DRUGI OBIEG
Środa, 29 lipca 2026

1.

Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,1 powoduje ofiary śmiertelne i pożary w Kumamoto
https://www.asahi.com/ajw/articles/16762650


Kamienne mury zamku Kumamoto w dzielnicy Chuo w Kumamoto zawaliły się 28 lipca w chmurze pyłu. (Materiał udostępniony przez czytelnika)


2.

Młody mężczyzna, który pokonał napastnika z Medjugorja dla „Slobodnej”: „Był silny! Na szczęście jestem ochroniarzem...”
https://slobodnadalmacija.hr/vijesti/regija/eksluzivno-mladic-koji-savladao-napadaca-iz-medugorja-za-slobodnu-bio-je-jak-srecom-sam-zastitar-1570509
Cała Hercegowina od wczesnych godzin porannych jest wstrząśnięta bezprecedensowym aktem wandalizmu, zbezczeszczeniem figury Matki Bożej i spaleniem ołtarza w Medziugorju.
Zmobilizowano wszystkie dostępne siły policyjne w żupanii hercegowińsko-neretwiańskiej i żupanii zachodniohercegowińskiej, a po pojawieniu się nagrań ze sprawcami, do akcji przyłączyli się mieszkańcy. Bohaterem dnia jest 27-letni Ivan Vučić z miejscowości Cerno koło Ljubuški, który obezwładnił sprawcę do czasu przybycia policji.
– Zobaczyliśmy, że ktoś idzie przez pole, Iwan od razu zszedł i zapytał nieznajomego: „Czy ty jesteś Polakiem?”
Ten od razu zaczął krzyczeć: „Nie, nie, Holland!”
Ivan jednak mu nie uwierzył i powalił go na ziemię, aż pozostali przyłączyli się do akcji i przyjechała policja - ujawnił w ekskluzywnym wywiadzie dla "Slobodnej Dalmaciji" Viktor Vučić, który filmował całą akcję.
Telefon komórkowy nie przestaje dzwonić, a młody Ivan z CERN-u również udzielił ekskluzywnego oświadczenia dla Slobodnej Dalmaciji.
– To pewnie mój setny telefon w ciągu ostatniej godziny! Po prostu nie wiem już, do kogo dzwonić – mówi ze śmiechem.
- Zobaczyłem go przez lornetkę na polu, natychmiast podjechałem samochodem. Zaczął uciekać, skoczyłem na niego i użyłem siły. Nie był zbyt słaby, ale znam metody, jak obezwładnić człowieka. Pracuję jako ochroniarz.
„Wkrótce przybyli policjanci z Ljubušek, więc zakończyliśmy operację” – powiedział nam bohater dnia w Hercegowinie.


Aresztowano napastnika z Medjugorja; „Slobodna” posiada dramatyczne nagranie pościgu i schwytania mężczyzny na polu przy granicy!
https://slobodnadalmacija.hr/vijesti/hrvatska/uhicen-napadac-iz-medugorja-slobodna-u-posjedu-dramaticne-snimke-potjere-i-hvatanja-muskarca-u-polju-kod-granice-1570496
(tam też video)
We wtorek w Medjugorju doszło do poważnego incydentu, który zaniepokoił wielu mieszkańców, pielgrzymów i wiernych w całym regionie. Jak nieoficjalnie dowiaduje się „Slobodna Dalmacija”, funkcjonariusze policji odnaleźli i aresztowali mężczyznę podejrzanego o profanację wizerunku Matki Boskiej, ołtarza i słynnego sanktuarium.
Wszystko zaczęło się, gdy nieznany mężczyzna podpalił zewnętrzną część ołtarza kościoła św. Jakuba w Medziugorju, uszkadzając i profanując figurę Matki Boskiej. Wiadomość o wandalizmie została oficjalnie potwierdzona przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Żupanii Hercegowińsko-Neretwiańskiej (MUP HNŽ), podkreślając, że wszystkie dostępne siły zostały natychmiast wysłane w teren w celu szybkiego zidentyfikowania i znalezienia sprawców.
Jesteśmy również w posiadaniu ekskluzywnego nagrania wideo, przekazanego nam przez chorwackiego adwokata, który był obecny na miejscu zdarzenia w Medjugorju. Nagranie ukazuje dramatyczne momenty aresztowania.


Tożsamość aresztowanego Polaka jest znana. Odbył już pieszą pielgrzymkę do Medjugorja, a historia jego życia doczekała się filmu.
https://slobodnadalmacija.hr/vijesti/regija/poznat-identitet-uhicenog-poljaka-pjesice-je-vec-hodocastio-u-medugorje-a-njegova-zivotna-prica-zavrsila-je-i-u-filmu-1570545
Mężczyzna aresztowany za zbezczeszczenie figur Matki Boskiej i podpalenie zewnętrznego ołtarza kościoła św. Jakuba w Medziugorju, to 31-letni obywatel polski urodzony w Warszawie, dowiedziała się Hina od lokalnej policji.
Media w BiH podały, że jest to Bartłomiej Włodzimierz Krakowiak. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Żupanii Hercegowińsko-Neretwiańskiej nie podało jeszcze oficjalnie jego nazwiska, ale potwierdziło aresztowanie osoby, którą łączy z wydarzeniami w Medziugorju.

Prokuratura BiH przejmuje śledztwo.
Prokuratura Krajowa Bośni i Hercegowiny zajmie się sprawą obywatela polskiego podejrzanego o wandalizm w Medziugorju. Oskarżono go o uszkodzenie lub zburzenie obiektów sakralnych, co wiąże się z karą od sześciu miesięcy do pięciu lat więzienia. Potwierdził to wysoki rangą urzędnik prokuratury w rozmowie z Hiną.
Jest to przestępstwo określone w artykule 145 b Kodeksu karnego Bośni i Hercegowiny, a prokuratura Bośni i Hercegowiny zapowiedziała, że zwróci się z wnioskiem o areszt dla podejrzanego.
„Przejmujemy sprawę. Przyprowadzą go do nas rano i złożymy wniosek o jego zatrzymanie” – powiedziała Hina. 31-letni obywatel Polski przebywa obecnie w areszcie policyjnym w Ljubuškach. Jego tożsamość została ujawniona w mediach społecznościowych i lokalnych, ale policja nie skomentowała sprawy.

Wiadomość od biskupa Palicia
Biskup Mostaru-Duvna Petar Palić powiedział, że nic nie może usprawiedliwić nienawiści, przemocy ani profanacji miejsc modlitwy. Wezwał także wiernych, aby na takie działania nie odpowiadali goryczą, ale modlitwą i przebaczeniem.
Informacje opublikowane przez media zbiegają się z wcześniejszymi artykułami w polskich mediach katolickich na temat Bartłomieja Krakowiaka z Warszawy. Stał się on znany części polskiej opinii publicznej dziewięć lat temu, kiedy odbył pieszą pielgrzymkę do Medjugorja, opublikował książkę o swojej podróży i publicznie opowiedział o swojej wierze i własnych problemach życiowych.
Jego życie zostało przedstawione w polskim pełnometrażowym filmie dokumentalnym o nawróceniach religijnych w 2024 roku. Motyw wandalizmu nie jest jeszcze znany, a policja nie potwierdziła oficjalnie, że aresztowano Krakowiaka.
W 2017 roku polski portal katolicki Opoka.news pisał o 22-letnim wówczas Bartłomieju Krakowiaku, który wyruszył pieszo z Warszawy do Medjugorja. Krakowiak twierdził, że zdecydował się na tę podróż po tym, jak psycholog poinformował go, że cierpi na depresję. Według jego ówczesnych zeznań, po modlitwie otworzył Mapy Google i pomyślał o Medjugorju.
„Gdy tylko otworzyłem Mapy Google, w mojej głowie pojawiło się jedno słowo: Medjugorje” – powiedział wówczas.
Wyruszył w podróż liczącą około 1300 kilometrów, mając niewiele pieniędzy i skromny ekwipunek. Codziennie opisywał swoją podróż na stronie na Facebooku „Z buta do Maryi”, czyli „Pieszo do Maryi”, która w tamtym czasie liczyła ponad 14 000 obserwujących.
Według późniejszego tekstu Opoki, dotarł do Medjugorja 1 sierpnia 2017 roku, po 57 dniach wędrówki. Pielgrzymkę opisał jako duchową walkę, próbę powrotu do wiary i przezwyciężenia trudnego okresu w życiu.
Krakowiak szczegółowo opowiadał o swoim życiu w wywiadach i świadectwach religijnych. Twierdził, że dorastał w rodzinie naznaczonej alkoholizmem, przemocą i częstymi kłótniami, a ojciec go upokarzał i wmawiał mu, że niczego nie osiągnie.
Według jego zeznań, jako nastolatek zaczął pić, brać narkotyki i kraść. Przestał chodzić do szkoły i trafił do zakładu poprawczego. Twierdzi, że uciekł z niego, sypiał ze znajomymi i przez jakiś czas pomieszkiwał w piwnicach, a później przeszedł terapię odwykową.
Utratę dziecka po poronieniu jego ówczesnej partnerki opisał jako przełomowy moment w swoim życiu. Twierdził, że skłoniło go to do poważniejszego myślenia o Bogu. Po tym wydarzeniu zaczął chodzić do spowiedzi i na spotkania religijne oraz publicznie mówić o swoim nawróceniu.
Później, jak sam twierdzi, znów przeżył trudny okres w życiu, oddalił się od wiary i popadł w depresję.
Krakowiak opublikował swoje notatki z pielgrzymki w książce „Z buta do Maryi”. W wywiadzie dla polskich mediów powiedział, że po podróży podróżował po kraju i opowiadał o swoim życiu w szkołach, kościołach, więzieniach i zakładach poprawczych.
W wywiadzie z 2019 roku twierdził, że jego blog ma ponad 25 000 obserwujących i że kontaktowały się z nim osoby z problemami alkoholowymi, narkotykowymi, rodzinnymi i religijnymi. W tym czasie otwarcie mówił również o swojej wierze w objawienia w Medjugorju.
„Wierzę, że Maryja objawia się wizjonerom. Nikt nie musi mi tego potwierdzać” – powiedział w wywiadzie opublikowanym dwa lata po pielgrzymce.
Historia życia Krakowiaka została przedstawiona w polskim filmie „Powołany 2”, który miał premierę w marcu 2024 roku. Jest to religijny film dokumentalny w reżyserii Jana Sobierajskiego. Film łączy fikcyjną fabułę z czterema prawdziwymi historiami.
Wśród osób, których doświadczenia zostały przedstawione, znajduje się Krakowiak, a także były narkoman Dobromir Makowski, były przestępca Paweł Cwynar i modelka Klaudia Tołłoczko. W zwiastunach filmu Krakowiak jest przedstawiony jako mężczyzna, który w trudnym kryzysie życiowym rozważał samobójstwo, ale ostatecznie wyruszył pieszo do Medjugorja. Jego historia jest przedstawiona jako przykład nawrócenia i odnalezienia nadziei poprzez wiarę.
Z dostępnych źródeł publicznych nie wynika jasno, czym Krakowiak zajmował się w ostatnich latach ani czy nadal był aktywny w kręgach religijnych. Nie wiadomo też, co, jeśli jego tożsamość zostanie oficjalnie potwierdzona, skłoniłoby go do zbezczeszczenia miejsca, które wcześniej uznał za symbol własnego powrotu do wiary.
Policja nie ujawniła jeszcze motywu, wyników śledztwa ani pełnej tożsamości podejrzanego.
========
Zauważyłeś, Czytelniku, że chorwacka gazeta ze Splitu (inne chorwackie zresztą też) nie podają szczegółów, dotyczących zbeszczeszczania Medziugorie? Bo to bluźnierstwo, sugerować, że „wizje” maryjne to oszustwo, zwłaszcza, że to jeszcze lepszy biznesik niż ten z ojcem Pio, który, według watykańskiego raportu, stygmaty zrobił sobie na rękach kozikiem i został zawieszony in divinis za liczne gwałty na odwiedzających go w celi kobietach. W obu wypadkach zdecydowała mamona w ilościach hurtowych.


3.

Figura Matki Bożej z Medziugorja została zdewastowana: „Wizjonerzy to oszuści”.
Napisy były po polsku. Podłożono również ogień, który szybko ugaszono, przy zewnętrznym ołtarzu pobliskiego kościoła.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/07/28/news/medjugorje_statu_madonna_vandalizzata-425497644/?ref=RHRT-BG-P1-S1-T1-vd01
igura Matki Bożej z Medjugorje w południowej Bośni i Hercegowinie, sanktuarium przyciągające tysiące pielgrzymów z całego świata, została zbezczeszczona i zdewastowana. W miejscu zbrodni pozostawiono również transparent z napisem „oszust” na wizjonerach. Podejrzany został aresztowany.

Ugaszono pożar
Posąg Madonny został pomalowany czarną farbą przez osobę, która podpaliła również ołtarz zewnętrzny znajdujący się za pobliskim kościołem św. Jakuba. Pożar został szybko ugaszony i nie rozprzestrzenił się na kościół, ale spowodował znaczne szkody w niedawno odnowionym ołtarzu. Kamera monitoringu uchwyciła mężczyznę podpalającego teren po oblaniu go łatwopalną cieczą.

Spray i baner
Figura Matki Boskiej, znanej również jako Królowa Pokoju, została pomalowana sprayem na cokole i na samej figurze czarną farbą z napisem „Diabeł w spódnicy” po polsku. Na ogrodzeniu obok pomnika pozostawiono transparent z nazwiskami „wizjonerów z Medjugorja” oraz przesłaniem po polsku: „...to oszuści, mam dowody”.

Pielgrzymki
Za czasów papieża Franciszka Stolica Apostolska zezwoliła na pielgrzymki do Medziugorja, nie wypowiadając się jednak na temat nadprzyrodzonego charakteru rzekomych objawień, które według twierdzeń sześciu widzących miały regularnie miejsce od 1981 r. do dziś.

Wiadomość z parafii
Biuro parafialne w Medziugorju skomentowało incydent w oświadczeniu opublikowanym online: „Z wielkim smutkiem dowiedzieliśmy się o wandalizmie, który zniszczył miejsca modlitwy w naszej parafii. Natychmiast rozpoczęliśmy sprzątanie i remont, aby wszystkie miejsca znów nadawały się do modlitwy”. Parafia zachęca wiernych do modlitwy „o nawrócenie serc tych, którzy dopuścili się tego czynu, aby Pan dotknął ich swoją łaską i poprowadził drogą dobra. Modlimy się również o pokój w sercach wszystkich”. Sanktuarium „pozostaje jednak otwarte dla wszystkich pielgrzymów”.

Aresztowano podejrzanego
W ciągu dnia bośniacka policja aresztowała podejrzanego. Według strony internetowej Il segno di Giona, redagowanej przez Davida Murgię, aresztowanie miało miejsce w Cerno, niedaleko Ljubuskiego. Mężczyzna był wcześniej widziany na stacji benzynowej w okolicy Ljubuskiego, gdzie prawdopodobnie zatankował benzynę, aby podpalić samochód.
========
W pisie się dzielą, fanatycy się dzielą… Oszaleć można.


4.

„Lepsza chemia”: Czy relacje Trumpa z Zełenskim ociepliły się?
Prezydent Trump spotykał się w tym tygodniu ze swoim ukraińskim odpowiednikiem w Waszyngtonie. Prezydent Wołodymyr Zełenski uczestniczył również w pogrzebie senatora Lindseya Grahama.
https://www.nytimes.com/2026/07/28/world/europe/zelensky-trump-meeting-ukraine-war-russia.html

Netanjahu i Zełenski spotykają się osobno z Trumpem w Białym Domu
https://abcnews.com/Politics/netanyahu-zelenskyy-push-agendas-white-house-meetings-trump/story?id=135123010
… Przed wtorkowym spotkaniem Trump w wywiadzie telefonicznym dla FOX News ostro skrytykował premiera Izraela, sugerując, że zamiar Netanjahu, aby przekazać izraelskie informacje wywiadowcze na temat wysiłków Iranu zmierzających do odbudowy potencjału militarnego, był fortelem mającym na celu utrzymanie zaangażowania USA w ciągły konflikt z Iranem.
„Cóż, nie potrzebuję, żeby Bibi mi to mówił. Bibi mówi mi to, bo chce, żebym nadal się angażował” – powiedział Trump.
„Słyszałem, że Bibi to ogłosił. Zapytałem: dlaczego po prostu mi tego nie powiesz? Po co musisz to ogłaszać światu?” – dodał. …


5.

Poznaj kobietę, która odziedziczy znaczną część fortuny Jeffreya Epsteina
37-letnia Karyna Shuliak to skomplikowana i nietypowa postać w skompromitowanym świecie finansistów, która od czasu swojej śmierci próbuje wtopić się w cień.
https://www.nytimes.com/2026/07/26/business/jeffrey-epstein-girlfriend-estate.html
Młoda dentystka była uśmiechnięta i mówiła cicho, ubrana w polarową kurtkę Uniwersytetu Columbia i spinając długie włosy spinką. Jej asystentka przedstawiła ją po prostu jako „dr Karyna”.
Ale pacjentka – która przyszła do gabinetu w grudniu, spodziewając się wizyty u innego dentysty – nie wiedziała, że leczy ją dr Karyna Shuliak, dziewczyna znanego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina.
Dr Shuliak była ostatnią osobą, do której pan Epstein zadzwonił, zanim popełnił samobójstwo w celi więziennej w 2019 roku. Według licznych dokumentów śledczych ujawnionych przez władze federalne, mogła odziedziczyć z jego spadku nawet 100 milionów dolarów, w tym 33-karatowy pierścionek z diamentem.
Tego zimowego dnia dr Shuliak pracowała jako dentystka na pół etatu w niepozornym gabinecie w centrum Brooklynu, jak twierdzą dentyści, którzy pracują lub pracowali w tej klinice.
Jej próba udawania czegoś na kształt normalnego życia wkrótce jednak legła w gruzach, gdy Departament Sprawiedliwości opublikował trzy miliony stron akt śledczych i e-maili zebranych na temat pana Epsteina. Akta, opublikowane pod koniec stycznia, zawierały tysiące intymnych e-maili między dr Shuliak a panem Epsteinem oraz dziesiątki zdjęć jej i ich razem.
Nagle ich prawie ośmioletni związek został uwidoczniony na oczach wszystkich. Kłócili się o seks – oboje w różnych momentach pragnęli więcej. Składała zamówienia w firmie oferującej usługi z zakresu zdrowia seksualnego dla par. Okresowo wysyłała mu linki do drastycznych filmów pornograficznych. W niektórych e-mailach omawiali tabletki antykoncepcyjne oraz leki i metody leczenia trądziku.
37-letnia dr Shuliak jawi się jako skomplikowana i nietypowa postać w świecie pana Epsteina, na podstawie wnikliwej analizy akt i rozmów z kilkoma osobami, które ją znały. Pochodząca z Białorusi, która poznała pana Epsteina, gdy miała 21 lat, nie zidentyfikowała się jako ofiara, ani władze federalne nie uznały jej za współsprawczynię w handlu ludźmi prowadzonym przez pana Epsteina. Nic nie wskazuje na to, że Federalne Biuro Śledcze kiedykolwiek ją przesłuchało, a prawnicy setek jego ofiar nigdy jej nie przesłuchali.
Kiedyś nazwał ją swoją „ulubioną” i często mówił jej, że ją kocha. Miała do dyspozycji kartę kredytową, za którą mogła kupować, co tylko chciała. Razem podróżowali po całym świecie, a on przez lata przelał jej prawie milion dolarów. Z akt wynika, że wysłał również dziesiątki tysięcy dolarów jej rodzicom na Białorusi.
Przez lata zdobyła wystarczające zaufanie, by pomagać mu w zarządzaniu nieruchomościami i personelem, a nawet odegrała kluczową rolę w jego staraniach o zakup marokańskiego pałacu zaledwie kilka tygodni przed aresztowaniem w 2019 roku.
Pan Epstein kontrolował tę relację, ale nie ma wątpliwości, że odnosiła z niej korzyści zawodowe, osobiste i finansowe.
E-maile ujawniają nowe szczegóły dotyczące tego, jak pan Epstein pomógł jej dostać się na studia stomatologiczne Uniwersytetu Columbia — i jak pomógł jej uzyskać obywatelstwo amerykańskie, prosząc jedną ze swoich ofiar o rękę.
W jednym z e-maili zasugerował, że najszybszą „drogą do zielonej karty” jest małżeństwo osób tej samej płci.
W tym roku kongresmeni z Partii Demokratycznej oskarżyli pana Epsteina o wykorzystywanie systemu imigracyjnego i określili małżeństwo dr Shuliak z Amerykanką, które zakończyło się rozwodem, jako potencjalnie „iluzoryczne”. Amerykańskie władze imigracyjne nie zakwestionowały procesu, w wyniku którego dr Shuliak uzyskała obywatelstwo.
Od wiosny dr Shuliak mieszkała w budynku apartamentowym na Upper East Side, w którym udziały finansowe ma brat pana Epsteina, Mark.
Za pośrednictwem swojego prawnika odmówiła komentarza.
W krótkim wywiadzie Mark Epstein powiedział: „Życzę tej kobiecie tylko wszystkiego najlepszego”.
Przyjaciółka dr Shuliak z Białorusi, która kiedyś dzieliła z nią mieszkanie na Brooklynie i poprosiła o anonimowość, aby chronić swoją prywatność, powiedziała, że wierzy, iż dr Shuliak „naprawdę kochała” Jeffreya Epsteina.

„Go Slow”
Karyna Shuliak mieszkała w Nowym Jorku zaledwie dziewięć miesięcy, kiedy poznała pana Epsteina pod koniec marca 2011 roku.
Przeprowadziła się z Białorusi na tymczasowej wizie studenckiej, aby uczyć się angielskiego w szkole na Manhattanie. Zarabiała około 15 dolarów za godzinę jako asystentką stomatologiczną i aplikowała o pracę kelnerki, jednocześnie próbując znaleźć sposób na kontynuację nauki stomatologii, którą rozpoczęła na Białorusi.
Młoda kobieta z Syberii miała przedstawić ją panu Epsteinowi, jak wynika z akt. Kobieta powiedziała w wywiadzie dla „The New York Times”, że okresowo oczekiwano od niej werbowania innych młodych kobiet, prawdopodobnie po to, by oferowały panu Epsteinowi masaże o charakterze seksualnym. I najwyraźniej taki był zamiar pana Epsteina wobec dr Shuliak.
Kobieta, która poprosiła o zachowanie anonimowości, ponieważ twierdziła, że pan Epstein ją molestował, wysłała panu Epsteinowi zdjęcie dr Shuliak, opisując ją jako ładną. Po krótkiej wymianie zdań ustalono, że kobieta, dr Shuliak i jej współlokatorka z Białorusi spotkają się z panem Epsteinem w jego rezydencji na Manhattanie.
„Nie spiesz się” – poradziła panu Epsteinowi w e-mailu.
Ich pierwsze spotkania wpisywały się w znany schemat, który stosował w kontaktach z innymi kobietami. Z akt wynika, że pan Epstein schlebiał jej, rozpieszczał ją i próbował nią manipulować. Niemal natychmiast zaoferował jej pomoc w realizacji marzenia o zostaniu dentystą.
Jednak e-maile pokazują, że dr Shuliak stawiała opór – przynajmniej w pierwszych kilku miesiącach.
Kilka tygodni po ich spotkaniu napisała do pana Epsteina, mówiąc mu, że uważa go za „wyjątkową osobę”. Dodała jednak, że nie może przyjąć jego pomocy „z powodu pewnych poglądów, które mocno utkwiły mi w pamięci, niezależnie od tego, jak głupie mogą się wydawać”.
„Życzę panu wszystkiego najlepszego i przepraszam, jeśli zmarnowałam pański czas” – dodała.
Choć nie precyzuje, co ją zdenerwowało, ich spotkanie nastąpiło po tym, jak pan Epstein przyznał się na Florydzie do zarzutu nakłaniania nieletniej do prostytucji i został oskarżony o molestowanie dziesiątek innych nastolatek.
W odpowiedzi skrytykował ją za słuchanie „plotek i opowieści”.
Odpowiedziała: „Ten świat bywa okrutny i w większości przypadków musimy za coś zapłacić. Powinnam dodać, że czytałam o tobie pewne informacje”.
Pan Epstein, który miał wówczas 58 lat, nie przyjął odmowy. Z e-maili ujawnionych przez prokuraturę federalną wynika, że kupił dr Shuliak i jej współlokatorce bilety na „Króla Lwa” na Broadwayu i kolacje w restauracjach. Zabrał ją na malowniczy lot helikopterem nad Manhattanem. W lipcu 2011 roku odwiedziła jego ranczo w Nowym Meksyku, a kilka miesięcy później jego prywatną wyspiarską rezydencję na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych.

„Jesteś najczystszym człowiekiem”
Od dziecka dr Shuliak marzyła o zostaniu dentystką.
Inspiracją były dla niej problemy stomatologiczne jej rodziny i to, co uważała za zły stan zdrowia jamy ustnej na Białorusi, napisała w eseju rekrutacyjnym na studia stomatologiczne, recenzowanym przez „The Times”. Ukończyła cztery z pięciu lat studiów stomatologicznych w Mińsku, ale przerwała je, aby wyjechać do Nowego Jorku.
Zimą 2012 roku przyjęła pomoc pana Epsteina, aby dostać się na studia stomatologiczne. Po tym, jak Wydział Stomatologii Uniwersytetu Columbia początkowo ją odrzucił, pan Epstein poprosił swojego dentystę, dr. Thomasa J. Magnaniego, wpływowego absolwenta, o skontaktowanie go z dziekanem wydziału stomatologicznego. Pan Epstein zaproponował darowiznę w wysokości do 10 milionów dolarów. Ostatecznie, według rozliczeń uniwersytetu, przekazał Columbii tylko około 210 000 dolarów, ale to wystarczyło, aby zapewnić uczelni odpowiedni poziom wsparcia.
W aktach Departamentu Sprawiedliwości znajduje się ciąg wiadomości tekstowych, który pokazuje, jak dr Magnani i dr James Fine, administrator szkoły stomatologicznej, uprzedzili dr Shuliak o tematach, z którymi zetknie się podczas egzaminu wstępnego w kwietniu 2012 roku, mającego sprawdzić jej umiejętności praktyczne jako studentki przeniesionej z innej uczelni. Ani dr Magnani, ani dr Fine nie odpowiedzieli na prośbę o komentarz.
Po tym, jak zdała i została przyjęta na Uniwersytet Columbia, pan Epstein zorganizował wizytę matki dr Shuliak z Białorusi. Miał opłacić jej czesne za trzy lata nauki.
„Jesteś najczystszym mężczyzną spośród wszystkich mężczyzn” – napisał do niego dr Shuliak w czerwcu 2012 roku.
„Cała twoja miłość i troska, moi rodzice, szkoła, mieszkanie. DZIĘKUJĘ CI BARDZO ZA WSZYSTKO!!!”
Czasami kłócili się o jego naleganie na seks z innymi kobietami po dwudziestce, w tym z małą grupą asystentek, które wykonywały za niego prace domowe i które nazywał swoją „rodziną”, jak wynika z e-maili.
„Rozumiem, że tego potrzebujesz, ale to są rzeczy, które nie wydają mi się naturalne, wydają mi się nieco brudne” – napisała do niego w sierpniu 2012 roku.
W żadnym miejscu w aktach Departamentu Sprawiedliwości, które zostały przejrzane przez „The Times”, dr Shuliak nie wyraża szerszych obaw etycznych dotyczących sposobu, w jaki traktował te inne kobiety, z których wiele później twierdziło, że padło ofiarą jego nadużyć. Zamiast tego poprosiła pana Epsteina, aby nie patrzył jej w oczy w związku z tymi kobietami.
„Jeśli to niewiele, proszę, ciesz się tym, ale trzymaj mnie od tego z daleka” – napisała.
Uwaga. „Zostanę z tobą bez względu na wszystko, dopóki będziesz szczęśliwa. Kocham cię”.

Otrzymanie Zielonej Karty
Zanim dr Shuliak złożyła wniosek o przyjęcie na Uniwersytet Columbia w 2012 roku, minął już okres ważności wizy studenckiej, którą uzyskała w 2010 roku.
Na początku 2013 roku pan Epstein znalazł rozwiązanie, aby zatrzymać ją w kraju, jak wynika z akt. Dwa lata wcześniej Nowy Jork stał się jednym z pierwszych stanów, które zalegalizowały małżeństwa osób tej samej płci. Pan Epstein doszedł do wniosku, że małżeństwo w Nowym Jorku między dwiema kobietami może być najłatwiejszym sposobem na uzyskanie obywatelstwa amerykańskiego bez wzbudzania podejrzeń, że małżeństwo zostało zaaranżowane wyłącznie w celu uniknięcia deportacji.
Pan Epstein wybrał spośród swoich asystentów 30-letnią kobietę z Minnesoty na jej małżonkę.
Brad Edwards, prawnik reprezentujący kobietę, powiedział, że jego klientka padła ofiarą pana Epsteina i że nie może wypowiadać się na temat jej sytuacji. Stwierdził jednak, że generalnie „nikomu nie wolno było ani nie wolno było sprzeciwiać się Jeffreyowi Epsteinowi”.
Z e-maili wynika, że pan Epstein polecił kobiecie spotkać się z dr. Shuliak rano 16 września 2013 r. w Biurze Małżeńskim Miasta Nowy Jork. Powiedziano jej, aby spakowała walizki, aby mogła natychmiast polecieć na Wyspy Dziewicze po otrzymaniu aktu małżeństwa, podczas gdy dr Shuliak miała zostać na miejscu, aby uczestniczyć w zajęciach stomatologicznych.
Kobiety pobrały się trzy tygodnie później w Urzędzie Miasta. Z ceremonii zrobiono zdjęcia.
Po ślubie, brooklyński prawnik imigracyjny pracujący dla pana Epsteina złożył formularz imigracyjny, w którym oświadczył, że kobieta chce wpisać dr Shuliak jako swoją żonę i beneficjentkę. Wniosek został zatwierdzony, a urzędnicy imigracyjni oddalili toczące się postępowanie deportacyjne dr Shuliak.
Kilka miesięcy po ślubie dr Shuliak otrzymała zieloną kartę, co uczyniło ją legalną rezydentką.
Z zewnątrz małżeństwo miało oznaki legalności. Kobiety dzieliły mieszkanie w budynku na Upper East Side, częściowo należącym do brata pana Epsteina, w którym pan Epstein zakwaterował wielu swoich asystentów. Miały wspólne konto bankowe w Deutsche Bank i wspólnie podróżowały do Londynu, Europy i Japonii.
W maju 2018 roku oficjalnie uzyskała obywatelstwo amerykańskie. Rok później dr Shuliak i jej żona rozwiedli się. Według raportu opublikowanego w tym roku przez Demokratów z Komisji Nadzoru i Reform Rządowych Izby Reprezentantów, była żona dr Shuliak twierdziła, że została zmuszona do małżeństwa. Kobieta, w oświadczeniu dla spadkobierców Epsteina, stwierdziła, że nie wiedziała, że ślub został zaplanowany zaledwie kilka dni przed rozprawą deportacyjną dr Shuliak.
W raporcie stwierdzono, że małżeństwo mogło zostać zawarte w celu zapewnienia dr Shuliak „podstawy prawnej do dalszego pobytu w Stanach Zjednoczonych”. Nie zalecono żadnego prawnego zakwestionowania jej obywatelstwa.

„Spotkałem dziewczynę Epsteina”
Na początku 2019 roku dr Shuliak i pan Epstein wydawali się być parą. Większość czasu mieszkała w jego nowojorskiej rezydencji i zabierała ze sobą kota, Blueberry, kiedy podróżowali razem.
Uzyskała licencję dentystyczną na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych, Florydzie i Nowym Meksyku po ukończeniu studiów stomatologicznych w 2015 roku. Nie ma jednak dowodów na to, że prowadziła rozległą praktykę, mimo że w dokumentach szczegółowo opisano sprzęt stomatologiczny zainstalowany w niektórych jego rezydencjach. Tymczasem, większość swojej energii poświęcała pomaganiu w zarządzaniu jego nieruchomościami i personelem.
Żadne zadanie nie wydawało się zbyt małe. Poleciła jego kierowcom, aby trzymali „zimną wodę Voss” w samochodach pana Epsteina, zorganizowała instalację kwiatową do jego rezydencji na Manhattanie, zamówiła kontener transportowy wypełniony meblami ogrodowymi na jego wyspę i zarządzała harmonogramem napraw i sprzątania apartamentów na Upper East Side, w które zainwestował jego brat.
W połowie czerwca 2019 roku para udała się razem do Paryża, gdzie pan Epstein miał mieszkanie. 6 lipca pan Epstein wrócił do Stanów Zjednoczonych, a dr Shuliak pozostał w Europie. Kiedy jego samolot wylądował na lotnisku Teterboro w New Jersey, czekali na niego agenci federalni, którzy go aresztowali.
Około miesiąca po aresztowaniu, w 20-minutowej rozmowie telefonicznej z więzienia na Dolnym Manhattanie, pan Epstein powiedział dr Shuliak, że rozstrzygnięcie federalnych zarzutów o handel ludźmi w celach seksualnych potrwa dłużej, niż myślał. Według relacji z rozmowy przekazanej władzom federalnym przez jej prawnika, poradził jej, aby na razie znalazła inne miejsce pobytu.
Prawnik Maurice Sercarz powiedział, że kazał jej „być silną”.
Następnego ranka, 10 sierpnia 2019 roku, pan Epstein popełnił samobójstwo w celi więziennej.

Krótko przed śmiercią pan Epstein zmienił testament, zapisując jej znaczną część swojego ówczesnego majątku o wartości 600 milionów dolarów, w tym duży pierścionek z diamentem „w ramach przygotowań do ślubu”, jak wynika z odręcznej notatki w powiązanym dokumencie. Nie jest jednak jasne, ile tak naprawdę otrzyma. Majątek jest wart od 120 do 200 milionów dolarów po wypłaceniu dużych sum ofiarom, jak wynika z dokumentów. Oprócz dr. Shuliak, beneficjentami są dziesiątki osób, w tym dzieci Marka Epsteina, które mają odziedziczyć 10 milionów dolarów.
Pomimo tej potencjalnej nieoczekiwanej korzyści, dr Shuliak nie zrezygnowała ze swojego marzenia o zostaniu dentystką. W 2023 roku wróciła do Nowego Jorku, aby ubiegać się o przyjęcie na studia podyplomowe z zakresu stomatologii na Uniwersytecie Columbia, najwyraźniej w celu spełnienia wymogu uzyskania licencji na praktykę w tym stanie.
Z kopii jej akt rekrutacyjnych, do której dotarł „The Times”, wynika, że ci sami dwaj dentyści, którzy pomogli jej dostać się na Uniwersytet Columbia w 2012 roku, ponownie przyszli jej z pomocą. Z akt wynika, że dr Fine, dziekan nadzorujący programy rezydentury podyplomowej na Uniwersytecie Columbia, stworzył dla niej specjalny „staż dla wykładowców” w gabinecie stomatologicznym na Midtown Manhattan, który dzielił z dr Magnanim.
Obaj mężczyźni udzielili jej najwyższej rekomendacji dla programu, który ukończyła w maju 2025 roku wraz z sześcioma innymi studentami. W listopadzie otrzymała licencję na praktykę stomatologiczną w Nowym Jorku.
W następstwie ujawnienia akt Epsteina, Uniwersytet Columbia zdegradował dr Fine’a i usunął dr Magnaniego ze stanowisk kierowniczych jego absolwentów. Mężczyźni odmówili komentarza. Uniwersytet nie zalecił żadnych konsekwencji wobec dr Shuliak, która, jak twierdzi, spełniała wymagania kwalifikacyjne.
Mniej więcej w tym samym czasie, gdy otrzymała nowojorską licencję stomatologiczną, dr Shuliak odpowiedziała na ogłoszenie na Indeed.com o pracę na pół etatu jako dentystka w centrum Brooklynu, jak twierdzi dentysta z tej praktyki, który zastrzegł sobie anonimowość, aby omówić kwestie związane z miejscem pracy. To właśnie tam Yoonhae Kim, jedna z jej pacjentek, była u niej dwukrotnie leczona: w grudniu na czyszczenie zębów i w lutym na plombę.
Pani Kim powiedziała, że nie znała prawdziwej tożsamości dr Shuliak, dopóki nie zobaczyła jej zdjęć opublikowanych wraz z dokumentami dotyczącymi Epsteina. Czując się oszukana, ponieważ nie podano jej pełnego nazwiska dr Shuliak i chcąc ostrzec innych pacjentów, skontaktowała się z „The Times”.
„Byłam tak zdenerwowana” – powiedziała pani Kim. „Po prostu nie mogłam w to uwierzyć. Ze wszystkich rzeczy, które mi się przytrafiły, to nie ja wygrałam na loterii. Poznałam dziewczynę Epsteina”.
Ostatni dzień pracy dr Shuliak w gabinecie w Brooklynie przypadał na 12 lutego. Miała pracować 16 lutego, ale zadzwoniła, że jest chora i już nie wróciła. Rozgłos, jaki wywołały akta, prawdopodobnie utrudnił jej dalszą pracę, powiedział dentysta pracujący w gabinecie. Prawnik dr Shuliak odmówił podania informacji, czy podjęła inną pracę stomatologiczną.


6.

Więźniowie największego irańskiego więzienia zszywają sobie usta w ramach strajku głodowego, podczas gdy liczba egzekucji gwałtownie rośnie
Co najmniej 1500 osób protestuje po umieszczeniu sześciu mężczyzn oskarżonych o handel narkotykami w izolatkach przed ewentualną egzekucją
https://www.theguardian.com/world/2026/jul/28/prisoners-iran-largest-jail-sew-lips-shut-hunger-strike-executions-soar
Więźniowie największego irańskiego więzienia zaszyli sobie usta, gdy setki z nich przyłączyło się do masowego strajku głodowego w związku ze wzrostem liczby egzekucji za przestępstwa narkotykowe i zarzutów związanych z antyrządowymi protestami.
Głodówka, w której wzięło udział co najmniej 1500 więźniów skazanych na śmierć w więzieniu Ghezel Hesar pod Teheranem, rozpoczęła się dwa tygodnie temu po tym, jak sześciu mężczyzn skazanych za przestępstwa związane z narkotykami przeniesiono do izolatki przed ewentualną egzekucją, jak twierdzą irańskie grupy obrońców praw człowieka.
W serii filmów udostępnionych przez grupy obrońców praw człowieka na wygnaniu widać więźniów siedzących na korytarzu więziennym, trzymających transparenty z napisami „Nie dla egzekucji” i skandujących „Bądź naszym głosem”.
Na jednym z drastycznych nagrań więzień zwraca się do kamery i mówi, że zaszywa sobie usta, ponieważ przez sześć dni strajku głodowego żaden funkcjonariusz więzienny nie odpowiedział na protest.
Na nagraniu widać następnie innego więźnia, który poza kamerą zszywa usta mężczyzny igłą i nitką. Na innym nagraniu więzień wzywa natychmiastową pomoc medyczną dla osób, których stan, jak twierdzi, się pogarsza. „Strażnicy nie otworzą drzwi, żebyśmy mogli zabrać ich do izby chorych” – mówi.
Protest jest najnowszym aktem nieposłuszeństwa w prowadzonej przez więźniów kampanii przeciwko egzekucjom. Kampania rozpoczęła się w styczniu 2024 r. i rozprzestrzeniła się na więzienia w Iranie na tle gwałtownego wzrostu stosowania kary śmierci.
W tym roku, w związku z wojną z USA, nastąpił gwałtowny wzrost liczby egzekucji, a rodziny osób skazanych na karę śmierci i organizacje obrońców praw człowieka biją na alarm z powodu pogłębiającego się kryzysu praw człowieka w kraju.
W weekend Donald Trump nagle odwołał dwutygodniową kampanię bombardowań, ale zagroził wznowieniem ataków, jeśli negocjacje z Teheranem nie przyniosą postępu.
Źródło w Teheranie podało: „Ilekroć cień wojny nad reżimem choć trochę ustępuje, reżim staje się bardziej brutalny. Zauważyli, że 6 kwietnia – w dniu, w którym USA i Iran zawarły zawieszenie broni – stracono więźnia. Intensywność egzekucji faktycznie wzrosła od czasu, gdy wojna rzekomo się zakończyła”.
Według organizacji non-profit Iran Human Rights (IHRNGO) z siedzibą w Oslo, w tym roku wykonano co najmniej 424 egzekucje, a setki kolejnych osób oczekuje na wykonanie kary śmierci. Większość egzekucji miała związek z narkotykami, poinformowała IHRNGO.
We wtorek władze powiesiły dwóch mężczyzn skazanych za „prowadzenie wojny przeciwko Bogu” w związku ze śmiercią dwóch policjantów podczas antyrządowych protestów. W tym roku powieszono 26 osób związanych ze styczniowymi protestami.
Mahmood Amiry-Moghaddam, dyrektor IHRNGO, powiedział, że osoby skazane na śmierć za przestępstwa narkotykowe należą do najbardziej zmarginalizowanych i pozbawionych głosu więźniów oczekujących na wykonanie kary śmierci.
„Tylko w ubiegłym roku co najmniej 795 osób powieszono pod zarzutem handlu narkotykami, bez praktycznie żadnej reakcji międzynarodowej i praktycznie bez kampanii w kraju i w mediach społecznościowych, aby ich ratować. Organizując ten protest, więźniowie w Ghezel Hesar podejmują ogromne ryzyko. Wiedzą, że władze mogą ich stracić w każdej chwili, a jednak postanowili zabrać głos w nadziei, że społeczność międzynarodowa w końcu ich usłyszy i zwiększy polityczny koszt tych egzekucji” – powiedział.
Według Amnesty International sądy rewolucyjne, które zajmują się kwestiami bezpieczeństwa narodowego i przestępstwami związanymi z narkotykami, nie są niezależne i rutynowo wydają surowe wyroki, łącznie z karami śmierci, po rażąco niesprawiedliwych procesach.
W wiadomości przekazanej „Guardianowi” jeden z protestujących skazanych na śmierć powiedział: „Jesteśmy więźniami, którzy dopuścili się takich błędów tylko po to, by zapewnić sobie podstawowe potrzeby życiowe, i głęboko żałujemy swoich czynów. Gdzie indziej na świecie odbiera się ludzkie życie za pierwszy błąd?”
Podobny protest odbył się w więzieniu w październiku 2025 roku, kiedy ponad 1500 więźniów rozpoczęło sześciodniowy strajk głodowy, co doprowadziło do rzadkiej wizyty władz. Aktywiści twierdzą jednak, że od tego czasu warunki się nie poprawiły. Moein Khazaeli, prawnik specjalizujący się w prawach człowieka w Dadban, ośrodku doradztwa prawnego dla irańskich aktywistów, powiedział, że egzekucje nadal odbywają się po niesprawiedliwych procesach w sprawach związanych z narkotykami.
„W wielu przypadkach oskarżeni nie mają dostępu do prawników ani realnego prawa do obrony. Zdarzają się również przypadki, w których sfabrykowane są zarzuty wobec osób należących do mniejszości etnicznych lub pochodzących z ubogich środowisk” – powiedział Khazaeli. „Wyroki śmierci wydawane przez sądy rewolucyjne stanowią naruszenie praw człowieka, a nawet irańskiego prawa”.
Wzrosła również liczba egzekucji wśród więźniów politycznych i demonstrantów aresztowanych po styczniowych protestach w całym kraju. Wiele wyroków śmierci wydano na podstawie zeznań wymuszonych torturami, powiedziała Amiry-Moghaddam.

„Republika Islamska nie ma uzasadnionego uzasadnienia dla stosowania kary śmierci za przestępstwa narkotykowe. Islam jej nie wymaga, a same władze wielokrotnie przyznawały, że egzekucje nie zniechęcają do handlu narkotykami ani ich zażywania. Wręcz przeciwnie, zarówno handel narkotykami, jak i uzależnienie od nich stale rosną z biegiem lat. Osoby skazane na śmierć rzadko są poważnymi handlarzami; zazwyczaj są to kurierzy najniższej rangi, rekrutowani z powodu ubóstwa za niewielkie wynagrodzenie. Wielu zostaje skazanych wyłącznie na podstawie zeznań wymuszonych torturami” – dodał.
Rodziny osób skazanych na śmierć w więzieniu Ghezel Hesar zorganizowały protesty przed więzieniem, aby wesprzeć swoich więźniów, ale źródła podały, że władze brutalnie stłumiły ich zgromadzenia.


7.

Mjanma uchwaliła prawo zezwalające na ferowanie wyroków śmierci za oszustwa online.
https://www.bloomberg.com/news/articles/2026-07-28/myanmar-passes-law-allowing-the-death-penalty-for-scam-operators
Parlament Mjanmy zatwierdził projekt ustawy, który będzie karał osoby odpowiedzialne za oszustwa w ośrodkach karą dziesięciu lat więzienia, dożywotniego pozbawienia wolności lub, w najpoważniejszych przypadkach, karą śmierci.
Projekt ustawy o zwalczaniu oszustw internetowych, który został wprowadzony w maju, został uchwalony dziś rano podczas wspólnego posiedzenia Izby Niższej i Izby Wyższej, które odbyło się w stolicy Naypyidaw. „Nie zaszło wiele istotnych zmian: istotne części projektu ustawy pozostały niezmienione”, w tym kara śmierci, powiedział jeden z posłów. Projekt ustawy, opublikowany w maju, przewiduje kary od 10 lat do dożywocia za „przemoc, tortury, bezprawne aresztowanie i zatrzymanie lub okrutne traktowanie innej osoby w celu zmuszenia jej do popełnienia oszustwa internetowego”. Jeżeli takie przestępstwa doprowadzą do śmierci osoby, która została wykorzystana, „zostanie orzeczona kara śmierci”, stwierdzono w projekcie ustawy. Dożywocie jest przewidziane dla osób, które „prowadzą siatkę oszustów” oraz tych, które „dopuszczają się oszustw związanych z walutami cyfrowymi”.
W ostatnich latach w Azji Południowo-Wschodniej (Mjanma, Laos i Kambodża) mnożą się „miasta oszustw”, szczególnie w Mjanmie, spustoszonej wojną domową. Te miejsca, ufortyfikowane budowle, to miejsca, gdzie ci, zwabieni fałszywymi obietnicami dobrze płatnej pracy, są zmuszani przemocą do dokonywania oszustw telefonicznych i internetowych. Według różnych raportów Organizacji Narodów Zjednoczonych, ofiary – oszukane i zniewolone, przetrzymywane w niewoli z konfiskatami paszportów – pochodzą głównie z Azji, Afryki i Bliskiego Wschodu.
Wojna domowa w Mjanmie, wywołana wojskowym zamachem stanu w 2021 roku, zasiała niestabilność w całej byłej Birmie, stwarzając podatny grunt dla przestępczości zorganizowanej. Według raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych, ofiary oszustw internetowych w Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej, Australii i Nowej Zelandii straciły w zeszłym roku nawet 114,1 miliarda dolarów. „Miasta oszustw” zaostrzyły napięcia między birmańską juntą a Tajlandią (krajem tranzytowym dla Mjanmy), a także Chinami, które są zirytowane liczbą swoich obywateli zakładających firmy, pracujących lub padających ofiarą oszustw.
Ustawa przeciwko oszustwom internetowym jest pierwszą ustawą uchwaloną przez nowy rząd Mjanmy, na czele którego stoi były przywódca junty wojskowej Min Aung Hlaing. Pięć lat temu doprowadził on do zamachu stanu: armia przejęła władzę w lutym 2021 roku, aresztując Aung San Suu Kyi, która była wówczas faktyczną przywódczynią kraju, co zapoczątkowało wojnę domową, która do dziś nęka byłą Birmę. Min Aung Hlaing został formalnie wybrany na prezydenta w kwietniu tego roku, po wyborach przeprowadzonych między grudniem 2025 a styczniem 2026 roku, uznanych przez wielu międzynarodowych obserwatorów za farsę: wyborach, które zakończyły się miażdżącym zwycięstwem partii prowojskowych. Manewr ten miał na celu przedłużenie rządów wojskowych pod pozorem rządów cywilnych.


8.

Starożytne greckie perfumy: dwóm uczonym udało się odtworzyć ich zapis na glinianych tabliczkach.
Dzięki odszyfrowaniu starożytnych tabliczek, dwóch filologów odkryło przepisy na odtworzenie mykeńskich perfum sprzed 3500 lat. Książka ukaże się wkrótce i jest już dostępna w sklepach.
https://www.repubblica.it/venerdi/2026/07/28/news/silvia_ferrara_laura_bellinato_il_profumo_degli_dei_tavolette_argilla-425490318/?ref=RHLM-BG-P27-S2-T1-mgzn

„Nie, żaden z nas nie jest ekspertem w dziedzinie perfum. Pasjonaci, owszem, ale nie eksperci. Ale za wszelką cenę chcieliśmy przywrócić 3500-letnią recepturę perfum o wyrazistym i żywym charakterze. Chcieliśmy poczuć ich zapach, poczuć je na skórze”.
Filolog Silvia Ferrara, profesor cywilizacji egejskich na Uniwersytecie Bolońskim i badaczka Laura Bellinato osiągnęły o wiele więcej w swojej książce „Zapach bogów” (Il Mulino). Podążając za starożytnym zapachem, ożywiły świat. Już od pierwszych stron książki widać, że lektura będzie prawdziwą podróżą zapachową, wciągającym i, poprzez najbardziej ulotny ze zmysłów, wielozmysłowym doświadczeniem.
Czytelnik jednak zostaje ostrzeżony: nie będzie żuł kurzu pól bitewnych opiewanych przez Homera, narratora — wieki później — świata inspirowanego przez mykeńskich władców, ale bardzo odmiennego. Wręcz przeciwnie, czytając, wejdzie w intymność pałaców Knossos, Pylos i Myken, by zostać powitanym przez władcę – wanax (mykeński tytuł władcy, najwyższego zwierzchnika politycznego i religijnego w świecie Grecji epoki brązu). Doświadczy pulsującego życia pałaców: wygodnego życia szlachty i znacznie trudniejszego życia rzemieślników i najskromniejszych sług. W sanktuariach będzie składał dary bogom i namaszczał ich posągi olejem, razem z kapłanami. Następnie będzie pracował na polach i wędrował po śródziemnomorskich zaroślach w poszukiwaniu pachnących ziół i kwiatów. Na koniec wypłynie przez Morze Śródziemne, aby sprzedać ten pachnący olej, potężne narzędzie sojuszy politycznych i jeden z kluczowych przemysłów mykeńskich pałaców. Tak ważne, że zapasy perfum przechowywano w pomieszczeniach położonych najbliżej sali tronowej. W Knossos i Pylos było tak: ich świat dosłownie kręcił się wokół perfum. Mykeńczycy byli wprawdzie ludem orężnym, ale także wielkimi miłośnikami luksusu i piękna.
Aby zapewnić całkowite zanurzenie w tym zapachowym krajobrazie piękna, Ferrara i Bellinato postawiły po prostu na pismo: aseptyczne i lakoniczne pismo glinianych tabliczek sporządzone pismem linearnym B — systemem pisma mykeńskiego — oraz ich własne, dzięki czemu udało się przywrócić życie tym kilku znakom.
Wszystko zaczęło się od problemu z interpretacją znaków, kwestii ściśle filologicznej. Ale potem wzbiłeś się w powietrze.
- Jak wyglądała wasza przygoda?
- Chciałyśmy wyjaśnić, jak Mykeńczycy, słynni wojownicy i kupcy, byli również twórcami elegancji. Miałyśmy tylko listę składników perfum, nic więcej. Żadnych dawek, kolejności ani czasu przetwarzania. Tylko oliwa z oliwek, szałwia, róża, orzech tygrysi, kolendra, mirra, wino i miód. Mykeńczycy nie destylowali, lecz uzyskiwali perfumy, maczając je w oliwie. A na liście były dwa znaki, których wciąż nie rozszyfrowaliśmy. Przeanalizowaliśmy teksty i praktyki w Egipcie, Asyrii i Grecji i poprzez porównania i analogie zrozumieliśmy, że był to rodzaj korzenia, prawdopodobnie tataraku, ale być może również irysa.
- I postanowiłyście spróbować.
- To było prawdziwe przedsięwzięcie, tysiące prób metodą prób i błędów. Po pierwsze z szałwią, z którą pracuje się łatwiej niż z płatkami róż – a po drugie, szałwia w perfumach jest zarezerwowana wyłącznie dla Mykeńczyków. Pierwsza próba była już całkiem udana, ale chciałyśmy skomercjalizować perfumy, aby każdy mógł dziś doświadczyć tej samej podróży w czasie. Z pomocą zespołu chemików z naszego uniwersytetu udało nam się udoskonalić formułę, zachowując te same standardy jakości. Stworzyliśmy trzy różne zapachy: szałwiowy, głęboki i intensywny; różany, świeży jak wiosna; miodowy, niezbyt słodki i otulający.
- Jak Mykeńczycy używali perfum?
- Najpierw dla swoich bogów; ofiarowywali je bogom lub namaszczali nimi figurki i święte przedmioty. Potem dla siebie, aby „oczyścić” graniczne momenty życia, narodzin i śmierci. Oczywiście, aby uwodzić. I aby upiększyć się i lśnić jak bogowie: perfumy to hymn ku czci życia, pragnienie nieśmiertelności.
- Jaki jest sekret sukcesu komercyjnego mykeńskich olejków zapachowych? Rynek był niezwykle konkurencyjny: Egipt, Mezopotamia i Cypr słyną z produkcji kosmetyków i perfum. Co wyróżniało produkty mykeńskie?
- Były najwyższej jakości. Rzemieślnicy pracujący w pałacach byli wysoce wyspecjalizowani: byli bezpośrednio wspierani przez instytucję centralną, aby mogli doskonalić swoją sztukę. Organizacja pałaców była pod tym względem rygorystyczna. Po drugie, były to produkty prestiżowe, choćby dlatego, że pochodziły z zagranicy. Wreszcie, opakowanie: mykeńska ceramika była słynna i wyrafinowana. Niezależnie od tego, czy olejki zapachowe sprzedawano w małych, eleganckich amforach na strzemiączkach (z dwoma uchwytami łączącymi fałszywą centralną szyjkę i szyjką do nalewania podwieszoną pod ichwyt wazonu), czy też krążyły „hurtowo” w pithoi (ogromnych, efektownych dzbanach), były wyraźnym znakiem luksusu i prestiżu”.
- Imiona perfumiarzy zapisane na tabliczkach z pismem linearnym B są męskie, ale wspominacie o słynnych asyryjskich perfumiarzach i o Marii Żydówce, która w hellenistycznym Egipcie – jak głosi legenda – opracowała kontrolowany system podgrzewania znany jako kąpiel wodna. Skąd ten związek między kobietami-rzemieślnikami a perfumiarstwem?
- Nie dlatego, że kobiety lubią się upiększać, ale dlatego, że kobiety zawsze mają genialne pomysły!
- Wróćmy do Mykeńczyków i ich olejków zapachowych. Destylacja była już wtedy w toku: na Cyprze znaleziono instrumenty podobne do współczesnych alembików, które dotarły do nas za pośrednictwem Arabów. Dlaczego skupili się na naparach?
- To proste: ponieważ dla nich oliwa była kamieniem węgielnym kultury egejskiej. A teraz, kiedy ją testujemy, rozumiemy, że olejek zapachowy jest znacznie trwalszy niż alkohol. Nie pozostawia po sobie tak szerokiego śladu zapachowego; trzeba go powąchać bliżej, ale długo utrzymuje się na skórze.
- Kiedy będziemy mogli poczuć mykeńskie zapachy?
- Finalizujemy negocjacje z firmą, która będzie dla nas produkować perfumy. Mamy nadzieję, że będą gotowe i pojawią się na rynku jesienią przyszłego roku.


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga