DRUGI OBIEG
Czwartek, 24 września 2026
1.
"Stańmy w obronie bitych i poniżanych". Odezwa działaczy KOR w 50. rocznicę powstania Komitetu
KOR powstał, by bronić bitych i poniżanych.
My, zebrani w rocznicę powstania Komitetu Obrony Robotników w Muzeum Historii Polski - członkowie, współpracownicy Komitetu, także działacze organizacji społecznych, aktywiści obywatelscy którym idee i zadania KORu są bliskie - zwracamy się do społeczeństwa, do Polek i Polaków, naszych współobywateli.
Przeraża nas, że szukający w Polsce ochrony obywatele Ukrainy, nie mogą czuć się w naszym kraju - kraju SOLIDARNOŚCI - bezpiecznie. Ciągle dowiadujemy się o aktach agresji wobec nich, napaściach fizycznych i słownych - dotyka to nawet dzieci. Ci wspaniali Polacy, którzy w lutym 2022 zachowali się tak pięknie, nieśli pomoc uciekającym przed wojną, teraz są niewidoczni.
Ale przecież są. Wierzymy, że nas jest więcej – tych, którzy nie mogą się z tym pogodzić, których boli każda informacja o kolejnym przejawie nienawiści.
Stańmy więc w obronie bitych i poniżanych.
Reagujmy na przemoc, zgłaszajmy każdy jej przejaw odpowiednim służbom.
Często wystarczy prosty, ludzki odruch, okazanie zwykłej ludzkiej życzliwości i wsparcia. Potępiajmy te akty na publicznych forach.
Członkowie Komitetu Obrony Robotników napisali w oświadczeniu o zakończeniu działalności z 28 września 1981 roku: „Mieliśmy przed oczyma ideał Polski, która szczyciła się niegdyś tolerancją i wolnością, Polski, która umiała być wspólną ojczyzną Polaków, Białorusinów, Litwinów, Ukraińców, Żydów, ojczyzną wszystkich swych obywateli - bez względu na ich język, wyznanie, pochodzenie narodowościowe".
Ten ideał jest bliski i nam, tego ideału chcemy bronić.
Wspierajmy walczącą Ukrainę
Napisany przez działaczy Komitetu Obrony Robotników list odczytał Zbigniew Bujak na przedpremierowym pokazie fragmentu filmu dokumentalnego o Jacku Kuroniu 22 września 2026 r. Został on przyjęty przez salę przez aklamację.
========
D.O. zawsze się przyłączał i podzielał inicjatywy i apele Komitetu Obrony Robotników. Również i dziś bez wahania przyłącza się do tego apelu i wzywa swoich Czytelników do zrobienia tego samego.
2.
https://wyborcza.pl/7,75398,33040057,50-lecie-kor-u-uroczystosc-w-zamku-krolewskim-w-warszawie.html#s=S.specjalna-K.C-B.1-L.1.duzy
23 września 14 intelektualistów – Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja i Wojciech Ziembiński – podpisało „Apel do społeczeństwa i władz PRL". Później do KOR-u przystąpili m.in. Adam Michnik, Helena Łuczywo, Leszek Kołakowski i Seweryn Blumsztajn.
Komitet zapamiętany został jako antyreżimowy ruch, walczący z władzą jawnie i bez użycia przemocy. W ramach swojej działalności KOR-owcy nie tylko wspierali represjonowanych robotników i ich rodziny, ale prowadzili także niezależne czasopisma, m.in. tygodnik „Głos" i kwartalnik „Krytyka", w którym ukazał się tekst Vaclava Havla „Siła bezsilnych".
Tusk: Wszyscy jesteśmy waszymi dłużnikami
Z inicjatywy Donalda Tuska uroczystość z okazji 50-lecia KOR miała charakter państwowy. Rozpoczęła się minutą ciszy dla uczczenia tych, którzy nie doczekali dzisiejszego jubileuszu. Następnie odśpiewano hymn narodowy.
- Wszyscy jesteśmy waszymi dłużnikami, bo podjęliście się działań wtedy, kiedy to było naprawdę trudne. W KOR byli ludzie o bardzo różnych poglądach, co później przeszło na „Solidarność". Czuliśmy wtedy, że słowo „Polska" jest słowem równie ważnym dla nas wszystkich. Myślę, że nawet nie wiecie, ile nadziei udało wam się wlać w nasze głowy. Jesteście skarbem dla tego narodu, nawet jeśli nie wszyscy to rozumieją. Nigdy się z tego nie wypłacimy. Zależało mi na tym, żebyście wiedzieli, że nie jesteście sami - mówił premier Tusk podczas jubileuszowych uroczystości. Podkreślał, że wciąż aktualna jest lekcja KOR, że "trzeba być przyzwoitym, kiedy nieprzyzwoitość tryumfuje".
- Trzeba głośno mówić, kiedy inni milczą. I mówić prawdę. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby ta pamięć była dalszą inspiracją. Okazaliście się nie tylko romantykami, ale także genialnymi politykami. Dzięki wam Polska jest niepodległa - podsumował premier.
Michnik: Dziś wszyscy jesteśmy Ukraińcami
Henryka Krzywonos-Strycharska, działaczka opozycji demokratycznej, jedna z sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych, mówiła, że sukces „Solidarności" z 1980 roku nie byłby możliwy, gdyby nie KOR, który powstał cztery lata wcześniej. – KOR to dobro narodowe i nie można zapisywać go do żadnej opcji politycznej. Różni żyjący KOR-owcy potrafią dziś z sobą nie rozmawiać. Tak jak działacze pierwszej „Solidarności". A przecież wszyscy jesteśmy Polakami.
– Mieliśmy poczucie, że przełamujemy barierę strachu - przyznał redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Adam Michnik, pytany podczas jubileuszowej debaty, czy niewielka grupa członków i współpracowników KOR zdawała sobie w latach 70. sprawę, że może wywołać lawinę, która doprowadzi do zmiany systemu.
- W KOR-ze nie było wielkich słów, ale były wielkie idee. To prosta myśl ewangeliczna: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Kiedyś Jacek Kuroń powiedział, że gdy jest antysemityzm, każdy uczciwy człowiek musi powiedzieć, że jest Żydem. Dziś musimy powiedzieć: jesteśmy Ukraińcami - mówił dalej Michnik, nagrodzony przez publiczność brawami. Decyzję Karola Nawrockiego, by odebrać prezydentowi Ukrainy Order Orła Białego, nazwał "przeciwieństwem demokratycznego etosu".
========
Howk!
3.
‘Wyborcza’ opublikowała krótkie wspomnienie o każdym z członków-założycieli KOR.
D.O. je powiela również po to, by odpokutować pewną swoją winę: W czerwcu 1976, choć był całym sercem przy KORze, nie znał przynajmniej połowy z tych wspaniałych ludzi. Pewnie, że bolszewik zrobił wszystko, by zachować ich w publicznym niebycie, ale przecież każdy powinien mieć swoje patriotyczne obowiązki i taką wiedzę we własnym zakresie zdobywać.
Bo cóż to były za życiorysy! Co za piękni ludzie!
A towarzysz Szmaciak, do szpiku łajdak, wysługujący się okupantowi, między jednym a drugim frazesem o nierozerwalnym sojuszu ze Związkiem Radzieckim, stawał na głowie, żeby ich prześladować, żeby ich czyny, ich patriotyzm, ich gorące serca nigdy nie stały się przykładem dla innych Polaków, żeby teraz i zawsze i na wieki wieków, wzorem do naśladowania był on sam: Szmaciak.
I kiedy wam mówią, że pis to odrodzony pzpr, to nie wzruszajcie ramionami. Nie ma trafniejszej diagnozy.
A ty rozglądaj się uważnie i nie pozwól szmaciakowi rządzić twoim myśleniem i twoim sumieniem.
JERZY ANDRZEJEWSKI
To on 23 września 1976 r. przekazał marszałkowi Sejmu Stanisławowi Gucwie "Apel do społeczeństwa i władz PRL". Nazwisko Andrzejewskiego otwierało alfabetyczną listę sygnatariuszy, co zdaniem Jacka Kuronia uwiarygodniało inicjatywę; był wszak jednym z najbardziej znanych polskich pisarzy, a wydany w 1948 r. "Popiół i diament" należał do lektur szkolnych.
Urodzony w 1909 r. Andrzejewski podczas okupacji związany był z konspiracją londyńską, ale po wojnie opowiedział się po stronie nowych władz. Bardzo krytycznie oceniał decyzję o wywołaniu powstania warszawskiego, pisał:
Niepodobna nie nienawidzić ludzi, którzy spowodowali zniszczenie Warszawy. Żadne intencje nie mogą ich usprawiedliwić. Historia nie jest dziejami intencji, lecz czynów, i nawet ich tragizm nie zmazuje winy.
W czasach stalinowskich wyróżniał się jako aktywny działacz i płomienny publicysta, ale szybko się otrząsnął, pisząc w 1953 r. krążący w odpisach "Wielki lament papierowej głowy". Z PZPR wystąpił w 1958, w 1964 r. podpisał List 34 przeciw cenzurze. Jako pierwszy pisarz tworzący w kraju pod własnym nazwiskiem wydał książkę w paryskiej "Kulturze" ("Apelacja", 1968). Zaprotestował publicznie przeciwko udziałowi Wojska Polskiego w interwencji w Czechosłowacji w sierpniu 1968 r. Choć już mocno schorowany nie wahał się przystąpić do KOR-u. Publikował w drugoobiegowym "Zapisie".
Zmarł w 1983 r. Ostatni wpis w jego esbeckiej teczce brzmi: Sposób zakończenia sprawy - śmierć figuranta.
STANISŁAW BARAŃCZAK
Doktor filologii polskiej w chwili przystąpienia do KOR-u miał 30 lat, był już wybitnym poetą i tłumaczem (przekładał Szekspira, angielskich poetów metafizycznych, współczesnych poetów amerykańskich, autor biblii tłumaczy "Ocalone w tłumaczeniu"). Autor niezapomnianych, napisanych z niewiarygodną ironią i dowcipem "Książek najgorszych", w których wykpiwał milicyjno-esbecko-propagandową literaturę PRL-u. Przez dwa lata należał do PZPR-u, uczestnik głodówki w maju 1977 r. w warszawskim kościele św. Marcina w obronie uwięzionych korowców. Wyrzucony z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza i objęty całkowitym zakazem druku publikował w drugoobiegowych "Zapisie", "Pulsie" i "Krytyce".
Był sygnatariuszem deklaracji założycielskiej Towarzystwa Kursów Naukowych i wykładowcą Latającego Uniwersytetu. W 1981 r. wyjechał do USA, gdzie objął katedrę literatury polskiej na Uniwersytecie Harvarda. Przez lata cierpiał na chorobę Parkinsona. Doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł w 2014 r., został pochowany na cmentarzu w Cambridge w stanie Massachusetts.
BOGDAN BORUSEWICZ
Urodził się w 1949 r., był w czwartej klasie liceum plastycznego w Gdańsku, gdy po raz pierwszy rozrzucał ulotki przeciwko represjonowaniu studentów podczas Marca 1968 r. Skazany na skutek donosu ulubionego nauczyciela (który później wskazał też miejsce ukrywania się Borusewicza w stanie wojennym) na trzy lata więzienia, gdzie zdał maturę.
Studiował na KUL-u, uczestniczył w duszpasterstwie akademickim, razem z kolegami przygotowywał założenie podziemnego wydawnictwa. Samorzutnie jeździł do Radomia z pomocą zebraną wśród gdańskich i lubelskich studentów, i to wówczas przypadkiem spotkał Mirosława Chojeckiego.
W KOR od 22 listopada 1976 r., był jedynym jego członkiem mieszkającym na Wybrzeżu. Organizował tam Wolne Związki Zawodowe i obchody rocznic Grudnia 1970 r., wydawał "Robotnika Wybrzeża" i współpracował z "Robotnikiem".
Bogdan Borusewicz, a w tle Stocznia Gdańska, gdzie 46 lat temu organizował strajk, w efekcie którego narodziła się 'Solidarność'. 24 sierpnia 2026 r.
Należał do grupy, która przygotowała i zainicjowała strajk w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r., o czym m.in. mówił tak: "Wiedziałem, że jeśli się nie uda albo poleje się krew, pójdę na lata do więzienia. Datę rozpoczęcia wyznaczyłem sam. Napisałem ulotkę wzywającą do obrony Anny Walentynowicz [działaczka WZZ-ów zwolniona z pracy], ułożyłem pierwsze postulaty. Miałem w Stoczni mniej więcej dziesięć osób, na których mogłem polegać". Był znakomitym konspiratorem i specjalistą od ucieczek; po raz pierwszy wymknął się bezpiece w 1968 r. i ukrył w lasach pod Sopotem, kilkakrotnie też gubił pościgi w stanie wojennym. Był jednym z przywódców podziemia w latach 80., a w III RP - posłem na Sejm i marszałkiem Senatu.
MIROSŁAW CHOJECKI
Urodził się w 1949 r., był synem Marii Stypułkowskiej-Chojeckiej ps. "Kama", uczestniczki zamachu na Franza Kutscherę, a później żołnierza powstania warszawskiego. Związany z KOR-em od 30 października akcji pomocowej dla robotników Radomia - jako pierwszy zdobył niezbędne adresy i kontakty oraz natknął się na Borusewicza i poznał go z Jackiem Kuroniem.
Chojecki jeździł do Radomia z pomocą dla represjonowanych. Jan Józef Lipski, jeden z najważniejszych działaczy KOR-u, określił go nawet „szefem grupy radomskiej". Pod jego kierunkiem działali w niej m.in. Zofia i Zbigniew Romaszewscy.
W KOR-ze odpowiadał też za druk "Komunikatu" i "Biuletynu Informacyjnego". W 1977 r. współzakładał Niezależną Oficynę Wydawniczą NOWA, największe wydawnictwo podziemne drukujące m.in. zakazanego w PRL-u Czesława Miłosza. Był wówczas bardzo często zatrzymywany przez milicję i SB. W marcu 1980 r. został aresztowany pod sfingowanym zarzutem kradzieży powielacza, co stało się zaraz po wydaniu przez NOW-ą "Blaszanego bębenka" Güntera Grassa. Grass i inni zachodni pisarze podpisali apel o jego uwolnienie.
W Sierpniu '80 organizował w Stoczni Gdańskiej powielarnie strajkowych wydawnictw. Gdy wyszedł do miasta, został aresztowany przez SB. Uruchamiał drukarnie Regionu Mazowsze. W stanie wojennym był we Francji, gdzie zorganizował wydawnictwo Kontakt i Studio Video Kontakt.
Zmarł w 2025 r., niedługo przed śmiercią został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Orderem Orła Białego.
LUDWIK COHN
Urodził się w 1902 r., był uczestnikiem ruchu socjalistycznego oraz walczył w wojnie z bolszewikami w 1920 r. W latach 30. bronił w procesach politycznych m.in. uczestników krwawo spacyfikowanych protestów w krakowskiej fabryce Semperit w marcu 1936 r. Brał udział w obronie Warszawy we wrześniu 1939 r. Trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych.
Po wojnie skazany za próbę reaktywacji PPS - WRN, licencję adwokacką odzyskał dopiero w 1956 r. W KOR-ze należał do "starszych państwa", otaczających swego rodzaju parasolem ochronnym młodszych kolegów. Zebrania KOR-u często odbywały się w jego mieszkaniu, redagował "Komunikat" i współopracowywał "Raport madrycki" o łamaniu praw człowieka i obywatela. Nazywany "ostatnim romantykiem socjalizmu". Zmarł w Warszawie nazajutrz po wprowadzeniu stanu wojennego.
JACEK KUROŃ
Urodził się w 1934 r. we Lwowie, ale prawie całe życie spędził na warszawskim Żoliborzu. Nieformalny przywódca KOR-u, jeden z najważniejszych negocjatorów Okrągłego Stołu, współtwórca niepodległej Polski, poseł i dwukrotny minister pracy, pamiętany m.in. ze swych telewizyjnych pogadanek oraz darmowej zupy "kuroniówki", wydawanej na ulicach Warszawy. Człowiek niespożytej energii i pasji, wieczny buntownik, zawsze skory do zawierania kompromisów.
Jacek Kuroń (w środku) i Jan Lityński (z prawej), działacze i współpracownicy Komitetu Obrony Robotników niosący pomoc represjonowanym robotnikom
Jacek Kuroń (w środku) i Jan Lityński (z prawej), działacze i współpracownicy Komitetu Obrony Robotników niosący pomoc represjonowanym robotnikom IPN
Do żony Grażyny zwykł mawiać, że została stworzona na żonę kryminalisty. Istotnie jego życie w PRL-u wyznaczały kolejne odsiadki. Zaczynał jako działacz komunistyczny oraz instruktor czerwonego harcerstwa, twórca drużyn walterowskich. Później stał się komunistą rewizjonistą, w 1964 r. napisał z Karolem Modzelewskim "List otwarty do członków partii", za co został skazany na trzy lata więzienia. 8 marca 1968 r. nie wziął udziału w wiecu na Uniwersytecie Warszawskim, bo już rankiem został aresztowany, a potem skazany na trzy i pół roku więzienia za organizowanie wystąpień studenckich.
Jego mieszkanie, a zwłaszcza aparat telefoniczny o numerze 39 39 64 stały się skrzynką informacyjną i kontaktową KOR-u. Jako pierwszy przełamał monopol informacyjny władzy, dzwoniąc z informacjami do korespondentów zagranicznych, Radia Wolna Europa czy BBC. Aresztowany w 1977 r. w ramach przygotowań do procesu KOR-u, do którego ostatecznie nie doszło, i w Sierpniu 1980 r., podczas strajków na Wybrzeżu. Jako jeden z najważniejszych doradców NSZZ "Solidarność" został internowany 13 grudnia 1981 r. i postawiony przed sądem za "próbę obalenia przemocą ustroju PRL" (groziła za to kara śmierci). W sumie odsiedział dziewięć lat, ale nigdy nie domagał się rewanżu od swoich prześladowców.
Po odzyskaniu niepodległości równie chętnie pomagał polskim pokrzywdzonym, jak i Ukraińcom czy prześladowanym Chińczykom. Pod koniec życia, bardzo już schorowany, w jednej z ostatnich audycji telewizyjnych zwracał się do przyjaciół, by po jego śmierci nie zabrakło w budżecie pieniędzy na edukację i wychowanie młodzieży w szacunku do mniejszości. Gdy umarł w 2004 r., na polecenie dalajlamy we wszystkich tybetańskich klasztorach biły dzwony.
PROF. EDWARD LIPIŃSKI
Kolejny przedstawiciel "starszych państwa", z grupy doświadczonych i zasłużonych ludzi, na których opierał się w początkowym okresie autorytet KOR-u. Urodził się w 1888 r., był wybitnym ekonomistą, działaczem socjalistycznym jeszcze sprzed I wojny światowej. Przyjaźnił się m.in. z przyszłymi bolszewikami, np. z Karolem Radkiem, ale po uzyskaniu przez Polskę niepodległości stanął po drugiej stronie barykady. Przed II wojną wykładał na warszawskiej SGH i protestował przeciwko gettu ławkowemu. Znał się i przyjaźnił z czołowymi politykami II RP, ale nie szczędził im krytyki. W czasie okupacji prowadził Miejską Szkołę Handlową będącą przykrywką dla nielegalnej działalności SGH z kompletem wykładów i seminariów, łącznie z magisterskimi i doktoranckimi.
To w domu prof. Lipińskiego zapadła decyzja o utworzeniu Komitetu Obrony Robotników
Zawsze słynął z odwagi cywilnej. Był aktywny w Klubie Krzywego Koła, sygnatariusz Listu 59, protestu przeciw wpisaniu do konstytucji PRL zapisu o kierowniczej roli PZPR i wieczystego sojuszu z ZSRR (1975/76). Jako prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego w trakcie wykładu zwrócił się do rządzących tymi słowy: "Parszywą politykę, panowie, prowadzicie", i otwarcie też krytykował Gierka za służalczość wobec Moskwy (będąc przy tym do 1977 r. członkiem PZPR). Zebrania KOR-u często odbywały się w jego wypełnionym antykami mieszkaniu. Był dobrze po dziewięćdziesiątce, gdy na pierwszym zjeździe "Solidarności" ogłosił deklarację o samorozwiązaniu KSS KOR.
Zmarł w 1986 r.
JAN JÓZEF LIPSKI
Ze względu na przymioty ducha zwany przez kolegów prezydentem. Znakomity krytyk literacki i historyk literatury, ale z temperamentu działacz społeczny i polityczny. Pisał niewiele, lecz jego esej "Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy" należy do kanonu polskiej publicystyki politycznej.
Urodził się w 1926 r., jako osiemnastolatek walczył w powstaniu warszawskim, do którego poszedł bez nadziei na sukces, uznając, że tak trzeba. Choć był lewicowcem i w latach 80. próbował reaktywować PPS, po wojnie nie komunizował. Niezwykle czuły na niesprawiedliwość, nieprzyzwoitość, nacjonalizm, ksenofobię i megalomanię. Redaktor działu kulturalnego w odwilżowym tygodniku "Po Prostu", współtwórca Klubu Krzywego Koła i loży masońskiej Kopernik, odtworzonej na początku lat 60. Inicjator Listu 34, protestu przeciwko partyjnej polityce kulturalnej i cenzurze. Przekazał paryskiej "Kulturze" "List otwarty do członków partii" Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego. Po wydarzeniach grudniowych próbował bezskutecznie organizować protest polskiej inteligencji, później jeździł do Radomia i Ursusa obserwować poczerwcowe protesty, zbierał pieniądze, organizował pierwszą pomoc.
Ciężko chorował na serce i na pierwszym zjeździe "Solidarności" zasłabł przy mikrofonie, gdy grupa "prawdziwych Polaków" zakwestionowała rolę KOR-u w walce o demokrację. Ze szpitala napisał do zjazdu: Nie wytrzymuję hipokryzji i faryzeizmu u tych, których miałem, jeśli nie za przyjaciół, to przynajmniej za towarzyszy walki. Po ogłoszeniu stanu wojennego pojechał do Ursusa i był z robotnikami do pacyfikacji strajku. Napisał pierwszą historię KOR-u. Z leczenia w Wielkiej Brytanii wrócił na proces członków dawnego KOR-u i został natychmiast aresztowany.
W wyborach w czerwcu 1989 r. (startował na senatora z Radomia) próbowali go utrącić m.in. lokalni hierarchowie i duchowni. Był agnostykiem, ale też - jak mawiał Kuroń - "prawdziwym chrześcijaninem". Gdy zmarł w 1991 r. proboszcz warszawskich Powązek odmówił mu katolickiego pogrzebu, mimo to kondukt prowadziło czterech księży.
ANTONI MACIEREWICZ
Harcerz Czarnej Jedynki, drużyny zawiązanej z warszawskim Liceum im. Tadeusza Reytana i nawiązującej do przedwojennych tradycji skautingu. W 1968 r. więziony przez cztery miesiące za udział w protestach studenckich. Organizator Gromady Włóczęgów, grupy starszoharcerskiej, której członkowie po Czerwcu '76 jako jedni z pierwszych jeździli z pomocą do Ursusa i Radomia. Niektórzy uważają, że to on wymyślił nazwę "Komitet Obrony Robotników". Bardzo zaangażowany i "trudny w obsłudze", z reguły sfrustrowany i niespełniony. Kuroń pisał: Nie szło się z Antkiem dogadać, bo podejrzenia przesłaniały mu jasność widzenia. Wszędzie dostrzegał frakcje i spiskujące koterie. Oczywiście przeciw niemu. A przecież był to facet, który odegrał niewątpliwie wielką rolę przy tworzeniu KOR-u.
Gdy tworzył się KOR, Macierewicz miał skrajnie lewicowe poglądy, a jego idolem był m.in. Ernesto Che Guevara. Wcześniej zbierał podpisy przeciwko przyjazdowi do Polski prezydenta USA Richarda Nixona z powodu wojny w Wietnamie. W KOR-ze nie wypominano mu poglądów. Gdy korowcy postanowili utworzyć pismo "Głos", funkcje redaktorów naczelnych mieli pełnić Macierewicz i Adam Michnik. Już w pierwszym numerze Macierewicz nie wydrukował tekstu Michnika. Od tego momentu było wiadomo, że w "Głosie" nie pojawią się nazwiska Kuronia, Jana Lityńskiego i Seweryna Blumsztajna. Z drugiej strony secesja "Głosu" uratowała istnienie "Biuletynu Informacyjnego", który miał być zamknięty, i przyspieszyła powstanie "Krytyki", najważniejszego kwartalnika opozycji lat 70.
W pierwszej "Solidarności" stał się jednym z liderów "prawdziwych Polaków", ludzi tropiących w związku Żydów i lewicę. "Ale - jak wspomina Seweryn Blumsztajn - etos KOR-u miał również działanie wychowawcze. Antek, dla którego KOR był wielkim awansem towarzyskim, po raz pierwszy wypowiedział się publicznie przeciwko lewicy laickiej dopiero po rozwiązaniu KSS KOR".
W stanie wojennym został internowany, ale zdołał uciec z obozu. Zgłaszał pomysły sojuszu "Solidarności", wojska i Kościoła, wprawiając tym w zdumienie niemal całą opozycję. Przeciwnik Okrągłego Stołu. Wykonawca, jako minister spraw wewnętrznych, uchwały lustracyjnej z 1992 r. Potem szef MON. Mistrz insynuacji i - jak sam mówi - "skrótów myślowych". Było nim np. pomówienie szefów dyplomacji III RP o bycie szpiegami Moskwy. Zwolennik obrony terytorialnej, w której widzi miejsce dla członków Obozu Narodowo-Radykalnego i Młodzieży Wszechpolskiej. Stefan Niesiołowski powiedział o Macierewiczu, że gdyby znalazł się w niebie, skłóciłby ze sobą Trójcę Świętą.
Współczesną działalność polityczną Macierewicza, szczególnie podczas rządów Zjednoczonej Prawicy, pomijamy milczeniem.
HALINA MIKOŁAJSKA
Pierwsza dama polskiego teatru w latach 60. i na początku 70. Urodziła się w 1925 r., była żoną pisarza Mariana Brandysa. Gdy związała się z opozycją, Erwin Axer, dyrektor i reżyser Teatru Współczesnego w Warszawie, powiedział: "Z wielkiej aktorki stajesz się dyletantką w polityce". Odpowiedziała, że interesuje ją nie polityka, tylko moralny aspekt rzeczywistości; skoro wie, jak wygląda PRL, nie może udawać, że nie wie.
A po lekturze książki "Teatr i film III Rzeszy" pisała (choć nigdy nie grała w socrealistycznych produkcyjniakach): Nagrody i bankiety, nie tyle u Goebbelsa, co u Bieruta, Sokorskiego, Cyrankiewicza (...). Jestem członkiem pewnego obrzydliwego monopolu, monopolu propagandy.
Mimo nacisku władzy Axer nie wyrzucił Mikołajskiej z pracy, choć nie mogła występować na scenie. W 1975 r. podpisała się pod Listem 59 przeciwko zmianom w konstytucji PRL. Wtedy znalazła się na indeksie, miała zniknąć z teatru, telewizji i prasy. Po akcesie do KOR-u (29 września 1976) niemal natychmiast została poddana bezprzykładnym naciskom i szykanom w postaci anonimów z pogróżkami, przecinania opon i przewodów hamulcowych w samochodzie, ubliżania na ulicy.
Mimo to jeździła na procesy, pomagała potrzebującym, ale po najściu mieszkania Brandysów chuligańskiej jaczejki, przedstawiającej się jako "robotnicy z Ursusa", próbowała popełnić samobójstwo. Gdy w czasach pierwszej "Solidarności" wróciła na scenę i widownia witała ją entuzjastycznie, mówiła z goryczą, że publiczność traktuje ją nie jak aktorkę, lecz nową Emilię Plater. Internowana w stanie wojennym. W 1986 r. zachorowała na raka. 4 czerwca 1989 r. zaniesiono ją na noszach do lokalu wyborczego, zmarła w 17. dniu istnienia nowej Polski.
EMIL MORGIEWICZ
Urodzony w 1940 r. Wilnianin, prawnik i dziennikarz. Redaktor pierwszego pisma drugiego obiegu pt. "Biuletyn", które w latach 60. ukazywało się w Polsce.
W PRL-u jeden ze współtwórców (m.in. ze Stefanem Niesiołowskim i Joanną Szczęsną) konspiracyjnej organizacji antykomunistycznej Ruch, zdemaskowanej przez SB. Choć był radykalnym antykomunistą, to jednak sprzeciwiał się podpaleniu Muzeum Lenina w Poroninie - wskutek donosu działaczy Ruchu go aresztowano, a Morgiewicza skazano na cztery lata. Po wyjściu opracował raport o stanie polskiego więziennictwa, który wysłał do Amnesty International, za co ponownie trafił za kratki. Od 1975 r. należał do AI. Gdy w październiku '76 wyszedł na wolność, Kuroń zaproponował mu członkostwo w KOR-ze. Morgiewicz wystąpił z Komitetu niecały rok później, by związać się z opozycyjnym Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Jak mówił, zrobił to ze względów ideowych i towarzyskich.
Internowany w stanie wojennym, wyjechał na leczenie do RFN. Współpracował z Radiem Wolna Europa. Wrócił do Polski w 1990 r. i podjął pracę w Senacie jako prawnik. Zmarł w 2017 r. w Warszawie.
PIOTR NAIMSKI
Ciepły, pogodny, otwarty, jak cień towarzyszył Antkowi Macierewiczowi - pisze o nim Kuroń w "Gwiezdnym czasie". Poznali się na wodniackich wakacjach na Mazurach: Naimski, rocznik 1951 - jeszcze uczeń warszawskiego Liceum im. Tadeusza Reytana, Macierewicz - opozycjonista po więzieniu w Marcu '68. Był harcerzem Czarnej Jedynki i członkiem Gromady Włóczęgów. Jeździł z pomocą do Ursusa i Radomia (należał do najbardziej zaangażowanych), pisywał w "Głosie", w 1977 r. został aresztowany w ramach przygotowań do procesu KOR, wyszedł dzięki amnestii ogłoszonej 19 lipca 1977 r. W 1980 r. organizował Region Mazowsze "Solidarności", w 1981 r. wyjechał na stypendium do USA (z wykształcenia jest biologiem i chemikiem), w Ameryce organizował komitet pomocy "Solidarności". Wrócił w 1984 r.
Sprzeciwiał się Okrągłemu Stołowi, działał w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym. Gdy Macierewicz jako szef MSW w 1992 r. realizował lustracyjną uchwałę Sejmu, Naimski był szefem Urzędu Ochrony Państwa. Wówczas pracownicy Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN - gdzie wcześniej pracował i których chwalił publicznie za niesioną mu pomoc w latach 70. i 80. - napisali: Tym razem będziemy bronić ludzi przez pana skrzywdzonych. Wstąpił do Ruchu Odbudowy Polski Jana Olszewskiego. Gdy Macierewicz utworzył kanapowy Ruch Katolicko-Narodowy, nie zabrakło tam Naimskiego.
W czasie rządów Zjednoczonej Prawicy pełnił m.in. funkcję sekretarza stanu w kancelarii premiera i pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Został z niej jednak usunięty przez Jarosława Kaczyńskiego.
ANTONI PAJDAK
Urodził się w 1894 r. i już jako gimnazjalista związał się z ruchem socjalistycznym. Podczas I wojny był legionistą. Bił się o Polskę, ale wojował też z II RP: jako adwokat bronił za darmo przed sądami socjalistów i komunistów. W czasie okupacji niemieckiej nosił pseudonim "Traugutt" i był zastępcą delegata rządu na kraj z ramienia PPS. W 1945 r. znalazł się w grupie przywódców Polski Podziemnej, którzy zostali podstępnie aresztowani przez NKWD, wywiezieni do Moskwy i oskarżeni w "procesie szesnastu".
Został skazany na pięć lat więzienia, ale wyrok był przedłużany; wrócił do Polski dopiero w 1955 r., dwa lata po śmierci Stalina. Pisywał listy do władz PRL-u np. z żądaniem uczczenia legionistów Piłsudskiego, domagał się sprowadzenia prochów przywódców Polski Podziemnej, którzy zmarli w sowieckich łagrach i więzieniach. Gdy w 1977 r. zamknięto działaczy KOR-u, chodzący o lasce Pajdak domagał się w Prokuraturze Generalnej, by jego też aresztować. W 1981 r., już po rozwiązaniu KOR-u, został pobity przez "nieznanych sprawców". Miał wówczas 86 lat. Bronił się swą nieodłączną laską. Zmarł w 1988 r.
JÓZEF RYBICKI
Urodził się w 1901 r. w Kołomyi. Był synem sędziego oraz nauczycielki, wyniósł z domu zasady, których trzymał się do końca życia. „Byłem wychowany na roku 1863" – mówił.
Z wykształcenia filolog klasyczny, z powołania wychowawca - przed wojną był dyrektorem Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Nowogródku, został wyrzucony, gdy odmówił zlikwidowania lekcji w języku białoruskim.
W czasie okupacji był m.in. dowódcą warszawskiego Kedywu, elitarnego oddziału AK, walczył w powstaniu warszawskim, dwukrotnie odznaczony Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyżem Walecznych. Działał w antykomunistycznej konspiracji, był członkiem I zarządu WiN. Aresztowany w 1947 r. i skazany na dziesięć lat więzienia. W ostatnim słowie poprosił sąd o łagodny wyrok dla jednego ze współoskarżonych.
W czasie okupacji Rybicki był szefem Kierownictwa Dywersji (Kedywu) Okręgu Warszawa Armii Krajowej
W KOR uczył młodszych elementarnych zasad konspiracji koniecznych np. przy organizowaniu nielegalnej poligrafii i druku bibuły - mawiał, że konspiracja polega nie tylko na tajności i usprawiedliwionej ostrożności, lecz też na tym, by każdy czuł się odpowiedzialny za kolegów.
Na pogrzebie Rybickiego w 1986 r. Jan Józef Lipski powiedział: "Reprezentował w Komitecie siebie samego, swoją wielką postać, wspaniałą osobowość, ale był również symbolem wielkiej legendy Armii Krajowej. Niektórzy z nas byli tej armii żołnierzami, ale wielkim bohaterem był właśnie on".
Naczelnik Szarych Szeregów Stanisław "Orsza" Broniewski dodał: "Składamy do grobu sumienie Armii Krajowej".
ANIELA STEINSBERGOWA
W II RP była jedną z pierwszych kobiet noszących togi adwokackie. Urodziła się w Wiedniu w 1896 r., wychowała w Warszawie, w zamożnej rodzinie zasymilowanych Żydów. Gdy zamieszkała w Krakowie, zasłynęła obroną przed sądami robotników strajkujących w fabryce Semperit (1936 r.) i działaczy komunistycznych. Działała w PPS-ie, w czasie okupacji w Żegocie, po wojnie broniła AK-owców, w tym Kazimierza Moczarskiego, co opisała w książce "Widziane z ławy obrończej", wydanej w paryskiej "Kulturze".
Udzielała się w Klubie Krzywego Koła, broniła studentów po Marcu '68 i to wówczas odebrano jej prawo wykonywania zawodu. Mimo to w dalszym ciągu udzielała młodym opozycjonistom porad prawnych. Podpisała List 59, a rok później - list solidarności z robotnikami Ursusa i Radomia. W jej mieszkaniu zbierała się komisja redagująca komunikaty KOR-u.
Umarła w 1988 r., dwa miesiące przed Okrągłym Stołem. Choć oficjalna data jej urodzin była znana, najbliżsi twierdzili, że w powojennym bałaganie odjęła sobie kilka lat, lecz nigdy nie odkryto, ile.
ADAM SZCZYPIORSKI
Urodził się w 1895 r., a do PPS-u wstąpił już jako nastolatek. Pisywał do "Robotnika", walczył jako ochotnik w wojnie z bolszewikami, w maju 1926 r. jako zdeklarowany piłsudczyk stanął po stronie Marszałka. Był wzorem społecznika: organizował kasy chorych, należał do Instytutu Gospodarstwa Społecznego - grupy eksperckiej związanej z PPS-em, działał w Stowarzyszeniu Budowy Domów dla Dozorców i Służby Domowej. W 1928 r. został posłem (jak wspominają działacze KOR-u, zebrania Komitetu prowadził jak marszałek Sejmu).
W czasie wojny był więźniem obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Nie chciał wracać do komunistycznej Polski (zrobił to dopiero w 1955 r. za namową swego syna Andrzeja, znanego pisarza). Mieszkał w Szwajcarii, gdzie organizował polskie szkolnictwo na wychodźstwie.
Po powrocie pracował w Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN. Jeden z najstarszych członków KOR-u. Był już emerytem, gdy w ramach antykorowskich represji został usunięty z Komisji Demograficznej PAN. Zmarł w 1979 r.
JÓZEF ŚRENIOWSKI
Urodzony w 1947 r. Łodzianin i jedyny w tym mieście członek KOR-u. Socjolog, w Marcu '68 wyrzucony z Uniwersytetu Łódzkiego za organizowanie protestów studenckich, człowiek o wielkiej wrażliwości społecznej, bardzo odważny i pełen niekonwencjonalnych pomysłów (wysyłał np. na Wybrzeże drukowane w Łodzi egzemplarze "Robotnika" ukryte w skrytkach pociągu Łódź - Gdynia).
Gromadził wokół siebie nie tylko ludzi sympatyzujących z działalnością KOR-u (został jego członkiem 22 listopada 1976), ale też członków innych grup opozycyjnych. Między innymi namówił do współpracy środowisko redagujące i wydające podziemny "Puls" oraz działaczy Konfederacji Polski Niepodległej Leszka Moczulskiego.
W stanie wojennym internowany. Latem 1982 r. uciekł z więzienia w Łowiczu i ukrywał się ponad dwa lata w Łodzi i w Krakowie, organizując druk podziemnych wydawnictw. Został aresztowany z plecakiem pełnym bibuły w pociągu z Łodzi do Warszawy. Siedział do 1986 r. Był rolnikiem, prywatnym przedsiębiorcą, przez jakiś czas bezrobotnym. Łódzcy opozycjoniści lat 70. i 80. twierdzili, że bez Śreniowskiego grupy dysydenckie zawiązałyby się w mieście o wiele później.
WACŁAW ZAWADZKI
Erudyta, znakomity varsavianista i kolekcjoner książek (przed wojną prowadził wysyłkowy antykwariat). Urodził się w 1899 r., w czasach zaborów za działalność w PPS-ie więziony w Cytadeli, ochotnik wojny 1920 r. Podczas okupacji trafił do warszawskiego getta, prowadził tajne nauczanie w języku polskim, zajmował się kolportażem podziemnej prasy i przeszmuglował kilka sztuk broni. W getcie stracił żonę. Opuścił je po wielkiej akcji wywózek we wrześniu 1942 r.
Po wojnie do 1948 r. był naczelnym redaktorem Spółdzielni Wydawniczej "Wiedza", związanej z istniejącym jeszcze PPS-em (wydał debiuty Stanisława Dygata, Tadeusza Borowskiego czy wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego). Wyrzucony z PPS-u za protesty przeciwko zjednoczeniu z PPR-em. Zapisał się do PZPR-u na fali październikowej odwilży, ale kiedy z partii wyrzucono Leszka Kołakowskiego, odszedł.
W czasach KOR-u, którego członkiem został 30 października 1976 r., nękany przez SB telefonami i pogróżkami mawiał: "Już i tak nie umrę młodo". Stało się to w 1978 r., miał 79 lat.
KS. JAN ZIEJA
Miał wygląd biblijnego proroka, a współpracownicy z KOR-u mawiali, że jest żywym dowodem na istnienie Boga. Urodził się w 1897 r., w czasie wojny współpracował z Żegotą, był naczelnym kapelanem Szarych Szeregów i tłumaczył młodzieży idącej do powstania warszawskiego, że zabijanie, również wrogów, zawsze jest złem. Był wielbicielem filozofii Mahatmy Gandhiego i pacyfistą, wierzył w Kościół służący człowiekowi i przy okazji ubogi. Jackowi Kuroniowi, który powiadał, że jest ateistą, powtarzał: "Masz miłość, więc masz Boga, a kto ma Boga, ten nie potrzebuje religii. Szukać oczywiście trzeba całe życie, ale nie myśl, że dużo więcej znajdziesz".
W 1953 r. po internowaniu prymasa Stefana Wyszyńskiego, gdy władze podały, że stało się to za zgodą biskupów, Episkopat nie ogłosił dementi. Wówczas ks. Zieja wygłosił kazanie w warszawskim kościele Wizytek i skrytykował milczenie hierarchów. Dostał nakaz opuszczenia Warszawy (w sprawę wmieszał się premier Józef Cyrankiewicz) jako "uciążliwy obywatel".
Jego kazanie z 17 września 1974 r., w 35. rocznicę napaści ZSRR na Polskę, przeszło do historii i uczyniło go popularnym w kręgu ludzi, którzy później tworzyli KOR. Mówił nie tylko o pojednaniu polsko-rosyjskim, ale też o prawie narodów białoruskiego, ukraińskiego, litewskiego do samostanowienia. Adam Michnik pokazał treść kazania Antoniemu Słonimskiemu. Poeta odpowiedział z właściwą sobie ironią:
"Niezwykłe. Ale z drugiej strony... Ma 79 lat, sztuczną zastawkę w sercu i wierzy w Boga, więc co mu mogą zrobić?".
W KOR-ze przewodniczył Radzie Funduszu Samoobrony Społecznej odpowiedzialnej za rozdział pieniędzy dla represjonowanych. Dożył wolnej Polski - zmarł w 1991 r.
WOJCIECH ZIEMBIŃSKI
Nazywano go żartobliwie "Kasztanką" (takie imię nosiła ulubiona klacz Józefa Piłsudskiego), bo urodzony w 1925 r. Ziembiński był zafascynowany Marszałkiem. Jako nastolatek działał w antyhitlerowskiej konspiracji, próbował w 1942 r. dostać się do wojsk polskich na Zachodzie. Przejechał całe Niemcy i został złapany dopiero we Francji. Trafił do obozu pracy w Karlsruhe. Po wyzwoleniu wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Wrócił do kraju w 1947 r., kilka lat później stracił pracę w wydawnictwie Czytelnik za odmowę uczczenia śmierci Stalina, a w 1968 r. - w agencji Interpress za krytykowanie antysemickiej nagonki wszczętej po przemówieniu Władysława Gomułki w czerwcu 1967 r. Działał w warszawskim KIK-u i w Klubie Krzywego Koła. W 1971 r. stanął przed sądem w Piszu za wykład dla harcerzy o traktacie ryskim kończącym wojnę 1920 r. Dostał rok więzienia. Organizował niezależny od władzy ruch kombatancki, a także obchody rocznicowe i patriotyczne, np. 11 Listopada. Do KOR-u należał około roku; nie odpowiadały mu świeckie i lewicowe poglądy większości.
Odszedł po przypadkowym konflikcie z Jackiem Kuroniem (Ziembiński mylnie sądził, że Kuroń usunął jego podpis pod jednym z listów protestacyjnych). Został jednym z twórców Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Przeciwnik Okrągłego Stołu. Ostatnie lata poświęcił budowaniu w Warszawie pomnika Poległym i Pomordowanym na Wschodzie. Zmarł w 2001 r.
NIEKTÓRZY DZIAŁACZE KOR-U BĄDŹ KSS KOR, KTÓRZY STALI SIĘ JEGO CZŁONKAMI PÓŹNIEJ:
Konrad Bieliński, Seweryn Blumsztajn, Andrzej Celiński, Jerzy Ficowski, Stefan Kaczorowski, ks. Zbigniew Kamiński, Jan Kielanowski, Wiesław Piotr Kęcik, Leszek Kołakowski, Anka Kowalska, Jan Lityński, Adam Michnik, Ewa Milewicz, Jerzy Nowacki, Wojciech Onyszkiewicz, Zbigniew Romaszewski, Maria Wosiek, Ludwika i Henryk Wujcowie, Wacław Zawadzki, Zofia i Zbigniew Romaszewscy, Joanna Szczęsna, Helena Łuczywo, Agnieszka Wolfram, Jan Cywiński, Rafał Zakrzewski, Marek Beylin.
(https://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,20704532,to-nazwisko-otwieralo-liste-sygnatariuszy-co-wedlug-kuronia.html#s=S.specjalna-K.C-B.1-L.3.duzy )
4.
https://tvn24.pl/polska/naruszenie-polskiej-przestrzeni-powietrznej-przez-rosyjski-smiglowiec-mi-8-w-okolicach-braniewa-komunikat-wojska-st9251314
Na północ od miejscowości Braniewo w województwie warmińsko-mazurskim doszło do krótkotrwałego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski śmigłowiec Mi-8 - poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
"Śmigłowiec wykonywał lot z Obwodu Królewieckiego. Naruszył polską przestrzeń powietrzną na maksymalną głębokość ok. 300 m i przebywał w niej przez 42 sekundy" - przekazano.
========
I wbrew groźbom, nasza „najsilniejsza armia w Europie” go nie strąciła.
5.
https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,33040457,rosjanie-czuja-ze-otworzylo-sie-tak-zwane-okienko-mozliwosci.html#s=S.MT-K.C-B.1-L.1.duzy
Bardzo ważny, ale zbyt długi, by tu w całości przytaczać, artykuł Bartosza T. Wielińskiego w „Wyborczej”. D.O. gorąco namawia do lektury!
Pałac Prezydencki ma pełną wiedzę o tym, co nam grozi. Ale te informacje są bagatelizowane. Prezydenccy ministrowie wręcz wyśmiewają ustalenia sojuszników - słyszymy od źródła zajmującego się obronnością i bezpieczeństwem. …
Wizja wojny za kilka lat w jakiś sposób mobilizowała. Eksperci mogli popędzać polityków, by intensywnie zbroili swoje kraje. Przekonywali społeczeństwa, że to rozbudowa fabryk broni, a nie żłobków powinna mieć obecnie najwyższy priorytet.
Licznik jednak się cofał. Z 2030 przestawił się na 2029, potem na 2027. – Dziś w społeczności wywiadowczej państw NATO istnieje pewien konsensus, że rosyjski atak może nastąpić jeszcze w tym roku. …
Najbardziej niepokoi możliwość zmasowanego ataku rosyjskich dronów na cele rozsiane po całym kraju. Tak, żeby wyrządzić jak największą liczbę zniszczeń, zasiać jak najwięcej strachu – słyszymy.
Cele? Terminale paliwowe, porty, lotniska, elektrownie, rafinerie. Obiekty, które uznaje się za infrastrukturę krytyczną. Bez nich państwo nie może na dłuższą metę działać.
Skąd wiedza, że Rosjanie szykują się do takiego ataku?
- Z ustaleń wywiadowczych. Od sojuszników.
- Od Amerykanów? Z CIA? - dopytujemy
- Również. …
Bo skoro problemy [z zestrzeleniem odrzutowego drona Geran 5 – D.O.] mają Ukraińcy, którzy są w światowej awangardzie, jeśli chodzi o tempo i skalę innowacji na polu walki, to co mają powiedzieć kraje NATO, gdzie tempo zmian w wojsku jest o wiele wolniejsze. Rosjanie czują, że otwarło się tak zwane okienko możliwości. …
- Mogę sobie wyobrazić, że Rosjanie przypuszczą atak na przejścia graniczne po ukraińskiej stronie. Ale część dronów uderzy w obiekty znajdujące się w Polsce – słyszymy od jednego z rozmówców. – Potem powiedzą, że to była pomyłka.
To jeden z mniej pesymistycznych scenariuszy, bo zakłada, że rosyjska agresja będzie ograniczona. …
Rosjanie: To nie atak rakietowy, to pomyłka. Czy NATO uruchomi art. 5
Słowo „pomyłka" w ustach jednego z naszych źródeł jest kluczowe. NATO rosyjskie prowokacje klasyfikuje jako działanie niecelowe. Pomyłką był zeszłoroczny nalot dronów. Incydent tak tłumaczył nie tylko bagatelizujący zagrożenie i intencje Rosjan Donald Trump, ale też służby innych krajów NATO. Kwatera główna sojuszu naciskała, by tematu nie drążyć. Wkrótce po nalocie na Polskę rosyjskie myśliwce wleciały w estońską przestrzeń powietrzną. Estonia zgodnie z artykułem 4. Paktu Północnoatlantyckiego zażądała konsultacji z sojusznikami. Przedstawiciele kilku krajów NATO sugerowali, że Rosjanie naruszyli estońskie granice przez pomyłkę, choć przecież przebywali na obcym terytorium kilkanaście minut. Upadek pod koniec lipca rosyjskiego pocisku CH-101 na Lubelszczyźnie też zaklasyfikowano jako efekt awarii i zejście z kursu. Tymczasem nasi rozmówcy potwierdzają, że pocisk leciał po zaprogramowanym kursie i eksplodował tam, gdzie chcieli Rosjanie. Wynika to z analizy jego lotu i jego szczątków. …
Polska dysponuje też ośmioma – z zamówionych 32 - F-35.
To najnowocześniejsze samoloty świata, dzięki świetnym sensorom doskonale radzą sobie z dronami. Rok temu to właśnie holenderskie F-35 niszczyły lecące na Rzeszów rosyjskie Gerbery. Lecz polskie maszyny nie są jeszcze gotowe do akcji bojowych. Szkolenie personelu naziemnego i wdrażanie załóg ma potrwać do przyszłego roku. …
Co do tego, że Rosja dąży do skompromitowania NATO jako organizacji zapewniającej bezpieczeństwo, nie ma żadnych wątpliwości. …
Atak na flankę wschodnią miałby na Zachodzie uruchomić te same mechanizmy, co w latach 30. XX wieku, gdy czołowi francuscy publicyści pytali, dlaczego mieliby umierać za Gdańsk. Rosjanie zakładają, że społeczeństwa Zachodu nie będą chciały umierać za Przesmyk Suwalski. …
Rosja nie ma możliwości, by przeprowadzić konwencjonalną napaść na kraje bałtyckie, z użyciem broni pancernej, piechoty zmechanizowanej, artylerii. … Co innego atak dronów w połączeniu z operacją „zielonych ludzików", żołnierzy w mundurach bez oznaczeń, którzy zajmą urzędy i proklamują powstanie na części terytorium Łotwy czy Estonii kolejnej republiki ludowej - Rosja taki twór natychmiast weźmie pod ochronę. …
Drony w Lipsku, tory pod Garwolinem, AfD w Saksonii-Anhalt, Die Linke w Berlinie
Z naszych rozmów wynika, że gdyby gdzieś w państwach bałtyckich pojawiły się zielone ludziki, to taka operacja nie odbywałaby się w próżni. Do akcji w krajach NATO ruszą sabotażyści. Rosja od miesięcy wysyła sygnały, do czego jest zdolna. Wysadzone tory pod Garwolinem i wykolejone pociągi w Normandii. Drony zawierające materiał wybuchowy na niemieckich lotniskach, cyberataki, podpalenia. …
Rosja od lat wspiera piąte kolumny na Zachodzie. Szczególnie ponuro sytuacja wygląda w Niemczech po serii ostatnich wyborów do landtagów. Zwyciężyła w nich prorosyjska, skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec albo skrajnie lewicowa i równie prorosyjska Die Linke.
W zeszłym tygodniu prezydent Francji ściągnął do Pałacu Elizejskiego kandydatów w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, by przedstawić im tajne informacje dotyczące zagrożenia ze strony Rosji: cyberataków, aktów sabotażu, operacji specjalnych i ataków dronami.
Politycy wyszli ze spotkania wstrząśnięci. Rosję otwarcie potępili nawet Marine Le Pen i Jordan Bardella, szefowie wspieranego przez Kreml nie tylko retorycznie skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego. …
To najbardziej smuci – mówi jeden z naszych rozmówców. – Pełną wiedzę o tym, co nam grozi, ma Pałac Prezydencki. Tam te informacje są bagatelizowane. Prezydenccy ministrowie wręcz wyśmiewają ustalenia sojuszników - dodaje. Choć kilka miesięcy temu to urzędnicy Kancelarii Prezydenta byli źródłem informacji, że Amerykanie przestrzegają Polskę przed możliwym rosyjskim atakiem. Informację tę szybko przykryły kolejne odsłony wewnątrzpolitycznego konfliktu.
- We Francji Le Pen popiera Macrona. U nas Mariusz Błaszczak zapowiada w wywiadzie, że Polska nie będzie bronić zaatakowanej Estonii. Te słowa cieszą Rosję, niepokoją sojuszników - zauważa inny z rozmówców. (…)
6.
Prezydent Iranu oskarża USA i Izrael o bezprawne ataki
Masoud Pezeshkian wygłosił buntownicze przemówienie na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, w którym pokazał zdjęcia osób zabitych w atakach USA i Izraela na Iran.
W ONZ Trump przedstawia wizję potęgi USA, w której zwycięzca bierze wszystko
Przemówienie prezydenta Trumpa na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ było równoznaczne z odrzuceniem idei, na której opiera się powstanie Organizacji Narodów Zjednoczonych.
https://www.nytimes.com/live/2026/09/23/world/un-general-assembly-iran-ukraine
„Pochodzę z Iranu, gdzie rzeczywiście szkoła została zbombardowana. Widzicie te dzieci? Te dzieci zginęły pod bombami, zabite bronią użytą przez Stany Zjednoczone i Izrael. Były niewinne; nie popełniły żadnego przestępstwa” – powiedział prezydent Iranu Masud Pezeshkian w swoim przemówieniu przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ w Nowym Jorku.
Delegacja amerykańska opuściła salę w trakcie przemówienia prezydenta Iranu.
„Mówimy jasno: żadnej broni jądrowej i żadnych ograniczeń dla pokojowej technologii jądrowej; nasz pokój nie zrodzi się na polu bitwy” … Iran nie akceptuje, że technologia jądrowa jest wyłączną własnością nielicznych; nie zaakceptujemy tego. Nie schylimy głowy ani nie zrezygnujemy z prawa, które jest nam z natury rzeczy przynależne”.
„Jeśli chodzi o obronę Iranu, nasze systemy obronne zostały zaprojektowane tak, aby nikt nie pomyślał, że bombardowanie irańskich miast pozostanie bez odpowiedzi. Właśnie dlatego dysponujemy tak silną siłą militarną w celach obronnych. Mówimy jednak jasno: aby bronić naszego kraju, nie prosimy nikogo o pozwolenie ani aprobatę”
„Iran nie postrzega swoich sąsiadów jako rywali w dziedzinie bezpieczeństwa. Chcemy silnych sąsiadów w rejonie Cieśniny Ormuz; nie możemy jednak pozwolić, by niektórzy cieszyli się nieograniczonym dostępem do tego szlaku wodnego i korzystali z niego, jednocześnie wykorzystując go do ataków, destabilizacji i uniemożliwiania nam dostępu do naszych wód”. „Blokują nam dostęp do naszych szlaków wodnych. Mimo to nadal dostarczają pociski i śmiercionośną technologię wojskową, aby siać niepewność na terenach otaczających ten szlak wodny. Nie poddamy się”.
„Żadna relacja z mocarstwem zagranicznym nie może być wykorzystywana do grożenia naszym sąsiadom w regionie. Chciałbym teraz skierować kilka słów do osób odpowiedzialnych za planowanie i przeprowadzanie agresji przeciwko naszemu krajowi: nasi ludzie doświadczyli na własnej skórze konsekwencji ich śmiercionośnej agresji, przetestowali siłę i determinację Iranu i przekonali się, że Iranu nie da się zmusić do kapitulacji. Iran nigdy nie był agresorem, nigdy nie rozpoczął wojny i zawsze demonstrował swoje zaangażowanie przy stole negocjacyjnym”. …
========
I wszyscy mu uwierzyli.
Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow i sekretarz stanu USA Marco Rubio zakończyli spotkanie w Nowym Jorku na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Rozmowy trwały 52 minuty. Było to piąte spotkanie przedstawicieli polityki zagranicznej obu krajów od 2025 roku. Uczestnikami ze strony rosyjskiej byli również Wasilij Niebienzja, stały przedstawiciel Federacji Rosyjskiej przy ONZ; Aleksandr Darchiew, ambasador Rosji w Stanach Zjednoczonych; Aleksandr Gusarow, dyrektor Departamentu Północnoatlantyckiego ministerstwa; Maria Zacharowa, rzeczniczka Ławrowa; oraz Aleksiej Drobinin, dyrektor Departamentu Planowania Polityki Zagranicznej. Przed rozpoczęciem rozmów amerykańscy dziennikarze zaczęli zadawać pytania ministrom, którzy jedynie uśmiechali się i nie odpowiadali. Ławrow wcześniej oświadczył, że zapyta Rubia o stanowisko Waszyngtonu w sprawie Ukrainy i jego wysiłki mediacyjne podczas spotkania.
W ostatnich dniach sytuacja stała się bardziej skomplikowana wraz z zatwierdzeniem nowych sankcji przez Stany Zjednoczone.
„Dziś rano, w drodze do Nowego Jorku, gdzieś na niebie nad wielkim, pięknym Oceanem Atlantyckim, przeczytałem wpis prezydenta Trumpa na Truth Social. Prezydent napisał, że Rosja straciła kontrolę nad swoim przemysłem diesla z powodu wojny z Ukrainą; trudno wyobrazić sobie bardziej upokarzającą stratę dla kraju, który jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ i szczyci się eksportem ropy naftowej” - powiedział Wołodymyr Zełenski w przemówieniu do Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku.
„Po stracie tylu ludzi, Rosji udało się w tym roku podbić nieco ponad 1000 kilometrów kwadratowych naszego terytorium, a znaczną jego część już wyzwoliliśmy. Rosja to kraj, który ma już 17 milionów kilometrów kwadratowych własnego terytorium, nie licząc terytorium Ukrainy. Nawiasem mówiąc, aby dodać kolejne 1000 kilometrów kwadratowych, Putin zapłacił 248 osobami za każdy kilometr. Czy ktoś nadal uważa go za rozsądnego i umiarkowanego”?
„Od prawie pięciu lat rosyjscy generałowie próbują wykonać szalony rozkaz Putina, by podbić nasze wschodnie ziemie, obwód doniecki. Tylko w tym roku, między styczniem a sierpniem, armia rosyjska poniosła 248 960 ofiar” – oświadczył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w przemówieniu przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ w Nowym Jorku. „Dwadzieścia jeden krajów na świecie ma mniejszą populację. Dwadzieścia jeden krajów na świecie ma mniejszą populację niż liczba rosyjskich żołnierzy straconych w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy. Mamy wideopotwierdzenie każdej z tych strat; to nie są tylko statystyki. To ludzie. Mamy archiwalne nagrania z dronów, filmy pokazujące tysiące Rosjan tracących życie w strefach zagrożenia. To szaleństwo, a jednak oni wciąż tam jadą, żeby umrzeć, bo tego chce Putin”. Putin „nie może żyć bez wojny; jest pacjentem zero i trzeba go powstrzymać”. „Jest on 'pacjentem zero': tym, od którego ta idea wojny wciąż się rozprzestrzenia i który, gdziekolwiek się pojawi, przynosi tylko ból, niestabilność, nowe zagrożenia i oczywiście nowe kryzysy. Im więcej swobody działania ma Putin, tym bardziej niebezpieczny staje się świat dla wszystkich innych. Dlatego ten 'pacjent zero' musi zostać powstrzymany. Trzeba mu odmówić przestrzeni do działania i dalszego szerzenia tego zła”.
„Sankcje, pakiety wsparcia, nasza wspólna produkcja zbrojeniowa – to wszystko jest oczywiście ważne. To nas wzmacnia. Kiedy ktoś dostarcza Rosji więcej pieniędzy poprzez handel, kupuje to tej wojnie więcej czasu. Właśnie dlatego nalegamy na ograniczenie handlu z agresorem i zmniejszenie dochodów Rosji”. Wielu z was wielokrotnie widziało, jak nadużywanie weta w ONZ osłabia świat i oddala pokój. Kiedy Rosja ma pieniądze, zawsze mówi „nie” – „nie” dyplomacji – i to również stanowi rodzaj weta wobec pokoju: nie oficjalne prawo, ale prawdziwe weto. A kiedy ktoś na świecie łagodzi sankcje – sankcje wobec rosyjskich oligarchów – może to ułatwić życie bogatym Rosjanom, ale daje też więcej czasu na wojnę; więcej czasu dla Putina, by wysyłał biednych ludzi na śmierć na froncie. Dlatego dochody Rosji muszą pozostać celem” – dodał. „Rosyjski deficyt budżetowy jest dziś wyższy niż w jakimkolwiek innym roku, a większość rosyjskich regionów jest już w stanie bankructwa; Rosja planowała duże operacje frontowe na to lato, ale wszystkie zakończyły się fiaskiem. Rosyjska ofensywa z użyciem pocisków manewrujących i dronów Szahed nie przyniosła rezultatów, na jakie liczył Putin. Wyrządzili szkody, owszem, ale nas nie pokonali. Zbudowaliśmy naszą obronę. Prawdziwym wyzwaniem dla nas są dziś rosyjskie pociski balistyczne i ich nowe drony z napędem odrzutowym”.
„Wiemy, że Rosja używa żołnierzy z 47 krajów w wojnie”. Tym 47 krajom mówię: wiecie, co Rosja robi waszym obywatelom. Nie pozwólcie Putinowi wciągnąć was w tę wojnę”.
Siedziba partii Wołodymyra Zełenskiego w Kijowie została zaatakowana przez rosyjskie samoloty, gdy prezydent Ukrainy przemawiał na 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, poinformowały władze Kijowa. Rosyjskie ataki przeprowadzone dzisiaj w stolicy Ukrainy spowodowały śmierć dwóch osób i obrażenia 43. Jeden z ataków miał miejsce w pobliżu uniwersytetu, a dwa w centrum konferencyjnym, drugi zaś podczas wystąpienia Zełenskiego.
7.
https://tvn24.pl/swiat/rada-bezpieczenstwa-onz-radoslaw-sikorski-do-siergieja-lawrowa-powiedz-swojemu-szefowi-ze-juz-wystarczy-st9252104
W trakcie debaty na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ szef resortu spraw zagranicznych Radosław Sikorski zwrócił się do swojego rosyjskiego odpowiednika Siergieja Ławrowa. - Przestańcie niszczyć przyszłość Rosji - apelował. Głos zabrał również szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha, który ocenił, że "wojna Rosji z Europą nie jest już hybrydowa".
8.
Dziękuję Panie Redaktorze
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń