DRUGI OBIEG

Piątek, 20 marca 2026
Wygląda na to, że D.O. dożył do wiosny…

1.


https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,32667400,wstrzasajace-wyniki-raportu-o-seniorach-wielu-nie-chce-juz.html 
Joanna Wiśniowska: Zmroziło mnie.

Danuta Sowińska*: A dlaczego?

Przeczytałam twój raport o samobójstwach wśród seniorów. O ile dużo mówi się o zdrowiu psychicznym młodych ludzi, o tyle wątek ten – w przypadku seniorów – wydaje się niezaopiekowany. (!!! – uwaga, media worker bez znajomości języka polskiego - D.O)

- Powiem kolokwialnie: to nie jest zbyt sexy temat, media go nie biorą. Więcej uwagi poświęca się samobójstwom wśród młodych. Padają pytania, dlaczego do tego doszło, żałuje się, że tyle życia mieli przed sobą. A taki 70- czy 80-latek zaraz i tak by zmarł. To kto by się nim przejmował.

Stanę w obronie mediów - seniorzy nie są samotni przez media, to problem społeczny.

- To prawda, seniorzy sami rzadko o tym mówią, a tu kluczowe jest poczucie utraty roli społecznej po przejściu na emeryturę. Seniorzy wskazują kilka głównych powodów myśli samobójczych. To na przykład poczucie bycia niepotrzebnym. Emerytura odbiera aktywność zawodową i społeczną, czyli relacje z ludźmi. Często osoby, które stają się emerytami, przestają wychodzić z domu, nie mają hobby czy zainteresowań, to się nazywa śmierć społeczna.

Samotność rodzi wiele chorób. Znam osoby, które w dojrzałym wieku mówią "byle do emerytury". Co takiego się z nimi dzieje po 60. lub 65. roku życia, że to się zmienia?

- Osoby, które pracowały intelektualnie, ciągle mają energię i siłę, chcą wychodzić z domu. Problem najbardziej dotyka osób, które jeszcze przed emeryturą nie były aktywne. Pracę traktowały jako straszny obowiązek. Głównie mowa tu o tych, którzy pracowali fizycznie, marzyli, żeby już nie pracować. Tak mówią choćby rolnicy. Podczas spotkania w Owidzu na Kociewiu, gdzie gościłam, jeden mężczyzna powiedział, że niedawno zmarła mu żona i on był bliski popełnienia samobójstwa. To był jedyny taki głos, jedyna osoba, która miała odwagę, żeby to powiedzieć.

To nadal temat tabu?

- Podczas prowadzonych przeze mnie badań pytałam seniorów, czy znają kogoś, kto popełnił samobójstwo. Praktycznie każdy znał. Niekoniecznie była to osoba z rodziny, ale np. sąsiad. Ale to temat, do którego się nie wraca. Mówiłyśmy o młodych, w ich kontekście to wątek, który istnieje np. dzięki takim osobom jak Martyna Wojciechowska czy Dominik Kuc z GrowSpace.

Wróćmy do powodów, przez które seniorzy mają myśli samobójcze.

- Wspomniałam o poczuciu bycia niepotrzebnym. Podczas moich rozmów z seniorami wychodzi, że oni mają potrzebę, żeby ktoś zadzwonił i powiedział: "Słuchaj, czy mogłabyś mi pomóc?" albo "Czy mogę przyjść do ciebie i zrobimy coś razem"?

Mężczyźni gorzej radzą sobie ze starością niż kobiety?

- Starość może być odbierana przez mężczyzn jako wstydliwa, może opierać się na stereotypie seniorów jako biernych, schorowanych czy niepotrzebnych. Może być postrzegana przez pryzmat choroby, bólu i korzystania z usług służby zdrowia, a także niedołężności, powolności i braku sił. …
=======
Czy ty też, Czytelniku, masz podobne odczucia, podobne obserwacje?


2.
https://wyborcza.pl/7,75399,32668341,2352-lat-wiezienia-dla-przeciwnika-erdogana-turcja-moze-wejsc.html 


3.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.https://www.gazetaprawna.pl/.../802225,kaczynski-trzeba...


4.

https://wyborcza.pl/7,75398,32671855,policjant-ktory-uczestniczyl-w-pijackim-incydencie-ma-zostac.html#s=S.TD-K.C-B.3-L.1.duzy
a nadużywanie przemocy podczas protestu Strajku Kobiet, policyjny antyterrorysta Dawid M. dostał tylko upomnienie, a nieco później awans. Teraz za udział w pijackim incydencie grozi mu wydalenie ze służby.
=======
Klasyczny cytat z „Dnia Świra”: Q. J.P.


5.

https://www.theguardian.com/us-news/live/2026/mar/19/donald-trump-iran-bondi-epstein-mullin-japan-takaichi-save-voter-id-latest-news-updates#top-of-blog
Reporter pyta Trumpa, dlaczego Pentagon zamierza zwrócić się do Kongresu o dodatkowe 200 miliardów dolarów, skoro wojna z Iranem dobiega już prawie końca.
Trump powiedział, że Stany Zjednoczone potrzebowały większego finansowania z „wielu powodów” w związku z wojną z Iranem.
Nie sprecyzował tych powodów, mówiąc jedynie, że chce mieć pewność, że wojsko ma „ogromne ilości amunicji”.
Zaprzeczył również, jakoby wojsku brakowało broni, twierdząc, że „rozsądnie” wydawał pieniądze.
Po drastycznym wyolbrzymieniu (skłamaniu) kwoty wydanej na finansowanie Ukrainy przez administrację Bidena, Trump dodaje:
Chcemy być w najlepszej formie, najlepszej formie, w jakiej kiedykolwiek byliśmy. To niewielka cena za to, żebyśmy pozostali w czołówce.
Wczoraj wieczorem „Washington Post” poinformował, że Pentagon zwrócił się do Białego Domu z prośbą o zatwierdzenie wniosku Kongresu o przyznanie ponad 200 mld dolarów na finansowanie wojny w Iranie, powołując się na wysokiego rangą urzędnika administracji.
Według doniesień „Post”: „Prezydent Donald Trump prowadził kampanię, której celem było położenie kresu amerykańskiemu awanturnictwu za granicą i często krytykował administrację Bidena za kwotę środków zatwierdzonych na finansowanie wojny na Ukrainie. Według amerykańskiego specjalnego inspektora generalnego ds. operacji Atlantic Resolve”, do grudnia Kongres zatwierdził około 188 miliardów dolarów wydatków na wojnę w Ukrainie,.


6.

Wojna z Iranem kosztowała Stany Zjednoczone 12,7 mld dolarów do szóstego dnia. Oto, jak wydano te pieniądze – na wykresach
Teraz suma ta prawdopodobnie przekroczyła 18 miliardów dolarów i wciąż rośnie. Dokąd idą amerykańskie pieniądze na wojnę, która nigdy nie została wypowiedziana?
https://www.theguardian.com/world/ng-interactive/2026/mar/19/us-iran-war-cost
Szacuje się, że w całym Iranie zginęło już ponad 3000 osób, a Pentagon twierdzi, że w ciągu pierwszych dwóch tygodni zaatakowano ponad 15 000 celów w tym kraju. Szkoła dla dziewcząt w mieście Minab w południowo-wschodnim Iranie leży w gruzach, a w ataku, który prawdopodobnie przeprowadziły Stany Zjednoczone, zginęło około 175 dzieci i nauczycieli. Cieśnina Ormuz, wąski kanał morski, który stał się punktem przecięcia dla ropy naftowej Zatoki Perskiej i całego świata, jest w rzeczywistości zamknięta.
A według analityków z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych rachunek ten rośnie o około pół miliarda dolarów każdego dnia.
Tydzień po tym, jak siły amerykańskie i izraelskie rozpoczęły atak na Iran i jego represyjne przywództwo, urzędnicy Pentagonu poinformowali ustawodawców na zamkniętym spotkaniu, że koszty wojny przekroczyły 11,3 mld dolarów w ciągu pierwszych sześciu dni.
Jednakże kwota ta stanowi tylko część historii: źródła znające treść raportu powiedziały dziennikowi Guardian, że szacunki najwyraźniej ograniczają się głównie do wydatków na amunicję, a nie obejmują pełnych kosztów pierwszych dni konfliktu, które mogłyby obejmować siły wysłane do regionu, wydatki medyczne i wymianę samolotów wojskowych utraconych w walce.
CSIS oszacowało skumulowany koszt na 12,7 mld dolarów szóstego dnia. Dziś prawdopodobnie przekroczył on 18 mld dolarów – a licznik wciąż działa.
Biały Dom, do którego zwrócono się o komentarz, nie przedstawił własnego kosztorysu. Pentagon i Centcom (Centralne Dowództwo USA), z którymi zwrócono się o komentarz, zasugerowały „Guardianowi” kontakt z tą drugą agencją.
W początkowych godzinach wojny dominowały jedne z najdroższych broni w amerykańskim arsenale. Pociski dalekiego zasięgu, pociski przechwytujące i systemy radarowe były zużywane w tempie, które doprowadziło do wyczerpania zapasów. Pentagon przeszedł od tego czasu na tańszą broń krótszego zasięgu, ale straty w arsenale USA zostały już wyrządzone.
Wykorzystując analizę kosztów opracowaną przez Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, analizujemy, na co idą amerykańskie pieniądze wydawane na wojnę, która nigdy nie została wypowiedziana.
Pojedynczy pocisk Tomahawk kosztuje około 3,5 mln dolarów.
Według szacunków Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, po sześciu dniach wojny w Iranie Stany Zjednoczone użyły ponad 300 pocisków Tomahawk.
Całkowity koszt: 1,2 mld dolarów

Szacuje się, że sam koszt amunicji ofensywnej wynosi 5,5 mld dolarów.

Do 3 marca Iran wystrzelił 2500 dronów i pocisków w odwecie. Koszt obrony powietrznej szacuje się na 5,7 mld dolarów, a koszty pocisków przechwytujących, takich jak Terminal High Altitude Area Defense (THAAD), sięgają 5,7 mld dolarów.

Jeśli doliczyć straty USA w wysokości 1,4 mld dolarów i koszty operacyjne wynoszące 27 mln dolarów, szacuje się, że pierwsze sześć dni wojny kosztowało 12,7 mld dolarów.




7.
Donald Trump zmroził japońską premier Sanae Takaich w Gabinecie Owalnym żartem na temat Pearl Harbor. Odpowiadając na pytanie dziennikarza z Tokio, dlaczego nie ostrzegł sojuszników przed atakiem na Iran, magnat odparł: „Chciałem elementu zaskoczenia! Kto to wie lepiej niż Japończycy? Bo nie ostrzegliście nas przed atakiem na Pearl Harbor”.


Kraje NATO są coraz bardziej otwarte na zaangażowanie się w konflikt w rejonie cieśniny Ormuz, „ale teraz jest już za późno” – powiedział prezydent Donald Trump w swoim przemówieniu w Gabinecie Owalnym.


„Powiedziałem” premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu, „aby nie atakował w sektora ropy i gazu” – powiedział Donald Trump.


Reakcja Iranu na kolejny atak na infrastrukturę energetyczną „będzie nieograniczona” – ostrzegł na antenie X minister spraw zagranicznych Teheranu, Seyed Abbas Araghchi. „Nasza odpowiedź na izraelski atak na naszą infrastrukturę wykorzystała jedynie ułamek naszych możliwości” – ostrzegł. „Jedynym powodem powściągliwości była chęć spełnienia żądania deeskalacji. Nie będzie powściągliwości, jeśli nasza infrastruktura zostanie ponownie zaatakowana. Zakończenie tej wojny musi zrekompensować szkody wyrządzone naszym cywilnym obiektom”.


„Nie, nigdzie nie wysyłam wojsk. Gdybym wysyłał, z pewnością bym wam o tym nie powiedział. Ale nie wysyłam wojsk” – oświadczył prezydent USA Donald Trump, odpowiadając na pytanie, czy zamierza wysłać wojska lądowe do Iranu.

Iran oznajmił zestrzelenie amerykańskiego F-35, który został zmuszony do awaryjnego lądowania. Telewizja państwowa pokazała nagranie, które – jak twierdzi – przedstawia „moment zestrzelenia myśliwca F-35 nad Iranem”. Według Centralnego Dowództwa samolot bezpiecznie wylądował w amerykańskiej bazie, a stan pilota jest stabilny.


Departament Stanu ogłosił, że Stany Zjednoczone zatwierdziły sprzedaż broni o wartości ponad 16 miliardów dolarów państwom Zatoki Perskiej dotkniętym wojną z Iranem.


Modżtaba Chamenei został poważnie ranny w izraelskim ataku 28 lutego, w którym zginął jego ojciec. Dyrektor Wywiadu Narodowego USA, Tulsi Gabbard, złożyła to oświadczenie na przesłuchaniu w Izbie Reprezentantów. Gabbard stwierdziła, że nowy najwyższy przywódca jest bardziej nieprzejednany niż jego ojciec, ajatollah Ali Chamenei, ale biorąc pod uwagę jego obrażenia, proces decyzyjny na najwyższych szczeblach irańskiego rządu jest „niepewny”.


„W prawie międzynarodowym nie ma podstaw do wojny w Iranie” – powiedziała Wysoka Przedstawiciel UE Kaja Kallas po przybyciu na szczyt przywódców, przypominając, że użycie siły jest dozwolone w samoobronie i w odpowiedzi na rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ. „Skoro obecnie nic takiego nie istnieje, państwa UE nie mają zamiaru toczyć wojny”.

„Iran terroryzuje Amerykę i nasze interesy od 47 lat”, a „nasi niewdzięczni sojusznicy w Europie i część prasy powinna powiedzieć prezydentowi Trumpowi tylko jedno: dziękujemy” – powiedział szef Pentagonu, Pete Hegseth.


8.

Sześciostronny plan Iranu dotyczący Cieśniny Ormuz
Sześć rządów potępia ataki Teheranu na infrastrukturę energetyczną ich arabskich sąsiadów, ale zobowiązało się do wniesienia wkładu w zabezpieczenie Cieśniny
https://www.repubblica.it/esteri/2026/03/19/news/iran_il_piano_a_sei_per_lo_stretto_di_hormuz-425232524/?ref=RHLF-BG-P1-S1-T1-r35679
Nie ujawniono jeszcze żadnych szczegółów, ale wraz ze wspólnym oświadczeniem opublikowanym dzisiaj, Włochy, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia i Japonia mobilizują się, aby zająć się konsekwencjami wojny Iranu w Zatoce Perskiej, a w szczególności w Cieśninie Ormuz. Sześć rządów nie tylko potępia ataki Teheranu na infrastrukturę energetyczną swoich arabskich sąsiadów, ale także zobowiązuje się do wniesienia wkładu w bezpieczeństwo Cieśniny Ormuz, zgodnie z prośbą prezydenta USA Donalda Trumpa. „Bezpieczeństwo morskie i wolność żeglugi przynoszą korzyści wszystkim krajom. Wzywamy wszystkie państwa do poszanowania prawa międzynarodowego i przestrzegania fundamentalnych zasad międzynarodowego dobrobytu i bezpieczeństwa” – podkreślają. Wspólne oświadczenie podkreśla następujące kwestie:

Potępienie ataków
„Potępiamy najostrzej niedawne ataki Iranu na nieuzbrojone statki handlowe w Zatoce Perskiej, ataki na infrastrukturę cywilną, w tym instalacje naftowe i gazowe, a także faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz przez siły irańskie”.

Zatrzymanie gróźb i ataków przez Teheran
Wyrażamy głębokie zaniepokojenie eskalacją konfliktu. Wzywamy Iran do natychmiastowego zaprzestania gróźb, minowania, ataków dronów i rakiet oraz innych prób zablokowania Cieśniny Ormuz dla żeglugi handlowej, a także do przestrzegania rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2817.

Utrudnianie swobody żeglugi zagraża pokojowi
Wolność żeglugi jest fundamentalną zasadą prawa międzynarodowego, w tym Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza. Skutki działań Iranu odczują ludzie na całym świecie, zwłaszcza ci najbardziej bezbronni.
Zgodnie z rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2817 podkreślamy, że tego rodzaju ingerencja w żeglugę międzynarodową i przerwanie globalnych łańcuchów dostaw energii stanowią zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.

Moratorium na ataki na elektrownie
 „Wzywamy do natychmiastowego i całkowitego moratorium na ataki na infrastrukturę cywilną, w tym instalacje naftowe i gazowe”.

Wkład w wysiłki mające na celu zabezpieczenie przejścia do Ormuz
 „Wyrażamy gotowość do podjęcia odpowiednich działań w celu zapewnienia bezpiecznego przejścia przez Cieśninę. Z zadowoleniem przyjmujemy zaangażowanie państw, które prowadzą prace przygotowawcze”.

Środki mające na celu stabilizację rynków energii
„Z zadowoleniem przyjmujemy decyzję Międzynarodowej Agencji Energetycznej o autoryzacji skoordynowanego uwolnienia strategicznych rezerw ropy naftowej. Podejmiemy dalsze działania w celu stabilizacji rynków energetycznych, w tym współpracę z niektórymi krajami produkującymi ropę naftową w celu zwiększenia produkcji”.

Wsparcie dla dotkniętych krajów
Zobowiążemy się również do udzielenia wsparcia krajom najbardziej dotkniętym kryzysem, m.in. za pośrednictwem Organizacji Narodów Zjednoczonych i międzynarodowych instytucji finansowych.


9.

Sędzia przywraca do pracy 1000 pracowników Głosu Ameryki, uznaje likwidację za nielegalną
Sędzia okręgowy USA Royce C. Lamberth nazwał brak współpracy Kari Lake w tej sprawie „produkcją Hallmark działającą w złej wierze”.
https://www.washingtonpost.com/business/2026/03/17/voice-of-america-firings-illegal-judge-finds/
Ameryka na nowo odkrywa swoją historyczną niezależność, Głos Ameryki. I po raz kolejny sędziowie, ostatni bastion w walce z autorytaryzmem Donalda Trumpa, okazali się decydujący. Pracownicy Voice of America, finansowanej ze środków federalnych sieci założonej w 1942 roku w celu przeciwdziałania nazistowskiej propagandzie podczas II wojny światowej, zostali wysłani na płatny urlop administracyjny na cały rok, podczas gdy administracja Trumpa próbowała zredukować międzynarodową stację radiową do „ustawowego minimum”, pozbawiając ją głosu i mikrofonu, po nieudanych próbach przekształcenia jej w narzędzie propagandy MAGA.
Ale teraz, po ciężkiej batalii prawnej, ta długa nieobecność dobiega końca. Sędzia federalny w Waszyngtonie orzekł, że likwidacja Agencji ds. Mediów Globalnych USA (US Agency for Global Media), spółki macierzystej tej organizacji informacyjnej, była nielegalna i została przeprowadzona bezprawnie przez Kari Lake, dziennikarkę telewizyjną i byłą kandydatkę na gubernatora Arizony, której powierzono kierowanie tą agencją. Sędzia nakazał agencji powrót do pracy ponad tysiąca pracowników.

„Naruszenie prawa federalnego”
Royce C. Lamberth, nominowany przez Ronalda Reagana, orzekł, że niemal całkowite zamknięcie federalnej agencji nadzorującej Głos Ameryki i finansującej międzynarodowe stacje radiowe, takie jak Radio Wolna Azja, naruszało federalne prawo administracyjne. Dodał, że fundusze te są przyznawane przez Kongres i nie mogą zostać wycofane przez rząd. Lamberth nakazał zatem pracownikom powrót do pracy do 23 marca, a agencji wznowienie międzynarodowych audycji, które w dużej mierze zostały zarzucone w ciągu ostatniego roku, z wyjątkiem kilku programów w językach takich jak perski, które zostały wznowione w zeszłym roku i wzmocnione po wybuchu wojny z Iranem 28 lutego.
Przez lata niezależna stacja nadawała wiadomości w 49 językach do ponad 360 milionów odbiorców na całym świecie, aż do początku 2025 roku, kiedy to Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze nakazujące ograniczenie działalności „do minimum dozwolonego przez prawo”. Sędzia skrytykował rząd za „rażącą i trwającą prawie rok odmowę” przestrzegania wymogów ustawowych ustanowionych przez Kongres i zaatakował Lake. „Uporczywe pomijanie i cenzurowanie kluczowych informacji zasługiwało na miano produkcji w złej wierze” – napisał w orzeczeniu, odnosząc się do Lake i rządu.

Dwie powiązane ze sobą przyczyny
Orzeczenie jest powiązane z dwoma odrębnymi, ale powiązanymi ze sobą pozwami: jednym wniesionym przez redaktora naczelnego Głosu Ameryki, Michaela Abramowitza, byłego reportera „Washington Post”, oraz drugim wniesionym przez grupę pracowników. Przedstawiciele tej drugiej grupy nazwali decyzję Lambertha „monumentalną”. „Z niecierpliwością czekamy na naprawienie szkód, jakie Kari Lake wyrządziła naszej agencji i naszym kolegom, powrót do pełnienia mandatu Kongresu i odbudowanie zaufania opinii publicznej na świecie, której nie udało nam się służyć w ciągu ostatniego roku” – napisali. „Głos Ameryki” – dodali – „nigdy nie był bardziej potrzebny. Mamy nadzieję, że Amerykanie będą nadal wspierać naszą misję, jaką jest dziennikarstwo, a nie propaganda”.


10.

Viktor Orbán odmawia zgody na pożyczkę w wysokości 90 mld euro dla Ukrainy, a przywódcy UE oskarżają go o zdradę
Premier Węgier nadal blokuje finansowanie, które według UE jest pilnie potrzebne na pomoc wojskową i wsparcie dla Ukrainy
https://www.theguardian.com/world/2026/mar/19/hungary-orban-ukraine-loan-veto-eu-summit-europe
Dwadzieścia pięć z dwudziestu siedmiu państw członkowskich UE przyjęło konkluzje Rady Europejskiej, które są obecnie obradowane w Brukseli w sprawie Ukrainy. Tekst, który zawiera odniesienia do wypłaty 90 miliardów euro pożyczki UE i zatwierdzenia dwudziestego pakietu sankcji wobec Rosji, nie uzyskał poparcia Węgier, które odmawiają podpisania tej części konkluzji od szczytu w grudniu ubiegłego roku, ani, po raz pierwszy, Słowacji. Premierzy Viktor Orbán i Robert Fico odmawiają zatwierdzenia unijnych środków wsparcia dla Kijowa, dopóki ten ostatni nie otworzy ponownie rurociągu „Przyjaźń”, którym przesyłana jest rosyjska ropa na Węgry i Słowację, które korzystają ze zwolnienia z unijnego zakazu importu rosyjskiej ropy przez Ukrainę.
„19 grudnia podjęliśmy jednomyślną decyzję” w sprawie pożyczki w wysokości 90 miliardów euro dla Kijowa: „Wszystkie 27 państw członkowskich zobowiązało się do przestrzegania zasady współpracy w Unii Europejskiej, czyli zasady lojalności i rzetelności, i oczekuję, że będą jej przestrzegać” - oświadczył kanclerz Niemiec Friedrich Merz po przybyciu na szczyt przywódców UE, odpowiadając na pytanie o weto Viktora Orbana w sprawie wspólnej pożyczki dla Ukrainy.


11.

Tweet rosyjskiego szefa negocjatorów pokoju z Ukrainą,


12.
https://www.worldhappiness.report/
Rankingi, sporządzane corocznie przez Gallupa, Oxford Wellbeing Research Centre i Sieć Rozwiązań na rzecz Zrównoważonego Rozwoju ONZ, opierają się na trzyletniej średniej ocen życia mieszkańców 140 krajów, a także na takich czynnikach jak PKB, wsparcie społeczne, oczekiwana długość życia, postrzegana wolność, hojność i korupcja. Po raz drugi z rzędu żaden z głównych krajów anglojęzycznych nie znalazł się w pierwszej dziesiątce – Australia zajęła 15. miejsce, Stany Zjednoczone 23., Kanada 25., a Wielka Brytania 29. miejsce. Polska tuż za USA a przed Kanadą i sporo przed Wielką Brytanią i na dłuuugo przed Italią (38). Najbardziej nieszczęśliwym krajem na świecie, po raz kolejny, jest Afganistan.

Lista najszczęśliwszych krajów świata wg Gallupa, Oxford Wellbeing Research Centre i Sieci Rozwiązań na rzecz Zrównoważonego Rozwoju ONZ.


https://data.worldhappiness.report/country/POL
Najgorzej wypadamy we wspaniałomyślności (generosity).


Dla porównania pierwsza na liście Finlandia:



13.
The Passenger's Choice Awards
Najlepsze lotniska świata 2026:
https://www.worldairportawards.com/
D.O. podziela te opinie, choć zmodernizowane Fiumicino umieściłby przed paryskim Charles de Gaulle.


14.
12 lat temu
Tiaaaa... Unia popełniła w stosunku do Rosji błędy, Ameryka popełniła i my też... Może my najwięcej. Warto o refleksję na ten temat. Ale dziś, po aneksji Krymu, jestem przekonany, że to bez znaczenia. Putin już wiele lat temu otwarcie mówił o odbudowie Związku Sowieckiego jako o swoim priorytecie i nie ma znaczenia czy Zachód dał mu pretekst do rozpoczęcia wojskowej części tego planu czy nie. Gdyby nie dał, byłby musiał sam sobie taki pretekst wyprodukować...
Wczorajsze przemówienie było przerażające: "nigdy nie dopuścimy Ukrainy do złowrogiej Unii Europejskiej"... "Złowrogie NATO, czychające na niewinną dziewicę Rosję"... A najbardziej złowrogie, czego większość komentatorów nie dostrzegła - to owo "nie chcemy dzielić Ukrainy"... Bo w domyśle jest jednoznaczne: "chcemy ją całą"... I nie ją jedną; Naddniestrze... Abchazję, Pd. Osetię... Kirgistan, Tadżykistan, Uzbekistan... Dlaczego nie Mongolię?
Takie przemówienie z powodzeniem mógłby wygłosić Hitler i spotkałyby go takie same owacje, jak wczoraj Putina. Te same prowokacje, ta sama piąta kolumna, te same tłumy nieznanych młodych ludzi na ulicach Charkowa, Chersonia i Odessy...
Przyszłość Ukrainy jawi się przerażająco


15.
4 lata temu
Sobota, 19 marca 2022, dzień dla D.O. specjalny
1.
Posłuchajcie, autor D.O. opowie wam o tęsknocie.
Był za granicą, kiedy wybuchł stan wojenny. Sam: Żona i małe Dzieci były w tym, co kiedyś było autora domem.
Odchodził od zmysłów z tęsknoty. Za nimi, ukochanymi do szaleństwa, ale też za resztą Rodziny i za całą tą paczką wariatów, z którą się przyjaźnił.
Tęsknił za znajomymi cegłami domów, za parkiem – cmentarzem żołnierzy radzickich, za teatrem, w którym pracował, za Kolegami z opozycji demokratycznej. Za psią pogodą, za swoim fiatem 126p, a nawet za kolejkami po benzynę.
Tęsknił i tęsknił, a jeśli myślisz, Czytelniku, że tęsknota nie boli, toś kiep, bo boli, jak cholera.
Musiało minąć 9 lat, zanim mógł z powrotem pojechać do miejsc i ludzi, za którymi tęsknił. Bo tęsknił nadal, serdecznie i boleśnie.
A kiedy pojechał, przekonał się serdecznie i boleśnie, że choć znajome cegły domów nadal były tam, gdzie przedtem, to cała reszta już nie była ta sama: drzewa w parku - cmentarzu żołnierzy radzieckich urosły i były nie do poznania. A najbardziej nie do poznania byli ludzie: niby ci sami, a nie ci sami. Przez 9 lat autor D.O. zakonserwował pod powiekami ich twarze, a tu twarze były te same, ale inne. I oni byli inni: nasze bagaże doświadczeń już się nie pokrywały. Rozmawialiśmy, pewnie, ale już nie tak, jak dawniej: mieli dzieci, prace, nowe środowiska, nowych znajomych, nowe problemy. Autor też. Więc wspólny grunt znajdowaliśmy wyłącznie rozmawiając o przeszłości. Do której autor D.O. miał rzewny sentyment, a Przyjaciele już nie. Mieli nowe, żywsze wspomnienia i ich z autorem D.O już nie dzielili.
Więc autor wrócił, tam, gdzie było jego nowe miejsce, gdzie byli już ludzie, z którymi kontakt był łatwiejszy, niż z dawnymi, kochanymi Przyjaciółmi. I posiadł nowych: cudowną menażerię dziennikarzy z pięćdziesięciu kątów świata. I pokochał ich: dawali mu komfort i szczęście.
A potem wrócił do pierwszej ojczyzny i zaczął tęsknić. Tęsknić jak cholera. Za nimi: nowymi przyjaciółmi, z którymi miał wszystko wspólne, a nic dzielącego. Za znajomymi zapachami rozgrzanego na oliwie czosnku, za czerwonymi dachówkami na kamiennych domach, fontannami, za morzem, za niepowtarzalnym zapachem portów i za wszechobecnymi górami. Za kwitnącymi 20 lutego migdałowcami na równinie między Rzymem a Tivoli. Za marcowymi polami rzepaku, tak żółtego, że trzeba było mrużyć oczy. Za niebem błękitnym przez 320 dni w roku.
I marzy autor D.O., żeby wrócić, pofolgować swojej tęsknocie, znów naleźć się wśród tej menażerii z 50 kątów świata, a każdy ze swoją wiedzą i kulturą.
I wracał, bo tęsknił. Tęsknił, jak cholera.
Ale za każdym powrotem coraz bardziej oczywiste stawało się, że choć zapach rozgrzanego na oliwie czosnku się nie zmienił, choć dachówki na kamiennych domach dalej były czerwone, to płaszczyznę porozumienia z Przyjaciółmi, których tak ukochał, znajduje tylko w rozmowach o przeszłości. W miejscu, w którym przez kilkanaście lat pracował pokoje są w tych samych miejscach, krzesła i biurka też, lada na barze dalej jest ta sama, ale twarze, które te pomieszczenia wypełniają są już inne. Inne, jakby mniej własne.
A autor D.O. tęskni, tęskni, jak cholera.
Ale jest już stary i wie, że, pane Prohaska, to se ne vrati, bo rzeka płynie i nie da się wejść dwa razy do tej samej.
Więc, kiedy teraz, patrzy na twarze uchodźców, którzy porzucili swoje domy, swoje znajome cegły domów, swoje parki i swoich ukochanych ludzi… Widzi, że oni jeszcze nie wiedzą, że kiedy wrócą – jeśli w ogóle wrócą – to do zupełnie innych miejsc i do zupełnie innych ludzi, niż ci, którzy zostawili za sobą.
I będą tęsknić, tęsknić, jak cholera, za tym światem i za tymi ludźmi, których ukochali, a których już nie będzie.
Więc pomóżcie im, P.T. Czytelnicy, nie baczcie na ich kolor skóry, ani na przyczyny, dla których porzucili to, co ukochali. Pomóżcie, bo są nieszczęśliwi.

2.
Starzy ludzie sią niesamowici. Babcia, rocznik 1899, opowiadała, zawsze z wypiekami, kiedy jako młoda panna była na występie Heleny Modrzejewskiej. Prababcia pamiętała ludzi, urodzonych na początku XIX wieku. Opowiadała o nich córce, córka wnukowi, syn prawnuczce, prawnuczka właśnie opowiada to swoim wnukom, urodzonym już w XXI wieku.
Wojny wieku XX przetrzebiły łańcuch pamięci, ale są wśród nas ludzie, którzy pamiętają ludzi, urodzonych w końcu XIX wieku i znają opowieści o ludziach, urodzonych na XIX wieku początku. 200 lat pamięci, ho, ho! Pamięć jest trwalsza niż ludzkie życie.
I D.O. i – autor się założy – co starsi Czytelnicy, plują sobie dziś w brodę, że nie wypytali bardziej szczegółowo, dokładniej, dogłębniej swoich rodziców i dziadków o tę przeszłość.
Jeśli więc, Czytelniku, masz jeszcze starego przodka, to wypytuj, wypytuj, ile się da! Bo na pewno nadejdzie dzień, w którym historia zapuka do ciebie z pytaniami. Ważne, żebyś umiał na nie odpowiedzieć.

3.
Był sobie dziad i baba, bardzo starzy oboje, siedzieli na ławeczce w lesie i – zgrzybiali – mieli opromienione szczęściem twarze. Zadzwonił do nich stary przyjaciel, może nawet krewny? Włączyli tryb głośnomówiący, więc D.O. mógł podsłuchać przepojonego szczęściem głosu ich rozmówcy. Powoli, przystając, D.O. szedł mimo, by jak najwięcej z tej rozmowy uchwycić. Nie była jakaś oryginalna, mówili – jak to starcy – głosem zachrypłym z wysiłkiem, powoli, ale – ileż radości ta rozmowa niosła! Kiedy D.O. odchodził, żegnali się: „Do zobaczenia, do zobaczenia, na pewno przyjedziemy, ale i ty postaraj się przyjechać”!
I D.O. poszedł, a na ławeczce w lesie zostali dziad i baba, bardzo, bardzo starzy oboje.
… „Do zobaczenia” - powiedzieli…
Pojadą?

4.
Rząd włoski zadeklarował, że odbuduje teatr w Mariupolu.
Wspaniale!
Mają doświadczenie, trzeba przyznać. Autor przetłumaczył kiedyś parę fragmentów autobiografii Franca Zeffirellego, książki fenomenalnej, porywającej. Na potrzeby tej przypowiastki mały fragmencik:
 „Z ruin na wpół zniszczonych budynków wiatr nadal wznosił chmury ochrowego pyłu, jak czapy mgły, zza której ledwo wystawały profile Zamku Sforzów i Katedry. Przejechaliśmy koło Scali. Była mekką mojej młodości, źródłem, z którego [towarzysz mej podróży] Gustaw czerpał, opowiadając swoje anegdoty o wielkich operach i wielkich śpiewakach.
Nigdy nie przestałem śnić o dniu, w którym zobaczę „Świątynię melodramatu”. Fasada była jeszcze nienaruszona, ale kiedy udało nam się, popychając, otworzyć główne wejście, znaleźliśmy się w obliczu góry ruin. Dosłownie wspięliśmy się, nogami i rękami, by dotrzeć do tego, co było lożą królewską. Spektakl jaki stanął przed naszymi oczami był mrożący krew w żyłach: rozpacz, scena surrealistyczna. La Scala była tylko ogromnym podwórzem, całkowicie pozbawionym dachu, wszystko było rozerwane przez bomby. (…)
To, co zobaczyłem tego dnia, pozostanie, póki żyć będę, wyrzeźbione w mojej pamięci. (…) Rozpacz La Scali: wyglądało, że wraz z nią, cały świat opery, który tak głęboko kochałem, został na zawsze zmieciony.
Tymczasem nie. Rok później, 11 maja 1946 roku, la Scala została ponownie otwarta, wspanialsza niż przedtem, dla nowej ery chwały i triumfów, wielkim koncertem, dyrygowanym przez Arturo Toscaniniego. Jak mógł się taki cud przydarzyć? (…) Nie pytajcie mnie, jak to zrobili Mediolańczycy, że znaleźli ręce, materiały i tkaniny w mieście pozbawionym już przemysłu i struktur, by przywrócić La Scalę do swojej świetności w mniej niż rok. To prawdziwy cud, to jest pewne, który skłania do refleksji także nad innymi wyczynami, do których człowiek jest zdolny, kiedy kieruje nim duch twórczy, w jaki Bóg go wyposażył”.
OK, Włosi odbudują teatr w Mariupolu, kiedy będzie już wolny, ukraiński i niezagrożony.
A kto odbuduje szpitale?
Kto odbuduje szkoły i przedszkola?
Kto odbuduje domy, by nowe życie możliwie najbardziej przypominało to stare, sprzed wojny?

7.
Jeśli chcesz posłuchać opowieści o pełnej pokoju, ukochanej ojczyźnie, chyba nie ma nic lepszego od Bedřicha Smetany „Má Vlast”, czyli „Moja Ojczyzna”, cyklu sześciu poematów: Vyšehrad (Wyszehrad), Vltava (Wełtawa), Šárka (Szarka, centralna postać starej czeskiej legendy o Wojnie Dziewic), Z českých luhů a hájů (Z czeskich lasów i Pól), Tábor (miasto w pd. Czechach), Blaník (góra, w której wnętrzu śpi armia króla Wacława, która się obudzi i uratuje ojczyznę, kiedy będzie z nią naprawdę źle).
https://www.youtube.com/watch?v=OzHeEoFtnLg
To niezrównane wykonanie – kogóż by innego! – Czeskiej Orkiestry Filharmonicznej pod dyrekcją Rafaela Kubelika, syna wielkiego skrzypka, Jana i węgierskiej hrabianki. Urodzony w dzień po zamachu na arcyksięcia Ferdynanda, pod niemiecką okupacją odmówił dyrygowania niemieckich hymnów i Wagnera. Po incydencie z Reichsprotektorem Karlem Hermanem Frankiem, któremu powiedział, że nie ma zamiaru wyciągać ręki i krzyczeć „heil Hitler”, musiał uciekać z Pragi i ukrywać się na wsi. Szukało go Gestapo. W Wyzwolonej Czechosłowacji to on dyrygował pierwszym koncertem w Filharmonii, podczas którego zabrzmiała właśnie „Má Vlast” (ten utwór otwiera zresztą wszystkie kolejne wydania festiwalu „Praska Wiosna”, który Kubelik założył w 1946 r. Wczuj się, Czytelniku, w publiczność, asystującą przy tym koncercie! Łzy, entuzjazm!
Po komunistycznym zamachu w 1948 r. odmówił w ogóle dyrygentury „pod druga tyranią” i uciekł najpierw do Wlk. Brytanii, a potem do Szwajcarii.
Dyrygował największymi, najsłynniejszymi orkiestrami świata.
Po upadku komunizmu w jego ojczyźnie, w 1990 r. po raz pierwszy od ucieczki, wrócił do Pragi i zadyrygował Czeskiej Orkiestry Filharmonicznej na założonym przez siebie festiwalu Festiwal Praskiej Wiosny. Co zagrał? Oczywiście „Má Vlast” Smetany. I to jest właśnie ten koncert, rzecz jasna remasteryzowany.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Autor D.O. tęskni do nich. „Do zobaczenia” – powiedzieliśmy sobie przy rozstaniu.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
A najbardziej do tego wariata, Przyjaciela Alfreda.


16.
8 lat temu
No i koniec. Teraz jestem na odwyku. Wściec się można.
Najpierw, krótko po przylocie do Neapolu, musiałem sobie zadać gwałt i przestać używać kierunkowskazów, inaczej wszyscy natychmiast by wiedzieli, żem ja cudzoziemiec, a cudzoziemiec, przez cześć tubylców, wiadomo, traktowany jest jak bankomat. Musiałem znów zacząć jeździć, jak miejscowi, wpychać się, gdzie się da, nie zwracać uwagi na znaki drogowe, pierwszeństwo itp. Z wymyślaniem współużytkownikom dróg nie miałem żadnego problemu, gdyż to jedno mi zostało na stałe.
Kiedy zamieszkałem we Włoszech przez prawie rok miałem niemal wyłącznie polskie sny. Potem to się zaczęło zmieniać, aż sny zrobiły się całkiem włoskie. Po powrocie to samo, tylko na odwrót. Śnię już po polsku, znowu traktuję ziemniaki nie jako warzywo, tylko dopełnienie, odruchowo formułuję zdania w rodzinnym języku. Z jednym tylko wyjątkiem. Zza kierownicy wymyślam przez szybę po włosku. Czy w Warszawie, czy w Los Angeles.
Więc to mi przyszło najłatwiej.
Po kilku zaledwie dniach pobytu w Kampanii wróciły stare odruchy, ale nie wróciły sny. Za krótki pobyt.
Ale wystarczająco jednak długi, by potraktować ośmiorniczki jako na stole codzienność, spaghetti ai frutti di mare mi spowszechniały, dobre espresso o właściwej objętości już mnie pozytywnie nie zaskakiwało.
A teraz koniec: odwyk. Mielony i puree ziemniaczane, gotowana marchewka z groszkiem w stołówce. Biały barszcz albo pomidorowa z (!!!) makaronem. „Pierwsze dni są najcięższe – mówią mi znawcy – po tygodniu zaczniesz dochodzić do siebie”.
Pewnie tak…
Morze, jak jest wściekłe, to ryczy. Mar Tirreno pożegnało mnie przeciągłym rykiem.
Postanowiłem jechać w kierunku lotniska nie autostradą (pożal się Boże, bez pasa awaryjnego, a za to z dziurami, o których ponoć planował pisać rozprawę Stephen Hawking). Wybrałem z mapy szoskę o obiecującej nazwie „Littoranea”, czyli nadbrzeżna. Ale morza z niej widać nie było. Między szoską a morzem stały stare, rozlatujące się fabryki nie wiadomo czego i niechlujne, wielopiętrowe domiszcza. A między domiszczami a plażą szły jeszcze tory kolejowe, żeby ci z widokiem na morze nie czuli się uprzywilejowani.
Chciałem odświeżyć wspomnienia i zobaczyć po kilku dekadach miasteczka, przylepione do zboczy Wezuwiusza: Torre del Greco, Ercolano, Portici (te od „Niemej”).
Proszę mi wybaczyć, ale nie znajduję lepszego określenia na nie niż „syf”. To koszmar na ziemi. Wstrętne ni to domy, ni to baraki, wszędzie śmieci, porozrzucane na ulicach, przy ścianach. Kanały burzowe (lało jak z cebra), niemal wszędzie wylewały i pływały tam plastikowe worki ze śmieciami, z których szczury, mimo powodzi, nie chciały rezygnować. Czegoś takiego nie widziałem w najstraszniejszych miejscach na świecie, no, może poza przedmieściami wielkich miast afrykańskich.
Szosy i ulice są w stanie opłakanym: dosłownie lej na leju. Jechałem za trolejbusem długim, wielokilometrowym Corso San Giovanni a Teduccio: noga za nogą, patrząc, jak trolejbus przechyla się niebezpiecznie to w jedną, to w drugą stronę i czując się samemu, jak kierowca rally-crossu.
Za to dalej, na jednej z głównych ulic Neapolu, Via Marina Nuova, ta, która od autostrad prowadzi do centrum i do portu, na nierówne i popękane bazaltowe płyty położono asfalt.
Cudnie? A figę, bo nie ruszono studzienek kanalizacyjnych! A są one ogromne: 180 x 120 cm! Dwie obok siebie, co 5 metrów. I wszystkie te studzienki zostały na starym, przedasfaltowym poziomie: 15 cm poniżej nawierzchni. Łubudu w dół, łubudu w górę. I tak co 5 metrów, przez 3 kilometry.
Neapol to taki obraz nędzy i rozpaczy, który sugeruje, że tego nie da się naprawić.
Wiele lat temu, na widok tej szpetoty, znany włoski krytyk sztuki powiedział: „forza Vesuvio”, forza Wezuwiuszu.
I tak sobie myślę, że doprawdy trzeba być albo wielkim patriotą albo desperatem, żeby stamtąd nie uciec.
I ta myśl ułatwi mi odwyk; bo choć temperatura niższa, to jednak przyjemnie jest znowu znaleźć się w czyściutkiej, uporządkowanej, przyjaznej, ślicznej Warszawie.
Ach, żeby tu jeszcze było morze…
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Morskie pożegnanie.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Tego mi będzie brakowało…

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga