DRUGI OBIEG
Wtorek, 10 marca 2026

1.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
(2 lata temu)


2.
Polski przepis na sukces to wypracowanie zespołu cech, takich jak:
- bezdenna głupota
- cwaniactwo pozujące na inteligencję
- chamstwo
- niezdolność do zrobienia czegokolwiek pożytecznego
- głoszenie bredni, zwłaszcza tych w sposób oczywisty szkodzących Polsce
- dowiedzione w praktyce zamiłowanie do kradzieży
- ignorancja i nieznajomość języków obcych
- ksenofobia
- mizoginia
- antysemityzm, antygermanizm, antybohemizm
- umiejętność wrzeszczenia przez dłuższy czas.
Kto posiada podobne cechy bez wątpienia zrobi wielką karierę polityczną w Polsce.


3.
W kilku rozmowach z cyklu ‘Allegro ma non troppo’, zarówno z socjologami, jak i specjalistami od badań opinii publicznej, pojawia się przekonanie, że basen wyborców, skłonnych głosować na socjaldemokratyczną lewicę wynosi w Polsce maksymalnie około 35%.
D.O. uważa, że nie jest przypadkiem, iż Koalicja Obywatelska od wielu miesięcy utrzymuje poparcie oscylujące między 30 a 35%. Tak się złożyło, że twórca i lider dawnego Kongresu Liberalno-Demokratycznego znalazł się z konieczności na czele partii, którą – zdaniem D.O. – spora część jej elektoratu postrzega dziś jako socjaldemokratyczną. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego; takie są realia polskiego „rynku politycznego”. Każdy, kto próbuje działać wbrew tym uwarunkowaniom, naraża się na porażkę i polityczny niebyt.

D.O. podkreśla również, że równie duży potencjał wyborczy mogłaby mieć w Polsce nowoczesna partia chadecka, wzorowana na niemieckiej CDU/CSU. Aby jednak mogła powstać, potrzebny jest poważny lider. Ostatni polityk, z którym część potencjalnych wyborców chadecji wiązała duże nadzieje, okazał się niepoważny, co zakończyło się katastrofą. Obecnie na horyzoncie nie widać innych wyrazistych postaci, które mogłyby wskrzesić nowoczesną polską chadecję. W tym środowisku wciąż znaczący wpływ mają klechy, osoby najbardziej wsteczne i reakcyjne. Z nimi żadna partia daleko nie zajedzie.

D.O. marzy jednak nie o socjaldemokracji ani o chadecji, lecz o poważnej partii liberalnej, prowadzonej przez lidera, który nie będzie kierował się wyłącznie wskazaniami marketingu politycznego, lecz przedstawi jasną wizję nowoczesnego państwa liberalnego i będzie jej konsekwentnie bronił – nawet jeśli w konfrontacji z innymi środowiskami politycznymi miałoby to chwilowo osłabić jego pozycję.


4.
Donald Tusk: „Każdego dnia pojawiają się nowe powody, dla których chciałbym i nie jestem tutaj sam, aby prezydent jak najszybciej podpisał ustawę o SAFE. Kiedy mówię o nowych powodach, to mówię przede wszystkim o rozwoju zdarzeń na Bliskim Wschodzie, o przedłużającej się wojnie z Iranem. To ma swoje konsekwencje, jeśli chodzi o możliwość dozbrojenia. Broń staje się mniej dostępna i droższa. Ta sytuacja się nie zmieni na lepsze”.
=======
Dziś, biedaczek, ma się spotkać z pewnym głupim bucem spod ciemnej gwiazdy i rozmawiać z nim, jak równy z równym. D.O. bardzo współczuje.


5.

https://www.bloomberg.com/quote/CO1:COM


6.

Po cięciu etatów w administracji federalnej administracja Trumpa zwiększa zatrudnienie
Ta zmiana odzwierciedla odejście od jednego z priorytetów prezydenta. Mogłaby ona dać Białemu Domowi większy wpływ na 2-milionową cywilną siłę roboczą.
https://www.washingtonpost.com/politics/2026/03/09/trump-hiring-federal-workers/


7.

Według irańskich mediów państwowych w ataku zginęło co najmniej 168 dzieci i 14 dorosłych. Anadolu/Getty Images
Amerykański Tomahawk uderzył w irańską bazę obok zniszczonej szkoły w śmiertelnym ataku, co potwierdza nagranie wideo
https://edition.cnn.com/2026/03/09/middleeast/iran-minab-school-airstrike-new-footage-intl

Video pod powyższym limiem.

Szkoła i sąsiadująca z nią irańska baza wojskowa dotknięte kilkoma atakami
Zdjęcia satelitarne z 3 marca pokazują rozległe zniszczenia kilku budynków w bazie morskiej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, sąsiadującej ze szkołą dla dziewcząt Shajareh Tayyiba w Minab. Według irańskiego rządu w ataku zginęło ponad 160 uczennic.


8.

Javier Blas, felietonista
Rurociągi naftowe, które mogą zadecydować o wojnie z Iranem
https://www.bloomberg.com/opinion/articles/2026-03-09/iran-war-these-saudi-and-uae-oil-pipelines-could-decide-who-wins
Il grafico di Bloomberg mostra il tracciato dei due oleodotti con cui è possibile bypassare lo stretto di Hormuz
Istnieje sposób na transport ropy naftowej z obszaru „zamkniętego” przez Iran, wykorzystując istniejącą infrastrukturę, ale to samo w sobie nie wystarczy. Główną infrastrukturą służącą do tego celu jest rurociąg Wschód-Zachód, 1200-kilometrowy kanał, który przecina Półwysep Arabski od Zatoki Perskiej do Morza Czerwonego. Jego budowa, 45 lat temu, została zaprojektowana właśnie z myślą o takich sytuacjach: ryzyku, że Teheran pewnego dnia zablokuje cieśninę, a tym samym eksport ropy.
======
Niestety, również ten szlak transportu ropy z Zatoki Perskiej nie jest wolny od zagrożeń. Prowadzi on do Morza Czerwonego, u którego wschodniego krańca leży Jemen – kraj opanowany przez najbliższego sojusznika irańskiego reżimu, czyli oddziały Hutich.
Trasa morska przebiega w pobliżu największego portu jemeńskiego, Al-Hudajdy. To właśnie tam stacjonują małe, szybkie i bardzo groźne motorówki należące do tych bojowników. Co gorsza, szlak kończy się cieśniną Bab al-Mandab, równie wąską jak Ormuz. Szerokość pasa żeglugowego to maksymalnie około 10 km, otoczonego mieliznami i wysepkami. Innymi słowy, nawet bez zagrożenia terrorystycznego przepływa się tam z dużą ostrożnością.
Jeden duży tankowiec przewozi około 2 milionów baryłek ropy naftowej – ładunek, który w razie katastrofy stanowiłby ogromne zagrożenie ekologiczne. Wszystkie te statki muszą być ubezpieczone, a londyński Lloyd’s coraz częściej odmawia ubezpieczania jednostek wypływających na wody Zatoki Arabskiej w nadziei spokojnego przejścia przez cieśninę Ormuz. Alternatywnie żąda tak wysokich opłat, że cały transport staje się nieopłacalny.
Istnieją obawy, że podobnie wysokich stawek ubezpieczyciele mogą zacząć żądać również od tankowców załadowanych saudyjską, kuwejcką czy emiracką ropą po drugiej stronie Półwyspu Arabskiego – na Morzu Czerwonym, słynącym z pięknych raf koralowych.


Półwysep Arabski. Na górze Zatoka Arabska, źródło ropy naftowej i gazu, na dole Morze Czerwone. Oba te akweny kończą się bardzo wąskimi cieśninami.


Tak wygląda cieśnina Bab al-Mandab. Jak widać, upstrzona jest wyspami i wysepkami i dla ogromnego tankowca zawirowanie między nimi wąskim kanałem żeglugowym może być prawdziwym wyzwaniem.
Ale to nie zmienia faktu, że, według Bloomberga, obecnie około 25 supertankowców, z których każdy może przewieźć około 2 milionów baryłek, zmieniło swoje pierwotne miejsce przeznaczenia i kieruje się do nowych punktów rozładunku.


8.

Tłumy w Teheranie czekają na pierwsze przemówienie Modżtaby Chameneiego. Oj, coś z tą zapowiedzianą przez Trumpa zmianą reżimu mogą być kłopoty…


9.
Na swoim polu golfowym w Doral w Miami Donald Trump powiedział Republikanom z Izby Reprezentantów, że trwająca wojna USA i Izraela z Iranem jest „krótkoterminową dygresją”.
„Nasz kraj radzi sobie naprawdę dobrze. To znaczy, na poziomie, którego nikt się nie spodziewał. Wybraliśmy się na małą wycieczkę, bo czuliśmy, że musimy to zrobić, żeby pozbyć się jakiegoś zła. Myślę, że zobaczycie, że to będzie krótkotrwała wycieczka.
Wygraliśmy już na wiele sposobów, ale wciąż za mało. Idziemy naprzód, bardziej zdeterminowani niż kiedykolwiek, by osiągnąć ostateczne zwycięstwo, które raz na zawsze położy kres temu długotrwałemu zagrożeniu”.
Nazwał Operację Epic Fury „jedną z najbardziej skomplikowanych i zdumiewających operacji, jakie kiedykolwiek przeprowadzono.
To był wielki dzień, bo gdybyśmy tego nie zrobili, w ciągu dwóch tygodni mieliby broń jądrową, a myślę, że bylibyśmy w zupełnie innej sytuacji”.
„Świat szanuje nas teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej” – mówi Trump, chwaląc armię amerykańską, nazywając ją „armią niepodobną do żadnej innej”.
Po raz kolejny wyraził się lekceważąco o nowym przywódcy, stwierdzając, że „nikt nie ma pojęcia”, kto będzie rządził Iranem, mimo że do tej roli wybrano Mojtabę Chameneiego.
„Ich przywódcy terrorystyczni odeszli albo odliczają minuty do ich odejścia. I teraz nikt nie ma pojęcia, kto stanie na czele kraju”.
Zasugerował również, że siły USA i Izraela mogą zaatakować syna zmarłego ajatollaha, mówiąc w weekend w wywiadzie dla ABC News, że „jeśli nie uzyska naszej zgody, długo nie utrzyma się na stanowisku”.
„Stany Zjednoczone wspólnie z Izraelem miażdżą wroga. Potencjał militarny Iranu jest ograniczany. Nie odpuścimy, dopóki wróg nie zostanie całkowicie i definitywnie pokonany”.
Donald Trump powiedział także w wywiadzie dla CBS News, że jego administracja „rozważa” przejęcie kontroli nad cieśniną Ormuz.
„W wywiadzie dla CBS News powiedział: „Myślę, że wojna jest już praktycznie skończona. Nie mają marynarki wojennej, łączności, sił powietrznych. Ich rakiety są rozproszone. Ich drony są wszędzie wysadzane, łącznie z ich produkcją dronów.
Jeśli się przyjrzeć, nie zostało im nic. W sensie militarnym nie zostało nic”.


10.
Siła i częstotliwość wystrzeliwania przez Iran rakiet wzrośnie, a ich zasięg będzie większy – poinformowały państwowe media, cytując dowódcę Sił Powietrzno-Kosmicznych Strażników Rewolucji Islamskiej.
Od tej pory żadne pociski nie zostaną wystrzelone z głowicami lżejszymi niż jedna tona – powiedział Madżid Musawi.

Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi powiedział wcześniej, że „Iran nie chce skrzywdzić zwykłych Amerykanów, którzy zdecydowaną większością głosów opowiedzieli się za zakończeniem zaangażowania w kosztowne wojny zagraniczne”.
W swoim poście na X dodał:
„Wina za rosnące ceny benzyny, droższe kredyty hipoteczne i osłabione plany emerytalne leży całkowicie po stronie Izraela i jego marionetek w Waszyngtonie.
We wcześniejszym wpisie Araghchi ponownie skrytykował Stany Zjednoczone za destabilizację cen ropy naftowej atakami na Teheran.
Nazwał amerykańską kampanię wojskową „ Operacją Epicka Pomyłka ” (zamiast „Epicka Furia”) i udostępnił zrzut ekranu przedstawiający światowe ceny ropy naftowej.

Wiemy, że Stany Zjednoczone spiskują przeciwko naszym kopalniom ropy naftowej i elektrowniom atomowym, mając nadzieję na powstrzymanie ogromnego szoku inflacyjnego. Iran jest w pełni przygotowany. I my również mamy w zanadrzu wiele niespodzianek”.


11.
Między konferencją prasową, kilkoma wywiadami medialnymi oraz spotkaniem z deputowanymi do izby reprezentantów, Donald Trump znalazł czas, żeby porozmawiać telefonicznie ze swoim przyjacielem Władimirem Putinem. „Władimir Putin przedstawił Trumpowi swoje propozycje mające na celu szybkie zakończenie wojny z Iranem” - powiedział dziennikarzom doradca Kremla ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow.
„Powiem od razu, że rozmowa była rzeczowa, szczera i konstruktywna, jak to zwykle bywa w dialogu między przywódcami Rosji i USA” – powiedział Uszakow po godzinnej rozmowie, pierwszej w tym roku między prezydentami Rosji i USA.
„Prezydent Rosji wyraził szereg obaw mających na celu szybkie polityczne i dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu irańskiego ” – powiedział.
Uszakow powiedział również, że Trump przedstawił swoją ocenę konfliktu z Iranem, ale nie sprecyzował, na czym ta ocena polegała.
Według Uszakowa. Putin poinformował Trumpa o sytuacji wzdłuż linii kontaktu, a w szczególności o „udanym postępie wojsk rosyjskich” we wschodniej Ukrainie, co „powinno zachęcić reżim w Kijowie do rozwiązania konfliktu w drodze negocjacji”.


12.
Zaplanowane na ten tydzień trójstronne spotkanie Ukrainy, Rosji i Stanów Zjednoczonych zostało przełożone z powodu wojny na Bliskim Wschodzie - poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Zełenski oświadczył: „Spotkałem się z naszym zespołem negocjacyjnym. Ważne jest, aby komunikować się ze stroną amerykańską praktycznie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
Obecnie priorytetem i uwagą partnerów jest sytuacja w Iranie, dlatego też spotkanie zaplanowane na ten tydzień na wniosek strony amerykańskiej zostało przełożone”.


13.
Zdjęcia z oficjalnej sekcji zwłok Aleksieja Nawalnego zostały opublikowane w internecie. „The Insider” i zwolennicy dysydenta, postanowili opublikować fragmenty 238-stronicowego dokumentu podpisanego przez ośrodek medycyny sądowej Ministerstwa Zdrowia, aby uniknąć dalszej „sensacji”. Nawalny zmarł w wieku 47 lat 16 lutego 2024 roku w kolonii karnej za kołem podbiegunowym. W poście na X Maria Pewczik, szefowa działu śledczego Fundacji Antykorupcyjnej, wyjaśnia, że rodzina wyraziła zgodę na udostępnienie dokumentu, który posiada od 18 miesięcy, aby zapobiec dalszym manipulacjom ze strony rosyjskich władz, które twierdzą, że Nawalny zmarł z przyczyn naturalnych.
„Treść badania nie spełnia minimalnych standardów etycznych” – stwierdziła Pewczik.
W drugą rocznicę jego śmierci, wdowa po nim, Julia Nawalnaja, oraz niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul ogłosili, że Aleksiej został zabity epibatydyną, środkiem paralityczno-drgawkowym znalezionym na skórze żaby trującej żyjącej w Ameryce Południowej. Raport „wyraźnie wskazuje na to, że test został opracowany w celu uzyskania pożądanego rezultatu” – podkreślił, odnosząc się do „oczyszczonego” raportu.


14.
9 lat temu
Zapis dosłowny, politolodzy z całego świata analizujom.
Anna Izabela Nowak
NIE JESTEŚMY TAKOM WIERZBOM!
stao się bardzo źle
został wybrany polityk, który łamał wszystkie reguły
czynił to w sposób bardzo radykalny
została złamana zasada...
państwa, z którego pochodzom...
jest w oczywisty sposób nieprawdziwa
no wreście...
mamy do czynienia z wyborem człowieka...
no i wreście...
Europa my wszyscy musimy wiedzić...
włanczal się w politykę emigracyjnom...
i dlatego jeszcze raz powtarzam stao się bardzo źle...
ale jednocześnie
mamy panią premier która naprawdę dzielnie bardzo dzielnie...
pokazaa ze Polska ma własne zdanie
że Donald Tusk nie będzie muk wystempowac pot biało-czerwonom flagom
tak radykalny, jednoznaczny...
nasza pani premier potrafiła powtarzam dzielnie, bardzo dzielnie...
jak to się mówi każda koza może wskoczyć...
nie jesteśmy takom wierzbom!
i to jest ta dobra, bardzo dobra wiadomość!
tym państwem som Niemcy
tak dalece, tak daleko przepraszam
potężny był nacisk...
panie redaktorze...
pani redaktor...
Polska podjęła walkę...
partia białej flagi...
doprowadziła do jej zupełniej degradacji...
krok, który uczyniliśmy jest krokiem bardzo dumnym


15.
1 rok temu
1.
No to sobie D.O. sprawił prezent. Żeby na stare lata chodzić po bożym świecie w takim zachwytem w głowie i na twarzy, kto to słyszał?!
Każde kolejne miasto i kolejne olśnienie i to z tych olśnień naprawdę olśniewających.
Zakochiwać się co dwa dni?
Nie wypada, a jednak…

2.
Szczęście głupiego znów sprzyjało państwo D.O.stwu. Po deszczowej środzie czwartek okazał się nadzwyczaj łaskawy, choć po południu parasole okazały się znów przydatne. Ale to takie deszczyki majowe, nieszkodliwe. Spacery po Sewilli w pierwszych dniach marca bywają jednak zdradliwe: od 11 trzeba szukać zacienionej strony ulicy, bo gorąc piecze, ale podczas odpoczynku na zacienionej ławeczce lub kawiarnianym stoliku, kurteczki w górę, na kark. Taka huśtawka nie sprzyja starczym gardziołkom, już się D.O. obawiał, ale jakoś obudził się bez wieczornego bólu.
A poza tym?
Ziemia tu czerwona, po środowych deszczach błotnista, findesieclowe domy imponują już nie fantazją, ale wręcz rozpasaniem architektów, dźwigi kręcą się jak szalone, co kilkaset kroków niestare jeszcze domy są wybebeszane generalnymi remontami, sklepy kuszą obfitością towarów, żebraków więcej niż w jakimkolwiek innym europejskim mieście. Przy posiłkach przeszkadzają regularnie wyjcy flamenco, agresywnie domagający się później zapłaty, a D.O. prędzej kaktus wyrośnie, nim zapłaci za słuchanie flamenco, już chyba lepsza kakofonia góralska.
Jedzenie przeważnie niejadalne, turystyczne, smażone, smażone, smażone i to na jakimś kiepskim łoju, ciasta ociekają cukrem i olejem palmowym, mięsa góry całe, tapasy przestały być groszowe. Ale jakoś dają D.O.stwo radę, choć D.O. się od Żony raz po raz obrywa, że źle wybrał lokal, ale sama wybrać nie chce.

3.
A co tam, D.O. napisze: Sewilla, 685 tysięcy mieszkańców, wraz z przyległościami - ponad półtora miliona.
Założona podobno przez Tartezyjczyków.
Nie wiecie kto oni zacz?
Ba: nikt nie wie. Tartessos to mityczne, starożytne miasto-państwo; wg historiografii greckiej to pierwsza poważna cywilizacja w zachodniej Europie. Tartezja powszechnie lokalizowana jest w Andaluzji i nad Gwadalkiwirem, ale gdzie konkretnie – diabli wiedzą. To jednak mieszkańcy tej Tartezji założyli coś, co się nazywało w taterskim języku Spal lub Ispal, czyli „płaski kraj”, a płaskość w Hiszpanii rzadka jest. Arabowie, który nie umieją wymawiać „p” zamienili nazwę na „Ishbiliya”, bo przy okazji im się samogłoski przestawiają, jako że nie maja zwyczaju ich zapisywać. No i z Ishbiliyi do Sevilli już tylko jeden krok.
W III wieku p.n.e. Kartagińczycy przez krótki okres zajmowali te okolice, ale podczas drugiej wojny punickiej, w 206 roku p.n.e., legiony Scypiona Afrykańskiego pokonały armię kartagińską dowodzoną przez Hazdrubala
Zwycięzca Scypion postanowił założyć miasto, w którym mógłby zatrzymać swoje wojska, i nazwał je „Italica”. Miasto znajdowało się kilka kilometrów od Ispal, a jak się polączyły pod panowaniem rzymskim, to się nazywało „Hispalis”.
Juliusz Cezar nadał Hispalis rangę kolonii rzymskiej, czyniąc je jednym z najważniejszych miast w Hiszpanii.
W II wieku n.e. miasto padło ofiarą licznych najazdów Maurów, ale armia rzymska zawsze je odpierała.
W tym okresie na całym Półwyspie Iberyjskim rozprzestrzeniło się chrześcijaństwo. W roku 287 n.e. siostry Justa i Rufina poniosły śmierć męczeńską po tym, jak odmówiły złożenia ofiary podczas pogańskiego obrzędu, wyznając swoją wiarę chrześcijańską; są obecnie patronkami miasta.
Po upadku Cesarstwa Rzymskiego nastąpiły najazdy Wandalów, Szwabów i Wizygotów. Wandalowie pod wodzą Gunderyka splądrowali Sewillę w 426 r. Sam Gunderyk zmarł w mieście dwa lata później, a jego następca, syn Genzeryk, postanowił opuścić Hiszpanię, aby udać się na podbój Afryki, Co mu się udało na tyle, że w niespełna półwiecza żyzną Libię – spichlerz Cesarstwa Rzymskiego, zamienił w pustynię. Hispalis pozostała w rękach Wizygotów i dzięki nim, w VI i VII wieku Sewilla odzyskała pozycję ważnego ośrodka kulturalnego Zachodu.
W roku 712 Musa ibn Nusajr z armią liczącą 18.000 ludzi, przekroczył Cieśninę Gibraltarską, zdobywając Sewillę i całą Andaluzję. Pod rządami Arabów miasto nazywało się Iszbilija, a rzekę, która w czasach rzymskich nazywała się Betis, nazywali się Wadi al-kabir (Wielka Rzeka), skąd już krok do obecnego Gwadalkiwiru. Mimo że na początku panowania Arabów ośrodek władzy znajdował się w Kordobie (Kalifat Kordoby), Sewilla zyskiwała coraz większe znaczenie i w 1147 r., wraz z dojściem do władzy dynastii Almohadów, została wybrana na stolicę. Wtedy powstały takie zabytki jak Giralda, Złota Wieża, Alkazar i mury Macareny.
W 1248 roku, po dwuletnim oblężeniu, Ferdynand III Kastylijski podbił Sewillę i narzucił jej chrześcijaństwo. Liczne meczety przekształcono w kościoły chrześcijańskie.
Ferdynand III podjął również decyzję o przeniesieniu dworu Królestwa Kastylii do arabskiej twierdzy w Sewilli, czyli do Alkazaru (patrz poniżej. Król mieszkał w Sewilli aż do swojej śmierci w 1252 roku i od tego czasu mieszkańcy Sewilli uważają go za patrona miasta.
Jego syn Alfons X Mądry (jaka swoją droga szkoda, że w Polsce nigdy nie mieliśmy króla ni władcy o przydomku „mądry”, pewnie dlatego tacyśmy głupi) także przyczynił się do rozkwitu miasta dzięki swemu tolerancyjnemu i pokojowemu panowaniu.
Za panowania Piotra I Kastylijskiego, zwanego Okrutnym (O, takich mieliśmy aż za wielu) (1350-1369) miasto bardzo się rozrosło. W 1401 roku na miejscu meczetu rozpoczęto budowę katedry. W XV wieku Ferdynand i Izabella, los reyes catolicos, na mocy dekretu z Alhambry, postanowili wygnać Żydów z królestwa i wyznaczyli Sewillę na siedzibę Inkwizycji.
Wraz z odkryciem Ameryki Sewilla osiągnęła szczyt rozkwitu. To tu powstała Casa de Contratación – organizacja handlowa, która miała monopol na towary z kolonii amerykańskich. Po przepłynięciu Atlantyku i dotarciu do ujścia Gwadalkiwiru, statki płynęły w górę rzeki, aby dotrzeć do ogromnego portu miejskiego. W tym okresie Sewilla stała się najbogatszym i najbardziej kosmopolitycznym miastem w Hiszpanii, a może i Europy.
W tym Złotym Wieku liczba mieszkańców Sewilli osiągnęła 150.000, ukończono budowę katedry i założono uniwersytet.
A potem klops. A nawet trzy: Wielka Zaraza z 1649 r., która zmniejszyła populację miasta o połowę, oświetlenie najważniejszych części miasta lampami naftowymi i zamulenie Gwadalkiwiru, który od 1680 r. nie był już żeglowny, co doprowadziło do przeniesienia Floty Wschodnioindyjskiej i Casa de Contratación do portu w Kadyksie. To był początek upadku miasta.
Najnowsza historia miasta została naznaczona dwiema ważnymi wystawami. W 1929 roku zorganizowano Wystawę Iberoamerykańską, a w 1992 roku EXPO, które odmieniło wizerunek urbanistyczny na obszarze położonym na południe od rzeki.
Acha, jeszcze jedno wydarzenie wpłynęło na historię Sewilli. I nie tylko. W lutym 1936 roku miasto wpadło w ręce frankistów, co dało początek hiszpańskiej wojnie domowej. Represje w pierwszych dwóch latach były wyjątkowo brutalne. Szacuje się, że między 1936 a 1937 rokiem falangiści zamordowali około 3000 osób.

4.
Królewski Alkazar to arabski al-Kasr, czyli ufortyfikowany pałac. Został zbudowany przez Arabów w VIII wieku na miejscu ruin fortyfikacji z czasów rzymskich. Od tego czasy był nieustannie rozbudowywany. W XII w. kalif Almohadów Abu Jaʿkub Jusuf I zbudował w tym miejscu kompleks zwany al-Muwarrak. Piotr Okrutny działał z rozmachem: w 1364 roku przekształcił Alkazar w pyszną, luksusową rezydencję, konkurentkę Alhambry. Korzystał oczywiście z niewolniczej pracy architektów i robotników muzułmańskich. Kolejni władcy, rozbudowując kompleks, zachowywali jego muzułmański charakter, aż do cesarza Karola V, który spartolił rozbudowę, pakując skrzydła pałacu w stylu gotyckim. W XVIII wieku pałac wielokrotnie ulegał zniszczeniom w wyniku kataklizmów, takich jak pożary i trzęsienia ziemi. Mimo wszystko fasada budynku jest nadal taka sama jak w 1364 roku.
Najbardziej znane i najpiękniejsze części to Patio de las Muñecas, czyli Dziedziniec Lalek, zbudowany w latach 1367–1378; zawdzięcza swoją nazwę czarnej legendzie chrześcijańskiej, według której muzułmanie z Al-Andalus żądali od chrześcijańskich królestw hiszpańskich daniny w postaci 100 dziewic rocznie.
Sala Ambasadorów na planie kwadratu, udekorowana w stylu mudejar przez Piotra Okrutnego. Trzy ściany pomieszczenia otwierają się łukami w stylu mauretańskim, zwieńczonymi fryzem, na którym przedstawiono licznych władców Kastylii. Salę przykrywa bogato zdobiona kopuła, wykonana w 1427 roku.
„Łaźnie Doña María de Padilla” to zbiorniki na deszczówkę znajdujące się pod Patio del Crucero. Baseny te nazwano na cześć Marii de Padilla, żony Piotra Okrutnego. Mówi się, że Piotr I zakochał się w Marii i zabił jej męża. Maria sprzeciwiła się jego zalotom i oblała sobie twarz wrzącym olejem, aby się oszpecić i udaremnić zamiary okrutnika. Później została zakonnicą w klasztorze. W kulturze Sewilli jest uważana za symbol czystości.
Casa de Contratación (Dom Handlowy) została zbudowana w 1503 roku przez królów katolickich w celu regulowania handlu z Nowym Światem. Izba zajmowała się handlem i sporami prawnymi, co dało rodzinie królewskiej kontrolę nad handlem z Ameryką. W Casa de Contratación mieściło się również Biuro Hydrograficzne i Szkoła Nawigacji, w których prowadzono badania i studia morskie, a w 1508 roku dyrektorem był niejaki Amerigo Vespucci. Znajdowała się również kaplica, w której Kolumb został przyjęty przez Ferdynanda i Izabelę po drugiej podróży do Ameryki.


I stanął D.O. rankiem w tej kolejce…


Zaraz za Bramą Lwów: Patio de la Montería.


Palacio Mudéjar Piotra I Okrutnego w przód i ...


... I w tył.


D.O. lubi takie ujęcia z sufitaami.


Ale arabeski na ścianach też lubi fotografować.


Ładne detale, drzwi, okna, narożniki.


No i jeszcze takie ujęcia bardzo D.O. lubi.


No właśnie. Łuk, oddziela jedną komnatę od drugiej, dwa sufity… To się nazywa ornamentyka!


Sala Ambasadorów. Musiała robić wrażenie!


Sklepienie kopuły w Sali Ambasadorów.



Nad wejściami takie dekoracje.


Takie też.


No to idziemy do parku! A właściwie parków, bo jest ich kilka, każdy inny.


Każdemu sjesta się należy!


Galleria del Grutesco. Groteskowa, c’nie?


Dwa bliźniacze baseny w Jardín de los Poetas, czyli Ogrodzie Poetów.


Alejki w pałeczki, placyki z ławeczkami z kolorowych kafelków i te niedoścignione kanaliki nawadniające, które Arabowie przywieźli ze sobą z pustyń środkowego Wschodu.


Staw Merkurego z jego złotym posągiem pośrodku, o, tym z prawej. W tle Groteskowa Galeria.


To jeszcze raz Merkury, ładnie się w nim odbija wejście do Galerii.


Basem Marii de Padilla.


Przyszło do naszego stolika w parkowej kafeterii, zapytać, czy mamy coś do jedzenia. Niestety, nie byliśmy przygotowani, więc odeszły od nogi D.O. rozczarowane.


A teraz będzie sekcja kwiatkowa.


To chyba drzewko Judasza. Pięknie kwitły, większe nieco, przy naszym ostatnim domu w Rzymie…


To jest to czerwone, co Państwo mówią, że jest…


Wychodząc…


Na początku D.O. zastanawiał się, czy warto było stać w tej kolejce. Dla D.O. warto, i to jak! Ale dla przyszłych pokoleń, które za parę lat będą rządziły światem – niekoniecznie.


Oglądaliście „Cyrulika Sewilskiego”?
No, to to jest balkon Rosiny. Po polski Rozyna, ale D.O. bardziej się podoba Rosina.


To se ne vrati…


Plaza de España, zbudowana razem z Parkiem Marii Luizy na wystawę Iberoamerykańską w r. 1929. Po sztucznym kanale można pływać łodziami: ależ się wioślarze kompromitują!


Centralna fontanna.


Jeszcze centralniejsza.


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga