DRUGI OBIEG
Piątek, 24 lipca 2026
Pasjonujecie się, Czytelnicy, walką brudasów, złodziei i zdrajców, czy
tak, jak D.O. macie to w zupie?
1.
Maurizio Cattelan: „Problemem nie jest władza. Problemem jest chęć
posłuszeństwa”.
https://d.repubblica.it/urep/2026/07/23/news/maurizio_cattelan_intervista_successo_disagio-425487902/?ref=RHLM-BG-P25-S1-T1-tb55
Choć świat zna go z banana i środkowego palca, woli rozmawiać o promach i
kanapkach. Maurizio Cattelan wyjaśnia, dlaczego coraz bardziej obawia się
sukcesu i siebie: „Jedyne, czego artysta powinien naprawdę bronić, to prawo do
zmiany zdania”.
Maurizio Cattelan zachowuje się jak ktoś, kto wciąż ma coś do udowodnienia,
mimo że jest jednym z najbardziej uznanych artystów na świecie. Jego prace
wypełniały muzea, aukcje i gazety, generując uwagę wykraczającą poza granice
sztuki. Niektóre, jak banan przyklejony do ściany (Komediant, 2019) czy
środkowy palec wskazujący na Giełdę Papierów Wartościowych w Mediolanie (LOVE,
2010), zapadają głęboko w zbiorową wyobraźnię. Jednak idea „dotarcia” zdaje się
go zupełnie nie przekonywać.
Cattelan ma przed sobą pracowitą jesień. Czeka go duża wystawa indywidualna i
duży projekt kuratorski, choć woli zacząć od promów, którymi będzie pływał tego
lata. Mówiąc o sukcesie, mówi: „Nie ufam sztuce. Nie ufam sukcesowi. Przede
wszystkim nie ufam sobie”. Jego kariera wydaje się rozwijać w linii prostej,
ale wciąż porusza się bocznymi drogami, nawet zainscenizował własną emeryturę
około piętnaście lat temu, łącząc strategię artystyczną z samoobroną. Jest
niezwykle biegły w unikaniu pytań – zwłaszcza gdy rozmowa zdaje się zbliżać do
jakiejś formy konsekracji – a kiedy odpowiada, podchodzi do nich bocznymi
uliczkami. Ubrany w ciemny garnitur i z miną kogoś, kto może zniknąć w każdej
chwili, zawsze zmienia kierunek. Tym razem również.
Rozmawiamy o trwającym Biennale w Wenecji i kontrowersjach wokół rosyjskiego i
izraelskiego udziału. „Tym razem zobaczyłem kilka rzeczy, ale dogłębnie.
Wyszedłem zadowolony. W końcu trzeba dokonywać wyborów: masz wszystko do
dyspozycji, ale nie masz czasu, żeby to wszystko zobaczyć. Więc z góry tworzysz
playlistę. Może być dobra lub zła, ale mniej więcej już wiesz, jaka będzie
twoja ścieżka. W każdym razie nie oddychałem tym toksycznym powietrzem…
Tymczasem: zauważyłeś różnicę między weneckim tramezzino, które jest pulchne w
środku i zwęża się ku rogom, a tym z Padwy, które, oddalone o niecałe 40
kilometrów, jest bardziej jednorodne i solidne?”
Czy przedstawiasz tramezzino jako metaforę geopolityczną?
„Nie, po prostu nawet jedzenie, w tak bliskiej odległości, bardzo się zmienia”.
I opisuje to z taką samą powagą, z jaką inni omawiają swoje dzieła. Dygresja,
która jest symptomem jego obecności w świecie, w świecie sztuki i w świecie
rzeczywistym.
„Bardziej ufam skojarzeniom niż wyjaśnieniom. Wystawa to okazja, by umieścić
obrazy w tym samym pomieszczeniu i zobaczyć, co do siebie mówią” – mówi o swoim
podejściu do wystawiania, zarówno jako artysta, jak i kurator.
Debiutował w tej roli w 2006 roku, wraz ze swoim partnerem Massimiliano Gionim
i Amerykaninem Alim Subotnickiem, na Biennale w Berlinie. Wraca do miasta we
wrześniu ze swoją pierwszą dużą niemiecką wystawą indywidualną w Neue
Nationalgalerie, słynnym przezroczystym budynku zaprojektowanym przez Miesa van
der Rohe. Jest laureatem Nagrody Nationalgalerie 2026, nagrody przyznawanej
wcześniej znacznie mniej uznanym artystom. „Wystawa nosi tytuł Nacht (Noc). Na
wystawie znajdzie się piętnaście prac, kilka nowych i seria prac historycznych”
– zapowiada. Wśród nich jest oczywiście HIM, klęczący mały Hitler, który, mimo
że pochodzi sprzed ćwierć wieku, ponownie wywoła dyskusję. W Niemczech będzie
wiele pytań „dlaczego”: Dlaczego tutaj? Dlaczego teraz? Dlaczego zgodziłeś się
na wystawę? Nawet grafika wystawy była tematem dyskusji. Budynek jest zabytkiem
i istnieją pewne ograniczenia: na przykład nie mogliśmy użyć czerni, więc
postawiliśmy na róż. Klaus (Biesenbach, współkurator projektu z Lisą Botti,
red.) zwrócił mi uwagę, że ten róż w połączeniu z tym krojem pisma przywodzi na
myśl różowy trójkąt używany do oznaczania homoseksualistów w obozach
koncentracyjnych. To przeszłość, która wciąż powraca. Dla jego pokolenia jest
wciąż bardzo aktualna. Młodsi ludzie jednak pragną zacząć od nowa. Mauri z
kolei doświadczył tego poczucia winy na własnej skórze, w historii swojej
rodziny.
Chodzi o Fabio Mauriego, artystę konceptualnego, który zmarł w 2009 roku w
wieku 83 lat. Jako dramatopisarz i pisarz poświęcił swoje badania związkom
między wizerunkiem, ideologią i władzą. Cattelan, wraz z Martą Papini, był
kuratorem wystawy indywidualnej, która miała się otworzyć pod koniec września w
galerii Maxxi w L'Aquili. Wystawa nie jest uporządkowana chronologicznie, lecz
stanowi sieć odniesień, stratyfikacji i wizualnych skojarzeń: inspiracją dla
tej struktury jest „Io sono un ariano”, ostatnia praca wydawnicza Mauriego z
2009 roku, w tym samym roku, w którym zmarł. To nie przypadek, że Cattelan
chciał, aby ten tom towarzyszył nam na planie. Nie jest to tradycyjna książka,
lecz wizualny pamiętnik: zdjęcia, dokumenty i ślady autobiograficzne
przeplatają się, aby zbadać, jak osobiste doświadczenia nakładają się na
wielkie tragedie stulecia. „Zrozumiał, że problemem nie jest władza. To
pragnienie posłuszeństwa” – mówi Cattelan, zastanawiając się nad analogiami
między historią a wydarzeniami współczesnymi. „Ideologie nie umierają. Co
najwyżej zmieniają swój język. Każde pokolenie uważa się za odporne. I tak
wszystko zaczyna się od nowa”. Dla niego zatem przypływ i odpływ historii nie są
bytem autonomicznym, lecz wynikiem zbiorowych wyborów i amnezji, które
podsycają obecne pokolenia.
Odpędzając duchy, wracamy do tematu wakacji. Pytam go, czy znajdzie czas, żeby
wrócić na „swoją” Filicudi tego lata, pomimo napiętego grafiku we wrześniu.
„Tak, tak. A potem pojadę do Grecji, na archipelagi, prawdopodobnie w okolice
Turcji, a potem będę płynął tam, dokąd zabierze mnie przypadkowy prom”.
Dla niego nawet „wakacje” to tylko dygresja. Uśmiecha się, wspominając lato
sprzed 25 lat na Ibizie.
„Obiecałem przyjacielowi, że odwiedzimy wszystkie kluby. Wynajęliśmy skuter,
znaleźliśmy opuszczoną zatoczkę, wzięliśmy dwa materace w mieście i to stało
się naszą bazą wypadową. Wskakiwaliśmy do wody, jak tylko się obudziliśmy…”
Letnie wspomnienie, które zawiera coś, co często powraca w jego biografii:
poszukiwanie wolności płynącej z tego, co najważniejsze. Lekkie poruszanie się.
Posiadanie niewiele. Ciągła gotowość do drogi. A jednak jest jeden nawyk,
którego najwyraźniej nie chce porzucić: jego japoński fryzjer. Robi to od
piętnastu lat. A może jest odwrotnie. Bo Shinichi, jak go nazywają, od tamtej
pory zmienił salony, hotele i miasta. „Strzygł mnie wszędzie, od ogrodu po
Czternastą Ulicę w Nowym Jorku. Ale tak jest łatwiej; nie muszę za każdym razem
tłumaczyć, jak chcę mieć fryzurę”.
Zeszliśmy na ten temat, gdy zauważyłem, że nie nosi już tej jaskrawej spinki,
która w czasach jego pobytu w Wenecji trzymała w ryzach jego przerośnięty,
srebrny czub. Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, w 1998 roku, miał właśnie
ustawić w Castello di Rivoli swoje drzewo oliwne, żywe i zdrowe, z korzeniami
wbitymi w metr sześcienny ziemi. Jego włosy były nadal czarne. Jego włoskie,
przypominające maskę rysy twarzy, jednocześnie ironiczne i melancholijne, były
już takie same jak dzisiaj, tylko trochę łagodniejsze. Pytam go, co zmieniło
się od tamtej pory, kiedy jego twórczość próbowała rzucić wyzwanie systemowi
sztuki, który jednak już teraz witał go w swoich najbardziej autorytatywnych
miejscach.
„Wtedy myślałem, że problemem jest system. Potem odkryłem, że to my jesteśmy
tym systemem. W ten sposób każda krytyka sztuki, którą formułuję, ostatecznie
dotyczy również mnie”.
Jego relacja z tym systemem opiera się wyłącznie na tym: kwestionowaniu go,
byciu jego częścią, manipulowaniu jego zasadami, bez przestawania kwestionować
ich – i samego siebie.
W 1990 roku, będąc jeszcze na początku swojej drogi artystycznej i świadomy, że
nikt nie zadedykuje mu okładki, postanowił sam ją stworzyć. Odzyskał kilka
nieoprawionych egzemplarzy „Flash Art”, wydrukował fałszywą okładkę z własnymi
pracami i wynalazł system dystrybucji równoległej. Ponad trzydzieści lat
później epizod ten zachowuje coś proroczego. Okładki i wywiady, te prawdziwe,
pojawiły się. Jednak niepokój tych, którzy po infiltracji najbardziej
ekskluzywnej partii, zdają się chcieć odejść, pozostał. „Niepokój to nie
problem do rozwiązania, lecz narzędzie pracy” – wyjaśnia. Wracając do
berlińskiej wystawy i szerzej do swoich badań, coraz bardziej skupionych na
tematach władzy, historii i ideologii, ujawnia pragnienie bycia postrzeganym
inaczej: „Mam nadzieję, że nie znajdą klauna, którego sobie wyobrażali”.
Od ponad trzydziestu lat Cattelan buduje wizualny leksykon, w którym pojawiają
się papieże, dyktatorzy, zwierzęta, dzieci i trupy. Jego prace-obrazy od razu
uderzają i pozostają w pamięci na długo. Jednak niektórzy odbiorcy, a nawet
profesjonaliści ze świata sztuki, skupiają się głównie na prowokacji i czarnym
humorze, ignorując tematy przewijające się przez jego twórczość, takie jak
melancholia, porażka, poczucie winy i strata. Ambiwalencja pozostaje jednak
jego prawdziwym polem do popisu, co potwierdzają niektóre z jego słynnych cytatów:
„Najlepsze dzieło to takie, które wciąż ci przeczy” lub „Jedyne, czego artysta
powinien bronić, to prawo do zmiany zdania”. Był to deklarowany cel od czasu
jego pierwszej wystawy indywidualnej w 1989 roku w Galleria Neon w Bolonii,
kiedy zamknął przestrzeń i powiesił na drzwiach tabliczkę z napisem „Zaraz
wracam”. Być tam, żeby uciec. Albo uciec, żeby tam być. To napięcie, które
wciąż odczuwa Maurizio Cattelan, nawet gdy przyznaje się do kolejnego niepokoju:
„Nie tworzę wielu prac, a kiedy muszę organizować wystawy, ogarnia mnie
niejasne poczucie winy…”. Tymczasem kanapki dotarły. W końcu ma dobrą wymówkę,
żeby uniknąć pytań. Jest czas, żeby go zapytać, czy po tym wszystkim, co
zrobił, nadal czuje, że ma coś do udowodnienia. Uśmiecha się i odpowiada: „Tak,
zawsze”.
PROFIL Maurizio Cattelan (Padwa, 1960), artysta samouk, zadebiutował na
początku lat 90. dziełem „Stadion” w Galleria d'Arte Moderna w Bolonii. Dziś
jest jednym z najbardziej znanych artystów na świecie. Wraz z fotografem
Pierpaolo Ferrari stworzył magazyn artystyczny i markę „Toilet Paper”.
2.
Ken Turner, stuletni artysta, który rozbił Teslę czołgiem: „Nie jestem
rewolucjonistą, jestem zwykłym buntownikiem”
https://www.theguardian.com/artanddesign/2026/jul/23/ken-turner-100-year-old-artist-crushed-tesla-with-tank
Malarz, rzeźbiarz i performer poświęcił swoje życie udostępnianiu sztuki masom.
Teraz, w ramach nowej wystawy, stulatek opowiada o nierównościach, inspiracji i
o tym, dlaczego nie zamierza tego robić w najbliższym czasie.
'Życie jest krótkie, sztuka długa” – mówi Ken Turner, czytając aforyzmy
starożytnego greckiego lekarza Hipokratesa. I ma rację w połowie, bo w wieku
100 lat – i prawdopodobnie będąc najstarszym artystą performance na świecie –
sztuka może i była długa, ale życie też nie było dla niego takie krótkie.
Wypełnił te lata po brzegi radykalizmem, eksperymentalizmem i wyjątkowym
poświęceniem, by posuwać idee tak daleko, jak to tylko możliwe.
W latach 60. Turner odszedł od malarstwa w stronę społecznie świadomej formy
sztuki publicznej, tworząc gigantyczne, nadmuchiwane rzeźby, w których widzowie
mogli przebywać i wchodzić z nimi w interakcję na dekady przed upowszechnieniem
się sztuki immersyjnej. Uczył się u Fernanda Légera, przyjaźnił się z Johnem
Bergerem, tworzył ramy dla Franka Auerbacha i Leona Kossoffa. W zeszłym roku
przejechał czołgiem po Tesli w performansie, który miał być druzgocącym
oskarżeniem korporacyjnej chciwości i rosnącego faszyzmu. Jego życie było pełne
buntu i rewolucji, uparcie podążał własną artystyczną ścieżką, bez względu na
napotykane przeszkody, bez względu na to, jak łatwo byłoby podążać bardziej
wydeptaną ścieżką.
Napisał dwie książki: „Crashing Culture” i błyskotliwie zatytułowaną „A Life
Being Ken Turner”. Te dwa tytuły idealnie go podsumowują; rozwala konwencje
sztuki na kawałki, będąc jednocześnie wyjątkowo, zdecydowanie i całkowicie
sobą. I wciąż to robi: wciąż występuje, wciąż maluje, wciąż tworzy. Przed
wystawą nowych prac w Wharfside Arts Hub w Penzance siedzi w swojej kuchni i
rozmawia o swoim życiu i pracy, ubrany w niebieską roboczą koszulę i czapkę.
Broda bez wąsów w stylu Michaela Eavisa sprawia, że wygląda w każdym calu jak
kornwalijski twórca, którym jest. Dołącza do nas jego syn, filmowiec Huw Wahl,
którego czuły, ziarnisty filmowy portret jego ojca odtwarza się w pętli na
wystawie. „Myślę, że jego malarstwo staje się coraz lepsze, w pewnym sensie,
ponieważ staje się coraz bardziej zabawny” – mówi Wahl. „Ale Ken zawsze był
dziecinny, w najlepszym tego słowa znaczeniu”.
„Zawsze interesowały mnie kreatywne pomysły i idea zabawy jako formy edukacji
samej w sobie” – mówi Turner. „Im dłużej studiujesz, tym częściej zapominasz o
zabawie, a zabawa jest niezwykle ważna”.
Dla mnie nie ma różnicy między występem a malarstwem. Występuję, kiedy maluję i
maluję, kiedy występuję.
Turner ma wiele do powiedzenia, mnóstwo historii do opowiedzenia, czego można
się spodziewać po 80 latach tworzenia sztuki. Daty i nazwiska mogą mu teraz
umknąć, ale anegdoty wylewają się niekończącym strumieniem. Z trudem mówi o
emocjach i motywach leżących u podstaw większości jego prac, ale być może nawet
w wieku 100 lat wciąż to wszystko przetwarza. Jego sztuka nie jest przesądzona.
Wydaje się, że nie czuje się komfortowo, patrząc wstecz, skoro wciąż ma przed
sobą tak wiele do zrobienia.
Turner został powołany do pracy w kopalniach na początku II wojny światowej, a
ostatecznie do Królewskich Inżynierów. Wyszedł stamtąd zdesperowany, by tworzyć
sztukę, ale głęboko podejrzliwy wobec establishmentu artystycznego i odrzucił
miejsce w londyńskiej Slade School of Fine Art, ponieważ nie podobał mu się
kolor ścian. „Jeśli nie potrafią dobrze dobrać koloru ścian, jak mogą uczyć
ludzi?” – mówi. Później odmówił zdania egzaminu końcowego w Regent Street
Polytechnic, ponieważ oczekiwano od niego malowania w stylu impresjonistycznym,
i odrzucił zaproszenia do wystaw w galeriach sztuki West Endu. „Nie lubiłem
handlarzy, uważałem, że cuchną, wyglądają koślawo i sami w sobie są potworami”.
Na każdym etapie Turner sprzeciwiał się oczekiwaniom: „Nie jestem
rewolucjonistą, tak naprawdę jestem zwykłym buntownikiem”.
Zamiast tego Turner pracował jako ramiarz, zanim objął stanowisko nauczyciela w
Barnet College, a ostatecznie w Central Saint Martins. Pod koniec lat 60. XX
wieku spotkanie z publicznym projektem radykalnej reżyserki teatralnej Joan
Littlewood zainspirowało go do założenia Action Space, kolektywu artystycznego,
którego celem było wyprowadzenie sztuki z galerii i umieszczenie jej tam, gdzie
publiczność będzie mogła do niej dotrzeć. Określali siebie jako „zrzeszenie
artystów działających w społeczności, poprzez edukację i zabawę, rozwijających
formy sztuki istotne dla szerszej publiczności”. Tworzyli ogromne nadmuchiwane
rzeźby, przez które można było przechodzić i w których można było występować,
wykorzystywali światło, dźwięk, ruch i dramaturgię, organizowali wydarzenia dla
dzieci. Była to sztuka społecznie świadoma i zaangażowana, wyprzedzająca swoje
czasy.
„Cóż, takie mam sumienie społeczne” – mówi Turner, pytany o tworzenie sztuki
dla szerszej publiczności. „Prawie płaczę z powodu nierówności, które się
dzieją”. W Action Space chodziło o znalezienie sposobów nawiązania kontaktu z
ludźmi spoza tradycyjnych, konserwatywnych kontekstów artystycznych. Ale
odrzucenie utartego modelu galerii i praca w zaniedbanych obszarach miejskich
były również kontynuacją jego buntowniczej natury. „To było coś intuicyjnego,
odrzucenie myślenia instytucjonalnego było w moich kościach”. Action Space
istnieje do dziś, w innym przebraniu jako organizacja charytatywna, która
współpracuje z artystami z niepełnosprawnością intelektualną, w tym z laureatką
Nagrody Turnera, Nneną Kalu.
Nadal muszę sprzedawać obrazy, ale nie chcę iść na West End, żeby je
sprzedawać. Po prostu strasznie nie lubię krytyków.
Mniej więcej w tym samym czasie Turner odkrył swoją miłość do sztuki
performance, której szczyt przypadł na zeszły rok, gdy przejechał 15-tonowym
czołgiem po Tesli w ramach projektu koordynowanego przez partyzanckich
prowokatorów sztuki Led By Donkeys. „Dla mnie nie ma różnicy między
performancem a malarstwem” – stwierdza. „Występuję, kiedy maluję i maluję,
kiedy występuję”. I wiek nie stanowi w tym żadnej przeszkody – wystąpi na
otwarciu nowej wystawy wraz ze swoją córką.
Turner przeprowadził się do Kornwalii w latach 90. i na nowo odkrył swoją
miłość do zabawy pędzlami i farbami olejnymi, rozpalając w sobie pasję do
malarstwa. Nadal jest to jego główna forma twórczości, choć wiąże się to z
pewnymi trudnościami: „Wciąż jestem w takim momencie, że muszę sprzedawać
obrazy, ale nie chcę iść na West End, żeby je sprzedawać. Taki jest przemysł
artystyczny. Po prostu bardzo nie lubię krytyków, a ty przecież nie jesteś
krytykiem sztuki, prawda?”
Wygląda na rozczarowanego moją odpowiedzią. Znów daje o sobie znać ta stara
podejrzliwość wobec establishmentu artystycznego. „No cóż, spójrz na te obrazy,
a potem zdecyduj, kto powinien je kupić” – mówi. Więc tak robię. To wielkie,
monumentalne, na wpół abstrakcyjne dzieła, często chaotyczne, czasem brutalne,
głęboko emocjonalne i przesadzone. Dotyczą zniszczenia Gazy, skutków kryzysu
klimatycznego; nie ułatwiają oglądania. „Myślę, że muzea powinny je kupować” –
mówi Turner. „Uczą ludzi, mówią o smutku planety, o rozwoju okrucieństwa i
nierówności”.
Bardzo troszczy się o świat i szczerze wierzy, że sztuka może pomóc zmienić
rzeczy na lepsze. Czy to właśnie wiara w moc sztuki pcha go naprzód? „Chociaż
mam 100 lat, dożyję około 110 i nadal będę malował, bo jest drogowskaz: 'To
jest droga, to jest miejsce, do którego powinieneś iść'. To głos w moim
wnętrzu”.
To również konieczność. „Gdybym nie [tworzył sztuki], umarłbym. To daje mi
życie. Jeśli nie maluję, choruję, naprawdę choruję psychicznie, a to nie jest
dobre”. Nawet w wieku 100 lat ma się wrażenie, że dopóki Ken Turner ma sztukę w
swoim życiu, mógłby tak trwać wiecznie. Wystawa Ken
Turner at 100: A Century of Crashing Culture odbędzie się w Wharfside Arts
Hub w Penzance do 4 sierpnia.
3.
Google ukarane grzywną w wysokości 1 miliarda dolarów za nadużywanie władzy w
Europie
W napiętym momencie dla handlu transatlantyckiego Unia Europejska oskarżyła
Google o antykonkurencyjne praktyki biznesowe.
https://www.nytimes.com/2026/07/23/business/google-eu-fine-search-competition.html
Organy nadzorujące stwierdziły, że Google niesprawiedliwie promowało swoje
usługi w takich obszarach jak zakupy, podróże i gry, umieszczając swoje linie
biznesowe na górze wyników wyszukiwania.
W decyzji, która prawdopodobnie zaostrzy transatlantyckie napięcia handlowe,
regulatorzy Unii Europejskiej nałożyli w czwartek na Google grzywnę w wysokości
1 miliarda dolarów za nielegalne podważanie konkurencji poprzez dominację na
rynku wyszukiwarek.
Prezydent Trump groził już wcześniej represjami wobec Unii Europejskiej za to,
co uważa za niesprawiedliwe atakowanie amerykańskich firm technologicznych.
Decyzja w sprawie Google zapadła w momencie, gdy rozważa nową partię ceł na
Unię Europejską i innych głównych partnerów handlowych.
Uzasadniając czwartkową grzywnę w wysokości 890 milionów euro, regulatorzy w
Brukseli stwierdzili, że Google wykorzystało swoją pozycję największej
wyszukiwarki na świecie do nieuczciwego promowania swoich usług w takich
obszarach jak zakupy, podróże, gry i tłumaczenia. Według regulatorów, Google
bardziej eksponuje swoje usługi na górze wyników wyszukiwania, a usługi
konkurencji spycha na dalsze miejsca.
Komisja Europejska, która przeprowadziła dochodzenie, stwierdziła również, że
gigant technologiczny stosował nieuczciwe ograniczenia w swoim sklepie z
aplikacjami Google Play, uniemożliwiając twórcom aplikacji komunikowanie się z
użytkownikami lub przeprowadzanie transakcji, które mogłyby obniżyć opłaty
pobierane przez Google.
Komisja, organ wykonawczy Unii Europejskiej, stwierdziła, że Google naruszyło
ustawę o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act), znaną jako DMA, ustawę
uchwaloną w 2022 roku, mającą na celu uniemożliwienie największym platformom
technologicznym wykorzystywania ich powiązanych usług do blokowania
użytkowników i wypierania konkurentów. Władze argumentowały, że największe
firmy technologiczne zyskały tak dużą dominację w takich obszarach jak
wyszukiwanie w internecie, smartfony, e-commerce i media społecznościowe, że
pełnią rolę strażników i decydują o losie innych firm, co może zaszkodzić
konkurencji.
„Najlepsze produkty powinny odnosić sukcesy, ponieważ są lepsze, a nie dlatego,
że należą do firmy zarządzającej wyszukiwarką” – powiedziała w czwartkowym
oświadczeniu Teresa Ribera, wiceprzewodnicząca wykonawcza Komisji Europejskiej
ds. polityki konkurencji. „To obietnica DMA, chroniąca uczciwość, swobodę
wyboru i innowacyjność na rynkach cyfrowych z korzyścią dla wszystkich
obywateli Europy”.
Google ma 60 dni na dostosowanie się do decyzji, w tym zwiększenie znaczenia
konkurencyjnych usług online, w przeciwnym razie grozi mu dalsza kara pieniężna
w wysokości do 5% globalnych przychodów.
4.
https://wyborcza.pl/7,75398,32924495,wyborcza-ujawnia-jak-umarzano-dwie-wieze.html#s=S.TD-K.C-B.4-L.1.duzy
Prowadząca postępowanie prokurator Małgorzata Szeroczyńska zaraz po wydaniu
postanowienia pojechała na urlop. Jej decyzji broni Prokurator Krajowy Dariusz
Korneluk, zaznaczając, że można się w tej sprawie odwołać do sądu. Prokuratura
zapowiada, że w najbliższych dniach wyda obszerny komunikat z uzasadnieniem.
"Wyborcza" poznała treść tego uzasadnienia. Dokument ma 63 strony.
Jego ogólna wymowa jest taka, że austriacki biznesmen Gerald Birgfellner nie ma
racji, zarzucając Jarosławowi Kaczyńskiemu oszustwo, bo sam nie zadbał o swoje
interesy. Zamiast rozmawiać z prezesem PiS, powinien rozmawiać z zarządem
spółki Srebrna.
========
D.O. stoi na stanowisku, że ani idiotów, ani idiotek nie należałoby
dopuszczać do wysoko odpowiedzialnych stanowisk, takich jak prokurator czy
sędzia.
5.
Bez przełomu, mało optymizmu po spotkaniu Rubio i Ławrowa w sprawie wojny na
Ukrainie
https://www.rferl.org/a/rubio-ukraine-war-lavrov-meeting-russia/33810551.html
MANILA — Najwyżsi rangą dyplomaci USA i Rosji spotkali się, aby podjąć nowe
działania mające na celu zakończenie trwającej już ponad cztery lata wojny
Moskwy z Ukrainą. Jednak żadna ze stron nie zasygnalizowała żadnych przełomów
ani powodów do optymizmu.
Spotkanie sekretarza stanu USA Marco Rubio z ministrem spraw zagranicznych
Rosji Siergiejem Ławrowem, do którego doszło 23 lipca, odbyło się w czasie, gdy
wysiłki USA mające na celu wynegocjowanie porozumienia pokojowego zostały
zamrożone, gdyż administracja Trumpa skupia się na wojnie z Iranem, a Kreml nie
wykazuje żadnych oznak złagodzenia swoich radykalnych żądań wojennych.
Po spotkaniu, które trwało zaledwie 35 minut, Rubio określił rozmowy jako
„dobre” i „szczere”, ale stwierdził, że potrzebne będą nowe propozycje,
ponieważ poprzednie pomysły pokojowe zawiodły. Odmówił ujawnienia szczegółów.
„Stany Zjednoczone... są gotowe odegrać konstruktywną rolę w zakończeniu
bezsensownej wojny” – powiedział Rubio, gdy naciskała na niego stacja RFE/RL.
Zapytany, czy spotkanie przyniosło jakiś przełom, Rubio odrzucił oczekiwania na
szybki postęp.
„Myślisz, że rozstrzygnęliśmy wojnę na Ukrainie w ciągu 30 minut tutaj, w Azji?
To tak nie działa” – powiedział.
Zapytany później przez stację RFE/RL o to, kiedy Rosja zakończy wojnę, Ławrow
albo zignorował pytanie, albo go nie usłyszał.
6.
Szefowa polityki zagranicznej Kallas twierdzi, że nowe sankcje UE „uderzają
Putina tam, gdzie boli najbardziej” w „największej liście” jak dotąd
https://www.theguardian.com/world/live/2026/jul/23/eu-sanctions-russia-ukraine-marcio-rubio-sergei-lavrov-kallas-google-latest-news-updates
Kaja Kallas przedstawiła nieco więcej szczegółów na temat nowego pakietu
sankcji, stwierdzając, że są to „największe sankcje od czterech lat” i „uderzą
Putina tam, gdzie najbardziej zaboli”.
W oświadczeniu powiedziała:
„Uzgodniliśmy 21. pakiet sankcji wobec Rosji.
Wprowadza szeroko zakrojone środki wymierzone w moskiewski system finansowy,
kompleks wojskowo-przemysłowy i sektor energetyczny, które mają zapewnić
funkcjonowanie rosyjskiej gospodarki wojennej.
Uderzamy Putina tam, gdzie boli go najbardziej: odcinamy mu źródła
finansowania, od których zależy utrzymanie jego wojny.
To nie koniec sankcji. Już pracujemy nad kolejnymi krokami. UE musi być gotowa
zareagować na ewentualną dalszą eskalację ze strony Rosji.
To nasza największa runda od czterech lat, obejmująca 218 ofert.
Uderzyliśmy w ponad sto banków i operatorów kryptowalut, ponad 40 statków floty
cieni oraz kilka rafinerii ropy naftowej w Rosji i na Białorusi, które
przyczyniają się do kontynuowania wojny przez Moskwę.
Odpowiadamy również na nieustanne ataki Rosji na ludność cywilną,
infrastrukturę i dziedzictwo kulturowe, umieszczając na liście ponad 50
podmiotów przemysłu zbrojeniowego, w tym kluczowych aktorów zaangażowanych w
produkcję rosyjskich dronów dalekiego zasięgu.
Jest to dodatek do sankcji nałożonych w ubiegłym tygodniu na osoby
odpowiedzialne za znęcanie się i zabijanie ukraińskich jeńców wojennych i
cywilów, a także na firmy technologiczne, które umożliwiają Kremlowi represje
wobec użytkowników internetu.
7.
Rosyjski szpieg, nagle rzucony na światło dzienne, ucieka z Japonii
Oficer wywiadu wojskowego opuścił kraj po tym, jak „The Times” doniósł, że
wykorzystywał biuro linii lotniczych Aeroflot w Tokio do prowadzenia
szpiegostwa.
https://www.nytimes.com/2026/07/23/world/asia/russian-spy-flees-japan.html
Rosyjski szpieg biorący udział w tajnej operacji mającej na celu przemyt
zaawansowanych technologicznie komponentów broni do Rosji opuścił Japonię po
ujawnieniu jego działalności przez „The New York Times” – powiedział w czwartek
wyższy rangą urzędnik ukraińskiego wywiadu.
Agent, Maksim Władimirowicz Filczenkow, lat 49, pracował pod przykrywką w
Japonii jako pracownik rosyjskich państwowych linii lotniczych Aeroflot.
Dochodzenie „Timesa” dotyczące sposobu, w jaki Rosja wykorzystywała słabe
japońskie przepisy dotyczące szpiegostwa, skupiało się na roli pana
Filczenkowa.
O odejściu Filczenkowa jako pierwsza poinformowała Yomiuri Shimbun, główna
gazeta ogólnokrajowa w Japonii. Gazeta podaje, że Rosjanin opuścił Japonię po
tym, jak 12 lipca „The Times” opublikował wyniki śledztwa. Ukraiński urzędnik,
który potwierdził wyjazd szpiega, zrobił to pod warunkiem zachowania
anonimowości, ponieważ nie był upoważniony do publicznego omawiania informacji
wywiadowczych.
Obecność rosyjskiego szpiega w tym kraju frustrowała Ukrainę, która
wielokrotnie ostrzegała, że pomimo japońskich ograniczeń eksportowych i sankcji
gospodarczych zaawansowane technologicznie komponenty są nadal wysyłane do
Rosji. Według szacunków ukraińskiego rządu dziewięćdziesiąt procent rosyjskich
rakiet i dronów zawiera komponenty japońskie.
„To zdecydowanie dobra wiadomość i ważny przykład tego, co należy zrobić” –
powiedział Sergij Korsuński, który był ambasadorem Ukrainy w Japonii w latach
2020–2024. Powiedział, że wyraził obawy japońskich urzędników w związku z tym,
że ich technologia trafi na pole bitwy.
Filczenkow należał do tajnej jednostki znanej jako 20. Dyrekcja rosyjskiego
wywiadu wojskowego G.R.U. Udając dyplomatów lub biznesmenów, jej
funkcjonariusze kupują lub kradną technologię pola bitwy i przemycają ją do
Rosji.
To uczyniło pana Filczenkowa, weterana oficera, który wcześniej służył w
Japonii, kluczowym trybikiem w zaopatrywaniu rosyjskiej machiny wojennej, gdy
nawiązywał relacje biznesowe z firmami logistycznymi, które wysyłają towary z
Japonii do Rosji, często przez kraje pośredniczące.
Pan Filchenkov nie odpowiedział na wiadomości z prośbą o komentarz. Odmówił
spotkania z reporterami, którzy odwiedzili biuro Aeroflotu na początku tego
roku.
Byli funkcjonariusze wywiadu zaznajomieni z operacjami rosyjskiego wywiadu
twierdzą, że szpiedzy, których tożsamość została ujawniona, często wracają do
Moskwy, aby pracować za biurkiem lub szkolić przyszłe pokolenia szpiegów, co
oznacza, że dni Filczenkowa prawdopodobnie dobiegły końca. Urzędnicy twierdzą
jednak, że 20. Dyrekcja pozostaje kluczową częścią wysiłków Kremla na rzecz
pozyskania komponentów broni.
Rząd japoński nie odniósł się bezpośrednio do pytań dotyczących niego ani 20.
Zarządu, ale stwierdził, że raport „Los Angeles Times” wskazuje na potrzebę
lepszego zwalczania zagranicznego szpiegostwa. Minoru Kihara, czołowy urzędnik
japońskiego rządu, powiedział, że kraj „musi zająć się tą kwestią z jeszcze
większą rygorystycznością”.
Japonia pracuje nad zbudowaniem agencji wywiadowczej, jakiej nie miała od II
wojny światowej. Kraj wspierał także Ukrainę w jej wyniszczającej wojnie z
Rosją, która spowodowała ciężkie straty po obu stronach. Zaraz po inwazji Rosji
Japonia wraz ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską nałożyła sankcje
gospodarcze.
Później Japonia zaczęła wysyłać na Ukrainę pomoc wojskową, taką jak kamizelki
kuloodporne i hełmy, zrywając z precedensem po II wojnie światowej. W maju
Japonia rozpoczęła wysyłanie personelu do NATO ds. pomocy i szkoleń w zakresie
bezpieczeństwa dla Ukrainy, czyli zespołu koordynującego wsparcie
bezpieczeństwa dla Ukrainy.
W wywiadzie Korsuński powiedział, że Rosja zaczęła gromadzić zapasy japońskiej
technologii na krótko przed inwazją na Ukrainę, składając duże zamówienia u
japońskich producentów około 2021 roku.
Na początku wojny ukraińscy śledczy odzyskali części broni, głównie z Chin i
Iranu. Ale gdy wojna przekształciła się z bitew artyleryjskich w wojnę z
dronami, zaczęli odkrywać więcej japońskiej technologii w rosyjskiej broni.
„Kiedy sprawowałem urząd, kilkakrotnie przekazywaliśmy władzom japońskim
informacje, które otrzymaliśmy od naszych władz na Ukrainie, na temat
odnalezienia tej technologii w dronach i rakietach” – powiedział Korsunsky.
„Było jasne, że kanały dostaw wszystkich tych części zamiennych nie zostały
zamknięte.”
Rzeczywiście, po tym, jak rosyjski pocisk manewrujący zniszczył budynek
mieszkalny w Kijowie i zabił co najmniej 24 osoby w maju, śledczy ustalili, że
pocisk był sterowany japońskimi komponentami – powszechnie zakazanymi do
eksportu do Rosji, według ukraińskiej oceny.
8.
Protesty „karaluchów”: Modi z Indii obiecuje ukarać urzędników za wycieki z
egzaminów
Premier mówi, że „ci, którzy próbują zaszkodzić przyszłości naszej młodzieży,
nie zostaną oszczędzeni”, a skandal przeradza się w powszechny gniew
https://www.theguardian.com/world/2026/jul/23/cockroach-janta-party-protest-cjp-india-modi-corrupt-officials
Premier Narendra Modi zapowiedział utworzenie „sądów przyspieszonych”, aby
przyspieszyć wymierzanie kar urzędnikom oskarżonym o wyciek dokumentów
egzaminacyjnych. Premier Indii stara się bowiem stłumić protesty „karaluchów”
prowadzone przez młodzież , które wstrząsnęły Delhi i stanowiły jedno z
największych wyzwań dla jego rządu.
W swoim pierwszym publicznym wystąpieniu na temat ruchu Modi napisał na X: „Nic
nie jest ważniejsze niż dobro i przyszłość naszej młodzieży… Ci, którzy próbują
zaszkodzić przyszłości naszej młodzieży, nie zostaną oszczędzeni”.
Propozycja szybszego niż zwykle wymierzenia sprawiedliwości przez zatłoczony
indyjski system sądowniczy, w którym wydanie wyroku może trwać dziesiątki lat,
została natychmiast odrzucona przez partię Karaluch Janta (CJP), satyryczną
nazwę wymyśloną przez ruch protestacyjny młodzieży po tym, jak najwyższy sędzia
Indii nazwał bezrobotnych młodych „karaluchami”.
Saurav Das, rzecznik CJP, powiedział: „To doraźne rozwiązanie. To nie daje nam
możliwości pociągnięcia nas do odpowiedzialności. Przez te wszystkie lata nie
było ani jednego wyroku skazującego, więc ten środek jest bezużyteczny”.
Głównym żądaniem ruchu jest rezygnacja ministra edukacji Dharmendry Pradhana, a
także reforma systemu edukacji.
Szacuje się, że w poniedziałek w Delhi protestowało około 50 000 osób, po tym
jak policja odmówiła im pozwolenia na marsz na parlament. Funkcjonariusze
później użyli pałek i gazu łzawiącego. Do środy, pomimo upału i wilgoci, ponad
1000 osób nadal obozowało w miejscu protestu CJP w centrum Delhi. Wiele z nich
przebyło długą drogę, aby tam dotrzeć.
Renuka Chowdhury, opozycyjny poseł z ramienia partii Kongresowej, powiedział w
wywiadzie dla kanału India Today, że nikt nie może pojąć, dlaczego Modi nie
zdymisjonował Pradhana. „Szczerze mówiąc, czy ten minister jest cenniejszy lub
ważniejszy niż przywrócenie harmonii i porządku w kraju?” – zapytał.
Oświadczenie Modiego jest konsekwencją sygnałów, że rząd może złagodzić swoje
stanowisko. Ministrowie zapewnili, że są gotowi rozmawiać z CJP, ale odmówili
dyskusji na temat rezygnacji Pradhana.
Miejsce protestu w Jantar Mantar przyciągnęło tłumy zwolenników pragnących
okazać solidarność. Nie mogąc zmieścić się w zamkniętym obszarze, wielu z nich
wylało się na okoliczne drogi. Niektórzy organizują darowizny żywności i wody
od osób życzliwych, podczas gdy inni rozdają posiłki – w tym policji na służbie
– wachlują tych, którzy słabną z powodu upału, lub zbierają śmieci.
Młodzi ludzie z całych Indii również opowiedzieli się za żądaniami CJP,
organizując trzy dni kolejnych demonstracji w Mumbaju oraz protesty
solidarnościowe w Ćennaju, Indore, Hajderabadzie i Patiali.
Na konferencji prasowej w środę lider opozycji Rahul Gandhi zaostrzył swoją
krytykę, żądając, aby oprócz rezygnacji Pradhana, Modi przeprosił za to, że nie
zapewnił sprawiedliwego systemu edukacji.
Gandhi powiedział, że w ciągu ostatniej dekady w całym kraju doszło do 152
wycieków dokumentów egzaminacyjnych, bez ani jednego wyroku skazującego.
„Ktoś sam lub grupa ludzi, niszczy nasz system edukacji, najcenniejszy atut
Indii, rujnując życie naszych uczniów. Co robi rząd? Zero wyroków skazujących”
– powiedział.
Minister zdrowia, JP Nadda, oskarżył Gandhiego o wykorzystywanie protestów dla
korzyści politycznych.
„Waszym celem nie jest poprawa systemu edukacji, podniesienie jakości edukacji
ani zapewnienie sprawiedliwości uczniom. Zamiast tego próbujecie wykorzystać
problemy uczniów i ich żądania do osiągnięcia politycznych korzyści. Próbujecie
czerpać z nich korzyści polityczne, a to jest godne ubolewania” – powiedział.
Przywódcy CJP byli głęboko rozczarowani po tym, jak poniedziałkowe spotkanie z
Naddą – pierwsze od ponad 60 dni – zakończyło się bez przełomu. Założyciel
partii, Abhijeet Dipke, powiedział później, że jeśli ministrowie chcą z nimi
rozmawiać, będą musieli przybyć na miejsce protestu i zrobić to publicznie.
Wiele osób w Indiach pyta, dlaczego Pradhan nie zrezygnuje. Anish Gawande,
polityk opozycji, powiedział, że Modi postrzegał wycofanie się jako oznakę
słabości, zwłaszcza teraz, gdy nie ma już większości parlamentarnej, jaką
cieszył się podczas swoich dwóch pierwszych kadencji.
„Stawia czoła globalnym przeciwnościom, które uniemożliwiają mu przeprowadzenie
jakichkolwiek poważnych reform w rolnictwie, energetyce i gospodarce. Stopa
bezrobocia rośnie do poziomów nienotowanych od trzech dekad” – powiedział.
„Okaz słabości teraz da opozycji punkt wyjścia do działania i zbudowania
podobnego impetu wokół innych kwestii […] Nim się obejrzymy, sytuacja wymknie
się spod kontroli”.
9.
Houthi twierdzą, że atakują dwa saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym
Władze Arabii Saudyjskiej potwierdziły atak na jeden ze statków. Są to pierwsze
deklarowane ataki od czasu ogłoszenia blokady Arabii Saudyjskiej przez
wspieraną przez Iran jemeńską grupę.
https://www.nytimes.com/2026/07/22/world/middleeast/houthis-saudi-oil-tankers-red-sea.html
Tankowiec płynący po Morzu Czerwonym został trafiony bombą, która wywołała
pożar. Atak – pierwszy od miesięcy – miał miejsce 100 kilometrów na południe od
Al-Shuqaiq, niedaleko Jemenu. Huti wzięli na siebie odpowiedzialność za atak,
ogłaszając we wtorek, że zamierzają zablokować przepływ saudyjskich statków
przez Cieśninę Bab el-Mandab. Według proirańskich bojowników, dwa tankowce –
Layla i Encelia – zostały zaatakowane rakietami i dronami; jednak tylko ten
drugi został uszkodzony. Załoga podobno próbuje ugasić pożar.
Wczoraj cena baryłki ropy osiągnęła 95 dolarów, co oznacza wzrost o 5% w ciągu
24 godzin. Istnieją jednak obawy, że atak doprowadzi do dalszego wzrostu cen
ropy. Morze Czerwone do tej pory stanowiło bezpieczną trasę dla eksportu
saudyjskiej ropy naftowej, omijając przeprawę przez cieśninę Ormuz, ale
zagrożenie ze strony Jemenu grozi również utrudnieniem żeglugi morskiej w tym
rejonie.
Eskalacja napięć między ruchem fundamentalistycznym a Rijadem jest jedynie
pośrednio związana z wojną między USA a Iranem: w zeszłym tygodniu Saudyjczycy
próbowali zablokować lądowanie samolotu z Teheranu w Sanie. Według sekretarza
stanu Marco Rubio, Strażnicy Rewolucji Islamskiej przerzucają personel do
Jemenu, aby wesprzeć działania Hutich. Niebezpieczeństwo powstania drugiego
frontu w konflikcie jest coraz bardziej realne.
10.
Ekspert ds. bezpieczeństwa morskiego: „Huti mogą zablokować Kanał Sueski i
zaszkodzić Europie”.
Eyal Pinko, były izraelski oficer i analityk: „Oni reagują na działania
ajatollahów; to skoordynowana strategia i mają środki, aby to zrobić”.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/07/22/news/houthi_suez_europa_guerra_iran_usa_intervista_esperto-425485222/?ref=-BH-I0-P-S1-T1
„Blokada cieśnin Bab el-Mandab i Ormuz jest częścią unikalnej strategii
opracowanej przez Teheran. Każdy, kto myśli, że Huti podejmują decyzje
samodzielnie, jest w błędzie”. To słowa Eyala Pinko, emerytowanego oficera
marynarki wojennej Izraela i eksperta ds. bezpieczeństwa morskiego, który
właśnie skończył badania na ten temat w Akademii Obrony NATO w Rzymie.
- Czy Huti, którzy zagrażają saudyjskim portom, dysponują bronią i
potencjałem, aby całkowicie sparaliżować żeglugę na Morzu Czerwonym?
„Tak, mają rakiety, torpedy i miny morskie dostarczone przez Iran i zostali
dobrze wyszkoleni przez Hezbollah. W ciągu ostatnich dwóch i pół roku wywarli
już poważny wpływ na egipską gospodarkę, zmniejszając dochody z Kanału
Sueskiego i zwiększając inflację. Konsekwencje docierają również do Europy:
statki z Azji muszą opłynąć Afrykę, a każda podróż może kosztować ponad milion
dolarów więcej”.
- Czy Teheran sprawuje bezpośrednią kontrolę operacyjną nad ich działaniami?
„Huti są irańskim pełnomocnikiem i posłuszni reżimowi”.
- Jednak jemeńscy bojownicy nie zawsze odpowiadali na żądania Republiki
Islamskiej. Niedawne ataki rakietowe są odpowiedzią na wznowienie starć z
siłami rządowymi wspieranymi przez Arabię Saudyjską.
„Huti mają niezależną historię i walczą od lat 90., ale w ostatnich latach
przedstawiają swoje działania jako wsparcie dla Hamasu. Działają w ramach osi
irańskiej”.
- W jaki sposób można chronić żeglugę w Bab el-Mandeb?
„Międzynarodowa misja morska musi zostać w pełni przywrócona. W przeszłości
brały w niej udział okręty włoskie, greckie, niemieckie, holenderskie i inne.
Ruch handlowy musi być chroniony, ponieważ blokada ma bezpośredni wpływ na
Europę i koszty utrzymania”.
- Co dzieje się w drugiej Cieśninie, w Ormuz?
Od czasu wojny iracko-irańskiej Teheran zrozumiał, że gospodarka światowa
zależy od swobody żeglugi w Ormuz. Jego strategia składa się z dwóch elementów:
wykorzystania sił specjalnych do zagrożenia Bab al-Mandab oraz kontrolowania
Ormuz. Po zawieszeniu broni z USA, Irańczycy zaczęli żądać zapłaty od statków w
tranzycie i prowadzić ostrzał, aby wzmocnić swoją pozycję negocjacyjną. Wiele
jednostek przemieściło się na wody Omanu, ale Iran również tam zaatakował.
- Stany Zjednoczone bombardują wybrzeże, ale Iran nadal może zablokować
Ormuz. Dlaczego?
Ponieważ Trump chwalił się zniszczeniem, które nigdy nie nastąpiło. Amerykanie
poważnie uszkodzili regularną flotę Iranu, flotę głębinową. Decydującą siłą w
Cieśninie jest Marynarka Wojenna Strażników Rewolucji Islamskiej, która w dużej
mierze pozostaje sprawna. Dysponuje tysiącami małych, szybkich kutrów
uzbrojonych w miny, rakiety, torpedy i pociski przeciwokrętowe krótkiego
zasięgu.
- Czy jesteśmy bliżej powrotu do wojny na pełną skalę, czy wznowienia negocjacji?
Mam nadzieję na zakończenie bez dalszej eskalacji, ale widzę coś wręcz
przeciwnego: ataki zarówno irańskie, jak i amerykańskie nasilają się. Kolejnym
krokiem może być irański atak na Izrael. W takim przypadku Izrael
odpowiedziałby odwetem, Hezbollah powróciłby do wojny, a Syria również mogłaby
się zaangażować. Nikt nie wydaje się gotowy na zaprzestanie działań.
- Ostatnie ataki Iranu naruszyły obronę powietrzną amerykańskich baz. Czy
Rosja i Chiny pomagają Republice Islamskiej?
Rosji, Chin, Iranu i Korei Północnej nie należy traktować jako odrębnych
aktorów: tworzą one oś, do której w niektórych przypadkach dołącza się
Pakistan, który przed ostatnią wojną izraelsko-irańską miał wysłać do Teheranu
750 pocisków balistycznych. Rosja używa irańskiej broni na Ukrainie, Iran ma
chińskie i rosyjskie systemy obronne, a w trakcie rozejmu otrzymał dodatkowe
uzbrojenie, pociski i systemy przeciwlotnicze.
11.
Jak rozleciały się cztery kluczowe twierdzenia Trumpa dotyczące wojny z Iranem
https://edition.cnn.com/2026/07/23/politics/trump-claims-iran-war-fact-check
Kilka z najważniejszych twierdzeń prezydenta Donalda Trumpa na temat wojny z
Iranem upadło.
Niektóre z twierdzeń Trumpa były ewidentnie nieprawdziwe w momencie ich
wygłoszenia. Niektóre były przechwałkami, które miały wówczas podstawy
faktyczne, ale straciły na znaczeniu w miarę trwania wojny. Jeszcze inne były
twierdzeniami na temat tego, co rzekomo miało się wydarzyć w najbliższej
przyszłości, ale się nie ziściło.
Podczas przesłuchań w Kongresie we wtorek i środę Demokraci naciskali na
sekretarza obrony Pete'a Hegsetha i ambasadora USA przy ONZ Mike'a Waltza w
sprawie niektórych wcześniejszych deklaracji administracji Trumpa dotyczących
wojny. Oto cztery twierdzenia Trumpa:
Wojsko Iranu
Twierdzenia Trumpa: Trump wielokrotnie twierdził tej wiosny, że potencjał
militarny Iranu został całkowicie zniszczony.
Na przykład w marcu powiedział: „Wszystko, co mieli, zniknęło, łącznie z ich
przywództwem”. W kwietniu powiedział: „Nie mogą się bronić”. W maju powiedział,
że irańska „armia całkowicie zniknęła” i że „całkowicie zniszczyliśmy ich
armię”. Na początku lipca powiedział: „Słuchajcie, nie mają już żadnej armii”.
Jak oskarżenia upadły: Nawet po wypowiedzi Trumpa Iran był w stanie
przeprowadzić ataki militarne na siły USA, sojuszników USA w regionie i statki
handlowe, zabijając i raniąc amerykańskich żołnierzy.
Już przed irańskimi atakami było jasne, że Trump nie mówił prawdy o stanie
irańskiej armii. CNN donosiło wiosną, że amerykański wywiad ustalił, iż Iran
nadal dysponuje znacznym potencjałem militarnym i szybko odbudowuje różne
zdolności, które zostały osłabione w czasie wojny. Trump sporadycznie
przyznawał przy różnych okazjach, że Iran nadal posiada „pewne” pociski
rakietowe i drony, choć podkreślał, jak wiele irańskiego sprzętu zostało
zniszczone.
Długość wojny
Twierdzenia Trumpa: Trump początkowo mówił, że wojna potrwa zaledwie kilka
tygodni.
„To zawsze był proces trwający około czterech tygodni, więc – mimo że jest
silny, to duży kraj – zajmie to cztery tygodnie – lub mniej” – cytuje go „Daily
Mail” w wywiadzie z początku marca. Tego samego dnia w wywiadzie dla „New York
Timesa” powiedział: „Cóż, planowaliśmy cztery do pięciu tygodni”, dodając: „To
nie będzie trudne”. Pod koniec marca dodał: „Oszacowaliśmy, że realizacja
naszej misji zajmie około czterech do sześciu tygodni” i że „naprawdę znacznie
wyprzedzili harmonogram”.
Trump wygłosił też serię mniej jednoznacznych twierdzeń, że wojna szybko się
skończy. W marcu stwierdził, że skończy się „dość szybko”, a w maju, że „bardzo
szybko zakończymy tę wojnę”.
Jak te twierdzenia się rozwiały: Podobnie jak poprzednie wojny USA, ta okazała
się znacznie trudniejsza do zakończenia, niż początkowo sugerował prezydent
sprawujący władzę. Prawie pięć miesięcy po rozpoczęciu wojny przez Trumpa,
walki trwają – a w środę zagroził on eskalacją, obiecując zniszczenie jednego
irańskiego mostu lub elektrowni za każdym razem, gdy Iran ostrzela statek w
Cieśninie Ormuz.
Cieśnina Ormuz
Twierdzenia Trumpa: 13 lipca Trump napisał , że „Cieśnina Ormuz jest OTWARTA i
pozostanie OTWARTA, z Iranem lub bez”, deklarując, że Stany Zjednoczone „od tej
pory będą znane jako 'STRAŻNIK CIEŚNINY ORMUZ'”. Tego samego dnia powiedział w
wywiadzie: „Cóż, przejmujemy cieśninę. Oni nic nie mają”. Następnie, w
niedzielę, Trump wysunął jeszcze mocniejsze twierdzenie: „Kontrolujemy
cieśninę. Oni [Iran] niczego nie kontrolują”.
Jak twierdzenia upadły: Jak było oczywiste, gdy Trump wysuwał te roszczenia,
Iran zachowuje znaczną kontrolę nad Cieśniną Ormuz, nawet gdy Marynarka Wojenna
USA nakłada blokadę na statki płynące do lub z irańskich portów. Iran przyznał
się do ataków na statki w rejonie cieśniny w poniedziałek i wtorek; Wspólne
Centrum Informacji Morskiej kierowane przez Marynarkę Wojenną USA poinformowało
we wtorek, że ruch handlowy w cieśninie „spadł do najniższego poziomu od trzech
tygodni” w ciągu ostatnich 48 godzin, że irańskie „działania nękające” handel w
cieśninie „utrzymywały się”, a „niedawne ataki na tankowce na wodach Omanu
dodatkowo wpłynęły na zachowanie operatorów i przyczyniły się do znacznego
zmniejszenia natężenia ruchu”.
Ceny ropy naftowej
Twierdzenia Trumpa: Trump w ostatnich tygodniach próbował promować triumfalną
narrację na temat cen ropy.
W drugiej połowie czerwca, w trakcie obowiązującego wówczas zawieszenia broni z
Iranem, chwalił się , że „ceny ropy znacznie spadły” i oświadczył, że „wkrótce
osiągną poziom sprzed czterech miesięcy”, zanim pod koniec lutego rozpoczął
wojnę. 8 lipca stwierdził: „Widzicie, ceny ropy są niższe niż wtedy, gdy
zaczynałem” i że „ceny ropy spadają jak kamień”; przyznał, że wznowienie
przemocy tego dnia spowoduje „nieznaczny wzrost cen”, ale dodał: „To się bardzo
szybko skończy”. W niedzielę w poście w mediach społecznościowych stwierdził,
że ceny ropy należą do tych, które „szybko spadają”.
Jak te roszczenia się rozwiały: Ceny ropy naftowej rzeczywiście znacznie spadły
pod koniec czerwca i na początku lipca w porównaniu z wojennymi szczytami z
marca i kwietnia, a także na krótko spadły poniżej poziomów sprzed wojny.
Jednak po zerwaniu zawieszenia broni, gdy USA i Iran wznowiły regularne ataki
na siebie nawzajem, ponownie gwałtownie wzrosły. Ani przemoc, ani wzrost cen
ropy nie ustały szybko po 8 lipca, dniu, w którym Trump stwierdził, że
zawieszenie broni dobiegło końca; ceny ropy rosły, a nie „szybko spadały”, w
zeszłym tygodniu i na początku tego tygodnia.
W środę globalny benchmark ropy Brent zamknął się na poziomie 94,07 USD za
baryłkę, co oznacza wzrost o około 3,4% w ciągu dnia; był to najwyższy poziom
zamknięcia od 8 czerwca. Amerykański benchmark ropy West Texas Intermediate
(WTI) zamknął się na poziomie 86,83 USD za baryłkę, co oznacza wzrost o około
3% w ciągu dnia; był to najwyższy poziom zamknięcia od 11 czerwca. Zarówno ropa
Brent, jak i WTI były droższe niż w momencie rozpoczęcia wojny przez Trumpa i
po jego powrocie do władzy w styczniu 2025 roku.
Podczas środowego przemówienia w Georgii Trump ponownie zapowiedział, że cena
ropy „będzie spadać”, tak jak trzy tygodnie temu. Wezwał Amerykanów, aby „dali
mi tylko trochę czasu”.
12.
Tylko u nas: Trump „blisko” decyzji w sprawie „masowego ataku” na Iran
https://www.axios.com/2026/07/23/trump-axios-iran-interview
Prezydent Trump powiedział w czwartek portalowi Axios, że poważnie rozważa
wznowienie dużych operacji bojowych w Iranie — w tym ataki na większą skalę niż
te przeprowadzone podczas operacji Epic Fury.
Dlaczego to ważne: W krótkim wywiadzie Trump przyznał, że taka decyzja będzie
miała konsekwencje i podkreślił, że jeszcze nie podjął decyzji.
Trump nie podał ostatecznego terminu swojej decyzji. Dwóch innych urzędników
USA potwierdziło, że nie podjęto żadnych rozmów telefonicznych i nie wydano
wojsku żadnych nowych rozkazów.
Obecna eskalacja spowodowała, że ceny ropy przekroczyły 100 dolarów za baryłkę.
Powrót do wojny totalnej jest w USA wysoce niepopularny.
Co mówi: „Rozważam masowy atak. Większy niż kiedykolwiek wcześniej. Jestem
bliski podjęcia decyzji. Jesteśmy na to gotowi” – powiedział prezydent.
Trump powiedział, że Izrael „dołączy do nas w ciągu dwóch minut, jeśli go o to
poproszę”, ale dodał, że „nie potrzebujemy nikogo”, aby rozpocząć nową operację
przeciwko Iranowi.
Dodał również, że przyłączenie się Izraela do ataków będzie wiązało się z
„konsekwencjami”, dając do zrozumienia, że Iran podejmie wobec niego odwet.
Ogólny obraz: Trump powiedział, że Irańczycy „chcą negocjować”, ale na razie
nie są gotowi na zawarcie umowy.
„Za mało im jeszcze bólu zadawano” – powiedział.
Dwa regionalne źródła mające wiedzę na temat działań mediacyjnych podały, że
władze Iranu nie zaakceptowały ostatniej przedstawionej propozycji.
„Próbujemy, ale Irańczycy nie pomagają” – powiedział jeden z nich.
Temat przewodni: Stany Zjednoczone nasiliły swoje ataki w ciągu ostatnich 12
dni, aby powstrzymać irańskie ataki na statki handlowe w Cieśninie Ormuz.
Jak dotąd Iran nie wykazał chęci zmiany kursu – również nasilił ataki w
regionie.
Wspierani przez Iran rebelianci Huti w Jemenie zaczęli atakować saudyjskie
statki na Morzu Czerwonym, zwiększając napięcia na innym ważnym szlaku
transportu ropy naftowej i jeszcze bardziej destabilizując światowy rynek
energii.
Trump napisał na swoim koncie Truth Social, że jeśli Huti ponownie zaczną
ostrzeliwać statki na Morzu Czerwonym, „Stany Zjednoczone pociągną Iran do
odpowiedzialności”.
Dodał, że Huti są irańskim sojusznikiem, dlatego „na Iran i oczywiście na
Hutich zostanie nałożona surowa kara militarna”.
13.
Kapitan samolotu lecącego do Warszawy zachorował i awaryjnie lądował na
lotnisku Malpensa.
https://milano.repubblica.it/cronaca/2026/07/23/news/malore_comandate_aereo_volo_atterraggio_emergenza_malpensa_pilota-425487733/?ref=RHLF-BG-P2-S1-T1-PP
Alarm wszczęto o godz. 4:05 rano. Pasażerowie, którzy wylecieli z Palma de
Mallorca do Polski, nie odnieśli obrażeń.
Boeing 737 Max 8 Polskich Linii Lotniczych LOT, lecący z Palma de Mallorca do
Warszawy, awaryjnie lądował wczoraj wieczorem na lotnisku Malpensa. Alarm
został wszczęty o godzinie 4:05, gdy kapitan poczuł się źle, co spowodowało
konieczność lądowania na lotnisku Varese.
Natychmiast podjęto działania ratunkowe, wysłano karetki pogotowia, pojazdy
medyczne i straż pożarną. Jednak interwencja medyczna nie była konieczna.
Samolot bezpiecznie wylądował na lotnisku Malpensa około 4:30 rano. Pasażerowie
nie odnieśli żadnych obrażeń.
14.
Ornella Muti i jej córka Naike składają wniosek o obywatelstwo rosyjskie: „To
nasze pochodzenie”.
https://www.repubblica.it/spettacoli/cinema/2026/07/22/news/ornella_muti_figlia_naike_cittadinanza_russa-425486690/?ref=RHLF-BG-P8-S4-T1-r35678
Uzyskanie obywatelstwa rosyjskiego to od dawna pielęgnowane pragnienie Ornelli
Muti i jej córki , Naike Rivelli : „Myśleliśmy o tym od jakiegoś czasu,
zwłaszcza że moja matka i ja jesteśmy w połowie Rosjankami” – wyjaśniła Naike
Rivelli, dodając, że „formalizujemy wniosek”. „Dużo współpracujemy z Rosją;
mamy przyjaciół i krewnych” – wyjaśniła Naike. „Babcia mojej matki pochodziła z
Petersburga, a moja babcia była Estonką. Jesteśmy w połowie Rosjankami, więc
chcemy podwójnego obywatelstwa”. Babcia ze strony matki Ornelli Muti pochodziła
z Petersburga i wyemigrowała stamtąd wraz z mężem do Estonii, gdzie urodziła
się matka aktorki, rzeźbiarka Ilse Renate Krause. Zmarła w wieku 91 lat w
październiku 2020 roku.
Kilka lat temu Ornella Muti powiedziała, że chce pojechać do Rosji, aby zebrać
materiały do książki o swojej rodzinie i życiu, która później została wydana
przez oficynę ‘La nave di Teseo’ pod tytułem „To nie jest Ornella Muti”. „W
Rosji odwiedzę miejsca, w których mieszkała moja matka – moja babcia natomiast
pochodziła z Petersburga – i zrobię też kilka zdjęć, które zamieszczę w mojej
książce, aby opowiedzieć historię moich rosyjskich korzeni” – powiedziała.
Bliskość Ornelli Muti z Rosją budziła w przeszłości kontrowersje, zarówno ze
względu na jej bliskie relacje z Putinem, jak i dlatego, że w 2010 roku aktorka
odwołała występ z powodu choroby, a tymczasem wzięła udział w uroczystej
kolacji w Petersburgu z Putinem i Kevinem Costnerem. Została oskarżona o
oszustwo. Niedawno, w 2023 roku, Muti wzięła udział w spotkaniu w Moskwie
poświęconym markom narodowym, gdzie stwierdziła: „Jestem tu z miłości, chociaż
moja znajomość języka rosyjskiego powoli się poprawia. Mam nadzieję, że wkrótce
będę mogła tu wrócić do pracy”.
15.
Pod włoskim słońcem: gwiazdy i wakacje na półwyspie
W tym roku do naszego kraju ponownie przybywają tłumy celebrytów i
ultrabogaczy. Wynajmują żaglowce i wyspy, odwiedzają muzea zamknięte dla
zwiedzających. A może nawet biorą ślub. Poszukują połączenia luksusu i
prywatności.
https://d.repubblica.it/culture/2026/07/22/news/under_the_italian_sun_le_star_e_le_vacanze_nella_penisola-425486097/?ref=RHLM-BG-P25-S1-T1-mgzn
Dua Lipa wybiera Palermo, by poślubić Calluma Turnera, nosi koszulkę Napoli, je
spaghetti z małżami i relaksuje się „po włosku”. Paul McCartney robi sobie
selfie z obsługą na lotnisku Punta Raisi, Rosalía oddaje hołd „la Santuzza”,
jedząc lody w stolicy Sycylii. I wiele więcej: Mick Jagger pędzi przez zaułki
Stromboli w samochodzie Ape, Russell Crowe śpiewa piosenki Ultimo w Taorminie,
Lady Kitty Spencer, wnuczka Diany, zatrzymuje się nad jeziorem Como niedaleko
miejsca, gdzie George Clooney odnawia swoją willę Oleandra. To wielka (włoska)
podróż pełna luksusu, pełna wrażeń i rezydencji, którą gwiazdy odbywają w „raju
na ziemi” (jak mówi Dua Lipa), jakim są Włochy. Wzorowi goście wymarzonego
lata, których obecność napędza branżę wartą 9 miliardów euro, według badania
Demoskopica. Tymczasem luksusowa turystyka zmieniła się w ostatnich latach,
inspirując nowe trendy i odkrywając niekonwencjonalne destynacje. Dla wielu
celebrytów apartament imperialny z instagramowym widokiem i całodobową obsługą
lokaja już nie wystarcza. Dziś poszukują oni wyjątkowej prywatności,
ekskluzywności i wakacji szytych na miarę, które niczym dobrze skrojony
garnitur idealnie odpowiadają ich pragnieniom. Żegnajcie przepych, jaki
prezentowali w Wenecji Jeff Bezos i jego żona, witajcie (mniej lub bardziej)
cichy luksus.
Gwiazdy na wakacjach we Włoszech. Dua Lipa i Callum Turner w Palermo.
Zdjęcie dzięki uprzejmości @dualipa
Turystyka luksusowa rozwija się szybciej niż wszystkie inne kategorie
wakacyjne, rosnąc o 18%, według raportu Luxury Hospitality Report firmy
badawczej Thrends specjalizującej się w tym sektorze. Raport przewiduje
również, że do 2028 roku we Włoszech będzie ponad 900 hoteli pięciogwiazdkowych
i pięciogwiazdkowych luksusowych, co pozwoli nam wyprzedzić Chiny i zająć
drugie miejsce po Stanach Zjednoczonych. Chociaż Włochy są wiodącym kierunkiem
letnich podróży dla elit (za nimi plasują się Grecja, Francja i Japonia), są
również popularnym kierunkiem podróży poślubnych. Jednak bogaci, wpływowi i
sławni coraz częściej szukają alternatywnych rozwiązań. Giada Filippetti Della
Rocca, właścicielka Elite Villas, która zarządza około 300 prywatnymi
rezydencjami w najpiękniejszych zakątkach Włoch, potwierdza to: „Nasi klienci
oczekują ekskluzywności, personalizacji, elastyczności, a przede wszystkim
ochrony przed fotografami i gapiami. Oferujemy kompletne pakiety usług szytych
na miarę, tak jak zrobiliśmy to w przypadku aktora Eda Westwicka, gdy poślubił
Amy Jackson w Cilento, oraz innych, takich jak Madalina Ghenea i Nicky Hilton”.
Najczęściej wybierane usługi? Szef kuchni z gwiazdką Michelin w domu, lądowisko
helikoptera bezpośrednio na lądowisku willi, ochroniarze i jachty. Ale to nie
wszystko. „Na Capri zapraszamy szefa kuchni do gotowania w domach gości,
odtwarzając atmosferę cytrynowego gaju restauracji Da Paolino. W Toskanii mamy
osobistego sommeliera, a w Dolomitach – chalet Isolde Kostner, gdzie chętnie
jeździ na nartach z gośćmi, jeśli sobie tego życzą. Mamy również prywatną wyspę
Isca u wybrzeży Półwyspu Sorrento, która kosztuje 330 000 euro tygodniowo i
przyciąga klientów głównie z Bliskiego Wschodu”. W mieście można również
znaleźć wyjątkowe atrakcje. „Wyspecjalizowane agencje, takie jak Imago Artis w
Rzymie, obsługujące klientów międzynarodowych, zawsze starają się oferować
specjalne, szyte na miarę trasy” – wyjaśnia Laura Itzkowitz, amerykańska
dziennikarka mieszkająca w stolicy, która pisze o turystyce i stylu życia dla
kilku zagranicznych magazynów. Muzea Watykańskie można zwiedzać prywatnie, w
towarzystwie jedynie osoby odpowiedzialnej za klucze i jej 2797 kluczy. Można
też napić się aperitifu w jednym z pałaców szlacheckich niedostępnych dla
zwiedzających lub zwiedzić ogrody za bramami Klasztoru Kawalerów Maltańskich,
gdzie wszyscy zaglądają przez dziurkę od klucza, żeby zobaczyć św. Piotra.
Paul McCartney na lotnisku w Palermo.
Największymi turystami są głównie Amerykanie (80% klientów Elite Villas),
którzy, według Itzkowitza, przyjeżdżają tu zwabieni włoskim podejściem do
życia. Tradycyjne destynacje, takie jak Capri i Sardynia, nie są już jedynymi.
Według badania przeprowadzonego przez Rome Business School, nadmierna turystyka
może wkrótce zostać pokonana, ponieważ w 2026 roku szczególnie rozwiną się
mniej znane miejscowości i regiony, takie jak Abruzja, Molise i Basilicata, a
liczba wyszukiwań online wzrośnie o 52%. „Do kilku lat temu Apulia i Sycylia
nie były uważane za luksusowe destynacje” – kontynuuje Itzkowitz. „Jednym z
oznak tego jest otwarcie hotelu w Noto w przyszłym roku przez grupę Rocco
Forte. Forte dei Marmi przeżywa rozkwit: powrót historycznego hotelu Pensione
America, który teraz oferuje również klub plażowy i klub tenisowy, to dobra
wiadomość”. Coraz większy nacisk kładzie się również na zrównoważony rozwój,
poszukiwanie ekologicznych kurortów i jachtów o niskim wpływie na środowisko.
Przykład? Brad Pitt wyczarterował Black Pearl (1,2 miliona euro tygodniowo),
106-metrowy żaglowiec z napędem elektrycznym, którym odwiedził Sycylię, Capri i
Ponzę. Koncepcje holistycznego wellness i długowieczności stają się coraz
bardziej istotne, o czym świadczy niedawne ponowne otwarcie Palazzo Fiuggi, już
okrzykniętego najbardziej ekskluzywnym ośrodkiem wellness na świecie, z
medycznym spa, spersonalizowanymi programami, zespołem naukowców i zdrowym menu
skomponowanym przez szefa kuchni Heinza Becka, uhonorowanego trzema gwiazdkami
Michelin, którego podziwia Oprah Winfrey. Zabiegi obejmują USG jamy brzusznej i
psammoterapię (zabieg z gorącym piaskiem kwarcowym). Połączenie zdrowia i
urody, które na nowo definiuje La Dolce Vita.
Rosalía w stolicy Sycylii. Zdjęcie dzięki uprzejmości @rosalia.vt
Mick Jagger na Stromboli. Zdjęcie dzięki uprzejmości @mickjagger
Dobrego dnia...
OdpowiedzUsuńWitaj!
UsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń