DRUGI OBIEG
Środa, 4 lutego 2026

1.
Obraz zawierający tekst, zrzut ekranu, Czcionka, Jaskrawoniebieski

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Trump mówi, że Republikanie powinni „przejąć” wybory, a Clintonowie zgadzają się być świadkami w śledztwie e sprawie Epsteina.
https://www.nytimes.com/2026/02/03/podcasts/the-headlines/trump-republicans-elections-clintons-epstein-inquiry.html
Strach przed utratą kontroli nad Kongresem w listopadzie sprawia, że Donald Trump jest coraz śmielszy w próbach obalenia zasad wyborczych na swoją korzyść. Prezydent USA wezwał republikanów w Kongresie do „unarodowienia głosowania”, powołując się na władzę, którą Konstytucja USA przyznaje stanom. W rozmowie z prawicowym podcasterem i teoretykiem spiskowym Danem Bongino , który niedawno zrezygnował ze stanowiska zastępcy dyrektora FBI , Trump ponownie stwierdził, że wybory w 2020 roku zostały mu skradzione i wezwał republikanów do „przejęcia kontroli” nad wyborami i znacjonalizowania procesu. „Powinniśmy przejąć kontrolę nad głosowaniem w co najmniej piętnastu miejscach” – powiedział Trump Bongino. „Republikanie powinni znacjonalizować głosowanie”.
Zgodnie z Konstytucją, „czas, miejsce i sposób” wyborów są ustalane przez poszczególne stany, a nie przez rząd federalny. Kongres ma prawo ustanawiać zasady wyborcze, ale Konstytucja nie przyznaje prezydentowi żadnej roli w tych kwestiach. Ta autonomia leży u podstaw jednej z fundamentalnych zasad Ameryki. Trump, próbując powstrzymać odpływ głosów, jest gotowy podważyć Konstytucję. Ryzykuje jednak konflikt z własną partią. W ostatnich dekadach Republikanie często popierali prawa stanowe i sprzeciwiali się silnemu rządowi federalnemu.
Prośba Trumpa, którego notowania gwałtownie spadły w ostatnich tygodniach, pojawiła się po tym, jak nakazał FBI wykonanie nakazu przeszukania lokalu wyborczego w hrabstwie Fulton w stanie Georgia, będącego centrum prawicowych teorii spiskowych na temat wyborów w 2020 roku. Jedyną próbę sfałszowania wyniku podjął Trump, który później został oskarżony o próbę unieważnienia wyniku wyborów, prosząc sekretarza stanu Georgii o „znalezienie” prawie 12 000 głosów. Nietypowy nakaz wydany FBI upoważnił agentów do przejęcia wszystkich papierowych kart do głosowania z 2020 roku, taśm z maszyn liczących głosy, obrazów wytworzonych podczas liczenia głosów oraz spisów wyborców z tego roku. Według „New York Timesa” szefowa wywiadu Tulsi Gabbard uczestniczyła w nalocie w Georgii, łamiąc protokół, a następnie użyła swojego telefonu komórkowego, aby połączyć Trumpa z agentem FBI. W rozmowie z Bongino Trump powtórzył, nie przedstawiając dowodów, że istnieją „stany, które są tak skorumpowane” i „stany, w których wygrałem, ale wygląda na to, że to nigdy nie miało miejsca”.
Prezydent twierdził również, ponownie bezpodstawnie, że nieudokumentowani imigranci mogli głosować nielegalnie w 2020 roku. Trump zasugerował następnie, że w Georgii pojawią się „ciekawe rzeczy”. Dziesiątki sądów w całym kraju, w tym te, którym przewodniczą sędziowie mianowani przez Trumpa, konsekwentnie odrzucają zarzuty oszustwa. Magnat chce poddać system wyborczy kontroli federalnej. Jak dokładnie ma to nastąpić, nie jest jasne. Demokraci obawiają się jednak, że to desperacka próba uniknięcia porażki w listopadzie.


2.
Obraz zawierający Ludzka twarz, zrzut ekranu, ubrania, garnitur

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Francuska siedziba X Elona Muska padła ofiarą nalotu paryskiej jednostki ds. cyberprzestępczości
Oświadczenie prokuratorów pojawia się w momencie zaostrzenia się nastawienia Europejczyków do firm prowadzących media społecznościowe
https://www.theguardian.com/technology/2026/feb/03/french-headquarters-elon-musk-x-raided-paris-cybercrime-unit
… „Nalot w Paryżu jest częścią śledztwa wszczętego w styczniu ubiegłego roku w sprawie podejrzenia nadużycia algorytmów i oszukańczego ekstrakcji danych. Prokuratura poinformowała, że ​​śledztwo rozszerzyła o skargi dotyczące narzędzia X do tworzenia sztucznej inteligencji, Grok.
Firma poinformowała, że do zarzutów dotyczących przestępstw, które obecnie prowadzi dochodzenie, należą: współudział w posiadaniu i zorganizowanej dystrybucji zdjęć przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci, naruszenie praw do wizerunku za pomocą fałszywych materiałów o charakterze seksualnym oraz zaprzeczanie zbrodniom przeciwko ludzkości”.


3.
Bombe russe sull'Ucraina, salta la tregua energetica. Zelensky: “Ora conseguenze sui negoziati”
Bez pomocy Zachodu ukraińska obrona jest słaba: w ten sposób rosyjskie rakiety niszczą i podbijają Kijów.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/02/03/news/difese_kiev_senza_aiuti_occidentali_missili_russi-425135898/?ref=RHLM-BG-P4-S2-T1-fdg5
Prosta i zabójcza taktyka: zrzucić na ukraińskie miasta więcej pocisków, niż mogą zestrzelić działa przeciwlotnicze. Technicznie rzecz biorąc, nazywa się to „nasyceniem celu” i właśnie to Rosjanie coraz częściej robią: wystrzeliwują więcej pocisków, niż mają do dyspozycji tarcz. Moskiewscy generałowie mogą liczyć na obfitość broni produkowanej przez putinowską gospodarkę wojenną i udoskonalanej zachodnimi lub azjatyckimi komponentami elektronicznymi importowanymi z naruszeniem embarga. Przede wszystkim jednak liczą na załamanie dostaw pocisków przechwytujących dla kijowskich baterii ziemia-powietrze, które od sześciu miesięcy docierają w skąpych ilościach.
„Są chwile, kiedy mamy poważne braki; nie zdradzę żadnych sekretów. Na przykład, mamy baterię Nasamów z wyrzutnią na sześć pocisków, ale możemy załadować tylko dwa” – wyjaśnił wczoraj w wywiadzie dla RBC pułkownik Jurij Ihnat, szef departamentu łączności Sił Powietrznych Ukrainy. Oficer podkreślił nowe podejście Rosji: wcześniej przeprowadzała naloty na cały kraj. Teraz jednak koncentruje setki dronów i dziesiątki pocisków na jednym regionie „jednocześnie i intensywnie”: „Często nasze baterie Nasamów lub Iris-T nie mają czasu na przeładowanie wyrzutni podczas tych masowych ataków”.
Inną strategią Rosji jest coraz częstsze wykorzystywanie pocisków balistycznych. Pociski te uderzają w cele z ekstremalnie dużą prędkością, zazwyczaj przekraczającą 4000 kilometrów na godzinę. Tylko amerykańskie pociski Patriot, wersja Pac3, są w stanie je zestrzelić. Od czerwca ubiegłego roku dostarczono bardzo niewiele tych pocisków przechwytujących: administracja Trumpa zablokowała ich sprzedaż; od tego czasu istnieją jedynie kontrakty sprzedaży na Ukrainę, opłacane przez kraje europejskie, które są realizowane bardzo powoli.
„Nawet jeśli zestrzelimy 80 procent, pozostałe 20 procent spowoduje niezwykle poważne szkody” – podkreśla pułkownik Inhat z niezaprzeczalnym optymizmem co do skuteczności obrony. Podczas dzisiejszego porannego ataku zniszczono tylko 38 z 71 rosyjskich pocisków, czyli mniej niż 60 procent: co najmniej 27 trafiło prosto w cel. Mówimy o oficjalnych statystykach, które często są zawyżane. W tym przypadku jednak zdają się one odpowiadać charakterystyce broni używanej przez moskiewskich generałów: 32 pociski balistyczne Iskander lub S-300; cztery szybkie Cyrkony i Onixy, zaprojektowane jako broń przeciwokrętowa; i wreszcie 35 pocisków manewrujących czterech różnych modeli – Iskander K, KH101, KH22 i KH32.
Przeciwko pociskom manewrującym – latającym jak samoloty, osiągającym prędkość 800-900 kilometrów na godzinę – Ukraińcy często używają obecnie myśliwców F-16, przekazywanych przez kilka państw europejskich. Ale pociski ziemia-powietrze Iris-T, dostarczane w dużych ilościach przez Niemcy, również osiągają znaczące rezultaty w walce z tymi latającymi bombami. Nie należy zapominać, że Rosjanie wysłali do ataku również 450 dronów, w tym 300 dronów Szahid-Geran z ulepszonymi głowicami. Dowództwo w Kijowie twierdzi, że zestrzeliło 412 z nich, a kolejne 31 skutecznie trafiło w cel. „Zamiary wroga są jasne” – podsumował oficer Sił Powietrznych. „Pierwszą i najważniejszą rzeczą dla nich jest wpłynięcie na ludność Ukrainy, uczynienie jej życia niemożliwym”.

Rozczarowane nadzieje
Nie wydaje się prawdopodobne, aby dziury w kopule ochronnej Ukrainy zostały wkrótce załatane. Kilka krajów europejskich podpisało umowy ze Stanami Zjednoczonymi na dostawę pocisków Patriot Pac-3 do Kijowa, ale nowy mechanizm pomocy wprowadzony przez Trumpa jest bardzo powolny. Broń ta jest uważana za priorytet przez Pentagon, który obecnie rozmieszcza ją w krajach arabskich w oczekiwaniu na potencjalny kryzys z Iranem. Problemem są trudności Europy w zwiększeniu produkcji broni, która utrzymuje się zasadniczo na poziomie z 2022 roku. Włochy i Francja nie dostarczyły pocisków dla dwóch baterii SAMP-T od lata: Macron obiecał przekazać pierwsze pociski przechwytujące Aster 300 w wersji zdolnej do zatrzymywania pocisków balistycznych, ale to i tak zajmie miesiące. Wydaje się, że tylko Niemcy zwiększyły tempo szybciej niż reszta UE, co pozwoliło im przekazać znaczne ilości broni, takiej jak pociski Iris-T. Berlin buduje również fabrykę, która będzie produkować Patrioty dla krajów UE, ale nie będzie ona gotowa przed 2027 rokiem. Ukraińcy z kolei nie mają czasu, a bez obrony przeciwlotniczej wszelkie nadzieje na stawienie oporu mogą zostać zniweczone przez rosyjskie rakiety.


4.
Obraz zawierający tekst, zrzut ekranu, design

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
https://wyborcza.pl/7,75398,32574239,akcja-sluzby-kontrwywiadu-wojskowego-w-mon-wieloletni-pracownik.html#s=S.TD-K.C-B.6-L.2.duzy
Służba Kontrwywiadu Wojskowego zatrzymała we wtorek 3 lutego wieloletniego pracownika Ministerstwa Obrony Narodowej. Mężczyzna podejrzany jest o współpracę z rosyjskim wywiadem. Czy w MON zatrzymano rosyjskiego szpiega? Ustalenia "Wyborczej".
We wtorek rano MON wydał komunikat dotyczący zatrzymania w siedzibie ministerstwa, przy al. Niepodległości w Warszawie "wieloletniego pracownika resortu obrony narodowej". Jak czytamy w oświadczeniu, "osobie tej zostały przedstawione zarzuty współpracy z obcym wywiadem".
Do zatrzymania domniemanego szpiega doszło po godzinie 8, zaraz po jego przyjściu do pracy. Niczego się nie spodziewał. To wieloletni pracownik średniego szczebla departamentu strategii i planowania obronnego MON. Z budynku został wyprowadzony przez funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej.
Sprawę prowadzi Służba Kontrwywiadu Wojskowego, która podczas zatrzymania pracownika MON współpracowała z Departamentem do Spraw Wojskowych Prokuratury Krajowej i Żandarmerią Wojskową. W komunikacie czytamy także, że z zatrzymaną osobą "trwają już czynności procesowe".
W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" rzecznik prasowy ministra obrony narodowej Janusz Sejmej powiedział, że wtorkowa akcja służb w siedzibie MON to efekt "wielomiesięcznej pracy". - Po zakończeniu trwających czynności, w godzinach późniejszych, wydamy stosowny komunikat - poinformował Sejmej.
Z nieoficjalnych informacji źródeł "Wyborczej" w resorcie obrony, wiemy, że zatrzymana osoba to mężczyzna, który jest tak zwanym cywilnym pracownikiem MON i że "nie miał dostępu do kluczowych informacji" ministerstwa.

Pracownik MON podejrzany o szpiegostwo
O szczegóły sprawy zapytaliśmy także rzecznika prasowego Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego, Jacka Dobrzyńskiego. Jak usłyszeliśmy, sprawa ma związek z działaniami prowadzonymi bezpośrednio przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.
Rzeczników ABW i MON zapytaliśmy o sposób przekazywania dalszych i szczegółowych informacji dotyczących porannej akcji w resorcie obrony. W obu przypadkach usłyszeliśmy, że zatrzymany mężczyzna znajduje się obecnie w siedzibie Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jego sprawą zajmuje się wydział ds. wojskowych.
Przed godz. 15 Jacek Dobrzyński podczas oświadczenia dla mediów nazwał materiał zgromadzony wobec zatrzymanego pracownika MON "potężnym i obciążającym".
- To osoba, która zdradziła Polskę - mówił.
Rzecznik koordynatora służb specjalnych poinformował, że nadal trwają czynności śledcze w Prokuraturze. I to — jak stwierdził — od tego organu należeć będzie sformułowanie konkretnych zarzutów wobec mężczyzny.


5.
Obraz zawierający tekst, ubrania, zrzut ekranu, osoba

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Polska krótka wycieczka do krainy cudów wzrostu
https://www.faz.net/aktuell/wirtschaft/lars-klingbeil-zu-besuch-in-polen-ein-kurztrip-ins-wachstumswunderland-110829833.html
Polska gospodarka jest głodna sukcesu i rozwija się dynamicznie - podaje "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Gazeta zwraca uwagę na wysokie zadłużenie kraju. Według "FAZ" prezydent Karol Nawrocki blokuje reformy i cofnięcie zmian w sądownictwie.
"Silna gospodarka, słaby rząd" - pisze "FAZ". Zdaniem autora komentarza podczas wizyty w Warszawie wicekanclerz i minister finansów Klingbeil "zastanawiał się, co sąsiad Niemiec robi lepiej (niż on sam - red.)".
"Podczas gdy w Niemczech dobrobyt znajduje się w fazie zastoju, gospodarka po wschodniej stronie granicy rozwija się dynamicznie" - podkreślił dziennikarz "FAZ".

Domański i Klingbeil
Wizyta w Warszawie miała status spotkania zapoznawczego, ale Klingbeil dobrze zna polskiego ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Obaj spotykali się już w Brukseli, a polski minister był już w Berlinie.
"FAZ" przypomniał, że w ubiegłym tygodniu obaj uczestniczyli w wideokonferencji w formacie E6. Ministrowie finansów sześciu największych gospodarek europejskich dyskutowali o tym, jak sprostać wyzwaniom wynikającym z agresywnej polityki supermocarstw. Rozmawiali o unii rynków kapitałowych, wzmocnieniu euro, wspólnych projektach zbrojeniowych, polityce obronnej, wspólnych zakupach surowców i globalnych partnerstwach handlowych - wymienił niemiecki dziennik.
"FAZ" przypomniał, że w przeciwieństwie do pozostałych krajów z E6 Polska nie posiada wspólnej waluty euro.

Wysoki dług, silna gospodarka
W artykule podkreślono, że zdaniem Domańskiego Polska powinna obecnie pozostać przy swojej walucie. Jak pisze "FAZ" z powodu wysokiego deficytu (ponad 6 proc., czyli dwukrotnie więcej, niż wynosi kryterium z Maastricht), Polska miałaby i tak duże problemy ze spełnieniem kryterium przyjęcia euro.
W 2022 roku zadłużenie Polski (48,8 proc.) było wyraźnie niższe niż w Niemczech (64,4 proc.). Polska jednak szybko dogoniła Niemcy, w tym roku dług w obu krajach może wynieść około 65 proc.
"FAZ" zwraca uwagę na jedną znaczącą różnicę - w Niemczech wzrost gospodarczy jest "pozbawiony siły". "Można odnieść wrażenie, że Niemcy są nasyceni, podczas gdy Polacy są nadal głodni (sukcesu - red.)" - pisze autor, zaznaczając, że w ubiegłym roku polska gospodarka urosła o 3,6 proc.

"Pasowanie na rycerza"
Odnosząc się do zaproszenia Polski na szczyt G20 przez prezydenta USA Donalda Trumpa, "FAZ" pisze, że jest to "pasowanie na rycerza" dla rządu w Warszawie, a "ściślej mówiąc, dla prezydenta RP". Karol Nawrocki nie jest co prawda członkiem PiS, ale podobnie jak jego poprzednik Andrzej Duda znajduje się na "ostrym kursie przeciwnym do proeuropejskiego rządu Donalda Tuska". Nawrocki blokuje wiele reform i uniemożliwia cofnięcie reformy wymiaru sprawiedliwości, która według TSUE jest niezgodna z prawem unijnym - podkreśla dziennik.
Chociaż w systemie sądownictwa nic się nie zmieniło, Polska, w przeciwieństwie do Węgier, korzysta z dużych transferów z Brukseli, która prawdopodobnie "nie chce dodatkowo utrudniać życia (premierowi Donaldowi) Tuskowi" - czytamy w "FAZ".
- Polski wzrost gospodarczy może być dla Niemiec bodźcem - przytacza "FAZ" słowa Klingbeila na zakończenie relacji.
Za:
https://tvn24.pl/biznes/ze-swiata/media-o-polsce-silna-gospodarka-slaby-rzad-st8882148


6.
Obraz zawierający tekst, Ludzka twarz, człowiek, ubrania

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-02-03/sad-umorzyl-sprawe-slawomira-nowaka-byly-minister-byl-oskarzony-o-udzial-w-aferze-korupcyjnej/
Decyzję o umorzeniu sąd wydał we wrześniu 2025 r. Orzekł wówczas, że sprawa nie miała faktycznych podstaw do oskarżenia. Decyzję zaskarżyła prokuratura, jednak we wtorek sąd wyższej instancji potrzymał decyzję. Umorzenie jest prawomocne.


7.
Obraz zawierający tekst, zrzut ekranu, ubrania, człowiek

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Film przedstawiający zamach na JFK, który znajduje się w posiadaniu władz federalnych, może być wart 900 mln dolarów – i może udowodnić, że na „trawiastym wzgórzu” był drugi strzelec
https://nypost.com/2026/02/01/us-news/jfk-assassination-film-held-by-feds-could-be-worth-900m-and-could-prove-2nd-shooter-on-grassy-knoll/
Nagranie domowe sprzed 62 lat może ujawnić prawdę o zamachu na JFK i raz na zawsze udowodnić, że tamtego feralnego dnia na trawiastym wzgórzu znajdował się drugi strzelec.
Ziarniste nagranie 8 mm, nagrane przez Orville'a Nixa, fachowca od klimatyzacji w Dallas, gdy kule przelatywały przez Dealey Plaza 22 listopada 1963 r., nie było widziane od 1978 r., kiedy to nagranie zostało wysłane do analizy przez firmę z Los Angeles, a później przeszło w ręce władz federalnych — chociaż władze federalne twierdzą, że go nie mają.
Nix zmarł w 1972 roku, a jego wnuczka kontynuowała walkę prawną swojego zmarłego ojca o odzyskanie jego filmu, który jest jej zdaniem wart ponad 900 milionów dolarów i może zawierać klucz do ujawnienia jednej z największych afer tuszowania w historii.
Teraz sędzia federalny orzekł, że batalia o film może być kontynuowana, a nagranie może w końcu ujrzeć światło dzienne.
Kadr z filmu Nix przedstawia zamach na prezydenta Kennedy'ego na Dealey Plaza, na którym porośnięte trawą wzgórze jest zaznaczone czerwonym prostokątem.
W przeciwieństwie do słynnego filmu Zaprudera, ukazującego moment, w którym prezydent John F. Kennedy został postrzelony w głowę, kamera Nixa była skierowana na niesławne, porośnięte trawą wzgórze – dokładnie w miejsce, z którego, jak sądziło wielu świadków, padły strzały. Teoretycy spiskowi od dawna uważają, że drugi strzelec ukrywał się za ogrodzeniem na wzgórzu.
Na nagraniu Nix widać pierwszą damę Jackie Kennedy wsiadającą na tylną część limuzyny prezydenckiej tuż po postrzeleniu jej męża — i widać ogrodzenie.
Zdaniem Scotta Watnika z kancelarii Wilk Auslander LLP, prawnika wnuczki Nix, Lindy Gayle Nix Jackson, film może ujawnić dowody na to, że Lee Harvey Oswald nie działał sam — a to dzięki nowym technologiom optycznym i sztucznej inteligencji.
„To naprawdę jedyny znany film, na którym uchwycono trawiasty teren wzgórza Dealey Plaza tuż przed zamachem” – powiedział Watnik w rozmowie z „The Post”, zauważając, że film może potwierdzić raport Komisji Izby Reprezentantów ds. Zabójstw z 1978 roku, która stwierdziła, że Kennedy „prawdopodobnie został zamordowany w wyniku spisku”. Komisja ta uzyskała film Nixa i odegrała rolę w prawnej sadze związanej z jego zwrotem.
„Jeśli poddalibyśmy oryginalny film z aparatu technologii optycznej z 2026 roku, z pewnością bylibyśmy w stanie uchwycić na filmie szczegóły, których nie bylibyśmy w stanie uchwycić, gdy… komisja miała ten film w 1978 roku” – powiedział.
Film Nixa przedstawiający kontrowersyjną postać, interpretowaną jako strzelec, na trawiastym wzgórzu w czasie zamachu na prezydenta Kennedy'ego.
FBI w swojej analizie z 1980 r . znalazło nieścisłości w raporcie, który opierał się na analizie akustycznej mającej na celu ustalenie lokalizacji potencjalnego drugiego strzelca.
Przez ostatnie sześć dekad film Nix był przechowywany przez FBI, agencję informacyjną United Press International, Kongres i prywatną firmę Aerospace Corporation z Los Angeles, która go przeanalizowała i przekazała z powrotem do Narodowego Archiwum.
W 1988 r. Narodowe Archiwa oświadczyły, że posiadają jedynie kopię dokumentu, a proces ujawniania informacji ustanowiony przez sędziego Sądu Federalnego Stephena Schwartza w postanowieniu z 15 stycznia daje prawnikom szansę na wymuszenie na rządzie ujawnienia informacji na temat jego zarządzania.
Argument rodziny opiera się na Piątej Poprawce, która stanowi, że rząd nie może zabierać mienia bez zapewnienia w zamian „sprawiedliwego odszkodowania”.
Jednak ustawa o dokumentach dotyczących zabójstwa JFK z 1992 r. przyznała rządowi prawo własności do dowodów dotyczących zamachu na JFK, ustanawiając jednocześnie procedurę udostępniania dokumentów opinii publicznej.
Jednak ogromne żądania finansowe rodziny mogą napotkać trudności, biorąc pod uwagę, że panel arbitrażowy wycenił bardziej znaną wersję filmu Nix, czyli 8-milimetrową wersję nakręconą przez krawca Abrahama Zaprudera, na 16 milionów dolarów w 1999 roku, nazywając ją „unikalnym eksponatem historycznym o bezprecedensowej wartości”.
Prawnicy wnuczki Nixa podają tę wartość jako punkt odniesienia dla oceny, ile film Nixa mógł być wart w tamtym czasie — chcą jednak, aby ich klientka otrzymała znacznie większy procent, biorąc pod uwagę fakt, że film był od dawna w posiadaniu rządu.
„Gdyby powiedzieć, że ten film jest wart tyle samo, co tamten w 1992 roku, i zastosować 32-letnie odsetki składane w ujęciu kwartalnym, zaczęłyby się pojawiać liczby liczone w setkach milionów” – powiedział Watnik. Jeden ze „wstępnych szacunków”, do których doszedł jego zespół, wynosił 930 milionów dolarów.
Prawnicy Nixa Jacksona twierdzą, że chcą wykorzystać sprawę sądową i potencjalny proces, który mógłby się odbyć, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie, do wymuszenia na rządzie nowych informacji na temat tego, jak i gdzie przechowywane są materiały, w tym fragmenty mózgu JFK i nagrania wewnętrznej komunikacji policjantów z Dallas w dniu strzelaniny.
„To w końcu dowód morderstwa prezydenta naszego kraju” – powiedział Watnik. „Dlatego tym ważniejsze jest, abyśmy wiedzieli, gdzie znajdują się te dokumenty”. Prawnicy rodziny Nix nie chcą brać odpowiedzi rządu za dobrą monetę. Jak twierdzą, dokumenty Kennedy’ego „zaginęły” na przestrzeni lat: oryginalna kopia uzupełniającego raportu z sekcji zwłok prezydenta, do trzech zdjęć zrobionych podczas sekcji zwłok oraz mózg Kennedy’ego.


10.
Obraz zawierający ubrania, człowiek, Ludzka twarz, osoba

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Kontrowersje: Zmiana w Stolicy Apostolskiej: twarz Meloni ma być usunięta z fresku
https://www.repubblica.it/politica/2026/02/03/news/meloni_angelo_ritratto_vicariato-425134881/
W kościele San Lorenzo in Lucina cherubin wkrótce zostanie przerobiony i powróci do swojej pierwotnej formy. Pomimo nieśmiałych zaprzeczeń autora Bruno Valentinettiego, w rzeczywistości przedstawiał on twarz obecnej pana premiera (ak każe się tytułować: „Signor Presidente del Consiglio dei Ministri.
Termin przemalowania jest wciąż niepewny, ale niedaleki. Oczekiwane jest spotkanie kuratorium, właściciela, Funduszu Budynków Kultu, Biura Budynków Kultu Wikariatu Rzymskiego.


11.
Obraz zawierający ubrania, tekst, Ludzka twarz, osoba

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Lefebryści powracają, sprzeciwiając się papieżowi Leonowi XIII, ogłaszają nowych biskupów. Watykan: „Unikajmy rozłamów”.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/02/03/news/riecco_i_lefebvriani_sfidano_papa_leone_annunciando_nuovi_vescovi-425135308/
Gest zerwania i wyzwanie. Po latach względnego milczenia lefebryści ogłosili konsekrację nowych biskupów, powtarzając w ten sposób akt, który doprowadził arcybiskupa Marcela Lefebvre'a do zerwania stosunków ze Stolicą Apostolską w 1988 roku. Watykan odpowiedział, mając nadzieję na uniknięcie „zerwania lub jednostronnych rozwiązań”.

Przeciwko otwarciom Rady
Powstałe w opozycji do reform Soboru Watykańskiego II (1962-1965), bractwo kapłańskie św. Piusa X – taka jest jego oficjalna nazwa – przez dziesięciolecia kultywowało ultratradycjonalistyczne stanowiska, kwestionując otwartość Kościoła na dialog międzyreligijny i ekumeniczny, uznanie roli świeckich i wolności sumienia, dialog ze współczesnym światem i nauką oraz energicznie broniąc przedsoborowej liturgii, tzw. Mszy łacińskiej. Aby zapewnić ciągłość wspólnocie, która ma swoją siedzibę w Ecône w Szwajcarii i co roku przyciąga liczne powołania, arcybiskup Lefebvre wyświęcił czterech biskupów 30 czerwca 1988 r., ponosząc w ten sposób ekskomunikę latae sententiae. Spośród tych czterech biskupów dwóch żyje do dziś: arcybiskup Bernard Fellay i arcybiskup Alfonso de Gallareta.

Próba Ratzingera
Podczas gdy Karol Wojtyła był nieugięty wobec lefebvrian, Joseph Ratzinger, który już jako kardynał próbował pośredniczyć, po wyborze na papieża, usilnie zabiegał o ponowne przywrócenie lefebvrian do owczarni Kościoła. Najpierw zliberalizował stosowanie mszału przedsoborowego (co przyniosło korzyści zarówno lefebvrianom, jak i różnym innym grupom tradycjonalistycznym w Kościele i poza nim), a następnie zniósł ekskomunikę czterech biskupów lefebvrian. Wywołało to jednak ostre kontrowersje, gdy wkrótce potem odkryto, że jeden z nich, Brytyjczyk Richard Williamson, który później również opuścił lefebvrian, był zagorzałym negacjonistą Holokaustu. Za Benedykta XVI rozpoczęły się jednak dyskusje doktrynalne między Stolicą Apostolską a lefebvrianami. Ich celem było wyjaśnienie kontrowersyjnych punktów Soboru, które mogłyby przywrócić grupie fundamentalistycznej pełną komunię z Kościołem. Nigdy jednak nie doszły one do skutku. Papież Franciszek skutecznie przerwał te dyskusje i zajął się również kwestią „mszy łacińskiej”, odwołując liberalizację podjętą przez jego poprzednika.

Brak audiencji papieskiej
Teraz przełożony Bractwa Lefebvrian, Włoch Don Davide Pagliarani, publicznie ogłosił podczas uroczystości we Francji „swoją decyzję o powierzeniu biskupom Bractwa zadania przeprowadzenia nowych konsekracji biskupich, które nastąpi 1 lipca przyszłego roku”. W sierpniu ubiegłego roku, zgodnie z oświadczeniem opublikowanym w kilku językach przez Econe, o. Pagliarani zwrócił się do papieża Leona XIV z prośbą o „łaskę audiencji”, wyrażając „pragnienie synowskiego wyjaśnienia obecnej sytuacji Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X”. W drugim liście wyraźnie wyraził szczególną potrzebę Bractwa, aby zapewnić ciągłość posługi biskupów, którzy od prawie czterdziestu lat podróżują po świecie, odpowiadając na prośby licznych wiernych, przywiązanych do Tradycji Kościoła, którzy proszą o sakramenty święceń kapłańskich i bierzmowania dla dobra swoich dusz. „Po długiej refleksji i modlitwie” – kontynuuje lefebrystyczne oświadczenie – „i po otrzymaniu w ostatnich dniach listu od Stolicy Apostolskiej, który w żaden sposób nie odpowiada na nasze prośby, o. Davide Pagliarani, biorąc pod uwagę jednomyślną opinię swojej Rady, uważa, że obiektywny stan poważnej potrzeby, w jakim znajdują się dusze, wymaga takiej decyzji”.

Węzeł mszy łacińskiej
W ten sposób zaostrzają się napięcia między Ecône a Rzymem. Święcenia biskupie – takie jak te, których udzielił prałat Fellay w 1988 roku – byłyby kanonicznie ważne, ale nieprawomocne. Biskupi lefebrystów nieuchronnie ponownie zostaliby ekskomunikowani. Dzieje się to w czasie, gdy najbardziej tradycjonalistyczne środowiska katolickie naciskają na nowego papieża, aby z kolei interweniował w sprawie „mszy łacińskiej”, pozwalając wiernym tradycjonalistycznym – tym, którzy opuścili Kościół, jak lefebrianie, lub tym, którzy pozostali, jak Bractwo Kapłańskie Świętego Piotra, którego liderzy zostali przyjęci przez Franciszka, a niedawno przez Leona – na odprawianie Mszy według rytu poprzedzającego Sobór Watykański II.

"Unikajmy łez"
Komentując inicjatywę lefebrystów, rzecznik Watykanu Matteo Bruni, odpowiadając na pytania dziennikarzy, stwierdził, że „kontakty między Bractwem Kapłańskim Świętego Piusa X a Stolicą Apostolską trwają” i że „dąży się do uniknięcia nieporozumień lub jednostronnych rozwiązań w kwestiach, które się wyłoniły”.


12.
Obraz zawierający tekst, pływanie, woda, zrzut ekranu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Rzymski statek załadowany garum, sosem cesarzy: bezprecedensowe odkrycie w Gallipoli
https://bari.repubblica.it/cronaca/2026/02/03/news/nave_romana_anfore_garum_gallipoli_scoperta_mar_ionio_salsa_imperatori_cos_era-425135640/?ref=RHLM-BG-P15-S1-T1-fdg20 (tu też video)
Nieoczekiwane odkrycie, utrzymywane w tajemnicy przez ponad sześć miesięcy, aby chronić je przed grabieżą i ciekawością: rzymski statek towarowy odkryty u wybrzeży Gallipoli zyskał teraz także fundusze, w wysokości 780 tysięcy euro, niezbędne do odzyskania i waloryzacji amfor, które niegdyś zawierały cenny garum, sos rybny używany na stołach Cesarstwa Rzymskiego.
Wstępne badania archeologów i ekspertów ujawniają wiele cech dużego statku towarowego znalezionego na dnie Morza Jońskiego: pochodził on z Afryki Północnej i datowany jest na około IV wiek n.e., biorąc pod uwagę kształt amfor i inne cechy pozostałości kadłuba. Naukowcy stwierdzili, że odkrycie ma ogromne znaczenie, ponieważ artefakty są w doskonałym stanie i dowodzą współczesnym, jak cenny w starożytności był płynny sos rybny, znany jako garum, wysoko ceniony w całym Cesarstwie Rzymskim. Wytwarzano go z podrobów rybnych, małych , niskowartościowych ryb, takich jak sardynki, makrela i anchois (a także pozostałości makreli lub tuńczyka) , soli, aromatycznych ziół i przypraw.
Powolna maceracja pozwoliła na wydobycie tego niezwykle cennego płynu, będącego efektem długotrwałego procesu, który wykorzystywano jako sos do przyprawiania potraw takich jak mięso, ryby i warzywa. Współczesnym „dziedzicem” może być sos anchois. Amfory są produkowane bezpośrednio w Afryce Północnej (o czym świadczy ich kształt), a odkrycie jest również ważne dla precyzyjnego prześledzenia szlaków handlowych ustanowionych w tamtym okresie historycznym, które, jak rozumiemy, dotykały wybrzeży Półwyspu Mesapijskiego, znanego wówczas jako „Kalabria”. Nie należy zapominać, że niedaleko miejsca odkrycia, a konkretnie w morzu u wybrzeży Santa Caterina, odkryto szczątki innego rzymskiego statku towarowego z II wieku, zidentyfikowanego w 1982 roku. Historia ta trafiła na pierwsze strony gazet, ponieważ po częściowej kradzieży amfor ówczesny sędzia, Angelo Sodo, nakazał zajęcie całego odcinka morza. …
Nieoczekiwanego odkrycia dokonano podczas rutynowych patroli morskich prowadzonych przez Guardia di Finanza (włoską marynarkę wojenną), wykorzystując instrumenty pokładowe, które wykryły anomalię na dnie morskim. Kolejne nurkowania, przeprowadzone z pomocą wyspecjalizowanego personelu z 2. jednostki nurkowej w Tarencie, we współpracy z konserwatorem zabytków, ujawniły wrak dużego, późnoimperialnego statku towarowego z ładunkiem amfor.
Konieczność zapewnienia ochrony podwodnego stanowiska doprowadziła do decyzji o zachowaniu ścisłej tajemnicy odkrycia, aby uniknąć ryzyka grabieży i zachować potencjał informacyjny przechowywany w repozytorium archeologicznym, w oczekiwaniu na opracowanie najlepszej strategii interwencji. Od momentu odkrycia obszar ten jest pod stałym, całodobowym monitoringiem jednostki operacji morskich Gallipoli.
Nadzór rozpoczęło gromadzenie funduszy niezbędnych do zaplanowania i wykonania dokumentacji, badań archeologicznych oraz zabezpieczenia wraku: Wyższa Rada Dziedzictwa Kulturowego i Krajobrazowego przyznała nadzorowi, beneficjentowi funduszy, 780.000 euro. Systematyczne rozpoznanie i dokumentowanie wraku wkrótce się rozpocznie, zgodnie z zasadami Konwencji UNESCO o Ochronie Podwodnego Dziedzictwa Kulturowego.


13.
Obraz zawierający tekst, łóżko, zasłona, w pomieszczeniu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
https://wiadomosci.gazeta.pl/swiat/7,198075,32574722,francja-pacjent-mial-pocisk-artyleryjski-w-odbycie-do-szpitala.html
Swoją drogą, wydawana przez ‘Agorę’ ‘Gazeta’ doskonale odnajduje się w tym odbycie; jak w swoim naturalnym żywiole.


14.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Uniform dziennikarza. W klimacie umiarkowanym – mówi się trudno, w innych – może być problemem. Np. tu: zgadniesz, Czytelniku, gdzie to? Jest spora szansa, że tam byłeś i patrzyłeś na ten krajobraz. Bo to Asyż. W dniu, w którym przyjechał tam papież Franciszek. Na szczęście była to późna jesień, więc nie było upiornie gorąco, tylko po prostu gorąco. No a na papieża nie pójdziesz przecież w gatkach i koszulce gimnastycznej. No i buty: wygodne tenisówki nie wchodzą w grę, a Asyż, jak wiadomo, na płaskim nie leży, a chodzi się po bazaltowej kostce. No, summa summarum, trzeba być w zbroi, nogi spocone, plamy pod pachami… Godziny na stojąco, przerywane łączeniami „live” ze studiem…
D.O. opisywał, jak wybrał się za JPII do klasztoru św. Katarzyny na Synaju. 7 godzin w autobusie, przez pustynię, potem półtora kilometra w górę. Choć wcześnie rano – temperatura zabójcza. A D.O. w świeżo kupionych, ulubionych tenisówkach tzw. papieskich, bo, czarne, z daleka mogły być wzięte za lakierki, a były zupełnie ażurowe i leciutkie. Niestety, droga od parkingu do klasztoru usiana była ostrymi odłamkami skalnymi, na których te buty, mimo stosunkowo grubej podeszwy, zostały dosłownie posiekane. A wraz z butami posiekane zostały stopy D.O. Tortura!
Słoneczko, słoneczko, poza doznaniami termicznymi, miało zawsze niszczycielski efekt na garniturach. Bez żadnej przesady” dwa-trzy dni „lajfowania” z rzymskiej ulicy i marynarka z granatowej robiła się szara, a pod wpływem strumieni potu, z marynarki robiła się nieforemnym worem.
Ale i zimą D.O. w jeden sezon „przerobił” dwa płaszcze z Bytomia: kompletnie wypłowiały.
Ale D.O. kochał to robić. Był w swoim żywiole. Kiedy jeszcze nadawało się reportaże i opowieści z zagranicy, to była frajda. Zwłaszcza wielkie spotkania międzynarodowe, czyli szczyty G7, UE, ONZ, Rady Europy, G-20; wyspecjalizowanych reporterów było w sumie niewielu, więc po kilku szczytach wszyscy się znali, pomagali sobie i chodzili wieczorami na wspólne, wesołe kolacje, raz w jednym kraju, raz w innym…
Potem wszystko się jakoś zrobiło „szybko, szybko”, głupio, głupio”, a najlepiej „oblecimy to w redakcji, będzie taniej”.

15.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
No i właśnie to jest Rzym. Stara siedziba Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej mieściła się o jakieś 200 metrów od Piazza di Spagna, więc kiedy była chwila przerwy w pracy, kiedy organizm domagał się rozprostowana nóg, to się czasem szło właśnie tam na spacerek. Szczerze mówiąc, niezbyt często, bo dla Rzymianina autentycznym problemem są turyści, a ci, jak się postarają, to przejście przez Piazza di Spagna robią torturą. Ale z drugiej strony… W tej plątaninie wąskich uliczek barokowego Rzymu taka przestrzeń to jak haust powietrza… No i stoją tam Schody Hiszpańskie, zwieńczone dzwonnicami Kościoła Trinita’ dei Monti… Przez dziesięciolecia, władze miasta ustawiały na schodach wielkie donice z azaliami, aż pachniało. Na schodach rozsiadali się młodzi ludzie, znużeni wędrówką w upale, paplający setką różnych języków, o różnych kolorach skóry, o różnych kształtach oczu. Przytulali się, czasem całowali. Było magicznie. Aż ostatnia pani burmistrz zakazała na schodach siadać i teraz stoją tam głównie stójkowi miejscy, znienawidzony przez Rzymian gang przestępczy, uprzykrzający życie miejscowym i przyjezdnym. Stoją i polują na tych, którzy przyłożą pośladki do białego trawertynu i pędzą spisywać protokół wykroczenia i zapisywać mandaty, od cudzoziemców ściągane na miejscu, albo – do suki! Ale D.O. wchodził zawsze po tych schodach te kilkanaście stopni, do pierwszego zakrętu, żeby popatrzeć na Fontana della Barcaccia, swoją ulubioną. Kiedy w 1626 papież Urban VIII zlecił staremu Pietro Berniniemu (ojcu) jej budowę, schodów jeszcze nie było i stała po prostu pod ostrą skarpą. Ciśnienie wody z nowego akweduktu było słabe, więc geniusz Bernini wymyślił, żeby kamienną łódź umieścić w kamiennej niecce, pod poziomem gruntu. Prace dokończył po śmierci ojca w 1629 roku syn Pietra, wielki Gian Lorenzo.
Obecna Siedziba Prasy Zagranicznej jest o 500 metrów od Piazza di Spagna, ale z punktu widzenia zatłoczenia turystycznego, w jeszcze gorszym miejscu, bo tuż obok Fontana di Trevi. D.O. tęskni za nią jak pies. A mimo to szło się pod Barcaccię, bo nigdy człowiek nie wiedział, na co się tam natknie. To chyba ostatnie zdjęcie z czasów przedcovidowych, z beztroskiej przechadzki, kiedy D.O. ściągnęły tam dźwięki orkiestry, policyjnej, jak się okazało. I to jest Rzym: fortepian z długa codą ustawiony bezpośrednio na bruku, przed chwilą zszedł deszcz, a orkiestra gra. A, że to są Włosi, więc gra wspaniale, po prostu magia, aż się w głowie może zakręcić.
A ten bruk, to, ho, ho! Nie byle jaki bruk, tylko bazaltowy. Kostki rzymskiego bruku mają swoją, specyficzną nazwę: sampietrini. Jeden sampietrino, dwa sampietrini. Czyli świętopietrek. Już starożytni Rzymianie takie kładli, kładą i dzisiejsi. Źle się po tym chodzi, jeszcze gorzej jeździ na skuterze po deszczu: mokre zmieniają się w prawdziwe lodowisko.


15.
2 lata temu
Wow. Żona znalazła mój artykuł z 25 sierpnia 1990 r., na 10 rocznicę „Solidarności”. „Tytulista” – czyli człowiek, który w redakcjach wymyśla tytuły, napisał „Dividarność” – czyli „Podzieladność” – w to przeistoczyła się niegdysiejsza Solidarność. Właśnie wtedy bracia Kaczyńscy zaczęli wlewać truciznę do ucha Lecha Wałęsy i zaczynało się intensywne mieszanie kościelnych fundamentalistów w polskiej polityce.
Zupełnie nie pamiętałem, że kiedyś coś podobnego pisałem.
A ten zapomniany widok, ta lektura, wywołały we mnie pewne refleksje.
Zacząłem sobie przypominać. Najpierw euforię jesieni 1980 i wiosny 1981, aż do puczu Janajewa w Moskwie.
Potem euforię roku 1989 i 1990.
I połączyłem tamte euforie z wieczorem 15 października 2023 roku.
I zdałem sobie sprawę, że te wszystkie euforie, które przyszło mi przeżywać to chyba były najpiękniejsze momenty w życiu. Życiu publicznym, bo w prywatnym są oczywiście wydarzenia, których nic nie jest w stanie przebić: zakochanie się, podjęcie wspólnego życia z ukochaną osobą, narodziny Córki, narodziny Syna, Wnuków…
A potem zacząłem się zastanawiać, dlaczego te euforie tak szybko się kończyły.
Kto je psuł, kto zgasił radość, kto wywołał w otwartej na świat i ludzi duszy uczucia niechęci, złości, a potem wręcz nienawiści.
I wiesz co, Czytelniku?
To zawsze byli tacy sami ludzie. Często wręcz ci sami, ale to nieistotne. Ważne jest, że to byli zawsze tacy sami ludzie, Polacy, katolicy.
A Ty, Czytelniku?
Kto psuł twoje euforie, kto odbierał ci radość, kto zaszczepiał w tobie nienawiść?
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Zimowe chwile z zachodzącym słoneczkiem.
Nad rzeką…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Na szerokich polach i …

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
…na samotnej drodze przez nie.
D.O. lubić kolorki!


16.
8 lat temu
Pogoda dziś zmienna:
Zachmurzenie żółte,
Zachmurzenie brązowe,
Zachmurzenie szare,
Zachmurzenie sine.
Rano wsie spokojne. Puste. Domy i dymy. Poruszające się energicznie psie ogony. Koty, udające, że filozofują, choć naprawdę myślą co lub kogo by tu pacnąć.
I tylko, co wieś, to starzec w kufajce, walczący z bólem i zesztywniałymi stawami o każdy kolejny krok, rzucający wyzwanie sobocie, szarości i wszechświatowi.
I ja, kiedy idę po lesie i zapadam się w grząskim piasku, myślę: a jeśli przy następnym kroku, moja stopa nie znajdzie oparcia, tylko poleci w otchłań?
Czy zawrócę? Nie, będę rżnął chojraka aż do końca.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.


17.
Obraz zawierający tekst, Ludzka twarz, ubrania, zrzut ekranu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
I to jest wiodąca, najlepsza gazeta w Polsce.
Ewentualne małopolskie pochodzenie autorki nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
Czy w szkołach podstawowych nie ma już przedmiotu o nazwie „Język polski”?


Komentarze

  1. Pięknego dnia i siły ,żeby wytrzymać ten napór ZWYRODNIALCÓW i ciemniaków .

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry wieczór, dziękuję niestrudzonymi Redaktorowi.
    Nie podoba mi się obecna Polska. Zmierzamy w złym kierunku. Polacy niszczą swój dorobek , a ja nie mogę tego zaakceptować!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga