DRUGI OBIEG
Wtorek, 3 lutego 2026

1.
Ach, gdyby tak można było zebrać w jednym miejscu wszystkich tych dobrych ludzi, którzy 25 stycznia wyszli na ulice, do centrów handlowych i przed kościoły, by zbierać pieniądze dla innych — tych, którzy potrzebują albo będą potrzebowali aparatury medycznej!
Było ich bardzo wielu, lecz byli rozproszeni. A gdyby stanęli razem, mogliby stworzyć masę, która okazałaby się krytyczna.
Bo może nie wiesz, Czytelniku, że dobrzy ludzie mają moc. Moc! Mają moc zmieniania kraju na lepsze.
Nie wierzysz?
Pomyśl o ludziach z Minneapolis i całego stanu Minnesota, z Chicago, Nowego Jorku, z dziesiątek innych miast w USA.
Jeszcze nie wiemy, jak daleko sięgną zmiany wywołane przez tych, którzy chcieli nieść pomoc swoim sąsiadom. Optymiści twierdzą jednak, że z ogromnej, faszystowskiej budowli Donalda Trumpa wyciągnęli kamień — niewielki, ale być może kluczowy. Bez niego cała konstrukcja może runąć. Może to był pierwszy kafelek domina, który na końcu zmiecie z powierzchni Ameryki rządy bajdaków i zboczeńców.

My też możemy mieć taką moc.
Kilka lat temu KOD wyprowadził na ulice pół miliona ludzi. Patrząc na ten tłum, wydawało się, że zmiecie rządy szajki.
Nie zmiótł — bo wszyscy wrócili do domów. Nie wytrwali na ulicach i placach, nie popchnęli dość mocno muru, którym szajka odgradzała się od prokuratorów, sądów, wolnych mediów i całego społeczeństwa.
D.O. wspomina tamten tłum i z całą mocą powtarza Czytelnikom, że mają moc.
Mają moc, kiedy wychodzą na ulicę i trwają na niej tak długo, jak będzie to konieczne.
Bez oglądania się na partie polityczne.
Bez oglądania się na pierwszy, drugi czy trzeci pałac, w którym — jeśli wierzyć mediom — odbywa się całe narodowe życie, jakby reszta kraju, ta prawdziwa, w ogóle nie istniała. Ta reszta trafia do mediów tylko wtedy, gdy zginie w malowniczej katastrofie albo — upiwszy się — rozbije się o przydrożne drzewo; kiedy człowiek pogryzie psa, a matka zatłucze własne dziecko. Wtedy dowiadujemy się o istnieniu innego świata niż ten, w którym je się, pije i kłóci bez sensu w jednym, drugim czy trzecim pałacu w Warszawie.

D.O. nie ma pewności, czy to już ten moment, w którym każdy z nas powinien pokazać swoją moc. Moc demokracji. Moc prawdziwych ludzi, prawdziwego narodu — motywowanych chęcią pomocy, motywowanych miłością.
Oswoiliśmy w Polsce faszystów, nazistów, otwartych rosyjskich szpiegów, którym żaden rząd nie przeszkadza w dziele destrukcji naszego kraju, naszej ojczyzny, przyszłości naszych dzieci i wnuków.
Nie jest pewien, ale D.O. myśli, że to już pora, by dobrzy ludzie — ci, którzy mają moc — pozamiatali we własnym kraju. Pozbyli się tego tałatajstwa, tych kretynów, tych fanatyków, tych rosyjskich śpiewów.
Mamy już pewność, że rząd za nas tego nie zrobi, choć mami nas obietnicą „demokracji walczącej”.
Więc niech zadziała demokracja.
Niech zadziała wola ludu.
Niech zadziała władza ludu — w przekonaniu, że pokojowy protest jest opoką każdego ustroju demokratycznego.


2.
Chcecie dobrych wiadomości? Oto ona:
Obraz zawierający tekst, Ludzka twarz, garnitur, człowiek

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
https://tvn24.pl/zdrowie/guzy-zniknely-calkowicie-naukowiec-dokonal-przelomu-w-badaniach-nad-najgrozniejszym-rakiem-st8880398
To jeden z najbardziej obiecujących wyników w badaniach nad rakiem trzustki od lat. Hiszpańscy naukowcy z Narodowego Centrum Badań nad Rakiem (CNIO) pokazali, że w modelach zwierzęcych nietoksyczna terapia oparta na trzech lekach potrafiła całkowicie wyeliminować nowotwór i zapobiec jego nawrotom przez wiele miesięcy.

Kluczowe fakty:
Zespół kierowany przez prof. Mariano Barbacida, jednego z najbardziej uznanych europejskich onkologów molekularnych, doprowadził do całkowitego zaniku guzów raka trzustki u myszy, a u części zwierząt nie doszło do nawrotu choroby przez ponad sześć miesięcy od zakończenia terapii.
Terapia oparta na połączeniu trzech leków działała bez wyniszczających skutków ubocznych, co w przypadku raka trzustki jest jednym z największych ograniczeń dotychczasowych metod leczenia.
Efekt zaobserwowano nie tylko w jednym typie eksperymentu, ale w trzech wymagających modelach, w tym z użyciem guzów pobranych od ludzkich pacjentów, co znacząco wzmacnia wagę wyników.
Sopranistka Cristina Dominguez, u której zdiagnozowano raka trzustki, mówiła podczas prezentacji przełomowych wyników badania, że każdy postęp oznacza więcej życia. W Polsce pięcioletnie przeżycie pacjentów z rakiem trzustki wynosi zaledwie 5-6 proc.
Rak trzustki od lat pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej onkologii, co dobrze widać w statystykach przeżycia. W Hiszpanii każdego roku diagnozuje się ponad 10,3 tys. nowych przypadków tego nowotworu, a pięć lat od rozpoznania dożywa jedynie 8-10 proc. chorych. W Polsce te liczby są jeszcze bardziej niepokojące - pięcioletnie przeżycie dotyczy zaledwie 5-6 proc. pacjentów, co stawia raka trzustki wśród najbardziej śmiertelnych nowotworów w naszym kraju.

W tym kontekście wyniki zespołu z Madrytu, opublikowane w prestiżowym czasopiśmie "Proceedings of the National Academy of Sciences", wywołały wyraźne poruszenie w środowisku naukowym. Badacze pod kierownictwem prof. Mariano Barbacida pokazali, że odpowiednio zaprojektowana blokada molekularna może doprowadzić do całkowitej regresji nowotworu bez niszczenia zdrowych tkanek.

Założenia potrójnej terapii
Na sukces hiszpańskiego zespołu złożyło się sześć lat pracy nad terapią wymierzoną w kluczowe mechanizmy rozwoju raka trzustki. Naukowcy skupili się na trzech procesach, które pozwalają komórkom nowotworowym rosnąć i unikać obumarcia.
Pierwszym celem była mutacja genu KRAS, uznawana za jeden z głównych "silników" tego nowotworu. Do jej zablokowania wykorzystano nowoczesny inhibitor RMC-6236. Drugim elementem terapii był afatynib - lek hamujący aktywność białka EGFR, które wysyła do komórek nowotworowych sygnały pobudzające je do wzrostu, a trzecim - substancja SD36, degrader białka STAT3, kluczowego dla przetrwania komórek rakowych. Trzy leki zastosowane razem skutecznie blokowały zdolność nowotworu do namnażania się i adaptacji.
Skuteczność tej strategii sprawdzono w trzech wymagających modelach zwierzęcych. Najbardziej spektakularne efekty zaobserwowano u myszy, którym wszczepiono komórki nowotworowe bezpośrednio do trzustki. Po zastosowaniu terapii guzy zniknęły całkowicie, a badania tkanek nie wykazały nawet śladowych pozostałości nowotworu ani jego podścieliska. Zwierzęta te żyły bez nawrotów przez 200 dni.
Ten sam efekt potwierdzono w modelach genetycznie modyfikowanych oraz u myszy, którym przeszczepiono guzy pobrane od sześciu ludzkich pacjentów. W tej ostatniej grupie całkowitą eliminację nowotworu stwierdzono u 16 z 18 zwierząt. Co istotne, badacze podkreślają, że terapia była dobrze tolerowana i nie powodowała istotnej toksyczności, co w onkologii pozostaje jednym z największych wyzwań.

Entuzjazm pod kontrolą
Mimo bezprecedensowych wyników profesor Mariano Barbacid apeluje o powściągliwość w ogłaszaniu sukcesu. Zwraca uwagę, że różnice między biologią myszy i człowieka są istotne, a droga od badań przedklinicznych do realnego zastosowania terapii u pacjentów jest długa i ściśle regulowana.
- Entuzjastyczne świętowanie wydaje mi się ogromną przesadą. Chciałbym zachować ostrożność, ponieważ dopóki nie dotrzemy do pacjentów, nie możemy ogłaszać zwycięstwa - mówił podczas oficjalnej prezentacji wyników.
Jak wyjaśniał, sukces w modelach eksperymentalnych opiera się na trzech filarach: całkowitym zniknięciu guza, braku oporności na leczenie oraz dobrej tolerancji terapii przez organizm. - Gdyby udało się osiągnąć te trzy rzeczy u pacjentów, byłoby to fantastyczne. Na razie jednak musimy zachować ostrożność i poczekać - podkreślał.
W prezentacji wyników badań wzięła udział również sopranistka Cristina Dominguez, u której w 2015 roku zdiagnozowano raka trzustki. - My, pacjenci, nie mamy czasu do stracenia. Każdy postęp naukowy oznacza więcej dni, więcej życia i lepszą przyszłość. Dlatego inwestowanie w badania nie jest opcją, lecz niezbędną koniecznością. Choroba nowotworowa uświadamia, że badania nie są ani luksusem, ani tylko pustym frazesem - podkreślała Dominguez, cytowana przez "El Economista".

Kolejne kroki po opublikowaniu tych wyników powinny skupić się na rozpoczęciu badania klinicznego, co będzie wymagało zabezpieczenia odpowiedniego finansowania oraz przejścia przez procesy regulacyjne. Jak spekuluje "El Economista", możliwe, że inhibitor KRAS zostanie zatwierdzony do stosowania w określonych wskazaniach już w 2026 roku, a najpóźniej do 2027 roku. W przypadku degraderów STAT3, choć żaden z nich nie został jeszcze dopuszczony do użycia klinicznego, cząsteczki z tej grupy są już testowane w leczeniu ostrej białaczki szpikowej.

Choroba, którą trudno uchwycić
Odkrycia z Madrytu zmieniają perspektywę leczenia, ale, jak podkreślają lekarze, nie rozwiązują jednego z największych problemów raka trzustki, późnej diagnostyki. Dr n. med. Paweł Sobczuk, onkolog kliniczny, zwraca uwagę, że choroba przez długi czas rozwija się niemal bezobjawowo. Jak mówił w rozmowie z tvn24.pl, symptomy takie jak żółtaczka pojawiają się zwykle dopiero wtedy, gdy guz osiąga znaczne rozmiary i zaczyna uciskać sąsiednie struktury.
W efekcie jedynie około jednej piątej pacjentów dowiaduje się o chorobie na etapie, który pozwala na leczenie operacyjne, a to właśnie chirurgiczne usunięcie guza daje dziś największą szansę na wydłużenie życia o kilka lat.

Dodatkowym wyzwaniem pozostaje dostęp do nowoczesnych terapii. W polskim systemie ochrony zdrowia wiele innowacyjnych metod nie jest w pełni refundowanych. Jak podkreśla dr Sobczuk, nawet najbardziej obiecujące rozwiązania, takie jak szczepionki mRNA czy terapie celowane wobec mutacji KRAS, służą obecnie głównie opóźnianiu nawrotów choroby, a nie jej całkowitemu wyleczeniu. W przypadku choroby przerzutowej średni czas przeżycia nadal wynosi od 8 do 12 miesięcy. Na tym tle historia hiszpańskiej pacjentki Cristiny, która przeżyła dzięki udziałowi w badaniach naukowych, staje się argumentem za wzmacnianiem onkologii eksperymentalnej, dla wielu chorych to jedyna realna szansa.

Rak trzustki: czynniki ryzyka
Zanim przełomowe terapie trafią do klinik, kluczowe znaczenie ma ograniczanie czynników ryzyka. Najlepiej udokumentowanym z nich pozostaje palenie tytoniu, odpowiedzialne za około 20-30 proc. zachorowań i dwukrotnie zwiększające ryzyko raka trzustki. Co istotne, ryzyko to zaczyna wyraźnie spadać dopiero po około dziesięciu latach od rzucenia nałogu.
Istotną rolę odgrywa również otyłość, zwłaszcza brzuszna, która poprzez zaburzenia hormonalne i insulinooporność sprzyja procesom nowotworowym. Podejrzewa się także związek diety bogatej w tłuszcze zwierzęce i przetworzone czerwone mięso z podwyższonym ryzykiem zachorowania, choć zależności te wciąż są przedmiotem badań.
Znaczenie mają również czynniki genetyczne. Szacuje się, że około 10 proc. przypadków raka trzustki ma podłoże dziedziczne. Ryzyko zachorowania gwałtownie rośnie w rodzinach, w których chorowało trzech lub więcej bliskich krewnych, nawet kilkadziesiąt razy. Wyższe ryzyko dotyczy także osób z mutacjami w genach BRCA1 i BRCA2, znanych głównie z raka piersi i jajnika. Eksperci podkreślają, że osoby obciążone genetycznie powinny szczególnie konsekwentnie unikać dodatkowych czynników ryzyka, takich jak palenie tytoniu.
Choć wiek pozostaje czynnikiem niemodyfikowalnym, ponad 80 proc. zachorowań dotyczy osób po 55. roku życia, świadomość zagrożeń i dbałość o styl życia pozostają dziś najskuteczniejszym narzędziem profilaktyki wobec jednego z najtrudniejszych nowotworów współczesnej medycyny.


3.
No to jeszcze jedna dobra:
Obraz zawierający tekst, Ludzka twarz, człowiek, ubrania

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Amnestia dla więźniów politycznych przerywa lata represji chavistów w Wenezueli
Ogłoszenie uwolnienia oznacza punkt zwrotny dla reżimu, który po raz pierwszy w historii wycofał się.
https://elpais.com/america/2026-01-31/la-amnistia-a-los-presos-politicos-rompe-anos-de-represion-chavista-en-venezuela.html
Tymczasowa prezydentka Wenezueli Delcy Rodríguez ogłosiła podczas wydarzenia w Sądzie Najwyższym powszechną amnestię dla więźniów politycznych w kraju.
„Ogłaszam ustawę o ogólnej amnestii i dekret, który ma zostać przedstawiony Zgromadzeniu Narodowemu w celu promowania współistnienia w Wenezueli” – oświadczył. „Apeluję do wszystkich, aby powstrzymali się od stosowania przemocy i zemsty, abyśmy wszyscy mogli żyć w szacunku” – dodał, zaznaczając, że decyzja ta została już omówiona z Nicolasem Maduro.
Amnestia, jak pisze El Pais, może objąć setki więźniów politycznych wciąż przetrzymywanych w wenezuelskich więzieniach. Ogłoszenie pojawiło się prawie miesiąc po tym, jak stopniowo, od czasu pojmania Nicolasa Maduro przez siły amerykańskie 3 stycznia, rozpoczęło się uwalnianie więźniów. Uwolniono ponad 600 więźniów, a liczba obrońców praw więźniów wzrosła do 302.
Rodriguez ogłosiła kolejną zaskakującą deklarację, jak twierdzą niektórzy uczestnicy wydarzenia zamkniętego dla dziennikarzy: El Helicoide, budzące grozę więzienie, symbolizujące represje reżimu, zostanie przekształcone w centrum społecznościowe i sportowe. Prezydentka zobowiązała się również do walki z korupcją w sądownictwie.
Celem tego środka jest udzielenie amnestii i umorzenie zarzutów wobec zwolnionych. Jest to znacznie szerszy zakres ułaskawienia niż obecnie obowiązujące, ponieważ zwolnieni opuścili już więzienia, ale nadal podlegają środkom ostrożności, takim jak zakazy podróżowania, ograniczenia w składaniu publicznych oświadczeń, a nawet ograniczenia w dostępie do niektórych zawodów. Są oni również narażeni na wymuszenia, jeśli zostaną ponownie zatrzymani na policyjnym posterunku kontrolnym.
Obecna prezydentka ostrzegła, że amnestia nie obejmie ułaskawienia osób skazanych za morderstwo, przestępstwa narkotykowe i przestępstwa pospolite.
„Przychodzę do tej sali sądowej jako prezydentka, ale także jako prawniczka” – powiedziała Rodríguez. „Mój ojciec był uwięziony i zmarł w wyniku tortur. Wierzę w Konstytucję. W suwerenność narodową. W sprawiedliwość dla narodu wenezuelskiego. Potrzebujemy więcej sprawiedliwości, z lepszą ochroną prawną” – kontynuowała, wspominając swojego ojca, zagorzałego marksistę, założyciela ruchu, w którym Nicolas Maduro stawiał pierwsze kroki w polityce i który został zamordowany przez prawicowych oprawców.


4.
No to jeszcze jedna:

Obraz zawierający tekst, człowiek, zrzut ekranu, Ludzka twarz

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Republikanie twierdzą, że rozczarowanie wyborami w Teksasie to „sygnał ostrzegawczy” przed przyszłymi wyborami
Kandydat wspierany przez Trumpa poniósł dużą porażkę w okręgu, który głosował na prezydenta
https://www.wsj.com/politics/elections/texas-election-upset-is-a-wake-up-call-for-future-elections-republican-says
W Teksasie, gdzie Donald Trump wygrał z oszałamiającą przewagą w 2024 roku, pojawiły się dwa wyraźne sygnały: ludzie protestują przeciwko ICE i zaczynają szukać alternatywy u Demokratów. W turze wyborów uzupełniających, mających na celu obsadzenie wakatów w Senacie stanowym i Izbie Reprezentantów, zwyciężyli liberałowie. Taylor Rehmet pokonał republikanina Leigha Wambsganssa, popieranego przez Trumpa, w okręgu, w którym potentat wygrał wybory prezydenckie z przewagą 17 punktów procentowych, zdobywając miejsce w Senacie.
Demokrata Christian Menefee pokonał swoją partyjną rywalkę, Amandę Edwards i zajął miejsce w Izbie Reprezentantów, które pozostawało nieobsadzone od trzynastu miesięcy po śmierci kongresmena Sylvestra Turnera. Okręg należał do Demokratów, ale wynik zmniejszył i tak już niewielką większość konserwatystów, wynoszącą obecnie 218 do 214. … Sondaże wskazują również na gwałtowny spadek popularności Trumpa. Według Pew Research, 61 procent respondentów odrzuciło politykę prezydenta.
Ale jest jeszcze jedna statystyka, której Trump nie polubi: 52 procent uważa, że nie ma już zdolności umysłowych, by przewodzić krajowi. Wśród konserwatystów odsetek osób przekonanych o jego zdolności do rządzenia wzrósł z 75 do 66 procent, podczas gdy tylko 42 procent uważa go za moralnie zdrowego. Wśród Demokratów tylko 2 procent uważa go za moralnie akceptowalnego, a 3 procent uważa, że jest w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej.
W Stanach Zjednoczonych nie tylko narasta sprzeciw, ale wręcz gotowość obywateli do podkreślania granic partycypacji obywatelskiej. Setki tysięcy Amerykanów maszerowało, by zaprotestować przeciwko przemocy ICE, stawiając czoło arktycznemu zimnu. W Nowym Jorku temperatura wynosiła -10 stopni Celsjusza, w Minneapolis -17 stopni Celsjusza.
Trump nadal twierdzi, że kraj jest z nim, że „ludzie kochają ICE” i twierdzi, że nie martwi się nowymi aktami z archiwów Epsteina, w których świadkowie oskarżają go o gwałty na trzynastolatkach i organizowanie „aukcji seksualnych”. „Ważni przyjaciele powiedzieli mi, że akta nie tylko mnie oczyszczają, ale wręcz przeciwnie, niż oczekiwała radykalna lewica” – powiedział reporterom.
Trump jest wręcz wściekły z powodu wycieku. Najbardziej kompromitujące pliki, opublikowane w piątek, zniknęły wczoraj ze strony internetowej Departamentu Sprawiedliwości. Prezydent groził również pozwem dziennikarzowi Michaelowi Wolffowi, oskarżając go o zmowę z Jeffreyem Epsteinem w celu zdyskredytowania go, ale jest mało prawdopodobne, aby to zrobił, ponieważ musiałby zeznawać w sądzie. Groźby te są częścią jego strategii zastraszania oponentów.
Pomimo zapowiedzi deeskalacji, rząd po cichu dał agentom federalnym carte blanche na aresztowanie każdego podejrzanego o nielegalny imigrację, nawet bez nakazu. Wystarczy, że podejrzany „podejmie próbę ucieczki”, ale nie jest jasne, co technicznie oznacza „ucieczka”. Bez nagrania z telefonu komórkowego każdy mógłby zostać aresztowany arbitralnie. Kobieta w Minneapolis została zatrzymana jak terrorystka przez trzech zamaskowanych funkcjonariuszy, którzy celowali w nią bronią. Później została zwolniona po telefonie od szefa policji, ale na szczęście nagranie również było dostępne.
Tymczasem pięcioletni Liam Ramos, zatrzymany z ojcem w Minneapolis, wrócił do domu na mocy nakazu sędziego. W orzeczeniu, które momentami brzmiało jak lekcja wiedzy o społeczeństwie, oskarżył administrację Trumpa o „ignorancję w stosunku do historycznego amerykańskiego dokumentu zwanego Deklaracją Niepodległości”. Sędzia Fred Biery, mianowany przez Billa Clintona w 1994 roku, powołał się na obawy prezydenta Thomasa Jeffersona dotyczące „aspirującego autorytarnego króla”, zauważając, że „dziś słyszymy echa tej historii”. Biery jest sędzią w konserwatywnym Teksasie.


5.
Jest plan, trzeba u licha go wdrożyć!
Obraz zawierający tekst, ubrania, człowiek, plakat

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Draghi: „Europa musi stać się prawdziwą federacją, jeśli chce mieć władzę”.
https://www.repubblica.it/economia/2026/02/02/news/draghi_l_europa_diventi_una_vera_federazione_se_vuole_avere_potere-425133663/?ref=RHLF-BG-P2-S1-T1-s92671
Europa potrzebuje dziś władzy. A to „wymaga od Europy przejścia od konfederacji do federacji”. To jasne stwierdzenie, wypowiedziane przez Mario Draghiego w Leuven w przemówieniu z okazji otrzymania doktoratu honoris causa belgijskiego uniwersytetu. To również klucz do zrozumienia przemówienia: Europa nie stoi już przed problemem dostosowań technicznych, lecz przed fundamentalnym wyborem politycznym. Pozostać dużym, regulowanym rynkiem lub stać się graczem zdolnym do sprawowania władzy w świecie, który zmienia swoje zasady.
Uwięziona między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, Europa musi zmienić bieg: tam, gdzie już się zjednoczyła – „w kwestiach handlu, konkurencji, jednolitego rynku, polityki pieniężnej” – jest „szanowana jako potęga i negocjuje jako jeden podmiot”. Tam, gdzie tego nie zrobiła – „w kwestiach obronności, polityki przemysłowej i spraw zagranicznych” – jest „traktowana jako płynny zbiór państw średniej wielkości, który należy odpowiednio podzielić i nim zarządzać”. A kiedy handel i bezpieczeństwo się przecinają, ostrzega Draghi, „nasze mocne strony nie mogą zrekompensować naszych słabości”.

„Globalny porządek nie był iluzją”.
Dyskusja rozpoczyna się od rekonstrukcji, która odrzuca nostalgię, ale także samorozgrzeszenie. Powojenny porządek międzynarodowy, jak wspomina Draghi, został zbudowany na idei, „że prawo międzynarodowe, wspierane przez wiarygodne instytucje, sprzyja pokojowi i dobrobytowi”. Ta architektura przyniosła konkretne rezultaty. „System nie zawiódł, ponieważ nie opierał się na iluzji” – mówi. „Przyniósł realne i powszechnie dostępne korzyści”.
Dla Stanów Zjednoczonych jako globalnego hegemona; dla Europy poprzez integrację i stabilność; dla krajów rozwijających się poprzez dostęp do globalnej gospodarki. Punktem krytycznym nie jest to, czym był ten system, ale to, czego nie udało mu się naprawić: rozdziału między handlem a bezpieczeństwem.
Wraz z przystąpieniem Chin do WTO „granice między handlem a bezpieczeństwem zaczęły się rozchodzić”. Europa zawsze prowadziła handel poza sojuszem zachodnim, ale nigdy z krajem „na taką skalę i z ambicją stania się autonomicznym centrum”. Globalizacja przestała podążać za przewagą komparatywną.
Niektóre państwa dążyły do „absolutnej przewagi poprzez strategie merkantylistyczne”, przerzucając koszty deindustrializacji na inne. W międzyczasie nastąpiła transformacja współzależności. „To, co kiedyś postrzegano jako źródło wzajemnych ograniczeń, stało się źródłem nacisku i kontroli”. A zarządzanie wielostronne „nie posiadało ani mechanizmów do rozwiązywania nierównowagi, ani języka pozwalającego na uznanie zależności”.

Cieśniny między Stanami Zjednoczonymi a Chinami
Ryzyko, podkreśla Draghi, nie oznacza końca porządku globalnego jako takiego. „Świat z mniejszym handlem i słabszymi zasadami byłby bolesny, ale Europa by się dostosowała”. Zagrożeniem jest to, co go zastępuje. Z jednej strony „Ameryka, która podkreśla poniesione koszty, ignorując korzyści, które odniosła”, nakłada cła i po raz pierwszy pokazuje, że uważa europejskie rozdrobnienie polityczne za zaletę. Z drugiej strony „Chiny, które kontrolują kluczowe węzły w globalnych łańcuchach wartości” i są gotowe je wykorzystać. Rezultatem jest Europa, której grozi „jednoczesne podporządkowanie, podział i deindustrializacja”.

Wybór Europy
Unia Europejska nadal ma decydujący wpływ, zauważa Draghi. Jest wiodącym światowym eksporterem i importerem, głównym partnerem handlowym ponad 70 krajów. Europejskie firmy kontrolują „100% litografii w ekstremalnym ultrafiolecie”, która jest wykorzystywana do produkcji mikroprocesorów. Połowa światowych samolotów komercyjnych, silników większości globalnej żeglugi, pochodzi z naszych fabryk. Jednak samo poleganie na tej sile gospodarczej nie wystarczy. „Błędem jest myślenie o umowach handlowych przede wszystkim w kategoriach wzrostu” – wyjaśnia Draghi. Dziś handel jest narzędziem strategicznym, tymczasową odpowiedzią w świecie, w którym bezpieczeństwo i handel nie idą już w parze. W tym momencie pojawia się nieuniknione pytanie: „Czy po prostu pozostajemy dużym rynkiem, podporządkowanym priorytetom innych? Czy podejmujemy niezbędne kroki, aby stać się potęgą?”

Dążenie do federalizmu
Odpowiedzią jest właśnie natychmiastowe dążenie do pełniejszego federalizmu. Oczywiście, istnieją wątpliwości, być może dziś bardziej niż kiedykolwiek. Ale „jedność nie poprzedza działania: jest kształtowana przez działanie” – mówi Draghi. Tylko poprzez wspólne podejmowanie decyzji, wspólne ponoszenie kosztów, buduje się niezbędne zaufanie. Stąd idea „pragmatycznego federalizmu”: robienie tego, co możliwe dzisiaj, z tymi, którzy chcą, nie tracąc z oczu celu. Działo się tak już w historii Unii, na przykład w przypadku euro, kiedy „ci, którzy byli gotowi, ruszyli do przodu”, budując wspólne instytucje i solidarność, których żaden traktat nie mógł narzucić. Nie wszyscy pójdą za nimi od razu. Ale każdy krok, ostrzega Draghi, musi być ukierunkowany nie na słabszą współpracę, ale na „prawdziwą federację”. To właśnie na tym grzbiecie Europa staje przed wyborem: pozostać rynkiem, czy też, popychana przez otaczający ją świat, stać się czymś więcej.

========
Koniec dobrych wiadomości


6.
Obraz zawierający tekst, człowiek, Ludzka twarz, zrzut ekranu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Bad Bunny i Billie Eilish wśród gwiazd krytykujących ICE na Grammy
Najważniejszy wieczór muzyczny okazał się punktem zapalnym dyskusji politycznej, a wielu artystów zabrało głos w dyskusji o działaniach imigracyjnych administracji Trumpa.
https://www.nbcnews.com/pop-culture/pop-culture-news/bad-bunny-opens-grammy-speech-calling-for-ice-out-rcna256994
To, co nie wydarzyło się podczas Złotych Globów, wydarzyło się w noc Grammy. Świat muzyki wysłał Amerykanom przesłanie: „Nikt nie jest nielegalny na skradzionym terytorium” i „ICE out”. Amerykańskie Oscary muzyczne, w przeciwieństwie do gali wręczenia nagród filmowych i telewizyjnych 11 stycznia, charakteryzowały się silnymi przesłaniami politycznymi skierowanymi przeciwko administracji Trumpa.
Billie Eilish , która zdobyła nagrodę Grammy za najlepszą piosenkę roku za utwór „Wildflower”, skrytykowała Biały Dom:
„Nikt nie jest nielegalny na ziemi skradzionej” rdzennym Amerykanom. Jej przesłanie wywołało owację na stojąco wśród publiczności w Los Angeles. „Musimy kontynuować walkę, dać się usłyszeć i protestować. Nasze głosy się liczą, ludzie się liczą” – dodała, po czym powiedziała: „Jebać ICE”.
Gospodarz programu, Trevor Noah, skrytykował Donalda Trumpa , składając komplement Eilish i dodając: „Każdy artysta pragnie zdobyć nagrodę Grammy tak samo, jak Trump pragnie Grenlandii, ponieważ wyspa Epsteina już nie istnieje i potrzebuje innej, żeby ją zdobyć”.
portorykański Bad Bunny , zwycięzca w kategorii „Najlepsza muzyka miejska latynoska”, wygłosił własne przesłanie: „Zanim podziękuję Bogu, chcę powiedzieć: Ice out” – oznajmił, wzbudzając kolejne brawa. „Nie jesteśmy dzikusami. Nie jesteśmy zwierzętami. Nie jesteśmy obcokrajowcami. Jesteśmy ludźmi i jesteśmy Amerykanami” – dodał, wzywając ludzi, by nie dali się „skażeniu nienawiścią”.
Bad Bunny zdecydował, że światowa trasa koncertowa, którą odbywa od listopada, nie będzie przebiegać przez Stany Zjednoczone, aby chronić swoich fanów przed potencjalnymi nalotami ICE. Ponieważ Portoryko znajduje się pod jurysdykcją USA, Bad Bunny jest również obywatelem USA.
Urodzona na Kubie piosenkarka Gloria Estefan, która zdobyła piątą nagrodę Grammy za najlepszy album latynosko-tropikalny, przemawiając w sali prasowej w pobliżu czerwonego dywanu, wezwała Latynosów do „podniesienia głosu” przeciwko polityce, którą nazwała „nieludzką”. „Nie sądzę, żeby ktokolwiek powiedział, że chcemy wolnej amerykanki na granicy” – skomentowała. „Ale to, co się dzieje, nie dotyczy przestępców. To ludzie, którzy mają rodziny i od dziesięcioleci przyczyniają się do rozwoju tego kraju. Małe dzieci; setki dzieci przebywają w ośrodkach detencyjnych”.
Wielu artystów nosiło przypinki z napisem „ICE out”. Kampania uświadamiająca została rozpoczęta podczas Złotych Globów, gdzie Olivia Rodrigo, Ariana Grande i Jean Smart były wśród osób, które nosiły przypinki z tym przesłaniem lub słowami „be good”, nawiązując do Renée Good, 37-letniej Amerykanki zamordowanej z zimną krwią w Minneapolis przez agenta ICE. W międzyczasie Straż Graniczna zabiła kolejnego Amerykanina, Alexa Prettiego. A ten ciąg przemocy wpłynął na atmosferę wieczoru. Kiedy Noah ogłosił, że raperka Nicki Minaj, która została zwolenniczką Trumpa, nie będzie obecna na sali, publiczność zareagowała owacją na stojąco.
Oto odpowiedź Trumpa: Rozdanie nagród Grammy jest najgorsze, praktycznie nie do oglądania” – napisał w poście na Truth, po czym zaatakował prowadzącego Trevora Noaha. „Błędnie powiedział, że Bill Clinton i ja byliśmy na wyspie Epsteina. Błąd! Nie mogę mówić za Billa, ale nigdy nie byłem na wyspie Epsteina. Noah to kompletny nieudacznik, powinien to wyjaśnić i zrobić to szybko”.
Oczywiście Noah niczego takiego nie powiedział.


8.
Obraz zawierający tekst, człowiek, plakat, osoba

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Proliferacja jądrowa
Świat bez kontroli zbrojeń nuklearnych zaczyna się w tym tygodniu
https://www.ft.com/content/fd1d2e57-dce7-489d-956a-22b839cfadd8
Od czwartku wkraczamy w nową erę: świat bez ograniczeń arsenałów nuklearnych dwóch supermocarstw militarnych, Stanów Zjednoczonych i Rosji . Tego dnia wygasa Nowy START (Traktat o redukcji zbrojeń strategicznych). Podpisany w 2010 r. i odnowiony w 2021 r., sam w sobie był przedłużeniem START, pierwszego paktu tego rodzaju między Waszyngtonem a Moskwą, podpisanego w lipcu 1991 r., sześć miesięcy przed upadkiem Związku Radzieckiego. Nowy START ogranicza każdy kraj do 1550 rozmieszczonych głowic jądrowych, co oznacza, że są one gotowe do użycia — więcej niż wystarczająco, aby zniszczyć się nawzajem i znaczną część Ziemi. Do tego należy dodać około 3000 dodatkowych amerykańskich i rosyjskich głowic jądrowych zgromadzonych w ich arsenałach. Są to przerażające liczby, ale wygaśnięcie traktatu oznacza, że teoretycznie mogą one wzrosnąć dalej, wywołując nowy wyścig zbrojeń.

Członkostwo „dobrowolne”?
Nie jest to jednak pewne. Władimir Putin zaproponował, aby po wygaśnięciu traktatu oba kraje dobrowolnie nadal przestrzegały ograniczeń określonych w Nowym START. Donald Trump, choć określił rosyjską propozycję jako „dobry pomysł”, nie odpowiedział jeszcze formalnie, stwierdzając, że „znacznie lepiej” byłoby mieć nowe porozumienie w sprawie broni jądrowej, angażujące w negocjacje trzecie co do wielkości mocarstwo jądrowe na świecie, Chiny. Eksperci przewidują jednak, że Trump ostatecznie przychyli się do propozycji Putina, sygnalizując zamiar dalszego przestrzegania ograniczeń traktatu przez co najmniej kolejny rok, nawet w przypadku braku wynegocjowanego porozumienia.

Na czym zależy Rosji?
Rosja, jak wskazują źródła moskiewskie, nie jest zainteresowana wznowieniem wyścigu zbrojeń. Z trzech powodów. Po pierwsze, znajduje się w korzystnej sytuacji: ma 1549 zainstalowanych głowic jądrowych, w tym pociski międzykontynentalne, bombowce i okręty podwodne, a także kolejne 1830 w magazynach, w porównaniu z 1420 zainstalowanymi i 1114 w magazynach Stanów Zjednoczonych. Po drugie, budowa kolejnych głowic jest kosztowna, a Kreml ma już wystarczająco dużo problemów z finansowaniem wojny na Ukrainie, zwłaszcza biorąc pod uwagę zachodnie sankcje na handel ropą i gazem, jej głównymi zasobami naturalnymi. Po trzecie, zamiast produkować głowice, Putin koncentruje się na tworzeniu nowych, potężniejszych środków ich przenoszenia, takich jak hipersoniczny pocisk balistyczny Oresznik i pocisk Posejdon odpalany z okrętów podwodnych.

Reagan i Gorbaczow
Negocjacje w sprawie redukcji zbrojeń nuklearnych między dwoma supermocarstwami mają długą historię, sięgającą czasów zimnej wojny, najpierw Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej z 1968 roku, następnie serii Traktatów o Ograniczeniu Broni Strategicznej (SALT) w latach 70. XX wieku, a wreszcie negocjacji w sprawie Układów START i Nowego Układu START. Seria międzynarodowych szczytów utrzymywała społeczność międzynarodową w napięciu przez dekady. Wśród kluczowych postaci byli Richard Nixon i Leonid Breżniew, następnie Ronald Reagan i Michaił Gorbaczow, a następnie Barack Obama i Dmitrij Miedwiediew (marionetkowy prezydent Rosji w ciągu czterech lat, w których Putin, dzięki zapisowi konstytucyjnemu, pełnił funkcję premiera, pozostając jednocześnie prawdziwym przywódcą Kremla). Początkowe limity ustanowiły pułap 5000 głowic jądrowych dla każdego z obu krajów. Podczas szczytów w Genewie i Reykjavíku w połowie lat 80. Reagan i Gorbaczow przewidywali całkowite zniszczenie swoich arsenałów.

Tarcza kosmiczna
Rosyjski przywódca odpowiedział jednak stanowczym „niet” na propozycję amerykańskiego przywódcy, z powodu rozbieżności w sprawie amerykańskiego programu tzw. tarczy kosmicznej: broni obronnej, która teoretycznie powinna chronić Amerykę przed atakami nuklearnymi ze strony dowolnego wroga, ale której Związek Radziecki, poprzednik dzisiejszej Rosji, obawiał się jako zagrożenia ofensywnego. Moskwa argumentowała, że jeśli wiesz, że nikt cię nie może trafić, koncepcja „mad” - „szaleństwa” (skrót od Mutual Assured Destruction, który o oznacza również „szalony”) już nie ma zastosowania: odstraszanie, które zapobiegło trzeciej wojnie światowej, oparte na fakcie, że żadna ze stron nie mogła wygrać, gwarantując wzajemne zniszczenie. Rozpoczęły się wówczas dyskusje na temat broni jądrowej umieszczonej na orbicie kosmicznej i satelitów uzbrojonych w lasery zdolne do jej trafienia: „Gwiezdne Wojny”, które weszły do powszechnego języka dzięki kinu. Czterdzieści lat później nawet Trump mówi o budowie tarczy kosmicznej, co niepokoi Putina i dodatkowo komplikuje odnowienie traktatu New START.

Pozostali członkowie klubu nuklearnego
Od tego czasu liczba państw posiadających broń jądrową wzrosła: obecnie jest ich tuzin, a na trzecim miejscu pod względem liczby głowic (około tysiąca zainstalowanych i zgromadzonych) plasują się Chiny. W ciągu ostatniej dekady podwoiły ich liczbę i nadal szybko ją budują, aby zbliżyć się do Ameryki i Rosji. Pozostałe mocarstwa nuklearne, niezależnie od tego, czy oficjalnie posiadają broń jądrową, czy nie, to Francja (290 głowic), Wielka Brytania (170), Pakistan (170), Indie (164), Izrael (90) i Korea Północna (30). Jest też Iran, oskarżany przez Zachód o potajemne budowanie broni jądrowej (co mu się jeszcze nie udało) oraz inne kraje, takie jak Turcja i Arabia Saudyjska, które również miały podjąć próby, gdyby Iranowi się to udało.
Jednak to Rosja i Stany Zjednoczone posiadają 86 procent całej broni jądrowej na Ziemi, a pociski międzykontynentalne są w stanie dotrzeć do dowolnego punktu na planecie w mniej niż pół godziny, jak pokazano w niedawnym filmie „Dom z dynamitu”. A począwszy od czwartku, niezależnie od tego, czy Putin i Trump nadal będą „dobrowolnie” przestrzegać nowego traktatu START, świat wkroczy w nową erę: nie będzie już ograniczeń na arsenały nuklearne Moskwy i Waszyngtonu.


9.
Obraz zawierający tekst, marynarka, ubrania, Ludzka twarz

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Powiązania Epsteina z Putinem i szpiegami Kremla budzą obawy, że był rosyjskim agentem
Pedofil-finansista podejrzany o udział w „największej na świecie operacji pułapki na miód”
https://www.telegraph.co.uk/world-news/2026/02/01/epstein-links-to-putin-and-fsb-raise-fears-he-was-a-russian/
Kiedy Jeffrey Epstein zaproponował młodą kobietę jako towarzyszkę na kolację księciu Andrzejowi, zapewnił brytyjską rodzinę królewską, że jest ona „Rosjanką, piękną i godną zaufania”.
Skazany pedofil złożył tę obietnicę w wymianie e-maili w 2010 roku, pisząc do obecnie zhańbionego Andrew Mountbatten-Windsora: „Mam przyjaciela, z którym, jak sądzę, mógłbyś zjeść kolację”.
E-mail jest jednym z trzech milionów dokumentów w aktach Epsteina, które Departament Sprawiedliwości USA opublikował w piątek, wraz ze 180 000 zdjęć i 2000 filmów.
Dowodzą one, że młode Rosjanki były wśród kobiet, które Epstein oferował za seks bogatym i wpływowym mężczyznom z całego świata.
Jednak ogromny zbiór akt sugeruje mroczniejsze powiązania z Rosją: Epstein mógł być długoletnim agentem pracującym dla Moskwy.
Wśród akt znajduje się 1056 dokumentów, które wymieniają nazwisko Władimira Putina i ponad 9000 odnoszących się do Moskwy.
Sugerują one, że Epstein otrzymał audiencje u rosyjskiego prezydenta – nawet po tym, jak amerykański finansista został skazany w 2008 roku za sprowadzenie dziecka do prostytucji.
W 2010 roku Epstein wysłał e-mail do współpracownika, oferując pomoc w uzyskaniu rosyjskiej wizy, wyjaśniając: „Znam Putina, czy powinienem go o to poprosić?”. Niektórzy sugerują, że rekrutacja rosyjskich „eskort” wskazuje, iż Epstein mógł prowadzić klasyczną operację „kompromatu” – wabić wpływowych potentatów biznesowych, magnatów medialnych, mężów stanu i polityków na spotkania seksualne z kobietami i nagrywać te spotkania w celu szantażu.
Koncepcja szantażu była w jego głowie w e-mailu, którego wysłał w 2015 roku do Siergieja Bielakowa, ówczesnego wiceministra rozwoju gospodarczego Rosji i absolwenta akademii FSB (rosyjskiego wywiadu).
Epstein ostrzegł go, że „Rosjanka z Moskwy… próbuje szantażować grupę wpływowych biznesmenów [sic] w Nowym Jorku. To szkodzi interesom wszystkich zaangażowanych”. E-mail, w którym Epstein najwyraźniej pytał Siergieja Bielakowa, ówczesnego ministra rosyjskiego, jak poradzić sobie z próbą szantażowania wpływowych amerykańskich biznesmenów przez Rosjankę

W kolejnym e-mailu wysłanym do siebie samego, Epstein najwyraźniej nakreślił strategię postępowania z kobietą i udaremnienia jej próby szantażu.
Epstein wysłał do siebie tego e-maila, w którym najwyraźniej przygotowywał się do zapłacenia szantażystce 50 000 dolarów miesięcznie.
E-maile zawarte w najnowszych dokumentach Departamentu Sprawiedliwości ujawniają, jak daleko Epstein i jego współpracownicy posuwali się, aby zrekrutować atrakcyjne młode Rosjanki.
Wśród nich znajdują się e-maile z prośbami o rezerwację lotów dla modelek i eskort z Moskwy do Paryża i z Moskwy do Nowego Jorku.
W e-mailu wysłanym w 2010 roku do osoby, której nazwisko zostało usunięte, Epstein napisał: „Jutro organizuję kolację dla nowych Rosjanek… do zobaczenia o 22”.
W 2012 roku otrzymał e-mail od usuniętego nadawcy, który brzmiał: „Mam dla ciebie dwie Rosjanki, które możesz poznać, jedną 21-letnią, drugą 24-letnią. Jedna szczupła, druga krągła i super słodka”.
W e-mailu wysłanym przez Epsteina w 2013 roku pojawiło się twierdzenie, że Bill Gates potrzebuje leków, „aby poradzić sobie z konsekwencjami seksu z Rosjankami”, a także twierdzenie, że założyciel Microsoftu próbował ukryć przed swoją ówczesną żoną Melindą informację o swojej chorobie przenoszonej drogą płciową.
Rzecznik Gatesa określił te twierdzenia jako „absolutnie absurdalne i całkowicie fałszywe”.
Źródło wywiadu powiedziało „Daily Mail”: „Andrew, Bill Gates, Donald Trump, Bill Clinton i cała reszta znajdują się w kompromitujących sytuacjach na wyspie kipiącej technologią. To największa na świecie operacja „pułapki na miód”.
Wszystkie znane osobistości, których nazwiska widnieją w aktach, zaprzeczają zarzutom.

Tanya Kozyreva, dziennikarka z Kijowa, która zajmuje się korupcją na wysokim szczeblu na całym świecie, napisała: „Epstein podobno kontaktował się z rosyjskimi urzędnikami i samym Putinem. Wiele jego dziewczyn było Rosjankami. Przez jego orbitę przechodziły wpływowe zachodnie elity. Jakie jest prawdopodobieństwo, że nie była to klasyczna rosyjska operacja kompromat – i że Departament Sprawiedliwości po prostu ignoruje problem, który jest nie do rozwiązania?”. Epstein został rzekomo wciągnięty w mroczny świat szpiegostwa przez Roberta Maxwella, brytyjskiego magnata wydawniczego, o którym uważa się, że pracował dla Mossadu.
Wprowadzenia miał rzekomo dokonać magnat naftowy, który był na liście płac rosyjskiego wywiadu.

Jego długoletnia dziewczyna zmarła w 1991 roku, najwyraźniej wypadając za burtę z jachtu na Atlantyku. Od dawna podejrzewano, że została zamordowana – być może przez izraelskich agentów.
W e-mailu napisanym w 2018 roku Epstein zacytował artykuł śledczy opublikowany przez „The Mirror”, w którym twierdzono, że brytyjski biznesmen groził Mosadowi, izraelskiej agencji szpiegowskiej, która następnie go zamordowała.
W artykule napisano: „[Maxwell] powiedział im, że jeśli nie dadzą mu 400 milionów funtów na ratowanie jego rozpadającego się imperium, ujawni wszystko, co dla nich zrobił.
„W tym czasie miał swobodny dostęp do Downing Street Margaret Thatcher, Białego Domu Ronalda Reagana, do Kremla i do najważniejszych ośrodków władzy w całej Europie.
„Maxwell przekazał wszystkie zdobyte sekrety Mosadowi w Tel Awiwie. W zamian tolerowali jego ekscesy, próżność i nienasycony apetyt na luksusowy styl życia i kobiety”.

Do 2011 roku Epstein najwyraźniej nawiązał tak dobre stosunki z Rosjanami, że spotykał się z Putinem. We wrześniu tego roku otrzymał e-mail od niezidentyfikowanego współpracownika, który omawiał „spotkanie z Putinem” podczas zbliżającej się podróży do Rosji.
W e-mailu napisano: „Rozmawiałem z Igorem. Powiedział, że ostatnim razem, gdy byłeś w Palm Beach, powiedziałeś mu, że masz spotkanie z Putinem 16 września i że może zarezerwować bilet do Rosji, aby przylecieć kilka dni przed tobą”.
Z niedawno opublikowanych dokumentów wynika, że Epstein umówił się na kolejne spotkanie z rosyjskim przywódcą w 2014 roku, choć nie jest jasne, czy do niego doszło. Mogło ono zostać odwołane po tym, jak siły wspierane przez Rosję zestrzeliły samolot linii Malaysia Airlines w lipcu 2014 roku, w wyniku czego zginęło prawie 300 osób na pokładzie.
Planowane spotkanie z Putinem wydawało się teraz „złym pomysłem po katastrofie lotniczej”, powiedział Epsteinowi japoński pośrednik.
Inne niedawno opublikowane dokumenty pokazują, że Epstein powiedział Thorbjörnowi Jaglandowi, ówczesnemu sekretarzowi generalnemu Rady Europy i byłemu premierowi Norwegii, że mógłby doradzić Putinowi, jak najlepiej postępować z prezydentem USA Donaldem Trumpem przed kluczowym szczytem obu przywódców w Helsinkach.
Epstein powiedział, że może udzielić „wglądu” w amerykańskiego prezydenta Siergiejowi Ławrowowi, ministrowi spraw zagranicznych Rosji. „To nie jest skomplikowane. On [Trump] musi być widoczny i coś dostać. To takie proste” – napisał Epstein.
Najnowsze dokumenty Epsteina ujawniają również podejrzenia zachodnich agencji wywiadowczych, że Epstein działał jako agent Mossadu.
FBI otrzymało od pewnego źródła informację, że „Epstein był blisko związany z byłym premierem Izraela, Ehudem Barakiem i był pod jego okiem szkolony na szpiega”.
W odtajnionej notatce FBI stwierdziło, że poufne źródło „nabrało przekonania, że Epstein był agentem Mossadu”.
Pan Barak, który na początku swojej kariery pracował w izraelskim wywiadzie wojskowym, odwiedził nowojorską rezydencję Epsteina ponad 30 razy w latach 2013–2017.


10.
Obraz zawierający tekst, zrzut ekranu, transport, na wolnym powietrzu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.


11.
Obraz zawierający tekst, zrzut ekranu, woda, pływanie

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
Migranci zaginęli po przejściu cyklonu Harry, twierdzą organizacje pozarządowe „Zginęło co najmniej tysiąc osób”.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/02/02/news/migranti_strage_morti_ciclone_harry-425133587/?ref=RHLF-BG-P6-S1-T1-PP
Straż Przybrzeżna zgłosiła 380 zaginionych. Jednak według organizacji pozarządowych „podczas cyklonu Harry co najmniej tysiąc osób mogło zostać wypchniętych na morze i nigdy nie dotrzeć na drugą stronę Morza Śródziemnego”.
„Kontury największej tragedii ostatnich lat zarysowują się na szlakach środkowego Morza Śródziemnego, a rządy Włoch i Malty milczą i nie kiwną palcem” – potępia Laura Marmorale z Mediterranea Saving Humans, opierając się na świadectwach zebranych przez Refugees in Libya, sieci wsparcia dla uchodźców i osób ubiegających się o azyl po obu brzegach Morza Śródziemnego.

Z Tunisty wypłynęło dwadzieścia dziewięć małych łodzi
Od czasu, gdy rozeszły się pierwsze wieści o katastrofie kutra, aktywiści RIL w Europie zaczęli zbierać dane, historie i kontaktować się z osobami po drugiej stronie morza, czekającymi na odpłynięcie. Obraz, który się wyłonił, jest niepokojący: co najmniej dwadzieścia dziewięć małych łodzi, wiele z nich wykonanych z żelaza, znanych jako „pływające trumny” ze względu na ich skrajną niestabilność nawet w sprzyjających warunkach pogodowych, zostało zepchniętych na morze. Jednej udało się zawrócić, druga cudem dotarła do Lampedusy, stawiając czoło falom wysokim jak budynki, które pochłonęły życie dwójki rocznych bliźniąt i młodego mężczyzny, który zasłabł wkrótce po przybyciu na wyspę. Z pozostałych pozostały jedynie wspomnienia, kształtujące to, co z upływem dni wydaje się być masakrą.

Odjazdy kilometr po kilometrze
Według zeznań, jeden handlarz, znany lokalnie jako Mohamed „Mauritania”, rzekomo zmusił pięć małych łodzi, z których każda przewoziła od 50 do 55 osób, do wypłynięcia w morze. Od kilometra 19 do kilometra 21 wypłynęło dziesięć kolejnych, siedem od kilometra 30, w tym jedyny kuter, który dotarł w okolice Lampedusy i został uratowany przez policję finansową i straż przybrzeżną. Siedem kolejnych konwojów wyruszyło od kilometra 33 do kilometra 38. Tylko jeden powrócił na brzeg, a ocaleni z szoku powypadkowego dotarli do gajów oliwnych w pobliżu Sfax. Uchodźcy w Libii twierdzą, że z nimi rozmawiali; wszyscy relacjonują wywrócone lub zniszczone łodzie i dziesiątki ciał na falach.
Jedyny ocalały uratowany przez statek handlowy Star
Ramadan Konte, młody mężczyzna z Sierra Leone, którego znalazł, kurczowo trzymającego się wraku, statek handlowyo Star, również był świadkiem tej masakry i może o niej opowiedzieć. Był na małej łodzi z 47 innymi osobami, która wypłynęła z Sfax; na pokładzie byli również jego brat, bratowa i siostrzeniec. Nikt nie przeżył.
Kiedy statek go odnalazł, walczył o życie od co najmniej dwudziestu czterech godzin, kurczowo trzymając się fragmentu łodzi zniszczonej przez morze. Wokół niego – jak widać na filmie opublikowanym przez kapitana statku towarowego, Ahmeda Omara Shafika – pływały dziesiątki ciał.

Władze Malty odnalazły i wydobyły na brzeg 12 ciał. Ciało kobiety, dryfującej samotnie po falach w maltańskiej strefie ratunkowej, zostało wydobyte dwa dni temu przez statek Ocean Viking należący do SOS Méditerranée. „Zrobiliśmy to, aby zagwarantować jej godność. Za liczbą osób, które utonęły na morzu, stoją ludzie. Nawet jeśli trudno ją zidentyfikować, ta kobieta miała imię, rodzinę, historię” – mówi załoga statku, która towarzyszyła ciału do Syrakuz, gdzie miał być przynajmniej godny pochówek. „Tych śmierci można uniknąć. Państwa muszą przestrzegać prawa morskiego i zapewnić sprawne i humanitarne operacje poszukiwawczo-ratownicze. Morze Śródziemne nie może pozostać morzem wstydu” – grzmi francuska organizacja pozarządowa. …

„Uchodźcy wypychani na plaże przez władze”
I jest jedna rzecz, która wyróżnia się jako stała w historiach wszystkich. W tamtych czasach handlarze ludźmi się spieszyli; osoby, które czekały miesiącami, otrzymywały telefony z prośbą o jak najszybszy wyjazd, zaledwie kilka dni po serii łapanek Tunezyjskiej Gwardii Narodowej na nieformalne obozy w gajach oliwnych wokół Sfax.
„Żadne władze nie potwierdziły liczby osób zaginionych na poziomie 1000. Wiemy jednak, że 24 stycznia 380 osób zostało oficjalnie uznanych za zaginione, że dziesiątki ciał już wypłynęły na powierzchnię, że całe konwoje zniknęły podczas cyklonu, a monitoring społeczności sugeruje znacznie większą liczbę wypraw niż potwierdzono w oficjalnych alertach SAR” – podsumowuje organizacja Refugees in Libya, po czym, na podstawie setek zebranych zeznań, stwierdza: „tak, możemy jednoznacznie stwierdzić, że co najmniej tysiąc osób zaginęło na Morzu Śródziemnym. Jesteśmy świadkami nie tylko braku informacji, ale także braku akcji ratunkowych”.

Morze Śródziemne: „Przerażająca cisza”
Żądanie pozostaje to samo, które zbyt często pojawia się po zbyt częstych katastrofach statków: „Rozpocznijcie poszukiwania, przynajmniej zwróćcie ciała rodzinom i dajcie ofiarom tożsamość”. Aktywiści RIL podzielają głosy organizacji pozarządowych działających w ratownictwie morskim i organizacji Mediterranea, które atakują: „Milczenie i bezczynność rządów Malty i Włoch są przerażające: o tych, którzy stracili życie na morzu, nie wolno mówić, zwłaszcza że te zgony świadczą o porażce polityki migracyjnej i współpracy z Libią i Tunezją, a jednocześnie trwają prace nad nowymi, brutalnymi środkami przeciwko migrantom i solidarności”.


12.
Obraz zawierający Ludzka twarz, człowiek, tekst, zrzut ekranu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
https://tvn24.pl/polska/konwencja-konfederacji-korony-polskiej-patryk-michalski-ujawnia-jak-grzegorz-braun-pisze-program-wyborczy-waldemar-zurek-zapowiada-ruchy-prokuratury-st8879520
Kwestionowanie rosyjskich zbrodni w Buczy, twierdzenie, że "to nie Rosja zaatakowała Ukrainę", nazywanie Unii Europejskiej nowotworem i porównanie Polski do Auschwitz - to tylko niektóre tezy rosyjskiej propagandy głoszone przez "ekspertów", których Grzegorz Braun zaprosił do debaty programowej swojego ugrupowania.


13.
Obraz zawierający Ludzka twarz, ubrania, człowiek, krawat

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
https://tvn24.pl/polska/piotr-schab-spotkal-sie-z-karolem-nawrockim-kilka-dni-pozniej-wystapil-u-grzegorza-brauna-mowi-o-potrzebie-radykalnych-zmian-st8880066
To jest Schab, naziol w todze; właśnie SN orzekł, że został odsunięty od naziolenia w imieniu polskiego państwa.
A gdzie demokracja walcząca?


14.
Obraz zawierający tekst, zrzut ekranu, Czcionka

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
ESEJ WEEKENDOWY | FRASER NELSON
Ujawniono: algorytm gniewu Elona Muska, który polaryzuje naszą politykę
Elon Musk ujawnił kod komputerowy, który podsyca agresywną debatę publiczną na temat X. Jeśli nie zostanie przepisany, będzie nadal podsycał podziały i ekstremizm.
https://www.thetimes.com/comment/columnists/article/anger-algorithm-far-right-x-twitter-instagram-youtube-0r50ccv6v
„Wynik końcowy = Σ (P(reakcja_i) × waga_i).
To jest wzór stojący za algorytmem X, mediów społecznościowych Elona Muska, które żywią się gniewem w sieci i coraz bardziej polaryzują i ekstremizują naszą politykę”.
Tak pisze „Times”, odnosząc się do rewelacji ujawnionych kilka dni temu przez samego południowoafrykańskiego przedsiębiorcę. Musk opublikował w internecie podstawy algorytmu X (nieistniejącego już Twittera) i zapowiedział również, że od teraz będzie on „open source”, co oznacza, że będzie modyfikowany z wykorzystaniem wolnych źródeł i dostępny dla wszystkich w sieci.
Formuła algorytmu Muska jest prosta: „Każdy post jest oceniany na podstawie 15 możliwych reakcji: polubienia, udostępnienia, a może zastanowisz się nad nim (z podziwu lub gniewu)? Bot ocenia twoją reakcję. Następnie każdej z 15 opcji przypisuje się wagę, ponieważ emocje nie są takie same” – pisze londyńska gazeta. „Najnowszy algorytm X nie upublicznia użytych wag, ale znamy poprzednie. Na przykład „polubienie” jest warte zaledwie 0,5 punktu. Odpowiedź: 13,5. A co, jeśli twoja odpowiedź skłoni autora do odpowiedzi? To argument: jest warta 75 punktów. Wszystkie te wartości są sumowane, aby uzyskać „ocenę końcową”. Zasadniczo system ten nie ocenia (i nie może oceniać), czy uważasz post za interesujący, pouczający czy użyteczny; za prawdziwy czy fałszywy. Może jedynie zmierzyć reakcję. „Odpowiedź” jest zazwyczaj oznaką braku zgody i jest cenione 27 razy bardziej niż „polubienie”. Debata: 150 razy bardziej”.
Krótko mówiąc, nie ma znaczenia, czy to fake newsy, czy prawdziwe wiadomości. Ważne jest, aby angażować, bawić, zwłaszcza w kwestiach rasowych, religijnych czy płciowych, które generują najostrzejsze konflikty. „Nic dziwnego, że na całym świecie liderzy partii populistycznych mają o wiele więcej obserwujących w mediach społecznościowych niż tradycyjni politycy” – zauważa „Times”.
„Algorytmy z Doliny Krzemowej stały się ich największymi spin doktorami”. Podobnie jak ich finansiści. To nie przypadek, że skrajnie prawicowy brytyjski poseł Rupert Lowe, którego nawet Farage wyrzucił z partii za nadmierny radykalizm, zadeklarował 45.000 funtów dochodu w ciągu ostatniego roku dzięki swoim prowokacyjnym postom na X. Nie wspominając o powrocie ksenofobicznego i skrajnie prawicowego przestępcy Tommy’ego Robinsona, który gromadzi miliony wyświetleń za każdy film lub post w mediach społecznościowych, a co za tym idzie, powódź „tantiem”. Bez żadnego filtra.
Niepokojące jest to, że podczas gdy tradycyjne gazety i media mają redaktorów, redaktorów naczelnych i reporterów, którzy sprawdzają wiarygodność wiadomości przed ich publikacją, nie dzieje się tak w X i innych mediach społecznościowych. A te mają obecnie większą liczbę czytelników niż gazety. W Wielkiej Brytanii, pod względem liczby odbiorców, wyprzedza ją jedynie BBC, ale kto wie, jak długo to potrwa. Wszystko to ma ogromny wpływ na globalne społeczeństwo i politykę; wystarczy pomyśleć o zamieszkach w Anglii w 2024 roku po masakrze młodych dziewcząt w Southport, podsycanej przez mistyfikacje, lub, cofając się w czasie, o antymuzułmańskich zamieszkach i prześladowaniach w Mjanmie.
„Wiemy, że algorytm jest głupi i wymaga ogromnych ulepszeń” – powiedział Musk w swoim artykule – „ale przynajmniej widać, że staramy się go ulepszać w czasie rzeczywistym i z zachowaniem przejrzystości. Żadna inna firma z branży mediów społecznościowych tego nie robi”. Jednak, opierając się na tym samym algorytmie, X konsekwentnie faworyzuje najbardziej prowokacyjne posty, aby zwiększyć zaangażowanie, często udostępniane ponownie przez samego Muska. Wszystko w imię globalnego populizmu, który często idzie w parze z ksenofobią i innymi formami dyskryminacji i gróźb.
W ostatnich miesiącach bot X, wykorzystujący sztuczną inteligencję „Grok”, znalazł się pod ostrzałem krytyki za „rozbieranie” nieletnich i młodych dziewcząt bez ich zgody. W lipcu 2025 roku paryska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie X w związku z domniemaną stronniczością algorytmiczną i oszukańczą eksploracją danych. Dochodzenie to Musk nazwał „politycznie motywowanym śledztwem karnym” i, według firmy, zagraża wolności słowa jej użytkowników.
W zeszłym miesiącu Unia Europejska nałożyła na X grzywnę w wysokości 120 milionów euro za „naruszenie obowiązku przejrzystości wynikającego z unijnego aktu o usługach cyfrowych”. Grzywna jest związana z płatną subskrypcją „niebieskiej naklejki” (która nie jest już certyfikatem jakości treści), brakiem przejrzystości w archiwum reklam oraz brakiem dostępu badaczy do publicznych danych platformy.


15.
Obraz zawierający na wolnym powietrzu, plaża, woda, zrzut ekranu

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.
D.O. zawsze mówił, żeby z wakacji nie wracać, bo to bardzo niebezpieczne!


Komentarze

  1. Bardzo dziękuję za obszerny wybór wydarzeń i komentarze .

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za dzisiejszy przekaz , ciężko to wszystko pojąć , co się stało ze światem .......

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga