DRUGI OBIEG
Środa, 18 marca 2026
1.
https://wyborcza.biz/biznes/7,147743,32665440,niektore-firmy-ktore-oficjalnie-zerwanie-wspolpracy-z-tv-republika.html
… „Oto paski z ostatnich dni, które pojawiły się w stacji Tomasza Sakiewicza:
"Szajka zdrajców i volksdeutschów próbuje zadłużyć Polaków u Niemców na
miliardy euro",
"Niemieckie armaty propagandy wymierzone w prezydenta",
"Weto do der SAFE, Tusk szykuje uchwałę für Deutschland".
Taki przekaz był wzmacniany ilustracjami z wystąpień premiera Donalda Tuska
oraz… przemarszem wojsk hitlerowskich. Wszystkie paski to dowód uznania dla
weta prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie wydatków na zbrojenia w ramach
programu SAFE. …
Część firm wróciła do Republiki. Już we wrześniu 2025 r. serwis Press.pl podał,
że producent suplementów diety Oleofarm ponownie reklamuje się w stacji. W
prawicowej telewizji pojawiły się spoty sześciu marek należących do firmy:
C-Vitum, D-Vitum, Collaflex, Czarnuszka, Destresan i Ibesterap.
Tymczasem na początku 2025 r. firma wysłała do Wyborczej.biz ostre
oświadczenie:
W związku z ostatnimi wydarzeniami oraz reakcjami społecznymi dotyczącymi
działań Telewizji Republika, firma Oleofarm Sp. z o.o. podjęła decyzję o
zakończeniu emisji swoich reklam na antenie tej stacji. Reklamy naszych marek
będą emitowane tylko do 31/01/2025. Jako firma wyznająca wartości, takie jak
szacunek do drugiego człowieka, empatia oraz odpowiedzialność społeczna,
uważamy, że nasza komunikacja powinna być realizowana w środowiskach
wspierających pozytywne inicjatywy społeczne oraz budujących zaufanie.
Dziękujemy naszym klientom za zaufanie i zapewniamy, że decyzje dotyczące
działań marketingowych zawsze opieramy na wartościach, które promują
odpowiedzialność społeczną - podpisane: Zarząd Oleofarm Sp. z o.o
Zapytaliśmy Oleofarm, co takiego się zmieniło, że firma zakończyła bojkot
Republiki? Spółka w odpowiedzi napisała nam m.in. że "prowadzi swoją
działalność w oparciu o zasady wolnego rynku oraz obowiązujące przepisy prawa,
a decyzje dotyczące planowania i alokacji budżetów marketingowych – w tym
wyboru kanałów komunikacji oraz terminów emisji kampanii – stanowią element
strategii biznesowej firmy i jako takie pozostają w gestii przedsiębiorstwa.
W związku z powyższym nie jesteśmy zobowiązani do szczegółowego komentowania
decyzji dotyczących wyboru mediów ani struktury naszych działań reklamowych -
napisała nam 17 marca Barbara Kawalerska, zastępca kierownika marketingu
Oleofarm.
Do współpracy z Republiką wrócił też Provident, specjalizujący się w
pożyczkach. …
Jak podał serwis Wirtualnemedia.pl, z bojkotem skończyła też m.in. Castorama
Polska czy sieć sklepów Media Expert. Na antenie TV Republika pojawiły
się też reklamy XTB (instrumenty finansowe).
W Republice – jak dodaje serwis Wirtulnemedia.pl można też zobaczyć reklamy
m.in. Glovo, Euro RTV AGD, Comarchu, Harnasia, Krakusa, Sokołowa i Sokolików,
Warki, Wakacje.pl czy Whirlpoola.
=======
To teraz już wiesz, Czytelniku, co przyzwoity człowiek powinien w tej sytuacji
zrobić.
2.
Kompendium wiedzy o „aferze podkarpackiej”.
https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,32654882,afera-podkarpacka-wraca-gdzie-szukal-dziewczyn-wyslannik-epsteina.html#s=S.TD-K.C-B.5-L.1.duzy
Prze-ra-ża-jące! Czytajcie!
3.
https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,32665404,krakowska-kuria-otwarcie-archiwow-to-dopiero-poczatek-w-centrum.html
„Najbardziej boimy się tego, czego nie znamy” - pisze ks. Piotr Studnicki,
rzecznik krakowskiej kurii. Otwarcie archiwów ma pomóc w badaniach nad
reakcjami Karola Wojtyły na przestępstwa duchownych.
"Nawet jeśli sprawcy krzywdy już dawno zmarli, wiele osób do dziś nosi w
sobie bolesne konsekwencje przestępstw, których doświadczyli" - napisał
ks. Piotr Studnicki, rzecznik krakowskiej kurii. Jego komentarz to pokłosie
dyskusji o odpowiedzialności Kościoła w Polsce za księży-drapieżców seksualnych
i publikacji "Rzeczpospolitej", w której Tomasza Krzyżak i Piotr
Litka opisują to, co znaleźli w archiwalnych teczkach z czasów, gdy metropolitą
był Karol Wojtyła.
To dopiero początek badania archiwów
Rzecznik archidiecezji przyznaje, że to dopiero "początek tego rodzaju
badań". Jak stwierdził, otwarcie archiwum kurialnego ma umożliwić rzetelną
analizę źródeł. Jednocześnie przypomniał, że ograniczenia w dostępie do
dokumentów wynikały z decyzji o zamknięciu archiwów - podjął ją poprzedni
metropolita abp Marek Jędraszewski. „Żadna trudna i bolesna historia nie
straszy tak bardzo, jak zamknięte archiwa. Najbardziej boimy się tego, czego
nie znamy" - skomentował.
Ks. Studnicki podkreśla też, że jeden artykuł czy pojedyncza publikacja nie
zamykają sprawy. Według niego badania nad reakcjami Wojtyły na przestępstwa
duchownych dopiero się zaczynają, a ich rozwinięciem ma być m.in. analiza
dokumentów z archiwum kurii. To właśnie dostęp do tych materiałów ma pozwolić
historykom na uzyskanie pełniejszego obrazu.
Kościelne archiwa w Krakowie zamknięto w najbardziej gorącym czasie, gdy
historycy, dziennikarze i sami księża pytali, co biskupi krakowscy wiedzieli o
przestępstwach seksualnych księży i jak na nie reagowali.
- Od czasów teczek IPN żadne archiwa nie rozgrzewały tak opinii publicznej, jak
te znajdujące się w pałacu biskupów krakowskich przy Franciszkańskiej - mówi
Andrzej Wochno, historyk i archiwista.
Kwerenda w archiwum na Franciszkańskiej
Artykuł „Czy kardynał Wojtyła mógł zrobić więcej" Krzyżaka i Litki opiera
się na analizie dokumentów z archiwum krakowskiej kurii oraz wcześniejszych
badań w archiwach Instytut Pamięci Narodowej. Autorzy próbują odpowiedzieć na
pytanie, jak Wojtyła reagował na przypadki wykorzystywania seksualnego dzieci
przez księży.
Według ich ustaleń w dostępnych na Franciszkańskiej dokumentach nie ma dowodów,
że Wojtyła świadomie tuszował pedofilię duchownych. Z ich kwerendy wynika, że
gdy docierały do hierarchy informacje o przestępstwach, zwykle podejmował
działania zgodne z ówczesnym prawem kanonicznym: zawieszał księży, odsuwał ich
od pracy duszpasterskiej lub kierował na badania. Podkreślają, że nie znaleźli
dowodów na praktykę przenoszenia księży z parafii do parafii.
Tekst szczegółowo omawia kilka spraw duchownych oskarżanych o wykorzystywanie
seksualne małoletnich, m.in.:
ks. Eugeniusza Surgenta – seryjnego sprawcy, który przez lata krzywdził dzieci.
Dokumenty pokazują zarówno manipulacje samego księdza, jak i decyzje
podejmowane przez kurię.
ks. Józefa Loranca – skazanego w latach 70. za przestępstwa seksualne wobec
dzieci.
ks. Bolesława Sadusia – którego wyjazd za granicę jest interpretowany jako
próba wyciszenia sprawy.
Artykuł nie stawia jednoznacznej tezy o winie lub niewinności Wojtyły. Autorzy
sugerują raczej, że hierarcha działał w ramach dostępnych wówczas procedur.
Pozostaje jednak pytanie, czy można było zrobić więcej, by zapobiec kolejnym
krzywdom.
Hejt na dziennikarzy
Publikacja Krzyżaka i Litki wywołała falę hejtu na dziennikarzy opisujących
historię ofiar księży pedofilów. Przede wszystkim Marcina Gutowskiego i Ekke
Overbeeka. Pierwszy z nich w telewizyjnym reportażu w TVN "Franciszkańska
3" i w książce "Bielmo" ujawnił zeznania ofiar księży, ich
bliskich, byłych pracowników kurii, którzy potwierdzają proceder przenoszenia z
parafii na parafię, by uniknąć skandalu. Dotarł także do kluczowego świadka,
który zgłaszał kardynałowi Wojtyle przestępstwo seksualne popełnione przez ks.
Surgenta.
Overbeck także prowadził dziennikarskie dochodzenie w sprawie księży pedofilów.
Wyniki tego śledztwa ukazały się w książce "Maxima Culpa. Jan Paweł II
wiedział". Z jego ustaleń wynika, że kuria wiedziała o nadużyciach
seksualnych Surgenta, co najmniej od 1969 roku. Duchowny deprawował nieletnich
w Żywcu, Wieliczce, na krakowskim Salwatorze, w Lachowicach, Lipnicy Wielkiej i
Kiczorach. Wpadł w tej ostatniej wsi; ostatecznie skazano go sądownie. Po
wypuszczeniu z więzienia został wydalony z archidiecezji krakowskiej, ale to
nie znaczy, że zniknął jako ksiądz. Znalazł swoje miejsce w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej,
a potem pelplińskiej.
Katolicki publicysta Tomasz Terlikowski ocenia, że ks. Piotr Studnicki swoim
komentarzem zmienił optykę, która szła w stronę "nie ma w archiwum
potwierdzenia, że Wojtyła wiedział".
Na swoim profilu w kanałach społecznościowych napisał: "Ważne, bardzo
ważne oświadczenie rzecznika archidiecezji krakowskiej. Oświadczenie, które
pokazuje, że wbrew podniesionemu krzykowi części środowisk, wbrew pohukiwaniom
polityków i publicystów, archidiecezja krakowska wcale nie twierdzi, że kwestia
stosunku do przestępstw wobec małoletnich kard. Karola Wojtyły, podejścia do
tych kwestii, została już zakończona".
Do oświadczenia ks. Studnickiego odniósł się też Marcin Gutowski. "Wygląda
na to, że wbrew ostatnim nośnym nagłówkom, Kościół w Krakowie jest świadomy, że
proces dochodzenia do prawdy trwa. Warto to docenić. Oby za słowami rzecznika
szły czyny hierarchii. Tak w ujawnianiu prawdy, jak w rzeczywistym docieraniu
do Skrzywdzonych" - skomentował na swoim profilu.
4.
Dziennikarz badający Opus Dei odwiedza Papieża: „On może rzucić światło na
nadużycia; to sekta”.
Leon XIV spotkał się z Garethem Gore’em, który w 2024 roku napisał raport
śledczy na temat manipulacji i finansów tej konserwatywnej grupy:
„Zasugerowałem mu wszczęcie dochodzenia i przeanalizowanie kwestii kanonizacji
założyciela”.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/03/17/news/papa_leone_gareth_gore_indagine_opus_dei_abusi-425226854/
to dopiero początek, dając nadzieję jednym i wzbudzając drżenie u innych.
Papież Leon XIV przyjął w Watykanie dziennikarza badającego Opus Dei i poprosił
o wysłuchanie jego oskarżeń o „duchowe, psychiczne, emocjonalne, fizyczne i
finansowe” nadużycia, które rzekomo miały miejsce w tej konserwatywnej
instytucji.
Wezwany przez Papieża
Sam Gareth Gore szczegółowo opisuje tę historię, donosząc na swojej stronie
Substack, że to papież poprosił o spotkanie. Pośrednikiem był dziennikarz Pedro
Solinas, który badał również nadużycia w Sodalizio di Vita Cristiana, wpływowej
konserwatywnej organizacji katolickiej, którą on, jako kardynał Prevost, pod
przewodnictwem papieża Franciszka, pomógł rozwiązać: „Pedro wyjaśnił mi, że
papież wiedział o mojej pracy w Opus Dei i że chce ze mną porozmawiać na
prywatnej audiencji, tylko we dwóch. Czy zgodziłem się na spotkanie?
Zatrzymałem się na chwilę, zanim odpowiedziałem: tak, oczywiście, że tak”.
Trzech różnych papieży
Opus Dei zostało założone w 1928 roku przez Josemarię Escrivę, hiszpańskiego
księdza beatyfikowanego i kanonizowanego przez Jana Pawła II, który, głęboko
przywiązany do „obry”, nadał mu kanoniczną formę prałatury personalnej. Papież
Franciszek wprowadził głęboką jej reformę, a papież Leon XIII, który wśród
pierwszych audiencji swojego pontyfikatu przyjął przełożonego Opus Dei,
monsignora Fernanda Ocáriza, lecz dziesięć miesięcy później wciąż nie
zatwierdził nowych statutów. Jako biskup w Peru, Prevost odziedziczył diecezję
zdominowaną przez Opus Dei i, nie angażując się w bezpośredni konflikt,
dogłębnie ją zreformował, otwierając ją szczególnie na udział świeckich i
społeczną doktrynę Kościoła.
„Rygorystyczna praca”
W październiku 2024 roku Gareth Gore, brytyjski dziennikarz specjalizujący się
w sprawach finansowych, opublikował książkę „Opus: The Cult of Dark Money,
Human Trafficking, and Right-Wing Conspiracies Inside the Catholic Church”.
Wczoraj rano został przyjęty w Watykanie przez papieża, który, jak mówi Gore,
„pogratulował mi książki, nazywając ją »rzetelną pracą«. Następnie usiedliśmy i
rozpoczęliśmy rozmowę”.
Seria oskarżeń
Dziennikarz podsumowuje w swoim serwisie Substack, że grupa „została oskarżona
o długą listę przestępstw: uwodzenie dzieci, handel i zniewalanie młodych
dziewcząt oraz podawanie narkotyków członkom grupy w celu ukrycia epidemii
problemów ze zdrowiem psychicznym. Grupa jest również oskarżona o złamanie
tajemnicy spowiedzi i wykorzystywanie sesji „przewodnictwa duchowego” do
gromadzenia informacji o swoich członkiniach, aby nimi manipulować i
wykorzystywać je do własnych celów”. Dziennikarz rozmawiał z papieżem również o
przypadku kilku Argentynek, które w zeszłym roku poinformowały gazetę „ La
Nacion”, że w istocie były zniewolone przez „dzieło” – oskarżenia, którym Opus
Dei zaprzeczyło. „Wyraźnie zaznaczyłem, że nie jest to odosobniony przypadek”.
„Sekta stosująca przemoc”
Angielski dziennikarz wyjaśnia: „Nie będę wnikał w szczegóły tego, co
powiedział mi papież ani w pytania, które mi zadał. Ale z przyjemnością opowiem
o tym, co powiedziałem podczas spotkania i o informacjach, których mu
udzieliłem”. W szczególności: „Mówiłem o tym, jak Opus Dei nadużywa wiary
swoich członków, wymuszając pieniądze, przysługi i posłuszeństwo.
Argumentowałem, że grupę tę należy uznać za nadużywającą władzy sektę, która
nie szanuje ani swoich ofiar, ani Kościoła jako całości”.
Święty, być może
Gareth Gore zwrócił się do Papieża z dwoma konkretnymi prośbami: „Zaapelowałem
do niego o natychmiastowe wszczęcie niezależnego dochodzenia w sprawie nadużyć
w Opus Dei, prowadzonego przez ekspertów kościelnych i świeckich, które miałoby
na celu zbadanie zarzutów o nadużycia duchowe, psychiczne, emocjonalne,
fizyczne i finansowe. Powiedziałem, że powinien być gotowy do zamknięcia
organizacji, jeśli dowody będą tego wymagać. Zaapelowałem również o wznowienie
procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego założyciela grupy, Josemaríi
Escrivy, z uwagi na informacje, które pojawiły się później i wskazują na
potencjalne nieprawidłowości w tym procesie”.
Robienie tego, co słuszne
Gore miesza sceptycyzm z pewnością siebie: podejrzewa, jak pisze, że Watykan
„obawia się, że pełne śledztwo w sprawie Opus Dei może być dla Kościoła
niezwykle kompromitujące. Zakładałem, że zadowolą się wprowadzeniem jedynie
kilku powierzchownych zmian i pójdą dalej, nie do końca rozumiejąc – ani nie
rozwiązując – problemu. Jednak moje spotkanie z papieżem zmusza mnie do
ponownego rozważenia tych wniosków. Możliwe, oczywiście, że papież Leon XIII
zaprosił mnie na spotkanie, aby stworzyć wrażenie, że wysłuchał wszystkich
stron – po tym, jak spotkał się z liderem Opus Dei dwukrotnie w ciągu
ostatniego roku. Ale możliwe też, że naprawdę chce postępować właściwie, chce
usłyszeć prawdę”.
5.
Szef irańskich służb bezpieczeństwa Ali Larijani zginął w ataku lotniczym –
informuje Izrael
Jeśli ta informacja się potwierdzi, śmierć Larijaniego uczyni go najważniejszą
irańską osobistością zamordowaną od czasów Alego Chameneiego pierwszego dnia
wojny
https://www.theguardian.com/world/2026/mar/17/irans-security-chief-ali-larijani-killed-in-airstrike-israel-says
Netanjahu: „Wyeliminowaliśmy Alego Larijaniego i dowódcę Basidż”
Ostrzegając przed dalszą eskalacją, Netanjahu powiedział, że zaplanowano „wiele
kolejnych niespodzianek”, co wskazuje na możliwość przeprowadzenia dodatkowych
operacji
https://www.i24news.tv/en/news/israel/defense/artc-netanyahu-we-eliminated-ali-larijani-and-the-basij-commander
Ali Larijani zginął, ukrywając się w kryjówce z synem. Izraelska stacja
telewizyjna Kanał 12 poinformowała, że izraelski nalot na szefa Najwyższej Rady
Bezpieczeństwa Iranu był początkowo planowany na noc z niedzieli na
poniedziałek, ale został przełożony w ostatniej chwili. Wczoraj po południu
pojawiła się informacja, że Larijani udał się w nocy do jednego ze swoich
apartamentów, które wykorzystywał jako kryjówkę. Stąd rozkaz ataku.
„Wrogowie twierdzą, że zniszczyli mnie atakami terrorystycznymi, ale ta
propaganda nie pozwoli nam osłabnąć, bo nie zostało im nic poza plotkami.
Uderzyliśmy w nich, a teraz płacą cenę za krew Gazy” - to tekst wiadomości
przypisywanej Aliemu Laridżaniemu, najprawdopodobniej napisanej odręcznie, pokazanej
przez irańską telewizję państwową.
W dalszej części przekazu oddał hołd irańskim marynarzom, którzy zginęli w
amerykańskim ataku: „Męczeństwo dzielnych marynarzy Armii Republiki Islamskiej
w Denie jest częścią poświęceń tego dumnego narodu, które objawiły się w tej
erze walki z międzynarodowymi ciemiężycielami – czytamy. - Ich pamięć na zawsze
pozostanie w sercu narodu irańskiego, a ci męczennicy wzmocnią fundamenty Armii
Republiki Islamskiej na lata”.
„Ali Laridżani zginął śmiercią męczeńską”. Potwierdziła to irańska Rada
Bezpieczeństwa. Informację tę podała stacja Al Jazeera.
Benjamin Netanjahu zwrócił się do obywateli Iranu z bazy lotniczej Kirya w Tel
Awiwie z okazji perskiego Nowego Roku. Netanjahu oświadczył między innymi: „W
ciągu ostatnich 24 godzin wyeliminowaliśmy dwóch przywódców terrorystycznych,
czołowych przedstawicieli tej tyranii. Nasze samoloty atakują terrorystów na
ziemi, na ulicach i placach. Ma to na celu umożliwienie dzielnemu narodowi
irańskiemu uczczenia Święta Ognia. Wyjdźcie więc i świętujcie, i wesołego
Nowruzu. Czuwamy nad wami”.
Wojsko izraelskie ogłosiło zabicie dowódcy paramilitarnych sił Basidż
Gholamrezy Solejmaniego. „Jego eliminacja to kolejny cios dla dziesiątek
wysokich rangą dowódców sił zbrojnych irańskiego reżimu terrorystycznego,
którzy zginęli podczas operacji, i stanowi kolejny poważny cios dla struktur
dowodzenia i kontroli bezpieczeństwa tego reżimu” – czytamy w oświadczeniu. Jak
donosi Ynet, Solejmani został zastrzelony, gdy przebywał z wysokimi rangą
oficerami w namiotach, w prowizorycznej kwaterze głównej. Zastępca dowódcy
Basidż Seyyed Karishi, również zginął w nalocie w Szirazie.
Według Iran International, portalu bliskiego opozycji, wczorajsze izraelskie
ataki zabiły podobno 300 członków milicji Basidż. Według tego samego źródła,
ataki dotknęły również kilka centrów dowodzenia i logistycznych, w tym placówkę
z setkami pojazdów.
Najwyższy Przywódca Iranu, ajatollah Modżtaba Chamenei, odrzucił propozycje
złagodzenia napięć lub zawarcia zawieszenia broni ze Stanami Zjednoczonymi,
przedstawione Teheranowi przez dwóch pełnomocników, poinformował we wtorek
wysoki rangą urzędnik irański. Stanowisko Chameneiego, wzywające do odwetu
wobec Stanów Zjednoczonych i Izraela, było „bardzo twarde i poważne” podczas
jego pierwszej sesji poświęconej polityce zagranicznej, powiedział urzędnik,
nie precyzując jednak, czy Najwyższy Przywódca był obecny osobiście.
Ambasador Iranu w stolicy Rosji, Kazem Dżalali, zdementował pogłoski, że
Modżtaba Chamenei przebywa w Moskwie na leczeniu: „Wiadomość o przeniesieniu
Najwyższego Przywódcy Rewolucji do Rosji na leczenie to nowa wojna psychologiczna.
Irańscy przywódcy nie muszą uciekać i ukrywać się w schronach”. Kuwejcki
dziennik Al-Jarida poinformował wczoraj, że Chamenei został potajemnie
przetransportowany do Moskwy rosyjskim samolotem wojskowym na operację po tym,
jak został ranny w ataku z 28 lutego.
Joe Kent, szef amerykańskiego Centrum ds. Zwalczania Terroryzmu, rezygnuje.
„Nie mogę z czystym sumieniem popierać wojny w Iranie. Iran nie stanowił
bezpośredniego zagrożenia dla naszego kraju i jest oczywiste, że ta wojna
została rozpoczęta pod presją Izraela i jego potężnego amerykańskiego lobby” –
stwierdza Kent w liście wysłanym do Trumpa i w notatce opublikowanej na jego
koncie X. Kent jest zagorzałym zwolennikiem Dyrektorki Wywiadu Narodowego (DNI)
Tulsi Gabbard, ma powiązania z amerykańską skrajną prawicą i jest członkiem
frakcji ruchu MAGA – kierowanego przez dziennikarza Tuckera Carlsona – który
obrał kurs kolizyjny z Białym Domem w sprawie wojny z Iranem.
„Cieszę się, że tam jest, mówił, że Iran nie stanowi zagrożenia” – powiedział
Donald Trump, komentując rezygnację Joe Kenta, szefa amerykańskiego Centrum ds.
Zwalczania Terroryzmu. „Był dobrym człowiekiem, ale bardzo słabym w kwestiach
bezpieczeństwa”.
„W liście Kenta jest wiele fałszywych twierdzeń” – powiedziała później
rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. „Pozwólcie, że odniosę się do
jednego w szczególności, a mianowicie, że Iran nie stanowił bezpośredniego
zagrożenia dla naszego kraju. To kłamstwo, które powtarzają Demokraci i część
liberalnych mediów” – wyjaśniła, podkreślając, że „jak wyraźnie stwierdził
prezydent, istnieją mocne dowody na to, że Iran zaatakuje Stany Zjednoczone”.
„Dzięki naszym sukcesom militarnym nie potrzebujemy już ani nie chcemy pomocy
ze strony państw NATO – nigdy jej nie potrzebowaliśmy!” – oświadczył prezydent
USA Donald Trump w poście na swojej platformie społecznościowej Truth, odnosząc
się do prośby o pomoc w zapewnieniu swobody żeglugi w Cieśninie Ormuz. „Jako
prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, zdecydowanie najpotężniejszego państwa na
świecie, nie potrzebujemy niczyjej pomocy” – podkreślił Trump, podkreślając, że
Waszyngton został poinformowany przez „większość naszych sojuszników z NATO, że
nie chcą angażować się w naszą operację wojskową przeciwko terrorystycznemu
reżimowi Iranu na Bliskim Wschodzie, pomimo faktu, że prawie wszystkie te kraje
zdecydowanie popierają nasze działania i że Iran pod żadnym pozorem nie
powinien posiadać broni jądrowej”. „Nie jestem jednak zaskoczony ich reakcją,
ponieważ zawsze uważałem NATO, w którym wydajemy setki miliardów dolarów
rocznie na ochronę tych samych krajów, za ulicę jednokierunkową: my je
chronimy, a one nic dla nas nie robią, zwłaszcza gdy tego potrzebujemy”. W
swoim wpisie prezydent USA skrytykował również Japonię, Australię i Koreę Południową
za to, że nie przyjęły jego prośby o wsparcie wojskowe.
Trump podkreślił następnie, że jedynymi krajami, które wyraziły poparcie dla
koalicji mającej zapewnić bezpieczeństwo Cieśniny, są kraje regionu: Katar,
Bahrajn, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, a także Izrael.
6.
Bezwzględny polityk czy wyrafinowany intelektualista? Człowiek kompromisu czy
twardogłowy przedstawiciel systemu? Ali Larijani prawdopodobnie jest jednym i
drugim. W styczniu został oskarżony o zorganizowanie represji, w wyniku których
zginęły tysiące irańskich demonstrantów. Ale Larijani był również najbardziej
zagorzałym przeciwnikiem mianowania Modżtaby Chameneiego nowym przywódcą,
decyzji pożądanej i narzuconej przez twardogłowe skrzydło reżimu, Pasdaran i
wywiad.
Chamenei mianował go szefem Rady Bezpieczeństwa po wojnie 12-dniowej, pomimo
wcześniejszego zablokowania jego kandydatury na prezydenta: w krytycznym
momencie dla Republiki Islamskiej Larijani mógł zagwarantować ciągłość systemu.
Jako szef Rady Larijani koordynuje i łączy skrzydła wojskowe i polityczne, a
jego ewentualne zniknięcie mogłoby dodatkowo pogłębić chaos operacyjny i
zarządczy systemu, a także ułatwić wzrost najbardziej nieprzejednanych i
ultraradykalnych sił. Według wielu analityków, Larijani mógłby posłużyć jako
pomost do kompromisowego rozwiązania po wojnie. Izraelski atak wyeliminowałby
zatem kolejnego rozmówcę.
Urodzony w Nadżafie, kolebce irackiego szyizmu, Larijani pochodzi z rodziny o
wpływowej, pozycji religijnej. Jego ojciec, Mirza Hashem Amoli, był
ajatollahem; otrzymał świeckie wykształcenie: podwójny dyplom z informatyki i
filozofii, z rozprawą o Kancie. Przez trzydzieści lat poruszał się w nurtach
irańskiej polityki, prezentując czasem umiarkowane, a czasem radykalne
stanowisko.
Żonaty z Farideh, córką Mortezy Motahariego, duchownego i ucznia Chomeiniego,
jako minister kultury na początku lat 90. zalegalizował kasety wideo,
otwierając punkty sprzedaży, w których Irańczycy mogli wreszcie kupować filmy
hollywoodzkie i bollywoodzkie bez konieczności ich tajnego nagrywania. Jako
szef państwowej telewizji IRIB, propagandowego ramienia systemu, jako pierwszy
emitował „dokumenty” zawierające wymuszone zeznania aresztowanych oponentów.
Zawsze lojalny wobec Chameneiego, pomógł mu zbojkotować niektóre reformy byłego
prezydenta Rafsandżaniego, które otworzyłyby drzwi elitom gospodarczym
niezależnym od państwa. Utrzymywał jednak dobre stosunki z Rouhanim,
prezydentem porozumienia z Zachodem, którego Laridżani zawsze popierał. W
ostatnich latach opowiadał się za wolnością wyboru hidżabu, ale był również
jednym z głównych architektów styczniowych represji. Laridżani reprezentuje
irańską arystokrację duchowną. Jego brat Ardashir jest jednym z czołowych
teoretyków Republiki Islamskiej; jest uważany za pragmatycznego konserwatystę,
pozostającego w konflikcie z bardziej radykalną i populistyczną „nową prawicą”.
Jego stanowiska są tylko pozornie sprzeczne, twierdzi historyk Arash Azizi: „Z
perspektywy systemu, opowiadanie się za otwartością społeczną może iść w parze
z najbrutalniejszymi represjami. Wszyscy, którzy aspirują do bycia irańskimi
Bonaparte po Chamenei – Larijani, Ghalibaf, Szamchani – wiedzą, że jeśli chcą
uniknąć upadku systemu, muszą zagwarantować swobody społeczne, położyć kres
antyokcydentalizmowi i skupić się na irańskiej tożsamości narodowej. Nie wierzę
jednak, że Larijani ma predyspozycje, by zostać nowym Bonaparte, ponieważ
uosabia arystokrację, a inni, bardziej niż on, mają silne powiązania z
Pasdaran”.
Larijani był widziany kilka dni wcześniej na zatłoczonych ulicach Teheranu
podczas dorocznego wiecu z okazji Dnia Al-Kuds. Został mianowany sekretarzem
Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego w sierpniu, po poprzednich
amerykańsko-irańskich atakach na Iran w czerwcu 2025 roku, a w poniedziałek
wydał oświadczenie skierowane do muzułmanów na całym świecie, apelując do nich
o wsparcie Iranu w jego walce i wzywając przywódców państw Zatoki Perskiej do
wyjaśnienia, dlaczego nadal pozwalają na wykorzystywanie baz amerykańskich w
ich krajach do ataków na Iran.
Przed wojną Laridżani odegrał również kluczową rolę dyplomatyczną u boku
irańskiego ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghchiego, próbując przekonać
państwa Zatoki Perskiej do zapobieżenia atakowi na Iran. Odwiedził również
Maskat, stolicę Omanu, aby spotkać się z mediatorami w rozmowach.
7.
Doradca ds. bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii wziął udział w rozmowach USA z
Iranem i uznał, że porozumienie jest w zasięgu ręki
Tylko u nas: Jonathan Powell uważał, że „zaskakująca” oferta Teheranu dotycząca
programu nuklearnego może zapobiec pośpiechowi w wojnie, twierdzą źródła
https://www.theguardian.com/world/2026/mar/17/uk-security-adviser-attended-us-iran-talks-and-judged-deal-was-within-reach
Jak ujawnia Guardian, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Wielkiej Brytanii,
Jonathan Powell , uczestniczył w ostatnich rozmowach między USA a Iranem i
uznał, że oferta złożona przez Teheran w sprawie jego programu nuklearnego była
na tyle znacząca, że mogłaby zapobiec gwałtownemu wybuchowi wojny.
Według źródeł, Powell uważał, że pod koniec lutego w Genewie poczyniono postępy
i że zaproponowane przez Iran porozumienie jest „zaskakujące”.
Dwa dni po zakończeniu rozmów i ustaleniu daty kolejnej rundy rozmów
technicznych w Wiedniu, USA i Izrael przypuściły atak na Iran.
Obecność Powella na rozmowach i jego szczegółowa wiedza na temat ich przebiegu
zostały potwierdzone przez trzy źródła.
Według jednego ze źródeł, przebywał on w budynku rezydencji ambasadora Omanu w
Cologny w Genewie, gdzie pełnił funkcję doradcy. Było to wyrazem powszechnych
obaw co do kompetencji Stanów Zjednoczonych w zakresie rozmów, reprezentowanych
przez zięcia Donalda Trumpa, Jareda Kushnera i Steve'a Witkoffa, specjalnego
wysłannika Trumpa w kilku kwestiach.
Kushner i Witkoff zaprosili Rafaela Grossiego, dyrektora generalnego
Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), na rozmowy genewskie, aby ten
podzielił się swoją wiedzą techniczną, choć Kushner później twierdził, że on i
Witkoff „mieli dość głęboką wiedzę na temat kwestii, które mają w tym przypadku
znaczenie”.
Eksperci ds. energii jądrowej stwierdzili później, że wypowiedzi Witkoffa na
temat irańskiego programu nuklearnego były pełne podstawowych błędów.
Powell ma wieloletnie doświadczenie jako mediator, a według jednego ze źródeł,
Powell zabrał ze sobą eksperta z brytyjskiego Gabinetu Ministrów. Jeden z
zachodnich dyplomatów powiedział: „Jonathan uważał, że można dojść do
porozumienia, ale Iran jeszcze nie osiągnął porozumienia, zwłaszcza w kwestii
inspekcji ONZ w swoich obiektach nuklearnych”.
Były urzędnik, którego część uczestników poinformowała o rozmowach w Genewie,
powiedział: „Witkoff i Kushner nie przyprowadzili ze sobą amerykańskiego
zespołu technicznego. Wybrali Grossiego jako swojego eksperta technicznego, ale
to nie jego zadanie. Dlatego Jonathan Powell zabrał ze sobą własny zespół.
„Reprezentacja Wielkiej Brytanii była zaskoczona tym, co Irańczycy pokazali na
stole” – dodał były urzędnik.
„To nie było pełne porozumienie, ale stanowiło postęp i raczej nie było to
ostateczna oferta Irańczyków. Brytyjski zespół spodziewał się, że kolejna runda
negocjacji odbędzie się na podstawie postępów w Genewie”.
Kolejna runda rozmów miała się odbyć w Wiedniu w poniedziałek 2 marca, ale
nigdy do niej nie doszło. Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły zmasowany atak
dwa dni wcześniej. …
8.
Prezentacje Palantir pokazują, jak wojsko może wykorzystać chatboty oparte na
sztucznej inteligencji do generowania planów wojennych
Wersje demonstracyjne oprogramowania i zapisy Pentagonu szczegółowo opisują, w
jaki sposób chatboty, takie jak Claude firmy Anthropic, mogą pomóc Pentagonowi
w analizie informacji wywiadowczych i sugerowaniu kolejnych kroków.
https://www.wired.com/story/palantir-demos-show-how-the-military-can-use-ai-chatbots-to-generate-war-plans/
Jak sztuczna inteligencja Palantira generuje strategie wojenne dla Pentagonu
Komercyjne modele sztucznej inteligencji są wykorzystywane w operacjach
wojskowych, a śledztwo dziennikarskie ujawnia, w jaki sposób Pentagon
wykorzystuje wywiad satelitarny jako strategię ataku.
W artykule opublikowanym w czasopiśmie Wired USA wyjaśniono , w jaki sposób
sztuczną inteligencję można zintegrować z decyzjami dotyczącymi strategicznych
działań wojennych.
Dziennikarze amerykańskiego magazynu wzięli udział w publicznych demonstracjach
organizowanych przez Palantir od 2023 r. i Anthropic od 2025 r., mieli także
okazję zapoznać się z dokumentami opublikowanymi przez Pentagon.
Wykorzystując platformy Palantir i model Claude firmy Anthropic, Pentagon jest
teraz w stanie generować złożone strategie wojskowe w ciągu kilku sekund.
Od symulacji taktycznych w Europie Wschodniej po zarządzanie rzeczywistymi
operacjami w Iranie i Wenezueli, sztuczna inteligencja zmienia zasady
dowodzenia wojskowego.
Skuteczność sztucznej inteligencji wykorzystywanej do planowania strategii
wojennych i identyfikowania celów wroga rodzi napięcia etyczne i prawne
wykraczające poza znane kontrowersje pomiędzy Anthropic a Pentagonem, które
trafiają do sądów.
Palantir przenosi sztuczną inteligencję z ekranu na pole bitwy.
Podstawą tej rewolucji są platformy analityczne opracowane przez Palantir
Technologies, amerykańską firmę, która udostępniła już swoją wiedzę
specjalistyczną amerykańskiemu organowi ds. imigracji i cel (ICE) w celu
identyfikacji nielegalnych lub podejrzewanych o nielegalność imigrantów.
Firma Palantir, której współzałożycielami są m.in. Alex Karp i Peter Thiel,
udostępniła Pentagonowi swoją aplikację Platformy Sztucznej Inteligencji (AIP),
która jest zintegrowana z Palantir Gotham, narzędziem przeznaczonym dla rządów,
agencji wywiadowczych, organów ścigania i obronności, wykorzystywanym w
złożonych analizach śledczych na potrzeby wspierania decyzji operacyjnych na
dużą skalę.
Mówiąc najprościej, AIP to asystent zdolny do interakcji z operatorami ludzkimi
w celu planowania ataków militarnych. Działa w oparciu o modele sztucznej
inteligencji innych firm, co oznacza, że użytkownicy mogą wybierać między
innymi spośród modeli Claude firmy Anthropic, modeli Google, modeli GPT firmy
OpenAI, a nawet modeli Meta.
Podczas demonstracji w 2023 r. Palantir pokazał, w jaki sposób AIP może
wspierać ludzkie decyzje poprzez symulację wrogiego scenariusza i podział
operacji wojskowych na cztery fazy.
System przetwarza obrazy satelitarne i radarowe, wykorzystując algorytmy
widzenia komputerowego, identyfikując i oznaczając nietypową aktywność wroga, a
także odróżniając siły zbrojne od ludności cywilnej.
Następnie AIP bada rozmieszczenie sił wroga w celu określenia rozmiaru i powagi
potencjalnego zagrożenia.
Trzecia faza dotyczy wygenerowania strategii ataku.
System po chwili zaproponuje szereg alternatyw, sugerując dla każdej z nich
użycie odpowiednich środków, takich jak samoloty, artyleria dalekiego zasięgu
lub wykorzystanie wojsk lądowych.
Na koniec, po wybraniu żądanej opcji, sztuczna inteligencja generuje trasy
ruchu powietrznego lub naziemnego, sugerując także, gdzie umieścić urządzenia
zakłócające w celu zneutralizowania komunikacji wroga.
Wszystko to dzieje się w ciągu kilku sekund i stanowi przygotowanie nawet do
najbardziej skomplikowanych strategii.
Sztuczna inteligencja dla złożonych strategii
NATO wykorzystuje rozwiązania Palantir przede wszystkim do generowania
zaawansowanych strategii, w tym planów wsparcia ogniem, a następnie penetracji,
wstrząsu i zniszczenia, manewrów ofensywnych z użyciem ciężkiego sprzętu,
takiego jak samoloty lub artyleria, w celu zablokowania wroga, podczas gdy inne
jednostki wojskowe tworzą lukę, umożliwiając szybkie wprowadzenie mobilnych
sił, osłabiając w ten sposób zdolność oporu przeciwnika.
Ponadto w czerwcu 2025 r. firma Anthropic pokazała, jak Claude może tworzyć
szczegółowe pulpity nawigacyjne dotyczące trwających operacji wojskowych na
podstawie surowych danych, syntetyzować ustalenia w krótkie raporty i
przekształcać ograniczone informacje w dane, które rozwiązania Palantir mogą
następnie krzyżowo odnosić do tajnych wewnętrznych zestawów danych rządowych.
Nawet te czynności, skomplikowane i czasochłonne dla operatora, są wykonywane w
ciągu kilku sekund.
Narzędzia w rękach Pentagonu
Pentagon dysponuje kilkoma powiązanymi ze sobą systemami, których specyficzne
cechy – od identyfikacji celu po rodzaj broni i amunicji odpowiedni dla każdego
z nich – umożliwiają również mapowanie i aktualizację informacji na polu walki.
Dzięki temu algorytmy mają dostęp do szybszego odczytu bieżących scenariuszy i
w razie potrzeby mogą modyfikować proponowane strategie wojskowe.
Otwarte pytania nie są tylko kwestiami etycznymi
Firma Anthropic wycofała się, odrzucając prośby Pentagonu o umożliwienie
korzystania z modeli sztucznej inteligencji bez jakichkolwiek ograniczeń, co
sugeruje odwrócenie sytuacji: prywatna firma przypomina narodowi o konieczności
ochrony praw podstawowych.
Należy jednak wziąć pod uwagę także inne czynniki stresujące.
Wybierając rozwiązania Palantir, NATO ujawniło wyraźną zależność technologiczną
od Stanów Zjednoczonych, co rodzi pewne napięcia w stosunku do europejskich
celów suwerenności technologicznej i autonomii strategicznej.
NATO składa się z 32 państw, z których 30 leży na Starym Kontynencie, oprócz
Kanady i Stanów Zjednoczonych. Mimo to prezydent USA Donald Trump nie zawsze
patrzy przychylnie na Sojusz Atlantycki.
Wśród otwartych pytań pojawiają się również pytania technologiczne: jeśli różne
armie lub siły zbrojne korzystają z tych samych technologii, to różnicą są
dane, którymi są zasilane.
Istnieje ryzyko, że gromadzenie tych danych stanie się sporadyczne i niezgodne
z przepisami – temat ten jest omawiany od lat, jednak nie poczyniono żadnych
ostatecznych moratoriów. (https://www.repubblica.it/tecnologia/2026/03/16/news/ia_guerra_come_funziona_palantir-425225126/?ref=RHLM-BG-P26-S5-T1-mgzn
)
9.
Afganistan twierdzi, że w ataku Pakistanu na szpital w Kabulu zginęło 400 osób
Zastępca rzecznika rządu powiedział, że liczba ofiar śmiertelnych osiągnęła
„jak dotąd” 400 osób, podczas gdy Islamabad zaprzecza, jakoby miał na celu
stworzenie ośrodka dla narkomanów
https://www.theguardian.com/world/2026/mar/16/afghanistan-accuses-pakistan-of-kabul-hospital-strike-killed
W wyniku ataku na szpital leczący narkomanów w stolicy Afganistanu, Kabulu,
obawiano się śmierci setek osób. Urzędnicy z Afganistanu obwinili o to
pakistańskie wojsko.
Zastępca rzecznika rządu Afganistanu, Hamdullah Fitrat, poinformował, że liczba
ofiar śmiertelnych „jak dotąd” sięgnęła 400 osób, a około 250 zostało rannych.
Dodał, że większość zabitych i rannych to pacjenci leczeni w ośrodku.
Pakistan odrzucił te oskarżenia, uznając je za fałszywe i wprowadzające w błąd.
Stwierdził, że w poniedziałek wieczorem „celowo zaatakowano instalacje wojskowe
i infrastrukturę wspierającą terrorystów”, odrzucając tym samym oskarżenia,
jakoby celem był obiekt cywilny.
Sharafat Zaman, rzecznik talibskiego ministerstwa zdrowia, poinformował, że w
czasie nalotu w państwowym szpitalu Omid przebywało około 3000 pacjentów.
Lokalne stacje telewizyjne opublikowały nagrania strażaków walczących z
ugaszaniem pożarów wśród ruin budynku.
„Cały budynek stanął w płomieniach. To było jak dzień sądu ostatecznego” –
powiedział 50-letni Ahmad, ochroniarz w szpitalu. Spośród 25 osób
przebywających w hotelu dla personelu szpitala, był jedynym, który przeżył.
10.
Kuba jest osłabiona, mówi Trump, i „mogę z nią zrobić, co chcę”
Słowa prezydenta Trumpa zapadły w momencie, gdy wysoki rangą urzędnik kubański
ogłosił, że jego kraj zamierza otworzyć gospodarkę dla zagranicznych
inwestorów, w tym kubańskich emigrantów.
USA mówią, że prezydent Kuby musi odejść, ale reżim może pozostać na swoim
miejscu
https://www.nytimes.com/2026/03/16/world/americas/cuba-us-foreign-investment-businesses.html
Trump przewiduje, że USA będą miały „zaszczyt przejęcia Kuby” w obliczu przerwy
w dostawie prądu
Prezydent USA oświadcza, że może robić „wszystko, co chce”, po tym, jak blokada
ropy naftowej pogrążyła kraj w ciemności
https://www.theguardian.com/world/2026/mar/17/donald-trump-can-take-cuba-oil
Trump mówi, że będzie miał „zaszczyt” „zdobyć Kubę”
Słowa prezydenta Trumpa padły w czasie ogólnokrajowej blokady energetycznej, a
wysoki rangą urzędnik kubański zapowiedział, że jego kraj otworzy gospodarkę na
zagranicznych inwestorów.
„Wiecie, całe życie słyszałem o Stanach Zjednoczonych i Kubie. Kiedy Stany
Zjednoczone to zrobią?” – powiedział Trump reporterom w Białym Domu w
poniedziałek.
„Wierzę, że będę miał… zaszczyt zdobyć Kubę” – dodał Trump. „Czy ją uwolnię,
czy zdobędę – myślę, że mogę z nią zrobić, co zechcę. Chcecie znać prawdę? To
teraz bardzo osłabiony kraj”.
Niedługo po jego przemówieniu „New York Times” poinformował, że podczas
niedawnych rozmów przedstawiciele USA nakazali Kubie odsunięcie od władzy
prezydenta Miguela Díaz-Canela. Times powołał się przy tym na cztery anonimowe
źródła zaznajomione z dyskusjami. …
Odsunięcie Díaz-Canela od władzy oznaczałoby utratę kluczowego przywódcy i
pozostawienie u władzy represyjnego reżimu komunistycznego, który rządzi Kubą
od prawie siedmiu dekad.
11.
https://next.gazeta.pl/next/7,151003,32667324,absurdalnie-wysoka-odprawa-prezes-warner-bros-niebotycznie.html#s=S.TD-K.C-B.8-L.2.duzy
David Zaslav może otrzymać pakiet premii o wartości nawet 700 mln dol. To wynik
wartej 111 mld dol. fuzji Warner Bros. Discovery z Paramount. Do Zaslava ma
trafić 34,2 mln dolarów w gotówce oraz akcje o wartości 115,8 mln dol., które
otrzymał już wcześniej. Ponadto po dopięciu transakcji ma otrzymać 517,2 mln
dolarów w kolejnych akcjach, donosi "The Guardian". Co więcej, Zaslav
spodziewa się zwrotu podatku w wysokości 335,4 mln dolarów.
12.
Totalne Śródziemnomorze: odkrywając Menton, gdzie spotykają się Riwiera
Francuska i Włoska
https://www.theguardian.com/travel/2026/mar/17/exploring-menton-french-and-italian-rivieras
To nie Francja, to nie Włochy, to Mentona”. Nadmorskie miasto na granicy
francusko-włoskiej wielokrotnie zmieniało tożsamość w swojej historii. Było
jedynym miastem we Francji całkowicie zaanektowanym przez Włochów podczas II
wojny światowej, ale należało również do Grimaldich z Monako, było częścią
Królestwa Sardynii i stało się francuskie dopiero po głosowaniu publicznym w
1860 roku. Dziś, ignorując barwy Il Tricolore i Le Tricolore , prawie wszystko
jest pomalowane na różne odcienie żółci, celebrując zależność miasta od
ukochanej cytryny. …
=======
Ileż wspomnień ten artykuł obudził w D.O.!
Kilka razy spędzaliśmy tam wakacje, jadąc z Rzymu ponad 250 tunelami, wzdłuż Morza
Liguryjskiego, byleby tylko dojechać do Mentony i chłonąć niepowtarzalną
atmosferę tego miejsca. Jak słusznie zauważył The Guardian, łączącego w sobie
to co włoskie, z tym, co francuskie. W porównaniu z miasteczkami włoskimi jest
czyste i zadbane, w porównaniu z francuskimi - jest mniej nadęte, bardziej
spontaniczne, bardziej fantazyjne. Ma fenomenalne plaże, deptaki, no i
niezliczoną ilość knajp i knajpulek, gdzie - na szczęście - dominuje kuchnia
włoska, bo z tą francuską różnie bywa, przy czym pisząc "różnie" D.O.
ma na myśli byle jak i niesmacznie.
Albowiem - D.O. powtórzy to jeszcze raz - żeby dobrze zjeść we Francji trzeba
mieć bardzo dużo szczęścia, a żeby źle zjeść we Włoszech, trzeba mieć bardzo
dużego pecha.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń