DRUGI OBIEG
Wtorek,15 września 2026


1.
Ufff… Diabelnie męczące jest to wypoczywanie!
Codziennie jakieś długie spacery i z tego wszystkiego w niedzielę D.O. się wykopyrtnął na schodach, bo go nogi nie utrzymały.
No i Przyjaciele. To duża przyjemność mieć do kogo gębę otworzyć, no ale…
Tak to łazimy po knajpach tylko na obiady, a śniadania i kolacje w numerze. Tylko na drugie śniadanie państwo D.O.stwo mknie do zaprzyjaźnionego już baru na sakramentalne cappuccino i cornetto, pardon, brioche. A z Przyjaciółmi trzeba również na kolację, a co posiłek, to zamach na życie i zdrowie odpoczywających państwa D.O.stwa.
Głównie dlatego, że smacznie i że na co dzień tego nie mają, a przez dwa lata abstynencji zdążyli okrutnie zatęsknić za włoskimi pysznościami. A jako że ciało jest słabe i nie potrafi się oprzeć, no to D.O. wcina i grubieje w oczach. A co gorsza w brzuchu. No i koło się zamyka, bo jak się człowiek obje, to potem sumienie każe łazić, a jak się człowiek nałazi, to nie dość, że jest zmęczony, to mu jeszcze apetyt się zaostrza.
Żeby nie być gołosłownym: W sobotę wieczorem, w plażowej knajpie D.O. podali gargantuicznych rozmiarów doradę i to nie hodowlaną, ale świeżo wyciągniętą z morza. Bum! Brzuch jak balon, choć dorada z rusztu tłustą rybą nie jest.
W niedzielę na obiad – ośmiornica z rusztu z pieczonym kartoflem. Na kolację D.O. chciał dietetycznie i zamówił melona z szynką parmeńską (a włoskie melony są soczyste i aromatyczne, nie te przypominające w smaku niedojrzałe ogórki, jakie sprzedają w Polsce), ale Przyjaciółka poprosiła, żeby pomóc jej dojeść pizzę (bardzo dobrą!), a Przyjaciel frytki, które jakimś cudem znalazły się w sałatce morskiej. W poniedziałek, na strzemiennego, poszliśmy wreszcie do Zodiaku, który okazał się świetną, wielką i zatłoczoną knajpą z przepysznym żarciem. Znów rybka, tym razem ludzkich rozmiarów, ośmiorniczka z ziemniakami, sałata zielona a na deser profitterol. D.O. nie pamięta, kiedy ostatnio tak się obżarł.
Koszmar! To powinno być karane!


2.
No i mamy połowę września a to oznacza, że zamykają się do czerwca wszystkie bary na plażach, połowa knajp już pod kłódkami, hotele frenetycznie czyszczą swe zamknięte podwoje, żeby łatwiej było w czerwcu przyjąć kolejną lawinę gości.
Rimini nagle posmutniało, plaże wyłysiały, chociaż chętnych do smażenia się na 27-stopniowym słoneczku nadal sporo.
Żona D.O. powinna dostać jakiś ważny medal – ja wiem? Bałwana Morskiego? - bo choć, jako się rzekło, jest chłodno, bo zaledwie 27 stopni, to dziarsko włazi do lodowatej wody w basenie i wypełnia plan minimum, na oko 10 basenów tam i 10 z powrotem.
Właśnie wróciła z przepływki, zmarznięta, ale podbudowana, bo po niej przyszło dwóch młodzieńców, zanurzyli w basenie stopy i do jej odejścia stali na brzegu i narzekali, jakaż ta woda zimna. Wypisz, wymaluj D.O.!
Zaraz trzeba się będzie zbierać, ale D.O. nie chce! Nie chce jesieni, nie chce zimna, nie chce chmurzysk ani słoty!
Kwestia przynależności!


3.

Trzech reporterów infiltruje tanich agentów Kremla: „Sabotaż za 150 euro”.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/09/14/news/germania_reporter_si_infiltrano_rete_spie_low-cost_cremlino_sabotaggi_per_150_euro-425583259/?ref=RHLF-BG-P9-S3-T1-PP
Grosze płacili za wstąpienie do CDU – uważanej za „partię najbardziej szkodliwą dla Rosji” – i przekazywanie Kremlowi wewnętrznych dokumentów. Albo za odbieranie tajemniczych paczek, albo za wstąpienie do dużej organizacji pozarządowej, która chroni rosyjskich dysydentów i ofiary zbrodni wojennych, wykradając ich adresy. Albo za fotografowanie dronów i pocisków na najważniejszych niemieckich targach zbrojeniowych ILA, i zdobywanie nazwisk i adresów moskiewskich biznesmenów. Albo nawet za działanie jako influencerzy w propagandzie prorosyjskiej.
W ciągu roku życia pełnego niebezpieczeństw, dwójka dziennikarzy śledczych, Angelique Geray, znana już z infiltracji i rozbicia neonazistowskiej organizacji terrorystycznej, oraz Siergiej Maier, zajrzeli pod przykrywką do rosyjskich siatek rekrutujących agentów jednorazowego użytku w Europie. Wraz z innym dziennikarzem śledczym, Markusem Frenzlem, ujawnili w niezwykłym filmie dokumentalnym, jak działają tani szpiedzy zwerbowani przez Władimira Putina w Europie, a zwłaszcza w Niemczech.
Często ci ludzie są zatrudniani za 150 euro za „misję”, opłacani w bitcoinach. Rezultatem jest zabójczy obraz łatwości, z jaką Kreml przygotowuje hybrydowe ataki nękające kontynent, takie jak ten na lotnisku w Lipsku w zeszłym roku, powtórzony z użyciem dronów nieco ponad miesiąc temu. Film ujawnia, że Putin manewruje swoimi „pożytecznymi idiotami”, jak pogardliwie nazywają ich rosyjscy oficerowie wywiadu, nawet we Włoszech – o czym wspomina się kilkakrotnie – i we Francji. „Agenci Putina do jednorazowego użytku. Tani kaci” wyemitowano wczoraj wieczorem na kanale RTL. I tam już jest dowód: Angelique Geray podjęła ogromne ryzyko, w pewnym momencie jej przykrywka została wykryta, a ona sama otrzymała druzgocące groźby śmierci od swoich „pracodawców” w Moskwie.
Ale jak działa rekrutacja? Pewnego dnia dwudziestodziewięcioletni dziennikarz przechwycił wiadomość na prorosyjskim kanale Telegramu o treści: „Przyjaciele! Potrzebujemy wolontariuszy w Niemczech, Francji i Włoszech. Płacimy”. Zarówno Andżelika, jak i Siergiej odpowiedzieli, używając fałszywych nazwisk. Anonimowy respondent zapytał następnie, czy byliby gotowi podjąć się prostych, czy bardziej złożonych zadań. Z biegiem miesięcy odkryli, że mniej skomplikowane zadania to robienie zdjęć, kupowanie kart SIM do telefonów czy odbieranie paczek. Bardziej kompromitujące: analiza infrastruktury krytycznej, przygotowywanie poważnych aktów sabotażu. Podczas jednej z takich akcji Siergiej został na przykład poproszony o aplikowanie do ETPC, dużej organizacji pozarządowej, która zebrała ważne materiały do procesów przeciwko Baszarowi Assadowi, a teraz do wojny na Ukrainie i utrzymuje kontakt z wieloma ofiarami rosyjskich zbrodni wojennych. Zadanie Siergieja: wysłać wniosek do ETPC z załącznikiem zawierającym rosyjskie złośliwe oprogramowanie, które miałoby wydobyć z komputerów organizacji pozarządowej nazwiska i adresy ofiar.
Kolejnym ciekawym momentem jest moment, gdy Gueray tworzy na TikToku profil prorosyjskiej influencerki i zaczyna publikować filmy, na których śpiewa piosenki i szerzy prokremlowskie poglądy. Najpierw, niczym w społeczności botów, dziennikarka zostaje prywatnie zaproszona do kopiowania i wklejania treści innych podobnych użytkowników. Jednak po pewnym czasie kontaktuje się z nią prywatnie znany aktywista Putina mieszkający w Zagłębiu Ruhry, Jovica Jovic . Jest on również znany z prowadzenia kampanii w Dinslaken na rzecz partii Sahry Wagenknecht, czerwono-brunatnej polityczki, która mogłaby sprzymierzyć się z AfD i doprowadzić ją do rządu w Saksonii-Anhalt. Jovic składa jej komplementy i chce się z nią spotkać w Düsseldorfie. Ona potajemnie wszystko nagrywa, nawet gdy on daje jej jasno do zrozumienia, że niektóre kampanie dezinformacyjne, które zorganizował podczas ostatnich niemieckich kampanii wyborczych, są bezpośrednio zlecone przez rosyjski wywiad.
Trzem dziennikarzom RTL udało się również przeprowadzić wywiad z Aleksandrem Suranovasem. Jest on sądzony na Litwie za przygotowanie i wysłanie paczki, która zapaliła się na lotnisku w Lipsku w lipcu 2025 roku: atak zaplanowany przez Moskwę, który nie powiódł się tylko dlatego, że samolot odleciał z opóźnieniem, a paczka zapaliła się jeszcze na pasie startowym. Rosjanie zapłacili „jednorazowemu” agentowi 150 euro za tę misję. Grozi mu teraz wieloletnie więzienie.


4.

Tło
Salvini i jego powiązania z Moskwą, spotkania z firmami: „Zamykanie kanałów jest głupotą”.

Wyzwanie Contego dla Partii Demokratycznej: broń dla Kijowa znika z programu Ruchu Pięciu Gwiazd.


5.

Koniec oszczędności pandemicznych. Papież Leon znosi ograniczenia dotyczące wynagrodzeń przełożonych watykańskich.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/09/14/news/fine_dell_austerity_da_pandemia_papa_leone_cancella_la_stretta_agli_stipendi_vaticani_dei_superiori-425584044/?ref=RHLF-BG-P1-S1-T1-s257s
Papież Leon XIV odwołał „środki ograniczające wzrost płac”, które papież Franciszek wprowadził w 2021 r. w celu rozwiązania problemu deficytu strukturalnego, a dokładniej spadku dochodów spowodowanego pandemią COVID-19, poprzez unikanie zwolnień.

Upadek Muzeów Watykańskich
W motu proprio opublikowanym przez Watykan, urodzony w Chicago papież dekretem orzekł, że środki, „które były również niezbędne do stawienia czoła wyjątkowemu wyzwaniu pandemii”, „mogą teraz zostać przezwyciężone”. Budżet Watykanu został wówczas szczególnie dotknięty przedłużającym się zamknięciem Muzeów Watykańskich, które każdego roku, z ponad siedmioma milionami zwiedzających, przynoszą do papieskiej kasy około 150 milionów euro.

Restrykcje Bergoglio
Jorge Mario Bergoglio intensywnie pracował nad zmniejszeniem deficytu budżetowego Stolicy Apostolskiej, który w ostatnich latach strukturalnie narastał. Robert Francis Prevost zauważył poprawę sytuacji finansowej Watykanu, do tego stopnia, że ostatni budżet odnotował nadwyżkę. W tych kwestiach, obok obu papieży, uczestniczy Maximino Caballero Ledo, sekretarz ds. gospodarki, swoisty watykański minister finansów.

Istota dwuletniego zablokowania
23 marca 2021 roku papież Franciszek ogłosił motu proprio zatytułowane „Zrównoważona przyszłość”, obniżając pensje kardynałów (o 10%), przewodniczących dykasterii i sekretarzy (o 8%) oraz wszystkich czynnych zawodowo księży i zakonników (o 3%). Bergoglio nie obniżył pensji pracownikom świeckim, z wyjątkiem pracowników najwyższego szczebla (od pierwszego do trzeciego: w Watykanie obowiązuje 10 poziomów wynagrodzeń), których dwuletnie podwyżki związane ze stażem pracy zostały zablokowane. Środek ten wywołał duże niezadowolenie, a także liczne protesty Stowarzyszenia Świeckich Pracowników Watykańskich (ADLV). Audiencja z tym stowarzyszeniem pracowników planowana jest na najbliższe dni.

Środek niedziałający wstecz
Papież Leon XIII interweniuje teraz w tej sprawie, precyzując w swoim postanowieniu, że środek ten nie ma mocy wstecznej: to znaczy, że „skutki wywołane w okresie jego obowiązywania pozostają definitywnie zachowane, w tym skutki wynikające z zawieszenia naliczania dwuletnich dodatków za staż pracy (...), które pozostają definitywnie ustanowione”. Mówiąc bardziej ogólnie, papież wyraża przekonanie, że „instytucje Stolicy Apostolskiej i Państwa Watykańskiego będą nadal, za pomocą różnych instrumentów, realizować swoje zobowiązanie do zapewnienia stabilności gospodarczej”.

Złagodzenie stężenia
Papież przypomina, że już wcześniej częściowo złagodził system wynagrodzeń, ustanawiając 16 czerwca 2025 roku, że pracownicy Watykanu mają prawo do pięciu dni płatnego urlopu z okazji narodzin dziecka, a rodzice dzieci niepełnosprawnych do trzech dni urlopu miesięcznie. Po wyborze na Konklawe, Leon XIII przywrócił tradycję, przerwaną wraz z rezygnacją Benedykta XVI, wypłacania pracownikom Watykanu premii w wysokości 500 euro. Nowe przepisy, ogłoszone dzisiaj, weszły w życie 1 września.


6.

Leon XIV świętuje 71. urodziny w bibliotece Apostolica, wspominając swoją matkę, bibliotekarkę.
VIDEO: https://www.repubblica.it/cronaca/2026/09/14/video/compleanno_papa_leone_xiv_torta_auguri-425584467/
Papież Leon XIV obchodził w poniedziałek swoje 71. urodziny w Bibliotece Apostolskiej Watykanu, otwierając wystawę AQVA i spotykając się z pracownikami biblioteki i archiwum. „Wielu z was może nie wiedzieć, że moja mama była bibliotekarką, a dziś jestem tu, w dniu jej urodzin, aby was wszystkich pozdrowić” – powiedział papież, zanim przyjął życzenia i zdmuchnął świeczkę na torcie.


7.

Amerykańska agencja ochrony środowiska zamierza znieść limity zanieczyszczeń dla elektrowni
https://www.theguardian.com/us-news/live/2026/sep/14/donald-trump-mail-in-voting-supreme-court-blocked-ukraine-oil-diplomat-latest-news-updates#top-of-blog
Jak podają liczne źródła, Agencja Ochrony Środowiska (EPA) ma zamiar uchylić limity emisji dwutlenku węgla dla elektrowni opalanych węglem i gazem.
Według Bloomberg News, powołującego się na anonimowych urzędników znających sprawę, EPA planuje również zaproponować osobne przepisy uchylające federalne ustalenie, że gazy cieplarniane z elektrowni stanowią szczególne zagrożenie.
Nowe przepisy prawdopodobnie spotkają się z krytyką prawną ze strony organizacji ekologicznych. Jednak, jak zauważa „New York Times”, jeśli ustawa przetrwa te walki, może również uniemożliwić przyszłym administracjom regulowanie emisji gazów cieplarnianych z elektrowni.


8.

Trump odrzuca zabezpieczenia dotyczące sztucznej inteligencji, nazywając obawy „spiskiem”
https://eu.usatoday.com/story/news/politics/2026/09/14/trump-dismisses-ai-guardrails/91757116007/
Trump twierdzi, że istnieje „chory spisek” w związku z wezwaniami do wprowadzenia większej liczby zabezpieczeń dla firm zajmujących się sztuczną inteligencją
Donald Trump twierdzi, że istnieje „CHORNY spisek” przeciwko sztucznej inteligencji i centrom danych, w odpowiedzi na coraz głośniejsze żądania większej kontroli nad rozwojem AI.
„Jedyną kontrolą lub 'barierą ochronną', jakiej potrzebuje AI, jest SILNY I INTELIGENTNY (o wysokim IQ!) PREZYDENT, a USA mają go pod dostatkiem!” – napisał Trump na Truth Social, twierdząc, że administracja powstrzymała liderów firm zajmujących się AI przed „robieniem złych lub potencjalnie złych” rzeczy. Nie wskazał jednak żadnych konkretnych przykładów, jak ograniczył możliwe nadużycia lub nieprawidłowości w branży.
Prezydent powiedział w weekend, że wyścig zbrojeń w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI) ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego USA. „Kto wygra w dziedzinie AI, ten wygra” – powiedział dziennikarzom podczas wizyty w Irlandii. Trump skrytykował również Dario Amodei, prezesa Anthropic, który, jak już wcześniej wspominaliśmy, wezwał do spowolnienia rozwoju AI w celu zapewnienia bezpieczeństwa publicznego. Stało się to po tym, jak informatorzy firmy twierdzili, że technologia ta ma potencjał „zabić całą ludzkość” w ciągu dekady.
Trump oskarżył Amodei o to, że „teraz udaje »idealnego aniołka«” i stwierdził, że administracja ma „ogromną władzę KRYMINALNĄ i REGULACYJNĄ nad tymi firmami”.
Prezydent dodał:
„Istnieje CHORY spisek przeciwko sztucznej inteligencji i centrom danych, a jedynym krajem, który się z tego cieszy, są Chiny… Przewodzimy Chinom i wszystkim innym, i będziemy to robić nadal. Teoretycy spiskowi, zdrajcy, zdrajcy i przecieki, UWAGA”!


9.

Szef chińskiego wywiadu ostrzega, że sztuczna inteligencja stanowi zagrożenie dla rządów partii
Choć Pekin apeluje do Stanów Zjednoczonych, aby nie rozgłaszały zagrożeń związanych ze sztuczną inteligencją, szef chińskiego wywiadu przedstawia tę technologię jako zagrożenie dla bezpieczeństwa Partii Komunistycznej.
https://www.nytimes.com/2026/09/14/world/asia/china-ai-security-risks-anthropic.html
Szef chińskich służb wywiadowczych ostrzegł, że sztuczna inteligencja może stanowić bezpośrednie zagrożenie dla władzy Komunistycznej Partii Chin. Jest to jak dotąd najbardziej szczegółowy i szczegółowy opis tego, jak Pekin postrzega zagrożenia dla bezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą ta technologia.
Niezwykle bezpośrednia ocena Chen Yixina, szefa chińskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego, stoi w sprzeczności z ostrzeżeniami, które dominują w debacie na temat sztucznej inteligencji w Stanach Zjednoczonych, skupiającymi się na możliwości, że sztuczna inteligencja wymknie się spod ludzkiej kontroli lub zacznie stanowić zagrożenie dla samej ludzkości.
W artykule opublikowanym w niedzielę w państwowym magazynie „China Cyberspace” pan Chen wezwał do zwiększenia kontroli partii nad sztuczną inteligencją i ściślejszego nadzoru rządowego. Stwierdził, że jest to konieczne dla ochrony stabilności politycznej w kraju, obrony przed coraz bardziej wyrafinowanymi cyberatakami i kampaniami dezinformacyjnymi ze strony „wrogich sił” oraz do konkurowania militarnego z krajami takimi jak Stany Zjednoczone.
Pan Chen odniósł się konkretnie do amerykańskich firm technologicznych i ich modeli sztucznej inteligencji (AI) – takich jak Claude Mythos i GPT-5.5-Cyber jako przykładów nowych zagrożeń dla cyberbezpieczeństwa. Opisał również niebezpieczeństwo, jakie mogą stwarzać zagraniczne agencje wywiadowcze, które mogłyby wykorzystywać AI do „szpiegostwa na dużą skalę” i ataków na krytyczną infrastrukturę Chin.
Ostrzeżenie potężnej agencji bezpieczeństwa jasno dowodzi, że Chiny postrzegają zagraniczne modele sztucznej inteligencji jako aktywne zagrożenie dla swojego kraju, twierdzi Henry Gao, profesor prawa na Uniwersytecie Zarządzania w Singapurze. To w praktyce stawia czerwoną linię przed rozmowami między amerykańskimi i chińskimi urzędnikami na temat zagrożeń dla bezpieczeństwa sztucznej inteligencji, spodziewanymi przed spotkaniem prezydenta Trumpa z przywódcą Chin, Xi Jinpingiem, 24 września w Waszyngtonie.
„Pekin przystępuje do tych rozmów, traktując bezpieczeństwo sztucznej inteligencji nie jako wspólną misję humanitarną, ale z perspektywy antagonistycznej” – powiedział Gao. Daje to jasno do zrozumienia chińskim firmom technologicznym i zagranicznym rywalom, że „suwerenność danych i bezpieczeństwo polityczne nigdy nie zostaną zamienione na międzynarodowe porozumienia o bezpieczeństwie” – dodał.
Wypowiedzi pana Chena nie są pierwszym przypadkiem, gdy agencja bezpieczeństwa wypowiada się na temat zagrożeń związanych ze sztuczną inteligencją, ale są najbardziej kompleksowe i świadczą o rosnącym zaniepokojeniu Pekinu tą branżą. Szef bezpieczeństwa przedstawił kilka sposobów, w jakie sztuczna inteligencja może stanowić zagrożenie dla Chin:
Podważanie bezpieczeństwa Partii Komunistycznej. Najwyższym priorytetem rządu od dawna jest utrzymanie władzy partii rządzącej. Artykuł pana Chena ostrzega, że osoby kierujące się „ukrytymi motywami” mogą wykorzystać sztuczną inteligencję do generowania fałszywych filmów i nagrań audio, aby prowadzić „wojnę propagandową” przeciwko Chinom.
„Obawiają się między innymi, że np. deepfake chińskiego urzędnika, który powie coś, co w rzeczywistości nie zostało powiedziane, rozprzestrzeni się szybko i zdestabilizuje wszystko” – powiedział Kyle Chan, pracownik Brookings Institution, który bada chińską technologię i politykę przemysłową. „Ktoś uważa, że Xi Jinping wygłosił jakieś oświadczenie, którego w rzeczywistości nie wygłosił. To może siać chaos”.
Ataki na krytyczną infrastrukturę Chin. Pan Chen, szef wywiadu, napisał, że techniczne i finansowe bariery utrudniające przeprowadzanie cyberataków zostały drastycznie obniżone dzięki sztucznej inteligencji. Dodał, że stanowi to „poważne zagrożenie” dla chińskiej infrastruktury informacyjnej. W zeszłym tygodniu niewielki zespół badaczy z Kalifornii zademonstrował to ryzyko, ujawniając narzędzie hakerskie , które może przejąć kontrolę nad kontami milionów użytkowników WeChat, najpopularniejszej chińskiej aplikacji do przesyłania wiadomości.
Wycieki wrażliwych informacji. Chińscy użytkownicy korzystający z zagranicznych modeli mogą powodować wycieki danych na dużą skalę, zauważono w artykule. Anthropic, firma stojąca za Claude i innymi modelami sztucznej inteligencji, poinformowała w zeszłym tygodniu, że chiński startup Moonshot AI przekierowywał zapytania swoich użytkowników do Claude. Zapytania te obejmowały wrażliwe dane, w tym nagrania z monitoringu powiązane z chińskim wojskiem, a także informacje zastrzeżone od renomowanych chińskich firm technologicznych.
Zaostrzenie rywalizacji militarnej. Wykorzystanie sztucznej inteligencji przez armię amerykańską w wojnie amerykańsko-izraelskiej z Iranem było przykładem „fundamentalnej transformacji” sztuki wojennej – napisał Chen. Twierdzi, że ktokolwiek potrafi wykorzystać potencjał narzędzi takich jak algorytmy, aby osiągnąć precyzyjniejsze wykrywanie i namierzanie, „zyska inicjatywę na polu bitwy”.
Ostrzeżenie to potęguje rosnące obawy chińskich urzędników dotyczące zagrożeń związanych ze sztuczną inteligencją. Za rządów Xi, Chiny uznały sztuczną inteligencję za strategiczną technologię, kluczową dla rozwoju kraju i jego zdolności do konkurowania ze Stanami Zjednoczonymi. Jednocześnie urzędnicy zaczęli wydawać ostrzeżenia i nowe wytyczne dotyczące regulacji branży.
Wcześniejsze ostrzeżenia chińskich regulatorów koncentrowały się na konkretnych kwestiach, na przykład w lipcu Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych poinformowało o wykryciu zagrożenia bezpieczeństwa w niektórych wersjach narzędzia programistycznego Claude Code firmy Anthropic. Regulatorzy wielokrotnie ostrzegali również krajowych użytkowników przed zagrożeniami związanymi z asystentami AI, takimi jak OpenClaw.
„To teraz ostrzeżenie o znacznie szerszym zakresie, nie dotyczące konkretnego zagrożenia wynikającego z tego jednego modelu czy tej jednej luki, ale szerszej zmiany paradygmatu w sposobie, w jaki sztuczna inteligencja będzie tworzyć nowe ryzyko dla Chin” – powiedział pan Chan z Brookings.
„Chodzi o to, aby poważnie potraktować te nowe, potężne narzędzia i zdać sobie sprawę, że istnieje wiele luk w zabezpieczeniach, a Chiny muszą działać szybciej, a także wykorzystywać sztuczną inteligencję do łatania tych luk i obrony przed tymi nowymi, potężnymi cyberprzestępcami” – powiedział.
Podczas gdy szef chińskiego bezpieczeństwa wyrażał obawy kraju dotyczące sztucznej inteligencji, chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oskarżyło amerykańskie firmy o wyolbrzymianie zagrożeń, jakie niesie ze sobą ta technologia.
Stało się to w odpowiedzi na apele niektórych zachodnich dyrektorów firm zajmujących się sztuczną inteligencją, takich jak Dario Amodei, dyrektor generalny Anthropic, do Waszyngtonu o podjęcie zdecydowanych działań wobec chińskich firm.
W liście otwartym opublikowanym w weekend, pan Amodei stwierdził, że demokracje muszą utrzymać przewagę nad Chinami. Poparł ograniczenia w sprzedaży Chinom wydajnych chipów AI, a także inne środki mające na celu spowolnienie postępu Chin na tyle, by umocnić przewagę Ameryki.
Zapytany czy chiński przemysł sztucznej inteligencji stanowi zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, Guo Jiakun, rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, powiedział w poniedziałek, że takie „narracje o zagrożeniach” i „złośliwa konkurencja” jedynie utrudnią krajom współpracę w zakresie regulacji dotyczących sztucznej inteligencji
W niedzielnym artykule redakcyjnym, zarządzany przez Partię Komunistyczną „Global Times”, stwierdził, że Chiny odegrały kluczową rolę jako jeden z głównych światowych dostawców narzędzi AI. Wezwanie pana Amodeia do Stanów Zjednoczonych, by powstrzymały rozwój Chin, określono jako „nierealistyczne złudzenie”.

Lily Kuo jest korespondentką The Times w Chinach i mieszka w Tajpej.


10.

Wyciekłe zapytania dotyczące sztucznej inteligencji budzą obawy przed nowym wyścigiem broni biologicznej
Eksperci twierdzą, że obecne chatboty raczej nie pomogą samotnym graczom w wynalezieniu śmiertelnego patogenu. Jednak nowsze modele, wyszkolone w biologii, mogą wymagać silniejszych zabezpieczeń.
https://www.nytimes.com/2026/09/14/science/ai-bioweapons.html
Spośród narastających obaw dotyczących sztucznej inteligencji, jedno zagrożenie okazało się szczególnie alarmujące: możliwość wykorzystania sztucznej inteligencji do stworzenia nowej fali broni biologicznej.
W kwietniu eksperci ds. bezpieczeństwa biologicznego ostrzegali, że uzyskanie porad od chatbotów na temat zwiększenia zagrożenia ze strony patogenów jest niepokojąco łatwe. W czerwcu naukowcy i dyrektorzy ds. sztucznej inteligencji podpisali list otwarty wzywający do wprowadzenia nowych kontroli nad produkcją DNA, ponieważ sztuczna inteligencja może teraz przyspieszyć projektowanie toksyn i wirusów.
W sierpniu naukowcy poinformowali, że wykorzystali sztuczną inteligencję do stworzenia wirusów niespotykanych w naturze. W czwartek firma Anthropic ogłosiła, że zablokowała kilka prób wykorzystania swoich modeli przez osoby, które mogły próbować uzbroić patogeny.
Dario Amodei, dyrektor generalny Anthropic, w sobotę zaapelował o spowolnienie rozwoju sztucznej inteligencji i przedstawił zestaw propozycji mających na celu zapewnienie jej bezpieczeństwa.
Dr Amodei napisał, że rozsądnym rozwiązaniem byłoby zakazanie „używania sztucznej inteligencji do produkcji broni biologicznej lub zezwalania użytkownikom na takie działania”.
Te wydarzenia mogą sprawiać wrażenie, że źli aktorzy mogą teraz uwolnić na świecie nieznane dotąd plagi, a wszystko to dzięki sztucznej inteligencji
Jednak Drew Endy, biolog syntetyczny ze Stanford University i współautor raportu na temat bezpieczeństwa biologicznego opublikowanego w ubiegłym roku, stwierdził, że obecne chatboty, takie jak Claude z Anthropic, nie stanowią radykalnej zmiany w kwestii zagrożenia, jakie stanowi broń biologiczna.
„Jeśli chodzi o ogólny wpływ na nasze obecne ryzyko związane z bezpieczeństwem biologicznym, uważam, że jest on niewielki” – powiedział.
Dodał, że sytuacja ta może się zmienić, ponieważ naukowcy opracowują modele sztucznej inteligencji specjalizujące się w badaniach biologicznych.
Te modele potrafią już generować genomy dla żywych wirusów, których nie ma w naturze. Można sobie wyobrazić, że modele te będą mogły w przyszłości wykorzystać te nowe genomy do tworzenia nowych broni.
Bronią biologiczną może być wirus lub inny patogen, taki jak bakterie lub grzyby, przeznaczony do użycia przeciwko armiom lub ludności cywilnej. Może też przybierać formę toksyn wytwarzanych przez organizmy, takich jak botulina z bakterii lub rycyna z rącznika pospolitego.
(Broń biologiczna różni się od broni chemicznej, takiej jak gaz bojowy, który naukowcy syntetyzują w laboratoriach.)
Już w średniowieczu armie próbowały używać chorób jako broni. W 1346 roku Mongołowie ładowali ciała zmarłych na dżumę dymieniczą na katapulty i wystrzeliwali je w kierunku miasta Kaffa nad Morzem Czarnym.
Pięć wieków później, po opracowaniu przez naukowców teorii zarazków chorobotwórczych, wysiłki te stały się bardziej precyzyjne. Podczas I wojny światowej niemieccy szpiedzy przedostali się do Stanów Zjednoczonych i innych krajów z fiolkami z bakteriami. Wykorzystali je do zabicia tysięcy koni i mułów.
Protokół Genewski zabraniał broni biologicznej, ale wielkie mocarstwa i tak ją zbudowały. Ostatecznie Stany Zjednoczone i Związek Radziecki zgromadziły gigantyczne zapasy, od bomb z wąglikiem po balony wypełnione grzybami zabijającymi pszenicę.
Po podpisaniu Konwencji o Broni Biologicznej w 1975 roku Stany Zjednoczone zniszczyły swoje ogromne zapasy broni biologicznej, ale kontynuowały badania nad nią w celu opracowania mechanizmów obronnych. Związek Radziecki potajemnie prowadził dalsze badania patogenów, takich jak ospa prawdziwa, w celu stworzenia nowej generacji broni biologicznej.
Wszystko to oznacza, że zagrożenie bronią biologiczną było bardzo realne na długo przed pojawieniem się OpenAI i Anthropic. A jednak, o ile wiadomo publicznie, broń biologiczna spowodowała bardzo niewiele ofiar śmiertelnych od II wojny światowej, z przyczyn, które pozostają niejasne.
„Nie wiemy, co próbowano i co się nie powiodło, co zostało odrzucone, co było zbyt dużym wyzwaniem technologicznym” – powiedział dr Thomas Inglesby, dyrektor Centrum Bezpieczeństwa Zdrowotnego im. Johnsa Hopkinsa.
Dr Inglesby dodał, że to zagrożenie nadal istnieje, zauważając, że ktoś, kto dziś próbuje stworzyć broń biologiczną, może posłużyć się potężnymi narzędziami, o jakich poprzednie pokolenia mogły tylko pomarzyć.
Na przykład synteza DNA stała się szybka i tania. W 2016 roku kanadyjscy naukowcy ogłosili, że odtworzyli ospę końską, wirusa spokrewnionego z ospą prawdziwą, który zniknął z natury w ostatnich dekadach.
Naukowcy podzielili sekwencje genomu wirusa na fragmenty, które następnie wysłali e-mailem do firmy zajmującej się produkcją DNA. Firma odesłała cząsteczki DNA naukowcom, którzy złożyli je w genom wirusa i wszczepili do komórek.
Zakażone komórki produkowały następnie prawdziwe wirusy ospy końskiej. W tamtym czasie uznano to za niezwykłe, choć niepokojące, osiągnięcie. Jednak postęp w syntezie DNA i innych technologiach sprawia, że dziś takie ćwiczenie jest jeszcze tańsze i łatwiejsze.
Teraz chatboty mogą korzystać z literatury naukowej, aby odpowiadać na pytania, które zadałby sobie twórca broni biologicznej. To zadanie, w którym sztuczna inteligencja może się wykazać, powiedział dr Inglesby, dostarczając złoczyńcom o wiele więcej informacji, niż mogliby zebrać za pomocą prostych wyszukiwań w internecie.
„Celem AI jest to, aby informacje były użyteczne” – powiedział. „Umożliwia użytkownikom nieograniczoną liczbę razy powracanie do rozwiązań problemów i udzielanie bardziej szczegółowych wyjaśnień, a jednocześnie zapewnia odpowiednie zasoby techniczne, które potwierdzają ich skuteczność”.
Dr Endy powiedział, że cieszy się widząc, że Anthropic skanuje zapytania w poszukiwaniu niebezpiecznych motywów.
„Jeśli mam to traktować dosłownie, wygląda na to, że zespół Anthropic stara się być dobrym obywatelem” – powiedział. „Mają nowe narzędzie i starają się z niego korzystać odpowiedzialnie”.
Rozbudowane modele językowe stworzone przez firmy takie jak Anthropic są trenowane w oparciu o ogromne ilości tekstu, w tym zapisy prac poprzednich pokoleń naukowców.
Mogą być w stanie szybko odzyskać te informacje lub znaleźć powiązania między wcześniejszymi odkryciami, które zostały przeoczone. Nie mają jednak głębokiej wiedzy biologicznej wykraczającej poza to, co odkryli już naukowcy.
Inni naukowcy budują jednak nowe modele sztucznej inteligencji, które mogą, do pewnego stopnia, uczyć się biologii samodzielnie. Zamiast książek i innych tekstów, modele te są trenowane na surowych danych dotyczących DNA i komórek.
Naukowcy ze Stanford University i Arc Institute zbudowali taki model, zwany Evo2, który trenowali na sekwencjach DNA milionów gatunków. Evo2 nauczył się ukrytych wzorców w genach, umożliwiając tworzenie nowych rodzajów enzymów.
To skłoniło naukowców do zastanowienia się, czy uda im się stworzyć nowe genomy, które mogłyby podtrzymywać życie. Naukowcy poddali Evo2 dodatkowej rundzie szkolenia na genomach pochodzących z jednej grupy blisko spokrewnionych wirusów.
Znane jako mikrowirusy, są nieszkodliwe dla ludzi i infekują jedynie bakterię Escherichia coli. Evo2 dostarczyło setki tysięcy nowych genomów mikrowirusów, z których 16 dało początek prawdziwym wirusom.
Aby zabezpieczyć Evo2, jego twórcy nie testowali go na wirusach infekujących ludzi ani inne gatunki pokrewne. Teoretycznie jednak taka wersja Evo2 mogłaby być w stanie wytworzyć odmianę wirusa ospy prawdziwej.
Mimo to nie byłoby to łatwe zadanie: genom wirusa ospy prawdziwej jest 35 razy większy niż genom wirusów mikrowirusowych. A nawet gdyby cały ten wysiłek się opłacił, doprowadziłby jedynie do powstania wariantu wirusa, który już w latach 80. XX wieku został przekształcony w broń biologiczną.
Mimo to dr Inglesby spekulował, że bez odpowiednich zabezpieczeń programy takie jak Evo2 mogą okazać się bardziej przydatne w tworzeniu nowej broni biologicznej.
„Dzięki wystarczającej ilości danych szkoleniowych te systemy sztucznej inteligencji będą w stanie przewidywać bardziej śmiercionośne, zaraźliwe i unikające odpowiedzi immunologicznej warianty” – powiedział dr Inglesby.
Obawiał się, że pewnego dnia w wyniku badań powstaną wirusy, które nie będą jedynie wariantami, ale będą się znacząco różnić od wirusów naturalnych.
Wiadomości z tego tygodnia opublikowane przez firmę Anthropic wzbudziły pilne obawy ekspertów ds. bezpieczeństwa biologicznego: zapytania o informacje na temat grypy i innych patogenów najprawdopodobniej pochodziły z państwowych laboratoriów, a nie od samotnych biohakerów.
„To, w jaki sposób doktorant może indywidualnie wykorzystać model w celu wyrządzenia szkody, to tylko mała część problemu” – powiedział dr Inglesby.
Dr Endy obawiał się, że jeśli rządy zaczną wykorzystywać sztuczną inteligencję do badań nad bronią biologiczną, może to doprowadzić do ponownego rozpalenia wyścigu zbrojeń podobnego do tego z czasów II wojny światowej.
„Żyjemy dziś w świecie, w którym Departament Stanu USA oskarża Koreę Północną i Rosję o prowadzenie programów i podejrzewa Iran i Chiny” – powiedział. „A Chiny oskarżają Stany Zjednoczone i Rosję. To nie było coś, co miało miejsce 10 lat temu”.
Dr Endy i dr Inglesby zgodzili się, że można wiele zrobić, aby zmniejszyć ryzyko katastrofy. Państwa w przeszłości negocjowały porozumienia w sprawie broni biologicznej i mogą próbować to zrobić teraz.
Administracja Bidena wprowadziła przepisy, które miałyby na celu umożliwienie firmom zajmującym się syntezą DNA sprawdzanie zamówień pod kątem podejrzanych sekwencji. Administracja Trumpa zawiesiła je w zeszłym roku i nie wydała jeszcze nowych standardów.
Dr Endy argumentował, że musimy zrobić coś więcej niż tylko powstrzymać użycie broni biologicznej. „Musimy wyprzedzić ten proces i zabezpieczyć biologię” – powiedział.
Oznacza to znalezienie sposobów na obronę przed wszelkiego rodzaju epidemiami, niezależnie od tego, czy zostały one stworzone przez ludzi, czy też przeniosły się ze zwierząt na nasz gatunek. Przestrzenie publiczne, takie jak szpitale i szkoły, powinny być wyposażone w czujniki wykrywające na przykład zagrożenia przenoszone drogą powietrzną.
„Jeśli zobaczę wirusa unoszącego się w powietrzu w przestrzeni, w której się znajduję, mogę podjąć odpowiednie działania” – powiedział dr Endy. „Te zagrożenia biologiczne nie są magiczne”.

Carl Zimmer pisze dla The Times wiadomości ze świata nauki i jest autorem kolumny Origins.


11.

Przełomowy moment dla ludzkości i sztucznej inteligencji może zmienić amerykańską politykę
https://edition.cnn.com/2026/09/14/politics/trump-ai-warning-sacks-coxon-anthropic
Gdyby zagrożenie terrorystyczne skłoniło ekspertów do ostrzeżenia przed bliskim, egzystencjalnym zagrożeniem dla ludzkości, rząd USA zmobilizowałby się natychmiast i bez ograniczeń, aby ratować sytuację.
Jednak niezwykła seria ostrzeżeń ze strony liderów firm zajmujących się sztuczną inteligencją, że ich rozwój może wkrótce prześcignąć ludzkie możliwości kontrolowania jej, jak dotąd spotkała się ze wzruszeniem ramion ze strony republikanów rządzących Waszyngtonem.
Prezydent Donald Trump powiedział w niedzielę, że „negatywne siły” wyczarowują „rzeczy, które się nie wydarzą”. Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson odrzucił apel o uchwalenie ustawy nadzwyczajnej, mówiąc Jake'owi Tapperowi z CNN, że dyrektorzy ds. sztucznej inteligencji „przesuwający granice” mogliby zwolnić tempo, gdyby chcieli, ale Kongres nie powinien spieszyć się z działaniem.
Obaj panowie ostrzegali również, że spowolnienie amerykańskiego przemysłu sztucznej inteligencji odda przewagę w wyścigu o superinteligencję Chinom, co sprawi, że debata stanie się mniej kwestią bezpieczeństwa, a bardziej kwestią bezpieczeństwa narodowego.
Republikańska bezwładność kontrastuje z narastającymi ostrzeżeniami kluczowych demokratów, w tym byłego prezydenta Baracka Obamy, że bez rządowego nakazu zahamowania rozwoju technologii świat przekroczy „niebezpieczny” próg.

Punkt zwrotny w polityce
Narastające obawy — zwłaszcza że pochodzą od gigantów branży sztucznej inteligencji — wydają się być politycznym przełomem.
Sztuczna inteligencja (AI) stała się coraz bardziej palącym tematem w wyborach uzupełniających. Kandydaci obu partii wykorzystali niezadowolenie społeczne związane z infrastrukturą AI, wzywając do wstrzymania budowy ogromnych, nieestetycznych centrów danych, które spragnione są prądu i wody.
Jednak wrogość wobec sztucznej inteligencji staje się również pojęciem zbiorowym, które odzwierciedla moment publicznego gniewu i niepokoju w odniesieniu do rozbieżnych kwestii.
Podczas gdy coraz więcej Amerykanów korzysta z tej technologii, sondaż NBC News przeprowadzony w tym miesiącu wykazał, że 70% respondentów odczuwało więcej obaw niż entuzjazmu w związku ze sztuczną inteligencją.
Sztuczna inteligencja podsyca obawy przed masową utratą miejsc pracy w momencie, gdy sondaże pokazują, że większość obywateli straciła zaufanie do gospodarki Trumpa. Wyższe rachunki za media i przekonanie, że winne są centra danych, pogłębiają kryzys dostępności – problem numer jeden w tym sezonie wyborczym. Przerażające scenariusze dotyczące sztucznej inteligencji mogą nasilić obawy Amerykanów dotyczące władzy kilku miliarderów i oligarchów technologicznych, którzy ryzykują stworzenie nowych, niebezpiecznych napięć społecznych. Możliwość, że Chiny lub inne podmioty niepaństwowe wykorzystają postęp w dziedzinie sztucznej inteligencji do zagrożenia Stanom Zjednoczonym, stanowi poważny problem bezpieczeństwa narodowego, mający istotne implikacje polityczne na lata.
To dynamicznie zmieniające się środowisko polityczne może sprawić, że sztuczna inteligencja stanie się jeszcze istotniejszym tematem w wyborach uzupełniających i wyborach prezydenckich w 2028 roku. Demokraci będą liczyć na rozbudzenie energii politycznej, która mogłaby na nowo zdefiniować wyścig i nadać impet zmianom, zwłaszcza jeśli odzyskają większość w Izbie Reprezentantów lub Senacie. Republikanie, obawiając się negatywnej reakcji na drugą kadencję Trumpa, nie potrzebują kolejnego tematu, w którym będzie on obojętny na opinię publiczną.
Dlaczego sztuczna inteligencja jest tak kontrowersyjną kwestią polityczną
Polityka dotycząca sztucznej inteligencji osiągnęła w zeszłym tygodniu nowy poziom.
Prezes Anthropic, Dario Amodei, napisał w sobotę, że branża musi zwolnić tempo. W ekskluzywnym wywiadzie dla Andersona Coopera z CNN, który ma zostać wyemitowany w całości w poniedziałek, zaapelował do liderów w dziedzinie sztucznej inteligencji o współpracę, aby technologia ta nie zaszkodziła ludzkości.
W sobotę Sam Altman, prezes OpenAI, opublikował na X-ie wpis, w którym przyznał, że zgadza się z Amodei i zaapelował o zatrudnienie „niezależnych ewaluatorów” w firmach zajmujących się sztuczną inteligencją. Elon Musk, którego firma xAI napędza chatbota Grok, napisał na X-ie: „Dario ma rację”. Do chóru dołączył się Demis Hassabis, prezes DeepMind w Google. Wszystko to nastąpiło po szokującym ostrzeżeniu badacza sztucznej inteligencji Jacoba Coxona , że ludzie tworzący sztuczną inteligencję szczerze wierzą, że może ona nas wszystkich zabić do końca dekady”.
Zupełnie odmienne reakcje na serię niezwykłych alarmów odzwierciedlają coś więcej niż tylko polaryzację Waszyngtonu; ujawniają one rozłam w kwestii tego, czy sztuczna inteligencja rzeczywiście stanowi zagrożenie dla ludzkości.
Krytycy obawiają się, że skomputeryzowani agenci mogą stać się tak potężni, że będą mogli spiskować, by zniszczyć świat. Sceptycy odrzucają pesymistyczne ostrzeżenia. Oskarżają potentatów technologicznych o promowanie własnych produktów. A sianie strachu towarzyszy przełomom technologicznym od czasów rewolucji przemysłowej.
Kontrowersje te mają również podłoże ideologiczne, ponieważ administracja Trumpa z natury dąży do minimalnej regulacji, nie rozróżniając między tradycyjnymi gałęziami przemysłu a znacznie potężniejszym sektorem sztucznej inteligencji.
Trump ma również silne osobiste i polityczne powody, aby sprzeciwiać się spowolnieniu gospodarczemu.
Branża AI to gigantyczny motor wzrostu, a on nie może sobie pozwolić na pęknięcie bańki i pogorszenie swojej pozycji politycznej. Jego krytycy będą się zastanawiać, czy osobiste inwestycje urzędników administracji w gospodarkę cyfrową nie przeszkodzą im w sprawiedliwym nadzorze nad branżą AI.

Jest jeszcze jeden problem
Błyskawiczne przełomy w sektorze, który jest złożony i nieprzejrzysty, oznaczają, że sztuczna inteligencja nie tylko naśladuje historyczny wzorzec nowych technologii, które wyprzedzają możliwości regulacyjne rządów. Nie jest jasne, czy liderzy, którzy byliby potrzebni do działania, w pełni rozumieją jej właściwości i potencjalne zagrożenia.
Trump ma rację, ostrzegając, że Stany Zjednoczone oddałyby przewagę militarną swojemu supermocarstwu, gdyby zostały w tyle w dziedzinie sztucznej inteligencji. „Jesteśmy liderem Chin w dziedzinie sztucznej inteligencji. Jesteśmy najbardziej zaawansowanym krajem na świecie i szczerze mówiąc, chcę, żeby tak pozostało” – powiedział dziennikarzom w niedzielę.
Inni urzędnicy administracji ostrzegają przed jednostronnym rozbrojeniem USA w dziedzinie sztucznej inteligencji. Kevin Hassett, dyrektor Narodowej Rady Ekonomicznej, powiedział w programie „State of the Union”, że „znacznie większym ryzykiem” jest to, że „złowrogi aktor” planujący broń biologiczną mógłby wykorzystać „sztuczną inteligencję lepszą niż ta, którą mamy, aby nas chronić”.
Ograniczenie sztucznej inteligencji dla dobra ludzkości wymagałoby międzynarodowego porozumienia. Wymagałoby to jednak takiej wspólnej suwerenności, której Trump nie pochwala, i byłoby sprzeczne z zasadą administracji, że każdy aspekt amerykańskiej potęgi musi być wykorzystany do wzmocnienia jednostronnej dominacji.

Czy autorytarni przywódcy zagraniczni i podmioty niepaństwowe będą przestrzegać nowych zasad?
Jednak autonomiczne agenty komputerowe nie tylko zagroziliby demokracjom. Podważyliby również fundamentalną zasadę rządzącą Komunistyczną Partią Chin – wykorzystanie władzy państwowej do narzucenia stabilności kraju. W tym miesiącu Trump ma się spotkać na szczycie w Waszyngtonie z prezydentem Xi Jinpingiem, co pozwoliłoby obu panom na wyrobienie sobie pozycji globalnego przywódcy.
I nie chodzi tylko o Chiny: król Wielkiej Brytanii Karol III organizuje w tym tygodniu własny szczyt poświęcony sztucznej inteligencji, w którym uczestniczą m.in. przedstawiciele firm Nvidia, Google DeepMind, OpenAI i Anthropic, a także urzędnicy z Wielkiej Brytanii.

Nonszalancja Trumpa może bagatelizować problem
Jednak stosunek Trumpa do kataklizmicznych ostrzeżeń przed szalejącą sztuczną inteligencją sugeruje, że nie poświęcił on zbyt wiele filozoficznej refleksji w przełomowym momencie dla ludzkości. „Nie umniejszam wagi, ale wiecie, będzie więcej dobrego niż złego” – powiedział Trump reporterom w niedzielę na pokładzie Air Force One.
„Będzie dobrze” – powiedział prezydent w wywiadzie dla GB News w zeszłym tygodniu. „Zawsze będziemy mieli coś, co ich powstrzyma. Będziemy mieli trochę sprzętu. Bum!”
Błahe podejście Trumpa przypomina jego nonszalancką reakcję na COVID-19 – która pokrzyżowała jego polityczne i gospodarcze priorytety. Kiedyś zasugerował, że kraj będzie miał mniej potwierdzonych przypadków wirusa, jeśli po prostu zaprzestanie testów.
Postawa leseferyzmu charakteryzuje jego administrację. David Sacks, współprzewodniczący Rady Doradców Prezydenta ds. Nauki i Technologii, napisał w sobotę w programie „X”, że liderzy AI powinni wziąć odpowiedzialność za swoją branżę. „Przestańcie udawać, że potrzebujecie czyjejś zgody”.
Mimo to istnieje poważny niepokój w obu partiach. Senator Partii Republikańskiej z Teksasu, Ted Cruz, powiedział w wywiadzie dla Politico w zeszłym tygodniu, że „potrzebujemy znacznie większych regulacji, jeśli chodzi o sztuczną inteligencję”. Niezależny senator z Vermont, Bernie Sanders, zaproponował ustawę o trwałym zakazie stosowania superinteligentnej sztucznej inteligencji i tymczasowym wstrzymaniu rozwoju zaawansowanej sztucznej inteligencji do czasu wprowadzenia regulacji federalnych. Senator Josh Hawley, republikanin z Missouri, wszczął w zeszłym tygodniu dochodzenie w sprawie OpenAI w związku z nieuczciwym atakiem agentów ds. sztucznej inteligencji na inną firmę, Hugging Face, w lipcu.

Demokraci dostrzegają polityczną lukę
Jednak starsi Demokraci naciskają na znacznie szybszą reakcję rządu, przygotowując się do listopadowych wyborów uzupełniających.
Lider Demokratów w Izbie Reprezentantów, Hakeem Jeffries, powiedział w niedzielnym programie „This Week” w ABC News, że Kongres powinien podjąć „zdecydowane działania” w celu spowolnienia rozwoju sztucznej inteligencji i obiecał, że Demokraci spotkają się w tym tygodniu, aby uzgodnić plan.
Senator Partii Demokratycznej Ruben Gallego ostrzegł: „Kiedy tworzyliśmy broń jądrową, nie miała ona mocy decyzyjnej pozwalającej na jej zrzucenie. Sztuczna inteligencja ma i będzie miała zdolność podejmowania takich decyzji”.
„To bardziej przypomina dr. Frankensteina mówiącego nam: »Potwór jest na wolności, pomóżcie mi go powstrzymać«” – powiedział ustawodawca z Arizony w programie „State of the Union”.
Niektórzy eksperci od sztucznej inteligencji uważają, że takie scenariusze przeceniają możliwości sztucznej inteligencji. Z politycznego punktu widzenia może to jednak nie mieć znaczenia, jeśli niepokój społeczny będzie narastał.
Trumpowi może się to nie podobać, ale pytanie to wydaje się obecnie kluczowe dla wyborów uzupełniających i amerykańskiej polityki w ogóle: Kto kontroluje sztuczną inteligencję — ludzkość czy maszyny?


12.

Andy Burnham odwołuje zobowiązania w związku ze śmiercią ojca
Premier miał przemawiać na konferencji TUC w Brighton
https://www.theguardian.com/politics/2026/sep/14/andy-burnham-father-roy-dies
Ojciec Burnhama chorował na Alzheimera i przebywał w domu opieki. W wywiadzie udzielonym w lipcu Burnham powiedział, że stan zdrowia ojca sprawił, że nie wiedział, iż jego syn zostanie premierem.
„To smutne, bo byłby [dumny]” – powiedział Burnham dziennikowi „Times”. „Ale z mojego punktu widzenia to również jego osiągnięcie. Osiągnięcie całej rodziny, choć on o tym nie wie”.
Burnham mówił o tym, że chce poprawić opiekę społeczną, częściowo ze względu na swoje doświadczenia z ojcem.
W jednym ze swoich pierwszych przemówień jako premier Burnham powiedział, że wzrusza go widok „umiejętności, troski i profesjonalizmu” pracowników opieki społecznej, takich jak ci, którzy opiekowali się jego ojcem, i że powinni oni zarabiać więcej.
W książce „Head North” z 2024 roku, którą napisał wspólnie ze Stevem Rotheramem, burmistrzem regionu Liverpool, Burnham opisał to, co nazwał szczęśliwym dorastaniem z ojcem, matką Eileen i dwoma braćmi w Culcheth, niedaleko Warrington w Cheshire. Roy pracował jako technik telefonii, a Eileen była recepcjonistką w gabinecie lekarskim.
„Ani mój tata, Roy ani moja mama Eileen nie poszli na uniwersytet. Ale oboje mogliby to zrobić, gdyby dorastali w innych czasach i w innym miejscu” – napisał.
Świadomość tego faktu zdawała się utwierdzać ich w przekonaniu, że ich trzej synowie pojadą. Nie oznaczało to jednak, że byli w żaden sposób natarczywymi rodzicami.
„Ich podejście polegało na cichym wspieraniu i budowaniu pewności siebie. Nasz dom rodzinny w Culcheth zawsze był pełen muzyki, życia, śmiechu, miłości i wsparcia”.


13.

20 lat bez Oriany Fallaci i dziennikarstwa, którego już nie ma
Nie był bezstronny, nie był ustępliwy, nie był łatwy, ale właśnie dlatego przypomina nam, że dziennikarz może być stronniczy, nieznośny, sprzeczny, a nawet błędny. Nie powinien być „nieszkodliwy”.
https://d.repubblica.it/culture/2026/09/14/news/20_anni_senza_oriana_fallaci_ricordo-425584341/?ref=RHLM-BG-P27-S1-T1-mgzn
Oriana Fallaci miała talent, który dziś może wręcz wydawać się złym nawykiem: onieśmielała swoich rozmówców. Nie dlatego, że krzyczała głośniej, ale dlatego, że była przygotowana, miała czas, pamięć, ego i przede wszystkim nie miała zamiaru zdobywać popularności. Dwadzieścia lat po jej śmierci, w dziennikarstwie, gdzie wywiad może trwać równie długo, co historia, a niezręczne pytanie grozi zmarnowaniem kolejnego zaproszenia, to właśnie ten szczegół wydaje się najbardziej egzotyczny.
Nie była bezstronna, nie była wyrozumiała, nie zawsze miała rację. I z pewnością nie była łatwa. Przekształcała wywiady w konfrontację twarzą w twarz, a dziennikarstwo w coś bardzo osobistego, czasem wręcz zbyt osobistego. Ale przede wszystkim należała do epoki, w której, aby zasłynąć jako dziennikarka, trzeba było zrobić coś, co dziś jest niemal ekscentryczne: podróżować. Wietnam, Meksyk, Iran, Liban. W 1968 roku, podczas masakry w Tlatelolco w Mexico City, została postrzelona i pozostawiona na pewną śmierć. W Wietnamie nosiła przy sobie instrukcje, aby w razie śmierci jej ciało zostało zwrócone włoskiemu ambasadorowi. Nie do końca transmisja na żywo z kanapy z półką z książkami w tle.
Dwadzieścia lat po jej śmierci, 15 września 2006 r., ponowna lektura Fallaci oznacza przede wszystkim zmierzenie dystansu między dwoma ideami dziennikarstwa.
Jej pokolenie było zaludnione przez zwierzęta, które były dość trudne do oswojenia: Indro Montanelli, Giorgio Bocca, Enzo Biagi, Tiziano Terzani . Skrajnie różne osobowości, często niekompatybilne, czasami zaciekle przeciwstawne. Ale z jedną wspólną cechą: podpis był konsekwencją pracy, a nie praca konsekwencją podpisu. Fallaci doprowadziła tę zasadę do granic narcyzmu. Nigdy nie wchodziła do artykułu w milczeniu. Była tam, gigantyczna. Pisała „ja”, oceniała, argumentowała, uwodziła, prowokowała. Uważała wywiad za niemal fizyczny związek. Przygotowywała spotkania tygodniami, a potem mogła spędzić sześć lub siedem godzin przed swoim rozmówcą, szukając szczeliny. Z Henrym Kissingerem ją znalazła. Wszechmocny doradca Nixona skończył na porównaniu się do samotnego kowboja jadącego przed karawaną i później nazwał ten wywiad najbardziej katastrofalną rozmową, jaką kiedykolwiek odbył z dziennikarzem. Stanęła przed Chomeinim owinięta w czador, wypytywała go o irańskie kobiety, a w pewnym momencie zdjęła go przed nim, nazywając to średniowiecznym narzucaniem się. Ajatollah wstał i wyszedł. Wróciła następnego dnia i od tego momentu zaczęła działać. Wyobraźcie sobie dzisiejsze biuro komunikacji… Współczesne dziennikarstwo dysponuje o wiele większymi narzędziami i ogromną dozą pozornej wolności, ale funkcjonuje w ramach gigantycznej machiny negocjacyjnej. Dwudziestominutowe wywiady, pytania z wyprzedzeniem, embarga, talenty dostępne od 14:10 do 14:22. Potężni nie uciekną już przed wywiadami: często sami je tworzą. A dziennikarz ryzykuje, że stanie się częścią tej scenerii.
Oczywiście, byłoby absurdem zamienić lata 70. w utracony raj dla profesjonalistów. Nawet wtedy istnieli wydawcy, afiliacje, kompromisy i bezgraniczna próżność. Montanelli był Montanellim również dlatego, że grał Montanellego. Fallaci stworzyła postać Fallaci z niezwykłą precyzją. Giorgio Bocca, który pracował z nią w L'Europeo, zapamiętał ją jako mieszankę witalności i niegrzeczności. Nie była typem koleżanki, z którą można by dzielić biurko. Dzisiaj mamy znakomitych dziennikarzy pracujących w konfliktach, badających reżimy, korupcję, wojny i przestępczość, płacących ogromne ceny. Ale obok nich pojawiła się nowa hybrydowa postać: dziennikarz-charakter, który musi pisać, mówić, publikować, komentować, pojawiać się, budować społeczności, moderować panele, kręcić filmy i być może mieć opinię na dowolny temat w ciągu siedmiu minut od zdarzenia.
Fallaci miała monumentalne ego, jasne. Ale to ego było wysyłane do Teheranu, Sajgonu, Kom, Bejrutu, Islamabadu. Nasze ego często wysyłane jest do mediów społecznościowych. Krótko mówiąc, porównanie z naszym codziennym życiem bywa okrutne.
Fallaci zadawała pytania wpływowym. Dziś zbyt często pytamy naszych zwolenników: „Co o tym sądzisz?”. Zaangażowanie społeczne stało się wartością, ale i pokusą: najpierw odkryj, która opinia sprawdzi się najlepiej, a potem ją sformułuj. Fallaci postąpiła dokładnie odwrotnie. Przybyła z wcześniej ukształtowaną opinią i oczekiwała, że świat w końcu ją zmieni. Nie zawsze tak się działo. I nie sposób jej pamiętać bez odniesienia się do Fallaci z jej późniejszych lat. Po 11 września „The Rage and the Pride” i kolejne książki przekształciły reporterkę zdolną wywierać presję na każdą władzę w coraz bardziej bezkompromisową polemistkę. Jej uogólnienia na temat islamu oskarżano o islamofobię, prowokując procesy, protesty i głęboki rozłam nawet wśród czytelników, którzy ją kochali. Sprowadzenie tego wszystkiego do „odwagi, by powiedzieć to, czego inni nie odważyli się powiedzieć” byłoby zbyt proste. Odwaga nie czyni automatycznie idei słuszną.
Fallaci staje się dziś użyteczna nie jako patronka zaginionego dziennikarstwa. Ani nawet jako prorokini, którą zrehabilitowano dwadzieścia lat później. Ale jako problem. Przypomina nam, że dziennikarz może być stronniczy, nieznośny, sprzeczny, a nawet błędny. To, co nie powinno być, jest nieszkodliwe. Dziś celebrujemy neutralność, równowagę, reputację, zaangażowanie. Weszła do pokoju z dyktafonem i zdawała się mieć zamiar wyjść dopiero po tym, jak komuś zepsuła dzień. Może nie potrzebujemy kolejnej Oriany Fallaci. Ale kilka pytań, które potrafią sprawić, że wpływowa osoba wstanie z krzesła – zdecydowanie tak.


14.

George Clooney rezygnuje z refundacji i sam opłaca swoje zakwaterowanie i kolacje podczas Festiwalu Filmowego w Wenecji.
https://www.repubblica.it/spettacoli/dossier/mostra-del-cinema-di-venezia/2026/09/14/news/george_clooney_venezia_2026_mostra_cinema_rimborsi_biennale-425583750/?ref=RHLM-BG-P20-S1-T1-s6378
Klasa nigdy nie jest wodą, a George Clooney wciąż to udowadnia. Aktor, nagrodzony tegorocznym Złotym Lwem za całokształt twórczości na 83. Festiwalu Filmowym w Wenecji, zrezygnował z gościnności oferowanej przez Biennale w Wenecji i sam opłacił swój pobyt w hotelu Belmond Cipirani, pięciogwiazdkowym luksusowym zaciszu na wyspie Giudecca, za każdym razem, gdy odwiedza lagunę.
Aby gościć uczestników Festiwalu Filmowego w Wenecji, Biennale przeznaczyło 2,1 miliona euro, z czego 65.000 euro zostanie przeznaczone dla uczestników ceremonii wręczenia nagród, w tym Złotych Lwów za Całokształt Twórczości. Regulamin gościnności na tę edycję Festiwalu Filmowego w Wenecji obejmował podróże pierwszą klasą dla dwójki laureatów Złotych Lwów, George'a Clooneya i Ellen Burstyn, a także pięć noclegów w hotelach cztero- lub pięciogwiazdkowych, z posiłkami w wyznaczonych miejscach.
George Clooney, który przyjechał z żoną Amal, spędził w Wenecji pięć nocy, począwszy od wtorku 1 września. Zatrzymał się w hotelu Belmond Cipriani, który nie jest hotelem „partnerskim” Biennale, zjadł kolację w restauracji hotelu Aman, a następnego wieczoru w restauracji Ivo's. Wyjeżdżając, nie przekazał rachunku Biennale. Na konferencji prasowej poprzedzającej ceremonię wręczenia nagród zażartował, że zabierze żonę na kolację tego wieczoru: „Będę musiał znaleźć dobrą restaurację, bo będzie miała ładną sukienkę”.
Nigdy wcześniej temat wysokich czynszów i cen w Wenecji i Lido nie był tak centralnym punktem debaty festiwalowej, a także powrócił w przemówieniu końcowym reżysera Alberto Barbery. „Znam ludzi, których nie było stać na wyjazd, najdroższy ze wszystkich festiwali” – wyjaśnił Barbera. „Wenecja kosztuje znacznie więcej niż Cannes. Hotele i kwatery prywatne odnotowały nieuzasadnione podwyżki cen. To problem na przyszłość: ludzi nie stać już na przyjazd. Festiwal Filmowy w Wenecji nie może być uważany za dojną krowę: dojąc go tak bardzo, krowa umiera”. Oto „idealna” gwiazda: Clooney jej nie doił.


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga