DRUGI OBIEG
Wtorek, Quatorze Juillet 2026

1.

Wiesz co, koalicjo? Vaffanculo.
Tylko mi nie tłumaczcie, że prawo jest jednakie dla wszystkich.


2.

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,32905157,general-szymczyk-gluchy-na-sadowe-wezwania.html 
W poniedziałek (13.07) były szef policji Jarosław Szymczyk miał stanąć przed sądem i wytłumaczyć się z wybuchu granatnika w Komendzie Głównej Policji. Rozprawa została jednak przełożona. I to po raz dziesiąty z rzędu, ustaliła "Wyborcza".


3.

Głosowano nad poprawką do Ustawy Zasadniczej, która wygasiła mandaty Tamása Sulyoka i Pétera Polta
https://telex.hu/belfold/2026/07/13/megszavazta-a-parlament-alaptorveny-17-modositasa-koztarsasagi-elnok-elmozditasa
Większość dwóch trzecich głosów w parlamencie węgierskim zatwierdziła proponowaną przez rząd poprawkę do konstytucji, która usuwa z urzędu obecnego prezydenta Republiki, Tamasa Sulyoka, człowieka powiązanego z byłym premierem Viktorem Orbánem, zwolennikiem suwerenności. Członkowie opozycyjnej partii Fidesz, kierowanej przez byłego lidera, opuścili salę obrad w proteście przeciwko „arbitralności” i nie wzięli udziału w głosowaniu.
Poprawka, oprócz dymisji głowy państwa, którą premier Peter Magyar określił mianem „marionetki Orbána”, ustanawia 12-letni limit kadencji dla posłów, 70-letni limit wieku dla sędziów Sądu Konstytucyjnego, zmieniając tym samym skład Sądu, a także powołując Biuro Odzyskiwania i Ochrony Majątku Publicznego, którego celem będzie odzyskanie „miliardów skradzionych przez oligarchów skorumpowanego reżimu Orbána”.
Paradoksalnie, aby poprawka weszła w życie, musi zostać podpisana przez samego prezydenta Sulyoka, który ma na to pięć dni. Jeśli odmówi podpisania, rząd, jak zapowiedział premier, natychmiast rozpocznie procedurę impeachmentu prezydenta za wykroczenia, zgodnie z obowiązującą konstytucją. Wcześniej Magyar wielokrotnie wzywał prezydenta Sulyoka do rezygnacji, lecz bezskutecznie. Premier Magyar wyjaśnił, że poprawka jest środkiem przejściowym, niezbędnym do rozpoczęcia demontażu reżimu ustanowionego przez Orbána, a nowa konstytucja zostanie przyjęta po szerokich konsultacjach społecznych, prawdopodobnie w przyszłym roku.
========
Tylko i nie tłumaczcie, że Polska to nie Węgry, bo tam mają w Parlamencie większość konstytucyjną. Po pierwsze, żeby taką większość mieć trzeba umieć i przede wszystkim trzeba chcieć ruszyć pupę z wygodnych foteli. Po drugie – Polacy zawsze się chwalili swoja ułańską fantazją a tu – co? Zupa nie fantazja!


4.

https://wyborcza.pl/7,75399,32909344,ukrainskie-drony-zaatakowaly-moskwe-media-w-rosji-jeden-z.html#s=S.TD-K.C-B.5-L.2.duzy
O kolejnych atakach dronowych na moskiewską stolicę i jej okolice, do których doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (12-13.07), poinformował na Telegramie jej mer Siergiej Sobianin.
Już w niedzielę Sobianin wyliczał, że w poprzednich 24 godzinach Ukraińcy wysłali w kierunku regionu moskiewskiego ok. 300 bezzałogowców. Według niego większość została unieszkodliwiona przez system obrony powietrznej jeszcze przed dotarciem do obwodu. Według agencji TASS to jedne z największych takich ataków w ostatnich latach.
W związku z nim tymczasowo wstrzymano loty na podmoskiewskich lotniskach Wnukowo, Domodiedowo i Żukowskij.

Atak na skład paliwa w Wiaznikach
Łącznie nad obwodem moskiewskim Rosjanie mieli strącić ostatniej nocy 81 dronów. Zginęły trzy osoby, a pięć zostało rannych – wszystkie we wsi Pionierski w regionie istryjskim, gdzie po uderzeniu zapaliło się pięć domów. Poinformował o tym gubernator Andriej Worobiow.
Budynki mieszkalne zostały uszkodzone także w Sołniecznogorsku, Babkino i Możajsku.
Z kolei gubernator Kraju Stawropolskiego Władimir Władimirow podał, że ukraińskie drony po raz drugi w tym miesiącu zaatakowały skład paliw w Wiaznikach. Wybuchł tam pożar, z którym walczyli strażacy. Potwierdzają to świadkowie oraz relacje na platformach społecznościowych, na których widać słup ognia. …
Agencja Reuters podała, że w piątek Rosja zawiesiła żeglugę na kanale Don – Morze Azowskie. To szlak łączący Morze Azowskie z rosyjską siecią rzek i Morzem Kaspijskim, które w praktyce zostało odcięte od świata.


5.

https://wyborcza.pl/7,75399,32909191,walki-o-konstantynowke-wchodza-w-kulminacyjna-faze.html#s=S.TD-K.C-B.6-L.1.duzy
Putin uważa, że jest w stanie zająć cały Donbas w krótkim czasie, ale od 2022 roku Kreml już kilkanaście razy przenosił datę zakończenia walk o ten ukraiński region. Ukraińcy przyznają jednak, że sytuacja jest ciężka. … Mimo że minęły ponad cztery lata od rosyjskiej inwazji, Ukraina nadal broni części Donbasu. Agencja Reuters, powołując się na swoje źródła bliskie Kremlowi, informuje, że Putin nie ma zamiaru zrezygnować ze swoich celów. Tym samym zamiast przychylić się do apeli prezydenta USA Donalda Trumpa, raczej zdecyduje się na eskalację działań wojennych, przekonany, że do końca roku uda mu się zająć cały Donbas.
Zarówno ukraińscy wojskowi, jak i eksperci uznają możliwość realizacji zamiarów Putina w wyznaczonym przez niego terminie za nierealną. Jednocześnie przyznają, że sytuacja jest ciężka i Rosja wykorzystuje posiadaną wciąż przewagę, zwłaszcza w żołnierzach.

Sytuacja na froncie. "Za wcześnie, by mówić o przełomie"
10 lipca głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski dokonał podsumowania pierwszego półrocza 2026 roku na froncie.
Zdaniem generała, Rosjanom nie udało się zrealizować żadnego z postawionych celów, mimo dwukrotnej przewagi w ludziach i uzbrojeniu.
O ile wcześniej armia rosyjska prowadziła aktywne działania ofensywne na 13 kierunkach operacyjnych, o tyle obecnie pozostało ich co najwyżej sześć – siedem
– poinformował Syrski.
Do tego ukraińskie oddziały oprócz obrony, na wybranych odcinkach, prowadzą aktywne działania i utrzymują inicjatywę. Dzięki temu w pierwszym półroczu 2026 roku udało się spowolnić ponad dwukrotnie tempo przesuwania rosyjskich wojsk. Strona ukraińska w ostatnich miesiącach zbliżyła się do równowagi, jeśli chodzi o łączną powierzchnię terenów, które traci i które odzyskuje.
Średniomiesięczne rosyjskie straty na froncie wynoszą około 32 tys. zabitych, rannych i wziętych do niewoli.
W odpowiedzi na rosnącą intensywność rosyjskich uderzeń dronowo-rakietowych i użycia kierowanych bomb lotniczych (KAB), ukraińskie siły zwiększają liczbę uderzeń dalekiego zasięgu. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku trafionych zostało 697 celów na terytorium Federacji Rosyjskiej, a koszt poniesionych w ich wyniku rosyjskich strat Syrski ocenił na ponad 6 mld dolarów.
Ukraińska armia zintensyfikowała również ataki średniego zasięgu: w ich wyniku do początku lipca trafionych zostało 7028 różnych obiektów w tyłach rosyjskiej armii.
Zachodni eksperci w ostatnim czasie coraz częściej zaczynają napomykać o możliwym przełomie w wojnie na korzyść Ukrainy. Jednak zdaniem gen. Syrskiego, mimo sukcesów ukraińskiej armii, jest zbyt wcześnie, aby mówić o radykalnej zmianie sytuacji na froncie.
Generał uważa, że nie należy lekceważyć przeciwnika. Rosja nie zrezygnowała z planów okupacji Donbasu i rozszerzenia strefy buforowej w północnych obwodach Ukrainy: charkowskim, sumskim i czernihowskim. Rosyjskie dowództwo nie rezygnuje również z planów ofensywy w obwodach dniepropietrowskim i zaporoskim.

Czy w Konstantynówce będzie jak w Pokrowsku?
3 lipca Putin spotkał się z szefem Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej Walerijem Gierasimowem oraz innymi wysokimi rangą rosyjskimi dowódcami i ogłosił zdobycie Konstantynówki oraz „znaczące postępy" w obwodzie donieckim.
Jesienią ubiegłego roku Gierasimow już meldował Putinowi o zdobyciu innego ukraińskiego miasta - Kupiańska. W tym czasie w mieście trwała ukraińska operacja eliminowania okrążonych rosyjskich oddziałów. Sytuacja wokół Kupiańska pozostaje ciężka, ale Ukraińcy utrzymują obronę miasta.
Jednak ukraińscy eksperci sytuację w Konstantynówce porównują częściej do Pokrowska. Walki o to miasto trwały od lata 2024 roku do maja 2025 roku, kiedy to Rosjanom udało się je ostatecznie zdobyć wraz z sąsiednim Myrnohradem.
Mamy tu powtórkę z Pokrowska, ponieważ oddziały rosyjskie przenikają do miasta. Sytuacja wymknęła się spod kontroli – stwierdził 7 lipca na antenie Radia NV współzałożyciel projektu analizującego sytuację na froncie DeepState Roman Pohoriły.
Problemy z przenikaniem rosyjskich żołnierzy do Konstantynówki zaczęły się, kiedy Rosjanom udało się przejąć kontrolę nad miejscowościami położonymi na południe i wschód od miasta.
Pohoriły zaznaczył, że ukraińscy wojskowi broniący się w Konstantynówce skarżą się „na złą koordynację, na przykład pilotów [dronów] z piechotą".
- Było tak w Pokrowsku i teraz też tak to wygląda. Wróg widzi, dokąd zmierzamy, na przykład to, że planujemy przeprowadzić operację oczyszczania terenu. Przemieszczają się, organizują zasadzki. Czyli panuje chaos. Ale to jeszcze chaos kontrolowany, bo wyszukujemy ich i niszczymy – dodał analityk DeepState.
Natomiast to, że Rosjanie publikują fotografie ze swoim flagami w różnych punktach Konstantynówki nie ma żadnego znaczenia, poza propagandowym. Są to „jednorazowe akcje", bo ci rosyjscy żołnierze w większości albo są szybko likwidowani, albo trafiają do niewoli.
Głównym problemem według analityka jest jednak to, że Rosjanie dysponują przewagą liczebną, która pozwala zachować im możliwość prowadzenia walk w mieście.
Z powyższą oceną nie zgadza się dowódca 93. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej „Chłodny Jar" podpułkownik Szamil Krutkowy, który wcześniej walczył m.in., w Pokrowsku. Jak twierdzi, sytuacja w Konstantynówce obecnie nie jest krytyczna.
- Wtedy [w Pokrowsku] Siły Obronne dysponowały znacznie mniejszymi możliwościami technologicznymi. Dlatego moim zdaniem to zupełnie inna historia – zaznaczył 11 lipca w wywiadzie dla Radia Swoboda dowódca „Chłodnego Jaru".

Konstantynówka. Kolejne znikające miasto
Dziś Konstantynówka dzieli los innych miast w Donbasie, które zostały zrównane z ziemią przez rosyjską armię. Rosja od dłuższego czasu atakuje miasto dronami, ostrzeliwuje je artylerią i zrzuca bomby.
Do 2022 roku w Konstantynówce, typowym przemysłowym mieście Donbasu, mieszkało 66 tys. ludzi. Według informacji władz obwodu donieckiego na początku czerwca, mimo ryzyka śmierci, w mieście przebywało nadal 1760 cywilów. Od pewnego czasu nie ma już możliwości zorganizowanej ewakuacji, jedyna możliwość opuszczenia miasta to pieszo drogą w kierunku Drużkiwki, ale ta znajduje się pod ciągłymi uderzeniami rosyjskich dronów.
W pesymistycznych ocenach ukraińskich i zagranicznych ekspertów Rosjanom może udać się zdobyć kontrolę nad większą częścią Konstantynówki do końca lata. Całkowite zdobycie miasta otworzy rosyjskiej armii drogę do Kramatorska i Słowiańska – bastionów ukraińskiej armii w Donbasie. Dlatego Rosjanie starają się za wszelką cenę zdobyć miasto. Na początku lipca pojawiły się informacje, że przerzucili w ten rejon kolejne 11 tys. żołnierzy.

Ukraińcy chcą zwiększyć straty przeciwnika
Ale nawet upadek Konstantynówki nie oznacza szybkiego zakończenia rosyjskiej kampanii w Donbasie. Na niedawnym szczycie NATO w Ankarze ze strony przedstawicieli Sojuszu pojawiały się opinie, że Rosja nie tylko nie będzie w stanie zająć całego obwodu donieckiego do końca tego roku, ale również przyszłego.
Dowódca „Chłodnego Jaru" ma takie samo zdanie.
- Jeśli wszyscy będziemy działać skutecznie, dążąc do zwiększenia strat przeciwnika, zmniejszenia własnych strat, utrzymania kluczowych obszarów w celu zapewnienia stabilności obrony, ciągłego ulepszania systemów dowodzenia oraz rozbudowywania potencjału technologicznego, to, moim zdaniem, nie jest to możliwe. Ani do końca tego roku, ani do końca następnego – podkreślił Krutkowy.
Jednocześnie ukraińscy wojskowi i eksperci zwracają uwagę na przygotowania Rosji do mobilizacji, która może rozpocząć się po wrześniowych wyborach parlamentarnych.
Zastępca dowódcy 3 Korpusu Armijnego, podpułkownik Maksym Żorin, uważa, że odpowiedzią na rosyjską mobilizację powinno być zwiększenie strat bojowych rosyjskiej armii.
„W tym kontekście liczba 50 tysięcy zlikwidowanych Rosjan miesięcznie powinna stać się realistycznym planem. Jesteśmy w stanie zadawać wrogowi takie straty, jeśli wykorzystamy na większą skalę dotychczasowe sukcesy – przede wszystkim w celu rozwoju technologicznego całej armii" – napisał na swoim kanale w Telegramie 12 lipca.


6.

SBS zaatakował w nocy 15 kolejnych okrętów rosyjskiej „floty cieni” – „Magyar”
https://oboronka.mezha.ua/sbs-za-nich-urazili-15-suden-tinovogo-flotu-313167/
Dowódca Sił Systemów Bezzałogowych Robert Brovdi („Magyar”) poinformował , że w nocy 13 lipca jednostki SBS zaatakowały 15 okrętów rosyjskiej „floty cieni”, a w sumie w ciągu ośmiu dni – 105 okrętów.
„W nocy 13 lipca kochający wolność ukraiński Ptak SBS wytropił 15 statków rosyjskiej floty cieni: 7 tankowców, 5 statków do przewozu ładunków suchych, 1 prom i 2 holowniki” – donosił „Magyar”.

"Magyar"
„Ogółem między 6 a 13 lipca skutecznie trafiono 105 statków” – napisał Browdi.
Według niego, w wyniku operacji infrastruktura przeładunkowa okupowanego Krymu jest atakowana każdej nocy, ruch przez Cieśninę Kerczeńską został wstrzymany, a rozładunek ograniczony do minimum.
Dowódca Sił Systemów Bezzałogowych poinformował również o wynikach operacji „Wyłączenie Krymu” przeprowadzonej w nocy z 12 na 13 lipca. Według niego, na Krymie i innych okupowanych terytoriach zaatakowano dziewięć podstacji energetycznych o różnej mocy, a także strategiczny punkt przesyłu energii elektrycznej na moście energetycznym Kubań - Krym, który został zaatakowany po raz drugi w ciągu 48 godzin.
Ponadto, według niego, SBS zniszczyła wyrzutnię S-400 „Triumf”, system obrony przeciwlotniczej „Tor” i dwa kompleksy radarowe.
Poinformował również, że w ciągu ostatnich 24 godzin „loty SBS opracowali 1725 celów, w tym 418 robaków, na taktycznej głębokości całego frontu”.
Przypomnijmy, że w nocy 11 lipca piloci Sił Bezzałogowych Systemów zaatakowali 28 statków rosyjskiej „Floty Cienia” na wodach Morza Azowskiego.
Wcześniej Oboronka informowała, że w nocy z 8 na 9 lipca oddziały Sił Systemów Bezzałogowych zaatakowały 19 tankowców rosyjskiej „Floty Cienia” na Morzu Azowskim. Tego samego dnia bojownicy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy zaatakowali rosyjski tankowiec z „Floty Cienia” na Morzu Czarnym. Atak przeprowadzono za pomocą drona morskiego Sea Baby.


7.

Zełenski zaproponował Koreckiemu objęcie stanowiska szefa rządu i przedstawił już główne zadania
https://www.pravda.com.ua/news/2026/07/13/8043881/
Prezydent Wołodymyr Zełenski spotkał się z obecnym szefem Naftogazu, Serhijem Koreckim, gdzie zaproponował mu stanowisko szefa gabinetu ministrów. Korecki odpowiedział, że jest gotów spróbować.
Szczegóły: Jak podają źródła UP, na spotkaniu Zełenski przedstawił Koreckiemu główne priorytety przyszłego gabinetu ministrów: przygotowanie kraju na najsurowszą zimę, ochrona infrastruktury energetycznej i paliwowej, stabilizacja sytuacji gospodarczej i efektywne zarządzanie pomocą międzynarodową.
Obecnie faworytem Zełenskiego w wyścigu o stanowisko premiera jest szef Naftogazu.
W ostatnich latach prezydent bacznie obserwował jego pracę i uważał go za jednego z najsilniejszych menedżerów państwowych. Zwłaszcza po sprawie Ukrnafty, którą Korecki przejął z ogromną stratą i przekształcił w superdochodową.
Według źródeł UP Korecki był zaskoczony tą propozycją.
Prezydent zapytał, czy Korecki jest gotowy stanąć na czele rządu, jeśli zajdzie taka potrzeba. Odpowiedź była twierdząca.
Według rozmówców UP na Bankowej, szef Naftogazu przyznał, że nie do końca zdaje sobie sprawę ze skali wyzwań, jakie go czekają. Jest jednak gotowy spróbować.
Ponadto Zełenski spotkał się już z merem Charkowa Ihorem Terechowem i ministrem energetyki Denysem Szmyhalem.
Należy zauważyć, że Teriechow „podziękował za zaufanie”, ale odpowiedział, że chce pozostać merem, a Szmyhalowi „nie zaproponowano poważnie stanowiska szefa rządu”.

Przypomnijmy:
Prezydent Wołodymyr Zełenski stwierdził potrzebę odnowienia składu gabinetu ministrów i zapowiedział zmiany w składzie szefów organów ścigania.
Premier Julia Swyrydenko po spotkaniu z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim w praktyce potwierdziła, że rezygnuje ze stanowiska szefa rządu.
Na chwilę obecną nie ma jednoznacznego kandydata na stanowisko nowego premiera, ale rząd rozważa czterech kandydatów: Serhija Koreckiego, przewodniczącego zarządu Naftogazu i dyrektora Ukrnafty; Denysa Szmyhala, ministra energetyki; Mychajła Fiodorowa, ministra obrony; i Ihora Teriechowa, mera Charkowa.


8.

Jak Putin zamienił Japonię w jaskinię szpiegów
https://www.nytimes.com/2026/07/12/world/asia/russia-spies-japan-war-drones-electronics.html
Działając w tokijskim wieżowcu, jednostka wywiadu wojskowego znajduje zaawansowany technologicznie sprzęt, którego Rosja potrzebuje do prowadzenia wojny.
Wkrótce po inwazji wojsk na Ukrainę w lutym 2022 roku, zachodni przywódcy wydalili setki rosyjskich szpiegów ze swoich stolic i wpisali na czarną listę firmy powiązane z Kremlem.
Skoordynowane działania miały na celu utrudnienie Kremlowi gromadzenia informacji wywiadowczych i zakupu sprzętu, takiego jak mikroprocesory, nadajniki i maszyny do produkcji broni.
Od tego czasu, jak twierdzą urzędnicy, dziesiątki tych wygnanych szpiegów pojawiło się w nieoczekiwanym miejscu: Japonii.
Słabe przepisy dotyczące szpiegostwa i kwitnący przemysł zaawansowanych technologii sprawiły, że Japonia stała się kluczowym elementem rosyjskiego wysiłku wojennego. Według szacunków ukraińskiego rządu, dziewięćdziesiąt procent rosyjskich pocisków i dronów zawiera japońskie komponenty.
Sercem operacji w Tokio jest tajna rosyjska jednostka wywiadu wojskowego znana jako 20. Zarząd, której rola nigdy nie została ujawniona publicznie. Podszywając się pod dyplomatów lub biznesmenów, jej funkcjonariusze pracują nad zakupem lub kradzieżą technologii pola walki i przemycaniem jej do Rosji, według obecnych i byłych urzędników pięciu zachodnich agencji wywiadowczych.
Mężczyzna nadzorujący operację 20. Zarządu w Tokio posługuje się tajną tożsamością pracownika rosyjskich państwowych linii lotniczych Aerofłot, według obecnych urzędników czterech z tych agencji wywiadowczych. Odgrywa on kluczową rolę w zaopatrywaniu rosyjskiej machiny wojennej.
Ofiary tych działań są widoczne w nocnych atakach na ukraińskie miasta i w trudach walki na polu bitwy. Po czterech latach wojny, która pochłonęła setki tysięcy ofiar i zmiotła z powierzchni ziemi całe miasta, Rosja, jak twierdzą urzędnicy, utrzymuje się częściowo dzięki ciągłemu dostępowi do technologii, takich jak te, które pozyskuje z Japonii.
Po tym, jak rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 zniszczył wieżowiec mieszkalny w Kijowie i zabił co najmniej 24 osoby w maju, śledczy przeszukali gruzy. Odkryli, że pocisk był naprowadzany na japońskie komponenty, których eksport do Rosji jest powszechnie zakazany, według ukraińskiej oceny.
Wykorzystując poufne dokumenty rządowe, zapisy korporacyjne i wywiady z dziesiątkami agentów wywiadu i urzędników rządowych z trzech kontynentów, „The New York Times” zaczął łączyć w całość sposób działania 20. Zarządu i kluczową rolę, jaką stacja tokijska odgrywa we wspieraniu wojny, którą prezydent Rosji Władimir Putin prowadzi z Ukrainą. Większość urzędników wypowiadała się pod warunkiem zachowania anonimowości, ponieważ nie byli upoważnieni do publicznego ujawniania informacji wywiadowczych.
Według dokumentów i wywiadów ukraińscy urzędnicy przedstawili Japonii dowody na to, że jej technologia jest wykorzystywana w rosyjskich atakach. Jednak japoński rząd, pomimo głośnego poparcia dla Ukrainy, działał powoli.
Japonia od dawna znana jest jako raj dla szpiegów, po części ze względu na ograniczenia wprowadzone po II wojnie światowej przez zwycięzców wojny, które osłabiają służby wywiadowcze kraju. Japonia nie posiada nawet zagranicznej agencji wywiadowczej. Urzędnicy twierdzą, że dostrzegają zagrożenie szpiegostwem i pracują nad zniesieniem wieloletnich ograniczeń w gromadzeniu informacji wywiadowczych.
„Mamy poczucie kryzysu w związku z tą sytuacją” – powiedział Akihisa Shiozaki, poseł rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej i były prawnik, który prowadził sprawy szpiegostwa przemysłowego.
Japońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie odpowiedziało na szczegółowe pytania dotyczące szpiegostwa, ale poinformowało, że rząd współpracował z zachodnimi sojusznikami w celu zakazu eksportu towarów wojskowych do Rosji.
„Agresja Rosji na Ukrainę to skandaliczny akt, który wstrząsa samymi fundamentami porządku międzynarodowego” – stwierdziło ministerstwo w pisemnym oświadczeniu.
Niemniej jednak rosyjscy szpiedzy zdają się działać tuż pod nosem japońskich władz.
Biuro Aerofłotu w Tokio znajduje się 10 minut spacerem od siedziby Narodowej Agencji Policji, która bada szpiegostwo. Zachodnie służby wywiadowcze twierdzą, że to właśnie tam, w biurze linii lotniczych, na 22. piętrze, działa agent 20. Zarządu w Tokio, który prowadzi swoją śmiercionośną operację.
Nazywa się Maksim Władimirowicz Filczenkow.

Szpieg przybywa do Tokio
Rosja pilnie potrzebowała zaawansowanych technologicznie komponentów, gdy 49-letni Filczenkow objął stanowisko w Tokio w lutym 2024 roku. Wojna na Ukrainie zmieniała się z bitew artyleryjskich w stylu I wojny światowej na wojnę z użyciem dronów, a Ukraińcy zyskiwali przewagę technologiczną.
Aby utrzymać się w walce, Rosja musiała wzmocnić swoją konwencjonalną potęgę nowymi technologiami. Chiny mogłyby pomóc, ale w przypadku najnowocześniejszego uzbrojenia armii nie było miejsca na zaawansowany technologicznie sprzęt, obrabiarki i inne komponenty, których sprzedaż wielu firmom została nagle zakazana do Rosji.
Na scenę wkracza pan Filczenkow, doświadczony oficer rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Jak twierdzą przedstawiciele wywiadu, po odbyciu jednej misji w Japonii miał on doświadczenie w znajdowaniu niezbędnego sprzętu i dostarczaniu go do Rosji.
Z dokumentów biznesowych i wywiadów wynika, że pan Filczenkow zaczął rozwijać relacje z firmami logistycznymi, które wysyłają towary z Japonii do Rosji. Zachodni urzędnicy ostrzegali Japonię, że takie relacje pomagają oficerom GRU kupować wrażliwe technologie pod fałszywymi pretekstami i wysyłać je do Rosji, czasami korzystając z fałszywych rejestrów wysyłkowych.
W tym właśnie, jak twierdzą obecni i byli urzędnicy wywiadu, XX Zarząd się wyróżnia. Chociaż historia jednostki jest niejasna, urzędnicy twierdzą, że powstała ona przed wojną na Ukrainie. Od początku tej walki, jak twierdzą, była ona centralnym elementem wysiłków Kremla zmierzających do zdobycia technologii wojskowej.
Szpiedzy GRU wykorzystywali pracę w Aerofłocie jako przykrywkę od czasów sowieckich, polując na zachodnią technologię.
Wejście do biura Aerofłotu w Tokio wygląda jak drzwi więzienia, z wąskim okienkiem i dzwonkiem. Na początku tego roku drzwi otworzyła kobieta w średnim wieku o słomkowych włosach i prawosławnym krzyżu na szyi. Wydawała się zaskoczona wizytami.
Pan Filczenkow, jak powiedziała kobieta, był tam nieobecny. Nie potrafiła powiedzieć, kiedy wróci.
Aerofłot nie znajduje się na czarnej liście Japonii, ale został skutecznie uziemiony, ponieważ nie może tam uzyskać niezbędnych części i usług.

Oficjalni partnerzy Aerofłotu pozostają jednak aktywni.
Jeden z nich, Proco Air, reklamuje się jako „most między Japonią a Rosją”. Proco wynajmuje przestrzeń ładunkową w liniach lotniczych latających do krajów, w których działa Aeroflot, takich jak Sri Lanka czy Uzbekistan. Aeroflot odbiera stamtąd ładunek i przewozi go do Rosji. Nie ma w tym nic nielegalnego ani nawet niezwykłego. Wiele towarów nadal może przepływać do Rosji, a tego typu partnerstwa na to pozwalają.
Przedstawiciele zachodnich służb wywiadowczych twierdzą, że takie ustalenia są również niezbędne dla działalności XX Zarządu.
Z rejestrów przewozowych wynika, że Japonia jest największym na świecie eksporterem wrażliwej technologii podwójnego zastosowania, której poszukuje Kreml. Przemytnicy nie muszą dostarczać tego sprzętu bezpośrednio do Rosji; wystarczy, że znajdą miejsce, które będzie skłonne go sprzedać Rosji.
Na przykład największym odbiorcą wrażliwej technologii z Japonii jest Wietnam, który z kolei jest największym eksporterem wrażliwej technologii do Rosji.
Proco Air znajduje się w przemysłowej dzielnicy portowej w Tokio, 20 minut jazdy od biura Aeroflotu. Pan Filchenkov również tam nie był, ale właściciel firmy, Takehiko Miki, i jego żona byli gotowi do rozmowy.
Pan Miki, który jest Japończykiem, powiedział, że poznał pana Filchenkova około 2018 roku, ale nawiązał z nim poważną współpracę dopiero po powrocie pana Filchenkova do Tokio sześć lat później. Żona pana Mikiego opisała ich rosyjskiego partnera biznesowego jako mężczyznę bez uśmiechu, który pokazywał jedynie „biznesową” stronę swojej twarzy.
W zeszłym roku pan Miki skontaktował się ze współpracownikiem w Chinach, którego przedstawił mu pan Filchenkov, według dwóch osób mających bezpośrednią wiedzę o tym zdarzeniu. Pan Miki poprosił konkretnie o pomoc w wysyłce przedmiotów, których wysyłka do Rosji, jak przyznał, była zabroniona, twierdzą te osoby.
W wywiadzie i późniejszej korespondencji pan Miki zaprzeczył, jakoby wiedział o powiązaniach pana Filchenkova z rosyjskim wywiadem. Zdecydowanie zaprzeczył również, jakoby kiedykolwiek prosił o pomoc w transporcie zakazanych przedmiotów do Rosji. Powiedział, że Proco Air wysyła wyłącznie towary zatwierdzone, „głównie sprzęt medyczny i kilka kosmetyków”. Jako dowód poprosił żonę o kopię niedawnego rachunku lotniczego. Przed wręczeniem go pan Miki próbował zamazać długopisem nazwy firm zaangażowanych w sprawę.
Dokument potwierdzał twierdzenia pana Mikiego. Wskazywał na przesyłkę sprzętu medycznego do Rosji z 12 marca przez Sri Lankę.
Jednak redakcja nie przyniosła skutku, a dokument wskazywał, że pan Miki prowadził interesy z firmą powiązaną z Kremlem. Dokument jednoznacznie wskazywał odbiorcę jako R-Pharm, moskiewską firmę farmaceutyczną.
R-Pharm nie jest objęty sankcjami, ale jej założyciel, Aleksiej Repik, został ukarany przez Australię, Wielką Brytanię i Kanadę (choć nie Japonię) za swoje rozległe powiązania z Putinem. Pan Repik wielokrotnie pojawiał się u boku Putina i opowiadał o działaniach na rzecz wsparcia wojny, w tym o spotkaniu w maju 2025 roku, na którym opisał mobilizację rosyjskich firm w celu „udzielenia bezprecedensowego wsparcia frontowi”. „Myślę, że teraz ważne jest, aby wszyscy rosyjscy przedsiębiorcy wyrazili ogromną wdzięczność obrońcom ojczyzny” – powiedział pan Repik w zeszłym roku.
Proco Air nie postawiono jakichkolwiek zarzutów o nadużycia, a pan Miki powiedział, że japońskie władze nigdy nie kontaktowały się z nim w sprawie jego przesyłek. Stwierdził, że nigdy „świadomie nie ułatwiał transportu żadnej osobie objętej sankcjami”.

Ostrzeżenia dyplomatyczne
Rządy zagraniczne wielokrotnie ostrzegały Japonię, że jej technologia jest przemycana do Rosji.
W ciągu zaledwie jednego miesiąca, kwietnia 2025 r., Ukraina wysłała co najmniej osiem oficjalnych listów dyplomatycznych do japońskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w tej sprawie. W listach znajdowały się szczegółowe dowody na obecność japońskich komponentów w rosyjskiej broni i sprzęcie wojskowym odzyskanych po atakach na ludność cywilną.
W ciągu roku wysłano około ośmiu kolejnych not dyplomatycznych, poinformował jeden z ukraińskich urzędników. Listy zawierały wykazy i zdjęcia dziesiątek odzyskanych japońskich komponentów, w tym płytek drukowanych, nadajników i półprzewodników. Reporterzy „Timesa” przejrzeli jeden z tych listów, w którym napisano, że japońskie komponenty znaleziono w pociskach balistycznych.
„Mam nadzieję, że weźmiecie te informacje pod uwagę, rozważając dalsze ograniczenia wobec Rosji lub zaostrzenie kontroli eksportu towarów i technologii wrażliwych do krajów trzecich” – czytamy w liście do urzędników japońskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Ukraina przekazała Japonii listy odzyskanych komponentów wyprodukowanych przez niektóre z największych japońskich firm: Nippon Electric Corporation, Panasonic, Toshiba i inne. W dokumentach tych nie było dowodów na to, że firmy te świadomie sprzedawały swoje produkty Rosji, a nie były one wysyłane do innych krajów i odsprzedawane.
Wszystkie firmy zaprzeczyły zarzutom i oświadczyły, że zobowiązały się do przestrzegania japońskich sankcji gospodarczych i ograniczeń handlowych. Nippon oświadczył, że zidentyfikowane przez Ukrainę komponenty elektryczne były stare i nie były sprzedawane przez firmę od lat.
Ministerstwo Gospodarki, Handlu i Przemysłu poinformowało o wydaniu ostrzeżeń dla firm i grup branżowych w związku z próbami obejścia sankcji. Umieściło również na czarnej liście dziesiątki zagranicznych podmiotów podejrzewanych o pomaganie Rosji w obchodzeniu zakazów eksportowych.
Urzędnicy zachodni spoza Ukrainy ostrzegli japoński rząd przed działaniami rosyjskiego wywiadu mającymi na celu pozyskanie japońskiej technologii. Dostarczyli również japońskim władzom informacje o sieci firm, w tym Proco, które funkcjonariusze wywiadu podejrzewali o pomoc szpiegom w wysyłaniu towarów objętych sankcjami do Rosji, według dwóch osób zaznajomionych z rozmowami.
Chociaż nie podjęli żadnych działań przeciwko panu Filczenkowowi, japońscy urzędnicy nie byli wcale nieprzychylni sprawie Ukrainy. W dniu, w którym Putin rozpoczął inwazję, Japonia dołączyła do Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej w nałożeniu sankcji. Później zerwała z precedensem powojennym i zaczęła wysyłać Ukrainie pomoc wojskową, taką jak kamizelki kuloodporne i hełmy.
Za rządów premiera Japonii, Sanae Takaichi, kraj rozpoczął ambitny program wzmocnienia potencjału wywiadowczego, częściowo po to, aby lepiej zapobiegać nielegalnemu eksportowi i udaremniać działania szpiegów.
W styczniu tokijska policja ogłosiła, że odkryła rosyjskiego oficera wywiadu, który podszywał się pod Ukraińca i próbował wykraść tajemnice handlowe japońskiemu pracownikowi. Wobec braku przepisów o szpiegostwie policja wszczęła przeciwko pracownikowi postępowanie o naruszenie przepisów o konkurencji. Szpieg opuścił Japonię na długo przed postawieniem zarzutów.
Kiedy reporterzy „Timesa” po raz drugi wrócili do biura Aerofłotu, pan Filczenkow znów był niedostępny. Wiadomości na jego Telegramie i e-mailach pozostały bez odpowiedzi.
Podczas trzeciej wizyty kobieta, która otworzyła drzwi, zgodziła się do niego zadzwonić.
Biuro było wypełnione dużymi szafami na dokumenty, z których każda była wyposażona w model samolotu Aerofłotu. Żaluzje były opuszczone. Kobieta wydawała się być tam sama.
Po krótkiej rozmowie telefonicznej po rosyjsku wróciła. Powiedziała, że pan Filczenkow nie chciał rozmawiać.


9.

Sabotaż i szpiegostwo: co wiemy o rosyjskim cyberataku na Francję
https://www.tf1info.fr/international/turla-sabotage-et-espionnage-ce-que-l-on-sait-sur-la-cyberattaque-russe-ciblant-la-france-2452927.html
Oskarżenie pojawiło się w dniu, w którym Paryż powitał Wołodymyra Zełenskiego i liderów Koalicji Chętnych na spotkaniu oraz jutrzejszej paradzie wojskowej 14 lipca, mającej na celu demonstrację europejskiej jedności w obliczu rosyjskiego zagrożenia. Rząd francuski potępia nowy atak hybrydowy przeprowadzony przez Moskwę na szczeblu europejskim. „Ogromna cyberkampania, której celem jest sabotaż i szpiegostwo”, dotknęła podobno kilkanaście krajów, w tym Francję. Minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot ujawnił tę wiadomość, ogłaszając, że ambasador Rosji Aleksiej Mieczkow zostanie wezwany na Quai d'Orsay w ramach formalnego protestu. Niemcy również ogłosiły wezwanie ambasadora Rosji. Paryż przygotowuje się do nałożenia sankcji na dziewięć osób i cztery podmioty uznane za odpowiedzialne za operację, która jest bezpośrednio przypisywana FSB, Federalnej Służbie Bezpieczeństwa Rosji.
„Te operacje są wymierzone w ministerstwa, firmy i operatorów” – wyjaśnił Barrot, precyzując, że celem była infrastruktura strategiczna. Jednym z celów ogólnoeuropejskiego cyberataku był system kolejowy, szczególnie w Polsce, gdzie odnotowano próbę sabotażu infrastruktury i zablokowania pociągów. Rząd francuski od dawna uczestniczy, wraz z kilkoma krajami, w tym Niemcami i Polską, w konsorcjum Viginum, państwowej służbie działającej przy Sekretariacie Generalnym Obrony i Bezpieczeństwa Narodowego, odpowiedzialnej za identyfikację i charakterystykę zagranicznych ingerencji cyfrowych mających na celu zakłócenie debaty publicznej. Za ochronę techniczną systemów informatycznych odpowiada ANSI, Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Systemów Informacyjnych.
Barrot zachwalał skuteczność tego podwójnego mechanizmu, powołując się w szczególności na działania podjęte przez Viginum w celu ochrony ostatnich wyborów lokalnych przed kampaniami dezinformacyjnymi.
Według francuskiego ministra, operacje cyberprzestępcze były wymierzone w ministerstwa, firmy i operatorów. Cel? „Przechwytywanie informacji lub sabotowanie funkcjonowania, na przykład, infrastruktury kolejowej, jak to miało miejsce w Polsce” – wyjaśnił Jean-Noël Barrot. Wśród celów tych sankcji znalazła się „grupa, która przyznała się do działań destabilizujących Igrzyska Olimpijskie w Paryżu w 2024 roku” – sprecyzowało ministerstwo w późniejszym oświadczeniu.
Zełenski przebywa dziś w Paryżu na nowym spotkaniu Koalicji Chętnych, które skupi się na europejskiej tarczy balistycznej i ewentualnych ćwiczeniach przyszłych sił wielonarodowych, które zostaną rozmieszczone po potencjalnym zawieszeniu broni. Po szczycie odbędzie się kolacja w Pałacu Elizejskim z Emmanuelem Macronem i innymi przywódcami. Prezydent Ukrainy będzie następnie gościem honorowym tradycyjnej parady wojskowej na Polach Elizejskich, poświęconej w tym roku „strategicznemu przebudzeniu Europy”. Paradzie przewodniczyć będą ukraińscy żołnierze i członkowie państw koalicji, w tym Włoch.
Narzędzie wykorzystywane przez FSB do długotrwałego szpiegostwa służb rządowych nosi nazwę Turla. Obejmuje ono kilka ofensywnych zdolności (tzw. „modus operandi of attack”, MOA) wykorzystywanych w operacjach cybernetycznego szpiegostwa. „Turla jest uważana za najbardziej zaawansowaną technicznie i kompetentną rosyjską grupę” – powiedział agencji AFP francuski informator ds. bezpieczeństwa. Według ekspertów, Turla została utworzona w 2004 roku, aby skupić się na tajnych operacjach szpiegowskich. Narzędzie to różni się od innych znanych rosyjskich podmiotów, takich jak Sandworm, przypisywany wywiadowi wojskowemu (GRU). Podczas gdy Turla priorytetowo traktuje tajne szpiegostwo, Sandworm jest kojarzony z niekiedy spektakularnymi operacjami sabotażowymi, takimi jak NotPetya w 2017 roku.
„Od początku wojny agresji, rozpoczętej przez Rosję przeciwko Ukrainie 24 lutego 2022 r., Turla MOA była wykorzystywana do udziału w rosyjskim wysiłku wojennym poprzez gromadzenie informacji wywiadowczych na temat Ukrainy i jej sojuszników” – oświadczyły w komunikacie prasowym francuskie władze, w tym ANSSI (Narodowa Agencja Cyberbezpieczeństwa Francji), zmobilizowane przeciwko zagrożeniu cybernetycznemu. Zespoły odpowiedzialne za atak na Francję są zgrupowane w Jednostce 61240 16. Centrum FSB, zlokalizowanej w pobliżu Krasnojego Sioła, niedaleko Sankt Petersburga.
Wśród zidentyfikowanych ataków na Francję, Turla włamała się na konta e-mail należące do Ministerstwa Sił Zbrojnych, a także do sieci ambasady Francji w Moskwie. „W lutym 2025 roku, instytut badawczy specjalizujący się w technologiach wrażliwych, pracujący dla francuskiego przemysłu obronnego, również stał się celem ataku (...), co doprowadziło do wycieku znacznej ilości danych” – dodało w poniedziałek francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Turla zyskała również rozgłos za granicą po ataku na Departament Obrony USA w 2008 roku, przeprowadzonym przy użyciu dysku USB. Operacja ta doprowadziła do powstania Dowództwa Cybernetycznego USA, dowództwa wojskowego odpowiedzialnego za koordynację operacji cybernetycznych w Stanach Zjednoczonych.


10.

„Koalicja chętnych” zbuduje wspólny europejski program antybalistyczny
Ukraina i dziewięć innych krajów, w tym Wielka Brytania, wydały wspólne oświadczenie podczas spotkania przywódców z Wołodymyrem Zełenskim w Paryżu
https://www.theguardian.com/world/2026/jul/13/coalition-of-the-willing-build-shared-european-anti-ballistic-programme
„Naszym celem jest zbudowanie wspólnej zdolności obrony przeciwrakietowej dla Europy” – oświadczyło 10 państw w poniedziałek podczas spotkania przywódców z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w Paryżu.
Ogłoszenie pojawiło się w momencie, gdy Wielka Brytania również zadeklarowała chęć udziału w unijnej pożyczce na wsparcie Ukrainy w wysokości 90 mld euro (77 mld funtów) , co oznacza, że brytyjskie firmy będą mogły dostarczać więcej broni, finansowanej z funduszy. Ten krok to kolejny krok UE i Wielkiej Brytanii w kierunku zacieśnienia współpracy po wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE w 2020 roku w wyniku referendum w sprawie Brexitu.
Francuski przywódca Emmanuel Macron ogłosił również po spotkaniu, że Wielonarodowe Siły na Ukrainie, które zostaną rozmieszczone w przypadku zawieszenia broni między Ukrainą a Rosją , przeprowadzą w nadchodzących miesiącach ćwiczenia w sąsiednich krajach, „aby potwierdzić nasze plany rozmieszczenia i pokazać, że jesteśmy gotowi, zdeterminowani i wiarygodni”. …
Koalicja na rzecz obrony antybalistycznej, w skład której wchodzą również Dania, Włochy, Holandia, Szwecja i Hiszpania, oświadczyła, że dostrzega „rosnące zagrożenie ze strony pocisków balistycznych”, które trudniej zatrzymać niż pociski manewrujące czy drony.
Program antybalistyczny obejmowałby „zintegrowaną architekturę obrony przeciwrakietowej, mającą na celu odstraszanie i neutralizowanie przyszłych zagrożeń rakietowych” – czytamy w oświadczeniu. „Doceniamy wyjątkowe doświadczenie Ukrainy, zdobyte dzięki obronie przed wojną agresywną prowadzoną przez Rosję”.
Nie podano jednak żadnych ram czasowych programu antybalistycznego. Zełenski miał również spotkać się z doradcami ds. bezpieczeństwa narodowego i firmami zbrojeniowymi, które mogłyby wziąć w nim udział.
Prezydent Francji Emmanuel Macron przestrzegł kraje europejskie przed samodzielną polityką obronną, ponieważ rządy zwiększają wydatki na wojsko w odpowiedzi na zagrożenie ze strony Rosji i presję ze strony USA, aby zwiększyć wydatki na wojsko.
Jego komentarze pojawiły się miesiąc po załamaniu się francusko-niemieckiego projektu mającego na celu opracowanie myśliwca nowej generacji po miesiącach impasu między firmami zbrojeniowymi, co uwypukla rywalizację przemysłową, która grozi osłabieniem europejskich dążeń do wspólnego przezbrajania.
„Za każdym razem, gdy tworzymy fragmentację, możemy czuć się dobrze w danej chwili, ale powodujemy opóźnienia jutra. Za każdym razem, gdy ulegamy nacjonalizmowi, we Francji czy gdzie indziej, źle rozumiemy własną historię. Patriotyzm – tak; nacjonalizm – nigdy” – powiedział Macron w swoim dorocznym przemówieniu do francuskich sił zbrojnych w przededniu Dnia Bastylii, święta narodowego Francji.


Prezydent Ukrainy Zełenski przedstawił kilka szczegółów na temat spotkania koalicji antybalistycznej i swoich rozmów z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.
W poście na X napisał:
„Jak zawsze, @EmmanuelMacron i ja ściśle koordynujemy nasze stanowiska. Odbyliśmy owocne spotkanie i omówiliśmy priorytety przed spotkaniami Koalicji Antybalistycznej i Koalicji Chętnych, a także naszą współpracę dwustronną.
Relacje między naszymi krajami osiągnęły prawdziwie strategiczny poziom, w dużej mierze dzięki osobistym staraniom prezydenta Macrona. Dziś podziękowałem Emmanuelowi za jego pomoc i wsparcie przez te lata i odznaczyłem Orderem Wolności prezydenta, prawdziwego przyjaciela Ukrainy.
Szczegółowo omówiliśmy sytuację na froncie i potrzeby Ukrainy w zakresie ochrony ludności przed atakami rosyjskimi. Ważne jest wzmocnienie Ukrainy, wzmocnienie naszej obrony powietrznej i przyspieszenie rozwoju europejskich zdolności antybalistycznych. Francja dysponuje dokładnie takimi możliwościami i zaawansowanymi technologiami, jakich potrzebuje, aby pomóc. Będziemy nad tym pracować wspólnie z naszymi sojusznikami. Dziękuję, Francjo. Dziękuję, Emmanuelu!


11.

Szefowa UE obiecuje zakaz korzystania z mediów społecznościowych, aby chronić dzieci przed „drapieżnymi algorytmami”
Zobowiązanie Ursuli von der Leyen pojawiło się po tym, jak panel ekspertów wezwał do wprowadzenia ograniczeń dla dzieci poniżej 13. roku życia
https://www.theguardian.com/world/2026/jul/13/eu-social-media-ban-children-under-13-ursula-von-der-leyen
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała wprowadzenie w całej UE zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci po tym, jak grupa ekspertów zaapelowała o wprowadzenie ograniczeń dla osób poniżej 13. roku życia.
„Oczywiste jest, że potrzebujemy ograniczeń dotyczących dostępu do platform, dostosowanych do wieku” – powiedziała von der Leyen reporterom po opublikowaniu raportu na temat bezpieczeństwa dzieci w Internecie.
„Nie chodzi o to, czy dzieci mają dostęp do mediów społecznościowych. Chodzi o to, czy i kiedy media społecznościowe będą miały dostęp do naszych dzieci” – powiedziała w uwagach, w których odniosła się również do „drapieżnych algorytmów”.
Obiecując przedstawienie projektu ustawy jesienią, odmówiła podania minimalnego wieku, stwierdziła jednak, że „etapowe podejście panelu” do korzystania z internetu – rekomendacje dla poszczególnych grup wiekowych – jest „bardzo przekonujące”.
Panel, któremu współprzewodniczyli niemiecki psychiatra dzieci i młodzieży Jörg Fegert oraz francuska epidemiolog Maria Melchior, zaapelował o opóźnienie wprowadzenia w całej UE „media społecznościowe plus” dla dzieci poniżej 13. roku życia. Termin „media społecznościowe plus” odnosi się do innych platform, które korzystają z podobnych funkcji, takich jak gry wideo czy chatboty oparte na sztucznej inteligencji.
Zasugerowano, że rządy państw członkowskich mogłyby zdecydować się na wprowadzenie wyższych „ostrożnościowych” ograniczeń wiekowych w zakresie korzystania z mediów społecznościowych.
Co najmniej 10 krajów UE ogłosiło plany wprowadzenia zakazów dla dzieci. Francja zobowiązała się do zakazu korzystania z mediów społecznościowych osobom poniżej 15. roku życia, a Hiszpania chce wprowadzić ograniczenia dla osób poniżej 16. roku życia. W Grecji ograniczenia dla osób poniżej 15. roku życia wejdą w życie 1 stycznia 2027 roku.
Estonia jest jedynym krajem sprzeciwiającym się tym działaniom, opowiadającym się za skupieniem się na regulacji platform, ponieważ dzieci znajdą sposób na obejście każdego zakazu.
Australia była pierwszym krajem na świecie, który zakazał nieletnim korzystania z mediów społecznościowych. Polityka ta przynajmniej w teorii uniemożliwia osobom poniżej 16. roku życia dostęp do takich serwisów jak Facebook, Instagram, YouTube, X, SnapChat i TikTok.
Urzędnicy UE twierdzą również, że internet powinien być bezpieczny już na etapie projektowania. „Nie oczekujemy, że dzieci będą same projektować swoje pasy bezpieczeństwa. Nie oczekujemy, że rodzice będą montować poduszki powietrzne w domu” – powiedziała von der Leyen.
Komisja Europejska wydała już wstępne akty oskarżenia przeciwko Meta i TikTokowi w sprawach, które mogą zmusić firmy do zmiany „uzależniającego” charakteru ich aplikacji. Komisja poinformowała w piątek, że właściciel Facebooka i Instagrama nie poradził sobie z ryzykiem uzależniającego charakteru swoich aplikacji dla użytkowników, podobnie jak w kwietniu, kiedy to wydała podobny wyrok przeciwko TikTokowi.
Obie firmy odrzuciły ustalenia komisji, a dochodzenia są kontynuowane.
W obu przypadkach dochodzenie UE wykazało, że takie funkcje, jak nieskończone przewijanie, automatyczne odtwarzanie wideo, powiadomienia push i wysoce spersonalizowane algorytmy dostarczające użytkownikom treści, są problematyczne.
Rekomendacja ekspertów dotycząca korzystania z mediów społecznościowych opiera się na założeniu bezpiecznego internetu. W raporcie stwierdzono, że „nastolatkowie powinni czerpać korzyści z rozwijającego się, autonomicznego korzystania z odpowiednich do wieku i bezpiecznych mediów społecznościowych oraz innych usług cyfrowych”.
Wyjaśniając uzasadnienie wieku, w którym wprowadzono zakaz, jeden z ekspertów stwierdził, że wiek od 10 do 13 lat to „bardzo wrażliwy okres” dla dzieci i że badania przeprowadzone w USA wykazały „sporo szkód” wynikających z korzystania z mediów społecznościowych w tym wieku, zwłaszcza wśród dziewcząt, w zakresie postrzegania własnego ciała. „Im wcześniej się zacznie, tym większy [wpływ] mają cechy uzależniające” – powiedzieli.
Ekspert zasugerował, że państwa członkowskie UE mogłyby wprowadzić prewencyjne ograniczenia w korzystaniu z mediów społecznościowych po 13. roku życia, ale „nie ma zbyt wielu wiarygodnych danych” pozwalających określić punkt graniczny. „Czy jest to szkodliwe do 14., 15. lub 16. roku życia? Istnieją również szkodliwe elementy dla dorosłych” – powiedzieli.
Drugi ekspert zauważył ryzyko zachowań uzależniających i problemów emocjonalnych do 25. roku życia, ponieważ mózg nadal się rozwija. „Z pewnością nie twierdzimy, że po 13. roku życia dzieci powinny korzystać z mediów społecznościowych plus” – powiedzieli.
W raporcie zauważono również, że wiek 13–15 lat to „szczyt podatności na problemy ze zdrowiem psychicznym” i że zwiększona wrażliwość na porównania społeczne, opinie zwrotne i wykluczenie zwiększa podatność użytkowników mediów społecznościowych.
Zespół ekspertów zalecił dzieciom poniżej trzeciego roku życia niekorzystanie z ekranów, z wyjątkiem ograniczonych możliwości, takich jak rozmowy wideo czy oglądanie zdjęć rodzinnych. Zgłoszono również obawy dotyczące korzystania z zabawek z obsługą sztucznej inteligencji i urządzeń sterowanych głosem przez niemowlęta i małe dzieci, ponieważ mogą one stymulować reakcję „bez autentycznej wzajemności lub emocjonalnego dostrojenia” ze strony opiekuna.
Grupa zalecała, aby dzieci w wieku od 3 do 12 lat korzystały z Internetu w ograniczonym zakresie pod opieką opiekuna lub nauczyciela, a nadzór powinien być stopniowo zmniejszany.
Projekt unijnego prawa będzie musiał zostać zatwierdzony przez większość kwalifikowaną państw członkowskich i Parlamentu Europejskiego.


12.

Szef VW potwierdza plan zwolnienia 50 000 pracowników, a zarząd odrzuca zamknięcie zakładów
Oliver Blume mówi, że propozycja restrukturyzacji personelu obejmuje „kontrowersyjne decyzje”, ale ma szerokie poparcie
========
D.O. powie wam, Czytelnicy, dlaczego VW ma takie kłopoty.
D.O. ma od dwóch lat volkswagena. I przez te dwa lata jego volkswagen sprawia mu mnóstwo, ale to mnóstwo problemów. Zaraz po nabyciu przestały działać wszystkie systemy wspomagające kierowcę, a przesyłane online upgrady rozwiązywały sprawę o tyle, że systemy wywalało w dalszym ciągu raz po raz, ale po jakimś czasie cały system wstawał samodzielnie.
W wyniku akcji wezwania tysięcy nowych volkswagenów do serwisu w celu wymiany systemu i wielu sterowników, sytuacja się nieco poprawiła, ale tylko częściowo: asystentów dalej wywala, ale wstają szybciej, a w czasie jazdy już z nowym systemem, część informacji zniknęła z wyświetlaczy przed kierowcą.
Ale od paru miesięcy nowy system zafundował D.O. nową atrakcję: raz po raz system wywala mu skrzynię biegów DSG. Wtedy wyświetlacze rozjaśnia napis „awaria skrzyni biegów” oraz „dalsza jazda jest możliwa”. Ale tak naprawdę nie bardzo jest możliwa, ponieważ z siedmiu biegów działają tylko parzyste, to jest dwójka, czwórka i szóstka. Zmianie biegów towarzyszy potężne szarpnięcie oraz dźwięk przypominający przestawianie zardzewiałej zwrotnicy kolejowej.
Za pierwszym razem, przerażony D.O. wezwał lawetę, ta zawiozła go do serwisu Cichy-Zasada w Piasecznie, gdzie stał tydzień bez zainteresowania ze strony personelu, a kiedy D.O. pojawił się tam osobiście, by spytać, co się dzieje, pan serwisant stwierdził, że odpalił samochód i nie pokazują mu się żadne błędy, więc żeby D.O. nie zawracał głowy tylko zabierał swoje auto. Tak też D.O. zrobił, również dlatego, że pan serwisant był zupełnie obojętny na fakt, że D.O. dostał od Volkswagena maila z ostrzeżeniem, że ma awarię skrzyni biegów i że powinien umówić się na wizytę w serwisie.
Od tego czasu skrzynia biegów odmówiła posłuszeństwa jeszcze wielokrotnie. D.O. w pełnym stresie pojechał więc znowu do serwisu Cichy-Zasada w Piasecznie, udało mu się porozmawiać z kierownikiem, któremu pokazał fotografie powiadomień o awarii skrzyni biegów, pan kierownik uprzejmie kazał D.O. umówić się na przyjęcie do serwisu za 3 tygodnie, obiecując, że zadzwoni do importera, czyli firmy Volkswagen Polska, żeby się dowiedzieć, co z takim dziwnym defektem należy robić. Wczoraj D.O. pojechał na umówione spotkanie z serwisem, gdzie poinformowano go, że może zostawić samochód, a jak zostawi, to serwis spróbuję się skontaktować z importerem, czyli firmą Volkswagen Polska, żeby się dowiedzieć co z takim defektem należy zrobić. Trzy tygodnie psu w zupę. Wszystko od początku. Zdesperowany D.O. gotów był zostawić samochód w serwisie i poprosił o samochód zastępczy, ale powiedziano mu że za samochód zastępczy musi zapłacić, bo nie ma samochodów zastępczych dla aut na gwarancji. D.O., stały klient tego serwisu, zostawiał tam auto wielokrotnie i ani razu nie musiał płacić za auta zstępcze, zadaje więc sobie pytanie, co się zmieniło, i czy jest to inicjatywa grupy Cichy-Zasada, czy też odgórna dyrektywa importera volkswagenów czyli firmy Volkswagen Polska. Skończyło się na tym, że D.O. swój felerny samochód zabrał z powrotem, a serwisant, po konsultacji z kierownikiem, który obiecał, ale nie dotrzymał, oświadczył że spróbują się skontaktować z importerem, czyli z firmą Volkswagen Polska, żeby się dowiedzieć, co z takim defektem robić. Deja vu. I jak się czegoś dowiedzą, to do mnie zadzwonią.
Reasumując: teoretycznie mój volkswagen to wspaniały samochód i bardzo by D.O. go lubił, gdyby nie fakt że ciągle, ale to ciągle dostarcza D.O. kłopotów, że częściej jest w warsztacie niż w użytkowaniu i przede wszystkim dlatego, że importer volkswagenów, czyli firma Volkswagen Polska nie odpowiada na żadne maile, że obsługa klienta w serwisie Cichy-Zasada w Piasecznie jest skandaliczna, chociaż to prawdopodobnie nie jest wina dealera, tylko dyrektyw, które otrzymuje on od importera volkswagenów, czyli firmy Volkswagen Polska, która ma głęboko w zupie problemy z importowanym przez siebie samochodem, będącym w posiadaniu D.O. i z tego, co D.O. wie, to także problemy wielu, użytkowników nowej generacji volkswagenów, z pierwszego okresu ich produkcji.
D.O. uważa, że należałoby się skrzyknąć wśród właścicieli i wytoczyć Volkswagenowi Polska class action, zażądać wysokich odszkodowań za skandaliczną obsługę klienta oraz zamiany swoich samochodów na nowe, sprawne (o ile takie istnieją).




Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga