DRUGI OBIEG
Poniedziałek, 24 sierpnia 2026
Sława Ukrainie!



1.
Dziś, w święto Niepodległości Ukrainy, ludzie przyzwoici, ludzie dobrej woli, będą w całej Polsce manifestować solidarność z naszymi braćmi i siostrami zza Buga, walczącymi za ich wolność i naszą. Zaś łotry, w nadziei na kremlowskie czerwońce i moskiewską, miłą ich sercu niewolę, będą nadal sączyć nienawiść i agresję. Zamknijmy uszy i serca na podszepty szatana i jego sługusów.


2.

Zełenski ostrzega, że Rosja prawdopodobnie zmobilizuje co najmniej 300 000 żołnierzy na wojnę w Ukrainie
https://edition.cnn.com/2026/08/23/europe/zelensky-ukraine-russia-mobilization-intl
W obszernym wystąpieniu opublikowanym w niedzielę Zełenski stwierdził, że spodziewa się, iż Rosjanie zakończą rok okupując taki sam obszar terytorium Ukrainy, jak na początku roku, pomimo ogromnych strat w sile roboczej.
„Od początku roku Rosja straciła 267 000 żołnierzy, w tym około 155.000 zabitych do dziś” – twierdzi Zełenski.
Nie da się potwierdzić tej liczby, ale jest ona zgodna z szacunkami zachodnich analityków.
W przyszłym miesiącu odbędą się wybory parlamentarne w Rosji. Pojawiły się spekulacje o nowej mobilizacji, mimo że pobór do wojska w 2022 r. wywołał protesty i exodus młodych mężczyzn.
„Jesteśmy przekonani, że po wyborach przeprowadzą mobilizację. Uważamy, że nie będzie ona miała miejsca w dużych miastach” – powiedział Zełenski.
Zełenski powiedział, że jego zdaniem Putin „rozmieści 300 tys. nowo zmobilizowanych żołnierzy w zależności od sytuacji na wschodzie kraju” i nakazał swoim generałom zakończyć zdobycie Doniecka do końca roku.
„Zniszczymy tam wszystkich 300 tysięcy nowo zmobilizowanych Rosjan; zmieciemy ich z powierzchni ziemi” – oświadczył Zełenski.
Jednostki ukraińskie bronią około 20% Doniecka, w tym pasa strategicznych miast przemysłowych, takich jak Słowiańsk i Kramatorsk.
Zełenski stwierdził, że Rosjanie nie są w stanie dokończyć opanowania obwodu donieckiego. Zasugerował również, że Rosjanie mogą podjąć próbę wkroczenia na północne obwody ukraińskie: charkowski i sumski.
„W obwodzie briańskim (graniczącym z północną Ukrainą) nie ma jeszcze wojsk, ale sprzęt wojskowy widać wzdłuż granic z Federacją Rosyjską”.

Musk, Kushner i obrona powietrzna
Odnosząc się do obrony powietrznej, Zełenski porównał liczbę pocisków Patriot dostarczonych w 2023 roku – która wynosiła 675 – z prognozowaną liczbą 264 w tym roku. Ataki rakietowe zwiększyły liczbę ofiar wśród ludności cywilnej i zniszczenia infrastruktury na Ukrainie – a Patrioty są jedynym środkiem ich zestrzelenia.
„Jak widać, niestety mamy tendencję spadkową i zależy to przede wszystkim od strony amerykańskiej” – powiedział.
W zeszłym miesiącu prezydent USA Donald Trump zasugerował, że Ukraina otrzyma zezwolenie na budowę rakiet Patriot na licencji, lecz później wycofał się z tego pomysłu.
Gdyby Stany Zjednoczone dostarczyły Ukrainie do 10% swoich zapasów rakiet Patriot, Kijów by za nie zapłacił, powiedział Zełenski. Takie zobowiązanie „mogłoby mieć ogromne znaczenie, zarówno pod względem ratowania życia, jak i dyplomacji”.
Zdaniem Zełenskiego, Ukraina stoi przed tym samym problemem w kwestii nabycia rakiet przeciwlotniczych Aster z Europy, pomimo niedawnej obietnicy złożonej przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona.
„Brakuje pocisków rakietowych Aster, mimo że są produkowane” – powiedział, dodając jednak, że umowa licencyjna przyspieszyłaby dostawy.
Tymczasem, jak powiedział Zełenski, Ukraina poluje na miejsca w Rosji, z których wystrzeliwane są rakiety balistyczne.
Zełenski powiedział, że rosyjski przemysł zbrojeniowy może być w stanie wyprodukować około 1300 pocisków balistycznych rocznie. „Istnieją konkretne cele dotyczące ataków na cele wojskowe i innych sankcji antybalistycznych” – dodał.
Ukraina stworzyła arsenał dronów dalekiego zasięgu i własnych pocisków manewrujących, które są wykorzystywane przeciwko coraz większej liczbie celów w Rosji.
Mówił także o staraniach Kijowa o uzyskanie pozwolenia na wykorzystanie zdjęć satelitarnych Starlink terytorium Rosji.
Według Zełenskiego Elon Musk, właściciel Starlinka, powiedział, że „wierzy, iż może to doprowadzić do poważnej eskalacji działań Ukrainy przeciwko Federacji Rosyjskiej”.
„Powiedział, że jest za zakończeniem wojny, a nie jej przedłużaniem” – i rozmowy z Waszyngtonem były kontynuowane.
Jeśli chodzi o negocjacje, Zełenski zasugerował, że okno możliwości zakończenia wojny rozciąga się do końca przyszłego lata, kiedy to rozpocznie się kampania przed wyborami prezydenckimi w USA.
Amerykańscy wysłannicy Steve Witkoff i Jared Kushner „mieli duże trudności ze znalezieniem formatu, w którym Rosjanie zgodziliby się zakończyć tę wojnę bez wycofywania się Ukrainy z Donbasu lub akceptowania innych nieakceptowalnych rozwiązań”.
„Jared, Steve i ja zgodziliśmy się podsumować wszystkie te dyskusje na jednej stronie – przedstawiając realistyczne opcje zakończenia wojny. To właśnie Amerykanie chcą omówić z nami i z Rosjanami”.


3.
Zaprzyjaźniony młody człowiek opowiedział państwu D.O.stwu o swojej motocyklowej wyprawie do Szkocji: piękne krajobrazy, niewysokie, ale wyrastające znikąd góry, pozbawione pochłaniających (rzekomo) światło drew mienią się wszystkimi kolorami zieleni, zamki gdzie spojrzeć, strumienie, jeziora, ocean… Te ostatnie ogrodzone, bo dostęp prywatny… Hamak jak kokon, ale z drzewami ro rozpinania go krucho, leje bez ostrzeżenia, bez ostrzeżenia wiatr zmienia kierunek… Opowiedział, jak poszedł na bosaka po pasek, potrzebny jako przedłużka do zaczepienia hamaka, patrzy, a jest od stóp do głów w kleszczach. No i muszki, wszechobecne, niekończące roje muszek, które nie dawały wytchnienia, a za to cięły tak, że „zatęskniłem za polskimi komarami”.
I życzliwość ludzi, którzy w ulewę, nieproszeni, dali mu schronienie i pozwolili się przespać pod dachem nic w zamian nie żądając.
Ach, podróże…


4.
D.O. popada w jesienną depresję.
Na drogach miliony połamanych gałęzi i konarów po sobotnich wichurach, stosy zerwanych wiatrem wysuszonych liści.
Wcale go nie cieszą łany dwumetrowej kukurydzy, nie radują jego oczu pola pełne całkiem już dużych, pomarańczowych bomb dyniowych. Tylko patrzeć, jak utopią nas w reklamach Halloweenu.
W marketach zniknęły ubiory plażowe, rozłożono swetry i puchowe kurtki. Polo i inne letnie koszulki przeceniono z 70 na 15 złotych; D.O. nawet by kupił, gdyby nie były takie białorusko brzydkie.
Gdzie się podziały kolorowe ubrania, co się stało ze zwariowaną, pełną fantazji ludzkością? D.O. ganiał kiedyś po outletach Hilfigera w Ameryce, by sobie za rozsądne pieniądze kupić jakieś kolorowe łaszki, a dziś ubrania tego projektanta są szarobure, jak wszystkie inne. W szafie wiszą jeszcze z jego naszywką koszulki polo sprzed 30 lat, wypłowiałe mocno, a nadal najbardziej kolorowe wśród współczesnego chłamu. Jak D.O. może oddać coraz rzadsze momenty pogody swego ducha, jeśli w szafie może wybierać tylko między szarym a burym, jak zakomunikować swoją odmienność, swoją niechęć dla drobnoburżuazyjnych reguł?
W Łazienkach sporo żółci na drzewach i w ogóle, nieco rzewnie. A przecież dopiero co chodził tam D.O. fotografować świeżutką, jeszcze wykluwającą się zieleń i kolorowe, radujące oczy i duszę rabatki…
Z tego miejsca, co zawsze nie widać już magicznego mostku: wielkie drzewo zwaliło się do kanału, zasłaniając widok. I to jeszcze przed frontem wichrowym.
Jesień to już, czy chorują kasztany?

Pałac na wodzie w ciągłych remontach, cóż to za kontrast z odwiedzonym niedawno Sans Souci! No, ale te głogi po lewej nie pozostawiają wątpliwości: jesień.

Zwalone do wody wielkie drzewo zasłoniło magiczny, biały mostek. I to jeszcze przed wichurami (państwo D.O.stwo dopiero w niedzielę po pod wieczór zauważyli, że wiatr zwiał im z zewnętrznego parapetu długą donicę z pelargoniami. Resztki rozbitej (plastikowej) donicy ktoś położył pod drzwiami pomieszczenia na śmieci, a jakaś litościwa ręka zamiotła ziemię i resztki kwiatów).


5.

Papież na spotkaniu Comunione e Liberazione: „Ludzie są ważniejsi od granic”.
To pierwsza wizyta papieża w Komunii i Wyzwoleniu od 44 lat. „Pewne osłabienie wpływów, którego my, dorośli, być może się obawialiśmy i z którym walczyliśmy, powinno nam uświadomić, że potrafimy bardziej docenić moc Ewangelii”.
https://www.repubblica.it/politica/2026/08/22/news/papa_leone_iv_visita_meeting_cl_rimini-425541663/?ref=RHLF-BG-P4-S2-T1-PP
Przywitany gromkimi brawami i okrzykami „niech żyje Papież”, Leon XIV wziął udział w spotkaniu Komunii i Wyzwolenia w Rimini, zapraszając 60 000 obecnych osób do demaskowania „niesprawiedliwych stosunków władzy będących źródłem ubóstwa i nierówności, wojen i katastrof ekologicznych” oraz zachęcając CL do kontynuowania „odnowy” rozpoczętej za pontyfikatu papieża Franciszka.

Bieda, wojna, środowisko
„Uwolnijmy współistnienie od podejrzeń, kulturę od arogancji, edukację od ideologii, pracę od bałwochwalstwa zysku, technologię i finanse od interesów śmierci” — powiedział Prevost. „Zaczynając od organizacji, które stworzyliśmy i w których działamy, obnażmy niesprawiedliwe stosunki władzy, które są źródłem ubóstwa i nierówności, wojen i katastrof środowiskowych. Rozbrójmy rozwój technologiczny, gdy staje się wszechobecny i destrukcyjny. Potrzebujemy odważnych pionierów, którzy zaczynając od własnego odwrócenia kierunku, sprawią, że nawrócenie wymagane od wszystkich będzie przekonujące i wiarygodne”. Przed swoim przemówieniem papież odwiedził pawilony: pierwszym przystankiem była wystawa poświęcona świętemu Augustynowi, gdzie powitali go przełożony augustianów Joseph Farrell i kardynał Algieru Jean-Paul Vesco.

Ludzie ważniejsi od granic
Jedynym papieżem, który uczestniczył w „spotkaniu przyjaźni między narodami”, był Jan Paweł II w 1982 roku. „Uznając się za dzieci Boże” – powiedział dziś Leon, otoczony kardynałem Pietro Parolinem – „nawiązujemy kontakt z tym, co pierwotnie łączy ludzi, ponad wszelką różnorodnością, podziałem czy konfliktem. Możemy się ze sobą identyfikować, słuchać się nawzajem i zaprzyjaźniać, między jednostkami, a zatem także między narodami. Przed granicami, definicjami i instytucjami zawsze są ludzie”.

Prawdziwy katolicyzm
Papież Leon X zachęcał członków CL do unikania egocentryzmu. „Zaangażujcie się!” – mówił – „otwórzcie się na prawdziwy katolicyzm, poszerzając więzi poza wszelkie zbyt wąskie powiązania. Niech Ruch, grupy i wspólnoty będą trampoliną, z której możecie zanurzyć się w całą rzeczywistość. Sprzeciwiajcie się wszystkiemu, co mogłoby was oddalić od braci i sióstr z różnych kultur, o odmiennej wrażliwości i pochodzeniu, zwłaszcza tych najuboższych”. W miłości, jak mówił Prevost, „nigdy nie ma przymusu, indoktrynacji, uwodzenia, oszustwa ani werbowania. Miłość jest tylko w wolności, w żywej wymianie, w hojnym darze z siebie”.

Pewna utrata wpływu
Po epoce politycznego protagonizmu, z Giulio Andreottim i Silvio Berlusconim jako kluczowymi postaciami, nie bez cieni, takich jak problemy prawne Roberto Formigoniego, papież Franciszek w ostatnich latach wzywał Komunię i Wyzwolenie do przeprowadzenia reform wewnętrznych. „Pewne osłabienie wpływów, którego my, dorośli, być może się obawialiśmy i z którym walczyliśmy” – powiedział dziś papież Leon XIV, zwracając się zwłaszcza do młodzieży – „powinno nam uświadomić, że potrafimy bardziej docenić moc Ewangelii, więzi, które ona tworzy, logikę, którą rozpala, życie, które daje początek”. Oczywiście, powiedział papież, „musimy przyznać, że nosimy ten skarb «w glinianych naczyniach» i że wiarygodność naszego osobistego i wspólnotowego świadectwa często jest nadszarpnięta ograniczeniami i grzechem. Ale to Pan zawsze nas podnosi jako jednostki i jako wspólnotę!”

Trudne chwile i chwile łaski
"Drodzy przyjaciele, zawsze kochajcie Kościół!" Papież powiedział przy gromkich brawach: „Kochajcie i strzeżcie jedność «wspólnoty», przez którą Chrystus do was dotarł i przyciąga was do siebie. Jak powiedział wam papież Franciszek w setną rocznicę urodzin waszego założyciela” – wspominał Leone – „nawet trudne chwile mogą być chwilami łaski i odrodzenia. Wspólnota Komunia i Wyzwolenie narodziła się właśnie w czasie kryzysu, takim jak rok 1968. Ks. Giussani nie bał się zatem momentów transformacji i rozwoju Bractwa, ale stawiał im czoła z ewangeliczną odwagą, ufnością w Chrystusa i w komunii z Matką Kościołem. «Cóż, moi najdrożsi» – kontynuował Prevost – «właśnie w zamęcie epokowych przemian, w tym świecie rozdartym licznymi kryzysami, możemy na nowo odkryć «duchowy smak» bycia Ludem Bożym, zgromadzonym z każdego plemienia, języka, ludu i narodu, żyjącym w różnych kontekstach i kulturach»” – powiedział. Leon powołując się na niedawny synod.

Odnowienie i słuchanie
„Dar słuchania to coś, co, jak sądzę, wszyscy uznajemy, ale co często gubi się w niektórych sektorach Kościoła” – powiedział Papież. „To droga, która wymaga również odnowy każdego ruchu i stowarzyszenia kościelnego. Zachęcam was, zarówno w ramach Ruchu Komunia i Wyzwolenie, jak i w Kościołach partykularnych, do których każdy z was należy” – kontynuował Leone – „do wspólnego przeżywania tej drogi: każdy słucha, pozwala, by wiara innych go przemieniała, a razem, pod przewodnictwem pasterzy, rozwijają się nowe intuicje, stawiane są kolejne kroki i odważne posłuszeństwo Duchowi Świętemu”.


6.

Timothy Garton Ash
Czy nawet katastrofa AI na skalę Hiroszimy wystarczyłaby, żeby ludzkość zaczęła się bronić? Obawiam się, że nie.
https://www.theguardian.com/commentisfree/2026/aug/22/ai-disaster-hiroshima-humankind-silicon-valley-technology
W Dolinie Krzemowej jest jasne, że sztuczna inteligencja rozwija się szybciej, niż ludzkie możliwości jej kontrolowania. To oznacza, że nawet trzeźwe przepowiednie wydają się optymistyczne.
W Dolinie Krzemowej eksperci uważają, że w ciągu najbliższych kilku lat będziemy świadkami niezwykłego rozkwitu sztucznej inteligencji. „Witamy u podnóża osobliwości”, jak powitał mnie znajomy ze Stanford University. Bardziej prozaicznie, zbliżający się przełom jest opisywany jako „rekurencyjne samodoskonalenie” – moment, w którym sama sztuczna inteligencja szkoli każdy kolejny model sztucznej inteligencji, co skutkuje wykładniczym rozwojem czegoś, co pod wieloma istotnymi względami jest inteligentniejsze od nas, ludzi.
Jak Robert Wright ujął to w swojej książce The God Test: „Nigdy wcześniej niedaleka przyszłość… nie oferowała tak szerokiego wachlarza nieprawdopodobnych ścieżek dla ludzkości, które byłyby tak szalenie transformacyjne”.
Ale czy to będzie niebo czy piekło?
Niebo, mówi Elon Musk, który przewiduje „erę niesamowitej obfitości” – choć widzi również 10–20% szans na to, że zabójcze roboty zamordują nas wszystkich.
Piekło jest bardziej prawdopodobne według Geoffreya Hintona, jednego z intelektualnych ojców założycieli AI. „Moja intuicja mówi, że jesteśmy spaleni”, powiedział w wywiadzie w 2023 roku. A rozmawiając z Sebastianem Mallabym, autorem The Infinity Machine, książki o dążeniu do superinteligencji, Hinton szacuje p(doom) – prawdopodobieństwo wyginięcia ludzkości – na 50%, „ponieważ nie mam pojęcia, jak oszacować rzeczywistą liczbę”. „Gdy tylko ewolucja [sztucznej inteligencji] ruszy, będziemy w kropce” – dodaje radośnie. Ale niezależnie od tego, czy to Bóg, czy Godzilla, sztuczna superinteligencja jest tuż za rogiem.
Być może wszyscy się mylą – w takim razie przygotujcie się na krach na amerykańskich rynkach finansowych, które są masowo inwestowane w kilka firm technologicznych z dużym kapitałem, liczących na wielki krok naprzód w kierunku sztucznej inteligencji ogólnej, teoretycznego stanu sztucznej inteligencji, w którym systemy osiągają poziom inteligencji człowieka. Jednak elementarna rozwaga nakazuje nam szybko i dokładnie przemyśleć puszkę Pandory przyszłości, która – jak zapewniają wybitni naukowcy i najnowocześniejsi technologowie – wkrótce zostanie otwarta.
W rzeczywistości wszyscy, od chińskiego prezydenta Xi Jinpinga po papieża Leona XIV, rozważali szanse i zagrożenia związane ze sztuczną inteligencją oraz sposoby jej regulacji. Xi nalegał, że sztuczna inteligencja powinna być „zawsze pod kontrolą człowieka” (i najlepiej pod kontrolą Komunistycznej Partii Chin). Odwołując się wyraźnie do „globalnego Południa”, Pekin zainaugurował Światową Organizację Współpracy Sztucznej Inteligencji. Tymczasem szef najstarszej i największej międzynarodowej organizacji pozarządowej na świecie – Kościoła rzymskokatolickiego – omawia wyzwanie, jakim jest sztuczna inteligencja w swojej encyklice Magnifica Humanitas (Wspaniała ludzkość). Albo zbudujemy nową wieżę Babel, argumentuje papież, albo pójdziemy za przykładem żydowskiego przywódcy Nehemiasza, który doprowadził do odbudowy murów Jerozolimy, angażując w projekt całą społeczność.
Ale patrząc dziś na świat, widzę więcej Netanjahu niż Nehemiasza. Z pożytecznym realizmem, artykuł brytyjskiego think tanku Chatham House dowodzi, że potrzebny będzie poważny kryzys, aby katalizować globalną koordynację zarządzania sztuczną inteligencją. Niestety, uważam, że nawet ta trzeźwa prognoza jest zbyt optymistyczna.
Nie mam pojęcia, co to jest p(doom) [zagłada], ale jestem pewien, że p(somedisaster) [jakaśkatastrofa] to ponad 90%. Zakres możliwych katastrof jest ogromny. Aby podać tylko jeden przykład, Jen Easterly, była szefowa Agencji Bezpieczeństwa Cybernetycznego i Infrastruktury Stanów Zjednoczonych, przewiduje „bardzo poważne wydarzenie, które będzie miało realny wpływ na naszą infrastrukturę krytyczną, prawdopodobnie w ciągu najbliższych czterech do sześciu miesięcy”.
Musimy się jednak obawiać, że nawet Hiroszima ze sztuczną inteligencją – by posłużyć się najbardziej oczywistą analogią historyczną – nie zjednoczy ludzkości na tyle, by stawić czoło niebezpieczeństwu, które sami stworzyliśmy. Ten strach ma racjonalne podstawy w już widocznych kluczowych cechach ewolucji zarówno człowieka, jak i sztucznej inteligencji.
W ciągu zaledwie kilku ostatnich miesięcy agenci AI opracowani przez OpenAI, Anthropic i Meta wydostali się ze swoich cyfrowych „piaskownic” i włamali się do zewnętrznych zasobów w internecie. Przygotowując atak na repozytorium sztucznej inteligencji HuggingFace, agenci OpenAI potajemnie utworzyli skoordynowany „rój” – jak sami to określili, co właśnie potwierdził mi ChatGPT. Kiedy brytyjski Instytut Bezpieczeństwa AI testował online model Mythos firmy Anthropic, próbował wprowadzić złośliwy kod do projektu open source na GitHubie, tworząc fałszywe tożsamości online, aby wymusić na recenzencie zatwierdzenie kodu. Krótko mówiąc, niczym agenci bezwzględnego obcego mocarstwa, ci agenci AI będą kraść, kłamać, zastraszać i szantażować, aby osiągnąć wyznaczone cele.
Właśnie zapytałem Claude'a z Anthropic, rzekomo najbardziej etycznego amerykańskiego modelu, czy uważa, że agenci OpenAI postąpili źle, tworząc rój i atakując HuggingFace'a. Tak, odpowiada: „ale nie obwiniałbym agentów”. Winę zrzućcie na ludzi, którzy ich wyszkolili!
Hinton zwrócił uwagę na kluczową kwestię, że niezależnie od celów, jakie ludzie im przypisują, agenci AI dojdą do wniosku, że użytecznym podcelem do ich osiągnięcia będzie zdobycie jak największej władzy. I jak dotąd niczego nie widzieliśmy. Ich twórcy już teraz nie wiedzą dokładnie, jak cci agenci robią to, co robią. Po potencjalnie rychłym momencie „rekurencyjnego samodoskonalenia”, mogą stać się, jak głosi nasze ludzkie przysłowie, prawem samym w sobie. Nic dziwnego, że ponad tysiąc insiderów z pionierskich firm zajmujących się sztuczną inteligencją, w tym prezes Anthropic, Dario Amodei, podpisało list otwarty wzywający do celowego spowolnienia rozwoju AI, abyśmy mogli zapewnić, że ci obcy agenci będą zawsze pod ludzką kontrolą.
Ich recepta jest oczywiście słuszna, ale tu właśnie pojawia się ludzka głupota. Konkurencja była motorem napędowym ewolucji ludzkości, a teraz dwa z najzacieklejszych rodzajów współczesnej konkurencji zagrażają nam przed podjęciem wspólnych działań niezbędnych do ochrony naszego gatunku. Mowa tu o konkurencji komercyjnej (o zysk) między korporacjami opracowującymi te środki oraz o rywalizacji geopolitycznej (o władzę) między USA a Chinami.
W pierwszym przypadku porównajmy i skontrastujmy rozwój broni jądrowej, który był ściśle kontrolowany przez garstkę państw – najpierw Stany Zjednoczone z ich Projektem Manhattan, następnie Związek Radziecki, a następnie Wielką Brytanię, Francję i Chiny. Nawet wtedy kilkakrotnie byliśmy o krok od przepaści – zwłaszcza podczas kryzysu kubańskiego w 1962 roku. I nawet przy przekonującej logice „wzajemnie gwarantowanego zniszczenia”, przejście od koszmaru Hiroszimy i Nagasaki do traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, który wszedł w życie dopiero w 1970 roku, zajęło ćwierć wieku. Indie, Pakistan, Izrael i Korea Północna zignorowały później ten traktat, ale od ponad 80 lat nie doszło do celowego użycia broni jądrowej. Tabu Hiroszimy (ledwo) przetrwało.
Teraz, z AI, to tak, jakby istniało 10 odrębnych Projektów Manhattan, prowadzonych przez zaciekle konkurujące korporacje. W przeciwieństwie do broni jądrowej, nie ma też oczywistej logiki „wzajemnego, gwarantowanego zniszczenia”, która mogłaby okiełznać zaciekłą rywalizację geopolityczną między USA a Chinami. I niezależnie od tego, jaki kształt przybierze pierwsza poważna katastrofa związana z AI, nie dotknie ona w równym stopniu wszystkich krajów, firm i ludzi.
Wydaje się zatem mało prawdopodobne, aby jedna katastrofa wystarczyła, abyśmy my, ludzie, oprzytomnieli i wspólnie zapanowali nad nadludzką mocą, którą tworzymy. Naprawdę nie chcę tego mówić, ale… Hiroszima z AI? Powinniśmy mieć tyle szczęścia.

Timothy Garton Ash jest felietonistą Guardiana


7.

Cztery lata temu zaginął szef kryptowalut. Teraz zaginął jego następca.
Tajemniczy upadek europejskiej giełdy kryptowalut pomaga wyjaśnić, dlaczego branża nie otrząsnęła się z reputacji magnesu dla przestępców.
https://www.nytimes.com/2026/08/23/world/europe/poland-estonia-cryptocurrency.html
Zostawiony na telefonie Polki w 2022 roku, był od jej starszego brata, Sylwestra Suszka, założyciela największej giełdy kryptowalut w Europie Środkowo-Wschodniej. Zniknął dwa tygodnie wcześniej z bazy paliw w południowo-zachodniej Polsce, gdzie trzymał swój helikopter.
„Jeśli mi nie pomożesz, nigdy więcej się nie zobaczymy” – powiedział, błagając siostrę o przesłanie Bitcoinów, aby zapewnić sobie uwolnienie. Od tamtej pory nie ma o nim śladu, a jego rodzina uważa, że prawdopodobnie zginął.
Ta w dużej mierze zapomniana tajemnica znów odżyła. W kwietniu zniknął również polski prawnik, który zastąpił pana Suszka na stanowisku szefa giełdy Zondacrypto.
„Zniknięcie jednego szefa branży kryptowalutowej to już samo w sobie zła rzecz, ale dwóch w ciągu czterech lat to już szaleństwo” – powiedział Robert Nogacki, prawnik z Warszawy reprezentujący klientów Zondacrypto, którym zablokowano konta. „Nic w tej firmie nie ma sensu”.
Globalny przemysł kryptowalutowy – wspierany przez prezydenta Trumpa, którego rodzinny biznes kryptowalutowy zarobił około 1,4 miliarda dolarów – poczynił w ostatnich latach duże postępy w kierunku powszechnej akceptacji. Wciąż jednak walczy o to, by pozbyć się piętna licznych katastrofalnych w skutkach porażek, takich jak upadek giełdy FTX należącej do Sama Bankmana-Frieda w 2022 roku, oraz o swoją reputację magnesu dla oszustów i przestępców szukających sposobów na pranie brudnych pieniędzy.
Saga Zondacrypto, którą premier Polski Donald Tusk oskarżył o powiązania z rosyjskim wywiadem, przestępczością zorganizowaną i prawicowymi politykami, pomaga wyjaśnić, dlaczego.
Strona internetowa Zondacrypto przestała działać w kwietniu, pozbawiając setki tysięcy klientów możliwości wypłaty pieniędzy lub dokonywania transakcji na giełdzie, internetowym rynku kupna i sprzedaży walut cyfrowych za prawdziwe pieniądze lub kryptowaluty. Cyfrowy token emitowany przez Zondacrypto, ZND, stracił ponad 99,9% swojej wartości.
Przemysław Kral, który zastąpił pana Suszka na stanowisku prezesa, ostatni raz kontaktował się z nim 16 kwietnia, kiedy opublikował w mediach społecznościowych film, w którym błagał zaniepokojonych klientów, aby nie tracili zaufania. Obiecał im zwrot pieniędzy dzięki temu, co – jak twierdził – było wartością Bitcoinów należących do Zondacrypto, przekraczającą 330 milionów dolarów.
Pan Kral przyznał, że uzyskanie dostępu do nich może zająć trochę czasu. Powiedział, że tylko jedna osoba znała kody cyfrowe potrzebne do odblokowania internetowego skarbca: pan Suszek, były szef, który zaginął w 2022 roku.
„Proszę, dajcie mi jeszcze trochę czasu” – błagał pan Kral swoich klientów.

Od syna górnika do „króla kryptowalut”
Firma Zondacrypto rozpoczęła działalność w 2014 roku pod nazwą BitBay, działając w Katowicach, mieście w polskim regionie górniczym, które stawało się tętniącym życiem centrum gospodarczym, napędzanym przez firmy technologiczne i usługowe.
Pan Suszek, założyciel BitBay, był synem górnika, chwalonym w polskich mediach jako „król kryptowalut” z historią od pucybuta do milionera.
Pan Suszek dzielił swój czas między skromnym domem rodzinnym w Katowicach a Warszawą, gdzie miał luksusowy apartament w futurystycznym, 52-piętrowym wieżowcu. Latał między tymi dwoma miastami helikopterem, którym sam pilotował, i posiadał flotę drogich samochodów, w tym Porsche i Ferrari.
„Był bardzo efekciarski i lubił chwalić się swoimi sukcesami” – wspomina Karolina Wysota, polska dziennikarka, która przeprowadziła z nim wywiad w jego warszawskim mieszkaniu, zanim zniknął. Dodała, że naprawdę wierzył w kryptowaluty i powiedział mi, że odkłada Bitcoiny, żeby wyjechać do…
W 2018 roku polska edycja magazynu Forbes ogłosiła pana Suszka „żywym dowodem na to, że na wirtualnych walutach można szybko zbudować wielomilionową fortunę”.
W tym samym roku jednak polscy regulatorzy zaczęli kwestionować działalność firmy, a pan Suszek zaczął szukać nowej bazy. Próbował na Malcie, a po tym, jak się nie udało, w Estonii, która promowała się jako „E-stonia”, szukając miejscaw awangardzie gospodarki cyfrowej. Do października 2020 roku zarejestrował firmę jako BB Trade Estonia, dołączając do fali setek innych przedsięwzięć kryptowalutowych w tym kraju bałtyckim.
Miesiąc miodowy nie trwał długo.

Otwarte dla biznesu (obok salonu kosmetycznego)
W 2022 roku estońscy urzędnicy zaczęli mieć wątpliwości co do rosnącej roli kraju jako centrum kryptowalut.
Raport estońskiej jednostki wywiadu finansowego (Financial Intelligence Unit), agencji nadzorującej wówczas firmy zajmujące się wirtualnymi aktywami, donosił o rażącym lekceważeniu środków zapobiegających praniu pieniędzy. Według agencji, prawie trzy czwarte firm „nie wysłało ani jednego zgłoszenia o podejrzanych transakcjach” w 2021 roku – to niepokojący sygnał, biorąc pod uwagę miliardy transakcji, które obsługiwały, oraz powszechnie znane wykorzystanie kryptowalut do prania pieniędzy i unikania płacenia podatków.
BitBay pana Suszka – przemianowany wówczas na Zondacrypto, którego spółką macierzystą była BB Trade – należał do firm, które nigdy nie zgłosiły podejrzanej transakcji. Siedziba firmy mieściła się w obskurnej dzielnicy biznesowej pod Tallinem, stolicą Estonii, w małym biurze na drugim piętrze, nad sklepem z artykułami kuchennymi i obok salonu kosmetycznego.
Podczas niedawnej wizyty w budynku, skrzynka pocztowa Zondacrypto w holu była przepełniona listami sprzed kilku miesięcy. Kilku pracowników salonu kosmetycznego stwierdziło, że nigdy nie widzieli, żeby ktokolwiek wchodził do biura, nominalnie centrum dowodzenia firmy, która twierdziła, że ma 1,3 miliona klientów, głównie z Polski, i setki milionów dolarów aktywów.
Mniej więcej w czasie, gdy giełda przenosiła swoją rejestrację do Estonii, siostra pana Suszka, Nicole Suszek, zaczęła zauważać zmianę u swojego brata.
Zwykle pełen energii i chętny do patrzenia na jasne strony, w wywiadzie udzielonym w Katowicach, powiedział, że narastał w nim niepokój i lęk o swoje bezpieczeństwo. Zapalnikiem, jak się wydaje, było rozbicie przedniej szyby jego niebieskiego Ferrari w Katowicach siekierą przez niezidentyfikowaną osobę, która następnie wbiła siekierę w bok samochodu.
Pani Suszek powiedziała, że jej brat zrzucił winę za atak na jednego z pierwszych wspólników w branży kryptowalut, który był również ojcem chrzestnym jednego z jego dwójki dzieci i który, jak sądził, był powiązany z katowickimi przestępcami.
Po ataku siekierą przeprowadził się na jakiś czas z rodziną do Zurychu. Jednak jego żona nie czuła się tam dobrze i wkrótce wrócili do Polski.

W marcu 2022 roku zniknął.
Używał dwóch telefonów komórkowych; Ostatni sygnał pochodził ze stacji paliw w Czeladzi, małym miasteczku niedaleko Katowic. Śledczy odkryli później, że pojechał tam swoim Porsche Taycan na spotkanie z bliskim przyjacielem i współpracownikiem, Marianem Wszołkiem, znanym jako „Maniek”, który zarządzał stacją.
W zeszłym roku polscy prokuratorzy oskarżyli pana Wszołka o przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej, oszustwa podatkowe na dużą skalę oraz pranie brudnych pieniędzy. Został on również oskarżony o „bezprawne pozbawienie wolności” w związku ze zniknięciem pana Suszka.
Po wniesieniu zarzutów pan Wszołek również zniknął.
Jedna z ostatnich wiadomości, rzekomo wysłana przez pana Suszka w 2022 roku, e-mail do jego siostry, brzmiała: „Traktują mnie coraz gorzej. Teraz grożą mi odcięciem palców”. Dodano również, że „chcą tylko odzyskać to, co im jestem winien”.
W osobnej wiadomości, najwyraźniej wysłanej przez porywaczy, napisano, że pan Suszek „płacze jak mała dziewczynka”. W innej ostrzeżono, że jego rodzina „będzie żyła w strachu”, jeśli nie zapłaci. „Czas ucieka” – ostrzegała ta wiadomość.
Pani Suszek, sfrustrowana tym, co uważała za niefrasobliwe śledztwo policyjne w sprawie zaginięcia jej brata, zatrudniła polskiego jasnowidza, aby spróbował go odnaleźć, a przynajmniej jego ciało. Jasnowidz powiedział jej, że ciało zostało wrzucone do szybu nieczynnej kopalni węgla kilka mil od składu paliwa. Ciała nie odnaleziono.

Panika wśród klientów
Wkrótce po zniknięciu pana Suszka, pan Kral, jego prawnik i zaufany zastępca, mieszkający w Monako, przejął kontrolę nad firmą. Zaczął inwestować w marketing, pomimo pytań audytorów z Estonii, czy giełda rzeczywiście posiada aktywa, o których deklarowała spółka matka w sprawozdaniach finansowych złożonych w latach 2023 i 2024.
Niezrażone, Zondacrypto sponsorowało duże kluby piłkarskie w Polsce, Włoszech i Estonii, Polski Komitet Olimpijski oraz różne fundacje powiązane z polskimi politykami, zwłaszcza nacjonalistami i libertarianami.
Za pośrednictwem prawicowej polskiej stacji telewizyjnej, częściowo sfinansowała również w zeszłym roku w Polsce spotkanie Konferencji Konserwatywnego Działania Politycznego (Conservative Political Action Conference), amerykańskiej organizacji bliskiej ruchowi MAGA Trumpa.
Kiedy w grudniu polscy klienci zaczęli publicznie narzekać na opóźnienia w płatnościach, pan Kral zachował zimną krew.
W styczniu pojawił się na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, gdzie giełda sponsorowała lokalną drużynę hokejową, i chwalił się, że kryptowaluty stają się „coraz bardziej popularne”.
Wiosną, gdy skargi klientów stały się bardziej natarczywe, pan Kral powiedział, że opóźnienia w płatnościach wynikają z aktualizacji strony internetowej giełdy. Zapewnił klientów, że otrzymają pieniądze w ciągu kilku dni. Jednak termin ten stale się wydłużał, a pan Kral zaczął grozić dziennikarzom, jeśli zakwestionują jego relację.
Szymon Jadczak, dziennikarz śledczy z Wirtualnej Polski, szanowanego portalu informacyjnego, który badał problemy Zondacrypto, powiedział, że był zaniepokojony wiadomością od pana Krala, w której wspomniano o prywatnej historii medycznej dziennikarza, w tym o krwiaku mózgu. „Powiedział mi, żebym uważał” – wspominał pan Jadczak w wywiadzie w Warszawie.
W kwietniu obawy klientów przerodziły się w panikę, ponieważ giełda zamroziła wszystkie wypłaty.
Zdesperowany, by powstrzymać pęd do wyjścia, pan Kral powiedział klientom, żeby się nie martwili. Powiedział, że Zondacrypto ma 4500 Bitcoinów w rezerwie, ale potrzebuje czasu, aby uzyskać do nich dostęp, ponieważ tylko pan Suszek, jego zaginiony poprzednik, posiadał ich klucz cyfrowy.
Jego historia natychmiast wydała się ekspertom ds. kryptowalut podejrzana, ponieważ zablokowany „portfel”, który pan Kral zidentyfikował jako zawierający Bitcoiny firmy, był nieaktywny od prawie dekady.
29 czerwca, dwa miesiące po zamknięciu strony internetowej Zondacrypto, estońska jednostka wywiadu finansowego cofnęła licencję jej spółce macierzystej.
Zondacrypto było przedmiotem spekulacji zarówno w polskim parlamencie, jak i w mediach, na temat tego, czy była to legalna firma, która po prostu upadła w wyniku nietrafionych zakładów na kryptowaluty, czy też organizacja przestępcza, której celem było pranie pieniędzy. Bitcoin stracił połowę swojej wartości od października. Prokuratura w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie „okoliczności powstania i działalności” Zondacrypto.
Być może jedyną osobą, która mogłaby udzielić odpowiedzi, jest pan Kral, którego nie widziano od czterech miesięcy.
Widziano go kilkakrotnie w Izraelu, Botswanie i Dubaju, choć nie są to potwierdzone informacje. Pan Nogacki, prawnik reprezentujący klientów giełdy, uważa, że pan Kral prawdopodobnie przebywa w Azji Południowo-Wschodniej. Twierdzi jednak, że jest pewien tylko jednego w sprawie Zondacrypto: „To było oszustwo od pierwszego dnia”.


8.

https://www.tvp.info/94992170/przemyslaw-kral-zalozyciel-gieldy-kryptowalut-zondacrypto-sklada-wyjasnienia-w-prokuraturze-uzyskal-status-swiadka-koronnego
Przemysław Kral, założyciel upadłej giełdy Zondacrypto otrzymał już status małego świadka koronnego – ustaliła dziennikarka TVP Info Dorota Wysocka-Schnepf. Z naszych informacji wynika, że składa on w prokuraturze obszerne wyjaśnienia, które mogą być obciążeniem dla wielu polityków prawicy.
Według naszych ustaleń współpraca Przemysława Krala z polskimi organami ścigania została nawiązana już w marcu tego roku. Parę dni temu Onet informował, że w ostatnich miesiącach Kral kilka razy spotykał się z przedstawicielami prokuratury — m.in. w krajach Zatoki Perskiej i na Sycylii, ale również w Polsce. Z naszych informacji wynika, że już wiosną tego roku rozpoczął składanie wyjaśnień w ramach art. 60 Kodeksu karnego, co oznacza w praktyce ostatecznie uzyskanie statusu małego świadka koronnego.
Kral usłyszał też prokuratorskie zarzuty, jednak nie udało nam się ustalić jakie, prokuratura zasłaniania się tajemnicą śledztwa.

Przemysław Kral poszedł na współpracę z organami ścigania
Szef upadłej giełdy kryptowalut ustalił też swoich nowych pełnomocników. Jego obrońcami zostali mecenasi Jacek Dubois i Roman Giertych. Mec. Giertych poproszony przez nas o odniesienie się do tych ustaleń powiedział, że nie komentuje sprawy, ale zachęca do kontaktu z organami ścigania każdą osobę, która ma wiedzę o przestępstwach popełnianych przez polityków PiS. – Zawsze lepiej korzystać w takich przypadkach z pomocy adwokatów. Gdy politycy PiS uciekają do Naddniestrza czy USA, to osoby z nimi współpracujące zasiadają same na ławach oskarżonych – powiedział nam Giertych
Kral zrezygnował jednocześnie z reprezentującego go wcześniej adwokata Bartosza Lewandowskiego, który prowadzi sprawy zbiegłych z Polski: Zbigniewa Ziobry, Marcina Romanowskiego i Tomasza Szmydta.
Nieistniejąca już giełda Zondacrypto była głównym sponsorem konferencji CPAC w kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego oraz finansowała Telewizję Republika. Kral przekazał też pieniądze na rzecz fundacji wiceprezesa PiS Zbigniewa Ziobry i posła Konfederacji Przemysława Wiplera.
Jego wyjaśnienia mogą też poszerzać krąg polityków prawicy zamieszanych w dzialalność upadłej giełdy kryptowalut i wskazywać, że za pośrednictwem Zondacrypto politycy mogli prowadzić proceder prania pieniędzy pochodzących z nielegalnych źródeł. I dlatego wielu z nich – woląc pozostać w cieniu – po bankructwie giełdy nie zgłosiło się do prokuratury w charakterze poszkodowanych. Te wątki będą jeszcze badane przez śledczych.
Wyjaśnienia Krala obejmują także opis prób uzyskania z giełdy Zondakrypto finansowania mediów prawicowych w tym Kanału Zero Krzysztofa Stanowskiego oraz szczegóły sponsorowania Polskiego Komitetu Olimpijskiego pod kierownictwem Radosława Piesiewicza.
Szczególnie ciekawy mogą okazać się wątki dotyczące prezydenta Karola Nawrockiego, który trzykrotnie zawetował ustawę, która miała regulować rynek kryptowalut w Polsce.


9.

https://wyborcza.biz/biznes/7,177151,32982565,tabletka-zamiast-skalpela-na-odchudzanie-kolejna-nowosc-w-lekach.html
- Nigdy wcześniej nie obserwowaliśmy takiej redukcji masy ciała - miał powiedzieć szwedzkiemu dziennikowi "Dagens Industri" Patrik Jonsson, menedżer amerykańskiego giganta farmaceutycznego Eli Lilly, który odpowiada za działalność firmy poza USA.
Patrik Jonsson jest z pochodzenia Szwedem i udzielił wywiadu szwedzkim mediom podczas wizyty w rodzinnym kraju. Mówił, a de facto reklamował, nowy doustny lek koncernu (a nie zastrzyki), który sprzyja odchudzaniu.

Tabletka skuteczna jak skalpel przy redukcji masy ciała
Lek, o którym mówi, to retatrutyd. W badaniach klinicznych trzeciej fazy (ostatniej przed rejestracją leku przez urząd) uczestnicy po 80 tygodniach osiągnęli średnią redukcję masy ciała o 28 proc.
Czyli musieli brać lek ponad rok i jeśli ktoś ważył 100 kg, to zrzucił 28 kg. Czy to dużo?
Dla porównania, osoby przyjmujące Wegovy firmy Novo Nordisk tracą zwykle około 14 proc. masy ciała po 72 tygodniach, podczas gdy pacjenci stosujący Mounjaro firmy Eli Lilly tracą w tym samym czasie około 20 proc. masy ciała.
Jak mówi Jonsson, te 28 proc. to wynik porównywalny z efektami chirurgii bariatrycznej, czyli operacyjnego zmniejszenia żołądka lub modyfikacji przewodu pokarmowego.
Przed pojawieniem się nowej generacji leków na odchudzanie była to zdecydowanie najskuteczniejsza metoda redukcji masy ciała u pacjentów.
Poza tym okazało się, że nowy lek zmniejsza ból kolan w przypadku choroby zwyrodnieniowej.

Czy i kiedy lek trafi na rynek?
Jak powiedział Jonsson firma będzie miała kompletny pakiet dokumentów rejestracyjnych gotowy do złożenia w FDA (amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków) w pierwszym kwartale 2027 roku. Wkrótce potem wniosek zostanie złożony w Unii Europejskiej. …


10.
11 lat temu
BUC, BUC
1.
Jak one tam to wytrzymują, wysoko? Pewnie, są ze skały, ale z kosmosem nie ma żartów. Deszcze, lód, pioruny, a one stoją, wydaje się niewzruszone, ale rok po roku oddają żywiołom pole, milimetr po milimetrze. Góry Świętokrzyskie też kiedyś były wielkie i skaliste i co? A propos: jeden z naszych praszczurów takim był ateistą, że mówił „Góry Krzyskie”.

2. Ach te górskie dróżki: ja, one, kierownica, gaz i pani Marzena. Na tych bardziej zawiłych pani Marzena dostaje kota, papla bez przerwy, aż jej się język się plącze: „Za 100 metrów zakręt w prawo potem zakręt w lewo, zakręt w prawo, zakręt w lewo”… „Zawróć w lewo” – jeśli zakręt jest o 180 stopni. Przyzwyczajona do miejskich, racjonalnych skrzyżowań, w górach nie nadąża. Pewnie, mógłbym przełączyć na panią Kingę, ale ona ma głos jak kapo, trochę się jej boję. Hołowczyca unikam, lubię go, sympatyczny gość (i jaki uzdolniony!), więc lepiej, żebym nie miał do niego pretensji za wszystkie głupstwa, które musiałby powtarzać. A tak jest na panią Marzenę. Zawsze wina spada na kobietę.

3.
Wszystko byłoby cudnie, gdyby nie chmary motocyklistów. Sam nim jestem i trochę im zazdroszczę, ale to nie tak, panowie! Młodzi mężczyźni rzucają wyzwanie Panu Bogu, na każdym zakręcie ryzykują złamaniem karku, kładą się to na jeden bok, to na drugi… A na góry popatrzeć? Noż przecież Triglav to jeden z najpiękniejszych alpejskich masywów! A posłuchać ptaszków, szemrania strumyka? Młodzi ludzie mają w nosie naturę. Kraj, po kraju, przejeżdżam przez kolejne górskie wsie, tak piękne, że aż dech zapiera, ale we wszystkich sami starcy: zapatrzeni w krajobraz, w las, w rażącą oczy zieleń górskiej trawy. Młodych natura nudzi, rzucają ją; ledwie od ziemi odrosną, ruszają w kamienne wąwozy miast, z rozkoszą zapominają o ciszy, upajają się rykiem miejskich ulic. A jak im za cicho, to dowalają sobie tym, co oni nazywają „muzyką”, a ja, sądzę bez żadnej przesady, „autoalarmem”: „buc, buc, buc”... Zrozumieją jeszcze, zrozumieją, jeszcze zatęsknią do ciszy, do zielonych dolin i zapachu lasu. Jeśli miejski rytm ich nie zabije nim skończą pięćdziesiątkę.

4.
Mnie po motocyklistach pozostaje w nozdrzach woń benzenu i innych trujących gazów aromatycznych. Proszę mnie oświecić: to taka moda wymontowywać katalizatory? Na ostrych zakrętach gromadzą się za mną, niecierpliwią, czekają, wściekli, na kawałek prostej, żeby mnie z rykiem wyprzedzić, zawalidrogę, „die Strasse frei”… Inna sprawa to rowerzyści. Nie wiedziałem, że jest to aż tak powszechny sport: pedałować na niebosiężne, alpejskie przełęcze. A tu po prostu jeden (i jedna) za drugim! Stawiają sobie niebotyczne zadania, rzucają wyzwanie swojej woli i swojemu ciału. Każdy ma swoje: ja rzucam sobie wyzwanie, by się nie obżerać i regularnie przegrywam. Tymczasem minąłem, tuż przed samą przełęczą, na diabelnie ostrym podjeździe, mężczyznę z jedną tylko ręką i straszliwie zmasakrowaną lewą częścią twarzy. Muszę być ladaco, on mi to uświadomił.

5.
Minęła 13, święta pora włoskiego obiadu, więc zaraz za przełęczą zacząłem rozglądać się za jakąś trattorią. Była! W lesie, nad jeziorkiem, „simpa”, jakby powiedzieli Francuzi. Jeszcze pani w fosforyzującym dresie nie zdążyła mi przynieść zamówionych klusek, kiedy jakiś gość odpalił decybele: „witamy w trattorii nad jeziorem w tę sierpniową niedzielę, trochę muzyki do obiadu” i buc, buc, buc… Pochłonąłem pyszne, bo włoskie kluski szybko, jak umiałem i dałem dyla, choć obiecywałem sobie przechadzkę dokoła jeziora. Ale „buc, buc” niosło się za mną jeszcze daleko. „Buc, buc” mnie prześladuje. W Mariborze był ustawiony w każdej uliczce starego miasta, na żywo lub z gigantofonów. Na rogu nieopodal ratusza stał nieszczęśnik z harmonią i dzielnie grał subtelny jazz, jakaś podchmielona para Niemców usiłowała tańczyć, ale dźwięki harmonii plątały się z „bucem, bucem” i taniec wyglądał dość groteskowo. W Lublanie (cudo nie miasto!) nad Sawą to samo co dwa kroki. Wybrałem stolik pod parasolem, jak mi się wydawało możliwie najdalej od najbliższego „buca, buca”, ale nim upiłem pierwszy łyk słoweńskiego wina kelner wyniósł dwa gigantofony i z przyjemnej kolacji były nici.

6.
Żyjemy w strasznych czasach. W każdych czasach powtarza się tę maksymę, ale teraz żyć nie możemy bez „buca, buca”. Buc na każdym dosłownie kroku. Jeśliś nie buc, to cię nie wezmą do telewizji, buc herosem i półbogiem narodów. Jeśliś nie buc, to cię nie wybiorą. Wykształcenie to handicap, trzeba je ukrywać. Wiedzę i inteligencję też. Mądrość? O tej w ogóle nie wspominajmy! Trzeba się chwalić ignorancją: autentyczną; na udawaną lud się nie nabierze. „Jestem chamem, oszustem i krętaczem, nienawidzę wykształciuchów, nie znoszę elit, będę je tępił jak pluskwy. Zniszczę, napaskudzę i rozmażę”. „Hurra, niech żyje, Buc na prezydenta”! Takie mnie naszły refleksje po wczorajszym wiecu Donalda Trumpa. Straszny z niego buc, więc dominuje w sondażach.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.



Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga