DRUGI OBIEG
Poniedziałek, 20 kwietnia 2026
(Państwo D.O.stwo zwąchało się 57 lat temu, w same urodziny hitlera)
1.
Nikt nie jest tak przebiegły jak Żona D.O. a D.O. pokornie uczy się od niej
przebiegłości. Dlatego przebiegle zostawił samochód spory kawałek od parku,
żeby dać większą satysfakcję krokomierzowi. Ojojoj! W parku były tłumy po
prostu nieludzkie. Znaczy ludzkie, przeważnie, chociaż wiewiórcze też były
tłumy.
Alejki były zapakowane na sztywno rowerzyści roztrącali szpalery, a dzieci na
hulajnogach obijały przechodniom kostki.
Ale to, co było najbardziej zdumiewające, to kolejki do licznych stoisk z
lodami. Polacy najwyraźniej uznali, że żar leje się z nieba, no bo przecież
było 19 stopni Celsjusza. D.O. myśli, że stanąłby w takiej kolejce wyłącznie po
długim marszu o suchym pysku po Saharze, i gdyby zamiast wody podawali lody. To
wtedy tak. Więc znowu, po raz kolejny uznał, że jego rozbrat z narodem jest
głębszy niż się wydaje.
Przechadzka po parku przyniosła dużą przyjemność, bo po pierwszym tysiącu
kroków ból w nogach od góry do dołu ustąpił na tyle, że można było spacerować
myśląc o czymś innym. No ale kiedy jest się samotnym staruszkiem, to trochę się
zazdrości ludziom przechadzającym się w towarzystwie i rozmawiającym ze sobą.
D.O. w takich sytuacjach nastraża uszu i wychwytuje urywki zdań wypowiadanych
przez kolejne mijane pary lub grupki. Ten pozorny kociokwik niezwiązanych ze
sobą słów daje jednak na końcu spory przekrój tematyk, nurtujących
spacerujących rodaków. Tematyk szeroko odbijających się w ramówkach telewizji
komercyjnych, czyli innymi gadka-szmatka, fiu-bździu, karły i baletnice,
wszystko rodem z podkarpackiego cyrku. Ale trafiają się rozmowy poważne,
głębokie, wręcz filozoficzne, o ile oczywiście można oceniać po krótkich urywkach
zdań. Wtedy D.O. serce rośnie.
2.
Nie wiadomo czy ktokolwiek inny, ale D.O. zastanawia się, skąd się bierze jego
trauma związana z ofiarami II Wojny Światowej na terenie Polski. Pewnie sam
tego nigdy do końca nie zrozumiał, ale ma pewne poszlaki. Ludzie z pokolenia D.O.
mieli do czynienia od przedszkola przez szkołę podstawową i liceum z
nauczycielami, którzy im przekazywali swoje własne traumy wojenne, a wojna i
jej konsekwencje przedstawiane były zawsze jako najważniejsze wydarzenie w
historii tego kraju i tego narodu. Tych narodów, które ten kraj uważały za
swoją ojczyznę. Choć udawaliśmy, że nas to nie dotyczy, choć uważaliśmy, że
" tarzy" nudzą, choć wyśmiewaliśmy się z nich czasem, to jednak to
musiało na nas wpłynąć. Jako dziecko i młodzieniaszek D.O. chodził po pełnej
ruin w Warszawie a na ulicach co kilkadziesiąt kroków stały takie małe
płaskorzeźby z tablicami, na których było napisane "Miejsce uświęcone
krwią" i tu mniej lub bardziej abstrakcyjna liczba zabitych Polaków. To
był niezwykle istotny element tego miasta i sposób było tego nie zauważyć, nie
sposób sprawić by myśli nie uleciały w kierunku tamtych wydarzeń.
No, ale D.O. w takim, a nie innym kraju się urodził, w takim a nie innym
mieście się wychował, więc uważał to wszystko za naturalną część miasta i jego
historii; za tablicami upamiętniającymi nie kryły się dla młodego człowieka
żadne twarze, żadne konkretne osoby, żadne konkretne ludzkie talenty.
Potem D.O. wyparował z kraju i z miasta na kilka dekad, a kiedy wrócił
wszystkie te trupy do niego powróciły. A zaczęło się od spaceru z Teściową po
parku Sowińskiego na Woli, kiedy zainteresował go między krzewami jakiś duży głaz,
więc podszedł zobaczyć co to za kamień, a za nim było wyryte, że ten park to
właściwie cmentarz, na którym jest pochowanych 113 (o ile pamięć nie myli)
tysięcy przeważnie bezimiennych ofiar niemieckiego terroru w czasie i po
Powstaniu Warszawskim.
Ta liczba wydała mu się tak apokaliptyczna, że zesztywniał z przerażenia i od
tego dnia zaczął żyć z duchami tych zabitych, idąc po chodnikach rodzinnego
miasta wydawało mu się, że słyszy chlupot krwi od butami.
A kolejny przełom nastąpił, kiedy postanowił czegoś więcej się na ten temat
dowiedzieć i oczywiście nie interesowały go propagandowe bryki. I dowiedział
się. I zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo był oszukiwany. Oszukiwany przez
rodzinę, która ukrywała przed nim prawdę, przez nauczycieli którzy zawsze, ale
to zawsze wybielali Polaków, oszukiwany przez wszystkie szkolne podręczniki,
oszukiwany w kościele, oszukiwany w telewizji, oszukiwany w książkach.
No i bunt gotowy. A na dodatek każdego dnia działalność PiSu i narodowców
potwierdzały, że te najbardziej obiektywne, ale też najbardziej krytyczne
opowieści o współczesnej historii Polaków są prawdziwe, do bólu prawdziwe. I że
to się właśnie powtarza.
No i jeszcze Żydzi. Kompletnie wymazani ze szkolnych podręczników i z opowieści
nauczycieli, otoczeni jakąś absurdalną otoczką nienawiści, zawsze i wszędzie,
we wszystkich środowiskach od chamskiego plebsu po intelektualistów.
No, a na D.O. takie rzeczy działają jak płachta na byka: zawsze stawia się po
stronie ofiar, po stronie prześladowanych, po stronie oczernianych. A kiedy pojął,
Jak ogromny wkład polscy Żydzi mieli w polską kulturę i naukę, w polską
niepodległość i w polską gospodarkę, to głowa zaczęła mu parować ze złości.
Wie, że jego jeremiady są traktowane tak, jak on sam traktował wojenne
opowieści pokolenia rodziców, kiedy był młody i głupi. Wie, że nic to nie
pomoże, nic to nie zmieni, ale D.O. lubi mieć czyste sumienie i lubi mieć do
siebie szacunek.
3.
Donald Trump powiedział w Truth Social, że jego przedstawiciele w poniedziałek
wieczorem przybędą do Islamabadu, aby wziąć udział w dalszych negocjacjach. JD
Vance będzie przewodził delegacji, w skład której wchodzą specjalny wysłannik
Steve Witkoff i Jared Kushner, zięć Trumpa.
„Oferujemy bardzo uczciwą i rozsądną UMOWĘ i mam nadzieję, że ją przyjmą, bo
jeśli tego nie zrobią, Stany Zjednoczone zniszczą każdą elektrownię i każdy
most w Iranie” – napisał Trump.
„KONIEC Z MIŁYM FACETEM!” – napisał Trump. „Szybko i łatwo ustąpią, a jeśli nie
przyjmą UMOWY, zaszczytem dla mnie będzie zrobienie tego, co trzeba, co inni
prezydenci powinni byli zrobić Iranowi przez ostatnie 47 lat”.
Mohammad Ishaq Dar, wicepremier Pakistanu, rozmawiał w niedzielę z Abbasem
Araghchim, ministrem spraw zagranicznych Iranu, a Masoud Pezeshkian, prezydent
Iranu, ma również odbyć rozmowę telefoniczną z Shehbazem Sharifem, premierem
Pakistanu.
Iran nie podjął jeszcze decyzji, czy wysłać delegację negocjacyjną do Pakistanu
, „tak długo jak będzie obowiązywała blokada morska” – poinformowała
półoficjalna irańska agencja informacyjna Tasnim. Niektóre irańskie
media państwowe donoszą, że Teheran nie weźmie udziału w żadnych rozmowach,
dopóki Waszyngton nie zniesie blokady morskiej.
Iran odrzucił możliwość drugiej rundy rozmów pokojowych ze Stanami
Zjednoczonymi, poinformowała irańska państwowa agencja informacyjna IRNA,
cytowana przez Sky News. Nieobecność Teheranu w rozmowach wynika z
„wygórowanych żądań Waszyngtonu, nierealistycznych oczekiwań, ciągłych zmian
stanowiska, powtarzających się sprzeczności i trwającej blokady morskiej” –
podała agencja.
Irański wiceminister spraw zagranicznych Saeed Khatibzadeh powiedział agencji
Associated Press, że wbrew wcześniejszym zapewnieniom Trumpa, Iran nie przekaże
Stanom Zjednoczonym swojego wzbogaconego uranu.
Główny negocjator Iranu, Mohammad Bagher Ghalibaf, powiedział w sobotę, że
niedawne rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi przyniosły postęp, ale wciąż istnieją
luki w kwestiach nuklearnych i cieśniny Ormuz. „Osiągnęliśmy postęp, ale wciąż
dzieli nas duża odległość” – powiedział mediom państwowym, nawiązując do rozmów
z zeszłego weekendu. „Osiągnęliśmy postęp w negocjacjach, ale istnieje wiele
luk i wciąż nie rozwiązano kilku fundamentalnych kwestii”.
Stany Zjednoczone zaatakowały irański statek towarowy przechwycony w Zatoce
Omańskiej i przejęły nad nim pełną kontrolę, poinformował Donald Trump na swoim
koncie w mediach społecznościowych Truth. Statek, Touska, jak poinformował
Trump, próbował ominąć blokadę i został ostrzeżony, ale „odmówił posłuchania,
więc Marynarka Wojenna zatrzymała go, uderzając w jego maszynownię. Obecnie
znajduje się w areszcie USA”.
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian w niedzielę wypowiedział się na temat Donalda
Trumpa i prób ograniczenia irańskiego potencjału nuklearnego. „Trump twierdzi,
że Iran nie może korzystać ze swoich praw nuklearnych, ale nie precyzuje, za
jaką zbrodnię. Kim on jest, żeby pozbawiać naród jego praw?” – powiedział Pezeszkian.
4.
Bakłażany i cukinie, biżuteria i bilety lotnicze: ranking wzrostów cen
spowodowanych wojną w Iranie.
https://www.repubblica.it/economia/2026/04/19/news/prezzi_frutta_verdura_biglietti_aerei_classifica_rincari-425292304/?ref=RHLF-BG-P3-S1-T1-r35678
Rosnące ceny rozprzestrzeniają się z tankowców utkniętych w Cieśninie Ormuz do
magazynów paliw. Przemieszczają się autostradami na ciężarówkach, szynami w
pociągach towarowych i przelatują przez powietrze, przewożone samolotami i
tankowcami. Pokonują tysiące kilometrów i lądują na półkach, w sklepach, w menu
i restauracjach.
Spośród produktów spożywczych bakłażany odnotowały największy wzrost cen
detalicznych w ciągu ostatniego miesiąca, rosnąc średnio o 21,5% rok do roku.
Na drugim miejscu znajduje się groszek, którego ceny wzrosły o 19,6%, a
następnie owoce jagodowe, takie jak borówki, maliny, jeżyny i porzeczki,
których ceny wzrosły o 16,3%. Cukinia podrożała o 11,1% rok do roku, cytryny o
10,8%, truskawki o 10,4%, rośliny strączkowe o 9,9%, a pomidory o 9%. Wzrosły
również ceny karczochów (+8,8%), jaj (+8,5%), wołowiny (+8,4%), jagnięciny
(+7,2%), kalafiora i brokułów (+7,2%), owoców cytrusowych (+6,6%) i papryki
(+6,4%).
Odnotowuje się znaczny wzrost cen biżuterii, której ceny wzrosły średnio o
33,5% w ciągu ostatniego miesiąca, co wynikało z wyższych cen złota. Loty
krajowe, w związku z połączonym wpływem świąt wielkanocnych i wzrostu cen
paliwa lotniczego, wzrosły o 12,6%, a ceny biletów lotniczych do Europy o 6%.
Drewno opałowe i pellet podrożały o 8,2%, a usługi kurierskie i kurierskie
również podrożały o 6,5%.
5.
Ukraina zaatakowała fabrykę dronów w mieście Taganrog, poinformował ukraiński
Sztab Generalny. Obiekt znajduje się w południowo-zachodniej Rosji. Według
kijowskiego wojska, ukraińskie drony spowodowały pożar w zakładach Atlant Aero,
które projektują i produkują drony szturmowe i rozpoznawcze, a także komponenty
do bardziej zaawansowanych dronów zdolnych do przenoszenia bomb kierowanych o
masie do 250 kilogramów. Ukraińska marynarka wojenna dodała, że atak na fabrykę
dronów przeprowadzono przy użyciu krajowych pocisków manewrujących Neptun. „To
przedsiębiorstwo obronne jest ważną częścią rosyjskiego kompleksu
wojskowo-przemysłowego, w którym opracowywano i produkowano drony” – poinformowała
marynarka wojenna w poście w mediach społecznościowych. Udostępniła również
zdjęcia przedstawiające ogromną chmurę dymu nad miastem, która – jak twierdzi –
powstała w wyniku uderzeń.
6.
„Za pośrednictwem Brukseli otrzymaliśmy sygnał z Ukrainy, że jest ona gotowa
przywrócić dostawy ropy rurociągiem Przyjaźń już w poniedziałek, pod warunkiem,
że Węgry zniosą blokadę 90-miliardowej pożyczki UE. Stanowisko Węgier się nie
zmieniło: brak ropy = brak pieniędzy. Po przywróceniu dostaw ropy nie będziemy
już blokować zatwierdzenia pożyczki” - napisał Viktor Orbán na portalu X,
zaznaczając, że „wypłata pożyczki nie pociąga za sobą żadnych obciążeń
finansowych ani zobowiązań dla Węgier”.
7.
Estonia zakazała lotów nad swoją przestrzenią powietrzną do Rosji, co utrudnia
premierowi Słowacji Robertowi Fico podróż do Moskwy 9 maja na obchody Dnia
Zwycięstwa. Minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna ogłosił tę
decyzję, wyjaśniając, że jest ona związana z wojną na Ukrainie. „Fico nie
otrzyma pozwolenia na wykorzystanie estońskiej przestrzeni powietrznej do lotu
do Moskwy i udziału w paradzie gloryfikującej agresora” – oświadczył. „W
zeszłym roku odmówiliśmy pozwolenia i ta sama zasada obowiązuje tym razem” –
dodał Tsahkna, podkreślając, że „żaden kraj nie wykorzystuje naszej przestrzeni
powietrznej do zacieśniania więzi z Rosją, podczas gdy ta nadal łamie prawo
międzynarodowe i prowadzi agresję przeciwko Ukrainie oraz bezpieczeństwu
europejskiemu”.
Stanowisko Tallina podzielają Litwa i Łotwa, które również odmówiły Fico
pozwolenia na przelot nad Estonią. 9 maja Rosja świętuje zwycięstwo nad
nazistowskimi Niemcami w II wojnie światowej.
8.
Partia prorosyjskiego byłego prezydenta Bułgarii prowadzi w sondażach exit poll
Lewicowo-centrowa grupa Postępowa Bułgaria Rumena Radewa kandydowała na
platformie antykorupcyjnej w ósmych wyborach w kraju w ciągu pięciu lat
https://www.theguardian.com/world/2026/apr/19/bulgaria-election-rumen-radev-boyko-borissov
Jak wynika z sondaży exit poll Partia prorosyjskiego byłego prezydenta Bułgarii
Rumena Radewa zajęła pierwsze miejsce w ósmych w ciągu pięciu lat wyborach
parlamentarnych, jednak nie uzyskała większości.
Radew, który zrezygnował z urzędu prezydenta w styczniu, kandydował, obiecując
walkę z korupcją po tym, jak ruch antykorupcyjny wywołał długotrwały kryzys
polityczny.
Najbiedniejszy członek UE przechodził kolejne rządy od 2021 r., kiedy to
antykorupcyjne manifestacje położyły kres konserwatywnym rządom wieloletniego
przywódcy Bojko Borisowa.
Lewicowo-centrowa grupa Postępowa Bułgaria uzyskała około 39% głosów,
wyprzedzając konserwatywną partię GERB Borisowa, której poparcie spadło do
około 15%, oraz liberalną koalicję PP-DB, która według dwóch sondaży exit poll
uzyskała około 14%.
Sondaże exit poll przewidywały również frekwencję na poziomie 43,4% i
zakładały, że sześć partii może przekroczyć próg 4%, aby wejść do
rozdrobnionego parlamentu.
Po ogłoszeniu wstępnych prognoz Radew powiedział, że „dołożymy wszelkich
starań, aby uniknąć konieczności ponownego pójścia do wyborów”.
„To (nowe wybory) będą katastrofą dla Bułgarii” – powiedział. „Oznaczałoby to
przechodzenie od kryzysu do kryzysu, podczas gdy musimy bardzo ciężko pracować,
aby wyjść z tych kryzysów”.
Borisow w poście na Facebooku zdawał się przyznawać do porażki, ale dodał
ostrzeżenie: „Wygrać wybory to jedno, a rządzić to zupełnie co innego. Wybory
decydują, kto jest pierwszy, ale negocjacje decydują, kto będzie rządził”.
Radew, który wzywa do wznowienia stosunków z Rosją i sprzeciwia się pomocy
wojskowej dla Ukrainy, przez dziewięć lat był prezydentem tego bałkańskiego
kraju liczącego 6,5 miliona mieszkańców, zanim ustąpił, aby stanąć na czele
Postępowej Bułgarii.
Były generał sił powietrznych, lat 62, powiedział, że chce uwolnić kraj od
„oligarchicznego modelu rządów”. W zeszłym roku poparł nowe protesty
antykorupcyjne, które doprowadziły do upadku najnowszego rządu wspieranego
przez konserwatystów.
„Wszystko po prostu musi się zmienić” – powiedziała Stiliana Andonowa,
emerytowana inżynierka, w rozmowie z AFP po oddaniu głosu w Sofii, wymieniając
wśród obaw „system sądowniczy” i „korupcję”.
Na krótko przed zamknięciem lokali wyborczych o godzinie 20:00, Radew przybył
do siedziby swojej grupy.
Gdy wszedł do biura, którego okna były zasłonięte reklamą kampanii z jego
portretem, został powitany brawami przez czekający w środku zespół. Oczekuje
się, że złoży oświadczenie w niedzielę.
Po wcześniejszym głosowaniu w Sofii Radew powiedział, że Bułgaria ma „historyczną
szansę, by raz na zawsze zerwać z … modelem oligarchicznym”.
Wezwał do „demokratycznej, nowoczesnej, europejskiej Bułgarii”. Powiedział
również, że ma nadzieję na „praktyczne stosunki z Rosją, oparte na wzajemnym
szacunku i równym traktowaniu”.
62-letni Radew potępił podpisaną w zeszłym miesiącu 10-letnią umowę obronną
między Bułgarią a Ukrainą, która od 2022 r. zmaga się z pełnoskalową inwazją
Rosji.
Sprzeciwił się również wysyłaniu przez Bułgarię broni na Ukrainę, choć
stwierdził, że nie zamierza korzystać z prawa weta swojego kraju, aby blokować
decyzje UE.
Borisow, który przez niemal dekadę praktycznie nieprzerwanie stał na czele
kraju, odrzucił sugestie, że Radew wnosi coś „nowego”.
Po głosowaniu w swoim rodzinnym mieście Bankya, niedaleko Sofii, Borisow
pochwalił swoją partię za „niezwykle proeuropejskie stanowisko”, podkreślając
jej poparcie dla Ukrainy i Brukseli.
Gergana Mihailowa, 47-letnia ekspertka ds. finansów, powiedziała agencji AFP,
że istnieje „ogromne ryzyko, że Bułgaria zmieni swój kurs i orientację
geopolityczną” po oddaniu głosu.
Brak zaufania do polityki wpłynął na frekwencję wyborczą, która w ostatnich
wyborach w 2024 roku spadła do 39%. Jednak, według Boryany Dimitrowej,
analityczki z instytutu sondażowego Alpha Research, biorąc pod uwagę
mobilizację wyborców przez Radewa, tym razem spodziewana jest wyższa
frekwencja.
Partie polityczne wezwały Bułgarów do udziału w wyborach, również w celu
ograniczenia skutków kupowania głosów. W ostatnich tygodniach policja
skonfiskowała ponad 1 mln euro podczas nalotów na rzekome operacje kupowania
głosów. Zatrzymano setki osób, w tym radnych i burmistrzów.
9.
https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32723010,mimo-sankcji-przez-podlasie-ciagna-wagony-opisane-cyrylica.html#s=S.TD-K.C-B.2-L.2.duzy
… „We wrześniu 2025, po wizycie specjalnego wysłannika Johna Coale’a, Mińsk
uwolnił 52 więźniów. W zamian Waszyngton zdjął sankcje z linii lotniczej
Bieławia – co może być furtką, przez którą Rosjanie otrzymują części do coraz
bardziej zużytych pasażerskich Boeingów.
W grudniu 2025 roku, po uwolnieniu 123 więźniów – w tym noblisty Alesia
Bialackiego, liderki protestów Maryji Kalesnikawy i byłego prezesa Gazprombanku
Wiktara Babaryki – OFAC przyznało tak zwaną licencję generalną GL 13
zezwalającą na transakcje z Białoruską Kompanią Potasową i Biełaruśkalijem.
Łącznie od maja 2025 roku uwolniono ponad pół tysiąca więźniów, a mimo to w tym
gronie wciąż nie ma Poczobuta.
Łukaszenka po spotkaniu z Coalem oświadczył, jak podaje BiełTA: „W imieniu
Trumpa Amerykanie zaproponowali zawarcie wielkiej transakcji. Jak mogłem
odmówić? To ważne dla Białorusi i dla mnie osobiście. …
Associated Press, powołując się na Biały Dom, podała, że zniesienie sankcji na
białoruski potas było elementem obietnicy Trumpa złożonej amerykańskim rolnikom
po zaatakowaniu Iranu. …
Sylwin, skałę złożoną z chlorku potasu i chlorku sodu, czyli soli kamiennej,
wydobywa się pod ziemią na głębokości od 350 do 1000 metrów. W zakładach
wzbogacania, za pomocą procesów flotacji lub krystalizacji, oddziela się go od
soli i uzyskuje chlorek potasu o zawartości czystego składnika od 60 do 99
procent. Potem ładuje się do worków lub wsypuje do wagonów kolejowych albo
kontenerów morskich i wysyła w świat jako gotowy produkt. …
Potas i przetworzone produkty naftowe są arcyważnymi źródłami waluty. To one
pozwalają reżimowi finansować armię, służby i socjalne transfery. Gdyby ich
zabrakło albo ich wytwarzanie stało się zbyt kosztowne, państwo mogłoby
dosłownie stanąć w miejscu.
10.
https://wyborcza.pl/7,75399,32737882,robert-fico-wybiera-sie-do-moskwy-ale-nad-litwa-i-lotwa-nie.html#s=S.TD-K.C-B.1-L.1.duzy
O tym, że premier Słowacji zamierza polecieć do Moskwy na obchody Dnia
Zwycięstwa, wiadomo od początku kwietnia. Najpierw ogłosił to sam, a później
informację potwierdził doradca prezydenta Rosji Jurij Uszakow.
Władze Łotwy i Litwy wpuszczą samolotu premiera Słowacji Roberta Fico w swoją
przestrzeń powietrzną, gdy będzie leciał do Moskwy. Fico wybiera się na paradę
wojskową z okazji 9 maja. Informację o odmowie zgody na przelot szef
słowackiego rządu przekazał w piątek, 17 kwietnia, w opublikowanym na Facebooku
nagraniu video.
„Litwa i Łotwa poinformowały nas już, że nie pozwolą nam przelecieć przez swoje
terytorium w drodze do Moskwy… Na pewno znajdę inną trasę tak, jak zrobiłem to
w zeszłym roku", oświadczył premier Słowacji na co zwrócił uwagę portal
Teraz.sk.
Z wypowiedzi Fico wynika, że zamierza udać się do Moskwy, by "złożyć
kwiaty na grobie nieznanego żołnierza Armii Czerwonej". …
Niezależny portal Meduza przypomina, że w ubiegłym roku w obchodach Dnia
Zwycięstwa w Moskwie wzięli udział liderzy 27 państw, między innymi Chin,
Białorusi, Kuby i Wenezueli. Jednym z nich był premier Słowacji Robert Fico,
który wtedy również miał problemy z dotarciem do rosyjskiej stolicy.
Decyzja Łotwy i Estonii o odmówieniu przepuszczenia samolotu zmusiła
słowackiego premiera do pokonania dłuższej trasy: przez Węgry, Rumunię, Morze
Czarne i Gruzję.
11.
Rok bez papieża Franciszka. Słowa, które w dalszym ciągu nam mówi
https://www.repubblica.it/cultura/2026/04/19/news/papa_francesco_anniversario_morte_eredita-425291183/?ref=RHLM-BG-P24-S1-T1-tb55
Minął rok, odkąd dzwony Bazyliki św. Piotra obwieściły koniec długiej i
burzliwej ziemskiej pielgrzymki Jorge Mario Bergoglio, która miała miejsce 21
kwietnia 2025 roku, w Poniedziałek Wielkanocny. Rok to naprawdę za krótko, by
przepracować pontyfikat, który był traumatyczny w swej naturze – w
najprawdziwszym tego słowa znaczeniu: ewangeliczną reakcję, która zachwiała
całym systemem równowagi, kościelnej i innej. Jak w przypadku każdej głębokiej
traumy, im bardziej próbuje się ją stłumić, tym bardziej dotyka ona głębi.
Najbardziej podstępną pokusą jest dziś przekształcenie Bergoglia w ikonę do
archiwizacji, zbiór poruszających, lecz martwych fotografii. Byłby to poważny
błąd. To, co zasiał Franciszek, nie należy do powierzchni obrazów, lecz do
głębi, która z rosnącą siłą przemawia do naszej chaotycznej teraźniejszości.
Dziedzictwo Bergoglia jest ogromne. Aby omówić je po zaledwie 365 dniach,
musimy zatem wybrać wspólny wątek. Wydaje mi się, że w jego nauczaniu
przewijają się dwa wglądy, które rzucają światło na jego obecną aktualność:
Kościół jako „szpital polowy” i „trzecia wojna światowa w kawałkach”. Dwie
formuły, które weszły do języka potocznego. Warto się w nie zagłębić, ponieważ
diagnozują one nasze czasy i zawierają propozycję uzdrowienia. Co więcej, są
one ze sobą ściśle powiązane. Obraz szpitala polowego narodził się w sierpniu
2013 roku, kiedy przeprowadziłem wywiad z Franciszkiem dla „ La Civiltà
Cattolica” i jezuickich magazynów kulturalnych, kilka miesięcy po jego wyborze.
Zapytany, czego Kościół najbardziej potrzebuje, odpowiedział szczerze: „Widzę
Kościół jako szpital polowy po bitwie. Rany muszą się zagoić. Wtedy możemy
rozmawiać o wszystkim innym”. Kiedy mi to powiedział, jego słowa mnie
zszokowały. Był spokojny, ale wyczułem w jego słowach intensywność misji, być
może sam sens jego pontyfikatu.
Co miał na myśli? Przede wszystkim stawiał dramatyczną diagnozę nowoczesności:
współczesny człowiek żyje w stanie nieustannej bezbronności, zraniony ekonomią
wykluczenia, zagrożeniem dla „wspólnego domu”, cyfrową samotnością i utratą
horyzontu sensu. Jego propozycja dotyczyła Kościoła, który porzuciłby pozory
dogmatycznego zamku i stałby się mobilnym namiotem, gotowym ubrudzić się w
błocie historii. Ewangelia jako skarb, którym należy się dzielić w drodze, a
nie przechowywać w banku teologicznym czy poza pilnie strzeżonym dogmatycznym
urzędem celnym. Ta refleksja dotknęła samej istoty Kościoła, a nie tylko jego
aparatu pojęciowego i zapoczątkowała nieodwracalny proces.
Innym wielkim proroczym spostrzeżeniem było sformułowanie „trzecia wojna
światowa toczona w kawałkach”, wypowiedziane w sierpniu 2014 roku w samolocie
wracając z Korei. Towarzyszyłem mu w tej podróży i byłem pod wrażeniem
jasności, z jaką nazwał rzeczywistość, której rozpoznanie zajęło światu lata.
Nie był to dziennikarski impresjonizm. To była interpretacja historii, która
okazała się tragicznie prorocza. Franciszek widział rozpadający się świat, w
którym przemoc stała się wszechobecnym wirusem, zdolnym do rozpalania pozornie
niepowiązanych ze sobą ognisk, a jednak zjednoczonych wspólnym korzeniem
obojętności i wyzysku. Słowo „kawałki” wskazywało, że współczesna wojna nie
jest już wypowiadana formalnym aktem, lecz rozprzestrzenia się drogą zarażenia,
poprzez cichą eskalację. Toczy się wszędzie na świecie. Rok 2025 był rokiem z
największą liczbą wojen od czasów II wojny światowej, angażując około stu
krajów i trend ten nie odwrócił się w roku 2026. Każdy element dokłada się do
tragicznej mozaiki konfliktu bez granic. Prawo międzynarodowe jest zagrożone.
Czy nadal możemy mówić o „kawałkach”? Sam Bergoglio w styczniu 2024 roku
zaktualizował swoją diagnozę, stwierdzając, że elementy układanki zaczynają się
składać w całość. Siła nauczania Franciszka tkwi w głębokim związku między tymi
dwoma spostrzeżeniami, oba powiązane z wyobrażeniem wojny. III wojna światowa w
kawałkach jest diagnozą; szpital polowy jest lekarstwem. Jeśli świat jest polem
bitwy , odpowiedzią nie może być wycofanie się do zakrystii. Odpowiedzią jest
wyjście, rozbicie namiotu tam, gdzie toczą się walki, opatrzenie ran bez
uprzedniego proszenia rannych o identyfikację, powitanie wszystkich,
wszystkich, wszystkich. To powiązanie ma w słowniku Franciszka precyzyjną
nazwę: braterstwo. Encyklika Fratelli Tutti, podpisana w 2020 roku, jest
dokumentem, który łączy te dwa tematy w spójny projekt. Braterstwo nie jest
mglistym poczuciem dobra, ale radykalną kategorią polityczną: tam, gdzie
istnieje uznanie drugiego za brata, nie ma miejsca na logikę wroga. Można mieć
sprzeczne poglądy i zachować zdolność do dialogu, a nawet przyjaźni w pełnym
tego słowa znaczeniu. W czasach, gdy każdy, kto myśli inaczej, jest traktowany
jak cel, który należy wyeliminować, pozostaje to spuścizną wszystkich, zarówno
wierzących, jak i niewierzących.
Jeśli braterstwo jest treścią, „synodalność” jest zarówno metodą teologiczną,
jak i polityczną. Słowo „synod” może wydawać się niektórym egzotyczne, to
prawda: jest częścią leksykonu Kościołów, ale w swoim greckim pochodzeniu miało
znaczenie polityczne, dosłownie oznaczając „iść razem”. Proces synodalny
zainicjowany przez Franciszka był najbardziej ambitną próbą nadania Kościołowi
konkretnej formy szpitala polowego w świecie rozdartym wojną. Oznacza to w
istocie słuchanie, zanim zareagujemy, docenianie stanowiska drugiej strony,
zanim zajmiemy się własnym: w świeckim świecie roku 2026, zdominowanym przez
algorytmy pogłębiające polaryzację, metoda ta jawi się jako jedno z
najcenniejszych dziedzictw globalnego zarządzania. Franciszek pozostawił po
sobie Kościół, który nie mówił już jednym „rzymskim” językiem, stając się
stołem, przy którym wspólnoty ze wszystkich kontynentów mogą zasiadać razem i
harmonijnie przeżywać swoje różnice. Nasza analiza nie może jednak ograniczać
się do doktryny; musi ona koncentrować się na osobie ludzkiej. Jorge Mario
Bergoglio był jezuitą, który w młodości nauczał literatury i fascynował Borgesa
. Zauważył on w nim osobę zdolną do dialogu z niewidomym agnostykiem bez
pretensji do nawracania go. To właśnie poezja dała mu potężną inspirację teologiczną,
duszpasterską, a nawet polityczną. Każdego, kto angażował się w dobro wspólne,
określał mianem „poety społecznego”.
Dziedzictwo Franciszka składa się również z jego ciała, które samo stało się
przesłaniem: w ogłuszającej ciszy Auschwitz, gdzie postanowił nic nie mówić,
ponieważ tylko cisza była godna tego horroru. Albo przy ołtarzu w Ciudad
Juarez, osiemdziesiąt metrów od muru ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie jedno
zgromadzenie liturgiczne symbolicznie przekroczyło granicę. Albo gdy pochylił
się, by ucałować stopy południowosudańskich polityków, którzy przybyli do
Watykanu, aby szukać pojednania. A potem dotknął, objął, trzymał: dla niego
dotyk był najbardziej religijnym zmysłem. Ta cielesność przyczyniła się do
powszechnego poczucia sieroctwa, które odczuwamy dzisiaj: ludzie nie tęsknią za
teologiem, ale za ojcem.
Dziedzictwo Franciszka nie jest powierzone wyłącznie Kościołowi. Jest
powierzone każdemu, kto zrozumiał, że logikę wojny fragmentarycznej można
pokonać jedynie logiką fragmentarycznego uzdrawiania: gest za gestem, rana za
raną, spotkanie za spotkaniem. Świat roku 2026, wstrząśnięty przemocą „wodzów”,
którzy myślą o zbrojeniach, a nie o głodzie, wciąż rozpaczliwie potrzebuje
szaleństwa Franciszka. Jego dziedzictwo to nie system zasad, ale duchowe
napięcie, drzwi, które pozostają otwarte. Bergoglio zostawił nam ogień, nie
popiół. I ten ogień płonie nadal, przypominając nam, że zarówno wiara, jak i
zasada braterstwa nie są bezpiecznym celem, ale drogą, którą podążamy, z oczami
utkwionymi w zranionych i sercami otwartymi na przyszłość.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuńSpokojnego, dobrego dnia , dziękuję za codzienny D.O.
OdpowiedzUsuńDzień dobry wszystkim!
OdpowiedzUsuń