DRUGI OBIEG
Niedziela, 20 września 2026


1.
Kiedy D.O. wyjeżdżał do ciepłego kraju, w jego pokoju było wieczorem 26 stopni, więc przykrycie było cieniutkie. Teraz, kiedy wrócił, jest 21, a nad ranem 19 stopni. No i D.O. ma początek zapalenia gardła i jest nieszczęśliwy. Tym bardziej, że czyta wiadomości. No, ale dziś niedziela i nie będzie za bardzo gnębił Czytelników, którzy, jak jeden mąż 9allno żona) deklarują, że lubią jesień.
Ale w sobotę D.O. pojeździł po polach w towarzystwie słoneczka, które ładnie grzało, dopóki oczywiście nie wysiadło się z samochodu, bo wtedy przeszywał stare ciało zimny wiatr.
Złowróżbnicy mówią, że już w weekend nastąpi załamanie pogody, więc D.O. przemyśliwa o eutanazji.


2.
Po włączeniu światła w kuchni coś szpetnie huknęło i światło zgasło. Oczywiście w weekend, bo kiedy rzeczy mają się psuć? Dopiero po jakimś czasie wyszło na jaw, że nie działa część świateł w domu. A skrzynka z bezpiecznikami za lodówką, lodówka potężna i ciasno wciśnięta, D.O. nie wolno podejmować wysiłków. Ale musiał, więc podjął. To skomplikowane, bo lodówka stoi na platformie na kółkach, niczym do niej nie przymocowana, więc należy wyjeżdżać platformą, a nie lodówką. A D.O. nie wolno za bardzo się chylać. Co robić: D.O. jest stary i zniedołężniały. W końcu się udało włączyć bezpiecznik, ale humoru to D.O. nie podniosło. Na dodatek w piątek wziął przez pomyłkę rano proszki wieczorne, ze środkami nasennymi, a potem się dziwił, że się na mieście ledwo na nogach trzymał.
Coś ojczyzna D.O. nie służy.


3.
3 lata temu
1.
D.O. spędził dzień w jednym ze swoich najukochańszych miejsc w Europie: w Volterrze.
Volterra – och pisał to już sto razy – to miejsce, o którego jakieś 35 lat temu postanowił zajechać, żeby rzucić okiem i został z rodziną – Dzieci były jeszcze małe – trzy dni. Byliśmy bardzo biedni, mieszkali w jakimś klasztorze, oczywiście nie było żadnej wentylacji, a na zewnątrz było 40 stopni, nie było wody, bo jakaś katastrofalna susza, braciszkowie czy siostrzyczki włączali ją na 10 minut…
Dzieci – dranie – pewnie nie pamiętają, ale dla nas to był szok, zwłaszcza, że wysupłaliśmy ostatnie grosze na wejście o przaśnego jeszcze wtedy Muzeum Guarnaccich, gdzie pierwszy raz, oko w oko, stanęliśmy w obliczu sztuki etruskiej. I przepadliśmy na dobre.
Potem wracał D.O. do Volterry kiedy tylko mógł. Raz pojechał na festiwal teatralny, gdzie, na krótko przed śmiercią – pojawił się z wykładem Jerzy Grotowski. Było jeszcze kilku światowej sławy reżyserów, ale kiedy przemówił pan Jerzy – nie było co zbierać, przewyższał wszystkich. Był guru dla gurów. Reportaż D.O. z tamtego spotkania publikował bodaj „Dialog”.
Drugi szok to było spotkanie z alabastrem. Do tamtego dnia kojarzył się D.O. a ohydnymi abażurami i innymi drobnomieszczańskimi bibelotami, a tam zobaczył cuda, zrobione z tego materiały, prawdziwe dzieła sztuki. Użytkowej, ale nie tylko.
D.O. zdobił się stary, a Volterra nadal go czaruje, jak zawsze.
A Muzeum Guarnacci… Hmmm… Miałby D.O. nie lada dylemat, gdyby kazano mu wybierać po między opisywanym kilka ni temu Narodowym Muzeum Etruskim w Villa Giulia w Rzymie a Guarnacci w małej Volterrze.
Innymi słowy: ludziom, którym D.O. dobrze życzy, D.O. życzy, żeby kiedyś trafili do Volterry i doznali zawrotu głowy, jak za każdym razem dostaje D.O.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.No i co: nie chciałbyś, Czytelniku, zagubić się w takich zaułkach?

Brak dostępnego opisu zdjęcia.Albo w takich, pustych?

Brak dostępnego opisu zdjęcia.Przechodziłbyś pod takimi podcieniami, …

Brak dostępnego opisu zdjęcia.Takimi łukami…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Zaglądałbyś przez takie drzwi, na takie podwórza…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
A poszedłbyś potem di muzeum Guarnacci, w pałacu Guarnaccich, gdzie w XVIII wieku jeszcze biskup Guarnacci jako pierwszy zaczął poważnie kolekcjonować i opisywać niezliczone pozostałości etruskie, które wyskakiwały spod ziemi, gdziekolwiek wbić łopatę… Spojrzałbyś z ostatniego pięta na zachód i zobaczył dachy Volterry, potem na wschód, by zobaczyć dawną twierdzę medycejską, przerobioną na więzienie…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.Wyjrzałbyś przez okno ponad etruskimi urnami i zachwyciłbyś się krajobrazem…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.A potem poszedłbyś zwiedzać.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Oto, na pierwszym piętrze „L’Ombra ella Sera” – Wieczorny Cień. Cień To etruska statuetka wotywna, pochodząca ze starożytnego Velathri, a obecnej Volterry.
Mówi się, że to poeta Gabriele D'Annunzio nadał jej nazwę „Ombra della sera”, ale w rzeczywistości nazwa ta ma pochodzenie ludowe.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.Klejnoty etruskie z Volterry na oko D.O. należą do najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek widział.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.A człowieczeństwo rzeźb nagrobnych… Coś nieprawdopodobnego! To wszystko pochodzi sprzed 2000 lat!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.To są żyjące, prawdziwe twarze, pełne ludzkich, często wzruszających emocji.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.No właśnie. Nie można oderwać oczu.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
A jeśli na wcześniejszych fotografiach nie zwróciłeś, Czytelniku, uwagi na same urny i sarkofagi, to popatrz teraz. W tym wypadku - mężczyźni na wojaczkę, kobiety w tanecznym korowodzie. Ale popatrz też na poprzednie. Coś niesamowitego! Ile się można dowiedzieć o życiu tych ludzi, którzy nie pozostawili po sobie praktycznie żadnych budowli, poza nekropoliami.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Kołodzieje mieli u Etrusków mnóstwo roboty. Powozy wszelkich form. No i te alufelgi…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Sceny batalistyczne, biesiadne i morskie – to trzy główne tematy płaskorzeźb na urnach i sarkofagach.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Sporo w tym scen okrucieństwa.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.Ale też sporo, naprawę sporo erotyzmu.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.A propos erotyzmu u Etrusków…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Do tych sarkofagów złodzieje zaglądali już wcześniej, na długo przed ich „odkryciem”.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.No i – obok „Wieczornego cienia” – najsłynniejszy bodaj eksponat w Muzeum Guarnacci: Grób małżonków. Symbol miłości, wierności i partnerstwa. Bo – pamiętasz? – kobiety w społeczeństwie etruskim cieszyły się równouprawnieniem, co u tych barbarzyńców – Rzymian – było uważane za symbol zniewieścienia etruskich mężczyzn.
Ani ona, ani on nie mieszczą się w kanonach starogreckich kurosów czy innych piękności, ale ileż w tym ludzkiego ciepła!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Czy dzisiaj taki dzbanek nie byłby cudownym dodatkiem o eleganckiego stołu?

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
A widoki z okien Muzeum Guarnacci potrafią być bardzo symboliczne: nieprawdaż?


4.
3 lata temu
1.
„No jak to: byłeś w Volterrze i nie pojechałeś o San Gimignano? – zawoła każdy bywalec Toskanii. - Toż to blisko"!
Nie, no, oczywiście, że D.O. pojechał, tylko kolejnego dnia, bo dwa takie klejnoty jednego dnia to zbyt dużo.
W Volterrze nie brakowało turystów, ale San Gimignano… Hordy!
Ze wszystkich D.O. tam pobytów, ten był najtłumniejszy.
I jeszcze na dodatek na rynku, przed katedrą i na kilku jeszcze placykach tego cudu świata były rozstawione bazarowe stragany, i jeszcze na dodatkowy dodatek niebo było przeważnie zachmurzone, więc nie wszystko poszło, tak, jak tego D.O. oczekiwał.
Bo oczekiwał pewnej magii, z której ludzkie hordy to cudne miasteczko odarły, oczekiwał czasu na ustawienie kadru, oczekiwał jakichś ciekawych, „ludzkich” ujęć…
Nie dało się.
Więc D.O. nie jest pewien, czy zdoła przekazać choćby cząstkę uroku tego dziedzictwa kulturalnego ludzkości.
Ale gdyby mimo wszystko tak, gdyby przekazał, gdyby zachęcił, to radzi wybrać się tam poza sezonem turystycznym.
Wczoraj – najwięcej było Włochów, jakieś 50% na oko. Potem Niemcy, jakieś 25%, potem Polacy, jakieś 10%. Reszta – organizacja narodów rozproszonych.

2.
San Gimignano słynie ze średniowiecznych wież, które wciąż się nad nim wznoszą, dzięki czemu zyskało przydomek średniowiecznego Manhattanu. Z 72 wież i ante literam wieżowców, istniejących w złotym wieku gminy, tj. w r. 1580 pozostało 25, a dziś jest ich „zaledwie” 15; kolejne 11, „poniżone”, można dostrzec w tkance miejskiej.
Najstarsza jest wieża Rognosa (parszywa), która została wzniesiona na początku XIII wieku. Najwyższy jest Torre del Podestà, ma wysokość 54 metrów. Rozporządzeniem z 1255 rząd zakazał osobom prywatnym wznoszenia wież wyższych od wieży Rognosa (która wówczas była najwyższa, a „rognosa” znaczy „parszywa”), mimo że dwa najważniejsze rody, Ardinghelli i Salvucci, zleciły zbudowanie dwóch nieco niższych wież o niemal równej wielkości, aby zademonstrować swoją moc.
Poza tym XII i XIII-wieczne omy i pałace, ulice i zaułki, sklepiki, w których aż dziw, że nie ma ciupag, bo poza tym są błyskotki z Sycylii i sery z Piemontu, torebki z Florencji, lawenda z Grasse i – przede wszystkim, mnóstwo, mnóstwo szmat i szmatek z Bangladeszu i Chin.
Może być zdjęciem przedstawiającym Arno
Jedziesz sobie zakrętasami i nagle pojawia ci się to.

Może być zdjęciem przedstawiającym Arno
Zbliżasz się i – to nie była fatamorgana!

Może być zdjęciem przedstawiającym 16 osób, Pałac papieski w Awinionie, Akwedukt w Segowii i Ściana Płaczu
Więc – znalazłszy kilka kilometrów od centrum parking i shuttle, które zawiezie cię zeń do Porta San Giovanni, zapuszczasz się między te wieżowce z cegły i kamienia.

Może być zdjęciem przedstawiającym 14 osób, Akwedukt w Segowii, zamek i Stary Most w Mostarze
Wieże tu, wieże tam… Głowę trzeba zadzierać.

Może być zdjęciem przedstawiającym 7 osób, Arno i Camogli
Rynek, na rynku stragany.

Może być zdjęciem przedstawiającym 14 osób, Pałac papieski w Awinionie i zamek
Il Duomo, czyli katedra

Może być zdjęciem przedstawiającym 5 osób i Akwedukt w Segowii
Rynek znów, od południa tym razem.

Może być zdjęciem przedstawiającym Akwedukt w Segowii, zamek i Pałac papieski w Awinionie
Rynek znów znad straganów.

Może być zdjęciem przedstawiającym 8 osób i Arno
Ulice,

Może być zdjęciem przedstawiającym 18 osób, Akwedukt w Segowii i Arno
Uliczki.


5.
9 lat temu
Pan Ralph Ziemba publikuje na swoim profilu sarkastyczną propozycję bojkotu wszystkiego, co niemieckie, nawiązując w sposób oczywisty do paranoicznych prób PiS-u wytworzenia sztucznego wroga. Albowiem żadna władza totalitarna nie może obyć się bez wroga: wróg pomaga skupić prostaczków wokół rzekomo szlachetnej idei "obrony zagrożonej ojczyzny". To, co uderza, to fakt, że na głównych wrogów wyznaczani są zazwyczaj najlepsi przyjaciele, najszlachetniejsi ludzie, najdoskonalsze państwa oraz ustroje polityczne, zwłaszcza demokracja liberalna. Nasi zwolennicy totalitaryzmu obrali sobie ostatnio za cel najbardziej demokratyczne, zamożne i opiekuńcze państwo i społeczeństwo w Europie i usiłują, często niestety z powodzeniem, przypisać mu najgorsze cechy.
Ja chciałbym krótko uzupełnić wpis p. Ralph Ziemby bardzo skróconą listą Niemców, którzy zapisali się w polskiej historii - jak sądziliśmy dotychczas - pozytywnie. Ale wkrótce okaże się, że to wszystko była piąta kolumna, której ukrytą intencją było osłabienie jedynie słusznego ducha polskości...
Oto lista:
Władysław Anders,
Stanisław Bauman (inżynier),
Bp Juliusz Bursche,
Jan Henryk Dąbrowski,
gen. Gustaw Orlicz-Dreszer,
Józef Elsner,
Gen. Emil Fieldorf,
Fukierowie,
Gustaw Adolf Gebethner (i August Robert Wolf),
Wojciech Gerson,
Gen. Józef Haller,
Maria Kalergis,
Oskar Kolberg,
Gen. Franciszek Kleeberg,
Katarzyna Kobro,
Św. Maksymilian Maria Kolbe,
Niklas Koppernigk (zwany Mikołajem Kopernikiem),
Joachim Lelewel,
Samuel Bogumil Linde,
Edward Linde-Lubaszenko,
Tadeusz Manteuffel,
Artur Oppmann,
Helena Paderewska, żona Jana,
arch. Jan Chrystian Schuch,
Stanisław Staszic,
Tomasz Stockinger,
Karol Strasburger,
Veit Stoß, zwany Witem Stwoszem,
Andrzej Szczepkowski,
Jan Sztaudynger,
Romuald Traugutt,
Wedlowie,
Nikolai Wirsing zwany Mikołajem Wierzynkiem,
Architekt Szymon Bogumił Zug.
Zaskoczeni? Czemu? Część z tych nazwisk już raz była na indeksie; indeks założyli i prowadzili rządzący wówczas rosyjscy agenci.
Wrócili i znów uzupełniają indeks o stare i nowe nazwiska.


6.

Holenderska policja tłumi gwałtowne protesty skrajnej prawicy w Hadze
Władze zakazały marszu antyimigracyjnego po tym, jak w park w centrum miasta w stronę funkcjonariuszy rzucono fajerwerkami i innymi przedmiotami
========
Patrz polski rządzie, patrz policjo, patrzcie i uczcie się.


7.
Ruskie głosują.
A ponieważ D.O. jest jasnowidzem, to doskonale wie, kto wygra te „wybory”.


8.

Reporterzy CNN, Politico i MS NOW nie mają wstępu do Białego Domu
Zakaz dotyczący niektórych dziennikarzy stanowił poważną eskalację konfrontacji prezydenta Trumpa z mediami i prawdopodobnie spotka się z krytyką prawną.


9.
Jak Trump wykorzystuje władzę, aby tłumić słowo
Prezydent Trump za pośrednictwem agencji rządowych zobowiązał się do ograniczenia wolności prasy. Ta szeroko zakrojona kampania, zdaniem obrońców wolności słowa, przyniesie długotrwałe efekty.
https://www.nytimes.com/2026/09/12/us/politics/trump-free-speech.html
Departament Sprawiedliwości wysłał agentów FBI do domów reporterów, aby doręczyli wezwania sądowe, a w co najmniej jednym przypadku udokumentowali nakaz przejęcia urządzeń. Pentagon zwolnił redaktora i wydawcę swojej tradycyjnie niezależnej gazety „Stars and Stripes” oraz zablokował dostęp innym dziennikarzom, którzy odmówili podpisania zobowiązań ograniczających ich działalność reporterską.
Agencje regulacyjne wykorzystują swoje uprawnienia, aby wywierać presję na media w sprawie publikowanych treści. Administracja ograniczyła finansowanie telewizji publicznej i radia. Rozgniewany doniesieniami, które mu się nie podobają, prezydent Trump pozwał główne media, a Biały Dom przejął kontrolę nad dotychczas niezależnym środowiskiem prasowym, które śledziło poczynania prezydenta, decydując, które media mogą uczestniczyć w programie.
Po prawie 20 miesiącach drugiej kadencji pana Trumpa jego długotrwałe starcia z mediami przerodziły się w szeroko zakrojoną kampanię mającą na celu kontrolę wolności słowa w Ameryce. Kampania ta wyróżnia się tym, że wykorzystuje wiele narzędzi jednocześnie, szybko i w bardzo krótkim czasie.
Kierując się osobistym gniewem, oburzeniem wywołanym przeciekami i determinacją, by kształtować narrację polityczną na swoją korzyść, pan Trump wykorzystuje siłę rządu federalnego i składa osobiste pozwy – wymierzone nie tylko w dziennikarzy i liberalnych krytyków, ale także w komików i gospodarzy talk-show oraz stojące za nimi podmioty korporacyjne.
Prezydent i jego sojusznicy po prostu domagają się rozliczenia za to, co uważa za stronnicze, niesprawiedliwe i czasami nieścisłe relacje i krytykę — jest to wysiłek, który został przyjęty z zadowoleniem przez wieloletnich konserwatywnych krytyków prasy, takich jak ci z Media Research Center.
Doradcy zauważyli, że Biały Dom w tym roku poszerzył krąg osób zapraszanych do relacjonowania wydarzeń, takich jak nieoficjalny lunch prezydencki z prezenterami telewizyjnymi poprzedzający doroczne orędzie o stanie państwa.
W oświadczeniu dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Steven Cheung stwierdził, że „stronnicze doniesienia medialne wyrządzają krzywdę narodowi amerykańskiemu”. Wskazując na liczne sesje pytań i odpowiedzi Trumpa z dziennikarzami jako dowód na „bezprecedensowy dostęp”, dodał: „Wykorzystujemy wszelkie dostępne narzędzia, aby zapewnić rzetelne doniesienia opinii publicznej i pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy świadomie rozpowszechniają fałszywe informacje”.
Zwolennicy wolności słowa twierdzą, że intencja prezydenta jest oczywista: karać, zastraszać i uciszać dysydentów.
„Nie ma tygodnia, żeby nie podejmowano nowych kroków w celu ograniczenia wolności prasy w kraju” – powiedział Clayton Weimers, dyrektor wykonawczy północnoamerykańskiego oddziału Reporterów Bez Granic. „Zaobserwowaliśmy znaczny spadek wolności prasy”.
W przypadku pozwów sądowych prezydent i administracja często przegrywali, zmuszeni do konfrontacji z sędziami, którzy formułowali stanowcze orzeczenia potwierdzające prawa gwarantowane Pierwszą Poprawką.
Jednak nawet droga do prawnego zwycięstwa może wiązać się z poważnymi kosztami finansowymi i wizerunkowymi dla tych, których uważa za przeciwników, a wśród nich znalazły się „The New York Times”, „The Wall Street Journal” i BBC. Analitycy mediów twierdzą, że za każdym razem, gdy prezydent atakuje to, co od dawna uważa się za wolność słowa, podważa normy i podważa rolę niezależnej prasy.
Organizacja Reporterzy Bez Granic prowadzi indeks, który śledzi wolność prasy w 180 krajach, rejestrując groźby rządowe, wezwania sądowe i zemstę na stosowaniu przepisów wobec dziennikarzy. Stany Zjednoczone zajmują obecnie najniższą pozycję od czasu utworzenia indeksu w 2002 roku – 64. miejsce, tuż za Panamą i tuż za Botswaną. Podobny trend obserwuje się w podobnych indeksach prowadzonych przez Fundację Wolności Prasy i Szwedzki Instytut V-Dem .
Istnieje długa historia prezydentów USA, którzy podejmowali kroki mające na celu ograniczenie wolności słowa. Prezydent Woodrow Wilson wprowadził ścisłą cenzurę i zmusił do zamknięcia działalności wydawców sprzeciwiających się swoim poglądom podczas I wojny światowej. Richard M. Nixon prowadził listę wrogów, a jego współpracownicy grozili podjęciem działań przez Federalną Komisję Łączności (FCC) przeciwko nadawcom. Niedawno Biały Dom George'a W. Busha rozszerzył tajność rządową, a administracja Obamy ścigała dziennikarzy za pomocą śledztw dotyczących wycieków informacji.
Pan Trump ostro skrytykował administrację Bidena za to, co on i jego zwolennicy przedstawili jako drakońską presję wywieraną na firmy mediów społecznościowych, aby cenzurowały niekorzystne treści, często kosztem swoich użytkowników. Podczas swojej drugiej inauguracji obiecał „zaprzestać wszelkiej cenzury rządowej”.
Jak twierdzą wieloletni prawnicy specjalizujący się w prawie karnym Pierwszej Poprawki, jego administracja wyznacza nowe standardy w tłumieniu sprzeciwu za pomocą pozwów personalnych i nowatorskiego wykorzystania władzy wykonawczej, a skutki tego będą znacznie wykraczać poza prezydenturę Trumpa.
„Pod rządami tej administracji żyjemy w innym świecie, ponieważ zagrożenia są tak poważne” – powiedział Floyd Abrams, który od 60 lat zajmuje się sprawami dotyczącymi wolności słowa. „Jedno to powiedzieć, że Pierwsza Poprawka ma niezwykle mocną podstawę, ale dopóki sądy nie wydadzą orzeczenia w tych sprawach, zagrożenie jest bardzo realne”.

Wykorzystanie władzy rządowej
Na długo przed objęciem urzędu, pan Trump był znany ze swoich medialnych waśni. Jako deweloper i gwiazda reality show, szybko groził pozwami o zniesławienie tym, którzy kwestionowali jego twierdzenia na temat sukcesów biznesowych i bogactwa.
Pan Trump otwarcie mówił o swoim celu: zadaniu bólu, nawet jeśli był on krótkotrwały. Po przegranym procesie o zniesławienie przeciwko byłemu reporterowi „Timesa”, Timothy'emu L. O'Brienowi, którego książka „TrumpNation” oszacowała wartość pana Trumpa na znacznie mniej, niż twierdził, prezydent chełpił się, że zmusił wydawcę do wydania pieniędzy. „Zrobiłem to, żeby uprzykrzyć mu życie, z czego się cieszę” – powiedział.
W czasie swojej pierwszej kadencji prezydent nazwał dziennikarzy „fałszywymi wiadomościami” i wulgarnie atakował reporterów, zwłaszcza kobiety.
W swojej drugiej kadencji pan Trump utrwala swoją bojową postawę w całym systemie rządu federalnego. Ci, którzy kiedyś mogli go powstrzymać, zostali zastąpieni przez lojalistów, którzy często wykorzystują swoją władzę, by spełnić pragnienie pana Trumpa, by ukarać domniemanych wrogów.
Wkrótce po jego inauguracji Biały Dom zakazał agencji Associated Press wstępu do Gabinetu Owalnego i na pokład Air Force One, rzekomo dlatego, że agencja nie chciała nazywać Zatoki Meksykańskiej preferowaną przez Trumpa nazwą – Zatoka Amerykańska. Innym powodem zakazu było to, że AP nie przyznała zespołowi Trumpa praw do zdjęcia pana Trumpa zakrwawionego z uniesioną pięścią po tym, jak został postrzelony w Butler w Pensylwanii w 2024 roku. Podczas prywatnego lunchu z panem Trumpem i prezenterami stacji telewizyjnych w zeszłym roku, doradcy Białego Domu powiązali zakaz AP z odmową udzielenia praw do zdjęcia, jak twierdzą dwie osoby poinformowane o tym wydarzeniu.
Zespół pana Trumpa nie ukrywa, że dąży do osiągnięcia silniejszej kontroli nad krajowym środowiskiem informacyjnym – co pan Cheung, dyrektor ds. komunikacji, określił w poście w mediach społecznościowych mianem „Dominacji Pełnego Spektrum”.
Brendan Carr, przewodniczący Federalnej Komisji Łączności i jeden z najbardziej zagorzałych zwolenników wysiłków Trumpa, powiedział , że prezydent „zmienia krajobraz medialny”.
Powołując się na duże sieci nadawcze, pan Carr powiedział w zeszłym roku w wywiadzie dla CNBC, że „przez lata urzędnicy państwowi po prostu pozwalali tym podmiotom, których dyrektorzy zasiadają w Hollywood i Nowym Jorku, dyktować narrację polityczną”. Dodał, że pan Trump „fundamentalnie zmienił zasady gry”.
Jedna ze strategii administracji Trumpa najwyraźniej wzięła swój początek w sporze między Elonem Muskiem a liberalną organizacją Media Matters for America zajmującą się kontrolą prasy.
W 2023 roku Musk wpadł we wściekłość z powodu artykułu w Media Matters , który ujawnił, że na jego platformie społecznościowej X obok postów promocyjnych dużych marek konsumenckich pojawiały się posty pro-nazistowskie, co przyczyniło się do odejścia reklamodawców z serwisu.
Wieloletni doradca Trumpa, Stephen Miller, zwrócił się do X, aby wyraźnie zaznaczyć, że republikańscy prokuratorzy generalni stanów mają prawo rozpatrywać zarzuty o oszustwo cywilne i karne przeciwko tej grupie. Wkrótce potem Musk pozwał Media Matters za rzekome manipulowanie algorytmem X w celu uzyskania wyników, biuro prokuratora generalnego Teksasu wszczęło dochodzenie w sprawie nieuczciwych praktyk handlowych, a prokurator generalny Missouri wszczął własne dochodzenie.
Media Matters uzyskało nakazy sądowe blokujące śledztwa w Teksasie i Missouri. Jednak wkrótce po ponownym objęciu urzędu przez Trumpa, Federalna Komisja Handlu, na czele której stanął konserwatywny prawnik Andrew Ferguson , wszczęła własne dochodzenie , żądając wewnętrznych dokumentów dotyczących metodologii Media Matters w zakresie oceny źródeł medialnych i finansów organizacji.
Śledztwo było częścią szerszego dochodzenia FTC, mającego na celu ustalenie, czy kilka grup zajmujących się identyfikacją dezinformacji w internecie zmówiło się z firmami reklamowymi, aby przekierować pieniądze z niepopularnych źródeł. Konserwatyści uznali tę kwestię za kluczową dla tego, co niektórzy określili mianem „kompleksji przemysłowej cenzury”.
Sędzia federalny w Waszyngtonie ostatecznie orzekł, że dochodzenie FTC w sprawie Mediów stanowiło „oczywiste naruszenie Pierwszej Poprawki”.
Jednak walka okazała się kosztowna dla Media Matters. Oprócz pokrycia kosztów sądowych, grupa twierdziła, że stosowała autocenzurę artykułów, aby uniknąć dalszej kontroli ze strony agencji. (Wciąż broni się przed pozwem Muska).
Federalna Komisja Handlu (FTC) zbadała również NewsGuard , stronę oceniającą wiarygodność informacji online. W swoim podejściu jest ona jawnie bezstronna; na przykład Fox News plasuje się wyżej niż MS NOW.
W dokumentach sądowych NewsGuard stwierdził, że zwrócił na siebie uwagę między innymi dlatego, że przyznał niską ocenę konserwatywnemu portalowi Newsmax, prowadzonemu przez sojusznika Trumpa, Chrisa Ruddy'ego. Pan Ruddy skarżył się , że agencje reklamowe polegają na ocenach NewsGuard , aby wstrzymywać finansowanie prawicowych mediów, takich jak jego.
FTC obrała inną taktykę, która według NewsGuard bezpośrednio na nią wpłynęła, związaną z fuzją dwóch największych holdingów reklamowych w kraju, Omnicom i Interpublic Group. FTC zawarła z nowo połączoną spółką dekret o zgodzie, zakazujący jej między innymi szerokiego wykorzystywania rankingów, takich jak te publikowane przez NewsGuard, do wstrzymywania wydatków reklamowych na niektórych stronach. (FTC nadal może zastosować się do próśb poszczególnych klientów).
W pozwie złożonym w lutym NewsGuard stwierdził, że w wyniku tego postanowienia firma została umieszczona na czarnej liście, co spowodowało natychmiastową utratę klientów.
FTC ostatecznie umorzyła dochodzenia w sprawie NewsGuard i Media Matters, twierdząc, że osiągnęła swój cel, jakim była obrona wolności słowa poprzez umowy z firmami reklamowymi. Stwierdziła, że wypełnia swoją misję ochrony konsumentów przed antykonkurencyjnymi zachowaniami, które „zniekształcają rynek idei”, jak to ujął pan Ferguson.
Dan Schneider, wiceprezes ds. wolności słowa w konserwatywnej organizacji Media Research Center, określił działania Federalnej Komisji Handlu (FTC) i Federalnej Komisji Łączności (FCC) jako korektę nadużyć popełnionych za kadencji dwóch ostatnich prezydentów Partii Demokratycznej. „Proszę, nie zapominajmy o historii i nie przepisujmy wszystkiego, co działo się wcześniej” – powiedział Schneider.
Jednak Rebecca Kelly Slaughter, demokratyczna komisarz FTC zwolniona przez Trumpa w zeszłym roku, powiedziała w wywiadzie, że działania agencji były „wypaczeniem uprawnień FTC w celu karania za wypowiedzi rzekomych wrogów i nagradzania rzekomych sojuszników”.

„Głęboko nie-amerykańskie”
Większością działań administracji kierował pan Carr. Ten wieloletni prawnik Federalnej Komisji Łączności (FCC) znany jest z częstego odwiedzania klubów golfowych prezydenta, gdy pan Trump przebywa tam w weekendy, i często rozmawia z prezydentem bezpośrednio o swoich skargach wobec mediów, jak twierdzą osoby poinformowane o ich rozmowach.
Nagiął Federalną Komisję Łączności (FCC) do woli prezydenta, badając główne sieci nadawcze poprzez przywrócenie w dużej mierze uśpionych przepisów, takich jak te dotyczące tzw. zniekształcania wiadomości – mające na celu karanie celowego inscenizowania lub zniekształcania wydarzeń informacyjnych. Pan Carr ścigał również sieci za ich praktyki w zakresie różnorodności, równości i integracji, pytając, czy naruszają one prawo federalne i regulacje agencji – taktykę, którą administracja stosowała ze znacznym skutkiem przeciwko uniwersytetom i kancelariom prawnym.
Już na początku pan Carr wymusił na Skydance, firmie kierowanej przez dyrektora studia Davida Ellisona, syna miliardera i sojusznika Trumpa, Larry'ego Ellisona, nadzwyczajne ustępstwa, w związku z próbą zakupu Paramount, spółki macierzystej CBS. Aby uzyskać zgodę Federalnej Komisji Łączności (FCC) na fuzję, Skydance zgodziło się na zniesienie polityki różnorodności CBS i wyznaczenie osoby monitorującej stronniczość wiadomości. (Pan Trump od tamtej pory wykazuje głębokie zainteresowanie próbą Ellisonów, by kupić Warner Bros. Discovery, właściciela CNN).
Krytycy, w tym przewodniczący FCC z poprzednich rządów republikańskich, twierdzą, że pan Carr przekracza swoje uprawnienia. Pan Carr twierdzi, że po prostu przestrzega prawa, wymagając od nadawców służenia interesowi publicznemu w sposób, w jaki, jak twierdzi, jego poprzednicy tego nie robili.
Pan Trump jest wyraźnie zadowolony z wysiłków pana Carra zmierzających do rozwiązania problemu tzw. fake newsów, o czym wspomniał w swoim przemówieniu wygłoszonym w kwietniu na prywatnym wydarzeniu w Białym Domu poprzedzającym obchody 250. rocznicy powstania Ameryki.
„On dba o uczciwość tych skorumpowanych sieci” – powiedział Trump, dostrzegając Carra w tłumie, opisując swojego nominata jako „najpotężniejszego człowieka na świecie”.
Po tym, jak pan Trump niedawno wezwał do ukarania prezenterki NBC Kristen Welker za doniesienie, które mu się nie spodobało, i zasugerował podjęcie przez FCC działań przeciwko emisji „fałszywych sondaży”, pan Carr odpowiedział, że agencja rozważa „wiele działań”, w tym dotyczących „fałszywych sondaży”.
Żadna stacja telewizyjna nie odczuła tak dotkliwie gniewu prezydenta, jak należąca do Disneya stacja ABC.
Niechęć Trumpa do ABC wzrosła w 2024 roku, kiedy pozwał on prezentera George'a Stephanopoulosa za sposób przedstawienia wyroku w sprawie o zniesławienie, wniesionej przez E. Jean Carroll, która oskarżyła Trumpa o molestowanie seksualne. ABC zawarło ugodę na kwotę 15 milionów dolarów.
W drugiej kadencji prezydenta jego gniew wzrósł, ponieważ komik Jimmy Kimmel, prowadzący nocne programy w stacji ABC, regularnie czynił z niego obiekt żartów.
W zeszłym roku FCC wszczęła dochodzenie w sprawie polityki rekrutacyjnej stacji, uwzględniającej różnorodność i integrację, a także wznowiła rozpatrywanie skargi grupy konserwatystów na debatę prezydencką w ABC w 2024 roku.
Na początku tego roku agencja starała się zmusić swój talk-show „The View” do przestrzegania tzw. zasad równego czasu antenowego dla kandydatów politycznych, mimo że FCC wcześniej uznała, że program kwalifikuje się do wyjątku.
W kwietniu, po tym jak pan Trump i pierwsza dama zażądali od stacji ABC zwolnienia pana Kimmela z powodu jego żartu na temat tego, że jest ona „wdową w ciąży”, FCC rozpoczęła wczesną kontrolę federalnych licencji, których potrzebują stacje ABC, aby działać, na lata przed ich wygaśnięciem.
Agencja nigdy wcześniej nie kwestionowała w tak dużym stopniu licencji stacji telewizyjnych dużej sieci. Stwierdziła, że ​​robi to, ponieważ ABC nie odpowiedziała należycie na zapytanie dotyczące różnorodności i integracji.
ABC walczy teraz z działaniami agencji, które określiła jako „głęboko nie-amerykańskie”.
Sieć zwróciła się do sądu federalnego z prośbą o natychmiastową interwencję, argumentując, że pan Carr w rzeczywistości wykorzystywał procedurę egzekwowania prawa przez agencję do prowadzenia „kampanii odwetowej”, która już negatywnie wpływa na jej decyzje programowe.
Z obawy przed odwetem stacja ABC zdecydowała się na transmisję na żywo w internecie przemówienia Trumpa w czasie największej oglądalności na temat bezpieczeństwa wyborów, czego w innym przypadku by nie zrobiła, a także pominęła pewne rezerwacje i fragmenty wideo w programie „The View” – podała stacja w dokumentach sądowych.
W oświadczeniu poinformowano również o uciążliwych żądaniach FCC dotyczących udostępnienia dokumentów, w tym komunikacji między pracownikami „The View” a wewnętrzną polityką redakcyjną ABC News.
„Poszukiwanie tych dokumentów jest bezprecedensowe, ponieważ stanowią one część procesu decyzyjnego w redakcji” – powiedziała w wywiadzie Anna Gomez, jedyna demokratyczna komisarz FCC. „To wszystko strategia i narzędzia, mające na celu zastraszenie nadawców i zmuszenie ich do uległości”.
Pan Carr uznał pozew ABC za bezpodstawny. W tym miesiącu Federalna Komisja Łączności (FCC) złożyła wniosek o oddalenie sprawy, argumentując, że ABC po prostu próbowała uniknąć dochodzenia agencji, jednocześnie wyolbrzymiając szkody dla swojego prawa do wolności słowa.

„Poza skalą”
Trevor Timm, dyrektor wykonawczy Freedom of the Press Foundation, organizacji non-profit monitorującej naruszenia wolności prasy w Stanach Zjednoczonych, powiedział, że działania administracji „z pewnością osiągnęły poziom, na którym wykraczają poza wszelkie normy”.
Działania rządu mające na celu wzywanie dziennikarzy do sądu i ograniczanie ich publikowania za pomocą gróźb są na najwyższym poziomie, odkąd fundacja zaczęła monitorować te incydenty w 2017 r.
Jako osoba prywatna pan Trump wniósł pozwy przeciwko szerokiemu gronu odbiorców, m.in. gazecie „Guardian” , dziennikarzowi Bobowi Woodwardowi i radzie nadzorczej Nagrody Pulitzera — batalie prawne często finansowane przez jego komitet działań politycznych finansowany przez darczyńców.
Wiele z tych posunięć spotkało się z ostrą krytyką i zaniepokojeniem ze strony sędziów.
Tak było po tym, jak w styczniu FBI wydało nakaz przeszukania domu reporterki „Washington Post” i skonfiskowało kilka jej urządzeń w ramach śledztwa w sprawie postępowania z materiałami tajnymi przez kontrahenta. W lutym sędzia William B. Porter upomniał rząd i zakazał urzędnikom natychmiastowego przeglądania materiałów reporterki, twierdząc, że postąpienie inaczej byłoby „pozostawieniem rządowego lisa na czele kurnika „Washington Post”.
Rozważając pozew, który pan Trump osobiście wytoczył „The Des Moines Register” w związku z opublikowanym przez tę agencję sondażem, który pokazał, że w stanie Iowa ma gorsze wyniki w 2024 roku, sędzia obawiał się , że pozwolenie na rozpatrzenie pozwu może mieć „ogromny, mrożący efekt”.
Po tym, jak w lipcu sędzia ostro przesłuchał prawników rządowych w sprawie wezwań do przedstawienia rejestrów połączeń telefonicznych i zeznań dziennikarzy Timesa, którzy pisali o możliwościach zapewnienia bezpieczeństwa nowemu, podarowanemu przez Katar odrzutowcowi Air Force One, Departament Sprawiedliwości wycofał wezwania.
Wówczas David McCraw, główny prawnik redakcji gazety, nazwał wynik „ważnym potwierdzeniem zaangażowania naszego kraju w wolność prasy”, ale w oświadczeniu dodał, że wezwania „w ogóle nie powinny zostać wydane”.
Sędzia Paul Friedman z Sądu Okręgowego Dystryktu Kolumbii, opowiadając się po stronie „The Times” w sprzeciwie wobec ograniczeń dla reporterów w Pentagonie, napisał w marcu: „Osoby, które opracowały Pierwszą Poprawkę, uważały, że bezpieczeństwo kraju wymaga wolnej prasy i świadomego społeczeństwa, a bezpieczeństwo to jest zagrożone przez rządowe tłumienie wolności słowa”.
Po tym, jak „The Times” początkowo wygrał w sądzie, urzędnicy Pentagonu ominęli orzeczenie, ponownie ograniczając dziennikarzom dostęp do budynku. „The Times” ponownie pozwał sąd. Tym razem sąd apelacyjny utrzymał w mocy kluczowe nowe ograniczenie, przynajmniej tymczasowo – reporterzy muszą mieć eskortę w Pentagonie, gdzie wcześniej swobodnie się poruszali.
Zasada ta pozostaje w mocy, dopóki trwa batalia prawna.
========
To był upiornie długi wstępniak New York Timesa z okazji 175 rocznicy istnienia dziennika.


10.

Amerykańscy marines, co za kompromitacja: na ćwiczeniach NATO w dziurawych butach
https://www.repubblica.it/esteri/2026/09/19/news/marines_americani_con_scarponi_rotti_alle_esercitazioni_nato-425594714/?ref=RHLF-BG-P7-S2-T1-r35679
Przecieki w kostkach, łuszczące się podeszwy i buty ocierające o ścięgna. Najsłynniejsze siły zbrojne świata uczestniczyły w obozach szkoleniowych NATO w warunkach Trzeciego Świata. Przydarzyło się to amerykańskim marines przygotowującym się do „Cold Response 2026”, głównych ćwiczeń NATO w Norwegii, gdzie niektórzy żołnierze musieli opuścić obóz, aby zdobyć trwalsze buty.

Na zimnie i mrozie
Problem pojawił się w lutym, podczas ćwiczeń na dalekiej północy Norwegii, wśród śniegu i lodu. Marines używali butów „Intense Cold Weather Boots”, zaprojektowanych do działania w ekstremalnie niskich temperaturach i wyprodukowanych przez amerykańską firmę Belleville Boot Co. Według urzędnika Pentagonu i dokumentów wojskowych, z którymi zapoznał się „Newsweek”, niektóre buty, nawet te prawie nowe, zaczęły gwałtownie się niszczyć.
W niektórych przypadkach podeszwy odklejały się od cholewek; w innych wyściółka pięty szybko się zużywała, a oczka sznurówek się poluzowały. Wnikanie wody stanowi poważny problem w środowisku arktycznym, gdzie sprzęt może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa osobistego. W ćwiczeniach wzięło udział ponad 25 000 żołnierzy w Norwegii i ponad 7000 w Finlandii. Amerykański kontyngent liczył 3000 żołnierzy piechoty morskiej, którzy przybyli z Camp Lejeune w Karolinie Północnej.
Aby wymienić wadliwe buty, armia amerykańska skorzystała z mechanizmu przewidzianego w umowach z krajem przyjmującym i zakupiła obuwie dostępne lokalnie. Wśród nich znalazły się karabiny M77 produkowane przez norweską firmę Alfa, model opracowany przez firmę we współpracy z armią norweską.

Problem, który pojawił się nie tylko w Norwegii
Problem nie zakończył się jednak w Norwegii. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych marines przeprowadzili inspekcję zapasów obuwia w magazynach w Camp Lejeune. W kwietniu skontrolowano 2642 pary: 183 były wadliwe, co stanowi 6,93%. Kolejna inspekcja w lipcu wykazała jeszcze wyższy odsetek.

Kontrole objęły również inne bazy Korpusu Piechoty Morskiej na Hawajach i Okinawie w Japonii. Nie jest jeszcze jasne, ile butów znaleziono w stanie niespełniającym norm. Incydent ponownie ożywił debatę nad przepisami, które zobowiązują Pentagon, z pewnymi wyjątkami, do zakupu butów wojskowych ze środków federalnych tylko wtedy, gdy są one produkowane w Stanach Zjednoczonych. Przepisy te, mające na celu wsparcie amerykańskiego przemysłu, są w centrum nowych inicjatyw w Kongresie.

Odpowiedź marines
Korpus Piechoty Morskiej zakwestionował rekonstrukcję wydarzeń przedstawioną przez „Newsweek”. W szczególności zaprzecza on, jakoby amerykański statek zaopatrzeniowy został skierowany do Norwegii w celu dostarczenia nowych butów. Potwierdza natomiast, że dowódcy i kierownicy ds. logistyki korzystali ze standardowych kanałów dostaw z krajem przyjmującym, aby zapewnić żołnierzom niezbędny sprzęt: to znaczy, że udali się bezpośrednio do magazynów lub fabryk w celu uzupełnienia zapasów.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga