DRUGI OBIEG
Niedziela, 23 sierpnia 2026


1.
1 rok temu
1.
Jechało państwo D.O.stwo samochodem. Nagle rozległy się w jego wnętrzu przykre mechaniczne dźwięki, coś, jakby szorstki metal tarł o szorstki metal, potem, jakby ktoś jeździł paznokciami po tablicy.
- I to jest właśnie współczesna muzyka – powiedział D.O. do Żony. Jazzowa.
- Uff… - odpowiedziała Żona. – Jak to dobrze, że to nie twój samochód.
Słuchaliśmy internetowej rozgłośni Nu Jazz a Los Angeles.
Chyba rzeczywiście pora umierać…

2.
- Czy myślisz, że Netanyahu zdoła pokonać Hamas? – zapytała po chwili Żona.
- Świat mu może nie pozwolić – odparł ostrożnie D.O.
- No tak, świat kocha Palestyńczyków, a nie kocha Żydów – westchnęła Żona.
- Nie tylko świat: sami Żydzi mają dość tego, co się w Gazie dzieje; większość z nich będzie musiała rozprawiać się z Hamasem i calą otoczką własnymi rękami, a to nie jest za darmo.
- Świat ma czasami nadmiar litości – odparł filozoficznie D.O. – A nie jestem pewien, czy wszyscy ludzie zasługują na litość.
- No tak: kiedy mówią o nadstawianiu drugiego policzka, to przeważnie chcą nadstawiać cudzy.
- Kiedy społeczeństwa okazują litość ekstremistom i zbrodniarzom, to to się często kończy fatalnie dla społeczeństw. Ekstremiści i zbrodniarze nie znają litości i dlatego są ekstremistami i zbrodniarzami. A starcie zbrodniarza z człowiekiem litościwym zawsze kończy się źle dla litościwego.
I byliby państwo D.O.stwo dalej tak sobie filozofowali w samochodzie, ale dojechali do celu i trzeba było wysiadać.


2.
3 lata temu
1.
Tak sobie D.O. myśli, że każdego, choćby umiarkowanie zainteresowanego sztuką człowieka, czekają dwa szoki.
Kiedy się idzie do muzeów, jest się często oszołomionymi pięknem i mistrzostwem wykonania dzieł wielkich mistrzów. Ale jakoś każdy mniej lub bardziej jest na to przygotowany, gdzieś się już natknął na obrazy, czy choćby ich reprodukcje, widział pomniejsze dzieła w kościołach, widział zdjęcia w gazetach, czy magazynach.
Więc wie, czego się spodziewać.
Ale w dwóch wypadkach zostaje wzięty z zaskoczenia, tak, jak przydarzyło się to D.O.
Pierwszy, to kiedy natyka się – w Ciudad Mexico, Ciudad Guatemala, Madrycie, Londynie, Bazylei czy Berlinie na sztukę prekolumbijską.
Na ogół ma marną wiedzę o ludach, tworzących nim nadjechał Cortez ze swoimi conquistadores, więc przeżywają szok, widząc, jak fenomenalne, jak intelektualnie dojrzałe, jak wyrafinowane i jak …współczesne dzieła tworzyli.
Drugi szok przeżywa się wchodząc do jednego z muzeów, goszczących sztukę etruską.
Można zaryzykować wręcz twierdzenie, że tak dojrzałej, chciałoby się rzec, rozbuchanej, pełnej człowieczeństwa, pełnej fantazji, tak plastycznej sztuki to i my dzisiaj nie potrafimy tworzyć.
Chyba, że za pomocą komputerów.

2.
Tak, tak, z tego pełnego emfazy wstępu można wywnioskować, że D.O. wreszcie poszedł, a raczej powrócił do Villa Giulia, kompleksu, goszczące Muzeum Etruskie.
Willa bierze swą nazwę nie od jakiejś Julii, ale od papieża Juliusza III, zwalistego faceta, rządzącego Kościołem w II połowie XVI wieku, który zażyczył sobie mieć spokojne miejscusio z dala od miejskiego zgiełku. Miejscusio owo znajdował się wówczas poza murami Miasta, na terenach znanych jako „Stara winnica”. Willa zaiste imponująca, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz.
I tak sobie była własnością kolejnych papieży aż do roku 1970, kiedy garibaldini zrobili wyłom w murach w pobliżu Porta Pia, zlikwidowali państwo kościelne i bezceremonialnie miejscusio papom zabrali.
I przeznaczyli ma muzeum.

3.
Gdyby państwo byli zainteresowani, jak też Etruskowie nazywali się po etrusku, to D.O. uprzejmie informuje, że nazywali się 𐌀𐌍𐌍𐌄𐌔𐌀𐌓. Czytaj od prawej do lewej i wyjdzie ci Ràsenna.
W innych pisowniach – Rasna, albo wręcz Raśna.
Na terenie starożytnych Włoch żyli między IX a I wiekiem p.n.e. na obszarze zwanym Etrurią, odpowiadającym z grubsza Toskanii, całej zachodniej Umbrii i północnej i środkowej części Lacjum.
Herodot oszukiwał, że pochodzą gdzieś z Morza Jońskiego czy Lidii, okupowanej dziś przez nowoprzybyły z dalekiej Azji lud turkomański: dzisiejsi badacze są zgodni, że byli całkowicie autochtonicznym ludem italskim.
Badania archeogenetyczne przeprowadzone w 2019 i 2021 r., oparte na analizie autosomalnego DNA z próbek ponad 50 osobników z Toskanii i północnego Lacjum, żyjących między 900 p.n.e. a 1 r. p.n.e., potwierdziły, że Etruskowie byli autochtonami, pozbawionymi śladów genetycznych przypisywanych Anatolii i wschodniej części Morza Śródziemnego w epoce brązu i żelaza. Byli genetycznie podobni do Latynów z Lacjum vetus (starego) i że jedni i mieli przodków wywodzących się z eneolitycznych populacji stepów pontyjsko -kaspijskich Rosji i Ukrainy, uważanych za protoplastów ludów mówiących po indoeuropejsku (kultura Jamna)
Byli narodem obdarzonym niezwykłą inteligencją, sprytem, kultem umiejętności manualnych, zajmującym się wymianą handlową z ludami Grecji, Bliskiego Wschodu i zhellenizowanej Afryki Północnej.
Mieli własny język i własny alfabet, na tyle odmienny od wszystkich okolicznych, że przez stulecia utwierdzał różnych badaczy w teoriach o tajemniczym pochodzeniu tego narodu.

4.
Najstarszą fazą cywilizacji etruskiej jest późna epoka brązu, circa tysiąc sto lat przed naszą erą, 500 mniej, 500 więcej.
Następnie kultura willanowiańska, czyli IX-VIII wiek p.n.e. Silne związki handlowe z Grekami, Fenicjanami i Eubejczykami.
Z kolei nadeszła era „orientalizująca”, ta, która najbardziej namieszała w głowach badaczom, bo wpływy Bliskiego Wschodu, zwłaszcza Fenicjan i Chaldejczyków, były tak silne, że tam upatrywano korzeni cywilizacji etruskiej. 720-580 p.n.e.
Potem związki ze wschodnim wybrzeżem Morza Śródziemnego osłabły i nastąpił wiek archaiczny, charakteryzujący się z jednej strony ekspansją terytorialną Etrusków, z drugiej – coraz większą presją militarną Rzymian. Jednak to współżycie nie zawsze było pełne waśni: w tym okresie Etruskowie – jeśli nie uczyli Latynów by nie skakali z gałęzi na gałąź, to budowali im pierwsze imponujące struktury miejskie, np. świątynię Jowisza Kapitolińskiego.
Wiek klasyczny – 480 – 320 r. p.n.e. to już pasmo wojen z Rzymianami. Raz zwycięskich, raz przegranych. Kolejne kolonie etruskie były zajmowane przez stojących na niższym poziomie cywilizacyjnym Rzymian.
I ostatni etap – epoka hellenistyczna – od 320 o 27 r. p.n.e. – stopniowy zanik Etrusków jako osobnego narodu. Podbojami czy wyższością cywilizacyjną Rzymianie wchłonęli cały naród etruski. Ich potomkowie żyją tam, gdzie oni: głównie w Toskanii i Umbrii. I wśród Włochów uchodzą za gburów.
Cywilizacja etruska wywarła głęboki wpływ na cywilizację rzymską, łącząc się z nią później pod koniec I wieku p.n.e. Asymilacja kulturowa rozpoczęła się wraz z tradycyjną datą podboju etruskiego miasta Weje przez Rzymian w 396 roku p.n.e., a zakończyła się w 27 roku p.n.e., kiedy Oktawianowi nadano tytuł augusta.
Przeżyli tysiąc lat na tych ziemiach, a wieść o nich zaginęła aż do czasów bardzo, bardzo nowożytnych. Właściwie zainteresowanie Etruskami odrodziło się dopiero w XIX wieku.
Długo by gadać, ale po pierwsze D.O. nie jest etruskologiem, a po drugie – dość przynudzania.

5.
To może jeszcze tylko, że jeśli macie wątpliwości, czy chaotyczny, brudny, nieuczciwy Rzym wart jest podróży, czy letnie upały was nie zmogą, czy was stać na taką podróż… a lubicie sztukę, nie wahajcie się już ani chwili. Można z biedą odpuścić kościoły, muzea – bo przecież są Uffizi, Louvre, British, Zwinger i Museum Insel, ale muzeum etruskie warte jest najdalszej podróży i ostatniego grosza.

6.
To może jeszcze tylko, że w piątek rano państwo D.O.stwo, podobnie jak nieliczni jeszcze mieszkańcy zachodniego Rzymu, zostali obudzeni przez krążący bardzo nisko helikopter. Jak na wojnie. Okazało się, że policja i karabinierzy poszukiwali z ziemi i z powietrza osobnika, grożącego, że wysadzi w powietrze furgon w Watykanie. W furgonie nie było materiałów wybuchowych, a gościa zakuto w kajdanki po godzinie pościgu, podczas którego staranował trzy samochody. D.O. podejrzewa, że nie był zrównoważony psychicznie, bo swoją przygodę zaczął o świcie, rzucając kamieniami w przyjeżdżające samochody na obwodnicy Rzymu, celując zwłaszcza w te, które prowadziły kobiety.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Villa Giulia z zewnątrz, od strony Vialle delle Belle Arti (Bulwar Sztuk Pięknych; tu ich pełno i cieszą się szacunkiem, a nie pogardą, jak w niektórych państwach Europy Północnej).

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Villa Giulia pierwszy dziedziniec…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Porticato wokół pierwszego dziedzińca

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Drugi z pięciu dziedzińców, z mozaiką etruską.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Wspaniałe sale wystawowe

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Nowe i stare, noszące ślady papieskich upodobań

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Z eksponatami wolnostojącymi czy w gablotach, wszystko jest najwyższej jakości. Wystawienniczej też.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Po lewej Etruria, po prawej – związki kulturalne i handlowe Etrurii (na brązowo, zwróć uwagę na Afrykę, wschodnią Sycylię) z cywilizacjami greckimi i bliskowschodnimi (na szarozielono (zwróć uwagę na Bułgarię i Krym).

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Tak wyglądała ich sztuka w epoce willanowiańskiej, czyli wczesnej epoki żelaza. Odegrała decydującą role w dziejach Italii w okresie IX – VIII wiek p.n.e.
Charakterystyczne dla tej kultury są urny stożkowo zdobione rytymi motywami geometrycznymi. Urny umieszczane były w grobowcach szybowych. Archeolodzy rozróżniają dwie główne grupy:
*Północna na terenach wokół Bolonii
*Południowa, obejmująca Toskanię i północne Lacjum – wyróżniająca się urnami z przykryciami w kształcie hełmu.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
W VIII w p.n.e. wykształca się ceramika, zwana etrusko-geometryczną.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Dochodzą figury zwierzęce, prawdziwe i mityczne.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Które z czasem biorą górę nad czystą geometrią.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Dochodzą postaci ludzkie. Pojawia się luksus, sztuka dla sztuki, świecidełka (te na dole)

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Sztuka robi się wyrafinowana. Porównajcie z takim Bolesławcem.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Etruskom też patronują greckie muzy, sztuka jest w cenie, pożądana i szanowana.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
W IV w. p.n.e. pojawia się coś, co historycy sztuki nazywają „etruskim renesansem”: okres wyjątkowo wyrafinowanej sztuki. Towarzyszyła Etruskom w ich codziennym życiu.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
To już arcydzieła, choć nieco porno

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Naczynia rytualne i pojemniki na kosmetyki.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Sztuka portretu rzeźbionego. Niesamowite. To wszystko na dłuuugo przed naszą erą.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Ludzie, bogowie i maszkarony

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
W maszkarony byli dobrzy

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Apollo, Herkules i ??? Może Junona?

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Przecudnej urody klejnoty. Współcześni jubilerzy mnogą się uczyć.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Spinki z bursztynu przeplatanego złotem, złote broszki i złoto, używane do przyozdabiania szat.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Tak wyglądała świątynia, z której pochodzą te wyrafinowane fryzy z głębokimi płaskorzeźbami.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
W tym samym czasie, inne ludy italskie uprawiały taką sztukę.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Tańczyć twista
Jak artysta
To niełatwa rzecz
Bo prócz ruchu,
Rytmu, słuchu
Trzeba giętkość mieć.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Kilka sal poświęconych jest językowi etruskiemu. Przed wiele, wiele dekad naukowcy nie byli w stanie odcyfrować języka etruskiego, nawet mając równoległe teksty łacińskie. Z czasem jednak powstał słownik i podręcznik gramatyki etruskiej; dziś naukowcy są w stanie odczytać etruskie teksty, chociaż są to głównie inskrypcje: wygląda na to, że literatury pięknej Etruskowie z jakichś powodów się nie dorobili, choć byli biegli w bóstwach i mitach. Tu tłumaczenie na łacinę, włoski i angielski inskrypcji na steli grobowej.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
A w nich… O, mamma mia!
Sztuka funeralna – to rys charakterystyczny Etrusków. Coś, co o dziś zachwyca bez reszty. To przykrywka sarkofagu, przestawiającego objętych małżonków, pochodzi z 340 r. p.n.e. I dziś byłoby artystyczną sensacją.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Najsłynniejszy eksponat w Villa Giulia: sarkofag pary małżeńskiej.
Proszę zwrócić uwagę na pogodne twarze, na wzajemne przywiązanie i miłość małżonków, przedstawionych na wieku. Powalające.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
On bosy, ona w trzewikach. Oboje, jakby rozmawiali z oglądającymi.
To jest oryginał, a rekonstrukcję tego sarkofagu zrealizował … Giorgetto Giugiaro, słynny projektant samochodów, używając wyrafinowanej wówczas techniki cad/cam, skanerów i innych diabelskich sztuczek. Rekonstrukcja zyskała ogólny poklask naukowców.
Warto dodać, że wszystkie gabloty mają wyrafinowany system antywibracyjny: pod Willą przebiega linia kolejowa, obok – linia tramwajowa i ruchliwa ulica… Opracowanie systemu, który chroniłby te unikalne eksponaty zlecono najstarszemu Uniwersytetowi rzymskiemu – La Sapienza.
System chroni dzieła także przez trzęsieniami ziemi.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
W paryskim Louvrze znajduje się kolejny taki sarkofag małżeński, wywieziony z Włoch. A równie piękne są w fantastycznym muzeum Guarnaccich w Volterrze.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Inne sarkofagi w Villa Giulia

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Urny

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
W końcu XIX w. zrekonstruowano wiernie, w wymiarach realnych, świątynie etruską, odkopaną w Alatri pod Rzymem. Przód, tył i…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
…Zwieńczenie. Całość znajduje się na trzecim dziedzińcu Villa Giulia.
Tuż obok znajduje się Villa Poniatowski z kolejnymi eksponatami etruskimi, wszystko za tym samym biletem. D.O. zwiedził, ale o tym może już następnym razem.


3.
5 lat temu
(Wydanie niedzielne, ale mimo to Drugi Obieg powie wreszcie, co o tym wszystkim myśli)
Z CYKLU: BEZUŻYTECZNE WYNALAZKI
1.
Popularnonaukowe pismo „Focus” donosi „Sztuczna inteligencja rozpozna psychopatę na podstawie ruchów głowy”.
Phi!
D.O. już od dawna i bez pomocy sztucznej inteligencji doskonale rozpoznaje psychopatę na podstawie ruchu warg!

Z CYKLU: WŁOS SIĘ JEŻY
2.
Niemiecki „Bild” wyjawia, co angielska królowa je i co pije.
Po zapoznaniu się z jadłospisem, D.O. czuje się upoważniony do stwierdzenia, że przekonanie, jakoby cysorz to miał klawe życie jest nieprawdziwe.
Autorzy artykuły powołują się głównie na książki Briana Hoeya, pt. „At Home with the Queen”, czyli „W domu z królową”, Charlesa Olivera, z którego pamiętników stworono książkę „Kolacja w Pałacu Buckingham”oraz na świadectwa różnych członków rodziny królewskiej. Wynika z tego, że na śniadanie w prywatnej jadalni Pałacu Buckingham, Her Majesty spożywa filiżankę herbaty Earl Grey - bez mleka i cukru, a do tego tost z dżemem. Czasami może to być jogurt z syropem klonowym lub musli. Wstyd powiedzieć, ale przy jedzeniu czyta gazetę. Nie zdradzono, którą, ale D.O. podejrzewa, że może to być „Daily Mail”.
Ale, ale… W wyjątkowe dni, Jej Wysokość lubi sobie wtrząchnąć kippersa.
I tu większość z P.T. Czytelników zapyta: „A ki diabeł jest ten kippers”?
D.O. już odpowiada: kippers to jest uwędzony śledź bez głowy i flaków, którego następnie się otwiera i rozpłaszcza, smaży, a do usmażonego wrzuca się jajko sadzone (patrz zdjęcie poniżej).
D.O. jest przekonany, że jedzenie kippersa to zbędna fatyga, ponieważ zbliżony efekt można uzyskać, uderzając się młotkiem w brzuch.
Rybę królowa spożywa często także na obiad, z warzywami, najchętniej solę z Dover na szpinaku. Jak informuje były chef jej kuchni Darren McGrady, królowa unika natomiast makaronów i ziemniaków, co jest dość dziwne, zważywszy jej niemieckie pochodzenie.
Popołudniowa herbatka jest święta. Do herbatki lubi dostać biszkopt miodowo-kremowy, piernik lub ciastko czekoladowe. Królowa lubi też jeść pensy z dżemem. Nie, nie metalowe monety o niskim nominale, ale małe kanapki z konfiturą malinową, rozmiarem i kształtem przypominające staroangielskiego pensa. Ale wcześniej równie święte, co herbatka, są kanapki z wędzonym łososiem, zwieńczone ogórkiem, majonezem lub szynką, a nas wierzch odrobina musztardy.
No, mniam!
Ekspert Adels Alexander von Schönburg opowiedział Bildowi, że książę Karol wyznał mu kiedyś: „te legendarne kanapki z ogórkiem są oczywiście podawane z odciętymi narożnikami! Nigdy, przenigdy nie było toastów kwadratowych, ponieważ stary przesąd mówi, że jeśli ktoś poda nam kanapkę kwadratową, będzie to zapowiedź, że ktoś próbuje obalić nas z tronu”.
Były chef McGrady dodaje, że obok ryb królowa uwielbia dziczyznę, stek gaelicki (?) lub stek z polędwicy z grzybowym sosem na whisky”. Kiedy mieszka w zamku Balmoral w Szkocji, jada łososia z pobliskiej rzeki, kiedy jest w Sandringham – swojej wiejskiej posiadłości na wschodzie Anglii – żąda dziczyzny lub bażanta.
Mr. McGrady dodaje, „Mamy dużo tradycyjnych francuskich potraw, takich jak halibut na szpinaku z sosem Mornay”. D.O. zrozumiał, skąd wzięły się tak liczne konflikty zbrojne między sąsiadami z obu stron Kanału La Manche, czy, dla parytetu, British Channel.
Na deser królowa uwielbia truskawki z Balmoral i białe brzoskwinie, ale nie pogardzi czekoladą.
OK, to papu, a jakie drinki?
Wiele wskazuje na to, że nie tyle jakie, ile ile. Według „The Independent” – pisze Bild - królowa częstuje się czterema drinkami, każdego dnia o ściśle określonych porach: przed obiadem pije coś w rodzaju koktajlu z ginu i Dubonnetu, z dużą ilością lodu i przyozdobionego kawałkiem cytryny, na lunch kieliszek lub dwa wina, a wieczorem wytrawne martini. Przed snem, na dobranoc - kieliszek szampana.
Bild kończy swoją relację dowcipem, rzuconym z typowo niemiecką lekkością – „Gin save the Queen!

3.
Pozostając w kręgu sławnych i bogatych, to „Today on Line” podnieca się faktem, że „podobno” żona Jackie Chana, była tajwańska bogini ekranu Lin Fengjiao, wydaje prawie 50 tysięcy dolarów rocznie na francuską bieliznę.
„Choć dekady temu przeszła z showbiznesu na emeryturę, 68-latka od czasu do czasu trafia na pierwsze strony gazet ze względu na swą siłę nabywczą”. Ulubiona firma gorseciarska pani Lin Fengjiao to „Chantelle”.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Kippers. Po obejrzeniu tego zdjęcia D.O. postanowił zrezygnować z dzisiejszego obiadu.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
To królowa angielska dostała na uroczysty obiad w dniu swoich 90. Urodzin. Chef Darren McGrady podał jej stek gaelicki - ulubione danie królowej, do tego biały ryż, posypany czymś, co wygląda na posiekane, świeże oregano i kawałek wpół surowego – sądząc po kolorze - brokułu. Stek położono na czymś, czego D.O. nie odważy się zdefiniować, bo widział podobne dania podawane pacjentom w szpitalu w Pietropawłowsku.


4.
11 lat temu
1.
Life on the road? Czemu nie, zależy jaka road! Budżety bardzo napięte, więc większość długich, zaległych wakacji spędziłem w Warszawie, dwa krótkie wypady i tyle. Kiedy ostatni z moich wspaniałych Wnuków wyjechał, wyjechałem i ja. Bez przekonania. Ciągnęło mnie gdzieś, ale nie wiedziałem gdzie. Na szczęście zadziałała podświadomość i zaprowadziła mnie tam, gdzie trzeba: na drogi, na których po kilometrze czuję euforię. Na górskie, alpejskie dróżki, kręte, zwariowane, jak sama natura. Dróżki, które natura wyznacza, bo zbudowane są wzdłuż rzek i strumieni; gdzieżby indziej? Słońce świeci, ale jest rześko, silnik mruczy przyjacielsko, prawie niedosłyszalnie, mruczą miło opony na asfalcie, zakręt w lewo, w prawo, znów w lewo… Okna w dół, a tam szum strumienia, więc stop na pierwszej zatoczce; okazuje się, że ptakom też się podoba, bo drą się jak narodowcy na wiecu. Rzeka okazuje się ujarzmiona, jeszcze się nie zdąży rozlać w małe jeziorko, a już góry lecą, żeby się w nim przeglądać. Znów lewo – prawo, pętelki, agrafki, patelnie, samochodzikowi też się to podoba, ciągnie, chojrak, bez wysiłku. Las, a więc cień, od razu 3-4 stopnie w dół aż w płucach ćwierka. Nie znam się na narkotykach, ale w tych drogach coś musi być. Na szczęście jeszcze tego nie zakazali. Choć czytam książkę pożyczoną od TŚ, z której wynika, że polskie rządy już raz zabraniały chodzić po górach bez zezwolenia nawet góralom. Historia lubi się powtarzać jako farsa – mówią mędrcy. Mnie się wydaje, że jako tragifarsa.

2.
Euforia mija, kiedy widzę kupki żółtych liści na ziemi, wokół drzew, nagle zbrzydłych, nagle postarzałych. Co roku powtarzam, że nienawidzę jesieni i proszę sobie wyobrazić, że nic się nie dzieje! Nic się nie zmienia, znów nadchodzi i zabiera mi to, co najukochańsze: zieleń.

3.
Tu, w górach zieleń jest zieleńsza, nadchodzi później, chce sobie zrekompensować trudne warunki życia. Jakieś analogie?

4.
Zbocza są strome jak diabli, a sosny, jak się im przyjrzeć, rosną pionowo, pod niesamowitym kątem w stosunku do gruntu. Jakiego gruntu? Toż tam prawie lita skała, trochę piasku, trochę ubitego poszycia, chwytają się korzeniami najmniejszej szparki, a potem wyciągają swoje długie szyje wysoko, po swoją porcję słońca. Jedna koło drugiej, bo w jedności siła, huragan tylko na chwilę schował się za górami, ale wróci, by powalać, by zabijać biedne sosny. Niektóre nie dają rady, stoją, tragicznie, zmarłe, uschnięte, żeby inne wiedziały, że życie nie jest lekkie, że lato nie trwa wiecznie. Jakieś analogie?

5.
W radio Ars przerwali nadawanie muzyki klasycznej i mówią o demokratycznych przemianach w Czechosłowacji. Padają znane, wzbudzające szacunek nazwiska, o bolszewickich prześladowcach mówią „posrance”. Sprawdziłem: po polsku „dupki”. „Posrance zawsze wiedzą lepiej, zawsze żądają, alby wszyscy żyli na ich modłę i komendę” – mówi lektor. Psiakość: powinienem chyba dalej pojechać od Polski.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.



12 lat temu

Już dawno nie widziałem takiej bandy cynicznych szantażystów, skrajnych egoistów, łotrów pozbawionych choćby elementarnej empatii, poczucia wdzięczności, istot, myślących wyłącznie o własnej przyjemności, osobników przekonanych o swojej kapitalnej pozycji w centrum wszechświata, jak przez ostatnie tygodnie, siedząc na balkonie ośrodka wypoczynkowego i obserwując bawiące się dzieci. Ostatni raz takich drani obserwowałem... och, dawno temu, kiedy moje były małe...
Niektóre z tego wyrastają, inne trafiają do PiS-u...



Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga