DRUGI OBIEG
Czwartek, 14 maja 2026
1.
https://wyborcza.pl/7,75398,32786877,jeszcze-nigdy-polacy-nie-byli-tak-dumni-z-tego-co-osiagneli.html#s=S.TD-K.C-B.3-L.1.duzy
https://wyborcza.biz/biznes/7,177151,32787058,polska-ma-byc-w-wielkiej-europejskiej-trojce-minister-domanski.html
Dobrze wiedzieć, że w tych trudnych czasach są ludzie którzy wierzą w etykę. Ci
ludzie dają nam nadzieję, że przepowiednie i smutne prognozy niekoniecznie
muszą się sprawdzić - mówił Donald Tusk w Poznaniu na otwarciu kongresu Impact.
- Bardzo się cieszę, że mogę być z wami na początku tego bardzo ważnego, wciąż
młodego, a już kultowego przedsięwzięcia - powiedział premier.
Donald Tusk podkreślił, że Polska to najlepsze miejsce do życia i spełniania
marzeń. - O tym świadczą fakty. Jestem z tej generacji, która wbrew wszystkim
okolicznościom, postanowiła uwierzyć, że komunizm nie jest wieczną klątwą i że
Związek Radziecki nie zawsze będzie panował w tej części świata - stwierdził. -
Jesteśmy najszybciej rozwijającym się krajem w Europie i najbardziej ambitnym.
Jeszcze nigdy Polacy nie byli tak dumni z tego, co osiągnęli i kim są -
stwierdził Tusk. Jak zauważył, obecnie przeciętny Polak jest trzy razy
zamożniejszy niż w 1989 roku. - Nasza gospodarka była warta w tym punkcie
startu, w roku 1989, mniej więcej 67 miliardów dolarów rocznie. W tym roku
przekroczyliśmy bilion dolarów - powiedział.
"Są ludzie, którzy wierzą w etykę"
Premier powiedział również, że nigdy nie uwierzył w tezy głoszące, że
"demokracja zbankrutowała, a wolność przestała być nadrzędną wartością,
(...) że świat wolności, tradycyjnych wartości musi przegrać w konfrontacji z
kłamstwem, cynizmem, korupcją". Jak wskazał wybory m.in. w Rumunii i na
Węgrzech pokazały, że demokracja potrafi się obronić. …
Jak powiedział premier, dobrze wiedzieć, że w tych trudnych czasach są ludzie,
którzy wierzą w etykę. - Ci ludzie dają nam nadzieję, że przepowiednie i smutne
prognozy niekoniecznie muszą się sprawdzić. Jesteśmy odporni na pandemię
pesymizmu, niepewności, strachu. (…)
Na Impact'26 [minister Domański] ogłosił, że jego celem jest dojście Polski do
bycia trzecią gospodarką pod względem wpływu na europejskim rynku. Jak
zaznaczył, nie oznacza to wyprzedzenia kilku krajów pod względem PKB, ale takie
ustawienie naszego przemysłu, by ten po prostu liczył się w Europie.
- Po raz pierwszy od pokoleń, od pięciu wieków nie musimy gonić Europy. Coraz
częściej to my wyznaczamy kierunek - stwierdził, argumentując, że jesteśmy w
gronie 20 największych gospodarek świata z najszybciej rosnącym PKB w Unii
Europejskiej. Dodawał, ze mamy teraz swoje pięć minut i wiele krajów patrzy na
nas jako europejskiego lidera.
Dodajmy, że pod względem PKB Polska jest na siódmym-ósmym miejscu w Europie, a
licząc Rosję nawet na dziewiątym. Przed nami jest choćby Holandia, Hiszpania
czy Włochy. Pierwsza trójka to zaś Niemcy, Wielka Brytania i Francja.
2.
Papież Leon modli się w miejscu zamachu na Jana Pawła II 45 lat temu.
Pamiętajmy też o Matce Bożej Fatimskiej: „Zawierzmy Niepokalanemu Sercu Maryi
wołanie o pokój i harmonię, które wznosi się z każdej części świata, a
zwłaszcza z narodów dotkniętych wojną”.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/05/13/news/papa_leone_attentato_giovanni_paolo_ii_anniversario-425342007/?ref=RHLM-BG-P9-S2-T1-fattidelgiorno8
Papież Leon XIV upamiętnił zamach na życie Jana Pawła II, który miał miejsce
dokładnie 45 lat temu, zatrzymując się na modlitwę podczas audiencji generalnej
na placu Świętego Piotra, w miejscu, gdzie doszło do zamachu.
Atak 45 lat temu
Jan Paweł II został uderzony w brzuch 13 maja 1981 roku dwoma strzałami
oddanymi przez tureckiego terrorystę Mehmeta Aliego Agcę, gdy przeciskał się
między wiernymi podczas audiencji generalnej, która wówczas odbyła się po
południu. Papież Polak stracił dużo krwi i natychmiast został hospitalizowany w
Poliklinice Gemelli, a Agca został natychmiast aresztowany. Skazany na
dożywocie, turecki terrorysta przyjął wizytę papieża w więzieniu dwa lata po
aresztowaniu. Ułaskawiony przez prezydenta Włoch Carlo Azeglio Ciampiego, został
ostatecznie ekstradowany do Turcji w czerwcu 2000 roku. Sprawca zamachu nigdy
nie został jednoznacznie zidentyfikowany. W szczytowym okresie zimnej wojny
jedną z najbardziej wiarygodnych teorii była teoria o spisku uknutym przez
bułgarski wywiad.
Cicha modlitwa
Podczas dzisiejszej wizyty wiernych na placu Świętego Piotra papież Leon XIII
wysiadł z otwartego jeepa, aby udać się na miejsce, gdzie 45 lat temu został postrzelony
jego poprzednik. Papież zatrzymał się na chwilę, by oddać się refleksji, a
następnie uklęknął i dotknął kamienia upamiętniającego zamach.
Pielgrzymka do Fatimy
Rok po zamachu, 13 maja 1982 roku, Jan Paweł II po raz pierwszy odwiedził
Sanktuarium Fatimskie, przekonany, że interwencja Matki Bożej go ocaliła.
Papież ofiarował jedną z kul, które go trafiły w Sanktuarium, a kula ta do dziś
wbija się w koronę Matki Bożej. (…)
3.
https://www.nytimes.com/live/2026/05/13/us/trump-news-updates
Trump przybył do hotelu wcześniej, a grupa dziennikarzy podróżująca z
prezydentem zauważyła, że autostrada odchodząca od lotniska była udekorowana
flagami amerykańskimi i chińskimi. Wieżowce były podświetlone chińskimi znakami
oznaczającymi „Pekin wita”.
4.
Biały Dom zorganizuje 9-godzinne święto modlitewne skupione na chrześcijańskich
korzeniach USA
https://news.google.com/search?q=Pete%20Hegseth%20National%20Mall&hl=en-US&gl=US&ceid=US%3Aen
Sekretarz obrony Pete Hegseth będzie gwiazdą wiecu religijnego, który odbędzie
się w ten weekend na National Mall w Waszyngtonie. Zorganizuje go prywatna
fundacja działająca we współpracy z Białym Domem. W wiecu wezmą udział mówcy
określeni przez ekspertów mianem chrześcijańskich nacjonalistów lub
ekstremistów.
Rededicate 250, zapowiadane jako element religijny obchodów półpięćsetnej
rocznicy powstania Ameryki, zgromadziło m.in. pastora z Detroit, który nazwał
program Demokratów „demonicznym” i stworzył własną memową monetę po modlitwie
podczas drugiej inauguracji Trumpa; rabina, który bronił stosowania tortur i
napisał esej zatytułowany „Cnota nienawiści”; oraz chrześcijańskiego autora i
prezentera radiowego, który w 2020 r. powiedział, że umrze w walce o niedopuszczenie
Joe Bidena do Białego Domu, a później został wymieniony w pozwie o
zniesławienie w związku z oskarżeniami o oszustwa wyborcze w 2020 r.
W programie przewidziano również obecność Hegsetha, sekretarza stanu Marco
Rubio i przewodniczącego Izby Reprezentantów Mike'a Johnsona. W programie nie
ma muzułmanów, przedstawicieli kościołów historycznie czarnych, rdzennych
przywódców religijnych ani głównego nurtu protestantyzmu.
5.
Raport dowidzi, że wojsko irańskie jest silniejsze niż utrzymuje Trump
https://www.nytimes.com/2026/05/12/us/politics/iran-missiles-us-intelligence.html
„Iran został unicestwiony” – mówi Donald Trump. Agencje wywiadowcze jednak
przeczą słowom prezydenta USA i przedstawiają zupełnie inny obraz. Teheran
pozostaje zagrożeniem, ponieważ dysponuje ogromną liczbą pocisków. Trump w
ostatnich tygodniach opisywał wroga na kolanach: „Iran nie ma już marynarki
wojennej, nie ma już sił powietrznych, jego zapasy pocisków są niemal
wyczerpane” – powtarzał wielokrotnie prezydent USA. Informacje przekazywane
przez agencje wywiadowcze członkom Kongresu podczas posiedzeń za zamkniętymi
drzwiami są wyraźnie odmienne.
„Pole bitwy i Cieśnina Ormuz są pod naszą kontrolą. Trump może planować
lądowanie wojsk na irańskiej wyspie Chark, ale nie pozwolimy, by z naszego
kraju wywieziono choćby pyłek kurzu” – powiedział zastępca dowódcy Marynarki
Wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, Saeed Siahsarani. „Tankowce
nie mogą przepłynąć przez Cieśninę Ormuz bez zgody Iranu” – zapewnił. „Jeśli
Stany Zjednoczone i Trump popełnią błąd, Zatoka Perska stanie się największym
cmentarzyskiem dla amerykańskich sił zbrojnych”.
Amerykański wywiad dowodzi, że Iran zachowuje znaczące zdolności rakietowe
Nowe tajne szacunki wskazują, że Iran ma operacyjny dostęp do 30 z 33 baz
rakietowych wzdłuż Cieśniny Ormuz, co sugeruje, że jego armia jest znacznie
silniejsza, niż twierdził prezydent Trump.
Publiczny obraz rozbitej armii irańskiej, prezentowany przez administrację
Trumpa, jest w wyraźnej sprzeczności z tym, co amerykańskie agencje wywiadowcze
mówią decydentom za zamkniętymi drzwiami. Wynika to z tajnych szacunków z
początku tego miesiąca, które pokazują, że Iran odzyskał dostęp do większości
swoich baz rakietowych, wyrzutni i podziemnych obiektów.
Najbardziej alarmujące dla niektórych wysokich rangą urzędników są dowody na
to, że Iran przywrócił operacyjny dostęp do 30 z 33 baz rakietowych, które
utrzymuje wzdłuż Cieśniny Ormuz, co może zagrozić amerykańskim okrętom wojennym
i tankowcom przepływającym przez ten wąski szlak wodny.
Osoby zaznajomione z ocenami twierdzą, że pokazują one – w różnym stopniu, w
zależności od poziomu zniszczeń w poszczególnych lokalizacjach – że Irańczycy
mogą używać mobilnych wyrzutni znajdujących się na terenie obiektów do
przenoszenia pocisków w inne miejsca. W niektórych przypadkach mogą
wystrzeliwać pociski bezpośrednio z wyrzutni będących częścią tych obiektów.
Według ocen, tylko trzy wyrzutnie rakietowe wzdłuż cieśniny pozostają
całkowicie niedostępne.
Zgodnie z ocenami Iran nadal rozmieszcza około 70 procent swoich mobilnych
wyrzutni w całym kraju i zachował około 70 procent przedwojennego zapasu
pocisków. Zapasy te obejmuje zarówno pociski balistyczne, które mogą być
skierowane przeciwko innym państwom w regionie, jak i mniejszą ilość pocisków
manewrujących, które mogą być używane przeciwko celom krótszego zasięgu na
lądzie lub na morzu.
Agencje wywiadu wojskowego poinformowały również, w oparciu o informacje z
wielu źródeł, w tym ze zdjęć satelitarnych i innych technologii nadzoru, że
Iran odzyskał dostęp do około 90 procent swoich podziemnych magazynów i wyrzutni
rakietowych w całym kraju, które obecnie ocenia się jako „częściowo lub w pełni
sprawne” – poinformowały osoby zaznajomione z wynikami.
Odkrycia te podważają wielomiesięczne publiczne zapewnienia prezydenta Trumpa i
sekretarza obrony Pete'a Hegsetha, którzy mówili Amerykanom, że irańska armia
została „zdziesiątkowana” i „nie stanowi już” zagrożenia.
9 marca, po 10 dniach wojny, Trump powiedział w CBS News, że irańska „siła rakietowa
jest rozproszona”, a krajowi „nie pozostało nic pod względem militarnym”.
Hegseth oświadczył na konferencji prasowej w Pentagonie 8 kwietnia, że operacja
Epic Fury – wspólna kampania USA i Izraela rozpoczęta 28 lutego –
„zdziesiątkowała irańską armię i uczyniła ją nieskuteczną bojowo przez wiele
lat”. Dane wywiadowcze opisujące pozostały potencjał militarny Iranu pochodzą
sprzed niecałego miesiąca od tej konferencji prasowej.
Zapytana o oceny wywiadowcze, rzeczniczka Białego Domu, Olivia Wales,
powtórzyła wcześniejsze twierdzenia Trumpa, że irańska armia została
„rozgromiona”. Powiedziała, że rząd Iranu wie, że „obecna rzeczywistość jest
nie do utrzymania” i że każdy, kto „sądzi, że Iran odbudował swoją armię, ma
albo urojenia, albo jes rzecznikiem” irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji
Islamskiej.
Pani Wales wskazała na wpis Trumpa w mediach społecznościowych z wtorku, w
którym stwierdził, że sugerowanie, że irańska armia radzi sobie dobrze, jest
„praktyczną zdradą”.
Joel Valdez, pełniący obowiązki rzecznika prasowego Pentagonu, odpowiedział na
pytania dotyczące wywiadu, krytykując relacje medialne z wojny. „To skandal, że
„New York Times” i inne media działają w charakterze agentów PR irańskiego
reżimu, aby przedstawić Operację Epic Fury jako coś innego niż historyczne
osiągnięcie” – powiedział w oświadczeniu.
Nowe oceny wywiadowcze sugerują, że Trump i jego doradcy wojskowi przecenili
szkody, jakie może wyrządzić armia USA.
nieprzerwaną obecność, tranzytując i patrolując go. Centralne Dowództwo Sił
Zbrojnych USA poinformowało w niedzielę w mediach społecznościowych, że ponad 20
amerykańskich okrętów wojennych egzekwowało blokadę Iranu.
Gdyby Trump nakazał dowódcom przeprowadzenie większej liczby ataków w celu
zniszczenia lub ograniczenia potencjału Iranu, armia USA musiałaby jeszcze
bardziej uszczuplić zapasy niezbędnej amunicji. Takie działanie dodatkowo
nadszarpnęłoby amerykańskie zapasy w czasie, gdy Pentagon i główni producenci
broni już teraz borykają się z problemem znalezienia mocy produkcyjnych
pozwalających na uzupełnienie amerykańskich rezerw.
Pan Trump i jego doradcy wielokrotnie zaprzeczali, jakoby zapasy amunicji w USA
zostały wyczerpane do niebezpiecznie niskiego poziomu. Prywatnie urzędnicy
Pentagonu składali podobne zapewnienia zaniepokojonym sojusznikom z Europy.
Sojusznicy zakupili od Stanów Zjednoczonych amunicję za miliardy dolarów w
imieniu Ukrainy i obawiają się, że nie zostanie ona dostarczona, ponieważ armia
amerykańska będzie jej potrzebowała do uzupełnienia własnych zapasów – obawy te
tylko się nasilą, jeśli prezydent zarządzi powrót do działań wojennych z
Iranem.
W zeznaniach złożonych we wtorek przed podkomisją ds. budżetu Izby
Reprezentantów, generał Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów
Sztabów, powiedział: „Mamy wystarczającą ilość amunicji do wykonania naszych
obecnych zadań”.
Wspólny atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran spowodował znaczne szkody w
systemie obronnym Iranu i uszkodził lub zniszczył wiele strategicznych obiektów
w całym kraju. Wielu irańskich przywódców straciło życie, a gospodarka Iranu
chwieje się pod presją wojny, co rodzi pytania o to, jak długo Iran będzie w
stanie utrzymać twarde stanowisko w sprawie negocjowanego zakończenia konfliktu
i wstrzymania niemal całego ruchu tankowców i innych statków przez Cieśninę
Ormuz.
Jednak pozorna zdolność Iranu do utrzymania znacznego potencjału militarnego
zaostrzyła obawy sojuszników USA co do słuszności wojny i wywołała krytykę
wśród zwolenników Trumpa, którzy sprzeciwiali się interwencji, a którzy w ogóle
sprzeciwiali się angażowaniu w konflikt. …
Kilka bomb do niszczenia bunkrów zostało zrzuconych na irańskie instalacje
podziemne, ale urzędnicy stwierdzili, że planiści wojskowi stanęli przed
trudnym wyborem i musieli zachować ostrożność, używając ich, ponieważ musieli
zachować pewną liczbę na potrzeby amerykańskich planów operacyjnych dotyczących
potencjalnych wojen w Azji z Koreą Północną i Chinami.
Jak donosił wcześniej „The New York Times”, Stany Zjednoczone zużyły podczas
wojny około 1100 pocisków manewrujących dalekiego zasięgu stealth – niemal
tyle, ile wynosi całkowity zapas, jaki pozostał w amerykańskich magazynach.
Wojsko wystrzeliło również ponad 1000 pocisków Tomahawk, czyli około 10 razy
więcej niż Pentagon kupuje w ciągu roku. Podczas wojny użyto również ponad 1300
pocisków przechwytujących Patriot, co stanowi ponad dwa lata produkcji w tempie
przewidzianym na rok 2025.
Uzupełnienie tych zapasów zajmie lata, a nie miesiące. Lockheed Martin
produkuje obecnie około 650 pocisków przechwytujących Patriot rocznie. Firma
ogłosiła plany zwiększenia produkcji tej kluczowej broni obrony powietrznej do
2000 rocznie. Nie będzie to jednak łatwe. Urzędnicy twierdzą, że możliwości
przemysłu w zakresie produkcji silników rakietowych nie da się zwiększyć tak
szybko, jak domaga się tego pan Trump.
Sean Parnell, główny rzecznik Pentagonu, powiedział, że wojsko ma wszystko,
czego potrzebuje do realizacji swojej misji. „Przeprowadziliśmy wiele udanych
operacji w dowództwach bojowych, zapewniając jednocześnie, że armia USA
dysponuje bogatym arsenałem zdolności do ochrony naszych obywateli i naszych interesów”
– powiedział w oświadczeniu dla „The Times”.
6.
To powinniście zobaczyć:
https://www.facebook.com/reel/1716014466261280
7.
Zapasy ropy spadają w rekordowym tempie z powodu wojny z Iranem
https://www.bloomberg.com/news/articles/2026-05-13/oil-inventories-fall-at-record-pace-on-iran-war-shock-iea-says
„Po ponad dziesięciu tygodniach wojny na Bliskim Wschodzie narastające straty w
dostawach z Cieśniny Ormuz wyczerpują globalne zapasy ropy w rekordowym tempie”
– ostrzega Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) w swoim niedawno
opublikowanym miesięcznym raporcie na temat rynku ropy naftowej. Agencja
podkreśla spadek popytu, który jednak nie wystarczy, aby zrównoważyć spadek
podaży. Konkretnie, globalny popyt na ropę zmniejszy się o 420 000 baryłek
dziennie (bd) rocznie w 2026 roku, osiągając 104 miliony bd, czyli o 1,3
miliona baryłek dziennie mniej niż nasza prognoza sprzed wojny. Jednak
„globalna podaż ropy nie zaspokoi całkowitego popytu w tym roku”, ponieważ
wojna z Iranem niszczy produkcję ropy na Bliskim Wschodzie.
IEA prognozuje, że w 2026 roku podaż będzie niższa o 1,78 mln baryłek dziennie
od całkowitego popytu, w przeciwieństwie do nadwyżki 410 000 baryłek dziennie
prognozowanej w raporcie z zeszłego miesiąca i nadwyżki prawie 4 mln baryłek
dziennie w raporcie z grudnia. „Przy wciąż ograniczonym ruchu tankowców w
Cieśninie Ormuz, skumulowane straty w dostawach ponoszone przez producentów z
Zatoki Perskiej przekraczają już 1 mld baryłek, a ponad 14 mln baryłek ropy
dziennie pozostaje na mieliźnie, co stanowi bezprecedensowy szok podażowy” –
stwierdziła agencja. Jej prognoza bazowa zakłada stopniowe przywracanie ruchu
przez Cieśninę Ormuz począwszy od trzeciego kwartału.
8.
Trump mówi, że Iran musi zawrzeć umowę, albo stawić czoło wznowionym atakom
Iran podtrzymał swoje ostatnie żądania po tym, jak prezydent Trump odrzucił je
jako nie do przyjęcia. Wyjeżdżając na szczyt do Chin, Trump powiedział
dziennikarzom, że wojna jest „w pełni pod kontrolą”.
https://www.nytimes.com/live/2026/05/12/world/iran-war-trump-ceasefire-hormuz
„Jak odebrać Irańczykom uran? Trzeba tam pojechać i go zabrać. Nie będę mówił o
tym, jaki sprzęt wojskowy byłby potrzebny, ale o tym, co powiedział mi
prezydent Trump : »Chcę tam pojechać«. I wierzę, że da się to zrobić…”. Premier
Netanjahu wybrał wywiad dla CBS, aby ożywić możliwość ataku na serce Iranu.
Niemal jednocześnie z Białego Domu padły słowa podkreślające kluczowy punkt
wyzwania w Zatoce Perskiej: pozbawienie Pasdaranu materiału do budowy bomby
atomowej.
Zarówno Trump, jak i Netanjahu powtórzyli, że konflikt zakończy się dopiero
wtedy, gdy 409 kilogramów uranu, obecnie wzbogaconego do 60%, nie będzie już w
Islamskiej Republice. Amerykański prezydent wyjaśnił, że Irańczycy początkowo
wyrazili chęć towarzyszenia amerykańskiemu personelowi w celu inspekcji złoża.
Później jednak wycofali się z tego pomysłu. Jednak USA i Izrael nadal chcą
przeprowadzić operację, nie bacząc na żadne przejawy nieuczciwości.
Czy jesteśmy świadkami presji na uzyskanie ustępstw dyplomatycznych? Ujawnienia
dotyczące bazy zbudowanej przez Izraelczyków w południowym Iraku sugerują, że
przygotowano plan przejęcia uranu. Długi pas startowy, potajemnie zbudowany na
pustyni, wydaje się być lądowiskiem dla czterosilnikowych samolotów Hercules,
które mogą być przerzucane w głąb terytorium Iranu. Stamtąd mogą one startować
z pełnym ładunkiem i kierować się do celu na niskiej wysokości. Pozwala to
uniknąć konieczności tankowania w trakcie lotu, co mogłoby ujawnić obecność
formacji. W lutym Kuwejt i Emiraty zaprzeczyły wykorzystywaniu swoich lotnisk
do ataków na Iran, ale teraz nie mają żadnych skrupułów: Siły Powietrzne USA
również mogą operować z tych krajów.
Wszyscy wierzą, że uran wciąż znajduje się w Isfahanie zamknięty w tunelach
wykopanych osiemdziesiąt metrów pod górą, na którą w czerwcu ubiegłego roku
napadły bombowce B-2. Wówczas Trump oświadczył, że bomby niszczące bunkry
„zniszczyły irański program nuklearny”, by później powtórzyć, że to właśnie one
stanowiły główne zagrożenie. Laboratoria znajdują się na płaskowyżu na wysokości
1600 metrów: wysokość ta drastycznie ogranicza osiągi śmigłowców i zmusza Stany
Zjednoczone do polegania wyłącznie na samolotach.
Pierwszy nalot mogliby przeprowadzić amerykańscy i izraelscy spadochroniarze.
Na lądzie połączyliby siły z agentami Mossadu, którzy od miesięcy infiltrowali
garnizon w Isfahanie. Następnie, wspólnie, przeprowadziliby decydujący nalot,
aby zneutralizować wartowników i przejąć kontrolę nad co najmniej jednym z
wejść do skalnej fortecy.
W tym samym czasie inne oddziały komandosów „zabezpieczają” prowizoryczny pas
startowy – drogę gruntową lub odcinek drogi – na którym lądują myśliwce
Hercules z obu krajów. Rangersi i spadochroniarze z 82. Dywizji wysiadają z
ładowni i tworzą linię ochronną. Przybywa również oddział Delta Force przeszkolony
w zakresie postępowania z materiałami radioaktywnymi, wyposażony w roboty
kołowe i kombinezony ochronne. W tym momencie rozgrywa się podwójna bitwa.
Pierwsza toczy się w labiryncie tuneli. Izraelczycy z jednostki 5101 Shaldag,
którzy zdobyli już ściśle tajną podziemną fabrykę w Syrii, prawdopodobnie
prowadzą natarcie. Po dotarciu do składu nadzorują odzyskiwanie uranu, który
jest powoli transportowany na pas startowy. Druga bitwa toczy się, aby zapobiec
kontratakowi Pasdaranu. Zostanie ona powierzona latającym śmigłowcom szturmowym
Ghostrider, myśliwcom opancerzonym A10 Warthog i dronom wszelkiego rodzaju. To
od nich zależy zapewnienie zapory wokół operacji. Co i tak powinno nastąpić
bardzo szybko: począwszy od zachodu słońca, a skończywszy na świcie, kiedy
Herkules zabierze żołnierzy i uran.
Plan, który jest prosty w słowach. Ale niezwykle trudny do zrealizowania.
Ponieważ odległości są ogromne; ponieważ Strażnicy Rewolucji okazali się
wytrwałymi i dobrze przygotowanymi przeciwnikami; ponieważ niepewność związana
z wypadkami jest zawsze duża. Nawet wielkanocny nalot mający na celu wydobycie
nawigatora z rozbitego samolotu omal nie zakończył się niepowodzeniem w
ostatniej chwili z powodu serii usterek. Niektórzy analitycy uważają, że sam
sukces tego nalotu zmusza teraz Trumpa do podjęcia niemal niemożliwej misji.
Jedynej, która pozwoliłaby mu zakończyć wojnę triumfalnie.
9.
Kto mógłby zastąpić Keira Starmera na stanowisku premiera? Czterech kandydatów
Jeśli premier zrezygnuje, kto przejmie władzę? Oto kandydaci i wspierający
https://www.thetimes.com/uk/politics/article/who-could-will-replace-keir-starmer-prime-minister-labour-leader-59mdhbpjp
W wyścigu o następcę Keira Starmera premier ma jedną przewagę: każdy z
kandydatów na to stanowisko boryka się z problemami, które komplikują ich
plany. Jeśli i kiedy premier zostanie zmuszony do rezygnacji, pojawi się
kandydat, który zastąpi go na stanowisku szefa Partii Pracy i rządu, ale brak
natychmiastowego i wiarygodnego następcy przyczynia się na razie do utrzymania
Keira na Downing Street. Żaden z potencjalnych następców nie ujawnił się
jeszcze otwarcie: również dlatego, że jak w prawdziwym „House of Cards”, zajęci
są wzajemnym wbijaniem noża w plecy, próbując odsunąć rywali od władzy. Krążą
cztery nazwiska. Niewykluczone, że po otwarciu wyścigu dołączą do niego inni,
co odwróci prognozy. Oto kandydaci do trudnej roli uratowania partii i kraju
przed dojściem do władzy protrumpowskiego populisty Nigela Farage'a w wyborach
w 2029 roku.
Wes Streeting
Obecny minister zdrowia Wes Streeting ma 43 lata, jest posłem od dekady, jest
gejem (mieszka w Londynie z partnerem, konsultantem ds. komunikacji publicznej)
i jest pokonującym raka nerki. Pod względem umiejętności komunikacyjnych i
charyzmy znacznie przewyższa Starmera, a prawdopodobnie nawet innych kandydatów
z Downing Street. Jednak jako szef zdrowia publicznego, po wstępnym
porozumieniu ze związkami zawodowymi, nie był w stanie zapobiec serii strajków
lekarzy i pielęgniarek, które spowodowały znaczne zakłócenia. Jego główna
przeszkoda leży jednak gdzie indziej: jest utożsamiany z blairowskim skrzydłem
Partii Pracy. To prawda, że Blair pozostaje jedynym członkiem Partii Pracy,
który trzykrotnie został wybrany na premiera, ale jego wizerunek został
nadszarpnięty przez wojnę w Iraku, a ostatnio przez jego współpracę z Donaldem
Trumpem w sprawie kontrowersyjnego planu odbudowy Strefy Gazy. Aby odzyskać
poparcie, dzisiejsza Partia Pracy potrzebuje lidera bardziej lewicowego niż
Starmer, a nie bardziej umiarkowanego.
Jakby tego było mało, politycznym patronem Streetinga jest Peter Mandelson,
były guru Blaira, zwolniony przez Starmera ze stanowiska ambasadora w Waszyngtonie,
a następnie na krótko aresztowany za powiązania ze skandalem Epsteina i różne
konflikty interesów. Śledztwo w tej sprawie ujawniło liczne e-maile Streetinga
do Mandelsona, w których podpisywał się znakiem X, cyfrowym skrótem od
„pocałunku”: „Posyłam ci buziaka”. Minister zdrowia byłby zainteresowany jak
najszybszym wywołaniem wojny o sukcesję ze Starmerem, bo obecny faworyt, Andy
Burnham, burmistrz Manchesteru, nie może w niej uczestniczyć, ponieważ nie jest
członkiem parlamentu. Jeśli okres oczekiwania się przedłuży, szanse Streetinga
zmaleją.
Ed Miliband (Mama z Częstochowy)
57-letni Ed Miliband, poseł z dwudziestoletnim stażem, minister środowiska w
rządzie Gordona Browna w latach 2008-2012 (to samo stanowisko zajmuje w obecnym
rządzie), jest najbardziej doświadczonym potencjalnym kandydatem spośród
kandydatów aspirujących do zastąpienia Starmera. Był liderem Partii Pracy przez
pięć lat, od 2010 do 2015 roku. Ale to właśnie jest jego przeszkodą. Jako lider
opozycji, Miliband nie zabłysnął i przegrał wybory w 2015 roku, ponosząc
druzgocącą porażkę z urzędującym konserwatywnym premierem Davidem Cameronem.
Postawienie na lidera, który już wcześniej poniósł porażkę, nie wydaje się
idealnym rozwiązaniem, by ożywić partię.
Miliband należy jednak do frakcji Partii Pracy, którą wielu uważa za prawicową,
by odzyskać poparcie – „miękkiej lewicy”: jest bardziej lewicowy niż Streeting
Blaira, ale mniej radykalny niż Jeremy Corbyn, który objął stanowisko lidera
Partii Pracy w 2015 roku (i następnie przegrał dwie wybory – z konserwatystkami
Theresą May w 2017 roku i Borisem Johnsonem w 2019 roku). Gdyby prawybory po
Starmerze odbyły się wkrótce, Miliband mógłby pokonać Streetinga. W przeciwnym
razie mógłby zaoferować swoje poparcie Angeli Rayner lub Andy'emu Burnhamowi w
zamian za ważne ministerstwo, być może Ministerstwo Skarbu, w rządzie
kierowanym przez jednego z nich. Aż do tej pory utrzymywał swoje ambicje w
tajemnicy, ale nie byłby to pierwszy raz, kiedy zaskoczył wszystkich: w 2010
roku nie wydawał się zainteresowany kandydowaniem na lidera Partii Pracy, ale w
ostatniej chwili zgłosił swoją kandydaturę, pokonując dotychczasowego faworyta,
swojego starszego brata Davida, byłego ministra spraw zagranicznych i
zagorzałego zwolennika Blaira, który nigdy mu tego nie wybaczył.
Angela Rayner
Znana jako „Czerwona” ze względu na kolor włosów i poglądy polityczne,
46-letnia Angela Rayner również należy do „miękkiej lewicy” Partii Pracy. Przez
jedenaście lat była posłanką, pełniła funkcję wicepremiera, wiceprzewodniczącej
Partii Pracy i ministra ds. mieszkalnictwa. Z tych stanowisk zrezygnowała w
2025 roku za naruszenie kodeksu ministerialnego: nie zadeklarowała zaniżonego
podatku od zakupu domu. Śledztwo podatkowe nie ustaliło jeszcze, czy był to
błąd biurokratyczny jej prawnika, czy podstęp. Groźba unikania płacenia
podatków jest dla niej przeszkodą i dlatego uważa się, że wolałaby odłożyć
swoją kandydaturę na Downing Street na kilka miesięcy, dopóki nie udowodni
swojej niewinności.
Jednak Rayner ma wiele atutów: byłaby pierwszą kobietą premierem i liderką
Partii Pracy; urodziła się i wychowała w pobliżu Manchesteru, więc nie należy
do londyńskiej kliki politycznej; pochodzi z klasy robotniczej — jej matka była
analfabetką, wychowywała ją babcia, a w wieku 16 lat została samotną matką —
krótko mówiąc, pod względem społecznym i kulturowym jest bliższa niższym
klasom, które opuszczają Partię Pracy, by głosować na populistyczną Partię
Reform.
Andy Burnham
57-letni Andy Burnham wydaje się być faworytem w walce o miejsce Starmera.
Należy on również do „miękkiej lewicy” w partii. Jako burmistrz Manchesteru od
2017 roku zmodernizował i ulepszył miasto. Posiada bogate doświadczenie w
administracji rządowej, pełniąc funkcję ministra zdrowia, ministra kultury i
wiceministra skarbu w rządzie Gordona Browna, a także był posłem przez
szesnaście lat. Jego problemem jest to, że nie jest już członkiem parlamentu,
podczas gdy w Wielkiej Brytanii członkostwo w parlamencie jest wymagane do
sprawowania urzędu premiera. Niedawno próbował powrócić do urzędu: chciał zrezygnować
z funkcji burmistrza i ubiegać się o wakujące miejsce w Izbie Gmin, ale
kierownictwo Partii Pracy uniemożliwiło mu to, prawdopodobnie pod presją
Starmera, który chciał trzymać na dystans swojego najgroźniejszego rywala.
Teraz chciałby spróbować ponownie, mając nadzieję, że po dotkliwej porażce
Partii Pracy w zeszłotygodniowych wyborach lokalnych, kierownictwo partii
pozwoli mu kandydować ponownie. Potrzebuje jednak na to trochę czasu: idealnie
byłoby, gdyby Starmer wyznaczył datę rezygnacji na wrzesień. Inną przeszkodą
Burnhama jest to, że dwukrotnie próbował zostać liderem Partii Pracy, ale
przegrał z Milibandem w 2010 roku i Corbynem w 2015 roku. Czy uda mu się to za
trzecim razem?
10.
Sojusznicy Streetinga twierdzą, że przygotowuje się on do rezygnacji i podjęcia
wyzwania o przywództwo już jutro
https://www.theguardian.com/politics/live/2026/may/13/keir-starmer-labour-party-prime-minister-leadership-wes-streeting-kings-speech-latest-news-updates#top-of-blog
Sojusznicy Wesa Streetinga twierdzą, że przygotowuje się on do rezygnacji ze
stanowiska ministra zdrowia i może oficjalnie wyzwać go na stanowisko szefa
resortu już jutro, informują Pippa Crerar, Alexandra Topping i Jessica Elgot.
Osoby z Downing Street sugerowały, że Streeting nie uzyskał jeszcze niezbędnego
poparcia ze strony 81 parlamentarzystów, by formalnie rozpocząć kampanię na
rzecz przywództwa, po tym jak Keir Starmer postawił swojemu gabinetowi
ultimatum: „albo pracuj, albo siedź cicho”.
Jednak źródło bliskie Streetingowi poinformowało „Guardiana”, że planuje on
zrezygnować w czwartek i rozpocząć walkę o przywództwo. Dodali, że pomysł,
jakoby Starmer udaremnił pucz, jest „śmieszny”.
„Nikt nie zna liczb, dopóki nie uderzy dzwon, nawet agitacja wyborcza nie jest
realna, ludzie potrzebują pewności, zanim się wpiszą. Ale on myśli, że ma
liczby” – dodali.
Drugi poseł, również blisko związany z obozem Streeting, powiedział, że
prowadzili rozmowy na temat uzyskania wymaganej liczby głosów, która pozwoliłaby
mu na przeprowadzenie wyborów.
Dwóch innych parlamentarzystów poinformowało, że sojusznicy Streetinga
zadzwonili do nich we wtorek wieczorem, aby powiedzieć: „On to zrobi”. Jeden z
parlamentarzystów stwierdził, że nie są pewni, czy minister zdrowia ma
wystarczające poparcie, aby zrealizować ten plan.
11.
https://wyborcza.pl/7,75399,32787097,ue-nalozyla-sankcje-na-zydowskich-osadnikow-i-hamas-falszywa.html#s=S.TD-K.C-B.1-L.2.duzy
… „UE opracowała projekt sankcji już w zeszłym roku w związku z rozbudową
osiedli na okupowanym Zachodnim Brzegu i narastającą przemocą osadników, którzy
atakują palestyńskich rolników. ONZ i niezależne organizacje praw człowieka
udokumentowały podpalenia, akty wandalizmu i wysiedlenia Arabów mieszkających w
pobliżu osiedli i placówek żydowskich.
Według UNRWA, agencji unijnej, odpowiedzialnej za pomoc Palestyńczykom, od
początku tego roku na Zachodnim Brzegu osadnicy zamordowali co najmniej 11
Palestyńczyków.
„Najwyższy czas, abyśmy przeszli od impasu do działania. Ekstremizmy i przemoc
niosą ze sobą konsekwencje"" – napisała szefowa unijnej dyplomacji
Kaja Kallas. (…)
========
Gdzie podpisać?
D.O. nie raz i nie dwa obserwował „osadników” w akcji. To prawicowi ekstremiści
z mózgiem przeżartym fanatyzmem religijnym, przesiąknięci agresywną
nienawiścią. Przykro patrzeć, jak demokratyczne państwo Izrael przymyka oczy na
ich przemoc.
Arabowie z Judei i Samarii w żadnym wypadku nie są święci, ale ta przemoc do
niczego nie prowadzi, jak tylko do większej przemocy.
12.
https://tvn24.pl/szczecin/koszalin-sedzia-zdjela-flage-ue-i-schowala-pod-kaloryferem-st9044352
Sędzia Sądu Okręgowego w Koszalinie będzie się tłumaczyć za zdjęcie flagi Unii
Europejskiej. Do incydentu doszło w ubiegłym tygodniu w jednej z sal Sądu
Okręgowego w Koszalinie.
Była prezes Sądu Okręgowego w Koszalinie, która została odwołana ze stanowiska
w czerwcu 2024 r. i aktualnie orzeka w jego wydziale cywilnym, wyjęła
umieszczoną w sali rozpraw flagę unijną ze stojaka i schowała ją pod kaloryfer.
Zareagowało kolegium sądu
- Kolegium sądu okręgowego, mając informacje o incydencje, podjęło uchwałę, by
powiadomić o nim rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych. Kolegium
uznało, że istnieje podejrzenie, iż doszło do deliktu dyscyplinarnego,
polegającego na uchybieniu godności urzędu sędziego - powiedział rzecznik Sądu
Okręgowego w Koszalinie sędzia Sławomir Przykucki.
Jak podkreślił, sala rozpraw nie jest miejscem do wyrażania osobistych
poglądów, także w sprawach dotyczących Unii Europejskiej, bo sądy w Polsce
działają w ramach wspólnego europejskiego porządku prawnego.
Flagi Polski i Unii Europejskiej pojawiły się w salach rozpraw koszalińskiego
sądu na przełomie kwietnia i maja. Była to decyzja nowej prezes sądu,
poprzedzona zaleceniem prezesa Sądu Apelacyjnego w Szczecinie.
Teraz rzecznik dyscyplinarny zdecyduje, czy wszcząć postępowanie i jakie kroki
podjąć. W grę mogą wchodzić różne konsekwencje dyscyplinarne.
Sędzia, która zdjęła unijną flagę, przebywa na urlopie.
========
Od razu do Białorusi!
13.
Jad nacjonalizmu swobodnie i bezkarnie rozpowszechnianego w Polsce.
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,32785338,16-letni-artem-z-awdijiwki-ma-peknieta-czaszke-i-zlamany-nos.html
Artema kopali po głowie. Jego kolegę próbowali zrzucić z Mostu
Świętokrzyskiego. Krzyczeli: "Wypierdalaj do Ukrainy". - Zakatowaliby
ich na śmierć, gdyby na miejscu nie pojawili się policjanci.
W czwartek 7 maja około godz. 18.30 Artem wraz z czwórką przyjaciół spacerował
po Moście Świętokrzyskim. Rozmawiali głównie po ukraińsku i po rosyjsku, bo
tylko jedna dziewczyna w grupie była Polką. Szli w stronę prawego brzegu Wisły.
Nagle z tyłu podjechało dwóch wyrostków na hulajnodze. Zaczęli ich zaczepiać,
szturchać, szczególnie Artema. Może dlatego, że ma kręcone blond włosy do
ramion. Pytali: "Jesteś cwelem?" Artem nie reagował. Agresorzy
odjechali, ale po chwili młodzi ludzie zobaczyli, że wracają i jest ich
znacznie więcej. Około dziesięciu osób.
- Będą mnie bić - stwierdził Artem.
Z jego relacji wynika, że grupa napastników najpierw chciała ich sprowokować,
ale gdy to się nie udało, ruszyli do ataku. Artem poczuł mocne uderzenie w
ucho. Próbował odepchnąć napastnika, ale wtedy ktoś psiknął mu gazem pieprzowym
w twarz. Artem ma astmę. Nie mógł złapać tchu. Wtedy agresorzy zaczęli go tłuc.
Upadł i jedyne, o czym myślał, to by ochronić rękami głowę, bo kopali go
właśnie w głowę. Jego kolegę też powalili na ziemię. Stłukli mu okulary i
próbowali go wyrzucić za barierki mostu do Wisły, ale chłopak kurczowo uczepił
się prętów. Krzyczeli: "Wypierdalać do Ukrainy!". Zaatakowali też
trzeciego nastolatka - jak się potem okazało - złamali mu nos.
Artemowi w końcu udało się podnieść, odciągnął kolegę od prętów. Próbowali
odejść, ale napastnicy nie odpuszczali. Wtedy Artem dostał kolejne ciosy. W
końcu na miejsce nadjechał radiowóz i wybiegło z niego dwóch funkcjonariuszy. Z
relacji Artema wynika, że przejeżdżających niedaleko policjantów zobaczyła
jedna z koleżanek i pobiegła prosić o pomoc. Gdy agresorzy zobaczyli, że
podjeżdża policja, natychmiast uciekli.
Tę wersję potwierdziła też nadkomisarz Paulina Onyszko, oficer prasowa z
Komendy Rejonowej z Pragi Północ.
O tym, co go spotkało, Artem opowiada "Wyborczej", będąc w szpitalu.
Porozumiewamy się z nim za pośrednictwem Mariny Hulii, działaczki społecznej na
rzecz uchodźców, która przyjaźni się z rodziną Artema.
Nastolatek został zabrany najpierw do szpitala dziecięcego przy ulicy
Kopernika, a stamtąd przewieziony na oddział chirurgii dziecięcej do Dziekanowa
Leśnego, gdzie w niedzielę przeszedł operację. Ma pękniętą czaszkę i
zmasakrowaną twarz.
- Mówi, że bóle głowy są nie do wytrzymania i że gdyby nie policjanci, to
oprawcy zakatowaliby ich na śmierć - referuje Marina Hulia.
- Jego rodzina ciężko pracuje i na co dzień pomaga Polakom. Mama, babcia i
starsza siostra Artema pracują w placówce opiekuńczej dla osób starszych.
Wykonują pracę, której Polacy nie chcą wykonywać. Do Polski uciekli po wybuchu
wojny. Mieszkali w obwodzie zaporoskim, na terenach, które od pierwszego dnia
wojny są pod okupacją - opowiada Marina Hulia. I dodaje: - W Polsce szukali
bezpieczeństwa i spokoju.
Rodzina Artema jako jedyna zdecydowała się złożyć zeznania na policji. Chcą, by
sprawców dosięgła sprawiedliwość. Rodzice kolegi, którego oprawcy próbowali
zrzucić z mostu, boją się zemsty. Z lakonicznego komunikatu opublikowanego na
stronie Komendy Rejonowej Policji z Pragi Północ wynika, że policja prowadzi
intensywne czynności, których celem jest ujęcie wszystkich sprawców. Nadkomisarz
Paulina Onyszko nie chciała podać szczegółów, zasłaniając się dobrem
postępowania. W komunikacie czytam: "Obecne ustalenia i zebrany dotychczas materiał dowodowy nie
wskazują, aby to zdarzenie miało podłoże na tle narodowościowym".
Przeszkadzało im, że mówimy po ukraińsku
Z relacji Artema wynika jednak, że napastnicy zaatakowali, bo grupa nastolatków
rozmawiała po ukraińsku. - Później przyczepili się też do moich długich włosów
- tłumaczy. Z kolei Marina Hulia mówi mi, że chłopiec poprosił ją o kontakt do
psychologa, bo trudno mu poradzić sobie z tym, co go spotkało.
- Ta niechęć do obcych nie zaczęła się od Ukraińców, ale od przekazu o tym, że
uchodźcy są nosicielami wszystkiego, co złe. Wcześniej agresja spotykała
czeczeńskie kobiety, z którymi pracuję. Za to, że noszą chusty i się
wyróżniają, wyzwanie ich od terrorystek nic nie kosztuje. A najbardziej
nienawidzi się tych, których się nie zna - uważa Marina Hulia. I dodaje: -
Ukraińcy zaczęli przeszkadzać, bo wojna nie trwała, jak zapowiadano, trzy
tygodnie. Znowu politycy z prawej strony sceny rozbudzili emocje, powtarzając,
że Ukraińcy nic nie robią, tylko wyciągają ręce po kolejne pieniądze. Tymczasem
babcia Artema, pani Luba, choć sama jest osobą starszą i schorowaną, codziennie
dźwiga worki z pampersami w zakładzie opieki dla osób starszych.
Marina opowiada, że od niedawna Luba, by wrócić z pracy do domu, nie wsiada do
autobusu na przystanku obok zakładu, ale idzie aż do pętli, bo koniecznie musi
usiąść na pojedynczym miejscu. - Tak się dzieje, odkąd dosiadł się do niej
mężczyzna i zaczął ją wyzywać, bo rozmawiała przez telefon z rodziną po
ukraińsku - podsumowuje.
14.
Festiwal Filmowy w Cannes 2026: Pierwsze pojawienie się na czerwonym dywanie,
elektryzujące powietrze i gwiazdy w całej okazałości
We wtorek 12 maja na czerwonym dywanie festiwalu w Cannes odbył się pokaz filmu
otwierającego festiwal, Electric Venus, na którym obecni byli pierwsi
prestiżowi goście, m.in. Pio Marmaï, Peter Jackson, Demi Moore i Jane Fonda.
https://madame.lefigaro.fr/style/news/festival-de-cannes-2026-pour-la-premiere-montee-des-marches-de-l-electricite-dans-l-air-et-des-stars-en-majeste-20260512
Festiwal otwarty. Igrzyska rozpoczynają się dziś. Wczoraj wieczorem rozpoczęły
się pokazy burleskowej komedii „Venus eletrique ” – „Elektrycznej Wenus”.
Gratka dla widzów, wyświetlana jednocześnie w wielu francuskich kinach,
rozpieszcza ich historią o miłości i nadziei. Konkurs rozpoczyna się dziś. Oto
filmy i bohaterowie tego dnia.
Nowozelandzki reżyser Peter Jackson, który wczoraj wieczorem odebrał Złotą
Palmę za całokształt twórczości, będzie dziś bohaterem Rendez-vous – spotkania
z publicznością, które będzie okazją do wspomnienia jego długiej kariery, która
rozpoczęła się właśnie tutaj, na festiwalu, pod koniec lat 80., a następnie
filmu, który przyniósł mu 17 Oscarów.
Rozpoczyna się również Festiwal Filmowy Fortnight, który rozpocznie się filmem
„Butterfly Jam” rosyjsko-kazachskiego reżysera Kantemira Bałagowa z irlandzkim
aktorem Barrym Keoghanem (‘Saltburn’, ‘The Spirits of the Island’). W New
Jersey 16-letni Pyteh dzieli swój czas między małą kazachską restauracją
rodzinną, która stoi na skraju bankructwa, a dywanem, na którym trenuje zapasy.
Impulsywna decyzja ojca wywraca jego życie do góry nogami, stopniowo
kształtując narrację o dumie, dziedzictwie i męskości.
Najbardziej oczekiwanym czerwonym dywanem będzie jednak ten o północy, gdzie
zobaczymy obsadę sagi " Szybcy i wściekli" szalejącą na wybiegu. Z
okazji 25. rocznicy sagi " Szybcy i wściekli", obsada filmu z 2001
roku, który zapoczątkował światowy fenomen kulturowy, spektakularnie wkroczy na
Croisette. W Grand Théâtre Lumière odbędzie się specjalny pokaz. Oczywiście
obecni będą gwiazdy: Vin Diesel, Michelle Rodriguez, Jordana Brewster,
producent Neal H. Moritz oraz Meadow Walker, córka zmarłego odtwórcy głównej
roli, Paula Walkera.
Filmy w konkursie
„Nagi Notes” japońskiego reżysera Koji Fukady. Akcja filmu rozgrywa się na wsi
Nagi w prefekturze Okayama. Opowiada on historię architektki, która niedawno
rozstała się z Tokio, a teraz przyjeżdża odwiedzić przyjaciółkę i byłą
szwagierkę. Obie kobiety znajdują się na rozdrożu, szukając sposobu na oderwanie
się od przeszłości i zdefiniowanie własnej tożsamości.
Życie kobiety (La vie d'une femme) francuskiej reżyserki Charline
Bourgeois-Tacquet, z Léą Drucker, Mélanie Thierry i Charlesem Berlingiem w
rolach głównych. Gabrielle, lat 55, jest oddana swojej pracy. Chirurg i
ordynatorka oddziału szpitalnego, jest ciągle w ruchu, przytłoczona ciężarem
obowiązków. Ma mało czasu na życie prywatne: kochającego męża i matkę, która
jest zależna od jej opieki. A jednak to jest życie, którego zawsze pragnęła,
życie, które wybrała. Kiedy pisarz przychodzi, aby obserwować ją przy pracy nad
jedną z jej książek, jej równowaga zaczyna się chwiać. Jak daleko jest gotowa
się posunąć, aby wstrząsnąć tym, co zbudowała?
15.
Eurowizja 2026: Pierwsze oceny półfinałowe: Szwecja i Gruzja ponoszą porażkę,
Sal Da Vinci szybuje
od naszej korespondentki Silvii Fumaroli
(afp)
Szalona choreografia, lasery, après-ski i smutne kurtki: muzyka i
ekstrawagancja paradują na scenie Wiener Stadhalle. Owacja na stojąco dla „Per
sempre sì”. Nasze głosy
https://www.repubblica.it/spettacoli/dossier/eurovision/2026/05/12/news/pagelle_prima_semifinale_eurovision_2026-425341063/?ref=RHLF-BG-P11-S3-T1-s3927
WIEDEŃ – Pierwszy półfinał Konkursu Piosenki Eurowizji odbył się w Wiener
Stadhalle w Wiedniu. Oto nasze oceny.
(agf)
Młody mężczyzna śpiewa swój hymn niepodległościowy „ Viva Moldova!” ,
niczym tancerz hip-hopu, podczas gdy scena zamienia się w lodowisko do jazdy na
deskorolce, kipiąc kolorami, a publiczność podąża za nim, klaszcząc w dłonie
jak zahipnotyzowana: „Moldova, aloha”, „Adio, vida loca”, „Soroca, Europa”,
„Pozdrowienia dla wszystkich – Mołdawia pełni dyżur”. To dzieci.
7/10 (za entuzjazm)
Felicia (Szwecja)
(agf)
Urodzona w 2001 roku, w swojej czarnej, cekinowej masce, która dziś przywołuje
na myśl nowe pandemie, śpiewa z całego serca w utworze „My System ”.
Oczywiście, śpiewa o nieszczęśliwej miłości, którą wymazuje w poniedziałki,
„ale piątek wciąż jest w mojej głowie, w moim sercu, wszędzie”. Czerwone
lasery, sposób ubierania się, elektropopowy balet – wygląda, jakby wyszła z
teledysku z lat 90. Niech Abbo wróć.
4/10
Lelek (Chorwacja)
(afp)
Na scenę wchodzi grupa pięciu pięknych dziewcząt, których twarze zdobią rysunki
symbolizujące osmańskie uciski. Efekt przypomina nieco Grę o Tron – kłęby
dymu i języki ognia. Śpiewają „Andromedę ”, hymn wyzwoleńczy
bośniackich i chorwackich dziewcząt, które zostały porwane i sprzedane w
niewolę. Kto śmiałby powiedzieć: jeszcze mniej?
6/10 (za zaangażowanie)
Akylas (Grecja)
(afp)
Przebrany (być może) za tygrysa, z uszami i pluszowymi, pomarańczowymi butami
après-ski, nigdy się bez nich nie rozstaje, śmiga też na hulajnodze. Z Ferto
zwalnia tempo. Ten nieco szalony występ trafił nawet do gry wideo. Ukończył
szkołę kulinarną, potem zakochał się w TikToku i teraz śpiewa – beztrosko – o
kryzysie gospodarczym i pragnieniu odkupienia.
6/10
Bandidos do Cante (Portugalia)
(agf)
Na tym kiczowatym przyjęciu, gdzie wszystko jest dozwolone, Rosa wszystko
naprawia. Romantyczny kwintet, którego jedynym efektem specjalnym są głosy,
pojawia się w smutnych kurtkach i klasycznej piosence miłosnej. W ogrodzie
różanym najpiękniejsza jest ukochana kobieta. Czysta saudade. Bez sztuczek,
wizualizacje są niezbędne: na scenie rozkwita jaskrawy krzew róży.
9/10
Bzikebi (Gruzja)
(Reuters)
Bzikebi to trójka cudownych dzieci, które wygrały Junior Eurowizję w 2008 roku.
Minęły lata i nie wiadomo, dlaczego są na scenie. Z tego spotkania powstała
piosenka „ On Replay” . Powtarzają „la, la, la, la, la, la, la” milion
razy. Zasłona na dresach i występie: milion razy, nie, to nie to.
3/10
Sal Da Vinci (Włochy)
Odłóżmy snobizm na bok i zaśpiewajmy raz „ Per sempre sì” .
Jakże nie kibicować Salowi, szczęśliwemu jak uczeń, który po ukończeniu liceum
dostał bilet Interrail? Tak, Sal na zawsze, w białym garniturze, baletnica w
sukni ślubnej i halce w barwach włoskiej flagi, a sceną stało się morze
(oczywiście Zatoka Neapolitańska).
10/10 za bezczelność
Linda Lampenius i Pete Parkkonen (Finlandia)
(agf)
Obok Liekinheitin, są oni uważani za zdecydowanych faworytów.
Ona, utalentowana skrzypaczka w wieku 56 lat, jest najstarszą uczestniczką
Eurowizji po naszym Salu, który ma 57 lat. Tytuł piosenki oznacza „miotacz
ognia”, a występ może być testem dla przyszłych strażaków: płomienie wybuchają,
gdy Linda, marsjańska Barbie, gra na żywo, samotnie, wśród pustych miejsc w
orkiestrze. Jednak kiedy śpiewa, rozpala się konfesjonał.
8/10
Tamara Živković (Czarnogóra)
(agf)
Tancerki, trochę seksowne, trochę wiedźmowate, i ona, mroczna królowa,
organizują sabat czarownic lub coś w tym stylu. Nova Zora oznacza
Nowy Świt, a Tamara śpiewa o nowej erze, w której kobiety są traktowane na
równi z innymi. Szlachetny zamiar, nieco nudny taniec, nawet gwoździe czasem
stają się bronią, dzięki Bogu nikt nie ucierpiał.
4/10
Vanilla Ninja (Estonia)
(agf)
Każdy ma swoje własne Rag Dolls. To blondynki ubrane jak w 1976 roku: skóra,
frędzle, a nawet białe buty. Tylko perkusista to mężczyzna, szmaciana lalka,
którą szalone dziewczyny naturalnie ignorują. Mnóstwo hałasu do świętowania z
„ Too epic to be true ”, przepełnioną miłością. Nazywają to
„rockiem alternatywnym”, co?
4/10
Noam Bettan (Izrael)
(Reuters)
Izraelski piosenkarz wyłania się z diamentu luster, ubrany w czarną skórę
nappa, pod nieustannym nadzorem funkcjonariuszy Mossadu. Mówi do Michelle po
francusku, angielsku i hebrajsku; baletnice w okularach korekcyjnych z lat 70.
i białych butach przywodzą na myśl stroje z programów rozrywkowych. Bez
nawiązania do polityki, piosenka opowiada o toksycznej miłości i wzywa nas do
znalezienia odwagi, by odejść.
6/10
Sarah Engels (Niemcy)
(Reuters)
„Fire” to ogromny hit, scena rozświetla się, a Sarah (jej dziadkowie mają
włoskie korzenie) śpiewa „Fire ”. Wszystko się składa w spójną
całość. Swobodny, minimalistyczny strój, efekt jest gdzieś pomiędzy imprezą w
klubie nocnym z otwartym barem a seksownym występem, który ma obwieścić światu
emancypację kobiet. Konsternacja.
4/10
Essyla (Belgia)
(Reuters)
I tu pojawia się wątpliwość: dlaczego Królowa Śniegu, ubrana cała na biało, z
jedną nogą zabandażowaną, a drugą nie, śpiewająca „Dancing on the Ice”, zrobiła
sobie krzywdę podczas jazdy na łyżwach, czy to po prostu wybór niezdarnego
kostiumografa? (Tutaj ich nie liczą). Bandaże i welony fruwają, a ona
przechadza się po peronie. Niezrozumiałe.
4/10
Lew Ceccah (Litwa)
(agf)
Jako artysta undergroundowy, musiał być pod wrażeniem Rockets, a oto i on na
scenie, cały w srebrze. Śpiewa we wszystkich językach, mieszanką litewskiego,
hiszpańskiego i angielskiego: w utworze „Sólo quiero más” zaprasza
nas do poczucia wolności. Miejmy nadzieję, że uda mu się zmyć makijaż.
4/10
Senhit (San Marino)
(agf)
Lata 80., a ona puszcza wodze fantazji, rozwiane włosy, metaliczna sukienka w
paski. Ale Superstar nawet nie otrząsa się, gdy na scenę
wkracza Boy George , kochanek, który gra rolę. Dużo niebieskiego
cienia do powiek, metaliczna plisowana spódnica, być może z ognioodpornego
materiału i kapelusz. Mimo wszystko jest supergwiazdą.
6/10
Alicja (Polska)
(Reuters)
Metalowa rzeźba ciała budzi strach, podobnie jak groźne rękawice. Tancerze
puszczają się po równi pochyłej (i nie jest to wyzwanie jak te na Stasera
tutto è possibile ), kędzierzawa dziewczyna, wróg pochylonego talerza,
śpiewa „Pray” z niezłym przekonaniem.
7/10
Lawina (Serbia)
(Reuters)
Stylizacja jest agresywna – czarna skóra, ćwieki, łańcuchy, pazury, futro
jaskiniowca nonszalancko zarzucone na ramię, przydymiony cień do powiek – ale
zespół metalowy żywi pozytywne uczucia. Oni również, wielcy przyjaciele języków
ognia, klasyk Eurowizji, wydają się idealnymi bohaterami satanistycznego
rytuału. Zamiast tego, w utworze „Kraj Mene” ( Next to
Me ) rozpaczają nad nieodwzajemnioną miłością; jak wiemy, każdy
rozpacza na swój sposób.
5/10
16.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń