DRUGI OBIEG
Środa, 13 maja 2026
1.
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,32785139,warszawa-otwiera-droge-dla-malzenstw-jednoplciowych-przelomowa.html
Prezydent Rafał Trzaskowski zapowiedział, że warszawski Urząd Stanu Cywilnego
rozpocznie transkrypcję małżeństw osób jednej płci zawartych w państwach Unii
Europejskiej. Jak poinformował we wpisie w swoich profilach społecznościowych,
decyzja jest efektem wyroku TSUE z listopada 2025 roku oraz kolejnych orzeczeń
Naczelnego Sądu Administracyjnego, które – jego zdaniem – tworzą już linię
orzeczniczą pozwalającą na takie działania. Pierwszy akt transkrypcji ma być
sporządzony w najbliższych dniach.
… „wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz dał się do niego
przekonać. Szef najbardziej konserwatywnej partii koalicyjnej miał jednak
wcześniej postawić warunek, który szef rządu spełnił. Tusk zastrzegł bowiem, że
decyzja o wydaniu rozporządzenia nie będzie otwarciem możliwości lub drogi do
adopcji dzieci przez pary jednopłciowe”. (https://tvn24.pl/polska/transkrypcja-malzenstw-jednoplciowych-w-polsce-fakty-tvn-wladyslaw-kosiniak-kamysz-przed-wystapieniem-donalda-tuska-postawil-warunek-st9044473
)
2.
Kiedy D.O. jeździł rano w deszczu, to myślał sobie: „no, to wreszcie jest jakiś
deszcz”. Ale kiedy wyjechał ponownie po południu, po deszczu nie było już śladu
i szosa sucha jak w czasie suszy, kiedy sobie Sasza szedł. Jedyny widoczny
efekt tego warszawskiego deszczu, to to, że postrącał resztki płatków z
kwitnących drzew, co zubożyło nieco miejski krajobraz, ale oczywiście nie tak
jak to, co nieodpowiedzialna dyrekcja muzeum pałacu w Wilanowie zrobiła w
ubiegłą sobotę.
Może któraś z Czytelniczek lub któryś z Czytelników potrafi ocenić, czy taki
kilkugodzinny deszcz może wspomóc warszawską roślinność?
3.
Ponad 110 laureatów Nagrody Nobla wzywa Iran do uwolnienia ciężko chorej
aktywistki Narges Mohammadi
Podczas gdy obrończyni praw człowieka jest leczona w szpitalu w Teheranie po
przewiezieniu z więzienia w Zanjan, laureaci nagrody domagają się jej
uwolnienia
https://www.theguardian.com/global-development/2026/may/12/nobel-laureates-call-iran-release-gravely-ill-activist-human-rights-activist-narges-mohammadi
W oświadczeniu wydanym we wtorek 112 laureatów Nagrody Nobla zaapelowało do
władz Iranu i społeczności międzynarodowej o „niezwłoczne” podjęcie działań w
celu uwolnienia Mohammadi i zapewnienia jej dalszego dostępu do leczenia.
Mohammadi, która otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla w 2023 roku za
dziesięciolecia walki o prawa kobiet w Iranie, 10 maja została przewieziona
karetką w stanie krytycznym do szpitala Pars w Teheranie w celu uzyskania
specjalistycznego leczenia.
Aktywistka na rzecz praw człowieka doświadczyła znacznej utraty wagi,
niestabilnego ciśnienia krwi i poważnych objawów kardiologicznych podczas
pobytu w areszcie. Znaleziono ją nieprzytomną w celi po podejrzeniu zawału
serca. Przeniesienie Mohammadi do szpitala to jedynie tymczasowe wytchnienie, a
jej przedstawiciele obawiają się, że jeśli jej stan się poprawi, wróci do
więzienia.
Laureaci Nagrody Nobla zaapelowali o jej natychmiastowe uwolnienie i wycofanie
wszystkich postawionych jej zarzutów. „Eksperci medyczni ostrzegają, że jej
życie może być bezpośrednio zagrożone” – napisali we wspólnym oświadczeniu,
dodając, że przez miesiące w więzieniu odmawiano jej specjalistycznej opieki
medycznej.
Wśród sygnatariuszy znalazło się 26 laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie
chemii, 12 w dziedzinie ekonomii, pięciu w dziedzinie literatury, 29 w
dziedzinie medycyny, 11 laureatów Pokojowej Nagrody Nobla i 29 w dziedzinie
fizyki, a wśród nich autorzy Annie Ernaux i JM Coetzee.
4.
6 lat temu
W 1927 r. wielki rozgłos zdobyła książka Juliena Bendy „La Trahison des Clercs”
- „Zdrada klerków”. Tytuł jest diabelnie mylący, bo pod terminem „klerk” w
rzeczywistości ukrywa się intelektualista, członek intelektualnej elity. W
przekładach amerykańskim i drugim brytyjskim przetłumaczono ten tytuł na
„Zdrada intelektualistów”.
Jakiej zdrady się – zdaniem Bendy, czterokrotnego kandydata do literackiej
Nagrody Nobla – intelektualiści się dopuścili? Cóż: Goethe, Wolter i Kant
głosili, że mądrzy ludzie powinni postępować nie w doraźnym interesie „hic et
nunc”, ale przestrzegając zasad abstrakcyjnych: prawdy, sprawiedliwości i
dobra. „Tymczasem – pisze Benda - intelektualiści i artyści XIX i XX wieku dali
się wciągnąć w codzienność i jej służyć. Służyć interesom narodowym,
społecznym, a zwłaszcza interesom politycznym. Stracili przez to zdolność
chłodnej analizy, a co za tym idzie swoją funkcję społeczną”.
Emocjonować się bieżącymi wydarzeniami każdy dureń potrafi.
Ale oderwać się od bieżących emocji, spojrzeć na zagadnienie z dystansu,
przeanalizować, porównać, umieścić na odpowiednim szczeblu hierarchii wartości
– o, to już przywilej nielicznych.
Ci nieliczni to właśnie elita, „klerkowie”, o których pisał Benda. Ich zadaniem
jest tworzyć modele, wskazywać rozwiązania, azymut marszu, kierunek rozwoju.
Wszak wszystko już było i wszystko już wypróbowano. Która z owych prób się
powiodła, która dała najlepsze rezultaty?
Proszę się rozejrzeć: kto dziś potrafi chłodno analizować wydarzenia? Kto
porównuje historyczne rozwiązania poszczególnych problemów ludzkości i potrafi
odrzucić te, które nie zdały egzaminu?
Ale Julien Benda sam odszedł od wytyczanych przez siebie zasad. W 1933 roku
napisał słynny „Discours à la nation européenne”: „Mędrcy wszystkich krajów, wy
musicie być tymi, którzy wytłumaczą waszym narodom, że trwają w niekończącym
się złu tylko dlatego, że są narodami. Wy musicie być tymi, którzy sprawią, że
będą jęczeć pośród swoich wysiłków i swoich powodzeń. Wy jesteście tymi
czterdziestoma sprawiedliwymi, którzy spędzają mi sen z powiek. Plotyn rumienił
się na myśl, że ma ciało. Wy macie być tymi, którzy będą się rumienić na myśl,
że macie naród. W ten sposób przyczynicie się do zniszczenia nacjonalizmów. Do
zrobienia Europy”.
„Może wydawać się przyjemne mówienie o narodzie europejskim w czasach, gdy
niektóre narody Europy deklarują, że chcą się powiększać kosztem swoich
sąsiadów z precyzją, jakiej historia nigdy nie widziała, a inni są przywiązani,
z jeszcze większą siłą, do stanu zagrożenia lub mniejszej atrakcyjności, bo nie
chcą rezygnować choćby z najmniejszej cząstki swojej suwerenności. Jednak w
każdym z tych narodów są ludzie, którzy chcą zjednoczyć ludy, ludzie, którzy
myślą o „zrobieniu Europy”. To do nich się zwracam. Życząc sobie, by dać ich
marzeniom, przynajmniej werbalne wcielenie, ja ich mianuję narodem Europy”.
Nie wiem, jak ty, ale ja rzadko odczuwam podobnie intensywną radość, jak
wówczas, gdy natykam się na mojego ziomka: obywatela Europy.
Na małą, malowniczą włoską wyspę Ventottene, całkiem niedaleko od Rzymu,
zsyłano już za czasów starożytnych, m.in. Julię – córkę cesarza Augusta,
Agrypinę Starszą – żonę Germanika, Julię Liwillę – siostrę Kaliguli, Oktawię –
córkę Klaudiusza a żonę Nerona… W 1941 r. dwaj działacze antyfaszystowscy,
zesłani na Ventottene przez reżim Mussoliniego: Altiero Spinelli i Ernesto Rossi
napisali swój słynny, wzruszający „Manifesto per un'Europa libera e unita” –
„Manifest Europy wolnej i zjednoczonej”. Tym wielkim duchem, choć pokonanym i
upokorzonym „klerkom” - intelektualistom, chodziło o stworzenie ponadnarodowego
państwa europejskiego. Jedynie ono – sądzili – będzie w stanie stawić czoło
tyleż irracjonalnej, co nieuniknionej agresywnej paranoi pojedynczych państw
narodowych. Jedynie unia państw europejskich będzie w stanie powstrzymać
triumfujący nacjonalizm, prowadzący nieuchronnie ku wojnom, ku śmierci, ku
owemu „złu”, o którym pisał Benda.
The Guardian publikuje dziś kolejny manifest https://www.theguardian.com/.../elites-failed-create...
skierowany przeciwko zdradzieckim elitom, ulegającym pokusom nacjonalizmu.
Analizują w nim stan Unii Europejskiej: … „Europa nie musi implodować, żeby
umrzeć. Europa umiera, gdy wzrusza ramionami w obliczu polityki ‘najpierw naród’.
Dezintegracja nie jest pojedynczym wydarzeniem, ale raczej procesem naznaczonym
malejącymi więzami, stopniową utratą wiary i renacjonalizacją polityki. Europa
może skończyć się nie hukiem eksplozji, ale skomleniem.
Europejscy rodacy: nasze elity narodowe zawiodły nas i teraz my musimy uratować
przed nimi ideę zjednoczonej Europy. Wzywamy was, nas wszystkich, do objęcia
przywództwa i podtrzymania tego płomienia w czasach kryzysu. Zamiast kolejnej
nieistotnej konferencji instytucjonalnej, wzywamy do ustanowienia Europejskiego
Kongresu Obywatelskiego. (…) My, obywatele Europy, pozbawieni praw
obywatelskich, musimy teraz odważyć się żądać i organizować rzeczy niemożliwe:
europejską republikę, w której wszyscy obywatele będą równi, niezależnie od
przynależności narodowej. (…) Czy jesteśmy gotowi, jako obywatele Europy, do
podjęcia niezbędnych kroków w kierunku takiej instytucjonalizacji solidarności,
aby Bułgarzy i Finowie, Niemcy i Włosi korzystali z tych samych zabezpieczeń
społecznych, korzystali z tego samego wsparcia gospodarczego i płacili te same
podatki? (…) Czy jesteśmy gotowi to zrobić wbrew własnym rządom krajowym, a w
razie potrzeby przeciwko nim? (…)
Nie pozwól nikomu przekonać cię, że to jest nie do pomyślenia. Europa jest
bowiem kontynentem, który wielokrotnie dowodził, że siła obywateli może uczynić
możliwym, to co wydaje się niemożliwe. 20 czerwca 1789 r. we Francji
przedstawiciele trzeciego stanu nazwali się Zgromadzeniem Narodowym i
przysięgli nie rozdzielać się, do czasu ustanowienia konstytucji. Rezultatem
była rewolucja i narodziny nowoczesnej republiki francuskiej.
Europa potrzebuje dziś własnej przysięgi w sali do gry w piłkę, drugiej
pokojowej rewolucji po 1989 r. i narodzin własnej republiki”.
Autorami tego Manifestu są Lorenzo Marsili (rocznik 1984), założyciel European
Alternatives (organizacja non-profit promująca demokrację, równość i kulturę
ponad państwem narodowym; (https://euroalter.com/)
oraz prof. Ulrike Guérot założycielka i szefowa European Democracy Lab (https://europeandemocracylab.org/en/)
Jego "Zdrada intelektualistów" powstała w 1927 i została wydana w
Polsce już w 2014...
5.
Koniec kultury czytania: czeka nas nowe średniowiecze
https://www.repubblica.it/esteri/dossier/lena/2026/05/10/news/fine_cultura_leggere_ci_aspetta_nuovo_medioevo-425336010/?ref=-BH-I0-P-S1-T1
W styczniu 2007 roku światu, ku wielkiemu niedowierzaniu, zaprezentowano
pierwszy smartfon. Niecałe dziesięć lat później pewna gwiazda telewizyjna po
raz pierwszy została zaprzysiężona na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Czy te
dwa wydarzenia mają ze sobą coś wspólnego? Zdecydowanie tak, twierdzi Adam
Garfinkle, amerykański historyk i politolog, były redaktor kilku czasopism
politycznych, a obecnie emerytowany neurobiolog.
Zanim się do niego odezwiemy, konieczne jest krótkie cofnięcie się. W XVIII
wieku nastąpiła cicha, całkowicie bezkrwawa rewolucja: wielu ludzi zaczęło
czytać. Książki, broszury, czasopisma, wszystko, co wpadło im w ręce.
Współcześni mówili o gorączce, epidemiach i wybuchach szaleństwa. Przed XVIII
wiekiem czytanie było zajęciem wąskiej, wykształconej elity, która czytała i
powtarzała ustalony kanon książek. Jednak w XVIII wieku czytanie stało się
hobby, rozrywką. Ludzie ze wszystkich warstw społecznych nagle zaczęli czytać
powieści. I gazety. I dzieła filozoficzne.
W XVIII wieku ukazały się „Encyklopedia” Diderota, Voltaire’a i „Bogactwo
narodów” Adama Smitha, „Krytyka czystego rozumu” Immanuela Kanta i „Tristram
Shandy” Laurence’a Sterne’a.
Postęp można również wyrazić liczbami: na początku XVIII wieku w Wielkiej
Brytanii opublikowano zaledwie 6000 książek; pod koniec stulecia było ich już
56.000. W tym samym okresie w Niemczech na rynek trafiło pół miliona książek.
Coś takiego nie miało miejsca nigdy wcześniej w historii świata i można sobie
tylko wyobrazić, jaki wpływ ta eksplozja wydawnicza miała na rozwój
kapitalizmu, demokracji, ruchu zniesienia niewolnictwa, feminizmu – krótko
mówiąc, na wszystko, co dziś określamy mianem „liberalnej nowoczesności”.
Neurobiologia zrozumiała już, że ludzki mózg nie jest betonowym blokiem. Jest
raczej mięśniem, który trzeba trenować przez całe życie; jeśli się go nie
trenuje, zanika. Mówiąc dokładniej, sieci neuronowe są niezwykle podatne na
zmiany, zwłaszcza we wczesnym dzieciństwie, ale nawet mózg dorosłego człowieka
jest nieustannie modyfikowany przez to, co rzuca mu świat zewnętrzny.
Głębokie czytanie z mózgiem epoki kamienia łupanego
Czytanie zmienia mózg jak niewiele innych czynności. Osoby, które zagłębiają
się w dłuższą lekturę, muszą pamiętać szczegóły, łączyć fakty i mieć przed
oczami szerszy obraz. To się nazywa „głębokie czytanie”. Różni się ono
zasadniczo od przewijania listy zakupów. Badania wykazały, że głębokie czytanie
angażuje całe ciało: na przykład osoba czytająca fragment, w którym ktoś ucieka
przed niebezpieczeństwem, ma tendencję do mimowolnego napinania mięśni nóg na
chwilę.
Czytanie wnikliwe przeczy tendencji, którą nasze mózgi kształtowały od epoki
kamienia łupanego: tendencji do rozpraszania się. Osoba pochłonięta książką
niemal traci kontakt ze światem zewnętrznym; często trzeba ją kilka razy
zawołać po imieniu, zanim zorientuje się, że to jest do niej adresowane. Ten
proces nie jest naturalny. Naturalne byłoby zwracanie uwagi na szelest w
gałęziach, ponieważ mógłby to być tygrys szablozębny. Albo piękna kobieta, albo
przystojny mężczyzna. Albo kolejny posiłek. Jednak w teraźniejszości szelest
jest nieustanny: nasz mózg pędzi od jednego rozpraszacza do drugiego. I tu
właśnie pojawia się smartfon.
Smartfony znacząco osłabiły naszą zdolność do głębokiego czytania. Niemal nie
mamy już wystarczającej koncentracji, by poradzić sobie z długimi tekstami;
wiercimy się, przeskakując między kolejnymi tygrysami szablozębnymi, kolejnymi
mentalnymi fast foodami. Rezultaty widać nie tylko w Ameryce: test wykazał, że
uczniowie nie byli już w stanie zrozumieć wspaniałego pierwszego rozdziału
„Samotni”, powieści Charlesa Dickensa, która sto lat temu wciąż była uważana za
lekturę dla dzieci.
Około 20 procent Amerykanów to „analfabeci funkcjonalni”: ledwo potrafią
rozszyfrować tekst, ale nawet instrukcje na ulotce dołączonej do leku –
„wkraplać do oczu dwa razy dziennie” – sprawiają im trudność. Sto trzydzieści
milionów Amerykanów nie byłoby już w stanie przeczytać książki swoim dzieciom,
nawet gdyby chcieli. Ponad połowa nie byłaby w stanie zrozumieć takiego
artykułu z gazety. Tylko 12 procent nadal potrafi „czytać wnikliwie”, a odsetek
ten gwałtownie spada: amerykańskie dzieci, które pochłaniają obszerne powieści
dla przyjemności, stanowią obecnie mniejszość.
W epoce rozrywki
Według Adama Garfinkle'a jest to klucz do zrozumienia tego, co obecnie nazywamy
niekiedy populizmem, faszyzmem, a nawet neofaszyzmem. Jego definicja brzmi
następująco: populizm to „masowa mobilizacja w demokracji wyborczej, gdy
zdolność do głębokiego czytania spada poniżej pewnego progu”.
W tym momencie, jak wyjaśnia Garfinkle w serii artykułów w internetowym
magazynie „The Cosmopolitan Globalist”, pozostaje tylko jedno: spektakl.
Idealną formą pokazu jest sztuczka magiczna. Magik i jego asystent
rozpościerają ogromne prześcieradło nad słoniem na scenie, a kiedy odciągają je
gwałtownym szarpnięciem, o dziwo – abrakadabra – słoń znika. Wszyscy wiedzą, że
słoń tak naprawdę nie może zniknąć; a jednak tak się wydaje. Spektakl powstaje
z napięcia między tym, co wiemy, a tym, co komunikują nam nasze oczy: nie
możemy oderwać wzroku.
Według Adama Garfinkle'a, supermocarstwo Donalda Trumpa swoimi groteskowymi
kłamstwami wystawia na widok publiczny jedno widowisko za drugim. W ten sposób
stał się mistrzem w zarządzaniu naszą uwagą; nie sposób nie zaangażować się w
jego działania. Rozważmy na przykład niezwykłą debatę prezydencką między
Trumpem a Kamalą Harris, w której Trump twierdził, że haitańscy imigranci w
Ameryce „zjadają psy i koty”. Większość komentatorów zakładała, że Trump
przegrał debatę w tym momencie. Kto by uwierzył w taki absurd? W rzeczywistości
to właśnie wtedy Trump wygrał. Udało mu się stworzyć widowisko i znaleźć
skuteczny obraz, który sugerował, że ciemnoskórzy imigranci to dzikusy,
niegodne litości.
Wielu badaczy totalitaryzmu, w tym Hannah Arendt, podkreślało kluczową rolę
samotności w powstaniu dyktatur. Wśród zwolenników tyranów mamy do czynienia z
ludźmi samotnymi, gromadzącymi się w tłumie. W Ameryce, według Adama
Garfinkle'a, mamy do czynienia z armią samotników, zwłaszcza samotnych
mężczyzn, którzy spędzają czas przed ekranami. Najbardziej dotknięci są
bezrobotni: średnio spędzają 7,7 godziny dziennie na smartfonach, cztery
godziny dłużej niż osoby pracujące. Wiele umysłów jest dosłownie
przesiąkniętych pornografią, kłamstwami i teoriami spiskowymi. Czy można się
dziwić, że słabnie zdolność empatii? Że chęć zrozumienia złożonych powiązań
staje się bezsilna?
Od fali alfa do fali theta
Neurobiologia od dawna wie, że nasze mózgi, zarówno podczas snu, jak i
czuwania, emitują fale o różnej długości. Fale alfa oznaczają stan wyciszenia i
czuwania; fale beta – skupienie uwagi; fale gamma – wysoką aktywność
intelektualną. Wreszcie fale theta – płytki sen, medytację, modlitwę i
dziecięcą zabawę.
Ci, którzy spędzają życie w swego rodzaju odrętwieniu przed smartfonami,
poruszają się w strefie alfa, z długimi falami. To bardzo wygodne. Łagodzi
zmęczenie. Dlatego gazety, jak zauważa Garfinkle, są „zimnym” medium: czytanie
gazety wymaga fal beta. Ekrany natomiast są „ciepłe”: wywołują natychmiastowy
efekt emocjonalny. Ci, którzy czytają o morderstwie, nie są od razu
przytłoczeni emocjonalnie; mają czas na refleksję nad okolicznościami
towarzyszącymi morderstwu. Film na TikToku nie pozostawia czasu na takie myśli.
Wymaga spontanicznych reakcji: przerażenia, gniewu, pragnienia zemsty. Czy
można się dziwić, że tak zwani populiści zawsze wyprzedzają o krok tak zwane
siły umiarkowane? To jak wyścig zająca z żółwiem: podczas gdy zając dyszy,
wygłaszając długie wyjaśnienia i argumenty, żółw uśmiecha się i mówi: „Już tu
jestem!”, pokazując swój smartfon.
Według Adama Garfinkle'a, wystawianie niemowląt i małych dzieci na działanie
ekranów to po prostu znęcanie się nad nimi: mózg niemowlęcia jest gwałtownie
przenoszony z obszaru theta do alfa. Reaguje na ten wstrząs, tworząc warstwy
mieliny wokół istoty białej w obszarach mózgu odpowiedzialnych za mowę,
umiejętność czytania i kontrolę poznawczą.
Według nowego badania, szkody te są trudne do naprawienia. Dzieci, których
mózgi zostały wcześnie przeciążone masą bodźców pochodzących z ekranów, mają
problemy z kontrolowaniem impulsów, cierpią na stres i mają trudności z
koncentracją w okresie dojrzewania. Oczekiwanie, że tacy nastolatkowie staną
się kiedyś „dojrzałymi obywatelami”, zdolnymi do podejmowania racjonalnych
decyzji w demokracji przedstawicielskiej, jest być może po prostu absurdalne.
Kuszące jest stwierdzenie, że znajdujemy się w bezprecedensowej sytuacji. Ale
to byłoby błędne. Historycy szacują, że w Cesarstwie Rzymskim od 30 do 40
procent dorosłych umiało czytać; wielu niewolników również czytało. Następnie,
w 476 roku, Cesarstwo Zachodniorzymskie upadło pod naporem plemion germańskich.
W Europie odsetek ludności umiejącej czytać spadł poniżej 5 procent.
Oczywiście, średniowiecze nie było tak mroczne, jak często przedstawiali je
myśliciele oświecenia; z pewnością w średniowieczu dokonywano niezwykłych
wynalazków, takich jak wiatrak, budowano wspaniałe katedry i zakładano miasta.
Ale złota nić pisemnego przekazu została niemal całkowicie zerwana i minęło
ponad tysiąc lat, zanim udało się ją ponownie połączyć. Jak długo potrwa
czekające nas średniowiecze?
(Copyright Welt/Lena-
Leading European Newspaper Alliance)
6.
https://wyborcza.pl/7,75399,32785683,szef-dyplomacji-ukrainy-w-warszawie-w-rosji-cos-sie-dzieje.html#s=S.TD-K.C-B.2-L.1.duzy
Oby to nie był tylko wishful thinking!
7.
https://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,32751174,prof-andrzej-chwalba-kluczowa-dla-zamachu-majowego-byla-totalna.html#s=S.others-K.C-B.1-L.1.duzy
https://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,32767000,az-trudno-uwierzyc-ze-sto-lat-temu-ludzie-o-demokratycznych.html#s=S.TD-K.C-B.6-L.1.duzy
Piotr Głuchowski: Pisze pan, że istniejący w 1926 roku podział na dwie
Polski jest „porównywalny z obecnym".
Prof. Andrzej Chwalba, autor książki „Maj 1926. Zamach, którego miało nie
być": Sto lat temu kraj był politycznie pęknięty niemal równo na pół. Za
Józefem Piłsudskim opowiadała się centrolewica z Polską Partią Socjalistyczną
na czele. Piłsudczycy chcieli państwa obywatelskiego, wielonarodowego; takiego,
w którym Białorusini, Żydzi, Ukraińcy są traktowani identycznie, tak jak polska
większość. Po przeciwnej stronie stała centroprawica na czele z Narodową
Demokracją Romana Dmowskiego. Ci chcieli Polski jednego dominującego narodu,
bez dzielenia się władzą z mniejszościami.
Tomasz Nałęcz: Zbrojne sięgnięcie po władzę przez Józefa Piłsudskiego
rozpoczęło okres demontowania demokracji i ustanawiania systemu autorytarnego.
Do 1929 roku marszałek rządził w aksamitnych rękawiczkach, ale w 1930,
zagrożony ofensywą opozycji, wykorzystującej wielki kryzys gospodarczy,
ustanowił brutalną dyktaturę. Fałszowała ona wybory, prześladowała
przeciwników, zawłaszczała państwo traktowane jak prywatny folwark. Mając to
wszystko w pamięci, a zarazem ceniąc sobie wolność, demokrację, tolerancję i
prawa człowieka, patrzymy na majowy zamach stanu bardzo krytycznie.
========
Po lekturze tego artykułu D.O. pomyślał: „oho, Wyborcza namawia do dialogu z
prawicą”.
Odpędził jednak tę myśl, ale naszła go inna: czy sam D.O., przepojony gniewem,
niechęcią i - jeśli nie pragnieniem zemsty, to przynajmniej pragnieniem
sprawiedliwości – zaakceptowałby dzisiaj, ale tak dogłębnie, takie pojednanie,
jakie miało miejsce końcówce lat 80. i początku 90., gdy rodząca się demokracja
zdecydowała się ułożyć z komunistami, z przekonania lub bez, podporządkowanymi
rosyjskiemu imperializmowi?
Mało tego: D.O. zadał sobie również pytanie, czy w obliczu jego potrzeby
uzyskania sprawiedliwości na ludziach, którzy upodlili i sponiewierali jego
naród i jego kraj, przyjąłby radośnie siłowe ich potraktowanie, w rodzaju
majowego zamachu sprzed 100 lat?
Nie są to pytania, na które warto dawać natychmiastową odpowiedź; takie pytania
wymagają gruntownego zastanowienia się, zważenia za i przeciw, oceny krótko i
długoterminowych konsekwencji podobnych wydarzeń.
Nie ma więc odpowiedzi, ale coś na dnie jego duszy szepce mu, że po odbyciu
wszystkich tych rozważań i analiz, D.O. skłonny byłby zrezygnować ze swojej
chęci uzyskania sprawiedliwości i puszczenia w niepamięć wszystkich krzywd,
jakich doznał osobiście on, jego kraj i jego rodacy
A ty, Czytelniku?
Potrafiłbyś bez wahania udzielić odpowiedzi na tak postawione pytania?
8.
https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,32785307,skinheadzi-podpalili-kebab-w-andrychowie-bo-prowadzili-go-obcokrajowcy.html
Za podpaleniem punktu gastronomicznego stało dwóch młodych skinheadów. Policja
zatrzymała obydwu. W mieszkaniach funkcjonariusze znaleźli mnóstwo materiałów z
nazistowskimi emblematami.
Po raz pierwszy ogień pod kebab w Andrychowie został podłożony 24 kwietnia br.
Podpalacze wybili szybę i próbowali w środku wzniecić pożar. Udało im się to
częściowo, właściciele lokalu zdołali szybko usunąć szkody.
Jednak podpalacze nie odpuścili. Tym razem ogień podłożyli pod kebab w nocy z 9
na 10 maja. Wcześniej lokal oblali łatwopalną substancją z dwóch stron. Tym
razem obiektu nie dało się uratować. Ogień strawił go doszczętnie, naruszając
też konstrukcję budynku.
Strażacy gasili pożar przez kilka godzin. Sprawa wstrząsnęła Andrychowem.
Właściciel lokalu pochodzi z Bangladeszu, od lat mieszka w Polsce. W mieście
ruszyła zbiórka na odbudowę i remont lokalu.
Drugie podpalenie
Moment podłożenia ognia uchwyciły kamery z monitoringu. Widać na nim dwóch
mężczyzn. Jeden z nich oblewa ścianę budynku i rzeczy stojące przed nią,
łatwopalną substancją, drugi podkłada ogień. Nagranie trafiło do serwisu
YouTube.
Rozwiń
- Do pomocy andrychowskim policjantom włączyli się funkcjonariusze kryminalni z
Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Skoordynowane, szybkie działania oraz
analiza zebranych informacji doprowadziły do wytypowania i zatrzymania obu
podejrzewanych - mówi Anna Zbroja z małopolskiej policji.
To dwaj młodzi mężczyźni: jeden 20-letni z powiatu oświęcimskiego został
zatrzymany w poniedziałek. Młodszego, 16-latka policja zatrzymała we wtorek
(12.05) na terenie powiatu legionowskiego.
Naziol naziolem. Dlaczego on jest na wolności? Gdzie Konstytucja, gdzie kodeks
karny? Jeśli rządzący ich nie egzekwują, kraj pogrąży się w faszystowskiej
anarchii. Naziolom o to chodzi!
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń