DRUGI OBIEG
Środa, 8 lipca 2026

1.

Wybory prezydenckie 2027: Marine Le Pen zapewnia, że będzie kandydować i będzie prowadzić kampanię „bez elektronicznej bransoletki”

https://www.bfmtv.com/police-justice/proces/direct-proces-en-appel-du-rn-journee-cruciale-pour-marine-le-pen-fixee-sur-son-avenir-presidentiel-ce-mardi_LN-202607070156.html
Marine Le Pen została skazana na trzy lata więzienia, z czego rok miał odbyć w areszcie domowym z elektronicznym dozorem, podczas procesu apelacyjnego asystentów parlamentarnych posłów Frontu Narodowego. Otrzymała również 45-miesięczny zakaz pełnienia funkcji publicznych, z czego 30 miesięcy w zawieszeniu. Zakaz ten został już odbyty.
Zaskakujący był wyrok Sądu Apelacyjnego w Paryżu, który wydał długo oczekiwany werdykt. Sąd podtrzymał wyrok skazujący wydany w pierwszej instancji, uznając Le Pen winną. Sędziowie potwierdzili odpowiedzialność byłej kandydatki na prezydenta Francji w procesie asystentów parlamentarnych Frontu Narodowego w Parlamencie Europejskim. Wyrok został jednak złagodzony w porównaniu z wyrokiem wydanym w pierwszej instancji. Le Pen została skazana na trzy lata więzienia, w tym dwa lata w zawieszeniu i rok w elektronicznej bransoletce.
Sąd stwierdził, że część kary została już odbyta w okresie następującym po skazaniu w pierwszej instancji i skutecznie skrócił okres zakazu pełnienia funkcji publicznych. W ten sposób kalendarz sądowy staje się kompatybilny z kandydowaniem w wyborach prezydenckich wiosną 2027 roku, pozostawiając otwartą możliwość, że skrajnie prawicowy lider będzie kandydował do Pałacu Elizejskiego po raz czwarty.
Bransoletka elektroniczna pozostaje jednak niewiadomą. W ostatnich tygodniach liderka Zjednoczenia Narodowego wykluczyła możliwość prowadzenia kampanii wyborczej „jako kobieta niewolna”, sugerując, że uważa ten środek za niekompatybilny z kandydaturą prezydencką. To, czy urządzenie rzeczywiście będzie noszone i przez jaki okres, będzie zależało od metod jego wdrożenia i ewentualnych odwołań.
Sąd Apelacyjny skazał też dwunastu innych współoskarżonych w tzw. sprawie europejskich asystentów Frontu Narodowego.
Nicolas Bay, poseł do Parlamentu Europejskiego od 2014 r., został skazany na rok w zawieszeniu (w porównaniu z 6 miesiącami w pierwszej instancji), grzywnę w wysokości 5 tys. euro i dwuletni zakaz pełnienia funkcji w zawieszeniu.
Wallerand de Saint-Just, były skarbnik Frontu Narodowego, został skazany na trzy lata więzienia w zawieszeniu, rok zakazu pełnienia funkcji publicznych i grzywnę w wysokości 50 000 euro.
Zapytany o skazanie Marine Le Pen po konferencji prasowej w Syrii, dokąd podróżuje, Emmanuel Macron stwierdził, że „zdrowe dla demokracji jest to, że prezydent nie komentuje orzeczeń sądowych”.

Wieczorem Marine Le Pen wystąpiła w głównym wydaniu wiadomości sieci TF1 i powiedziała: „Kandyduję w wyborach prezydenckich”. „Będę prowadzić kampanię bez elektronicznej bransoletki”
„Mam możliwość odwołania się do Sądu Kasacyjnego, a to zawiesza wykonanie wyroków wydanych przez Sąd Apelacyjny” – uzasadniała liderka deputowanych Rassemblement National.

Potem zadeklarowała: „Od dzisiaj kandyduję w wyborach prezydenckich” i „nie zmienię zdania”. „Nie ma już scenariusza, w którym nie mógłbym kandydować” – zapewniła.
Image
Marine Le Pen, która jest już oficjalnie kandydatką na prezydenta, dziś wieczorem uruchomiła stronę internetową swojej kampanii.
Przedstawicielka RN zamieściła również w mediach społecznościowych plakat wyborczy i hasło „Dla Francji renesans”.


2.

Posłowie do Parlamentu Europejskiego mają rozpocząć kontrolę skrajnie prawicowej ESN
Niemiecka AfD jest partią partnerską paneuropejskiego ugrupowania
https://www.euractiv.com/news/meps-set-to-start-scrutiny-of-far-right-esn/
Parlament Europejski zezwolił na rozpoczęcie procedury, która umożliwi Urzędowi ds. Europejskich Partii Politycznych (APPF) sprawdzenie, czy skrajnie prawicowa partia Europa Suwerennych Narodów (ESN) szanuje wartości założycielskie Unii Europejskiej , co jest warunkiem koniecznym do utrzymania jej rejestracji i uzyskania dostępu do funduszy europejskich.
Zielone światło przyszło w tajnym głosowaniu: 414 posłów do Parlamentu Europejskiego głosowało za śledztwem, 224 było przeciw, a 18 wstrzymało się od głosu.
Wśród przedstawicieli ESN są skrajnie prawicowa partia niemiecka AfD, francuska partia Reconquête i Futuro Nazionale Roberto Vannacciego z Włoch.

Głosowanie w Strasburgu
Decyzja Izby nie odnosi się do zasadności zarzutów ani nie ma bezpośrednich konsekwencji dla strony, ale stanowi krok proceduralny niezbędny do wszczęcia dochodzenia przez APPF. Urząd poinformował instytucje europejskie o czynnikach, które wzbudziły wątpliwości co do przestrzegania przez ESN zasad zapisanych w Traktatach, w tym demokracji, praworządności i ochrony praw podstawowych.
Po raz pierwszy uruchomiono procedurę przewidzianą w rozporządzeniu w sprawie europejskich partii politycznych. Po zakończeniu przeglądu Urząd może zaproponować usunięcie ESN z rejestru europejskich partii politycznych. Decyzja ta może wejść w życie wyłącznie w przypadku braku sprzeciwu ze strony Parlamentu Europejskiego lub Rady.
Głosowanie wywołało konflikt między grupami politycznymi. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (ECR), do których należą m.in. Bracia Włosi, oraz Liga, głosowali przeciwko. Współprzewodniczący ECR, Patryk Jaki, nazwał procedurę „śmieszną i niedemokratyczną”, argumentując, że nie chodzi o konkretny przypadek ESN, lecz o „wolność słowa” grup mniejszościowych.
========
Biedny, prześladowany demokrata!


3.

Farage mówi, że rezygnuje, ale będzie kandydował w wyborach uzupełniających „ludzie kontra establishment”
https://www.theguardian.com/politics/live/2026/jul/07/nigel-farage-reform-uk-donations-investigations-parliament-electoral-commission-defence-nato-keir-starmer-latest-news-updates
Nigel Farage sensacyjnie zrezygnował z funkcji posła w Westminsterze, ale się nie poddaje. Zamiast tego, kandyduje ponownie i zapowiada „ostateczną bitwę z establishmentem”, co zapoczątkowuje wybory uzupełniające, które chce (ponownie) wygrać w swoim okręgu Clacton-on-Sea w hrabstwie Essex. „Zrezygnuję z funkcji posła” – ogłosił dziś w zaskakującym przemówieniu wideo lider prawicowej partii Reform UK, obecnie prowadzącej w sondażach – „prowokując w ten sposób wybory uzupełniające, które mam nadzieję odbędą się jak najszybciej. Postanowiłem, że mieszkańcy Clacton ocenią moje działania. To będą wybory uzupełniające między ludźmi a establishmentem. Będzie to okazja, by powiedzieć całemu establishmentowi, żeby poszedł do diabła, by powiedzieć mu w jasnych słowach, dokąd może pójść”.

Ujawnienia dotyczące darowizn
W ostatnich tygodniach Nigel Farage był wstrząsany rewelacjami na temat podejrzanych darowizn i otaczających go kontrowersyjnych postaci, co wywołało spekulacje na temat jego ewentualnego wycofania się z polityki, tak jak miało to miejsce bezpośrednio po referendum w sprawie Brexitu. Ale nie. Farage nadal walczy. „Wielka Brytania jest na kolanach, obywatele o tym wiedzą i potrzebujemy zmian, i to natychmiast” – dodaje. „To, co stało się z moją córką, było kroplą, która przelała czarę goryczy (Farage ma na myśli kilku dziennikarzy, którzy podobno oblegali ją w ostatnich dniach, red.). Dosyć tego. W weekend zadałem sobie pytanie: co powinienem zrobić? Mógłbym odejść z polityki i wyjechać, żeby zarabiać dużo pieniędzy. Mógłbym przeprowadzić się do Stanów Zjednoczonych, gdzie otrzymałem już wiele ofert. Wtedy pomyślałem: dlaczego miałbym pozwolić mediom oceniać mnie dzisiaj lub pisać, jak zostanę zapamiętany w historii, skoro nie zrobiłem nic złego?”.

Wyzwanie ponownego biegania
„Długo się nad tym zastanawiałem i dziś podjąłem decyzję” – podsumował Farage – „i dlatego będę kandydował w tych wyborach uzupełniających. Będę walczył o zwycięstwo. Będę walczył o kontynuację rewolucji politycznej zapoczątkowanej przez Reformę. Chcę powiedzieć wyborcom z Clacton: jeśli ja wygram, to wy wygracie. Bo jeśli ja przegram, to oni wygrają. A z dwiema starymi partiami (Partią Pracy i Konserwatystami, red.) nigdy nie osiągniemy radykalnej zmiany, której potrzebujemy, by podnieść Wielką Brytanię, która już jest na kolanach”.
Nigel Farage jest wstrząśnięty rewelacjami dotyczącymi darowizn w wysokości miliona funtów i kontrowersjami, które ogromnie się nasiliły, odkąd lider Reform UK został posłem do Izby Gmin z okręgu Clacton-on-Sea w maju 2024 roku. W związku z tym, jako członek Izby Gmin, jest on zobowiązany do deklarowania wszystkich przepływów pieniężnych w ciągu 12 miesięcy poprzedzających jego wybór. Farage nie zrobił tego jednak w przypadku wszystkich otrzymanych transferów, przede wszystkim bezzwrotnej darowizny o wartości oszałamiających 5 milionów funtów od brytyjsko-tajskiego kryptomilardera Christophera Harborne'a.

Dar kryptowalut
Brytyjski prawicowy lider populistyczny twierdził, że nie musiał deklarować darowizny w kryptowalutach, otrzymanej przed ogłoszeniem swojej kandydatury do parlamentu w 2024 roku, ponieważ była to „darowizna osobista” niezwiązana z polityką. Farage wielokrotnie zmieniał jednak wersję wydarzeń dotyczącą tej darowizny. Najpierw mówił o niej jako o pieniądzach potrzebnych do zapewnienia sobie bezpieczeństwa, a potem jako o nagrodzie za Brexit. Kiedy „Repubblica” zapytała go o to trzy tygodnie temu, lider populistyczny określił ją jako „dar bezwarunkowy”: „Jestem urodzonym indywidualistą. To był dar bezwarunkowy, który zagwarantuje mi dożywotnią ochronę. Grożą mi śmiercią, a państwo nie chce mi pomóc”.
Farage powtórzył tę samą kwestię w swoim dzisiejszym przemówieniu: „Nie macie pojęcia, ile gróźb śmierci otrzymuję każdego dnia. Kiedyś, gdy piłem w pubie, otoczyło mnie 50 osób i miałem szczęście, że udało mi się uciec samochodem”. Farage niedawno upierał się, że „dar” Harborne’a to „całkowicie prywatna sprawa” i odmówił ujawnienia czy część tej sumy przeznaczono na bezpieczeństwo osobiste, czy na jakiś inny cel: „Mogę ją wydać, jak chcę, nawet na Ferrari”.
Poza tym, że wybory uzupełniające, ogłoszone dziś przez Farage'a, są hazardem politycznym, mogą okazać się bardzo sprytnym posunięciem. Jeśli zostanie ponownie wybrany, będzie zmuszony do zadeklarowania wyłącznie darowizn otrzymanych w ciągu ostatnich 12 miesięcy, począwszy od sierpnia lub września 2026 roku, a nie od maja 2024 roku (jak miało to miejsce od czasu jego pierwszego wyboru do Westminsteru w maju 2024 roku). Wyeliminowałoby to konieczność cofnięcia się do maja 2023 roku, a tym samym pozwoliłoby na stłumienie śledztw i kampanii przeciwko niemu.

„Prasa i establishment chciały mnie uderzyć”
„Prasa i establishment chciały mnie zaatakować, ponieważ jesteśmy partią wiodącą w sondażach i chcemy zmienić Wielką Brytanię” – oskarża król Brexitu – „ale nie zrobiłem nic złego, nie złamałem prawa, nie sprzeniewierzyłem publicznych pieniędzy i tak naprawdę nigdy nie ubiegałem się o zwrot kosztów jako poseł. Zarabianie pieniędzy nie jest przestępstwem. W latach 90. pracowałem na giełdzie i miałem bardzo lukratywną karierę. Zrezygnowałem z tego wszystkiego, płacąc ogromną cenę: dwadzieścia lat zasiadania w Parlamencie Europejskim kosztowało mnie ogromne pieniądze. Ale zrobiłem to, ponieważ miałem cel, przekonanie: Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską wraz z Brexitem”.
Farage kontynuuje: „Pod koniec tej podróży zostałem z bardzo małą ilością pieniędzy. Ale przez ostatnie dziesięć lat pisałem książki i artykuły, występowałem na konferencjach, pracowałem jako komentator i prezenter oraz inwestowałem. Promowałem jeden lub dwa produkty finansowe, a ci, którzy posłuchali moich rad, zainwestowali ponad dwukrotnie więcej kapitału, z czego jestem bardzo zadowolony. W latach 2021-2024 intensywnie pracowałem jako influencer, mając ponad siedem milionów obserwujących w mediach społecznościowych. Tak, odniosłem znaczny sukces finansowy w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Ale samo to nie powinno być uważane za przestępstwo”.

Oskarżenia wobec jego osoby naprawiającej
Ale darowizna w wysokości 5 milionów dolarów to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Śledztwo „Sunday Times” w niedzielę skupiło się na jego pomocniku i głównym doradcy, 32-letnim arystokracie George'u Cottrellu, aresztowanym za pranie brudnych pieniędzy na lotnisku w Chicago w 2016 roku, tuż przed powrotem z Farage'em z Narodowej Konwencji Republikanów w Stanach Zjednoczonych. Cottrell był znany w świecie kryptowalut i hazardu (z którym zmagał się w młodości, musiał rzucić szkołę, a w pewnym momencie przeprowadził się do Czarnogóry, zanim wrócił do pracy z królem Brexitu).
Według brytyjskiego tygodnika, w 2024 roku Farage otrzymał prezenty pieniężne i inne świadczenia, takie jak bezpłatne korzystanie z czteropiętrowego domu w pobliżu Pałacu Buckingham, od samego „Posh George’a”, jak nazywany jest Cottrell. Cottrell wspierał go od czasu kampanii na rzecz Brexitu, a jego matka, Fiona, przez pewien czas spotykała się nawet z ówczesnym księciem Karolem, obecnie królem. Dwie z tych darowizn zostały zadeklarowane przez Farage’a dla Parlamentu: jedna w wysokości 9000 funtów w kwietniu 2024 roku i jedna w wysokości 15 000 funtów w grudniu tego samego roku (w lipcu tego samego roku, kiedy został posłem), ale są też inne niezadeklarowane, w tym wydatki na ochronę Farage’a i płatności dla personelu zarządzającego jego mediami społecznościowymi.
Co więcej, „The Times” doniósł, że po referendum w sprawie Brexitu 62-letni Farage i jego partnerka zdołali w ciągu ostatniej dekady zbudować portfel nieruchomości wolnych od hipoteki, składający się z pięciu domów o łącznej wartości ponad 4 milionów funtów, za pośrednictwem spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Jednak co najmniej dwie z tych nieruchomości nie zostały zgłoszone do rejestru Izby Gmin. Lider Reform UK powiedział dziś, że „nigdy w życiu nie był tak wściekły po tym, jak „The Times” opublikował zdjęcie domu, w którym mieszka moja córka, który jest teraz oblegany przez dziennikarzy, takich jak ci ze Sky i innych”. Sky zaprzeczył, jakoby kontaktował się z córką Farage’a.

Opłata za promocję sztabek złota
Co więcej, niedawno odkryto, że Farage otrzymywał 22 500 funtów za godzinę za promowanie sztabek złota, zgodnie z najnowszą aktualizacją rejestru interesów finansowych posła. Całkowite wynagrodzenie, wynoszące 270 000 funtów, jest najwyższą kwotą, jaką Farage zadeklarował za działalność poza parlamentem od czasu swojego wyboru dwa lata temu, jak donosi „The Independent”. Lider Reform UK wyjaśnił, że kwota ta, wypłacana przez Direct Bullion, dla którego pełni funkcję ambasadora marki, odpowiadała szacunkowemu zaangażowaniu „do czterech godzin miesięcznie” w okresie trzech miesięcy. Farage jest uważany za jednego z najlepiej zarabiających posłów w tej kadencji parlamentarnej za działalność poza Izbą Gmin, co stanowi kolejny czynnik przeczący jego określeniu jako „człowieka ludu”.
========
Trochę złodziej, spory krętacz, cenny agent Moskwy, wielki survsyn.


4.

https://www.pravda.com.ua/articles/2026/07/07/8042727/
„Dżina nienawiści łatwo wyzwolić, ale trudno będzie go odeprzeć” – mówi Wołodymyr Wiatrowycz, jeden z najsłynniejszych ukraińskich badaczy ruchu wyzwoleńczego i stosunków ukraińsko-polskich, a w latach 2014–2019 szef Instytutu Pamięci Narodowej .
26 maja Wołodymyr Zełenski podpisał dekret przyznający Oddzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” w ramach SSO honorowy tytuł „imienia Bohaterów UPA”. Jest mało prawdopodobne, aby decyzja ta była punktem wyjścia do obecnego zaostrzenia stosunków między Ukrainą a Polską. Jednak polscy politycy odebrali ten dekret jako przepustkę, którą nie mogli nie wykorzystać. Przeciwnicy polityczni – prezydent Nawrocki i premier Tusk – zjednoczyli się w krytyce Ukrainy.
Długo oczekiwana decyzja Rady Najwyższej o utworzeniu Panteonu Narodowego, przyjęta niemal konstytucyjną większością głosów, wywołała równie ostrą reakcję. W Polsce odebrano ją jako kolejny sygnał polityczny z Kijowa.
Dzisiejsze skupienie się polskiej przestrzeni informacyjnej na temacie UPA budzi niepokojące skojarzenia z tym, jak historia stała się kiedyś jednym z instrumentów rosyjskiej presji na Ukrainę – z tą różnicą, że mówimy tu o jednym z kluczowych sojuszników w czasie wojny.
W poniedziałek wieczorem, 6 lipca, polskie Ministerstwo Obrony Narodowej odtajniło dane dotyczące wielkości pomocy wojskowej dla Ukrainy w odpowiedzi na prawicowe oskarżenia o tajne przekazywanie rakiet Patriot, które rzekomo miało osłabić zdolności obronne Warszawy. (…)


5.

https://www.eurointegration.com.ua/articles/2026/07/7/7241026/
Obecne pogorszenie stosunków między Kijowem a Warszawą z pewnością odbije się na życiu Ukraińców w Polsce.
Warto jednak zdać sobie sprawę: zmiany w nich stały się zauważalne na długo przed obecnym kryzysem. Wybory parlamentarne w 2023 roku pokazały, że konsekwentnie antyukraińskie stanowisko partii Konfederacja nie tylko przyciągnęło do niej wyborców, ale także zachęciło innych populistów do bardziej agresywnej retoryki. Stało się to szczególnie widoczne w wyborach prezydenckich w 2025 roku.
W rywalizacji o kolejne idee antyukraińskie prym wiedzie prokremlowska formacja „Konfederacja Korony Polskiej” Grzegorza Brauna, ale biorą w niej udział wszyscy – od Prawa i Sprawiedliwości, przez Polskie Stronnictwo Ludowe, po „Koalicję Obywatelską”.

Rząd nieudolnie radzi sobie z tym kryzysem.
Jego reakcją było stopniowe pozbawianie niektórych Ukraińców dostępu do usług publicznych i świadczeń socjalnych.
Jednak w ten sposób rząd Donalda Tuska jedynie potwierdza roszczenia rozwścieczonej prawicy.
Spektakl deportacji, który przypadkowo dotyka obywateli Ukrainy, niszczy poczucie przewidywalności u osób, które znalazły schronienie w Polsce przed wojną. Przypomina im, że są rzekomo „najgorszym rodzajem” ludzi.
Jednocześnie takie działania rządu nie uciszają tych, którzy – w zgodzie z rosyjskimi interesami, choć niekoniecznie przy rosyjskim wsparciu – szerzą wrogość wobec Ukrainy i jej obywateli. Krytyka dotyczy nie tylko pomocy socjalnej dla ukraińskich uchodźców, ale także pomocy gospodarczej dla Ukrainy, która zmaga się z potężnym zagrożeniem dla swojej państwowości. A nawet pomocy wojskowej.
Jak Ukraińcy mieszkający w Polsce reagują na takie zmiany? Na to pytanie starano się odpowiedzieć w badaniu „Nie jesteśmy tu u siebie.
Ukraińscy migranci i uchodźcy o relacjach z Polakami”, przeprowadzonym w kwietniu i maju tego roku przez autorów artykułu na zlecenie Krytyki Politycznej. Badanie opierało się na wywiadach z Ukraińcami mieszkającymi w Polsce. 

Jak okazać wdzięczność?
Wbrew oczekiwaniom, zmiany w przepisach dotyczących uchodźców ukraińskich, przede wszystkim w zakresie udzielania pomocy „800+” (miesięczne wypłaty w wysokości 800 zł na każde dziecko poniżej 18. roku życia) oraz zakończenia ochrony czasowej, dotknęły życie zaledwie kilku osób.
Są to głównie osoby starsze, a także te, które zmagają się z poważnymi problemami zdrowotnymi.
Jednak dyskusje w Sejmie i poza nim, towarzyszące wspomnianym zmianom, spowodowały ochłodzenie stosunków polsko-ukraińskich w ich najbardziej konkretnym, namacalnym wymiarze – stosunków między Polakami i Ukraińcami mieszkającymi w Polsce.
Z raportu Instytutu Spraw Publicznych, Deloitte i Ipsos z maja 2026 r. wynika, że Polacy w większości oczekują od obcokrajowców czterech rzeczy: chęci pracy i niezależności finansowej (46% wskazań), poszanowania prawa (45%), płacenia podatków i składek w Polsce (44%) oraz legalnego pobytu (41%).
Większość naszych rozmówców spełniała te wymagania.
To jednak wciąż za mało, żeby uzyskać zgodę.
Już po zmianie zasad udzielania pomocy finansowej „800+” ukraińskim uchodźcom, która miała miejsce w październiku 2025 r., a także po burzliwych dyskusjach w trakcie kampanii prezydenckiej i zawetowaniu przez Karola Nawrockiego poprawek do ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, regularne sondaże pokazują jedynie dalsze pogorszenie nastawienia do Ukraińców.
Rząd rozpoczął szeroko zakrojoną kampanię deportacyjną, obejmującą również wykroczenia administracyjne popełnione przez cudzoziemców. W 2026 r. akcja ta skupiła się głównie na Ukraińcach.
Obietnica Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, złożona w październiku 2025 r. i powtórzona w marcu 2026 r., dotycząca zmiany ustawy o obywatelstwie powinna utrudnić drogę do naturalizacji, przede wszystkim obywatelom Ukrainy.
Praca, więcej pracy i wieczny tymczasowy pobyt oraz wydalenie z kraju, jeśli masz pecha i trafisz na celownik prawicowych blogerów. Wydaje się, że to są warunki przyjęcia Ukraińców, którzy przychodzą z góry, od nominalnie liberalnego rządu.
Nasi respondenci zdają sobie sprawę z istnienia stereotypu „wymagającego i niewdzięcznego” Ukraińca; jeśli odpierają zarzut bycia wymagającym opowieściami o tym, ile i jak ciężko pracują, to w jaki sposób można udowodnić, że jest się wdzięcznym?
Ta kwestia jest szczególnie niepokojąca dla uchodźców wojennych. Jeden z rozmówców opowiedział o postach prominentnych Ukraińców w mediach społecznościowych, publicznych rytuałach wdzięczności podczas obchodów Dnia Niepodległości w Warszawie, kiedy to cały Plac Zamkowy skandował „Dziękujemy”.
Ale jednocześnie przyznaje, że nie wie, w jaki sposób ona osobiście lub cała społeczność mogłaby odpowiednio wyrazić Polakom swoją wdzięczność.
Inna respondentka, mieszkająca na wsi od wielu lat, szczerze opowiedziała o swoim ciężarze: wiecznym zadłużeniu i niepewności, jaka forma wdzięczności będzie „wystarczająca”. Pytanie, czy komu to wystarczy, czym to jest mierzone, z jakiego powodu – pozostaje niewypowiedziane.

Zaprzeczenie jako ratunek w trudnych czasach
Jak Ukraińcy radzą sobie z tym napięciem?
Oczywiście, niektórzy rozważają odejście, ale są to plany trudne do zrealizowania ze względów finansowych i psychologicznych. Dlatego pojawiają się inne strategie do codziennego użytku.
Pierwszą i najczęstszą strategią łagodzenia napięcia jest wycofanie się z przestrzeni publicznej (usunięcia) i autocenzura, zwłaszcza językowa.
Na przykład jedna z respondentek, emerytka, powiedziała, że w środkach komunikacji miejskiej stara się nie rozmawiać po rosyjsku, ani nawet po ukraińsku.
Inna respondentka, matka, opisała, jak po nieprzyjemnym incydencie w autobusie zaczęła uczyć swoje dziecko, aby nie mówiło po ukraińsku poza wyznaczonymi, bezpiecznymi miejscami.
Język ojczysty staje się ryzykiem, które trzeba wziąć pod uwagę.
Drugą strategią jest dystans poznawczy, typowy dla osób o wysokim kapitale społecznym.
Jeden z rozmówców, doktor ekonomii, krytykuje same uogólnienia: „Krytycznie podchodzę do stwierdzeń, że ktoś żyje na cudzy koszt; odniosę się do danych dotyczących wysokości płaconych podatków”.
Jednocześnie tak demonstracyjna niechęć do narzekania – będąca zarówno deklarowaną niezależnością, jak i odrzuceniem roli ofiary – stała się częścią jej autonarracji o sobie jako osobie wartościowej, silnej i inteligentnej.
Strategia ta chroni przed bezsilnością, ale jej cena jest subtelna: zamyka możliwość bezpośredniego mówienia o niesprawiedliwości.
Trzecią strategią jest usunięcie się z przestrzeni kontaktu, w szczególności z przestrzeni cyfrowej.
Ukraińscy uchodźcy starają się nie czytać polskich wiadomości o Ukrainie i komentarzy pod nimi, bo wiedzą, co tam zobaczą.
Jedna z rozmówczyń, posiadająca obywatelstwo polskie, zrezygnowała z udziału w dyskusjach online, aby, jak sama mówi, „nie relacjonować botów”. Jednocześnie jednak zauważa ważną rzecz: „To ci sami ludzie, którzy głosują na Grzegorza Brauna (lidera antyukraińskiej partii Konfederacja Korony Polskiej). To nie boty, to prawdziwi ludzie”.
Czwartą strategią jest amortyzacja poprzez aktywną działalność społeczną.
Jedna z naszych rozmówczyń, walcząca o prawa swojego ojca, eksmitowanego z domu pomocy społecznej, napisała jednocześnie do Rzecznika Praw Obywatelskich, wojewody, prezydenta miasta i konsulatu Ukrainy, dzień po dniu dokumentując sprawę i przygotowując wystąpienie dla mediów.
Inny rozmówca, kierownik projektu z wieloletnim doświadczeniem w Polsce, poprowadził międzynarodowe seminarium na temat ukrainofobii w krajach Unii Europejskiej.
To amortyzacja ciosu otrzymanego dzięki efektywności i być może najzdrowsza reakcja na wrogość, jaką można sobie wyobrazić. Ale to również strategia dostępna tylko dla tych, którzy dysponują językiem, wiedzą prawniczą, kapitałem społecznym i zasobami czasowymi. Dla emeryta z utraconą emeryturą w wysokości trzystu złotych pozostaje ona nieosiągalna.
Najgłębszą i zarazem najbardziej niepokojącą strategią jest represja.
Model „wszystko w porządku” polega na deklarowaniu braku kontaktu z wrogością przy jednoczesnym opisywaniu jej konkretnych epizodów w tej samej rozmowie. Słychać stanowcze, kategoryczne zaprzeczenie („nigdy”, „nie ma złego Polaka”, „nie czułem tego”), a chwilę później – konkretny, żywo zapamiętany incydent.
To nie jest sprzeczność wynikająca z zapomnienia czy nieszczerości. To struktura ochronna, „wszystko jest w porządku”, tarcza chroniąca przed rzeczywistością.
Przykładem jest uchodźczyni z obwodu chersońskiego, która na początku rozmowy stanowczo oświadczyła: „Nie spotkałam w życiu ani jednego złego Polaka, mam szczęście”. Następnie w tej samej rozmowie opisała trzy zdarzenia: mężczyznę, który krzyczał „jedź na Ukrainę” w pobliżu szkoły, scenę na przystanku autobusowym, gdzie pijany mężczyzna krzyczał do niej „Ukraińcu, jedź na Ukrainę”, oraz słuszne ostrzeżenia jej koleżanek przed „udawaniem głuchoniemych” podczas masowych zgromadzeń w Warszawie.
Tylko jedna z osób udzielających wywiadu, która początkowo twierdziła, że wszystko jest w porządku, a następnie opisała serię nieprzyjemnych zdarzeń, przyznała, że jest coraz gorzej”, gdy zmuszono ją do porównania jej historii z własną.
Inni, jak się wydaje, postanowili świadomie zignorować zmiany zachodzące w kwestii Ukraińców w Polsce.
* * * * *
Od połowy 2026 roku w Polsce zmierzamy ku rzeczywistości, w której więzi polsko-ukraińskie będą nadal liczne, codzienne i przede wszystkim transakcyjne: praca, sklep, szkoła, instytucja.
Jednocześnie jednak jest to rzeczywistość, w której najbardziej wymagający emocjonalnie poziom relacji – uznanie, przynależność, podmiotowość polityczna – pozostaje niedostępny dla osób o innym akcencie. A jeśli już jest komuś oferowany, to tylko warunkowo, na określony czas, w zamian za odpowiednią dawkę wdzięczności.
To rzeczywistość, w której nasi rozmówcy mogą funkcjonować – i większość z nich, jako ludzie inteligentni, będzie funkcjonować dobrze.
Ale to nie jest rzeczywistość, którą zazwyczaj nazywamy „domem”.


6.

Bazy wojskowe USA w Europie
Sieć lotnisk, portów, koszar, bunkrów i radarów. To tarcza stworzona osiemdziesiąt lat temu, by chronić Europę przed sowiecką inwazją, a obecnie stanowi punkt wyjścia dla kampanii USA na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Garnizon, który Donald Trump chce teraz ograniczyć.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/07/07/news/basi_militari_usa_in_europa_italia-425454524/?ref=RHLF-BG-P3-S1-T1-PP

Od samego początku bazy amerykańskie pełniły podwójną funkcję. Z jednej strony miały one wzmocnić Sojusz Atlantycki, a tym samym chronić Europę Zachodnią przed groźbą inwazji ze strony „bloku komunistycznego”. Obecność wojskowa w Niemczech Zachodnich i północno-wschodnich Włoszech miała spowolnić ofensywę dywizji pancernych Układu Warszawskiego, dając czas na przerzut posiłków za ocean: żołnierzy, którzy mieli znaleźć cały potrzebny sprzęt w europejskich magazynach – od czołgów po armaty, od namiotów po jeepy. Gwiaździsty garnizon był ogromny: z 475.000 żołnierzy w szczytowym okresie pod koniec lat 50. XX wieku, ustabilizował się na poziomie około 350.000 ludzi, dysponujących około 6000 czołgów i 800 samolotów myśliwskich.
Jednocześnie sieć baz służyła interesom Waszyngtonu. Pozwalała – jak głoszą podręczniki – na „projekcję siły” w konfrontacji z ZSRR. Uczynił to za pomocą broni jądrowej, począwszy od rakiet Jupiter o ograniczonym zasięgu rozmieszczonych w Apulii i Turcji na początku lat 60.: pozycji, które umożliwiały bezpośrednie uderzenie w Rosję. To właśnie to zagrożenie skłoniło Chruszczowa do wysłania broni jądrowej na Kubę, co wywołało kryzys w 1962 roku, zakończony porozumieniem eliminującym oba kontyngenty rakietowe. Ta sama sytuacja powtórzyła się w końcowym etapie zimnej wojny z „europociskami”: amerykańskimi Pershingami i cruise stacjonującymi na Sycylii i w Niemczech w odpowiedzi na moskiewskie SS-20.
Podwójne życie amerykańskich baz skierowane było jednak również ku krajom, które je gościły, stając się ośrodkami wpływów politycznych, by utrzymać je w obrębie orbity atlantyckiej. Do działań prawnych dodano tajny wymiar, który we Włoszech – według śledztw sądowych i dokumentów Komisji Parlamentarnej ds. masakr – aktywnie przyczynił się do ataków w ramach „strategii napięcia”.
Po upadku Muru Berlińskiego sieć ta przeżyła chwilę niepewności. Iluzja wywołana „końcem historii” szybko ograniczyła obecność wojskową USA. Zgodnie z porozumieniami rozbrojeniowymi, arsenały jądrowe i część broni konwencjonalnej zostały zdemontowane: we Włoszech dosłownie zniszczono wszystkie 112 pocisków eurorakiet w Comiso i trzy tysiące pojazdów opancerzonych zgromadzonych w amerykańskich magazynach. Zamknięto dziesiątki obiektów infrastrukturalnych – amerykańskich lub NATO pod dowództwem USA: na przykład kwaterę główną i koszary w Weronie; dwa dowództwa okopane w górach Veneto; bazę okrętów podwodnych z bronią atomową na sardyńskiej wyspie La Maddalena; lotnisko w Comiso z hangarami pancernymi i miejscami zakwaterowania dla tysięcy ludzi.
Konflikty na Bałkanach – których kulminacją był 1999 rok, kiedy NATO przez 77 dni bombardowało Serbię podczas konfliktu w Kosowie – oraz operacje przeciwko rządom Saddama Husajna w Iraku, rozpoczęte w 1991 roku, przesunęły punkt ciężkości amerykańskich operacji na Bliski Wschód. Ta transformacja, rozpoczęta po 11 września 2001 roku, zaowocowała ogromnymi inwestycjami w modernizację niektórych garnizonów we Włoszech, często odbudowując je od podstaw: Vicenza, Neapol, Sigonella, Camp Darby i Aviano przeszły gruntowny remont. W tym okresie w Europie Wschodniej powstały nowe bazy – najpierw tymczasowe, a następnie stałe.
Obiekty te mają służyć wyłącznie wspieraniu amerykańskich inicjatyw w Azji i Afryce, nie przyczyniając się bezpośrednio do bezpieczeństwa państw-gospodarzy. Nawet system obrony przeciwrakietowej Aegis rozmieszczony w Polsce i Rumunii podlega nie dowództwu atlantyckiemu, lecz Pentagonowi. Co więcej, w tym okresie stosunki z Moskwą były przyjazne: stopniowe odwrócenie tej tendencji nastąpiło od 2014 roku, wraz z okupacją Krymu przez Rosję i pojawieniem się napięć na wschodnich granicach.
Wycofanie się USA z Iraku i Afganistanu sprawiło, że część tych działań skoncentrowanych na Bliskim Wschodzie stała się bezużyteczna, ponieważ zostały one również przeniesione na Afrykę, torując drogę do dyskusji pod przewodnictwem prezydenta Obamy na temat wycofania się z Europy. W 2022 roku inwazja na Ukrainę zawiesiła wszystko, co spowodowało gwałtowny wzrost liczby personelu i sprzętu na Starym Kontynencie: obecność o charakterze bojowym. Administracja Trumpa zamierza ją ograniczyć.
Instalacje wojskowe USA i NATO w Europie tworzą sieć powiązanych ze sobą węzłów: te pierwsze działają pod kontrolą USA na mocy umów dwustronnych; te drugie to wspólne bazy zarządzane przez wspólne dowództwo sojusznicze w celu zapewnienia wzajemnej obrony państw członkowskich. Każda lokalizacja pełni różne funkcje w zależności od lokalizacji. Istnieją cztery kluczowe role: kontrola przestrzeni powietrznej, obecność morska, logistyka strategiczna i obrona wysunięta.
Wzmocnienia Bidena przygotowują się do powrotu do kraju, ale nastąpią dalsze cięcia, zwłaszcza w Niemczech: oczekuje się, że będzie ich o 5000 mniej niż w 2022 roku, co zwiększy ich całkowitą liczbę na kontynencie do 76 000. Siły przeznaczone do interwencji w Europie w przypadku konfliktu również zostaną drastycznie zredukowane – ich liczba jest tajna, ale uważa się, że przekracza 200 000 osób – co unieważni Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Trzy dowództwa NATO zostaną przekazane Włochom, Francji i Niemcom. Członkowie europejscy będą musieli ponieść ciężar rekompensaty za utratę amerykańskiego odstraszania konwencjonalnego, podczas gdy odstraszanie nuklearne wydaje się obecnie nienaruszone. Na przykład Niemcy i Holandia ogłosiły utworzenie wspólnego korpusu armii, który – w razie konfliktu – będzie chronił państwa bałtyckie. Problemem nie będzie wymiana samolotów, helikopterów czy czołgów, ale raczej wyposażenie się w sprzęt, który jest dostępny w ograniczonych ilościach — na przykład czołgiści i latające radary — lub który nie jest produkowany — na przykład rakiety dalekiego zasięgu — lub w przypadku którego Europejczycy nie mają autonomicznych możliwości — na przykład sieci satelitów niskoorbitalnych.
Wielu Amerykanów – zarówno wojskowych, jak i polityków, zwłaszcza Republikanów – krytykuje „odwrócony D-Day”. Zarówno ze względów praktycznych: zamknięcie baz utrudni rozmieszczenie wojsk w strefach kryzysowych, jak i strategicznych, ponieważ ograniczyłoby to możliwość zapewnienia sojusznikom bezpieczeństwa i utrzymania globalnej strefy wpływów. Są to jednak tematy, którymi Trump nie jest zainteresowany.


7.

Trump: „Lubię Meloni, ale nie było jej dla nas w sprawie Iranu”.
https://www.repubblica.it/politica/2026/07/07/news/trump_meloni_attacco_guerra_iran-425456861/?ref=RHLF-BG-P2-S1-T1-r35678
„Lubię Giorgię Meloni, jest dobrą osobą, ale nie była tam dla nas” w sprawie Iranu. Donald Trump powiedział to podczas dwustronnego spotkania z Erdoganem . W niedzielę prezydent USA powrócił do ataków na włoskiego premiera, publikując mema na Truth Meme, na którym obaj stoją naprzeciwko siebie z komentarzem: „Potrzebujemy nakazu sądowego”.
Trump dodał: „Nie wywierałem na nią dużej presji. Ale odmówiła angażowania się w Cieśninę Ormuz ani w sprawy Iranu w ogóle”. Kontynuował: „Moje stosunki z nią się pogorszyły, ale ją lubię i uważam, że jest dobrą osobą, która popełniła błąd. Nie było jej tam dla nas i to mnie nie uszczęśliwiło”.
Magnat powiedział również: „Byłem bardzo rozczarowany NATO i szczerze mówiąc, gdyby nie odbyło się ono w Turcji, gdzie mój przyjaciel jest bardzo silnym liderem, bardzo silną osobą, prawdopodobnie nie wziąłbym w nim udziału. Czułem, że muszę wziąć udział, ponieważ wiem, że włożył w to ciężką pracę”.


Prezydent USA przemawiał przed dwustronnym spotkaniem z Erdoganem, na marginesie szczytu NATO. Dwudniowe spotkanie w Ankarze odbyło się rok po tym, jak członkowie NATO zobowiązali się do zwiększenia wydatków na bezpieczeństwo do 5% PKB.
„Moglibyśmy wycofać wszystkie nasze wojska z Europy” – oświadczył Donald Trump w Ankarze, gdzie spotkał się z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem. „Europa jest teraz zupełnie innym miejscem niż 20 lat temu, zupełnie innym, i dobrze by było, gdyby zwrócili uwagę na imigrację i energię. Jeśli nie zwrócą uwagi na te dwie rzeczy, nie będziemy już mieć Europy” – dodał Trump, powtarzając argument, który już wcześniej wypowiedział.
Z Pałacu Prezydenckiego, gdzie odbyło się spotkanie, turecki przywódca oświadczył: „Prezydent Trump zawsze dotrzymuje słowa. Wierzę, że w sprawie programu F-35 zostanie podjęta korzystna decyzja”, zwłaszcza że Trump dodał, iż Stany Zjednoczone zniosą sankcje wobec Turcji, ponieważ, jak powiedział, „nie chcemy nakładać sankcji na naszych przyjaciół”.
Powrócił też do kwestii Grenlandii, która po jego powrocie do Białego Domu doprowadziła do ostrego konfliktu z Europą. „Grenlandia powinna być kontrolowana przez Stany Zjednoczone; jest dla nich ważna” – powtórzył Trump.
Stanowisko Stanów Zjednoczonych potwierdza się, mimo że kraje NATO najwyraźniej zobowiązały się do znacznego zwiększenia wydatków na obronność, ogłaszając podczas szczytu w Turcji nowe kontrakty zbrojeniowe o wartości miliardów euro.
Celem jest właśnie złagodzenie gniewu prezydenta USA Donalda Trumpa wywołanego reakcją Europy na konflikt z Iranem.
Aby zaimponować Trumpowi jeszcze przed jego przybyciem, NATO rozpoczęło szczyt od ogłoszenia serii informacji na temat uzbrojenia, przedstawionych na prestiżowym forum przemysłu zbrojeniowego poprzedzającym główny szczyt.
„Sojusznicy i przedstawiciele przemysłu po obu stronach Atlantyku przedstawią nowe, duże projekty i podpiszą kontrakty warte dosłownie miliardy dolarów” – powiedział Rutte.
„To miliardy zainwestowane w nasze bezpieczeństwo, pobudzające nasze gospodarki i zapewniające setki tysięcy nowych miejsc pracy”.
Wśród pierwszych ogłoszonych umów znalazły się kontrakty na nowe drony, statki powietrzne służące do tankowania w powietrzu i statki powietrzne zwiadowcze. Mają one wzmocnić zdolność Europy do samoobrony.
Trump jednak nadal żywi urazę po tym, jak kraje europejskie uniemożliwiły siłom USA wykorzystanie niektórych baz do ataku na Iran. W okresie poprzedzającym szczyt atakował swoich sojuszników, oskarżając ich o zbyt wolne działanie, jak na jego gust.
„To niedorzeczne, że Stany Zjednoczone nadal podążają tą jednokierunkową drogą, skoro relacje nie są wzajemne. Nie stanęli po naszej stronie!!!” – napisał Trump w zeszłym tygodniu na portalu Truth Social.

Przywódcy europejscy starają się przynajmniej uniknąć otwartej konfrontacji z kapryśnym prezydentem USA. Mogłoby to bowiem zagrozić wiarygodności NATO po tym, jak Trump wielokrotnie kwestionował zaangażowanie Waszyngtonu w ochronę swoich sojuszników.
Dyplomaci liczą na dobre stosunki Trumpa z przywódcą Turcji Recepem Tayyipem Erdoğanem i nieustanną ofensywę uroku ze strony szefa NATO Rutte, która pomoże mu utrzymać temperament na wodzy.
Ale biorąc pod uwagę, że Trump miał konflikty z wieloma innymi liderami, ostatnio z Meloni, nie brakuje tarć, które mogłyby go rozwścieczyć.
Aby zademonstrować gotowość do interwencji w sprawie Iranu, europejscy sojusznicy, na czele z Francją i Wielką Brytanią, opracowali potencjalną misję morską w Cieśninie Ormuz. Niektóre kraje przesunęły jednostki morskie bliżej regionu, aby być gotowymi do interwencji.
Sytuacja pozostaje jednak niestabilna i Europejczycy chcą mieć jasność co do ewolucji kruchego porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, zanim wyślą swoje floty.
Licząc na pojednawczy ton ze strony Trumpa, europejscy przywódcy zaczęli stawać w obliczu rzeczywistości: Stany Zjednoczone nieubłaganie wycofują się z sojuszu.


8.

Generał Shirreff: „Ale jakie pojednanie? Moskwa wkrótce zaatakuje, a my będziemy nieprzygotowani”.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/07/07/news/ex_generale_shirreff_russia_europa_attacco_nato-425455590/?ref=RHLF-BG-P2-S2-T1-r35678
Sir Richard Shirreff , lat 69, były generał armii brytyjskiej i były zastępca dowódcy NATO w Europie. Jest zdecydowanie pesymistyczny co do szczytu Sojuszu Atlantyckiego, który rozpoczyna się dziś w Ankarze: „ Trump ponownie zaatakuje Europejczyków w sprawie wydatków wojskowych, sekretarz Rutte i inni będą prześcigać się w schlebianiu mu, a my znajdziemy się w punkcie wyjścia. W idealnym świecie jednak na tym szczycie powinny się wydarzyć trzy rzeczy”.

- Jakie?

„Rygorystyczny przegląd zobowiązań obronnych europejskich sojuszników, który zawstydziłby kilka krajów takich jak mój, Wielką Brytanię, ale jest niezbędny, aby wypełnić pustkę, którą pozostawiają Amerykanie. Jasne porozumienie NATO w sprawie wsparcia Ukrainy do czasu pokonania Rosji, ponieważ zawieszenie broni nie potrwa długo. Oraz plan działania dla NATO, na czele którego staną Europejczycy, przy wsparciu Kanady”.

- Czy zatem uważa Pan, że wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Sojuszu jest już nieuniknione?

„Niestety, Stany Zjednoczone nie są już wiarygodne. Musimy się z tym pogodzić. Ameryka Trumpa zaszkodziła naszej wspólnej obronie, nadal zagraża Grenlandii, a wraz z nią państwu członkowskiemu NATO, takiemu jak Dania i wycofuje wojska z frontu wschodniego Sojuszu. Co jeszcze musi się wydarzyć, aby Europejczycy zrozumieli, że wkrótce będą musieli myśleć samodzielnie? W przypadku ataku ze strony Rosji Europa nie będzie mogła już liczyć na wsparcie USA, a NATO musi jak najszybciej przygotować się na tę ewentualność, zwiększając środki na obronę”.

- Czy sądzi Pan, że Putin wkrótce zaatakuje NATO lub kraje takie jak Polska oskarżane o wojnę z Moskwą z powodu wspierania Ukrainy?

Oczywiście, i twierdzi to sam amerykański wywiad. Putin ma poważne kłopoty w Rosji, gdzie benzyna jest obecnie racjonowana, a Ukraina coraz częściej atakuje rafinerie i centra energetyczne. Wojna dotarła również do Moskwy. Tak więc, tak, Putin może wkrótce odpowiedzieć atakiem na NATO, przekonany również rosnącym brakiem zainteresowania NATO przez Trumpa. Jedynym sposobem na przyszłość jest pokonanie Rosji.

- Co ma pan na myśli mówiąc o „pokonaniu” Moskwy?

Tak, żeby nigdy więcej nie zaatakowała Kijowa i krajów europejskich. Można to osiągnąć poprzez coraz silniejsze wzmocnienie Ukrainy, w tym technologiczne, a także poprzez uzbrojenie i szkolenia. A następnie poprzez jak najszybsze przystąpienie Kijowa do NATO. Co więcej, poprzez nałożenie niszczycielskich sankcji na Rosję w celu obalenia Putina. To jedyny sposób, aby Europa pozostała wolna i bezpieczna w przyszłości.

- Jeśli Putin zaatakowałby nas dzisiaj, czy naprawdę bylibyśmy bezbronni?

Dokładnie. Dlatego Europa i Kanada muszą się do tego zabrać poważnie, i to jak najszybciej. Niestety, tylko Niemcy, kraje bałtyckie i kraje wschodnie, takie jak Polska, to zrozumiały. Inne, takie jak Wielka Brytania, Włochy i sama Francja, jak dotąd radzą sobie fatalnie. Starmer na przykład, tylko udaje, że daje pieniądze na obronność. To po prostu nonsens. To żałosne.

- Czy oczekiwane za dwa i pół roku odejście Trumpa z Białego Domu nie mogłoby naprowadzić Ameryki z powrotem na „właściwą ścieżkę”?

- Choć relacje wojskowe nadal opierają się na zaufaniu i szacunku, Trump całkowicie zmienił dynamikę polityczną. Nie sądzę, aby z jakimkolwiek następcą Ameryka powróciła do poprzedniego status quo w relacjach z Europą.


9.

https://www.reuters.com/sports/ioc-provisionally-lifts-ban-russian-olympic-committee-athletes-return-2026-07-07/
MKOl tymczasowo zniósł zawieszenie Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego z dniem 12 października 2023 r. „Decyzja” – czytamy w oświadczeniu – „została podjęta po gruntownej analizie przeprowadzonej przez Komisję ds. Prawnych MKOl, uznając, że Rosyjski Komitet Olimpijski nie ma już wśród swoich członków żadnych regionalnych organizacji sportowych na terytoriach podlegających jurysdykcji Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ukrainy. Ponadto” – kontynuował MKOl – „Rosyjski Komitet Olimpijski potwierdził, że nie prowadzi i nie będzie prowadził w przyszłości żadnej działalności na tych terytoriach”.
W oświadczeniu czytamy, że Komitet Wykonawczy MKOl „będzie nadal uważnie monitorować sytuację dotyczącą wszelkich działań ROC w tych obszarach i zastrzega sobie prawo do podjęcia dalszych działań, jeśli uzna to za konieczne”. W związku z tym, zarówno w odniesieniu do kwalifikacji do Los Angeles 2028, jak i Zimowych Igrzysk Olimpijskich Młodzieży Dolomiti Valtellina 2028, „warunki uczestnictwa zalecane federacjom międzynarodowym i międzynarodowym organizatorom imprez sportowych w dniach 28 lutego 2022 r. i 28 marca 2023 r., nie będą już miały zastosowania do rosyjskich sportowców i reprezentacji, w tym przewidziane środki ochronne”. Decyzja ta jest następstwem ogłoszenia MKOl z maja ubiegłego roku, kiedy zniesiono ograniczenia dotyczące udziału białoruskich sportowców. Rosyjscy sportowcy powracający do zawodów międzynarodowych będą musieli oczywiście przestrzegać surowych wymogów antydopingowych, podczas gdy MKOl pozostawia ostateczną decyzję w sprawie „wystawiania rosyjskiej flagi, hymnu, barw lub innych symboli” federacjom międzynarodowym i organizatorom.


10.

Iran wznawia ataki w Cieśninie Ormuz, twierdzą Stany Zjednoczone
https://www.axios.com/2026/07/07/iran-resumes-hormuz-attacks-us-officials
Irańskie wojsko wystrzeliło co najmniej dwa pociski w kierunku statków handlowych przepływających przez Cieśninę Ormuz, poinformowało dwóch amerykańskich urzędników portal Axios.
Dlaczego to ważne: Doniesienia o atakach zagrażają memorandum o porozumieniu podpisanym niecałe trzy tygodnie temu, na mocy którego Iran zobowiązał się do zaprzestania ataków w Cieśninie Ormuz.


11.

Rozpoczął się procesja pogrzebowa zamordowanego Najwyższego Przywódcy Iranu Alego Chameneiego
https://www.aljazeera.com/gallery/2026/7/6/funeral-procession-for-irans-slain-supreme-leader-ali-khamenei-under-way
Ciało byłego irańskiego Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego jest przewożone do Iraku po pogrzebie w świętym mieście Kom, donosi agencja prasowa Tasnim. To samo źródło podaje, że ceremonia pogrzebowa ku czci Chameneiego odbędzie się jutro o godzinie 6:00 czasu lokalnego w Nadżafie, a druga ceremonia w Karbali odbędzie się dziś po południu. Ciało Najwyższego Przywódcy, zabitego we wspólnym izraelsko-amerykańskim nalocie, zostanie następnie zwrócone Iranowi, a pogrzeb zaplanowano w Meszhedzie.


12.

Dwóch byłych agentów 007 aresztowanych w Rzymie za przekazywanie Rosji tajnych informacji.
https://www.repubblica.it/politica/2026/07/07/news/arrestati_due_ex_servizi_segreti_spionaggio_russia-425456532/?ref=RHLF-BG-P4-S1-T1-s2363
Dwóch byłych członków włoskich służb specjalnych, którzy służyli w Ministerstwie Obrony przez ponad dziesięć lat, zostało aresztowanych pod zarzutem przekazywania Rosji poufnych informacji . Według śledztwa rzymskiej prokuratury, prowadzonego przez Karabinierów (ROS), obaj mieli utrzymywać kontakty z urzędnikiem ambasady rosyjskiej w stolicy, któremu mieli przekazywać poufne informacje dotyczące bezpieczeństwa narodowego w zamian za pieniądze.
Wśród spornych incydentów znajduje się jeden z najbardziej drażliwych: podejrzani rzekomo ujawnili tożsamość kilku agentów zatrudnionych we włoskim kontrwywiadzie, narażając w ten sposób personel operacyjny pracujący nad szczególnie wrażliwymi dokumentami. Sporne zarzuty obejmują również transfer środków między rosyjskim urzędnikiem a dwoma pracownikami Ministerstwa Obrony.
W śledztwie biorą udział łącznie cztery osoby. Oprócz dwóch aresztowanych, dwóch innych pracowników Ministerstwa Obrony jest objętych śledztwem, a ich tożsamość jest nadal ustalana.
Aresztowani to: Gavino Raoul Piras (59 lat) i Vincenzo di Pasquale (59 lat). Byli funkcjonariusze karabinierów, którzy przez lata służyli w wywiadach, byli ekspertami w dziedzinie szpiegostwa i kontrwywiadu. Śledztwem objęci są: Davide Piantanida, Giuseppe Tempesta, Gianluca Nardella, Antonio Guerra i Sergio Romeo.
W związku z aresztowaniami przeprowadzono również liczne przeszukania. Karabinierzy z ROS (Jednostki Operacji Specjalnych) zabezpieczyli telefony komórkowe, komputery i inne urządzenia elektroniczne podejrzanych. Celem jest odtworzenie treści kontaktów, sprawdzenie ewentualnej obecności dodatkowych materiałów niejawnych oraz ustalenie zakresu przekazywanych informacji. …
Sprawa ta nieuchronnie nawiązuje do precedensu Waltera Biota, oficera marynarki wojennej aresztowanego w 2021 roku podczas przekazywania tajnych dokumentów urzędnikowi ambasady rosyjskiej w zamian za pieniądze. Również w tym przypadku śledztwo koncentrowało się na kradzieży i ujawnieniu tajnych informacji, w jednej z najpoważniejszych spraw szpiegowskich, jakie pojawiły się we Włoszech w ostatnich latach.
Śledczy próbują teraz odtworzyć dokładny charakter przekazanych informacji, sprawdzić, czy doszło do naruszenia bezpieczeństwa innych struktur państwowych oraz ustalić rolę, jaką każdy z podejrzanych odegrał w domniemanej działalności szpiegowskiej.
Przewodniczący parlamentarnej komisji ds. służb specjalnych, Lorenzo Guerini, również zabrał głos w tej sprawie, komentując: „Jak zawsze, musimy zwracać szczególną uwagę na działania szpiegowskie skierowane przeciwko naszym interesom narodowym, prowadzone przez państwa obce, a zwłaszcza Rosję. Komitet jest świadomy złośliwych działań Rosji, mających na celu zdobycie informacji zagrażających naszemu bezpieczeństwu narodowemu i śledzi je z najwyższym zaangażowaniem, aby przeciwdziałać im przez wszystkie zainteresowane strony instytucjonalne (agencje wywiadowcze i bezpieczeństwa, organy ścigania i wymiar sprawiedliwości). Uważam, że powinniśmy im podziękować za ich wysiłki na rzecz bezpieczeństwa kraju”.


13.

SBU potwierdza zabójstwo podejrzanej o próbę zamachu na Jermołajewa w Monako
https://www.radiosvoboda.org/a/news-sbu-vbyvstvo-pidozriuvana-v-zamahu-na-iermolaieva/33798588.html
Anastazja Bieriezowska, kobieta podejrzana o udział w ataku na ukraińskiego oligarchę Wadima Jermałojewa 29 czerwca w Monako, została znaleziona martwa w pobliżu Kijowa. Ukraińska gazeta „Ukraińska Prawda”, powołując się na źródła w organach ścigania, ujawniła, że jej ciało znaleziono około godziny 23:00 wczoraj wieczorem, już pochowane, i że prawdopodobnie została zabita strzałem w głowę. Według tych samych źródeł, za jej zabójstwo aresztowano dwie osoby: członka ukraińskich służb bezpieczeństwa i byłego policjanta. Oboje są oskarżeni o morderstwo popełnione w ramach organizacji przestępczej.
Jeden z podejrzanych, agent z Kijowa, przyznał się do zabicia Bieriezowskiej: funkcjonariusz miał działać „z własnej inicjatywy” wspólnie ze wspólnikiem, nie informując przełożonych o kontaktach z ofiarą.
Zaledwie kilka dni temu Interpol wydał międzynarodowy nakaz aresztowania Berezowskiej, 39-letniej obywatelki Ukrainy, oskarżonej o usiłowanie zabójstwa, podłożenie ładunku wybuchowego w miejscu publicznym i spisek przestępczy.
Według prokuratury w Monako, po trzech dniach patrolowania okolicy, kobieta zostawiła plecak z domowej roboty ładunkiem wybuchowym w holu budynku mieszkalnego, w którym Jermałojew i jego rodzina mieszkali od 2022 roku. Następnie zdalnie go zdetonowała: bomba eksplodowała akurat wtedy, gdy oligarcha (znajdujący się na liście 100 najbogatszych mężczyzn na Ukrainie), jego partnerka i ich piętnastoletni syn wracali do domu. Cała trójka została ranna i przetransportowana do szpitala w Nicei, gdzie Jermałojew pozostawał w śpiączce farmakologicznej przez kilka dni, podczas gdy jego partnerce – wciąż w stanie zagrażającym życiu – amputowano obie nogi. Nastolatek odniósł mniej poważne obrażenia.
Nagranie z monitoringu budynku pokazało męską postać w ciemnym kapeluszu i kamizelce, wchodzącą do budynku i zmierzającą w kierunku granicy z Francją. Od tego momentu rozpoczęto śledztwo w celu zidentyfikowania sprawcy, którym później okazała się kobieta o nazwisku Bierezowska, przebrana za mężczyznę. Śledczy uważają, że nie działała sama: zaledwie kilka dni wcześniej policja aresztowała dwóch mężczyzn podejrzanych o współpracę z nią, ale wkrótce ich wypuściła.
Jej piesza ucieczka do Francji miała rozpocząć skomplikowaną podróż przez Europę: kobieta wynajęła samochód pod fałszywym nazwiskiem, a następnie pojechała przez Włochy do Niemiec, gdzie mieszkała we Frankfurcie. Niemiecka policja wkroczyła do mieszkania i przeprowadziła szeroko zakrojone przeszukania, znajdując dowody – a także w wynajętym samochodzie – który został przekazany władzom Monako. Wiele kwestii pozostaje niejasnych, przede wszystkim sposób, w jaki kobieta dotarła z Frankfurtu do Kijowa, gdzie później zginęła.

Kontakty po powrocie na Ukrainę
Według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, Berezowska wróciła na Ukrainę 1 lipca. Po przybyciu na miejsce uciekinierka rzekomo skontaktowała się z członkami rodziny i dwoma mężczyznami, zidentyfikowanymi jako „były policjant” i „pracownik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych rządu ukraińskiego”. To oni byli zamieszani w jej morderstwo. Śledczy odkryli, że obaj dokonywali „wielokrotnych przelewów na konta bankowe i kryptowalutowe pani Bierezowskiej”, co sugeruje ich potencjalny udział w zamachu w Monachium. Dowody zebrane podczas przeszukania domu byłego policjanta również wskazują na taką możliwość. W piwnicy domu odkryto pomieszczenie „przypominające salę tortur”.


14.

W telewizji publicznej wstrzymano nadawanie wiadomości, widzów wita napis
https://index.hu/belfold/2026/07/07/kozmedia-leallas-uzenet-m1-mtva-hirszolgaltatas/
M1, główny kanał telewizji publicznej na Węgrzech oraz stacja radiowa Kossutha tymczasowo przestały nadawać. Jest to część wysiłków premiera Pétera Magyara, mających na celu odwrócenie 16-letniej dominacji Viktora Orbána nad mediami.
Jak donosi AFP, częstotliwości radia Kossutha nadawały program z muzyką klasyczną Bartóka. Według oświadczenia węgierskiej państwowej grupy medialnej MTVA, telewizja M1 wznowi nadawanie wieczorami bez programów informacyjnych.
„Kolejny przykład tyranii Cisy!” – napisał Orbán w mediach społecznościowych, sugerując, że widzowie „zainteresowani prawdą” powinni zamiast tego oglądać kanał Hir TV związany z jego partią Fidesz.
Kontrola nad mediami była kluczowym filarem 16-letnich rządów Orbána, podczas których przekształcił Węgry w samozwańczą „nieliberalną” demokrację. Przywrócenie niezależności nadawców publicznych było kluczową obietnicą wyborczą dla Magyar, który odsunął Orbána od stanowiska premiera w historycznych kwietniowych wyborach, w których zdobył on większość dwóch trzecich głosów w parlamencie, obiecując całkowite zerwanie z erą Orbána.
Rząd Węgier podjął szybkie działania w celu osłabienia wpływu byłego przywódcy na państwo węgierskie, m.in. poprzez uchwalenie szeregu ustaw antykorupcyjnych i zmianę konstytucji, aby skutecznie uniemożliwić Orbánowi ponowne ubieganie się o urząd.
Oprócz mediów publicznych, nowy rząd wziął na celownik również prywatne media należące do biznesmenów wspierających Orbána. Od czasu zwycięstwa Węgier w wyborach, czołowa prywatna stacja telewizyjna TV2 straciła swoich głównych prezenterów i zwolniła dyrektora działu wiadomości.


15.

https://wyborcza.pl/7,75399,32899825,wielka-operacja-interpolu-przeciwko-handlowi-ludzmi-aresztowania.html#s=S.TD-K.C-B.11-L.1.duzy
Łącznie zidentyfikowano ponad dwa tysiące ofiar, z których zdecydowana większość to kobiety.
Interpol podaje, że w operacji o nazwie Global Chain, która miała miejsce między 8 a 12 czerwca, brało udział 40 tys. funkcjonariuszy z Afryki, obu Ameryk, Azji i Europy. Łącznie skontrolowano ponad 565 tys. osób, 20 tys. lokalizacji, 140 tys. pojazdów, 6 tys. samolotów i statków.
Szczegóły międzynarodowej akcji agencja ujawniła dopiero w poniedziałek 6 lipca.
W sumie w 45 krajach zidentyfikowano 2070 ofiar lub potencjalnych ofiar, z których zdecydowana większość to kobiety. Lista ofiar obejmuje też 162 dzieci. Najwięcej ofiar pochodziło z Argentyny, Kolumbii, Wenezueli, Mołdawii i Nepalu. Większość była wykorzystywana seksualnie, 20 proc. zmuszono do popełnienia przestępstwa, 11 proc. do pracy, a 2 proc. do żebractwa.

Operacja Global Chain była koordynowana zdalnie
W Belgii aresztowano 17 osób z siatki zajmującej się handlem nieletnimi dziewczętami, które były rekrutowane za pośrednictwem serwisów społecznościowych i zmuszane do prostytucji w Belgii lub Francji. Zidentyfikowano 22 ofiary, w tym jedną Polkę.
Władze Ukrainy oskarżyły dwie osoby o przestępstwa wyzysku pracowniczego. Ofiarami było 13 osób z niepełnosprawnościami, które mieszkały w ośrodku rehabilitacyjnym w obwodzie winnickim. Podejrzani zmuszali ich do pracy.
Francuskie władze odkryły zorganizowaną siatkę prostytucji prowadzącą trzy salony masażu w Lille i Paryżu. Operacja z udziałem ponad 30 funkcjonariuszy doprowadziła do aresztowania dwóch Chińczyków, zabezpieczenia pięciu ofiar oraz zajęcia ponad 73 tys. euro w gotówce, pojazdu, dóbr luksusowych i zamrożenia kont bankowych.
Władze Islandii wysłały zespoły obserwacyjne do dwóch domów publicznych, prowadzonych przez chińską siatkę przestępczą. Nagrano ponad 50 klientów, z których pięciu aresztowano.
Operacja Global Chain była koordynowana zdalnie z dwóch międzynarodowych centrów dowodzenia: w Rio de Janeiro i Skopje, stolicy Macedonii Północnej.
Kilka przestępczych sieci zostało całkowicie zdemaskowanych i rozmontowanych, częściowo poprzez kontrole na przejściach granicznych i lotniskach. Według Interpolu kluczową rolę odegrała wymiana informacji wywiadowczych między agencjami bezpieczeństwa za pośrednictwem bezpiecznej całodobowej sieci komunikacyjnej.
„Operacja ta dowodzi, że siatki przestępcze potrafią nieustannie dostosowywać się do zmieniających się warunków ekonomicznych, wzorców migracji i wydarzeń geopolitycznych"
Akcja Interpolu potwierdziła rosnący trend handlu ludźmi
Międzynarodowa agencja policyjna skoordynowała działania ze swoimi regionalnymi odpowiednikami: Europolem i Ameripolem, a także europejską agencją graniczną Frontex.
Federalne Biuro Śledcze Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy włączyło się w taką inicjatywę, wspierając ją specjalistyczną wiedzą w zakresie identyfikacji ofiar i śledzenia nielegalnych przepływów finansowych. Władze USA aresztowały 16 osób, w większości z Gwatemali, pod zarzutem handlu ludźmi w celu wykorzystywania seksualnego.
Operacja potwierdziła rosnący trend handlu ludźmi z Ameryki Łacińskiej. Ofiary są wykorzystywane do pracy przymusowej w Europie. Aż 10 proc. zidentyfikowanych osób pochodziło z tego regionu.
W ramach operacji władze Kolumbii uruchomiły kampanię prewencyjną na lotniskach, aby podnieść świadomość na temat ryzyka związanego z fałszywymi ofertami pracy za granicą.
Brazylijska policja zidentyfikowała 406 ofiar – 83 Brazylijczyków i 323 obywateli innych państw – więzionych przez międzynarodową siatkę zajmującą się wywozem ludzi do Kambodży, gdzie zmuszano ich do oszustw internetowych.

Około 50 milionów osób żyje w warunkach współczesnego niewolnictwa
Cytowany w BBC sekretarz Interpolu Valdecy Urquiza stwierdził, że handel ludźmi pozostaje jedną z najbardziej dochodowych i powszechnych form zorganizowanej przestępczości, generującą miliardy dolarów nielegalnego dochodu każdego roku.
Dodał, że wyniki operacji „pokazują, co można osiągnąć, gdy kraje współpracują ze sobą, aby rozbijać siatki przestępcze i zacieśniać współpracę między regionami".
Według ONZ i Międzynarodowej Organizacji Pracy, na świecie około 50 milionów osób żyje w warunkach współczesnego niewolnictwa, w tym 27,6 mln zmuszanych do pracy przymusowej, z czego 12 proc. to dzieci.
22 miliony kobiet i dziewcząt jest uwięzionych w przymusowych małżeństwach.
Szacuje się, że każdego roku sam proceder handlu ludźmi dotyka bezpośrednio co najmniej 2,5 miliona nowych ofiar, generując zyski przekraczające 236 miliardów dolarów rocznie.
Dzięki operacji Golobal Chain policje w różnych krajach wszczęły 465 nowych postępowań, a oprócz 1024 aresztowanych, zidentyfikowały kolejnych 201 podejrzanych, wobec których prowadzone są dalsze działania.


16.

https://gliwice.wyborcza.pl/gliwice/7,95519,32899562,kibol-napadl-na-15-latka-w-gliwicach-dorosli-sie-przygladali.html 
========
Chyba my, dzicy, nie zasługujemy na własne państwo.


17.

https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,32890266,na-polowaniu-jacek-w-zastrzelil-zone-teraz-zdal-w-pzl-egzamin.html#s=S.MT-K.C-B.1-L.1.duzy
Myśliwy Ryszard D. poluje kilkaset metrów od domu, w którym mieszka rodzina zastrzelonego przez niego naganiacza. Nigdy nie został wydalony z Polskiego Związku Łowieckiego, do niedawna był sekretarzem koła łowieckiego. Pozwolenie na broń odzyskał pięć lat po tym, jak zastrzelił człowieka.
Na polowaniu w Niemczy Jacek W. zastrzelił własną żonę. Dostał rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Pięć lat później wystąpił o pozwolenie na broń myśliwską, teraz zdaje egzamin na selekcjonera.
Kinga Z. zastrzeliła mieszkańca Gostynina, który sadził na jej polu konopie indyjskie. Nie straciła pozwolenia na broń ani nie została wydalona z PZŁ. Jest skarbnikiem koła łowieckiego, w którym prezesem jest jej ojciec.
Stefan S. podczas nocnego polowania pomylił kobietę z dzikiem z odległości 30 metrów. Kara: dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć. Dziś jest sekretarzem koła łowieckiego w Toruniu. Mąż zastrzelonej twierdzi, że to było zabójstwo.
Zainteresowanie myśliwymi, którzy odebrali życie człowiekowi na polowaniu, trwa zwykle do czasu wydania wyroku, przeważnie za nieumyślne spowodowanie śmierci i najczęściej rażąco łagodnego. Co się dzieje z nimi potem? Wielu nadal poluje… bo prawo w Polsce im na to pozwala. (…)
========
Ma rację profesorka Magdalena Środa: to mordercy.


18.

Książę Harry przegrywa proces z wydawcą „Mail” w związku z zarzutami podsłuchiwania telefonów
Książę Sussex i inne wybitne osobistości pozwały Associated Newspapers, twierdząc, że firma ta pozyskiwała materiały do artykułów, stosując nielegalne metody
Jeden z najpoważniejszych procesów przeciwko brytyjskiej prasie zakończył się druzgocącą porażką księcia Harry'ego i sir Eltona Johna. Sąd Najwyższy w Londynie oddalił wszystkie pozwy przeciwko Associated Newspapers, wydawcom „Daily Mail” i „Mail on Sunday”, orzekając, że para nie udowodniła, że kwestionowane artykuły były wynikiem nielegalnych praktyk gromadzenia informacji.

Wyrok
Orzeczenie sędziego Matthew Nicklina kończy dziesięciotygodniowy proces, który w 2022 roku rozpoczęło siedem osobistości publicznych: oprócz księcia Sussex i Eltona Johna, byli wśród nich mąż piosenkarki David Furnish , aktorki Elizabeth Hurley i Sadie Frost, aktywistka Doreen Lawrence oraz były poseł Simon Hughes. Wszyscy twierdzili, że grupa wydawnicza przez ponad dwadzieścia lat korzystała z podsłuchów, usług prywatnych detektywów, oszustw i innych nielegalnych technik w celu uzyskania poufnych informacji.
Jednak w ponad 400-stronicowym orzeczeniu sędzia stwierdził, że przedstawione dowody nie potwierdzają twierdzenia, jakoby opublikowane informacje zostały uzyskane nielegalnie. Wręcz przeciwnie, uznał za prawdopodobne, że artykuły opierały się na legalnych źródłach, takich jak współpracownicy, rzecznicy prasowi lub osoby bliskie bohaterom relacjonowanych historii. Decydującym czynnikiem było również bagatelizowanie zeznań prywatnego detektywa Gavina Burrowsa , uznanych przez oskarżenie za kluczowe. Burrows zdystansował się od wcześniejszych oświadczeń, argumentując, że nie odzwierciedlają one wiernie jego własnych twierdzeń.
Agencja Associated Newspapers określiła wyrok jako „wielkie zwycięstwo”, stwierdzając, że sąd potwierdził wiarygodność pracy swoich dziennikarzy i odrzucił oskarżenia, które uznał za bezpodstawne.

Wojna Harry'ego z tabloidami
Dla Harry'ego decyzja ta stanowi porażkę w jego długiej kampanii prawnej przeciwko brytyjskim tabloidom. W ostatnich latach książę odnosił sukcesy w starciach z innymi wydawcami, w tym z Daily Mirror i grupą News UK, co uczyniło walkę z ingerencją prasy w jej działalność centralnym tematem jego działalności publicznej. Tym razem jednak sąd orzekł jednoznacznie na korzyść Daily Mail. Powodowie ryzykują teraz poniesienie kosztów sądowych, które według szacunków krążących podczas procesu mogą sięgnąć dziesiątek milionów funtów.


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga