DRUGI OBIEG
Czwartek, 9 kwietnia 2026
wstęp
https://www.tehrantimes.com/
IRGC ostrzega przed niszczycielską reakcją, jeśli Trump rozszerzy zbrodnie
wojenne i zaatakuje irańskie elektrownie
TEHERAN – Prezydent USA Donald Trump powtórzył swoje szalone groźby popełnienia
masowych zbrodni wojennych przeciwko narodowi irańskiemu. Takie posunięcie nie
tylko zaszkodziłoby Irańczykom, ale również poważnie zaszkodziłoby interesom
arabskich sojuszników Waszyngtonu w Zatoce Perskiej i zmusiłoby Teheran do
podjęcia dalszych działań, które ograniczyłyby przepływ ropy naftowej poza Azję
Zachodnią.
1.
https://wyborcza.pl/7,75968,32714563,donald-trump-przegral-wojne-z-iranem.html#s=S.MT-K.C-B.2-L.1.autor
Chciałbym napisać, że groźby Trumpa z wtorku o Armagedonie i unicestwieniu
"całej cywilizacji" były przecież łatwym do przejrzenia blefem, wręcz
sygnałem dla Iranu, że Waszyngton ma dosyć wojny i chce się dogadać, co dzięki
pośrednictwu pakistańskiej dyplomacji właśnie się udało. Ale w przypadku
obecnego prezydenta USA niczego nie można brać za pewnik. …
Nie chcę sobie wyobrażać, w jakim świecie obudzilibyśmy się, gdyby te groźby
się spełniły. Wcale nie mam pewności, że się nie spełnią. Rozejm, który zawarto
tylko na dwa tygodnie, może tyle nie wytrzymać. Walki mogą rozpocząć się w
każdej chwili.
Przeglądam platformy społecznościowe: Amerykanie piszą jednak z ulgą TACO,
TACO. To nie danie kuchni meksykańskiej, lecz skrót od "Trump Always
Chickens Out", Trump zawsze tchórzy. Amerykański prezydent ma osobowość
rzezimieszka, który atakuje słabszych, a z silniejszymi od siebie nie zadziera.
A gdy przypadkowo zadrze, szybko się z konfrontacji wycofuje. …
By podporządkować sobie Iran, nie wystarczało jednak zabicie ajatollaha
Chameneiego ani dziesiątek polityków, wojskowych czy funkcjonariuszy służb
specjalnych. Dziś rządzony przez ludobójczy reżim Iran triumfuje. Przetrwał
starcie z atomowym mocarstwem i po miesiącu izraelskich i amerykańskich
bombardowań zachował zdolność do zadawania ciosów swoim wrogom. Widzieliśmy
szczątki irańskich rakiet na ulicach izraelskich miast i zniszczony na pasie
amerykański samolot wczesnego wykrywania. …
Specjaliści od komunikacji mogą zliczać zasięgi kolejnych triumfalnych postów Trumpa
czy memów produkowanych przez Pentagon. W ostatecznym rachunku liczą się jednak
proste fakty. Prezydent USA musiał
ustąpić i czym prędzej zakończyć wojnę z Iranem, bo jej gospodarcze i
polityczne konsekwencje zagrażały jego władzy
========
Uwielbiam Bartka, to fantastyczny wprost dziennikarz, ale tu się z nim
fundamentalnie nie zgadzam.
Przy całej mojej Wielkiej, z bebechów płynącej niechęci do Donalda trumpa,
muszę przyznać, że ogłoszenie tego rozejmu to wielki sukces amerykańskiego
prezydenta. Zachodnia opinia publiczna nie będzie już liczyć, ilu Irańczyków
zginęło, jak ogromne szkody wyrządzono strukturom militarnym i cywilnym tego
kraju, nikt już nie będzie pamiętał o rakietach spadających na wszystkie
dosłownie kraje Zatoki Perskiej oraz Cypru, nikt nie będzie liczył
amerykańskich strat w sprzęcie wojskowym, wszyscy zapomną o prawie 900
amerykańskich żołnierzach rannych podczas tego konfliktu. Świat Zachodu odetchnął
z ulgą, że nie nastąpiła Apokalipsa, że cała cywilizacja nie została wymazana,
a przede wszystkim, że przez cieśninę Ormuz znowu mogą przepływać gigantyczne
tankowce z milionami baryłek ropy naftowej do naszych samochodów i elektrowni.
Prości ludzie będą cmokać nad determinacją naczelnego wodza z Białego Domu,
przypominać, że podobną determinację powinny były okazać Anglia i Francja w
1939 roku, niech 50 milionów zabitych podczas II wojny światowej, będą kręcić z
podziwem głowami, nad pełnymi pogody prognozami geopolitycznymi dla całego Bliskiego
i Środkowego Wschodu. Trump urośnie w oczach większości opinii publicznej do
rangi wodza na miarę Aleksandra Wielkiego czy Napoleona z dobrych czasów,
triumfatora w wojnie z szatańskim reżimem.
Że chwilowo rozwiązał problem, który sam stworzył? A cóż to za argument? PiS
rozwiązywał wyłącznie takie problemy, a potem patrzył zadowolony, jak mu rosną
słupki poparcia.
Nie wiadomo, oczywiście, jak długo ta sytuacja potrwa, bo istotnie walki mogą
zostać wznowione w każdej chwili, ponieważ wydaje się, że mimo wewnętrznych
podziałów, to piekielny reżim z Teheranu ma się nadal dobrze i nadal
komenderuje w tym wielkim kraju o wspaniałych tradycjach. Tradycjach, z których
narodziły się cywilizacje śródziemnomorskie, a z nich nasza, jakimś cudem
trwająca już ponad 2000 lat.
Wszystko może się zdarzyć, ale na dzień 9 kwietnia 2026 roku, Trump tej wojny
nie przegrał; wręcz przeciwnie, to on jest jej wielkim triumfatorem.
No, chyba, że tak, jak Bartek, przyjmiemy narrację ajatollahów.
2.
„Interwencja Chin w ostatniej chwili, która zwróciła się do Iranu o
elastyczność i złagodzenie napięć”.
Według trzech irańskich urzędników, Iran zaakceptował pakistańską propozycję
dwutygodniowego zawieszenia broni „po gorączkowych działaniach dyplomatycznych
Pakistanu” oraz interwencji Pekinu z ostatniej chwili. Donosił o tym „New York
Times”. Prezydent USA Donald Trump, rozmawiając wczoraj rano z agencją prasową
AFP, powiedział również, że jego zdaniem Chiny wywierały na Teheran presję, aby
ten rozpoczął negocjacje: „Tak słyszałem” – oświadczył amerykański prezydent.
„Chińscy funkcjonariusze kontaktowali się z władzami Iranu, aby zachęcić
Teheran do znalezienia drogi do porozumienia o zawieszeniu broni w miarę
postępu negocjacji” – donosi Associated Press, powołując się na dwa anonimowe
źródła.
„Pekin współpracował głównie z pośrednikami, w tym z Pakistanem, Turcją i
Egiptem, próbując wywierać na niego wpływ” – kontynuowało jedno ze źródeł.
Na codziennej konferencji prasowej rzeczniczka pekińskiego MSZ oświadczyła:
„Chiny z zadowoleniem przyjmują ogłoszenie zawieszenia broni przez obie strony.
Popieramy wysiłki mediacyjne podejmowane przez Pakistan i inne kraje. Chiny
zawsze popierały zawieszenie broni i zaprzestanie działań wojennych,
rozwiązywanie sporów środkami politycznymi i dyplomatycznymi, a ostatecznie
osiągnięcie długotrwałego pokoju i stabilizacji na Bliskim Wschodzie i w
regionie Zatoki Perskiej. Chiny również podjęły własne działania w tym
zakresie”.
Trump będzie w Pekinie za nieco ponad miesiąc, 14-15 maja (zakładając, że daty
zostaną potwierdzone), aby spotkać się z Xi Jinpingiem. Musiał przełożyć swoją
podróż do Chin, pierwotnie zaplanowaną od 31 marca do 2 kwietnia, właśnie z
powodu trwającej wojny. Pekin może zatem mieć motywację, aby poczekać na
wyciszenie wojny przed podróżą Trumpa do Chin w połowie maja: Xi chce spotkać
się z Trumpem twarzą w twarz, zwłaszcza po to, aby omówić kwestie handlowe i
spróbować przedłużyć rozejm zawarty między nimi w październiku ubiegłego roku w
Korei. Może to być jeden z powodów „przyspieszenia” Chin w celu przekonania
Teheranu do negocjacji. Są jednak inne, które wpływają na strategiczne interesy
Chin.
W zeszłym tygodniu minister spraw zagranicznych Wang Yi gościł w Pekinie
swojego pakistańskiego odpowiednika Ishaqa Dara. Obaj przedstawili
pięciopunktową inicjatywę: natychmiastowe zawieszenie broni, jak najszybsze
rozpoczęcie rozmów, zaprzestanie ataków na ludność cywilną i cele niemilitarne,
porozumienie pokojowe w ONZ, a przede wszystkim natychmiastowe przywrócenie
„bezpiecznego przepływu dla statków cywilnych i handlowych” w Cieśninie Ormuz.
Chociaż Pekin dysponuje ogromnymi strategicznymi rezerwami energetycznymi,
pozwalającymi mu radzić sobie z takimi sytuacjami – przynajmniej w perspektywie
krótkoterminowej i średnioterminowej – i jest bardziej chroniony przed
turbulencjami w Cieśninie Ormuz niż inne kraje, między innymi dzięki
dywersyfikacji źródeł energii, chińskie władze obawiają się możliwej
przedłużającej się niestabilności, bardziej niż w przypadku samego Iranu, ale w
przypadku całego Zatoki Perskiej, regionu, który nadal ma duże znaczenie dla
chińskiej polityki energetycznej, inwestycyjnej i handlowej.
Przede wszystkim ta wojna, jeśli miałaby się przeciągnąć i jeszcze bardziej
zdezorganizować rynki światowe, przypomni Pekinowi, jak bardzo Chiny są zależne
od popytu ze strony innych: eksport stanowi około 20% PKB tego kraju, a chociaż
chińskie fabryki odnotowały wzrost eksportu w ciągu pierwszych dwóch miesięcy
2026 r. w następstwie rekordowej nadwyżki handlowej w ubiegłym roku,
perspektywy zależą częściowo od czasu trwania i intensywności wojny w Iranie.
Wezwanie zawarte we wspólnym oświadczeniu z Pakistanem, aby „jak najszybciej
przywrócić normalny ruch przez Cieśninę, będącą głównym światowym szlakiem
morskim służącym do transportu towarów i energii”, należy odczytywać właśnie w
tym kontekście.
Od wybuchu wojny chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi rozmawiał między
innymi ze swoimi odpowiednikami z Rosji, Omanu, Iranu, Francji, Izraela, Arabii
Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Chińska dyplomacja przez wiele
tygodni powtarzała o pilnej potrzebie jak najszybszego osiągnięcia zawieszenia
broni i powrotu do dialogu. „Mamy nadzieję, że różne strony dopilnują, aby
Stany Zjednoczone nie wznowiły wojny; mamy nadzieję, że Rada Bezpieczeństwa
ONZ, główne mocarstwa, takie jak Chiny i Rosja, a także kraje mediacyjne, takie
jak Pakistan i Turcja, będą współpracować na rzecz zapewnienia pokoju w
regionie” – powiedział wczoraj irański ambasador w Pekinie Abdolreza Rahmani
Fazli.
Pekin potwierdził również wizytę premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza w dniach
11-15 kwietnia, czwartą w ciągu czterech lat. Premier Hiszpanii zostanie
przyjęty przez prezydenta Xi Jinpinga. Wizyta będzie służyć „pogłębionej
wymianie poglądów na temat stosunków dwustronnych i kwestii będących
przedmiotem wspólnego zainteresowania”. Rzeczniczka MSZ Mao Ning oświadczyła,
że Hiszpania jest „ważnym partnerem współpracy” Chin w ramach Unii Europejskiej
i podkreśliła, że stosunki dwustronne w ostatnich latach utrzymują się na
„wysokim poziomie”. Madryt i Pekin utrzymują wszechstronne partnerstwo
strategiczne i zacieśniły więzi gospodarcze, współpracując w sektorach takich
jak motoryzacja, energetyka i technologia, w obliczu napięć handlowych między
Unią Europejską a Chinami. (https://www.repubblica.it/esteri/2026/04/08/news/intervento_last_minute_pechino_su_teheran_trump_in_cina_tra_un_mese-425269975/?ref=RHLF-BG-P2-S5-T1-PP
)
3.
Atlas krajów, które Trump obraził.
Interaktywna, można kliknąć na poniższy link, a potem wrzucić tekst w tłumacza.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/04/08/news/trump_insulti_presidenti_governi_offese-425269112/?ref=RHLF-BG-P5-S1-T1-i2561
4.
Fala izraelskich ataków uderzyła w Bejrut w ciągu kilku minut, uderzając
jednocześnie w kilka dzielnic stolicy Libanu, od centrum miasta po nabrzeże i
południowe przedmieścia. Eksplozje – zaledwie kilka godzin po zawieszeniu broni
między Iranem a Stanami Zjednoczonymi – dotknęły gęsto zaludnione obszary,
wywołując panikę wśród mieszkańców. Kilku świadków opisało „apokaliptyczne
sceny” z uszkodzonymi lub zniszczonymi budynkami i kłębami dymu widocznymi z
kilku części miasta. Źródła medyczne mówiły o „setkach rannych i dziesiątkach
ofiar śmiertelnych”, donosząc o licznych ciałach na ulicach i dużej liczbie
rannych, co wywiera presję na szpitale. Ogłoszono pilny apel o oddawanie krwi.
W kilku dotkniętych obszarach trwają akcje ratunkowe, a karetki pogotowia i
zespoły ratunkowe starają się dotrzeć do zbombardowanych miejsc, co jest
utrudnione przez jednoczesne ataki i uszkodzenia infrastruktury.
Siły Obronne Izraela (IDF) przyznały się do przeprowadzenia operacji: „To
największy atak na infrastrukturę Hezbollahu od początku operacji Ryczący Lew”
– czytamy w oświadczeniu armii. Atak, którego celem była między innymi siedziba
Hezbollahu, był „skrupulatnie planowany przez wiele tygodni” – poinformowały
Siły Obronne Izraela, dodając, że większość zaatakowanych celów znajdowała się
„w sercu obszarów zaludnionych”, ale precyzując, że „podjęto środki w celu
zminimalizowania szkód”.
Ambasador Iranu i stały przedstawiciel przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w
Genewie Ali Bahreini powiedział, że Izrael musi uszanować zawieszenie broni w
Libanie i że każdy kolejny atak skomplikuje sytuację i będzie miał swoje
konsekwencje.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu natychmiast po ogłoszeniu porozumienia
oświadczył, że zawieszenie broni uzgodnione między Stanami Zjednoczonymi a
Iranem nie obejmuje Libanu, obalając twierdzenia premiera Pakistanu Szehbaza
Szarifa, że obowiązuje ono „wszędzie, w tym w Libanie i gdzie indziej”, jak
napisał w poście w mediach społecznościowych. Porozumienie przedstawiano jako
potencjalnie rozszerzone na Hezbollah, który dziś rano ogłosił zawieszenie
ostrzału rakietowego północnego Izraela i izraelskich wojsk okupujących części
południowego Libanu. W przeciwieństwie do tego siły izraelskie rozpoczęły
„największą ofensywę od początku konfliktu”.
Libańskie media donoszą o trwających atakach na południu, między Al-Kalilą a
Sydonem. Według Ministerstwa Zdrowia Bejrutu, poza stolicą odnotowano kilka
ofiar śmiertelnych. Władze Libanu zaapelowały dziś rano do przesiedleńców –
ponad miliona osób od początku konfliktu w tym regionie, który wybuchł po ataku
Hezbollahu na Izrael w ramach solidarności z Iranem, atakowanym przez Izraelczyków
i Amerykanów – aby nie wracali na południe, pomimo wczorajszego ogłoszenia
rozejmu. Lokalne źródła podają, że Hezbollah opublikuje oficjalne stanowisko w
sprawie porozumienia i oświadczenia Netanjahu.
Obecna sytuacja jest bardzo niestabilna. Według libańskich źródeł i mediów
regionalnych, Teheran zażądał zaprzestania izraelskich ataków na Hezbollah w
ramach porozumienia. Jednak rzeczywista sytuacja na miejscu wyraźnie wskazuje
na coś innego. Libański rozdział porozumienia jest niekompletny lub celowo
niejednoznaczny. Nie jest tajemnicą, że Izrael nadal uważa zagrożenie ze strony
Hezbollahu za aktywne, a rząd chciałby je radykalnie wyeliminować, zanim złoży
broń. To jeden z powodów, dla których Netanjahu próbował przekonać Trumpa, aby
nie akceptował zawieszenia broni i kontynuował działania militarne przeciwko
Iranowi i jego regionalnym sojusznikom. W ciągu kilku godzin od zawieszenia
broni asymetria sytuacji stała się oczywista. Hezbollah wstrzymał ostrzał
rakietowy Izraela, podczas gdy Izrael rozpoczął ataki na Tyr, Sydon i inne
miejscowości, wydał nakazy ewakuacji na północ od rzeki Zahrani i wzmocnił
swoje rozmieszczenie w Libanie, przenosząc nowe dywizje i atakując
infrastrukturę cywilną podejrzaną o zajęcie pozycji Hezbollahu. Izrael nadal uważa
zagrożenie ze strony ruchu szyickiego za aktywne, a zawieszenie broni z Iranem
na froncie libańskim za niewiążące, co oddziela te dwa wymiary konfliktu.
Nakładanie się sprzecznych komunikatów politycznych dotyczących interpretacji
zawieszenia broni sugeruje, że rozejm został prawdopodobnie wynegocjowany z
priorytetem dla kwestii nuklearnej i bezpośredniej deeskalacji między Stanami
Zjednoczonymi a Iranem, co pozostawia front Hezbollahu w niepewności. (https://www.repubblica.it/esteri/2026/04/08/news/libano_israele_non_si_ferma_netanyahu_sfida_accordo_hezbollah_stop_attacchi-425270013/?ref=RHLF-BG-P1-S2-T1-r35679
)
4.
„Pełne objęcie”: jak największy wydawca wiadomości w UE pokochał Stany
Zjednoczone
Po niedawnym zakupie brytyjskiego dziennika „Daily Telegraph” firma Axel
Springer i jej „gurupodobny” dyrektor generalny Mathias Döpfner mają na oku
ekspansję transatlantycką
Philip Oltermann European culture editor
https://www.theguardian.com/media/2026/apr/08/how-axel-springer-germany-mathias-doepfner-us-political
W książce Mathiasa Döpfnera z 2023 roku „Dealing with Dictators” prezes
niemieckiego koncernu medialnego Axel Springer SE zaproponował rozwiązanie dla
zachodniej demokracji: państwa przestrzegające praworządności powinny trzymać
się razem i priorytetowo traktować handel między sobą. Lepiej to zrobić, jak
stwierdził, niż ulegać iluzji, że prowadzenie interesów okiełzna „samozwańczych
przywódców-samców alfa”.
Niespodzianką było więc, gdy w zeszłym miesiącu premier Węgier, Viktor Orbán,
otrzymał głośny artykuł w „Welt am Sonntag”, niecałe cztery tygodnie przed
najbardziej ryzykownymi wyborami w karierze prawicowego populisty. „Wywołało to
ogromną irytację” – powiedział były redaktor gazety należącej do Springera.
Axel Springer, od dawna potężna i polaryzująca siła w powojennym krajobrazie
medialnym Niemiec, dąży obecnie do stania się znaczącym graczem na arenie
transatlantyckiej. W 2021 roku firma dodała do swojego bogatego portfolio
niemieckich tytułów amerykańsko-europejski portal Politico i kupuje brytyjski
Daily Telegraph za gotówkę w wysokości 575 milionów funtów.
W swoich książkach, wywiadach i felietonach, które regularnie ukazują się pod
jego nazwiskiem w wydawnictwach Springera, Döpfner przedstawia tę ekspansję
jako napędzaną przede wszystkim wizją polityczną: potrzebą wzmocnienia wartości
Zachodu.
Krytycy twierdzą jednak, że tak wzniosłe cele są czasem podważane przez strony
jego własnych książek.
Przed kontrowersją wokół Orbána, „Die Welt” wywołał skandal w 2024 roku,
publikując felieton Elona Muska, w którym namawiał niemieckich wyborców do
poparcia skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (Alternative für
Deutschland), co doprowadziło do rezygnacji redaktora naczelnego gazety na znak
protestu. Rok później, kolejny bunt pracowników powstrzymał publikację
felietonu byłego współprzewodniczącego AfD, Alexandra Gaulanda.
Döpfner stwierdził, że polityka AfD jest „przeciwieństwem tego, co reprezentuje
Axel Springer” i że żadna z jego redakcji nie poparła jednoznacznie skrajnie
prawicowych pism poza felietonami, które często wyrażają opinie odmienne od
stanowiska redakcyjnego danej gazety.
Jednak w miarę jak Europa powoli wycofuje się z coraz bardziej
nieprzewidywalnych Stanów Zjednoczonych, największy wydawca wiadomości w UE
wydaje się zdeterminowany, by samodzielnie odwrócić ten trend. Entuzjastycznie
nastawiony do wszystkiego, co amerykańskie i strategicznie niezainteresowany
europejską autonomią, Axel Springer niemal z automatu wspiera politycznych
destabilizatorów, których uwielbia Dolina Krzemowa - twierdzą krytycy.
„Pomimo wszystko, czego dowiedzieliśmy się o Trumpie i Musku w ciągu ostatniego
roku, Döpfner i jego ekipa nadal są jego wiernymi wyznawcami” – powiedział
Matthew Karnitschnig, były główny korespondent Politico w Europie, który w
zeszłym roku odszedł z Axel Springer, aby kierować brukselskim portalem
informacyjnym Euractiv. „To pełna symbioza”.
Żaden z byłych ani obecnych pracowników Springera, z którymi przeprowadzono
wywiady do tego artykułu, nie stwierdził, że Döpfner bezpośrednio ingerował w
sprawy redakcyjne, a w oświadczeniu rzecznik firmy stwierdził: „Niezależność
redakcyjna jest w Axel Springer rzeczą nienaruszalną. Wierzymy, że najlepszym
sposobem na jej ochronę jest sukces finansowy i ekonomiczny”.
Döpfner, który sam o sobie mówi, że jest „mieszanką poszukiwacza przygód i
estety”, rozpoczął karierę dziennikarską, pisząc recenzje albumów i profile
dyrygentów dla prestiżowej gazety Frankfurter Allgemeine Zeitung podczas
studiów doktoranckich.
Nawet wtedy byli współpracownicy wspominali o jego talencie do czarowania kadry
kierowniczej. „Niektórzy krytycy muzyczni interesują się tylko muzyką, ale
Mathias taki nie był” – wspomina jeden z byłych współpracowników. „Miał
wrażenie, że jest przeznaczony do wyższych celów, niczym szlachcic bez tytułu”.
Po redagowaniu dwóch podupadających gazet regionalnych, Döpfner awansował w
Springerze, redagując Welt, a następnie w 2002 roku został dyrektorem
generalnym wydawnictwa. Jest jego głównym udziałowcem od 2020 roku, kiedy to
wdowa po założycielu, 83-letnia Friede Springer, przekazała mu 15% udziałów w
firmie.
Na początku lat 2010. Döpfner podjął szereg śmiałych decyzji strategicznych,
porzucając szanowane drukowane tytuły „Berliner Morgenpost” i „Hamburger
Abendblatt” i inwestując w wydania cyfrowe. Opłaciło się to finansowo i
przyniosło mu reputację wizjonera cyfrowego, nie tylko w korytarzach jego
własnej firmy.
Jeden z pracowników opisał swoją reputację wśród personelu jako „podobną do
guru”. „To, że Mathias Döpfner przebywa w tym samym pomieszczeniu, działa na
innych mężczyzn” – powiedział były pracownik. Inny zauważył, że pracownicy płci
męskiej mają tendencję do kopiowania stylu ubioru prezesa, od trzyczęściowych
garniturów po nowsze zamiłowanie do zestawu „Miami Vice” składającego się z
marynarek, T-shirtów i białych tenisówek.
Reputacja Döpfnera przetrwała oskarżenia o molestowanie seksualne, które
pojawiły się w 2021 r., gdy podlegał jego nadzorowi. Redaktor naczelny Bilda,
Julian Reichelt, był oskarżony o awansowanie pracownicy na wysokie stanowisko w
redakcji, a jednocześnie o romans z nią.
Ostatnio wypowiedzi Döpfnera dotyczące przyszłości branży wydawniczej zyskały
proroczy zapał. Zeszłego lata firma ogłosiła zamiar podwojenia swojej wartości
w ciągu pięciu lat poprzez rozbudowę platform marketingu medialnego i
eksplorację „dziennikarstwa opartego na sztucznej inteligencji”.
Wkrótce potem „Bild” musiał wycofać pełen błędów artykuł, który najwyraźniej
został oparty na wygenerowanym przez sztuczną inteligencję streszczeniu
szwajcarskiego filmu dokumentalnego. Skonfrontowany z tą sprawą, Döpfner
podwoił stawkę, mówiąc w wywiadzie: „Nikt tutaj nie musi się usprawiedliwiać z
wykorzystywania sztucznej inteligencji w artykułach, prezentacjach,
przemówieniach, czymkolwiek. Tylko ci, którzy jej nie używają, muszą się
usprawiedliwiać”.
Firma przyznała, że artykuł był błędem i ogłosiła, że wprowadza nowe procesy,
które mają zagwarantować dokładność dziennikarstwa wspomaganego sztuczną
inteligencją.
Rekord Axela Springera w zakresie sukcesów dziennikarstwa informacyjnego w
sferze cyfrowej jest niejednolity. Bild jest najczęściej odwiedzanym
niemieckojęzycznym portalem informacyjnym na świecie, ale plasuje się na szarym
końcu w rankingach wiarygodności. Trzyletni projekt budowy „wieloplatformowego
wszechświata” z wewnętrznym kanałem na żywo „Bild TV”, kosztujący dziesiątki
milionów euro, został przerwany po trzech latach, w 2023 roku.
Jeśli chodzi o politykę, odczuwa się również, że wizja, która dominuje w
zarządzie Springera, oddala się od niemieckiego społeczeństwa jako całości.
Podczas gdy niemieckie firmy generalnie popierają konserwatystów kanclerza
Friedricha Merza i są zaciekle krytyczne wobec niemieckich Zielonych, prawdziwe
instynkty Döpfnera „są libertariańskie”, powiedział jeden z byłych pracowników.
Prywatne wiadomości tekstowe, które wyciekły do niemieckich mediów w 2023 r.,
pokazały, że Döpfner wzywał ówczesnego redaktora naczelnego Bilda, aby „zrobił
więcej dla FDP”, małej partii pro-biznesowej, która wypadła z parlamentu w
ostatnich wyborach federalnych.
Seria podcastów, w której Döpfner przeprowadza wywiady z osobistościami życia
publicznego, uruchomiona jesienią ubiegłego roku pod tytułem „MD Meets” , do
tej pory gościła głównie prezesów firm technologicznych. Jedynym europejskim
politykiem, który w niej wystąpił, był Orbán.
Springer, wraz z Politico Europe, jest właścicielem jednego z niewielu
anglojęzycznych serwisów, które koncentrują się na relacjonowaniu procesów
decyzyjnych w Brukseli, ale pasja wydawnictwa do projektu europejskiego zdaje
się przygasać. „Nie myślą zbyt wiele o Europie, poza tym, że to ten wielki
aparat biurokratyczny, który trzeba lobbować” – powiedział Karnitschnig.
Zamiłowanie Döpfnera do wszystkiego, co amerykańskie, wzrosło, mimo że prezydent
USA wprowadził bariery w handlu z Europą i zdyskredytował sojuszników z NATO.
W czerwcu ubiegłego roku, gdy Europa zmagała się z nieprzewidywalnym Białym
Domem, wydawnictwo usunęło zobowiązanie do „zjednoczonej Europy” ze swoich
„podstawowych” – pięciu podstawowych wartości, których przestrzegania niemieccy
pracownicy są zobowiązani umownie. Klauzula została zastąpiona klauzulą
opowiadającą się za „sojuszem między Stanami Zjednoczonymi Ameryki a Europą”.
W artykule opublikowanym w grudniu 2025 roku w Politico i Welt, Döpfner
stwierdził, że Trump pragnie „silnej Europy, wiarygodnego i skutecznego
partnera” i ostrzegł Europejczyków przed „wyniosłym” reagowaniem na
prowokacyjne wypowiedzi. Powtórzył to przesłanie w innym artykule w Politico w
tym tygodniu, oskarżając europejskich przywódców o „odsunięcie” swojego
głównego sojusznika poprzez krytykę wojny Trumpa w Iranie.
„Romantyczna wizja anglosfery jest głęboko zakorzeniona w Axel Springer” –
powiedział jeden z insiderów firmy. „A Mathias jest największym romantykiem ze
wszystkich”.
Döpfner nie krył swojego podziwu dla „Wall Street Journal” , co podsyca
spekulacje, że jego firma w przeszłości była zainteresowana odkupieniem gazety
od Ruperta Murdocha. „The Telegraph” może w pewnym stopniu zastąpić ją, a także
znacznie zwiększyć bazę anglojęzycznych abonentów Axel Springer.
Sugestia Döpfnera, że Springer mógłby zająć czołowe miejsce na rynku
amerykańskim, wydaje się jednak nierealna. „Zwłaszcza w spektrum prawicowym,
konsumenci mediów w USA skłaniają się ku mediom nadawczym i podcastom” –
powiedziała Abi Watson z Enders Analysis. „To trudny rynek”.
Rzecznik powiedział w oświadczeniu: „Axel Springer opowiada się za wolnością,
wolnością słowa, rządami prawa i demokracją. Jako właściciel, Axel Springer
będzie rozwijać Telegraph Media Group, zachowując jednocześnie jej wyjątkowy
charakter i dziedzictwo, aby pomóc jej stać się najchętniej czytanym i
najbardziej inspirującym intelektualnie centroprawicowym medium w
anglojęzycznym świecie. To ochroni brytyjskie dziennikarstwo, z którego „Daily
and Sunday Telegraph” słynie jako instytucja wysokiej jakości”.
5.
Komisja Europejska oświadczyła, że wykorzysta „kanały dyplomatyczne”, aby
„przekazać nasze obawy naszym amerykańskim odpowiednikom” po tym, jak
wiceprezydent USA, J.D. Vance, wielokrotnie atakował instytucje UE za rzekome
ingerowanie w węgierską kampanię wyborczą.
Rano Vance przemawiał w konserwatywnym Kolegium Mathiasa Corvinusa w
Budapeszcie, wielokrotnie chwaląc Viktora Orbána przed niedzielnymi wyborami i
krytykując UE i Wielką Brytanię za ich politykę energetyczną.
Vance argumentował, że jego „bezprecedensowa” wizyta była konieczna, aby
przeciwstawić się „śmieciom” opowiadanym na temat Orbána i powiedzieć, że
„Viktor i jego rząd wykonują dobrą pracę i są ważnymi partnerami w dążeniu do
pokoju”.
Wiceprezydent USA odrzucił również sugestie, że jego wizyta i zaangażowanie w
kampanię stanowiły tę samą ingerencję zagraniczną, którą krytykował w swoich
komentarzach.
Niezależnie od tego, jak wynika z ujawnionych nagrań , minister spraw
zagranicznych Węgier najwyraźniej zaproponował swemu rosyjskiemu odpowiednikowi
przesłanie dokumentu dotyczącego przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej ,
co rzekomo wywołało kolejne pytania o stosunki rządu Orbána z Rosją
6.
https://tvn24.pl/swiat/wiecej-niz-szokujace-donald-tusk-o-nowych-doniesieniach-w-sprawie-petera-szijjarto-i-rosjan-st8988688
Konsorcjum mediów śledczych Frontstory, VSquare, Delfi Estonia, The Insider,
ICJK opisało w środę kolejne rozmowy szefa węgierskiego MSZ Petera Szijjarto z
szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem.
Fronstory przypomina posiedzenie Rady Europejskiej w Brukseli z 14 grudnia 2023
roku. Przywódcy UE mieli rozpocząć negocjacje akcesyjne z Ukrainą i Mołdawią,
ale trafili na zdecydowany opór Węgier. "Premier Viktor Orban grozi
zawetowaniem decyzji - i jednocześnie używa weta jako karty przetargowej w
sporze o ponad 22 miliardy euro z funduszy spójności i odbudowy, które Bruksela
zamroziła Węgrom z powodu naruszeń praworządności" - wspomina portal.
Jak opisuje Frontstory, w trakcie jednej z przerw z sali miał wyjść
towarzyszący Orbanowi szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto i zadzwonić do
rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa.
Według portalu, Szijjarto "usłużnie informuje, jak przebiegają negocjacje,
oraz jaki plan mają Węgry na to spotkanie". Jak czytamy, Ławrowowi
"podoba się to, co słyszy". - Czasem życzliwy, bezpośredni szantaż
jest najlepszym rozwiązaniem - mówi szef rosyjskiego MSZ cytowany przez
Frontstory.
Portal zaznacza, że tym razem szantaż nie działa. Przypomina, że Orban opuścił
salę podczas głosowania nad rozpoczęciem negocjacji akcesyjnych, co było
elementem wcześniej uzgodnionego manewru. "Kanclerz Niemiec wyprasza
Orbana 'na kawę', a to pozwala pozostałym 26 przywódcom przyjąć decyzję
jednomyślnie, przy jednoczesnym wstrzymaniu się Węgier od głosu. Szijjártó
jednak cały czas jest na miejscu, przysłuchuje się negocjacjom i przekazuje
Kremlowi relację niemal w czasie rzeczywistym" - pisze Frontstory.
Szijjarto proponuje Ławrowowi przekazanie dokumentu
Frontstory opisuje również rozmowę telefoniczną Szijjarto z Ławrowem, do której
miało dojść 2 lipca 2024 roku, gdy Orban spotkał się z prezydentem Ukrainy
Wołodymyrem Zełenskim. Jak czytamy, szef węgierskiej dyplomacji, który
zadzwonił do Ławrowa, "z detalami informuje, co wydarzyło się między
przywódcami w Kijowie". Portal zaznacza, że rozmowa odbywa się tydzień
przed szczytem NATO w Waszyngtonie, gdzie głównym punktem obrad będzie wsparcie
dla Kijowa, w tym uruchomienie programu pomocy i szkoleń NATO w Wiesbaden w
Niemczech.
Według Frontstory, podczas rozmowy z Ławrowem minister Szijjarto dopytuje, czy
Putin udzieli Orbanowi audiencji przed szczytem NATO. "Powód spotkania?
Orban chce wyjaśnić Putinowi 'konsekwencje' swojego spotkania z Zełenskim"
- czytamy.
Portal pisze, że w trakcie rozmowy telefonicznej 2 lipca również Ławrow miał
"coś do załatwienia".
- Słuchaj, chciałem też zadzwonić i zapytać o kompromis, który osiągnąłeś z
Unią Europejską w sprawie rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych z Ukrainą.
Pojawiły się doniesienia, że decydującą rolę odegrała kwestia języków
mniejszości narodowych - mówi cytowany przez Frontstory Ławrow. Na co Szijjarto
odpowiada: - Oczywiście. Tak właśnie było.
Ławrow mówi: - Próbujemy zdobyć ten konkretny dokument. - Wyślę ci go. To nie
jest problem - reaguje Szijjarto. - Zrobię to natychmiast! Przesyłam go do
mojej ambasady w Moskwie, a mój ambasador przekaże go twojemu szefowi gabinetu,
wtedy będzie do twojej dyspozycji - dodaje.
Frontstory zaznacza, że z rozmowy nie wynika jasno, jaki dokładnie dokument
węgierski minister spraw zagranicznych chce przesłać swojemu rosyjskiemu
odpowiednikowi.
Jak pisze portal, wysoki rangą urzędnik Unii Europejskiej potwierdza "z
99-procentową pewnością", że "dokument to ramy negocjacyjne".
Urzędnik mówi, że "nie rozumie, dlaczego Ławrow w ogóle wdawał się w tę
grę".
Według jednego z wysokich urzędników zachodnich służb wywiadowczych "to
nic więcej jak test lojalności". - Jego celem jest ocena gotowości
informatora do wykonywania rozkazów albo wypełniania zadań. Podstawy rekrutacji
- dodaje.
Tusk: to szokujące
Doniesienia skomentował w serwisie X premier Donald Tusk. "Minister
Viktora Orbana zaproponował Siergiejowi Ławrowowi przesłanie mu dokumentów UE
za pośrednictwem ambasady Węgier w Moskwie. To naprawdę więcej niż
szokujące" - napisał.
Sikorski: to, co podejrzewaliśmy, okazało się prawdą
- Słyszałem tę rozmowę i ton służalczości mnie zniesmaczył - powiedział
wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapytany o sprawę
przez dziennikarzy.
Stwierdził, że "Rosja jest państwem, które źle życzy Unii
Europejskiej". - Okazuje się, że to wszystko, co podejrzewaliśmy o
polityce Węgier, okazało się niestety prawdą - dodał.
"Gorąca linia" z Kremlem
Pod koniec marca dziennikarze śledczy opisali między innymi, że węgierski
minister spraw zagranicznych zabiegał o usunięcie z list sankcyjnych
oligarchów, w tym siostry Aliszera Usmanowa. Przekazali, że "gorąca
linia" między Peterem Szijjarto a Siergiejem Ławrowem dostarczała Rosji
strategicznych informacji dotyczących kluczowych operacji Unii Europejskiej.
7.
https://www.theguardian.com/world/live/2026/apr/08/jd-vance-hungary-viktor-orban-election-nato-europe-latest-news-updates#top-of-blog
„Kochamy Europę i jej kultury; Stany Zjednoczone są ostatecznie „krajem-córką”
kontynentu europejskiego, ale jesteśmy rozczarowani większością europejskich
przywódców politycznych, którzy wydają się nie być naprawdę zainteresowani
rozwiązaniem” wojny na Ukrainie. Oświadczył to wiceprezydent USA J.D. Vance w
Kolegium Mathiasa Corvinusa (MCC) w Budapeszcie, think tanku bliskim rządowi
Viktora Orbána. „Otrzymaliśmy pomoc od niektórych partnerów: Giorgia Meloni
była bardzo pomocna, podobnie jak niektóre stolice europejskie, przynajmniej za
kulisami. Ale najbardziej pomocny był Viktor Orbán, ponieważ zmusił nas do
zrozumienia obu stron” – podkreślił.
8.
Co najmniej 13 osób zginęło, a 77 zostało rannych w rosyjskich atakach na
Ukrainę w ciągu ostatnich 24 godzin, według lokalnych władz cytowanych przez
Kyiv Independent. Rosja wystrzeliła 176 dronów przeciwko Ukrainie w nocy,
poinformowały Siły Powietrzne, dodając, że ukraińska obrona powietrzna
przechwyciła 146 z nich. Co najmniej 24 dronom udało się uniknąć obrony i
zaatakowały 12 lokalizacji. W jednej z nich odnotowano spadające odłamki. W
obwodzie dniepropietrowskim siły rosyjskie zaatakowały autobus w mieście
Nikopol, zabijając cztery osoby. W oddzielnych atakach w rejonie nikopolskim w
ciągu ostatnich 24 godzin 24 osoby zostały ranne, osiem z nich trafiło do
szpitala, według gubernatora Ołeksandra Hanży. W obwodzie chersońskim siły
rosyjskie zaatakowały 26 miejscowości, w tym stolicę obwodu chersońskiego,
zabijając cztery osoby i raniąc 21 innych, w tym dziecko, według lokalnej
administracji wojskowej. W obwodzie zaporoskim rosyjskie ataki zabiły dwie
osoby i raniły dziewięć innych w ciągu ostatnich 24 godzin. W obwodzie
donieckim rosyjskie ataki na wsie Kindratiwka i Ołeksijewo-Drużkiwka
spowodowały śmierć dwóch osób. Inne ataki w regionie raniły trzy osoby w ciągu
ostatnich 24 godzin, powiedział gubernator Wadym Fiłaszkin. W obwodzie sumskim
rosyjski atak na społeczność Romny zabił 42-letniego mężczyznę i ranił trzy
kobiety w wieku 47, 61 i 66 lat, według lokalnej administracji wojskowej. W
obwodzie czernihowskim siły rosyjskie zaatakowały miasto Pryłuki, raniąc 15
osób, w tym 11 kobiet i czterech mężczyzn. Siedem osób zostało
hospitalizowanych, w tym kobieta w ciężkim stanie, powiedział gubernator
Wiaczesław Czaus. W obwodzie charkowskim siły rosyjskie zaatakowały wsie
Kaczaliwka i Wysokie, raniąc 40-letniego mężczyznę i 50-letnią kobietę,
poinformował gubernator Ołeh Syniehubow.
9.
Sześciu członków rosyjskiego ruchu opozycyjnego „Wesna” (Wiosna), szczególnie
aktywnych w protestach przeciwko interwencji zbrojnej na Ukrainie, zostało
skazanych przez sąd w Petersburgu na karę do 12 lat więzienia. Agencja
informacyjna TASS informuje, że najsurowszą karę, 12 lat, otrzymała Anna Archipowa.
Jan Ksienżepolski został skazany na 11 lat więzienia, Wasilij Nieustrojew na 10
lat, Paweł Sinelnikow na 7 lat i 6 miesięcy, a Jewgienij Zatiejew na 6 lat i 2
miesiące.
Po rozpoczęciu mobilizacji wojskowej we wrześniu 2022 roku „Wesna” wezwała do
protestów przeciwko działaniom władz. Ruch szybko został uznany najpierw za
„zagranicznego agenta”, a następnie za „organizację ekstremistyczną”. W czerwcu
2023 roku sześciu oskarżonych zostało aresztowanych po przeszukaniach w całej
Rosji. Opozycyjna gazeta „Meduza” podkreśla jednak, że w sprawę zamieszanych
jest 21 osób, z których większość uciekła z Rosji.
Sześciu skazanych uznano winnymi, w różnym stopniu, organizowania społeczności
ekstremistycznej, wywoływania masowych zamieszek, resocjalizacji nazizmu i
szeregu innych przestępstw.
10.
https://wyborcza.pl/7,75398,32714621,manowska-ukarana-przez-trybunal-stanu-ma-zaplacic-kare-za-zignorowanie.html#s=S.TD-K.C-B.2-L.2.duzy
Trybunał Stanu zobowiązał Małgorzatę Manowską do zwołania posiedzenia pełnego
składu TS. Manowska unika tego od dwóch lat, nie zrobiła tego też tym razem. W
środę została ukarana maksymalną karą porządkową.
Trybunał Stanu 11 marca wydał precedensowe orzeczenie. Trzyosobowy skład TS
(Przemysław Rosati, Marek Mikołajczyk i Piotr Zientarski), rozpoznając jedną ze
spraw dotyczących byłego szefa KRRiT Macieja Świrskiego, stwierdził, że ma
wątpliwości prawne. Były związane z zarządzeniem Małgorzaty Manowskiej w
sprawie wyznaczania składów oraz zakresu stosowania procedury karnej przed TS.
Aby je rozwiać, skład postanowił skierować pytania prawne do pełnego składu
Trybunału.
Do zwołania go została zobowiązana neosędzia Manowska, która jako pierwsza
prezes Sądu Najwyższego jest także przewodniczącą Trybunału Stanu. Miała to
zrobić do 4 kwietnia pod rygorem nałożenia na nią kary porządkowej. Może ona
wynosić do 3 tys. zł. W środę ten sam skład właśnie taką karę postanowił
zastosować.
Bo Manowska postanowienia TS nie wykonała. Zamiast tego wydała oświadczenie, w
którym dowodziła, że zwołanie pełnego składu do rozpoznania pytań prawnych
wymaga „z natury rzeczy czasu". Wskazywała przykład sprawy przed TS, w
której zagadnienie prawne rozpoznano po dwóch latach. Stwierdziła: „Taki sam
standard zamierzam zachować również obecnie". Podkreśla także, że TS nie
może wydawać przewodniczącej TS poleceń i składowi „chodzi raczej o działanie o
wyraźnie politycznym podłożu".
W środę Trybunał Stanu stwierdził, że przewodnicząca nie spełniła ciążącego nie
niej obowiązku w wyznaczonym terminie, co prowadzi do zwłoki w rozpoznaniu
zagadnień prawnych. Prowadzi to także do naruszenia prawa Macieja Świrskiego do
rozpalania jego sprawy bez zbędnej zwłoki i narusza jego prawo do obrony. Ignorowanie
orzeczeń TS przez przewodniczącą narusza według TS także interes publiczny,
uderza w autorytet TS i zaufanie obywateli do instytucji państwa.
- Maksymalna wysokość kary wynika z wagi naruszonych obowiązków i konsekwencji
niewypełniania obowiązku dla postępowania. Jest adekwatna i proporcjonalna do
naruszenia obowiązków - mówił przewodniczący Rosati.
Manowska ma 7 dni na złożenie zażalenia. Trybunał Stanu ponownie zobowiązał ją
do zwołania pełnego składu, znów pod rygorem kary porządkowej, nie później niż
do 11 maja.
Rosati tłumaczył, że Trybunał nie może pozostać bierny, ma obowiązek działać
skutecznie. A tempo rozpoznania sprawy ma znaczenie nie tylko dla strony, ale
też dla autorytetu instytucji. Terminowe i rzetelne działanie TS ma także
charakter prewencyjny: wskazuje, że odpowiedzialność konstytucyjna nie ma
charakteru teoretycznego.
TS przypomniał także, że Małgorzata Manowska 18 marca wydała zarządzenie
uchylające zarządzenia TS wydane wówczas, gdy trybunał zdecydował o
sformułowaniu pytań prawnych.
- To jaskrawy przykład naruszania niezawisłości sędziowskiej. TS orzeka w tej
sprawie jako sąd - mówił przewodniczący Przemysław Rosati. Podkreślał, że
przewodnicząca nie ma kompetencji do uchylania zarządzeń TS, a jej działania to
niedopuszczalna ingerencja w sferę jurysdykcyjną.
Przewodniczący przekazał, że w aktach jest informacja o tym, że przewodnicząca
Manowska wydała zarządzenia: wyznaczyła na sprawozdawcę w sprawie zagadnień
prawnych siebie samą. Zarządziła także do 30 września przygotowanie referatu na
temat zagadnień prawnych. Problem w tym, że kadencja Manowskiej na stanowisku
pierwszej prezes SN mija 26 maja. Od tego momentu nie będzie już przewodniczącą
TS.
Manowska blokuje zwołanie pełnego składu TS
Przewodnicząca TS nie zwołuje pełnego składu TS od około dwóch lat, broniąc się
w ten sposób przed zmianą regulaminu. Nowy regulamin oznaczałby dla Manowskiej
ograniczenie jej wszechwładzy i wprowadzenie większej decentralizacji przy
podejmowaniu decyzji w TS. Mógłby też ustalić jawność działania TS i tryb
wyłaniania składów (np. przez losowania).
Tego właśnie domagają się członkowie Trybunału, którzy wielokrotnie występowali
o zwołanie pełnego składu. Gdy wystąpi o to pisemnie przynajmniej pięciu
członków TS, Manowska powinna zwołać posiedzenie w ciągu 45 dni. Mimo kolejnych
wniosków tego nie zrobiła. Próbowała ją za to ścigać Prokuratura Krajowa, ale
postępowanie to zostało zablokowane.
Dzisiejsze rozstrzygnięcie w sprawie Manowskiej zapadło na kanwie sprawy
wyłączenia ze składu sądzącego Świrskiego Piotra Saka. Zawnioskował o to
oskarżający Sejm. TS zarządził przerwę w rozpoznaniu sprawy do 12 maja.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń