DRUGI OBIEG
Piątek, 4 września 2026
1.
Ufff…
No tak: Z każdą kolejną wizytą w drugiej ojczyźnie D.O. coraz bardziej go
drażni wszechobecny syf, bylejakość budynków, wyboistość dróg i autostrad.
Wieczorem po przyjeździe znów uderzyło to D.O. bardzo boleśnie, tak, że nie
potrafił zapanować nad swoją irytacją.
Ale w czwartek rano, po przebudzeniu, poszło państwo D.O.stwo do baru
naprzeciwko, tam wdało się w sympatyczną, żartobliwą rozmowę z pierwszy raz
widzianymi barmanami i barmankami, wypiło cappuccino, zjadło cornetto (które tu
nazywa się z francuska „brioche”; w przeciwieństwie do Piemontu, gdzie jest po
prostu „croissantem”), no i…
Kurczę, cóż więcej potrzeba do szczęścia? Pewnie całej reszty: błękitnego
nieba, 30 stopni, ale z orzeźwiającym wiatrem od morza i zapachów, jakich w
północnej Europie nie uświadczysz.
Potem zakupy (bo wizz jest bardzo rygorystyczny w kwestii wielkości i wagi
podręcznego bagażu, a opłata za nadanie prawdziwej walizki, o wiele wyższa od
ceny biletu, może zrujnować niejedną familię) i spacer nadmorskim deptakiem.
Kawusia, żonine pływanie w basenie (dla D.O. woda za zimna; da szansę morzu,
podobno ma powyżej 30 stopni C), no a potem…
No tak, czy D.O. mógł zamówić na obiad coś innego?
Oczywiście, że zamówił spaghetti alle vongole (te prawdziwe, czyli veraci,
malutkie). Ale zrobił to ostatni raz, bo zapomniał, że jest jednoręki, a jedną
ręką nie da się odczepiać małż od muszelek, więc kiedy wybrał ich połowę,
kluski były już zimne…
D.O. zrozumiał decyzję swego Syna, gdy opuścił świetne warunki pracy i
mieszkania w Niemczech i po kilkunastu latach powrócił do Rzymu, wbrew
błaganiom rodziców. Bo tu naprawdę jest syf dookoła, ale jedno cappuccino,
jedne spaghetti, jedna przyjacielska rozmowa z dopiero co poznanym barmanem i
już po tobie, już jesteś stracony dla świata, już przestajesz myśleć
racjonalnie, porównywać, analizować za i przeciw, już chciałbyś, żeby ta chwila
trwała wiecznie.
A tymczasem był 3 września, plaże nadal zapełnione, ale najbardziej turystyczne
wypoczynkowisko we Włoszech uznaje, że jest już po sezonie, bary i sklepiki już
są zamknięte lub właśnie się zamykają. Niewzruszenie trwają jednak na
posterunkach niezwykle różnokolorowi i różnorodni Azjaci, czy to właściciele,
czy tylko pracownicy sklepików z chińską tandetą. D.O. uwielbia taki pełen
egzotyki świat, uwielbia cudzoziemców, szwargoczących w lokalnym, włoskim
dialekcie, przyjaźnie witani każdego ranka przez miejscowych Włochów.
Trochę się państwo D.O.stwo będzie w tym wszystkim pławić, pewnie nie raz ich
coś zirytuje, jak skandalicznie wyboiste chodniki (tam gdzie sa, bo w
większości przecznic piesi muszą walczyć o asfalt z samochodami)ale potem będą
za tym tęsknić i będą jak stare wilki wyć z owej tęsknoty do księżyca.
Tymczasem państwo D.O.stwo mają dość prosty plan na swoje wakacje: byczyć się,
byczyć bezwstydnie.
Ta spuma di caffè marzyła się D.O. od dawna. Nie dziwota, że uśmiech zakwitł mu
na ustach.
Pod parasolami jeszcze tłoczno.
Nasza plaża z rosyjską flagą.
Po co kupować granaty, jak można sobie sięgnąć ręką i sobie zerwać?
Tego nie mogło zabraknąć na panad.o.wym stole
--------
W Rzymie obudziła się rekordowa pan premier Giorgia Meloni. Rekordowa, bo już
długo utrzymuje się w fotelu pana premier. (D.O. nic nie poradzi, że ona każe
się tak nazywać), a obudziła się po to, by powiedzieć, że nie wie, od kogo
lider partii faszystowskiej Roberto Vannacci, były generał armii włoskiej,
bierze rozkazy. Vannacci, wyrzucony a armii za głoszenie idei faszystowskich,
najpierw wstąpił do partii Salviniego, którą bez powodzenia usiłował zawładnąć,
a potem z niej wystąpił, by założyć ugrupowanie pod nazwą „Przyszłość
narodowa”. I z miesiąca na miesiąc jego notowania rosną. Ma już więcej sympatyków
niż Forza Italia i goni Ruch 5 Gwiazd. Na początku pani Meloni myślała, że ten
Vannacci może odwrócić od niej uwagę, uznać, że jej idee są umiarkowane, ale
zrobiło się gorąco, bo może być bardzo trudno zmontować ponownie prawicową
koalicję bez udziału „Futuro nazionale”. No i teraz napuściła na Vannacciego
prokuraturę, żeby sprawdziła, czy on przypadkiem nie odbudowuje partii
faszystowskiej, co jest zabronione przez konstytucję i kodeks karny. To, że
sama ją odbudowała nikogo już nie interesuje. No i na prawo i lewo, ona i
Antonio Tajani, głupek, który zastąpił zmarłego Berlusconiego na czele Forza
Italia (Tajani był kiedyś przewodniczącym PE, choć jest eurosceptykiem) dają do
zrozumienia, że Vannacci jest koniem trojańskim Moskwy we Włoszech i że Rosja
chce z jego pomocą rozwalić ostatecznie system demokratyczny we Włoszech.
To wszystko po artykule w Financial Timesie.
Kiedy latem tego roku ceny benzyny we Włoszech osiągnęły najwyższy poziom od
trzech lat, skrajnie prawicowy działacz Roberto Vannacci przerwał wakacje na
plaży, aby zrzucić winę na Ukrainę.
Były attaché wojskowy Włoch w Moskwie, z gołym torsem i wisiorkiem w kształcie
podwójnego topora, kojarzonym z neofaszystowskim ruchem Ordine Nuovo,
argumentował, że ukraińskie ataki dronów na rosyjskie rafinerie ropy naftowej
spowodowały „gwałtowny wzrost cen paliw”.
Jego rozwiązanie: „Przestańcie dawać Ukrainie broń i pieniądze” – powiedział
Vannacci w filmie opublikowanym w mediach społecznościowych, w którym nie
wspomniano o wojnie z Iranem ani jej wpływie na ceny ropy. „Musimy po prostu
mieć odwagę – której wielu brakuje”.
Atak Vannacciego otworzył nowy front przeciwko premier Giorgii Meloni,
bezpośrednio kwestionując jej zdecydowanie proukraińską politykę zagraniczną w
kategoriach uderzająco podobnych do tych stosowanych przez Moskwę.
Jego sprzyjające Kremlowi hasła — w tym wezwanie do wznowienia działalności
gospodarczej i handlu z Rosją — grożą skomplikowaniem kampanii reelekcyjnej
Meloniego, ponieważ odwołują się do głęboko zakorzenionych we Włoszech nurtów
pacyfizmu, niezadowolenia gospodarczego i sympatii do Moskwy.
„Bez Vannacciego postawiłbym całkiem bezpiecznie na reelekcję Meloni” –
powiedział Giovanni Orsina, kierownik katedry nauk politycznych na
Uniwersytecie Luiss w Rzymie. „Z Vannaccim jest to o wiele bardziej
skomplikowane i trudniejsze do przewidzenia”.
Letnie sondaże wykazały, że nowa partia Vannacciego, Futuro Nazionale —
utworzona w tym roku po tym, jak zerwał ze skrajnie prawicową Ligą wicepremiera
Matteo Salviniego — może pochwalić się poparciem na poziomie 7,6 proc.
wyborców, którzy wcześniej popierali prawicową koalicję Meloni.
Niektórzy analitycy podejrzewają, że za sukcesem Vannacciego stoją wpływy
Rosji, zwłaszcza po tym, jak Meloni zmusiła Salviniego – niegdyś żarliwego
wielbiciela samego Władimira Putina – do poparcia jej decyzji dla Kijowa.
„Mamy podejrzenia, że jest to projekt rosyjski” – powiedziała Nona Mikhelidze,
pracownica naukowa rzymskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
W niedawnej analizie Europejska Rada Stosunków Zagranicznych nazwała
Vannacciego „koniem trojańskim rosyjskich wpływów we Włoszech”. Think tank
ostrzegł, że gdyby poparł koalicję Meloni, mogłoby to „zniszczyć zbiorowy
konsensus UE w sprawie bezpieczeństwa”.
„Rzym pod wpływem Vannacciego aktywnie blokowałby inicjatywy obronne UE,
wetowałby sankcje i ujawniał poufne informacje dotyczące koordynacji działań w
zakresie bezpieczeństwa” – stwierdziła ECFR. …
Vannacci nie odpowiedział na prośby o komentarz w sprawie jego domniemanych
powiązań z Rosją.
Rzecznik partii Futuro Nazionale Vannacciego stwierdził, że stanowisko partii w
sprawie Rosji jest „bardzo jasne” i że popiera ona „pokój na Ukrainie”, a nie
„bezsensowną wojnę”.
W opublikowanym niedawno manifeście politycznym partia podkreśla „znaczenie
ponownego otwarcia kanałów komunikacyjnych z Federacją Rosyjską” w celu
obniżenia kosztów energii dla Włochów.
Partia twierdzi również, że Włochy powinny ponownie ocenić wszystkie swoje
zobowiązania wynikające z traktatów międzynarodowych, w tym potencjalne
wycofanie się z NATO. „Żaden temat ani żadna opcja nie powinny być traktowane
jako polityczne tabu” – argumentuje partia. (…)
--------
Innymi słowy, we Włoszech otwarto sezon polowań na rosyjskich agentów.
Kompletnie bez sensu.
Jeżeli rzeczywiście chcecie złapać i wyeliminować z życia publicznego agentów
Rosji, to wystarczy jeden telefon do D.O. i D.O. poda wszystkim zainteresowanym
nazwiska. Poza tak oczywistym rosyjskim agentem jak Vannacci i tłumem wysokich
rangą oficerów włoskiej armii z jego partii - wielbicieli Putina, jest to rzecz
jasna Matteo Salvini, b. minister i b. wicepremier oraz były „lewicowy” premier
Giuseppe Conte: ci dwaj i ich partie – Liga i Ruch 5 Gwiazd systematycznie
głosują przeciwko jakiejkolwiek pomocy dla Ukrainy, Salvini przechadzał się po
placu Czerwonym w koszulce wysławiającej Putina i drugie, z żądaniem zniesienia
sankcji na Rosję, a Conte zaprosił na początku pandemii paruset rosyjskich
szpiegów, przebranych za lekarzy i pielęgniarki, by pomagali zwalczać covid, a szpiedzy
covidu nie zwalczali, tylko wykradli z Istituto Spallanzani wszystko na temat
odkrytego tam wirusa covidu i formułę na szczepionkę. W ostatniej chwili jakiś
patriota zmienił coś w końcówce formuły szczepionki, dlatego jej rosyjska kopia,
osławiony sputnik V nie do końca się sprawdził.
Co na te oskarżenia Vannacci? Nie uwierzycie. Nagrał filmik, w którym mówi, że
„tyle się pisze, że Rosja chce wpłynąć na włoskie wybory, a nikt nie pisze o
już trwającym wpływie na włoskie wybory ze strony Financial Timesa i całej
międzynarodowej finansjery”.
No bo wiadomo: międzynarodowa finansjera zawsze popierała międzynarodową
lewicę.
Salvini się odcina, a Conte apeluje, żeby nie popadać w paranoję. No, bo jak
ich zdemaskują, to będzie niemiło! I rząd pani Meloni może upaść!
Tymczasem gazety donoszą, że rosyjski turysta utonął w Jeziorze Como, a na
nadmorskim deptaku i w okolicznych knajpach D.O. widział innych włoskich
turystów pod napisami, w których knajpiarze oznajmiają, że tu rosyjscy turyści
są mile widziani i że w związku z tym wśród personelu są osoby, mówiące po
rosyjsku.
To zupełna nowość we włoskich mediach: oskarżenia o wysługiwanie się Rosji. Do
tej pory tego nie zauważyli.
Komentarze
Prześlij komentarz