DRUGI OBIEG
Niedziela, 10 maja 2026
D.O świętował wczoraj Dzień Europy.
1.
W co drugim amerykańskim filmie, w co trzecim serwisie informacyjnych po obu
stronach Oceanu Atlantyckiego, pada termin „American Dream”.
W młodości D.O. też miał podobny Dream i też był przeważnie American, ale już
pierwsza wizyta w Stanach Zjednoczonych przekonała go że ten Dream jest śniony
na jawie, a jawa jest dość bezlitosna. Im bardziej poznawał Amerykę, zwłaszcza
tę prowincjonalną, zwłaszcza Midwest, przekonywał się że American Dream jest z
gruntu fałszywy.
Amerykanie nieco ponad 200 lat temu, wzięli z Europy to, co najlepsze i
przerobili je na swoją modłę. Nie bardzo to działało, wkrótce skończyło się
wojną domową A wojny prawie zawsze kończą się zwycięstwem jednej strony, i
prawie nigdy pojednaniem. Ameryka może być krajem tu i ówdzie bardzo dobrze
naoliwionym, w wielu miejscach zamożnym, w innych wręcz przykładnym, ale jest rozpowszechnionej
nędzy, kraj pozbawiony litości, obgryziony z empatii. Tam człowiek jest zdany
na siebie a dla sakerów nie ma litości. Tam pojęcie opieki społecznej jest
bardzo ograniczone, opieki zdrowotnej jeszcze bardziej, a nie wszystko da się
zastąpić sąsiedzką samopomocą albo interwencją organizacji charytatywnych,
liczniejszych w USA niż w Europie. Nie z dobroci serca, ale z konieczności.
Po wielu podróżach po Stanach Zjednoczonych D.O. jeszcze bardziej pokochał
Europę. Ileż ona ma niedoskonałości! Ale jednocześnie o ile jest lepsza od
innych kontynentów! A już największym arcydziełem starego kontynentu tego
powołanie do życia Unii Europejskiej.
Już od dłuższego czasu modne jest kopanie Unii, wyliczanie jej rozlicznych niedoskonałości
z pozycji mocarstwa, które chce ją zniszczyć, w imię swoich własnych ambicji, w
imię swoich własnych planów ekspansyjnych. D.O. się do tego nie przyłączy.
Czasem częściowo podziela krytyczne uwagi pod adresem „brukselskiej biurokracji”,
ale jednocześnie nigdy nie będzie ukrywał nieskończonego wręcz podziwu dla tych
urzędników, którzy z nieznanym w naszym kraju poświęceniem i zaangażowaniem
służą idei wspólnej Europy składającej się z narodów, z województw, powiatów
gmin. Wiedza poszczególnych gminach Unii Europejskiej, a są ich tysiące, wśród
urzędników pałacu Bairlemont i budynku Iustusa Lipsiusa jest po prostu
zatrważająca: po prostu wiedzą wszystko.
Ale D.O. nie o tym: D.O. już wie, na czym polega European Dream: European Dream
pokrywa się niemal w 100% z ideą i codzienną praktyką Unii Europejskiej.
D.O. wie także, na czym polega Polish Dream. On się pokrywa w stu procentach ze
snem o wspólnej Europie, Europie pokoju, dobrobytu i Braterstwa Wszystkich Ludzi.
W Budapeszcie właśnie został zaprzysiężony na stanowisko premiera Peter Magiar.
Ten człowiek jest najlepszym dowodem na to, że słowa mają nieskończoną wręcz
siłę. Wystarczy je ułożyć we właściwym szyku, wystarczy wypowiedzieć z
odpowiednim przekonaniem w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Entuzjazm,
jaki jego pojawienie się w polityce wywołuje wśród Węgrów i Europejczyków
wszystkich, łzy, jakie pojawiają się w oczach obywateli wielu krajach
europejskich na dźwięk jego słów, wypowiedzianych w budynku parlamentu, na
którym po 14 latach znowu załopotała Błękitna flaga z Koroną ze złotych gwiazd
dowodzą tego, że walka ma sens, że przekonywanie ma sens, że docieranie do
ludzi ma sens. I z tego może wyniknąć tak radosny dzień, jak ten wczorajszy,
który uradował ogromną większość Węgrów i ogromną większość Europejczyków.
A jeśli ty, Czytelniku, masz jakąś własną wizję Polish Dream, to zostaw poniżej
ubrane słowa swoje przemyślenia.
2.
Żona D.O. jest wybitną specjalistką od nowoczesnych rozwiązań technologicznych.
Wyszło to jaskrawie na jaw po tym, jak 2 dni temu zdechł jej wysłużony telefon,
który D.O. kilka lat temu był jej podarował, ale tego podarunku żałował niemal
od razu, bo wychwalany przez wszystkie pisma specjalistyczne chiński telefon
okazał się badziewiem. No skoro ale działał, chociaż, kiedy się nagrzał, to
połączenie zaczynało być bardzo problematyczne, chociaż mimo swoich 108
megapikseli, to robił fatalne zdjęcia, i chociaż jego ekran był całkiem ciemny,
to jednak szkoda go było wyrzucić.
No ale zdechł i został zastąpiony nowym, koreańskim. Więc D.O. siedział przez 2
dni jak trusia w swoim pokoju, schodząc żonie z oczu, i wsłuchując się, czy z
jej pokoju dobiegają pełne irytacji pomruki lub zgoła złorzeczenia.
Albowiem zmiana telefonu to nie tylko przeniesienie tego, co się przenieść ze
starego telefonu do nowego, ale także ściągnięcie od nowa wszystkich aplikacji
oraz odnalezienie wszystkich haseł do nich. Albo też założenie na nich nowych
kont powiązanych z nowym urządzeniem. A to nawet świętego może wkurzyć i
wyczerpać nerwowo. Tymczasem przez dwa dni trwania tej operacji za żoninych
drzwi doszło może tylko jedno warknięcie no i parę lamentów przy obiedzie. I
telefon śmiga i hula, nie sprawiając większych kłopotów. Także podziw D.O. dla
żony, jeśli to w ogóle możliwe, to wzrósł jeszcze bardziej.
3.
Staje D. O. przed oknem, patrzy: chmury. Myśli: "Poszedłbym na spacer, ale
nie wyjdę, bo będzie deszcz".
Potem puka się w głowę i myśli: "No tak, ale przecież jest maj".
Ten tok myślenia może wydawać się czytelnikowi dziwny, ale D.O. ma w głowie
zakodowane pojęcie „deszczyku majowego”. Dziadkowie wbijali brzdącowi w głowę
pojęcie "deszczyk majowy", jako czegoś, czego nie należy się bać, z czego
należy korzystać, bo przecież to jest deszczyk majowy, od niego się rośnie!
Nie bardzo potrafi D.O. rozwinąć to uzasadnienie, ale najwyraźniej było na tyle
przekonujące, że do dziś D.O. uważa przecież, że deszczyk majowy jest jakiś
inny od wszystkich innych deszczyków i że jeśli się w maju zmoknie, to nic z
tego złego wyniknąć nie może. Tymczasem szwagrostwo złapało wstrętne
przeziębienie, chociaż maj, chociaż nawet ich nie pokropił majowy deszczyk.
Notabene nie spadł żaden deszczyk majowy ani żaden inny, tylko się nieśmiało
rozchmurzyło, chociaż niebo bynajmniej nie było błękitne. A to oznacza, że D.O.
może iść na spacer. I na każdym kroku będzie się zapewne natykał na ślady
potwornej suszy. A ziemi, a naturze bardzo potrzebny jest deszczyk majowy czy
jakikolwiek inny deszczyk, bo inaczej wszyscy wyschniemy na wiór. D.O. czyta,
że na Mazowszu rozpoczęto już tu i ówdzie racjonowanie wody, a sądząc po stanie
Wisły to i Warszawie taka perspektywa może zagrażać.
Ciąg dalszy wiosennych impresji.
Tu stawy i kanały napełniono. Z wodociągów?
No dobrze: to jest lekko kiczowate. Ale czy nie jest wiosna?
Wszystko mówi spokój, wszystko mówi dobrobyt.
Mała przepływka?
Big Bang wiosenny.
Czyż tego mogło zabraknąć?
Bez się wreszcie wybził. Niech się bzi długo!
Last show in a year.
No wreszcie coś przykrywa jego satyryczne
nagości.
Big Bang 2.
4.
Péter Magyar zaprzysiężony na premiera Węgier, aby zakończyć 16-letnią erę
Orbána
Radość w Budapeszcie, gdy Péter Magyar obejmuje przywództwo i zaprasza ludzi do
„przejścia przez bramę zmiany reżimu”
https://www.theguardian.com/world/2026/may/09/hungary-prime-minister-peter-magyar-sworn-in-viktor-oban
Proeuropejski przywódca centroprawicy Péter Magyar został zaprzysiężony na
premiera Węgier, co oznacza oficjalny koniec 16 lat rządów Viktora Orbána.
Sobotnia ceremonia – podczas której Magyar zaprosił ludzi, aby dołączyli do
niego, by wspólnie „pisać historię Węgier” i „przekroczyć bramę zmiany reżimu”
– odbyła się miesiąc po tym, jak jego opozycyjna partia Cisa odniosła miażdżące
zwycięstwo w wyborach parlamentarnych .
Wynik ten wywołał radość w Budapeszcie i poza nim, ponieważ Orbán i jego
populistyczny, nacjonalistyczny ruch od dawna byli stawiani przez globalną
skrajną prawicę za wzór do naśladowania.
Kilka minut po zaprzysiężeniu Magyar powiedział, że Węgrzy dali jego partii
mandat do rozpoczęcia „nowego rozdziału” w historii kraju. „Misja nie tylko
zmiany rządu, ale także systemu. Zaczęcia od nowa”.
Pod rządami Orbána, jak powiedział, Węgry stały się najbardziej skorumpowanym
krajem w UE. „Współpracownicy Orbána i elita mają przed sobą długą drogę, zanim
zostaną skonfrontowani z tym, co zrobili” – powiedział, obiecując, że jego rząd
będzie domagał się sprawiedliwości wobec tych, którzy nawet w ostatnich
godzinach próbowali „ukraść wszystko”.
Powtórzył swoje wcześniejsze apele o rezygnację nominatów z czasów Orbána,
prosząc ich o to do końca miesiąca. Pierwszym powinien być Tamás Sulyok,
powiedział, nawiązując do prezydenta, który chwilę wcześniej nominował Magyara
do utworzenia rządu. Poza parlamentem komentarz ten spotkał się z
entuzjastycznym przyjęciem.
Magyar zobowiązał się do budowy bardziej inkluzywnych Węgier, które będą
bardziej wolne, humanitarne i pełne nadziei niż za czasów populistycznego ruchu
nacjonalistycznego Orbána. „To, co nas łączy, będzie silniejsze niż to, co nas
dzieli” – powiedział. „Węgry będą domem dla każdego Węgra, a każdy będzie mógł
poczuć, że ma swoje miejsce w narodzie węgierskim. Rodzina, przyjaciele i
społeczności będą mogły znów ze sobą rozmawiać”.
Wczesnym rankiem w sobotę ludzie zaczęli gromadzić się na placu przed
neogotyckim parlamentem, aby śledzić transmisję inauguracyjnej sesji na dużych
ekranach. Za każdym razem, gdy pojawiał się Magyar, tłum wiwatował, a niektórzy
wygwizdywali posłów z Fideszu i skrajnie prawicowej partii Nasza Ojczyzna.
Wielu z tłumu podróżowało godzinami, żeby tam być. „Po raz pierwszy czuję, że
dobrze jest być Węgierką” – powiedziała 68-letnia Erzsébet Medve, która
przyjechała z Miszkolca w północno-wschodnich Węgrzech. „Mam ochotę się
rozpłakać”.
Jako nauczycielka, od dawna z frustracją obserwowała, jak Orbán i jego rząd
Fideszu pozbawiają system edukacji funduszy. „Rząd miał wystarczająco dużo
pieniędzy, ale ich tam nie wydawał”.
Siedząca obok niej 70-letnia Marianna Szűcs powiedziała, że ma nadzieję, że
Węgry staną się krajem bardziej przyjaznym do życia. „Teraz czujemy, że nasze
dzieci i wnuki mają tu przyszłość”.
Gdy mówiła, tłum za nią zaczął entuzjastycznie wiwatować, a nowo wybrana
przewodnicząca izby, Ágnes Forsthoffer, ogłosiła, że flaga UE powróci na
budynek po tym, jak została zdjęta przez Fidesz w 2014 r.
Szűcs powiedziała, że dwoje jej dzieci musiało wyjechać za granicę. Oboje
stracili pracę, najwyraźniej po tym, jak wypowiedziała się przeciwko rządowi
Fideszu, dodała. „Teraz mamy nadzieję, że będą mogli wrócić do domu”.
Zdecydowane zwycięstwo, w którym Tisza zdobył 141 miejsc w 199-osobowym
parlamencie, było oszałamiającym wynikiem dla Magyara, który do niedawna był
mało znanym byłym członkiem elity Fideszu. Pojawił się publicznie na początku
2024 roku, po tym, jak zwrócił się przeciwko partii, obnażając wewnętrzne
mechanizmy systemu, który określił jako zgniły, i oskarżając urzędników o
powiększanie władzy i bogactwa kosztem zwykłych Węgrów.
Nowy parlament to pierwszy raz od czasu demokratyzacji kraju w 1990 roku, kiedy
Orbán – którego trwająca dekady kariera pozwoliła mu przejść drogę od działacza
prodemokratycznego do postaci przyjaznej Rosji, chwalonej przez amerykański
ruch Maga – nie zasiądzie w parlamencie. Pod koniec zeszłego miesiąca 62-letni
Orbán zapowiedział, że zamiast tego skupi się na reorganizacji swojego ruchu.
45-letni Magyar zapowiedział, że wykorzysta swoją większość, aby zniszczyć
systemy zbudowane przez Orbána, który obsadził system sądowniczy, media i
państwo w kraju swoimi zwolennikami, próbując przekształcić Węgry w „szalkę
Petriego dla nieliberalizmu”.
Poza granicami kraju, Węgry zobowiązały się również do odbudowy napiętych
stosunków z UE i współpracy z blokiem w celu uwolnienia miliardów dolarów
zamrożonych funduszy unijnych.
Symboliczne oznaki tej zmiany przeplatały się z planami sobotniej uroczystości
zaprzysiężenia: miało zabrzmieć kilka hymnów, oddając hołd członkostwu Węgier w
UE, licznej mniejszości romskiej oraz etnicznym Węgrom w krajach sąsiednich, a
prawnik Vilmos Kátai-Németh miał zostać pierwszym w kraju niewidomym ministrem,
obejmując tekę spraw społecznych i rodzinnych. Ponad jedna czwarta
parlamentarzystów będzie kobietami – to rekordowy wynik w historii kraju po
upadku komunizmu.
Było to echem działań, jakie Magyar podjął w tygodniach po wyborach,
podkreślając koniec „dwudziestoletniego koszmaru Węgier” – jak to określił –
zapowiadając zawieszenie transmisji mediów państwowych, które były tubami
propagandowymi Orbána, wzywając osoby mianowane przez Orbána do ustąpienia,
spotykając się dwukrotnie z urzędnikami UE i odsyłając miliony forintów węgierskich,
które przekazał mu zwolennik powiązany z Orbánem.
Zadanie, przed którym stoi Magyar i jego rząd, jest ogromne. Jego obietnice
naprawy podupadających usług publicznych zderzą się ze stagnacją gospodarczą i
uporczywie wysokim deficytem budżetowym. Tymczasem pozostaje pytanie, jak
liczni zwolennicy Orbána w mediach, środowisku akademickim i sądownictwie
zareagują na zmiany.
Mimo to w sobotę w Budapeszcie panował radosny nastrój. Przy stoisku Tisza
tłumy ustawiały się w kolejce po imprezowe gadżety, podczas gdy inni kręcili
się, machając węgierskimi flagami.
Nawet gdy po raz pierwszy od 1990 r. w parlamencie nie znajdą się partie
lewicowe i liberalne, liberalny burmistrz Budapesztu szybko zaapelował do
Węgrów o zjednoczenie się, aby uczcić koniec rządów Fideszu i pochwalić tych,
którzy od dawna sprzeciwiali się systemowi .
„Nauczyciele zwolnieni, cywile i dziennikarze upokorzeni, małe kościoły
rozdarte na kawałki” – napisał w mediach społecznościowych Gergely Karácsony,
który od dawna jest w konflikcie z Orbánem. „Wreszcie możemy zostawić tę erę za
sobą – ale najpierw wspomnijmy o codziennych bohaterach i wyraźmy naszą
wdzięczność, żegnając się z systemem”.
========
Medytuj polski rządzie i polski wyborco, medytuj.
5.
https://wyborcza.pl/7,75399,32780575,peter-magyar-po-zaprzysiezeniu-kraj-zostal-spladrowany.html#s=S.TD-K.C-B.1-L.1.duzy
… „Viktor Orbán nie pojawił się w parlamencie, zrywając z 36-letnią tradycją, w
której odchodzący premier gratuluje osobiście wyboru następcy. Prawdopodobnie
przeczuwał upokorzenie, które niechybnie czekałoby go, gdyby jednak zdecydował
się przyjść.
Nowy premier Péter Magyar w swoim otwierającym kadencję wystąpieniu przez
blisko półtorej godziny łajał odchodzący były już rząd Fideszu w sposób, nie
odbiegający niczym od tego, jak robił to w kampanii wyborczej, którą on i jego
ludzie poprowadzili z wielkim sukcesem.
Plac Lajosa Kossutha przed parlamentem, gdy przemawiał w sobotę (09.05)
wypełniony był po brzegi. Nie można było również przecisnąć się przez sąsiednie
ulice, gdzie wcześniej ludzie TISZ-y zainstalowali ogromne telebimy,
przeczuwając wysoką frekwencję.
Droga, którą Węgry i naród węgierski przebyli w ciągu ostatnich dwóch lat, nie
ma sobie równych – mówił Péter Magyar, dziękując Węgrom. Węgierski premier w
inauguracyjnej przemowie w parlamencie powiedział, że naród powierzył mu i jego
partii mandat, by "położyć kres trwającemu od dziesięcioleci dryfowi, by
zmienić nie tylko rząd, ale i system". - Nie ma mowy o zmianie systemu i
sprawiedliwości bez pojednania, a to z kolei nie jest możliwe bez konfrontacji
- stwierdził.
Powiedział, że 22 lata po wstąpieniu do Unii Europejskiej, które "było
największą szansą dla Węgier w historii", "kraj został
splądrowany". - Odziedziczyliśmy kraj, w którym 3 mln ludzie żyje w
biedzie - powiedział. Przekonywał, że codziennie połowa Węgrów próbuje przeżyć
za równowartość 300 tys. forintów miesięcznie (ok, 3,6 tys. zł), podczas gdy w
kraju zostały skradzione miliardy euro. Przypomniał o fatalnie działającej
służbie zdrowia i tym, że Węgrzy żyją przeciętnie pięć lat krócej niż wynosi
średnia w Unii Europejskiej.
- Sprawiedliwość jest jednym z podstawowych warunków demokratycznej odbudowy -
powiedział. Stwierdził, że Węgrzy mają prawo do tego, by dowiedzieć się w jaki
sposób pieniądze publiczne trafiły do prywatnych rąk. Powiedział, że ustawa o
stworzeniu instytucji odpowiedzialnej za odzyskanie zasobów państwowych będzie
jednym z pierwszych projektów, jaki przejdzie przez parlament.
Tłum zgromadzony na Placu Kossutha i w jego okolicach zaczął klaskać.
Wtedy Magyar zwrócił się do prezydenta Tamasa Sulyoka, o którym powiedział, że
nie reagował, gdy "obywateli naszego kraju nazywano robactwem" (była
to wypowiedź Viktora Orbána, który w ten sposób zwracał się o opozycji).
Panie prezydencie, nie potrafił pan publicznie zareagować, gdy miliardy
publicznych pieniędzy szły na propagandę - oskarżał Sulyoka Magyar. I wezwał go
do dobrowolnej rezygnacji z urzędu do 31 maja. - Panie prezydencie, czas by pan
odszedł, gdy jeszcze może, z podniesioną głową - powiedział Magyar.
Na Węgrzech prezydenta, inaczej niż w Polsce, wybiera Zgromadzenie Narodowe. Ma
on ograniczone możliwości, ale może wetować ustawy, posiada inicjatywę
ustawodawczą i jest zwierzchnikiem sił zbrojnych.
Tłum zaczął klaskać, a telebimy pokazywały Sulyoka, który tylko się uśmiecha i
z niedowierzaniem kręci głową. Tego samego dnia podczas sesji inauguracyjnej w
swoim przemówieniu prezydent zwracał się do Magyara, by ten "szanował
rządy prawa" i sugerując, by premier zaprzestał domagać się jego dymisji.
Zdziwienie panowało również w ławach Fideszu. Kamery ukazały zaskoczoną twarz
Gergelyego Gulyasza, przewodniczącego frakcji tej partii, gdy Magyar ostrzegał,
że nikogo nie ominą rozliczenia, jakie szykuje jego rząd. Gdy operator pokazał
na zdjęciu zbliżenie wykrzywionej w grymasie niedowierzania twarzy Gulyasza,
tłum zareagował śmiechem.
Podobnie Węgrzy na ulicy w Budapeszcie zareagowali na widok ukrywającego się w
ostatniej ławie Janosa Lazara, prawej ręki Orbána, który był numerem dwa
podczas kampanii wyborczej (również on i jego rodzina oskarżani są o
wzbogacenie się na zasobach państwowych w ostatnich latach).
Magyar następnie przeprosił ofiary zakładów poprawczych, które były
wykorzystywane seksualnie przez lata, a wobec których państwo zawiodło. To
głośny skandal na Węgrzech, który ujrzał światło dziennie, dzięki temu, że
nagłośnili go dziennikarze.
Premier przeprosił również w imieniu państwa działaczy obywatelskich,
nauczycieli, dziennikarzy, pracowników służby zdrowia i osoby publiczne, które
były w ostatnich latach przedmiotem ataków i nienawistnych propagandy ze strony
rządzących.
Dzieci dorastały w atmosferze nieustannych politycznych kampanii nienawiści, a
starsi żyli w strachu przed przyszłością i wojną. Cały kraj został zatruty
przez politykę, która cynicznie grała na sztucznym podsycaniu strachu - mówił
Magyar.
- Państwo węgierskie nie może tego zrobić już nigdy więcej swoim obywatelom. 12
kwietnia ta era odeszła raz na zawsze w zapomnienie - mówił premier, za co
dostał oklaski w parlamencie i na placu Kossutha przed jego budynkiem.
Przemówienia Magyara oklaskami nagrodził również prezydent
- Czasami trudniej jest być wolnym niż więźniem. Węgry stanęły w obliczu
historycznego momentu, ponieważ Węgrzy postanowili wziąć swój los w swoje ręce.
Postanowili pokazać światu, że wolność to nie rzeczownik, lecz czasownik, to
budujące działanie, którego nic nie jest w stanie powstrzymać. I za to każdy
Węgier zasługuje na podziękowania – powiedział Magyar.
Na końcu dodał, że chodzi mu nie tylko o zastąpienie jednego rządu drugim, ale
o to, by reprezentował on każdego Węgra. - Jeśli to nam się uda, będziemy w
stanie za kilka lat powiedzieć, że stworzyliśmy piękniejsze Węgry. Niech Bóg
błogosławi Węgry i wszystkich Węgrów w kraju i na całym świecie - powiedział.
Parlament nagrodził go owacją. Klaskał również prezydent Tamas Sulyok. Tylko
posłowie Fideszu przyjęli jego przemówienie z grobową ciszą.
6.
https://tvn24.pl/swiat/co-dalej-z-viktorem-orbanem-ma-nowy-plan-st9039825
Były premier Viktor Orban planuje latem dłuższy pobyt w USA. Co ciekawe, są tam
już jego córka i zięć, którzy wzbogacili się za rządów Fideszu. Tymczasem nowy
rząd chce zrobić audyt, aby sprawdzić, jak przez ostatnie 16 lat wydawane były
publiczne pieniądze. …
Na budynek węgierskiego parlamentu po 14 latach wróciła flaga UE. - W styczniu
2012 roku Viktor Orban powiedział: ja nie chcę tej flagi na budynku parlamentu
- relacjonował Ślak. Ale, jak podkreślił, symbolika europejska ma swój dalszy
ciąg. Po hymnie Węgier wybrzmiał też hymn Europy - "Oda do radości" -
niesłyszany w tym miejscu od lat. …
7.
Duński prawicowy przywódca został poproszony o utworzenie rządu po tym, jak
Frederiksen nie udało się utworzyć koalicji
Król Danii prosi Troelsa Lunda Poulsena o utworzenie rządu po tym, jak
premierka ma problemy ze zdobyciem poparcia
https://www.theguardian.com/world/2026/may/09/danish-rightwing-leader-troeld-lund-poulsen-form-government-mette-frederiksen-fails-coalition
Król Danii zwrócił się do centroprawicowego polityka z prośbą o podjęcie próby
utworzenia nowego rządu po tym, jak premier Mette Frederiksen nie zdołała
utworzyć koalicji rządzącej.
Ogłoszenie w piątek wieczorem wstrząsnęło politycznym establishmentem, ponieważ
Frederiksen od dziesięcioleci jest ważną postacią w duńskiej polityce. Jej
lewicowa partia, Socjaldemokraci, zdobyła większość głosów w marcowych wyborach
parlamentarnych.
Jednak pomimo zdobycia największej liczby głosów, był to najgorszy wynik wyborczy
socjaldemokratów od 1903 r. i żadna partia nie uzyskała większości.
Frederiksen od tamtej pory próbowała utworzyć lewicowy rząd, wspierany przez
centroprawicowych umiarkowanych członków Larsa Løkke Rasmussena. Jest
postrzegana jako osoba kreująca sytuację polityczną ze względu na swoją pozycję
pośrednią między Frederiksenem a Troelsem Lundem Poulsenem, przewodniczącym
centroprawicowej partii liberalnej.
Frederiksen nie udało się jednak zdobyć poparcia coraz bardziej podzielonych
partii w Danii i w piątkowy wieczór Rasmussen, były minister spraw
zagranicznych Danii, wycofał się z negocjacji i poparł Poulsena.
Król Fryderyk poprosił wówczas Poulsena o podjęcie próby utworzenia nowego
rządu. Król wydał oświadczenie, w którym zażądał, aby Poulsen „poprowadził
negocjacje w celu utworzenia rządu”, bez udziału socjaldemokratów i
umiarkowanych.
Poulsen będzie musiał zgromadzić koalicję partii prawicowych, aby utworzyć rząd
– to delikatny proces, który może potrwać tygodnie. Już teraz próba utworzenia
rządu jest najdłuższa w historii Danii.
W ostatnich latach duńska polityka coraz bardziej przechyla się na prawo, a
marcowe wybory przyniosły wzrosty kilku partii prawicowych. Tradycyjna skrajnie
prawicowa partia, Duńska Partia Ludowa, odnotowała szczególnie silny wynik,
potrajając liczbę głosów w porównaniu z poprzednimi wyborami, do 9,1%.
Imigracja stała się gorącym tematem w Danii, podobnie jak w innych krajach
europejskich, a nawet partie lewicowe przyjęły bardziej rygorystyczną politykę
kontroli imigracji.
Oświadczenie króla wskazywało, że Duńska Partia Ludowa naciskała na Poulsena
pod warunkiem, że nowy rząd będzie miał „wyraźny cel wprowadzenia środków,
które doprowadzą do masowej emigracji muzułmanów z Danii”.
Po spotkaniu z królem w piątkowe popołudnie Frederiksen zasugerował, że
istnieje coraz większe prawdopodobieństwo powstania prawicowej koalicji
rządzącej Danią.
Frederiksen powiedziała: „Duńczycy… tak ukształtowali [parlament], że bez
wątpienia możliwe jest utworzenie rządu prawicowego. Całkiem możliwe, że to, co
teraz widzimy, jest w rzeczywistości początkiem tego procesu”.
Frederiksen zyskała popularność za swoje podejście do próby przejęcia
Grenlandii przez Donalda Trumpa, opierając się silnej presji i groźbom ze
strony administracji USA. Jednak Frederiksen wypadła znacznie gorzej w
kwestiach wewnętrznych, takich jak podatki i imigracja.
Analitycy twierdzili, że choć Frederiksen nie miała szczęścia, to nie jest
wykluczona. Jeśli Poulsen nie uda się sformować spójnej koalicji wśród partii
prawicowych, premier może powrócić z własną koalicją.
Dzień dobry Polsko i Europo
OdpowiedzUsuń