DRUGI OBIEG
Czwartek, 26 marca 2026. Brrr!
1.
Dementia senilis to bardzo podstępna przypadłość. Właśnie dopadła D.O., który
zaczął wprowadzać Czytelników w błąd.
Jak inaczej niż demencją wytłumaczyć fakt, że we wczorajszym Drugim Obiegu
pomylił zmarłego właśnie Gino Paoliego z Paolo Contem i przypisał mu autorstwo
cytowanych piosenek?
Owszem, obaj potrafią przynudzać przy fortepianie, ale mają zupełnie odmienne
style.
Niczego to nie ujmuje znaczeniu Gino Paoliego dla włoskiej kultury — nawet
fakt, że miał romans ze Stefanią Sandrelli, a nie z Laurą Antonrlli.
Innymi słowy: groch z kapustą, bzdura na bzdurze, brednia na bredni — a
wszystko to autorstwa D.O.
2.
W odpowiedzi na wczorajszy Drugi Obieg, pan Łochmata Morda wspomniał Vesnę Vulowić,
stewardessę JAL, która przeżyła upadek z ponad dziesięciu tysięcy metrów. Oto
więcej szczegółów w jej sprawie:
Vesna Vulović (serbska cyrylica: Весна Вуловић; 3 stycznia 1950 – 23 grudnia
2016) była serbską stewardesą, która przeżyła najwyższy upadek bez spadochronu:
10 160 metrów. Była jedyną ocalałą z lotu JAT 367 po eksplozji, która rozerwała
luk bagażowy 26 stycznia 1972 roku, powodując katastrofę samolotu w pobliżu
Srbskiej Kamenicy w Czechosłowacji (obecnie część Republiki Czeskiej). Był to
samolot McDonnell Douglas DC-9-32.
Śledczy ds. bezpieczeństwa lotniczego przypisywali eksplozję bombie w walizce.
Władze Jugosławii podejrzewały, że winę ponoszą chorwaccy nacjonaliści
emigracyjni, ale nikogo nie aresztowano.
Po bombardowaniu Vulović spędziła kilka dni w śpiączce i była hospitalizowana
przez kilka miesięcy. Doznała złamania czaszki, trzech złamanych kręgów,
złamanych nóg, złamanych żeber i złamania miednicy. Obrażenia te spowodowały
tymczasowy paraliż od pasa w dół. Vulović prawie całkowicie wyzdrowiała, ale
nadal utykała. Niewiele pamiętała incydent i nie bała się latać po katastrofie.
Pomimo gotowości do powrotu do pracy jako stewardesa, linie lotnicze Jat
Airways (JAT) dały jej pracę biurową przy negocjowaniu kontraktów frachtowych,
obawiając się, że jej obecność na pokładzie samolotu przyciągnie zbyt duży
rozgłos. Vulović stała się celebrytką w Jugosławii i została uznana za
bohaterkę narodową.
Vulović została zwolniona z JAT na początku lat 90. po udziale w antyrządowych
protestach podczas rozpadu Jugosławii, ale uniknęła aresztowania, ponieważ rząd
obawiał się negatywnego rozgłosu, jaki jej uwięzienie przyniosło. Kontynuowała
pracę jako aktywistka na rzecz demokracji, aż do odsunięcia Socjalistycznej
Partii Serbii od władzy podczas rewolucji buldożerów w październiku 2000 roku.
Później Vulović prowadziła kampanię w imieniu Partii Demokratycznej,
opowiadając się za przystąpieniem Serbii do Unii Europejskiej. Ostatnie lata
życia spędziła w odosobnieniu, zmagając się z poczuciem winy ocalałej. Po
rozwodzie Vulović mieszkała samotnie w swoim mieszkaniu w Belgradzie,
otrzymując niewielką emeryturę, aż do śmierci w 2016 roku.
W 1985 Vulović dostała nagrodę Księgi rekordów Guinnessa (za upadek bez
spadochronu z największej wysokości), którą wręczył jej Paul McCartney.
3.
A ty, kobieto, czy umyłaś już okna? Bo Pan Jezus się pogniewa!
4.
https://wyborcza.pl/7,162657,32684707,chmielewska-holland-machinska-i-inni-spolecznicy-o-tragicznej.html#s=S.TD-K.C-B.11-L.2.duzy
Zwracamy się z pilnym apelem o ponowne przeanalizowanie skutków wejścia w życie
ustawy z dnia 23 stycznia 2026 r. o wygaszeniu rozwiązań wynikających z ustawy
z dnia 12 marca 2022 roku o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem
zbrojnym na terytorium tego państwa.
Wygaszenie pomocy sprowadza się do:
*ograniczenia dostępu do świadczeń socjalnych (w tym 800+) oraz stopniowego
przejścia na ogólne zasady ubezpieczenia zdrowotnego;
*dalszego ograniczenia wsparcia w postaci pomocy mieszkaniowej (ośrodki
zbiorowego zakwaterowania - OZZ);
*ograniczenia wszystkich rodzajów pomocy przewidzianej dla osób obecnie
przybywających z Ukrainy w celu korzystania z ochrony tymczasowej.
W praktyce skutkiem ubocznym tej zmiany jest powstawanie „luk systemowych"
dla osób szczególnie wrażliwych: starszych, ciężko chorych, opiekujących się
dziećmi lub osobami z niepełnosprawnościami, a także dla rodzin, które nie
spełniają nowych kryteriów, ale obiektywnie nie są w stanie osiągnąć
samodzielności w krótkim czasie. Zmiana ta w rzeczywistości prowadzi do
powstawania licznych sytuacji bez wyjścia, w których osoby znajdują się poza
jakimkolwiek systemem wsparcia – zarówno zdrowotnego, jak i socjalnego.
Poniżej przedstawiamy realne sytuacje z naszej działalności obrazujące skalę
problemu.
Kobieta, lat 73, obywatelka Ukrainy, przebywa w Polsce od 2022 roku. Mieszka
wraz z córką i zięciem poza ośrodkiem zbiorowego zakwaterowania. Ze względu na
wiek pobiera emeryturę ukraińską w wysokości odpowiadającej ok. 300 zł
miesięcznie.
Jednocześnie jest osobą ciężko chorą – leczy się onkologicznie, aktualnie z
przerzutami. W ramach terapii raz w miesiącu przyjmuje lek, którego koszt
wynosi około 12.000 zł.
W wyniku zmian legislacyjnych, od dnia 5 marca br. utraciła prawo do
ubezpieczenia zdrowotnego. Obecnie nie istnieje żadna realna ścieżka objęcia
jej ubezpieczeniem:
*ze względu na pobieranie emerytury z Ukrainy, nie może zostać objęta
ubezpieczeniem jako członek rodziny osoby ubezpieczonej;
*nie może zostać zarejestrowana jako osoba bezrobotna z uwagi na wiek,
*nie ma możliwości dobrowolnego przystąpienia do NFZ;
*procedura transferu emerytury została wszczęta, jednak czas oczekiwania wynosi
kilka miesięcy, do tego czasu pozostaje bez ubezpieczenia i bez terapii;
*jedyną potencjalną możliwością byłoby zamieszkanie w ośrodku zbiorowego
zakwaterowania, co umożliwiłoby objęcie ubezpieczeniem, jednak aktualnie
decyzją MSWiA wstrzymano wydawanie skierowań do takich miejsc.
*W efekcie osoba ciężko chora została całkowicie pozbawiona dostępu do leczenia
ratującego życie.
Babcia (74 lata) z wnuczką, zamieszkujące samodzielnie poza ośrodkiem
zbiorowego zakwaterowania. Matka dziewczynki samotnie ją wychowująca, zmarła.
Pochodzą z okolic Dnipro.
Obecnie nie ma możliwości uzyskania aktu zgonu matki. Tym samym babcia nie ma
możliwości uzyskania pełnej opieki nad dzieckiem – jest opiekunką tymczasową.
Jedyną opcją dla nich jest przeniesienie się do OZZ – jednak OZZ nie przyjmuje
obecnie nowych mieszkańców, nawet spełniających kryteria.
Kobieta ze względu na wiek – nie spełnia warunku aktywności zawodowej
wymaganego dla 800+ w nowych zasadach, a jednocześnie rejestracja jako
bezrobotna nie jest dostępna po osiągnięciu wieku emerytalnego;
*traci prawo do zasiłku dla samej siebie;
*ponadto ograniczono wsparcie MOPR.
Matka z trójką dzieci, w tym dwoje niepełnosprawnych, trzecie w trakcie
orzekania o niepełnosprawności. Matka nie pracuje, nie jest możliwe pogodzenie
pracy z opieką nad trójką niepełnosprawnych dzieci. Traci 800+. Jako samotna matka,
nie kwalifikuje się do pobytu w ośrodku zbiorowego zakwaterowania, nie należy
do „grupy wrażliwej".
Kobieta chora na nowotwór, w trakcie leczenia, dowiaduje się w szpitalu, że
dalsze leczenie jej nie przysługuje. Nie ma możliwości podjąć pracy. Nie będzie
ubezpieczona przez Urząd Pracy, gdyż nie rokuje jako osoba, która może podjąć
zatrudnienie ze względu na stan zdrowia. Nie ma możliwości samodzielnego
ubezpieczenia. Jest to problem szczególnie dotkliwy w leczeniu onkologicznym,
gdzie ciągłość terapii decyduje o powodzeniu leczenia. Przewidziany przez NFZ
mechanizm „kontynuacji leczenia szpitalnego" rozpoczętego przed 5 marca
2026 roku nie rozwiązuje analogicznych sytuacji dla leczenia prowadzonego
ambulatoryjnie lub programów lekowych, w których przerwanie terapii niesie
ryzyko nieodwracalnych skutków zdrowotnych. W naszej ocenie działanie takie
prowadzi do bezpośredniego zagrożenia życia.
Osoby przebywające w DPS-ach. Wielokrotnie jako organizacje społeczne
zaznaczyliśmy ten problem. Takie osoby nie powinny być w OZZ, gdyż nie są to
wyspecjalizowane placówki gwarantujące właściwą opiekę medyczną. Zakończenie
możliwości korzystania z DPS na mocy wprowadzonych rozwiązań doprowadza do
sytuacji, w której osoby chore, pampersowane, z zaawansowaną demencją, leżące,
nie mają gdzie mieszkać.
Co więcej, ich stan zdrowia wyłącza racjonalne myślenie, oraz podejmowanie
decyzji. To kolejny przypadek prowadzący do zagrożenia życia.
Problemem są sytuacje osób bardzo wiekowych, schorowanych, głęboko
niepełnosprawnych, wymagających wzmożonej opieki lub usług medycznych na
poziomie DPS, ZOL, czy hospicjum. Obecnie w kraju nie ma ośrodka, który takim
osobom może zapewnić opiekę na podwyższonym poziomie. Istniejące OZZ z reguły
posiadają standard bursy lub agroturystyki i nie są w stanie przyjmować osób
leżących, dementywnych, wymagających pampersowania, leczących się
psychiatrycznie, czy w terapii przeciwbólowej. Konieczne jest utworzenie przez
rząd, a nie przez wojewodów, kilku specjalistycznych ośrodków przygotowanych do
zapewnienia takich usług.
Ci zaś, którzy pozostają jeszcze w kwaterunku zbiorowym, zobowiązani są
każdorazowo do przedstawienia zaświadczenia od właściciela punktu oraz władz
powiatu potwierdzającego ten fakt w celu uzyskania bezpłatnej pomocy medycznej.
Biorąc pod uwagę ustawowe wyłączenia, które poskutkowały tym, że w systemie
zbiorowego zakwaterowania pozostałe osoby z najbardziej wrażliwych grup,
konieczność każdorazowego pobrania dwóch dokumentów przed wizytą, bywa wymogiem
nie do spełnienia. Tym samym prawo do bezpłatnego leczenia jest
nierealizowalne.
Prawo na pobyt w OZZ mają wyłącznie osoby chore lub niepełnosprawne. Tym samym
zdrowe dzieci matki, która opiekuje się chorym dzieckiem, nie mogą przebywać
razem z resztą rodziny w OZZ. Prowadzi to do rozbijania rodzin.
W świetle zmienionych przepisów do 30 czerwca 2026 roku mogą przebywać w OZZ
osoby przyjęte „na starych zasadach", czyli z dawnych „grup
wrażliwych". Od 1 lipca 2026 roku katalog osób zaliczanych do grupy
wrażliwej zostanie drastycznie ograniczony, czego skutkiem będzie wstrzymanie
finansowania pobytu ok. połowy osób w OZZ. Konsekwencją będzie konieczność
opuszczenia OZZ lub wnoszenia opłat komercyjnych przez osoby, które utracą
status „wrażliwych". Może to
doprowadzić do utraty ubezpieczenia zdrowotnego przez kolejne grupy osób lub
rozdzielania rodzin, gdy np. część rodziny utraci prawo do pobytu w OZZ.
Jako organizacje pracujące w tzw. „terenie" dostrzegamy działania
zmierzające do ograniczania OZZ w regionach. Mamy jednak głęboką nadzieję, że
istniejące i nowe ośrodki będą dostosowane do osób z niepełnosprawnościami,
gdyż większość OZZ takich warunków nie spełnia. Jest to rażące, zwłaszcza, że
nowe prawo kładzie szczególny nacisk na osoby chore.
Dodatkowo warto podkreślić sytuację, w której osoby wychowujące dzieci
(opiekunowie tymczasowi oraz/lub rodzice z niepełnosprawnością), spełniając
kryteria, mogą nadal zamieszkiwać w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania,
podczas gdy dzieci zostały wyłączone z systemu wsparcia.
W konsekwencji właściciele ośrodków zaczynają żądać wygórowanych opłat za pobyt
dzieci. Ponadto przepis tzw. ustawy wygaszającej, odwołujący się do możliwości
udzielania pomocy przez wojewodę w postaci zakwaterowania – dla osób
przebywających w ośrodkach w dniu 4 marca – w okresie do 30 czerwca br., w
praktyce nie jest prawidłowo stosowany. Niektóre ośrodki zaczęły już żądać
opłaty za pobyt dzieci z uwagi na to, że dzieci nie są wliczone do grupy
wrażliwej.
Ryzyko systemowego wykluczenia dzieci z ochrony mieszkaniowej podnosiła również
Monika Horna-Cieślak, Rzecznik Praw Dziecka w związku z ograniczaniem
dostępności wsparcia w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania.
Jedyną realną alternatywą mieszkaniową byłoby zakwaterowanie zbiorowe, lecz w
praktyce ośrodki nie przyjmują nowych osób, albo brak jest skutecznego
mechanizmu kierowania, co pozostawia rodzinę bez stabilnego wsparcia
mieszkaniowego i świadczeń dla dziecka. Ten element wskazujemy jako problem
praktyczny, wymagający pilnych wytycznych i ujednolicenia procedur.
W rezultacie osoby należące do grupy wrażliwej znajdują się w jeszcze
trudniejszym położeniu.
W związku z powyższym wnosimy o pilne podjęcie działań koordynowanych
międzyresortowo (w szczególności: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i
Administracji, Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki
Społecznej, Ministerstwo Finansów) z udziałem instytucji realizujących
świadczenia (Narodowy Fundusz Zdrowia, Zakład Ubezpieczeń Społecznych) w celu
naprawy sytuacji i eliminacji krzywdzących skutków zmienionych regulacji.
W szczególności wnosimy o:
*pilne wprowadzenie rozwiązań przejściowych zapewniających realną ciągłość
prawa do leczenia dla osób w trakcie terapii ratującej życie (w tym leczenia
onkologicznego), także poza hospitalizacją, w okresie uzyskiwania tytułu
ubezpieczeniowego;
*doprecyzowanie i ujednolicenie zasad obejmowania ubezpieczeniem zdrowotnym
osób starszych pobierających świadczenia zagraniczne, w tym wydanie jednolitych
wytycznych dla oddziałów NFZ i podmiotów leczniczych co do weryfikacji
uprawnień oraz dopuszczalnych tytułów (np. jako członek rodziny, dobrowolne
ubezpieczenie); biorąc pod uwagę aktualne realia sytuacji (np. realny dostęp do
zagranicznej dokumentacji), a nie jedynie założenia prawne;
*zapewnienie spójnych procedur kwalifikacji i kierowania do zakwaterowania
zbiorowego oraz wydawania zaświadczeń o zamieszkiwaniu w OZZ, tak aby
uprawnienia nie były w praktyce iluzoryczne;
*stworzenie mechanizmów wsparcia (przede wszystkim mieszkaniowego) dla osób
świeżo przybywających z Ukrainy;
*ocenę skutków społecznych powiązania 800+ z aktywnością zawodową w kontekście
rodzin opiekuńczych (w tym rodzin czekających na orzeczenie o
niepełnosprawności dziecka oraz rodzin, w których opiekun jest seniorem), oraz
wydanie instrukcji dla jednostek realizujących świadczenie, aby ograniczyć
błędy i niejednolitą praktykę wstrzymywania wypłat;
*pilne przygotowanie instrukcji dla placówek świadczących pomoc społeczną i
medyczną odnośnie udzielania wsparcia osobom, które NIE utraciły dostępu do
pomocy na skutek niedawnych zmian; w praktyce osoby uprawnione mają trudność z
uzyskaniem należnej pomocy;
*pilną analizę skutków społecznych i zdrowotnych obowiązujących regulacji.
Obecna sytuacja tworzy realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi, którzy
dotychczas pozostawali pod opieką systemu i nie mają możliwości samodzielnego
zabezpieczenia swoich potrzeb zdrowotnych. Wskazujemy także, że brak ujęcia
dzieci w grupie uprawnionej do korzystania z OZZ jest niezgodny ze standardami
ochrony dzieci oraz prawem międzynarodowym.
Zwracamy się do Państwa z prośbą o pilne zorganizowanie międzyresortowego i
międzysektorowego spotkania z udziałem organizacji społecznych, samorządów i
podmiotów prowadzących ośrodki, poświęconego przeciwdziałaniu „luk
systemowych" powstałych po 5 marca 2026 r., z naciskiem na ochronę
zdrowia, sytuację dzieci oraz minimalizację ryzyk bezdomności.
lista sygnatariuszy:
Stowarzyszenie Homo Faber
Fundacja Polskie Forum Migracyjne
Związek Ukraińców w Polsce
Nomada Stowarzyszenie na Rzecz Integracji Społeczeństwa Wielokulturowego
Fundacja Emic
Konsorcjum Migracyjne
Fundacja Zustricz
Fundacja "Ukraiński Dom"
Stowarzyszenie Egala
Stowarzyszenie We Are Monitoring
Otwarta Rzeczpospolita - Stowarzyszenie przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii
Komitet Obrony Demokracji
Klub Inteligencji Katolickiej
Stowarzyszenie Amnesty International Polska
Fundacja Polska Gościnność / Chlebem i Solą
Fundacja Ocalenie
Stowarzyszenie Interwencji Prawnej
Sestry.eu
Fundacja Demokracja
Fundacja im. Bronisława Geremka
oraz
Hanna Machińska
Agnieszka Holland
Małgorzata Chmielewska, przełożona Katolickiej Wspólnoty Chleb Życia
Kamil Syller
5.
https://wyborcza.pl/7,75398,32685200,stan-tyminski-ma-wystartowac-w-wyborach-z-listy-brauna-juz.html#s=S.TD-K.C-B.2-L.2.duzy
Jakby w Polsce brakowało idiotów…
6.
https://wyborcza.pl/7,75398,32681692,ekstradycja-sprawcy-zamachu-na-wojciecha-kwasniaka-proces-bedzie.html
W marcu doszło do ekstradycji Krzysztofa A. Rok temu został zatrzymany w
Kirgistanie. To on był bezpośrednim wykonawcą zamachu na wiceszefa Komisji
Nadzoru Finansowego. Teraz sąd wznowi proces w tej sprawie.
O tym, że Krzysztof A. ps. "Twardy", bandyta znany organom ścigania z
licznych przestępstw, został przewieziony do Polski, Wojciech Kwaśniak
dowiedział się w poniedziałek. – Przyszło po prostu pismo z sądu, że sprawa
będzie wznowiona – mówi "Wyborczej" były wiceszef KNF.
Czy Kwaśniak spodziewa się, że na ławie oskarżonych Krzysztof A. ujawni nowe
fakty o zamachu z 2014 r. i np. wskaże inne osoby, które go inspirowały albo
pomagały w ucieczce z Polski? – Nie wiem, czy dowiemy się czegoś nowego. On
jeszcze zanim uciekł z kraju, przyjął taką strategię, że przyjmując zlecenie,
by mnie wyeliminować, nie wiedział, że jestem urzędnikiem państwowym, tylko
biznesmenem przeszkadzającym w interesach tym, którzy mu zapłacili. A sprawcy
dostali 250 tys. zł do podziału - mówi Kwaśniak.
Zatrzymanie w Biszkeku
W lutym 2025 r. TVN24.pl informował o tym, że przestępca został zatrzymany w
Biszkeku, stolicy Kirgistanu. Co ciekawe, nie odbyło się to na podstawie listu
gończego z Polski, ale na skutek akcji amerykańskiego FBI. – Mamy lakoniczną
informację, że był to efekt działań miejscowych funkcjonariuszy oraz
amerykańskiego FBI, które chce go rozliczyć za jakąś aferę związaną z
nielegalną działalnością kopalni złota. Na razie niewiele więcej wiemy –
powiedział portalowi oficer polskich służb specjalnych. Dopiero po zatrzymaniu
okazało się, że Krzysztof A. jest poszukiwany na podstawie czerwonej noty
Interpolu i Polska wystąpiła o jego ekstradycję. Procedury trwały ponad rok.
Wyeliminować i zastraszyć
Teraz Krzysztof A. stanie przed sądem za zamach, jakiego w kwietniu 2014 r.
dokonał na Kwaśniaka, który w KNF zajmował się nadzorem nad systemem SKOK.
Kwaśniak i jego urzędnicy szykowali się wtedy do objęcia nadzorem komisarycznym
SKOK-u Wołomin. I to właśnie z tego SKOK-u wyszło zlecenie na zamach. Kwaśniak
miał być ciężko pobity, tak by go wyeliminować z pracy i zastraszyć innych
urzędników. Wiceszef KNF został przez Krzysztofa A. napadnięty przed swoim
domem i skatowany metalową pałką. Miał złamanie czaszki, uszkodzenia twarzy i
złamaną rękę. W szpitalu spędził kilka miesięcy.
Policja zadziałała bardzo sprawnie. Sprawcy zostali szybko złapani. Krzysztof
A. i jego kolega pośredniczący w zleceniu wskazali, że zlecenie dostali od
Piotra Polaszczyka, jednej z kluczowych postaci w SKOK Wołomin. Polaszczyk
kierował trwającym przez lata procederem wyłudzania kredytów na rodzinę,
znajomych i tzw. słupy. Na rok 2015 straty z tego powodu wyniosły ponad 2 mld
zł. Większości pieniędzy nie dało się odzyskać.
Tajemnicza ucieczka
Gdy w 2015 r. władzę objął PiS, Kwaśniak i inni urzędnicy zajmujący się
SKOK-ami zostali zwolnieni z KNF, a władza przestał interesować się procesem o
zamach. Powód: SKOK-i jako system związany z PiS korzystały z parasola
ochronnego tej partii. Krzysztof A. zasiadł na ławie oskarżonych, ale z aresztu
poszedł do szpitala. Stamtąd, po decyzji sądu, wypuszczony został na wolność,
po czym zniknął na wiele lat.
W rezultacie skazany (na 8 lat więzienia) został tylko Polaszczyk i mężczyzna,
który w trakcie zamachu stał na czatach.
Proces Polaszczyka zakończył się dopiero w ub. roku.
Jak pisał TVN24.pl Krzysztof A. był ścigany za szereg poważnych przestępstw.
Portal wymienia poszukiwania przez:
*sąd rejonowy dla warszawskiego Śródmieścia, by odsiedział wyrok 18 miesięcy
więzienia za groźby;
*sąd rejonowy w Radomiu, gdzie powinien odbyć karę ośmiu lat więzienia za
działalność zorganizowanej grupy przestępczej oraz zabójstwo;
*sąd rejonowy w Radomiu, by odsiedział wyrok czterech lat za nielegalny obrót
bronią, sąd rejonowy dla warszawskiego Śródmieścia, gdyż powinien odsiedzieć 18
miesięcy za wymuszenie rozbójnicze.
***
W miniony czwartek zakończyła się inna sprawa, która była cieniem na wymiarze
sprawiedliwości z czasów rządów PiS. Wojciech Kwaśniak, były szef KNF Andrzej
Jakubiak i 5 urzędników komisji, którzy zajmowali się SKOK-ami, dowiedzieli
się, że prokuratura wycofuje akt oskarżenia wobec nich. Od trzech lat stawali
przed sądem jako oskarżeni, za to, że zbyt wolno działali w sprawie SKOK
Wołomin. Sprawa miała polityczny wymiar. Kierowana przez Zbigniewa Ziobrę
prokuratura chciała obciążyć KNF winą za nadużycia w SKOK-u Wołomin. Jednakże
komisja mogła tam zacząć kontrolę dopiero w 2013 r., bo wcześniej PiS blokował
wejście w życie ustawy o nadzorze państwa nad SKOK-ami. Jak pisaliśmy,
przekręty w Wołominie działy się pod okiem Kasy Krajowej SKOK, a o wyłudzeniach
musiał wiedzieć senator PiS, Grzegorz Bierecki, założyciel całego systemu.
7.
Sławomir Nowak złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia serii przestępstw
przez prokuratora Jana Drelewskiego, który prowadził śledztwa przeciwko niemu.
Sprawa trafi do Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, który
specjalizuje się w postępowaniach dotyczących sędziów i prokuratorów.
========
Nie ma linku, bo to medium żąda pieniędzy za czytanie.
8.
https://pl.euronews.com/europa/2026/03/24/szef-wegierskiego-msz-przyznaje-ze-dzwonil-do-lawrowa-podczas-kluczowych-unijnych-spotkan
Węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto przyznał, że utrzymywał
regularne kontakty z Moskwą, nawet podczas spotkań z UE, co potwierdza
doniesienia „Washington Post”. Przemawiając w poniedziałek wieczorem na
spotkaniu wyborczym w Keszthely, jak donosi Euronews, Szijjarto bronił swojego
stanowiska: argumentował, że decyzje UE w sprawie energetyki, przemysłu i
bezpieczeństwa mają bezpośredni wpływ na relacje z partnerami zewnętrznymi, w
tym z Rosją.
„Tak, te kwestie muszą być omawiane z naszymi partnerami spoza UE. Rozmawiam
nie tylko z ministrem spraw zagranicznych Rosji, ale także z partnerami
amerykańskimi, tureckimi, izraelskimi i serbskimi, przed i po posiedzeniach
Rady” – wyjaśnił węgierski dyplomata, zaznaczając zmianę stanowiska w stosunku
do poprzednich dni, kiedy to odrzucił oskarżenia jako fałszywe.
Minister odrzucił następnie w mediach społecznościowych oskarżenia o naruszanie
unijnych protokołów bezpieczeństwa podczas posiedzeń Rady do Spraw
Zagranicznych. „Na szczeblu ministerialnym nie omawia się tajemnic” –
powiedział, dodając, że „wszyscy ministrowie przynoszą telefony na salę
konferencyjną, z wyjątkiem mnie” i nazwał pomysł wprowadzenia surowych zasad
„czystym szaleństwem”.
========
A Viktor Orbán nakazał wszczęcie śledztwa w sprawie podsłuchów telefonu
Pétera Szijjártó, bo przecież skąd ta wstrętna Unia Europejska miałaby
wiedzieć, że po każdym posiedzeniu dzwoni do Ławrowa.
9.
https://x.com/donaldtusk/status/2036843531868803097
10.
Dron wlatujący w przestrzeń powietrzną Estonii z Rosji uderzył w komin
elektrowni w Auvere
https://news.err.ee/1609976919/drone-entering-estonian-airspace-from-russia-hits-auvere-power-station-chimney
Rosyjski dron wleciał w przestrzeń powietrzną Estonii i uderzył w komin
elektrowni Auvere w okręgu Ida-Viru wczesnym rankiem, poinformowały Łotewskie
Siły Obronne i estoński nadawca publiczny ERR. Nikt nie został ranny w
incydencie, a infrastruktura elektryczna nie została uszkodzona, poinformowały
łotewskie władze. „W nocy 25 marca, o godzinie 3:43, dron uderzył w komin
elektrowni Auvere. Nikt nie został ranny w incydencie” – poinformował rzecznik
Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ISS). Prokuratura stwierdziła, że dron nie
był celowo skierowany w elektrownię Auvere ani w Estonię jako całość. „Według
aktualnych informacji dron nie był skierowany w Estonię. Trwa wstępne
dochodzenie, które wyjaśni szczegółowe okoliczności” – oświadczyła prokurator
generalna Astrid Asi w komunikacie prasowym.
kolejny eksplodował na Łotwie. Poinformowało o tym łotewskie Ministerstwo
Obrony, cytowane przez RBC. Według ministerstwa, niezidentyfikowany dron
wleciał na terytorium Łotwy z Rosji. Zgłoszono również szczątki drona. Nikt z
cywilów nie został ranny, a infrastruktura cywilna nie została uszkodzona.
„Systemy wczesnego ostrzegania zarejestrowały dźwięk podobny do eksplozji w
regionie Krasławia” – czytamy w oświadczeniu.
„Jestem w bliskim kontakcie z ministrem obrony, Narodowymi Siłami Zbrojnymi i
odpowiednimi służbami, a także z przywódcami Estonii i Litwy. Trwa dochodzenie
w sprawie incydentu, ale wstępne informacje wskazują na możliwość, że ukraiński
dron wleciał i rozbił się na terytorium Łotwy. Nie ma ofiar śmiertelnych” –
napisała premier Łotwy Evika Silina na X.
11.
TACO i piwo
https://www.newsweek.com/emily-gregory-democrat-flipped-florida-seat-responds-donald-trump-becoming-constituent-11731486?utm
Wczoraj wieczorem mieliśmy jeden z najbardziej szalonych zwrotów akcji w
wyborach uzupełniających w tym cyklu – demokrata z Florydy wygrał wybory do
stanowego parlamentu w okręgu, w którym znajduje się Mar-a-Lago – co oznacza,
że prezydent Trump będzie jego wyborcą w Tallahassee. Ważne jest, aby nie
doszukiwać się zbyt daleko idących konsekwencji w wyborach uzupełniających,
zwłaszcza na poziomie stanowym, ale jednocześnie pokazuje to, gdzie jest
entuzjazm wyborców. Jeśli jesteś demokratą ubiegającym się o urząd, możesz po
prostu wykorzystać gniew wobec prezydenta Trumpa. Nawet nie zawracaj sobie
głowy kampanią. Dopóki to „D” widnieje obok twojego nazwiska na karcie do
głosowania, masz całkiem spore szanse nawet w republikańskim okręgu lub stanie.
Kontynuując wczorajszą dyskusję, między Iranem a Stanami Zjednoczonymi toczą
się zakulisowe działania w sprawie zawieszenia broni/pokoju, który ma zakończyć
wojnę. Najnowszym wydarzeniem jest 15-punktowy plan pokojowy wysłany przez
Biały Dom do Teheranu, którego kilka wersji wyciekło do mediów w kraju i w
Izraelu. Lista jest dość radykalna, choć można się tego spodziewać po pierwszej
salwie w negocjacjach. Izraelski Kanał 12 opublikował pełną listę żądań i tego,
czego Iran może oczekiwać w zamian. Wzywa on najpierw do miesięcznego
zawieszenia broni, podczas którego obie strony wypracują warunki trwałego
porozumienia. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby Iran je zaakceptował, ponieważ
Stany Zjednoczone i Izrael wielokrotnie dowiodły swojej dwulicowości, atakując
reżim w trakcie negocjacji. Ale zostawmy to na boku. Oto niektóre z innych
warunków zawartych w planie, który najwyraźniej wysłaliśmy Irańczykom:
*Żadnego wzbogacania jądrowego, kropka
*Wszystkie istniejące możliwości nuklearne zostaną zdemontowane, a istniejące
obiekty nuklearne, których jeszcze nie zniszczyliśmy, zostaną wycofane z
eksploatacji
*Cały wzbogacony materiał przekazany Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej
*Ormuz pozostaje otwartą strefą morską
*Porzucenie wojen proxy
*Pociski używane wyłącznie w celach samoobrony
*„Zobowiązanie” do niepodejmowania działań mających na celu uzyskanie broni
nuklearnej
Jest tam też kilka innych rzeczy, ale to są główne żądania. Co więc Iran
dostanie w zamian?
Pomoc w wytwarzaniu cywilnej energii jądrowej
Zniesienie wszystkich sankcji, w tym groźby tzw. sankcji „snapback”, które
zostaną automatycznie przywrócone, jeśli Iran naruszy warunki umowy
*Zauważ, że nie ma tam nic o niebrutalizowaniu protestujących ani
represjonowaniu narodu irańskiego, co, jak zapewne pamiętasz, miało być
przynajmniej jednym z uzasadnień, dlaczego wpakowaliśmy się w ten bałagan.
Pamiętaj, że Trump powiedział Irańczykom: „Pomoc jest w drodze”, ale teraz jest
oczywiste, że USA i Izrael znacznie przecenili skalę powstania na miarę
Arabskiej Wiosny po tym, jak zabiliśmy ajatollaha. Więc jeśli byłeś jednym z
tych odważnych Irańczyków, którzy wyszli na ulicę, ryzykując życie, mając
nadzieję, że Trump cię uratuje… przepraszam. Nic z tego. Powodzenia następnym
razem.
Te żądania można interpretować na kilka sposobów. Po pierwsze, jak już
wspomniałem, to jest oferta otwarcia. To punkt, od którego negocjacje się
zaczynają, a nie kończą. Bardziej cyniczny sposób interpretacji to
interpretacja Trumpa jako próby manipulowania rynkami i zyskania na czasie, aby
przekuć strategiczną porażkę w zwycięstwo.
Dlaczego Iran miałby się zgodzić na którykolwiek z tych warunków – z których
niektóre były już zawarte w ramach umowy z Obamą? „Wall Street Journal” donosi,
że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (który najwyraźniej skonsolidował
kontrolę nad reżimem, czego zarówno oczekiwano, jak i się obawiano) przedstawił
własne żądania dotyczące tego, co byłoby potrzebne do wznowienia negocjacji o
zawieszeniu broni, biorąc pod uwagę, że już wcześniej je zrywaliśmy. Żądania te
obejmują zamknięcie wszystkich baz USA w Zatoce Perskiej i reparacje za nasze
ataki. Sugeruje to, że przeciwnik wie, że… jeśli nie wygrywa bitwy, to z
pewnością nie przegrywa wojny.
Nie doświadczyliśmy jeszcze prawdziwego bólu związanego z przedłużającym się
zamknięciem Ormuz. Cena benzyny wkrótce przekroczy 4 dolary. Czy Iran wytrzyma
do 5, a nawet 6 dolarów, aby uzyskać lepsze warunki? Czy będzie w stanie
zwiększać koszty, aż rentowność obligacji ponownie przekroczy 5%, czyli do
momentu, w którym Trump skieruje się w stronę TACO*?
Pamiętajcie, Iran nie musi nas „pokonać” militarnie. To właśnie mnie tak
denerwuje w tych wszystkich neokonserwatystach, którzy wciąż chełpią się, jak
miażdżącym sukcesem ta operacja była z militarnego punktu widzenia. Bret
Stephens znów się tym zajął w dzisiejszym „New York Timesie” w artykule
zatytułowanym „Wojna idzie lepiej niż myślisz”, w którym wymienia, jak mało
samolotów straciliśmy i ile irańskich rakiet zestrzeliwuje Izrael.
Na jakiej planecie ci ludzie żyją? Nikt nie zaprzecza, że dobrze poradziliśmy
sobie z bombardowaniem Iranu, ani że nie straciliśmy wielu myśliwców w
porównaniu z poprzednimi wojnami. Ale Iran broni się asymetrycznie. Wystarczy,
że utrzymają się wystarczająco długo, aby rynki energii, akcji i obligacji na
tyle się poruszyły, by zmusić Trumpa do jakiegoś układu ratującego twarz, co
właśnie robią! Nie jestem pewien, jak można to przedstawić jako jakieś
strategiczne zwycięstwo dla nas, choć ludzie tacy jak Stephens z pewnością
spróbują.
Mimo wszystko, najważniejszą rzeczą w tej propozycji pokojowej jest złagodzenie
sankcji. Jeśli będziemy gotowi wynegocjować ich zniesienie – kropka – to
mogłoby być podstawą do negocjowanego porozumienia, jak sądzę. Zobaczymy.
Pozostaję ostrożnym optymistą, ponieważ te przecieki sugerują, że sprawy toczą
się za kulisami. Obserwujmy Pakistan, który wyłania się jako mediator.
Obserwujmy Vance'a, który wyłania się jako potencjalny pośrednik. Jeśli uda nam
się przetrwać ten weekend bez poważnej eskalacji, będę miał poczucie, że
kwietniowe zawieszenie broni jest w zasięgu ręki.
* TACO = Trump Always Chicken Out (Trump zawsze tchórzy)
12.
Iran odrzucił propozycję USA dotyczącą wstrzymania wojny i przedstawił pięć
warunków rozejmu. Irańska telewizja podała tę wiadomość, powołując się na
wysokiego rangą urzędnika reżimu.
Po pierwsze, „całkowite zaprzestanie agresji i zabijania” przez Stany
Zjednoczone i Izrael.
Po drugie, „ustanowienie konkretnych mechanizmów, które zapewnią, że wojna nie
zostanie ponownie narzucona Republice Islamskiej”.
Po trzecie, „zagwarantowana i jasno określona wypłata odszkodowań wojennych i
reparacji”.
Po czwarte, „zakończenie wojny na wszystkich frontach i przeciwko wszystkim
grupom oporu zaangażowanym w regionie”.
Po piąte: „międzynarodowe uznanie i gwarancje dotyczące suwerennego prawa Iranu
do sprawowania władzy nad Cieśniną Ormuz”.
13.
Andrzej Roth w Waszyngtonie
Trump przedstawia plan pokojowy dla Iranu, ale rozbudowa sił zbrojnych rzadko
kiedy schodzi na manowce
Teheran sceptycznie podchodzi do oferty prezydenta – i rozmieszczenia wojsk w
celu przeprowadzenia potencjalnych operacji lądowych – co sugeruje, że
twierdzenie o rychłym zakończeniu wojny nie jest wiarygodne
https://www.theguardian.com/us-news/2026/mar/25/trump-iran-war-analysis
14.
Szef Shell twierdzi, że Europie może brakować paliwa już w kwietniu, ponieważ
Iran ogranicza dostawy
Wael Sawan ostrzega, że jeśli Cieśnina Ormuz nie zostanie ponownie otwarta dla
transportu ropy i gazu, wzrośnie presja na olej napędowy i benzynę
15.
Robert Habeck
Podobnie jak Putin, Trump jest megalomanem. W Europie możemy się chronić, a nie
szukać racjonalnych motywów.
https://www.theguardian.com/commentisfree/2026/mar/25/like-putin-trump-is-a-megalomaniac-in-europe-we-can-shield-ourselves-not-look-for-rational-motives
Istnieją ogromne różnice między wojną agresywną, którą Rosja prowadzi przeciwko
Ukrainie od czterech lat, a wojną, którą USA i Izrael wypowiedział Iranowi.
Największa różnica: Stany Zjednoczone nadal są demokracją. Nawet prezydent,
który uważa się za wszechmocnego, nią nie jest. Od miażdżących doniesień
prasowych, przez gniew wywołany wysokimi cenami ropy, strach przed wyborami
parlamentarnymi i – w przypadku kapitalistycznej formy demokracji – spadające
ceny akcji – to, co myślą ludzie, ma znaczenie. Dlatego prezydent USA jest
czasami zmuszony do zmiany zdania. W Rosji tak nie jest.
Władimir Putin miał jasny plan: Rosja chciała zająć całą Ukrainę i
przekształcić ją w państwo satelickie lub zaanektować jej terytorium. Moim
zdaniem Putin przygotowywał się do tej wojny od lat; obejmowało to pułapkę
taniej energii, w którą skutecznie wciągnął Niemcy poprzez budowę Nord Stream 2
oraz zakup magazynów gazu i rafinerii przez Gazprom i Rosnieft.
Izrael mógł mieć plan – mianowicie przekształcić Iran w kraj pogrążony w wojnie
domowej, nową Syrię. Jednak Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa
najwyraźniej nie miały planu co do swoich celów militarnych ani tego, jak wojna
się zakończy.
Ale tu właśnie nasuwają się paralele. Zarówno Putin, jak i Trump ewidentnie
działali pod wpływem swoistej megalomanii. Ich zachowanie jest niegodziwe i
bezprawne, ale racjonalne motywy nie są decydujące. Putin i Trump są raczej
skupieni przede wszystkim na własnej wielkości. A raczej na tym, co sami za nią
uważają. To właśnie czyni ich tak nieprzewidywalnymi. W związku z tym prawo
międzynarodowe zupełnie ich nie obchodzi.
Druga paralela: ich megalomania doprowadziła do poważnych błędów militarnych.
Obaj przywódcy nie docenili determinacji krajów, które zaatakowali, do
poniesienia ofiar. Podczas gdy Ukraina natychmiast rozpoczęła walkę o swoją
wolność, naród irański najwyraźniej nie widział jeszcze szansy na walkę z
reżimem o swoją wolność, czego spodziewał się Trump.
Błędna kalkulacja przywódców obejmuje również drastyczną ignorancję interesów
potencjalnych sojuszników atakowanych. Tak jak Europa (a w tamtym czasie Stany
Zjednoczone pod rządami Joe Bidena) nie zamierzały po prostu pozwolić Putinowi
działać na Ukrainie, tak Rosja i Chiny mają teraz interes w tym, aby Stany
Zjednoczone pozostały związane z Iranem przez długi czas, zużywając amunicję i
utrzymując okręty wojenne w regionie. W ten sposób konflikt w Iranie również
groził przekształceniem się w wojnę na wyniszczenie na wzór Ukrainy. Nikt
jednak nie jest w stanie przewidzieć, co by się stało, gdyby Stany Zjednoczone
ostatecznie wysłały tam wojska lądowe.
Choć brzmi to cynicznie, zmienność Trumpa, którą świat mógł ponownie podziwiać
w tym tygodniu, jest drugą najlepszą nadzieją, jaką mamy na to, że wojna nie
eskaluje. Najlepszą nadzieją jest oczywiście to, że naród irański zapewni sobie
wolność.
Putinowi udało się zwabić Niemcy w pułapkę taniej energii w ramach swojego
planu inwazji na Ukrainę
Wpływ na ceny energii to kolejna analogia. Dobrze pamiętam z czasów, gdy byłem
w rządzie Niemiec, telekonferencje z odpowiednikami z administracji Bidena po
rosyjskiej inwazji na pełną skalę w lutym 2022 roku, kiedy cena ropy wzrosła do
130 dolarów za baryłkę. Nawet wtedy chcieli, aby Niemcy uwolniły swoje krajowe
rezerwy ropy. Byłem niechętny, ponieważ obawiałem się, że Putin całkowicie
wstrzyma dostawy ropy, która wówczas stanowiła około 30% niemieckiego importu.
Moim zdaniem wysokie ceny były dopiero drugim co do wielkości problemem.
Największym było to, czy w ogóle będzie wystarczająco dużo energii.
Do tej pory wojna w Iranie była postrzegana przede wszystkim jako szok cenowy w
sektorze energetycznym – z odpowiednio ponurymi konsekwencjami dla wzrostu
gospodarczego. Jednak gdyby konflikt się przeciągał, inflacyjne skutki nie
ograniczyłyby się do sektora energetycznego.
W 2021 roku UE importowała z Rosji około 45% gazu i 27% ropy naftowej. Do 2025
roku udział ten drastycznie spadł do 13% gazu i 3% ropy. Jednak udział energii
elektrycznej ze źródeł odnawialnych w całkowitej produkcji energii elektrycznej
wzrósł zaledwie o 3 punkty procentowe do 2024 roku (z 22% do 25%). Innymi
słowy, zamiast konsekwentnie elektryfikować swoje dostawy energii, UE zmieniła
dostawców paliw kopalnych, głównie na Stany Zjednoczone. Wątpliwe jest, czy
zamiana Putina na Trumpa jest korzystna z punktu widzenia bezpieczeństwa.
Dostawy energii ponownie stają się bronią mającą na celu obnażenie słabości
Europy. We wrześniu 2022 roku Putin wstrzymał dostawy gazu do Europy. W 2026
roku Iran blokuje cieśninę Ormuz. Sama infrastruktura energetyczna jest
wyraźnym, a w niektórych przypadkach głównym, celem ataków.
Z tych paraleli można wyciągnąć kilka ważnych wniosków. Po pierwsze, w nowym
geopolitycznym porządku świata autorytarni władcy kierują się mniej ideologią,
a bardziej upojeniem własną historyczną wielkością. Choć domaganie się
przestrzegania prawa międzynarodowego jest ważne, niewiele jest powodów, by
wierzyć, że przyniesie to jakiekolwiek skutki.
Zamiast tego, europejski potencjał obronny musi być przygotowany na scenariusz
długiej wojny. Potrzebujemy zapasów dronów przechwytujących, ale także nowych
zdolności produkcyjnych, które będą niezwykle kosztowne. Obrona musi obejmować
łańcuchy dostaw, a przede wszystkim zrozumienie wymogów bezpieczeństwa
gospodarczego.
Wszystkie strategie energetyczne opracowane na potrzeby kryzysu klimatycznego
są gotowe i powinny zostać pilnie wdrożone. Szybka elektryfikacja przemysłu,
transportu oraz sektorów ciepłownictwa i chłodnictwa, a także rozbudowa mocy
wytwórczych energii elektrycznej mogą zostać osiągnięte w stosunkowo prosty
sposób.
A dla wszystkich, którzy twierdzą, że to za drogie: UE wydaje około 450
miliardów dolarów rocznie na paliwa kopalne – często pochodzące z krajów, które
nie są szczególnie zaangażowane w liberalną demokrację. Lepiej przeznaczyć te
środki na krajową produkcję energii i ochronę naszej infrastruktury.
Paralele między wojnami na Ukrainie i w Iranie stanowią dobitne przypomnienie
dla przyszłych działań wojennych: nie wystarczy mieć nadzieję na najlepszy, a
nawet gorszy wynik. Jak głosi przysłowie, nadzieja to nie strategia. Musimy
działać, aby zapobiec najgorszemu.
*Robert Habeck pełnił funkcję wicekanclerza Niemiec i ministra gospodarki i
działań na rzecz klimatu w latach 2021–2025. Jego kadencja zbiegła się z
poważnym kryzysem energetycznym i sabotażem gazociągów Nord Stream 1 i 2. Jest
związany z Duńskim Instytutem Studiów Międzynarodowych i wykłada na
Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley.
16.
Gino Paoli został skremowany, jego prochy zostaną rozsypane na morzu w
Boccadasse, wiosce jego kota
https://genova.repubblica.it/cronaca/2026/03/25/news/gino_paoli_ceneri_in_mare_boccadasse_genova_la_gatta_funerali_forma_privata_liguria-425244411/
Zgodnie z jego wyraźnym pisemnym życzeniem, prochy Gino Paoliego zostaną
rozsypane w morzu w pobliżu Boccadasse, nadmorskiej miejscowości położonej
zaledwie kilka kroków od centrum Genui, gdzie skomponował swoją piosenkę „La
Gatta” („Kotka”). Kremacja odbyła się wczoraj rano w krematorium Socrem,
genueńskim stowarzyszeniu kremacyjnym, na cmentarzu Staglieno. Nie ogłoszono
żadnej informacji, ponieważ nie odbyły się żadne uroczystości pogrzebowe. Po
ogłoszeniu śmierci piosenkarza i autora tekstów, rodzina zachowała ścisłą
tajemnicę, prawdopodobnie zgodnie z ostatnią wolą artysty. Na kremacji obecni
byli tylko najbliżsi członkowie rodziny. Więź Gino Paoliego z morzem była
symbiotyczna, aż do samego końca: mieszkał w swoim genueńskim domu w Quartiere
Azzurro, na wzgórzach między Quinto i Nervi, niedaleko swojego przyjaciela
Beppe Grillo, skąd mógł podziwiać otwarty widok na morze.
Po otrzymaniu zielonego światła od władz Genui, prochy wielkiego artysty
zostaną w ciągu kilku najbliższych dni wrzucone do morza. Rodzina będzie jednak
musiała poczekać kilka dni ze względu na ostrzeżenia przed wiatrem i burzami
obowiązujące obecnie w Ligurii, które uniemożliwiają ich rozproszenie.
Od wczoraj Genua oddaje mu hołd na głównym placu miasta, gdzie gigantyczny
ekran zakrywa całą fasadę poświęconego mu Pałacu Regionalnego, a jego pieśni
rozbrzmiewają na Piazza De Ferrari. Od wczoraj utwory Gino Paoliego
rozbrzmiewają również na dziedzińcach i portykach Palazzo Tursi, genueńskiego
ratusza, a także na Via Garibaldi, wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa
UNESCO miejscu, przy którym znajduje się pałac. „Śmierć artysty takiego kalibru
jak Gino Paoli może pozostawić jedynie niezatartą pustkę na scenie muzycznej” –
powiedział prezydent regionu, Marco Bucci . „Odszedł jeden z najwybitniejszych
włoskich piosenkarzy i autorów piosenek, filar, którego muzyka przyniosła
Włochom i światu obraz Genui i Ligurii. Pozostawił po sobie ogromne dziedzictwo
sztuki, muzyki, poezji i kultury, które na zawsze przemówi do serc nas
wszystkich”. W 2022 roku artysta otrzymał Krzyż Świętego Jerzego, odznaczenie
ustanowione przez Region Liguria i ówczesnego prezydenta Giovanniego Totiego,
który wręczył mu je wraz z Buccim, ówczesnym burmistrzem. Paoli oświadczył:
„Prawie nigdy nie przywiązuję wagi do nagród, ale jeśli Genua i Liguria
przyznają mi jedną, to staje się ona ważna. Jestem zakochany w tym mieście ”.
========
D.O zdecydowanie za mało poznał Ligurię.
17.
Poddasze z widokiem na Morze Genueńskie, nierozłączny kot syjamski i młody
artysta wciąż daleki od sukcesu. To właśnie z tej kruchej i pełnej blasku
intymności narodziła się jedna z najukochańszych piosenek włoskiej muzyki.
Historia kota Ciacoli i Gino Paoliego, który zmarł w wieku 91 lat, to opowieść
o uczuciu, nostalgii i więzi tak głębokiej, że przerodziła się w muzykę.
„Dawno, dawno temu żył sobie kot”.
To nie tylko początek piosenki, który na stałe zapisał się w naszej zbiorowej
pamięci, ale początek prawdziwej, konkretnej historii, opowiedzianej w wąskich
ścianach strychu w dzielnicy Boccadasse w Genui.
Miała czarną plamkę i wzrok zwrócony ku morzu. Kochała światło, ciszę,
horyzont. A ponad wszystko kochała być blisko swojego ludzkiego towarzysza,
zawsze, bez dystansu. Ta kotka miała na imię Ciacola.
W tym małym domu zawieszonym między niebem a morzem młody piosenkarz i autor
tekstów znalazł inspirację. Żył skromnie, bez ogrzewania, ale z obecnością,
która wypełniała wszystko: swoim kotem.
Nierozłączny towarzysz
Ciacola nie był zwykłym zwierzęciem. Był obecnością, kontaktem, codziennym
nawykiem. Zawsze był blisko swojego właściciela, nawet gdy malował czy pisał.
Więź była tak silna, że zostawiła widoczne ślady: sam powiedział, że miał
dziwną opaleniznę, a na brzuchu, dokładnie w miejscu, w którym kot zwijał się
każdego dnia, widniała jasna plama.
Jego imię, Ciacola, pochodzi z dialektu weneckiego i oznacza „rozmowę”. To nie
przypadek: jak powiedział piosenkarz i autor tekstów, koty syjamskie nie tylko
miauczą, one zdają się mówić.
Noc, w której kot uratował życie
Ich historia jest nie tylko wzruszająca. To także ratunek. Pewnego wieczoru na
tym zimnym strychu dzieje się coś, co zmienia wszystko. Gaz z pieca powoli
wypełnia pokój. Niewidzialny, cichy.
Ciacola zauważył to, gdy piosenkarz malował. Kot zaczął uporczywie miauczeć,
gdy leżał na nim. Paoli postanowił ją odłożyć, a ona upadła. Podniósł ją
ponownie, a ona otrząsnęła się. Ale kiedy położył ją z powrotem na podłodze,
znów upadła. Postanowił więc położyć się obok niej i dopiero wtedy poczuł
zapach gazu: Paoli miał grzejnik na gaz płynny, taki, który rozprowadza ciepło
od dołu do góry, wypełniając przestrzeń. Wtedy otworzył okno, ratując się przed
uduszeniem razem ze swoim kotem.
Scena, która wyglądała jak epizod z życia rodzinnego, w rzeczywistości
uratowała życie im obojgu.
Strych, sukces, strata
A potem nadchodzi zmiana. Sukces, przeprowadzka, większy dom.
Strych zostaje. Wraz z nim cząstka życia. Ciacola nie podziela tego samego
losu.
Przez lata sądzono, że zmarła z tęsknoty za domem, niezdolna do adaptacji w
nowym otoczeniu. Ale prawda, gdy została jasno przedstawiona, okazała się inna:
weterynarz wyjaśnił Paoli, że kotka ma niedrożność jelit, kulkę włosową, która
powstała w wyniku nadmiernego wylizywania.
Koniec jest konkretny, fizyczny. Ale uczucie, które pozostaje, to strata.
Piosenka autobiograficzna
Z tego strychu, z tego kota, narodziła się „La gatta”. Piosenka, która jest
wszystkim, tylko nie fantazją. To czyste wspomnienie. Piosenka dokładnie
opowiada o tym, co się wydarzyło: dom nad morzem, okno na niebo, cichą i czułą
obecność Ciacoli. A przede wszystkim żal.
Ponieważ sukces zmienia wszystko, ale nie wymazuje tego, czego naprawdę
doświadczyłeś: „Teraz już tam nie mieszkam, wszystko się zmieniło, już tam nie
mieszkam, mam piękny dom... ale myślę o kocie”.
To nie tylko nostalgia za miejscem. To nostalgia za czasami, kiedy tak niewiele
trzeba było, żeby poczuć się spełnionym.
Znak, który pozostaje
Ciacola i miłość do kotów w ogóle nie pozostały jedynie we wspomnieniach i
piosence.
Utrzymał się nawet na jego skórze. Pewnego wieczoru w Hongkongu, podczas trasy
koncertowej, wspomagany alkoholem, Paoli postanowił wytatuować sobie kota na
ramieniu.
Instynktowny, a zarazem zdecydowany gest. Jakby ten kot nigdy tak naprawdę nie
odszedł.
Ciacola i miłość do kotów w ogóle nie pozostały jedynie we wspomnieniach i
piosence.
18.
Ława przysięgłych orzeka, że Meta i YouTube stworzyły uzależniające produkty,
które szkodziły młodym ludziom
Sześciotygodniowy proces, w którym udział wzięli sygnaliści i kadra kierownicza
Meta i YouTube, był pierwszym tego typu procesem, który odbył się w sądzie
https://www.theguardian.com/media/2026/mar/25/jury-verdict-us-first-social-media-addiction-trial-meta-youtube
W środę ława przysięgłych orzekła, że Meta i YouTube zostały uznane za
odpowiedzialne za celowe projektowanie uzależniających produktów, które
uzależniły młodą użytkowniczkę i doprowadziły do jej uszczerbku na zdrowiu.
Ława przysięgłych uznała, że firmy technologiczne dopuściły się zaniedbań i nie
zapewniły odpowiednich ostrzeżeń o potencjalnych zagrożeniach związanych z ich
produktami.
Ława przysięgłych przyznała powodowi odszkodowanie w wysokości 6 milionów
dolarów, z czego Meta miała zapłacić 70%, a YouTube pozostałą część. Ława
przysięgłych w Los Angeles obradowała prawie dziewięć dni, zanim wydała
werdykt. Ten pozew, dotyczący rzekomego szkodzenia młodym ludziom przez media
społecznościowe, był pierwszym tego typu, który trafił do sądu.
W trakcie sześciotygodniowego procesu, który odbył się w sądzie wyższej
instancji w Los Angeles, ława przysięgłych wysłuchała wypowiedzi dyrektorów
wyższego szczebla w Meta i YouTube, sygnalistów, biegłych sądowych w zakresie
mediów społecznościowych i uzależnień, a także 20-letniej kobiety, będącej w
centrum pozwu, posługującej się inicjałami KGM w postępowaniu sądowym.
19.
Afrykańscy biskupi: „Poligamia jest rzeczywistością nawet wśród wiernych;
potrzebny jest pełen szacunku dialog”.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/03/25/news/vescovi_africani_poligamia-425244414/?ref=RHLM-BG-P11-S1-T1-fdg19
Poligamia jest niezaprzeczalną „rzeczywistością” w społeczeństwie afrykańskim,
a katolicy, którzy pragną przyjąć chrzest, muszą zobowiązać się do monogamii.
Aby jednak osiągnąć ten cel, biskupi afrykańscy twierdzą, że po odejściu od
„nieustępliwości” pierwszych misjonarzy, dziś konieczne jest rozwijanie
„duszpasterstwa bliskości i uwagi”, które opiera się na „pełnym szacunku i
braterskim dialogu”.
Homoseksualizm i poligamia
Sympozjum Konferencji Episkopatów Afryki i Madagaskaru (SECAM) przedstawiło tę
jednoznaczną linię co do zalet, ale umiarkowaną w swojej metodzie w dokumencie
sporządzonym w ramach Synodu o synodalności, który odbył się na polecenie
papieża Franciszka w latach 2021-2024. Podczas gdy inne kwestie były
przedmiotem debaty na Zachodzie, począwszy od homoseksualizmu i święceń kobiet,
kontrowersyjną kwestią na kontynencie afrykańskim jest to, jak traktować
katolików poligamicznych: czy należy ich przyjmować, akceptując praktykę
sprzeczną z klasycznym magisterium, czy też należy ich odrzucać, alienując w
ten sposób wiernych pragnących dołączyć do Kościoła? Aby uniknąć podziałów i
kontrowersji, papież Franciszek postanowił, jeszcze przed ostatnim
zgromadzeniem, oddzielić gorące tematy i powierzyć ich badanie teologiczne i
kanoniczne oddzielnym grupom studyjnym. Wnioski dotyczące poligamii, opracowane
przez grupę utworzoną przez SECAM, pod przewodnictwem kardynała arcybiskupa
Fridolina Ambongo z Kinszasy, zostały opublikowane wczoraj.
Norma monogamii
Dokument poświęcony „duszpasterskiemu wyzwaniu poligamii” potwierdza doktrynę
Kościoła, że małżeństwo chrześcijańskie jest monogamiczne ze względu na swoją
naturę teologiczną, a nie z powodu kulturowego narzucenia. Dlatego też SECAM
wyklucza jakąkolwiek formę uznania poligamii i zaleca, aby poligamicznych
katechumenów nie dopuszczano do chrztu przed dobrowolnym przyjęciem
zobowiązania do małżeństwa monogamicznego. Wśród przedstawionych argumentów
znajduje się centralne miejsce godności kobiety w duszpasterstwie Kościoła.
Jednakże niuanse i argumenty prowadzące do tego wniosku nie są oczywiste.
Powody poligamii
Dokument synodalny podkreśla przede wszystkim, że „w sercu afrykańskiej
rodziny” „dziecko stanowi bezcenny skarb, boskie błogosławieństwo”, a
posiadanie licznego potomstwa jest uważane za „dar od Boga”. A ponieważ
historycznie „pojedyncza żona nie była w stanie zapewnić liczby dzieci
potrzebnej do ochrony, powiększenia i zabezpieczenia rodziny przed atakami z
zewnątrz, obecność wielu żon stała się koniecznością, biorąc pod uwagę, że w
Afryce dzieci mogły rodzić się tylko w małżeństwie”.
Nieprzejednani misjonarze
Nawet dzisiaj, na kontynencie, gdzie rozwód postrzegany jest jako „katastrofa
społeczna”, poligamia „nadal jest rzeczywistością we współczesnych
społeczeństwach afrykańskich” i w tym kontekście „głoszenie Ewangelii i jej
propozycja utrzymania monogamicznego związku małżeńskiego napotykają niekiedy
opór uzasadniony względami kulturowymi”. Dokument analizuje ewolucję podejścia
Kościoła do tego problemu. Dla pierwszych misjonarzy nie było miejsca na
tolerancję; głosili monogamię i nie „towarzyszyli” „ludziom w sytuacjach
poligamicznych”. Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz z podróżą Pawła VI do
Kampali w 1969 roku, gdzie mówił o „afrykańskim chrześcijaństwie”. Jednak
ówcześni biskupi afrykańscy powrócili, w dokumencie z 1981 roku, aby wykazać
się tą samą „nieustępliwością” co pierwsi misjonarze. Przełom nastąpił wraz z
podwójnym synodem poświęconym rodzinie, zwołanym przez papieża Franciszka w
latach 2014–2015 i opublikowaną w jego wyniku adhortacją apostolską Amoris
laetitia: „Nacisk nie jest położony na prawo ani na karę, lecz na wsparcie,
które świadczy o czułości Boga”.
Cztery ścieżki pasterskie
Wychodząc z tego punktu wyjścia, biskupi afrykańscy rozwijają swoją propozycję
„duszpasterstwa poligamii”, czyli „duszpasterstwa bliskości”, które nikogo nie
wyklucza. Kierując wszystkich ku monogamii, oczywiście. Ale z pewną dozą
elastyczności. Dokument przypomina w szczególności, że w Afryce przyjęto już
różne praktyki duszpasterskie w odniesieniu do poligamii. Niektóre wymagają od
poligamisty, który pragnie korzystać z sakramentów, wyboru tylko jednej żony,
gwarantując jednocześnie sprawiedliwość i wsparcie pozostałym kobietom i ich
dzieciom. Inne ustanawiają „stały katechumenat”, przyjmując osobę – która w
związku z tym pozostaje poligamiczna – do wspólnoty, ale bez dostępu do
sakramentów. Czasami pierwsza żona zostaje ochrzczona, gdy jest uważana za
ofiarę zaostrzonego związku poligamicznego. Wreszcie „poligamia zasłonięta” –
czyli nieoficjalne związki wielorakie – wymaga szczególnego kierownictwa ze
strony wspólnoty chrześcijańskiej, aby nie odrzucała ona „tych, którzy starają
się poznać Ewangelię i nią żyć”.
Zagubione owce
Ogólnie rzecz biorąc, potrzebne jest „duszpasterskie podejście oparte na
bliskości i uwadze, które umożliwi nawiązanie pełnego szacunku i braterskiego
dialogu między tymi poligamicznymi parami a proboszczem (księdzem, biskupem),
przedstawicielem miłosiernego Chrystusa, który poszukuje „zaginionej owcy” i
zgadza się zasiadać przy tym samym stole co celnicy i grzesznicy”.
Powitanie Jamesa Martina
Jednym z pierwszych, którzy skomentowali synodalny dokument afrykańskich
biskupów – skrajnie zamknięty w kwestii homoseksualizmu – był amerykański
jezuita James Martin , również ojciec synodalny i czołowa postać w
duszpasterstwie katolików homoseksualnych i transpłciowych: refleksje
afrykańskich biskupów, napisał w X, „mogą pomóc Kościołowi iść naprzód z inną
grupą, której życie nie zawsze jest w pełni zgodne z nauczaniem Kościoła:
osobami LGBTQ, grupą wymienioną w połowie wstępnych raportów konferencji
episkopatów dla synodu. Obie grupy poszukują opieki duszpasterskiej. „Dlatego
dzisiaj”, jak piszą afrykańscy biskupi, „możemy potwierdzić, że najlepszym
sposobem na stawienie czoła wyzwaniom poligamii jest duszpasterskie podejście
oparte na bliskości, słuchaniu i towarzyszeniu”. To samo podejście może być
pomocne w podejściu Kościoła do osób LGBTQ: bliskość, słuchanie i
towarzyszenie”.
20.
Zdrapki: Oprogramowanie służące do wyszukiwania zwycięskich losów powoduje
straty w wysokości 25 milionów euro dla budżetu państwa.
Trybunał Obrachunkowy, powołując się na fakty sięgające 2020 r., zażądał od 5
byłych pracowników holdingu Lottomatica zwrotu kwestionowanych kwot
https://roma.repubblica.it/cronaca/2026/03/25/news/gratta_e_vinci_software_biglietti_vincenti_25_milioni-425244406/?ref=RHLM-BG-P13-S1-T1-fdg16
Opracowali oprogramowanie umożliwiające proaktywną identyfikację zwycięskich
zdrapek. Następnie poprosili krewnych i znajomych o zakup „szczęśliwych” losów,
aby odebrać wygrane. Incydenty sięgają 2020 roku, a firma jest stroną
poszkodowaną. Teraz jednak prokuratura regionalna przy Trybunale Obrachunkowym
Lacjum oskarżyła pięciu byłych pracowników Lottomatica Holding, wówczas
państwowego koncesjonariusza gier zdrapkowych, o odszkodowanie przekraczające
25 milionów euro.
Według rekonstrukcji, podejrzani rzekomo wykorzystali swoje dane dostępowe do
systemów komputerowych koncesjonariusza, znanego wówczas jako Lottomatica
Holding, manipulując serwerami za pomocą specjalnie opracowanego programu.
Oprogramowanie rzekomo umożliwiało im analizę danych dotyczących dystrybucji
losów, identyfikując z wyprzedzeniem zwycięskie losy w punktach bukmacherskich.
Kontrole księgowe zostały przeprowadzone przez Wydział Policji Gospodarczej i
Finansowej rzymskiej Guardia di Finanza, pod kierownictwem zastępcy prokuratora
generalnego Eleonory Lener , w ramach śledztwa w sprawie domniemanego oszustwa
na szkodę państwa.
Wygrywające losy, po ich zidentyfikowaniu, zostały rzekomo zakupione przez
krewnych lub znajomych domniemanych sprawców, aby uniknąć podejrzeń. W
normalnych okolicznościach dochód ze sprzedaży zdrapek jest przekazywany przez
koncesjonariusza do Urzędu Celnego i Monopoli. Kwoty te stanowią dochód
podatkowy brutto, tj. całkowitą kwotę pobraną po odliczeniu kosztów, która
obejmuje również wygrane nieodebrane przez graczy.
W przedmiotowej sprawie koncesjonariusz – uważany za całkowicie nieświadomego
manipulacji – miał wypłacić nagrody o wartości miliona euro, odpowiadające
zwycięskim losom nielegalnie zidentyfikowanym za pomocą oprogramowania. Wygrane
te skutkowałyby nieuzasadnionym uszczupleniem dochodów państwa, ponieważ gdyby
nie doszło do manipulacji, nagrody te najprawdopodobniej nie zostałyby odebrane,
pozostając w kasie publicznej. Oprócz strat finansowych, doszłoby również do
uszczerbku na wizerunku administracji publicznej, związanego z podważeniem
zaufania do państwowego systemu gier hazardowych. Na podstawie zebranego
materiału dowodowego prokuratura okręgowa powiadomiła strony o roszczeniu o
łączną kwotę odszkodowania w wysokości 25 067 224,00 euro. Zgodnie z zasadą
domniemania niewinności, odpowiedzialność administracyjna może zostać
ostatecznie ustalona dopiero w przypadku skazania przez sędziego księgowego.
Dzień dobry...
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń