DRUGI OBIEG
Czwartek, 17 września 2026


1.
D.O. zupełnie nie jest rocznicowy, ale 17 września od zawsze go w duszę uwiera. Ból i wściekłość łagodzi jednak fakt, że również 17 września ostatni „radzicki” Żołnierz opuścił polską ziemię. Nie zapominajmy tego Lechowi Wałęsie, bo to w dużej mierze jego zasługa.


2.
Znużeni nieco płaskością nadmorskiego krajobrazu, państwo D.O.stwo udało się między dolci colline Emilii Romanii. Czyli słodkie wzgórza. Wzgórza okazały się rzeczywiście słodkie, drogi kręte, widoki śliczne i niedramatyczne.
W porze obiadowej zajechało państwo D.O.stwo do nieznanego sobie miastusia z dala od wszystkiego i rozglądało się za jakąś knajpką. D.O. był nawet rozczarowany, kiedy minęliśmy jedną z nich o encyklopedycznej nazwie Treccani, ale Żona D.O.znalazła na mapie jakąś inną i tam nas doprowadziła.
Knajpka była niewyględna, więc D.O. spodziewał się jakiejś bylejakości, tymczasem na stół wjechały dania fantastyczne. Żona wzięła tagliatelle z masłem i truflami, D.O. risotto z plasterkami prawdziwków i kwiatami cukinii. Olśniewające! Rozanielony D.O., zauważywszy znaczek Slow foodu na menu, powiedział pani obsługującej, że Carlin Petrini, pokój jego duszy, byłby z nich dumny. Trzeba było widzieć ten uśmiech! Potem były jeszcze deserki, bo grzeszne ciało nie potrafiło się oprzeć, i deserki też okazały się sensacyjnym sukcesem. I Żona wypowiedziała wtedy jedną z tych sentencji, z których jest znana: „mieliśmy dużo szczęścia z restauracjami, bo gdziekolwiek jedliśmy było bardzo smacznie, ale w kilku jeszcze bardziej". Święte słowa.
Ale D.O. od dawna powtarza, że żeby dobrze zjeść we Francji trzeba mieć dużo szczęścia, a żeby źle zjeść we Włoszech, trzeba mieć wyjątkowego pecha.
No to państwo D.O.stwo pecha zupełnie nie miało.
Tagliatelle al burro e tartuffo

Risotto ai funghi porcini con i fiori di zucca

Soufflet con cioccolato fondente con gelato al mango

Sfogliata di pesche caramellate con crema chantilly


3.
W środę za litr ropy do diesla trzeba było na autostradach włoskich zapłacić 2,3 euro. Na polskie to 9,982zł.
Państwo włoskie dopłacało do ropy, a teraz przestało, a za to zniosło opłat drogową, tzw. „bollo” dla małych samochodów, skuterów i motocykli. To duży wydatek dla zadłużonego po uszy państwa, ale ceny paliw niebezpiecznie zbliżają się do granicy społecznego buntu.
I Trump uważa, że to wina złej Ukrainy, która bombarduje rosyjskie rafinerie.
W całej tej sprawie jest jednak aspekt, którego D.O. Włochom zazdrości. Otóż liderka partii Demokratycznej pani Elly Schlein napisała do swojej arcyrywalki pana premier Giorgii Meloni list z propozycją pełnej współpracy przy inicjatywach mających na celu złagodzenie skutków kryzysu energetycznego.
Polaryzacja poglądów i stanowisk politycznych jest rzeczywistością w całej Europie, a także w obu Amerykach. Ale nienawiść, będąca najważniejszą cechą programową partii faszystowskich i skrajnie prawicowych, takich jak amerykańscy Republikanie czy polskie pisy i konfederosje doprowadziła te społeczeństwa na nieprzekraczalne barykady. Więc D.O. ze smutkiem konstatuje, że Polacy z obu stron owych barykad z pewnością nie zdobędą się na żadną współpracę w sprawie kryzysu paliwowego; ba: nie zdobędą się na współpracę w obliczu możliwej agresji rosyjskiej na nasz kraj.
Ta nienawiść, ta barykada ma imię i nazwisko: Jarosław Kaczyński.


4.
Jeździło państwo D.O.stwo po Emilii, która od dawna nosi przydomek „la Rossa”, czerwona. Na murach widzieliśmy napisy „Viva Russia”, jechaliśmy Aleją Lenina i Aleją Stalingradu. Liderzy różnych partii w parlamencie: koalicyjnej Ligi i opozycyjnego Ruchu 5 Gwiazd, by nie wspomnieć o rosnącej w sondażach ultrafaszystowskiej partii „Przyszłość Narodowa”, w żaden sposób nie kryją swojej wielkiej sympatii do Rosji i Putina oraz głębokiej niechęci do Ukrainy i Unii Europejskiej.
A po ulicach chodzą, w knajpach się panoszą rosyjscy „turyści” w ilościach hurtowych.
A i w Polsce, gdzie spojrzeć, tam rosyjscy agenci, poczynając od alfonsa i kurdupla.


4.

Salman Rushdie: „Świat jest jeden. Nie pozwólmy, aby nas podzieliły faszyzmy”.
https://www.repubblica.it/cultura/2026/09/17/news/salman_rushdie_intervista_pordenonelegge_fascismi_trump-425589155/?ref=RHLF-BG-P12-S1-T1-r2975
„Wzrost skrajnej prawicy w Europie i jej zakorzenienie się w Stanach Zjednoczonych to doniesienia, które jako obywatela najbardziej mnie dziś niepokoją. Nigdy, w obronie demokracji, nie pomyślelibyśmy, że zostaniemy wezwani do walki z globalną nazistowską potęgą, zdeterminowaną, by tłumić wolność. Aparat propagandy dąży do tego, by priorytetowo traktować koszmar rosnących cen energii: jednak w głębi realnego świata rozbrzmiewa alarm o ochronie praw podstawowych”. Salman Rushdie, pisarz symbolizujący narrację obywatelską, nie może ukryć blizn po ataku terrorystycznym, który po fatwie wydanej na niego w 1989 roku przez ajatollaha Chomeiniego dotknął go ostatecznie cztery lata temu. Jego prawe oko jest zasłonięte czarną opaską. Zaproszony na otwarcie festiwalu Pordenonelegge, który zakończy się w niedzielę przemówieniem prezydenta Sergio Mattarelli, Rushdie wzywa Europę do „przebudzenia się z defetystycznego letargu, który najwyraźniej ją zaraził po katastrofalnym wyjściu Wielkiej Brytanii z UE”. „Popieram apel Ursuli von der Leyen o zjednoczenie się przeciwko ultranacjonalistom” – powiedział w wywiadzie dla „Repubblica” przed otrzymaniem tytułu Ambasadora Wolności – „ale wszędzie widzę niepokojące rozprzestrzenianie się ekstremizmu wśród młodych ludzi. To jest kluczowa kwestia: osoby starsze nie mogą służyć jako polityczny okop”.

Jak bardzo martwi pana wzrost skrajnej prawicy?

Prawica, jak uczy historia, ma tendencję do ograniczania przestrzeni wolności i praw demokratycznych. Już rok temu w Niemczech mówiono mi, że młodzi ludzie głosują na AfD. Dziś potwierdzają ten sam trend we Francji, a nawet w Hiszpanii wiatry nietolerancji wieją mocno. Zasady, na których Zachód zbudował swój pokój, znajdują się na celowniku nowych, często niewybieralnych, autorytarnych sił.

Czy dotyczy to również Włoch?

„Na razie rządzi tu centroprawicowy rząd, który prezentuje się jako bardziej umiarkowany. Nie zawsze zgadzam się z jego wyborami, ale nie chcę wchodzić w szczegóły. Jednak żaden kraj nie jest samotną wyspą; przyszłość nie jest sprawą Włoch i nie ośmieliłbym się jej przewidywać”.

Czy Donald Trump jest generatorem chaosu, który sprawia, że przemoc jest akceptowalna?

Prezydent USA nie jest tylko zagrożeniem dla wolności słowa. Jest zagrożeniem i kropka. Nigdy wcześniej Ameryka nie doświadczyła podobnego przywództwa, takiego poziomu wulgarności i kłamstw. Dotyczy to również jego obrony sztucznej inteligencji: zasada jest taka, że jeśli Trump mówi jedno, to prawdą jest coś przeciwnego. Wybory uzupełniające są za niecałe pięćdziesiąt dni: wydaje mi się, że sytuacja się odwraca.

Czy dzieli pan obawy co do sztucznej inteligencji?

„Jestem w błogiej nieświadomości. Gdybym mógł, zostawiłbym wszystko tak, jak jest, ale wiem, że niestety to się nie stanie”.

Co sądzi pan o nadziei, wyrażanej nawet przez włoską prawicę, że kultura „przebudzenia” w Stanach Zjednoczonych jest już w odwrocie?

„Nie wiem, jaka jest nasza zbiorowa zdolność do przeciwstawienia się niesprawiedliwości, dyskryminacji i rasizmowi. Na pewno jestem bardziej świadomy niż antyświadomy”.

Dlaczego zdecydował się pan nakręcić film dokumentalny„Nóż” o ataku, którego doświadczył?

„Ktokolwiek próbował mnie zabić, nic o mnie nie wiedział. W imię boga lub nieznanego interesu zgodzili się zabić nieznajomego. Uznałem, że nadszedł czas, aby pokazać prześwietlenie tego szalonego paktu, który umożliwia terroryzm, a ostatecznie każdą wojnę. Moja żona jednak uchwyciła każdą chwilę mojego powrotu do zdrowia, drobny akt oporu. Premiera filmu „Knife” odbędzie się za kilka godzin w Nowym Jorku: mam nadzieję, że zdążę wrócić na czas”.

Jako Hindus amerykańskiego pochodzenia, Anglik, określa pan siebie mianem seryjnego migranta: dlaczego wędrówka przodków sprawia, że ​​ludzie stają się dziś obcy?

To nie migranci pogłębiają coraz bardziej narastające konflikty. Tak zwani „cudzoziemcy” to ofiary publiczne pochłaniane przez siłę terroru. Celem autorytaryzmu jest kontrola bogactwa, by dzielić je między nielicznych: wymaga to pogłębiania podziałów społecznych i jeszcze większego utrudniania bezpośredniego dialogu.

Czy delegowanie sztuki potępiania okrucieństw jest porażką?

Pisarze, malarze i muzycy nie są kosmitami. Sztuka jest sztuką, jeśli ma szeroką wizję życia. Problem w tym, że dziś, nawet na Zachodzie, polityka przyjmuje wąską perspektywę. Zadaniem opowiadaczy historii jest trzymać ręce szeroko otwarte. Reakcje na Festiwal Filmowy w Wenecji potwierdzają tę potrzebę.

Co ma pan na myśli?

Premier Izraela Netanjahu zareagował nietolerancyjnie na nagrodzony film międzynarodowego jury, w którym potępiono przemoc jego armii w Strefie Gazy. Nic mnie już w nim nie dziwi: jego okrucieństwo podsyca potwora antysemityzmu. Za to również gratuluję reżyserom filmu „Naza”: starają się nas chronić przed zarazą nienawiści.

Czy efekt bumerangu dotyczy również ataku USA na Iran?

To część szaleństwa Trumpa, możliwego dzięki słabości instytucji międzynarodowych, podważanej przez lata egoizmu rządów krajowych. W Iranie Biały Dom nie miał strategii i nadal nie określił jasnych celów. Kolejna kontrproduktywna wojna, która przekształca religię w faszyzm. Nie mam na myśli tylko islamu: w Iranie jednak ludzie giną, a reżim rośnie w siłę.

Pańska książka nosi tytuł „Jedenasta godzina”, czyli godzina przed końcem życia: czy sądzi pan, że nasza planeta zbliża się do tego momentu?

Podchodzę do tematu z perspektywy twórczej, zastanawiając się nad tym, jak różni artyści żegnają się z życiem. Dziedzictwo „Jedenastej godziny” jest jednak fundamentalnym problemem każdego z nas i dotyczy również natury, matki ludzkości. Zadaniem wyobraźni nie jest ucieczka od rzeczywistości, lecz jej ukazanie. Ostatniej godziny nie da się uniknąć: jej przyśpieszenie jest grzechem, który upokarza nasz gatunek.


5.

Trump nazwał ofertę członkostwa stowarzyszonego złożoną Kanadzie przez UE „śmieszną”, grożąc jednocześnie cłami

Prezydent USA ostrzega przed „wrogim działaniem”, ponieważ Kanada dąży do zacieśnienia więzi z UE i dywersyfikacji swoich powiązań obronnych
https://www.theguardian.com/world/2026/sep/17/trump-calls-eu-offer-to-canada-associate-membership-laughable-threatens-tariffs


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga