DRUGI OBIEG
Środa, 29 lipca 2026
1.
Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,1 powoduje ofiary śmiertelne i pożary w
Kumamoto
https://www.asahi.com/ajw/articles/16762650
Kamienne mury zamku Kumamoto w dzielnicy Chuo w Kumamoto zawaliły się 28 lipca
w chmurze pyłu. (Materiał udostępniony przez czytelnika)
2.
Młody mężczyzna, który pokonał napastnika z Medjugorja dla „Slobodnej”: „Był
silny! Na szczęście jestem ochroniarzem...”
https://slobodnadalmacija.hr/vijesti/regija/eksluzivno-mladic-koji-savladao-napadaca-iz-medugorja-za-slobodnu-bio-je-jak-srecom-sam-zastitar-1570509
Cała Hercegowina od wczesnych godzin porannych jest wstrząśnięta
bezprecedensowym aktem wandalizmu, zbezczeszczeniem figury Matki Bożej i
spaleniem ołtarza w Medziugorju.
Zmobilizowano wszystkie dostępne siły policyjne w żupanii
hercegowińsko-neretwiańskiej i żupanii zachodniohercegowińskiej, a po
pojawieniu się nagrań ze sprawcami, do akcji przyłączyli się mieszkańcy.
Bohaterem dnia jest 27-letni Ivan Vučić z miejscowości Cerno koło Ljubuški,
który obezwładnił sprawcę do czasu przybycia policji.
– Zobaczyliśmy, że ktoś idzie przez pole, Iwan od razu zszedł i zapytał
nieznajomego: „Czy ty jesteś Polakiem?”
Ten od razu zaczął krzyczeć: „Nie, nie, Holland!”
Ivan jednak mu nie uwierzył i powalił go na ziemię, aż pozostali przyłączyli
się do akcji i przyjechała policja - ujawnił w ekskluzywnym wywiadzie dla
"Slobodnej Dalmaciji" Viktor Vučić, który filmował całą akcję.
Telefon komórkowy nie przestaje dzwonić, a młody Ivan z CERN-u również udzielił
ekskluzywnego oświadczenia dla Slobodnej Dalmaciji.
– To pewnie mój setny telefon w ciągu ostatniej godziny! Po prostu nie wiem
już, do kogo dzwonić – mówi ze śmiechem.
- Zobaczyłem go przez lornetkę na polu, natychmiast podjechałem samochodem.
Zaczął uciekać, skoczyłem na niego i użyłem siły. Nie był zbyt słaby, ale znam
metody, jak obezwładnić człowieka. Pracuję jako ochroniarz.
„Wkrótce przybyli policjanci z Ljubušek, więc zakończyliśmy operację” –
powiedział nam bohater dnia w Hercegowinie.
Aresztowano napastnika z Medjugorja; „Slobodna” posiada dramatyczne nagranie
pościgu i schwytania mężczyzny na polu przy granicy!
https://slobodnadalmacija.hr/vijesti/hrvatska/uhicen-napadac-iz-medugorja-slobodna-u-posjedu-dramaticne-snimke-potjere-i-hvatanja-muskarca-u-polju-kod-granice-1570496
(tam też video)
We wtorek w Medjugorju doszło do poważnego incydentu, który zaniepokoił wielu
mieszkańców, pielgrzymów i wiernych w całym regionie. Jak nieoficjalnie
dowiaduje się „Slobodna Dalmacija”, funkcjonariusze policji odnaleźli i
aresztowali mężczyznę podejrzanego o profanację wizerunku Matki Boskiej,
ołtarza i słynnego sanktuarium.
Wszystko zaczęło się, gdy nieznany mężczyzna podpalił zewnętrzną część ołtarza
kościoła św. Jakuba w Medziugorju, uszkadzając i profanując figurę Matki
Boskiej. Wiadomość o wandalizmie została oficjalnie potwierdzona przez
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Żupanii Hercegowińsko-Neretwiańskiej (MUP HNŽ),
podkreślając, że wszystkie dostępne siły zostały natychmiast wysłane w teren w
celu szybkiego zidentyfikowania i znalezienia sprawców.
Jesteśmy również w posiadaniu ekskluzywnego nagrania wideo, przekazanego nam
przez chorwackiego adwokata, który był obecny na miejscu zdarzenia w Medjugorju.
Nagranie ukazuje dramatyczne momenty aresztowania.
Tożsamość aresztowanego Polaka jest znana. Odbył już pieszą pielgrzymkę do
Medjugorja, a historia jego życia doczekała się filmu.
https://slobodnadalmacija.hr/vijesti/regija/poznat-identitet-uhicenog-poljaka-pjesice-je-vec-hodocastio-u-medugorje-a-njegova-zivotna-prica-zavrsila-je-i-u-filmu-1570545
Mężczyzna aresztowany za zbezczeszczenie figur Matki Boskiej i podpalenie
zewnętrznego ołtarza kościoła św. Jakuba w Medziugorju, to 31-letni obywatel
polski urodzony w Warszawie, dowiedziała się Hina od lokalnej policji.
Media w BiH podały, że jest to Bartłomiej Włodzimierz Krakowiak. Ministerstwo
Spraw Wewnętrznych Żupanii Hercegowińsko-Neretwiańskiej nie podało jeszcze
oficjalnie jego nazwiska, ale potwierdziło aresztowanie osoby, którą łączy z
wydarzeniami w Medziugorju.
Prokuratura BiH przejmuje śledztwo.
Prokuratura Krajowa Bośni i Hercegowiny zajmie się sprawą obywatela polskiego
podejrzanego o wandalizm w Medziugorju. Oskarżono go o uszkodzenie lub
zburzenie obiektów sakralnych, co wiąże się z karą od sześciu miesięcy do
pięciu lat więzienia. Potwierdził to wysoki rangą urzędnik prokuratury w
rozmowie z Hiną.
Jest to przestępstwo określone w artykule 145 b Kodeksu karnego Bośni i
Hercegowiny, a prokuratura Bośni i Hercegowiny zapowiedziała, że zwróci się z
wnioskiem o areszt dla podejrzanego.
„Przejmujemy sprawę. Przyprowadzą go do nas rano i złożymy wniosek o jego
zatrzymanie” – powiedziała Hina. 31-letni obywatel Polski przebywa obecnie w
areszcie policyjnym w Ljubuškach. Jego tożsamość została ujawniona w mediach
społecznościowych i lokalnych, ale policja nie skomentowała sprawy.
Wiadomość od biskupa Palicia
Biskup Mostaru-Duvna Petar Palić powiedział, że nic nie może usprawiedliwić
nienawiści, przemocy ani profanacji miejsc modlitwy. Wezwał także wiernych, aby
na takie działania nie odpowiadali goryczą, ale modlitwą i przebaczeniem.
Informacje opublikowane przez media zbiegają się z wcześniejszymi artykułami w
polskich mediach katolickich na temat Bartłomieja Krakowiaka z Warszawy. Stał
się on znany części polskiej opinii publicznej dziewięć lat temu, kiedy odbył
pieszą pielgrzymkę do Medjugorja, opublikował książkę o swojej podróży i
publicznie opowiedział o swojej wierze i własnych problemach życiowych.
Jego życie zostało przedstawione w polskim pełnometrażowym filmie dokumentalnym
o nawróceniach religijnych w 2024 roku. Motyw wandalizmu nie jest jeszcze
znany, a policja nie potwierdziła oficjalnie, że aresztowano Krakowiaka.
W 2017 roku polski portal katolicki Opoka.news pisał o 22-letnim wówczas
Bartłomieju Krakowiaku, który wyruszył pieszo z Warszawy do Medjugorja.
Krakowiak twierdził, że zdecydował się na tę podróż po tym, jak psycholog
poinformował go, że cierpi na depresję. Według jego ówczesnych zeznań, po
modlitwie otworzył Mapy Google i pomyślał o Medjugorju.
„Gdy tylko otworzyłem Mapy Google, w mojej głowie pojawiło się jedno słowo:
Medjugorje” – powiedział wówczas.
Wyruszył w podróż liczącą około 1300 kilometrów, mając niewiele pieniędzy i
skromny ekwipunek. Codziennie opisywał swoją podróż na stronie na Facebooku „Z
buta do Maryi”, czyli „Pieszo do Maryi”, która w tamtym czasie liczyła ponad 14
000 obserwujących.
Według późniejszego tekstu Opoki, dotarł do Medjugorja 1 sierpnia 2017 roku, po
57 dniach wędrówki. Pielgrzymkę opisał jako duchową walkę, próbę powrotu do
wiary i przezwyciężenia trudnego okresu w życiu.
Krakowiak szczegółowo opowiadał o swoim życiu w wywiadach i świadectwach
religijnych. Twierdził, że dorastał w rodzinie naznaczonej alkoholizmem,
przemocą i częstymi kłótniami, a ojciec go upokarzał i wmawiał mu, że niczego
nie osiągnie.
Według jego zeznań, jako nastolatek zaczął pić, brać narkotyki i kraść.
Przestał chodzić do szkoły i trafił do zakładu poprawczego. Twierdzi, że uciekł
z niego, sypiał ze znajomymi i przez jakiś czas pomieszkiwał w piwnicach, a
później przeszedł terapię odwykową.
Utratę dziecka po poronieniu jego ówczesnej partnerki opisał jako przełomowy
moment w swoim życiu. Twierdził, że skłoniło go to do poważniejszego myślenia o
Bogu. Po tym wydarzeniu zaczął chodzić do spowiedzi i na spotkania religijne
oraz publicznie mówić o swoim nawróceniu.
Później, jak sam twierdzi, znów przeżył trudny okres w życiu, oddalił się od
wiary i popadł w depresję.
Krakowiak opublikował swoje notatki z pielgrzymki w książce „Z buta do Maryi”.
W wywiadzie dla polskich mediów powiedział, że po podróży podróżował po kraju i
opowiadał o swoim życiu w szkołach, kościołach, więzieniach i zakładach
poprawczych.
W wywiadzie z 2019 roku twierdził, że jego blog ma ponad 25 000 obserwujących i
że kontaktowały się z nim osoby z problemami alkoholowymi, narkotykowymi,
rodzinnymi i religijnymi. W tym czasie otwarcie mówił również o swojej wierze w
objawienia w Medjugorju.
„Wierzę, że Maryja objawia się wizjonerom. Nikt nie musi mi tego potwierdzać” –
powiedział w wywiadzie opublikowanym dwa lata po pielgrzymce.
Historia życia Krakowiaka została przedstawiona w polskim filmie „Powołany 2”,
który miał premierę w marcu 2024 roku. Jest to religijny film dokumentalny w
reżyserii Jana Sobierajskiego. Film łączy fikcyjną fabułę z czterema
prawdziwymi historiami.
Wśród osób, których doświadczenia zostały przedstawione, znajduje się
Krakowiak, a także były narkoman Dobromir Makowski, były przestępca Paweł
Cwynar i modelka Klaudia Tołłoczko. W zwiastunach filmu Krakowiak jest
przedstawiony jako mężczyzna, który w trudnym kryzysie życiowym rozważał
samobójstwo, ale ostatecznie wyruszył pieszo do Medjugorja. Jego historia jest
przedstawiona jako przykład nawrócenia i odnalezienia nadziei poprzez wiarę.
Z dostępnych źródeł publicznych nie wynika jasno, czym Krakowiak zajmował się w
ostatnich latach ani czy nadal był aktywny w kręgach religijnych. Nie wiadomo
też, co, jeśli jego tożsamość zostanie oficjalnie potwierdzona, skłoniłoby go
do zbezczeszczenia miejsca, które wcześniej uznał za symbol własnego powrotu do
wiary.
Policja nie ujawniła jeszcze motywu, wyników śledztwa ani pełnej tożsamości
podejrzanego.
========
Zauważyłeś, Czytelniku, że chorwacka gazeta ze Splitu (inne chorwackie
zresztą też) nie podają szczegółów, dotyczących zbeszczeszczania Medziugorie?
Bo to bluźnierstwo, sugerować, że „wizje” maryjne to oszustwo, zwłaszcza, że to
jeszcze lepszy biznesik niż ten z ojcem Pio, który, według watykańskiego raportu,
stygmaty zrobił sobie na rękach kozikiem i został zawieszony in divinis za
liczne gwałty na odwiedzających go w celi kobietach. W obu wypadkach
zdecydowała mamona w ilościach hurtowych.
3.
Figura Matki Bożej z Medziugorja została zdewastowana: „Wizjonerzy to oszuści”.
Napisy były po polsku. Podłożono również ogień, który szybko ugaszono, przy
zewnętrznym ołtarzu pobliskiego kościoła.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/07/28/news/medjugorje_statu_madonna_vandalizzata-425497644/?ref=RHRT-BG-P1-S1-T1-vd01
igura Matki Bożej z Medjugorje w południowej Bośni i Hercegowinie, sanktuarium
przyciągające tysiące pielgrzymów z całego świata, została zbezczeszczona i
zdewastowana. W miejscu zbrodni pozostawiono również transparent z napisem
„oszust” na wizjonerach. Podejrzany został aresztowany.
Ugaszono pożar
Posąg Madonny został pomalowany czarną farbą przez osobę, która podpaliła
również ołtarz zewnętrzny znajdujący się za pobliskim kościołem św. Jakuba.
Pożar został szybko ugaszony i nie rozprzestrzenił się na kościół, ale
spowodował znaczne szkody w niedawno odnowionym ołtarzu. Kamera monitoringu
uchwyciła mężczyznę podpalającego teren po oblaniu go łatwopalną cieczą.
Spray i baner
Figura Matki Boskiej, znanej również jako Królowa Pokoju, została pomalowana
sprayem na cokole i na samej figurze czarną farbą z napisem „Diabeł w spódnicy”
po polsku. Na ogrodzeniu obok pomnika pozostawiono transparent z nazwiskami
„wizjonerów z Medjugorja” oraz przesłaniem po polsku: „...to oszuści, mam
dowody”.
Pielgrzymki
Za czasów papieża Franciszka Stolica Apostolska zezwoliła na pielgrzymki do
Medziugorja, nie wypowiadając się jednak na temat nadprzyrodzonego charakteru
rzekomych objawień, które według twierdzeń sześciu widzących miały regularnie
miejsce od 1981 r. do dziś.
Wiadomość z parafii
Biuro parafialne w Medziugorju skomentowało incydent w oświadczeniu
opublikowanym online: „Z wielkim smutkiem dowiedzieliśmy się o wandalizmie,
który zniszczył miejsca modlitwy w naszej parafii. Natychmiast rozpoczęliśmy
sprzątanie i remont, aby wszystkie miejsca znów nadawały się do modlitwy”.
Parafia zachęca wiernych do modlitwy „o nawrócenie serc tych, którzy dopuścili
się tego czynu, aby Pan dotknął ich swoją łaską i poprowadził drogą dobra.
Modlimy się również o pokój w sercach wszystkich”. Sanktuarium „pozostaje
jednak otwarte dla wszystkich pielgrzymów”.
Aresztowano podejrzanego
W ciągu dnia bośniacka policja aresztowała podejrzanego. Według strony
internetowej Il segno di Giona, redagowanej przez Davida Murgię, aresztowanie
miało miejsce w Cerno, niedaleko Ljubuskiego. Mężczyzna był wcześniej widziany
na stacji benzynowej w okolicy Ljubuskiego, gdzie prawdopodobnie zatankował
benzynę, aby podpalić samochód.
========
W pisie się dzielą, fanatycy się dzielą… Oszaleć można.
4.
„Lepsza chemia”: Czy relacje Trumpa z Zełenskim ociepliły się?
Prezydent Trump spotykał się w tym tygodniu ze swoim ukraińskim odpowiednikiem
w Waszyngtonie. Prezydent Wołodymyr Zełenski uczestniczył również w pogrzebie
senatora Lindseya Grahama.
https://www.nytimes.com/2026/07/28/world/europe/zelensky-trump-meeting-ukraine-war-russia.html
Netanjahu i Zełenski spotykają się osobno z Trumpem w Białym Domu
https://abcnews.com/Politics/netanyahu-zelenskyy-push-agendas-white-house-meetings-trump/story?id=135123010
… Przed wtorkowym spotkaniem Trump w wywiadzie telefonicznym dla FOX News ostro
skrytykował premiera Izraela, sugerując, że zamiar Netanjahu, aby przekazać
izraelskie informacje wywiadowcze na temat wysiłków Iranu zmierzających do
odbudowy potencjału militarnego, był fortelem mającym na celu utrzymanie
zaangażowania USA w ciągły konflikt z Iranem.
„Cóż, nie potrzebuję, żeby Bibi mi to mówił. Bibi mówi mi to, bo chce, żebym
nadal się angażował” – powiedział Trump.
„Słyszałem, że Bibi to ogłosił. Zapytałem: dlaczego po prostu mi tego nie
powiesz? Po co musisz to ogłaszać światu?” – dodał. …
5.
Poznaj kobietę, która odziedziczy znaczną część fortuny Jeffreya Epsteina
37-letnia Karyna Shuliak to skomplikowana i nietypowa postać w skompromitowanym
świecie finansistów, która od czasu swojej śmierci próbuje wtopić się w cień.
https://www.nytimes.com/2026/07/26/business/jeffrey-epstein-girlfriend-estate.html
Młoda dentystka była uśmiechnięta i mówiła cicho, ubrana w polarową kurtkę
Uniwersytetu Columbia i spinając długie włosy spinką. Jej asystentka
przedstawiła ją po prostu jako „dr Karyna”.
Ale pacjentka – która przyszła do gabinetu w grudniu, spodziewając się wizyty u
innego dentysty – nie wiedziała, że leczy ją dr Karyna Shuliak, dziewczyna
znanego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina.
Dr Shuliak była ostatnią osobą, do której pan Epstein zadzwonił, zanim popełnił
samobójstwo w celi więziennej w 2019 roku. Według licznych dokumentów śledczych
ujawnionych przez władze federalne, mogła odziedziczyć z jego spadku nawet 100
milionów dolarów, w tym 33-karatowy pierścionek z diamentem.
Tego zimowego dnia dr Shuliak pracowała jako dentystka na pół etatu w
niepozornym gabinecie w centrum Brooklynu, jak twierdzą dentyści, którzy
pracują lub pracowali w tej klinice.
Jej próba udawania czegoś na kształt normalnego życia wkrótce jednak legła w
gruzach, gdy Departament Sprawiedliwości opublikował trzy miliony stron akt
śledczych i e-maili zebranych na temat pana Epsteina. Akta, opublikowane pod
koniec stycznia, zawierały tysiące intymnych e-maili między dr Shuliak a panem
Epsteinem oraz dziesiątki zdjęć jej i ich razem.
Nagle ich prawie ośmioletni związek został uwidoczniony na oczach wszystkich.
Kłócili się o seks – oboje w różnych momentach pragnęli więcej. Składała
zamówienia w firmie oferującej usługi z zakresu zdrowia seksualnego dla par.
Okresowo wysyłała mu linki do drastycznych filmów pornograficznych. W
niektórych e-mailach omawiali tabletki antykoncepcyjne oraz leki i metody
leczenia trądziku.
37-letnia dr Shuliak jawi się jako skomplikowana i nietypowa postać w świecie
pana Epsteina, na podstawie wnikliwej analizy akt i rozmów z kilkoma osobami,
które ją znały. Pochodząca z Białorusi, która poznała pana Epsteina, gdy miała
21 lat, nie zidentyfikowała się jako ofiara, ani władze federalne nie uznały
jej za współsprawczynię w handlu ludźmi prowadzonym przez pana Epsteina. Nic
nie wskazuje na to, że Federalne Biuro Śledcze kiedykolwiek ją przesłuchało, a
prawnicy setek jego ofiar nigdy jej nie przesłuchali.
Kiedyś nazwał ją swoją „ulubioną” i często mówił jej, że ją kocha. Miała do
dyspozycji kartę kredytową, za którą mogła kupować, co tylko chciała. Razem
podróżowali po całym świecie, a on przez lata przelał jej prawie milion
dolarów. Z akt wynika, że wysłał również dziesiątki tysięcy dolarów jej
rodzicom na Białorusi.
Przez lata zdobyła wystarczające zaufanie, by pomagać mu w zarządzaniu
nieruchomościami i personelem, a nawet odegrała kluczową rolę w jego staraniach
o zakup marokańskiego pałacu zaledwie kilka tygodni przed aresztowaniem w 2019
roku.
Pan Epstein kontrolował tę relację, ale nie ma wątpliwości, że odnosiła z niej
korzyści zawodowe, osobiste i finansowe.
E-maile ujawniają nowe szczegóły dotyczące tego, jak pan Epstein pomógł jej
dostać się na studia stomatologiczne Uniwersytetu Columbia — i jak pomógł jej
uzyskać obywatelstwo amerykańskie, prosząc jedną ze swoich ofiar o rękę.
W jednym z e-maili zasugerował, że najszybszą „drogą do zielonej karty” jest
małżeństwo osób tej samej płci.
W tym roku kongresmeni z Partii Demokratycznej oskarżyli pana Epsteina o
wykorzystywanie systemu imigracyjnego i określili małżeństwo dr Shuliak z
Amerykanką, które zakończyło się rozwodem, jako potencjalnie „iluzoryczne”.
Amerykańskie władze imigracyjne nie zakwestionowały procesu, w wyniku którego
dr Shuliak uzyskała obywatelstwo.
Od wiosny dr Shuliak mieszkała w budynku apartamentowym na Upper East Side, w
którym udziały finansowe ma brat pana Epsteina, Mark.
Za pośrednictwem swojego prawnika odmówiła komentarza.
W krótkim wywiadzie Mark Epstein powiedział: „Życzę tej kobiecie tylko
wszystkiego najlepszego”.
Przyjaciółka dr Shuliak z Białorusi, która kiedyś dzieliła z nią mieszkanie na
Brooklynie i poprosiła o anonimowość, aby chronić swoją prywatność,
powiedziała, że wierzy, iż dr Shuliak „naprawdę kochała” Jeffreya Epsteina.
„Go Slow”
Karyna Shuliak mieszkała w Nowym Jorku zaledwie dziewięć miesięcy, kiedy
poznała pana Epsteina pod koniec marca 2011 roku.
Przeprowadziła się z Białorusi na tymczasowej wizie studenckiej, aby uczyć się
angielskiego w szkole na Manhattanie. Zarabiała około 15 dolarów za godzinę
jako asystentką stomatologiczną i aplikowała o pracę kelnerki, jednocześnie
próbując znaleźć sposób na kontynuację nauki stomatologii, którą rozpoczęła na
Białorusi.
Młoda kobieta z Syberii miała przedstawić ją panu Epsteinowi, jak wynika z akt.
Kobieta powiedziała w wywiadzie dla „The New York Times”, że okresowo
oczekiwano od niej werbowania innych młodych kobiet, prawdopodobnie po to, by
oferowały panu Epsteinowi masaże o charakterze seksualnym. I najwyraźniej taki
był zamiar pana Epsteina wobec dr Shuliak.
Kobieta, która poprosiła o zachowanie anonimowości, ponieważ twierdziła, że pan
Epstein ją molestował, wysłała panu Epsteinowi zdjęcie dr Shuliak, opisując ją
jako ładną. Po krótkiej wymianie zdań ustalono, że kobieta, dr Shuliak i jej
współlokatorka z Białorusi spotkają się z panem Epsteinem w jego rezydencji na
Manhattanie.
„Nie spiesz się” – poradziła panu Epsteinowi w e-mailu.
Ich pierwsze spotkania wpisywały się w znany schemat, który stosował w
kontaktach z innymi kobietami. Z akt wynika, że pan Epstein schlebiał jej,
rozpieszczał ją i próbował nią manipulować. Niemal natychmiast zaoferował jej
pomoc w realizacji marzenia o zostaniu dentystą.
Jednak e-maile pokazują, że dr Shuliak stawiała opór – przynajmniej w
pierwszych kilku miesiącach.
Kilka tygodni po ich spotkaniu napisała do pana Epsteina, mówiąc mu, że uważa
go za „wyjątkową osobę”. Dodała jednak, że nie może przyjąć jego pomocy „z
powodu pewnych poglądów, które mocno utkwiły mi w pamięci, niezależnie od tego,
jak głupie mogą się wydawać”.
„Życzę panu wszystkiego najlepszego i przepraszam, jeśli zmarnowałam pański
czas” – dodała.
Choć nie precyzuje, co ją zdenerwowało, ich spotkanie nastąpiło po tym, jak pan
Epstein przyznał się na Florydzie do zarzutu nakłaniania nieletniej do
prostytucji i został oskarżony o molestowanie dziesiątek innych nastolatek.
W odpowiedzi skrytykował ją za słuchanie „plotek i opowieści”.
Odpowiedziała: „Ten świat bywa okrutny i w większości przypadków musimy za coś
zapłacić. Powinnam dodać, że czytałam o tobie pewne informacje”.
Pan Epstein, który miał wówczas 58 lat, nie przyjął odmowy. Z e-maili
ujawnionych przez prokuraturę federalną wynika, że kupił dr Shuliak i jej
współlokatorce bilety na „Króla Lwa” na Broadwayu i kolacje w restauracjach.
Zabrał ją na malowniczy lot helikopterem nad Manhattanem. W lipcu 2011 roku
odwiedziła jego ranczo w Nowym Meksyku, a kilka miesięcy później jego prywatną
wyspiarską rezydencję na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych.
„Jesteś najczystszym człowiekiem”
Od dziecka dr Shuliak marzyła o zostaniu dentystką.
Inspiracją były dla niej problemy stomatologiczne jej rodziny i to, co uważała
za zły stan zdrowia jamy ustnej na Białorusi, napisała w eseju rekrutacyjnym na
studia stomatologiczne, recenzowanym przez „The Times”. Ukończyła cztery z
pięciu lat studiów stomatologicznych w Mińsku, ale przerwała je, aby wyjechać
do Nowego Jorku.
Zimą 2012 roku przyjęła pomoc pana Epsteina, aby dostać się na studia
stomatologiczne. Po tym, jak Wydział Stomatologii Uniwersytetu Columbia
początkowo ją odrzucił, pan Epstein poprosił swojego dentystę, dr. Thomasa J.
Magnaniego, wpływowego absolwenta, o skontaktowanie go z dziekanem wydziału
stomatologicznego. Pan Epstein zaproponował darowiznę w wysokości do 10
milionów dolarów. Ostatecznie, według rozliczeń uniwersytetu, przekazał
Columbii tylko około 210 000 dolarów, ale to wystarczyło, aby zapewnić uczelni
odpowiedni poziom wsparcia.
W aktach Departamentu Sprawiedliwości znajduje się ciąg wiadomości tekstowych,
który pokazuje, jak dr Magnani i dr James Fine, administrator szkoły
stomatologicznej, uprzedzili dr Shuliak o tematach, z którymi zetknie się
podczas egzaminu wstępnego w kwietniu 2012 roku, mającego sprawdzić jej
umiejętności praktyczne jako studentki przeniesionej z innej uczelni. Ani dr
Magnani, ani dr Fine nie odpowiedzieli na prośbę o komentarz.
Po tym, jak zdała i została przyjęta na Uniwersytet Columbia, pan Epstein
zorganizował wizytę matki dr Shuliak z Białorusi. Miał opłacić jej czesne za
trzy lata nauki.
„Jesteś najczystszym mężczyzną spośród wszystkich mężczyzn” – napisał do niego
dr Shuliak w czerwcu 2012 roku.
„Cała twoja miłość i troska, moi rodzice, szkoła, mieszkanie. DZIĘKUJĘ CI
BARDZO ZA WSZYSTKO!!!”
Czasami kłócili się o jego naleganie na seks z innymi kobietami po dwudziestce,
w tym z małą grupą asystentek, które wykonywały za niego prace domowe i które
nazywał swoją „rodziną”, jak wynika z e-maili.
„Rozumiem, że tego potrzebujesz, ale to są rzeczy, które nie wydają mi się
naturalne, wydają mi się nieco brudne” – napisała do niego w sierpniu 2012
roku.
W żadnym miejscu w aktach Departamentu Sprawiedliwości, które zostały
przejrzane przez „The Times”, dr Shuliak nie wyraża szerszych obaw etycznych
dotyczących sposobu, w jaki traktował te inne kobiety, z których wiele później
twierdziło, że padło ofiarą jego nadużyć. Zamiast tego poprosiła pana Epsteina,
aby nie patrzył jej w oczy w związku z tymi kobietami.
„Jeśli to niewiele, proszę, ciesz się tym, ale trzymaj mnie od tego z daleka” –
napisała.
Uwaga. „Zostanę z tobą bez względu na wszystko, dopóki będziesz szczęśliwa.
Kocham cię”.
Otrzymanie Zielonej Karty
Zanim dr Shuliak złożyła wniosek o przyjęcie na Uniwersytet Columbia w 2012
roku, minął już okres ważności wizy studenckiej, którą uzyskała w 2010 roku.
Na początku 2013 roku pan Epstein znalazł rozwiązanie, aby zatrzymać ją w
kraju, jak wynika z akt. Dwa lata wcześniej Nowy Jork stał się jednym z
pierwszych stanów, które zalegalizowały małżeństwa osób tej samej płci. Pan
Epstein doszedł do wniosku, że małżeństwo w Nowym Jorku między dwiema kobietami
może być najłatwiejszym sposobem na uzyskanie obywatelstwa amerykańskiego bez
wzbudzania podejrzeń, że małżeństwo zostało zaaranżowane wyłącznie w celu
uniknięcia deportacji.
Pan Epstein wybrał spośród swoich asystentów 30-letnią kobietę z Minnesoty na
jej małżonkę.
Brad Edwards, prawnik reprezentujący kobietę, powiedział, że jego klientka
padła ofiarą pana Epsteina i że nie może wypowiadać się na temat jej sytuacji.
Stwierdził jednak, że generalnie „nikomu nie wolno było ani nie wolno było
sprzeciwiać się Jeffreyowi Epsteinowi”.
Z e-maili wynika, że pan Epstein polecił kobiecie spotkać się z dr. Shuliak
rano 16 września 2013 r. w Biurze Małżeńskim Miasta Nowy Jork. Powiedziano jej,
aby spakowała walizki, aby mogła natychmiast polecieć na Wyspy Dziewicze po
otrzymaniu aktu małżeństwa, podczas gdy dr Shuliak miała zostać na miejscu, aby
uczestniczyć w zajęciach stomatologicznych.
Kobiety pobrały się trzy tygodnie później w Urzędzie Miasta. Z ceremonii
zrobiono zdjęcia.
Po ślubie, brooklyński prawnik imigracyjny pracujący dla pana Epsteina złożył
formularz imigracyjny, w którym oświadczył, że kobieta chce wpisać dr Shuliak
jako swoją żonę i beneficjentkę. Wniosek został zatwierdzony, a urzędnicy
imigracyjni oddalili toczące się postępowanie deportacyjne dr Shuliak.
Kilka miesięcy po ślubie dr Shuliak otrzymała zieloną kartę, co uczyniło ją
legalną rezydentką.
Z zewnątrz małżeństwo miało oznaki legalności. Kobiety dzieliły mieszkanie w
budynku na Upper East Side, częściowo należącym do brata pana Epsteina, w
którym pan Epstein zakwaterował wielu swoich asystentów. Miały wspólne konto
bankowe w Deutsche Bank i wspólnie podróżowały do Londynu, Europy i Japonii.
W maju 2018 roku oficjalnie uzyskała obywatelstwo amerykańskie. Rok później dr
Shuliak i jej żona rozwiedli się. Według raportu opublikowanego w tym roku
przez Demokratów z Komisji Nadzoru i Reform Rządowych Izby Reprezentantów, była
żona dr Shuliak twierdziła, że została zmuszona do małżeństwa. Kobieta, w
oświadczeniu dla spadkobierców Epsteina, stwierdziła, że nie wiedziała, że ślub
został zaplanowany zaledwie kilka dni przed rozprawą deportacyjną dr Shuliak.
W raporcie stwierdzono, że małżeństwo mogło zostać zawarte w celu zapewnienia
dr Shuliak „podstawy prawnej do dalszego pobytu w Stanach Zjednoczonych”. Nie
zalecono żadnego prawnego zakwestionowania jej obywatelstwa.
„Spotkałem dziewczynę Epsteina”
Na początku 2019 roku dr Shuliak i pan Epstein wydawali się być parą. Większość
czasu mieszkała w jego nowojorskiej rezydencji i zabierała ze sobą kota,
Blueberry, kiedy podróżowali razem.
Uzyskała licencję dentystyczną na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych,
Florydzie i Nowym Meksyku po ukończeniu studiów stomatologicznych w 2015 roku.
Nie ma jednak dowodów na to, że prowadziła rozległą praktykę, mimo że w
dokumentach szczegółowo opisano sprzęt stomatologiczny zainstalowany w
niektórych jego rezydencjach. Tymczasem, większość swojej energii poświęcała
pomaganiu w zarządzaniu jego nieruchomościami i personelem.
Żadne zadanie nie wydawało się zbyt małe. Poleciła jego kierowcom, aby trzymali
„zimną wodę Voss” w samochodach pana Epsteina, zorganizowała instalację
kwiatową do jego rezydencji na Manhattanie, zamówiła kontener transportowy
wypełniony meblami ogrodowymi na jego wyspę i zarządzała harmonogramem napraw i
sprzątania apartamentów na Upper East Side, w które zainwestował jego brat.
W połowie czerwca 2019 roku para udała się razem do Paryża, gdzie pan Epstein
miał mieszkanie. 6 lipca pan Epstein wrócił do Stanów Zjednoczonych, a dr
Shuliak pozostał w Europie. Kiedy jego samolot wylądował na lotnisku Teterboro
w New Jersey, czekali na niego agenci federalni, którzy go aresztowali.
Około miesiąca po aresztowaniu, w 20-minutowej rozmowie telefonicznej z
więzienia na Dolnym Manhattanie, pan Epstein powiedział dr Shuliak, że
rozstrzygnięcie federalnych zarzutów o handel ludźmi w celach seksualnych
potrwa dłużej, niż myślał. Według relacji z rozmowy przekazanej władzom
federalnym przez jej prawnika, poradził jej, aby na razie znalazła inne miejsce
pobytu.
Prawnik Maurice Sercarz powiedział, że kazał jej „być silną”.
Następnego ranka, 10 sierpnia 2019 roku, pan Epstein popełnił samobójstwo w
celi więziennej.
Krótko przed śmiercią pan Epstein zmienił testament, zapisując jej znaczną
część swojego ówczesnego majątku o wartości 600 milionów dolarów, w tym duży
pierścionek z diamentem „w ramach przygotowań do ślubu”, jak wynika z odręcznej
notatki w powiązanym dokumencie. Nie jest jednak jasne, ile tak naprawdę
otrzyma. Majątek jest wart od 120 do 200 milionów dolarów po wypłaceniu dużych
sum ofiarom, jak wynika z dokumentów. Oprócz dr. Shuliak, beneficjentami są
dziesiątki osób, w tym dzieci Marka Epsteina, które mają odziedziczyć 10
milionów dolarów.
Pomimo tej potencjalnej nieoczekiwanej korzyści, dr Shuliak nie zrezygnowała ze
swojego marzenia o zostaniu dentystką. W 2023 roku wróciła do Nowego Jorku, aby
ubiegać się o przyjęcie na studia podyplomowe z zakresu stomatologii na
Uniwersytecie Columbia, najwyraźniej w celu spełnienia wymogu uzyskania
licencji na praktykę w tym stanie.
Z kopii jej akt rekrutacyjnych, do której dotarł „The Times”, wynika, że ci
sami dwaj dentyści, którzy pomogli jej dostać się na Uniwersytet Columbia w
2012 roku, ponownie przyszli jej z pomocą. Z akt wynika, że dr Fine, dziekan
nadzorujący programy rezydentury podyplomowej na Uniwersytecie Columbia,
stworzył dla niej specjalny „staż dla wykładowców” w gabinecie stomatologicznym
na Midtown Manhattan, który dzielił z dr Magnanim.
Obaj mężczyźni udzielili jej najwyższej rekomendacji dla programu, który
ukończyła w maju 2025 roku wraz z sześcioma innymi studentami. W listopadzie
otrzymała licencję na praktykę stomatologiczną w Nowym Jorku.
W następstwie ujawnienia akt Epsteina, Uniwersytet Columbia zdegradował dr
Fine’a i usunął dr Magnaniego ze stanowisk kierowniczych jego absolwentów.
Mężczyźni odmówili komentarza. Uniwersytet nie zalecił żadnych konsekwencji
wobec dr Shuliak, która, jak twierdzi, spełniała wymagania kwalifikacyjne.
Mniej więcej w tym samym czasie, gdy otrzymała nowojorską licencję
stomatologiczną, dr Shuliak odpowiedziała na ogłoszenie na Indeed.com o pracę
na pół etatu jako dentystka w centrum Brooklynu, jak twierdzi dentysta z tej
praktyki, który zastrzegł sobie anonimowość, aby omówić kwestie związane z
miejscem pracy. To właśnie tam Yoonhae Kim, jedna z jej pacjentek, była u niej
dwukrotnie leczona: w grudniu na czyszczenie zębów i w lutym na plombę.
Pani Kim powiedziała, że nie znała prawdziwej tożsamości dr Shuliak, dopóki nie
zobaczyła jej zdjęć opublikowanych wraz z dokumentami dotyczącymi Epsteina.
Czując się oszukana, ponieważ nie podano jej pełnego nazwiska dr Shuliak i
chcąc ostrzec innych pacjentów, skontaktowała się z „The Times”.
„Byłam tak zdenerwowana” – powiedziała pani Kim. „Po prostu nie mogłam w to
uwierzyć. Ze wszystkich rzeczy, które mi się przytrafiły, to nie ja wygrałam na
loterii. Poznałam dziewczynę Epsteina”.
Ostatni dzień pracy dr Shuliak w gabinecie w Brooklynie przypadał na 12 lutego.
Miała pracować 16 lutego, ale zadzwoniła, że jest chora i już nie wróciła.
Rozgłos, jaki wywołały akta, prawdopodobnie utrudnił jej dalszą pracę,
powiedział dentysta pracujący w gabinecie. Prawnik dr Shuliak odmówił podania
informacji, czy podjęła inną pracę stomatologiczną.
6.
Więźniowie największego irańskiego więzienia zszywają sobie usta w ramach
strajku głodowego, podczas gdy liczba egzekucji gwałtownie rośnie
Co najmniej 1500 osób protestuje po umieszczeniu sześciu mężczyzn oskarżonych o
handel narkotykami w izolatkach przed ewentualną egzekucją
https://www.theguardian.com/world/2026/jul/28/prisoners-iran-largest-jail-sew-lips-shut-hunger-strike-executions-soar
Więźniowie największego irańskiego więzienia zaszyli sobie usta, gdy setki z
nich przyłączyło się do masowego strajku głodowego w związku ze wzrostem liczby
egzekucji za przestępstwa narkotykowe i zarzutów związanych z antyrządowymi
protestami.
Głodówka, w której wzięło udział co najmniej 1500 więźniów skazanych na śmierć
w więzieniu Ghezel Hesar pod Teheranem, rozpoczęła się dwa tygodnie temu po
tym, jak sześciu mężczyzn skazanych za przestępstwa związane z narkotykami
przeniesiono do izolatki przed ewentualną egzekucją, jak twierdzą irańskie
grupy obrońców praw człowieka.
W serii filmów udostępnionych przez grupy obrońców praw człowieka na wygnaniu
widać więźniów siedzących na korytarzu więziennym, trzymających transparenty z
napisami „Nie dla egzekucji” i skandujących „Bądź naszym głosem”.
Na jednym z drastycznych nagrań więzień zwraca się do kamery i mówi, że zaszywa
sobie usta, ponieważ przez sześć dni strajku głodowego żaden funkcjonariusz
więzienny nie odpowiedział na protest.
Na nagraniu widać następnie innego więźnia, który poza kamerą zszywa usta
mężczyzny igłą i nitką. Na innym nagraniu więzień wzywa natychmiastową pomoc
medyczną dla osób, których stan, jak twierdzi, się pogarsza. „Strażnicy nie
otworzą drzwi, żebyśmy mogli zabrać ich do izby chorych” – mówi.
Protest jest najnowszym aktem nieposłuszeństwa w prowadzonej przez więźniów
kampanii przeciwko egzekucjom. Kampania rozpoczęła się w styczniu 2024 r. i
rozprzestrzeniła się na więzienia w Iranie na tle gwałtownego wzrostu
stosowania kary śmierci.
W tym roku, w związku z wojną z USA, nastąpił gwałtowny wzrost liczby
egzekucji, a rodziny osób skazanych na karę śmierci i organizacje obrońców praw
człowieka biją na alarm z powodu pogłębiającego się kryzysu praw człowieka w
kraju.
W weekend Donald Trump nagle odwołał dwutygodniową kampanię bombardowań, ale
zagroził wznowieniem ataków, jeśli negocjacje z Teheranem nie przyniosą
postępu.
Źródło w Teheranie podało: „Ilekroć cień wojny nad reżimem choć trochę
ustępuje, reżim staje się bardziej brutalny. Zauważyli, że 6 kwietnia – w dniu,
w którym USA i Iran zawarły zawieszenie broni – stracono więźnia. Intensywność
egzekucji faktycznie wzrosła od czasu, gdy wojna rzekomo się zakończyła”.
Według organizacji non-profit Iran Human Rights (IHRNGO) z siedzibą w Oslo, w
tym roku wykonano co najmniej 424 egzekucje, a setki kolejnych osób oczekuje na
wykonanie kary śmierci. Większość egzekucji miała związek z narkotykami,
poinformowała IHRNGO.
We wtorek władze powiesiły dwóch mężczyzn skazanych za „prowadzenie wojny
przeciwko Bogu” w związku ze śmiercią dwóch policjantów podczas antyrządowych
protestów. W tym roku powieszono 26 osób związanych ze styczniowymi protestami.
Mahmood Amiry-Moghaddam, dyrektor IHRNGO, powiedział, że osoby skazane na
śmierć za przestępstwa narkotykowe należą do najbardziej zmarginalizowanych i
pozbawionych głosu więźniów oczekujących na wykonanie kary śmierci.
„Tylko w ubiegłym roku co najmniej 795 osób powieszono pod zarzutem handlu
narkotykami, bez praktycznie żadnej reakcji międzynarodowej i praktycznie bez
kampanii w kraju i w mediach społecznościowych, aby ich ratować. Organizując
ten protest, więźniowie w Ghezel Hesar podejmują ogromne ryzyko. Wiedzą, że
władze mogą ich stracić w każdej chwili, a jednak postanowili zabrać głos w
nadziei, że społeczność międzynarodowa w końcu ich usłyszy i zwiększy
polityczny koszt tych egzekucji” – powiedział.
Według Amnesty International sądy rewolucyjne, które zajmują się kwestiami
bezpieczeństwa narodowego i przestępstwami związanymi z narkotykami, nie są
niezależne i rutynowo wydają surowe wyroki, łącznie z karami śmierci, po rażąco
niesprawiedliwych procesach.
W wiadomości przekazanej „Guardianowi” jeden z protestujących skazanych na
śmierć powiedział: „Jesteśmy więźniami, którzy dopuścili się takich błędów
tylko po to, by zapewnić sobie podstawowe potrzeby życiowe, i głęboko żałujemy
swoich czynów. Gdzie indziej na świecie odbiera się ludzkie życie za pierwszy
błąd?”
Podobny protest odbył się w więzieniu w październiku 2025 roku, kiedy ponad
1500 więźniów rozpoczęło sześciodniowy strajk głodowy, co doprowadziło do
rzadkiej wizyty władz. Aktywiści twierdzą jednak, że od tego czasu warunki się
nie poprawiły. Moein Khazaeli, prawnik specjalizujący się w prawach człowieka w
Dadban, ośrodku doradztwa prawnego dla irańskich aktywistów, powiedział, że
egzekucje nadal odbywają się po niesprawiedliwych procesach w sprawach
związanych z narkotykami.
„W wielu przypadkach oskarżeni nie mają dostępu do prawników ani realnego prawa
do obrony. Zdarzają się również przypadki, w których sfabrykowane są zarzuty
wobec osób należących do mniejszości etnicznych lub pochodzących z ubogich
środowisk” – powiedział Khazaeli. „Wyroki śmierci wydawane przez sądy
rewolucyjne stanowią naruszenie praw człowieka, a nawet irańskiego prawa”.
Wzrosła również liczba egzekucji wśród więźniów politycznych i demonstrantów
aresztowanych po styczniowych protestach w całym kraju. Wiele wyroków śmierci
wydano na podstawie zeznań wymuszonych torturami, powiedziała Amiry-Moghaddam.
„Republika Islamska nie ma uzasadnionego uzasadnienia dla stosowania kary
śmierci za przestępstwa narkotykowe. Islam jej nie wymaga, a same władze
wielokrotnie przyznawały, że egzekucje nie zniechęcają do handlu narkotykami
ani ich zażywania. Wręcz przeciwnie, zarówno handel narkotykami, jak i
uzależnienie od nich stale rosną z biegiem lat. Osoby skazane na śmierć rzadko
są poważnymi handlarzami; zazwyczaj są to kurierzy najniższej rangi,
rekrutowani z powodu ubóstwa za niewielkie wynagrodzenie. Wielu zostaje
skazanych wyłącznie na podstawie zeznań wymuszonych torturami” – dodał.
Rodziny osób skazanych na śmierć w więzieniu Ghezel Hesar zorganizowały
protesty przed więzieniem, aby wesprzeć swoich więźniów, ale źródła podały, że
władze brutalnie stłumiły ich zgromadzenia.
7.
Mjanma uchwaliła prawo zezwalające na ferowanie wyroków śmierci za oszustwa
online.
https://www.bloomberg.com/news/articles/2026-07-28/myanmar-passes-law-allowing-the-death-penalty-for-scam-operators
Parlament Mjanmy zatwierdził projekt ustawy, który będzie karał osoby
odpowiedzialne za oszustwa w ośrodkach karą dziesięciu lat więzienia,
dożywotniego pozbawienia wolności lub, w najpoważniejszych przypadkach, karą
śmierci.
Projekt ustawy o zwalczaniu oszustw internetowych, który został wprowadzony w
maju, został uchwalony dziś rano podczas wspólnego posiedzenia Izby Niższej i
Izby Wyższej, które odbyło się w stolicy Naypyidaw. „Nie zaszło wiele istotnych
zmian: istotne części projektu ustawy pozostały niezmienione”, w tym kara
śmierci, powiedział jeden z posłów. Projekt ustawy, opublikowany w maju,
przewiduje kary od 10 lat do dożywocia za „przemoc, tortury, bezprawne aresztowanie
i zatrzymanie lub okrutne traktowanie innej osoby w celu zmuszenia jej do
popełnienia oszustwa internetowego”. Jeżeli takie przestępstwa doprowadzą do
śmierci osoby, która została wykorzystana, „zostanie orzeczona kara śmierci”,
stwierdzono w projekcie ustawy. Dożywocie jest przewidziane dla osób, które
„prowadzą siatkę oszustów” oraz tych, które „dopuszczają się oszustw związanych
z walutami cyfrowymi”.
W ostatnich latach w Azji Południowo-Wschodniej (Mjanma, Laos i Kambodża) mnożą
się „miasta oszustw”, szczególnie w Mjanmie, spustoszonej wojną domową. Te
miejsca, ufortyfikowane budowle, to miejsca, gdzie ci, zwabieni fałszywymi
obietnicami dobrze płatnej pracy, są zmuszani przemocą do dokonywania oszustw
telefonicznych i internetowych. Według różnych raportów Organizacji Narodów
Zjednoczonych, ofiary – oszukane i zniewolone, przetrzymywane w niewoli z
konfiskatami paszportów – pochodzą głównie z Azji, Afryki i Bliskiego Wschodu.
Wojna domowa w Mjanmie, wywołana wojskowym zamachem stanu w 2021 roku, zasiała
niestabilność w całej byłej Birmie, stwarzając podatny grunt dla przestępczości
zorganizowanej. Według raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych, ofiary
oszustw internetowych w Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej, Australii i
Nowej Zelandii straciły w zeszłym roku nawet 114,1 miliarda dolarów. „Miasta
oszustw” zaostrzyły napięcia między birmańską juntą a Tajlandią (krajem
tranzytowym dla Mjanmy), a także Chinami, które są zirytowane liczbą swoich
obywateli zakładających firmy, pracujących lub padających ofiarą oszustw.
Ustawa przeciwko oszustwom internetowym jest pierwszą ustawą uchwaloną przez
nowy rząd Mjanmy, na czele którego stoi były przywódca junty wojskowej Min Aung
Hlaing. Pięć lat temu doprowadził on do zamachu stanu: armia przejęła władzę w
lutym 2021 roku, aresztując Aung San Suu Kyi, która była wówczas faktyczną
przywódczynią kraju, co zapoczątkowało wojnę domową, która do dziś nęka byłą
Birmę. Min Aung Hlaing został formalnie wybrany na prezydenta w kwietniu tego
roku, po wyborach przeprowadzonych między grudniem 2025 a styczniem 2026 roku,
uznanych przez wielu międzynarodowych obserwatorów za farsę: wyborach, które
zakończyły się miażdżącym zwycięstwem partii prowojskowych. Manewr ten miał na
celu przedłużenie rządów wojskowych pod pozorem rządów cywilnych.
8.
Starożytne greckie perfumy: dwóm uczonym udało się odtworzyć ich zapis na
glinianych tabliczkach.
Dzięki odszyfrowaniu starożytnych tabliczek, dwóch filologów odkryło przepisy
na odtworzenie mykeńskich perfum sprzed 3500 lat. Książka ukaże się wkrótce i
jest już dostępna w sklepach.
https://www.repubblica.it/venerdi/2026/07/28/news/silvia_ferrara_laura_bellinato_il_profumo_degli_dei_tavolette_argilla-425490318/?ref=RHLM-BG-P27-S2-T1-mgzn
„Nie, żaden z nas nie jest ekspertem w dziedzinie perfum. Pasjonaci, owszem,
ale nie eksperci. Ale za wszelką cenę chcieliśmy przywrócić 3500-letnią
recepturę perfum o wyrazistym i żywym charakterze. Chcieliśmy poczuć ich
zapach, poczuć je na skórze”.
Filolog Silvia Ferrara, profesor cywilizacji egejskich na Uniwersytecie
Bolońskim i badaczka Laura Bellinato osiągnęły o wiele więcej w swojej książce
„Zapach bogów” (Il Mulino). Podążając za starożytnym zapachem, ożywiły świat.
Już od pierwszych stron książki widać, że lektura będzie prawdziwą podróżą
zapachową, wciągającym i, poprzez najbardziej ulotny ze zmysłów, wielozmysłowym
doświadczeniem.
Czytelnik jednak zostaje ostrzeżony: nie będzie żuł kurzu pól bitewnych
opiewanych przez Homera, narratora — wieki później — świata inspirowanego przez
mykeńskich władców, ale bardzo odmiennego. Wręcz przeciwnie, czytając, wejdzie
w intymność pałaców Knossos, Pylos i Myken, by zostać powitanym przez władcę –
wanax (mykeński tytuł władcy, najwyższego zwierzchnika politycznego i
religijnego w świecie Grecji epoki brązu). Doświadczy pulsującego życia
pałaców: wygodnego życia szlachty i znacznie trudniejszego życia rzemieślników
i najskromniejszych sług. W sanktuariach będzie składał dary bogom i namaszczał
ich posągi olejem, razem z kapłanami. Następnie będzie pracował na polach i wędrował
po śródziemnomorskich zaroślach w poszukiwaniu pachnących ziół i kwiatów. Na
koniec wypłynie przez Morze Śródziemne, aby sprzedać ten pachnący olej, potężne
narzędzie sojuszy politycznych i jeden z kluczowych przemysłów mykeńskich
pałaców. Tak ważne, że zapasy perfum przechowywano w pomieszczeniach położonych
najbliżej sali tronowej. W Knossos i Pylos było tak: ich świat dosłownie kręcił
się wokół perfum. Mykeńczycy byli wprawdzie ludem orężnym, ale także wielkimi
miłośnikami luksusu i piękna.
Aby zapewnić całkowite zanurzenie w tym zapachowym krajobrazie piękna, Ferrara
i Bellinato postawiły po prostu na pismo: aseptyczne i lakoniczne pismo
glinianych tabliczek sporządzone pismem linearnym B — systemem pisma
mykeńskiego — oraz ich własne, dzięki czemu udało się przywrócić życie tym
kilku znakom.
Wszystko zaczęło się od problemu z interpretacją znaków, kwestii ściśle
filologicznej. Ale potem wzbiłeś się w powietrze.
- Jak wyglądała wasza przygoda?
- Chciałyśmy wyjaśnić, jak Mykeńczycy, słynni wojownicy i kupcy, byli również
twórcami elegancji. Miałyśmy tylko listę składników perfum, nic więcej. Żadnych
dawek, kolejności ani czasu przetwarzania. Tylko oliwa z oliwek, szałwia, róża,
orzech tygrysi, kolendra, mirra, wino i miód. Mykeńczycy nie destylowali, lecz
uzyskiwali perfumy, maczając je w oliwie. A na liście były dwa znaki, których
wciąż nie rozszyfrowaliśmy. Przeanalizowaliśmy teksty i praktyki w Egipcie,
Asyrii i Grecji i poprzez porównania i analogie zrozumieliśmy, że był to rodzaj
korzenia, prawdopodobnie tataraku, ale być może również irysa.
- I postanowiłyście spróbować.
- To było prawdziwe przedsięwzięcie, tysiące prób metodą prób i błędów. Po
pierwsze z szałwią, z którą pracuje się łatwiej niż z płatkami róż – a po
drugie, szałwia w perfumach jest zarezerwowana wyłącznie dla Mykeńczyków.
Pierwsza próba była już całkiem udana, ale chciałyśmy skomercjalizować perfumy,
aby każdy mógł dziś doświadczyć tej samej podróży w czasie. Z pomocą zespołu
chemików z naszego uniwersytetu udało nam się udoskonalić formułę, zachowując
te same standardy jakości. Stworzyliśmy trzy różne zapachy: szałwiowy, głęboki
i intensywny; różany, świeży jak wiosna; miodowy, niezbyt słodki i otulający.
- Jak Mykeńczycy używali perfum?
- Najpierw dla swoich bogów; ofiarowywali je bogom lub namaszczali nimi figurki
i święte przedmioty. Potem dla siebie, aby „oczyścić” graniczne momenty życia,
narodzin i śmierci. Oczywiście, aby uwodzić. I aby upiększyć się i lśnić jak
bogowie: perfumy to hymn ku czci życia, pragnienie nieśmiertelności.
- Jaki jest sekret sukcesu komercyjnego mykeńskich olejków zapachowych? Rynek
był niezwykle konkurencyjny: Egipt, Mezopotamia i Cypr słyną z produkcji
kosmetyków i perfum. Co wyróżniało produkty mykeńskie?
- Były najwyższej jakości. Rzemieślnicy pracujący w pałacach byli wysoce
wyspecjalizowani: byli bezpośrednio wspierani przez instytucję centralną, aby
mogli doskonalić swoją sztukę. Organizacja pałaców była pod tym względem
rygorystyczna. Po drugie, były to produkty prestiżowe, choćby dlatego, że
pochodziły z zagranicy. Wreszcie, opakowanie: mykeńska ceramika była słynna i
wyrafinowana. Niezależnie od tego, czy olejki zapachowe sprzedawano w małych,
eleganckich amforach na strzemiączkach (z dwoma uchwytami łączącymi fałszywą
centralną szyjkę i szyjką do nalewania podwieszoną pod ichwyt wazonu), czy też
krążyły „hurtowo” w pithoi (ogromnych, efektownych dzbanach), były wyraźnym
znakiem luksusu i prestiżu”.
- Imiona perfumiarzy zapisane na tabliczkach z pismem linearnym B są męskie,
ale wspominacie o słynnych asyryjskich perfumiarzach i o Marii Żydówce, która w
hellenistycznym Egipcie – jak głosi legenda – opracowała kontrolowany system
podgrzewania znany jako kąpiel wodna. Skąd ten związek między
kobietami-rzemieślnikami a perfumiarstwem?
- Nie dlatego, że kobiety lubią się upiększać, ale dlatego, że kobiety zawsze
mają genialne pomysły!
- Wróćmy do Mykeńczyków i ich olejków zapachowych. Destylacja była już wtedy w
toku: na Cyprze znaleziono instrumenty podobne do współczesnych alembików,
które dotarły do nas za pośrednictwem Arabów. Dlaczego skupili się na naparach?
- To proste: ponieważ dla nich oliwa była kamieniem węgielnym kultury
egejskiej. A teraz, kiedy ją testujemy, rozumiemy, że olejek zapachowy jest
znacznie trwalszy niż alkohol. Nie pozostawia po sobie tak szerokiego śladu
zapachowego; trzeba go powąchać bliżej, ale długo utrzymuje się na skórze.
- Kiedy będziemy mogli poczuć mykeńskie zapachy?
- Finalizujemy negocjacje z firmą, która będzie dla nas produkować perfumy.
Mamy nadzieję, że będą gotowe i pojawią się na rynku jesienią przyszłego roku.
Dzień dobry
OdpowiedzUsuń