DRUGI OBIEG
Czwartek, 12 lutego 2026

1.
Zaczęło się już dawno od jednej pastylki dziennie.
To było coś tak nieistotnego, że zupełnie nie zawadzało w życiu, można było na to nie zwracać uwagi. Ale mijały lata, nawet dekady i pastylek przybywało. Dzisiaj jest ich absurdalnie dużo, bardzo przeszkadzają w normalnym życiu, a na dodatek ostatnio dołożono pacjentowi pół małej łyżeczki sody 3 razy dziennie. Oczywiście jest recepta na pigułkę z sodą kuchenną, łatwą do przełknięcia, ale najwyraźniej to jest zbyt wielkie wyzwanie technologiczne dla zajętych produkcją zbędnych suplementów firm farmaceutycznych, ponieważ pigułek takich nie ma w aptekach ani w hurtowniach.

Analogicznie zaczęło się zupełnie bez reklam. BBC Prime przemianowane potem na First, nadawało programy tak jak stacja matka, to jest z reklamami pomiędzy programami a nie w ich trakcie. Kiedy wprowadzono jedną reklamę w każdym odcinku kolejnych seriali, widzowie protestowali, były tego ślady nawet w Drugim Obiegu. Minęło trochę czasu i reklamy zrobiły się dwie na godzinę. Teraz są trzy. To jest tak irytujące i obrzydliwe, że D.O. zachodzi w głowę, czy stacja matka nie powinna interweniować, wziąć pazernych cwaniaczków z polskiego nadawcy za pysk i kazać im oddać pieniądze, które wypływają z naszych kieszeni do ich kieszeni. To też jedna z takich rzeczy, którą powinna się zająć Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, ale obsadzone przez szajkę gremium oczywiście służy do prześladowania demokratów, a nie do kontrolowania pazernych drani.
D.O. pociesza myśl, że nadmiar pazerności przeważnie obraca się przeciwko pazernemu. Niech będzie także i tym razem.


2.
Obraz zawierający Ludzka twarz, ubrania, osoba, krawat

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Rozwój sygnalizowania wad: jak nienawiść zatruła politykę
https://www.theguardian.com/us-news/2026/feb/11/vice-signalling-how-hatred-poisoned-politics
=========
Polska jest mało liczącym się krajem, bo gdyby była, to na tym zdjęciu najważniejsze miejsce zająłby Jarosław Kaczyński. To jemu należy się palma pierwszeństwa wśród nienawistników, którzy doszli do władzy w zachodnim świecie. Kiedy spokojnie przeanalizować ich wypowiedzi, to Kaczyński w pluciu jadem, w rasizmie, niszczycielskiej retoryce, bije Trumpa na głowę.
=========
… „sygnalizowanie wad – nie może być postrzegane jako jego lustro lub odpowiedź [na sygnalizowanie zalet], tak samo jak dehumanizacja nie może być postrzegana jako równa i przeciwna przyzwoitości. Nie należą one do tej samej kategorii retorycznej.
Termin ten nie ożywa; do tego potrzebny jest prezydent USA. Cofnijmy się myślami do 2015 roku; chociaż Donald Trump powiedział, że może ubiegać się o najwyższy urząd w każdym cyklu wyborczym w tym stuleciu, jego przemówienie w Trump Tower było jego pierwszym rozpoczęciem kampanii i to właśnie tam ogłosił, że zbuduje mur między USA a Meksykiem. W pozornie nieplanowanych uwagach – gramatyka była niepoprawna, struktura meandrowała, słownictwo było niejasne i powtarzalne – powiedział: „[Meksyk] wysyłają ludzi, którzy mają wiele problemów i przywożą te problemy do nas. Przywożą narkotyki, przywożą przestępczość i są gwałcicielami”.
To klasyczny przykład sygnalizowania wady, łamiący tabu w tym przypadku zarówno ogólne (przeciwko mowie nienawiści), jak i bardziej szczegółowe (przeciwko błędnemu utożsamianiu cech nikczemnych lub przestępczych z rasą lub grupą etniczną). Sygnalizował, że jest gotowy to zrobić – powiedzieć to, czego establishment nie chce, i tym samym pokazać się jako polityk autentyczny i odważny, którego nie da się uciszyć. Film, który opublikował w zeszły czwartek, przedstawiający Obamów przedstawionych jako małpy – trop tak rasistowski, że aż zapierający dech w piersiach – nie wziął się znikąd. Trump i jego sojusznicy sygnalizują wadę nienawiści rasowej od ponad dekady, a każde nowe wydarzenie wybija miejsce dla kolejnego, gorszego sygnału.
Sygnalizacja wrogości to zabieganie o uwagę – typowa strategia skrajnej prawicy, „aby stale naruszać tabu i w ten sposób eskalować dynamikę całej dyskusji, jednocześnie natychmiast zdobywając uwagę mediów, zazwyczaj na pierwszych stronach gazet”, mówi Ruth Wodak, emerytowana profesor lingwistyki i kierownik katedry studiów nad dyskursem na Uniwersytecie Lancaster. Działa to w przypadku politycznego buntownika, jakim był Trump, a Nigel Farage nadal jest, ponieważ przełamuje bariery wejścia narzucone przez establishment, jeśli chodzi o zasięg. Nie żeby zdobycie władzy powstrzymywało prowokatorów, jak pokazał Silvio Berlusconi, wciąż wygłaszający rasistowskie uwagi na temat Baracka Obamy – „młodego, przystojnego i opalonego” – gdy ten był premierem Włoch z przerwami przez prawie 10 lat.
Mizoginistyczne sygnalizowanie wad zawsze wiązało się z wysokim ryzykiem wyborczym, ponieważ nawet jeśli zaakceptujemy fakt, że kobiety będą głosować na kandydatów, którzy otwarcie je wyśmiewają (co jest konieczne), jest nas tak wiele. Najlepszym sposobem na zrozumienie niedawnego wzrostu radykalnego seksizmu jest to, że nie tyle zwraca się on do wyborcy, co wyważa drzwi (mówiąc retorycznie) dla kolejnego faceta.
Kaskada była oszałamiająca: łapanie za cipkę przez Trumpa (później przeprosił, jeśli jego komentarze uraziły i odrzucił te słowa jako "pogawędkę w szatni") otworzyło przestrzeń dla J.D. Vance'a, by wyszedł i powiedział, że Partią Demokratyczną rządzą bezdzietne kociary (później zbagatelizował to jako sarkazm), co otworzyło przemówienie Tuckera Carlsona "w domu taty" w przededniu wyborów ("Tata jest wkurzony. A kiedy tata wraca do domu, wiesz, co mówi? 'Byłaś niegrzeczną dziewczynką. Byłaś niegrzeczną małą dziewczynką i właśnie dostajesz mocne lanie'") i to, uczciwie, nie było dosłownie skierowane do kobiet, ponieważ metaforycznie wszystkie liberałki stały się kobietami. Dosłownie jednak chrześcijańscy nacjonaliści zaczęli szerzyć pogląd, że głosowanie powinno być dokonywane przez gospodarstwa domowe, co oznacza, że nie przez kobiety, pogląd, który został irracjonalnie udostępniony w mediach społecznościowych przez sekretarza obrony USA Pete'a Hegsetha. …
Nie żeby sygnalizowanie wad samo w sobie było czymś nowym. Wodak po raz pierwszy zauważył sygnalizowanie wad u Jörga Haidera w latach 80. Był on liderem austriackiej Partii Wolności, która nie jest obca skrajnie prawicowym narracjom, choć nawet w tym kontekście był outsiderem, znanym z „prawdziwie antysemickich i rewizjonistycznych wypowiedzi”. Ale właśnie dlatego, że patrzenie w przyszłość jest kojące, jest niebezpieczne. Dzisiejsze prawicowe prowokacje mają wiele wspólnego z wczorajszymi, ale nie jest to tylko rasistowski lub mizoginistyczny podtekst – jak zwykle. Pozornie nazistowski salut Elona Muska różni się pod względem skutków i intensywności od Ronalda Reagana, który błędnie utożsamiał oszustwa socjalne z osobami czarnoskórymi, posługując się rasowo zakodowanym stereotypem „Królowej Zasiłków”.
Co jest szczególnie przerażające w dzisiejszym totalnym sygnalizowaniu wad, to to, że nadal zapewnia ci to kamerę i kąpie twój program w metaforycznym świetle pierścienia, ale dziś nie niesie ze sobą tego samego ryzyka politycznego, które wcześniej było podwójne: kosztowałoby cię to przy urnie wyborczej – komentatorzy uważali Trumpa za szalonego z tą kandydaturą w 2015 roku, ponieważ głosy Latynosów były uważane za tak kluczowe dla Republikanów w czasie, gdy Jeb Bush wygłaszał przemówienia po hiszpańsku – ale nie dostałbyś się nawet przed wyborców, gdyby twoje przemówienia były wystarczająco nienawistne, ponieważ zostałbyś odrzucony przez establishment. „Enoch Powell jest klasycznym przykładem”, mówi Bale. Nawet jeśli łamał tabu i miał korzyści, takie jak stworzenie własnej armii zagorzałych fanów, co Powell osiągnął, poseł nigdy nie odzyskał przyczółka w polityce głównego nurtu po swoim antyimigracyjnym przemówieniu z 1968 roku o „rzekach krwi” i wyczerpał się jako siła. Ta procedura wykluczania już nie funkcjonuje, a pojawienie się Trumpa jako kandydata Partii Republikańskiej powinno nas o tym powiadomić dekadę temu.
Dużo mówimy o tym, dlaczego wyborcy przyjmują z otwartymi ramionami tych, którzy wygłaszają rasistowskie i mizoginistyczne komentarze: czy to sygnalizuje powszechny rasizm i mizoginię, które wcześniej zostały zepchnięte do podziemia, czy też ludzie ignorują nienawiść, ponieważ podziwiają łamiących zasady, i niezależnie od tego, jak czują się w stosunku do bigoterii, gorzej czują się w stosunku do polityki establishmentu. Znacznie mniej mówimy o porażce pierwszej linii obrony: dlaczego Partia Republikańska uczyniła Trumpa swoim kandydatem po przemówieniu w 2015 roku? Dlaczego Boris Johnson nie został usunięty z platformy po tym, jak powiedział, że muzułmanki wyglądają jak skrzynki pocztowe? …
Dlaczego w kraju, w którym obowiązują dość zaawansowane prawa przeciwko mowie nienawiści, Herbert Kickl, obecny lider skrajnie prawicowej Partii Wolności w Austrii, oszukuje je? („To sprytny retor”, mówi Wodak. „Jego przemówienia naprawdę eskalują. Wyraża się w nich tak wiele nienawiści, że często nie da się jej sprecyzować”). Dlaczego David Lammy wybrał się na ryby z J.D. Vance’em, po tym jak wiceprezydent wielokrotnie utożsamiał wartość kobiet z macierzyństwem?
Nigel Farage był oskarżany o zdumiewający antysemityzm w czasach szkolnych, ale krytykowano go również za używanie znanych antysemickich metafor, takich jak „żydowskie lobby”, „nowy porządek świata” i groźba „globalistycznego” rządu. …
Nadawcy prawicowi, tacy jak GB News i TalkTV, „powstali po to, by móc mówić rzeczy, których nie wolno mówić”, mówi Scarlett MccGwire, doradczyni ds. komunikacji politycznej. Ale centroprawica i centryści, w mediach i polityce, przez dekady działali jako zapora między mocną mową a mową nienawiści – część ich legitymizacji wynikała z tego, co blokowali: jawny rasizm; mizoginię; mowę nienawiści; nieludzkie obrazy. Być może równie istotne, ponieważ dyskryminujące narracje na nich się opierają, były jawne kłamstwa, które historycznie doprowadziłyby do trwałego zdyskredytowania osoby publicznej. Widok głównego nurtu tracącego zaufanie do tej zasady jest dezorientujący.
W najgorszym przypadku sygnalizowanie wrogości normalizuje nienawiść. „Empörung Müdigkeit to niemieckie określenie, oznaczające „zmęczenie gniewem” – mówi Wodak. Sygnalizowanie wrogości „jest rozpowszechniane; antysemickie, rasistowskie obelgi stają się częścią codziennej rozmowy”. (To teoria wybitych okien – im bardziej dewastowane jest otoczenie, tym mniej się o nie dba – stosowana do mowy nienawiści) …
Innymi słowy, prawica podeszła do ogrodzenia elektrycznego i odkryła, że nie jest ono pod napięciem. Ale to częściowo z powodu manewru „orzeł wygrywam, reszka przegrywasz”, który jest – nie chcę nikogo alarmować – kluczową cechą faszyzmu. Krytyka i wyzwanie nie są poruszane, ale są mile widziane, ponieważ dostarczają nowego wroga wewnętrznego: elity metropolitalne (Wielka Brytania) lub liberalne (USA). Bycie nazwanym kłamcą dowodzi, że przywódca nie gra w ich grę establishmentu, więc „Trump, mimo że ciągle kłamie, jest tak rozproszony i improwizowany, że jest postrzegany jako bardziej uczciwy, bardziej autentyczny niż jego przeciwnicy” – mówi Bale. To całkiem nowe. …
Początkowo myślałam, że głównym celem sygnalizowania wrogości jest wprowadzanie zamieszania wśród przeciwników. Progresiści nie radzą sobie z binarnością i absolutyzmem: o wiele bardziej wolimy kłócić się o to, czy dana wypowiedź była rasistowska, niż o to, czy rasizm jest zły. Niewątpliwie wszystkie te sygnały wprowadziły zamieszanie na lewicy i w centrum. … Nie chodzi o to, że nie potrafią argumentować, ale o to, że ich światopogląd się wali. „Wciąż tkwią w przekonaniu, że »Maga nie może tego zrobić, bo to sprzeczne z zasadami«” – mówi Elliott. „Dotyczy to zarówno oświadczeń rządu, jak i niszczenia przez niego instytucji. Nadal mamy Demokratów, którzy twierdzą, że będą finansować ICE, o ile zmusimy ich do dalszych szkoleń. To już nie jest problem. To naprawdę duża zmiana – zrozumieć, że zasady się skończyły. Wiele osób po prostu odmawia ich przestrzegania”. Każdy sygnał, czy to Trump, Farage, Jenrick czy Herbert Kickl, mówi, że zasady się skończyły. Jeśli nie możesz w nie uwierzyć za pierwszym razem, uwierz im przynajmniej za setnym.


3.
Obraz zawierający tekst, obuwie, zrzut ekranu, osoba

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Odbyło się niejawne posiedzenie RBN.
Założymy się, że nim przeczytacie dzisiejsze wydanie Drugiego Obiegu, co pikantniejsze szczegóły będą już na pierwszych stronach gazet?
A D.O. nie  zupełnie nie rozumie, dlaczego dziennikarze tak gorliwie zajmują się sprawami jakiegoś alfonsa.


4.
Obraz zawierający tekst, ubrania, osoba, człowiek

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Nic śmieszniejszego dziś nie przeczytacie.


5.
3 lata temu
D.O. w marcu 2020 r. miał zgromadzone 57 tysięcy mil w programie Miles & More Lufthansy. Miał jedną z najstarszych wydanych kart lojalnościowych, nr 1070. Szykował sobie te mile na wyprawę gdzieś do ciepłych krajów, marzyła mu się Kostaryka i Panama.
A potem wybuchła pandemia, a potem Lufthansa stwierdziła, że mile D.O. przepadły, bo nie wykorzystał ich w przewidzianym terminie.
Na nieśmiały protest D.O., że byłby wykorzystał, gdyby Lufthansa latała, ale nie latała, więc nie wykorzystał, Lufthansa odpowiedziała, żeby się D.O. wypchał i wystrzelił, bo owszem, Lufthansa nie latała, ale przecież mogłem sobie kupić kilka, a może nawet kilkanaście litrów perfum w sklepiku internetowym Lufthansy.
No i od tego czasu D.O. Lufthansy nie lubi i od tego samego czasu o ciepłych, egzotycznych krajach może sobie tylko pomarzyć.
Noż qurczę.
Pozostają wspomnienia.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
To kadry z filmu „Kocham Amerykę” z 2011 r. Kręcony niemal amatorsko, kamerą dziś nie do przyjęcia, jeszcze w standardzie SD, bez żadnego systemu stabilizacji, co sprawia, że mimo statywu, obrazy drżą.
Co dla autora nie ma większego znaczenia: ważne, że wzbudza ciepłe wspomnienia i przypomina, że błękitne niebo w ciepłych krajach naprawdę jest błękitne.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Monument Valley, Cud świata, jakim jest Antelope Canyon i skała, zwana Mexican Hat nad rzeką San Juan.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Ośrodek informacyjny Navajo Nation (Naabeehó Bináhásdzo) w Monument Valley.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Chyba nie trzeba podpisywać?

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Dwa myśliwce USAF nad Doliną śmierci. Pojawiły się znikąd i zniknęły, nim autofocus zdołał je wyostrzyć. Ryk! A to ważny dla starszych pań i panów Zabriskie Point, znane z filmu Michelangelo Antonioniego pod tym samym tytułem: jeden z manifestów naszego pokolenia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Jeśli was stać, nie jedźcie nigdzie indziej: stańcie na głowie i pojedzcie na granicę Utah i Arizony, żeby zobaczyć Antelope Canyon: natura nie stworzyła chyba nic piękniejszego.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Horseshue, czyli podkowa – zjawiskowe zakole na rzece Colorado, dwa kroki od Page, Arizona, czyli od Antelope Canyon i most nad rzeką Colorado, jeden stary, dziś wyłącznie pieszy, zbudowany przez robotników native Americans, drugi, nowy, którym D.O. przejechał w kierunku zachodniej krawędzi Wielkiego Kanionu rzeki Colorado.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Stolica występku i zbytku i widok, jaki D.O. miał z okna. Ten wodny balet przed hotelem Bellagio też wart jest najdalszej podróży. Ale to właściwie jedyna atrakcja, dla której normalny człowiek może chcieć jechać do Las Vegas.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
By night wygląda znacznie lepiej niż in broad daylight.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Na „Dzikim Zachodzie” znajdują się niesamowite Parki Narodowe, takie jak Zion czy Bryce, warte najdalszej podróży.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Nie tylko skały w tych Parkach są!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
A to już ukochany przez D.O. Mojave Desert. Daje do głowy jak narkotyk.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
San Diego, w którym D.O. się zakochał: Laguna i droga nad ocean.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Los Angeles, za którym D.O. nie przepada: stary ratusz i nowa Opera Franka Ghery’ego.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Ulice L.A. zawsze są pełne intensywnych rozrywek. A to nie film.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Magicznie brzmiąca nazwa dzielnicy: Beverly Hills.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Hollywood Bulevard i Santa Monica Pier.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
No i Malibu: jeśli tu mieszkasz, znaczy, że odniosłeś sukces, chwilowo mniejsza o to, jak.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
D.O. marzenia. Nie, to nie musi być Malibu, ważne, żeby rosły bugenwille, plumbago i inne kolorowe krzewy, żeby było zielono i było morze w zasięgu wzroku.
I tobie, Czytelniku, tego weekendowo D.O. życzy: podróży w poszukiwaniu piękna, ciepła i kolorowych kwiatów.


6.
7 lat temu
Kilka lat temu, wybrałem sobie palcem na mapie hotelik pod Zugspitze. Okazał się uroczy, ale zmartwiłem się, że przyznano mi pokój w budynku po drugiej strony ulicy, nieco mniej okazałym. Postanowiłem najpierw obejrzeć, a potem ewentualnie grymasić. I tak oto, „zesłany” przez recepcjonistkę w stroju ludowym i ze świetną angielszczyzną, spędziłem jedną z niezapomnianych nocy. Bo mój pokój – a właściwie pokoje, bo to był niezasłużony (bo niezapłacony) apartament – salon, królewska łazienka i sypialnia – zawieszony był nad sporym wodospadem. Kiedy otworzyłem okno – ogłuszył mnie ryk spadającej wody. „Jak w takim hałasie można zasnąć” – pomyślałem, ale okazało się, że spałem, jak aniołek. Szum koił i łagodził, uspokajał i otulał.
A teraz ryczy mi morze, uparty wiatr raz po raz powraca, żeby zastukać w szyby. Zimowego morza właściwie nie znam. Pewnie, że przejeżdżałem i koło Tyrreńskiego i koło Adriatyckiego, i Północnego, i koło wiecznie naburmuszonej Zatoki Biskajskiej, ale pospiesznie, panoramicznie. Teraz nawiązuję z nim znajomość narzeczeńską. Jedno z moich niespełnionych marzeń, to życie z widokiem na morze. Wiem, że do tej pory miałem z nim stosunki, jak z przygodną kochanką: one, maximum two weeks stand; małżeństwo to co innego, to związek na dobre i na złe, to nie tylko powaby pospiesznie konsumowanych, lazurowych miłostek, tylko akceptacja szarości, gderania, ryku i innych przywar. OK, biorę cię, morze, takim, jakim jesteś.


Józef Hen, gość Agaty Passent w ostatniej Xięgarni  -
(https://www.facebook.com/Xiegarnia/ ) w TVN24, powiedział: „Najważniejszy okres życia człowieka to jest dzieciństwo. Dopiero po latach człowiek wie, że był szczęśliwy w dzieciństwie”.
Podobno, tak zawyrokował także vox populi. Ja mam inne doświadczenia, a Państwo?
Jeśli płacz jest symptomem nieszczęścia, to najczęściej płaczą dzieci. Kiedy ostatnio nieszczęście zmusiło cię do płaczu? Że to nie tak? Że mężniej znosimy nieszczęścia daleko większe niż te, jakich doświadczaliśmy, jako dzieci? No, nie wiem, nie wiem…
Przez co przeszedłeś?
Czy potrafisz od razu, tak bez zastanowienia określić moment, w którym cię złamano? Ile miałeś wtedy lat?
I co to było? Traf, los, jaki okrutne niebiosa ci zgotowały, czy jednak to byli ludzie, bliźni? Było ich wielu, czy wystarczyła jedna osoba, by wytworzyć wokół ciebie tak wiele zła, że pękło coś w tobie bezpowrotnie? A kiedy już pękło: przestałeś słuchać sumienia i zacząłeś zło złem odpłacać? Z nawiązką, coraz większą i większą?
Płacz, płacz, nie wstydź się łez. Ucz się od dzieci: łzy jeszcze nie wyschły, a już pogrążają się w zapamiętałym szaleństwie, bezrefleksyjnej radości. Oksymoron, oksymoron! Refleksja to bezlitosny killer radości…
Brak dostępnego opisu zdjęcia.


7.
10 lat temu
1. SZALEŃCZO ODWAŻNY SPEC
W poniedziałek byłem w Ustrzykach Górnych pośród powiewów huraganu i czy to z powodu huraganu, czy po prostu tak jest i już, w telewizorze widać było tylko jeden program, I program telewizji publicznej.
Właściwie to ja telewizji w ogóle nie oglądam, jeśli nie w celach zawodowych. Publicznej nigdy. Ale w Ustrzykach mnie pokusiło wziąłem do ręki pilota, odpaliłem i… oniemiałem. Jakiś szaleńczo odważny spec od ramówki wpakował do prime-time’u niemiecki film „Fala”, który lepiej niż wszystkie programy historyczno-dydaktyczne pokazuje, jak rodzi się faszyzm. A szaleńcza odwaga bierze się stąd, że ten film jest przerażająco aktualny, bo pokazuje źródła sukcesu rządzącej w Polsce totalitarnej formacji politycznej.
Kto nie widział, niech żałuje, powiem tylko, że to niezła ekranizacja powieści nowojorskiego pisarza Todd’a Strassera (napisał ją pod pseudonimem Morton Rhue), o nauczycielu, którego uczniowie zapytali, „czy u nas, w dzisiejszych czasach, możliwy jest faszyzm”? Nauczyciel zakłada więc z uczniów zdyscyplinowaną organizację „Fala”, w szczytnych celach oczywiście, jej członkowie stają się coraz bardziej fanatyczni, coraz bardziej uwielbiają swojego wodza, stają się coraz mniej tolerancyjni, coraz bardziej drastyczni wobec kolegów, mających inne zdanie… Gdy te akty nietolerancji osiągają apogeum, nauczyciel przerywa eksperyment i mówi: „czy rozumiecie, co tutaj się wydarzyło? To odpowiedź na pytanie ‘czy faszyzm jest możliwy’?” Ale jest za późno. Niektórzy krzyczą, „popełniliśmy błędy, ale idea jest słuszna, ciągnijmy ją dalej, nieco lepiej” … Inni nie chcą słyszeć o końcu fali. Najbardziej fanatyczny z jej wyznawców najpierw strzela do kolegi – „dysydenta”, a potem sobie w usta.
To była tak przejrzysta aluzja do tego, co się obecnie w Polsce dzieje… A wczoraj słyszeliśmy wygłoszoną z taboretu zapowiedź, że wiosną będzie nowy etap walki o niepodległość: rozprawa z opozycją, z inaczej myślącymi, wyglądającymi, piszącymi, malującymi, kręcącymi filmy: z wrogami.

2. BANDO, BANDO, ROZSTANIA NADSZEDŁ JUŻ CZAS…
Nie pamiętam kto, nie pamiętam, gdzie analizował przyczyny ogromnego powodzenia Putina w Rosji: czemu ślepo wierzy mu 86% społeczeństwa. Różne były tłumaczenia, a mnie w pamięci utkwiło jedno: wystarczy młodym mężczyznom zaoferować udział w bandzie, by poszli za tobą na koniec świata. Najpierw żachnąłem się, ale... Właściwie, odkąd pamiętam, a więc mniej więcej od czwartego roku życia, moją nadrzędną aspiracją było uczestnictwo w bandzie. Przez lata było mi obojętne w jakiej. Spokojnie mogłem skończyć w poprawczaku, jak niektórzy moi koledzy z podmiejskiej ulicy; trafiłem na harcerstwo, a tam ktoś mnie przekonał, że najzacniej będzie, kiedy zacznę pomagać ludziom starym i samotnym. I zacząłem. Nie podobała mi się ich pomarszczona skóra, przeszkadzał mi ich przykry zapach, ale ta banda dawała mi satysfakcję.
Drażnił mnie potem paramilitarny charakter, pełen prosowieckiej indoktrynacji, tamtego harcerstwa z lat 60. Ale któregoś wiosennego dnia 1968 r. zniknął druh hufcowy o nazwisku Apfelbaum (w rzeczywistości nazywał się nieco inaczej) i moja przygoda w tej bandzie się skończyła.
Potem lubiłem czuć się akceptowanym członkiem bandy aktorów, potem bandy teatrologów, aż dorosłem i żadna banda nie była mi już potrzebna. Chociaż… Odzywa się we mnie tęsknota za szczęściem, jakie dawało mi poczucie przynależności… Wam nie?
A – zostało to już milion razy stwierdzone w toku ludzkich dziejów – nic tak doskonale nie łączy istot ludzkich, jak wspólny wróg. Biada temu, którego wódz bandzie wyznaczy za wroga.

3. SĄGI
Zabici ludzie i powalone drzewa mają coś wspólnego: są nieestetyczni. Drażnią swoim widokiem. Dlatego zbiera się ich i układa w równe rzędy, żeby dać temu bezhołowiu jakiś porządek. W ordynku wszystko powraca do normy. To dalej są nieżywi ludzie i powalone drzewa, ale ułożeni w sągi drażnią znacznie mniej.

4. NA WAGARACH
W Niemczech książkę Todda Strassera wydano już w 2,5 milionach egzemplarzy. Jest praktycznie lekturą obowiązkową we wszystkich szkołach średnich.
Myślę, że to jeden z powodów, dla którego uchodźców z Syrii i Iraku witano tego lata na dworcach w Monachium i we Frankfurcie z uśmiechem, z prezentami i z cukierkami.
Czytając tę książkę odrobili lekcję człowieczeństwa. Tego człowieczeństwa, które utracili, gdy pojawił się wódz i sprawił, że wszyscy poczuli się członkami wymarzonej bandy i że mają wspólnego, łatwego do zlokalizowania wroga.
Och, utrata człowieczeństwa zawsze jest brzemienna w konsekwencje, zawsze prowadzi do tragedii; utrata człowieczeństwa ma swoja wysoką cenę. Zdumiałem się gdy ponad 40 lat temu trafiłem pierwszy raz do Niemiec: one były tak odmienne od tych, o jakich opowiadały mi ówczesne polskie media. Od tego czasu nie przestaję się zdumiewać, ilekroć tam z chęcią wracam.
Oni odrobili lekcje, a my dalej wagarujemy.

5. PRZKRY LOS ODSZCZEPIEŃCA
Jak to jest być odszczepieńcem? Kiedy cały naród traci rozum, traci busolę, traci moralność i człowieczeństwo? Jak się czuła Niemka Marlene Dietrich, kiedy śpiewała przed amerykańskimi żołnierzami, zagrzewając ich do walki z takimi, jak ona Niemcami? Jak czuł się Willy Brandt (właść. nazwisko Karl Herbert Frahm), kiedy, walcząc ze swoimi oszalałymi rodakami mówił, że Polska ma prawo odbudować swoje państwo w przedwojennych granicach? Historia przyznała im rację, ale jaką cenę zapłacili? W czym, w kim znaleźli oparcie, sami przeciw wszystkim? „Niebo gwiaździste było nad nimi, a w nich niezłomny porządek moralny”? Ile razy pomyśleli: „czy nie lepiej było przymknąć oko na ciemne sprawki nazistów i pozostać członkami własnej społeczności, członkami dobrze znanej bandy: „narodu”?… Państwo jak by postąpili?

6. LEWIATAN
Chcą ukraść nie swój etos, kradną nie swoje wiersze.
Każdy ma jakąś hierarchię poematów, ja też. Bardzo wysoko w czołówce są „Kwiaty Polskie” tego wstrętnego Żyda Juliana Tuwima, najwybitniejszego, moim zdaniem, polskiego poety wszechczasów. Kiedy jestem zły na tę, czy inną władzę, na tego, czy innego władcę, maszeruję w kółko, skandując:
Chmury nad nami rozpal w łunę,
Uderz nam w serca złotym dzwonem,
Otwórz nam Polskę, jak piorunem
Otwierasz niebo zachmurzone. (…)
Ziemi, gdy z martwych się obudzi
I brzask wolności ją ozłoci,
Daj rządy MĄDRYCH, DOBRYCH ludzi,
Mocnych w MĄDROŚCI i DOBROCI. (…)
Piorunem ruń, gdy w imię sławy
PYSZAŁEK chwyci broń do ręki,
Nie dopuść, żeby miecz nieprawy
Miał za rękojeść KRZYŻ Twej męki. (…)
Lecz nade wszystko - słowom naszym,
Zmienionym chytrze przez krętaczy,
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech PRAWO zawsze prawo znaczy,
A SPRAWIEDLIWOŚĆ - sprawiedliwość.
Lewiatan לִוְיָתָן (pokręcony, splątany) oplótł i skaził jadem te i inne słowa; ale domeną Lewiatana jest bełkot, a MĄDRYCH I DOBRYCH idei zabełkotać nie wolno.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.


8.
2 lata temu
Brak dostępnego opisu zdjęcia.

O, Ciul przyznał, że miał „medialną siłę”. Nie za swoje, za nasze, za nasze, drogi Czytelniku, za twoje!
Ciekawe, co znowu planuje ukraść i zawłaszczyć?


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga