DRUGI OBIEG
Poniedziałek, 9 marca 2026
1.
D.O. doskonale rozumie wybór posła Kaczyńskiego. Wszak premier musi pasować do
prezydenta a przede wszystkim nie przewyższać intelektualnie geniusza z
Żoliborza. Polska Rzeczpospolita Chamsko-Buraczana.
2
Na tarasie w domu przyjaciela było cieplutko, można sobie było wygrzać stare
kości. D.O. Widział sarny, bażanta, widział już nabrzmiałe pączki u krzaka bzu,
widział brzemienne wody Wisły, ale bazi, takich jak pan Tuft, nigdzie nie
widział.
Brzemienność Wisły D.O. cieszy, ale strumyki na południe od Warszawy, które
jeszcze dwa lata temu płynęły ku swemu przeznaczeniu, nadal są tylko suche, a w
miejscach, w których szemrały są puste doły.
Miłym akcentem był widok białych tyłeczków dwóch sarenek.
3.
W rozsądnych mediach — to jest takich, które po pierwsze zatrudniają jeszcze
istoty ludzkie, a nie boty, po drugie zatrudniają ludzi myślących — pojawia się
czasem dyskusja na temat tego, czy może istnieć skrajna prawica bez Kościoła i
religii i czy Kościół i religia mogą istnieć bez skrajnej prawicy.
Wnioski z takich artykułów lub debat są na ogół takie, że nie: że Kościół jest
najwyższą inspiracją dla wszystkich organizacji prawicowych i skrajnie
prawicowych oraz że nie ma prawicy świeckiej.
D.O. gotów byłby przyznać temu rozumowaniu rację, gdyby nie fakt, że jest stary
i pamięta argumentację wszystkich tych pseudolewicowych i pseudokomunistycznych
pseudomyślicieli, dowodzących, że liberalizm to formacja ideologiczna o
charakterze zdecydowanie prawicowym. Z punktu widzenia socjalisty i komunisty
to bez wątpienia prawda. A nawet w najbardziej nieprzychylnej analizie nie da
się powiązać liberalizmu z lewicą.
Oczywiście Państwo natknęli się na utożsamianie „libków” z lewicą, wręcz z
komunizmem, ale pomińmy w tej analizie idiotów i ich nędzne myślątka.
Liberałowie to formacja prawicowa, świadoma — może czasem aż za bardzo — że
natura ludzka wcale nie jest dobra, ale że bez dawania upustu złym, często
niemoralnym instynktom jednostek (zwłaszcza powszechnej chciwości) nie da się
zapewnić społeczeństwu dobrobytu.
Liberałowie są w istocie atakowani nie za swoją rzekomą lewicowość (choć nawet
dla półgłówków jest oczywiste, że to nieprawda), lecz za świeckość.
Istnieje zatem prawica niekościelna, prawica niereligijna. To właśnie
liberałowie — ludzie i formacje, których działanie oparte jest na racjonalnej
analizie rzeczywistości i porzuceniu wiary we wszelkie zjawiska nadprzyrodzone,
jako te, które bardzo skutecznie obraz rzeczywistości zaciemniają.
To owa świeckość, jako bodaj jedyny element, łączy liberałów z formacjami
lewicowymi.
Nie jest przypadkiem, że polski episkopat, polscy biskupi, podpisali z
patriarchatem Wszechrusi porozumienie o wspólnym zwalczaniu liberalizmu jako
największego zagrożenia dla świętej wiary i „tradycyjnych wartości
chrześcijańskich”.
A więc liberałowie są atakowani z obu stron: dla lewicy są wstrętną prawicą,
którą należy zwalczać, ponieważ nie wierzą w jedynie słuszną ideologię
marksistowsko‑leninowsko‑stalinowsko-maoistowsko-chavistowską; dla prawicy —
ponieważ nie wierzą w zjawiska nadprzyrodzone oraz życie wieczne.
Lecz w dobie kryzysu, w dobie gwałtownych przemian, zarówno lewica, jak i
prawica zwracają się do liberałów o ratunek, o plan wyjścia z kryzysu, o plan
przywrócenia dobrostanu obywateli, których zdesperowany gniew zagraża rządom
tych formacji.
4.
Iacopo Scaramuzzi
Zagadka nominacji Leona: oczekująca Kuria, ciężar postaci religijnych i ludzi
środka
Na początku swojego pontyfikatu Prevost zatwierdził swoich współpracowników „do
czasu, aż nie zostanie wydane inne rozporządzenie”. Dziewięć miesięcy później w
Rzymie zaszło zaledwie kilka zmian, ale wyłoniło się kilka postaci zaufanych
przez nowego papieża.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/03/08/news/papa_leone_rebus_nomine_curia_romana-425207328/?ref=RHLM-BG-P5-S2-T1-fdg13
Niektórzy w Rzymie nadali mu przydomek „marmurowy kot”. Sfinks. Papież Leon XIV
jest nieprzenikniony i sam żartuje na ten temat: „Często lubię obserwować, jak
dziennikarze interpretują moje wyrazy twarzy” – powiedział reporterom
towarzyszącym mu w samolocie powrotnym z Bejrutu do Rzymu. „Myślicie, że
potraficie czytać w moich myślach lub na mojej twarzy, ale nie potraficie – nie
zawsze macie rację”. Z pewnością, zauważa monsignore, który dobrze zna
mechanizmy watykańskiej machiny, gra w nominacje do Kurii Rzymskiej „z ukrytymi
kartami”, nie przewidując ani nawet nie sugerując swoich kolejnych ruchów. To
gra, której niejedna osoba w świętych komnatach spodziewa się, że w nadchodzących
tygodniach wyjdzie na jaw. Wybór b.pa Gabriele Caccii na nowego nuncjusza
apostolskiego w Stanach Zjednoczonych, który miał miejsce wczoraj, może być
dopiero pierwszym krokiem.
Ani na emeryturze, ani potwierdzony
Robert Francis Prevost, człowiek metodyczny i uporządkowany, z pewnością nie
poruszył się zbytnio przed końcem Jubileuszu, zapobiegając w ten sposób
wewnętrznym problemom administracyjnym, które przyćmiłyby zbiorową pielgrzymkę
wiernych w Roku Świętym. Zaraz po konklawe zatwierdził wszystkich swoich
współpracowników „donec aliter provideatur”, do czasu ustalenia innego
terminu. Ani nie przeszli na emeryturę, ani nie zostali odpowiednio
zatwierdzeni. Od tego czasu panowało napięcie. A teraz najwyraźniej nadszedł
czas, aby podjąć decyzje dotyczące jego zespołu. Chociaż w wieku 70 lat,
zgodnie z rozumowaniem kształtującym się w Rzymie, nie spieszy mu się i chce
podejmować rozsądne, a nie pochopne decyzje, przedłużanie oczekiwania mogłoby
stwarzać wrażenie niepewności – cechy charakteru, której, jak zapewniają ci,
którzy go dobrze znają, Prevost nie posiada.
Kobiety i osoby świeckie
Nikt nie oczekuje rewolucji; nie leży ona ani w stylu Leone, ani w jego
interesach. Z pewnością — dał jasno do zrozumienia podczas audiencji
bożonarodzeniowej z Kurią Rzymską — nie lubi primadonn, tych, które chcą się
„wybić” lub uciekają się do „masek” i „podstępów”. Jako biskup w Peru promował
kobiety i świeckich na stanowiska kierownicze w diecezji; można przewidzieć, że
zrobi to samo w Rzymie. Na przykład wzmocnił siostrę Raffaellę Petrini, którą
dobrze zna z czasów, gdy był prefektem Dykasterii Biskupów (zakonnica jest
jedną z trzech kobiet mianowanych przez papieża Franciszka), najpierw
kanonicznie regulując jej stanowisko jako przewodniczącej Papieskiej Komisji
ds. Państwa Watykańskiego, a następnie mianując ją do bardzo wrażliwej komisji
do poufnych spraw finansowych; Do dykasterii biskupiej włączył także siostrę
Simonę Brambillę, prefektkę Zakonów, pierwszą kobietę mianowaną na czoło tej dykasterii
za czasów Franciszka, i wzmocnił ją, umieszczając u boku inną wykwalifikowaną
zakonnicę, siostrę Tizianę Merletti na stanowisku sekretarza.
Między postępowcami a konserwatystami
Mówiąc ogólnie – jak widzieliśmy podczas jego pierwszych nominacji biskupich –
Leon faworyzuje osobowości „centrowe”, zdolne jednoczyć konserwatystów i
postępowców, przezwyciężając polaryzacje, a jednocześnie podtrzymujące
duszpasterskiego, misyjnego i synodalnego ducha, którego Franciszek zaszczepił
w Kościele.
Szturm zakonników
Już teraz pojawiają się pewne postacie. Jedyne znaczące mianowanie dokonane
dotychczas przez Papieża, arcybiskup Neapolu Filippo Iannone, wybrany na
stanowisko opuszczone przez samego Prevosta, czyli prefekta potężnej Dykasterii
Biskupów, uosabia dwie cechy, które przewidywalnie będą powtarzać się w
przyszłych nominacjach: jest kanonistą jak Papież i tak jak Papież jest
członkiem zakonu - Karmelitów. Trzej inni arcybiskupi są zakonnikami, z bogatym
doświadczeniem międzynarodowym i mogliby odegrać wiodącą rolę w Kurii Leona.
Hiszpański kardynał Angel Fernandez Artime podróżował po świecie jako
przełożony generalny Salezjanów, a podobnie jak Prevost jako przeor generalny
Augustianów. Obecnie jest proprefektem Dykasterii Zakonników, ale mógłby podjąć
się innych obowiązków; w ciągu zaledwie kilku miesięcy Leon wyznaczył go
zarówno do Sądu Kasacyjnego Watykanu, jak i do komisji kardynałów nadzorującej
IOR, tzw. bank watykański, którego prawdopodobnie w przyszłości zostanie
prezesem. Kardynał Fabio Baggio, skalabrynianin, obecnie podsekretarz
Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka, jest dobrze zorientowany zarówno
w Ameryce Łacińskiej, jak i w Stanach Zjednoczonych. Nieco zaskakujący jest
fakt, że Papież powierzył mu wprowadzenie do reformy Kurii Rzymskiej, którą
Bergoglio rozpoczął — a którą Baggio zna od podszewki — na niedawnym
konsystorzu z kardynałami z całego świata, co jest oznaką upodobania, które
może przełożyć się na nowe zadania. Inny salezjanin z dużym doświadczeniem
misyjnym, Monsignor Giordano Piccinotti, cieszy się zaufaniem Papieża. Jest
prezesem APSA (Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej), której papież Leon
przydzielił już funkcje, które dyskretnie przejął od IOR.
Afryka i Ameryka Łacińska
Znakiem wielkiej uwagi papieża augustiańskiego dla Afryki (w końcu święty
Augustyn był Afrykaninem) było mianowanie przez papieża Leona dwóch
Nigeryjczyków na dwie mniej widoczne, ale kluczowe role: Anthony'ego Ekpo na
asesora, czyli numer cztery Sekretariatu Stanu, oraz Edwarda Daniang Dalenga,
również augustianiana, na wiceregenta prefektury Domu Papieskiego, urzędu
zarządzającego audiencjami papieskimi. Prawdopodobnie nie będą oni jedynymi
nazwiskami w kręgu papieskim pochodzącymi z kontynentu afrykańskiego. Kto wie zatem,
czy postacie takie jak monsignor Nicola Girasoli, obecny nuncjusz w Słowacji,
którego Prevost znał i cenił, gdy pierwszy był biskupem w Peru, a drugi
przedstawicielem papieskim w tym andyjskim kraju, otrzymają stanowiska w Kurii.
Jest z pewnością prawdopodobne, że papież, który spędził dwadzieścia lat
swojego życia w Peru, wykorzysta rozległe powiązania, jakie rozwinął w Ameryce
Łacińskiej.
Pierwsze kratki w krzyżówce
Pierwsze stanowiska, którymi prawdopodobnie zajmie się Papież, to najwyższe
stanowiska zajmowane przez kardynałów powyżej 75 roku życia, czyli teoretycznie
w wieku emerytalnym. Jest ich pięć: Dykasteria ds. Integralnego Rozwoju
Człowieka (prefekt Michael Czerny skończy 80 lat w lipcu), Dykasteria ds.
Świeckich, Życia i Rodziny (Kevin Farrell, 78), Spraw Kanonizacyjnych (Marcello
Semeraro, 78), Liturgii (kardynał Arthur Roche, 75) i Ekumenizmu (Kurt Koch,
75). Są to postacie, do których Leon ma wielkie zaufanie, więc niewątpliwie
będzie nadal czerpał z ich doświadczenia, nawet gdy przejdą na emeryturę.
Następnie jest delikatna pozycja Tekstów Legislacyjnych, swego rodzaju głównego
kanonisty Stolicy Apostolskiej, z którego Prevost usunął monsignora Iannone. W
miarę upływu kolejnych tygodni wielu spodziewa się zmian w innych częściach
aparatu watykańskiego – od organów gospodarczych po nuncjatury, od komunikacji
po skomplikowany mechanizm Sekretariatu Stanu, gdzie najwidoczniej pozostanie
kardynał Pietro Parolin, podczas gdy prawdopodobne jest, że stanowisko
Substytuta ds. Ogólnych ulegnie przesunięciu.
Kto tak, a kto nie
Z jego słów ani subtelności mimiki z pewnością nie sposób wywnioskować, jaką
decyzję podejmie papież Leon XIII. I, jak zauważa jeden z jego wiernych
współpracowników, chociaż kardynałowie, arcybiskupi i prałaci obserwowali go
uważnie przez te wszystkie miesiące, próbując odgadnąć jego kolejne posunięcia,
nie wszyscy zauważyli, że on ich faktycznie obserwuje. W myślach notując ich
słowa, gesty i postawy, decyduje, kogo przywołać na swoją stronę, a kogo nie.
5.
Dyskretna aktywność Watykanu w celu ochrony Kuby przed ambicjami Trumpa
https://www.repubblica.it/esteri/2026/03/08/news/cuba_vaticano_trump_attivismo-425207483/?ref=RHLM-BG-P5-S1-T1-fdg13
Watykan doskonale wie, że sytuacja na Kubie się pogarsza. I przekonał się o tym
na własne oczy zaledwie kilka tygodni temu: kubańscy biskupi mieli przybyć z
wizytą ad limina apostolorum, którą każdy episkopat na świecie okresowo
składa w Rzymie, ale w rzadkim przypadku musieli ją odwołać „z powodu
pogarszającej się sytuacji społeczno-ekonomicznej w kraju”. Innymi słowy:
zabrakło paliwa do samolotu. Tylko jednemu biskupowi, kilka dni później, udało
się przedostać do Pałacu Apostolskiego – ordynariuszowi Guantanamo Silvano
Herminio Pedroso Montalvo, ponieważ był już w Hiszpanii.
„Z wielkim zaniepokojeniem przyjąłem wiadomość o wzroście napięć między Kubą a
Stanami Zjednoczonymi Ameryki, dwoma sąsiednimi krajami” – powiedział Leon XIV
podczas modlitwy Anioł Pański w niedzielę 1 lutego . „Przyłączam się do
przesłania biskupów kubańskich, wzywając wszystkich odpowiedzialnych do
promowania szczerego i skutecznego dialogu, aby uniknąć przemocy i wszelkich
działań, które mogłyby pogłębić cierpienie drogiego narodu kubańskiego. …
Papież i jego ludzie robią więcej. Dyskretnie nawiązali kontakty zarówno z
Hawaną, jak i Waszyngtonem, starając się uniknąć, nawet bez uzyskania przewagi,
traumatycznego rozwiązania. 28 lutego Leone przyjął Bruno Rodrígueza Parrillę,
kubańskiego ministra spraw zagranicznych, który w biuletynie watykańskim został
przedstawiony jako „Specjalny Wysłannik Prezydenta Republiki Kuby”, co
stanowiło znak, że przebywał w Watykanie z misją od prezydenta Miguela
Díaz-Canela. Ten sam kubański przedstawiciel, który w poprzednich dniach był w
Moskwie, aby spotkać się z Władimirem Putinem, rozmawiał również ze Wspólnotą
Sant'Egidio w Rzymie o „cierpieniu narodu kubańskiego w tej trudnej sytuacji
międzynarodowej”. W poprzednich dniach kardynał sekretarz stanu Pietro Parolin
przyjął – jak ogłosiła Ambasada Stanów Zjednoczonych przy Stolicy Apostolskiej
– Mike'a Hammera, ambasadora USA na Kubie. …
W miarę jak rośnie presja USA na zmianę reżimu – Trump przyjmuje bardziej
merkantylistyczne podejście, a sekretarz stanu Marco Rubio, pochodzący z
rodziny kubańskich emigrantów, przyjmuje bardziej polityczne i ideologiczne
podejście – nieprzypadkowo Hawana zwraca się ku Rzymowi. Watykan jest jednym z
niewielu graczy międzynarodowych, na których Kuba wciąż może liczyć. Wielu jej
latynoamerykańskich partnerów już tam nie ma. …
Czy urodzony w Chicago papież i jego ludzie będą w stanie przekonać Biały Dom
do ustąpienia, pozwalając na przykład meksykańskim tankowcom dotrzeć na Kubę i
zachęcając do płynnej transformacji na karaibskiej wyspie, pozostaje
niewiadomą. Kościół katolicki na wyspie jest z pewnością instytucją cieszącą
się dużym szacunkiem. Rząd podejmuje obecnie kroki w kierunku reform
gospodarczych i politycznych. Dla Stolicy Apostolskiej gwiazdą przewodnią
pozostaje wezwanie Jana Pawła II: niech Kuba otworzy się na świat, a świat na
Kubę.
6.
Irańska telewizja państwowa podaje: „Nowym przywódcą jest Modżtaba, syn
Chameneiego”.
https://www.reuters.com/world/europe/trump-rejects-settling-iran-war-raises-prospect-killing-all-its-potential-2026-03-08/
7.
Modżtaba Chamenei, syn byłego Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego, zabitego
w izraelsko-amerykańskich nalotach i jego
potencjalny następca, od 2014 roku jest właścicielem dwóch luksusowych
apartamentów z widokiem na ambasadę Izraela w Londynie, co mogłoby być „poważnym
naruszeniem bezpieczeństwa”.
Według Bloomberga, Chamenei Junior jest w stolicy Wielkiej Brytanii zaangażowany
w transakcje na rynku nieruchomości o wartości 100 milionów funtów, a także, za
pośrednictwem spółki-słupa, właścicielem willi w Dubaju i hoteli we Frankfurcie
i na Majorce jest właścicielem jedenastu nieruchomości w Hampstead, w
eleganckiej północnej części Londynu.
Zakupy były podobno finansowane ze sprzedaży irańskiej ropy naftowej i
transferowane za pośrednictwem brytyjskich banków za pośrednictwem firm-słupów.
Anonimowy aktywista antyreżimowy dodał w wywiadzie dla „Telegraph”: „Słyszałem,
że Modżtaba ma konta bankowe w Wielkiej Brytanii warte miliardy dolarów, ale
wątpię, żeby były na jego nazwisko. Wiedzą, jak sobie z tym radzić. Zazwyczaj
kupują europejski paszport na inne nazwisko, a następnie jadą na Wyspy
Marshalla, aby założyć firmę. Ta firma następnie przenosi się do Wielkiej
Brytanii, kupuje akcje na Londyńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych i otwiera
konto bankowe w stolicy. Modżtaba Chamenei z pewnością ma takie konta. Ale nie
znajdziecie żadnych kont bankowych na jego nazwisko”.
Według konserwatywnej gazety, latem 1998 roku, Modżtaba i inni członkowie
rodziny Alego Chameneiego wylądowali na Heathrow w towarzystwie 20 ochroniarzy
i killera, Saeeda Emamiego, odpowiedzialnego za liczne zabójstwa działaczy
prodemokratycznych podczas represji Pasdarani. Modżtaba Chamenei pozostał w
Londynie przez dwa miesiące, na pobyt w luksusowym hotelu przy Park Lane za
milion funtów. Ten pobyt był oczywiście finansowany przez reżim irański. W
brytyjskiej stolicy jego przyszła żona, Zahra Haddad-Adel, poddała się leczeniu
niepłodności i później urodziła ich syna, Baghera.
Dezerter podzielił się tymi rewelacjami z Telegraph, wraz z obszernymi
nagraniami przesłuchań więźniów politycznych przeprowadzonych przez irański
wywiad.
Uważa się, że wizyta ajatollaha w Londynie w 1998 roku była pierwszą podróżą
następcy tronu ajatollaha z Zahrą poza Iran. Para zmagała się z problemami,
często kłócąc się o rzekome problemy z płodnością Zahry. Według „Telegraph”,
Chamenei, pragnąc mieć dzieci i grożąc jej odejściem, postanowił zabrać ją do
Londynu na leczenie. Towarzyszyło im dwudziestu ochroniarzy, trzy służące
Zahry, jej matka i dwoje asystentów matki. Zahra i jej syn Bagher zginęli
podobno wraz z Najwyższym Przywódcą Alim Chameneim w izraelsko-amerykańskim
zamachu bombowym w zeszłą sobotę.
Jednak, jak donosiły różne amerykańskie media, Modżtaba Chamenei był również
leczony z powodu poważnych problemów z impotencją. Amerykańskie depesze
dyplomatyczne opublikowane przez WikiLeaks pod koniec lat 2000. wskazują, że
Modżtaba przeszedł kilka kuracji w szpitalach Wellington i Cromwell w Londynie
po trudnościach z poczęciem żony Zahry. Według dokumentów, odbył w sumie co
najmniej cztery wizyty w tych klinikach, w tym dwumiesięczny pobyt przed
zajściem żony w ciążę.
Kim jest Modżtaba Chamenei?
56-letni Modżtaba Chamenei, którego imię oznacza po persku „wybraniec”, jest
filarem irańskiego establishmentu duchownego i Pasdarani. Według tabloidów, za
zgodą ojca, w ostatnich latach mianował sojuszników na kluczowe stanowiska w
rządzie i Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej, aby utorować sobie drogę do
przywództwa.
Jest również oskarżany między innymi o sfałszowanie wyborów w 2005 i 2009 roku
na korzyść Ahmadineżada. W depeszach WikiLeaks, Modżtaba był już przedstawiany
jako potencjalny kandydat na przywódcę Iranu po śmierci ojca. (https://www.repubblica.it/esteri/2026/03/08/news/figlio_di_khamenei_case_di_lusso_cure_infertilita_londra-425207718/?ref=RHEX-BG-P1-S3-T1-d727
)
8.
Wołodymyr Zełenski ogłosił, że kijowscy eksperci ds. dronów będą „na miejscu”
na Bliskim Wschodzie „w przyszłym tygodniu”, ponieważ w zamian za ekspertyzę w
zakresie dronów zażądał od USA pocisków obrony powietrznej. „Myślę, że w
przyszłym tygodniu, kiedy eksperci będą na miejscu, ocenią sytuację i udzielą
pomocy” – powiedział Zełenski na konferencji prasowej, pytany, jak Ukraińcy
mogliby pomóc Stanom Zjednoczonym i państwom Zatoki Perskiej w odparciu
irańskich dronów.
„Na południu naszego kraju, w ciągu ostatniego półtora nasze wojska przeprowadziły
szereg znaczących operacji obronnych, a w niektórych rejonach ofensywnych
miesiąca – dodał Zełenski. Działania te miały na celu wyłącznie pokrzyżowanie
planów Federacji Rosyjskiej. Uważamy, że odniosły one spory sukces:
odzyskaliśmy kontrolę nad obszarem około 400–435 kilometrów kwadratowych”
Zełenski podkreślił, że sytuacja na południu pozostaje trudna, ale „powiem to
bardzo ostrożnie, wszyscy są nastawieni bardziej optymistycznie niż pod koniec
2025 roku”.
9.
W wyborach w Badenii Wirtembergii wygrali Zieloni przed CDU i faszystami z AfD,
bliskimi kameraden naszych naziolków z obu konfrferosji.
Aż przykro patrzeć na wyniki tak wielkich niegdyś i zasłużonych SPD i liberałów
z FDP.
https://www.spiegel.de/politik/deutschland/landtagswahl-baden-wuerttemberg-2026-alle-ergebnisse-aus-den-gemeinden-und-wahlkreisen-a-cfb463f5-3a24-4aff-8367-3c227ab60a64
Przy okazji D.O. wyraża głębokie przekonanie, że antyniemiecka fobia skrzata z
Żoliborza i jego debilnych przypupasów to jest wyraźne złamanie zapisów
Konstytucji oraz Kodeksu Karnego, zabraniających wszelkich dyskryminacji i
prześladowań na tle narodowościowym. Ta totalna bezkarność prawna Kaczyńskiego
to jest skandaliczna kompromitacja polskiego wymiaru sprawiedliwości, to jest
coś absolutnie oburzającego, odbierającego wiarę w prawidłowe funkcjonowanie, a
co za tym idzie sensowność istnienia państwa polskiego.
10.
5
lat temu
Ile razy tamtego dnia przekląłem moje zamiłowanie do bocznych dróżek!
Jak już kilka razy pisałem, Mojave Desert daje mi do głowy jak narkotyk.
Przebywszy ją po raz kolejny, zatrzymałem się w Palm Springs i nawet po
przespanej nocy nirwana mnie nie opuściła. Nie spieszyłem się. Jeszcze
poplątałem się po tym uroczym miasteczku w u stóp gór w środku pustyni, kupiłem
jakieś owoce na drogę i zapuściłem się w góry: „No Alpy, to one nie są”!
Wyliczyłem, że będę miał do przejechania wszystkiego 300 mil, co to dla mnie!
„Pojadę na przełaj, zamiast monotonii interstate, będę miał przełęcze i doliny,
widokami napakuję sobie głowę, żeby mi wyskakiwały, kiedy jakiś wał na kaczych
łapach znowu mnie w ojczyźnie sponiewiera”.
Alpy to one rzeczywiście nie były, ale i tak droga okazała się cholernie
trudna. Mało kto tamtędy jeździł, więc – ku memu zdumieniu – i nawierzchnia
daleka była od ideału. Jedna curva peligrosa za drugą, zjazdy, podjazdy,
niekończące się ograniczenia do 25 mil/h… Było już mocno zaawansowane popołudnie,
Do równika niespełna 4 tysiące km, a to oznacza zmrok koło 20, a ja ciągle na
kompletnym odludziu, ciągle w górach, cały obolały, cały napięty, bo o relaksie
za kierownicą nie było mowy wobec piętrzących się curv. Kiedy wyjechałem na
interstate 9 z El Paso i Yumy do San Diego, zaczynało zmierzchać. „Dziewiątka”
jest górska i na dodatek „scenic highway”, więc też niełatwa i zatłoczona, więc
te ostatnie 44 mile też były torturą. Dojechałem do San Diego już nocą, pięć
razy zabłądziłem, kolejne pięć ryzykowałem doraźnym rozstrzelaniem, bo szukając
hotelu zapuszczałem się w „military restricted area”, więc kiedy wreszcie w
zasięgu wzroku znalazło się hotelowe łóżko – padłem jak zabity.
Obudziło mnie śpiewanie ptaków zza ciężkiej kotary dużego, hotelowego okna.
Rozsunąłem je i zostałem kilkakrotnie porażony. Najpierw olśniewającym słońcem.
Potem olśniewającym kolorem bugenwilli, rosnącej tuż przed moim oknem. Aż
wreszcie, kiedy, w gaciach, nie bacząc na nic, otworzyłem okno – prawdziwym
koncertem ptaków o najprzeróżniejszych kolorach.
To był stary, rozlatujący się Holiday Inn, który wkrótce potem rozebrano, ale
ja już byłem stracony. Nic mi nie przeszkadzało: nieszczelne okna, podniszczone
wykładziny, głośno warcząca klimatyzacja, nieeuropejskie śniadanie. Byłem
zakochany, a zakochany wad obiektu swojej miłości nie dostrzeże, choćby mu na
odcisk wlazły.
Ruszyłem w to San Diego, jak bym wkraczał do raju i to rajskie uczucie nie
opuściło mnie do samego końca pobytu. I dzisiaj, kiedy zdarza mi się marzyć, że
wyrywam się spośród gromad tępych pałkarzy, uciekam przez bandami złodziei,
wydostaję się z oblepiającego ciało i duszę faszyzmu, znajduję się tam, pośród
uliczek na Point Loma, koło plaży na wyspie Coronado, albo, nieco bardziej na
północ, w najdroższym miejscu w Ameryce – la Jolla.
Jesteś młody, młoda? Masz parę groszy do wydania? No to nie daj się zbić z
tropu opowieściami o innych pięknościach: pojedź choć raz w życiu do San Diego.
Samo wspomnienie jest lepsze niż prozac.
A tymczasem poczytaj podpisy pod zdjęciami i poczekaj, aż wrzucę do internetu
mój film o Ameryce z 2011 roku; jest rozdział poświęcony San Diego.
Tu zaczęła się historia europejskiej kolonizacji Zachodniego Wybrzeża: spokojne
wody zatoki i obecność zbiorników wody słodkiej przyciągnęły kolonizatorów. Tak
właśnie miasto jest położone, z rodzajem Helu, oddzielającym Pacyfik od
spokojnej Zatoki, no, spokojnej, kiedy nie płyną nią akurat okręty wojenne, bo
na obecność helikopterów Marines można polegać, jak na Zawiszy. Hel kończy się
Coronado, nazwaną „wyspą”, choć, jak widać, wcale wyspą nie jest. Dwa lotniska
– to na Coronado wojskowe i na lewo odeń cywilne, też dostarczają mieszkańcom
uciech akustycznych i wizualnych, ale można się przyzwyczaić. Laguny po lewej
to Mission Bay, 150 wzgórz i dolin płaskowyże… Klimat dość powszechnie uznany
za jeden z najlepszych na świecie, najeżony wieżowcami Downtown, ale poza tym
rajskie domki w rajskiej roślinności. I nie przytłacza: niespełna 1.5 miliona
mieszkańców, rozrzuconych na dość obszernym terytorium. A po prawej? Po prawej
to już Meksyk i Tijuana, miasto czerpiące swoje bogactwo z przywar Jankesów.
Downtown w San Diego. Lubię! Na pierwszym planie przycumowany
lotniskowiec-muzeum „Midway”, po prawej stronie niebieski pawilon Targu
Rybnego, obok port jachtowy. Z tyłu rozkopane jeszcze Embarcadero; dziś jest
tam już park ze sztucznym kanałem pełbym fontann i szucznymi jeziorkami. Dalej
na prawo znajduje się wjazd na Coronado Bridge, jeden z „landmarków” tego
miasta.
Widok na Downtown z Coronado, gdzie ceny nieruchomości powalają, sam ich
podmuch powala. Na Coronado znajduje się Hotel Del, największy drewniany hotel
w Ameryce, po dwakroć zabytkowy, bo raz że zabytkowy, a dwa, że udawał hotel na
Florydzie, który oglądaliście w filmie „Some like it hot”, czyli „Pół żartem,
pół serio”.
Hotel Del, dziś za głupie 3,5 tys. złotych można się przespać w małym pokoiku.
Coronado Bridge: jeździłem po nim jak głupi tam i z powrotem, chociaż był jakiś
mały toll do zapłacenia. Widoki z mostu są oszałamiające, a na dodatek, często
pod spodem widać a to jakąś atomowa łódź podwodną, a to jakiś niszczyciel…
A to moje wymarzone miejsce do zamieszkania: Point Loma na tutejszym Helu.
Sielskie domeczki, cudne rośliny, tu ocean, tu zatoka: raj, raj, raj.
Słynny, choć ekologicznie kontrowersyjny Sea World w Mission Bay, a w głębi
widać już perełkę, o której nie słyszałem, dopóki, wiedziony intuicją, nie
pojechałem tam specjalnie, zatrzymałem się i zacząłem przechadzać: luksusy nie
do pomyślenia. Kto mówi, że pieniądze szczęścia nie dają, musi być bogaty.
Tak z daleka, to nawet nie widać, czym La Jolla pachnie: trzeba wysiąść z
samochodu.
Eleganckie sklepy w La Jolla.
Pasaże handlowe w La Jolla też są niczego sobie.
11.
8 lat temu
Marzec. 50 lat.
Kto jeszcze nie widział, niech obejrzy. To emblematyczne.
Być Żydem w Polsce / Being Jew in Poland / Essere ebrei in Polonia / Etre Juif
en Pologne
https://www.youtube.com/watch?v=Tt372r7ax0U&t=1030s
Dzień dobry...
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń