DRUGI OBIEG
Niedziela, 5 września 2026
1.
Jest ciepło. Z prognoz pogody wynika, że sobota była najcieplejszym z dni w
pierwszej połowie września.
W Rimini były 33 stopnie C w cieniu. Może to nie jest temperatur zabójcza, ale
już doskonale uzmysławia, że jak się jest staruszkami, to trzeba chodzić po
zacienionej stronie ulicy.
W nadchodzącym tygodniu ma być podobno zachmurzenie duże, prawdopodobieństwo
deszczu ma sięgnąć 80% i temperatura gwałtownie spadnie aż do 26 stopni C!
A najgorzej ma być we wtorek, właśnie wtedy, gdy D.O. ma w okolicy zobowiązania
patriotyczne i musi jechać sto w jedną i sto kilometrów w drugą stronę.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/09/04/news/sesta_ondata_caldo_zero_termico-425564569/?ref=RHLF-BG-P3-S1-T1-r3837
D.O. jest na skraju Doliny Padańskiej i oświadcza, że 40 stopni nie ma.
2.
Zbliżał się zachód słońca, kiedy państwo D.O.stwo poszło na plażę. Łatwo
nie było, bo 300 metrów asfaltem, potem 200 chodnikiem i ostatnie 50 po piasku.
Przed nami szedł młodzieniec z dmuchawą i zdmuchiwał (jak to z dmuchawami bywa)
piasek z chodnika.
No i w tym miejscy D.O. dementuje, jakoby woda w Adriatyku miała przy brzegu 34
stopnie C. Ma ich jakieś 26, może 27, w każdym razie na tyle, że D.O. wlazł do
niej bez niewypowiedzianych cierpień, jakie przeżywa przy wchodzeniu do zimnego
whirpoola. Whirpoola regulamin przewiduje prawo do przebywania w nim maksimum 7
minut, co jest o tyle łatwo, że tyle trwa cykl bąbelkowania. Przez wiele
miesięcy, w trzech kolejnych placówkach służby zdrowia D.O. poddawał się
ostremu bąbelkowaniu w whirpoolikach do bąbelkowania rąk, od ramion po
koniuszki palców, co było o tyle przyjemne, że woda w nich była ciepła. Ale
ochładzała się, wychlapując na ubrania pacjentów, co, zwłaszcza zimą, nie było
już takie przyjemne. Niestety, bąbelkowanie nie przyniosło żadnych istotnych
rezultatów terapeutycznych i teraz też nie przynosi, choć w tym całocielesnym
whirpoolu mamy bardziej do czynienia z krioterapią niż z bąbelkowaniem.
Nawet poręcz drabinki do basenu może być fotogeniczna.
3.
Ogarnięci lekką paranoją antyzłodziejską, państwo D.O.stwo poszło na obiad do
knajpki, serwującej kuchnię romańską, to jest z podregiony Romagna, gdzie się
znajdujemy. Tam, po długim niewidzeniu, ponownie przywitało się z ośmiornicą. A
rezultatem paranoi był brak fotografii w/wzmiankowanej. Była pyszna i tak
dobrze przyrządzona na płycie, że D.O. nie musiał prosić Żony o jej pokrojenie,
bo dawało się kroić ją widelcem.
A na zdjęciu – deserki. Wzorowe tiramisù
i tortino al cioccolato, ulubiony deser Żony D.O. Oczywiście D.O. tego wszystkiego jeść nie
wolno.
4.
W dni tak ciepłe, jak ten, ludzi widać na ulicach tylko w poranki, zanim
słoneczko na dobre się rozkręci, znikają koło 10.30, pojawiają się małymi
grupkami w okolicach 13, czyli Świętej Godziny Obiadu, znów znikają i dopiero o
zachodzie słońca wylegają do miasta na tradycyjną, obfitą kolację, a potem na
„struscio”, czyli ocieranie się. Tak nazywa się typowo włoski zwyczaj
wychodzenia na spacery po głównych ulicach i deptakach, koniecznie w wartym
tłumie. Knajpki pełne ludzi, głosów, śmiechów. Łagodny wiaterek od morza,
talerze pełne klusek, świeżych ryb, kieliszki pełne wina. Innymi słowy –
Italia.
Na deptakach botteghe, czyli coś między sklepem a straganem. Sprzedawcami i
prawdopodobnie właścicielami są Bengalczycy i inni przybysze z
południowo-wschodniej Azji. D.O. zawsze, czy to w Europie, Azji, czy w Afryce podziwiał
ich nieludzką wprost pracowitość; są doskonałą egzemplifikacją angielskiego
słowa „resilience”. Są wiecznie otwarci, nieustannie gotowi obskakiwać każdego
klienta. Mają towar za grosze i grosze na nim zarabiają. To ich nie zniechęca.
No, ale to powyżej, to im D.O. ma mocno za złe. Z pewnością to nie oni to
wyprodukowali. Tylko tutejsze sqrviele, które im to wcisnęły. I z całą
pewnością nie wiedzą, co się z nimi stanie, kiedy te sqrviele dojdą tu do
władzy. Są na dobrej drodze.
5.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/09/04/news/il_vaticano_l_emergenza_ecologica_e_un_peccato_e_provoca_molti_morti-425564244/?ref=RHLF-BG-P3-S4-T1-r3837
Ekologia nie jest obca wierze chrześcijańskiej. A ponieważ ludzie ponoszą
odpowiedzialność za coraz bardziej widoczną degradację środowiska,
Międzynarodowa Komisja Teologiczna proponuje wprowadzenie pojęcia „grzechu
przeciwko stworzeniu i Stwórcy” w nowym dokumencie opublikowanym niedawno przez
Watykan, podkreślając, że powoduje on „wiele zgonów”.
Zmaganie się z bieżącymi wydarzeniami
W minionych dekadach ten organ konsultacyjny Stolicy Apostolskiej zajmował się
eklezjologią i dogmatami, małżeństwem i dziećmi zmarłymi bez chrztu, a obecnie
poświęcił ważny dokument tematowi „Troska o nasz wspólny dom: odpowiedzialna i
braterska odpowiedź Bogu w Trójcy Świętej”. Statutowym zadaniem komisji,
złożonej z uznanych teologów z całego świata, jest „studiowanie problemów
doktrynalnych o wielkiej wadze, zwłaszcza tych, które prezentują nowe aspekty”.
Tekst został „przedstawiony pod rozwagę Ojcu Świętemu Leonowi XIV” 28 lipca
2026 r. i zatwierdzony przez kardynała Victora Manuela Fernandeza, prefekta
byłego Świętego Oficjum.
Kwestia wiary
„Nie odnosimy się do Boga Trójjedynego jedynie w liturgii, w modlitwie czy w
naszej relacji z bliźnim”, pisze Międzynarodowa Komisja Teologiczna, której
sekretarzem jest znany włoski teolog, prałat Piero Coda. „Robimy to również
wtedy, gdy oddychamy, jemy lub siejemy nasiona; lub gdy wycinamy lasy,
wydobywamy minerały lub składujemy toksyczne odpady. Z tego powodu nie jest
zgodne z logiką wiary umniejszanie lub wykluczanie kwestii ekologicznej,
piętnując ją jako coś obcego samej wierze chrześcijańskiej” (42). W tym sensie
„nasza relacja z naturą (ekologia) jest konstytutywnym wymiarem naszej relacji
z Bogiem Stwórcą (teologia)” (55).
„Tyle śmierci”
Dokument jest owocem refleksji trwających lata 2022-2025 i porusza „teologiczne
podstawy troski o nasz wspólny dom, wykraczające poza niezwykle poważną
sytuację, w której się znajdujemy” (6). Krótko mówiąc, nie jest to dokument
publikowany od ręki z powodu najgorętszego lata w historii. Podejmując jednak
wątek encykliki ekologicznej papieża Franciszka „Laudato si”, teologowie
watykańscy piszą, że „dzisiaj pilnie trzeba wsłuchać się w wstrząsający krzyk
ziemi: w głos chorujących oceanów i rzek, gatunków roślin i zwierząt, które
zanikają lub wkrótce zanikną, lasów, z których spływa krew, lodowców i czap
polarnych, które wymierają. Krzyk ziemi jest tragicznie związany z krzykiem
ubogich, którzy najbardziej cierpią z powodu skutków złego traktowania planety,
razem” – czytamy – „z wieloma, którzy umarli z powodu skutków grzechu przeciwko
stworzeniu” (120).
Grzech ekologiczny
Komisja teologów przypomina w tym kontekście, że papież Franciszek „odniósł się
do grzechu ekologicznego, choć sformułowanie to nie zostało jeszcze w pełni
potwierdzone w Kościele katolickim”. I od tego momentu, a także od Synodu o
Amazonii zwołanego przez Bergoglio w 2019 roku, wychodzi się z propozycją
„pojmowania grzechu przeciwko środowisku w sposób podobny do tego, w jaki
stopniowo utrwalały się pojęcia grzechu społecznego i struktury grzechu” (95).
Teologowie odrzucają termin „ekobójstwo” i, idąc w ślady papieża Leona XIV,
opowiadają się za „formułą, która jednocześnie implikuje szkody wyrządzone
naturze i lekceważenie, a nawet odrzucenie planu Stwórcy, który zakłada
powierzenie ludziom opieki i troski o nasz wspólny dom. Wszystko to wydaje się
nie ujawniać z wystarczającą jasnością w terminie grzech ekologiczny, który był
czasami używany. Proponujemy rozumieć ten grzech przeciwko naszemu wspólnemu
domowi”, pisze komisja, „jako grzech przeciwko stworzeniu i przeciwko Stwórcy,
ponieważ narusza on sens stworzenia zamierzony przez Boga Stwórcę” (97).
Potrzeba etyczna i teologiczna
W dokumencie, który powołuje się na św. Augustyna, św. Jana od Krzyża i
najnowsze badania Organizacji Narodów Zjednoczonych dotyczące kryzysu
ekologicznego, Międzynarodowa Komisja Teologiczna podkreśla, że historyczny
moment, w którym żyjemy, wymaga od wszystkich, począwszy od osób
odpowiedzialnych za życie publiczne, pilnych działań na rzecz zrównoważonego
rozwoju planety i możliwości zamieszkania w naszym wspólnym domu. Jest to nie
tylko wymóg etyczny, ale także teologiczny” (96).
Hołd dla wegetarian
Przy okazji, teologowie watykańscy oddają hołd wegetarianom. Zauważając, że w
biblijnej Księdze Rodzaju „pokarmem, który Bóg udostępnia ludziom, są zioła i
drzewa owocowe”, papieska komisja podkreśla, że ruch wegetariański znajduje tu
niezaprzeczalny punkt oparcia”. Jednak w Biblii, a zwłaszcza po potopie za
czasów Noego, „ludzie mogą włączać zwierzęta do swojego pożywienia”. W każdym
razie „jesteśmy zobowiązani do unikania lub przynajmniej ograniczenia do
minimum bezpośrednich aktów agresji przeciwko życiu” (123).
========
OZE-sroze.
6.
George Clooney w poruszającym przemówieniu z okazji wręczenia Złotego Lwa w
Wenecji potępia „autorytarnych przywódców” i „ludzi, którzy sieją strach”: „Oni
nigdy nie są bohaterami historii”
https://variety.com/2026/film/festivals/george-clooney-calls-out-authoritarians-venice-golden-lion-speech-1236845843/
George Clooney wygłosił w środę wieczorem na Festiwalu Filmowym w Wenecji
poruszające przemówienie na temat siły sztuki w czasach politycznych zawirowań,
mówiąc: „Historie zawsze są niebezpieczne dla ludzi, którzy żyją w strachu”. …
„Nikt nie śmieje się w innym języku. Nikt nie płacze w innym języku. Rodzice
martwią się tak samo. Dzieci marzą tak samo. Miłość wygląda zadziwiająco
podobnie, jeśli chodzi o język, co sprawia, że trudno uwierzyć, że jesteśmy tak
różni, jak nam się ciągle wmawia. Żyjemy w czasach, w których ludzie u władzy,
ci z największymi pieniędzmi, mówią nam, żebyśmy się siebie nawzajem bali” –
powiedział George na scenie. „Ale my wiemy lepiej, prawda? Bo historia nas
czegoś uczy”.
Kontynuował: „Pierwszymi osobami, które autorytarni przywódcy próbują uciszyć,
nie są politycy. To dziennikarze, którzy zadają pytania, artyści, którzy
odmawiają prostych odpowiedzi, filmowcy, pisarze, aktorzy i muzycy, którzy
upierają się, że ktoś, kogo nigdy nie spotkaliście, zasługuje na waszą
empatię”.
Clooney stwierdził, że „historie zawsze są niebezpieczne dla ludzi, którzy żyją
w strachu” i „ludzie, którzy boją się książek, muzyki i opowieści, nigdy nie są
bohaterami historii”.
Dodał: „Tak, filmy nie powstrzymują wojen, nie obniżają inflacji, nie ustawiają
wyborów. Ale robią coś niezwykłego. Przypominają nam, że obcy nigdy nie jest
obcy i że może być bohaterem czyjejś historii. I jeśli nadal będziemy potrafili
siedzieć razem w ciemności i troszczyć się o ludzi, których nigdy nie
spotkaliśmy, myślę, że wszystko będzie dobrze”.
Następnie Clooney podziękował swoim przyjaciołom i żonie Amal Clooney, która
promieniała na widowni. „Brakuje mi słów, by opisać, jak bardzo kocham moją
żonę i jak dumny jestem z niej i z naszych dwójki dzieci” – powiedział.
8.
Litwo, ojczyzno moja...
A w ogóle to oni umieją czytać? Nie wyglądają.
9.
Neapol, „Napraw natychmiast mój skuter” i strzela do mechanika, nagranie ataku
w warsztacie.
https://napoli.repubblica.it/cronaca/2026/09/04/video/napoli_riparami_subito_lo_scooter_e_spara_al_meccanico_il_video_dellaggressione_in_officina-425565652/?ref=RHLM-BG-P8-S1-T1-fattidelgiorno8
Oto nagranie z ataku, który miał miejsce w warsztacie naprawczym w Neapolu przy
Via Salvator Rosa 2 września. Mężczyzna wpada z bronią w ręku i strzela, raniąc
52-letniego mechanika w stopę. Wszystko dlatego, że chciał natychmiast naprawić
swój skuter. „Nie potrafię wyjaśnić, jak do tego doszło” – mówi ofiara.
Podejrzany sam się zgłosił i za pośrednictwem swojego prawnika zapewnia, że
żałuje”. Aresztowanie zostanie potwierdzone w najbliższych godzinach.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń