DRUGI OBIEG
Środa, 8 lipca 2026
1.
Wybory prezydenckie 2027: Marine Le Pen zapewnia, że będzie kandydować i będzie
prowadzić kampanię „bez elektronicznej bransoletki”
https://www.bfmtv.com/police-justice/proces/direct-proces-en-appel-du-rn-journee-cruciale-pour-marine-le-pen-fixee-sur-son-avenir-presidentiel-ce-mardi_LN-202607070156.html
Marine Le Pen została skazana na trzy lata więzienia, z czego rok miał odbyć w
areszcie domowym z elektronicznym dozorem, podczas procesu apelacyjnego
asystentów parlamentarnych posłów Frontu Narodowego. Otrzymała również
45-miesięczny zakaz pełnienia funkcji publicznych, z czego 30 miesięcy w
zawieszeniu. Zakaz ten został już odbyty.
Zaskakujący był wyrok Sądu Apelacyjnego w Paryżu, który wydał długo oczekiwany
werdykt. Sąd podtrzymał wyrok skazujący wydany w pierwszej instancji, uznając
Le Pen winną. Sędziowie potwierdzili odpowiedzialność byłej kandydatki na
prezydenta Francji w procesie asystentów parlamentarnych Frontu Narodowego w
Parlamencie Europejskim. Wyrok został jednak złagodzony w porównaniu z wyrokiem
wydanym w pierwszej instancji. Le Pen została skazana na trzy lata więzienia, w
tym dwa lata w zawieszeniu i rok w elektronicznej bransoletce.
Sąd stwierdził, że część kary została już odbyta w okresie następującym po
skazaniu w pierwszej instancji i skutecznie skrócił okres zakazu pełnienia
funkcji publicznych. W ten sposób kalendarz sądowy staje się kompatybilny z
kandydowaniem w wyborach prezydenckich wiosną 2027 roku, pozostawiając otwartą
możliwość, że skrajnie prawicowy lider będzie kandydował do Pałacu Elizejskiego
po raz czwarty.
Bransoletka elektroniczna pozostaje jednak niewiadomą. W ostatnich tygodniach
liderka Zjednoczenia Narodowego wykluczyła możliwość prowadzenia kampanii
wyborczej „jako kobieta niewolna”, sugerując, że uważa ten środek za
niekompatybilny z kandydaturą prezydencką. To, czy urządzenie rzeczywiście
będzie noszone i przez jaki okres, będzie zależało od metod jego wdrożenia i
ewentualnych odwołań.
Sąd Apelacyjny skazał też dwunastu innych współoskarżonych w tzw. sprawie
europejskich asystentów Frontu Narodowego.
Nicolas Bay, poseł do Parlamentu Europejskiego od 2014 r., został skazany na
rok w zawieszeniu (w porównaniu z 6 miesiącami w pierwszej instancji), grzywnę
w wysokości 5 tys. euro i dwuletni zakaz pełnienia funkcji w zawieszeniu.
Wallerand de Saint-Just, były skarbnik Frontu Narodowego, został skazany na
trzy lata więzienia w zawieszeniu, rok zakazu pełnienia funkcji publicznych i
grzywnę w wysokości 50 000 euro.
Zapytany o skazanie Marine Le Pen po konferencji prasowej w Syrii, dokąd
podróżuje, Emmanuel Macron stwierdził, że „zdrowe dla demokracji jest to, że
prezydent nie komentuje orzeczeń sądowych”.
Wieczorem Marine Le Pen wystąpiła w głównym wydaniu wiadomości sieci TF1 i
powiedziała: „Kandyduję w wyborach prezydenckich”. „Będę prowadzić kampanię bez
elektronicznej bransoletki”
„Mam możliwość odwołania się do Sądu Kasacyjnego, a to zawiesza wykonanie
wyroków wydanych przez Sąd Apelacyjny” – uzasadniała liderka deputowanych Rassemblement
National.
Potem zadeklarowała: „Od dzisiaj kandyduję w wyborach
prezydenckich” i „nie zmienię zdania”. „Nie ma już scenariusza, w którym nie
mógłbym kandydować” – zapewniła.
Marine Le Pen, która jest już oficjalnie kandydatką na prezydenta, dziś
wieczorem uruchomiła stronę internetową swojej kampanii.
Przedstawicielka RN zamieściła również w mediach społecznościowych plakat
wyborczy i hasło „Dla Francji renesans”.
2.
Posłowie do Parlamentu Europejskiego mają rozpocząć kontrolę skrajnie
prawicowej ESN
Niemiecka AfD jest partią partnerską paneuropejskiego ugrupowania
https://www.euractiv.com/news/meps-set-to-start-scrutiny-of-far-right-esn/
Parlament Europejski zezwolił na rozpoczęcie procedury, która umożliwi Urzędowi
ds. Europejskich Partii Politycznych (APPF) sprawdzenie, czy skrajnie prawicowa
partia Europa Suwerennych Narodów (ESN) szanuje wartości założycielskie Unii
Europejskiej , co jest warunkiem koniecznym do utrzymania jej rejestracji i
uzyskania dostępu do funduszy europejskich.
Zielone światło przyszło w tajnym głosowaniu: 414 posłów do Parlamentu
Europejskiego głosowało za śledztwem, 224 było przeciw, a 18 wstrzymało się od
głosu.
Wśród przedstawicieli ESN są skrajnie prawicowa partia niemiecka AfD, francuska
partia Reconquête i Futuro Nazionale Roberto Vannacciego z Włoch.
Głosowanie w Strasburgu
Decyzja Izby nie odnosi się do zasadności zarzutów ani nie ma bezpośrednich
konsekwencji dla strony, ale stanowi krok proceduralny niezbędny do wszczęcia
dochodzenia przez APPF. Urząd poinformował instytucje europejskie o czynnikach,
które wzbudziły wątpliwości co do przestrzegania przez ESN zasad zapisanych w
Traktatach, w tym demokracji, praworządności i ochrony praw podstawowych.
Po raz pierwszy uruchomiono procedurę przewidzianą w rozporządzeniu w sprawie
europejskich partii politycznych. Po zakończeniu przeglądu Urząd może
zaproponować usunięcie ESN z rejestru europejskich partii politycznych. Decyzja
ta może wejść w życie wyłącznie w przypadku braku sprzeciwu ze strony
Parlamentu Europejskiego lub Rady.
Głosowanie wywołało konflikt między grupami politycznymi. Europejscy
Konserwatyści i Reformatorzy (ECR), do których należą m.in. Bracia Włosi, oraz
Liga, głosowali przeciwko. Współprzewodniczący ECR, Patryk Jaki, nazwał
procedurę „śmieszną i niedemokratyczną”, argumentując, że nie chodzi o
konkretny przypadek ESN, lecz o „wolność słowa” grup mniejszościowych.
========
Biedny, prześladowany demokrata!
3.
Farage mówi, że rezygnuje, ale będzie kandydował w wyborach uzupełniających
„ludzie kontra establishment”
https://www.theguardian.com/politics/live/2026/jul/07/nigel-farage-reform-uk-donations-investigations-parliament-electoral-commission-defence-nato-keir-starmer-latest-news-updates
Nigel Farage sensacyjnie zrezygnował z funkcji posła w Westminsterze, ale się
nie poddaje. Zamiast tego, kandyduje ponownie i zapowiada „ostateczną bitwę z
establishmentem”, co zapoczątkowuje wybory uzupełniające, które chce (ponownie)
wygrać w swoim okręgu Clacton-on-Sea w hrabstwie Essex. „Zrezygnuję z funkcji
posła” – ogłosił dziś w zaskakującym przemówieniu wideo lider prawicowej partii
Reform UK, obecnie prowadzącej w sondażach – „prowokując w ten sposób wybory
uzupełniające, które mam nadzieję odbędą się jak najszybciej. Postanowiłem, że
mieszkańcy Clacton ocenią moje działania. To będą wybory uzupełniające między
ludźmi a establishmentem. Będzie to okazja, by powiedzieć całemu
establishmentowi, żeby poszedł do diabła, by powiedzieć mu w jasnych słowach,
dokąd może pójść”.
Ujawnienia dotyczące darowizn
W ostatnich tygodniach Nigel Farage był wstrząsany rewelacjami na temat
podejrzanych darowizn i otaczających go kontrowersyjnych postaci, co wywołało
spekulacje na temat jego ewentualnego wycofania się z polityki, tak jak miało
to miejsce bezpośrednio po referendum w sprawie Brexitu. Ale nie. Farage nadal
walczy. „Wielka Brytania jest na kolanach, obywatele o tym wiedzą i
potrzebujemy zmian, i to natychmiast” – dodaje. „To, co stało się z moją córką,
było kroplą, która przelała czarę goryczy (Farage ma na myśli kilku
dziennikarzy, którzy podobno oblegali ją w ostatnich dniach, red.). Dosyć tego.
W weekend zadałem sobie pytanie: co powinienem zrobić? Mógłbym odejść z
polityki i wyjechać, żeby zarabiać dużo pieniędzy. Mógłbym przeprowadzić się do
Stanów Zjednoczonych, gdzie otrzymałem już wiele ofert. Wtedy pomyślałem:
dlaczego miałbym pozwolić mediom oceniać mnie dzisiaj lub pisać, jak zostanę
zapamiętany w historii, skoro nie zrobiłem nic złego?”.
Wyzwanie ponownego biegania
„Długo się nad tym zastanawiałem i dziś podjąłem decyzję” – podsumował Farage –
„i dlatego będę kandydował w tych wyborach uzupełniających. Będę walczył o
zwycięstwo. Będę walczył o kontynuację rewolucji politycznej zapoczątkowanej
przez Reformę. Chcę powiedzieć wyborcom z Clacton: jeśli ja wygram, to wy
wygracie. Bo jeśli ja przegram, to oni wygrają. A z dwiema starymi partiami
(Partią Pracy i Konserwatystami, red.) nigdy nie osiągniemy radykalnej zmiany,
której potrzebujemy, by podnieść Wielką Brytanię, która już jest na kolanach”.
Nigel Farage jest wstrząśnięty rewelacjami dotyczącymi darowizn w wysokości
miliona funtów i kontrowersjami, które ogromnie się nasiliły, odkąd lider
Reform UK został posłem do Izby Gmin z okręgu Clacton-on-Sea w maju 2024 roku.
W związku z tym, jako członek Izby Gmin, jest on zobowiązany do deklarowania
wszystkich przepływów pieniężnych w ciągu 12 miesięcy poprzedzających jego
wybór. Farage nie zrobił tego jednak w przypadku wszystkich otrzymanych
transferów, przede wszystkim bezzwrotnej darowizny o wartości oszałamiających 5
milionów funtów od brytyjsko-tajskiego kryptomilardera Christophera Harborne'a.
Dar kryptowalut
Brytyjski prawicowy lider populistyczny twierdził, że nie musiał deklarować
darowizny w kryptowalutach, otrzymanej przed ogłoszeniem swojej kandydatury do
parlamentu w 2024 roku, ponieważ była to „darowizna osobista” niezwiązana z
polityką. Farage wielokrotnie zmieniał jednak wersję wydarzeń dotyczącą tej
darowizny. Najpierw mówił o niej jako o pieniądzach potrzebnych do zapewnienia
sobie bezpieczeństwa, a potem jako o nagrodzie za Brexit. Kiedy „Repubblica”
zapytała go o to trzy tygodnie temu, lider populistyczny określił ją jako „dar
bezwarunkowy”: „Jestem urodzonym indywidualistą. To był dar bezwarunkowy, który
zagwarantuje mi dożywotnią ochronę. Grożą mi śmiercią, a państwo nie chce mi
pomóc”.
Farage powtórzył tę samą kwestię w swoim dzisiejszym przemówieniu: „Nie macie
pojęcia, ile gróźb śmierci otrzymuję każdego dnia. Kiedyś, gdy piłem w pubie,
otoczyło mnie 50 osób i miałem szczęście, że udało mi się uciec samochodem”.
Farage niedawno upierał się, że „dar” Harborne’a to „całkowicie prywatna
sprawa” i odmówił ujawnienia czy część tej sumy przeznaczono na bezpieczeństwo
osobiste, czy na jakiś inny cel: „Mogę ją wydać, jak chcę, nawet na Ferrari”.
Poza tym, że wybory uzupełniające, ogłoszone dziś przez Farage'a, są hazardem
politycznym, mogą okazać się bardzo sprytnym posunięciem. Jeśli zostanie
ponownie wybrany, będzie zmuszony do zadeklarowania wyłącznie darowizn
otrzymanych w ciągu ostatnich 12 miesięcy, począwszy od sierpnia lub września
2026 roku, a nie od maja 2024 roku (jak miało to miejsce od czasu jego
pierwszego wyboru do Westminsteru w maju 2024 roku). Wyeliminowałoby to
konieczność cofnięcia się do maja 2023 roku, a tym samym pozwoliłoby na
stłumienie śledztw i kampanii przeciwko niemu.
„Prasa i establishment chciały mnie uderzyć”
„Prasa i establishment chciały mnie zaatakować, ponieważ jesteśmy partią
wiodącą w sondażach i chcemy zmienić Wielką Brytanię” – oskarża król Brexitu –
„ale nie zrobiłem nic złego, nie złamałem prawa, nie sprzeniewierzyłem
publicznych pieniędzy i tak naprawdę nigdy nie ubiegałem się o zwrot kosztów
jako poseł. Zarabianie pieniędzy nie jest przestępstwem. W latach 90.
pracowałem na giełdzie i miałem bardzo lukratywną karierę. Zrezygnowałem z tego
wszystkiego, płacąc ogromną cenę: dwadzieścia lat zasiadania w Parlamencie
Europejskim kosztowało mnie ogromne pieniądze. Ale zrobiłem to, ponieważ miałem
cel, przekonanie: Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską wraz z
Brexitem”.
Farage kontynuuje: „Pod koniec tej podróży zostałem z bardzo małą ilością
pieniędzy. Ale przez ostatnie dziesięć lat pisałem książki i artykuły,
występowałem na konferencjach, pracowałem jako komentator i prezenter oraz
inwestowałem. Promowałem jeden lub dwa produkty finansowe, a ci, którzy
posłuchali moich rad, zainwestowali ponad dwukrotnie więcej kapitału, z czego
jestem bardzo zadowolony. W latach 2021-2024 intensywnie pracowałem jako
influencer, mając ponad siedem milionów obserwujących w mediach społecznościowych.
Tak, odniosłem znaczny sukces finansowy w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Ale
samo to nie powinno być uważane za przestępstwo”.
Oskarżenia wobec jego osoby naprawiającej
Ale darowizna w wysokości 5 milionów dolarów to zaledwie wierzchołek góry
lodowej. Śledztwo „Sunday Times” w niedzielę skupiło się na jego pomocniku i
głównym doradcy, 32-letnim arystokracie George'u Cottrellu, aresztowanym za
pranie brudnych pieniędzy na lotnisku w Chicago w 2016 roku, tuż przed powrotem
z Farage'em z Narodowej Konwencji Republikanów w Stanach Zjednoczonych.
Cottrell był znany w świecie kryptowalut i hazardu (z którym zmagał się w
młodości, musiał rzucić szkołę, a w pewnym momencie przeprowadził się do
Czarnogóry, zanim wrócił do pracy z królem Brexitu).
Według brytyjskiego tygodnika, w 2024 roku Farage otrzymał prezenty pieniężne i
inne świadczenia, takie jak bezpłatne korzystanie z czteropiętrowego domu w
pobliżu Pałacu Buckingham, od samego „Posh George’a”, jak nazywany jest
Cottrell. Cottrell wspierał go od czasu kampanii na rzecz Brexitu, a jego
matka, Fiona, przez pewien czas spotykała się nawet z ówczesnym księciem
Karolem, obecnie królem. Dwie z tych darowizn zostały zadeklarowane przez
Farage’a dla Parlamentu: jedna w wysokości 9000 funtów w kwietniu 2024 roku i
jedna w wysokości 15 000 funtów w grudniu tego samego roku (w lipcu tego samego
roku, kiedy został posłem), ale są też inne niezadeklarowane, w tym wydatki na
ochronę Farage’a i płatności dla personelu zarządzającego jego mediami
społecznościowymi.
Co więcej, „The Times” doniósł, że po referendum w sprawie Brexitu 62-letni
Farage i jego partnerka zdołali w ciągu ostatniej dekady zbudować portfel
nieruchomości wolnych od hipoteki, składający się z pięciu domów o łącznej
wartości ponad 4 milionów funtów, za pośrednictwem spółki z ograniczoną
odpowiedzialnością. Jednak co najmniej dwie z tych nieruchomości nie zostały
zgłoszone do rejestru Izby Gmin. Lider Reform UK powiedział dziś, że „nigdy w
życiu nie był tak wściekły po tym, jak „The Times” opublikował zdjęcie domu, w
którym mieszka moja córka, który jest teraz oblegany przez dziennikarzy, takich
jak ci ze Sky i innych”. Sky zaprzeczył, jakoby kontaktował się z córką
Farage’a.
Opłata za promocję sztabek złota
Co więcej, niedawno odkryto, że Farage otrzymywał 22 500 funtów za godzinę za
promowanie sztabek złota, zgodnie z najnowszą aktualizacją rejestru interesów
finansowych posła. Całkowite wynagrodzenie, wynoszące 270 000 funtów, jest
najwyższą kwotą, jaką Farage zadeklarował za działalność poza parlamentem od
czasu swojego wyboru dwa lata temu, jak donosi „The Independent”. Lider Reform
UK wyjaśnił, że kwota ta, wypłacana przez Direct Bullion, dla którego pełni
funkcję ambasadora marki, odpowiadała szacunkowemu zaangażowaniu „do czterech
godzin miesięcznie” w okresie trzech miesięcy. Farage jest uważany za jednego z
najlepiej zarabiających posłów w tej kadencji parlamentarnej za działalność
poza Izbą Gmin, co stanowi kolejny czynnik przeczący jego określeniu jako
„człowieka ludu”.
========
Trochę złodziej, spory krętacz, cenny agent Moskwy, wielki survsyn.
4.
https://www.pravda.com.ua/articles/2026/07/07/8042727/
„Dżina nienawiści łatwo wyzwolić, ale trudno będzie go odeprzeć” – mówi
Wołodymyr Wiatrowycz, jeden z najsłynniejszych ukraińskich badaczy ruchu
wyzwoleńczego i stosunków ukraińsko-polskich, a w latach 2014–2019 szef
Instytutu Pamięci Narodowej .
26 maja Wołodymyr Zełenski podpisał dekret przyznający Oddzielnemu Centrum
Operacji Specjalnych „Północ” w ramach SSO honorowy tytuł „imienia Bohaterów
UPA”. Jest mało prawdopodobne, aby decyzja ta była punktem wyjścia do obecnego
zaostrzenia stosunków między Ukrainą a Polską. Jednak polscy politycy odebrali
ten dekret jako przepustkę, którą nie mogli nie wykorzystać. Przeciwnicy
polityczni – prezydent Nawrocki i premier Tusk – zjednoczyli się w krytyce
Ukrainy.
Długo oczekiwana decyzja Rady Najwyższej o utworzeniu Panteonu Narodowego,
przyjęta niemal konstytucyjną większością głosów, wywołała równie ostrą
reakcję. W Polsce odebrano ją jako kolejny sygnał polityczny z Kijowa.
Dzisiejsze skupienie się polskiej przestrzeni informacyjnej na temacie UPA
budzi niepokojące skojarzenia z tym, jak historia stała się kiedyś jednym z
instrumentów rosyjskiej presji na Ukrainę – z tą różnicą, że mówimy tu o jednym
z kluczowych sojuszników w czasie wojny.
W poniedziałek wieczorem, 6 lipca, polskie Ministerstwo Obrony Narodowej
odtajniło dane dotyczące wielkości pomocy wojskowej dla Ukrainy w odpowiedzi na
prawicowe oskarżenia o tajne przekazywanie rakiet Patriot, które rzekomo miało
osłabić zdolności obronne Warszawy. (…)
5.
https://www.eurointegration.com.ua/articles/2026/07/7/7241026/
Obecne pogorszenie stosunków między Kijowem a Warszawą z pewnością odbije
się na życiu Ukraińców w Polsce.
Warto jednak zdać sobie sprawę: zmiany w nich stały się zauważalne na długo
przed obecnym kryzysem. Wybory parlamentarne w 2023 roku pokazały, że
konsekwentnie antyukraińskie stanowisko partii Konfederacja nie tylko
przyciągnęło do niej wyborców, ale także zachęciło innych populistów do
bardziej agresywnej retoryki. Stało się to szczególnie widoczne w wyborach
prezydenckich w 2025 roku.
W rywalizacji o kolejne idee antyukraińskie prym wiedzie prokremlowska formacja
„Konfederacja Korony Polskiej” Grzegorza Brauna, ale biorą w niej udział
wszyscy – od Prawa i Sprawiedliwości, przez Polskie Stronnictwo Ludowe, po
„Koalicję Obywatelską”.
Rząd nieudolnie radzi sobie z tym kryzysem.
Jego reakcją było stopniowe pozbawianie niektórych Ukraińców dostępu do usług
publicznych i świadczeń socjalnych.
Jednak w ten sposób rząd Donalda Tuska jedynie potwierdza roszczenia
rozwścieczonej prawicy.
Spektakl deportacji, który przypadkowo dotyka obywateli Ukrainy, niszczy
poczucie przewidywalności u osób, które znalazły schronienie w Polsce przed
wojną. Przypomina im, że są rzekomo „najgorszym rodzajem” ludzi.
Jednocześnie takie działania rządu nie uciszają tych, którzy – w zgodzie z
rosyjskimi interesami, choć niekoniecznie przy rosyjskim wsparciu – szerzą
wrogość wobec Ukrainy i jej obywateli. Krytyka dotyczy nie tylko pomocy
socjalnej dla ukraińskich uchodźców, ale także pomocy gospodarczej dla Ukrainy,
która zmaga się z potężnym zagrożeniem dla swojej państwowości. A nawet pomocy
wojskowej.
Jak Ukraińcy mieszkający w Polsce reagują na takie zmiany? Na to pytanie
starano się odpowiedzieć w badaniu „Nie jesteśmy tu u siebie.
Ukraińscy migranci i uchodźcy o relacjach z Polakami”, przeprowadzonym w
kwietniu i maju tego roku przez autorów artykułu na zlecenie Krytyki
Politycznej. Badanie opierało się na wywiadach z Ukraińcami mieszkającymi w
Polsce.
Jak okazać wdzięczność?
Wbrew oczekiwaniom, zmiany w przepisach dotyczących uchodźców ukraińskich,
przede wszystkim w zakresie udzielania pomocy „800+” (miesięczne wypłaty w
wysokości 800 zł na każde dziecko poniżej 18. roku życia) oraz zakończenia
ochrony czasowej, dotknęły życie zaledwie kilku osób.
Są to głównie osoby starsze, a także te, które zmagają się z poważnymi
problemami zdrowotnymi.
Jednak dyskusje w Sejmie i poza nim, towarzyszące wspomnianym zmianom,
spowodowały ochłodzenie stosunków polsko-ukraińskich w ich najbardziej
konkretnym, namacalnym wymiarze – stosunków między Polakami i Ukraińcami
mieszkającymi w Polsce.
Z raportu Instytutu Spraw Publicznych, Deloitte i Ipsos z maja 2026 r. wynika,
że Polacy w większości oczekują od obcokrajowców czterech rzeczy: chęci pracy i
niezależności finansowej (46% wskazań), poszanowania prawa (45%), płacenia
podatków i składek w Polsce (44%) oraz legalnego pobytu (41%).
Większość naszych rozmówców spełniała te wymagania.
To jednak wciąż za mało, żeby uzyskać zgodę.
Już po zmianie zasad udzielania pomocy finansowej „800+” ukraińskim uchodźcom,
która miała miejsce w październiku 2025 r., a także po burzliwych dyskusjach w
trakcie kampanii prezydenckiej i zawetowaniu przez Karola Nawrockiego poprawek
do ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, regularne sondaże pokazują jedynie
dalsze pogorszenie nastawienia do Ukraińców.
Rząd rozpoczął szeroko zakrojoną kampanię deportacyjną, obejmującą również
wykroczenia administracyjne popełnione przez cudzoziemców. W 2026 r. akcja ta
skupiła się głównie na Ukraińcach.
Obietnica Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, złożona w
październiku 2025 r. i powtórzona w marcu 2026 r., dotycząca zmiany ustawy o
obywatelstwie powinna utrudnić drogę do naturalizacji, przede wszystkim
obywatelom Ukrainy.
Praca, więcej pracy i wieczny tymczasowy pobyt oraz wydalenie z kraju, jeśli
masz pecha i trafisz na celownik prawicowych blogerów. Wydaje się, że to są
warunki przyjęcia Ukraińców, którzy przychodzą z góry, od nominalnie
liberalnego rządu.
Nasi respondenci zdają sobie sprawę z istnienia stereotypu „wymagającego i
niewdzięcznego” Ukraińca; jeśli odpierają zarzut bycia wymagającym opowieściami
o tym, ile i jak ciężko pracują, to w jaki sposób można udowodnić, że jest się
wdzięcznym?
Ta kwestia jest szczególnie niepokojąca dla uchodźców wojennych. Jeden z
rozmówców opowiedział o postach prominentnych Ukraińców w mediach
społecznościowych, publicznych rytuałach wdzięczności podczas obchodów Dnia
Niepodległości w Warszawie, kiedy to cały Plac Zamkowy skandował „Dziękujemy”.
Ale jednocześnie przyznaje, że nie wie, w jaki sposób ona osobiście lub cała
społeczność mogłaby odpowiednio wyrazić Polakom swoją wdzięczność.
Inna respondentka, mieszkająca na wsi od wielu lat, szczerze opowiedziała o
swoim ciężarze: wiecznym zadłużeniu i niepewności, jaka forma wdzięczności
będzie „wystarczająca”. Pytanie, czy komu to wystarczy, czym to jest mierzone,
z jakiego powodu – pozostaje niewypowiedziane.
Zaprzeczenie jako ratunek w trudnych czasach
Jak Ukraińcy radzą sobie z tym napięciem?
Oczywiście, niektórzy rozważają odejście, ale są to plany trudne do
zrealizowania ze względów finansowych i psychologicznych. Dlatego pojawiają się
inne strategie do codziennego użytku.
Pierwszą i najczęstszą strategią łagodzenia napięcia jest wycofanie się z
przestrzeni publicznej (usunięcia) i autocenzura, zwłaszcza językowa.
Na przykład jedna z respondentek, emerytka, powiedziała, że w środkach
komunikacji miejskiej stara się nie rozmawiać po rosyjsku, ani nawet po
ukraińsku.
Inna respondentka, matka, opisała, jak po nieprzyjemnym incydencie w autobusie
zaczęła uczyć swoje dziecko, aby nie mówiło po ukraińsku poza wyznaczonymi,
bezpiecznymi miejscami.
Język ojczysty staje się ryzykiem, które trzeba wziąć pod uwagę.
Drugą strategią jest dystans poznawczy, typowy dla osób o wysokim kapitale
społecznym.
Jeden z rozmówców, doktor ekonomii, krytykuje same uogólnienia: „Krytycznie
podchodzę do stwierdzeń, że ktoś żyje na cudzy koszt; odniosę się do danych
dotyczących wysokości płaconych podatków”.
Jednocześnie tak demonstracyjna niechęć do narzekania – będąca zarówno
deklarowaną niezależnością, jak i odrzuceniem roli ofiary – stała się częścią
jej autonarracji o sobie jako osobie wartościowej, silnej i inteligentnej.
Strategia ta chroni przed bezsilnością, ale jej cena jest subtelna: zamyka
możliwość bezpośredniego mówienia o niesprawiedliwości.
Trzecią strategią jest usunięcie się z przestrzeni kontaktu, w szczególności z
przestrzeni cyfrowej.
Ukraińscy uchodźcy starają się nie czytać polskich wiadomości o Ukrainie i
komentarzy pod nimi, bo wiedzą, co tam zobaczą.
Jedna z rozmówczyń, posiadająca obywatelstwo polskie, zrezygnowała z udziału w
dyskusjach online, aby, jak sama mówi, „nie relacjonować botów”. Jednocześnie
jednak zauważa ważną rzecz: „To ci sami ludzie, którzy głosują na Grzegorza
Brauna (lidera antyukraińskiej partii Konfederacja Korony Polskiej). To nie
boty, to prawdziwi ludzie”.
Czwartą strategią jest amortyzacja poprzez aktywną działalność społeczną.
Jedna z naszych rozmówczyń, walcząca o prawa swojego ojca, eksmitowanego z domu
pomocy społecznej, napisała jednocześnie do Rzecznika Praw Obywatelskich,
wojewody, prezydenta miasta i konsulatu Ukrainy, dzień po dniu dokumentując
sprawę i przygotowując wystąpienie dla mediów.
Inny rozmówca, kierownik projektu z wieloletnim doświadczeniem w Polsce,
poprowadził międzynarodowe seminarium na temat ukrainofobii w krajach Unii
Europejskiej.
To amortyzacja ciosu otrzymanego dzięki efektywności i być może najzdrowsza
reakcja na wrogość, jaką można sobie wyobrazić. Ale to również strategia
dostępna tylko dla tych, którzy dysponują językiem, wiedzą prawniczą, kapitałem
społecznym i zasobami czasowymi. Dla emeryta z utraconą emeryturą w wysokości
trzystu złotych pozostaje ona nieosiągalna.
Najgłębszą i zarazem najbardziej niepokojącą strategią jest represja.
Model „wszystko w porządku” polega na deklarowaniu braku kontaktu z wrogością
przy jednoczesnym opisywaniu jej konkretnych epizodów w tej samej rozmowie.
Słychać stanowcze, kategoryczne zaprzeczenie („nigdy”, „nie ma złego Polaka”,
„nie czułem tego”), a chwilę później – konkretny, żywo zapamiętany incydent.
To nie jest sprzeczność wynikająca z zapomnienia czy nieszczerości. To
struktura ochronna, „wszystko jest w porządku”, tarcza chroniąca przed
rzeczywistością.
Przykładem jest uchodźczyni z obwodu chersońskiego, która na początku rozmowy
stanowczo oświadczyła: „Nie spotkałam w życiu ani jednego złego Polaka, mam
szczęście”. Następnie w tej samej rozmowie opisała trzy zdarzenia: mężczyznę,
który krzyczał „jedź na Ukrainę” w pobliżu szkoły, scenę na przystanku
autobusowym, gdzie pijany mężczyzna krzyczał do niej „Ukraińcu, jedź na
Ukrainę”, oraz słuszne ostrzeżenia jej koleżanek przed „udawaniem
głuchoniemych” podczas masowych zgromadzeń w Warszawie.
Tylko jedna z osób udzielających wywiadu, która początkowo twierdziła, że
wszystko jest w porządku, a następnie opisała serię nieprzyjemnych zdarzeń,
przyznała, że jest coraz gorzej”, gdy zmuszono ją do porównania jej historii z
własną.
Inni, jak się wydaje, postanowili świadomie zignorować zmiany zachodzące w
kwestii Ukraińców w Polsce.
* * * * *
Od połowy 2026 roku w Polsce zmierzamy ku rzeczywistości, w której więzi
polsko-ukraińskie będą nadal liczne, codzienne i przede wszystkim transakcyjne:
praca, sklep, szkoła, instytucja.
Jednocześnie jednak jest to rzeczywistość, w której najbardziej wymagający
emocjonalnie poziom relacji – uznanie, przynależność, podmiotowość polityczna –
pozostaje niedostępny dla osób o innym akcencie. A jeśli już jest komuś
oferowany, to tylko warunkowo, na określony czas, w zamian za odpowiednią dawkę
wdzięczności.
To rzeczywistość, w której nasi rozmówcy mogą funkcjonować – i większość z
nich, jako ludzie inteligentni, będzie funkcjonować dobrze.
Ale to nie jest rzeczywistość, którą zazwyczaj nazywamy „domem”.
6.
Bazy wojskowe USA w Europie
Sieć lotnisk, portów, koszar, bunkrów i radarów. To tarcza stworzona
osiemdziesiąt lat temu, by chronić Europę przed sowiecką inwazją, a obecnie
stanowi punkt wyjścia dla kampanii USA na Bliskim Wschodzie i w Afryce.
Garnizon, który Donald Trump chce teraz ograniczyć.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/07/07/news/basi_militari_usa_in_europa_italia-425454524/?ref=RHLF-BG-P3-S1-T1-PP
Od samego początku bazy amerykańskie pełniły podwójną funkcję. Z jednej strony
miały one wzmocnić Sojusz Atlantycki, a tym samym chronić Europę Zachodnią
przed groźbą inwazji ze strony „bloku komunistycznego”. Obecność wojskowa w
Niemczech Zachodnich i północno-wschodnich Włoszech miała spowolnić ofensywę
dywizji pancernych Układu Warszawskiego, dając czas na przerzut posiłków za
ocean: żołnierzy, którzy mieli znaleźć cały potrzebny sprzęt w europejskich
magazynach – od czołgów po armaty, od namiotów po jeepy. Gwiaździsty garnizon
był ogromny: z 475.000 żołnierzy w szczytowym okresie pod koniec lat 50. XX
wieku, ustabilizował się na poziomie około 350.000 ludzi, dysponujących około
6000 czołgów i 800 samolotów myśliwskich.
Jednocześnie sieć baz służyła interesom Waszyngtonu. Pozwalała – jak głoszą
podręczniki – na „projekcję siły” w konfrontacji z ZSRR. Uczynił to za pomocą
broni jądrowej, począwszy od rakiet Jupiter o ograniczonym zasięgu
rozmieszczonych w Apulii i Turcji na początku lat 60.: pozycji, które
umożliwiały bezpośrednie uderzenie w Rosję. To właśnie to zagrożenie skłoniło
Chruszczowa do wysłania broni jądrowej na Kubę, co wywołało kryzys w 1962 roku,
zakończony porozumieniem eliminującym oba kontyngenty rakietowe. Ta sama
sytuacja powtórzyła się w końcowym etapie zimnej wojny z „europociskami”:
amerykańskimi Pershingami i cruise stacjonującymi na Sycylii i w Niemczech w
odpowiedzi na moskiewskie SS-20.
Podwójne życie amerykańskich baz skierowane było jednak również ku krajom,
które je gościły, stając się ośrodkami wpływów politycznych, by utrzymać je w
obrębie orbity atlantyckiej. Do działań prawnych dodano tajny wymiar, który we
Włoszech – według śledztw sądowych i dokumentów Komisji Parlamentarnej ds.
masakr – aktywnie przyczynił się do ataków w ramach „strategii napięcia”.
Po upadku Muru Berlińskiego sieć ta przeżyła chwilę niepewności. Iluzja
wywołana „końcem historii” szybko ograniczyła obecność wojskową USA. Zgodnie z
porozumieniami rozbrojeniowymi, arsenały jądrowe i część broni konwencjonalnej
zostały zdemontowane: we Włoszech dosłownie zniszczono wszystkie 112 pocisków eurorakiet
w Comiso i trzy tysiące pojazdów opancerzonych zgromadzonych w amerykańskich
magazynach. Zamknięto dziesiątki obiektów infrastrukturalnych – amerykańskich
lub NATO pod dowództwem USA: na przykład kwaterę główną i koszary w Weronie;
dwa dowództwa okopane w górach Veneto; bazę okrętów podwodnych z bronią atomową
na sardyńskiej wyspie La Maddalena; lotnisko w Comiso z hangarami pancernymi i
miejscami zakwaterowania dla tysięcy ludzi.
Konflikty na Bałkanach – których kulminacją był 1999 rok, kiedy NATO przez 77
dni bombardowało Serbię podczas konfliktu w Kosowie – oraz operacje przeciwko
rządom Saddama Husajna w Iraku, rozpoczęte w 1991 roku, przesunęły punkt
ciężkości amerykańskich operacji na Bliski Wschód. Ta transformacja, rozpoczęta
po 11 września 2001 roku, zaowocowała ogromnymi inwestycjami w modernizację
niektórych garnizonów we Włoszech, często odbudowując je od podstaw: Vicenza,
Neapol, Sigonella, Camp Darby i Aviano przeszły gruntowny remont. W tym okresie
w Europie Wschodniej powstały nowe bazy – najpierw tymczasowe, a następnie
stałe.
Obiekty te mają służyć wyłącznie wspieraniu amerykańskich inicjatyw w Azji i
Afryce, nie przyczyniając się bezpośrednio do bezpieczeństwa państw-gospodarzy.
Nawet system obrony przeciwrakietowej Aegis rozmieszczony w Polsce i Rumunii
podlega nie dowództwu atlantyckiemu, lecz Pentagonowi. Co więcej, w tym okresie
stosunki z Moskwą były przyjazne: stopniowe odwrócenie tej tendencji nastąpiło
od 2014 roku, wraz z okupacją Krymu przez Rosję i pojawieniem się napięć na
wschodnich granicach.
Wycofanie się USA z Iraku i Afganistanu sprawiło, że część tych działań
skoncentrowanych na Bliskim Wschodzie stała się bezużyteczna, ponieważ zostały
one również przeniesione na Afrykę, torując drogę do dyskusji pod
przewodnictwem prezydenta Obamy na temat wycofania się z Europy. W 2022 roku
inwazja na Ukrainę zawiesiła wszystko, co spowodowało gwałtowny wzrost liczby
personelu i sprzętu na Starym Kontynencie: obecność o charakterze bojowym.
Administracja Trumpa zamierza ją ograniczyć.
Instalacje wojskowe USA i NATO w Europie tworzą sieć powiązanych ze sobą
węzłów: te pierwsze działają pod kontrolą USA na mocy umów dwustronnych; te
drugie to wspólne bazy zarządzane przez wspólne dowództwo sojusznicze w celu
zapewnienia wzajemnej obrony państw członkowskich. Każda lokalizacja pełni
różne funkcje w zależności od lokalizacji. Istnieją cztery kluczowe role:
kontrola przestrzeni powietrznej, obecność morska, logistyka strategiczna i
obrona wysunięta.
Wzmocnienia Bidena przygotowują się do powrotu do kraju, ale nastąpią dalsze
cięcia, zwłaszcza w Niemczech: oczekuje się, że będzie ich o 5000 mniej niż w
2022 roku, co zwiększy ich całkowitą liczbę na kontynencie do 76 000. Siły
przeznaczone do interwencji w Europie w przypadku konfliktu również zostaną
drastycznie zredukowane – ich liczba jest tajna, ale uważa się, że przekracza
200 000 osób – co unieważni Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Trzy
dowództwa NATO zostaną przekazane Włochom, Francji i Niemcom. Członkowie
europejscy będą musieli ponieść ciężar rekompensaty za utratę amerykańskiego
odstraszania konwencjonalnego, podczas gdy odstraszanie nuklearne wydaje się
obecnie nienaruszone. Na przykład Niemcy i Holandia ogłosiły utworzenie
wspólnego korpusu armii, który – w razie konfliktu – będzie chronił państwa
bałtyckie. Problemem nie będzie wymiana samolotów, helikopterów czy czołgów,
ale raczej wyposażenie się w sprzęt, który jest dostępny w ograniczonych
ilościach — na przykład czołgiści i latające radary — lub który nie jest
produkowany — na przykład rakiety dalekiego zasięgu — lub w przypadku którego
Europejczycy nie mają autonomicznych możliwości — na przykład sieci satelitów
niskoorbitalnych.
Wielu Amerykanów – zarówno wojskowych, jak i polityków, zwłaszcza Republikanów
– krytykuje „odwrócony D-Day”. Zarówno ze względów praktycznych: zamknięcie baz
utrudni rozmieszczenie wojsk w strefach kryzysowych, jak i strategicznych,
ponieważ ograniczyłoby to możliwość zapewnienia sojusznikom bezpieczeństwa i
utrzymania globalnej strefy wpływów. Są to jednak tematy, którymi Trump nie
jest zainteresowany.
7.
Trump: „Lubię Meloni, ale nie było jej dla nas w sprawie Iranu”.
https://www.repubblica.it/politica/2026/07/07/news/trump_meloni_attacco_guerra_iran-425456861/?ref=RHLF-BG-P2-S1-T1-r35678
„Lubię Giorgię Meloni, jest dobrą osobą, ale nie była tam dla nas” w sprawie
Iranu. Donald Trump powiedział to podczas dwustronnego spotkania z Erdoganem .
W niedzielę prezydent USA powrócił do ataków na włoskiego premiera, publikując
mema na Truth Meme, na którym obaj stoją naprzeciwko siebie z komentarzem:
„Potrzebujemy nakazu sądowego”.
Trump dodał: „Nie wywierałem na nią dużej presji. Ale odmówiła angażowania się
w Cieśninę Ormuz ani w sprawy Iranu w ogóle”. Kontynuował: „Moje stosunki z nią
się pogorszyły, ale ją lubię i uważam, że jest dobrą osobą, która popełniła
błąd. Nie było jej tam dla nas i to mnie nie uszczęśliwiło”.
Magnat powiedział również: „Byłem bardzo rozczarowany NATO i szczerze mówiąc,
gdyby nie odbyło się ono w Turcji, gdzie mój przyjaciel jest bardzo silnym
liderem, bardzo silną osobą, prawdopodobnie nie wziąłbym w nim udziału. Czułem,
że muszę wziąć udział, ponieważ wiem, że włożył w to ciężką pracę”.
Prezydent USA przemawiał przed dwustronnym spotkaniem z Erdoganem, na
marginesie szczytu NATO. Dwudniowe spotkanie w Ankarze odbyło się rok po tym,
jak członkowie NATO zobowiązali się do zwiększenia wydatków na bezpieczeństwo
do 5% PKB.
„Moglibyśmy wycofać wszystkie nasze wojska z Europy” – oświadczył Donald Trump
w Ankarze, gdzie spotkał się z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem. „Europa
jest teraz zupełnie innym miejscem niż 20 lat temu, zupełnie innym, i dobrze by
było, gdyby zwrócili uwagę na imigrację i energię. Jeśli nie zwrócą uwagi na te
dwie rzeczy, nie będziemy już mieć Europy” – dodał Trump, powtarzając argument,
który już wcześniej wypowiedział.
Z Pałacu Prezydenckiego, gdzie odbyło się spotkanie, turecki przywódca
oświadczył: „Prezydent Trump zawsze dotrzymuje słowa. Wierzę, że w sprawie
programu F-35 zostanie podjęta korzystna decyzja”, zwłaszcza że Trump dodał, iż
Stany Zjednoczone zniosą sankcje wobec Turcji, ponieważ, jak powiedział, „nie
chcemy nakładać sankcji na naszych przyjaciół”.
Powrócił też do kwestii Grenlandii, która po jego powrocie do Białego Domu
doprowadziła do ostrego konfliktu z Europą. „Grenlandia powinna być
kontrolowana przez Stany Zjednoczone; jest dla nich ważna” – powtórzył Trump.
Stanowisko Stanów Zjednoczonych potwierdza się, mimo że kraje NATO najwyraźniej
zobowiązały się do znacznego zwiększenia wydatków na obronność, ogłaszając
podczas szczytu w Turcji nowe kontrakty zbrojeniowe o wartości miliardów euro.
Celem jest właśnie złagodzenie gniewu prezydenta USA Donalda Trumpa wywołanego
reakcją Europy na konflikt z Iranem.
Aby zaimponować Trumpowi jeszcze przed jego przybyciem, NATO rozpoczęło szczyt
od ogłoszenia serii informacji na temat uzbrojenia, przedstawionych na
prestiżowym forum przemysłu zbrojeniowego poprzedzającym główny szczyt.
„Sojusznicy i przedstawiciele przemysłu po obu stronach Atlantyku przedstawią
nowe, duże projekty i podpiszą kontrakty warte dosłownie miliardy dolarów” –
powiedział Rutte.
„To miliardy zainwestowane w nasze bezpieczeństwo, pobudzające nasze gospodarki
i zapewniające setki tysięcy nowych miejsc pracy”.
Wśród pierwszych ogłoszonych umów znalazły się kontrakty na nowe drony, statki
powietrzne służące do tankowania w powietrzu i statki powietrzne zwiadowcze.
Mają one wzmocnić zdolność Europy do samoobrony.
Trump jednak nadal żywi urazę po tym, jak kraje europejskie uniemożliwiły siłom
USA wykorzystanie niektórych baz do ataku na Iran. W okresie poprzedzającym
szczyt atakował swoich sojuszników, oskarżając ich o zbyt wolne działanie, jak
na jego gust.
„To niedorzeczne, że Stany Zjednoczone nadal podążają tą jednokierunkową drogą,
skoro relacje nie są wzajemne. Nie stanęli po naszej stronie!!!” – napisał
Trump w zeszłym tygodniu na portalu Truth Social.
Przywódcy europejscy starają się przynajmniej uniknąć otwartej konfrontacji z
kapryśnym prezydentem USA. Mogłoby to bowiem zagrozić wiarygodności NATO po
tym, jak Trump wielokrotnie kwestionował zaangażowanie Waszyngtonu w ochronę
swoich sojuszników.
Dyplomaci liczą na dobre stosunki Trumpa z przywódcą Turcji Recepem Tayyipem
Erdoğanem i nieustanną ofensywę uroku ze strony szefa NATO Rutte, która pomoże
mu utrzymać temperament na wodzy.
Ale biorąc pod uwagę, że Trump miał konflikty z wieloma innymi liderami,
ostatnio z Meloni, nie brakuje tarć, które mogłyby go rozwścieczyć.
Aby zademonstrować gotowość do interwencji w sprawie Iranu, europejscy
sojusznicy, na czele z Francją i Wielką Brytanią, opracowali potencjalną misję
morską w Cieśninie Ormuz. Niektóre kraje przesunęły jednostki morskie bliżej
regionu, aby być gotowymi do interwencji.
Sytuacja pozostaje jednak niestabilna i Europejczycy chcą mieć jasność co do
ewolucji kruchego porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, zanim
wyślą swoje floty.
Licząc na pojednawczy ton ze strony Trumpa, europejscy przywódcy zaczęli stawać
w obliczu rzeczywistości: Stany Zjednoczone nieubłaganie wycofują się z
sojuszu.
8.
Generał Shirreff: „Ale jakie pojednanie? Moskwa wkrótce zaatakuje, a my
będziemy nieprzygotowani”.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/07/07/news/ex_generale_shirreff_russia_europa_attacco_nato-425455590/?ref=RHLF-BG-P2-S2-T1-r35678
Sir Richard Shirreff , lat 69, były generał armii brytyjskiej i były zastępca
dowódcy NATO w Europie. Jest zdecydowanie pesymistyczny co do szczytu Sojuszu
Atlantyckiego, który rozpoczyna się dziś w Ankarze: „ Trump ponownie zaatakuje
Europejczyków w sprawie wydatków wojskowych, sekretarz Rutte i inni będą
prześcigać się w schlebianiu mu, a my znajdziemy się w punkcie wyjścia. W
idealnym świecie jednak na tym szczycie powinny się wydarzyć trzy rzeczy”.
- Jakie?
„Rygorystyczny przegląd zobowiązań obronnych europejskich sojuszników, który
zawstydziłby kilka krajów takich jak mój, Wielką Brytanię, ale jest niezbędny,
aby wypełnić pustkę, którą pozostawiają Amerykanie. Jasne porozumienie NATO w
sprawie wsparcia Ukrainy do czasu pokonania Rosji, ponieważ zawieszenie broni
nie potrwa długo. Oraz plan działania dla NATO, na czele którego staną
Europejczycy, przy wsparciu Kanady”.
- Czy zatem uważa Pan, że wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Sojuszu jest już
nieuniknione?
„Niestety, Stany Zjednoczone nie są już wiarygodne. Musimy się z tym pogodzić.
Ameryka Trumpa zaszkodziła naszej wspólnej obronie, nadal zagraża Grenlandii, a
wraz z nią państwu członkowskiemu NATO, takiemu jak Dania i wycofuje wojska z
frontu wschodniego Sojuszu. Co jeszcze musi się wydarzyć, aby Europejczycy
zrozumieli, że wkrótce będą musieli myśleć samodzielnie? W przypadku ataku ze
strony Rosji Europa nie będzie mogła już liczyć na wsparcie USA, a NATO musi
jak najszybciej przygotować się na tę ewentualność, zwiększając środki na
obronę”.
- Czy sądzi Pan, że Putin wkrótce zaatakuje NATO lub kraje takie jak Polska
oskarżane o wojnę z Moskwą z powodu wspierania Ukrainy?
Oczywiście, i twierdzi to sam amerykański wywiad. Putin ma poważne kłopoty w
Rosji, gdzie benzyna jest obecnie racjonowana, a Ukraina coraz częściej atakuje
rafinerie i centra energetyczne. Wojna dotarła również do Moskwy. Tak więc,
tak, Putin może wkrótce odpowiedzieć atakiem na NATO, przekonany również
rosnącym brakiem zainteresowania NATO przez Trumpa. Jedynym sposobem na
przyszłość jest pokonanie Rosji.
- Co ma pan na myśli mówiąc o „pokonaniu” Moskwy?
Tak, żeby nigdy więcej nie zaatakowała Kijowa i krajów europejskich. Można to
osiągnąć poprzez coraz silniejsze wzmocnienie Ukrainy, w tym technologiczne, a
także poprzez uzbrojenie i szkolenia. A następnie poprzez jak najszybsze przystąpienie
Kijowa do NATO. Co więcej, poprzez nałożenie niszczycielskich sankcji na Rosję
w celu obalenia Putina. To jedyny sposób, aby Europa pozostała wolna i
bezpieczna w przyszłości.
- Jeśli Putin zaatakowałby nas dzisiaj, czy naprawdę bylibyśmy bezbronni?
Dokładnie. Dlatego Europa i Kanada muszą się do tego zabrać poważnie, i to jak
najszybciej. Niestety, tylko Niemcy, kraje bałtyckie i kraje wschodnie, takie
jak Polska, to zrozumiały. Inne, takie jak Wielka Brytania, Włochy i sama
Francja, jak dotąd radzą sobie fatalnie. Starmer na przykład, tylko udaje, że
daje pieniądze na obronność. To po prostu nonsens. To żałosne.
- Czy oczekiwane za dwa i pół roku odejście Trumpa z Białego Domu nie mogłoby
naprowadzić Ameryki z powrotem na „właściwą ścieżkę”?
- Choć relacje wojskowe nadal opierają się na zaufaniu i szacunku, Trump
całkowicie zmienił dynamikę polityczną. Nie sądzę, aby z jakimkolwiek następcą
Ameryka powróciła do poprzedniego status quo w relacjach z Europą.
9.
https://www.reuters.com/sports/ioc-provisionally-lifts-ban-russian-olympic-committee-athletes-return-2026-07-07/
MKOl tymczasowo zniósł zawieszenie Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego z dniem
12 października 2023 r. „Decyzja” – czytamy w oświadczeniu – „została podjęta
po gruntownej analizie przeprowadzonej przez Komisję ds. Prawnych MKOl,
uznając, że Rosyjski Komitet Olimpijski nie ma już wśród swoich członków
żadnych regionalnych organizacji sportowych na terytoriach podlegających
jurysdykcji Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ukrainy. Ponadto” – kontynuował
MKOl – „Rosyjski Komitet Olimpijski potwierdził, że nie prowadzi i nie będzie
prowadził w przyszłości żadnej działalności na tych terytoriach”.
W oświadczeniu czytamy, że Komitet Wykonawczy MKOl „będzie nadal uważnie
monitorować sytuację dotyczącą wszelkich działań ROC w tych obszarach i
zastrzega sobie prawo do podjęcia dalszych działań, jeśli uzna to za
konieczne”. W związku z tym, zarówno w odniesieniu do kwalifikacji do Los
Angeles 2028, jak i Zimowych Igrzysk Olimpijskich Młodzieży Dolomiti Valtellina
2028, „warunki uczestnictwa zalecane federacjom międzynarodowym i
międzynarodowym organizatorom imprez sportowych w dniach 28 lutego 2022 r. i 28
marca 2023 r., nie będą już miały zastosowania do rosyjskich sportowców i
reprezentacji, w tym przewidziane środki ochronne”. Decyzja ta jest następstwem
ogłoszenia MKOl z maja ubiegłego roku, kiedy zniesiono ograniczenia dotyczące
udziału białoruskich sportowców. Rosyjscy sportowcy powracający do zawodów
międzynarodowych będą musieli oczywiście przestrzegać surowych wymogów
antydopingowych, podczas gdy MKOl pozostawia ostateczną decyzję w sprawie
„wystawiania rosyjskiej flagi, hymnu, barw lub innych symboli” federacjom
międzynarodowym i organizatorom.
10.
Iran wznawia ataki w Cieśninie Ormuz, twierdzą Stany Zjednoczone
https://www.axios.com/2026/07/07/iran-resumes-hormuz-attacks-us-officials
Irańskie wojsko wystrzeliło co najmniej dwa pociski w kierunku statków
handlowych przepływających przez Cieśninę Ormuz, poinformowało dwóch
amerykańskich urzędników portal Axios.
Dlaczego to ważne: Doniesienia o atakach zagrażają memorandum o porozumieniu
podpisanym niecałe trzy tygodnie temu, na mocy którego Iran zobowiązał się do
zaprzestania ataków w Cieśninie Ormuz.
11.
Rozpoczął się procesja pogrzebowa zamordowanego Najwyższego Przywódcy Iranu
Alego Chameneiego
https://www.aljazeera.com/gallery/2026/7/6/funeral-procession-for-irans-slain-supreme-leader-ali-khamenei-under-way
Ciało byłego irańskiego Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego jest przewożone
do Iraku po pogrzebie w świętym mieście Kom, donosi agencja prasowa Tasnim. To
samo źródło podaje, że ceremonia pogrzebowa ku czci Chameneiego odbędzie się
jutro o godzinie 6:00 czasu lokalnego w Nadżafie, a druga ceremonia w Karbali
odbędzie się dziś po południu. Ciało Najwyższego Przywódcy, zabitego we
wspólnym izraelsko-amerykańskim nalocie, zostanie następnie zwrócone Iranowi, a
pogrzeb zaplanowano w Meszhedzie.
12.
Dwóch byłych agentów 007 aresztowanych w Rzymie za przekazywanie Rosji tajnych
informacji.
https://www.repubblica.it/politica/2026/07/07/news/arrestati_due_ex_servizi_segreti_spionaggio_russia-425456532/?ref=RHLF-BG-P4-S1-T1-s2363
Dwóch byłych członków włoskich służb specjalnych, którzy służyli w
Ministerstwie Obrony przez ponad dziesięć lat, zostało aresztowanych pod
zarzutem przekazywania Rosji poufnych informacji . Według śledztwa rzymskiej
prokuratury, prowadzonego przez Karabinierów (ROS), obaj mieli utrzymywać
kontakty z urzędnikiem ambasady rosyjskiej w stolicy, któremu mieli przekazywać
poufne informacje dotyczące bezpieczeństwa narodowego w zamian za pieniądze.
Wśród spornych incydentów znajduje się jeden z najbardziej drażliwych:
podejrzani rzekomo ujawnili tożsamość kilku agentów zatrudnionych we włoskim
kontrwywiadzie, narażając w ten sposób personel operacyjny pracujący nad
szczególnie wrażliwymi dokumentami. Sporne zarzuty obejmują również transfer
środków między rosyjskim urzędnikiem a dwoma pracownikami Ministerstwa Obrony.
W śledztwie biorą udział łącznie cztery osoby. Oprócz dwóch aresztowanych,
dwóch innych pracowników Ministerstwa Obrony jest objętych śledztwem, a ich
tożsamość jest nadal ustalana.
Aresztowani to: Gavino Raoul
Piras (59 lat) i Vincenzo di Pasquale (59 lat). Byli funkcjonariusze
karabinierów, którzy przez lata służyli w wywiadach, byli ekspertami w
dziedzinie szpiegostwa i kontrwywiadu. Śledztwem objęci są: Davide Piantanida, Giuseppe Tempesta, Gianluca
Nardella, Antonio Guerra i Sergio Romeo.
W związku z aresztowaniami przeprowadzono również liczne przeszukania.
Karabinierzy z ROS (Jednostki Operacji Specjalnych) zabezpieczyli telefony
komórkowe, komputery i inne urządzenia elektroniczne podejrzanych. Celem jest
odtworzenie treści kontaktów, sprawdzenie ewentualnej obecności dodatkowych
materiałów niejawnych oraz ustalenie zakresu przekazywanych informacji. …
Sprawa ta nieuchronnie nawiązuje do precedensu Waltera Biota, oficera marynarki
wojennej aresztowanego w 2021 roku podczas przekazywania tajnych dokumentów
urzędnikowi ambasady rosyjskiej w zamian za pieniądze. Również w tym przypadku
śledztwo koncentrowało się na kradzieży i ujawnieniu tajnych informacji, w
jednej z najpoważniejszych spraw szpiegowskich, jakie pojawiły się we Włoszech
w ostatnich latach.
Śledczy próbują teraz odtworzyć dokładny charakter przekazanych informacji,
sprawdzić, czy doszło do naruszenia bezpieczeństwa innych struktur państwowych
oraz ustalić rolę, jaką każdy z podejrzanych odegrał w domniemanej działalności
szpiegowskiej.
Przewodniczący parlamentarnej komisji ds. służb specjalnych, Lorenzo Guerini,
również zabrał głos w tej sprawie, komentując: „Jak zawsze, musimy zwracać
szczególną uwagę na działania szpiegowskie skierowane przeciwko naszym
interesom narodowym, prowadzone przez państwa obce, a zwłaszcza Rosję. Komitet
jest świadomy złośliwych działań Rosji, mających na celu zdobycie informacji
zagrażających naszemu bezpieczeństwu narodowemu i śledzi je z najwyższym
zaangażowaniem, aby przeciwdziałać im przez wszystkie zainteresowane strony
instytucjonalne (agencje wywiadowcze i bezpieczeństwa, organy ścigania i wymiar
sprawiedliwości). Uważam, że powinniśmy im podziękować za ich wysiłki na rzecz
bezpieczeństwa kraju”.
13.
SBU potwierdza zabójstwo podejrzanej o próbę zamachu na Jermołajewa w Monako
https://www.radiosvoboda.org/a/news-sbu-vbyvstvo-pidozriuvana-v-zamahu-na-iermolaieva/33798588.html
Anastazja Bieriezowska, kobieta podejrzana o udział w ataku na ukraińskiego
oligarchę Wadima Jermałojewa 29 czerwca w Monako, została znaleziona martwa w
pobliżu Kijowa. Ukraińska gazeta „Ukraińska Prawda”, powołując się na źródła w
organach ścigania, ujawniła, że jej ciało znaleziono około godziny 23:00
wczoraj wieczorem, już pochowane, i że prawdopodobnie została zabita strzałem w
głowę. Według tych samych źródeł, za jej zabójstwo aresztowano dwie osoby:
członka ukraińskich służb bezpieczeństwa i byłego policjanta. Oboje są
oskarżeni o morderstwo popełnione w ramach organizacji przestępczej.
Jeden z podejrzanych, agent z Kijowa, przyznał się do zabicia Bieriezowskiej:
funkcjonariusz miał działać „z własnej inicjatywy” wspólnie ze wspólnikiem, nie
informując przełożonych o kontaktach z ofiarą.
Zaledwie kilka dni temu Interpol wydał międzynarodowy nakaz aresztowania
Berezowskiej, 39-letniej obywatelki Ukrainy, oskarżonej o usiłowanie zabójstwa,
podłożenie ładunku wybuchowego w miejscu publicznym i spisek przestępczy.
Według prokuratury w Monako, po trzech dniach patrolowania okolicy, kobieta
zostawiła plecak z domowej roboty ładunkiem wybuchowym w holu budynku
mieszkalnego, w którym Jermałojew i jego rodzina mieszkali od 2022 roku.
Następnie zdalnie go zdetonowała: bomba eksplodowała akurat wtedy, gdy
oligarcha (znajdujący się na liście 100 najbogatszych mężczyzn na Ukrainie),
jego partnerka i ich piętnastoletni syn wracali do domu. Cała trójka została
ranna i przetransportowana do szpitala w Nicei, gdzie Jermałojew pozostawał w
śpiączce farmakologicznej przez kilka dni, podczas gdy jego partnerce – wciąż w
stanie zagrażającym życiu – amputowano obie nogi. Nastolatek odniósł mniej
poważne obrażenia.
Nagranie z monitoringu budynku pokazało męską postać w ciemnym kapeluszu i
kamizelce, wchodzącą do budynku i zmierzającą w kierunku granicy z Francją. Od
tego momentu rozpoczęto śledztwo w celu zidentyfikowania sprawcy, którym
później okazała się kobieta o nazwisku Bierezowska, przebrana za mężczyznę.
Śledczy uważają, że nie działała sama: zaledwie kilka dni wcześniej policja
aresztowała dwóch mężczyzn podejrzanych o współpracę z nią, ale wkrótce ich
wypuściła.
Jej piesza ucieczka do Francji miała rozpocząć skomplikowaną podróż przez
Europę: kobieta wynajęła samochód pod fałszywym nazwiskiem, a następnie
pojechała przez Włochy do Niemiec, gdzie mieszkała we Frankfurcie. Niemiecka
policja wkroczyła do mieszkania i przeprowadziła szeroko zakrojone
przeszukania, znajdując dowody – a także w wynajętym samochodzie – który został
przekazany władzom Monako. Wiele kwestii pozostaje niejasnych, przede wszystkim
sposób, w jaki kobieta dotarła z Frankfurtu do Kijowa, gdzie później zginęła.
Kontakty po powrocie na Ukrainę
Według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, Berezowska wróciła na Ukrainę 1 lipca. Po
przybyciu na miejsce uciekinierka rzekomo skontaktowała się z członkami rodziny
i dwoma mężczyznami, zidentyfikowanymi jako „były policjant” i „pracownik
Ministerstwa Spraw Wewnętrznych rządu ukraińskiego”. To oni byli zamieszani w
jej morderstwo. Śledczy odkryli, że obaj dokonywali „wielokrotnych przelewów na
konta bankowe i kryptowalutowe pani Bierezowskiej”, co sugeruje ich potencjalny
udział w zamachu w Monachium. Dowody zebrane podczas przeszukania domu byłego
policjanta również wskazują na taką możliwość. W piwnicy domu odkryto
pomieszczenie „przypominające salę tortur”.
14.
W telewizji publicznej wstrzymano nadawanie wiadomości, widzów wita napis
https://index.hu/belfold/2026/07/07/kozmedia-leallas-uzenet-m1-mtva-hirszolgaltatas/
M1, główny kanał telewizji publicznej na Węgrzech oraz stacja radiowa Kossutha
tymczasowo przestały nadawać. Jest to część wysiłków premiera Pétera Magyara,
mających na celu odwrócenie 16-letniej dominacji Viktora Orbána nad mediami.
Jak donosi AFP, częstotliwości radia Kossutha nadawały program z muzyką
klasyczną Bartóka. Według oświadczenia węgierskiej państwowej grupy medialnej
MTVA, telewizja M1 wznowi nadawanie wieczorami bez programów informacyjnych.
„Kolejny przykład tyranii Cisy!” – napisał Orbán w mediach społecznościowych,
sugerując, że widzowie „zainteresowani prawdą” powinni zamiast tego oglądać
kanał Hir TV związany z jego partią Fidesz.
Kontrola nad mediami była kluczowym filarem 16-letnich rządów Orbána, podczas
których przekształcił Węgry w samozwańczą „nieliberalną” demokrację.
Przywrócenie niezależności nadawców publicznych było kluczową obietnicą
wyborczą dla Magyar, który odsunął Orbána od stanowiska premiera w
historycznych kwietniowych wyborach, w których zdobył on większość dwóch
trzecich głosów w parlamencie, obiecując całkowite zerwanie z erą Orbána.
Rząd Węgier podjął szybkie działania w celu osłabienia wpływu byłego przywódcy
na państwo węgierskie, m.in. poprzez uchwalenie szeregu ustaw antykorupcyjnych
i zmianę konstytucji, aby skutecznie uniemożliwić Orbánowi ponowne ubieganie
się o urząd.
Oprócz mediów publicznych, nowy rząd wziął na celownik również prywatne media
należące do biznesmenów wspierających Orbána. Od czasu zwycięstwa Węgier w
wyborach, czołowa prywatna stacja telewizyjna TV2 straciła swoich głównych
prezenterów i zwolniła dyrektora działu wiadomości.
15.
https://wyborcza.pl/7,75399,32899825,wielka-operacja-interpolu-przeciwko-handlowi-ludzmi-aresztowania.html#s=S.TD-K.C-B.11-L.1.duzy
Łącznie zidentyfikowano ponad dwa tysiące ofiar, z których zdecydowana
większość to kobiety.
Interpol podaje, że w operacji o nazwie Global Chain, która miała miejsce
między 8 a 12 czerwca, brało udział 40 tys. funkcjonariuszy z Afryki, obu
Ameryk, Azji i Europy. Łącznie skontrolowano ponad 565 tys. osób, 20 tys.
lokalizacji, 140 tys. pojazdów, 6 tys. samolotów i statków.
Szczegóły międzynarodowej akcji agencja ujawniła dopiero w poniedziałek 6
lipca.
W sumie w 45 krajach zidentyfikowano 2070 ofiar lub potencjalnych ofiar, z
których zdecydowana większość to kobiety. Lista ofiar obejmuje też 162 dzieci.
Najwięcej ofiar pochodziło z Argentyny, Kolumbii, Wenezueli, Mołdawii i Nepalu.
Większość była wykorzystywana seksualnie, 20 proc. zmuszono do popełnienia
przestępstwa, 11 proc. do pracy, a 2 proc. do żebractwa.
Operacja Global Chain była koordynowana zdalnie
W Belgii aresztowano 17 osób z siatki zajmującej się handlem nieletnimi
dziewczętami, które były rekrutowane za pośrednictwem serwisów
społecznościowych i zmuszane do prostytucji w Belgii lub Francji.
Zidentyfikowano 22 ofiary, w tym jedną Polkę.
Władze Ukrainy oskarżyły dwie osoby o przestępstwa wyzysku pracowniczego.
Ofiarami było 13 osób z niepełnosprawnościami, które mieszkały w ośrodku
rehabilitacyjnym w obwodzie winnickim. Podejrzani zmuszali ich do pracy.
Francuskie władze odkryły zorganizowaną siatkę prostytucji prowadzącą trzy
salony masażu w Lille i Paryżu. Operacja z udziałem ponad 30 funkcjonariuszy
doprowadziła do aresztowania dwóch Chińczyków, zabezpieczenia pięciu ofiar oraz
zajęcia ponad 73 tys. euro w gotówce, pojazdu, dóbr luksusowych i zamrożenia
kont bankowych.
Władze Islandii wysłały zespoły obserwacyjne do dwóch domów publicznych,
prowadzonych przez chińską siatkę przestępczą. Nagrano ponad 50 klientów, z
których pięciu aresztowano.
Operacja Global Chain była koordynowana zdalnie z dwóch międzynarodowych
centrów dowodzenia: w Rio de Janeiro i Skopje, stolicy Macedonii Północnej.
Kilka przestępczych sieci zostało całkowicie zdemaskowanych i rozmontowanych,
częściowo poprzez kontrole na przejściach granicznych i lotniskach. Według
Interpolu kluczową rolę odegrała wymiana informacji wywiadowczych między
agencjami bezpieczeństwa za pośrednictwem bezpiecznej całodobowej sieci
komunikacyjnej.
„Operacja ta dowodzi, że siatki przestępcze potrafią nieustannie dostosowywać
się do zmieniających się warunków ekonomicznych, wzorców migracji i wydarzeń
geopolitycznych"
Akcja Interpolu potwierdziła rosnący trend handlu ludźmi
Międzynarodowa agencja policyjna skoordynowała działania ze swoimi regionalnymi
odpowiednikami: Europolem i Ameripolem, a także europejską agencją graniczną
Frontex.
Federalne Biuro Śledcze Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy włączyło się w
taką inicjatywę, wspierając ją specjalistyczną wiedzą w zakresie identyfikacji
ofiar i śledzenia nielegalnych przepływów finansowych. Władze USA aresztowały
16 osób, w większości z Gwatemali, pod zarzutem handlu ludźmi w celu
wykorzystywania seksualnego.
Operacja potwierdziła rosnący trend handlu ludźmi z Ameryki Łacińskiej. Ofiary
są wykorzystywane do pracy przymusowej w Europie. Aż 10 proc. zidentyfikowanych
osób pochodziło z tego regionu.
W ramach operacji władze Kolumbii uruchomiły kampanię prewencyjną na
lotniskach, aby podnieść świadomość na temat ryzyka związanego z fałszywymi
ofertami pracy za granicą.
Brazylijska policja zidentyfikowała 406 ofiar – 83 Brazylijczyków i 323
obywateli innych państw – więzionych przez międzynarodową siatkę zajmującą się
wywozem ludzi do Kambodży, gdzie zmuszano ich do oszustw internetowych.
Około 50 milionów osób żyje w warunkach współczesnego niewolnictwa
Cytowany w BBC sekretarz Interpolu Valdecy Urquiza stwierdził, że handel ludźmi
pozostaje jedną z najbardziej dochodowych i powszechnych form zorganizowanej
przestępczości, generującą miliardy dolarów nielegalnego dochodu każdego roku.
Dodał, że wyniki operacji „pokazują, co można osiągnąć, gdy kraje współpracują
ze sobą, aby rozbijać siatki przestępcze i zacieśniać współpracę między
regionami".
Według ONZ i Międzynarodowej Organizacji Pracy, na świecie około 50 milionów
osób żyje w warunkach współczesnego niewolnictwa, w tym 27,6 mln zmuszanych do
pracy przymusowej, z czego 12 proc. to dzieci.
22 miliony kobiet i dziewcząt jest uwięzionych w przymusowych małżeństwach.
Szacuje się, że każdego roku sam proceder handlu ludźmi dotyka bezpośrednio co
najmniej 2,5 miliona nowych ofiar, generując zyski przekraczające 236 miliardów
dolarów rocznie.
Dzięki operacji Golobal Chain policje w różnych krajach wszczęły 465 nowych
postępowań, a oprócz 1024 aresztowanych, zidentyfikowały kolejnych 201
podejrzanych, wobec których prowadzone są dalsze działania.
16.
https://gliwice.wyborcza.pl/gliwice/7,95519,32899562,kibol-napadl-na-15-latka-w-gliwicach-dorosli-sie-przygladali.html
========
Chyba my, dzicy, nie zasługujemy na własne państwo.
17.
https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,32890266,na-polowaniu-jacek-w-zastrzelil-zone-teraz-zdal-w-pzl-egzamin.html#s=S.MT-K.C-B.1-L.1.duzy
Myśliwy Ryszard D. poluje kilkaset metrów od domu, w którym mieszka rodzina
zastrzelonego przez niego naganiacza. Nigdy nie został wydalony z Polskiego
Związku Łowieckiego, do niedawna był sekretarzem koła łowieckiego. Pozwolenie
na broń odzyskał pięć lat po tym, jak zastrzelił człowieka.
Na polowaniu w Niemczy Jacek W. zastrzelił własną żonę. Dostał rok więzienia w
zawieszeniu na trzy lata. Pięć lat później wystąpił o pozwolenie na broń
myśliwską, teraz zdaje egzamin na selekcjonera.
Kinga Z. zastrzeliła mieszkańca Gostynina, który sadził na jej polu konopie
indyjskie. Nie straciła pozwolenia na broń ani nie została wydalona z PZŁ. Jest
skarbnikiem koła łowieckiego, w którym prezesem jest jej ojciec.
Stefan S. podczas nocnego polowania pomylił kobietę z dzikiem z odległości 30
metrów. Kara: dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć. Dziś jest sekretarzem
koła łowieckiego w Toruniu. Mąż zastrzelonej twierdzi, że to było zabójstwo.
Zainteresowanie myśliwymi, którzy odebrali życie człowiekowi na polowaniu, trwa
zwykle do czasu wydania wyroku, przeważnie za nieumyślne spowodowanie śmierci i
najczęściej rażąco łagodnego. Co się dzieje z nimi potem? Wielu nadal poluje…
bo prawo w Polsce im na to pozwala. (…)
========
Ma rację profesorka Magdalena Środa: to mordercy.
18.
Książę Harry przegrywa proces z wydawcą „Mail” w związku z zarzutami
podsłuchiwania telefonów
Książę Sussex i inne wybitne osobistości pozwały Associated Newspapers,
twierdząc, że firma ta pozyskiwała materiały do artykułów, stosując nielegalne
metody
Jeden z najpoważniejszych procesów przeciwko brytyjskiej prasie zakończył się
druzgocącą porażką księcia Harry'ego i sir Eltona Johna. Sąd Najwyższy w
Londynie oddalił wszystkie pozwy przeciwko Associated Newspapers, wydawcom
„Daily Mail” i „Mail on Sunday”, orzekając, że para nie udowodniła, że
kwestionowane artykuły były wynikiem nielegalnych praktyk gromadzenia
informacji.
Wyrok
Orzeczenie sędziego Matthew Nicklina kończy dziesięciotygodniowy proces, który
w 2022 roku rozpoczęło siedem osobistości publicznych: oprócz księcia Sussex i
Eltona Johna, byli wśród nich mąż piosenkarki David Furnish , aktorki Elizabeth
Hurley i Sadie Frost, aktywistka Doreen Lawrence oraz były poseł Simon Hughes.
Wszyscy twierdzili, że grupa wydawnicza przez ponad dwadzieścia lat korzystała
z podsłuchów, usług prywatnych detektywów, oszustw i innych nielegalnych
technik w celu uzyskania poufnych informacji.
Jednak w ponad 400-stronicowym orzeczeniu sędzia stwierdził, że przedstawione
dowody nie potwierdzają twierdzenia, jakoby opublikowane informacje zostały
uzyskane nielegalnie. Wręcz przeciwnie, uznał za prawdopodobne, że artykuły
opierały się na legalnych źródłach, takich jak współpracownicy, rzecznicy
prasowi lub osoby bliskie bohaterom relacjonowanych historii. Decydującym
czynnikiem było również bagatelizowanie zeznań prywatnego detektywa Gavina
Burrowsa , uznanych przez oskarżenie za kluczowe. Burrows zdystansował się od
wcześniejszych oświadczeń, argumentując, że nie odzwierciedlają one wiernie
jego własnych twierdzeń.
Agencja Associated Newspapers określiła wyrok jako „wielkie zwycięstwo”,
stwierdzając, że sąd potwierdził wiarygodność pracy swoich dziennikarzy i
odrzucił oskarżenia, które uznał za bezpodstawne.
Wojna Harry'ego z tabloidami
Dla Harry'ego decyzja ta stanowi porażkę w jego długiej kampanii prawnej
przeciwko brytyjskim tabloidom. W ostatnich latach książę odnosił sukcesy w
starciach z innymi wydawcami, w tym z Daily Mirror i grupą News UK, co uczyniło
walkę z ingerencją prasy w jej działalność centralnym tematem jego działalności
publicznej. Tym razem jednak sąd orzekł jednoznacznie na korzyść Daily Mail.
Powodowie ryzykują teraz poniesienie kosztów sądowych, które według szacunków
krążących podczas procesu mogą sięgnąć dziesiątek milionów funtów.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń