DRUGI OBIEG
Niedziela, 29 marca 2026

1.
Państwo D.O.stwo mieli dwa dni karczochowych uniesień.
We Włoszech pokochali je bardzo, bardzo, a Polska nie dostarcza im zbyt wielu okazji do dawania upustu tym karczochowym chuciom. Owszem, karczochy bywają w polskich sklepach, ale nic się z nimi nie da zrobić: są przeważnie mocno podstarzałe, a więc zdrewniałe, kosztują krocie, a i tak 90% tego smacznego ostu trzeba wyrzucić. Na dodatek przy obieraniu można się boleśnie pokłuć, pokaleczyć, a na dodatek ręce człowiekowi brązowieją.
Sezon na karczochy, zaczynający się około 10 lutego, właśnie się kończy, więc państwo D.O.stwo załapali się dosłownie w ostatniej chwili.
Jako doświadczeni Włosi, mają w Warszawie dwie małe, wspaniałe włoskie restauracje, prowadzone przez dwóch kulinarnych geniuszy. Oczywiście nikomu ich istnienia nie zdradzają, bo chcą, żeby było miejsce dla nich przy jednym z pięciu stolików.
W piątek, w pierwszej z tych fenomenalnych restauracji, zjedli:
– sałatkę z karczochów, czyli cieniutko pokrojone plasterki surowego karczocha, oczywiście najcenniejszej części — serca — posypane w kuchni płatkami grana padano, kropelka cytryny tu, kropelka oliwy tam, a potem już tylko rozkosz, wielka rozkosz na podniebieniu;
– na drugie: Żona gnocchi z karczochami i boczusiem, a D.O. spaghetti alle cozze e carciofo, czyli z mulami i karczochami. Mniam, mniam.
Było jeszcze pyszne, domowej roboty tiramisù, ale tylko po połowie, bo D.O. właściwie nic nie wolno jeść, a Żona bardzo tego pilnuje. Mimo to i tak wyrównał swoją dobową, maksymalnie dopuszczalną ilość białka.
W sobotę, w drugiej restauracji, państwo D.O.stwo wraz z przyjacielem zjedli po carciofo alla romana, czyli karczochu po rzymsku. D.O. nie ma zamiaru rozpływać się tu w szczegółach dotyczących sposobu ich przyrządzania — kto ciekaw, niech sobie wygoogluje.
We Włoszech jeden karczoch po rzymsku to przystawka, tutaj — ze względu na niewielką dostępność świeżych, przywiezionych z Włoch egzemplarzy oraz długotrwałe delektowanie się ich spożywaniem — potraktowaliśmy to jako danie główne.
Potem, na drugie danie, zjedliśmy kolejną przystawkę: cykorię „cykniętą” na patelni z odrobiną oliwy i przyprawami, do tego kilka kawałków włoskiej surowej kiełbaski z rożna i pyszną focaccię rzymską — cienką, z rozmarynem. Mniam, mniam.
Uwaga, pod nazwą „cykoria” kryje się zielona, przypominająca nieco szczaw, gorzkawa roślina, a w Polsce nazwał tą opatrzono z niewiadomych powodów endywię belgijską.

Przy stole rozwinęła się dyskusja o tak bardzo pożądanych przez D.O. podróżach i jego pragnieniu pogapienia się na morze. Od wielu miesięcy było to niemożliwe, bo D.O. żył w niepewności co do swojego stanu zdrowia. W końcu, po kilku miesiącach oczekiwania na kontakt z chirurgiem i dokładną diagnozę, dowiedział się, że czeka go kolejna operacja. No to teraz przeniósł swoje marzenia na okres rekonwalescencji.
Żona stanowczo odmawiała dotąd wszelkich podróży, mówiąc, że nie ma zamiaru jeździć z kimś, kto w każdej chwili może kojfnąć, bo jeśli już kojfać, to tylko na miejscu, gdzie stosunkowo łatwo będzie można załatwić formalności związane z koniecznością pozbycia się truchła. Z bólem serca D.O. przyznawał jej trochę racji, choć serce się rwało.
Niestety, Żona nadal odmawia jasnej deklaracji, czy po operacji zgodzi się wywieźć D.O. w jakieś piękne miejsce, z którego będzie widać morze, gdzie będzie ładnie i gdzie jedzenie będzie porywająco smaczne. Choćby tylko do powąchania, zważywszy, że operacja czy nie — D.O. dalej nie będzie wolno praktycznie nic jeść. A jeść D.O. bardzo lubi. Zwłaszcza wieczorem.
Come cucinare i carciofi: dalla preparazione alle ricette! - BellaCarne


D.O. zastanawia się, dlaczego. I tak sobie myśli, że, oczywiście, kolacja jest we Włoszech absolutnie głównym posiłkiem i wtedy je się najwięcej i najchętniej.
Przez 30 lat był D.O. przyzwyczajony do obfitych posiłków wieczorem, ale to poza domem, bo w domu państwa D.O.stwa ekscesów kulinarnych wieczorami nie było. Po knajpach — i owszem — no ale z braku funduszy nasze wizyty w knajpach były rzadkie.
Byłyby rzadkie, gdyby nie zaangażowanie D.O. w zespół dziennikarzy zagranicznych, zajmujących się tematyką food and wine, i gdyby nie Slow Food. No bo tam jadło się za friko, czyli na zaproszenie lokalnych władz lub konsorcjów, skupiających producentów żywności. Było tego sporo, a wszystkie takie kolacje były w absolutnie doborowym towarzystwie, wśród Przyjaciół, gdzie zawsze były do posiłku różne wina, gdzie zawsze było pełno gwaru i pełno śmiechu. D.O. uwielbiał takie kolacje; ze względu na jedzenie i picie, oczywiście, ale przede wszystkim ze względu na obecność fantastycznych ludzi wokół. Połączenie świetnego jedzenia z fantastycznymi ludźmi wokół — czy może być na świecie coś wspanialszego?
Potem też nie było łatwo się odzwyczaić, bo praca w telewizji była rodzajem niewolnictwa, które zakładało, że szkoda czasu na jedzenie w porze obiadowej, skoro zaraz jest program i na pewno jesteśmy spóźnieni. Więc sobie D.O. odbijał wieczorami, po powrocie do domu. Nim przyjechała Żona — a miało to miejsce po ponad trzech latach coraz rzadszych wizyt D.O. w domu w Rzymie — bardzo często jadał po knajpach albo jakiś junk food w domu, bo był zbyt zmęczony, żeby samemu cokolwiek gotować. Potem to się jakoś ustabilizowało, ale zamiłowanie do obżerania się wieczorami pozostało.
D.O. może bez najmniejszego poświęcenia opuścić śniadanie, może zjeść bardzo mało albo nawet nic na obiad, ale około godziny 18:30, codziennie, w jego ciało wstępuje Szatan, który gwałtownie domaga się jedzenia. Strasznie ciężko go powstrzymać. No i na dodatek trzeba jeść nie później niż 4 godziny przed snem, bo inaczej zaczyna bardzo doskwierać refluks.



6 lat temu

Dziś w Rzymie zmarł nagle Marek Lehnert, wieloletni korespondent Radia Wolna Europa, Polskiego Radia, KAI-u i innych polskich mediów, wybitny poeta, dobry Przyjaciel. Marku...


A teraz troszkę stron z gazet i troszkę niedzielnej lektury

USA zniszczyły tylko 1/3 irańskich rakiet twierdzi wywiad



Miliony ludzi w całych USA wezmą udział w manifestacjach przeciwko administracji Trumpa.



Rubio ze złością neguje, że USA żądają od Kijowa oddania Donbasu Rosji
=======
(ale jak się wsłuchać to de facto przyznaje, że tak jest w istocie)



Giełda USA ma największy spadek od początku wojny z Iranem



Akcje spadają do piątej straty tygodniowej, ponieważ inwestorzy tracą cierpliwość do wojny z Iranem



Po raz pierwszy w wypadku urzędującego prezydenta podpis Trumpa będzie widniał na dolarach amerykańskich



Hegseth skreśla z listy awansów dwóch czarnoskórych i dwie kobiety
Nietypowa decyzja Sekretarza Obrony Pete'a Hegsetha o usunięciu oficerów z listy awansowanych na jedną gwiazdkę wywołała oskarżenia o uprzedzenia rasowe i płciowe.



12 żołnierzy USA zostało rannych w ataku na bazę w Arabii Saudyjskiej, twierdzą urzędnicy
Irański atak stanowił jedno z najpoważniejszych naruszeń amerykańskiej obrony powietrznej w czasie wojny.






Wojenne podżeganie na wekkend
Chciałem w tym tekście podkreślić dwie rzeczy. Po pierwsze, pokazać ogólny schemat, według którego prezydent Trump podejmuje najbardziej eskalujące posunięcia w wojnie, zarówno pod względem werbalnej wojowniczości, jak i faktycznej siły ognia, gdy rynki są zamknięte w weekend. Następnie próbuje uspokoić rynek, ogłaszając w odpowiednim momencie albo w niedzielę wieczorem, gdy otwierają się rynki towarowe, albo w poniedziałek rano, przed otwarciem giełdy. Po drugie, pokazać podejrzane wzorce handlowe, które pojawiają się w wąskich oknach czasowych wokół niektórych z tych ogłoszeń, jak na przykład gwałtowny wzrost cen kontraktów terminowych na ropę i akcje, który pojawił się na taśmie tuż przed wpisem Trumpa w poniedziałek rano, że Stany Zjednoczone prowadziły „dobre i produktywne” rozmowy z Iranem, co oczywiście spowodowało wzrost cen akcji i spadek cen ropy, a ktokolwiek kupił te kontrakty terminowe, zarobił dziesiątki milionów dolarów w ciągu 5 minut. Chyba miał szczęście.

Ta mała szarada planowania wojny wokół godzin giełdowych już zaczyna się nudzić. Wczoraj po południu, 10 minut po tym, jak rynek zakończył swój najgorszy dzień wojny, Trump ogłosił, że przedłuża „pauzę” w atakowaniu irańskiej infrastruktury energetycznej o kolejne 10 dni. Ropa naftowa spadła o 6%… a potem natychmiast odbiła, niwelując ten spadek. Oznacza to, że inwestorzy stają się nieczuli na zapowiedzi prezydenta. Bo prawda jest taka, że chociaż ciągle słyszymy, że wojna idzie WSPANIALE i WYGRYWAMY, Cieśnina Ormuz jest nadal zamknięta. Wiecie, co to oznacza? To znaczy, że Iran wygrywa. Bo to oni mają przewagę, nawet po miesiącu bombardowania z powietrza. Przepraszam, jeśli to kłóci się z tym, co słyszycie w Fox News, ale to prawda.
Skoro wszystko szło tak dobrze, to dlaczego Trump jest tak wściekły, że NATO nie angażuje się w sprawy Zatoki Perskiej? Prezydent ostro krytykował Sojusz za brak zaangażowania w walkę z Iranem, nazywając go „papierowym tygrysem” i twierdząc, że Stany Zjednoczone „zapamiętają”, że oblały ten test lojalności. Podoba mi się pomysł, że tym, czego brakuje w tym konflikcie, jest zaangażowanie francuskiej marynarki wojennej. Chwila, odczyt jednej z rozmów Trumpa z NATO właśnie przekroczył granicę. Spójrzmy.
- Dzień dobry, tu NATO. Jak mogę przekierować Państwa połączenie?
- Tu Donald. Potrzebuję twojej pomocy w tej sprawie z Iranem. Możesz wysłać wojsko? Łódź? Cokolwiek?
- Przepraszam pana, ale chyba wybrał pan zły numer. To jest Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego. Nie Biuro Pomocy Technicznej dla Bliskiego Wschodu. Proszę się nie martwić, to częsty błąd. Proszę się przełączyć.

Jestem po prostu zdumiony — zdumiony — wszystkimi post-hoc racjonalizacjami tej wojny, które słyszę w telewizji, mediach społecznościowych i w mojej skrzynce odbiorczej od tak wielu z was. Jest coś niepokojącego w tym, że czuję w kościach taką pewność, że to wszystko jest gigantyczną katastrofą, która będzie miała Bóg wie jakie nieznane skutki uboczne, i widzę, jak wielu ludzi albo obojętnie podchodzi do tych skutków ubocznych, albo uparcie twierdzi, że cokolwiek to jest, to cena, którą musieliśmy zapłacić za to, że w końcu rozprawiliśmy się z wielkimi, złymi Irańczykami. J.D. Vance przedstawił wczoraj nowe uzasadnienie na kolejnym z tych uniżonych posiedzeń gabinetu, gdzie wszyscy rozwodzą się nad tym, jaki wspaniały jest Drogi Przywódca. Vance zasugerował, że musimy iść na wojnę, żeby uniemożliwić Iranowi zdobycie... kamizelek samobójczych z głowicami nuklearnymi. Tak, dobrze przeczytaliście. Przepisałem ten cytat, bo był tak absurdalny:
„Mówisz o ludziach, którzy wchodzą do zatłoczonego supermarketu w kamizelce, a potem ją wysadzają w powietrze i ginie kilka osób, a to straszna tragedia. Co się dzieje, gdy to, co jest na kamizelce, nie jest czymś, co może zabić kilka osób, ale może zabić wiele, wiele dziesiątek tysięcy ludzi?”
O czym ty mówisz, bracie? Kraj, który od dekad jest „tygodnie” od zdobycia broni atomowej, ale nie ma takiej, która zmieściłaby się w rakiecie, jest w posiadaniu głowic taktycznych, które zamierzają tu przemycić i wysadzić w powietrze w Krogerze? Naprawdę myślą, że urodziłeś się wczoraj.

To była właściwie dopiero druga najbardziej absurdalna rzecz, jaką usłyszałem w ciągu ostatnich 24 godzin. Oto konserwatywny influencer Ben Shapiro, którego cały projekt polega na wciąganiu nas w wojny Izraela, wzywający swoich słuchaczy do przygotowania się na długą wojnę na wyniszczenie w Iranie i amerykańskich żołnierzy, którzy dzielnie poświęcą życie, aby „energia znów stała się tania, bo Cieśnina Ormuz znów będzie wolna”. Wiecie, JAKBY TO BYŁO MIESIĄC TEMU!

Czy ci ludzie słyszą samych siebie? Czy potrzebujesz jeszcze jakichś dowodów na to, że cały projekt Trumpa został przejęty przez neokonserwatystów? Serio, jeśli jesteś prawdziwym wyznawcą MAGA, co musi się stać, żebyś zdał sobie sprawę, że dałeś się nabrać? Vance postawił całą swoją karierę na bycie antywojennym, a teraz brzmi jak wygrzebane duchy Condi Rice i Dona Rumsfelda, mówiące o tym, że musimy „walczyć z nimi tam, żebyśmy nie musieli walczyć z nimi tutaj”. Ludzie tacy jak Shapiro manipulują zgodą na nowy Wietnam. Naprawdę czuję, że tracę rozum. Nie mogę uwierzyć, że znowu to robimy, stosując dokładnie ten sam scenariusz, a niektórzy dają się na to nabrać.

Poważne pytanie do każdego zwolennika Trumpa, który to czyta. Co dostaliście za swój głos? Bo pamiętam, że głosowanie na tego zniedołężniałego narcyza znowu miało na celu „brak nowych wojen i tańszych artykułów spożywczych”. Teraz inflacja rośnie dzięki jego idiotycznym cłom i wojnie, której wyraźnie obiecał nie rozpoczynać, z ceną 200 miliardów dolarów i rosnącą. To więcej niż wydaliśmy na czteroletnią wojnę na Ukrainie, swoją drogą. 5 dolarów za benzynę do lata. Słabszy dolar i giełda napędzana oparami bańki spekulacyjnej, która zaraz pęknie, jeśli ceny energii nie spadną. Stopy procentowe kredytów hipotecznych ponownie powyżej 6% i rosną. Nie będziecie niczego posiadać i będziecie to lubić. Wydatki rządowe wyższe niż kiedykolwiek, pomimo tego eksperymentu z DOGE. Dług publiczny rośnie o biliony. Łapówki i handel poufnymi informacjami wszędzie, gdzie spojrzysz. Podróże lotnicze, które są kompletnie zepsute. Jeśli uda ci się przetrwać 3-godzinną kolejkę TSA, miejmy nadzieję, że nie zginiesz w samolocie z powodu naszego przeciążonego i niedostatecznie obsadzonego systemu kontroli ruchu lotniczego. Czy w ogóle doczekałeś się obiecanych masowych deportacji?! Nie. Ale czeka cię prawdopodobnie wojna lądowa z Iranem, przynajmniej w najbliższym czasie. Jest coraz lepiej!







„To może się zdarzyć”. Stany Zjednoczone nie wykluczyły możliwości przekierowania dostaw broni przeznaczonej dla Ukrainy, aby zaspokoić swoje potrzeby w wojnie z Iranem, jak stwierdził sekretarz stanu USA Marco Rubio, bagatelizując wpływ Rosji na konflikt na Bliskim Wschodzie. „Nic jeszcze nie zostało przekierowane, ale to może się zdarzyć” – powiedział sekretarz stanu USA dziennikarzom po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych G7. „Jeśli będziemy potrzebować czegoś dla Ameryki i będzie to produkt amerykański, to najpierw zachowamy to dla Ameryki” – dodał.

„Czy Stany Zjednoczone powiedziały Zełenskiemu, że gwarancje bezpieczeństwa zależą od jego wycofania się z Donbasu? To kłamstwo. Przykro mi, że tak mówi, ponieważ wie, że to nieprawda i nie tego mu powiedziano. Powiedziano mu oczywistą rzecz: gwarancje bezpieczeństwa wejdą w życie dopiero po zakończeniu wojny, w przeciwnym razie do nich nie dołączymy” – powiedział sekretarz stanu USA Marco Rubio dziennikarzom po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych G7 pod Paryżem. „Wyraźnie mu powiedziano, i powinien był to zrozumieć, że gwarancje bezpieczeństwa wejdą w życie dopiero po zakończeniu wojny” – wyjaśnił. „Ale to nie ma związku z koniecznością oddania terytorium. Nie wiem, dlaczego to mówi; to po prostu nieprawda”.
„Jakie jest stanowisko Stanów Zjednoczonych w sprawie Donbasu? Powiedzieliśmy Ukrainie, czego chce Rosja. Nie wspieramy jej, tylko jej to przekazaliśmy. To jej wybór. To nie do nas należy decydowanie za nią. Nigdy nie mówiliśmy, że powinna zaakceptować lub odrzucić” – kontynuował. „Naszą rolą jest próba zrozumienia, czego chcą obie strony i sprawdzenie, czy uda nam się znaleźć wspólny język. Ostateczna decyzja należy do Ukrainy. Jeśli nie zechcą podjąć pewnych decyzji lub pójść na ustępstwa, wojna będzie trwała. To samo dotyczy Rosji: jeśli nie zechcą pójść na ustępstwa wobec Ukrainy, wojna będzie trwała” – dodał.

Donald Trump podobno rozważa wycofanie wojsk amerykańskich z Niemiec, co jego administracja rozważa od momentu objęcia urzędu. Źródła bliskie administracji republikańskiej poinformowały „The Telegraph”. Źródła stwierdziły, że „frustracja związana z Europejczykami jest bardzo realna”, dodając, że „każdy kraj, który nie wnosi 5% PKB, nie powinien mieć nic do powiedzenia w sprawie przyszłych wydatków NATO”. „Nie powinniście mieć prawa głosu w sprawie przyszłych wydatków, jeśli nie wnosicie wkładu” – powiedziało jedno ze źródeł „The Telegraph”.
W ostatnich miesiącach szacowano, że siły przeznaczone do ewentualnego wycofania liczyły 35 000 żołnierzy. Taki krok jeszcze bardziej zaostrzyłby relacje między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską i naraziłby Europę na atak ze strony Rosji, który według wielu europejskich agencji wywiadowczych może nastąpić w nadchodzących latach.




Tysiące ludzi maszerują w Londynie przeciwko skrajnej prawicy w największym w historii wielokulturowym proteście
https://www.theguardian.com/uk-news/2026/mar/28/london-far-right-march-biggest-ever-multicultural-protest
Ponad 100 organizacji charytatywnych, grup prowadzących kampanie i związków zawodowych maszerowało w geście jedności przeciwko skrajnie prawicowej polityce
========
Polaku! Bądź jak Londyńczycy, maszeruj przeciwko faszystom na usługach Rosji!





Jak oligarchowie Viktora Orbána zarobili miliardy na kontraktach publicznych
Śledztwo FT wykazało, że 13 współpracowników premiera Węgier zdobyło znaczną część państwowych prac po objęciu władzy
https://www.ft.com/content/
Niedaleko granicy Węgier z Chorwacją i Serbią powstaje most na Dunaju o wartości 747 mln euro. Buduje go firma należąca do László Szíjja, partnera biznesowego najstarszego przyjaciela premiera Viktora Orbána.

Szíjj, którego luksusowe jachty gościły najważniejszych urzędników gabinetu, jest właścicielem firm, które wygrały mnóstwo kontraktów o wartości 7,9 mld euro od czasu wyboru Orbána w 2010 roku. W ciągu pięciu lat poprzedzających wybór Orbána jego firma Duna Aszfalt wygrała przetargi o wartości zaledwie 247 mln euro.

Według analizy FT obejmującej prawie 350 000 kontraktów publicznych, jest on jednym z 13 mężczyzn bliskich administracji premiera, których przedsiębiorstwa zaczęły zdobywać większą część węgierskich kontraktów publicznych po wyborze Orbána.

Model Orbána – który premier nazywa „Systemem Narodowej Współpracy” (NER) – ma rzekomo wykorzystywać władzę rządu i sektora prywatnego. Przeciwnicy nazywają to jednak kumoterstwem, twierdząc, że pieniądze podatników są wykorzystywane do wzbogacania współpracowników Orbána, którzy z kolei wspierają jego starania o reelekcję.

Z analizy FT wynika, że 14% wszystkich środków przyznanych w przetargach państwowych za kadencji Orbána trafiło do 42 firm należących do 13 wspólników. Między 2005 rokiem a jego wyborem w 2010 roku zdobyły one zaledwie 1% środków.

Łącznie w latach 2010–2025, samodzielnie lub w ramach konsorcjów, zarobili w przetargach rządowych ponad 28 mld euro – średnio 1,8 mld euro rocznie. W ciągu pięciu lat poprzedzających objęcie władzy przez Orbána, razem wygrali zaledwie jedną trzecią tej średniej rocznej: 608 mln euro.

Średnia wartość 1,8 mld euro to 15-krotny wzrost w porównaniu ze 121 mln euro rocznie zarabianymi w ciągu pięciu lat poprzedzających wybór Orbána. Grupa miała również nieproporcjonalnie wysokie prawdopodobieństwo uzyskania kontraktów w przetargach, w których nie składały ofert żadne inne firmy.
 
 „System Orbána to kleptokracja” – powiedział István János Tóth, ekonomista i dyrektor Centrum Badań nad Korupcją w Budapeszcie, który badał ten system dla Komisji Europejskiej. „Elita okrada państwo z funduszy publicznych, nadużywając braku praworządności”.

Duna Aszfalt zaprzeczyła, jakoby korzystała z politycznych przysług, tłumacząc swój rozwój doświadczeniem i wysoką jakością pracy. Firma stwierdziła, że rozwój Szíjja rozpoczął się na długo przed objęciem władzy przez Orbána i że często wygrywała przetargi z międzynarodowymi firmami.
 
 „Grupa Duna zrealizowała wszystkie zadania na czas” – powiedział jej rzecznik. „Wynikające z tego zaufanie pozwoliło nam ubiegać się o kolejne zlecenia. Wzrost przychodów odzwierciedla ten organiczny rozwój”.

Rzecznik rządu nie odpowiedział na prośby o komentarz, podobnie jak Mészáros, Garancsi, Balásy i Simicska.

Niektóre firmy odnotowały znaczący wzrost liczby kontraktów publicznych po przejęciu ich przez członków systemu. Na przykład, zanim Mészáros i jego rodzina kupili firmę budowlaną Euro General w 2017 roku, firma ta zdobyła kontrakty o wartości zaledwie 36 mln euro. Od tego czasu, samodzielnie lub w konsorcjach, pozyskała kontrakty o wartości 175 mln euro. Firma nie odpowiedziała na prośbę o komentarz.

Tiborcz, 39-letni zięć Orbána, stał się jednym z najbogatszych biznesmenów na Węgrzech, częściowo dzięki umowom z rządem i finansowaniu ze strony banków będących własnością państwa lub współpracowników Orbána.

Zaprzecza, jakoby jego awans był spowodowany relacjami z Orbánem i powiedział „FT”, że trzymał się z dala od zamówień publicznych od 2015 roku, kiedy unijny organ nadzorujący zwalczanie nadużyć finansowych wszczął dochodzenie w sprawie jego firmy Elios. W 2017 roku organ ten stwierdził, że Elios naruszył unijne przepisy dotyczące zamówień publicznych i nakazał zwrot 43 mln euro do Brukseli. Władze lokalne nie dopatrzyły się żadnych nieprawidłowości.
 
 „Musiałem się nauczyć, że nie mogę angażować się w byle co” – powiedział. Od czasu Eliosa „bardzo dbałem – i nadal dbam – o to, aby firmy, którymi bezpośrednio zarządzam, nie brały udziału w przetargach publicznych”.

Kwestia ta stała się punktem zapalnym w UE, która w 2022 roku rozpoczęła zamrażanie około 27 mld euro długu wobec Węgier z powodu obaw o korupcję i oszustwa w przetargach. Badania zlecone przez think tank Tótha wykazały, że podmioty powiązane politycznie miały od 2,5 do 3,3 razy większe szanse na zdobycie kontraktów rządowych. Około 18 mld euro pozostaje zamrożone.
 
 „Bezpośrednie lub pośrednie powiązania polityczne” z partią Fidesz Orbana „były decydującym czynnikiem zwiększającym prawdopodobieństwo powodzenia procedur przetargowych” – czytamy w artykule.

Analiza FT pokazuje, że 13 firm stowarzyszonych pozyskało 12 mld euro w kontraktach finansowanych przez UE od czasu wyboru Orbána w 2010 roku, w tym 700 mln euro przyznanych nawet po tym, jak UE zaczęła zamrażać fundusze dla Węgier. W ciągu pięciu lat przed objęciem władzy przez Orbána pozyskały one zaledwie 379 mln euro.
 
 „To znamienne, że liczby wciąż rosną, mimo że Komisja ogłosiła zamrożenie najbardziej narażonych linii budżetowych” – powiedział Daniel Freund, poseł Zielonych w Parlamencie Europejskim, specjalizujący się w walce z korupcją. „Wciąż znajdują sposoby na zdobycie pieniędzy”.

Bruksela zaatakowała stosowanie przetargów z jednym przetargiem – w których uczestniczy tylko jedna firma. Praktyka ta znacznie nasiliła się wśród firm powiązanych politycznie od 2023 roku, pomimo deklaracji Węgier o rozwiązaniu tego problemu.

W latach 2010–2023 firmy powiązane politycznie wygrały 45% wszystkich kontraktów w przetargach indywidualnych. W latach 2024–2025 odsetek ten wzrósł do 69%. Średnia dla wszystkich firm węgierskich utrzymuje się na stabilnym poziomie około 29%.
 
 „Jedna z interpretacji… jest taka, że panicznie boją się, bo ci ludzie w ostatniej chwili szaleją z wyłudzaniem pieniędzy publicznych. Myślę, że spodziewają się przegranej w wyborach” – powiedział Tóth, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Kilka osób pracujących nad zamówieniami publicznymi w UE powiedziało FT, że trudno jest utrzymać zarzuty o korupcję, ponieważ węgierskie przetargi publiczne generalnie były zgodne z przepisami. Dodali, że generalnie legalne jest określanie w przetargach kryteriów, które mogli spełnić tylko konkretni oferenci.

Z analizy FT wynika, że przedsiębiorstwa powiązane z Orbanem mają o jedną trzecią większą szansę na wygranie niekwestionowanych przetargów niż ich konkurenci, nawet po uwzględnieniu struktury sektorowej.

Firma Euro General Mészárosa wygrała w 2020 roku przetarg na budowę parku wodnego o wartości 55 mln euro w ramach jednej oferty. Rok wcześniej inna z jego firm była częścią grupy, która wygrała przetarg na budowę infrastruktury gazowej o wartości 49 mln euro w ramach jednej oferty.
 
 „Trudno mówić o korupcji, która ma ścisłą definicję w kodeksie karnym, ale statystyki wskazują na wypaczenie lub anomalię w procedurach dotyczących konkurencji” – powiedział ekspert OLAF, unijnego urzędu ds. zwalczania nadużyć finansowych, który nie był upoważniony do publicznego wypowiadania się.
 
 „W sektorze budowlanym niektóre firmy mają bardzo silną pozycję dominującą” – dodali. „To nielogiczne, ponieważ w budownictwie nie jest potrzebna wiedza o lokalnym rynku. Powinien on być bardziej otwarty na konkurencję z innych części UE”.

Duna przypisuje swój sukces dobremu momentowi: już przed Orbánem była dużą firmą, zachowała aktywa i pracowników podczas kryzysu gospodarczego w 2008 r. i skorzystała z finansowanego przez UE boomu drogowego na Węgrzech po objęciu władzy przez Orbána w 2010 r.

„Złożyliśmy wiele nieudanych ofert, zanim doszliśmy do tego punktu” – powiedziała Duna w oświadczeniu. „Dostęp do zamówień publicznych finansowanych ze środków UE stał się znaczący dopiero po 2010 roku. Przed 2010 rokiem duże korporacje międzynarodowe budowały autostrady na Węgrzech”.

Urzędnik Komisji Europejskiej oświadczył, że „nadal monitoruje sytuację we wszystkich państwach członkowskich, w tym na Węgrzech i jest gotowa w pełni wykorzystać wszystkie dostępne jej narzędzia”.




VW prowadzi rozmowy z izraelskim producentem Iron Dome w sprawie przejścia z samochodów na obronę przeciwrakietową
Plan z Rafael Advanced Defence Systems koncentruje się na wykorzystaniu zakładu producenta samochodów w Osnabrück do produkcji części do obrony powietrznej
https://www.ft.com/content/1e41e6db-792f-4f60-b567-adb6458fb072 
Volkswagen prowadzi rozmowy z izraelską firmą Rafael Advanced Defence Systems w sprawie umowy, która miałaby na celu przestawienie produkcji w jednej z fabryk niemieckiej grupy z samochodów na obronę przeciwrakietową.
Jak twierdzą osoby zaznajomione z planami, obie firmy planują przekształcić zagrożoną fabrykę w Osnabrück w zakład produkujący podzespoły do systemu obrony powietrznej Iron Dome, należącego do izraelskiego koncernu państwowego.
Połączenie to byłoby jak dotąd najbardziej nagłośnionym przykładem niemieckiego przemysłu samochodowego, którego zyski gwałtownie spadły z powodu rosnącej konkurencji ze strony Chin i powolnego przechodzenia na pojazdy elektryczne, a który poszukuje partnerstwa z dynamicznie rozwijającym się sektorem obronnym.
Obie firmy mają nadzieję uratować wszystkie 2300 miejsc pracy w zakładzie w Dolnej Saksonii, kraju związkowym w zachodnich Niemczech, któremu grozi zamknięcie, i zamierzają sprzedać systemy rządom europejskim.
„Celem jest uratowanie wszystkich, a może nawet rozwój” – powiedział jeden z zaznajomionych z planami. „Potencjał jest ogromny. Ale to również indywidualna decyzja pracowników, czy chcą być częścią tego pomysłu”.
Według drugiej osoby niemiecki rząd aktywnie popiera tę propozycję.
VW już produkuje ciężarówki wojskowe w ramach spółki joint venture między spółką zależną MAN a niemieckim koncernem zbrojeniowym Rheinmetall. Partnerstwo z Rafaelem oznaczałoby jednak dla VW znaczący powrót do produkcji uzbrojenia, który produkował pojazdy wojskowe i latającą bombę V1 dla hitlerowskiego Wehrmachtu podczas II wojny światowej.
Zgodnie z planami, fabryka w Osnabrück miałaby produkować różne części do Iron Dome, w tym ciężkie ciężarówki przewożące pociski systemu, a także wyrzutnie i generatory prądu. Nie miałaby jednak produkować samych pocisków.
Według pierwszej osoby, koncepcja wymagałaby minimalnych nowych inwestycji. „Potrzebne są pewne środki na przejście na nową produkcję, ale to całkiem proste”.
Dodał, że pomysł polegał na połączeniu „sprawdzonej technologii [obronnej] z niemiecką produkcją”, aby stworzyć system.
Jak powiedziała ta osoba, produkcja mogłaby ruszyć w ciągu 12–18 miesięcy, pod warunkiem, że pracownicy zgodzą się na przestawienie produkcji na broń.
Rafael planuje utworzenie w Niemczech osobnego zakładu produkcyjnego dla pocisków rakietowych tego systemu, które będą musiały być obsługiwane w specjalistycznym zakładzie.
Firma ma nadzieję sprzedać system Iron Dome rządom w całej Europie, w tym Niemcom, ponieważ kraje wzmacniają swoją obronę powietrzną w ramach szeroko zakrojonego przezbrojenia w odpowiedzi na pełną inwazję Rosji na Ukrainę. W zeszłym roku Niemcy odebrały pierwszą z trzech baterii izraelskiego systemu obrony powietrznej Arrow 3, wyprodukowanego przez inną izraelską firmę, Israel Aerospace Industries.
Według trzeciej osoby zaznajomionej z planem Rafael wybrał Niemcy do produkcji europejskiej ze względu na status tego kraju jako jednego z najsilniejszych zwolenników Izraela w Europie.
Inna osoba stwierdziła, że firma wysłuchała próśb wysokich rangą niemieckich urzędników o wykorzystanie nadwyżek mocy produkcyjnych w borykającym się z problemami sektorze przemysłowym kraju.
Decyzja ta zbiega się z planami największego państwa UE, które do końca dekady zamierza wydać ponad 500 mld euro na obronność. Jak twierdzą urzędnicy, obrona powietrzna jest jednym z najważniejszych priorytetów w zakresie wydatków.
Izrael uważa, że jego skomplikowana sieć obrony powietrznej, obejmująca kilka różnych systemów, przechwyciła ponad 90 procent pocisków wystrzelonych w kierunku tego kraju przez przeciwników.
Niektórzy eksperci kwestionują jednak przydatność systemu Żelazna Kopuła, który ma zasięg 70 km i był wykorzystywany przede wszystkim do ochrony Izraela przed rakietami wystrzeliwanymi z Gazy, do obrony państw europejskich przed zagrożeniami o większym zasięgu.
Rafael produkuje już w Niemczech pociski Spike dla krajów europejskich w ramach joint venture z Rheinmetall i Diehl Defence. Produkuje również system Trophy, który chroni czołgi i pojazdy opancerzone.
VW szukał rozwiązania dla zakładu w Osnabrück, w którym produkcja pojazdów ma się zakończyć w przyszłym roku na mocy planu redukcji kosztów uzgodnionego w 2024 r.
Około 35 000 pracowników zakładów VW ma opuścić firmę do 2030 roku, choć wszystkie zwolnienia będą miały charakter dobrowolny.
Rzecznik VW poinformował, że firma prowadzi rozmowy z „różnymi podmiotami rynkowymi”, ale „na chwilę obecną nie podjęto żadnych konkretnych decyzji ani nie wyciągnięto żadnych wniosków dotyczących przyszłego kierunku” rozwoju zakładu w Osnabrück.






Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Fatalnie się stało. Ewa Mec też martwiła się, co z Tobą. Odwołaj się. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Dzień dobry... Niestety Facebook mnie wyciął. Zablokował konto nieodwołalnie. Czemu, nie wiem. Cierpię z powodu niemożności spotykania się z panem i drugoobiegowiczami. Dziękuję za parę lat możliwości wymiany myśli panu i grupie otwartych ludzi. Waldemar Woźniak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waldek, jeśli możesz, to składaj reklamację. Znam kilka przypadków, gdy fb przyznał się do pomyłki.
      Pozdrawiam
      Jarek Morawski

      Usuń
    2. Składałem... Wróg facebookowy number one...

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz