DRUGI OBIEG
Niedziela, 15 marca 2026

1.
Hu hu ha, hu hu ha, nasza zima odeszła.
Zrobiło się przyjemnie ciepło (jak na tę porę roku) więc ludzie wylegli na ulice.
W pierwszym szeregu wylegli rowerzyści. Jak bardzo przeludnione jest miasto stołeczne Warszawa, można się przekonać co roku w pierwsze ciepłe dni, właśnie po liczbie rowerzystów, od których aż się robi ciemno w oczach, zwłaszcza kiedy taki rowerzysta z impetem na ciebie wpadnie.
Nasz wczorajszy rozmówca w " Allegro ma non troppo" jest rowerzystą niezłomnym i rezygnuje z jazdy bicyklem tylko kiedy są wysokie zaspy; w pozostałe dni roku dzielnie pedałuje. Na szczęście nie jest, jak to często rowerzystom się zdarza, prozelitą, czyli nie stara się nawrócić na kolarstwo osoby niepedałujące. Coś podobnego z taką intensywnością występuje wyłącznie u zapalonych yoginów, to jest osoby z niektórych mówiono, że yoga jest wspaniałym panaceum na wszystkie choroby zmartwienia, a zwłaszcza na depresję.
D.O. nie ma absolutnie nic przeciwko rowerzystom, sam, gdyby mógł, to by jeździł na rowerze. Miał kiedyś rower, bardzo kiepski, w którym jeździł do pracy, nie bacząc, że w całym tym wielkim budynku znajdował się tylko jeden prysznic, ta każda letnia podróż rowerem do pracy Kończyła się oczywiście tym, że trzeba było wyprać zarówno zewnętrzną, jaki wewnętrzną powłokę D.O.wego ciała.
Obok rowerzystów, na chodniki wylegli miłośnicy tych piekielnych wrotek, a także hulajnóg i wszelkiego innego sprzętu służącego do wpadania na Bogu ducha winnych przechodniów. Cóż, takie to są drobne niedogodności, związane z wyczekiwanym i niosącym radość ociepleniem.
Nie wiadomo, jak u Czytelników, ale w Warszawie w sobotę wiatr urywał głowę. Był na tyle silny, że Żona D.O., po wyjściu na spacer, głośno nań utyskiwała. Ale od czegóż są żony, jak nie od utyskiwania. Oczywiście znacznie lepiej jak utyskuje na wiatr niż na D.O.
W każdym razie na spacer państwo D.O.stwo wyszło w postaci cywilizowanej, czyli czyste i pachnące, a wróciło, mimo wiatru i mimo braku upału spocone i znowu trzeba było prać zewnętrzną i wewnętrzną powłokę cielesną państwa D.O.stwa.
Podczas spaceru państwo D.O.stwo zauważyli, że występowała wysoka amplituda ubiorów męskich i żeńskich. Młodzi mężczyźni licznie wylegli na chodniki w krótkich spodenkach i podkoszulkach. Młode damy były jednak ostrożniejsze, bo w krótkich spodenek D.O. nie odnotował, a one jednak rzucają się w oczy. Ale t-shirty już tak.
Nie brakowało jednakże - i to była większość przechodniów - kurteczek demi sezon, oraz płaszczyków o zupełnie nieprzystającej do pory roku nazwie „jesionka”.
Na dzisiaj, to jest na niedzielę, jest przewidywana pogoda podobna do wczorajszej, przynajmniej w Warszawie, ale to już koniec dobrych wiadomości, bo od poniedziałku leje, temperatura maksymalna 10 stopni, minimalna 2 do 3. Potem nastąpi względna poprawa, ale tak ciepło jak w ten weekend, to w marcu już raczej nie będzie. Przynajmniej sądząc z dostępnych D.O. prognoz pogody. A prognozy pogody mają to do siebie, że na laptopie pokazują się jedne, a na smartfonie inne, znacznie się od siebie różniące. No, oczywiście można zajrzeć też na portal tvn24.pl gdzie terroryści medialni straszą nas śniegiem i mrozami i widać wyraźnie, że najchętniej zwiastowaliby siedem plag egipskich, do których dorzuciliby już z własnej woli jeszcze drugie siedem, żeby czytelnik był bardziej sterroryzowany.
Tak a propos, to portale informacyjne i pseudoinformacyjne donoszą o przyznaniu złotych malin w najgorszym filmom z minionego roku, a D.O. postuluje, by jakieś Spleśniałe Maliny przyznawać także autorom najgłupszych tytułów w prasie codziennej oraz - w drugiej kategorii - najgłupszych artykułów. Konkurencja byłaby zażarta, a jury miało by niełatwą malinę do zgryzienia.

Lepiej Złote niż Zgniłe. Obie nieładnie pachną, ponieważ „złota malina” (Golden Raspberry) wzięło się z „blowing a raspberry”, czyli w żargonie – bąk. I nie chodzi tu o owada.


To Putin nie żyje?!
Pierwszy kandydat Zgniłych Malin w kategorii głupi tytuł.


Drugi kandydat. Autor nie tłumaczy, jak można otruć dwutlenek węgla, co byłoby istotne, zważywszy, że do tej pory można było truć wyłącznie dwutlenkiem węgla. A wzory chemiczne to gatunek inwazyjny, pewnie spod niemieckiego buta i się nie odmieniają przez przypadki.


2.
Czy zauważyłeś, Czytelniku, mnóstwo wiadomości w prasie polskiej i zagranicznej, jak to zły Izrael bombarduje dobry Hezbollah?
Jakoś tak się składa, że Izrael jest zawsze zły, zawsze, zawsze, natomiast otaczający go Arabowie, są zawsze, ale to zawsze, zawsze dobrzy.


3.

W poszukiwaniu Banksy’ego
https://www.reuters.com/investigates/special-report/global-art-banksy/


To jest Banksy.

Banksym jest Robin Gunningham, tajemniczy 53-latek z Bristolu. Ostateczne, kryminalistyczne potwierdzenie pochodzi z monumentalnego śledztwa agencji Reutera, które prawnicy Banksy'ego i jego firma „Pest Control Office” zrobili wszystko, co w ich mocy, aby zablokować w imię „prywatności”. A wszystko zaczyna się od muralu na Ukrainie, pod rosyjskimi bombardowaniami.
Listopad 2022. Do Horenki, wioski na obrzeżach Kijowa, niedaleko Buczy, gdzie Rosjanie dokonali masakry i tortur 300 cywilów, przyjeżdża karetka. Zatrzymuje się przed budynkiem zbombardowanym przez Putina. Wysiada mężczyzna w szarym kapturze, drugi w czapce baseballowej i trzeci z amputowaną ręką i dwiema protezami nóg. Niosą maski, szablony i spraye. Wkrótce potem, wśród ruin, pojawia się brodaty mężczyzna w wannie na ścianie budynku. Jego oficjalne konto na Instagramie to potwierdza, a później pojawił się film przedstawiający artystę w szarym kapturze przy pracy: to Banksy.
Trzech dziennikarzy Reutera wyrusza więc na poszukiwania. Ktoś w budynku musiał ich widzieć. Następnie, w kijowskim hotelu, wpadają na fana angielskiego zespołu trip-hopowego Massive Attack: „Widziałem tu wokalistę Roberta Del Naję, przysięgam”. Od lat podejrzewano, że Del Naja jest Banksym: ponieważ pochodzi z Bristolu, gdzie w latach 90. pojawiły się pierwsze prace artysty ulicznego, ponieważ inni Banksy'owie pojawili się w różnych miastach krótko przed (lub po) koncertach Massive Attack, a także dlatego, że producent muzyczny Goldie, przyjaciel Del Naji, kiedyś w wywiadzie nazwał Banksy'ego „Robem”.
Kobieta w budynku w Horence, Tatiana Reznyczenko, powiedziała Reuterowi, że przyniosła gorącą kawę trzem tajemniczym artystom. Kiedy zobaczyła zdjęcie Del Naji, potwierdziła: jednym z nich był on. Mężczyzna z protezą to Giles Duley, fotograf i dokumentalista, który został poważnie ranny w Afganistanie w 2011 r. i któremu Banksy później podziękował w mediach społecznościowych za dostarczenie karetki.
Reporterzy odkrywają, że Del Naja i Duley, aby dotrzeć na Ukrainę, przekroczyli granicę w Polsce 28 października 2022 roku, a następnie opuścili Kijów 2 listopada. Pozostaje do odkrycia, kim jest trzeci, nieprzenikniony mężczyzna w szarym kapturze: czy to Banksy? Czy Del Naja?
Banksy'ego i Del Naję łączy wiele: od walki z faszyzmem, przez ekologię, po wspólną inspirację – zespół punkowy Crass. Jednak potem trzej dziennikarze natykają się na wywiad CBS z 2023 roku ze Stevem Lazaridesem, byłym menedżerem Banksy'ego, w którym pokazuje album zamaskowanych zdjęć Banksy'ego. Co więcej, Lazarides ujawnia również, że tajemniczy artysta został aresztowany w Nowym Jorku 25 lat wcześniej.
W tym czasie Banksy, zainspirowany zdewastowanym plakatem z filmu " Szczęki " Spielberga, przerzucił się z malarstwa na szablony. Na wieżowcu na Manhattanie postanowił „przerobić” gigantyczną reklamę Marca Jacobsa na hymn osób transpłciowych. Policja go jednak złapała i aresztowała o 4:20 rano 18 września 2000 roku. Banksy'ego skazano na pięć dni prac społecznych. Do wczoraj nic o tym nie wiedzieliśmy. Jednak łącząc ze sobą poszlaki rozrzucone przez Lazaridesa i innych świadków, Reuters odkrył dokładną datę i odpowiednie dokumenty policyjne. Z dokumentów wynika, że aresztowanym mężczyzną, który przyznał się do winy, jest Robin Gunningham, znany również jako Banksy.
Syn menedżerów firm konsultingowych, anonimowy artysta kształcony w prywatnych szkołach, Gunningham od zawsze pasjonował się muralami i graffiti.
„Daily Mail” od 2008 roku twierdzi, że jest Banksym. Od czasu, gdy jamajski fotograf Peter Dean Rickards, który zmarł w 2014 roku, pokłócił się z artystą w Kingston, zrobił mu zdjęcia z odsłoniętą twarzą i sprzedał je tabloidowi. Te właśnie zdjęcia dostarczyły dalszych cennych szczegółów: oprócz twarzy, kręconych brązowych włosów i okularów, widać również zegarek i bransoletkę na lewym nadgarstku. Banksy nosi je również na oficjalnych zdjęciach Lazaridesa z zasłoniętą twarzą. Jednak od tamtego skandalu z 2008 roku Robin Gunningham zniknął. Jego nazwisko nie pojawia się już w internecie, ani w żadnym oficjalnym dokumencie, ani rejestrze administracyjnym. Nie ma po nim również śladu na polskich przejściach granicznych z Ukrainą. Lazarides przyznaje: „Zanim się rozstaliśmy w 2008 roku, zmieniłem mu nazwisko”. Ale ma jakie?
Po miesiącach przeszukiwania setek dokumentów prawnych i innych dowodów publicznych, Reuters odkrywa sprawę. Osiemnaście lat temu Gunningham zmienił nazwisko na „David Jones”: jest to nie tylko jedno z najpopularniejszych nazwisk w Anglii, ale także prawdziwe nazwisko Davida Bowiego. A ponieważ możemy być bohaterami, choćby na jeden dzień, dziennikarze odkrywają, że niejaki „David Jones” wjechał na Ukrainę 28 października i opuścił kraj 2 listopada. W tych samych dniach i na tym samym przejściu granicznym, co Del Naja i Duley. Eureka.


4.

A lekturę tego artykułu pod – niestety – mało zachęcającym tytułem D.O. gorąco poleca. Wstrząsający i jakże na czasie.
https://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,32647617,naukowcy-do-premiera-u-jednostek-zbrodniczych-rozklad-moralny.html#s=S.TD-K.C-B.11-L.1.duzy


5.
Leon XIV wprowadza się dziś do odnowionego apartamentu w Pałacu Apostolskim
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/03/14/news/papa_appartamento_palazzo_apostolico-425221715/
Dziesięć miesięcy po konklawe nowy papież wkroczył do swojego nowego mieszkania. Leon XIV „objął w posiadanie apartament w Pałacu Apostolskim” – doniosło biuro prasowe Stolicy Apostolskiej – „przenosząc się wraz z najbliższymi współpracownikami do pomieszczeń zajmowanych wcześniej przez jego poprzedników”. Zwięzłe oświadczenie, jakby potraktowane jako drobny krok techniczny, rozładowujące w ten sposób szum wokół papieskiej przeprowadzki od miesięcy.
Czego jednak nie należy brać za pewnik. Dlaczego Leon XIV wraca do Pałacu Apostolskiego, opuszczonego przez dwanaście lat przez Franciszka, który wolał mieszkać w watykańskim domu gościnnym, Domu Świętej Marty? Zerwanie, a normalizacja?

Dzień i noc
Robert Francis Prevost będzie za dnia zajmował – a właściwie już zajmuje – papieski apartament na trzeciej loggii, korzystając z tych samych przestrzeni, z których korzystali jego poprzednicy, od Piusa X na początku XX wieku aż do traumatycznego pożegnania ustępującego Benedykta XVI: biblioteki, kaplicy i prywatnego gabinetu, z którego w każdą niedzielę spogląda na kolumnadę Berniniego podczas modlitwy Anioł Pański.
Postanowił jednak również nocować na piętrze, w tzw. „soffittonach”, gdzie niegdyś mieszkali papiescy sekretarze i siostry zakonne opiekujące się papieskim domem. To pomieszczenie znajduje się między trzecią loggią a dachem i, pomimo swojej nazwy, nadal zachowuje powagę, przestrzeń i jasność, godne papieża. Tutaj – z dala od oczu wiernych – w minimalistycznym stylu i przeważającej bieli, zaaranżowano sypialnie z łazienkami, drugą kaplicę, kuchnię i małą siłownię, aby umożliwić papieżowi kontynuowanie jego zwyczaju dbania o formę.

Peruwiańskie zakonnice
Leon wprowadził się do nowego mieszkania wraz z dwoma sekretarzami, Peruwiańczykiem ojcem Edgarem Rimaycuną i Toskańczykiem ojcem Marco Billerim. Oczekuje się, że w najbliższej przyszłości dołączy do nich grupa peruwiańskich zakonnic, które Prevost zna od czasów, gdy był biskupem w Andach. Zajmą się one pracami domowymi i kuchnią.

Drugi ruch
Papież musiał czekać dziesięć miesięcy, ponieważ remont trwał tak długo: oprócz ulepszeń konstrukcyjnych, stosunkowo niewielka liczba robotników musiała całkowicie odnowić instalacje elektryczną i wodno-kanalizacyjną, a także ustabilizować zewnętrzne gzymsy, ponieważ po dwunastu latach opuszczenia mieszkanie, które zaczęło niszczeć już w ostatnich latach papieża Ratzingera, popadło w ruinę. Do tej pory Leon nadal mieszkał w budynku Świętego Oficjum: kiedy przybył do Watykanu w 2023 roku, przydzielono mu mieszkanie po drugiej stronie placu, ale chciał być bliżej kościoła Santa Monica, gdzie otrzymał święcenia kapłańskie i wspólnoty augustianów, której przewodził jako przeor zakonu i do której nadal uczęszczał codziennie jako kardynał, na poranne modlitwy i obiady. Przeniósł się tam kilka tygodni przed konklawe, nieświadomy, że wkrótce zostanie wybrany na papieża.


6.

Thiel i Antychryst: Guru techno-prawicy rzuca wyzwanie amerykańskiemu papieżowi
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/03/14/news/thiel_anticristo_papa_americano-425220475/
Niedzielna msza, oczywiście po łacinie, kolacja tylko dla zaproszonych gości we wtorek i trzydniowe seminarium, od poniedziałku do środy, za zamkniętymi drzwiami, poświęcone Antychrystowi. Peter Thiel przybywa do Rzymu, a jego pobyt na obu brzegach Tybru jest otoczony tajemnicą i zażenowaniem.
58-letni geniusz komputerowy i biznesowy, urodzony w Niemczech, z dzieciństwem spędzonym w RPA, obywatel USA i Nowej Zelandii, Thiel jest jedną z czołowych postaci Doliny Krzemowej, a także jednym z najbogatszych ludzi na świecie. I od samego początku jest mocno związany z prawicą.

Biznes i filozofia
Zgromadził swój pierwszy majątek, zakładając PayPal, inwestował w Facebooka, OpenAI i SpaceX Elona Muska, z którym był zaprzyjaźniony, a ostatnio stworzył giganta big data, Palantir Technologies. Blisko związany z wiceprezesem JDVance'em, łączył działalność przedsiębiorczą ze spekulacjami filozoficznymi. Będąc częściowo prorokiem millenaryzmu, częściowo uczniem czarnoksiężnika, zaczął prowadzić warsztaty na temat Antychrysta w USA, które teraz przenosi do Rzymu

Kto hamuje rozwój technologii?
Jego koncepcja, na podstawie tego, co przedostało się przez ocean, jest taka, że współczesnym Antychrystem jest ten, kto wykorzystuje strach przed apokalipsą, by narzucić globalne rządy, kto dramatyzuje „zagrożenia egzystencjalne” związane z energią jądrową, bronią biologiczną czy sztuczną inteligencją, by spowolnić postęp technologiczny, którego ludzkość potrzebuje do przetrwania.

Msza po łacinie
Przystawką w niedzielny wieczór będzie msza w kościele tradycjonalistycznym San Giovanni Battista dei Fiorentini. Msza zostanie „odprawiona zgodnie z obrzędem, który w ostatnich dziesięcioleciach był zwalczany i zniesławiany, nawet w najwyższych sferach”, czyli po łacinie – pisze, w wyraźnym nawiązaniu do papieża Franciszka, jedno z dwóch stowarzyszeń organizujących podróż Thiela do Rzymu (drugim jest Instytut Cluny), mało znana Fundacja Giobertiego z Brescii, której przewodniczy młody historyk, który przez lata działał zarówno w Lidze, jak i u faszystowskiego generała Vannacciego.

Ostrożność Meloni
Pomimo fascynacji Trumpem rządzącej prawicy, przyjazd Thiela do Rzymu budzi ostrożność. „To interesująca wiadomość, ale proponowanie amerykańskiej techno-prawicy jako modelu dla włoskiego konserwatyzmu i katolicyzmu to zupełnie inna sprawa” – napisał na X Francesco Giubilei, intelektualista bliski Meloni. Wśród ściśle tajnych zaproszeń mają znaleźć się akademicy i niektórzy politycy związani z Ligą, ale nie planuje się żadnych spotkań z Meloni ani jej otoczeniem. Głównym zagrożeniem jest wejście na kurs kolizyjny z Leonem XIV.

Przeciwko „przebudzonemu papieżowi”
Peter Thiel nazwał go „przebudzonym papieżem”, papieżem poprawnym politycznie. Wybór Rzymu na miejsce wydarzenia stanowi wyraźną prowokację wobec pierwszego papieża urodzonego w USA. Nieprzypadkowo Angelicum, Papieski Uniwersytet Dominikański, gdzie studiował Prevost, został poproszony o organizację wydarzenia, ale musiał publicznie zaprzeczyć swojemu zaangażowaniu. Podobnie postąpiły rzymskie kampusy Katolickiego Uniwersytetu Ameryki i North American College. Krążyły plotki o interwencji Watykanu, ale prawda jest taka, że nie było takiej potrzeby. Pomimo uprzejmości, Leon w ostatnich miesiącach demonstrował wyraźny dystans do Białego Domu i wyraźne rozdrażnienie nieproporcjonalnie dużym bogactwem Elona Muska. Przede wszystkim postanowił poświęcić swoją pierwszą encyklikę, która powinna ukazać się po Wielkanocy, zagrożeniom, jakie sztuczna inteligencja stwarza dla ludzkości – od utraty miejsc pracy po dehumanizację relacji. Tekst – pod roboczym tytułem „Magnifica Humanitas” – powtarza wielokrotnie powtarzane w ostatnich miesiącach przez Leona apele o konieczność uregulowania rewolucji technologicznej. Dla Petera Thiela to apokalipsa.


7.
Człowiek, który prawie zawsze się uśmiechał
Jürgen Habermas ukształtował intelektualnie Niemcy. Prezentujemy zdjęcia z ważnych etapów jego życia.
https://www.zeit.de/feuilleton/2026-03/juergen-habermas-tod-96-jahre-frankfurter-schule-fs-3
Jürgen Habermas, wielki niemiecki filozof i socjolog, zmarł w wieku 96 lat w Starnbergu, niedaleko Monachium w południowych Niemczech.
Czołowa postać Szkoły Frankfurckiej, był najbardziej wpływowym niemieckim intelektualistą swojego pokolenia, zaangażowanym we wszystkie najważniejsze powojenne debaty: był wielkim prorokiem jedności europejskiej, w której widział wzór do walki z rosnącym nacjonalizmem. Ostatnie lata życia poświęcił promowaniu federalnego projektu europejskiego, aby zapobiec popadnięciu Starego Kontynentu w nacjonalistyczne rywalizacje, tak jak miało to miejsce w XX wieku.
Praca Habermasa współbrzmi z tradycjami Kanta, Oświecenia i demokratycznego socjalizmu poprzez jego nacisk na potencjał transformacyjny świata i uzyskanie bardziej humanitarnego, sprawiedliwego i egalitarnego społeczeństwa poprzez realizację potencjału rozumu tkwiącego w człowieku. Habermas twierdził, że Oświecenie jest „niedokończonym projektem” i argumentował, że należy je skorygować i uzupełnić, a nie odrzucać. W ten sposób dystansował się od szkoły frankfurckiej, krytykując ją, podobnie jak wielu postmodernistów, za przesadę, pesymizm i radykalizm.
Obok Guntera Grassa i Hansa Magnusa Enzensbergera, był Habermas jednym z trzech najwybitniejszych przedstawicieli pokolenia intelektualistów, którzy podsycali liczne debaty w historii Republiki Federalnej Niemiec. Przez całe życie łączył filozofię z polityką, myśl z działaniem. Jego autorytet moralny przyniósł mu liczne wyróżnienia na całym świecie. Po tym, jak był rzecznikiem niemieckich protestów studenckich w latach 60., trzydzieści lat później stał się ich celem, potępiając ryzyko, jakie „lewicowy faszyzm” stanowi dla praworządności. W 1989 roku skrytykował sposób zjednoczenia Niemiec, który jego zdaniem był w istocie napędzany przez popyt rynkowy i który uczynił „markę niemiecką jej sztandarem”.
Urodzony 18 czerwca 1929 roku w Düsseldorfie, Jürgen Habermas został powołany do Hitlerjugend, ale był za młody, by aktywnie uczestniczyć w wojnie. Jako nastolatek był głęboko poruszony upadkiem nazizmu, a później opisywał swoje pogodzenie się z rzeczywistością zbrodni nazistowskich jako coś, bez czego nie znalazłby drogi do filozofii i teorii społecznej: „Nagle zdałeś sobie sprawę, że żyłeś w systemie, który był politycznie przestępczy” – wspominał.
Filozofia Habermasa natychmiast ugruntowała swoją pozycję jako przedsięwzięcie teoretyczne odrębne i niezależne od szkoły, z której się wyłoniła, a mianowicie „teorii krytycznej” Adorna i Horkheimera. Młody doktorant z Düsseldorfu, przygotowując rozprawę doktorską na temat „sfery publicznej”, poszukiwał własnego kierunku w redefiniowaniu relacji z dziedzictwem oświecenia – z Kantem, Heglem i Marksem.
Kierunek ten wiązał się z zerwaniem z myślą negatywną i radykalną krytyką oświecenia. Z tego powodu, gdy w 1962 roku opublikowano „Strukturalne przeobrażenia sfery publicznej”; Adorno zdystansował się od tego dzieła.
Jego obszerny dorobek literacki przekraczał granice dyscyplin akademickich i filozoficznych, dostarczając wglądu w nowoczesne społeczeństwo i interakcje społeczne. Jego prace, zwłaszcza „Teoria działania komunikacyjnego” oraz „Faktyczność i obowiązywanie”, są nadal czytane i studiowane. Po nich nastąpił stały strumień studiów i esejów, oferujących spójne podejście do współczesnego świata z perspektywy niemieckiej tradycji filozoficznej.
Jego ostatnim ważnym dziełem – w dwóch tomach – była „Historia filozofii”, w której analizował proces sekularyzacji i jego granice.
Habermas skupiał się, zwłaszcza po 11 września 2001 r., na filozofii religii i mówił – tworząc nową, powszechnie przyjętą koncepcję – o erze postsekularnej.
Urodzony z rozszczepem podniebienia, które wymagało wielokrotnych operacji w dzieciństwie – doświadczenie to ukształtowało jego późniejsze myślenie o języku – Habermas stwierdził, że doświadczył znaczenia języka mówionego jako „poziomu wspólnoty, bez którego my, jako jednostki, nie możemy istnieć” i wspominał trudności, jakie napotykał w byciu zrozumianym.


8.
6 lat temu

Drodzy Znajomi!
Skoro wykupiliście w Biedronkach cały makaron, to teraz pewnie stoicie nad garnkiem, zastanawiając się, co z nim zrobić.
To ja wam poradzę!
1. Normalna porcja suchego makaronu na jeden przewód pokarmowy to ok. 80 g.

2. Właściwa proporcja wody i makaronu to 5:1, czyli, jak się uprzecie gotować całą paczkę, to w 5 litrach wody.

3. Bądźcie dla siebie dobrzy i go nie rozgotujcie! Ma być „al dente”, czyli już nie chrupać, a jeszcze nie rozlatywać się. Będziecie zaskoczeni (pozytywnie!) różnicą.

4. Istnieją dwa typy gotowania: pojedynczy i podwójny. Pojedyncze to: gotujecie makaron… No nie, nie przechodzi mi przez gardło! To, co nazywamy „makaronem”, to jest „pasta”; maccheroni to rodzaj pasty, dzisiaj zresztą dość rzadki. A zatem: pojedyncze gotowanie to: gotujecie pastę i ugotowaną polewacie sosem.
Podwójne gotowanie to: gotujecie w jednym garnku pastę, w drugim (to powinna być głęboka, obszerna patelnia) sos. Podgotowaną pastę wrzucacie do patelni z sosem, i tam wspólnie dochodzą (bo jak dochodzić, to wspólnie!!!).

5. Z tego wynika, że inny jest czas gotowania pojedynczego, a inny, krótszy, podwójnego. Nie martwcie się, mnie na nauczenie się, kiedy należy zdjąć pastę z ognia, żeby dorzucić ją do sosu, a następnie, jak długo ją w tym sosie trzymać, żeby się nie rozgotowała, tylko była al dente, zeszło nie więcej niż 10 lat! Jeśli wam się uda za pierwszym razem, lećcie od razu do kolektury zagrać w totka!

6. Oczywiście podwójne gotowanie daje lepszy amalgamat; z pojedynczego wychodzi mniam, z podwójnego – mniam, mniam!

7. Jakiej produkcji pastę wybrać? Głupie pytanie! Na wszelki wypadek, w discountach sprawdźcie, czy jest napisane „pasta di semola di grano duro”, czyli z semoli, bo z normalnej pszenicy wyjdzie paćka, a nie pasta, jak Włoch przykazał.

8. Jaki rodzaj pasty wybrać? Aaaa, to już zależy! Po pierwsze od sosu – musi do niego pasować (po 10-12 latach będziecie to bezbłędnie wiedzieć!) – a po drugie od waszych gustów. Osobiście radzę wybierać taki, z którym sos się dobrze łączy. (Tu anegdota: we Włoszech, jak w Polsce, był najazd na sklepy, wykupiono zapasy pasty. Jeden rodzaj, który pozostał na półkach to penne lisce, czyli tzw. „piórka”, gładkie rurki ucięte pod kątem. Czemu? Bo podobno sos z nich ścieka, a z takich np. „penne rigate”, czyli piórek karbowanych – nie ścieka. Świetna włoska komiczka napisała nawet odę do penne lisce, żeby nie było im smutno, że wszyscy je odrzucają. Ale to kalumnia, do niektórych sosów, zwłaszcza gęściejszych, penne lisce są niezastąpione!)

9. Przygotujcie czosnek! Do większości sosów się przyda! Przygotujcie peperoncino, czyli maleńkie, wysuszone chili. Uwaga, bo zawartość kapsaicyny w różnych peperoncinach różni się i to znacznie, więc lepiej zrobić niezbyt ostre, a potem dodać, niż potem płakać rzewnymi łzami.

10. Przygotujcie parmigiano reggiano. Oczywiście są różne szkoły regionalne, które dopuszczają, a czasem rekomendują inny rodzaj twardego sera (pecorino, ricotta salata, grana padano itp), ale, hmmm. Poza określonymi rodzajami sosów ja wolę parmigiano reggiano. UWAGA! Zabronione jest dodawanie serów do sosów na bazie ryb i owoców morza (kwestia elementarnego dobrego smaku).

11. Można zrobić setki wspaniałych sosów bez padliny. Odstawiając mięso, ratujemy planetę: cały transport to 14% gazów cieplarnianych, krowy i owce to 18%.

Podałbym wam jakiś przepis, ale nie chcę was zanudzać…





Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga