DRUGI OBIEG
Środa, 10 czerwca 2026


1.

Zmęczenie Petersburga: „Ataki wroga, nowa rzeczywistość”
https://www.repubblica.it/esteri/2026/06/09/news/san_pietroburgo_russia_reportage_attacchi_ucraini-425397969/?ref=RHLF-BG-P8-S1-T1-roq18
Drony przelatywały nisko nad wodami Zatoki Fińskiej, niemal muskając dachy budynków mieszkalnych wzdłuż portu. Taką właśnie scenę zobaczył Witalij, patrząc przez okno o 5 rano kilka dni temu. „Nie ma mowy, żeby przyleciały z Ukrainy; to za daleko” – mówi oficer ochrony w porcie w Kronsztadzie, około 1100 kilometrów od frontu. „Myślę, że przyleciały z krajów bałtyckich lub z Finlandii”. Siedząc na krześle w słońcu, podczas gdy turyści przechadzają się po molo, wyjaśnia, że jeden z dronów rozbił się około stu metrów dalej, między dwoma armatami z czasów carskich. Miejsce uderzenia zostało już zalane świeżym betonem. Ataki z 3 i 6 czerwca, zbiegające się z otwarciem i zamknięciem Forum Ekonomicznego w Sankt Petersburgu, były największymi atakami na drugie co do wielkości miasto Rosji od początku wojny.
Po raz pierwszy mieszkańcom nakazano „zostać w domu i nie wychodzić”. Oprócz terminalu naftowego, celem ataku stał się również Kronsztad, główna rosyjska baza morska na Morzu Bałtyckim, położona kilka kilometrów od miasta. Według niektórych źródeł, 3 czerwca uszkodzony został tam okręt wojenny. Władze wzmacniają obronę przeciwlotniczą wyspy, mówi Jefim, który pracuje w sklepie z pamiątkami na molo, gdzie odłamki rozbiły kilka okien. „Widzimy, że podejmują działania, aby nas bronić”, mówi młody mężczyzna, który nie chce udzielać dalszych komentarzy. „Rozmowa o tych sprawach z dziennikarzem z obcym akcentem może zostać źle zinterpretowana”. Ataki podkreślają rosnącą zdolność Ukrainy do atakowania celów w głębi Rosji, a kampania ta osiągnęła rekordowy poziom w 2026 roku: według rosyjskich władz tylko w maju na terytorium Rosji zestrzelono 9418 dronów, ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej.
Ukraina ma obecnie „tymczasową przewagę” – powiedział Michaił Zwinczuk, analityk wojskowy i autor bloga Rybar, śledzonego przez ponad 1,5 miliona osób, w rozmowie z Repubblicą. Niedawne wyłączenie Starlinka dla rosyjskiej armii i wprowadzenie nowych dronów szturmowych średniego zasięgu, które przyczyniły się do spowolnienia postępów Rosji, mają być czynnikami sprzyjającymi.
Zmęczenie wojną, koszty utrzymania i ciągłe przerwy w dostępie do internetu wprowadzone w ostatnich miesiącach – tłumaczone przez władze „środkami bezpieczeństwa” przed dronami – to jedne z czynników stojących za spadkiem poparcia dla Władimira Putina , które spadło z 72% na początku marca do 66,6% pod koniec maja, według państwowego ośrodka sondażowego WTSIIOM. W związku z impasem w procesie pokojowym Putin odmówił spotkania z Zełenskim i powtórzył, że wojna będzie trwała, dopóki nie zostaną osiągnięte cele „specjalnej operacji wojskowej”. Cele te wydają się wielu Rosjanom coraz bardziej niejasne. „Próbują je osiągnąć od czterech lat, ale jak długo możemy tak dalej postępować?” – pyta Igor, turysta, który przybył do Kronsztadu z Saratowa. Nawet w jego mieście nad Wołgą drony stały się regularną obecnością. „Mam nadzieję, że znajdą inteligentnych ludzi, którzy przekonają naszego prezydenta, by położył temu kres”.
Według źródeł zachodnich, w rosyjskich elitach narasta również rozłam: z jednej strony siłowiki, zwolennicy ograniczeń i środków bezpieczeństwa, z drugiej biurokraci i technokraci zainteresowani szybkim zakończeniem wojny. Siergiej Markow, politolog i były doradca Kremla, nie zgadza się z tym. „Nikt w rosyjskich elitach nie wierzy, że wojna może się szybko zakończyć, ponieważ nikt na Zachodzie nie wydaje się skłonny do spełnienia żądań Rosji” – wyjaśnił w wywiadzie dla „Repubblica”.
W parku rozrywki Divo Ostrov na Wyspie Krestowskiej w Petersburgu dzieci ustawiają się w kolejce, by przejechać się Oresznikiem, atrakcją nazwaną na cześć hipersonicznego pocisku, którym Putin uderzył w Ukrainę i wysłał groźby do Europy. „Jakaś krótkowzroczna osoba zdecydowała się na użycie tej nazwy. Uważam, że to okropne, sposób na podsycanie chwilowego szumu” – mówi 33-letni Siergiej, filmując swoją córkę telefonem. Przedsiębiorca budowlany należy do grupy Rosjan, których wojna bezpośrednio nie dotknęła. Jeśli chodzi o ataki dronów dalekiego zasięgu, uważa, że sytuacja prawdopodobnie się pogorszy, ale nie wydaje się zmartwiony. „To nasza nowa rzeczywistość, chociaż nigdy bym w to nie uwierzył, gdybyś powiedział mi o tym kilka lat temu”.


2.

https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32840239,anne-applebaum-sa-oznaki-ze-w-moskwie-niektorzy-przygotowuja.html#s=S.others-K.C-B.2-L.3.maly
Niedawna podróż Zełenskiego sprawiła, że przywódcy traktujący Ukrainę uprzejmie, lecz jak ofiarę, zobaczyli w niej partnera.
W zeszły weekend na polu pod Kijowem dyskretnie, za drzewami, zaparkowano furgonetkę. W środku nie było foteli dla pasażerów, tylko długie biurko, dwa krzesła biurowe, dwa laptopy i ekrany.
Coś, co wygląda jak mobilne biuro jakiegoś menedżera, to jedna z setek rozsianych po Ukrainie mobilnych baz przechwytujących drony. I ucieleśnienie zmiany technologicznej, która na dobre odmieniła wojnę z Rosją - a może i przyszłe wojny.
Na jednym z laptopów żołnierz pokazuje mi z lotu ptaka wieś oddaloną o ponad 160 kilometrów. Jego zadaniem jest identyfikacja przelatujących nad nią obiektów, czyli odróżnianie ptaków i nietoperzy od śmiercionośnych rosyjskich dronów.
Kiedy jakiegoś dostrzega, kolega przy sąsiednim laptopie wysyła przechwytywacz. Mały dron, który wygląda jak miniaturowy statek kosmiczny z dawnych filmów science fiction, śledzi i niszczy wrogie bezzałogowce, nim dotrą do celu.
Na pierwszy rzut oka obrazy na ekranach wyglądają tyleż realistycznie, co banalnie, jak kadry z gier wideo. Ale to nie jest operacja low-tech. Drony przechwytujące napędzane sztuczną inteligencją funkcjonują dzięki skomplikowanej sieci systemów radarowych, czujników akustycznych i innych nieoczywistych narzędzi, które setki dużych i małych ukraińskich firm technologicznych wymyślają, rozbudowują i aktualizują każdego dnia, wykorzystując dane otrzymywane bezpośrednio od żołnierzy takich jak ci, których poznałam na polu pod Kijowem.
Znakomita większość tych firm nie istniała cztery lata temu. Wyrosły błyskawicznie, po pełnoskalowej inwazji Rosji, z obeznanego z technologią społeczeństwa obywatelskiego, którego członkowie zmienili swoje profesje lub przekuli w zawód swoje prywatne zainteresowania, aby pomóc w obronie kraju.
Regularnie spotykam prezesów ukraińskich firm zbrojeniowych, którzy pochodzą z branży usług finansowych, architektury, polityki.
Jeden z nich w zeszły weekend wrócił z frontu. Wyjaśnił mi, że dobrze jest dowiedzieć się samemu, na miejscu, jak żołnierze korzystają z jego produktów i jak można je ulepszyć.
Furgonetki i drony to tylko jeden z elementów misternego, stale ewoluującego systemu. W zeszłym roku byłam w podziemnym pomieszczeniu, gdzie dziesiątki osób monitorowały setki kilometrów linii frontu na szeregu ekranów.
Ten system dronów, nawigacji opartej na sztucznej inteligencji, przetestowanych w boju robotów i skomunikowanych online żołnierzy, analityk do spraw obronności i były minister obrony Andrij Zahorodniuk nazywa „sieciową świadomością sytuacyjną".
Ukraińska technologia wojskowa rozwija się dynamicznie od pierwszych lat wojny. Ale osoby z zewnątrz – w Europie, Stanach Zjednoczonych, Zatoce Perskiej i oczywiście w Rosji - dopiero teraz zaczynają rozumieć, co to naprawdę oznacza: że ta ewolucja to rewolucja.


3.

Putin wyłącza kamery monitoringu, które go chronią, obawiając się, że Kijów wykorzysta je, aby go zabić.
https://www.ft.com/content/6f4d806c-eb22-4c32-8352-b82692d30e9f?syn-25a6b1a6=1
Jak twierdzą dwie osoby zaznajomione ze sprawą, rosyjskie służby bezpieczeństwa zamknęły część specjalnego systemu nadzoru, który chronił prezydenta Władimira Putina i jego najbliższych współpracowników po zamachu na ajatollaha Alego Chameneiego w Teheranie.
System — który jest niezależny od niemal 300.000 kamer monitorujących mieszkańców Moskwy — został ponownie uruchomiony dopiero po tym, jak inżynierowie przeszukali go pod kątem hermetycznego odcięcia od internetu, powiedziała jedna z osób.
Te nadzwyczajne środki ostrożności podjęto po tym, jak izraelski wywiad zebrał ogromną ilość nagrań wideo z irańskich kamer drogowych, aby pomóc w ustaleniu dokładnego miejsca i czasu spotkania Chameneiego z jego najbliższymi współpracownikami 28 lutego. Podczas spotkania, rozpoczynającego wspólną wojnę USA i Izraela z Republiką Islamską, zginęło kilku wysokich rangą funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa.
Zabójstwo było dramatyczną demonstracją rodzącego się skoku technologicznego: wykorzystania sztucznej inteligencji do analizy milionów godzin nagrań wideo, zebranych przez tysiące kamer, w celu odnalezienia i śledzenia celów.

Dmitrij Pieskow, rzecznik Putina, nie odpowiedział na prośbę o komentarz. Dyrektor FSB, Aleksandr Bortnikow, ostrzegł jednak w zeszłym tygodniu szefów regionalnych służb bezpieczeństwa, że rozbudowany rosyjski aparat nadzoru stał się słabym punktem – zamieniając narzędzia autorytarnego reżimu do monitorowania własnych obywateli w słabość, którą mogą wykorzystać wrogowie.
„Niedawna eliminacja wysokich rangą irańskich urzędników przez sojusz USA i Izraela to wyraźny sygnał ostrzegawczy” – powiedział 26 maja, według rosyjskich państwowych agencji informacyjnych. „Lokalizacje ofiar zostały zidentyfikowane częściowo za pomocą oprogramowania typu „backdoor” w teherańskich systemach monitoringu wizyjnego”.
Rządy od dawna wiedzą, że kamery bezpieczeństwa mogą być z łatwością penetrowane przez doświadczonych hakerów lub szpiegów, takich jak elitarne izraelskie jednostki wywiadu radioelektronicznego. Jednak postęp w dziedzinie sztucznej inteligencji w ostatnich latach umożliwił im identyfikację konkretnych zachowań i wzorców w rozległych zbiorach danych wizualnych, które powstają w wyniku tych działań.

Izraelscy oficerowie wywiadu wykorzystali te postępy, aby zmapować złożoną geografię Teheranu, zidentyfikować wzorce zachowań wśród ochroniarzy wysokich rangą urzędników i skutecznie wyodrębnić cele na podstawie milionów godzin nagrań z tysięcy kamer. Połączyli te informacje z innymi źródłami wywiadowczymi, w tym ze źródeł ludzkich.
Możliwości wizualne technologii sztucznej inteligencji (AI) znacznie wzrosły około 2023 roku, a około rok temu nastąpił kolejny skok, jak twierdzi kilka osób znających się na skomplikowanej matematyce, która za nią stoi. Jest ona o rzędy wielkości bardziej zaawansowana niż tak zwane algorytmy uczenia maszynowego, które umożliwiają rozpoznawanie twarzy, wykrywanie broni czy śledzenie pojazdów według marki lub numeru rejestracyjnego.
W przeciwieństwie do starszych narzędzi, które ograniczały się do kilkudziesięciu wstępnie zdefiniowanych wyszukiwań, nowe narzędzia pozwalają na niemal nieograniczony zakres zapytań, umożliwiając wyszukiwanie w materiałach wideo na podstawie języka.
Dzięki temu funkcjonariusze wywiadu mogą przeszukiwać ogromne ilości nagrań wideo, używając prostych haseł, np. dwóch mężczyzn podających sobie torbę; osoba, która zmieniła swój wygląd lub zmieniała ubranie kilka razy w ciągu dnia; pojazd, który został niedawno zamalowany lub przejeżdżał obok tego samego miejsca kilka razy w krótkim czasie.
„To święty Graal nadzoru” – powiedział europejski urzędnik, którego kraj wykorzystuje tę technologię w swoich miastach. „Jesteśmy w stanie obserwować zachowania, a nie przedmioty – to stworzyło świat nowych możliwości”.
Wywiady z niemal tuzinem osób, w tym byłymi i obecnymi oficerami wywiadu oraz wysokimi rangą urzędnikami bezpieczeństwa w czterech krajach, ujawniły niepokój związany z tą nową funkcją. De facto przekształca ona miliardy dolarów wydawane na systemy monitoringu wizyjnego – zwłaszcza kamery drogowe – w dziurkę od klucza, przez którą ich przeciwnicy mogą skanować ogromne miasta i inwigilować obiekty, aby wydobyć schematy i sekrety na skalę przemysłową.
Po zidentyfikowaniu konkretnej osoby, systemy te mogą szybko tworzyć teczki jej aktywności obejmujące miesiące. Pomaga to odtworzyć nie tylko jej własne wzorce życia, ale także wzorce życia osób, z którymi wchodzi w interakcje.
Tego typu systemy potrafią gromadzić informacje nie tylko z monitoringu CCTV, ale także z mediów społecznościowych, zhakowanych komunikatów, nagrań audio z mikrofonów w urządzeniach inteligentnych i historii podróży.
„Mówiąc wprost, po raz pierwszy w historii możemy komunikować się z komputerami za pomocą języka na temat tego, co widzą” – powiedział Matan Goldner, dyrektor generalny 15-osobowego start-upu z siedzibą w Tel Awiwie o nazwie Conntour, którego klientami są m.in. izraelski wywiad i singapurskie ministerstwo spraw wewnętrznych.
„Możliwość prostego obserwowania źródeł wrogich sygnałów nie jest niczym wyjątkowym ani nowym — ale możliwość uchwycenia dokładnie takiego momentu, jakiego szukasz, na przestrzeni tysięcy godzin, na podstawie tysięcy transmisji, to coś naprawdę, naprawdę nowego w naszym świecie” — powiedział.
Pomysł, że system nadzoru danego kraju mógłby zostać tak skutecznie i skutecznie wykorzystany przez wrogów przeciwko niemu samemu, zaniepokoił oficerów kontrwywiadu na całym świecie.
Ich pierwszą reakcją była próba usunięcia luk w zabezpieczeniach samych systemów kamer, co było zadaniem niezwykle trudnym, biorąc pod uwagę liczne generacje kamer, z których składa się skomplikowana sieć większości sieci monitoringu.
W Indiach rząd wyznaczył ostateczny termin – do 1 kwietnia (miesiąc po tym, jak FT poinformował o włamaniu się Izraela do systemu kamer w Teheranie) – na zakazanie chińskich kamer w kraju.
Rzeczywiście, według osób znających sprawę, sami Irańczycy zdołali włamać się do kamer bezpieczeństwa w Izraelu. Jednak bez możliwości przetwarzania ciągłego strumienia obrazów, użyteczność tych ataków była ograniczona.
Rosjanie mieli już poważne obawy o bezpieczeństwo osobiste Putina, zwłaszcza ze względu na ryzyko ze strony ukraińskich służb wywiadowczych, które infiltrowały kamery monitoringu ruchu drogowego w Rosji. Wykorzystali również dane o lokalizacji telefonów komórkowych, aby pomóc w zamachach na wysokich rangą rosyjskich wojskowych w samym sercu Moskwy.

Pomimo rosyjskich środków ostrożności, jeden niezależny ukraiński haker powiedział FT, że kamery w Moskwie, a nawet na Kremlu, „nadal działają i są regularnie hakowane”. Odmówił odpowiedzi na pytanie, czy Ukraina ma możliwość ich analizy na dużą skalę.
Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, które mają dostęp do takich narzędzi, w przeszłości dostarczały ukraińskiej armii precyzyjnych informacji o celach, w tym danych wywiadowczych opartych na obrazach o wysokiej rozdzielczości z dronów rozpoznawczych.
Chiny zaczynają wykorzystywać tę technologię do usprawnienia nadzoru. FT opublikował dane dotyczące zamówień publicznych, które pokazują, że Chiny inwestują w nowe generacje kamer i oprogramowania z obsługą sztucznej inteligencji, które potrafią interpretować sceny, identyfikować wzorce zachowań i wyszukiwać nagrania za pomocą pisemnych podpowiedzi.
Ale te postępy stwarzają również rywalom Chin więcej możliwości skutecznego zaglądania do ich granic. Przedstawiciel służb bezpieczeństwa kraju należącego do sojuszu wywiadowczego „Pięciu Oczu” powiedział: „To oni rozstawiają kamery – my musimy tylko znaleźć sposób, żeby się tam dostać. A sposób zawsze istnieje”.
Najwcześniejsza działająca wersja tych narzędzi analitycznych, jaką udało się znaleźć FT, pochodzi z około 2023 roku, czyli mniej więcej z czasu, gdy komercyjnie dostępne sztuczne inteligencje zaczęły generować filmy na podstawie poleceń tekstowych.
Odwrotna strona tej technologii — wykorzystanie tekstu do przeszukiwania nagrań wideo — znacznie usprawniła możliwość przeszukiwania strumieni danych zbieranych przez kamery, które są wszechobecne we współczesnym życiu.
Jak poinformowała osoba znająca sytuację, podczas protestów w Iranie w grudniu 2025 r. reżim zainstalował nowe kamery wideo w celu monitorowania tłumów.
Izraelowi udało się zhakować nowe strumienie wideo w czasie rzeczywistym, powiedział regionalny urzędnik znający sprawę, co dostarczyło cennych informacji na temat członków Basidż, paramilitarnej siły, którą reżim wykorzystuje do celów bezpieczeństwa.
W marcu, gdy Basidżi ustanowili punkty kontrolne podczas wojny, Izrael potrafił ich zidentyfikować, mimo że wielu członków przestało nosić charakterystyczne — choć nieoficjalne — kurtki maskujące.
Jak powiedziała osoba zaznajomiona z operacją, było to możliwe dzięki strumieniom danych zebranych z kamer samochodowych i kamer ruchu drogowego, numerów rejestracyjnych samochodów i wzorców ruchu na punktach kontrolnych pozyskanych z dronów.
Airis, firma z siedzibą w Waszyngtonie, w której pracują weterani izraelskich jednostek wywiadu elektronicznego, sprzedaje system, który potrafi identyfikować, a następnie śledzić osoby, których zachowanie przypomina przemytników lub członków karteli — na przykład duże nylonowe torby noszone nocą lub uzbrojonych mężczyzn ze specjalnymi odznakami lub tatuażami.
W ciągu zaledwie ostatniego roku wdrożenie sztucznej inteligencji w różnych strumieniach danych, w tym tych pozyskiwanych z mediów społecznościowych, „skróciło czas wykonywania tego typu zadań z dni do minut” – powiedział Rotem Abeles, współzałożyciel Airis. „To rząd wielkości poprawy”.
Takie techniki nie są jednak nieomylne. Kraje stosujące sztuczną inteligencję do nadzoru mierzą się z wrogami – zwłaszcza ze strony podmiotów niepaństwowych, takich jak ugrupowania bojowe Hezbollah i Hamas – stosującymi mało zaawansowane technologicznie środki, takie jak odręczne wiadomości i stare analogowe linie telefoniczne.
Podczas wojny w Strefie Gazy najbardziej zaawansowane izraelskie systemy tzw. „przechwytywania, obserwacji i rozpoznania” nie zdołały zlokalizować przywódcy Hamasu, Yahyi Sinwara, autora ataków z 7 października 2023 r.
Izrael i jego sojusznicy poświęcili ogromne środki na jego odnalezienie, w tym „analizę chodu”, aby spróbować wychwycić długi krok tego wysokiego, chudego mężczyzny w tłumie. Zginął w październiku 2024 roku w czymś, co wojsko określiło jako przypadkowe spotkanie.
W ostatnich chwilach życia Sinwar, uchwycony przez drona, który nie zdołał go rozpoznać, miał na sobie gogle i ciasno owinięty szalik zakrywający jego charakterystyczne uszy — była to prosta, ale technologiczna kontrastowa cecha izraelskich polowań z użyciem najnowocześniejszych technologii.


4.

Chodorkowski: „Nie możecie opuścić Ukrainy; wasz pokój jest zagrożony”.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/06/09/news/khodorkovsky_europei_ucraina_pace_putin-425398108/?ref=RHLF-BG-P6-S2-T1-roq18
„Droga Europo, aby uchronić się przed Putinem, musisz się zmienić i inwestować coraz więcej w obronność i przyszłość Ukrainy”. 62-letni Michaił Chodorkowski, były oligarcha, a obecnie rosyjski działacz na rzecz demokracji, przebywający na wygnaniu w Londynie po ponad dekadzie więzienia, został wczoraj skazany zaocznie przez rosyjski sąd na kolejne dziesięć lat więzienia za kilka tweetów, ale odmawia tracenia czasu na komentowanie „decyzji sądów kremlowskich”.

- Panie Chodorkowski, czy po niedzielnym spotkaniu Zełenskiego, Macrona, Starmera i Merza Europa naprawdę może liczyć?

- Europa musi pokazać, że zrozumiała zmieniającą się sytuację geopolityczną i dlatego jest gotowa do zmian. Musi być gotowa do dalszego wspierania Ukrainy, odbudowy jej przemysłu obronnego i znacznie większych wydatków na bezpieczeństwo. Kilka dni temu odbyło się Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w Sankt Petersburgu. Celem tego forum było wysłanie sygnału Zachodowi: spójrzcie, jesteśmy gotowi zaoferować wiele możliwości łatwego zarobku. Ale to pułapka. Europa musi jasno powiedzieć: nie jesteśmy idiotami i dopóki Putin pozostanie u władzy, nie będzie powrotu do normalnych stosunków gospodarczych.

- Istnieje jednak ryzyko, że Europa będzie coraz bardziej zmęczona kwestią ukraińską.

- Europejczycy muszą to zrobić nie dla Ukrainy, ale dla siebie. Musimy rozwijać produkcję wojskową i osiągnąć porozumienie w sprawie integracji armii ukraińskiej ze strukturami wojskowymi Starego Kontynentu, jako podstawy przyszłych wspólnych europejskich sił lądowych. W przeciwnym razie Europa nie będzie mogła być prawdziwym graczem geopolitycznym. To będzie miało kluczowe znaczenie w nadchodzących dekadach.

- Jak ocenia pan obecne zachowanie Trumpa i Stanów Zjednoczonych? Czy porzucili Ukrainę?

- Trump skupił się na Iranie i Bliskim Wschodzie. Jego kolejnym celem może stać się Kuba. Nie ośmieliłbym się formułować prognoz na jego temat, ale na razie powiedziałbym, że stracił zainteresowanie wojną w Ukrainie. Mimo to, niedawny list Zełenskiego zawiera również przesłanie do Trumpa: gotowość do dążenia do pokoju i negocjacji, podkreślając rolę Stanów Zjednoczonych w ewentualnym porozumieniu. Trump powinien to wszystko przyjąć z zadowoleniem.

-A co sądzisz o tym liście Zełenskiego do Putina?

- Prawdziwym adresatem Zełenskiego nie był Putin, lecz znacznie szersza publiczność, w tym rosyjskie społeczeństwo. List systematycznie wymienia wszystkie problemy, jakie wojna przyniosła rosyjskim obywatelom: ataki na terytorium, mobilizacje, rosnące ceny, przerwy w dostępie do internetu itd. Rosyjskie społeczeństwo jest naprawdę zmęczone wojną. Dla Rosjan ważnym progiem psychologicznym jest czas trwania „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej” (termin używany przez Związek Radziecki na określenie frontu wschodniego II wojny światowej). Wojna z Ukrainą przekroczyła już czas trwania Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. W oczach wielu Rosjan ZSRR pokonał Hitlera w krótszym czasie, podczas gdy Putinowi nie udało się zdominować Ukrainy. Co więcej, niedawne wyłączenie internetu przez władze Moskwy było punktem zwrotnym. Ludzie zaczęli zwracać uwagę na pogorszenie jakości życia. Poparcie dla Putina zaczęło spadać. I tak Zełenski mówi Rosjanom i moskiewskim elitom: Putin nie jest wieczny. To jego wojna. Istnieje alternatywa dla wojny.

- Ale Putin zamknął wszelki dialog z Zełenskim.

- Jego reakcja była całkowicie przewidywalna. Przez lata jego propaganda powtarzała, że Zełenski jest nic nieznaczący, nielegalnie działający i pozbawiony autonomii. Ale Putin znalazł się w ślepej uliczce. W jego propagandowym obrazie świata istnieją tylko Putin, Trump i Xi, decydujący o losie planety.

- Czy zatem przywództwo Putina jest chwiejne? Najnowszy raport jego think tanku Nest jest sceptyczny.

- Choć można wierzyć w spiski przeciwko Putinowi, nie jest to prawdą. W tej chwili w Rosji nie ma wewnętrznych zagrożeń dla Putina. Elity są zastraszane, ale pozostają lojalne. Putin wykazuje oznaki starzenia się, ale, o ile nie wydarzy się nic nieprzewidzialnego, prawdopodobnie pozostanie u władzy do śmierci lub do momentu, gdy jego organizm utraci kontrolę.

- Czy wojna w Ukrainie będzie trwała długo?

- Za najbardziej prawdopodobny moment zatrzymania działań wojennych poprzez zawieszenie broni uznałbym koniec 2026 lub połowę 2027 roku. Prawdziwe pytanie brzmi, jak długo może trwać pokój w Europie. Ale to będzie zależało od niej samej i jej woli dalszego inwestowania w obronność i przyszłość Ukrainy.


5.

Niech to będzie przestrogą – jeśli Europa martwi się Trumpem, tym bardziej ma powody, by obawiać się J.D. Vance’a
https://www.theguardian.com/commentisfree/2026/jun/09/warning-europe-worries-trump-fear-jd-vance
Imigracja w Wielkiej Brytanii spada. Spada tak szybko i mocno – migracja netto do Wielkiej Brytanii zmniejszyła się prawie o połowę między 2024 a 2025 rokiem – że wkrótce moglibyśmy mieć kurczącą się populację, z większą liczbą osób opuszczających kraj niż przyjeżdżających do nas. (I nie, nie jest to spowodowane exodusem młodych, inteligentnych Brytyjczyków uciekających za granicę, choć nie można ich winić, biorąc pod uwagę, jak trudno im obecnie znaleźć pracę: wzrost, jak pomocnie zauważa Sam Freedman z Institute for Government, dotyczy głównie zagranicznych studentów i zagranicznych pracowników wracających do domu). Nawet przeprawy małymi łódkami spadły w porównaniu z zeszłym rokiem. Krótko mówiąc, w końcu staliśmy się tak nieatrakcyjni dla reszty świata, jak zawsze chcieli wyborcy głosujący za opuszczeniem UE – co oznacza, że prędzej czy później populiści, którzy zbudowali swoje kariery na protestach przeciwko rzekomo niekontrolowanej imigracji, będą potrzebować kolejnego kozła ofiarnego, aby wyjaśnić, dlaczego odzyskanie kontroli nie rozwiązało magicznie wszystkich problemów kraju. I z nieuniknioną determinacją zwracają się przeciwko migrantom, którzy już tu są.
To właśnie tło dwóch granatów ręcznych, rzuconych agresywnie w brytyjską politykę zza Atlantyku w zeszłym tygodniu, wzbudziło wystarczająco duże zaniepokojenie na Downing Street, by wywołać rzadką publiczną krytykę. Twierdzenie wiceprezydenta USA, J.D. Vance'a, że sprawiedliwy gniew „był „jedynie reakcją” na morderstwo 18-letniego Henry'ego Nowaka, byłoby wystarczająco prowokacyjne, biorąc pod uwagę jego dosadne echo powszechnie potępianego obecnie wezwania Nigela Farage'a do „czystej, zimnej furii”.
Ale Vance posunął się jeszcze dalej niż odważył się Farage, argumentując, że Henry żyłby dzisiaj, „gdyby ostatnie kilka pokoleń europejskich elit sprzeciwiło się polityce nienawiści do samych siebie i masowej inwazji migrantów”. Innymi słowy, życie byłoby ogólnie lepsze, gdyby Wielka Brytania podniosła most zwodzony dekady temu. Najwyraźniej wiceprezydent albo nie wie, albo nie obchodzi go, że rodzina Henry'ego ma polskie korzenie, ponieważ Vance oczywiście obrał sobie za cel zabójcę, Vickruma Digwę, urodzonego w Wielkiej Brytanii syna urodzonego w Wielkiej Brytanii ojca, którego matka, jak się uważa, urodziła się – podobnie jak teściowa Vance'a, co dziwne – w Indiach. Nowy ulubiony brytyjski aspirujący populista Waszyngtonu, Rupert Lowe z prawicowej partii Restore, już wezwał do deportacji „zagranicznej rodziny” Digwy.
Nie chcąc być gorszym w ofensywie, sekretarz obrony USA, Pete Hegseth, uczcił rocznicę lądowania w D-Day we Francji w kluczowym roku wyborczym, narzekając, że europejskie plaże są dziś szturmowane przez „inne, niebezpieczne ideologie”, przybywające małymi łodziami. (Jeśli się zastanawiasz, liczba nielegalnych przekroczeń granic spada również w Europie – w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2026 roku spadła o 40%). Nie wydawał się rozumieć ironii, że tymi, którzy bronili plaż w D-Day, byli naziści.
To miały być napięte tygodnie dla stosunków transatlantyckich, poprzedzające kluczowy szczyt NATO w lipcu, ale także długo oczekiwane represje brytyjskiego rządu przeciwko szkodom wyrządzanym przez media społecznościowe, które mogą rozgniewać bojowników o wolność słowa z Maga. Jednak interwencja Vance'a alarmująco podnosi stawkę. Większość tego, co Europa zniosła pod rządami Trumpa – od wojen handlowych po groźbę wycofania wojsk amerykańskich z Europy – można w zasadzie wytłumaczyć brutalnie egoistyczną doktryną „Ameryka przede wszystkim”, zgodnie z którą Stany Zjednoczone teraz bezwzględnie dbają o swoich, kosztem reszty świata. Jednak wszczynanie kłótni o politykę imigracyjną jakiejś odległej wyspy, z którą Stany Zjednoczone nie mają wspólnej granicy, nie wpisuje się w ten schemat. Nie robi nic, by pomóc przeciętnemu wyborcy z wiejskiego Ohio lub małego miasteczka w Teksasie: to czysto ideologiczna, a może raczej ewangeliczna, próba przekształcenia świata na obraz i podobieństwo Magi, która w niebezpieczny sposób podważa demokratycznie wybrane rządy rzekomo przyjaznych krajów.
David Lammy, były minister spraw zagranicznych, dał do zrozumienia, że zadzwonił do swojego rzekomo wielkiego przyjaciela Vance'a i powiedział mu, że się myli. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, by to odstraszyło Vance'a, dla którego przekonanie, że Europa w jakiś sposób drży na krawędzi cywilizacyjnego upadku, jest czymś więcej niż tylko chwilową modą.
To argument Vance'a na zeszłorocznej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, że największe zagrożenie dla Europy pochodzi „z wewnątrz”, poważnie wystraszył europejskich przywódców, tak samo, jeśli nie bardziej, niż towarzysząca temu groźba zaprzestania finansowania obronności kontynentu. Od tego czasu wiceprezydent świadomie przełamał tabu angażowania się w rozmowy ze skrajnie prawicowymi politykami w całej Europie, od niemieckiej partii Alternatywa dla Niemiec po francuską Marine Le Pen, zanim aktywnie (choć bezskutecznie) zabrał głos w imieniu populistycznego lidera Węgier Viktora Orbána podczas ostatnich wyborów. W zeszłym miesiącu odpowiedział na brytyjski skrajnie prawicowy wiec zorganizowany przez Tommy'ego Robinsona, zachęcając antyimigranckich aktywistów do „kontynuowania działań”. Chociaż porażka Orbána daje pewne zapewnienie, że wpływy USA mają swoje granice, Vance jest niczym innym, jak tylko szybkim uczniem.
Podczas gdy częste ataki Trumpa na sojuszników wydają się chaotyczne, impulsywne i często dające się cofnąć, jeśli pochlebstwa zostaną później odpowiednio mocno doprawione, ataki Vance'a są strategiczne i konsekwentne. Odkrył on również bezpośrednią drogę do brytyjskich wyborców za pośrednictwem X. Co zaskakujące, X nadal jest ulubioną platformą Westminsteru w mediach społecznościowych, pomimo gróźb śmierci, pornograficznych zdjęć kobiet-ministrów i postów przedstawiających Wielką Brytanię jako piekło pełne przestępczości. Zaskakująca szybkość, z jaką niewielka partia odłamowa, taka jak Restore, zyskała rozpoznawalność w Wielkiej Brytanii, jest alarmującym przykładem tego, jak zmieniają się wpływy polityczne, skoro połowa dorosłych Brytyjczyków szuka informacji w mediach społecznościowych. (Gwałtowny wzrost popularności Lowe'a jest w znacznie większym stopniu zasługą właściciela X, Elona Muska, który wspierał go po konflikcie z Farage'em niż brytyjskiej prasy prawicowej, która wciąż skupia się głównie na reformach). Trudno sobie wyobrazić, by Vance pozostał bezczynny, jeśli będzie nadal w Białym Domu, czy to jako wiceprezydent, czy nawet jako następca Trumpa, w czasie, gdy Wielka Brytania zacznie przygotowywać się do kolejnych wyborów.
Brytyjscy politycy oczywiście nie są bezradni w obliczu nadchodzącej burzy. W tym kraju obowiązują przepisy zakazujące podżegania do przemocy w internecie oraz uprawnienia do regulacji mediów społecznościowych i nie powinien bać się korzystać z obu. Co uderzające, nawet wśród osób z niebieskimi ptaszkami (x), interwencja Vance'a w sprawie Nowaka spotkała się z zaskakującą wrogością, co przypomina, że brytyjska prawica jest podzielona w sposób, który może być trudny do zrozumienia dla osób z zewnątrz, ale być może również, że wielu Brytyjczyków wciąż odruchowo nie lubi słuchać pouczeń Amerykanów.
A jednak, jeśli nic innego, ostatnie dni stanowią przestrogę, by nie traktować naszej suwerenności politycznej jak coś oczywistego. Prędzej czy później możemy być zmuszeni jej bronić.

Gaby Hinsliff jest felietonistką Guardiana


6.
Xi z misją w Pjongjangu, aby oddalić Kima od Rosji
https://www.repubblica.it/esteri/2026/06/09/news/xi_in_corea_del_nord_per_sfilare_kim_alla_russia-425397941/?ref=-BH-I0-P-S1-T1
Powitani z pełnymi honorami. Minęło siedem lat, odkąd Xi Jinping postawił stopę w Korei Północnej. Teraz robi to w bardzo konkretnym celu: próbuje umocnić wpływy Chin nad bardziej pewnym siebie, odizolowanym królestwem, które w ostatnich latach drastycznie rozszerzyło swój arsenał nuklearny i bardzo zbliżyło się – zbyt blisko, jak na Chińczyków – do Moskwy. Xi chciał przypomnieć Kim Dzong Unowi i reszcie świata, że Pekin pozostaje głównym politycznym sponsorem i gospodarczym kołem ratunkowym Pjongjangu. Że to Chiny zamierzają nadal pociągać za wszystkie zawiłe sznurki w tej części Azji.
Xi i Pierwsza Dama Peng Liyuan zostali powitani na lotnisku przez Kima i jego żonę Ri Sol-ju. Chiński przywódca został eskortowany ulicami stolicy przez kolumnę samochodów na plac Kim Ir Sena, serce północnokoreańskiej potęgi. Gospodarz zorganizował tam wystawną ceremonię powitalną: czerwone dywany, salwa honorowa z 21 strzałów, wiwatujące dzieci, gigantyczne portrety obu przywódców, kompania honorowa skandująca „Życzymy towarzyszowi Xi zdrowia” oraz transparenty w języku chińskim i koreańskim z napisem „Wieczna przyjaźń między Koreą Północną a Chinami”.
Xi obiecał rozszerzyć współpracę handlową, rolniczą i technologiczną, zintensyfikować wymianę dyplomatyczną i wojskową oraz promować turystykę. Podkreślając tradycyjną przyjaźń między oboma krajami, „wspieraną głębokimi korzeniami historycznymi” i „wykutą we krwi”, chiński przywódca powiedział, że „niezależnie od rozwoju sytuacji międzynarodowej, zdecydowane zaangażowanie w ochronę wspólnych interesów i zachowanie korzystnego otoczenia strategicznego nie ulegnie zmianie”.
Kim, który wykorzystał wojnę na Ukrainie, aby częściowo uciec od izolacji, w ostatnich latach zwracał się bardziej ku Moskwie niż Pekinowi, choć mówi Xi, że relacje z Chinami są „niezniszczalne”. Korea Północna i Rosja obiecały sobie wzajemnie szerszą współpracę wojskową i podpisały pakt o wzajemnej obronie w 2024 roku. Rosja dostarczyła ropę naftową, żywność i technologię w zamian za północnokoreańskie wojska i amunicję na wojnę na Ukrainie.
Nie wspomniano, przynajmniej publicznie, o programie nuklearnym Pjongjangu. Temat ten nie pojawiał się w oficjalnych oświadczeniach od czasu wizyty Kima w Pekinie we wrześniu ubiegłego roku. Korea Północna nie chce słyszeć o denuklearyzacji: doskonale wie, że jej arsenał to najlepsza polisa ubezpieczeniowa reżimu na życie. W niedzielę wpływowa siostra Kima, Kim Jo Dzong Un, określiła program nuklearny kraju jako „niepodlegający negocjacjom”.
Pjongjang podobno ma 60 głowic, w porównaniu z 50 rok temu. Pekin w praktyce zaakceptował Koreę Północną jako mocarstwo nuklearne: Xi jednak pragnie stabilności. Potrzebuje Korei Północnej jako państwa buforowego przed obecnością głównych baz USA w Korei Południowej, ale obawia się, że niepohamowana Korea Północna, mająca bliższe powiązania z Moskwą, może stać się jeszcze bardziej prowokacyjna, jeszcze bardziej przyciągając uwagę – i obecność – Amerykanów i ich sojuszników w tej części Azji. Chińczycy nie lubią chaosu i napięć na swoich granicach. Dlatego Xi musi odzyskać wpływy w Pjongjangu.
Niektórzy eksperci twierdzą, że ponowne przyciągnięcie Kima do sojuszu mogłoby również dać chińskiemu przywódcy przewagę w stosunkach z Donaldem Trumpem, który wielokrotnie wyrażał chęć wznowienia dialogu z Koreą Północną. Xi mógłby w ten sposób nadal przedstawiać Chiny jako odpowiedzialne i mediujące mocarstwo, zdolne do dialogu ze wszystkimi stronami.


7.

https://wyborcza.pl/7,75968,32843062,hejt-na-szeptyckiego-to-element-antyukrainskiej-kampanii.html#s=S.TD-K.C-B.2-L.1.duzy
Narodowi lustratorzy będą teraz wyszukiwać w państwowych instytucjach, w mediach i gdzie się tylko da Ukraińców. Wcześniej tropili Żydów, Niemców, gejów i komunistów.
Zaczęło się od występu Doroty Gawryluk, która na antenie Polsatu (gdzie jest czołową dziennikarką) zaatakowała wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego za jego narodowość. W sprawdzonym stylu komunistycznej propagandy pytała: "Jak to jest możliwe, że człowiek pochodzenia ukraińskiego reprezentujący ukraińskie interesy jest wiceministrem w polskim rządzie?" I odpowiadała sama sobie: "W polskim rządzie powinni być polscy ministrowie, którzy reprezentują polską rację stanu." Gdy uczestniczący w rozmowie Jan Wróbel zgłosił nieśmiałe zastrzeżenia do wewnętrznego dialogu gwiazdy Polsatu, Gawryluk zgasiła go pytaniem: "Ilu Polaków jest w rządzie Wołodymyra Zełenskiego?".
Nagonka na Szeptyckiego trwa, odkąd wiceminister ośmielił się porównać Ukraińską Powstańczą Armię do polskich Żołnierzy Niezłomnych. Warto posłuchać tej wypowiedzi w oryginale, bo Szeptyckiemu chodziło o to, że jedni i drudzy "toczyli walkę z Sowietami" i "to była taka walka beznadziejna". Każdy, kto choć trochę zna historię, przyzna rację wiceministrowi: antykomunistyczne podziemie niepodległościowe zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie znalazło się po wojnie w sytuacji rozpaczliwej. Z punktu widzenia realnej polityki ich walka była skazana na przegraną. W miarę upływu lat stawali się brutalnie ściganą zwierzyną, tracąc nadzieję i poparcie społeczne.
Reakcją prawicy na wypowiedź Szeptyckiego było żądanie dymisji wiceministra i wezwania, by rząd się od niego odciął. Ale Gawryluk przeniosła sprawę na grunt lustracji Szeptyckiego pod kątem narodowościowym. I od razu stała się idolką Prawdziwych Polaków. Ich przedstawiciel, niejaki Konrad Niżnik, jeden z liderów Konfederacji Grzegorza Brauna, opublikował już listę pięciorga polityków tworzących w Polsce "Ukraińską V Kolumnę". Pomysł się spodobał, a jego zwolennicy dorzucają kolejne nazwiska. Zebrali ich już ok. 20, ale lista wciąż jest otwarta. Wszystko pod znanym od dawna hasłem: "Polska dla Polaków".
Z Gawryluk na sztandarach narodowi lustratorzy będą teraz wyszukiwać w państwowych instytucjach, w mediach i gdzie się tylko da Ukraińców. Wcześniej tropili Żydów, Niemców, gejów i komunistów.
Hejt na Szeptyckiego to element antyukraińskiej kampanii, która bez wątpienia jest podsycana przez rosyjskie ośrodki dezinformacji. Niestety trafia ona idealnie do umysłów części społeczeństwa. W przypadku Ukraińców szybko zapomnieliśmy o współczuciu i wdzięczności za ich walkę ze wspólnym wrogiem. Krucha warstwa tolerancji, humanitaryzmu i empatii rozpada się w szybkim tempie.
Co jest pod spodem? "Jajo węża" – film Ingmara Bergmana o narodzinach faszyzmu – kończył się uniwersalnym zdaniem wypowiedzianym przez jednego z bohaterów: "Każdy, kto chce, już może to zobaczyć. To jak jajo węża. Przez cienkie błonki można dostrzec całkowicie ukształtowanego gada".


8.

Wyznania szczura laboratoryjnego AI
https://www.axios.com/2026/06/09/ceo-ai-lessons-year-experiment
Przez ostatni rok obsesyjnie korzystałem ze sztucznej inteligencji — wprowadzałem ogromne ilości danych osobistych i biznesowych, stając się szczurem laboratoryjnym dla Axios i naszych czytelników.

Dlaczego to ważne: Ten eksperyment pokazał mi w sposób niepodważalny i praktyczny, jakie nadludzkie możliwości — i ograniczenia realnego świata — czekają na nas.
Krótko mówiąc: sztuczna inteligencja jest o wiele lepsza, dokładniejsza i rozwijająca umysł, niż większość ludzi myśli. (Niestety, to prawda.) Jednak zderza się z twardą ludzką rzeczywistością, przez co w obecnej formie jest dla wielu osób myląca, toporna i chaotyczna.

Jak to zrobiłem: Przez ostatni rok Axios intensywnie testował sztuczną inteligencję (głównie Codex firmy OpenAI i Claude Code firmy Anthropic) na każdym poziomie każdego działu.
Zapewniliśmy dostęp i przeszkolenie każdemu pracownikowi. Większość mojego zespołu kierowniczego współpracuje z agentami na stanowiskach szefa sztabu, a my jesteśmy pogrążeni w przygotowaniach do współpracy między agentami.
Osobiście korzystam z ChatGPT lub Claude przez jedną do dwóch godzin dziennie, zazwyczaj wczesnym rankiem, i steruję osobistym systemem operacyjnym opartym na sztucznej inteligencji za pośrednictwem telefonu. Jest on połączony z komputerem, który działa stale i obsługuje kilka agentów, w tym jeden, który codziennie skanuje dane i trendy istotne dla prezesa firmy.
Wrzuciłem do niego wszystkie dokumenty medyczne i badania krwi, szczegółowo opisałem swoją dietę, treningi i suplementy. Wie o moim zdrowiu więcej niż moja żona!

Oto moje wnioski:
Jest o wiele lepsze niż większość myśli. Spędziłem rok z głową wbitą w to, rozmawiając z najbystrzejszymi ludźmi ze świata technologii, polityki i biznesu. Sztuczna inteligencja jest mądrzejsza od 95% ludzi w 95% tematów, przez 95% czasu. Nawet dla kogoś, kto używa jej obsesyjnie i z prawdziwą dyscypliną, wciąż odkrywam, że jest o wiele lepsza, niż myślałem, że to możliwe. Jej zdolność do kreatywnego myślenia i dogłębnych badań jest niezwykła — jeśli i tylko jeśli wiesz, jak ją wykorzystać.
To wymaga prawdziwej pracy. Nie da się improwizować. Trzeba nad tym pracować codziennie, żeby AI uczyła się Ciebie – a Ty uczysz się AI. Wtedy dzieje się magia. Musisz karmić ją mnóstwem informacji i nieustannie mówić jej, co działa, a co nie. Ta pętla sprzężenia zwrotnego tworzy nową formę superwiedzy o Tobie – i superumiejętności dla Ciebie. Większość ludzi osiąga mało imponujące wyniki i odchodzi, zakładając, że to przereklamowane. Nie rób tego.
To najmądrzejszy lekarz, jakiego spotkałem. Wprowadziłem do sztucznej inteligencji wszystkie dane medyczne, jakie posiadam – rezonans magnetyczny, badania krwi, pomiary tętna – i kazałem jej być klinicznym i brutalnie szczerym. Większość rozwiązań konsultowałem z lekarzem i prawie za każdym razem się zgadzał. Nadal konsultuję je z lekarzami. Ale gdybym miał wybrać kogoś do postawienia diagnozy, w przypadku skomplikowanych problemów zwróciłbym się do sztucznej inteligencji, a nie do lekarzy.

Krótkoterminowe zwolnienia są przereklamowane. Rok temu zakładałem, że historia AI będzie polegała na odejmowaniu: bezlitosna automatyzacja, cięcie kosztów, redukcja zatrudnienia. To prawda. W Axios już to zrobiliśmy. Ale w ciągu ostatnich trzech miesięcy moje podejście się zmieniło. Większą szansą nie jest wydajność. To nowe linie biznesowe, które były ekonomicznie niemożliwe przed pojawieniem się AI. Badamy trzy nowe projekty generujące przychody, które po prostu nie byłyby możliwe bez AI. Teraz wierzę, że wiele konkretnych stanowisk ulegnie zmianie, ale ostatecznie z czasem zatrudnimy więcej osób, niż myślałem rok temu.

Zyski biznesowe są również przereklamowane — na razie. AI, mimo że jest dobra, napotyka na wewnętrzne bariery, jeśli chodzi o wykorzystanie przez ludzi, bezpieczeństwo, połączenia z innymi systemami i decyzje dotyczące tego, do jakich danych może uzyskać dostęp w firmach. W większości przypadków po prostu nie jest gotowa do wdrożenia na dużą skalę. Ten problem się pogłębia, ponieważ praca agent-agent to bałagan. Jeśli AI przekształci nasz biznes — a myślę, że tak będzie — agenci muszą bezbłędnie współpracować z innymi agentami. To jest rozwijająca się granica. Mój zespół kierowniczy ma agentów szefów sztabu, ale ciągle napotykamy bariery w określaniu, co mogą wiedzieć, udostępniać i na co mogą działać, gdy agenci współpracują. To musi zostać naprawione, zanim firmy doświadczą tego, czego ja doświadczyłem na poziomie indywidualnym.

Narodziła się nowa klasa superpracowników. Oto najlepsza wiadomość: codziennie odkrywamy szeregowych pracowników, których mózgi są stworzone do pracy ze sztuczną inteligencją. Łatwiej niż się spodziewano, było ich znaleźć i wyszkolić na akceleratorów sztucznej inteligencji w swoim zespole lub w całej firmie. Ci ludzie nie są technologami. Nie musisz być ekspertem od sztucznej inteligencji ani szczurem laboratoryjnym. Ale każdy, kto to czyta, powinien jak najszybciej dowiedzieć się, jak sztuczna inteligencja może wspomóc jego pracę. Jeśli w Twojej firmie nie ma szkoleń z zakresu sztucznej inteligencji, domagaj się ich.

Wpłynęło to na mój umysł, nastrój i wydajność. Nie jestem programistą i rzadko korzystam ze sztucznej inteligencji dłużej niż godzinę lub dwie dziennie, ale te historie o ludziach z Doliny Krzemowej, którzy popadli w maniakalną gorączkę sztucznej inteligencji – naćpani tabletkami z AI! – trafiły do mnie. Z drugiej strony, wyskakiwałem z łóżka o 3 nad ranem częściej niż chciałbym przyznać, podekscytowany możliwością testowania lub zgłębiania nowych pomysłów. W wieku 55 lat napisałem i osiągnąłem o wiele więcej niż kiedykolwiek wcześniej w moim życiu. Ale musisz ją wytrenować, aby rzucała wyzwania i poszerzała twoje myślenie – a nie je zastępowała. Z drugiej strony, budzę się po krótszych okresach snu z większym niepokojem. Może to zbieg okoliczności, a nie związek przyczynowo-skutkowy. Ale wątpię.

Podsumowanie: Żyjemy historią. Za 20 dolarów miesięcznie każdy z nas może eksperymentować z wyjątkowo zaawansowanymi modelami sztucznej inteligencji. Bądźcie trzeźwi w kwestii dobra, zła i brzydoty.
Ale co najważniejsze bądźcie ciekawi. Używajcie jej codziennie. Regularnie o niej czytajcie. Odkryjcie, które części was można znacząco ulepszyć dzięki sztucznej inteligencji – i działajcie.
========
Co sądzisz o tym, Czytelniku?
Czy przywiązanie starego D.O. do inteligencji ludzkiej (HI) jest bardzo anachroniczne?



9.

Monitor pogody: pora monsunowa przynosi obfite opady deszczu w niektórych częściach Azji
https://www.theguardian.com/environment/2026/jun/08/weather-tracker-monsoon-season-vital-rainfall-parts-asia
W niektórych częściach Azji oficjalnie rozpoczęła się pora monsunowa, co oznacza początek okresu wzmożonych opadów deszczu, mających kluczowe znaczenie dla gospodarki regionu.

Monsun południowo-zachodni rozpoczyna się każdego roku w wyniku rosnącej różnicy temperatur między masą lądową Azji a Oceanem Indyjskim. Wiosną ląd nagrzewa się szybciej niż otaczające go morze, tworząc różnicę ciśnień, która wciąga wilgotne powietrze oceaniczne w głąb lądu. Gdy ten kontrast osiągnie punkt krytyczny, wilgotne powietrze napływające znad kontynentu unosi się, skrapla, tworząc chmury i powodując intensywne opady deszczu w całym regionie.
Ten proces kondensacji uwalnia ciepło z powrotem do atmosfery, wzmacniając niż nad lądem i zasysając jeszcze więcej powietrza oceanicznego – samowystarczalną pętlę sprzężenia zwrotnego, która utrzymuje system w działaniu przez cały sezon. Somali Jet, silny wiatr niskopoziomowy u wybrzeży Afryki Wschodniej, dostarcza je z południowego zachodu, działając jak ciągły rurociąg wilgoci przez Morze Arabskie na subkontynent indyjski. Monsun ostatecznie ustępuje jesienią, gdy ląd się ochładza, osłabiając kontrast temperatur, który napędza cały system.
4 czerwca Indie oficjalnie ogłosiły początek pory monsunowej w południowo-zachodnim regionie Kerala, trzy dni później niż 1 czerwca, a system od tego czasu przesuwa się dalej na północny wschód, do Karnataki i Andhra Pradesh. Stacje wzdłuż zachodniego wybrzeża Kerali odnotowały do 280 mm (11 cali) deszczu w ciągu zaledwie 72 godzin, między 4 a 7 czerwca, co odpowiada mniej więcej połowie średnich rocznych opadów w Londynie. Modele z niedzieli wskazywały na kolejne 200-250 mm opadów w tym tygodniu w regionie, a okoliczne obszary zostały objęte czerwonymi ostrzeżeniami przed ekstremalnie ulewnymi opadami deszczu, gwałtownymi powodziami i osuwiskami ziemi.
Deklaracja nadejścia monsunu ma kluczowe znaczenie dla rolnictwa w całych Indiach. Rolnicy uprawiający rośliny zależne od deszczu, takie jak ryż i bawełna, muszą rozpocząć sadzenie tak wcześnie, jak to możliwe, mając świadomość, że ryzyko długotrwałych okresów suszy już minęło.
Dalej na wschód, 15 maja rozpoczął się w Tajlandii oficjalny sezon monsunowy 2026. Od tego czasu lokalnie na południowym zachodzie odnotowano do 1000 mm opadów, a w ciągu najbliższego tygodnia może spaść kolejne 300 mm. Tajski departament meteorologiczny ostrzegł, że silne wiatry monsunowe nad Morzem Andamańskim mogą generować fale o wysokości 2–3 metrów, zalecając małym statkom pozostanie na lądzie.
Mimo intensywnych opadów na początku sezonu prognozuje się, że cały sezon będzie poniżej normy. Indyjskie służby meteorologiczne prognozują, że suma opadów między czerwcem a wrześniem wyniesie około 90% średniej dla długiego okresu, częściowo ze względu na zjawisko El Niño, które ma się rozwijać i nasilać w miarę trwania sezonu.


10.

https://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,137474,32842054,za-duzo-miedzy-nogami-pomoze-operacja-zmniejszenia-moszny.html#s=S.TD-K.C-B.11-L.1.duzy

To worek na jądra, ich ochrona zbudowana ze skóry i mięśni. Czasem moszna jest tak rozciągnięta, że przeszkadza w czasie chodzenia i jazdy na rowerze, podwija się przy siadaniu, powoduje bolesne otarcia.
Jądra nie mogą się przegrzewać, a dzięki mosznie są oddalone od ciepłego brzucha i krocza. Chyba, że wchodzicie do zimnego Bałtyku - wtedy moszna kurczy się, przyciąga jądra w stronę ciała, żeby się zbytnio nie wychłodziły.
- Kurczenie moszny to odruch autonomiczny. Moszna kurczy się z powodu podniecenia, zmiany temperatury otoczenia i stresu. W tych sytuacjach dochodzi do mimowolnego napięcia mięśni, a pod skórą moszny są włókna mięśniowe - tłumaczy dr n. med. Piotr Paweł Świniarski, urolog, androlog, lekarz medycyny seksualnej. Ma wielu pacjentów, którzy zgłaszają się z problemem zbyt dużej moszny.
- Ewidentnie cierpią z tego powodu. Przy siadaniu moszna zawija się za udo; przeszkadza przy chodzeniu; w jeździe na rowerze albo na motorze; w seksie. Moszna, zamiast być blisko krocza, daje wrażenie ciągnięcia do połowy uda. Razem z moszną rozciąga się powrózek nasienny, czyli jądra schodzą w stronę krańca moszny. Gdy moszna podwija się pod udo, może zawinąć się też jądro, co jest powodem dużego dyskomfortu - opowiada dr Świniarski.
Rozwiązaniem jest operacja redukcji moszny, czyli skrotoplastyka. …
========
Zaineresowanym D.O. poleca lekturę całego artykułu; sam D.O. chyba zdecyduje się na pozostanie przy mosznie przyrodzonej.


Komentarze

  1. Dzień dobry. Redaktor dziś również wykonał znakomitą pracę, pięknie dziękuję. Pyta redaktor, czy przywiązanie starego D.O. do inteligencji ludzkiej (HI) jest bardzo anachroniczne? Zdecydowanie uważam, że nie. Wciąż mamy przewagę nad sztuczną inteligencją, bo inteligencja ludzka pozwala nam na systematyczne uczenie się, analizowanie różnorodnych sytuacji i wyciąganie wniosków z nowego doświadczenia, bez uprzedniego analizowania setek danych. Pozwala nam analizować własne myśli, oceniać je i korygować, a także tworzyć wysoce zaawansowane cywilizacje. Zdrowia i pogody ducha.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga