DRUGI OBIEG
Wtorek, 1 września (!) 20026


1.

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,32995231,kochala-ja-warszawa-i-polska-ostatnia-droga-wandy-traczyk-stawskiej.html
Setki osób wzięły udział w pogrzebie Wandy Traczyk-Stawskiej. Uczestniczka powstania warszawskiego, psycholożka, nauczycielka i działaczka społeczna została pochowana w poniedziałek na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim na Woli.
Wanda Traczyk-Stawska zmarła 18 sierpnia. Miała 99 lat. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w poniedziałek 31 sierpnia. Rozpoczęła je msza żałobna odprawiona w kościele Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Był on dla niej miejscem szczególnym. W czasie powstania warszawskiego wraz ze swoim oddziałem walczyła o jego odbicie z rąk Niemców.
W poniedziałkowe popołudnie świątynia z trudem pomieściła wszystkich uczestników nabożeństwa. Wśród których byli politycy i samorządowcy, przedstawiciele instytucji i organizacji społecznych, kombatanci harcerze i uczniowie stołecznych szkół. Mszy przewodniczyli były metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz, jego następca arcybiskup Adrian Galbas i ordynariusz polowy Wojska Polskiego biskup Wiesław Lechowicz.
"Walczyła o Polskę wolną, sprawiedliwą, prawdziwie demokratyczną, bezpieczną"
W homilii abp Galbas przyznał, że osobiście spotkał Wandę Traczyk-Stawską tylko raz, podczas zeszłorocznych obchodów rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Było to na Cmentarzu Powstańców Warszawskich, gdzie mimo coraz słabszego głosu wygłosiła płomienne przemówienie. W tym roku wystąpienie Wandy Traczyk-Stawskiej 1 sierpnia zostało tam odtworzone z nagrania.
- Tę osobę kochała nie tylko najbliższa rodzina. Kochała ją Warszawa i Polska. Kochały ją tłumy. Wielu ludziom dodawała odwagi, energii i siły. Nie zwalniała do końca życia - powiedział metropolita warszawski. - Wciąż, choć inaczej niż w powstaniu, walczyła o tę samą Polskę: wolną, sprawiedliwą, prawdziwie demokratyczną, bezpieczną. Polskę, która będzie domem dla tych, dla których jest ojczyzną, i dla tych, dla których jest obczyzną. Bez tego, jak mówiła, nie będziemy wolnym narodem.
Abp Galbas określił Wandę Traczyk-Stawską jako osobę "jednotwarzową", która nie wkładała masek w zależności od okoliczności. Zawsze była wierna swoim przekonaniom.
List od prezydenta RP Karola Nawrockiego odczytał w kościele Świętego Krzyża sekretarz stanu w jego kancelarii Wojciech Kolarski. Nawrocki przypomniał wojenną drogę Wandy Traczyk-Stawskiej i jej późniejsze zaangażowanie w pielęgnowanie pamięci o powstaniu warszawskim. Stwierdził przy tym, że ta "publiczna działalność i poglądy niejednokrotnie wywoływały spory". Nie zmieniło to jednak - jak podkreślił - jej miejsca w pamięci Polski jako żołnierza Armii Krajowej, uczestniczki powstania warszawskiego i jednej z najważniejszych strażniczek pamięci o tamtych wydarzeniach.
Wandę Traczyk-Stawskiej wspominali: marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, prezes Związku Powstańców Warszawskich Janusz Maksymowicz i wnuczka zmarłej Nina Curran.
- Twoje bardzo długie życie każdego dnia było wypełnieniem tej misji: żeby Polska była dobrym, pięknym krajem, żeby dzieci były szczęśliwe, żebyśmy byli jednością, żebyśmy widzieli w sobie to, co dobre - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska. Zwróciła też uwagę na kontrast między wyglądem Wandy Traczyk-Stawskiej a jej charakterem: - Bardzo często zastanawiałam się, jak to jest, że taka drobna, delikatna kobieta miała w sobie taką wielką siłę i moc.
Po zakończeniu mszy kondukt przejechał na Cmentarz Ewangelicko-Augsburski przy ul. Młynarskiej na Woli. Tam urna z prochami Wandy Traczyk-Stawskiej została złożona w grobie rodzinnym. Podczas ceremonii na cmentarzu duchowni różnych obrządków odmówili modlitwę międzywyznaniową.

Całe życie związana z Warszawą
Wanda Traczyk-Stawska pseudonim "Pączek", rocznik 1927, urodziła się w Warszawie i całe życie związana była ze stolicą. W czasie okupacji niemieckiej działała w tajnym harcerstwie i w Armii Krajowej. Uczestniczyła w małym sabotażu i Akcji "N" (zastraszanie Niemców). W powstaniu warszawskim była łączniczką-strzelcem Oddziału Osłonowego Wojskowych Zakładów Wydawniczych. Walczyła w Śródmieściu, na Powiślu i na Woli. Brała udział m.in. w obronie elektrowni na Powiślu i zdobyciu komendy policji przy Krakowskim Przedmieściu. Po kapitulacji powstania przeszła przez cztery obozy jenieckie.
Po wojnie ukończyła liceum i studia na Wydziale Psychologii i Pedagogiki UW. Przez 30 lat pracowała w szkole dla dzieci specjalnej troski na Pradze.
Była opiekunką Cmentarza Powstańców Warszawy na Woli i współinicjatorką ustanowionego przez Sejm Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy, który obchodzony jest 2 października. Na spotkaniach, zwłaszcza z młodymi ludźmi, podkreślała bohaterstwo cywili w ogarniętej walkami stolicy i przekonywała, jak ważną wartością jest pokój. Często zabierała publicznie głos na temat sytuacji w Polsce i na świecie. Wsparła protestujących w Sejmie rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, strajkujących nauczycieli, kobiety protestujące przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego i prawników, których za obronę praworządności w Polsce spotykały szykany w czasach rządów PiS. Podkreślała wagę demokracji i przynależności Polski w Unii Europejskiej. Apelowała o udzielanie pomocy broniącej swojej niepodległości Ukrainie.
Otrzymała wiele odznaczeń, m.in. Krzyż Walecznych i Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Miała tytuł Honorowej Obywatelki Warszawy (przyznany w 2017 r.) i Warszawianki Roku (2021 r.). Była też laureatką Nagrody im. Jana Rodowicza "Anody" przyznawanej przez Muzeum Powstania Warszawskiego (2021 r.) i nagrody Superbohaterki "Wysokich Obcasów" (2021 r.). W 2015 r. "Gazeta Stołeczna" przyznała pani "Pączek" swoją nagrodę Stołek za przywrócenie pamięci o Cmentarzu Powstańców Warszawy na Woli.
Wieczorem tego dnia na Placu Krasińskich przed Pomnikiem Powstania Warszawskiego wyłożono księgę pamiątkową. Uczestnicy wydarzenia ustawili się w kolejce, aby dokonać w niej wpisów, zapalić znicz przed fotografią bohaterskiej kobiety, niektórzy składali kwiaty. Spotkanie, które zorganizowała Akcja Demokracja, patronatem objął prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
========
Zwróciłeś, Czytelniku, uwagę na liścik od alfonsa? Zwróć uwagę: to stworzenie jest squrvysynem do ostatniej cząstki szpiku swoich umięśnionych, faszystowskich kości.


2.

https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,32996804,karol-nawrocki-w-rocznice-sierpnia-80-ludzie-moskwy-i-order.html

https://wyborcza.pl/7,75398,32996924,nawrocki-o-wiernych-moskwie-sa-na-najwazniejszych-stanowiskach.html

========
Na potwierdzenie


3.

https://defence24.pl/przemysl/tajemniczy-pozar-fabryki-w-lublinie-produkuje-komponenty-lotnicze
Pożar wybuchł około godziny 14:00 i zajął część magazynową i przestrzeń biurową. Z pożarem kilka godzin walczyło ponad 40 strażaków, jednak budynek spłonął doszczętnie. Zgodnie z informacjami Defence24.pl, właścicielem hali magazynowej jest spółka JFG Composites, specjalizująca się w produkcji kompozytów i elementów wykorzystywanych przez przemysł lotniczy. Zgodnie z zatwierdzoną listą dostawców, JFG Composites jest poddostawcą spółki Leonardo, właściciela PZL-Świdnik, produkującego m.in. śmigłowce AW-149. …


4.

https://defence24.pl/przemysl/pozar-w-fabryce-grupy-wb-osoba-w-kominiarce-na-nagraniu-z-monitoringu
W nocy z niedzieli na poniedziałek w jednym z pomieszczeń w zakładach WB Electronics w Skarżysku wybuchł pożar. Jak pisaliśmy w tym tekście, ogień został szybko opanowany.
Chwilę po godzinie 10:00 biuro prasowe grupy opublikowało komunikat, w którym poinformowano, że „wszystkie procedury i systemy zadziałały prawidłowo, pożar udało się błyskawicznie ugasić. Ogromne podziękowania dla straży pożarnej i dla pracowników, którzy podjęli działania ratownicze”. Obecnie nie wiadomo, kiedy dokładnie zakłady wznowią działalność.
Zakłady produkujące struktury kompozytowe i sterownicze dla bezzałogowców funkcjonują od października 2022 roku.
przyczyną pożaru było podpalenie. Jak czytamy na stronie Onetu około 0:30 operator monitoringu zewnętrznej firmy ochrony miał powiadomić policję, że na terenie zakładów WB miała aktywować się czujka antywłamaniowa, a kamera monitoringu miała zarejestrować niezidentyfikowaną osobę w kominiarce.
O incydencie miały zostać powiadomione służby specjalne (Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Służba Kontrwywiadu Wojskowego).


4.

https://defence24.pl/przemysl/abw-bada-sprawy-pozarow
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zajmuje się sprawą pożarów w dwóch zakładach produkujących na rzecz przemyzłu zbrojeniowego – powiedział Jacek Dobrzyński rzecznik koordynatora ds. służb specjalnych.


5.

Niemcy gotowe do identyfikacji podejrzanego o atak drona na ukraiński samolot w Lipsku
Oczekuje się, że Berlin przedstawi w tym miesiącu swoją odpowiedź na incydent, o którym powszechnie spekuluje się, że został skoordynowany przez Rosję
https://www.theguardian.com/world/2026/aug/31/germany-leipzig-drone-attack-ukrainian-plane
Kanclerz Friedrich Merz powiedział w wywiadzie dla telewizji publicznej ARD w niedzielny wieczór: „Jesteśmy w trakcie kończenia śledztw; osiągnęliśmy szerokie porozumienie w rządzie federalnym co do naszej reakcji i damy temu wyraz w najbliższych dniach. To nie potrwa długo”.
Rząd jak dotąd nie ujawnił oficjalnie, kto jego zdaniem stoi za próbą ataku na lotnisko Lipsk/Halle 4 sierpnia. Pojawiły się powszechne spekulacje, że atak był koordynowany przez Moskwę.
Dron z ładunkami wybuchowymi został odkryty w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow, używanego do transportu zaopatrzenia wojskowego. Według raportu z zeszłego tygodnia, powołującego się na śledztwo, dron miał najprawdopodobniej wylądować na skrzydłach samolotu wypełnionych naftą, ale ładunek wybuchowy nie eksplodował.
Około 20 minut po wykryciu pierwszego drona, drugi dron prawdopodobnie zderzył się z samolotem transportowym DHL, który musiał przerwać manewr lądowania i został przekierowany.
Kilka dni później, na polu w gminie graniczącej bezpośrednio z zachodnią granicą lotniska w Lipsku, znaleziono trzeci dron. Technicy kryminalistyki z Federalnego Urzędu Kryminalnego znaleźli pozostałości substancji, która według wstępnych badań mogła być silnie wybuchową substancją – heksogenem.
Ładunek wybuchowy również nie eksplodował, ale według doniesień medialnych w raporcie śledczych stwierdzono: „Sprawcy mogli mieć na myśli o wiele większy atak niż do tej pory sądzono opinii publicznej”.
Moskwa zaprzecza jakiemukolwiek zaangażowaniu.
Merz zaznaczył, że informacje, które rząd miał ujawnić, są ściśle komunikowane partnerom Berlina i że wszelka odpowiedź również będzie podejmowana we współpracy z nimi.
„To będzie odpowiedź Niemiec, ale nasi partnerzy w Unii Europejskiej i NATO nie będą zaskoczeni” – powiedział.
W Berlinie spekulowano, że do ogłoszenia tej decyzji może posłużyć spotkanie ministrów obrony i spraw zagranicznych państw UE, które odbędzie się w tym tygodniu w Wicklow w Irlandii.
W zeszłym tygodniu Merz powstrzymał się od podania nazwiska podejrzanego, ale powiedział: „Oni za to zapłacą”. Podkreślił konieczność zdecydowanej reakcji ze względu na środki, na jakie byli gotowi posunąć się ci, którzy stali za spiskiem w Lipsku i innymi aktami sabotażu.
„Napastnicy coraz bezwzględnie godzą się na poważne zniszczenia mienia, a nawet obrażenia i śmierć” – powiedział.
Dziennik Die Welt i portal informacyjny Politico poinformowały, powołując się na źródła, że rząd obwini Rosję o atak. Środki odwetowe prawdopodobnie obejmą nowy, obszerny pakiet sankcji skoordynowanych z Brukselą, mających na celu utrudnienie dostępu do środków finansowych, a także bardziej zdecydowane środki przeciwko rosyjskiej flocie cieni, czyli rosyjskim statkom nielegalnie transportującym ropę naftową.
Mówi się również o planowanym zamknięciu Domu Rosyjskiego, instytucji reprezentującej rosyjskie interesy kulturalne, która ma silną pozycję w centrum Berlina. W zamian Rosja miałaby zamknąć niemiecką instytucję kulturalną w Rosji, Instytut Goethego.


6.

Przyparty do muru Władimir Putin planuje eskalację wojny
Jego niechęć do ustąpienia ma swoje korzenie w rosyjskiej polityce gangsterskiej
https://www.economist.com/europe/2026/08/30/cornered-vladimir-putin-plans-to-escalate-his-war
O29 sierpnia , podczas spotkania z pracownikami i studentami na uniwersytecie w Moskwie, Władimir Putin zauważył, że orki żywią się niedźwiedziami polarnymi. „To jest łańcuch pokarmowy” – stwierdził prezydent Rosji. „Dzieci powinny się o tym uczyć, aby zrozumiały, w jakim świecie żyjemy i dlaczego prowadzimy specjalną operację wojskową” – tak nazwał wojnę Rosji z Ukrainą.
--------
"The Economist" przywołuje słowa Putina wypowiedziane w sobotę podczas spotkania na jednym z moskiewskich uniwersytetów o łańcuchach pokarmowych. Rosyjski przywódca powiedział wówczas, że słabsze zwierzęta są zjadane przez silniejsze. Zdaniem dziennikarzy ta wypowiedź daje wgląd w sposób postrzegania świata przez rosyjskiego przywódcę.
Rosyjska armia utknęła na ukraińskim froncie i traci co miesiąc dziesiątki tysięcy żołnierzy. Wzajemne atakowanie się dronami i pociskami jest wyniszczające dla Ukrainy, ale odczuwalne także dla Rosji. Putin nie wykazuje jednak oznak wycofania się - podkreśla "The Economist". "Istnieje obawa, że może on próbować wydostać się ze ślepego zaułka, tak jak to robił w przeszłości: poprzez znalezienie nowego sposobu na eskalację konfliktu" - pisze.
Zdaniem "The Economist" świadczy o tym fakt, że - odnosząc się do coraz bardziej skutecznych ataków dronowych Ukrainy - Putin zapowiedział jeszcze mocniejsze uderzenia w najbardziej wrażliwe sektory ukraińskiej gospodarki.
- Sami otworzyli tę puszkę Pandory. No cóż. Otrzymacie odpowiedź wymierzoną w najbardziej wrażliwe sektory waszej gospodarki, która i tak już ledwo stoi na nogach - zapowiedział rosyjski przywódca w wywiadzie udzielonym Pawłowi Zarubinowi, który ukazał się w agencji informacyjnej Wiesti.
"Nikt nie wie, co kryje się w głowie Putina. Jednak powody, dla których eskaluje on wojnę - podobnie jak sama decyzja o inwazji - mają charakter wewnętrzny. Jego głównym celem zawsze było zachowanie władzy, a ostatecznie - życia" - pisze "The Economist".
Wśród domysłów dotyczących tego, o czym szef CIA John Ratcliffe rozmawiał w Moskwie, jest i taki, że próbował otworzyć gospodarzom oczy na kiepski stan ich gospodarki. Jeśli tak, to Amerykanin miał wiele do powiedzenia - pisze Wacław Radziwinowicz na Wyborcza.pl.

Putin obawia się "niebezpieczeństwa"?
"The Economist" wyjaśnia, że jednym z powodów niepokoju Kremla jest zanikanie milczącej zgody społeczeństwa na wojnę, bo sięgające coraz dalej w głąb Rosji ukraińskie ataki, połączone z ograniczeniami dostępu do internetu narzuconymi przez służby bezpieczeństwa, zburzyły pozory normalnego życia, co znajduje odzwierciedlenie w badaniach opinii publicznej.
Jak ocenia brytyjski tygodnik, żaden z rosyjskich problemów gospodarczych ani politycznych nie jest sam w sobie "śmiertelny" dla Putina, bo dysponuje on zasobami gospodarczymi i aparatem represji, by kontynuować działania, ale liczy się percepcja.
"Putin może wyrażać swoje cele językiem geopolityki, ale w rzeczywistości kieruje się przestępczą logiką swojego reżimu: nigdy nie okazywać słabości. Rosyjski system wykazuje dużą tolerancję wobec przemocy, ale nie wybacza porażek. (Putin) prawdopodobnie uważa, że zakończenie wojny bez osiągnięcia nawet minimalnego celu, jakim jest przejęcie całego Donbasu na wschodzie Ukrainy, naraziłoby go na fizyczne niebezpieczeństwo" - pisze "The Economist".
Zdaniem informatora dziennikarzy Putin podobno wyraził obawy w tej kwestii podczas rozmowy z kilkoma swoimi współpracownikami. - Powieszą mnie - miał powiedzieć.
Według tej logiki kontynuowanie wojny w obecnej formie nie jest rozwiązaniem, bo oznacza jedynie dalsze zużywanie zasobów gospodarczych i utratę politycznego kapitału, eskalacja może się zatem wydawać dla rosyjskiego przywódcy atrakcyjnym rozwiązaniem - ocenia tygodnik. (https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198013,32995764,putin-boi-sie-porazki-w-ukrainie-powiesza-mnie.html )


7.

Policja ostrzega przed ingerencją zagraniczną przed referendum w sprawie UE w Islandii
https://www.icelandreview.com/news/politics/iceland-eu-referendum-foreign-interference-police/
Europejska armia gotowa wezwać islandzkich młodych ludzi do walki. Młodzi ludzie zmuszeni do zaciągnięcia się do wspólnych sił zbrojnych i wyjazdu, by walczyć z Rosją. To była jedna z głównych obaw podnoszonych podczas kampanii przed referendum w sprawie wznowienia negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską, jednego z fake newsów, które przyczyniły się do wzrostu poparcia dla obozu „nie”.
Odrzucenie referendum, które uzyskało 52,84% głosów, było podyktowane przede wszystkim względami ekonomicznymi i obroną suwerenności narodowej. W szczególności obawą przed utratą kontroli nad rybołówstwem, jednym z filarów islandzkiej gospodarki. Jednak wokół głosowania rozwinął się również klimat dezinformacji, podsycając bezpodstawne obawy. Minister spraw zagranicznych Þorgerður Katrín Gunnarsdóttir również potępiła kampanię dezinformacyjną. W wywiadzie dla Politico oskarżyła przeciwników o oszukiwanie wyborców poprzez rozpowszechnianie „wszelkiego rodzaju bzdur” na temat możliwego członkostwa w UE. Jedną z nich była właśnie idea powołania Islandczyków do armii europejskiej.
To szczególnie skuteczny strach, który można wzbudzić w kraju, który jest jednocześnie członkiem-założycielem NATO i państwem nieposiadającym stałej armii. Islandia przystąpiła do Sojuszu w 1949 roku, ale nie posiada własnych sił zbrojnych: jej bezpieczeństwo opiera się na Straży Przybrzeżnej, NATO i współpracy z sojusznikami. Nie istnieje jednak europejska armia, do której obywatele państw członkowskich są automatycznie rekrutowani. Obrona pozostaje przede wszystkim w gestii poszczególnych państw. Unia Europejska prowadzi Wspólną Politykę Bezpieczeństwa i Obrony, w ramach której koordynuje misje pokojowe, pomoc humanitarną, szkolenia i współpracę wojskową. O udziale w operacjach decydują państwa członkowskie: nie ma mechanizmu, który pozwalałby Brukseli zmusić kraj do wysłania swoich obywateli do walki.
Od czasu inwazji Rosji na Ukrainę europejska współpraca obronna rzeczywiście się zacieśniła. Dzięki planowi „ReArm Europe/Readiness 2030” Bruksela zapewniła nowe narzędzia do zwiększenia inwestycji wojskowych i wzmocnienia zdolności obronnych państw członkowskich. UE rozwinęła również zdolność do szybkiego rozmieszczenia do 5000 żołnierzy. Siły te są jednak udostępniane dobrowolnie przez państwa członkowskie, a nie tworzone w ramach stałej armii UE pod scentralizowanym dowództwem.
Dla Islandii zatem ewentualne członkostwo nie oznaczałoby automatycznie werbowania młodych ludzi. Kraj ten nadal organizowałby własną obronę i utrzymywał więzi z NATO. Gdyby zechciał, mógłby wysłać personel cywilny lub specjalistyczny do misji europejskich, tak jak ma to już miejsce w przypadku współpracy międzynarodowej.
I jest jeszcze jeden paradoks. W referendum nie pytano nawet o członkostwo w Unii Europejskiej. Islandczyków zapytano jedynie, czy wznowić negocjacje z Brukselą. Jeśli głosowanie „tak” wygra, rząd będzie mógł wrócić do stołu negocjacyjnego z UE i negocjować warunki ewentualnego członkostwa. Dopiero po zakończeniu negocjacji i osiągnięciu porozumienia Islandczycy zostaną wezwani do ponownego głosowania w drugim referendum.
(https://www.repubblica.it/esteri/2026/08/31/news/islanda_referendum_ue_unione_europea_fake_news-425556468/?ref=RHLF-BG-P7-S1-T1-r35679 )


8.

„Bliski partner”: stonowana reakcja UE po odrzuceniu przez Islandię rozmów akcesyjnych
https://www.euronews.com/my-europe/2026/08/30/a-close-partner-eu-offers-muted-reaction-after-iceland-rebuffs-accession-talks
„Komisja Europejska uznaje wynik referendum i szanuje decyzję narodu islandzkiego. Islandia pozostaje bliskim partnerem Unii Europejskiej”. Ten zwięzły i raczej formalny komentarz Komisji Europejskiej, z zadowoleniem przyjmujący wynik islandzkiego referendum w sprawie członkostwa w UE, wyjaśnia przede wszystkim rozczarowanie Brukseli wynikiem głosowania na „nie” dla Unii. Głosowania na „nie”, które zdaje się cofać do brexitu.
Niezręczność tej notatki mówi sama za siebie. Instytucje UE spodziewały się zupełnie innego rezultatu. Wręcz przeciwnie, liczyły na niego, po części po to, by spróbować przywrócić UE jej atrakcyjność. Islandia została zmuszona do wyboru między zewnętrznym strachem przed agresywną polityką USA Donalda Trumpa a wewnętrznym strachem przed utratą części majątku i rozwścieczeniem „lobby rybaków”, najpotężniejszego w kraju. Europa przekonała się, że groźba Trumpa rozwieje wszelkie wątpliwości, ale zamiast tego zwyciężyły interesy partykularne.
W Berlaymont, pomijając oficjalne słowa, panuje przekonanie, że połączona zdolność Rosji i Stanów Zjednoczonych do wpływania na wynik referendum odwróciła sytuację. W Brukseli panuje powszechna obawa, że ​​Rosja zmanipulowała kampanię referendalną, aby zadać kolejny cios wizerunkowi UE i osłabić Reykjavík jako głównego „kontrolera” nowych szlaków arktycznych otwieranych przez topniejący lód. Jest to równorzędny, choć przeciwstawny interes Stanów Zjednoczonych, które, począwszy od Grenlandii, skupiły swoją uwagę na tym skrawku planety. I rzeczywiście, jeśli wsłuchać się w reakcje suwerenów najbliższych Moskwie i Białemu Domowi, podejrzenia narastają. Zdaniem Marine Le Pen członkostwo w UE „nie jest naturalnym horyzontem każdej europejskiej demokracji: inna Europa jest możliwa”. Jej zdaniem „narody muszą móc decydować o własnej przyszłości, własnych instytucjach i swojej zdolności do obrony interesów narodowych”. „Gratulacje dla Islandii” – powtórzył Nigel Farage , lider Reform UK i promotor referendum w sprawie Brexitu – „za głosowanie za utrzymaniem niepodległości”.
Ale bardziej niż niepodległość, to strach – mniej lub bardziej uzasadniony – przed utratą kwot połowowych na Atlantyku i spadkiem poziomu życia doprowadził do zmiany kursu. Nie uwzględniono jednak potencjalnych przyszłych zagrożeń. Islandia pozostaje częścią Europejskiego Obszaru Gospodarczego, podobnie jak Norwegia i dlatego stosuje przepisy UE z wyjątkiem rybołówstwa i rolnictwa. Istnieje wyraźna współzależność z UE: eksportuje 66,5% swoich produktów do Unii, a 45,1% jej importu jest „wyprodukowane w UE”. Islandia jest również członkiem NATO i może zatem liczyć na ochronę militarną Atlantyku, ale nie posiada armii. A jeśli Trump będzie nadal wycofywać się z NATO, jedynym czynnikiem bezpieczeństwa będzie obowiązek wzajemnej obrony zapisany w traktatach europejskich.
Co więcej, 27 państw planowało, w przypadku zwycięstwa na „tak”, nowy dialog z Norwegią. Oslo zostałoby wówczas praktycznie pozostawione samo sobie w Europejskim Obszarze Gospodarczym. To również pogłębiło niepokój. Jak powiedział przewodniczący Rady Europejskiej António Costa „Islandia pozostaje jednym z najbliższych partnerów UE, również w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego”. Są to jednak słowa rozczarowania. Również dlatego, że w kontaktach zainicjowanych kilka miesięcy temu koncesje połowowe w przypadku akcesji byłyby znaczne. Być może pamięć o „wojnach dorszowych”, wojnach dorszowych toczonych z Wielką Brytanią w latach 1958–1976, jest wciąż żywa. Jednak izolacja – jak pokazuje Wielka Brytania – nie jest najlepszą kartą do rozegrania w obecnym kontekście geopolitycznym. W Brukseli pocieszają się myślą, że jeden partner mniej to lepiej niż ten, który nie jest przekonany do projektu UE.


9.

Google Maps zmieniają nazwę jeziora Ontario na „Jezioro America” w wynikach wyszukiwania w USA
https://edition.cnn.com/2026/08/30/politics/google-maps-changes-lake-ontario-to-lake-america


10.

Iran, Trump: „To teraz upadły naród; beze mnie Izrael już by nie istniał”.
https://www.foxnews.com/live-news/israel-iran-06-09-26
„Świetnie sobie radzimy, zadajemy Iranowi finansowe ciosy… Nikt nigdy nie został tak dotknięty. A teraz to kraj w stanie rozpadu”.
„To niezwykle brutalni i źli ludzie” – kontynuował. „Gdyby mieli broń jądrową, Izrael przestałby istnieć. Gdybym nie był prezydentem, Izrael przestałby istnieć. Nie byłoby Izraela i prawdopodobnie Bliskiego Wschodu”.


11.

Parze grozi do czterech lat więzienia za uprawianie seksu na skałach
Po ponad półgodzinie występ został przerwany przez policjanta będącego po służbie. Oboje zostali następnie odprowadzeni na komisariat.
https://genova.repubblica.it/cronaca/2026/08/31/news/sesso_scogli_spiaggia_libera_imperia_borgo_prino_davanti_famiglie_bambini_rischio_denuncia_atti_osceni_in_luogo_pubblico_car-425556348/?ref=RHLM-BG-P16-S1-T1-fdg14
Porwani namiętnością przez rodziny plażowiczów w kolejną upalną letnią niedzielę. Zdarzyło się to w Imperii, niedaleko plaż Borgo Prino: para, „w średnim wieku” (50+ lat), jak opisała ich później interweniująca policja, zaczęła uprawiać seks na pasie skał, oddzielonych od plaży, ale znajdujących się dokładnie naprzeciwko niej. Skalisty falochron, oddalony o rzut kamieniem od brzegu, służy właśnie ochronie plaż przed falami i zapewnieniu dostępu do wody oraz osłoniętych warunków.
W południe, na oczach początkowo niedowierzających, a potem oszołomionych kilkuset plażowiczów, w tym wielu dzieci, para kontynuowała nieukrywane okazywanie sobie czułości, całkowicie nago, przez ponad pół godziny, jak relacjonuje kilku turystów. Niezwykły los dwojga został przerwany przez policjanta po służbie, który, zdając sobie sprawę z sytuacji, najpierw powiadomił policję, a następnie skoczył do wody, dopłynął do klifu i przerwał kochankom.
Mężczyznę i kobietę powitało wojsko, odprowadzono na brzeg, a następnie na komisariat policji w Imperii, gdzie emocje najwyraźniej szybko opadły. Teraz oboje mogą zostać oskarżeni o obnażanie się w miejscu publicznym, a w zależności od wyników śledztwa, a zwłaszcza od tego, jak widoczne było „występowanie” w obecności nieletnich, grozi im grzywna do 30.000 euro lub kara pozbawienia wolności do 4 lat i 6 miesięcy



Komentarze

  1. Dzień dobry guglemap radzi sobie coraz lepiej. Pamiętam, że dopisanie nazwy skweru im Wł. Bartoszewskiego w Warszawie zajęło im 2 lata od nadania imienia.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga