mają statystycznie remis: Sánchez z 43,8% i Fujimori z 43,2%.
Kampania wyborcza, która rozpoczęła się w kwietniu od wystawienia rekordowej liczby 35 kandydatów, zakończyła się wyborem między dwoma kandydatami, którzy reprezentują zaledwie 29% głosów.
Wyborcy są wyczerpani i głęboko sceptyczni po okresie rekordowo niestabilnej sytuacji, w którym od lipca 2016 r. Peru miało ośmiu prezydentów, z których wybrano tylko trzech.
Pozostali prezydenci objęli tę funkcję w wyniku kaprysów niereprezentatywnego systemu parlamentarnego i – w większości przypadków – nie nadawali się na najwyższy urząd w kraju. Ostatni prezydent, który został odsunięty od władzy, 39-letni José Jerí, został oskarżony o handel wpływami podczas tajnych spotkań z chińskimi biznesmenami. Zastąpił go obecny przywódca państwa, 83-letni José María Balcázar, znany przede wszystkim ze swojego poparcia dla małżeństw dzieci.
„Politycy stracili wiele na wiarygodności i niewielu ludzi im już ufa” – powiedział Santiago Pedraglio, socjolog i profesor Papieskiego Uniwersytetu Katolickiego w Limie. „Gdyby głosowanie nie było obowiązkowe w Peru, wskaźnik absencji byłby znacznie wyższy”.
Ponad 6 milionów Peruwiańczyków nie wzięło udziału w pierwszej turze głosowania w kwietniu, pomimo kar pieniężnych za nieuczestniczenie w głosowaniu. Kolejne 3 miliony w ramach protestu unieważniło swoje karty do głosowania, pozostawiając je nieczytelnymi lub pustymi. Puste lub nieważne karty do głosowania dałyby zwycięstwo.
„Poziom niezadowolenia i nieufności społeczeństwa był wysoki już 20 lat temu; teraz osiągnął niebotyczny poziom” – powiedział Steven Levitsky, politolog i profesor nauk o rządzie na Uniwersytecie Harvarda, w wywiadzie dla peruwiańskiej gazety La República w zeszłym miesiącu.
Fujimori kontynuuje dziedzictwo swojego ojca, który spędził 16 lat w więzieniu za autoryzowanie porwań i morderstw podczas rządowej „wojny z terroryzmem”, zanim zmarł w 2024 roku. Choć zmaga się z silnym ruchem antyfujimori, wykorzystała reputację ojca jako twardziela (mano dura), obiecując twardą postawę wobec przestępczości w obliczu rosnącej liczby wymuszeń i morderstw.
Pedraglio powiedziała, że niektórzy wyborcy obawiają się, że Fujimori poprowadzi „rząd autorytarny i że zasada trójpodziału władzy nie będzie przestrzegana”. Jej partia Fuerza Popular (Siła Ludowa) ma więcej mandatów niż jakakolwiek inna partia w kongresie kraju, który niedawno przywrócił system dwuizbowy.
Pedraglio powiedział, że Sánchez wzbudził wśród niektórych obawy, że będzie stał na czele nie tylko „lewicowego rządu”, ale „złego rządu” takiego jak ten, kierowany przez Castillo, który powszechnie uważano za niekompetentny.
Sánchez obiecał uwolnić Castillo, którego określa jako ofiarę „spisku zamachu stanu”. Mówi również, że chce przywrócić rząd „ludowi” i opracować nową konstytucję. Wycofał się jednak z wcześniejszej obietnicy odwołania prezesa banku centralnego, Julio Velarde.
„Nadszedł czas na prawdziwe odrodzenie naszego narodu: suwerennego, sprawiedliwego narodu zbudowanego na fundamentach narodu peruwiańskiego” – powiedział Sánchez zagranicznym reporterom w zeszłym miesiącu.


5.

Bernadette Chirac, była pierwsza dama, zmarła w wieku 93 lat.
Bernadette Chodron de Courcel, niezłomnie wspierająca karierę męża, stała się kluczową postacią na scenie politycznej. Mocno zaangażowana w działalność charytatywną, zmarła w piątek w wieku 93 lat.
https://www.lemonde.fr/disparitions/article/2026/06/06/bernadette-chirac-ancienne-premiere-dame-est-morte-a-l-age-de-93-ans_6698105_3382.html
Będąc przez 12 lat pierwszą damą Francji, Chirac twardo wspierała za kulisami swojego męża, który dwukrotnie pełnił funkcję premiera, przez 18 lat był merem Paryża i przez dwie kadencje był prezydentem.
Kiedy w 2007 roku wycofał się z życia publicznego, ona sama została politykiem, została radną w okręgu wyborczym pary w Corrèze w środkowej Francji i oświadczyła: „Mój mąż już nie zajmuje się polityką, ale ja tak”.
Gdy na eleganckich kolacjach i spotkaniach towarzyskich, w których nadal uczestniczyła po przejściu na emeryturę, pytano ją o męża, odpowiadała: „On opiekuje się psem”.
Chirac zawsze powtarzała, że ma nadzieję umrzeć przed mężem; gdy zmarł w 2019 r., była zbyt słaba, aby wziąć udział w jego państwowym pożegnaniu, ponieważ ostatni raz pojawiła się publicznie rok wcześniej, kiedy to ulica w mieście Brive-la-Gaillarde została nazwana na cześć pary.
Bernadette Thérèse Chodron de Courcel urodziła się w zamożnej, arystokratycznej rodzinie katolickiej, miała szerokie kontakty i była inteligentna. To właśnie podczas studiów na prestiżowym uniwersytecie Sciences Po poznała Jacques'a, przystojnego i popularnego młodzieńca. Chociaż jej rodzice nie byli pod wrażeniem, przekonani, że jest on poniżej jej statusu społecznego, para pobrała się w 1956 roku.
Reputacja Jacques'a Chiraca jako kobieciarza była uzasadniona, a ona opisała 63 lata spędzone razem jako długą lekcję wytrzymałości, znosząc jego notoryczne niewierności z cierpkim humorem.
„Na początku było ciężko. Byłam załamana. Potem się do tego przyzwyczaiłam” – powiedziała później w telewizyjnym filmie dokumentalnym. „Powiedziałam sobie, że tak właśnie jest i muszę to zaakceptować z jak największą godnością”.
Zapytana, dlaczego nigdy nie rozwiodła się z mężem, odpowiedziała, że została wychowana w wierze katolickiej i dodała: „I bardzo kochałam swojego męża”.
W 1998 roku rozeszły się pogłoski, że Pałac Elizejski nie był w stanie skontaktować się z Jacques’em Chiracem w noc, w której Diana, księżna Walii, zginęła w wypadku samochodowym w Paryżu, i że przebywał on w towarzystwie anonimowej włoskiej aktorki.
Otoczona przez fotografów i proszona o komentarz, Bernadette powiedziała im: „Uspokójcie się. Nie jestem Claudią Cardinale. Ani [Giną] Lollobrigidą”.
Chirac nie dała się skrępować ceremonialną rolą „żony”. Potrafiła być zabawna, ale i wyniosła. Choć szybko rzucała miażdżące bon moty, jej cięte, często ironiczne uwagi, wypowiadane nosowym głosem, były skierowane zarówno przeciwko niej, jak i przeciwko innym. Jej zamiłowanie do eleganckich ubrań od stóp do głów, garniturów Chanel, dużych, ciemnych okularów przeciwsłonecznych Diora i lakierowanych blond włosów, a także jej często królewskie maniery, narażały ją na kpiny.
W 2023 roku Catherine Deneuve zagrała ją w filmie Bernadette , komedii opowiadającej o latach spędzonych przez nią w Pałacu Elizejskim.
Para miała dwie córki, ale choroba najstarszej, Laurence, która cierpiała na ciężką anoreksję po zapaleniu opon mózgowych w okresie dojrzewania i podejmowała kilka prób samobójczych, wywołała głęboki smutek. Laurence zmarła na zawał serca w 2016 roku w wieku 58 lat. Claude, młodsza córka pary, została doradcą prasowym i politycznym ojca.
Tragedia związana z chorobą Laurence'a skłoniła Bernadette do zostania twarzą organizacji pièces jaunes (żółte monety), dorocznej zbiórki monet o niskiej wartości na cele charytatywne. Dzięki niej udało się zebrać miliony dolarów na pomoc dzieciom w szpitalu.
Prezydent Francji Emmanuel Macron potwierdził w sobotę śmierć kobiety. Dodał, że on i jego żona Brigitte z „wielkim smutkiem” przyjęli wiadomość o śmierci kobiety, która zapisała się w historii Francji i zmieniła życie milionów ludzi dzięki swojej działalności charytatywnej.
„Odeszła wielka dama serca” – powiedział Macron.


6.

Papież podczas mszy w Madrycie, w której uczestniczył wielki tłum: „Nikt nie może klękać przed Panem i gardzić swoim bratem”.
https://elpais.com/espana/2026-06-07/el-papa-ante-12-millones-de-personas-nadie-puede-arrodillarse-ante-el-senor-y-despreciar-al-hermano.html
Papież powtórzył jeden ze swoich głównych punktów w tę niedzielę przed imponującym tłumem – 1,2 miliona osób według organizatorów; 1,1 miliona według Delegatury Rządowej – przypominając wszystkim, że autentyczne wartości chrześcijańskie są nie do pogodzenia z niektórymi poglądami politycznymi, nawet tymi, które twierdzą, że je reprezentują. „Nikt nie może klękać przed Panem i gardzić swoim bratem” – powiedział.
========
Popatrz, a u nas wszyscy gardzący uchodźcami i Ukraińcami to bardzo wierzący katolicy, którzy biją ich, pozwalają im umierać w nadgranicznych lasach i budują przed nimi mury w imię Pana.


7.

Jedna osoba zginęła, a pięć zostało rannych w strzelaninie w centralnym Izraelu, której sprawcami byli izraelscy Arabowie
Dwóch mężczyzn w ciężkim stanie po masakrze w miejscowościach graniczących z Zachodnim Brzegiem na północ od Tel Awiwu; jeden sprawca został zastrzelony, domniemany wspólnik został aresztowany
https://www.timesofisrael.com/terrorist-kills-one-wounds-five-in-central-israel-shooting-spree/
Arabski izraelski terrorysta otworzył ogień w kilku miejscach w strzelaninie w środkowym Izraelu w niedzielę, zabijając jedną osobę i raniąc pięć, zanim został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa, poinformowali ratownicy. Policja aresztowała później drugiego mężczyznę oskarżonego o udział w ataku.
Służba pogotowia ratunkowego Magen David Adom poinformowała, że udzieliła pomocy dwóm mężczyznom w wieku 30 lat postrzelonym na stacji benzynowej w pobliżu Kochav Ya'ir, z których jeden był w stanie ciężkim; 31-letniemu mężczyźnie i 61-letniej kobiecie postrzelonym przy wejściu do Tzur Yitzhak, oboje w stanie średnim; oraz dwóm mężczyznom postrzelonym na drodze za Tzur Natan — mężczyźnie w wieku około 35 lat, który zmarł w wyniku odniesionych obrażeń, oraz mężczyźnie w wieku około 40 lat, którego stan był poważny.
Po rozpoczęciu ataku w Kochav Ya'ir, w miastach Tzur Natan i Tzur Icchak zawyły syreny ostrzegające przed infiltracją terrorystów i wzywające mieszkańców do barykadowania się w domach.
Te trzy miejscowości, na północ od Tel Awiwu, sąsiadują ze sobą i leżą blisko bariery bezpieczeństwa na Zachodnim Brzegu po stronie izraelskiej. Po strzelaninie w pobliżu tych miejscowości terrorysta udał się do pobliskiej osady Salit na Zachodnim Brzegu, otworzył ogień do wejścia do osady i uciekł po tym, jak lokalny szef służb bezpieczeństwa odpowiedział ogniem. Nikt nie został ranny w tym incydencie.
Siły izraelskie w końcu dopadły terrorystę na obrzeżach Tayibe, arabskiego miasta na północ od Kochav Ya'ir, i zastrzeliły go. Funkcjonariusze sił bezpieczeństwa zidentyfikowali go jako Omara Yassina, obywatela Izraela mieszkającego w Tayibe. Wojsko poinformowało, że prowadzi dalsze poszukiwania w tym rejonie w poszukiwaniu kolejnych potencjalnych podejrzanych.
Według policji i wojska terrorysta poruszał się nielegalnie pojazdem z izraelskimi tablicami rejestracyjnymi i miał przy sobie prowizoryczny pistolet maszynowy „Carlo”.
Policja początkowo stwierdziła, że zastrzelony sprawca działał sam. Później jednak poinformowała o aresztowaniu drugiego podejrzanego, mężczyzny w wieku ok. 20 lat, również pochodzącego z Tayibe.
Policja poinformowała, że funkcjonariusze otrzymali informacje wywiadowcze na temat mężczyzny, który przyznał się do udziału w ataku, gdy szukał pomocy w ukryciu się przed organami ścigania.
Podczas aresztowania podejrzany próbował dźgnąć policjantów szklaną butelką. Funkcjonariuszom udało się go obezwładnić i aresztować bez obrażeń.


8.

Jakie wina pili Napoleon i Stalin?
Wielomilionowe kolekcje win Napoleona i Stalina trafią na aukcję
W Fabryce nr 1 w Tbilisi w Gruzji przechowywanych jest co najmniej 20 000 bezcennych butelek, z których niektóre pochodzą nawet z XIX wieku.
https://elpais.com/internacional/2026-06-01/las-millonarias-colecciones-de-vino-de-napoleon-y-stalin-salen-a-subasta.html

Tbiliska Fabryka nr 1 przechowuje w głębi swoich piwnic tysiące butelek wina, które nie ujrzały światła dziennego przez dwa stulecia. Kolekcje te, niegdyś należące do rosyjskich carów i francuskiego cesarza Napoleona Bonaparte, w burzliwym XX wieku trafiły w ręce sowieckiego dyktatora Józefa Stalina, najstraszniejszej postaci w historii Gruzji. Siedemdziesiąt lat po jego śmierci rząd gruziński otwiera tę ogromną piwnicę dla świata.
Gruzja jest jednym z najbardziej znanych producentów wina na świecie. Według władz kraju, sama zabytkowa winnica nr 1 mieści „do 20.000 kolekcjonerskich butelek gruzińskich i zagranicznych win najwyższej jakości, leżakowanych przez ponad dwa stulecia”. Rząd przekazał winnicę na podstawie stałej koncesji Narodowej Agencji Wina, w celu identyfikacji butelek przechowywanych w piwnicy i ustalenia ich pochodzenia. Część z tych kolekcji zostanie wystawiona na aukcji, aby sfinansować budowę szkoły winiarskiej.

Francuskie domaines carów
W piwnicy przechowywane są nie tylko jedne z najlepszych win gruzińskich, ale także inne znane marki. Wśród nich znajdują się francuskie domaines należące do carów Rosji Aleksandra III i jego syna Mikołaja II, których imperium obejmowało Gruzję w XIX wieku. Po rewolucji rosyjskiej w 1917 roku władze radzieckie skonfiskowały majątek cara, a część jego kolekcji win została przekazana Józefowi Stalinowi, sekretarzowi generalnemu Komitetu Centralnego Partii Komunistycznej od 1922 roku do jego śmierci w 1953 roku.
„To wyjątkowe miejsce przechowuje wina i alkohole leżakujące od ponad dwóch stuleci i po raz kolejny podkreśla znaczenie Gruzji jako kolebki wina” – powiedział gruziński minister rolnictwa Dawid Songulaszwili podczas ponownego otwarcia obiektu. „To nasza starożytna tradycja winiarska zapewniła naszemu krajowi ważne miejsce na mapie świata, będąc integralną częścią naszych stosunków handlowych i kulturalnych przez wieki” – podkreślił Songulaszwili, dodając, że kolekcja win „zachowuje pamięć” o Stalinie i Napoleonie. Premier Gruzji Irakli Kobakhidze również wziął udział w prezentacji winnicy przed społecznością międzynarodową.
Poza winiarstwem, które się w niej znajduje, Tbiliska Fabryka nr 1 to wyjątkowy przykład architektury XIX wieku. Budynek został sfinansowany przez przedsiębiorcę i filantropa Dawida Saradżiszwilego, założyciela jednych z najważniejszych marek koniaku w Imperium Rosyjskim, w tym fabryki Kizlar Caucasus.
(Copyright El País/Lena - Leading European Newspaper Alliance)


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga