DRUGI OBIEG
Czwartek, 19 marca 2026

1.

https://wyborcza.pl/7,75400,32655384,terapie-mrna-moga-byc-znacznie-bardziej-skuteczne-zaskakujace.html#s=S.TD-K.C-B.15-L.1.duzy
To odkrycie może pomóc w rozwoju nowej generacji leków. Naukowcy pokazali, że trzy zwykłe aminokwasy mogą znacznie zwiększyć skuteczność terapii mRNA i edycji genów.
Nanocząsteczki lipidowe (LNP) po raz pierwszy stały się szerzej znane jako nośnik szczepionek mRNA przeciw COVID-19, które przyjęły miliardy ludzi. Dziś znajdują się w centrum znacznie szerszej rewolucji medycznej. Naukowcy ścigają się z czasem, by z ich pomocą rozwijać terapie przeciwnowotworowe, leczenia chorób zapalnych, czy edycji genów.

Do czego służy mRNA
Technologia polega na dostarczeniu do komórek syntetycznego mRNA z instrukcją wytworzenia określonego białka (na przykład białka kolca wirusa, jak w szczepionce covidowej).
Gdy mRNA trafi do cytoplazmy, komórka odczytuje tę instrukcję i zaczyna produkować dane białko. Samo mRNA szybko się rozpada i nie integruje się z ludzkim DNA.
Ta technologia może też znaleźć zastosowanie w przełomowej metodzie inżynierii genetycznej - CRISPR/Cas9, nazywanej „molekularnymi nożyczkami". Umożliwia ona precyzyjną edycję genomu: wycinanie, dodawanie albo zamianę fragmentów DNA, co otwiera ogromne możliwości w leczeniu chorób genetycznych, onkologii i biotechnologii. Tutaj wraz z mRNA można dostarczyć instrukcję wytworzenia białka Cas9.
We wszystkich tych zastosowaniach potrzeba jednak skutecznego posłańca, który przeniesie mRNA do komórek. W tej roli od lat największe nadzieje budzą właśnie nanocząsteczki lipidowe. Problem w tym, że choć w laboratorium działają obiecująco, w ludzkim organizmie ich skuteczność wyraźnie spada.
Nie wystarczy bowiem, by LNP zostały pochłonięte przez komórkę. Muszą jeszcze uwolnić swój ładunek w jej wnętrzu, zanim zostanie on zniszczony. Skuteczność tego procesu wciąż pozostawia wiele do życzenia. To właśnie ten etap jest jednym z największych ograniczeń terapii opartych na mRNA.

Hodowla komórkowa to nie organizm
Teraz zespół badaczy z Biohub zaproponował zaskakująco proste rozwiązanie. Badania prowadzone przez dr. Daniela Zongjie Wanga i dr Shanę O. Kelley wykazały, że jeśli wraz z nanocząsteczkami lipidowymi podamy trzy powszechnie występujące aminokwasy - metioninę, argininę i serynę - to wydajność dostarczania mRNA do komórek zwiększa się nawet 20-krotnie. Poprawia się też skuteczność edycji genów CRISPR - w niektórych doświadczeniach z około 25 proc. do blisko 90 proc. po pojedynczej dawce.
Badanie opisano na łamach „Science Translational Medicine".
Biohub to amerykańska organizacja badawcza non profit, która oprócz prowadzenia własnych projektów wspiera również współpracę naukową między badaczami z UC Berkeley, UCSF i Stanforda.
Punktem wyjścia dla badaczy była zagadka: dlaczego nanocząsteczki lipidowe działają znacznie lepiej w laboratoryjnych hodowlach komórek niż w żywym organizmie? Szukając odpowiedzi, badacze porównali warunki panujące w laboratorium z tymi, jakie komórki napotykają w ciele.

Proste rozwiązanie, imponujące rezultaty
Przez lata większość badaczy zakładała, że główny problem z wydajnością LNP tkwi w samych nanocząsteczkach. To dlatego tworzono i testowano kolejne biblioteki nowych lipidów, coraz częściej z pomocą sztucznej inteligencji, która pozwala szybciej odsiać spośród ogromnej liczby możliwych kombinacji te najbardziej obiecujące. Mimo to skuteczność takich nośników nadal często pozostawała niezadowalająca.
Zespół Biohub odwrócił jednak sposób myślenia o tym problemie. Zamiast projektować kolejny wariant nośnika, badacze zadali sobie pytanie, czy prawdziwe wąskie gardło może leżeć po stronie samych komórek, a dokładniej w ich stanie metabolicznym. Innymi słowy: czy da się sprawić, by komórki były bardziej podatne na pobieranie nanocząsteczek lipidowych i skuteczniejsze uwalnianie ich ładunku?
- Odkryliśmy, że stan metaboliczny samej komórki jest równie ważnym elementem tego równania - mówią badacze.
Na trop rozwiązania naprowadziło ich porównanie warunków laboratoryjnych z tymi, jakie panują w organizmie. Standardowe pożywki do hodowli komórkowych, opracowane dziesiątki lat temu, zawierają znacznie wyższe stężenia składników odżywczych niż ludzkie osocze. W takim „bogatym" środowisku LNP działają wyjątkowo dobrze. Kiedy jednak naukowcy przenieśli komórki do podłoża naśladującego skład ludzkiego osocza, wychwyt nanocząsteczek przez komórki spadł o 50 do 80 proc.
Dalsze analizy pokazały, że w komórkach hodowanych w specjalnym podłożu słabnie aktywność kilku szlaków metabolicznych związanych z aminokwasami. Badacze doszli więc do wniosku, że komórki w organizmie funkcjonują w metabolicznie uboższym środowisku niż w laboratorium, a to może ograniczać ich zdolność do skutecznego pobierania LNP i wykorzystania przenoszonego przez nie ładunku.
Komórki najwyraźniej potrzebowały metabolicznego wsparcia. Dlatego zespół opracował suplement aminokwasowy zawierający metioninę, argininę i serynę. Jednoczesne podawanie tego koktajlu z nanocząsteczkami lipidowymi przyniosło uderzające rezultaty w różnych typach komórek, zarówno w warunkach laboratoryjnych, jak i w badaniach na zwierzętach.
Naukowcy przetestowali ten suplement - zarówno w połączeniu z terapiami opartymi na mRNA, jak i z narzędziami edycji genów CRISPR - w dwóch seriach eksperymentów.

Bezpieczne i skuteczne
Jednym z testów był mysi model ostrej niewydolności wątroby wywołanej przedawkowaniem paracetamolu, najczęstszej przyczyny polekowej niewydolności tego narządu u ludzi. Myszy leczone mRNA kodującym czynnik wzrostu hepatocytów, dostarczanym wyłącznie za pomocą LNP, miały zaledwie 33-procentowy wskaźnik przeżycia. Gdy to samo leczenie połączono z suplementem aminokwasowym, przeżyły wszystkie zwierzęta.
Stężenie terapeutycznego białka we krwi wzrosło niemal dziewięciokrotnie, a markery uszkodzenia wątroby i stanu zapalnego spadły do poziomów zbliżonych do obserwowanych u zdrowych zwierząt
W kolejnej serii eksperymentów naukowcy sprawdzili, czy ten sam zabieg poprawi skuteczność edycji genów w płucach myszy z wykorzystaniem systemu CRISPR-Cas9 dostarczanego przez LNP.
Bez suplementu pojedyncza dawka pozwalała uzyskać wydajność edycji na poziomie 20-30 proc., zgodną z wcześniej publikowanymi wynikami. Po dodaniu koktajlu aminokwasowego skuteczność wzrosła do 85-90 proc. po jednorazowym podaniu. To wynik szczególnie interesujący w kontekście chorób takich jak mukowiscydoza, które wymagają skutecznej korekty genów w tkance płucnej.
To, co czyni to podejście szczególnie atrakcyjnym z punktu widzenia przyszłych zastosowań klinicznych, to jego prostota. Suplement składa się z aminokwasów już produkowanych na skalę przemysłową i powszechnie uznawanych za bezpieczne.


2.

Zimę mieliśmy srogą, ale Przedwiośnie ciepłe i słoneczne sroga zima Zostawiła po sobie wiele pamiątek, z których być może najdotkliwszą jest dziura. Właściwie milion dziur, jakie pojawiły się w asfalcie na warszawskich ulicach. Gdziekolwiek człek się ruszy, tam dziura na dziurze. Za każdym zakrętem czai się niebezpieczeństwo dla samochodowych felg i dla samochodowego zawieszenia.
Id.o tak się zastanawia, czym się zajmuje magistrat jego rodzinnego miasta, Czym się zajmuje Zarząd Dróg Miejskich, bo z pewnością nie jeździ po warszawskich ulicach nie odnotowuje dziur, które należałoby natychmiast załatać. Za to D.O. Z podziwem obserwuję konsekwencję, z jaką Zarząd Dróg Miejskich, czy też jakieś inne instytucje czy to miejskie, czy to dzielnicowy, wstawiają w poprzek dróg Garby i górotwory. Większość z nich jest z plastiku, co świadczy o zamiłowaniu do ekologii panów i panie Drogowców, Bo te szkaradztwa nie wyglądają na takie, które samorzutnie będą się rozkładały w naturze przed upływem 100 000 lat. Są także górotwory budowlane, to jest usypane i obłożone klinkierem. Wygląda na to, że w Polsce, a zwłaszcza w Warszawie, nie ma jasnej normy, co do położenia i wysokości owych spowalniaczy. Przy większości z nich istnieje ograniczenie prędkości do 30 km na godzinę ale jest rzeczą oczywistą, że przy tej prędkości nie da się takiego górotworu przejechać bez trwałego uszkodzenia sobie felg i zawieszenia. Zwłaszcza te klinkierowe, które defasonują się już po kilku tygodniach i zamiast oferować nadjeżdżającym pojazdem łagodny podjazd, stawiają przed nim twardą, niemal pionową barierę, która bezlitośnie wali w opony i zawieszenie. Co najzabawniejsze, to to, że owe górotwory wstawiane są również na ulicach, który wyglądają jak zbombardowane, to jest na takich, których nawierzchnia jest kompletnie zdewastowana pełna dziury i wybojów, pełna ład i rozstępów, czyli taka, która w ogóle nie zachęca do jazdy, a jeśli już to z niezwykle mało prędkością, chociażby dlatego, by nie uszkodzić sobie kręgosłupa. Niedawno D. O. Trafił na ulicę sytą, która od początku do końca jest popękana i pełna zapadlisk. Zapadlisk Nikt nie rusza, pęknięć nikt nie Łata, a właśnie postawiono na niej nowe góry przed przejściami dla pieszych, które sprawiają, że samochody osobowe i autobusy muszą między nimi niebezpiecznie zygzakować by nie połamać resorów oraz kręgosłupów pasażerów.
Magistrat staje się również nie doceniać korzyści, płynących z ponieważ występuje zjawisko, dość powszechnie nazywane przez kierowców „czerwona fala Trzaskowskiego”. Nie sposób przejechać kilkuset metrów bez zatrzymywania się na kolejnych czerwonych światłach, Często takich, które stoją przed przejściami dla pieszych, a pieszych tam jak na lekarstwo albo w ogóle. Nikt też z magistratu nie wyjeżdża na ulicę, by sprawdzić czy na skrzyżowaniach ruch jest odpowiednio płynny. Dotyczy to zwłaszcza skrętów w lewo na co większych skrzyżowaniach wymalowano nawet dwa pasy do skrętu w lewo, co oznacza, że zapotrzebowanie na ten skręt jest duże, ale Zielone światło dla skręcających w lewo dwa niespełna 10 sekund. Czyli legalnie mogą przejechać trzy samochody a wliczając również te, które przejeżdżają na żółtym albo na Właśnie zapalającym się czerwonym, to 5 na przykład skręt z Okopowej Powązkowską to jest prawdziwa gehenna dla kierowców. Ale z Alei Krakowskiej w Korotyńskiego to samo Na południowej obwodnicy Warszawy, by skręcić na Katowice i Kraków jadąc od konotopy, trzeba odczekać dobre pół godzinki w kolejce, podobnie jak usiłując skręcić do centrum lub do Konstancina na ul przyczółkową. To wszystko wynika z braku wyobraźni projektantów, ale przede wszystkim z nieróbstwa urzędników magistratu Warszawskiego, którzy ruchem drogowym wydają się kompletnie nie być zainteresowani.
No, chyba że chodzi o zwężanie tras przelotowych: w tej dziedzinie nikt ich nie pokona, wykazują się gorliwością godną towarzyszy Radzieckich, wytyczających trasę WZ i wysadzających powietrze nie zburzone przez Niemców kamienice przy Kanonicznej.



3.

„Postawcie go przed sądem”: lojalista prokremlowski zwraca się przeciwko Putinowi w rzadkim wybuchu złości
Ilja Remieslo wysłał swoim 90 000 obserwujących post na Telegramie zatytułowany „Pięć powodów, dla których przestałem wspierać Władimira Putina”
https://www.theguardian.com/world/2026/mar/18/pro-kremlin-loyalist-turns-on-putin-ilya-remeslo-russia
Przez lata Ilja Remieslo był niezawodnym działaczem prokremlowskim, ścigającym krytyków reżimu i oczerniającym niezależnych dziennikarzy, blogerów i polityków opozycji.
Następnie 42-letni prawnik gwałtownie zwrócił się przeciwko najpotężniejszemu człowiekowi w kraju. We wtorek późnym wieczorem Remieslo opublikował manifest skierowany do 90 000 obserwujących go osób na Telegramie, zatytułowany: „Pięć powodów, dla których przestałem wspierać Władimira Putina”.
W liście tym oskarżył „nielegalnego” prezydenta Rosji o prowadzenie „nieudanej wojny” na Ukrainie, która pochłonęła miliony ofiar i zrujnowała gospodarkę. Stwierdził, że ponad dwie dekady rządów Putina pokazują, jak „władza absolutna deprawuje”, i wezwał go do ustąpienia.
Post wywołał burzę w rosyjskim internecie, wzbudzając niepewność, jak tak lojalny człowiek mógł tak nagle zmienić zdanie – i czy ta zmiana była autentyczna.
Podtrzymując swoje wcześniejsze wypowiedzi, powiedział w środę w wywiadzie dla „Guardiana” ze swojego mieszkania w Petersburgu: „Władimir Putin powinien ustąpić i zostać osądzony jako zbrodniarz wojenny. Jego spersonalizowany, skorumpowany system jest skazany na upadek, co widzimy teraz w wojnie na Ukrainie i gdzie indziej.
„Armia na Ukrainie nie posuwa się naprzód, a wojna nie posuwa się do przodu. Straty są ogromne. Walczymy o niewielkie terytoria, które ostatecznie nie dadzą Rosji nic”.
Następnie skrytykował autorytarne rządy Putina, stan gospodarki i niedawne działania Moskwy mające na celu zablokowanie dostępu do internetu. „Ten człowiek [Putin] zniszczył wszystko, co wpadło mu w ręce. Kraj dosłownie się rozpada” – powiedział Remieslo.
Podczas gdy członkowie rosyjskiej społeczności prowojennej, znani jako „Z-blogerzy”, niekiedy krytykowali dowództwo wojskowe kraju, bardzo niewielu otwarcie sprzeciwiło się Putinowi lub szerszym motywom stojącym za inwazją.
Jak powiedział Iwan Philippow, badacz ruchu prowojennego, szeroko zakrojona tyrada Remieslo stanowiła zatem rzadkie naruszenie długoletniego tabu. „To naprawdę bezprecedensowe” – dodał. „Z trudem to rozumiem”.
Remieslo, były członek rosyjskiej izby publicznej, kontrolowanego przez Kreml organu doradczego, od dawna znany jest jako poplecznik reżimu, który wykorzystywał swoje doświadczenie prawnicze do atakowania i potępiania krytyków władz w sądach i internecie. Znaczna część jego działalności koncentrowała się na kampaniach wymierzonych w zmarłego lidera opozycji Aleksieja Nawalnego, gdzie zeznawał przeciwko niemu w sądach w całym kraju.
Zmiana o 180 stopni w wykonaniu Remieslo wywołała natychmiastowe spekulacje. Niektórzy początkowo sugerowali, że jego konto mogło zostać zhakowane – teoria ta została szybko odrzucona po opublikowaniu przez Remieslo filmu powtarzającego jego twierdzenia. Inni argumentowali, że mogła to być forma kremlowskiej politycznej czarnej magii – zaaranżowana prowokacja mająca na celu zidentyfikowanie osób, które mogłyby go popierać.
Philippow powiedział, że Remieslo mógł mieć „załamanie nerwowe”.
Remieslo twierdził, że „nic z tego nie jest ustawione. Mówię po prostu prawdę” i zaprzeczył, jakoby ktokolwiek nim kierował, mówiąc: „Ludzie naprawdę przeceniają obecną administrację. Nie wpadliby na taki plan”.
Zapytany, dlaczego zdecydował się zabrać głos teraz, Remieslo odpowiedział, że decyzja ta narastała stopniowo, aż poczuł, że nie może dłużej milczeć. „Putin nie jest już „jednym z nas”. To osoba, której interesy są całkowicie obce zarówno Rosji, jak i mnie osobiście. Doszedłem do wniosku, że krytykowanie go jest zarówno możliwe, jak i konieczne, bo inaczej nic z tego się nie skończy i nic dobrego z tego nie wyniknie” – powiedział, dodając, że wielu innych członków społeczności „myślało tak samo”.
Remieslo powiedział, że od rana odbierał gorączkowe telefony od swoich kontaktów w służbach bezpieczeństwa, w których namawiali go do usunięcia postów, co jego zdaniem wskazywało na panikę panującą w systemie.
Rosyjska opozycja wydawała się w środę zdezorientowana. Leonid Wołkow, bliski sojusznik Nawalnego i jeden z od dawna będących celem Remieslo, powiedział, że początkowo podejrzewał, że incydent został zaaranżowany, ale później zmienił zdanie, twierdząc, że uwagi wykraczały daleko poza to, co Kreml mógłby zaaprobować lub zaaranżować.
„Napisał i powiedział rzeczy, których po prostu nie da się powiedzieć. Ludzie trafiają do więzienia za znacznie mniejsze przewinienia… To otwiera bardzo niebezpieczną puszkę Pandory. Przekroczenie wszelkich czerwonych granic” – powiedział Wołkow.
„Mimo to trudno uwierzyć, że był to akt osobistej odwagi lub inicjatywy” – dodał.
Wybuch Remieslo nastąpił w politycznie wrażliwym momencie dla Moskwy, która ostatnio spotkała się z rzadką krytyką, nawet ze strony swoich najwierniejszych zwolenników, za powszechne przerwy w dostępie do internetu mobilnego i zakłócenia w działaniu Telegramu. Najnowsze sondaże wskazują również na rosnące znużenie wojną, a rekordowa liczba Rosjan deklaruje, że wolałaby, aby się zakończyła, w obliczu narastającej presji gospodarczej.
Mimo to zachodnie agencje wywiadowcze i eksperci uważają, że system władzy Putina jest odporny, charakteryzuje się spójnością elit i ścisłą kontrolą nad społeczeństwem.
Remieslo powiedział, że nie ma złudzeń, iż grozi mu proces za swoje wypowiedzi. Władze rosyjskie już wcześniej bezwzględnie rozprawiały się z wewnętrznymi wyzwaniami, nawet wśród prominentnych nacjonalistów. Wydały długi wyrok więzienia Igorowi Girkinowi, prominentnemu byłemu dowódcy separatystów i zagorzałemu krytykowi Putina, i usunęły jego sojuszników. Uważa się również, że Moskwa stała za śmiercią Jewgienija Prigożyna, przywódcy najemników, który rozpoczął krótkotrwały bunt przeciwko władzom, a następnie zginął w katastrofie samolotu w niejasnych okolicznościach.
„Jestem gotowy na każdy proces przeciwko mnie” – powiedział Remeslo. „Nadszedł czas, by jakoś przerwać to błędne koło i zabrać głos. Ponoszę pewną odpowiedzialność jako ktoś, kto przez długi czas wspierał ten reżim i pomógł mu przetrwać”.


4.

Prezydent Iranu potwierdza śmierć ministra wywiadu Esmaila Chatiba
Prezydent Iranu Masoud Pezeshkian potwierdził, że minister wywiadu Iranu Esmail Chatib został zabity.
Minister obrony Izraela Israel Katz poinformował dziś rano, że Chatib zginął w nocnym ataku.


Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa powiedziała na briefingu, że Stany Zjednoczone i Izrael narażają kraje arabskie na ryzyko, wykorzystując Radę Pokoju w Strefie Gazy do tuszowania swoich antyirańskich planów. „Oczywiście, należy zauważyć, że dosłownie 10 dni przed amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran, w Waszyngtonie odbyło się spotkanie Rady Pokoju” – powiedziała Zacharowa, cytowana przez agencję TASS. „Myślę, że teraz jest dla wszystkich jasne, że Amerykanie i Izraelczycy nawet nie zamierzali omawiać swoich działań ze swoimi arabskimi partnerami, których skutecznie narażają na ryzyko, wykorzystując kwestię Strefy Gazy, w tym do tuszowania swoich agresywnych działań wobec Iranu” – stwierdziła.


5.

W sercu Bejrutu wojna zmienia skalę
Mieszkańcy trzech dzielnic, które padły ofiarą izraelskich ataków od północy do środy rano, wahają się między szokiem, gniewem i rozpaczą.
https://www.lorientlejour.com/article/1499737/au-coeur-de-beyrouth-la-guerre-change-dechelle.html
Jak podają libańskie służby bezpieczeństwa oraz mieszkańcy dotkniętych konfliktem miast, Izrael i Hezbollah toczą zacięte walki lądowe w co najmniej trzech strategicznych obszarach południowego Libanu.
Większość walk toczyła się wokół strategicznego, położonego na wzgórzu miasta Chiam, gdzie Siły Obronne Izraela prowadziły kampanię powietrzno-artyleryjską przeciwko bojownikom Hezbollahu okopującym się w mieście. Walki tam zaostrzyły się po kilku dniach, a rzecznik Hezbollahu przyznał, że na wschodnich i północnych obrzeżach miasta doszło do „zaostrzenia starć”.
Podczas gdy walki w Chiam trwały, wojska izraelskie próbowały wkroczyć do miast granicznych w centralnej i zachodniej części południowego Libanu. Mieszkaniec przygranicznej wioski Aita al-Chaab powiedział, że walki między izraelskimi żołnierzami a bojownikami Hezbollahu były tam zacięte.
Libańskie źródło w służbach bezpieczeństwa podało, że wioska była jednym z kilku miast granicznych, w których toczyły się zacięte walki, gdy Izrael próbował przedostać się do południowego Libanu przez kilka punktów wzdłuż wspólnej granicy. Tam napotkał opór ze strony członków Hezbollahu.
Do walk doszło, gdy Izrael gromadził wojska wzdłuż granicy, wysyłając cztery brygady i kolumny czołgów w ramach rozszerzonej inwazji lądowej na południowy Liban. Wojsko izraelskie poinformowało, że rozpoczęło już „ograniczoną operację lądową”, podczas gdy kręgi polityczne rozważały rozszerzenie kampanii.
Wojna wybuchła 2 marca, gdy Hezbollah wystrzelił rakiety w kierunku Izraela. Izrael szybko rozpoczął operację militarną w Libanie, której celem było całkowite wyeliminowanie Hezbollahu. Hezbollah określił wojnę jako walkę o przetrwanie Libanu, twierdząc, że broni kraju przed niemal codziennymi izraelskimi nalotami, które miały miejsce od czasu zawieszenia broni między obiema stronami w listopadzie 2024 roku. Poza okręgiem wyborczym Hezbollahu, wciągnięcie Libanu w wojnę spotkało się z głębokim sprzeciwem.
Najnowsze działania wojenne to rywalizacja między izraelskimi siłami powietrznymi a partyzantami Hezbollahu. Eksperci twierdzą, że walki lądowe w Libanie koncentrują się teraz na strategicznych osiach, w szczególności na Chiamie, co może zadecydować o zdolności Hezbollahu do odparcia izraelskiej inwazji.


6.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zamierza podjąć działania przeciwko rosyjskiej placówce szpiegowskiej w Wiedniu.
Podejrzane instalacje szpiegowskie mają znajdować się na dachu rosyjskiego kompleksu dyplomatycznego w Wiedniu-Donaustadt oraz w ambasadzie rosyjskiej przy Reisnerstrasse w Wiedniu.
https://kurier.at/politik/ausland/russland-spionage-wien-donaustadt-aussenminiserium/403140263
Wiedeń ma szczególne znaczenie dla rosyjskich działań szpiegowskich ze względu na swoje korzystne położenie geostrategiczne. Ponieważ wiele krajów UE wydaliło personel rosyjskich ambasad technicznych od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę, Wiedeń stał się jeszcze bardziej centralnym punktem.
W wiedeńskiej dzielnicy Donaustadt Rosja rzekomo posunęła się za daleko, instalując anteny szpiegowskie na terenie rosyjskiego kompleksu dyplomatycznego. Austriackie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zamierza podjąć działania w tej sprawie, o czym poinformował w piątek poranny program informacyjny Ö1.
W raporcie stwierdzono, że rosyjskie anteny satelitarne są wykorzystywane do przechwytywania danych przesyłanych przez organizacje międzynarodowe. Dziennikarz Erich Möchel powiedział radiu Ö1, że ten ośrodek w wiedeńskiej dzielnicy Donaustadt jest stale rozbudowywany od początku rosyjskiej wojny agresywnej. On i grupa radioamatorów monitorują działalność ośrodka od lat.
Co więcej, mówi się również o „podejrzanych strukturach” w ambasadzie rosyjskiej przy Reisnerstrasse w Wiedniu, w trzeciej dzielnicy, które według Möchela „jednoznacznie wskazują na prowadzenie działalności szpiegowskiej”.
Austria jest świadoma działalności szpiegowskiej; obiekt w wiedeńskiej dzielnicy Donaustadt jest wyraźnie wymieniony w raporcie Urzędu Ochrony Konstytucji. Szkodzi to międzynarodowej reputacji Austrii, stwierdza raport. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zamierza teraz podjąć działania przeciwko rosyjskiej działalności w Wiedniu, donosi Ö1. W pisemnym oświadczeniu dla radia ORF, Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało: „Jesteśmy w intensywnym kontakcie z ambasadą Rosji, ostatnio w zeszłym tygodniu. Nie możemy jednak jeszcze podać żadnych szczegółów operacyjnych. Intensywnie współpracujemy z organami bezpieczeństwa w celu demontażu sieci anten”.


Przez dekady zimnej wojny Wiedeń był siedliskiem szpiegów. Znów nim jest, ale szpiedzy się zmienili: zamiast z krwi i kości, stali się antenami satelitarnymi. Posadzeni na dachach rosyjskiej ambasady i innych moskiewskich budynków w stolicy Austrii, w ostatnich latach rozrastali się w skupiskach. Przecieki zebrane przez „Financial Times” oraz śledztwo przeprowadzone przez NomenNescio (łac. „nie znam nazwiska”), grupę inżynierów elektroniki i informatyków monitorującą działalność szpiegowską Kremla w Austrii, ujawniają jeden ze sposobów, w jaki Putin słucha, gdy Zachód mówi.
Obecny kompleks budynków wokół ambasady rosyjskiej, obejmujący biura, szkołę i cerkiew, tworzy jedną z największych placówek dyplomacji zagranicznej w Wiedniu. Została otwarta w 1983 roku przez Jurija Andropowa, byłego szefa KGB, radzieckiego wywiadu i przez krótki czas, aż do śmierci, sekretarza generalnego KPZR, najwyższego przywódcy ZSRR.
Obecnie zatrudnia 500 osób, z których jedna trzecia, według zachodniego kontrwywiadu, to szpiedzy pod przykrywką dyplomatyczną. Jednak najgroźniejsi szpiedzy, jak twierdzą źródła w gazecie „City”, nie są ludźmi: znajdują się na dachach budynków, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz ambasady. Zwrócone na zachód i południe, połączone z pół tuzinem satelitów szpiegowskich, anteny są w stanie przechwytywać komunikację w całej Europie, a nawet na Bliskim Wschodzie.
Podczas zimnej wojny między USA a ZSRR Austria stanowiła granicę, pękniętą oś między Zachodem a krajami bloku komunistycznego zdominowanymi przez Moskwę. W 1995 roku, sześć lat po upadku Muru Berlińskiego, Austria przystąpiła do Unii Europejskiej, porzucając dotychczasową neutralność. Jednak do dziś pozostaje członkiem NATO. I nadal jest gniazdem szpiegów, zwłaszcza tych, którzy „uciekają z zimna”. W kształcie anten satelitarnych umieszczonych na dachach.
(https://www.repubblica.it/esteri/2026/03/18/news/vienna_nido_spie_russe_antenne_satellitari_satelliti-425229508/ )


7.

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,32669488,kleby-dymu-nad-warszawa-operator-dzwigu-uwieziony-w-pozarze.html 
„Około godziny 13 mieszkańcy i mieszkanki Warszawy z południowo-wschodnich dzielnic zauważyli wydobywający się z oddali gęsty czarny dym i żrący zapach. Spaliny zaczęły wydobywać się z okolic ulicy Laurowej, gdzie doszło do pożaru podczas budowy apartamentowca.
Najpierw zajęła się papa i styropian na parterze budynku, następnie ogień zaczął iść w górę i zajmować kolejne piętra. Będący na miejscu strażacy mają problem z opanowaniem żywiołu, bo ogień roznieca mocny wiatr. W wyniku pożaru nikt nie ucierpiał, jednak ogień odciął drogę ucieczki operatorowi dźwigu, który utknął na wysokości”.
========
Tutaj znany cytat z „Dnia świra”: Q, J. P.
Jak to możliwe, że pożar wieżowca Grenfell Tower w Londynie, który zginęły 72 osoby, 74 zostały ranne, niczego nie nauczył architektów, firm budowlanych, i instytucji zajmujących się nadzorem? Tam przyczyną pożaru, który rozprzestrzeniał się błyskawicznie, była awaria lodówki, od której zajęła się elewacja budynku, a raczej warstwa ocieplająca, położona pod tynkiem.
A teraz coś zupełnie analogicznego, wydarzyło się w Warszawie, a incydent ten został odesłany gdzieś głęboko na portalach informacyjnych, do kronik miejskich, choć zasługiwał na pierwsze strony, bo ten błyskawicznie rozprzestrzeniający się ogień w budowanym wieżowcu na Białołęce, dowiódł, że w dalszym ciągu firmy budowlane używają materiałów łatwopalnych. Akurat ten budynek był nieukończony, niezamieszkany, więc wszystkim robotnikom, za wyjątkiem operatora dźwigu, udało się uciec i nikt nie zginął, nikt nie spłonął żywcem jak w Grenfell Tower, ale pożar ten uzmysłowił, że obłożony materiałami łatwopalnymi twój, Czytelniku, budynek mieszkalny, może zmienić się w jednej chwili płonącą żagiew. Czyżbyśmy rzeczywiście wszyscy żyli w „państwie teoretycznym”?

Pożar wieżowca Grenfell Tower w Londynie


8.

https://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,32664705,niezidentyfikowany-obiekt-lotniczy-w-lesie-na-lubelszczyznie.html  
Ten artykuł został opublikowany 16 marca, dziś mamy 19, a nikt się przez ten czas nie pofatygował, żeby napisać, co to za obiekt, czy był groźny skąd nadleciał albo czy może to był fałszywy alarm? Odłamki były metalowe, więc raczej nie dron, tylko rakieta…
Wojsko nie informuje, gazety mają to gdzieś… A obywatel niech się przyzwyczaja, że mu może coś spaść na głowę, a państwo to zignoruje.


9.

https://tvn24.pl/tvnwarszawa/srodmiescie/warszawa-seria-falszywych-alarmow-bombowych-w-stolicy-policja-nie-ma-podstaw-do-niepokoju-st8954347
„Od początku tygodnia anonimowe maile dotyczące podłożenia ładunków wybuchowych wpływają zarówno do warszawskich instytucji publicznych, jak i do innych tego typu miejsc w całym kraju. Dotyczą głównie szkół, przedszkoli i urzędów oraz pojedynczych placówek ochrony zdrowia. Zarządcy części obiektów decydują się na ich ewakuację. Sprawą zajmuje się stołeczna policja. Dotychczas w żadnym z przypadków nie potwierdzono istnienia zagrożenia”. …
=======
Pis rozwalił służby, a teraz terroryści hasają swobodnie…
A propos: kiedy ostatnio widzieliście patrol drogówki? Znikły przed rokiem bez wieści. Tylko w TVN Turbo są. Ostatnio chwalili się mustangiem z ryczącym silnikiem, bez wątpienia nielegalnym bo przekraczającym normy hałasu.


10.

Dostępne są już bonusy dla nabywców motocykli i skuterów, a w przypadku pojazdów elektrycznych, hybrydowych i samochodów elektrycznych dopłaty mogą wynieść nawet 4000 euro.
https://www.repubblica.it/economia/2026/03/18/news/ecobonus_2026_moto_motorini_ecar_incentivi-425228402/?ref=RHLM-BG-P19-S1-T1-s3rv
Trwają rezerwacje na ekobonus, którego celem jest zachęcenie do odnawiania flot motocykli i motorowerów poprzez wprowadzenie pojazdów o mniejszym wpływie na środowisko. Dotacja jest skierowana do osób kupujących fabrycznie nowe pojazdy hybrydowe.
Dopłaty obejmują motorowery oraz motocykle dwu-, trzy- lub czterokołowe. Dotyczy to również niektórych samochodów elektrycznych (lekkich lub ciężkich czterokołowców, które mogą przekraczać 45 km/h). Co należy zrobić, aby z niej skorzystać? Zaplanuj zakup skutera (lub czegoś, co kiedyś nazywano „macchinette” „samochodzikami”) i skontaktuj się ze swoim zaufanym dealerem. Po wybraniu modelu, sprzedawca zajmie się rezerwacją dopłaty. …
=======
A w Polsce są jakieś dopłaty do jednośladów?


12.
Pani Krystyna Kurczab‑Redlich napisała przedwczoraj na Facebooku krótką wiadomość o śmierci w Rzymie swojej siostry Aleksandry. Ola, nasza kochana Ola, mieszkała w Rzymie od niepamiętnych czasów — bodaj od 1969 roku. Była burzliwą towarzyszką życia profesora Jerzego Pomianowskiego, naszego ukochanego Jurka. Z obojgiem zjedliśmy beczkę soli, z obojgiem chodzilibyśmy konie kraść.
Ola była piękną, wyjątkową kobietą o fenomenalnej aparycji i jeszcze lepszym głosie. Próbowała w życiu aktorstwa, reżyserii, tłumaczyła literaturę włoską na polski, a polską na włoski, wdawała się w burzliwe romanse. Dla innych bywała wyniosła, dla nas zawsze niezwykle serdeczna i przyjacielska.
Po śmierci Jurka oddała się pisaniu wspomnieniowej książki o nim; pytała mnie o zgodę na wykorzystanie moich tekstów o tym nadzwyczajnym człowieku. W „Austerii” wyszła jej książka „Dlaczego?”.
… „Dziś, gdy poprawiam te strony, mąż już nie prosi, bo go tu nie ma. Odszedł w 2016 roku. I choć ust nie otwieram, wszystko we mnie krzyczy. W małym mieszkanku w Warszawie, gdzie gromadzę życiowe pamiątki, nie jestem w stanie słuchać głosu „dobrej zmiany”. Jeszcze jeden gnom rządzi Polską, przekreśla, wykreśla, pisze nową historię nowej niepodległej krainy, w której nienawiść prowadzi już do obłędu”. …
Polacy zasługują na to, by wiedzieć znacznie więcej o Jerzym Pomianowskim niż można wyczytać z hasła w Wikipedii: o nim samym i o ich związku, o którym można by było napisać zarówno dramat, jak i komedię, na której widzowie śmialiby się do łez.
Będzie nam Ciebie brakować, Olu. I nie zapomnimy.



13.

„Brak przelewu przelał”. Hmmm… Z pustego (łba) w czarę?


Komentarze

Prześlij komentarz