DRUGI OBIEG
Niedziela, maja 2026.
Wiwat Maj
Trzeci Maj,
Dla Polaka
Słodki raj.
1.
Ach, jak bardzo D. O. Czekał na ten moment! Na to ciepełko, pozwalające wyjść
na miasto bez okutania się w jakieś kurtki, swetry, kamizelki, podkoszulki...
Gdybyśmy byli na wakacjach, to D.O. włożyłby nawet krótkie spodenki. Miały być
24, było 27 stopni. Natura po prostu wybuchła. W przeciągu jednego dnia
nadrobiła wszystkie marcowe i kwietniowe zaległości. Widać, że jest trochę
zdezorientowana, bo po jednej stronie ulicy kwitną jeszcze forsycje, a po
drugiej stronie bzy pachną tak, że oszaleć można.
D.O. jest gotów zamieszkać w krainie wiecznej wiosny, bo wszystkie te
opowieści, że nawet wiosna może się znudzić nie są dla D.O.
D.O. wiosna nigdy się nie znudzi.
Choć ma i złe strony: trzeba się częściej kąpać. Kiedy jest tak ciepło, nie podchodźcie do D.O., bo zaczyna cuchnąć!
2.
A skoro wiosna, a skoro świat pełen ciepła i optymizmu, to wspomnijmy tych
mądrych Polaków, którzy uchwalali Konstytucję 3 maja wśród tumultu ówczesnych
pisowców.
Kościół katolicki jak zwykle był absolutnie kluczową siłą narodowej zdrady,
która od euforii zbliżenia Polski z postępowym Zachodem, zbliżenia do świata Oświecenia,
zaprzedała kraj w okowy okrutnych sąsiadów.
Wspomnijmy też, bo warto, wieszanie zdrajców z konfederacji targowickiej i
przypominajmy o tym także dzisiejszym zdrajcom interesów ojczyzny, która w maju
jest zawsze najpiękniejsza na świecie.
3.
2 lata temu
Bardzo ciekawy artykuł w Wikipedii o polskiej fladze:
„Pierwotnie polską barwą narodową był karmazyn, stanowiący symbol dostojeństwa
i bogactwa, a zarazem uważany za najszlachetniejszy z kolorów. Z uwagi na cenę
barwnika – koszenili uzyskiwanej z larw czerwca polskiego, mało kto mógł sobie
na niego pozwolić, dlatego też był on wykorzystywany jedynie przez najbogatszą
szlachtę i dostojników państwowych.
Na pierwszych flagach i sztandarach reprezentujących Królestwo Polskie widniał
biały orzeł w koronie na czerwonym tle.
Jan Długosz opisując przygotowania do bitwy pod Grunwaldem pisze o „chorągwi
wielkiej, na której wyszyty był misternie orzeł biały z rozciągnionemi
skrzydły, dziobem rozwartym i z koroną na głowie, jako herb i godło całego
Królestwa Polskiego”.
Barwami królewskimi Rzeczypospolitej Obojga Narodów był sztandar złożony z
trzech pasów: dwóch czerwonych umieszczonych w dole i na górze oraz
oddzielającym je pasie białym, na których umieszczano zwykle czterodzielny Herb
Rzeczypospolitej Obojga Narodów o czerwonym tle zawierający dwa pola
przedstawiające białego Orła w koronie, czyli symbol Korony i dwa z wizerunkiem
Pogoni – herbu Litwy. Na tarczy sercowej znajdował się najczęściej herb rodowy
aktualnie panującego monarchy.
W okresie przedrozbiorowym silna była także tradycja uznająca za barwy narodowe
trzy kolory: biały, karmazynowy i granatowy.
Tradycja barw karmazynowej i granatowej wywodzi się od strojów żołnierzy
kawalerii, w których to formacjach służyli w większości szlachcice (tzw. wojska
narodowego autoramentu).
Chociaż już w XVI wieku próbowano unifikować stroje poszczególnych oddziałów,
jezdni w Polsce aż do XVIII wieku nie nosili mundurów. …
Pochodzenie bieli jako jednego z kolorów narodowych pochodzi zaś od kopii i
proporców jazdy, które zdobiono chorągiewkami czerwono-białymi lub
karmazynowo-granatowymi.
W roku 1775 powstała Kawaleria Narodowa, której mundury określono na
granatowo-karmazynowo-białe.
Po upadku państwa tradycja kolorystyczna nie zanikła.
W 1807 roku sformowano pierwszy pułk lekkokonny dla gwardii Napoleona Bonaparte
i utrzymano w nim mundury w barwach narodowych. Trójkolorowe kokardy pojawiły
się także w pierwszych dniach powstania listopadowego.
Barwy biała i czerwona zostały uznane za narodowe po raz pierwszy 3 maja 1792.
Podczas obchodów pierwszej rocznicy uchwalenia Ustawy Rządowej damy wystąpiły
wówczas w białych sukniach przepasanych czerwoną wstęgą, a panowie nałożyli na
siebie szarfy biało-czerwone. Nawiązano tą manifestacją do heraldyki Królestwa
Polskiego – białego orła na czerwonej tarczy herbowej.
Po raz pierwszy polskie barwy zostały uregulowane w uchwale Sejmu Królestwa
Polskiego z 7 lutego 1831 na wniosek posła Walentego Zwierkowskiego,
wiceprezesa Towarzystwa Patriotycznego, jako propozycja kompromisowa pomiędzy
barwą białą – nadaną przez Augusta II Mocnego i proponowaną przez
konserwatystów i trójbarwną – biało-czerwono-szafirową – barwami konfederacji
barskiej proponowanymi przez Towarzystwo Patriotyczne:
Izba Senatorska i Izba Poselska po wysłuchaniu Wniosków Komisji Sejmowych,
zważywszy potrzebę nadania jednostajnej oznaki, pod którą winni się łączyć
Polacy, postanowiły i stanowią:
Artykuł 1.
Kokardę Narodową stanowić będą kolory herbu Królestwa Polskiego i Wielkiego
Księstwa Litewskiego, to jest kolor biały z czerwonym.
Artykuł 2.
Wszyscy Polacy, a mianowicie Wojsko Polskie te kolory nosić mają w miejscu
gdzie takowe oznaki dotąd noszonymi były.
Przyjęto na posiedzeniu Izby Poselskiej dnia 7 lutego 1831 roku.
Po odzyskaniu niepodległości barwy i kształt flagi uchwalił Sejm Ustawodawczy
odrodzonej Polski 1 sierpnia 1919. W ustawie podano: „Za barwy Rzeczypospolitej
Polskiej uznaje się kolor biały i czerwony w podłużnych pasach równoległych, z
których górny – biały, dolny zaś – czerwony”.
Dwa lata później Ministerstwo Spraw Wojskowych wydało broszurę, w której
sprecyzowano odcień czerwieni definiując ją jako karmazyn, ale w 1927 odcień
koloru czerwonego został zmieniony na cynober, ten sam kolor został użyty w
definicji flagi w ustawie z 1955.
Kolory flagi zostały ponownie zmienione ustawą z 31 stycznia 1980, ustawę
opracował zespół ekspertów, w skład którego wchodzili Szymon Kobyliński, Maria
Szypowska, Kazimierz Sikorski oraz Nikodem Sobczak”.
2.
Równie ciekawy jest opis godła Rzeczypospolitej:
„Orzeł przedstawiony jest zgodnie z tradycją heraldyczną, w postaci gotowej do
walki. …
Polskie godło nosi nazwę własną Orzeł Biały, ale heraldyczny opis państwowego
symbolu brzmi: w polu czerwonym srebrny orzeł w złotej koronie. Ułożenie głowy
orła w prawo (w stronę zaszczytną ku prawemu skrzydłu) jest w heraldyce
naturalne i nie wymaga dodatkowego określenia.
Nieprawdziwe jest twierdzenie, że ukoronowanie orła oznacza niepełną
suwerenność. Owszem, w zachodnioeuropejskiej heraldyce ukoronowanie
przedstawianego na tarczy zwierzęcia czy postaci oznaczało zwykle zależność
lenną. Ukoronowany Orzeł Biały przeciwnie, od początku symbolizował suwerenność
Polski.
Od wizerunku orła białego na czerwonym polu wywodzą się biało-czerwone barwy
flagi polskiej.
Według legendy założyciel państwa Polan, Lech, podczas postoju w okolicach
Poznania ujrzał pod wieczór sporych rozmiarów gniazdo na drzewie. Znajdował się
w nim biały orzeł z trzema pisklętami. Gdy Lech przyglądał się mu, orzeł
rozpostarł skrzydła na tle nieba czerwonego od zachodzącego słońca. Lech
zachwycił się, postanowił tam osiąść, umieścił orła w swym herbie, a miejsce na
pamiątkę nazwał Gniezdnem (obecnie Gniezno) od słowa gniazdo.
Historia ta będąca częścią legendy o Lechu, Czechu i Rusie pierwszy raz spisana
została w Kronice wielkopolskiej napisanej po łacinie w 1273 oraz w „Kronice
Dalimila” spisanej w języku czeskim w 1319.
Informacje o orle jako godle Królestwa polskiego zanotowane zostały przez
polskich pisarzy historycznych. Zanotował ją Jan Długosz w swoich Rocznikach,
pisanych w latach 1455–1480. W tekście autor wskazał na podobieństwa do godła
Rzymu. …
Niektórzy uczeni upatrują w legendzie podania o założeniu Rzymu przez Romulusa
i Remusa. Jej elementem jest auspicjum, starożytny rytuał wnioskowania z lotu
ptaków drapieżnych (np. orła) o aprobacie bogów dla podjętych zamierzeń.
Mniej romantyczna wersja zakłada, że Polanie mogli przyjąć emblemat orła jako
symbol mocy (orzeł był towarzyszem Jowisza i nosicielem jego piorunów) wzorując
się na cesarstwie rzymskim, lub po 800 roku jego następcy, Świętym Cesarstwie
Rzymskim, od którego symbol orła przejęło wiele europejskich państw. Znak był
znany wśród Polan głównie ze zdobnictwa celtyckiego lub rzymskich monet,
docierających na ich ziemie szlakiem bursztynowym.
Orzeł jako godło jest znany od czasów starożytnych. Był używany m.in. w
starożytnym Imperium Rzymskim jako symbol legionowy. We wczesnym średniowieczu
orła używali również Goci, Gepidowie i Frankowie. Od średniowiecza był również
symbolem Świętego Cesarstwa Rzymskiego i Cesarstwa Bizantyńskiego.
Wizerunku orła w koronie dopatrywano się na słynnym denarze Princes Polonie
Bolesława Chrobrego z około 1005-1007 roku, traktując go jako najwcześniejszy
zachowany wizerunek „herbu Polski”.
Wśród uczonych nie ma jednak pewności, jaki ptak przedstawiony jest na monecie.
Według dawniejszych opracowań (Kazimierz Stronczyński, Marian Gumowski)
utożsamiających ptaka z orłem, byłby to bielik zwyczajny (charakterystyczne
kropki odzwierciedlają białe lotki widoczne w naturze na jego złożonych
skrzydłach). Obecnie jednak większość najważniejszych numizmatyków, archeologów
i historyków (m.in. Ryszard Kiersnowski, Zygmunt Zakrzewski, Stanisław
Suchodolski) zgadza się, że ptak na monecie nie przedstawia orła i nie ma
związku z późniejszym herbem Polski. Uczeni zwracają uwagę, że denar Chrobrego
wykazuje duże podobieństwo do monet wybijanych przez czeskiego księcia Władywoja.
Autorytet w dziedzinie średniowiecznych denarów, prof. Stanisław Suchodolski
uważa, że na monecie przedstawiony jest paw indyjski, który był wówczas ważnym
symbolem chrystologicznym i symbolem św. Wojciecha.
Orzeł występował na monetach i pieczęciach książąt piastowskich, tarczach i
chorągwiach od XII wieku. Początkowo funkcjonuje w herbach śląskich linii
Piastów [zniemczonej].
Po raz pierwszy jako godło książęce pojawia się na pieczęci konnej Kazimierza
opolsko-raciborskiego w 1222 r.
Później, stopniowo jest przejmowany jako herb przez kolejne linie Piastów,
najpóźniej pojawia się na pieczęciach książąt mazowieckich, bo dopiero po 1271
r. Jako oficjalny herb całego państwa polskiego zaczął być używany od 1295
przez Przemysła II, który po raz pierwszy użył ukoronowanego orła jako godła
państwa na rewersie pieczęci majestatycznej z 1295 r.
Forma graficzna orła zmieniała się przez wieki. Dzisiejsza jego forma, przyjęta
w 1927 roku (projekt profesora Zygmunta Kamińskiego), jest wzorowana na orle z
epoki Stefana Batorego. Trzeba zauważyć, że projekt ten jest w zasadzie
bardziej przystosowany do pieczęci lub tarczy okrągłej niż do prostokątnej
(heraldycznej).
Zmieniała się także cała tarcza – w Rzeczypospolitej Obojga Narodów tarcza
stała się czwórdzielna, z naprzemiennymi wizerunkami polskiego Orła i
litewskiej Pogoni. Jednocześnie królowie używali też własnych herbów, zwykle
umieszczając je w tarczy sercowej herbu państwowego (np. Snopek Wazów).
Po rozbiorach wiele utworzonych przez zaborców guberni, prowincji i województw
polskich otrzymało nowe herby – nadal przewijał się na nich biały orzeł, bez
korony albo z koroną, albo z głową odwróconą na lewą część czoła; gdzieniegdzie
występowała też Pogoń mimo wygasłej unii. Najczęściej były to herby złożone z
godłem zaborcy (np. Wielkie Księstwo Poznańskie miało herb z czarnym orłem tak
jak inne prowincje pruskie, ale z tarczą sercową czerwoną, na której widniał
polski orzeł w koronie).
W czasie powstania listopadowego rozgorzała dyskusja na temat godła. Wzorując się
na rewolucyjnej Francji historyk Joachim Lelewel zaproponował, aby nad Orłem i
Pogonią umieszczonymi na amarantowym tle, znalazła się czapka frygijska zamiast
korony. Miało być to symbolem zwycięstwa ludowładztwa. Sejm uznał to jednak za
symbolikę jakobińską i pozostał przy godle jagiellońskim.
Po powstaniu listopadowym imperatorzy wszechrosyjscy, tytułujący się również
królami (carami) Polski, przejęli polski Order Orła Białego z niebieską wstęgą,
który odtąd cieszył się w Rosji uznaniem.
Po rozbiorach ludność polska skrzętnie zbierała przedrozbiorowe grosze i inne
polskie monety z herbem Rzeczypospolitej (Orzeł Biały oraz Pogoń na czterech
polach tarczy heraldycznej). Oczywiście nie mogło zabraknąć orła na sztandarach
i emblematach powstańczych, często nadal z Pogonią litewską.
W 1916 Austria i Niemcy przystały na odnowienie Królestwa Polskiego. W 1917
wyemitowano pierwsze banknoty polskie z orłem w koronie na tarczy
niepodzielnej.
Po odzyskaniu niepodległości wszystkie siły polityczne były zgodne, że godłem
ma być Orzeł Biały. Kwestia sporna dotyczyła korony. Przeciwko jej umieszczeniu
nad głową orła byli politycy Polskiej Partii Socjalistycznej oraz działacze
ruchu ludowego. Najbardziej przeciw umieszczeniu w godle korony był ludowiec
Stanisław Thugutt.
Ostatecznie orła w koronie jako godło państwowe wprowadzono ustawą uchwaloną
przez Sejm Ustawodawczy 1 sierpnia 1919.
Oficjalny wizerunek godła przypominał orła Stanisława Poniatowskiego i był
używany do 1927, kiedy powstała nowa wersja według projektu Zygmunta
Kamińskiego. Odrzucono tradycyjną formę, zastępując ją nową, m.in. usunięto
krzyż z korony, dodano dwie pięcioramienne rozety.
W czasie II wojny światowej polscy komuniści zdecydowali się na wprowadzenie
nowego symbolu państwowego. Wanda Wasilewska poleciła wówczas Janinie
Broniewskiej opracowanie projektu orła na czapki mundurowe żołnierzy 1 Dywizji
Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. W oparciu o orła z sarkofagu Władysława
Hermana i Bolesława Krzywoustego w katedrze płockiej powstał nowy orzeł bez korony.
Szybko, bo już w 1944 roku, komunistyczne władze reprezentowane przez PKWN
zdecydowały wrócić do przedwojennego wizerunku orła, ale usunęły koronę z głowy
orła.
W 1947 roku ogłoszono konkurs na godło państwowe, ale pozostał on
nierozstrzygnięty.
Ostatecznie w konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej z 22 lipca 1952
roku opublikowano wizerunek orła, który od przedwojennego różnił się brakiem
korony, a złoty otok zastąpiło obramowanie tarczy w formie generalskiego
wężyka.
Usunięcie potwierdzono dodatkowo dekretem z roku 1955, jednocześnie
zrezygnowano z obramowania tarczy.
Rząd RP na uchodźstwie w odpowiedzi Dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia
11 listopada 1956 r. umieścił na głowie orła zamkniętą koronę zwieńczoną
krzyżem”.
Denar Princes Polonie Bolesława Chrobrego z wizerunkiem ptaka, Orła? Pawia? W
każdym razie w otwartej koronie.
Orzeł na pieczęci majestatycznej Przemysła II z 1295, najstarsze znane użycie
polskiego godła
Cóż to był za świetny designer!
Orzeł Jagiellonów na modlitewniku Anny Jagiellonki z 1582
3.
3 lata temu
Teraz zaraz będzie 3 maja, więc będzie okazja, by przypomnieć, jacy to wielcy
patrioci polscy przeciwko niej występowali, jacy prężyli piersi w obronie
„tradycyjnych, polskich wartości”, kto krytykował zapatrzenie w „zachodnie
mody”, „zachodnie nowinki”, kto brał rosyjskie czerwońce, kto oddał Polskę
zaborcom, by obronili „tradycyjne polskie wartości” przed zachodnimi nowinkami.
D.O. postuluje, by tegoroczne święto skupić nie na autorach Konstytucji, ale na
jej przeciwnikach, by przypomnieć ich nazwiska i ich godności kościelne.
I przywołać szubienice rozstawione na Miodowej, na których tłum powiesił
tamtych „obrońców tradycyjnych polskich wartości” przed „nowinkami z Zachodu”.
Niestety, tamto wymierzenie sprawiedliwości zdrajcom nie uratowało Polski,
która zginęła, choć my jeszcze żyliśmy.
Trzeba było cudu, niewiarygodnego splotu okoliczności, by w prezencie od
historii otrzymać w darze Niepodległą Polskę. Nie wytrwała długo, znów upadła
po dwóch dekadach, bo Polacy znów oddali władzę „obrońcom tradycyjnych polskich
wartości”.
W 1989 r. wydarzył się kolejny cud, znów dostaliśmy w prezencie od historii
Niepodległą Polskę. Trwa już 37 lat.
I od nas zależy, czy będzie trwała, czy znów ją pogrążą antyzachodni „obrońcy
tradycyjnych polskich wartości”.
A to Polska właśnie!
4.
9 lat temu
Perypatetycy tak naprawdę wzięli swą nazwę od słowa „περίπατοι”, czyli
„kolumnady”; chodziło o kolumnady świątyni Apollina Likejosa, a od niego
pochodzi spostponowana w języku polskim szlachetna nazwa „Liceum”. Ale
późniejsza legenda powiązała nazwę przedstawicieli arystotelizmu ze słowem
„περιπατητικός”, czyli czynność chodzenia. I w tym właśnie sensie ja jestem
perypatetykiem, tyle, że samochodowym, bo nóg nie staje.
Kiedy się przemieszczam przychodzą mi do głowy refleksje z rodzaju tych, jakie
omijają mnie, gdy siedzę lub leżę.
Na przykład dziś jadąc wąską szosą, biegnącą przez moją ulubioną puszczę,
zobaczyłem stojącą kilka kroków od asfaltu czaplę siwą. Cudowny widok! Ale
ulotny. Przemknęło mi przez głowę, żeby zahamować, zawrócić, albo cofnąć się,
żeby ten moment i ten widok utrwalić w impulsach elektronicznych. Jak napisał
gość, który w tych stronach ukochał pewną leśniczówkę: „ocalić od zapomnienia”:
tę czaplę, tę zieloną trawę, na której stała, te cienie sosen, produkt słońca,
które na dłuższą chwilę przebiło się przez białe chmury.
Ale zaraz potem zdałem sobie sprawę, że pisk opon, potem nadjeżdżający powoli
samochód, otwierające się okno i widok najokropniejszego, najokrutniejszego,
najgorszego ze ssaków czaplę spłoszy; odleci i w żaden sposób nie utrwalę ani
tego widoku, ani tego momentu, ani tego wspaniałego ptaka, ani trawy, ani
sosen, ani słońca…
Taka parabola życia…
Tegoroczna wiosna jest długa i ciężka. Dopiero co zmartwychwstałe drzewa, wśród
spowodowanych chłodem cierpień, z najwyższym wysiłkiem rodzą małe jeszcze
liście. Ale co one tam wiedzą o życiu, małe zieleniaczki! („Zieleniaczek” to
nie mały zieleniak, tylko liściowy odpowiednik szczeniaczka). Kiedy nadejdą
cieplejsze dni rozwiną się w prawdziwe liście, ale… Ale ledwo zdążą zobaczyć,
ledwo poznać świat, ledwo wdrożą się w swoje obowiązki; zdążą zaszumieć,
udzielić cienia zwierzętom i roślinom, już przyjdzie na nie pora. Pożółkną,
poczerwienieją i umrą. Będziemy obojętnie przechodzić przez kolejne pół roku
obok łysych kikutów drzew, bez cienia (!) współczucia. Ciekawe, co czują
gałęzie, patrząc na swoje pysznie zielone niegdyś swoje dzieci, gnijące wokół,
na zawsze oddzielone. Czy trzyma je przy życiu pewność zmartwychwstania?
Następnej wiosny?
Bocianie damy, bocianie laski, pilnie wysiadują. Zimno, jak w psiarni, wiatr
burzy pióra, długie, czerwone nogi drętwieją, ale na taką pogodę o ich
rozprostowaniu nie ma mowy; małe bocianiątka mogłyby się nie wykluć. Co innego
faceci: ci łażą po łąkach, dostojnie, ruszając małymi główkami na cienkich
szyjach w tył i w przód, w tył i w przód, wzrok wbity w ziemię: a nuż liszka, a
nuż mała żabka, niech będzie jakiś owad: trzeba swoją wybrankę nakarmić.
Ewangeliczny obrazek…
PS. Co nowego w Puszczy?
Nic: wszystko po staremu:
5.
Zachmurzenie niewielkie.
D.O. ma ulubione zestawy kolorów. To zestawienie jest w czołówce.
I to są widoczki, które D.O. lubi najbardziej podczas spacerów.
6.
8 lat temu
… Niech mi ersatzem pocieszenia będzie pojutrze: 3 Maja, najbardziej
antypisowskie święto w naszym kalendarzu.
Ale może jednak? Przecież to my, ci od "Warszawianki":
Śmiało podnieśmy sztandar nasz w górę!
Choć burza wrogich żywiołów wyje,
Choć nas dziś gnębią siły ponure,
Chociaż niepewne jutro niczyje...
O!... bo to sztandar całej ludzkości,
To hasło święte, pieśń zmartwychwstania,
To tryumf pracy — sprawiedliwości,
To zorza wszystkich ludów zbratania.
7.
Podróże last minute? Oto idealne miejsca, które pomogą Ci uniknąć nadmiernej
turystyki i nadwyrężenia portfela.
https://www.repubblica.it/viaggi/2026/04/30/news/viaggi_last-minute_ecco_le_mete_ideali_con_un_occhio_all_overtourism_e_l_altro_al_portafogli-425313605/?ref=RHLF-BG-P12-S1-T1-s2033
Do najbardziej dynamicznych regionów należą kraje bałtyckie i Europa Wschodnia
, które odnotowują znaczny wzrost w segmencie city breaków. Oprócz Gdańska,
rosną również Bukareszt, Kraków i Ryga, co potwierdza rosnące zainteresowanie
destynacjami, które są „nowe” dla turystyki masowej, a jednocześnie bogate w
historię i tożsamość. Jednocześnie ewoluujący krajobraz międzynarodowy zmienia
preferencje.
Europa Wschodnia w centrum uwagi
Dokąd jechać? Według raportu, z jednej strony skupiając się na nadmiernej turystyce,
a z drugiej na budżetach, uwaga skupia się na Europie Wschodniej, która zyskuje
coraz większą popularność jako alternatywa dla najpopularniejszych (i
najdroższych) stolic. Dołączają do niej kraje bałtyckie i Bałkany, które są
potwierdzonymi, szybko rozwijającymi się destynacjami turystycznymi.
Na szczycie listy znajduje się Gdańsk, perełka, która odnotowała imponujący
wzrost turystyki o 97 procent. To malownicze miasto portowe w północnej Polsce,
z widokiem na Morze Bałtyckie i historycznie związane z Ligą Hanzeatycką,
zachowało urok dawnego świata, z malowniczą starówką, gdzie architektura z
epoki przeplata się z kolorowymi fasadami i gotyckimi detalami. Sercem miasta
jest Ratusz Głównego Miasta, z którego roztacza się widok na dachy i iglice, a
spacer wzdłuż Motławy odsłania pełną portową duszę miasta.
Między Gdańskiem a Budapesztem
Na drugim miejscu plasuje się Bukareszt (wzrost o 71%) – zaskakująca stolica
dla miłośników architektury, a jednocześnie tętniąca życiem. Tutaj
współistnieją art déco, secesja i imponujące dziedzictwo epoki komunizmu.
Najpotężniejszym symbolem pozostaje Pałac Parlamentu, największy budynek
parlamentarny na świecie, obecnie dostępny dla zwiedzających również za
pośrednictwem Narodowego Muzeum Sztuki Współczesnej, które zajmuje część jego
przestrzeni.
Nie można również pominąć Krakowa (wzrost o 58%), jednego z najbardziej
fascynujących miast Europy. Jego historyczne centrum, wpisane na listę
światowego dziedzictwa UNESCO w 1978 roku, to ciąg placów, kościołów i
zabytkowych budynków. Rynek Główny, największy średniowieczny plac w Europie,
to idealny punkt wyjścia, podobnie jak Bazylika Mariacka i Zamek Królewski na
Wawelu. Zaledwie kilka kilometrów dalej znajduje się kolejny obowiązkowy
przystanek: Kopalnia Soli w Wieliczce, podziemny świat wykuty w soli.
Kraków
8.
Ratownicy uwolnili humbaka, który utknął u wybrzeży Niemiec
Transport cielęcia odbywał się na barce wypełnionej wodą, a operacja uznana
została za „niewskazaną” ze względu na niewielkie szanse przeżycia.
https://www.theguardian.com/environment/2026/may/02/humpback-whale-rescue-release-stranded-germany-baltic-coast
Ratownicy wypuścili na wolność młodego humbaka, który stał się sensacją
narodową po tym, jak wyrzuciło go na brzeg w płytkich wodach u wybrzeży Niemiec
. Eksperci ds. morza twierdzą jednak, że szanse na przeżycie zwierzęcia są
niewielkie.
Wieloryba, któremu nadano różne imiona: Timmy'ego i Hope'a, wypuszczono na
wolność w Morzu Północnym u wybrzeży Danii, po uprzednim przetransportowaniu go
tam przez ratowników w barce wypełnionej wodą.
Jak powiedziała Karin Walter-Mommert z akcji ratunkowej, 10-metrowe cielę
wypłynęło z barki i później zaobserwowano, jak dmucha przez otwór nosowy i
swobodnie płynie „we właściwym kierunku”.
Próba ratunkowa została skrytykowana przez Międzynarodową Komisję
Wielorybnictwa (IWC) jako „niewskazana”, ponieważ wieloryb wydawał się być
„poważnie zagrożony” i mało prawdopodobne było, aby przeżył po uwolnieniu.
Eksperci z Muzeum Oceanograficznego w Stralsundzie nad Bałtykiem w Niemczech
również zalecają, aby pozwolić stworzeniu umrzeć w spokoju.
Wieloryba opisywano jako ospałego i pokrytego pęcherzami, a część jego pyska
prawdopodobnie została złapana w sieć rybacką.
Dyrektor muzeum, Burkard Baschek, powiedział, że próba ratowania wieloryba to
„czyste okrucieństwo wobec zwierząt”.
Akcję ratunkową sfinansowali dwaj multimilionerzy, którzy oświadczyli, że są
gotowi zapłacić „każdą cenę”, aby uwolnić wieloryba, który utknął na mieliźnie
w Zatoce Wismarskiej niedaleko Lubeki prawie sześć tygodni temu.
Wraz z pogarszaniem się stanu zdrowia zwierzęcia, niemieccy urzędnicy
zrezygnowali z prób ratowania ssaka, twierdząc, że nie uda się go uwolnić.
Jednak kiedy los wieloryba przykuł uwagę całego kraju, a relacje z niego
pojawiły się w telewizji i wśród influencerów w mediach społecznościowych,
niemieckie władze dały się namówić na zatwierdzenie planu ratunkowego
finansowanego ze środków prywatnych.
Początkowe próby uratowania wieloryba za pomocą nadmuchiwanych poduszek i
pontonów nie powiodły się, ale nurkom ostatecznie udało się pomóc stworzeniu
dostać się na zalany barkę , na oczach setek gapiów.
Jak poinformowała Walter-Mommert, wieloryb opuścił barkę na Morzu Północnym
około godziny 8:45 rano czasu lokalnego.
„Płynie teraz samodzielnie i swobodnie, przynajmniej na razie, we właściwym
kierunku” – dodała.
Cielęciu założono nadajnik śledzący jego ruchy, a Till Backhaus, minister
środowiska Socjaldemokratów (SPD) w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, wyraził
nadzieję na „szczęśliwe zakończenie”.
W Niemczech zwolennicy pieką ciasta w kształcie wieloryba, komponują piosenki o
tym zwierzęciu i tatuują sobie ciała jego wizerunkiem.
Jednak miejsce uwolnienia Timmy'ego znajduje się blisko Danii. Duńskie
ministerstwo środowiska poinformowało niemiecką stację telewizyjną Deutsche
Welle, że nie planuje ratowania wieloryba, jeśli ten ponownie utknie na
mieliźnie, określając wyrzucanie wielorybów na brzeg jako „zupełnie naturalne
zjawisko”.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuńDzień dobry
Usuń