DRUGI OBIEG
Piątek, 10 lipca 2026
1.
Zawieszenie broni między USA a Iranem rozpada się w obliczu nowych ataków na
Bliski Wschód
Iran twierdzi, że Stany Zjednoczone przeprowadziły nowe ataki po tym, jak w
nocy zaatakowały dziesiątki celów, gdyż irańskie rakiety naruszyły przestrzeń
powietrzną Jordanii.
https://edition.cnn.com/2026/07/09/world/live-news/iran-war-trump
• Doniesiono o nowych eksplozjach: Siły amerykańskie zaatakowały dziś kilka
lokalizacji w irańskiej prowincji nadmorskiej, podała irańska państwowa agencja
prasowa. Władze poinformowały również, że w Jordanii zawyły syreny alarmowe,
gdy irańskie pociski zostały przechwycone. Wojsko amerykańskie nie potwierdziło
żadnych nowych ataków.
• Ataki handlowe: Nastąpiły one po drugim dniu ataków między USA a Iranem,
które dodatkowo zagroziły kruchemu zawieszeniu broni. Wojsko amerykańskie
poinformowało o ataku na 90 celów wzdłuż irańskiego wybrzeża w ciągu nocy. W
odpowiedzi irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała o ataku na amerykańskie
bazy wojskowe w Kuwejcie i Bahrajnie.
• Wymiana gróźb: Prezydent Donald Trump ostrzegł Iran, że ataki „staną się
znacznie gorsze”, jeśli Teheran zaatakuje więcej statków w Cieśninie Ormuz.
Główny negocjator Iranu zapowiedział, że Iran odpowie na wszelkie ataki.
• Ostatni dzień pogrzebu: Dziś zakończą się długie uroczystości pogrzebowe
zamordowanego Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego. Wszyscy będą się
zastanawiać, czy jego syn i następca, Modżtaba, pojawi się na uroczystościach.
* Dziesięć pocisków balistycznych zostało dziś wystrzelonych w kierunku
amerykańskiej bazy w Jordanii, poinformował Korpus Strażników Rewolucji
Islamskiej (IRGC), cytowany przez CNN. IRGC poinformował, że celem była baza
wojskowa Azraq w północnej Jordanii, znana również jako baza lotnicza Muwaffaq
Salti. Wojsko amerykańskie wzmocniło swoją obecność w tym regionie podczas
konfliktu z Iranem. Nie zgłoszono żadnych szkód ani ofiar. Wszystkie pociski
zostały „przechwycone i zneutralizowane” – powiedział rzecznik rządu Jordanii
Mohammad Al-Momani w rozmowie na X.
Źródła w dowództwie jordańskich sił zbrojnych poinformowały nadawcę publicznego
Al-Mamlaka, że systemy obronne przechwyciły i zestrzeliły osiem pocisków
wystrzelonych przez Iran. Źródło wyjaśniło, że operacje przechwytywania
„spowodowały upadek kilku odłamków, ale bez ofiar śmiertelnych ani strat
materialnych”, podkreślając, że siły zbrojne „nie dopuszczą do naruszenia
jordańskiej przestrzeni powietrznej przez osoby trzecie”.
Sources: US
Central Command, Islamic Revolutionary Guard Corps, Iranian army, Iran state
media. Graphic: Lou Robinson, CNN
2.
Jakie możliwości ma teraz Trump w Iranie? Niewiele i wszystkie są złe.
https://edition.cnn.com/2026/07/09/politics/trump-iran-peace-deal-strait-analysis
Uwikłanie prezydenta Donalda Trumpa w Iran zaczyna przypominać iluzję wizualną
znaną jako schody Penrose'a, które nieustannie wznoszą się i opadają, ale
zawsze kończą się w tym samym miejscu.
Tę trudną sytuację sam Trump stworzył, rozpoczynając wojnę, z której nigdy nie
wynikało ostateczne rozwiązanie, a także sporządzając protokół ustaleń, który w
żaden sposób nie poruszał przyczyn konfliktu.
Stanął przed dobrze znanym dylematem, gdy w środę wieczorem rozwiały się dymy
po nowych amerykańskich atakach powietrznych, mających na celu ukaranie ataków
Teheranu na statki w Cieśninie Ormuz.
Czy eskaluje wojnę – potencjalnie kosztem ludzkim, ekonomicznym i politycznym –
próbując zniszczyć nowy status quo, który daje Iranowi największą siłę nacisku?
A może próbuje wskrzesić wadliwe zawieszenie broni, które płaci Iranowi
miliardy za samo gadanie?
Ostatni wybuch konfliktu, zaledwie trzy tygodnie po tym, jak Trump podpisał
porozumienie z Teheranem, które określił jako umowę, którą tylko on może
zawrzeć, podkreślił ogromną bezskuteczność dotychczasowych wysiłków wojennych
USA.
W istocie, wystrzeliwując nową serię rakiet i ataków powietrznych, zaryzykował
rozpętanie drugiej wojny, aby naprawić szkody wyrządzone przez pierwszą wojnę –
irańską kontrolę nad Cieśniną Ormuz.
Ataki Iranu na żeglugę podkreśliły jego determinację w dążeniu do zachowania
tej pozycji, która – poza przetrwaniem represyjnego reżimu – była jego głównym
zyskiem wojennym. Iran chce przekształcić kluczowy szlak przesyłu ropy i gazu w
źródło dochodu poprzez pobieranie opłat drogowych. Ataki na kilka statków
zdawały się mieć na celu zmuszenie ich do żeglugi wyłącznie po preferowanych
trasach, co potwierdzało jego dominację.
Ataki i amerykańskie represje zdają się przeczyć porozumieniu. Jednak dokument
–wynegocjowany przez zespół wysłannika USA Steve'a Witkoffa i zięcia Trumpa
Jareda Kushnera – jest tak niejasny, pozbawiony egzekwowania i naiwny co do
intencji Iranu, że nic dziwnego, że został już odrzucony.
Wściekły Trump powiedział podczas wizyty na szczycie NATO w Turcji, że
porozumienie jest już „zakończone” i nazwał Iran „kukułką”. Powiedział jednak,
że jego negocjatorzy mogą kontynuować rozmowy, jeśli chcą. Pogłębiając wrażenie
strategicznej niespójności, dodał: „Nigdy nie zbudują broni jądrowej na mocy
naszego porozumienia, ale nie wiem, czy dojdziemy do porozumienia. Możemy po
prostu zrobić to bez porozumienia, bo wiecie co, tak jest łatwiej”.
Eskalacja wojny pociągnie za sobą ogromne koszty
Jeśli nikt nie wpadnie na jakiś nieszablonowy plan, możliwości Trumpa są
ograniczone i mogą okazać się nieskuteczne.
Mógłby nakazać masową eskalację. Choć inwazja na Iran jest nie do pomyślenia,
mógłby rozważyć ataki powietrzne na irańską infrastrukturę cywilną lub
elektrownie, albo inwazję na obszary nadbrzeżne wzdłuż cieśniny, aby odeprzeć
siły irańskie. Inną możliwością jest operacja przejęcia irańskiego węzła
naftowego na wyspie Kharg.
Ale koszty mogłyby być ogromne i wywołać negatywną reakcję ekonomiczną, której
– jak sam wyjaśnił – starał się uniknąć, podpisując memorandum. Atak piechoty
morskiej lub sił specjalnych na Kharg naraziłby Stany Zjednoczone na wysokie
straty. Pomimo wszystkich swoich błędów, Trump jak dotąd nie naśladował
prezydentów, którzy próbowali odkupić własną wiarygodność, wydając rozkazy, w
wyniku których zginęło wielu amerykańskich żołnierzy lub cywilów.
Jakakolwiek eskalacja ze strony USA nie odbędzie się w próżni.
Rozszerzenie listy celów w Iranie prawdopodobnie doprowadziłoby do ataków
odwetowych na sojuszników USA w Zatoce Perskiej i amerykańskie bazy regionalne.
Elektrownie naftowe i gazowe mogłyby znaleźć się na linii ognia – ponownie z
możliwością wywołania globalnego kryzysu energetycznego.
Następnie Trump musiał się zmierzyć z negatywną reakcją na własnym terenie, w
tym z powrotem wysokich cen benzyny, które osłabiły jego pozycję polityczną w
czasie wojny i zaszkodziły i tak już niepewnym perspektywom Partii
Republikańskiej przed wyborami uzupełniającymi.
Nie jest nawet jasne, czy wojna na pełną skalę zniweczyłaby zdolność Iranu do
zagrożenia cieśninie, biorąc pod uwagę fakt, że kilka dronów mogłoby zatrzymać
transporty handlowe z lądowisk oddalonych o wiele kilometrów.
Reprezentant Adam Smith, czołowy demokrata w Komisji Sił Zbrojnych Izby
Reprezentantów, powiedział w środę w CNN, że trudna sytuacja Trumpa pokazuje,
dlaczego jastrzębie wzywające go do „dokończenia dzieła” w Iranie były w
błędzie. „Nie da się, cytuję, dokończyć dzieła, koniec cytatu, do tego stopnia,
żeby Iran się załamał” – powiedział Smith. „To zawsze był błąd w argumentacji
przemawiającej za rozpoczęciem tej wojny. A teraz jesteśmy w tej dziurze”.
Teoretycznie Trump mógłby przywrócić blokadę irańskich statków i portów przez
USA, po tym jak wycofał już zniesienie sankcji naftowych uzgodnione w ramach
porozumienia. Jednak po tygodniach znoszenia pierwszego takiego embarga, Iran
nie zbliżył się nawet do „bezwarunkowej kapitulacji”, której żądał Trump.
Emerytowany admirał James Stavridis, przyznając, że Trump nie miał szerokiego
wachlarza opcji, powiedział Jimowi Sciutto z CNN, że najlepszym rozwiązaniem
dla Trumpa może być zaatakowanie celów gospodarczych w Iranie. „Wyciągamy nóż
do walki na noże, ale mamy broń palną” – powiedział Stavridis. „Szczerze
mówiąc, nie sądzę, żebyśmy zdobyli wyspę Kharg, ale moglibyśmy ją zablokować.
To oznaczałoby koniec irańskiej gospodarki”.
Stavridis zastrzegł w swoim komentarzu możliwość surowych represji ze strony
Iranu. Być może jednak utrzymująca się, bolesna presja ekonomiczna na Iran
mogłaby zmusić reżim, pomimo obojętności na cierpienie obywateli, do
rozważenia, czy będzie w stanie bezterminowo ponosić polityczne konsekwencje
zdewastowanej gospodarki.
Trump publikuje nowe groźby
Jedną z możliwości jest to, że Trump po prostu odejdzie, pozostawiając świat w
obliczu spornej Cieśniny Ormuz. Oznaczałoby to droższe dostawy energii oraz
niebezpieczniejszą i droższą żeglugę dla statków. Rynki mogą się dostosować.
Nie byłby jednak w stanie uchronić Stanów Zjednoczonych przed konsekwencjami
gospodarczymi – w tym przed indeksami giełdowymi, które traktuje jako barometr
osobistego sukcesu.
W końcu niższy wolumen ropy na rynku mógłby doprowadzić do krytycznego
uszczuplenia rezerw. A ignorowanie problemu oznaczałoby upokarzającą porażkę
prezydenta i zrujnowałoby globalne postrzeganie potęgi USA. Iran mógłby bez
końca popisywać się swoją główną przewagą wynikającą z wojny.
Ta szansa jest teraz tak cenna, że skłoniła nowych przywódców Iranu do
zaryzykowania umowy, która zapewniła miliardy dolarów w postaci zniesionych
sankcji USA i funduszy na odbudowę. Po raz kolejny założenia administracji
kierowanej przez magnatów, że każdy może ulec wpływom finansowym – i tak już
podważone na Ukrainie – wydają się coraz bardziej chybione.
Oznacza to ponowną kontrolę głównych negocjatorów Trumpa, Witkoffa i Kushnera.
W nowym raporcie CNN w środę cytowano wypowiedzi wielu byłych urzędników
amerykańskich, którzy znali sprawę, twierdząc, że wielu zawodowych urzędników
rządowych z wiedzą niezbędną do wynegocjowania złożonego porozumienia z Iranem,
w tym specjalistów ds. energii jądrowej, było konsultowanych jedynie
sporadycznie. Biały Dom odrzucił tę krytykę jako narzekanie osób z zewnątrz,
które nigdy nie zawarły porozumienia.
Jednocześnie jednak podejście Iranu niesie ze sobą poważne ryzyko. Potencjalne
przegięcie mogłoby wzmocnić regionalne poparcie dla ewentualnej twardszej
polityki USA. Może to również sugerować podziały w reżimie, ponieważ nowo
awansowani, nacjonalistycznie nastawieni urzędnicy Korpusu Strażników Rewolucji
Islamskiej starają się zdyskredytować bardziej umiarkowanych kolegów, którzy
chcą negocjować.
Ograniczone możliwości USA mogą stanowić potencjalne wyjaśnienie, dlaczego
Trump, który w środę wydał rozkaz przeprowadzenia ataków, wkrótce powrócił do
wygłaszania gróźb.
„Jeśli to się powtórzy, będzie o wiele gorzej” – napisał w mediach
społecznościowych. Iran nie uległ jednak tym ostrzeżeniom podczas znacznie
bardziej długotrwałych i agresywnych bombardowań USA i Izraela na początku
wojny.
W drodze powrotnej z Turcji, na pokładzie Air Force One, Trump sięgnął po
kolejną wyeksploatowaną stronę swojego podręcznika.
„Dzwonili jakiś czas temu. Bardzo chcą zawrzeć umowę” – powiedział, powracając
do refrenu, który powtarza od miesięcy, ale który nigdy nie okazuje się prawdą.
Czasami odnosi się wrażenie, że prezydent wypowiedział wojnę nie tylko Iranowi,
ale także rzeczywistości.
3.
Jacht Putina pod eskortą okrętu wojennego skierował się na północ, w stronę
Półwyspu Kolskiego
Luksusowy jacht Kosatka opuścił Morze Bałtyckie w zeszłym tygodniu i popłynął
na północ wzdłuż wybrzeża Norwegii pod eskortą niszczyciela ZOP Siewieromorsk i
specjalnego okrętu patrolowego Wojewoda. Grupa okrętów prawdopodobnie dotrze na
miejsce w sobotę.
https://www.thebarentsobserver.com/news/putins-yacht-headed-north-to-the-kola-peninsula-under-warship-escort/453295
Jacht „Graceful”, przemianowany po wybuchu wojny na „Kosatkę”, 82-metrowy
luksusowy statek kojarzony z Władimirem Putinem, został przetransportowany do
portu Siewieromorsk, niedaleko Murmańska na północy kraju, gdzie przybył pod
eskortą okrętu wojennego „Wojewoda”, prawdopodobnie w obawie przed nalotami
wojsk kijowskich, które obecnie są w stanie razić cele nawet z takiej
odległości, tj. 1500 kilometrów. Kosatkę zauważyła na zdjęciach satelitarnych w
Siewieromorsku w ostatnich dniach duńska stacja radiowa DR, która śledziła
statek od końca czerwca, kiedy znajdował się u wybrzeży Danii, planując
dopłynięcie do Stambułu. Okręt marynarki wojennej eskortujący jacht płynął z
wyłączonymi transponderami.
Siły ukraińskie zaatakowały w nocy 12 rosyjskich tankowców, holownik i statek
do przewozu ładunków suchych na Morzu Azowskim, poinformował Sztab Generalny
Sił Zbrojnych Ukrainy. „Uszkodzone okręty służyły między innymi do
zaopatrywania rosyjskich kontyngentów wojskowych w paliwo i produkty naftowe, a
także do transportu ropy naftowej i produktów naftowych w sytuacji braku
międzynarodowych sankcji” – poinformowało ukraińskie wojsko w Telegramie.
„Wspierają one eksport nośników energii, co jest jednym z głównych źródeł
finansowania wojny z Ukrainą” – dodał Kijów.
https://wyborcza.pl/7,75398,32905215,sikorski-ostrzega-przed-prowokacjami-rosjanie-znowu-cos-planuja.html#s=S.TD-K.C-B.4-L.2.duzy
4.
Dwóch pracowników rosyjskiej ambasady wydalonych za szpiegostwo. Moskwa:
„Odpowiemy”.
https://www.repubblica.it/politica/2026/07/09/news/spionaggio_espulsi_militari_ambasciata_russa-425460790/?ref=RHLF-BG-P6-S1-T1-primopiano
Między Rzymem a Moskwą wybuchł nowy konflikt dyplomatyczny. Włochy nakazały
wydalenie dwóch attaché wojskowych z ambasady rosyjskiej, którzy według
śledczych stoją za działalnością szpiegowską i rekrutacyjną, która rzekomo
doprowadziła do korupcji dwóch byłych członków włoskich służb specjalnych. Jak
donosi Repubblica, oświadczenie to nadeszło dziś od ministra spraw
zagranicznych Antonio Tajaniego, po śledztwie rzymskiej prokuratury, które
doprowadziło do aresztowania dwóch byłych oficerów wywiadu i innych urzędników
wojskowych i obronnych.
„Rząd” – oświadczył Tajani – „podjął decyzję o wydaleniu dwóch attaché
wojskowych z ambasady rosyjskiej we Włoszech, odpowiedzialnych za działalność
szpiegowską ujawnioną w śledztwie prowadzonym przez prokuraturę w Rzymie.
Sekretarz generalny Ministerstwa Spraw Zagranicznych poinformował właśnie
ambasadora Rosji w Rzymie, że Iwan Pietrowicz Gorbaczow i Michaił Wasiljewicz
Astachow muszą opuścić Rzym w ciągu trzech dni. „Moskwa” – dodał – „nadal używa
swojej broni hybrydowej do ataków na Zachód i Włochy. To poważna i
niedopuszczalna ingerencja we włoskie instytucje i bezpieczeństwo narodowe”.
Odpowiedź Moskwy była szybka. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych
ogłosiło, że „zareaguje na wydalenie”, sugerując podjęcie podobnych środków
wobec włoskiego personelu dyplomatycznego w stolicy Rosji.
„Wydalając jak najwięcej rosyjskich dyplomatów, Rosja chciałaby zminimalizować
wpływy Rosji we Włoszech”, ale „to niemożliwe”. „Rzeczywiście - skomentował
ambasador Rosji Aleksiej Paramonow - Rosja może liczyć na postacie pokroju
Władimira Putina i Siergieja Ławrowa. Włochy natomiast, pomimo ogromnego
potencjału ideowego oraz dziedzictwa politycznego i humanistycznego, obecnie
nie mają postaci takiego kalibru”. Paramonow opublikował następnie na
Telegramie swoje zdjęcie przed Farnesiną, trzymając w ręku zdjęcie Ławrowa, i
poinformował, że został dziś wezwany przez ministerstwo.
To ponownie otwiera front dyplomatyczny, który nieuchronnie nawiązuje do
precedensu sprawy Waltera Biota. W 2021 roku kapitan fregaty Marynarki Wojennej
został aresztowany podczas przekazywania tajnych dokumentów rosyjskiemu
oficerowi w zamian za pieniądze; później został skazany za szpiegostwo. W tym
samym czasie Włochy wydaliły również dwóch urzędników rosyjskiej ambasady, a
Moskwa odpowiedziała podobnym działaniem wobec włoskich dyplomatów, wywołując
ostry kryzys między oboma krajami.
5.
Pierwsze nieudane aresztowanie włoskiego agenta 007 i dane żądane przez Moskwę
w obronie Kijowa
Od europejskiego zbrojenia po włoskie rakiety dalekiego zasięgu na Ukrainie na
prośbie GRU
https://www.repubblica.it/politica/2026/07/09/news/007_italiano_arresto_russia_difesa_kiev-425459933/?ref=RHLF-BG-P6-S2-T1-primopiano
To nie jest historia dwóch nieuczciwych byłych agentów. To opowieść o operacji
wywiadowczej, która, przynajmniej według prokuratury w Rzymie, w śledztwie
koordynowanym przez prokuratora Francesco Lo Voi i zastępcę prokuratora Lucię
Lotti, trwa od pięciu lat. Mężczyźni się zmienili, ale cel pozostał ten sam:
penetracja włoskiego aparatu bezpieczeństwa w celu uzyskania informacji
wywiadowczych, NATO i wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Dokumenty ze śledztwa
ujawniają uderzającą ciągłość. W 2021 roku aresztowano kapitana fregaty Waltera
Biota. W 2023 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydaliło rosyjskiego
attaché wojskowego Damira Rawilewicza Kurmaszowa jako personę non grata, po tym
jak odkryto, że przekupywał Pirasa. Mógł zostać zatrzymany, ale śledztwo
zostało zawieszone właśnie dlatego, że dyplomata opuścił Włochy. Jednak, według
śledczych, kanał działa nadal. Na miejsce Kurmaszowa przybywa Michaił Astachow,
rosyjski oficer marynarki wojennej akredytowany przy ambasadzie w Rzymie, który
przejmuje te same kontakty i wznawia spotkania z byłym agentem włoskiego
wywiadu.
Jednym z najważniejszych dokumentów jest kartka papieru wręczona Pirasowi przez
rosyjskiego dyplomatę. Zawiera ona listę informacji, o które poprosiła Moskwa:
skutki ataków na irańskie obiekty nuklearne, raport OSDIFE GAT (coroczny raport
operacyjny włoskiej policji skarbowej, obejmujący m.in. konfiskaty majątków,
walkę z mafią, oszustwa podatkowe, handel narkotykami, cyberprzestępczość oraz
działania antyterrorystyczne), dostępność pocisków dalekiego zasięgu Storm
Shadow-Scalp, plan przezbrojenia Włoch, Unii Europejskiej i NATO, perspektywy
rozwoju sił zbrojnych, priorytety europejskiej obrony oraz możliwość udziału
Włoch w produkcji pocisków dalekiego zasięgu w Ukrainie.
To daje pojęcie o priorytetach GRU, które, zdaniem śledczych, stanowią motyw
przewodni całej operacji szpiegowskiej. Kartka papieru zostaje wręczona podczas
spotkania w Santa Marinella, a Piras czyta ją punkt po punkcie: „O rany…
pozwólcie mi ją przeczytać… wow, co za bałagan” – komentuje, zapytany o
pierwszą prośbę. Odnosząc się do raportu GAT, zauważa: „Tak, wiem, o co
chodzi”. Następnie, przechodząc do programów obronnych, dodaje: „To poważna
sprawa”. Kiedy Astachow nalega na uzyskanie informacji na piśmie, były włoski
agent wyjaśnia: „Mogę to zrobić, ale oczywiście nie mogę dostarczyć dokumentu;
nie ma żadnych dokumentów”.
Jednym z najważniejszych dokumentów jest kartka papieru wręczona Pirasowi przez
rosyjskiego urzędnika. Zawiera ona listę informacji, o które poprosiła Moskwa:
skutki ataków na irańskie obiekty nuklearne, raport OSDIFE GAT, dostępność
pocisków dalekiego zasięgu Storm Shadow-Scalp, plan przezbrojenia Włoch, Unii
Europejskiej i NATO, perspektywy rozwoju sił zbrojnych, priorytety europejskiej
obrony oraz możliwość udziału Włoch w produkcji pocisków dalekiego zasięgu na
Ukrainie. Przypomina ona o priorytetach GRU, które zdaniem śledczych stanowią
motyw przewodni całej operacji szpiegowskiej. Kartka papieru zostaje wręczona
podczas spotkania w Santa Marinella, a Piras czyta ją punkt po punkcie: „O
rany… pozwólcie mi ją przeczytać… wow, co za bałagan” – komentuje, zapytany o
pierwszą prośbę. Odnosząc się do raportu GAT, zauważa: „Tak, wiem, o co
chodzi”. Następnie, przechodząc do programów obronnych, dodaje: „To poważna
sprawa”. Kiedy Astachow nalega na uzyskanie informacji na piśmie, były włoski
agent wyjaśnia: „Mogę to zrobić, ale oczywiście nie mogę dostarczyć dokumentu;
nie ma żadnych dokumentów”.
Gryf i drony
Ale inna nazwa wyróżnia się bardziej niż jakakolwiek inna. To Grifo, nowy
włoski system obrony powietrznej oparty na pociskach Camm-Er, który ma stać się
kamieniem węgielnym przyszłej obrony armii. Astachow prosi o informacje na
temat tego właśnie programu, wciąż mało znanego opinii publicznej, ale
uważanego za strategiczny przez Ukrainę, która od dawna interesuje się tą
technologią. Oprócz Grifo wymieniane są baterie Samp-T, pociski Aster i pociski
Storm Shadow, już używane w konflikcie. Moskwa jednak chce wiedzieć więcej:
podczas rozmów pojawia się duże zainteresowanie Avio CMD, włoską firmą
produkującą silniki do dronów i rakiet, która w ostatnich miesiącach stała się
celem rosyjskiej propagandy. W zamówieniu stwierdzono, że prośba była „wyraźnie
skierowana do prac prowadzonych przez włoską firmę Avio, CMD Group”. Sam
Astachow wymienia „Grifo” i „Aster”, a Piras, obawiając się, że o czymś
zapomni, prosi go „o spisanie wszystkich potrzebnych szczegółów”, aby mógł
odnaleźć żądane informacje. Wśród rosyjskich celów znajduje się misja NATO w
Bułgarii, gdzie stacjonuje włoski kontyngent. Podczas jednego ze spotkań Piras
wskazuje na kartę pamięci przygotowaną dla Astachowa i wyjaśnia, że zawiera ona
„dane techniczne misji”: „Liczba żołnierzy, ich przynależność, zakwaterowanie,
dostępny sprzęt wojskowy, linie penetracji”. Wyjaśnia, że uzyskał te informacje
dzięki kontaktom z byłym pułkownikiem oddziałów Folgore, który dowodzi misją.
Agent z ukraińskim paszportem
W dokumentach pojawia się również inna konkretna postać: obywatel Rosji Rusłam
Suriadow, opisany jako Rosjanin z ukraińskim paszportem i zamieszkały w
Materze. Piras umieszcza go w aktach zatytułowanych „bardzo pilny obywatel
Rosji w kontakcie z personelem AISE” (Agenzia Informazioni e Sicurezza Esterna,
Agencja Informacji i Bezpieczeństwa Zewnętrznego), opisując go jako
„podejrzanego o bycie agentem rosyjskiego wywiadu” i w związku z tym
„monitorowanego przez AISE”. Jednak to podczas późniejszego spotkania z
Astachowem wychodzą na jaw najbardziej newralgiczne szczegóły. Wskazując na
nowo dostarczone urządzenie pamięci, Piras „zaalarmował agenta GRU o obywatelu
Rosji Suriadowie”, wyjaśniając, że jest on monitorowany przez AISE, „ponieważ
jest podejrzany o przeprowadzenie operacji pod fałszywą flagą”, tj. operacji
mającej na celu fałszywe przypisanie odpowiedzialności innemu państwu.
6.
NATO podnosi rangę misji Baltic Air do poziomu obrony powietrznej.
https://www.reuters.com/world/europe/nato-upgrades-baltic-air-policing-mission-air-defence-2026-07-08/
Zmieniono tylko jedno słowo, przekształcając misję NATO z „patrolowania” na
„obronę”. Znaczenie tej zmiany jest jednak dramatyczne, wskazując, że sytuacja
w państwach bałtyckich jest na krawędzi wojny, a ryzyko eskalacji jest uważane
za niezwykle wysokie. Do tego stopnia, że dowództwo atlantyckie uzyskało
możliwość użycia broni bez zgody politycznej do zestrzeliwania dronów i
samolotów odrzutowych naruszających wschodnią granicę Sojuszu. Piloci myśliwców
przechwytujących mają teraz „szeroki mandat” do ostrzeliwania „obiektów
stanowiących zagrożenie”.
Jest to wiadomość skierowana bezpośrednio do Władimira Putina: szczyt w Ankarze
wziął pod uwagę ostrzeżenia wywiadu o możliwej rosyjskiej prowokacji w krajach
bałtyckich, mającej na celu wystawienie na próbę spójności NATO i objął cały
region ochroną bezprecedensowej inicjatywy wojskowej, która w każdej chwili ma
zielone światło, aby przejść do bezpośredniej konfrontacji.
Prezydent Litwy Gitanas Nauseda wyjaśnił powód tej decyzji : „Obecna operacja
nadzoru powietrznego jest przeznaczona na czas pokoju, kiedy myśliwce reagują
na naruszenia, eskortując intruzów. To forma odstraszania. Ale dziś mamy do
czynienia ze scenariuszem, który nie jest całkowicie pokojowy”. 20 maja atak
dronów na Litwie zmusił premiera i ministrów do schronienia się w schronie
przeciwlotniczym. Na Łotwie w tym samym okresie doszło nawet do kryzysu
rządowego wywołanego wtargnięciami bezzałogowych statków powietrznych.
Te małe kraje nie posiadają sił powietrznych, a obronę przestrzeni powietrznej
powierzono dywizjonom NATO. Pierwszym problemem, z jakim się borykają, są loty
wykonywane z rosyjskiej enklawy Kaliningradu, które bez ostrzeżenia wdzierają
się w strefy ruchu lotniczego państw bałtyckich. Ekspedycje te często
przybierają groźną dynamikę, jak to miało miejsce we wrześniu ubiegłego roku,
gdy Suchoje zaatakowały Tallin, napotykając na opór włoskich myśliwców
przechwytujących. W ostatnich miesiącach doszło również do nalotów rosyjskich i
ukraińskich dronów. Kijów oświadczył, że jego samoloty zostały przekierowane
przez moskiewskie środki przeciwdziałania elektronicznego. Dwa zostały
zniszczone przez myśliwce NATO, które po raz pierwszy w historii otworzyły
ogień. Teraz – jak napisał estoński minister spraw zagranicznych – dywizjony
atlantyckie „będą miały większą elastyczność, umożliwiającą szybszą reakcję na
zagrożenia”.
Propozycje Trumpa dotyczące rakiet Patriot dla Ukrainy są również adresowane do
Kremla. Prezydent USA powiedział, że rozważa licencję na produkcję rakiet w
kijowskich fabrykach. Odrzucił prośbę Zełenskiego, który desperacko potrzebuje
natychmiastowych dostaw Patriotów: jego obrona przeciwlotnicza się wyczerpała,
co pozwala Rosjanom bombardować miasta. To samo wydarzyło się ostatniej nocy,
podczas spotkania przywódców Sojuszu w Turcji: pięć Iskanderów bez przeszkód
spadło na stolicę. W niecały tydzień Moskwa wystrzeliła 150 rakiet dalekiego
zasięgu: tyle, ile USA budują w ciągu trzech lat, podczas gdy Europa jest ich
całkowicie pozbawiona. Słowa Trumpa nie powstrzymują tych ataków: budowa
fabryki Patriotów zajmuje co najmniej dwa lub trzy lata. Pokazują one jednak
gotowość do wspierania Kijowa i wywierania presji na Putina, aby negocjował.
Strategia Kremla ma na celu wyczerpanie ukraińskich zasobów i tylko wsparcie
Zachodu może ją pokrzyżować. Pomimo codziennych ataków dronów, które podpalają
rosyjskie rafinerie, utrudniając coraz bardziej znalezienie paliwa na stacjach
benzynowych, ofensywa Moskwy w Doniecku trwa, mając na celu coś więcej niż
tylko zdobycie terytorium, zwiększając straty wśród ukraińskich żołnierzy i
sprzętu. Bombardowania niszczą jednak sieć przemysłową i morale ludności.
Szczyt NATO potwierdził jednak pełne poparcie dla Zełenskiego, który może być
wykorzystany jako dźwignia w negocjacjach. Putin ma kłopoty, a wczoraj jeden z
jego najważniejszych obiektów naftowych stanął w płomieniach: jego wiarygodność
w kraju zaczyna być podważana. Jak powiedział Marco Rubio podczas spotkania z Zełenskim,
ten bardzo ponury scenariusz może utorować drogę do zatrzymania broni.
7.
Wybory prezydenckie 2027: Co mówią pierwsze sondaże na temat Marine Le Pen po
skazaniu jej w postępowaniu apelacyjnym?
Elysée i bransoletka• Marine Le Pen potwierdziła swoją kandydaturę pomimo
wyroku skazującego i w dwóch sondażach plasuje się na czele listy kandydatów,
na których wyborcy chcieliby głosować.
https://www.20minutes.fr/politique/4233680-20260709-presidentielle-2027-disent-premiers-sondages-candidate-rn-marine-pen
Dwadzieścia cztery godziny po orzeczeniu Sądu Apelacyjnego, który przywrócił
jej prawo do kandydowania, ale uznał jej winę w procesie asystentów Parlamentu
Europejskiego, Marine Le Pen rozpoczęła swoją kampanię wizytą na targu w La
Flèche w środkowej Francji. U jej boku był Jordan Bardella, kandydat, który do
kilku dni temu powszechnie uważano za jej następcę, a który obecnie jest
przedstawiany „jedynie” jako przyszły premier ewentualnego rządu Zjednoczenia
Narodowego. Le Pen po raz kolejny ogłosiła ją „niewinną”.
„Nie próbuję zyskać na czasie” – odpowiedziała Le Pen tym, którzy wskazywali,
że odwołanie się do Sądu Najwyższego było sposobem na zawieszenie wyroku,
uniknięcie noszenia elektronicznej bransoletki i wykorzystanie tych miesięcy na
kandydowanie do Pałacu Elizejskiego: „Jestem obywatelką, która korzysta ze
swoich praw”.
Sąd Kasacyjny, jak się wczoraj dowiedzieliśmy, może wydać orzeczenie
„najpóźniej” w kwietniu przyszłego roku, kiedy odbędą się wybory prezydenckie.
Możliwe jednak, że decyzja w sprawie apelacji, którą prawnicy Le Pen złożą w
najbliższych dniach, zapadnie kilka miesięcy wcześniej, w trakcie kampanii
wyborczej. Liderka rozważała te wątpliwości, a następnie postanowiła ich nie
brać pod uwagę. Zdecydowała się kandydować pomimo prawomocnego wyroku
skazującego w postępowaniu apelacyjnym i wyroku roku pozbawienia wolności z
elektronicznym dozorem, przekonana, że apelacja do Sądu Kasacyjnego zawiesi
wykonanie wyroku na tyle długo, by mogła dotrzeć do miejsca głosowania, a być
może i do Pałacu Elizejskiego, gdzie zadziałałby immunitet prezydencki.
„Le Pen przechodzi na emeryturę dopiero po śmierci” – powiedziała swoim
lojalistom podczas konklawe, na którym zapadła decyzja. Mimo to, pierwszego
dnia swojej odrodzonej kandydatki, spotkała się z dziesiątkami lewicowych
demonstrantów, którzy czekali na nią z transparentami z napisami „Le Pen
skazana” i „Brudne ręce, głowa w dół”. Aktywiści Królewskiej Republiki Ludowej
próbowali zagłuszyć protesty oklaskami i okrzykami „Marine, prezydent!”, ale
ostatecznie Le Pen została zmuszona do wcześniejszego niż oczekiwano odejścia.
Protesty te mogą się powtórzyć podczas kolejnych wystąpień skrajnie prawicowej
liderki, która wczoraj zwróciła się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o
zapewnienie sprawnego przebiegu jej wieców. Obecnie celem jest przyspieszenie
kampanii. Kilka minut po ogłoszeniu kandydatury Le Pen, Zgromadzenie Narodowe
przedstawiło swój manifest i hasło kampanii: „Renesans”. Była to oczywista gra
słów nawiązująca do nazwy partii Macrona, ale także do idei odrodzenia
przywódcy, który w manifeście pojawia się z wyciągniętymi ramionami w pozie
niemal Chrystusowej.
Le Pen potwierdziła, że Bardella zostanie jej premierem, jeśli wygra. Lista
kandydatów jest nowością w wyborach prezydenckich we Francji, które, jak
nakazuje tradycja, koncentrują się wokół jednego nazwiska, spotkania „człowieka
z ludu”. Wstępne sondaże nie wskazują na negatywny wpływ wyroku skazującego, a
wręcz plasują Le Pen z wynikiem od 35 do 36 procent głosów w pierwszej turze,
co daje jej ogromną przewagę nad byłym premierem Édouardem Philippe’em, który
plasuje się w przedziale od 19 do 20 procent. Według sondaży Ifop, gdyby wybory
odbyły się teraz, Le Pen miałaby szansę wygrać również drugą turę. Jej rywal,
Philippe, który ma również problemy z innymi kandydatami centroprawicy, w tym
Gabrielem Attalem i Bruno Retailleau, nie chciał wykorzystywać politycznie
wyroku skazującego Le Pen, twierdząc, że wolałby „pokonać ją w wyborach, niż
pozwolić jej zniknąć z powodu decyzji sądowej”. Lider Horizons zorganizował
wczoraj także wyjazd kampanijny i powiedział, że jest „szczęśliwy, że w końcu
może się rozpocząć debata polityczna”.
8.
Od konklawe do oskarżenia o napaść seksualną kardynał López Romero zawiesza
się: był papabile
Pięć kobiet go oskarża; kardynał arcybiskup Rabatu ogłasza swoją tymczasową
rezygnację. Jego nazwisko widnieje na liście osób spoza Kościoła jako następców
Bergoglio, a on sam zażartował: „Jestem gotów uciekać, jeśli na mnie
zagłosują”.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/07/09/news/cardinale_lopez_romero_accusa_violenza_sessuale_abusi-425459885/?ref=RHLM-BG-P14-S1-T1-fdg20
Podczas konklawe, gdy jego nazwisko widniało na liście papabile, kardynał
Cristóbal López Romero ironicznie odpowiedział, że jest gotowy uciec z Kaplicy
Sykstyńskiej: „Zaczynam uciekać, a oni mnie znajdują na Sycylii”. Rok później
kardynała prześladują oskarżenia o napaść seksualną, które mu wysunięto.
„Jestem oskarżony o niewłaściwe zachowanie wobec dorosłych kobiet” – oświadczył
sam López Romero w oświadczeniu zapowiadającym wszczęcie przez Watykan
wstępnego śledztwa i gotowość do współpracy. „Powstrzymam się od
przewodniczenia publicznym celebracjom i udziału w działalności
duszpasterskiej” – oświadczył prałat, skutecznie zawieszając się w kierowaniu
diecezją Rabatu w Maroku, której jest arcybiskupem. Agencja AFP przeprowadziła
wywiad z kobietą, która zgłosiła, że została zaczepiona i próbowała uciec.
Cztery inne osoby zgłosiły podobne incydenty. „Nie dopuściłem się ani agresji,
ani przemocy, ani molestowania seksualnego” – twierdzi kardynał.
López Romero, 74-letni hiszpański salezjanin, otrzymał purpurowy biret od
papieża Franciszka w październiku 2019 roku i został wysłany do Maroka. Kilka
miesięcy wcześniej powitał papieża w tym kraju Maghrebu. Sam Bergoglio mianował
go arcybiskupem Rabatu w 2017 roku.
Wcześniej López Romero pełnił posługę również w Paragwaju i Boliwii, a w obu
krajach Ameryki Południowej zdobył doświadczenie w zarządzaniu kościołem,
kierując prowincjami swojego zakonu. Pod tym względem jego profil nie odbiegał
zbytnio od profilu Roberta Prevosta.
To, co jednak przyciągnęło go do Franciszka, to jego troska o dialog
międzyreligijny i obronę migrantów, a także jego zdecydowane zaangażowanie w
proces synodalny. Dlatego niektórzy rozważali go jako opcję na wypadek impasu w
głosowaniu nad wyborem następcy Bergoglio. Historia jednak potoczyła się
inaczej. A dziś López Romero jest kardynałem pod ostrzałem.
9.
https://sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/7,93867,32904044,stypendysci-uniwersytetu-slaskiego-skazani-za-szpiegostwo-na.html
W Sądzie Okręgowym w Sosnowcu zakończył się w czwartek 9 lipca proces Igora R.
i jego żony Iriny R. To obywatele Rosji, których śląski wydział Prokuratury
Krajowej oskarżył o szpiegostwo, gromadzenie danych na temat rosyjskich
opozycjonistów mieszkających w Polsce, a także wysłanie paczki z tak zwaną
bombą kumulacyjną.
Od dwóch lat przebywają w areszcie. Igor ma status osadzonego niebezpiecznego,
ma czerwony uniform, jest kontrolowany po każdym wyjściu z celi.
Igor i Irina R. przyjechali do Polski dzięki pomocy naszego Ministerstwa Spraw
Zagranicznych. Mieli status uchodźców. W Rosji wobec Igora R. wszczęto
postępowanie karne za uchylanie się od służby wojskowej, mężczyzna brał też
udział w spotkaniach rosyjskich opozycjonistów i protestach przeciwko
fałszowaniu wyborów. Małżonkowie dostali
stypendia na Uniwersytecie Śląskim. Irina dodatkowo dorabiała jako stylistka
paznokci. Mieszkali w akademiku w Sosnowcu.
Ze względu na kwestie związane z bezpieczeństwem państwa proces małżonków R.
toczył się za zamkniętymi drzwiami. Nie wiadomo, jakie wyjaśnienia złożyli
przed sądem, nie wiadomo także, co zeznawali świadkowie i jakie dowody ich winy
przedstawiła prokuratura.
W czwartek 9 lipca sędzia Ewelina Pałgan-Witek, przewodnicząca składu
orzekającego, wydała wyrok w sprawie Igora i Iriny R. - Są winni zarzucanych im czynów –
stwierdziła sędzia Pałgan-Witek.
Igor R. został skazany na 7, a jego żona
na 3 lata więzienia. Na poczet kary sąd zaliczył im okres dwuletniego pobytu w
areszcie. Małżonkowie nie przyjechali na ogłoszenie wyroku, który jest
nieprawomocny. Ze względu na to, że proces był niejawny, sąd utajnił
uzasadnienie tego rozstrzygnięcia.
- Fundamentalnie nie zgadzam się z wyrokiem i złożę wniosek o jego pisemne
uzasadnienie celem złożenia apelacji - powiedziała "Wyborczej"
mecenas Marta Smołka, obrończyni oskarżonych. Z kolei prokurator Krzysztof Kuk
nie ukrywał zadowolenia z uznania oskarżonych za winnych. - Wymierzona im kara
była zbliżona do moich wniosków — podkreślił oskarżyciel. Dodał, że decyzję o
ewentualnej apelacji podejmie po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem
wyroku.
Śledztwo przeciwko małżeństwu R. zaczęło się w lipcu 2024 r. ABW i policja
dostały informację, że w jednym z magazynów InPostu w Woli Bykowskiej znajduje
się podejrzana paczka. Pirotechnicy znaleźli w niej termos ze stali
nierdzewnej, pokrowiec na termos, fabrycznie zapakowaną butelkę z płynem
chłodniczym do samochodu, "markery suchościeralne" z ukraińskiej
hurtowni materiałów papierniczych, powerbank, kabel USB do ładowania telefonów
i papier pakowy. Wszystko w pudełku po luksusowych damskich butach.
Pirotechnicy prześwietlili markery. I okazało się, że w środku były wojskowe
zapalniki. Powerbank też był przerobiony, podobnie kabel USB i termos. Według
specjalistów całość tworzyła tak zwaną bombę kumulacyjną. Powerbank, podłączony
kablem do zapalników, miał wywołać eksplozję.
A miedziana wkładka na dnie termosu miała wzmocnić efekt wybuchu.
Zdaniem policyjnych specjalistów detonacja takiego ładunku mogła spowodować
poważne uszkodzenia w infrastrukturze krytycznej.
ABW ustaliło, że paczkę włożono do paczkomatu w Krakowie 8 lipca 2024 r. Jej
nadawcą był Igor R. Paczka miała trafić do akademika w Sosnowcu. Dzień później
kurier wyjął przesyłkę i dostarczył do magazynu InPostu w Krakowie. Tam leżała
przez tydzień, po czym znowu trafia do paczkomatu w Krakowie. Igor R. dostał na
telefon SMS z informacją, że paczka jest uszkodzona i nie można jej dostarczyć
do Sosnowca. Miał 48 godzin na jej odebranie. Kiedy nikt się po nią nie
zgłosił, trafiła do magazynu w Woli Bykowskiej. Tam zabezpieczyła ją policja.
Pięć dni po akcji w Woli Bykowskiej oficerowie ABW zatrzymali Igora R.
Przedstawiono mu zarzuty sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób
oraz dla mienia wielkich rozmiarów poprzez nadanie i zlecenie odbioru paczki z
bombą.
Igor R. powiedział śledczym, że pierwotnie paczkę miała nadać jego znajoma
Ukrainka (została skazana w innym procesie – przyp. red.), ale nie wiedziała,
jak to się robi i poprosiła go o pomoc. R. twierdził, że nie wiedział, co
zawierała. - Znajoma mówiła, że wysyła prezenty – zeznał. Podczas kolejnego
przesłuchania przyznał, że gdy mieszkał w Rosji, pracował dla Federalnej Służby
Bezpieczeństwa. Rosjanie pozwolili mu działać w opozycji w zamian za donosy.
Według prokuratury Igor R. od lutego do sierpnia 2022 r. gromadził i
przekazywał Federalnej Służbie Bezpieczeństwa informacje dotyczące rosyjskich
działaczy opozycyjnych przebywających w Polsce, a także osób i instytucji
udzielających im pomocy. Zgromadzone materiały dotyczyły pracowników polskiego
MSZ, studentów i nauczycieli akademickich pochodzenia rosyjskiego, a także
ludzi z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Igor R. miał przekazać te materiały żonie Irinie, na szyfrowanym
elektronicznym nośniku pamięci. A ta miała oddać go funkcjonariuszom FSB
podczas pobytu w Rosji
10.
https://www.reuters.com/business/media-telecom/paramount-delays-warner-bros-deal-closure-amid-oregon-probe-2026-07-08/
https://wyborcza.biz/biznes/7,177151,32903627,fuzja-dwoch-gigantow-zagrozona-amerykanskie-stany-ida-do-sadu.html
Amerykańskie stany szykują pozew, aby zatrzymać fuzję Paramount z Warner Bros.
Discovery. Ruszyło dochodzenie w sprawie transakcji o wartości 110 mld dolarów.
Trwa dochodzenie, które ma ustalić, czy transakcja dotycząca Warner Bros.
Discovery i Paramount narusza amerykańskie przepisy. Już w przyszłym tygodniu
amerykańskie stany mogą złożyć pozew o zablokowanie transakcji - ustaliła
agencja Reutera.
Śledztwu w sprawie potencjalnego naruszenia przepisów antymonopolowych
przewodzi prokurator generalny Kalifornii Rob Bonta. Jego biuro odmówiło jednak
oficjalnego komentarza w tej sprawie. Na pytania dziennikarzy nie odpowiedział
również rzecznik Paramount.
W środę 8 lipca Paramount powiadomił, że nie sfinalizuje przejęcia Warner Bros.
przed 22 lipca. Taką informację agencja Reutera otrzymała od biura prokuratora
generalnego stanu Oregon. Wśród przejmowanych przez Paramount kanałów
telewizyjnych jest stacja TVN.
Planowane połączenie dwóch z czterech największych studiów filmowych w
Hollywood budzi ogromny opór w branży. Aktorzy, scenarzyści i inni pracownicy
branży filmowej mówią o obawach przed masowymi zwolnieniami.
Protestują także właściciele kin. Obawiają się, że połączenie Warner Bros.
(twórców m.in. serii o Harrym Potterze czy Supermanie) z wytwórnią Paramount
Pictures przełoży się na mniejszą liczbę produkowanych filmów. To z kolei
drastycznie zawęzi wybór dla widzów i osłabi rynkową konkurencję.
Paramount odpiera te zarzuty. Władze spółki tłumaczą, że połączenie sił z
Warner Bros. jest konieczne, aby skutecznie walczyć o widza, talenty i kapitał
na coraz trudniejszym rynku. Szef Paramount David Ellison próbuje uspokoić
branżę kinową i deklaruje, że połączone studia będą wypuszczać 30 filmów
rocznie.
Jednak jeśli sprawa trafi do sądu, czas zacznie działać na niekorzyść Paramount.
Opóźnienia mogą wygenerować gigantyczne koszty. Po sfinalizowaniu transakcji
zadłużenie nowej spółki ma wynieść około 80 mld dolarów.
Co więcej, Ellison zgodził się na wypłatę akcjonariuszom Warner Bros. Discovery
tzw. opłaty za zwłokę w wysokości 25 centów za akcję. Oznacza to, że jeśli
transakcja nie zostanie zamknięta przed październikiem, Paramount będzie musiał
płacić około 650 mln dolarów w gotówce za każdy kwartał opóźnienia.
O tym, że Kalifornia, Nowy Jork i inne stany szykują się do batalii sądowej,
Reuters informował już na początku czerwca. Lokalne władze decydują się na
ostrzejsze kontrole dużych fuzji i przejęć, ponieważ federalne urzędy
antymonopolowe w USA zaczęły podchodzić do nich znacznie łagodniej.
Analitycy rynkowi zwracają uwagę, że Paramount mógł liczyć na łatwiejszą
ścieżkę i zielone światło od federalnych regulatorów ze względu na swoje wpływy
polityczne. Ojciec dyrektora generalnego Paramount, miliarder i współzałożyciel
Oracle Larry Ellison od lat utrzymuje bliskie relacje z prezydentem Donaldem
Trumpem.
Sądowe batalie o zablokowanie fuzji nie zawsze kończą się sukcesem urzędników.
Mogą jednak skutecznie zamrozić proces łączenia spółek na wiele miesięcy, jeśli
sędzia zdecyduje o wstrzymaniu transakcji na czas procesu. Dodatkowo sąd może
nakazać Paramount i Warner Bros. całkowite rozdzielenie swoich aktywów na czas
trwania sprawy.
To z kolei zablokowałoby zapowiadane przez Paramount cięcia kosztów, które po
fuzji miały przynieść 6 mld dolarów oszczędności. Ze względu na to, że w sprawę
zaangażowanych jest wiele amerykańskich stanów, ostateczny termin złożenia
pozwu nie jest przesądzony.
Instruktor lotniczy wyskoczył z samolotu w trakcie lotu i zostawił swojej uczennicy
zadanie lądowania.
https://cnnespanol.cnn.com/2026/07/08/argentina/profesor-aviacion-leandro-bertazzo-salto-avion-trax
Jego ostatnie słowa brzmiały podobno: „Wiesz, co musisz zrobić”. Następnie
instruktor zdjął słuchawki, odpiął pas bezpieczeństwa, otworzył drzwi małego
samolotu szkoleniowego i skoczył w otchłań, zostawiając swoją
dwudziestodwuletnią uczennicę za sterami. Tragedia wydarzyła się na niebie nad
prowincją Córdoba w Argentynie, podczas lotu szkoleniowego z lotniska Coronel
Olmedo.
Ofiarą jest 42-letni Leandro Andrés Bertazzo, pilot komercyjny i instruktor w
szkole Flying Parrot w Córdobie. Według zeznań młodej studentki, która
posiadała już licencję pilota turystycznego, ale wciąż miała ograniczone
doświadczenie w lataniu, mężczyzna powiedział zaledwie kilka słów, zanim oddał
jej pełną kontrolę nad samolotem. Jej ciało znaleziono wkrótce potem na wsi
niedaleko miasta Toledo.
Dziewczyna zeznała śledczym, że Bertazzo zareagował w ciągu kilku sekund.
Następnie, gdy była sama w kokpicie, mimo szoku, udało jej się utrzymać
kontrolę nad samolotem. Po podniesieniu alarmu przez radio, dwudziestodwuletnia
kobieta była prowadzona przez personel naziemny i instruktorów szkolnych aż do
lądowania, które odbyło się bez żadnych konsekwencji.
Aby wyjaśnić incydent, federalne władze sądownicze wszczęły dochodzenie.
Śledczy, po wysłuchaniu zeznań studenta, analizują obecnie komunikację radiową
i zlecają testy techniczne samolotu. Na razie nie ogłoszono oficjalnych ustaleń
dotyczących przyczyny śmierci. Hipoteza głosi, że było to działanie celowe, ale
nie wykluczono innych możliwości, takich jak awaria drzwi.
Dyrektor szkoły lotniczej powiedział lokalnym gazetom, że Bertazzo jest
doświadczonym instruktorem, dobrze znanym w środowisku lotnictwa cywilnego, i
że tego samego dnia przeprowadził inną lekcję, przebiegającą normalnie, a żaden
z jego kolegów ani uczniów nie zauważył żadnego nietypowego zachowania.
Chociaż trwają poszukiwania dalszych szczegółów, aby rzucić światło na wypadek,
nie ogłoszono oficjalnych ustaleń dotyczących przyczyny śmierci mężczyzny. Nie
wykluczono żadnej możliwości – nawet niesprawnej klapy bagażnika – ale śledczy
uważają, że było to celowe działanie.
Relacje osób z bliskiego otoczenia pilota również wskazują na ten kierunek:
ojciec podobno powiedział, że jego syn jest leczony przez psychiatrę. Jednak
firma, w której pracował, nie znała tej informacji.
12.
Wietnam: Ponad 3000 grobów ekshumowano, a rodziny eksmitowano, by zrobić
miejsce pod luksusowy ośrodek Trumpa
https://www.repubblica.it/esteri/2026/07/09/news/resort_trump_vietnam_polemiche_trump_international-425460926/?ref=RHLM-BG-P15-S1-T1-fdg2
„Zbudowany w strategicznym miejscu, zaledwie 45 minut od Hanoi, stolicy
Wietnamu, Trump International Vietnam to coś więcej niż luksusowy cel podróży:
to ikona nowej ery” – ogłosili przedstawiciele Trump Organization podczas
ubiegłorocznej uroczystości wmurowania kamienia węgielnego. Aby jednak stworzyć
przestrzeń dla tej nowej ery, brakuje miejsca na wszystko, co istniało
wcześniej, na przykład na 3500 grobowców przodków, które od wieków zajmują
teren, na którym wkrótce powstanie luksusowy ośrodek wypoczynkowy i pole
golfowe. Aby zrobić miejsce dla willi i pól golfowych, mieszkańcy północnej
prowincji Hung Yen ekshumują szczątki swoich bliskich i opuszczają swoje domy.
Protesty
Prace wykopaliskowe, rozpoczęte w zeszłym roku, są kontynuowane pomimo
protestów mieszkańców. Jak donosi Financial Times, na grobach, które wciąż
stoją, widnieją duże znaki „X”, które oznaczają, że ciała zostały usunięte z
grobów, a budowle grobowe zburzone. Ponad 4000 rodzin, których dotknęły
katastrofy, otrzymało nikłe odszkodowania za opuszczenie swoich domów,
wynoszące około 320.000 dongów wietnamskich za metr kwadratowy (10,64 euro).
Niektóre rodziny przyjęły propozycję, argumentując, że ośrodek może przynieść
korzyści, takie jak tworzenie nowych miejsc pracy. Inni odmawiają oddania ziemi
lub domagają się wyższego odszkodowania. Lokalni urzędnicy nakazali im
podporządkowanie się nakazowi oddania ziemi lub wszczęcie postępowania
egzekucyjnego, które wejdzie w życie 26 czerwca.
Rodzina Khanh Huyen traci 540 metrów kwadratowych drzew owocowych, które
generują do 100 milionów dongów (około 3300 euro) rocznie i od dziesięcioleci
stanowią dla nich źródło utrzymania. Dla wielu mieszkańców, w większości
starszych rolników, ośrodek powstanie na ziemi, którą uprawiali od pokoleń:
miejscu, które jest nie tylko ich domem, ale także głównym źródłem utrzymania.
Dolina Czerwonej Rzeki to w rzeczywistości jeden z najżyźniejszych obszarów
rolniczych w kraju. Sama nazwa prowincji, Hung Yen, pochodzi od
chińsko-wietnamskiego słowa Han Tu i oznacza „dobrobyt i pokój”.
Długo zachowany pokój, teraz zakłócony przez amerykańską korporację
międzynarodową Donalda Trumpa. Projekt, obejmujący prawie 1000 hektarów,
obejmie 54-dołkowe pole golfowe VIP, dwa obszary mieszkalne mogące pomieścić
5300 osób, strefę komercyjną z usługami dla ponad 29.000 osób, tereny zielone i
parki rozrywki. Projekt jest częścią strategicznego partnerstwa między Trump
Organization a wietnamską firmą Hung Yen Company, spółką zależną Kinh Bac City
Development Holding Corporation, która odpowiada za budowę ośrodka.
Dla Erica Trumpa, wiceprezesa Trump Organization, ten ośrodek będzie „hołdem
dla wietnamskiej kultury i symbolem doskonałości”. „To jedno z najbardziej
prestiżowych pól golfowych na świecie” – powiedział syn amerykańskiego
prezydenta podczas zeszłorocznej ceremonii inauguracji. Projekt ma kluczowe
znaczenie dla relacji amerykańsko-wietnamskich, a rząd naciska na jego
ukończenie do końca 2027 roku, kiedy to Wietnam będzie gospodarzem szczytu APEC
i powita światowych przywódców, w tym prezydenta USA Donalda Trumpa.
Wietnam między USA a Chinami
W ciągu ostatnich kilku dekad relacje między Wietnamem a Stanami Zjednoczonymi
uległy znacznej ewolucji, a Stany Zjednoczone przekształciły się z
historycznego wroga w bliskiego partnera. Hanoi należy do nielicznych krajów
Azji Południowo-Wschodniej, które faworyzują Stany Zjednoczone nad Chinami.
Stany Zjednoczone postrzegają Wietnam jako kluczowy węzeł w łańcuchach dostaw
Azji Południowo-Wschodniej, szybko rozwijający się rynek i potencjalną
strategiczną przeciwwagę dla chińskiej dominacji w regionie.
Stany Zjednoczone stały się jednym z głównych rynków eksportowych Wietnamu, a
wiele amerykańskich firm, takich jak Nike i Adidas, przeniosło tam część swojej
produkcji, skuszone niższymi kosztami i możliwością zmniejszenia zależności od
Chin. Jednak Hanoi znalazło się na celowniku amerykańskich ceł w kwietniu 2025
roku, kiedy Waszyngton ogłosił 46% cła na wietnamski import, obniżone później w
ramach umowy handlowej, która ustaliła cła w wysokości 20% na towary pochodzące
z Wietnamu i 40% na produkty uznawane za reeksportowane przez Wietnam. Groziło
to wciągnięciem kraju w ramiona Xi Jinpinga.
Podczas gdy Stany Zjednoczone pozostają kluczowym rynkiem zbytu dla
wietnamskiej gospodarki, Chiny pozostają nie do zignorowania, częściowo ze
względu na uwarunkowania geograficzne. Chińskie projekty infrastrukturalne,
potwierdzone i przyspieszone podczas wizyty prezydenta Xi Jinpinga, są symbolem
tej nierozerwalnej więzi. Wśród nich znajduje się warta 8,4 miliarda dolarów
transgraniczna linia kolejowa, biegnąca przez cały północny Wietnam, łącząca
odizolowaną od morza chińską prowincję Junnan z portem Hajfong, przechodząca
przez Hanoi. Znaczna część linii kolejowej biegnie wzdłuż Rzeki Czerwonej.
Trump buduje swój ośrodek wypoczynkowy wzdłuż doliny Rzeki Czerwonej i kto wie,
może kiedyś z tej samej linii kolejowej skorzystają również goście amerykańskiego
ośrodka.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń