DRUGI OBIEG
Sobota, 5 września 2026
1.
- Młode polskie sprzedawczynie powinny być przysyłane na praktykę do Włoch;
nich się uczą, jak należy traktować klienta – Żona D.O. jak coś powie, to z
głębokim sensem.
Rzeczywiście, gdziekolwiek zajdziemy, jesteśmy traktowani tak uprzejmie, że
chciałoby się powiedzieć po przyjacielsku. Zawsze jakiś barman czy barmanka
zagada, roześmieje, perfekcyjnie obskoczy, starając się o jak najlepsze nasze
samopoczucie. I ono robi się rzeczywiście dobre: tylu miłych słów, ile
usłyszeliśmy w ciągu dwóch dni w naszym kurorcie, w Polsce nie usłyszymy przez
rok. Może to i niekoniecznie szczere, może robią to dla dobra interesu, ale nam
jest z tym bardzo dobrze i miło.
2.
Żona D.O. lubi rytuały. W domu są one świętą codziennością i raczej w tym się nic nie zmienia. Raz na kilka lat odkocha się może w jakimś owocu czy inne potrawie, zastąpi ją inną i na kilka lat D.O. wie, jak jej dogodzić, co jej kupić, kiedy można gadać, a kiedy lepiej milczeć.
Podczas wyjazdu domowe rytuały oczywiście w większości pryskają, ale natychmiast zastępowane są przez nowe, wyjazdowe. Np. tutaj, około południa, niech się pali, niech wali, Żona wchodzi do basenu na dachu, do zaskakująco zimnej wody i przez kilka minut pływa. Wczoraj D.O. przywdział kąpielowe gacie z zamiarem pójścia w jej ślady, ale nic z tego: zszedł jeden stopień po drabince, ale zrezygnował z tej rozrywki, uznając, że jeśli nie dostanie apopleksji, to przynajmniej odmrozi sobie kolana, a kolana się bardzo w życiu przydają. Poszedł więc do sąsiedniego, wielkiego whirpoola, gdzie – psiakość!! – woda też była zimna, ale nie aż tak, jak w basenie. Wśród głośnych jęków i cichych złorzeczeń wlazł w zimną kipiel i wytrzymał do końca cyklu bąbelkowania czyli 7 minut. Potem jeszcze 10 minut na leżaku do obeschnięcia, D.O. w cieniu, Żona w słoneczku i z gimnastyką, zaleconą jej przez panią Beatę, naszą ulubioną fizjoterapeutkę.
3.
No i była już pora na rytualny obiad. D.O. wymógł na Żonie, że pójdziemy do knajpy, słynącej (tak przynajmniej mówili nam w recepcji) z dobrych ryb.
Ale nigdy do niej nie doszliśmy, bo po drodze para wyjątkowo zręcznych złodziei ukradła D.O. portfel.
Jakiś gość, wyglądający na pijanego clocharda, zastąpił D.O. drogę; wymachiwał butelkami po piwie, przestawiając je na skrzynce elektrycznej i niebezpiecznie się do D.O. zbliżając, jego przyzwoicie ubrany wspólnik też udawał, że nie może z winy clocharda przejść. Trwało do dwie – trzy sekundy, clochard się wreszcie usunął, a w minutę później D.O. patrzy, a jego przewieszony na skos przez ramię i niesiony niemal pod brodą piterek ma rozpięty zamek błyskawiczny. Patrzy, a w środku nie ma portfela. A w portfelu karta kredytowa, karta debetowa, kilkaset złotych i kilka rachunków, w tym jeden na 2.5 tysiąca euro depozytu za wypożyczony samochód.
Natychmiast wracamy, portfela, clocharda i jego wspólnika ani śladu.
No to blokujemy karty.
W naszym residence tłumaczą nam, jak dojść na posterunek karabinierów, więc idziemy i spędzamy tam upojne popołudnie.
Ach, gdyby wszyscy karabinierzy i policjanci byli tak mili i uprzejmi, jak ci z komisariatu w Miramare!
Młoda dziewczyna w mundurze daje popisową lekcję wszystkim mundurowym świata, jak należy obsługiwać ofiary złodziei. Gadamy, żartujemy, śmiejemy się, ona przekomarza się czasem z rówieśnikiem przy sąsiednim biurku, on jej się odgryza (wszystko z uprzejmą, widoczną sympatią), D.O. mu radzi, żeby uważał, bo dziewczyna jest uzbrojona… No sama radość. I nawet przykrość z powodu straconego portfela i niedogodności znalezienia się za granicą bez kart kredytowych nie wydaje się już tak przykra.
- Ludzie przynoszą do was czasem wyrzucone przez złodziei portfele? – pyta D.O.
- O tak, mamy dużą kolekcję. Nie dalej, jak wczoraj, ojciec z synem, wzburzeni i zrozpaczeni przyszli zeznać, że ich okradziono z portfeli na plaży, a tam nie tylko pieniądze i karty, ale i dokumenty. I w chwilę potem przyszło dwóch młodych chłopaków, którzy znaleźli te portfele, bez pieniędzy, ale z dokumentami. Złodzieje je porzucili. Więc i dla pana jest nadzieja.
Na pożegnanie, wraz z pracowicie wypisywanym papierem o całym zajściu mówi „pan to umie być dobrym mężem od 57 lat”. D.O. odpowiada: „da mi pani to na piśmie”? i wśród śmiechu, rozstajemy się.
3.
No, ale wygląda na to, że do codziennych rytuałów żony, śniadania z cappuccino i cornetto, pardon, z brioche, długiego spaceru i kąpieli w basenie, nie dojdą, wbrew oczekiwaniom D.O., kąpiele morskie. Jesteśmy 200 metrów od morza, według reklam naszego residence. D.O. powiedziałby, że bardziej 300 niż 200 i to nie do morza, tylko do nadmorskiego deptaku, a potem jeszcze 200 metrów plaży i dopiero morze. D.O. za łażeniem po piasku nie przepada, nie lubi płacić za prawo do leżaka i parasola, nie przepada też za damą kąpielą w solance i to nieprzezroczystej, bo zbełtanej z przybrzeżnym mułem. Ale pociąga go ponoć rekordowo wysoka temperatura morskiej przy brzegu wody, ponoć nawet 34 stopnie, czyli jakieś 13 więcej niż woda w zimnym whirpoolu na dachu residence’u. A tu wygląda na to, że nic z tego, bo żona musiałaby iść w tenisówkach, bo klapki za słabe na taką wyprawę, więc potem trzeba wysypywać z nich piasek, potem przed powrotem starannie wyczyścić stopy z piasku, a to, jak wiadomo, jest prawie niemożliwe. I do tego diabli wiedzą, ile sobie zaśpiewają za leżak i parasol, trzeba liczyć co najmniej 20 euro za osobę.
Na deptaku w Miramare, tak się nazywa dzielnica tej stolicy prowincji
4.
UE rozważa ograniczenie rosyjskich wiz i tankowców po ataku dronów
https://www.bloomberg.com/news/articles/2026-09-03/eu-looks-to-curtail-russian-visas-and-tankers-after-drone-attack
Unia Europejska poszukuje nowych sposobów ograniczenia podróży Rosjan i zatrzymania nielegalnych tankowców po tym, jak Niemcy oskarżyły Moskwę o nieudany atak dronów na lokalne lotnisko.
Według osób zaznajomionych ze sprawą, które anonimowo opisały przebieg prywatnych rozmów, wysłannicy UE spotkają się w nadchodzących tygodniach, aby omówić potencjalne propozycje. Konkretne propozycje obejmują ograniczenie wiz turystycznych, ograniczenie swobody przemieszczania się rosyjskich dyplomatów oraz nałożenie sankcji na większą liczbę statków floty cieni, które nielegalnie przewożą rosyjską ropę.
========
D.O. słyszy o niewydawaniu wiz turystycznych Rosjanom przynajmniej od końca lutego 2022, to bardzo irytujące, bo tu Rosjan nadal niemało.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń