DRUGI OBIEG
Niedziela, 29 marca 2026
1.
Państwo D.O.stwo mieli dwa dni karczochowych uniesień.
We Włoszech pokochali je bardzo, bardzo, a Polska nie dostarcza im zbyt wielu
okazji do dawania upustu tym karczochowym chuciom. Owszem, karczochy bywają w
polskich sklepach, ale nic się z nimi nie da zrobić: są przeważnie mocno
podstarzałe, a więc zdrewniałe, kosztują krocie, a i tak 90% tego smacznego
ostu trzeba wyrzucić. Na dodatek przy obieraniu można się boleśnie pokłuć,
pokaleczyć, a na dodatek ręce człowiekowi brązowieją.
Sezon na karczochy, zaczynający się około 10 lutego, właśnie się kończy, więc państwo
D.O.stwo załapali się dosłownie w ostatniej chwili.
Jako doświadczeni Włosi, mają w Warszawie dwie małe, wspaniałe włoskie
restauracje, prowadzone przez dwóch kulinarnych geniuszy. Oczywiście nikomu ich
istnienia nie zdradzają, bo chcą, żeby było miejsce dla nich przy jednym z
pięciu stolików.
W piątek, w pierwszej z tych fenomenalnych restauracji, zjedli:
– sałatkę z karczochów, czyli cieniutko pokrojone plasterki surowego karczocha,
oczywiście najcenniejszej części — serca — posypane w kuchni płatkami grana
padano, kropelka cytryny tu, kropelka oliwy tam, a potem już tylko rozkosz,
wielka rozkosz na podniebieniu;
– na drugie: Żona gnocchi z karczochami i boczusiem, a D.O. spaghetti alle
cozze e carciofo, czyli z mulami i karczochami. Mniam, mniam.
Było jeszcze pyszne, domowej roboty tiramisù, ale tylko po połowie, bo D.O.
właściwie nic nie wolno jeść, a Żona bardzo tego pilnuje. Mimo to i tak
wyrównał swoją dobową, maksymalnie dopuszczalną ilość białka.
W sobotę, w drugiej restauracji, państwo D.O.stwo wraz z przyjacielem zjedli po
carciofo alla romana, czyli karczochu po rzymsku. D.O. nie ma zamiaru rozpływać
się tu w szczegółach dotyczących sposobu ich przyrządzania — kto ciekaw, niech
sobie wygoogluje.
We Włoszech jeden karczoch po rzymsku to przystawka, tutaj — ze względu na
niewielką dostępność świeżych, przywiezionych z Włoch egzemplarzy oraz
długotrwałe delektowanie się ich spożywaniem — potraktowaliśmy to jako danie
główne.
Potem, na drugie danie, zjedliśmy kolejną przystawkę: cykorię „cykniętą” na
patelni z odrobiną oliwy i przyprawami, do tego kilka kawałków włoskiej surowej
kiełbaski z rożna i pyszną focaccię rzymską — cienką, z rozmarynem. Mniam,
mniam.
Uwaga, pod nazwą „cykoria” kryje się zielona, przypominająca nieco szczaw,
gorzkawa roślina, a w Polsce nazwał tą opatrzono z niewiadomych powodów endywię
belgijską.
Przy stole rozwinęła się dyskusja o tak bardzo pożądanych przez D.O. podróżach
i jego pragnieniu pogapienia się na morze. Od wielu miesięcy było to
niemożliwe, bo D.O. żył w niepewności co do swojego stanu zdrowia. W końcu, po
kilku miesiącach oczekiwania na kontakt z chirurgiem i dokładną diagnozę,
dowiedział się, że czeka go kolejna operacja. No to teraz przeniósł swoje
marzenia na okres rekonwalescencji.
Żona stanowczo odmawiała dotąd wszelkich podróży, mówiąc, że nie ma zamiaru
jeździć z kimś, kto w każdej chwili może kojfnąć, bo jeśli już kojfać, to tylko
na miejscu, gdzie stosunkowo łatwo będzie można załatwić formalności związane z
koniecznością pozbycia się truchła. Z bólem serca D.O. przyznawał jej trochę
racji, choć serce się rwało.
Niestety, Żona nadal odmawia jasnej deklaracji, czy po operacji zgodzi się
wywieźć D.O. w jakieś piękne miejsce, z którego będzie widać morze, gdzie
będzie ładnie i gdzie jedzenie będzie porywająco smaczne. Choćby tylko do
powąchania, zważywszy, że operacja czy nie — D.O. dalej nie będzie wolno praktycznie
nic jeść. A jeść D.O. bardzo lubi. Zwłaszcza wieczorem.
D.O. zastanawia się, dlaczego. I tak sobie myśli, że, oczywiście, kolacja jest
we Włoszech absolutnie głównym posiłkiem i wtedy je się najwięcej i
najchętniej.
Przez 30 lat był D.O. przyzwyczajony do obfitych posiłków wieczorem, ale to
poza domem, bo w domu państwa D.O.stwa ekscesów kulinarnych wieczorami nie
było. Po knajpach — i owszem — no ale z braku funduszy nasze wizyty w knajpach
były rzadkie.
Byłyby rzadkie, gdyby nie zaangażowanie D.O. w zespół dziennikarzy
zagranicznych, zajmujących się tematyką food and wine, i gdyby nie Slow Food.
No bo tam jadło się za friko, czyli na zaproszenie lokalnych władz lub
konsorcjów, skupiających producentów żywności. Było tego sporo, a wszystkie
takie kolacje były w absolutnie doborowym towarzystwie, wśród Przyjaciół, gdzie
zawsze były do posiłku różne wina, gdzie zawsze było pełno gwaru i pełno
śmiechu. D.O. uwielbiał takie kolacje; ze względu na jedzenie i picie,
oczywiście, ale przede wszystkim ze względu na obecność fantastycznych ludzi
wokół. Połączenie świetnego jedzenia z fantastycznymi ludźmi wokół — czy może
być na świecie coś wspanialszego?
Potem też nie było łatwo się odzwyczaić, bo praca w telewizji była rodzajem
niewolnictwa, które zakładało, że szkoda czasu na jedzenie w porze obiadowej,
skoro zaraz jest program i na pewno jesteśmy spóźnieni. Więc sobie D.O. odbijał
wieczorami, po powrocie do domu. Nim przyjechała Żona — a miało to miejsce po
ponad trzech latach coraz rzadszych wizyt D.O. w domu w Rzymie — bardzo często
jadał po knajpach albo jakiś junk food w domu, bo był zbyt zmęczony, żeby
samemu cokolwiek gotować. Potem to się jakoś ustabilizowało, ale zamiłowanie do
obżerania się wieczorami pozostało.
D.O. może bez najmniejszego poświęcenia opuścić śniadanie, może zjeść bardzo
mało albo nawet nic na obiad, ale około godziny 18:30, codziennie, w jego ciało
wstępuje Szatan, który gwałtownie domaga się jedzenia. Strasznie ciężko go
powstrzymać. No i na dodatek trzeba jeść nie później niż 4 godziny przed snem,
bo inaczej zaczyna bardzo doskwierać refluks.
6 lat temu
Dziś w Rzymie zmarł nagle Marek Lehnert, wieloletni korespondent Radia Wolna
Europa, Polskiego Radia, KAI-u i innych polskich mediów, wybitny poeta, dobry
Przyjaciel. Marku...
A teraz troszkę stron z gazet i troszkę niedzielnej lektury
USA zniszczyły tylko 1/3 irańskich rakiet twierdzi wywiad
Miliony ludzi w całych USA wezmą udział w manifestacjach przeciwko
administracji Trumpa.
Rubio ze złością neguje, że USA żądają od Kijowa oddania Donbasu Rosji
=======
(ale jak się wsłuchać to de facto przyznaje, że tak jest w istocie)
Giełda USA ma największy spadek od początku wojny z Iranem
Akcje spadają do piątej straty tygodniowej, ponieważ inwestorzy tracą
cierpliwość do wojny z Iranem
Po raz pierwszy w wypadku urzędującego prezydenta podpis Trumpa będzie widniał
na dolarach amerykańskich
Hegseth skreśla z listy awansów dwóch czarnoskórych i dwie kobiety
Nietypowa decyzja Sekretarza Obrony Pete'a Hegsetha o usunięciu oficerów z
listy awansowanych na jedną gwiazdkę wywołała oskarżenia o uprzedzenia rasowe i
płciowe.
12 żołnierzy USA zostało rannych w ataku na bazę w Arabii Saudyjskiej, twierdzą
urzędnicy
Irański atak stanowił jedno z najpoważniejszych naruszeń amerykańskiej obrony
powietrznej w czasie wojny.
Wojenne podżeganie na wekkend
Chciałem w tym tekście podkreślić dwie rzeczy. Po pierwsze, pokazać ogólny
schemat, według którego prezydent Trump podejmuje najbardziej eskalujące
posunięcia w wojnie, zarówno pod względem werbalnej wojowniczości, jak i
faktycznej siły ognia, gdy rynki są zamknięte w weekend. Następnie próbuje
uspokoić rynek, ogłaszając w odpowiednim momencie albo w niedzielę wieczorem,
gdy otwierają się rynki towarowe, albo w poniedziałek rano, przed otwarciem
giełdy. Po drugie, pokazać podejrzane wzorce handlowe, które pojawiają się w
wąskich oknach czasowych wokół niektórych z tych ogłoszeń, jak na przykład
gwałtowny wzrost cen kontraktów terminowych na ropę i akcje, który pojawił się
na taśmie tuż przed wpisem Trumpa w poniedziałek rano, że Stany Zjednoczone
prowadziły „dobre i produktywne” rozmowy z Iranem, co oczywiście spowodowało
wzrost cen akcji i spadek cen ropy, a ktokolwiek kupił te kontrakty terminowe,
zarobił dziesiątki milionów dolarów w ciągu 5 minut. Chyba miał szczęście.
Ta mała szarada planowania wojny wokół godzin giełdowych już zaczyna się
nudzić. Wczoraj po południu, 10 minut po tym, jak rynek zakończył swój
najgorszy dzień wojny, Trump ogłosił, że przedłuża „pauzę” w atakowaniu
irańskiej infrastruktury energetycznej o kolejne 10 dni. Ropa naftowa spadła o
6%… a potem natychmiast odbiła, niwelując ten spadek. Oznacza to, że inwestorzy
stają się nieczuli na zapowiedzi prezydenta. Bo prawda jest taka, że chociaż
ciągle słyszymy, że wojna idzie WSPANIALE i WYGRYWAMY, Cieśnina Ormuz jest
nadal zamknięta. Wiecie, co to oznacza? To znaczy, że Iran wygrywa. Bo to oni
mają przewagę, nawet po miesiącu bombardowania z powietrza. Przepraszam, jeśli
to kłóci się z tym, co słyszycie w Fox News, ale to prawda.
Skoro wszystko szło tak dobrze, to dlaczego Trump jest tak wściekły, że NATO
nie angażuje się w sprawy Zatoki Perskiej? Prezydent ostro krytykował Sojusz za
brak zaangażowania w walkę z Iranem, nazywając go „papierowym tygrysem” i
twierdząc, że Stany Zjednoczone „zapamiętają”, że oblały ten test lojalności.
Podoba mi się pomysł, że tym, czego brakuje w tym konflikcie, jest
zaangażowanie francuskiej marynarki wojennej. Chwila, odczyt jednej z rozmów
Trumpa z NATO właśnie przekroczył granicę. Spójrzmy.
- Dzień dobry, tu NATO. Jak mogę przekierować Państwa połączenie?
- Tu Donald. Potrzebuję twojej pomocy w tej sprawie z Iranem. Możesz wysłać
wojsko? Łódź? Cokolwiek?
- Przepraszam pana, ale chyba wybrał pan zły numer. To jest Organizacja
Traktatu Północnoatlantyckiego. Nie Biuro Pomocy Technicznej dla Bliskiego
Wschodu. Proszę się nie martwić, to częsty błąd. Proszę się przełączyć.
Jestem po prostu zdumiony — zdumiony — wszystkimi post-hoc racjonalizacjami tej
wojny, które słyszę w telewizji, mediach społecznościowych i w mojej skrzynce
odbiorczej od tak wielu z was. Jest coś niepokojącego w tym, że czuję w
kościach taką pewność, że to wszystko jest gigantyczną katastrofą, która będzie
miała Bóg wie jakie nieznane skutki uboczne, i widzę, jak wielu ludzi albo
obojętnie podchodzi do tych skutków ubocznych, albo uparcie twierdzi, że
cokolwiek to jest, to cena, którą musieliśmy zapłacić za to, że w końcu
rozprawiliśmy się z wielkimi, złymi Irańczykami. J.D. Vance przedstawił wczoraj
nowe uzasadnienie na kolejnym z tych uniżonych posiedzeń gabinetu, gdzie
wszyscy rozwodzą się nad tym, jaki wspaniały jest Drogi Przywódca. Vance
zasugerował, że musimy iść na wojnę, żeby uniemożliwić Iranowi zdobycie...
kamizelek samobójczych z głowicami nuklearnymi. Tak, dobrze przeczytaliście.
Przepisałem ten cytat, bo był tak absurdalny:
„Mówisz o ludziach, którzy wchodzą do zatłoczonego supermarketu w kamizelce, a
potem ją wysadzają w powietrze i ginie kilka osób, a to straszna tragedia. Co
się dzieje, gdy to, co jest na kamizelce, nie jest czymś, co może zabić kilka
osób, ale może zabić wiele, wiele dziesiątek tysięcy ludzi?”
O czym ty mówisz, bracie? Kraj, który od dekad jest „tygodnie” od zdobycia
broni atomowej, ale nie ma takiej, która zmieściłaby się w rakiecie, jest w
posiadaniu głowic taktycznych, które zamierzają tu przemycić i wysadzić w
powietrze w Krogerze? Naprawdę myślą, że urodziłeś się wczoraj.
To była właściwie dopiero druga najbardziej absurdalna rzecz, jaką usłyszałem w
ciągu ostatnich 24 godzin. Oto konserwatywny influencer Ben Shapiro, którego
cały projekt polega na wciąganiu nas w wojny Izraela, wzywający swoich
słuchaczy do przygotowania się na długą wojnę na wyniszczenie w Iranie i
amerykańskich żołnierzy, którzy dzielnie poświęcą życie, aby „energia znów
stała się tania, bo Cieśnina Ormuz znów będzie wolna”. Wiecie, JAKBY TO BYŁO
MIESIĄC TEMU!
Czy ci ludzie słyszą samych siebie? Czy potrzebujesz jeszcze jakichś dowodów na
to, że cały projekt Trumpa został przejęty przez neokonserwatystów? Serio,
jeśli jesteś prawdziwym wyznawcą MAGA, co musi się stać, żebyś zdał sobie
sprawę, że dałeś się nabrać? Vance postawił całą swoją karierę na bycie
antywojennym, a teraz brzmi jak wygrzebane duchy Condi Rice i Dona Rumsfelda,
mówiące o tym, że musimy „walczyć z nimi tam, żebyśmy nie musieli walczyć z
nimi tutaj”. Ludzie tacy jak Shapiro manipulują zgodą na nowy Wietnam. Naprawdę
czuję, że tracę rozum. Nie mogę uwierzyć, że znowu to robimy, stosując
dokładnie ten sam scenariusz, a niektórzy dają się na to nabrać.
Poważne pytanie do każdego zwolennika Trumpa, który to czyta. Co dostaliście za
swój głos? Bo pamiętam, że głosowanie na tego zniedołężniałego narcyza znowu
miało na celu „brak nowych wojen i tańszych artykułów spożywczych”. Teraz
inflacja rośnie dzięki jego idiotycznym cłom i wojnie, której wyraźnie obiecał
nie rozpoczynać, z ceną 200 miliardów dolarów i rosnącą. To więcej niż
wydaliśmy na czteroletnią wojnę na Ukrainie, swoją drogą. 5 dolarów za benzynę
do lata. Słabszy dolar i giełda napędzana oparami bańki spekulacyjnej, która
zaraz pęknie, jeśli ceny energii nie spadną. Stopy procentowe kredytów
hipotecznych ponownie powyżej 6% i rosną. Nie będziecie niczego posiadać i
będziecie to lubić. Wydatki rządowe wyższe niż kiedykolwiek, pomimo tego
eksperymentu z DOGE. Dług publiczny rośnie o biliony. Łapówki i handel poufnymi
informacjami wszędzie, gdzie spojrzysz. Podróże lotnicze, które są kompletnie
zepsute. Jeśli uda ci się przetrwać 3-godzinną kolejkę TSA, miejmy nadzieję, że
nie zginiesz w samolocie z powodu naszego przeciążonego i niedostatecznie
obsadzonego systemu kontroli ruchu lotniczego. Czy w ogóle doczekałeś się
obiecanych masowych deportacji?! Nie. Ale czeka cię prawdopodobnie wojna lądowa
z Iranem, przynajmniej w najbliższym czasie. Jest coraz lepiej!
„To może się zdarzyć”. Stany Zjednoczone nie wykluczyły możliwości
przekierowania dostaw broni przeznaczonej dla Ukrainy, aby zaspokoić swoje
potrzeby w wojnie z Iranem, jak stwierdził sekretarz stanu USA Marco Rubio,
bagatelizując wpływ Rosji na konflikt na Bliskim Wschodzie. „Nic jeszcze nie
zostało przekierowane, ale to może się zdarzyć” – powiedział sekretarz stanu
USA dziennikarzom po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych G7. „Jeśli
będziemy potrzebować czegoś dla Ameryki i będzie to produkt amerykański, to
najpierw zachowamy to dla Ameryki” – dodał.
„Czy Stany Zjednoczone powiedziały Zełenskiemu, że gwarancje bezpieczeństwa
zależą od jego wycofania się z Donbasu? To kłamstwo. Przykro mi, że tak mówi,
ponieważ wie, że to nieprawda i nie tego mu powiedziano. Powiedziano mu
oczywistą rzecz: gwarancje bezpieczeństwa wejdą w życie dopiero po zakończeniu
wojny, w przeciwnym razie do nich nie dołączymy” – powiedział sekretarz stanu
USA Marco Rubio dziennikarzom po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych G7 pod
Paryżem. „Wyraźnie mu powiedziano, i powinien był to zrozumieć, że gwarancje
bezpieczeństwa wejdą w życie dopiero po zakończeniu wojny” – wyjaśnił. „Ale to
nie ma związku z koniecznością oddania terytorium. Nie wiem, dlaczego to mówi;
to po prostu nieprawda”.
„Jakie jest stanowisko Stanów Zjednoczonych w sprawie Donbasu? Powiedzieliśmy
Ukrainie, czego chce Rosja. Nie wspieramy jej, tylko jej to przekazaliśmy. To
jej wybór. To nie do nas należy decydowanie za nią. Nigdy nie mówiliśmy, że
powinna zaakceptować lub odrzucić” – kontynuował. „Naszą rolą jest próba
zrozumienia, czego chcą obie strony i sprawdzenie, czy uda nam się znaleźć
wspólny język. Ostateczna decyzja należy do Ukrainy. Jeśli nie zechcą podjąć
pewnych decyzji lub pójść na ustępstwa, wojna będzie trwała. To samo dotyczy
Rosji: jeśli nie zechcą pójść na ustępstwa wobec Ukrainy, wojna będzie trwała”
– dodał.
Donald Trump podobno rozważa wycofanie wojsk amerykańskich z Niemiec, co jego
administracja rozważa od momentu objęcia urzędu. Źródła bliskie administracji
republikańskiej poinformowały „The Telegraph”. Źródła stwierdziły, że
„frustracja związana z Europejczykami jest bardzo realna”, dodając, że „każdy
kraj, który nie wnosi 5% PKB, nie powinien mieć nic do powiedzenia w sprawie
przyszłych wydatków NATO”. „Nie powinniście mieć prawa głosu w sprawie
przyszłych wydatków, jeśli nie wnosicie wkładu” – powiedziało jedno ze źródeł
„The Telegraph”.
W ostatnich miesiącach szacowano, że siły przeznaczone do ewentualnego
wycofania liczyły 35 000 żołnierzy. Taki krok jeszcze bardziej zaostrzyłby
relacje między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską i naraziłby Europę na
atak ze strony Rosji, który według wielu europejskich agencji wywiadowczych
może nastąpić w nadchodzących latach.
Tysiące ludzi maszerują w Londynie przeciwko skrajnej prawicy w największym w
historii wielokulturowym proteście
https://www.theguardian.com/uk-news/2026/mar/28/london-far-right-march-biggest-ever-multicultural-protest
Ponad 100 organizacji charytatywnych, grup prowadzących kampanie i związków
zawodowych maszerowało w geście jedności przeciwko skrajnie prawicowej polityce
========
Polaku! Bądź jak Londyńczycy, maszeruj przeciwko faszystom na usługach Rosji!
Jak oligarchowie Viktora Orbána zarobili miliardy na kontraktach publicznych
Śledztwo FT wykazało, że 13 współpracowników premiera Węgier zdobyło znaczną
część państwowych prac po objęciu władzy
https://www.ft.com/content/
Niedaleko granicy Węgier z Chorwacją i Serbią powstaje most na Dunaju o
wartości 747 mln euro. Buduje go firma należąca do László Szíjja, partnera
biznesowego najstarszego przyjaciela premiera Viktora Orbána.
Szíjj, którego luksusowe jachty gościły najważniejszych urzędników gabinetu,
jest właścicielem firm, które wygrały mnóstwo kontraktów o wartości 7,9 mld
euro od czasu wyboru Orbána w 2010 roku. W ciągu pięciu lat poprzedzających
wybór Orbána jego firma Duna Aszfalt wygrała przetargi o wartości zaledwie 247
mln euro.
Według analizy FT obejmującej prawie 350 000 kontraktów publicznych, jest on
jednym z 13 mężczyzn bliskich administracji premiera, których przedsiębiorstwa
zaczęły zdobywać większą część węgierskich kontraktów publicznych po wyborze
Orbána.
Model Orbána – który premier nazywa „Systemem Narodowej Współpracy” (NER) – ma
rzekomo wykorzystywać władzę rządu i sektora prywatnego. Przeciwnicy nazywają
to jednak kumoterstwem, twierdząc, że pieniądze podatników są wykorzystywane do
wzbogacania współpracowników Orbána, którzy z kolei wspierają jego starania o
reelekcję.
Z analizy FT wynika, że 14% wszystkich środków przyznanych w przetargach
państwowych za kadencji Orbána trafiło do 42 firm należących do 13 wspólników.
Między 2005 rokiem a jego wyborem w 2010 roku zdobyły one zaledwie 1% środków.
Łącznie w latach 2010–2025, samodzielnie lub w ramach konsorcjów, zarobili w
przetargach rządowych ponad 28 mld euro – średnio 1,8 mld euro rocznie. W ciągu
pięciu lat poprzedzających objęcie władzy przez Orbána, razem wygrali zaledwie
jedną trzecią tej średniej rocznej: 608 mln euro.
Średnia wartość 1,8 mld euro to 15-krotny wzrost w porównaniu ze 121 mln euro
rocznie zarabianymi w ciągu pięciu lat poprzedzających wybór Orbána. Grupa
miała również nieproporcjonalnie wysokie prawdopodobieństwo uzyskania
kontraktów w przetargach, w których nie składały ofert żadne inne firmy.
„System Orbána to kleptokracja” –
powiedział István János Tóth, ekonomista i dyrektor Centrum Badań nad Korupcją
w Budapeszcie, który badał ten system dla Komisji Europejskiej. „Elita okrada
państwo z funduszy publicznych, nadużywając braku praworządności”.
Duna Aszfalt zaprzeczyła, jakoby korzystała z politycznych przysług, tłumacząc
swój rozwój doświadczeniem i wysoką jakością pracy. Firma stwierdziła, że
rozwój Szíjja rozpoczął się na długo przed objęciem władzy przez Orbána i że
często wygrywała przetargi z międzynarodowymi firmami.
„Grupa Duna zrealizowała wszystkie
zadania na czas” – powiedział jej rzecznik. „Wynikające z tego zaufanie
pozwoliło nam ubiegać się o kolejne zlecenia. Wzrost przychodów odzwierciedla
ten organiczny rozwój”.
Rzecznik rządu nie odpowiedział na prośby o komentarz, podobnie jak Mészáros,
Garancsi, Balásy i Simicska.
Niektóre firmy odnotowały znaczący wzrost liczby kontraktów publicznych po
przejęciu ich przez członków systemu. Na przykład, zanim Mészáros i jego
rodzina kupili firmę budowlaną Euro General w 2017 roku, firma ta zdobyła
kontrakty o wartości zaledwie 36 mln euro. Od tego czasu, samodzielnie lub w
konsorcjach, pozyskała kontrakty o wartości 175 mln euro. Firma nie
odpowiedziała na prośbę o komentarz.
Tiborcz, 39-letni zięć Orbána, stał się jednym z najbogatszych biznesmenów na
Węgrzech, częściowo dzięki umowom z rządem i finansowaniu ze strony banków
będących własnością państwa lub współpracowników Orbána.
Zaprzecza, jakoby jego awans był spowodowany relacjami z Orbánem i powiedział
„FT”, że trzymał się z dala od zamówień publicznych od 2015 roku, kiedy unijny
organ nadzorujący zwalczanie nadużyć finansowych wszczął dochodzenie w sprawie
jego firmy Elios. W 2017 roku organ ten stwierdził, że Elios naruszył unijne
przepisy dotyczące zamówień publicznych i nakazał zwrot 43 mln euro do
Brukseli. Władze lokalne nie dopatrzyły się żadnych nieprawidłowości.
„Musiałem się nauczyć, że nie mogę
angażować się w byle co” – powiedział. Od czasu Eliosa „bardzo dbałem – i nadal
dbam – o to, aby firmy, którymi bezpośrednio zarządzam, nie brały udziału w
przetargach publicznych”.
Kwestia ta stała się punktem zapalnym w UE, która w 2022 roku rozpoczęła
zamrażanie około 27 mld euro długu wobec Węgier z powodu obaw o korupcję i
oszustwa w przetargach. Badania zlecone przez think tank Tótha wykazały, że
podmioty powiązane politycznie miały od 2,5 do 3,3 razy większe szanse na
zdobycie kontraktów rządowych. Około 18 mld euro pozostaje zamrożone.
„Bezpośrednie lub pośrednie powiązania
polityczne” z partią Fidesz Orbana „były decydującym czynnikiem zwiększającym
prawdopodobieństwo powodzenia procedur przetargowych” – czytamy w artykule.
Analiza FT pokazuje, że 13 firm stowarzyszonych pozyskało 12 mld euro w
kontraktach finansowanych przez UE od czasu wyboru Orbána w 2010 roku, w tym
700 mln euro przyznanych nawet po tym, jak UE zaczęła zamrażać fundusze dla
Węgier. W ciągu pięciu lat przed objęciem władzy przez Orbána pozyskały one
zaledwie 379 mln euro.
„To znamienne, że liczby wciąż rosną,
mimo że Komisja ogłosiła zamrożenie najbardziej narażonych linii budżetowych” –
powiedział Daniel Freund, poseł Zielonych w Parlamencie Europejskim,
specjalizujący się w walce z korupcją. „Wciąż znajdują sposoby na zdobycie
pieniędzy”.
Bruksela zaatakowała stosowanie przetargów z jednym przetargiem – w których
uczestniczy tylko jedna firma. Praktyka ta znacznie nasiliła się wśród firm
powiązanych politycznie od 2023 roku, pomimo deklaracji Węgier o rozwiązaniu
tego problemu.
W latach 2010–2023 firmy powiązane politycznie wygrały 45% wszystkich
kontraktów w przetargach indywidualnych. W latach 2024–2025 odsetek ten wzrósł
do 69%. Średnia dla wszystkich firm węgierskich utrzymuje się na stabilnym
poziomie około 29%.
„Jedna z interpretacji… jest taka, że
panicznie boją się, bo ci ludzie w ostatniej chwili szaleją z wyłudzaniem
pieniędzy publicznych. Myślę, że spodziewają się przegranej w wyborach” –
powiedział Tóth, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Kilka osób pracujących nad zamówieniami publicznymi w UE powiedziało FT, że
trudno jest utrzymać zarzuty o korupcję, ponieważ węgierskie przetargi
publiczne generalnie były zgodne z przepisami. Dodali, że generalnie legalne
jest określanie w przetargach kryteriów, które mogli spełnić tylko konkretni
oferenci.
Z analizy FT wynika, że przedsiębiorstwa powiązane z Orbanem mają o jedną
trzecią większą szansę na wygranie niekwestionowanych przetargów niż ich
konkurenci, nawet po uwzględnieniu struktury sektorowej.
Firma Euro General Mészárosa wygrała w 2020 roku przetarg na budowę parku
wodnego o wartości 55 mln euro w ramach jednej oferty. Rok wcześniej inna z
jego firm była częścią grupy, która wygrała przetarg na budowę infrastruktury
gazowej o wartości 49 mln euro w ramach jednej oferty.
„Trudno mówić o korupcji, która ma
ścisłą definicję w kodeksie karnym, ale statystyki wskazują na wypaczenie lub
anomalię w procedurach dotyczących konkurencji” – powiedział ekspert OLAF,
unijnego urzędu ds. zwalczania nadużyć finansowych, który nie był upoważniony
do publicznego wypowiadania się.
„W sektorze budowlanym niektóre firmy
mają bardzo silną pozycję dominującą” – dodali. „To nielogiczne, ponieważ w
budownictwie nie jest potrzebna wiedza o lokalnym rynku. Powinien on być
bardziej otwarty na konkurencję z innych części UE”.
Duna przypisuje swój sukces dobremu momentowi: już przed Orbánem była dużą
firmą, zachowała aktywa i pracowników podczas kryzysu gospodarczego w 2008 r. i
skorzystała z finansowanego przez UE boomu drogowego na Węgrzech po objęciu
władzy przez Orbána w 2010 r.
„Złożyliśmy wiele nieudanych ofert, zanim doszliśmy do tego punktu” –
powiedziała Duna w oświadczeniu. „Dostęp do zamówień publicznych finansowanych
ze środków UE stał się znaczący dopiero po 2010 roku. Przed 2010 rokiem duże
korporacje międzynarodowe budowały autostrady na Węgrzech”.
Urzędnik Komisji Europejskiej oświadczył, że „nadal monitoruje sytuację we
wszystkich państwach członkowskich, w tym na Węgrzech i jest gotowa w pełni
wykorzystać wszystkie dostępne jej narzędzia”.
VW prowadzi rozmowy z izraelskim producentem Iron Dome w sprawie przejścia z
samochodów na obronę przeciwrakietową
Plan z Rafael Advanced Defence Systems koncentruje się na wykorzystaniu zakładu
producenta samochodów w Osnabrück do produkcji części do obrony powietrznej
https://www.ft.com/content/1e41e6db-792f-4f60-b567-adb6458fb072
Volkswagen prowadzi rozmowy z izraelską firmą Rafael Advanced Defence Systems w
sprawie umowy, która miałaby na celu przestawienie produkcji w jednej z fabryk
niemieckiej grupy z samochodów na obronę przeciwrakietową.
Jak twierdzą osoby zaznajomione z planami, obie firmy planują przekształcić
zagrożoną fabrykę w Osnabrück w zakład produkujący podzespoły do systemu obrony
powietrznej Iron Dome, należącego do izraelskiego koncernu państwowego.
Połączenie to byłoby jak dotąd najbardziej nagłośnionym przykładem niemieckiego
przemysłu samochodowego, którego zyski gwałtownie spadły z powodu rosnącej
konkurencji ze strony Chin i powolnego przechodzenia na pojazdy elektryczne, a
który poszukuje partnerstwa z dynamicznie rozwijającym się sektorem obronnym.
Obie firmy mają nadzieję uratować wszystkie 2300 miejsc pracy w zakładzie w
Dolnej Saksonii, kraju związkowym w zachodnich Niemczech, któremu grozi
zamknięcie, i zamierzają sprzedać systemy rządom europejskim.
„Celem jest uratowanie wszystkich, a może nawet rozwój” – powiedział jeden z
zaznajomionych z planami. „Potencjał jest ogromny. Ale to również indywidualna
decyzja pracowników, czy chcą być częścią tego pomysłu”.
Według drugiej osoby niemiecki rząd aktywnie popiera tę propozycję.
VW już produkuje ciężarówki wojskowe w ramach spółki joint venture między
spółką zależną MAN a niemieckim koncernem zbrojeniowym Rheinmetall. Partnerstwo
z Rafaelem oznaczałoby jednak dla VW znaczący powrót do produkcji uzbrojenia,
który produkował pojazdy wojskowe i latającą bombę V1 dla hitlerowskiego
Wehrmachtu podczas II wojny światowej.
Zgodnie z planami, fabryka w Osnabrück miałaby produkować różne części do Iron
Dome, w tym ciężkie ciężarówki przewożące pociski systemu, a także wyrzutnie i
generatory prądu. Nie miałaby jednak produkować samych pocisków.
Według pierwszej osoby, koncepcja wymagałaby minimalnych nowych inwestycji.
„Potrzebne są pewne środki na przejście na nową produkcję, ale to całkiem
proste”.
Dodał, że pomysł polegał na połączeniu „sprawdzonej technologii [obronnej] z
niemiecką produkcją”, aby stworzyć system.
Jak powiedziała ta osoba, produkcja mogłaby ruszyć w ciągu 12–18 miesięcy, pod
warunkiem, że pracownicy zgodzą się na przestawienie produkcji na broń.
Rafael planuje utworzenie w Niemczech osobnego zakładu produkcyjnego dla
pocisków rakietowych tego systemu, które będą musiały być obsługiwane w
specjalistycznym zakładzie.
Firma ma nadzieję sprzedać system Iron Dome rządom w całej Europie, w tym
Niemcom, ponieważ kraje wzmacniają swoją obronę powietrzną w ramach szeroko
zakrojonego przezbrojenia w odpowiedzi na pełną inwazję Rosji na Ukrainę. W
zeszłym roku Niemcy odebrały pierwszą z trzech baterii izraelskiego systemu
obrony powietrznej Arrow 3, wyprodukowanego przez inną izraelską firmę, Israel
Aerospace Industries.
Według trzeciej osoby zaznajomionej z planem Rafael wybrał Niemcy do produkcji
europejskiej ze względu na status tego kraju jako jednego z najsilniejszych
zwolenników Izraela w Europie.
Inna osoba stwierdziła, że firma wysłuchała próśb wysokich rangą niemieckich
urzędników o wykorzystanie nadwyżek mocy produkcyjnych w borykającym się z
problemami sektorze przemysłowym kraju.
Decyzja ta zbiega się z planami największego państwa UE, które do końca dekady
zamierza wydać ponad 500 mld euro na obronność. Jak twierdzą urzędnicy, obrona
powietrzna jest jednym z najważniejszych priorytetów w zakresie wydatków.
Izrael uważa, że jego skomplikowana sieć obrony powietrznej, obejmująca kilka
różnych systemów, przechwyciła ponad 90 procent pocisków wystrzelonych w
kierunku tego kraju przez przeciwników.
Niektórzy eksperci kwestionują jednak przydatność systemu Żelazna Kopuła, który
ma zasięg 70 km i był wykorzystywany przede wszystkim do ochrony Izraela przed
rakietami wystrzeliwanymi z Gazy, do obrony państw europejskich przed
zagrożeniami o większym zasięgu.
Rafael produkuje już w Niemczech pociski Spike dla krajów europejskich w ramach
joint venture z Rheinmetall i Diehl Defence. Produkuje również system Trophy,
który chroni czołgi i pojazdy opancerzone.
VW szukał rozwiązania dla zakładu w Osnabrück, w którym produkcja pojazdów ma
się zakończyć w przyszłym roku na mocy planu redukcji kosztów uzgodnionego w
2024 r.
Około 35 000 pracowników zakładów VW ma opuścić firmę do 2030 roku, choć
wszystkie zwolnienia będą miały charakter dobrowolny.
Rzecznik VW poinformował, że firma prowadzi rozmowy z „różnymi podmiotami
rynkowymi”, ale „na chwilę obecną nie podjęto żadnych konkretnych decyzji ani
nie wyciągnięto żadnych wniosków dotyczących przyszłego kierunku” rozwoju
zakładu w Osnabrück.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuńDzień dobry, Ewa...
UsuńFatalnie się stało. Ewa Mec też martwiła się, co z Tobą. Odwołaj się. Pozdrawiam serdecznie
UsuńDzień dobry... Niestety Facebook mnie wyciął. Zablokował konto nieodwołalnie. Czemu, nie wiem. Cierpię z powodu niemożności spotykania się z panem i drugoobiegowiczami. Dziękuję za parę lat możliwości wymiany myśli panu i grupie otwartych ludzi. Waldemar Woźniak
OdpowiedzUsuńWaldek, jeśli możesz, to składaj reklamację. Znam kilka przypadków, gdy fb przyznał się do pomyłki.
UsuńPozdrawiam
Jarek Morawski
Składałem... Wróg facebookowy number one...
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń