DRUGI OBIEG
Piątek 30 stycznia 2026

1.
Spotkany przeze mnie Inteligent — ale taki przez duże „I”, pełną gębą, z najwyższej półki — mówi: „Basta!”. „Oglądałem ‘Fakty’, a tam: postrzelone dziecko, pogryzione dziecko, pogryziony pies. Więc powiedziałem: ‘Dość tego, ja już tego gówna nie będę oglądał’”.
Dopiero teraz?
‘Fakty’ już od dawna równały do dołu, ale ostatnio zamerykanizowały, zmonetyzowały się do poziomu nie do zniesienia. Etos wprowadzony przez Mariusza Waltera i Tomka Lisa to tylko mgliste wspomnienie.

I to jest poważny problem. Skąd ma czerpać informacje polski inteligent? Gdzie ma sobie wyrabiać wizję świata, kształtować poglądy, nawracać się na demokrację lub umacniać w sobie demokratyczne przekonania?
Zapewne odpowiesz: „Z ‘Gazety Wyborczej’”.
No nie. Te kilka rodzynków, którymi czasem okraszane są wydania Wyborczej, to zdecydowanie za mało. Reszta to też takie „Fakty”, tyle że pisane i drukowane. Pomijając już zamiłowanie Wyborczej do walenia w Tuska i w obóz demokratyczny, a także pomijając chorobliwy antysemityzm niektórych redaktorów tej gazety.
Onet? Inne portale informacyjne? Wolne żarty.
Przerażenie budzi chłystkowatość polskich mediów, ich dążenie do pozyskania jak najgłupszych widzów, słuchaczy i czytelników. Inteligent skazany jest na zagraniczne źródła informacji, przy czym i tam musi przedzierać się przez tsunami newsów głupich, newsów niepotrzebnych, newsów obliczonych na wzbudzenie sensacji — często jawnie terrorystycznych, mających na celu wywołanie dreszczu przerażenia u odbiorcy. I nieważne, że przerażające zapowiedzi następnego dnia okażą się czczym wymysłem lub w najlepszym razie, mokrym kapiszonem.
Przed takim wyzwaniem codziennie staje D.O., zagniewany bylejakością pracy ludzi społecznego zaufania: dziennikarzy, media workerów, a przede wszystkim wydawców i właścicieli mediów.


2.
Obraz zawierający Ludzka twarz, okulary/szklanki, ubrania, tekst

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
https://wyborcza.pl/7,75399,32564519,elmi-abdi-zaczalem-narzekac-czy-to-znaczy-ze-jestem-juz-polakiem.html#s=S.TD-K.C-B.12-L.2.duzy
Somalii byłem weterynarzem, a kiedy w 1996 r. trafiłem do Polski, pracowałem na zmywaku, później przez 10 lat na barze. Jestem muzułmaninem, nie piję alkoholu, a podobno robiłem najlepsze drinki - mówi Elmi Abdi, społecznik kierujący Fundacją dla Migrantów "Dobry Start".
W 1991 roku Elmi Abdi wyszedł ze swojego domu w koszuli i sandałach, bez dokumentów i pieniędzy. Wybuch wojny domowej w Somalii sprawił, że rozpoczął kilkuletnią tułaczkę przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, Syrię, Turcję, Rosję, Białoruś i Litwę aż do Polski, w której postanowił zostać i zacząć wszystko od nowa.
Obraz zawierający ubrania, meble, osoba, w pomieszczeniu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Na podcast zaprasza Urszula Pieczek, a gościem jest Elmi Abdi, prezes Fundacji dla Migrantów „Dobry Start", której celem jest promowanie dialogu i wymiany międzykulturowych doświadczeń.
======
To jest jedna z takich perełek, ale głównie ze względu na osobę i osobowość gościa. Prowadząca w sprawie wrażenie, jakby nie bardzo wiedziała o co pytać i o co chodziło w somalijskiej wojnie domowej, a i montaż pozostawia to i owo do życzenia.





3.
Obraz zawierający tekst, zrzut ekranu, ubrania, osoba

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Demokratyczni kongresmeni spotkali 5-letniego chłopca aresztowanego przez ICE: „On nic nie je i prosi o swój kapelusz”.
Demokraci widzieli się z nim przez 30 minut: „Chce wiedzieć, kiedy znów będzie mógł zobaczyć swoich kolegów z klasy i gdzie jest plecak i czapka, które zabrali mu agenci imigracyjni” – powiedzieli. Car granicy Homan: „Zmniejszymy liczbę agentów federalnych w Minnesocie, jeśli stan będzie współpracował”.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/01/29/news/liam_bimbo_5_anni_arrestato_ice_minneapolis_condizioni-425125723/?ref=RHLF-BG-P5-S1-T1-s3992
Pięcioletni Liam Conejo Ramos śpi w ramionach ojca w federalnym areszcie w Teksasie, dokąd oboje zostali przewiezieni po aresztowaniu przez ICE w Minneapolis. Adrian Alexander Conejo Arias powiedział demokratycznym przedstawicielom Joaquinowi Castro i Jasmine Crockett, którzy spotkali się z nim wczoraj na 30 minut w sali sądowej w ośrodku South Texas Family Residential Center w Dilley, niedaleko San Antonio, że dużo śpi i często pyta o swoją mamę i kolegów z klasy.
W programie CBS News kongresmen Partii Demokratycznej poinformował dyrektora szkoły Liama o jego stanie zdrowia: „Nie jest w stanie ciężkim, ale jego ojciec twierdzi, że Liam ma depresję. Nie je i pyta, kiedy wyjdą stamtąd. Chce wrócić do szkoły i ciągle pyta o plecak i czapkę, którą miał na sobie, gdy został zatrzymany przez ICE. »Ta czapka należy do Liama, kupimy mu inną«” – odpowiedział wyraźnie wzruszony dyrektor na zakończenie rozmowy z kongresmenem.

Matka Ramosa rozmawiała z MPR News na temat pogarszającego się stanu jego zdrowia na początku tego tygodnia: „Liam choruje, ponieważ jedzenie, które otrzymują, jest kiepskiej jakości. Boli go brzuch, wymiotuje, ma gorączkę i nie chce już jeść” – powiedziała.
„Chciałbym poprosić prezydenta Trumpa, który ma wnuki w wieku niektórych dzieci, które dziś poznaliśmy, aby pomyślał, co dla nich oznaczałoby znalezienie się za kratkami” – powiedział Castro później na konferencji prasowej, na której wraz z innymi Demokratami zaapelował o uwolnienie Liama i pozostałych więźniów.

Agenci Służby Imigracyjnej i Celnej (ICE) aresztowali Liama i jego ojca 20 stycznia w Minneapolis. Operacja była częścią szeroko zakrojonej operacji, która wstrząsnęła miastem i wywołała masowe protesty mieszkańców. Zdjęcie aresztowanego chłopca w niebieskiej zimowej czapce i z plecakiem Spider-Mana, obiegło media, wywołując silne reakcje. Castro nazwał dziecko „symbolem potworności systemu ICE i systemu zatrzymań”.
W poniedziałek sędzia federalny wydał tymczasowy nakaz, który zabrania administracji Trumpa deportacji Ramosa i Ariasa ze Stanów Zjednoczonych do czasu rozpatrzenia apelacji od decyzji o ich zatrzymaniu. …


4.
Obraz zawierający tekst, zrzut ekranu, człowiek

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
https://wyborcza.pl/7,75399,32560449,raport-od-czasow-ii-wojny-swiatowej-nikt-nie-poniosl-takich.html
Waszyngtoński Center for Strategic & International Studies (CSIS) opublikował raport na temat wojny w Ukrainie. Płynące z niego wnioski są zaskakujące.
"Pomimo twierdzeń o postępach na polu bitwy w Ukrainie, dane pokazują, że Rosja płaci niezwykle wysoką cenę za minimalne zyski i znajduje się w stanie regresu jako wielka potęga" - piszą we wstępie autorzy raportu, Seth G. Jones i Riley McCabe. Ich zdaniem osiągnięcia Rosji w Ukrainie trudno nazwać wygrywaniem, a Rosja coraz bardziej staje się "upadającym mocarstwem".
W skrócie: zdobycze militarne Rosji w Ukrainie mierzy się w metrach, a straty - w setkach tysięcy zabitych i rannych żołnierzy. Rosja staje się gospodarką drugiej czy trzeciej kategorii i nie ma perspektyw na ponowne zintegrowanie z gospodarką światową. Mimo to kremlowska propaganda niewzruszenie - i skutecznie - przekonuje, że Rosja wygrywa wojnę.
Analitycy szacują, że od początku inwazji na Ukrainę Rosja straciła ok. 1,2 mln. żołnierzy – zabitych, rannych lub zaginionych. Konstatują, że żadne inne państwo w żadnym konflikcie po II w. św. nie miało podobnych strat.
Dla porównania: Amerykanie stracili w Korei niespełna 55 tys. żołnierzy, we Wietnamie - 47 tys. i 2,5 tys. w Afganistanie. Jeśli chodzi o samą Rosję, jej straty w Ukrainie są 17 razy większe niż w czasie wojny w Afganistanie w l. 80. i 11 razy większe niż w czasie wojen czeczeńskich. …
Autorzy analizują też, na ile skutecznie rosyjska armia realizuje cele Kremla. Przypominają, że celem Putina jest włączenie Ukrainy w rosyjską strefę wpływów - w sposób bezpośredni, zmuszając ją do tego przy użyciu armii, albo pośredni, instalując w Kijowie marionetkowy prorosyjski rząd.
Żaden z tych sposobów nie zadziałał, niezależnie od wymyślnych taktyk stosowanych przez rosyjską armię, wykorzystujących piechotę, drony, artylerię i lotnictwo. Na przykład w obwodzie donieckim od lutego 2024 r. Rosja zdobywa ok. 70 m kw. terytorium dziennie (nieco więcej w obwodzie zaporoskim) - analitycy CSIS przypominają, że nawet w żmudnych bataliach I w. św. zdobycze terytorialne walczących stron były większe.
Od 2022 r. Rosja zajęła 75 tys. km kw. terytorium Ukrainy, co stanowi 12 proc. jej terytorium, a biorąc pod uwagę poprzednie aneksje Krymu i części Donbasu - 20 proc.
Mimo militarnego podboju cele Kremla nie zostały osiągnięte - podkreślają autorzy. Ukraina pozostaje suwerennym państwem i odrębnym narodem - wbrew propagandzie samego Putina.
Autorzy zauważają, że z powodu wojny cierpi rosyjska gospodarka, nastawiona głównie na produkcję militarną (około połowa rosyjskiego PKB idzie na wojnę), co nie tworzy "długoterminowego dobrobytu".
"Produkcja przemysłowa w Rosji spada, popyt konsumencki słabnie, inflacja pozostaje uporczywie wysoka, a kraj boryka się z niedoborem pracowników" - piszą. Rosyjski przemysł wytwórczy w 2025 r. odnotował siedem kolejnych miesięcy spadku, a poziomy produkcji malały przez dziesięć kolejnych miesięcy.
Fabryki czołgów pracują w nadgodzinach, ale producenci samochodów skrócili zmiany.
Autorzy wskazują, że w 2025 r. wzrost gospodarczy spowolnił do 0,6 proc., a w kluczowych technologiach, takich jak sztuczna inteligencja, Rosja odstaje od reszty świata. Żadna rosyjska firma nie znajduje się w pierwszej setce listy światowych firm technologicznych.
Autorzy przywołują też ustalenia Uniwersytetu Stanforda, z których wynika, że Rosja zajmuje 28. miejsce na 36 krajów pod względem ogólnej siły i rozwoju ekosystemu sztucznej inteligencji, czyli tzw. „żywotności" AI. Najlepszy rosyjski model AI ustępuje nawet starszym wersjom ChatGPT i Gemini.
Ponadto Rosja zmaga się z jednym z najpoważniejszych wyzwań demograficznych wśród dużych gospodarek światowych. Jej populacja maleje i starzeje, wskaźnik śmiertelności, zwłaszcza wśród mężczyzn w wieku produkcyjnym, jest wysoki, podobnie jak wskaźnik emigracji wykwalifikowanych pracowników.
Zdaniem Jonesa i McCabe'a nominalny wskaźnik PKB Rosji jest bliższy Kanadzie lub Włochom niż np. Stanom Zjednoczonym, Chinom, czy Niemcom lub Japonii.
Głównym źródłem "rozwoju" rosyjskiej gospodarki jest eksport ropy do Chin. A one odwdzięczają się m.in. masowym dostarczaniem Rosji chipów komputerowych, radarów i czujników, które Kreml wykorzystuje do prowadzenia wojny z Ukrainą. Ponadto Chiny eksportują do Rosji olbrzymie ilości chlorku amonu (w 2024 r. było to aż 70 proc. rosyjskiego zapotrzebowania), który jest niezbędnym składnikiem paliwa do pocisków balistycznych. Chiny dostarczają Rosji także kadłuby dronów, baterie litowe i kable światłowodowe - wszystko to są kluczowe komponenty dla dronów światłowodowych używanych w Ukrainie, które mogą omijać zakłócenia elektroniczne.
O stopniu pogłębiającego się uzależnienia Rosji od Chin świadczy skok w bilansie handlowym między tymi dwoma krajami. W 2022 r. jego wartość wynosiła 190 miliardów dolarów, a w 2024 r. sięgnęła 250 mld.
Oczywiście Rosję wspomagają także Korea Północna i Iran, którego drony sieją spustoszenie w szeregach Ukraińców.
Jeśli jednak idzie o gospodarkę obliczoną na potrzeby obywateli, zdaniem autorów "istnieje niewielka szansa, że Rosja w najbliższym czasie ponownie zintegruje się ze światowym handlem i systemem finansowym". Jones i McCabe stwierdzają, że "choć Rosja nadal posiada broń jądrową i dużą armię, nie osiąga statusu wielkiej potęgi praktycznie w żadnej kategorii, jeśli się weźmie pod uwagę wskaźniki wojskowe, gospodarcze czy naukowo-technologiczne".
Skoro na polach walki sukcesy Rosji są ograniczone, straty ogromne, polityczne cele dalekie od realizacji, a gospodarka w stanie zastoju, to dlaczego Rosja nadal może liczyć, że wyjdzie cało z opresji, w jaką sama się wpędziła, dokonując inwazji na Ukrainę?
Zdaniem analityków CSIS dzieje się tak z kilku powodów. Putin lekceważy straty w żołnierzach, ponieważ większość z nich wywodzi się z Dalekiego Wschodu albo Północnego Kaukazu, czyli obszarów, które nie są tak "ważne dla niego, jak Moskwa czy Sankt Petersburg".
Po drugie, Kreml prowadzi bardzo skuteczną kampanię dezinformacyjną, przekonującą, że zwycięstwo Rosji jest nieuchronne, "pomimo licznych dowodów wskazujących na coś przeciwnego". Analitycy CSIS wskazują, że Rosja zwiększyła finansowanie państwowych mediów w 2026 roku o około 54 procent, "co wskazuje na wolę zaostrzenia wojny informacyjnej".
Maszyna propagandowa Kremla jest obliczona zarówno na obywateli Rosji, jak i na kluczowych zagranicznych odbiorców. Wśród odbiorców, którzy jej ulegają, analitycy CSIS wskazują Waszyngton.

Jak pokonać Rosję? Zalecenia analityków
Analitycy CSIS przekonują, że Zachód powinien zwiększyć sankcje na sektor energetyczny Rosji, przede wszystkim nakładając je na kraje, które kupują rosyjską ropę. Powinny one być połączone z sankcjami wobec innych towarów eksportowanych przez Rosję, takich jak surowce mineralne, metale, produkty rolne i nawozy.
Również z rosyjską "flotą cieni", piszą Jones i McCabe, można by się rozprawiać skuteczniej. Uważają, że amerykańskie agencje wojskowe i wywiadowcze mogłyby wspierać Ukrainę oraz europejskie marynarki wojenne, dostarczając dodatkowych informacji wywiadowczych na temat nielegalnych transportów, co pozwoliłoby efektywniej namierzać te statki, a także wywierać większą presję dyplomatyczną na kraje, pod których flagą pływają.
Stany Zjednoczone i Europa powinny dostarczyć Ukrainie bardziej zaawansowaną broń, także tę o dłuższym zasięgu, a także m.in. miny oraz wszelki inny sprzęt wojskowy.
"Wielka ironia" sytuacji, konkludują Jones i McCabe, polega na tym, że Stany Zjednoczone i Europa nie wykorzystały i nie wykorzystują w pełni swoich środków ekonomicznych ani wojskowych. "A bez większego nacisku na Rosję Putin będzie przeciągał rozmowy i kontynuował walkę, nie zwracając uwagi na miliony ofiar".


5.
Obraz zawierający człowiek, ubrania, tekst, garnitur

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Trump twierdzi, że Putin zgodził się wstrzymać naloty na sieci energetyczne w Ukrainie w obliczu ekstremalnie niskich temperatur
Prezydent USA twierdzi, że zwrócił się do rosyjskiego przywódcy, ale Moskwa ani Kijów nie potwierdziły zawieszenia broni
https://www.theguardian.com/world/2026/jan/29/trump-claims-putin-agreed-to-halt-ukraine-energy-strikes-amid-extreme-cold
„Osobiście poprosiłem prezydenta Putina, aby przez tydzień nie strzelał do Kijowa i innych miast, a on się zgodził” – powiedział Trump podczas spotkania. „Muszę powiedzieć, że to było bardzo miłe”.
Prośba została złożona podczas rozmowy telefonicznej między oboma przywódcami, o której wcześniej nie informowano. Trump nie podał daty rozpoczęcia ani zakończenia rzekomego zawieszenia broni.
Krótkoterminowe zawieszenie broni, którego nie potwierdziła ani Ukraina, ani Rosja, ogłoszono w czwartek podczas posiedzenia gabinetu głównych doradców Trumpa w Białym Domu.

W nocy Rosja zaatakowała południową Ukrainę dronami, zabijając trzy osoby. Zełenski w swoim wieczornym przemówieniu podniósł nowy alarm: według ukraińskiego wywiadu Moskwa przygotowuje atak na dużą skalę.

„Dostawy energii są niezbędne do życia” – napisał prezydent Ukrainy. „Doceniamy wysiłki naszych partnerów, którzy pomagają nam chronić ludzkie życie. Dziękujemy, Prezydencie Trumpie!”. „Nasze zespoły rozmawiały o tym w Zjednoczonych Emiratach Arabskich” – ujawnił Zełenski. „Oczekujemy, że porozumienia zostaną wdrożone. Środki deeskalacyjne przyczynią się do realnego postępu w kierunku zakończenia wojny”.


6.
Obraz zawierający Ludzka twarz, tekst, budynek, zrzut ekranu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Mediolan, tajemnica na Via Nerino: ukraiński bankier spada z czwartego piętra. Na jego ciele widać ślady przemocy.
https://milano.repubblica.it/cronaca/2026/01/29/news/uomo_precipitato_via_nerino_oleksandr_adarich_banchiere_ucraino-425124447/?ref=RHLF-BG-P8-S1-T1-r3837
Co ukraiński bankier, który przez lata potrafił skupować banki i zawierać wielomilionowe transakcje, robił w pokoju gościnnym zaledwie kilka kroków od Piazza Duomo? I przede wszystkim, jak zginął ten sam bankier? Czy ktoś, jak się wydaje, rzeczywiście go zabił, a następnie wyrzucił przez okno, próbując zainscenizować ekstremalny akt? To wciąż otwarte pytania, na które będą musieli odpowiedzieć śledczy i prokuratorzy badający tajemnicę Via Nerino. Ponieważ mężczyzną znalezionym martwym w piątek wieczorem na dziedzińcu eleganckiego apartamentowca w centrum Mediolanu był Oleksandr Adaricz, pięćdziesięcioczteroletni obywatel Ukrainy, z niekończącą się listą interesów w swoim kraju i reszcie Europy.
Przybył rano z Hiszpanii, dokąd się przeprowadził, i miał wrócić wieczorem. Potwierdziła to jego druga żona, która była już dwukrotnie przesłuchiwana przez śledczych w bliżej nieokreślonych sprawach. Oczekują oni na sekcję zwłok, która odbędzie się w najbliższych dniach, aby lepiej zrozumieć ślady ucisku na jego ciele, wskazujące na przemoc. Mógł również otrzymać ciosy, które mogły przyczynić się do jego śmierci, zanim spadł lub został zrzucony z budynku.
Funkcjonariusze lotnej brygady są pewni, że Adarich przybył do miasta krótko wcześniej – nie ma po nim śladu przed piątkiem – aby sfinalizować transakcję, której ewidentnie nie dało się sfinalizować zdalnie. Dlatego śledztwo koncentruje się na życiu zawodowym mężczyzny, który w 2006 roku znalazł się na liście 100 najlepszych menedżerów na Ukrainie. Urodzony w październiku 1971 roku w Pawłohradzie, pięćset kilometrów od Kijowa, ukończył wydział finansów w 1999 roku na Uniwersytecie Charkowskim, rozpoczynając karierę, która doprowadziła go do związania się z największymi bankami Ukrainy. Ostatecznie został prezesem UkrSibbanku, czwartej co do wielkości instytucji finansowej w kraju pod względem obrotów, i pod jego kierownictwem udało mu się przyciągnąć inwestycje nawet od giganta BNP Paribas. Następnie przyszedł czas na doświadczenia w Fidobanku, gdzie dokonał serii wielomilionowych przejęć oraz w Eurobanku, w którym Adarich posiadał 50% udziałów. Pojawiły się również problemy prawne, takie jak udział w śledztwie dotyczącym ponad czterystu milionów hrywien, czyli ponad ośmiu milionów euro, które zniknęły z kont. Jego nazwisko, również uwikłane w proces sądowy dotyczący zarządzania pewnymi transakcjami biznesowymi w porcie w Odessie, zostało ostatnio powiązane z holdingiem z siedzibą w Luksemburgu. Odtworzenie majątku i bieżących transakcji biznesowych Adaricha nie będzie łatwe, ponieważ posiadał on konta bankowe w kilku krajach, co wymagałoby postępowania sądowego.
W pokoju, z którego wypadł, zarezerwowanym przez inną osobę, policja znalazła co najmniej trzy dokumenty byłego bankiera, dlatego konieczne było dalsze dochodzenie w celu formalnego ustalenia jego tożsamości. Dalsze odpowiedzi spodziewane są teraz po sekcji zwłok: badania wyjaśnią, czy zginął w wyniku uderzenia o ziemię, czy też – jak przypuszczają śledczy – Adarich był już martwy w momencie wyrzucenia z czwartego piętra. I tu tkwi najważniejszy element układanki: w tym momencie, choć niewykluczone, że ktoś inny wyszedł wcześniej, w pokoju była z nim jeszcze jedna osoba. Dozorca widział, jak wyjrzał, a następnie odszedł. Śledczy są pewni, że to mężczyzna, który zna całą prawdę o tym spotkaniu biznesowym, które zakończyło się zdarzeniem noszącym wszelkie znamiona morderstwa.


Mosiężny domofon wyświetla nazwę apartamentu: „Nerino House”. To dwupoziomowy apartament o powierzchni dziewięćdziesięciu ośmiu metrów kwadratowych z antresolą, którego średnia cena za noc wynosi trzysta euro, zlokalizowany w eleganckim, czteropiętrowym budynku w centrum Mediolanu, pięćset metrów od Piazza Duomo. Kuta żelazna brama prowadzi na przestronny dziedziniec. „Nic nie mogę powiedzieć, to polecenie zarządcy budynku” – wyjaśnia dozorca. Dodaje: „I nikt tu nie ma wstępu”.
„Tutaj”, w tym samym budynku przy Via Nerino, w piątek wieczorem znaleziono ciało Ołeksandra Adaricza (widnieje tam również imię Aleksander), pięćdziesięcioczteroletniego obywatela Ukrainy z długą karierą w ojczyźnie jako bankiera i wpływowego biznesmena. Według Wydziału Mobilnego, który prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa pod przewodnictwem prokuratora Rosario Ferracane, Adaricz przybył tego ranka do Mediolanu, miejsca, w którym nigdy wcześniej nie był, aby sfinalizować transakcję. Przyjeżdżał z Hiszpanii – wygląda na to, że tam mieszkał ostatnio – i miał wrócić wieczorem, jak poinformowała funkcjonariuszy jego druga żona, która już dwukrotnie rozmawiała z lotną brygadą.
Zaplanowane spotkanie odbyło się w „domu Nerino” i zakończyło się zdarzeniem noszącym wszelkie znamiona morderstwa. Pięćdziesięcioczterolatek wypadł z okna pokoju, choć śledczy i prokuratorzy nie wykluczają możliwości, że w tym momencie mógł już nie żyć. Zginął. Po wypadku dozorczyni pełniąca dyżur tego wieczoru zobaczyła cień za oknem: cień mężczyzny, który zszedł, zapytał ją – po angielsku – co się stało i odszedł. Przynajmniej jeden inny mężczyzna mógł zrobić to wcześniej.
W pokoju funkcjonariusze lotnej brygady znaleźli trzy dokumenty z różnymi nazwiskami i narodowościami, ale wszystkie powiązane z ofiarą, co spowodowało konieczność dalszego śledztwa w celu jej identyfikacji. Jeden dokument nosił nazwisko Adaricz, a drugi – obywatela Rumunii – nosił nazwisko Alexandru Adarici, co najwyraźniej doprowadziło do ostatnich kontaktów biznesowych menedżera z firmą z Luksemburga. Jednak do pokoju, zarezerwowanego online przez osobę inną niż ofiara, można wejść bez konieczności przechodzenia przez recepcję: był wynajmowany od 22 do 24, a Adaricz zmarł 23. Odtworzenie majątku i bieżących kontaktów biznesowych Adaricza nie będzie łatwe, ponieważ posiadał on konta bankowe w kilku krajach i wymagałoby to prośby o pomoc. Oprócz obrażeń odniesionych w wyniku upadku, Adaricz miał na ciele ślady ucisku, wskazujące na to, że był poddany przemocy. Mógł również otrzymać ciosy, które mogły przyczynić się do jego śmierci, zanim upadł lub został zrzucony z miejsca.
Śledczy i prokuratorzy analizują nagrania z kamer monitoringu budynku i okolic, które najwyraźniej zarejestrowały co najmniej dwie osoby uciekające po śmierci biznesmena. Przede wszystkim badają jego życie zawodowe i zainteresowania. To może być kluczem do wyjaśnienia, dlaczego Oleksandr był w Mediolanie w zeszły piątek. A co za tym idzie, dlaczego ktoś mógł go zabić.


7.
Obraz zawierający Ludzka twarz, ubrania, osoba, zrzut ekranu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
UE uznaje irańską Straż Rewolucyjną za organizację terrorystyczną
„Każda organizacja, która zabija tysiące swoich ludzi, dąży do własnego upadku” – mówi Kaja Kallas
https://www.theguardian.com/world/2026/jan/29/eu-formally-designates-iran-irgc-revolutionary-guards-terrorist-organisation
„Represje nie mogą pozostać bez odpowiedzi” – powiedziała w czwartek Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji. Ta organizacja paramilitarna odegrała znaczącą rolę w tłumieniu demonstracji w Iranie. „Każdy reżim, który zabija tysiące swoich obywateli, dąży do własnego upadku” – napisała na portalu X.
Hannah Neumann, przewodnicząca delegacji Parlamentu Europejskiego ds. stosunków z Iranem, powiedziała, że umieszczenie na liście IRGC jest „dawno oczekiwanym sygnałem politycznym, że masowa przemoc i represje transnarodowe nie pozostaną dłużej bez odpowiedzi”.
W oświadczeniu napisała: „Ta lista nie ma charakteru symbolicznego. Pociąga za sobą bardzo konkretne konsekwencje prawne: aktywa zostają zamrożone, a każde wsparcie finansowe lub materialne staje się przestępstwem”.


8.
Obraz zawierający tekst, zrzut ekranu, plakat, transport

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
https://wyborcza.pl/7,75400,32564127,chinska-rakieta-moze-spasc-w-polsce-ostrzega-polsa.html#s=S.TD-K.C-B.11-L.2.duzy
ZQ-3 R/B to drugi stopień kosmicznej rakiety Zhuque-3 chińskiej firmy LandSpace. ZQ3 to skrót od nazwy rakiety, a R/B oznacza "rocket body".
To pozostałość z debiutanckiego startu tej rakiety, jaki odbył się 3 grudnia zeszłego roku.
Zhuque-3 jest dwustopniową rakietą, konstrukcją nowej generacji, zasilaną ciekłym tlenem i metanem. Ma wynosić ładunki na orbitę oraz, docelowo, odzyskiwać pierwszy stopień w sposób, jaki od lat robi to amerykańska firma SpaceX, a od niedawna także Blue Origin. W docelowej wersji rakieta będzie miała ok. 76 m wysokości, 4,5 m średnicy i zabierać na niską orbitę okołoziemską ok. 20 ton ładunku. …
Polska agencja szacuje, że obiekt wejdzie w atmosferę w piątek pomiędzy godz. 3.35 i 16.51. Środek tego okna niepewności wypada o godz. 10.13.
========
Będziesz w schronie, Czytelniku?


9.
Obraz zawierający tekst, zrzut ekranu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Bar na dachach Bazyliki św. Piotra, stoły między kopułami i posągami apostołów
https://roma.repubblica.it/cronaca/2026/01/29/news/bistrot_basilica_san_pietro_terrazze-425125514/?ref=RHLM-BG-P21-S1-T1-fdg4
W Watykanie, w samym sercu Bazyliki Świętego Piotra, od pewnego czasu po cichu trwają prace nad rozbudową niewielkiej strefy restauracyjnej, położonej zaledwie kilka kroków od dużego tarasu na dachu kościoła. Znajduje się ona praktycznie tuż za posągami apostołów, oferując zapierający dech w piersiach widok na każdy zakątek Wiecznego Miasta.
Powiększona strefa gastronomiczna o kilka metrów kwadratowych pozwoli odwiedzającym delektować się kawą lub zimnym napojem z widokiem na Plac Świętego Piotra, Zamek Świętego Anioła i dalej, w kierunku historycznego centrum. Nie będzie jednak parasoli na dachu ani miejsc do siedzenia na zewnątrz. Będzie to mały i dyskretny lokal, podkreślają przedstawiciele Bazyliki.
„W związku z krążącymi doniesieniami o rzekomym otwarciu bistro na tarasie Bazyliki Świętego Piotra” – wyjaśniają źródła w Bazylice – „należy zauważyć, że w celu dostosowania się do zwiększonego ruchu zwiedzających, rozważana jest rozbudowa tarasu dostępnego dla pielgrzymów” – podkreślają źródła wewnętrzne. „Zmniejszyłoby to koncentrację zwiedzających w Bazylice i sprzyjałoby spokojniejszej atmosferze. W tym celu udostępnionych zostanie kilka przestrzeni, aby powiększyć istniejący mały punkt gastronomiczny, zaprojektowany w prostym stylu, odpowiednim do kontekstu, z poszanowaniem sakralnego charakteru miejsca i dostosowany do potrzeb pielgrzymów”.
Teraz, gdy Rok Święty dobiegł końca, istnieje możliwość, że pomysł nabierze realnych kształtów i ujrzy światło dzienne już w tym roku, z okazji 400. rocznicy konsekracji bazyliki w jej obecnej formie.


10.
4 lata temu
1.
Sobota, dzień, w którym D.O. jedzie. Jedzie naładować oczy naturą. Oczy są jej spragnione. Oczy pieką. Od ekranu laptopa, pewnie, bo kiepskiej jakości, ale jeszcze bardziej od tego, co na nim czyta: niezmierzone ludzkie cierpienie, zamknięte w linearnym kodzie liter.
D.O. ma świadomość, że zrzuca ma P.T. Czytelników całe pudy tych nieszczęść, rygoryzmu moralnego. Jakby Czytelnicy nie mieli mnóstwa własnych zmartwień, jakby byli ślepi i nie widzieli co szajka robi z Polską, a inne szajki, polityczne i ekonomiczne, z resztą świata.
Sorry.

2.
D.O. otworzył wieczorem komputer, a system dobrał mu na welcome page taki oto obrazek, jak poniże. W jednej chwili w głowie D.O. zaroiło się od wspomnień. I pomyślał, że w lawinę kamiennych wieści na chwilę zatrzyma.

3.
D.O. stał nad przepaścią na North Rim, Północnej Krawędzi Wielkiego Kanionu. Zabawił za długo, bo raz, że nie mógł się napatrzeć, a dwa, że chciał nakręcić tak wiele filmu, ile się dało; wyszło z tego kilkadziesiąt sekund dwuodcinkowego filmiku z 2011 r., dostępnego na YT J.P.
Zamieszkał wtedy na kilka dni w Page, Arizona. Kiedy dojechał do wyszperanego w internecie lodge, myślał, że go szlag trafi: była to niewiele więcej niż psia buda z pogiętej tektury, ale już zerżnęli z jego karty 70$, więc, wściekły, wyniósł swoją walizkę z wynajętego w Las Vegas vana. „Na szczęście jest air conditioning” – pocieszał się. Bo latem w Arizonie A.C. to nie jest kaprys rozpieszczonego burżuja: to kwestia przeżycia. Bo temperatura dochodzi do 50 stopni w cieniu, z tym, że cienia nie ma, bo to pustynia: czerwony piach i kremowe skały.
Potem okazało się, że to jeden z najprzyjemniejszych hotelików, w jakich zdarzyło mu się w Ameryce przemieszkiwać. Przeuroczy gospodarze, a za sąsiadów – miła rodzina francuska, która tak się ucieszyła, że ktoś mówi ich językiem. Przemiłe wieczory przy barbecue i winie – och, jak ci Lyończycy cieszyli się, że ktoś docenia wino i nikt ich nie przekonuje, że whisky jest „more American”.
Z North Rim do Page są 123 mile, 200 kilometrów. Daleko. D.O. czuł się zmęczony i chciał do domu. Ale kiedy wyjechał z lasu, który stoi na ostatnich kilku kilometrach przed Kanionem, znalazł się na wzgórzu, z którego rozciągał się widok, jakiego przedtem, ani potem D.O. nie widział. Rozciągała się przed nim obszerna dolina, zamknięta po lewej stronie ciemniejącą ścianą skał. Ziemia była czerwona, a porastały ją jakieś – glony, bo przecież „trawą tego nazwać nie było można. Było kilka wyraźnych pasm o zróżnicowanych proporcjach owej czerwieni i zieleni, raz to wyglądało jak bogata ochra, raz blezer niedowidzącej babuni, której, tkając, pomyliły się włóczki. No i jak tu się nie zatrzymać? Jak tego subtelnego spektaklu nie nakręcić? D.O. nie miał jeszcze wtedy doświadczenia, ale już wiedział, że na filmie to nie wyjdzie, że elektrony, zapisane na kartach pamięci skapitulują przed takimi niuansami. Ale D.O. wyciągnął statyw i kamerę, w nadziei, że przynajmniej jemu się ten spektakl odtworzy, kiedy będzie stary.
Stary już jest, a spektakl odtworzyć się nie daje, bo to było w 2010 r., obiektywy nie te, o HD dopiero się zaczynało mówić… Więc tamten obraz został tylko pod powiekami D.O. w jego masowej pamięci, do której jednak coraz trudniej dotrzeć.
Kiedy ruszył w drogę zaczął się zachód słońca. Jeden z najbardziej spektakularnych w życiu D.O., choć oglądał go tylko we wstecznym lusterku. Ale po opuszczeniu równiny zaczęły się arizońskie skały, które, oświetlane kolejnymi, właściwymi zachodowi odcieniami czerwieni, odegrały spektakl niezrównany.
No i musiało się to skończyć jednym z najbezczelniejszym połamaniem prawa: Zbliżający się zmierzch + 200 kilometrów dało rezultat 160 mil na godzinę. 257 km/h. D.O. wie, że tak nie wolno, ale noc na pustyni to żadna frajda. No i przez 190 z tych 200 kilometrów nie było nic, czemu D.O. mógłby zrobić krzywdę. Szosa szeroka, jak to w Ameryce, żadnych ludzkich osiedli, żadnych zwierząt: środowisko zbyt nieprzyjazne.
Kiedy minął Most Navajo nad rzeką Kolorado zwolnił: było już niedaleko; Francuzi poczekają. Potem zaczęły się światła miasta. A potem już był leżak, kolacja z grilla i kieliszek wina w ręku. Stawiali Francuzi, który w bagażniku swojego vana – autobusu niemal – mieli zapasik dobrego, kupionego jeszcze w Las Vegas.
W supermarkecie Safeway w Page, jeśli chodzi o buzz, były dwulitrowe, plastikowe - kanistry, bardziej niż butelki - wody ognistej z dumnym napisem „carbon filtred”. Brrr… Nabywcami byli głównie Native Americans, niestety.

4.
Zachody słońca zachwycają, kiedy jedzie się przed siebie. Kiedy się człowiek spieszy, zwiastują problemy, bo jazda w nocy to zawsze jednak wyzwanie. Kiedy jednak jedzie się – jak D.O. w soboty – by napawać oczy, ach, to zwiastują wzloty ducha i nieskończone inspiracje.
D.O. wspomina z równym zachwytem zwłaszcza trzy Szosy Zachodzącego Słońca.
Dwie z nich biegną wzdłuż oceanów, trzecia – wzdłuż ulubionego morza D.O.
N247 między Cabo da Roca a Cascais w Portugalii. 8 kilometrów praktycznie po plaży. A gdy zachodzi słońce, gdy Atlantyk ma odpływ… Ojojoj! Lepiej się zatrzymać!
 „5”, czyli North Pacific Highway między San Diego a Los Angeles, a właściwie równoległe szoski tuż bok plaży oraz „1” Cabrillo Road między San Francisco a Santa Cruz. Paręset kilometrów niezapomnianych wrażeń. Część przebiega wykutymi w ostrych, nadoceanicznych skałach półkach.
Kolejne Strade Provinciali między Scoglitti a Capo Passero w południowo-wschodniej Sycylii. I te wszystkie, mijane po drodze miasteczka, poczynając od samego, uroczego Scoglitti, poprzez Samperi, Marinę di Ragusa, Donnalucata, Pozzallo do Porto Palo di Capo Passero, a nawet dalej, gdzie brzeg zakręca ostro na północ, mijając Pachino, gdzie małe pomidorki rosną na podziemnych żyłach słonej wody. Fragmenty „załapały się” do jednego z filmów JP o Sycylii, w sumie jest ich siedem, dostępnych na Playerze.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Windows 11 lubi czasem wkurzyć...

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Grand Canyon z Puntu Jasnego Anioła na Nort Rim

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Scenic View na Dolinę Niesamowitych Kolorów

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Taką drogą można bezpiecznie jechać tyle, ile samochód daje, choć to nielegalne

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Navajo Bridge nad rzeką Kolorado, w odcinku zwanym „Marble Canyon” – Marmurowy Kanion - między Bitter Springs a Jacob Lake. Ten pierwszy został zbudowany przez Rdzennych Amerykanów w 1929 r., dziś otwarty tylko dla ruchu pieszego. Obok, wybudowano drugi, niemal bliźniaczy, ale według bardziej nowoczesnych kryteriów, otwarto dla ruchu w 1995.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Tablica przy wejściu na stary most

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
age, Arizona. W głębi Lake Powell sztuczne spiętrzenie wody na rzece Kolorado przed tamą, widoczną po lewej stronie. Gdy D.O. tam był, zalew był kilkakrotnie większy, choć – co łatwo sprawdzić na filmie na YT – na skałach widać było, że o dobrych kilka metrów płytszy od czasów największej świetności. Wysychanie jeziora Powella uważane jest za jedną z najbardziej makroskopijnych katastrof klimatycznych w USA.
Na wspomnianym filmie widać też powód, dla którego do Page warto jechać z najdalszego zakątka świata: D.O. uważa, że w życiu nigdy nic piękniejszego nie widział i nie zobaczy. Nie sposób uwierzyć własnym oczom. No i kiedy już się raz to zobaczy – nigdy się nie zapomni.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
N247 między Cabo da Roca (najdalej wysuniętym na zachód punktem niewyspiarskiego kontynentu) a podlizbońskim kurortem Cascais.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Kilka lat temu, oj nie! – kilkanaście już! – portugalski przewodnik naszej ekipy telewizyjnej zawiózł nas to tej restauracji, częściowo opartej na wbitych w dno oceanu palach, całkowicie przeszklonej. Namówił nas na talerz glonów o wyglądzie pornograficznych robaków. Robaki okazały się pyszne, widoki niezapomniane, przygoda – nie do przecenienia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
„1” koło Pacifica, Kalifornia 

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
North Pacific Highway. Gdzieś między San Diego a Santa Bartbara, Kalifornia

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Strada Provinciale 67 w południowo-wschodniej Sycylii.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

A jadąc nadmorskimi, sycylijskimi szoskami, można trafić na takie placyki, a na tych placykach na takie knajpeczki. Spaghetti ai frutti di mare, kieliszek wina, na deser zerwany z opuncji czerwony owocek, odpowiednio schłodzony… 


13 lat temu
Polemizujemy na emocje, a to do niczego nie prowadzi. To może po chrześcijańsku? Voila: Pan Bóg ok. 6% ssaków uczynił homoseksualistami; pochylmy głowę przed mądrością Boga i zaakceptujmy tę prawdę w pokorze. Z całym szacunkiem dla innowierców, którzy dzieło boże chcą na siłę poprawiać.


Komentarze

  1. Dziękuję piękne zdjęcia i wspomnienia , rzeczywiście fakty i ogólnie TVN powoli przestaje być opiniotwórczy ...to jakaś masakra ,pewna pani prowadząca swoją prostotą myślenia i wypowiedzi doprowadza do rozpaczy . Wyborcza w której mam od lat wykupiony abonament też chyba powoli odchodzi w nicość , wahałem się 2 miesiące czy przedłużyć .To wszystko jest bardzo przykre .

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga