DRUGI OBIEG
Czwartek, 13 sierpnia 2026


1.

Niemcy: „Do Włoch będą miały miejsce wydalenia”. Tajani: „Hiszpania działa z powodów wyborczych”.
„Jesteśmy nieco zaskoczeni zamieszaniem i sporami w tej sprawie. Są pewne porozumienia” – mówi rzeczniczka niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Według włoskiego wicepremiera: „Nie sądzę, żeby Berlin miał problem; równowaga zostanie znaleziona”. Tymczasem premier Danii Frederiksen zadeklarowała gotowość do zamknięcia granic w przypadku nowej fali migrantów.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/08/12/news/germania_espulsioni_dublinanti_italia_danimarca_chiude_frontiere-425525319/?ref=RHLF-BG-P1-S1-T1-r35679
„Jesteśmy nieco zaskoczeni zamieszaniem wokół tej sprawy i nieporozumieniami” z Rzymem – powiedziała rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w odpowiedzi na pytanie o wydalenia przez Niemcy osób z Dublina do Włoch. „Dzieje się tak, ponieważ Niemcy i Włochy od dawna dobrze współpracują w kwestiach migracyjnych i wdrażania wspólnego systemu azylowego: jesienią 2025 roku podpisaliśmy umowy dwustronne z Włochami i Grecją, ustanawiające, że zasady dublińskie będą ponownie stosowane od wejścia w życie Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego w czerwcu 2026 roku. Oznacza to, że wydalenia dublińskie będą również przeprowadzane do Włoch” – dodała, wyjaśniając, że „obecnie dotyczą one głównie przypadków po wejściu w życie” nowego paktu UE.
„Jesteśmy nieco zaskoczeni zamieszaniem wokół tej sprawy i nieporozumieniami” z Rzymem – powiedziała rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w odpowiedzi na pytanie o wydalenia przez Niemcy osób z Dublina do Włoch. „Dzieje się tak, ponieważ Niemcy i Włochy od dawna dobrze współpracują w kwestiach migracyjnych i wdrażania wspólnego systemu azylowego: jesienią 2025 roku podpisaliśmy umowy dwustronne z Włochami i Grecją, ustanawiające, że zasady dublińskie będą ponownie stosowane od wejścia w życie Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego w czerwcu 2026 roku. Oznacza to, że wydalenia dublińskie będą również przeprowadzane do Włoch” – dodała, wyjaśniając, że „obecnie dotyczą one głównie przypadków po wejściu w życie” nowego paktu UE.
„Jeśli chodzi o to, czy dotyczy to również poprzednich przypadków, będę musiał to ponownie sprawdzić i udzielić precyzyjnej odpowiedzi w późniejszym terminie” – dodał rzecznik, odpowiadając na pytanie o stanowisko Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które uznaje liczbę osób przybywających do Europy przed 12 czerwca za zerową. Rzecznik powtórzył również stanowisko Berlina: „Zawsze było dla nas jasne, że funkcjonujący system dubliński jest warunkiem koniecznym sukcesu Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego. Jest to jeden z fundamentalnych filarów Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego. Jako Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, również intensywnie pracowaliśmy w UE, aby zapewnić ponowne uruchomienie przepisów dublińskich. Obejmuje to wiążące i praktyczne procedury transferowe dla wszystkich państw członkowskich, a także szczegółowe ramy prawne dla dobrowolnych transferów jako efektywnej i niebiurokratycznej formy relokacji”.

Odpowiedź Włoch
Włoski minister spraw zagranicznych Antonio Tajani nie jest zaniepokojony tym stwierdzeniem: „Nie sądzę, żeby był jakiś problem” – skomentował – „ponieważ istnieje cała kwestia statków organizacji pozarządowych pływających pod niemiecką banderą, które wysiadły z portu we Włoszech. Myślę więc, że z tego punktu widzenia znaleziono równowagę; nie sądzę, żeby był jakikolwiek problem z powrotem Dublińczyków do Niemiec”.

Strefa Schengen zamknięta do 15
Tajani powrócił również do zawieszenia układu z Schengen z Hiszpanią, wyjaśniając, że pozostanie on w mocy co najmniej do 15 sierpnia. „Nie zostanie on zniesiony przed 15 sierpnia. Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja, a następnie podejmiemy decyzje w interesie Europy, bezpieczeństwa narodowego i ochrony granic Włoch”. Minister wyjaśnił, że nigdy nie było „ducha polemiki” ani „odwetu” wobec Hiszpanii. „Po prostu staraliśmy się chronić interes narodowy i bezpieczeństwo Europy w obliczu bezprecedensowego zagrożenia. Bo skoro prawie sto tysięcy ludzi przybyło do Ceuty, to coś poszło nie tak. Ilu z nich, być może, przybyło do Hiszpanii na skuterach wodnych? Ilu z nich ma powiązania z Islamskim Dżihadem? To włoskie i hiszpańskie służby bezpieczeństwa poinformowały o tym wszystkim. Po prostu stwierdziliśmy, że w obliczu zagrożenia należy chronić interes narodowy” – podsumował Tajani.

Atak na Hiszpanię
Wicepremier odpowiedział następnie na oskarżenia swojego hiszpańskiego odpowiednika, José Manuela Albaresa , który wczoraj w Ceucie argumentował, że stanowisko Rzymu może być podyktowane „prawdopodobnie interesami partyjnymi” i „wewnętrznymi potrzebami wyborczymi”. „We Włoszech będziemy głosować za rok” – odpowiedział Tajani – „być może Hiszpanie robią to ze względów wyborczych, biorąc pod uwagę trudności, z jakimi boryka się Hiszpańska Partia Socjalistyczna z różnych powodów.
Z pewnością nie robimy tego ze względów wyborczych, chronimy interes narodowy”.

Sprawa duńska
Ale problem migrantów niepokoi również resztę Unii Europejskiej. Dania jest gotowa zaostrzyć kontrole graniczne, a „w ostateczności” nawet je całkowicie zamknąć w przypadku nowej fali migrantów przepływających przez Europę. Premier Danii Mette Frederiksen złożyła to oświadczenie dzisiaj w Folketingu, parlamencie w Kopenhadze, podczas pilnej debaty zwołanej na temat kryzysu migracyjnego i sytuacji w Ceucie. „Rygorystyczna polityka migracyjna jest niezbędna dla Danii i dla Europy” – powiedziała Frederiksen, jak donosiła między innymi stacja TV 2 Nyheder, określając obrazy z hiszpańskiej enklawy Ceuta jako „niepokojące”.


2.
Z Somalii do Bawarii, odyseja migranta zero: „Nie odsyłajcie mnie z powrotem do Włoch”.
Z Somalii do Bawarii, odyseja migranta zero: „Nie odsyłajcie mnie z powrotem do Włoch”.
https://www.repubblica.it/politica/2026/08/12/news/migranti_roma_berlino_dublinanti_rimpatri-425524403/
Abdirisaq Warsame ma dwadzieścia dwa lata i za sobą już dziesięć żyć. Osoby, z którymi rozmawialiśmy, opisywały ją jako „przerażoną” na myśl o zaczynaniu wszystkiego od nowa. Odlicza dni, które pozostały jej do matki, brata i innych krewnych, których w końcu zobaczyła po siedemnastu długich latach rozłąki. Obecnie przebywa pod opieką w ośrodku recepcyjnym w Bawarii, czekając na powrót do rodziny. Jednak niemieckie władze chcą ją oderwać od nowego życia i za osiem dni przetransportować samą do Włoch. „Chcę tu zostać” – mówi – „i chcę zostać pielęgniarką. Już zaczęłam uczyć się niemieckiego”. Jej rodzina od lat dobrze się integruje w Niemczech. Jednym z powodów, dla których sześć lat temu opuściła Somalię, był odrodzenie się fundamentalizmu islamskiego. Zebraliśmy jej świadectwo od osoby, która wspiera ją w tych trudnych czasach.
„Urodziłam się i wychowałam w Somalii. Ale kiedy miałam cztery lata, moja matka postanowiła wyjechać do Europy z moim starszym bratem. Mój ojciec był człowiekiem agresywnym” – mówi Abdirisaq – „i w 2009 roku moja matka uciekła od niego. Byłam za młoda, żeby odbyć tę podróż, więc matka zostawiła mnie z babcią”. Jednak sześć lat temu Abdirisaq wpadła w sidła ojca. Jej babcia zmarła, a dziewczyna, mająca wówczas szesnaście lat, została sprzedana przez ojca bogatemu mężczyźnie, który ją poślubił. „Ojciec mnie bił i sprzedał obcemu człowiekowi. Fundamentaliści wywierali na wszystkich ogromną presję. Więc uciekłam”.
W 2020 roku Abdirisaq rozpoczęła swoją odyseję. Spędziła cztery lata w Etiopii, rok w Kenii, przemierzyła Sudan i dotarła do Libii. Wszędzie, „ale szczególnie w Libii”, doświadczyła przerażających chwil, o których woli nie mówić. Mówi po prostu, że „to było straszne doświadczenie; bili mnie bez przerwy”. Resztę można sobie wyobrazić.
Z Libii Somalijka dotarła na Lampedusę 27 lutego tego roku, po trzech dniach przeprawy przez Morze Śródziemne na pontonie wypełnionym migrantami. Abdirisaq siedziała przy silniku; kiedy wysiadła na Sycylii, miała głębokie oparzenia i cierpiała z powodu spalin. Jednak na Lampedusie „ludzie, którzy nas przyjęli, byli wspaniali; w końcu piliśmy, jedliśmy i dobrze nas traktowali”. Jednak z powodu oparzeń nie mogła otrzymać odpowiedniej opieki medycznej: po trzech dniach została przeniesiona do ośrodka dla uchodźców niedaleko Mediolanu. Abdirisaq opisała go jako „przepełniony i brudny”, twierdząc, że nie ma tam łazienki; kazano jej spać w dormitorium. Jej nieopatrzone oparzenia bolały i nie opiekował się nią żaden lekarz. Po dwóch dniach uciekła.
Dwudziestodwulatka trafia w okolice mediolańskiego dworca kolejowego, gdzie żyła na ulicy, dołączając do bezdomnych, którzy znajdują tam schronienie. Na szczęście, jak mówi, somalijska społeczność pomogła jej przetrwać. Myśli tylko o jednym: w końcu dotrzeć do Niemiec. I tu historia staje się bardziej niejasna: Abdirisaq opowiada o „mężczyźnie”, który w pewnym momencie ugościł ją w swoim mieszkaniu i pomógł jej zorganizować podróż przez Alpy, by mogła dołączyć do rodziny.
Kiedy przybywa do Niemiec, władze rejestrują datę jej przyjazdu: 31 marca 2026 roku. I to, że jej rodzina przebywa tam od siedemnastu lat, że Abdirisaq w końcu spotkała się z matką, że w Niemczech wreszcie może znaleźć spokój, nauczyć się zawodu, zostać pielęgniarką, nie ma znaczenia. Dla Niemiec Friedricha Merza liczy się tylko to, by nie dać się wyprzedzić prawicy przez AfD. Nowe zasady europejskiej reformy azylowej muszą zostać brutalnie egzekwowane, dla której życie nie ma znaczenia, liczy się tylko biurokracja przybyszów.
Władze niemieckie decydują, że Abdirisaq nie może ubiegać się o azyl w Niemczech, gdzie miałaby duże szanse na pozostanie, biorąc pod uwagę jej dramatyczną historię i rodzinę, która już tam mieszka. Liczy się tylko to, że kobieta przypłynęła pontonem na Lampedusę we Włoszech. Tam musi wrócić. Władze natychmiast składają wniosek do Włoch. Jest ona wyznaczoną osobą ubiegającą się o azyl: to pierwszy od czterech lat przypadek odrzucenia przez Włochy.


3.

Więcej władzy dla służb wywiadowczych – oto, co zaplanowano
https://www.tagesschau.de/inland/innenpolitik/befugnisse-bnd-verfassungsschutz-100.html
Interweniować zamiast obserwować: Służby wywiadowcze otrzymają uprawnienia operacyjne – na przykład do rozbrajania ładunków wybuchowych używanych przez potencjalnych napastników. Zmiana paradygmatu. Co dokładnie jest planowane?
Od obserwatorów do aktorów: Alexander Dobrindt zapowiada rewolucję wywiadowczą, która przekształci niemieckich agentów wywiadu w prawdziwych „007”. Minister spraw wewnętrznych zapowiedział w rozmowie z „Bildem” , że „zapewnimy nową odpowiedź na zagrożenie hybrydowe, na próby destabilizacji poprzez sabotaż, szpiegostwo, cyberataki i tajne działania organizowane przez siły zewnętrzne”. Z tradycyjnie znanych „służb wywiadowczych” urzędy odpowiedzialne za tajne operacje chroniące Niemcy staną się zatem „służbami specjalnymi” – dodał minister CSU.
Agenci „Verfassungsschutz”, czyli dosłownie „Służby Ochrony Konstytucyjnej”, staną się znacznie bardziej agresywni. Będą mogli organizować działania zakłócające, aby udaremnić operacje terrorystyczne lub sabotażowe, ale będą również uprawnieni do przejmowania kontroli nad transmisją danych lub wpływania na systemy techniczne w sposób ukierunkowany. Chodzi również o to, aby nowe „sztuczne brody” mogły wpływać na narzędzia i broń używane przez potencjalnych terrorystów do ich neutralizacji. Krótko mówiąc, będą to tajni agenci z licencją na walkę.
Kluczowy aspekt będzie dotyczył sfery cyfrowej: nowi niemieccy agenci 007 będą mogli infiltrować telefony komórkowe podejrzanych za pomocą trojanów i będą uprawnieni do przeprowadzania wyszukiwań online oraz uzyskiwania dostępu do baz danych i nagrań wideo. Sztuczna inteligencja będzie wykorzystywana do analizy dużych ilości danych. W przypadku cyberataków nowe służby specjalne będą mogły przeprowadzać kontrataki przeciwko sprawcom sabotażu. Przepisy dotyczące ochrony prywatności w Niemczech są niezwykle restrykcyjne: decyzja Dobrindta stanowi punkt zwrotny również z tego powodu.
Reforma dostosowuje niemieckie służby wywiadowcze do wiodących agencji światowych. „Najwyższy czas” – skomentował Dobrindt – „abyśmy stali się konkurencyjni wobec naszych partnerów na całym świecie i mogli działać na ich poziomie. Aby skuteczniej zwalczać współczesny terroryzm państwowy, potrzebujemy zdolności operacyjnych i aktywnych funkcji”.
W ostatnich dekadach Niemcy były wielokrotnie celem ataków hybrydowych ze strony Rosji. Parlament został sparaliżowany przez cyberatak, gdy Angela Merkel była jeszcze kanclerzem, ostatnio doszło do licznych incydentów szpiegowskich i udaremnionego ataku dronów w Lipsku, a Berlin był nawet świadkiem zamachu na czeczeńskiego dysydenta w samym sercu Berlina, zabitego przez rosyjskiego agenta wywiadu. Tymczasem Ministerstwo Spraw Wewnętrznych rozszerzyło swój personel wywiadowczy, który obecnie liczy 5000 osób.


4.

https://wyborcza.pl/7,75399,32964017,marcin-romanowski-odnaleziony-nieoficjalnie-przebywa-w-prorosyjskim.html#s=S.TD-K.C-B.2-L.1.duzy
Poszukiwany w związku z aferą Funduszu Sprawiedliwości Marcin Romanowski skierował z zagranicy korespondencję do Sądu Okręgowego w Warszawie. Informację tę po raz pierwszy podał RMF FM. W dokumencie, który został zarejestrowany w ubiegłym tygodniu, były wiceminister sprawiedliwości występuje o wydanie tak zwanego listu żelaznego.
Polityk Prawa i Sprawiedliwości zobowiązuje się w nim do osobistego stawiennictwa przed polskimi organami ścigania, ale stawia warunek, że musi otrzymać gwarancję odpowiadania z wolnej stopy.
Uwagę zwraca adres, z którego nadano pismo. Według informacji RMF FM korespondencja pochodzi z Tyraspola. Jest to stolica Naddniestrza, czyli nieuznawanej na arenie międzynarodowej, separatystycznej republiki, de iure regionu Mołdawii, który pozostaje pod kontrolą Rosji i służb specjalnych. Mimo trwającej wojny w Ukrainie, która uniemożliwia Rosji rotacji stacjonujących w Nadniestrzu wojsk, Kreml dalej trzyma region w żelaznym uścisku.

Sąd potwierdza: Romanowski napisał z Naddniestrza
Informacje te potwierdza nam sędzia Anna Ptaszek, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie. Podaje, że wniosek o wydanie listu żelaznego wobec byłego wiceszefa resortu sprawiedliwości wpłynął na skrzynkę sądu 4 sierpnia, a samo pismo datowane jest na 12 lipca. - Widnieje pod nim jego własnoręczny podpis. Z listu oraz z koperty wynika, że przesyłka do sądu została nadana w Tyraspolu na terenie Naddniestrza. Nadawca we wniosku zwraca się także o umożliwienie mu wykonywania mandatu poselskiego - przekazuje nam sędzia Ptaszek. … - Wiemy, że pismo wpłynęło. Teraz sprawdzamy, czy to nie fejk - mówi nieoficjlanie "Wyborczej" źródło w rządzie. Drugi informator dodaje, że informacje są szokujące. - Gdyby się potwierdziły, trzeba by poważnie zadać sobie pytanie o związki PiS z Rosją. Do Nadniestrza nie można wjechać bez wiedzy rosyjskich służb specjalnych - mówi. …


5.

Europa jest najszybciej ocieplającym się kontynentem na świecie. Co jest temu winne?
Kryzys klimatyczny uderzy mocno w Europę w 2026 r., ocieplając się dwa razy szybciej niż na jakimkolwiek innym kontynencie – a skutki będą śmiertelne
https://www.theguardian.com/world/2026/aug/12/europe-worlds-fastest-warming-continent-climate-crisis-explainer
Cały świat robi się coraz gorętszy, ponieważ zanieczyszczenie dwutlenkiem węgla pochodzącym ze spalania paliw kopalnych zatrzymuje coraz więcej ciepła, ale Europa nagrzewa się dwa razy szybciej niż inne kontynenty. Konsekwencje są coraz bardziej śmiertelne – tego lata fala upałów pochłonęła już dziesiątki tysięcy zgonów.
Dlaczego Europa jest najbardziej dotknięta globalnym ociepleniem?
Lądy potrzebują mniej ciepła do ogrzania niż rozległe i głębokie oceany, dlatego wszystkie kontynenty ocieplają się szybciej niż morza. Jednak Europa jest szczególnie narażona z czterech powodów: zmienne wzorce pogodowe, bliskość Arktyki, mniejsze opady śniegu i mniejsze zanieczyszczenie powietrza.
W rezultacie w Europie jest obecnie o 2,5°C cieplej niż przed masowym spalaniem paliw kopalnych, co stanowi prawie dwukrotność średniej globalnej temperatury wynoszącej 1,4°C. Temperatury w Europie wzrosły o 0,56°C w ciągu dekady od połowy lat 90. XX wieku, w porównaniu z 0,42°C w Ameryce Północnej, 0,36°C w Afryce i 0,27°C w Ameryce Południowej.

Jak zmieniły się wzorce pogodowe w Europie?
Zmiany w cyrkulacji atmosfery nad Europą doprowadziły do ​​częstszych i intensywniejszych letnich fal upałów. Dotyczy to również najgorszej w historii fali upałów, która miała miejsce w czerwcu 2026 roku, kiedy to rozległy obszar gorącego powietrza został uwięziony pod nieruchomą „kopułą cieplną”.
Naukowcy wciąż badają rolę globalnego ocieplenia w powodowaniu zmian w cyrkulacji atmosferycznej, ale związek ten wydaje się coraz bardziej prawdopodobny.
Dr Samantha Burgess z unijnego Centrum Badań nad Zmianami Klimatu Copernicus stwierdziła: „Obserwujemy statystycznie istotne zmiany we wzorcach ciśnienia powierzchniowego i innych wskaźnikach cyrkulacji, gdy analizujemy trendy z ostatnich 40 lub więcej lat. W tej skali czasowej są one bardziej prawdopodobnie związane ze zmianą klimatu niż ze zmiennością naturalną”.
Związek ten może być wynikiem zmieniającego się prądu strumieniowego, czyli szybkiego wiatru na dużej wysokości, który ma duży wpływ na pogodę w Europie i sam jest pod wpływem wzrostu temperatur.

Dlaczego Arktyka jest ważna?
Arktyka jest najszybciej ocieplającym się regionem na świecie, mimo że nie posiada lądu. Dzieje się tak, ponieważ biała czapa lodowa na biegunach, która normalnie odbija zdecydowaną większość światła słonecznego z powrotem w przestrzeń kosmiczną, szybko topnieje. W rezultacie ciemniejszy ocean odsłonięty przez topnienie pochłania znacznie więcej ciepła, co z kolei topi więcej lodu, tworząc błędne koło. Ponieważ znaczna część Europy znajduje się stosunkowo blisko Arktyki, temperatury rosną szybciej.

A co z pokrywą śnieżną?
W przeszłości w większości Europy zimą padał śnieg. Podobnie jak lód morski Arktyki, śnieg ten odbijał światło słoneczne i utrzymywał kontynent w cieplejszym stanie. Jednak kryzys klimatyczny powoduje kurczenie się obszarów pokrytych śniegiem.
W marcu 2025 roku europejska pokrywa śnieżna była o około 1,3 mln km² niższa niż średnia z lat 1991-2020, co stanowi spadek o 31%. Ten utracony obszar odpowiada mniej więcej łącznej powierzchni Francji, Włoch, Niemiec, Szwajcarii i Austrii. Była to trzecia najniższa pokrywa śnieżna od rozpoczęcia pomiarów w 1983 roku.

Dlaczego mniejsze zanieczyszczenie powietrza wpływa na temperaturę?
Zanieczyszczenie powietrza zabija miliony ludzi na całym świecie każdego roku, dlatego sukces Europy w redukcji poziomu toksycznego powietrza w ostatnich dekadach jest niewątpliwie pozytywny. Jednak czystsze powietrze obnaża również wpływ wzrostu zanieczyszczenia atmosfery dwutlenkiem węgla.
Cząsteczki zanieczyszczeń powietrza mogą odbijać promienie słoneczne bezpośrednio lub poprzez tworzenie się chmur, co oznacza, że ciepło nie dociera do ziemi. Mniej cząstek oznacza mniej odbić i więcej ciepła zatrzymywanego przez gazy cieplarniane. Niższe zanieczyszczenie może być nawet powiązane ze wzrostem liczby blokujących wzorców pogodowych.

Jak ważny jest każdy z czterech powyższych czynników?
Krótka odpowiedź jest taka, że naukowcy jeszcze nie wiedzą, ale zamierzają przedstawić szacunki w przyszłym roku.
Burgess powiedział: „Możemy powiedzieć, że znaczenie każdego czynnika musi się zmieniać w zależności od pory roku. Bliskość Arktyki jest ważna jesienią i zimą, a zmiany w cyrkulacji od końca lat 70. XX wieku mają większe znaczenie statystyczne latem”.
Spadek zanieczyszczenia powietrza jest najbardziej widoczny zimą, ze względu na malejące zapotrzebowanie na ogrzewanie węglowe w domach, a pokrywa śnieżna stanowi problem również zimą. W ostatnich dekadach ocieplenie w Europie zimą było najsilniejsze na północy, a latem na południowym wschodzie.

Jakie są konsekwencje?
Gwałtowne ocieplenie prowadzi do coraz większej liczby ofiar śmiertelnych oraz coraz intensywniejszych pożarów i susz. Burze, intensywne opady deszczu i powodzie są dodatkowo potęgowane przez dodatkowe ciepło w systemie klimatycznym. Wszystkie te zjawiska mają głęboki wpływ na życie i źródła utrzymania na całym kontynencie i będą się pogarszać, aż emisje osiągną zero netto. Pilnie potrzebne są szybkie ograniczenia emisji CO2 i wdrożenie środków ochrony obywateli.
Szef ONZ ds. klimatu, Simon Stiell, powiedział pod koniec lipca: „Ogromne koszty tego kryzysu klimatycznego – zarówno ludzkie, jak i ekonomiczne – osiągają obecnie poziom zagrożenia dla kraju. To, co należy zrobić, jest jasne: szybciej odejść od węgla, ropy naftowej i gazu, zwiększyć skalę odnawialnych źródeł energii i chronić ludzi”.


6.

https://wyborcza.pl/7,75398,32964402,sprawa-apartamentu-nawrockiego-w-muzeum-ii-wojny-swiatowej.html#s=S.TD-K.C-B.4-L.1.duzy
rokuratura Okręgowa w Gdańsku nie dopatrzyła się znamion czynu zabronionego. "Nie ustalono ponad wszelką wątpliwość, aby faktycznie Karol Nawrocki zamieszkiwał, czyli wynajmował" apartament w gdańskim muzeum. …


7.

https://wyborcza.pl/7,75398,32961842,od-skrytki-na-cmentarzu-do-lotniska-zaginione-puszki-i-polski.html#s=S.TD-K.C-B.7-L.1.duzy
Wsamolot na lotnisku w Niemczech uderzył dron, do którego podczepiono puszkę z materiałem wybuchowym. Podobne puszki wwiózł do Polski kurier rosyjskiego wywiadu. Zniknęły dwa lata temu przy autostradzie A2 pod Łodzią.
– Czekamy na oficjalne potwierdzenie. Nie możemy wykluczyć, że jedna z puszek, których szukaliśmy, właśnie się odnalazła – mówi osoba znająca szczegóły działań polskiej prokuratury i ABW w sprawie rosyjskich dywersantów.
Wydarzenie, którym od tygodnia żyją Niemcy, wygląda jak realizacja scenariusza napisanego dwa lata temu w centrali rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Polska odegrała w nim kluczową rolę.

Wybuchowa puszka na lotnisku w Lipsku
Jest wtorek 4 sierpnia. Na płycie lotniska w Lipsku, 150 km od granicy z Polską, stoi ukraiński samolot transportowy Antonow. Ok. godz. 19.30 kamery monitoringu nagrywają drona, który leci w jego kierunku i uderza w skrzydło. To szczególnie wrażliwy punkt konstrukcji samolotu, bo właśnie tam znajdują się zbiorniki paliwa.
Dron odbija się od poszycia i spada na ziemię. Kilka godzin później znajduje go pracownik lotniska. Zawiadamia służby.
Istotne jest rozróżnienie – nie chodzi o wojskowy bezzałogowiec dalekiego zasięgu, który konstrukcją przypomina mały samolot. To niewielki dron z kilkoma wirnikami, zbliżony do cywilnych maszyn dostępnych na rynku. Może przenosić niewielkie ładunki.
Niemieckie media twierdzą, że do drona przymocowany był materiał wybuchowy. Nie eksplodował, bo zawiódł zapalnik. Według niektórych relacji miał oderwać się od drona podczas uderzenia w skrzydło samolotu.
Materiał wybuchowy znajdował się w metalowej puszce – takiej samej, w jakich sprzedaje się warzywa konserwowe.
To właśnie ten element zwraca szczególną uwagę polskich funkcjonariuszy, którzy zajmowali się działalnością rosyjskiej siatki dywersyjnej na Litwie, w Polsce i Niemczech.
W materiałach tamtego śledztwa pojawiają się identyczne puszki, części dronów oraz uchwyty pozwalające połączyć jedno z drugim. Pisaliśmy o tym w "Wyborczej" w październiku 2025 r.
Znaleziona na lotnisku w Lipsku puszka może być brakującym elementem układanki, którą odtwarzali funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego razem z prokuratorem Arturem Kaznowskim z mazowieckiego wydziału Prokuratury Krajowej.
Historia zaczęła się latem 2024 r. W Katowicach mieszkał 27-letni Ukrainiec Władysław D. Na koncie miał już oszustwa na rachunkach bankowych i rok w polskim areszcie. Nadal szukał łatwego zarobku. Znajomy Ukrainiec skierował go do użytkownika serwisu Telegram, który posługiwał się pseudonimem "Warrior".
Za wykonanie zadań "Warrior" miał płacić w kryptowalutach. Polskie służby specjalne identyfikują go jako przedstawiciela rosyjskiego GRU.
Pierwsze polecenie dotyczyło zakupu łopaty. Władysław D. miał pojechać na Litwę i odnaleźć skrytkę na starym cmentarzu. Wykopał foliowy worek, w środku znajdowały się metalowe puszki. Etykieta wskazywała, że zawierają kukurydzę konserwową.
Na polecenie "Warriora" zabrał dwie puszki do Polski, a potem zostawił je przy autostradzie A2 niedaleko Zgierza. Gdy funkcjonariusze ABW odnaleźli to miejsce, puszek już nie było. Zabrała je nieustalona do dziś osoba.
Litewski kontrwywiad dotarł do skrytki na cmentarzu. Były tam kolejne puszki, ale zawartość nie pokrywała się z etykietą. W środku zamiast kukurydzy był silny materiał wybuchowy. Odpowiadał siłą rażenia 1,4 kg trotylu.
Jeśli zawartość dwóch puszek przywiezionych do Polski była identyczna, oznacza to, że zawierały materiał wybuchowy o sile porównywalnej z niemal trzema kilogramami trotylu.
W cmentarnej skrytce były jednak nie tylko puszki. Kilka dni po pierwszym kursie Władysław D. otrzymał następne zadanie. Tym razem wykopał części dronów i zawiózł je do Düsseldorfu w Niemczech. Dostarczył tam również karty SIM.
W tej samej skrytce litewski kontrwywiad znalazł potem specjalne obejmy do dronów, które pozwalają przenosić w powietrzu nieduże ładunki. Średnica tych uchwytów była identyczna jak średnica metalowych puszek.
Już wtedy polscy i litewscy śledczy zaczęli łączyć ze sobą pozornie niepowiązane elementy kurierskich wyjazdów Władysława D. Gdy pierwszy raz pisaliśmy o puszkach, nasi informatorzy przedstawili hipotezę analizowaną przez służby specjalne. Zakładała, że Rosjanie przygotowywali zamach terrorystyczny z użyciem dronów.
Władysław D. kursował między Litwą, Polską i Niemcami w pierwszej połowie lipca 2024 r. W tym czasie w Niemczech trwały piłkarskie mistrzostwa Europy. Mecze rozgrywano na dziesięciu stadionach, w tym w Düsseldorfie, do którego zawiózł części dronów, oraz w pobliskich Dortmundzie, Kolonii i Gelsenkirchen.

Operacja GRU. Poduszki z zapalnikami
Ostatecznie rosyjski wywiad nie wykorzystał dronów. W tym samym czasie grupa dywersyjna przeprowadziła jednak inną operację. Zachodnie służby uznały to za jeden z najpoważniejszych aktów rosyjskiej dywersji w Europie.
Podczas kolejnego wyjazdu na Litwę Władysław D. przygotował do wysłania cztery przesyłki. Znajdowały się w nich chińskie poduszki do masażu oraz zestawy kosmetyków. Kolejny członek dywersyjnej siatki nadał te paczki w firmach kurierskich. Dwie miały dotrzeć drogą lotniczą do Wielkiej Brytanii, dwie do Warszawy.
Kilka dni później jedna paczka zapaliła się na lotnisku w Lipsku, druga w ciężarówce w bazie firmy transportowej w Jabłonowie pod Warszawą, a trzecia w magazynie firmy DHL w Birmingham. Czwartą przejęły polskie służby.
W chińskich poduszkach znajdowały się czasowe zapalniki, które uruchomił Władysław D., a w opakowaniu po kosmetykach substancje łatwopalne.
Zdaniem służb tylko opóźnienie na lotnisku w Lipsku sprawiło, że nie doszło do katastrofy samolotu transportowego w powietrzu.
To właśnie po tej operacji służby specjalne zatrzymały w Polsce i na Litwie członków rosyjskiej siatki dywersyjnej. Wśród aresztowanych był m.in. Władysław D., który pełnił rolę kuriera GRU.
Na początku sierpnia 2024 r. rosyjski wywiad kontynuował działania na terenie Polski. W Warszawie nadano do USA i Kanady dwie paczki zawierające sportowe buty i koszulki.
Z ustaleń polskich służb wynika, że celem było przetestowanie szlaku przez Atlantyk – sprawdzenie czasu dostawy, przebiegu trasy i procedur bezpieczeństwa. Ten sam szlak miał potem zostać wykorzystany do wysyłki przesyłek zawierających materiały wybuchowe lub łatwopalne.
Operacja nie wyszła poza fazę testów, bo – jak pisał „New York Times" – amerykańskie władze przekazały Kremlowi ostrzeżenie. Dały do zrozumienia, że wysłanie takich przesyłek do USA spotka się z reakcją, zwłaszcza jeśli będą ofiary.
Polskie służby zatrzymały uczestników również tej akcji GRU. Jedna z rozważanych wersji zakłada, że to właśnie szybka reakcja służb powstrzymała rosyjski plan zamachów z użyciem dronów.
Lotnisko w Lipsku. Zderzenie z drugim dronem?
Gdy pisaliśmy o tym w październiku ubiegłego roku, służby wciąż nie wiedziały, co stało się z dwoma puszkami, które Władysław D. zostawił pod Łodzią.
Najnowszy, nieudany zamach na lotnisku w Niemczech może być dalszym ciągiem historii, którą opisywaliśmy. Potwierdzają to nasi informatorzy.
– Nie wiemy, czy w Lipsku użyto jednej z zaginionych puszek – mówi osoba znająca szczegóły działań w sprawie rosyjskich dywersantów. – Sposób działania wskazuje jednak, że mogła tam zostać wykorzystana część przedmiotów, które przewoził przez Polskę Władysław D.
Niemieckie media podały, że na dronie odnaleziono ślady DNA, które odpowiadają profilowi zabezpieczonemu wcześniej przez śledczych na Litwie.
Służby badają jeszcze jeden wątek. Po zamknięciu lotniska w Lipsku samolot cargo firmy DHL musiał przerwać podejście do lądowania i odejść na drugi krąg. W trakcie manewru załoga zgłosiła zderzenie z niezidentyfikowanym obiektem. Maszyna wylądowała bezpiecznie w Hanowerze, stwierdzono na niej nieduże uszkodzenia.
Niemieckie służby sprawdzają, czy wspomniany obiekt mógł być drugim dronem uczestniczącym w operacji na lotnisku w Lipsku. Wg niemieckich mediów mógł pełnić funkcję pomocniczą – obserwować przebieg operacji lub ją rejestrować.

Rosja i zamach na lotnisku w Lipsku
Alexander Dobrindt, minister spraw wewnętrznych Niemiec, nazwał zamach w Lipsku "profesjonalnym scenariuszem ataku hybrydowego". Dodał, że nie można wykluczyć udziału "obcych państw", ale nie wskazał Rosji jako sprawcy.
"Wall Street Journal", powołując się na dwóch amerykańskich urzędników mających dostęp do ocen wywiadowczych, podał, że amerykańskie służby wiążą zamach w Lipsku z rosyjskimi służbami. Wg tych źródeł wydarzenia w Niemczech potwierdzają obawy, że Kreml zamierza testować reakcję NATO na ograniczone formy agresji poniżej progu otwartego konfliktu.
Zapytaliśmy ABW, czy analizuje związek pomiędzy incydentem na lotnisku w Lipsku a śledztwem dotyczącym rosyjskiej siatki dywersyjnej działającej wcześniej na Litwie, w Polsce i Niemczech. Agencja nie odniosła się do szczegółowych pytań.
"Charakter czynności realizowanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego uniemożliwia nam szczegółowe odniesienie się do przesłanych pytań" – odpowiada zespół prasowy ABW.
Służba podkreśla jedynie, że na bieżąco prowadzi rozpoznanie zdarzeń, miejsc, organizacji i osób mogących stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
"W tej konkretnej sprawie ABW pozostaje w bieżącym kontakcie z partnerskimi służbami zagranicznymi" – dodaje zespół prasowy agencji.
Koordynator GRU wpada w Bośni
Śledztwa prowadzone w Polsce, na Litwie i w Niemczech pokazują również zmianę sposobu działania rosyjskich służb po pełnoskalowej agresji na Ukrainę. Po masowych wydaleniach rosyjskich dyplomatów z państw europejskich Moskwa zaczęła sięgać po ludzi bez przeszłości w wywiadzie.
Służby nazywają ich agentami niskiego szczebla lub agentami jednorazowego użytku. To zwykle młodzi cudzoziemcy, często pochodzący z państw byłego Związku Radzieckiego. Wielu ma problemy finansowe, niestabilną sytuację życiową albo kryminalną przeszłość. GRU werbuje ich przez komunikator Telegram i zleca pojedyncze zadania. Jeden ma zrobić zdjęcia infrastruktury, inni przewieźć paczkę przez granicę.
Na końcu tego łańcucha są jednak funkcjonariusze wywiadu. Trudno ich złapać, bo polecenia wydają najczęściej zdalnie.
Czasem się to jednak udaje. Największym sukcesem polskich służb było ujęcie Aleksandra B., Rosjanina koordynującego działania grupy dywersyjnej w Polsce. Wpadł w Bośni i Hercegowinie. Rosja próbowała go uratować, składając wniosek o ekstradycję za rzekome przestępstwa kryminalne. Bośniacy przychylili się jednak do wniosku o wydanie go Warszawie, który złożyła polska prokuratura.
W ostatnich trzech latach, po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę, polskie służby specjalne zatrzymały już kilkudziesięciu podejrzanych o działalność na rzecz rosyjskiego wywiadu. Byli wśród nich m.in. dywersanci odpowiedzialni za podpalenia i próby podpaleń.
Proces grupy dywersyjnej, do której należał kurier Władysław D., toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie.


8.
La direttaLa minaccia di Putin: “Se sequestrate le nostre navi risponderemo con la stessa moneta”
„Rosja odpowie w ten sam sposób na każdą próbę przejęcia jej statków handlowych i zrobi to na każdym morzu” – ostrzeżenie to pochodzi od prezydenta Rosji Władimira Purina, jak podaje agencja RIA Novosti.


9.

Koszulka, która oszukuje systemy rozpoznawania twarzy: „W ten sposób stajemy się niewidzialni dla kamer”.
https://www.repubblica.it/economia/2026/08/12/news/riconoscimento_facciale_maglia_invisibile_telecamere-425524774/?ref=RHLF-BG-P15-S1-T1-s2033
Koszulka ozdobiona dziwnym wzorem może sprawić, że jej użytkownik będzie niemal niewidoczny dla sztucznej inteligencji. Kamera nadal nagrywa scenę, ale oprogramowanie analizujące obrazy może nie zauważyć osoby przed obiektywem.
Bill Swearingen – amerykański ekspert ds. cyberbezpieczeństwa z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem – prezentuje projekt noRecognition na „Def Con 34”, branżowej konferencji odbywającej się w Las Vegas.
Badania te zbiegają się z zaostrzającą się debatą na temat wykorzystania technologii rozpoznawania twarzy przez policję we Włoszech. 4 sierpnia Rada Ministrów zatwierdziła dekret dostosowujący – choć prawdopodobnie z bardziej rygorystycznymi środkami – przepisy tego kraju do europejskiej ustawy o sztucznej inteligencji.
Po prawej przykład sukienki, która dezorientuje sztuczną inteligencję (za uprzejmością Billa Swearingena)
W zamieszaniu
Po 31 milionach prób badacz Swearingen twierdzi, że stworzył wzory graficzne, które mogą zmylić niektóre z najpopularniejszych systemów automatycznej analizy obrazu.
Rysunki – uwaga – nie mogą wyłączyć kamery, nie zasłaniają twarzy ani nie kasują nagrań. Zaburzają jednak działanie algorytmu odpowiedzialnego za analizę nagrania, odróżnianie osoby od samochodu, identyfikację tablicy rejestracyjnej i uruchomienie alarmu.
To atak, który eksperci nazywają „przeciwnikiem”. Ludzkie oko nadal widzi koszulkę, samochód, a nawet człowieka. Maszyna może jednak nie rozpoznać obiektu znajdującego się przed nią.
To nie pierwsze badanie tego typu. Między 2010 rokiem a dziś przeprowadzono ich co najmniej kilkanaście na całym świecie, w tym jedno we Włoszech. Amerykańskie badanie – właśnie zaprezentowane – ma na celu zbadanie wysoce zaawansowanych systemów nadzoru opartych na najnowocześniejszej sztucznej inteligencji.
Nagrody i poprawki
Badacz Swearingen kwestionuje algorytmy na ich własnych zasadach. Wytrenował sztuczną inteligencję za pomocą systemu nagród i korekt. Za każdym razem, gdy kamera wykryła obiekt ukryty za rysunkiem, model modyfikował wzór graficzny i ponownie uruchamiał test.
Według badacza, uzyskane wzorce przeszły testy w 11 systemach detekcji obrazu typu open source. Wśród nich znalazły się oprogramowanie do czytników tablic rejestracyjnych Flock, kamer nasobnych Axon i Clearview AI.
Pierwszy publiczny test odbył się w piątek, 7 sierpnia, podczas wydarzenia w Las Vegas. I odbył się bez udziału kamer: obecnie nie ma dostępnego nagrania z wydarzenia.
Toyota Yaris z 2009 roku została pokryta jednym z tych wzorów i przejechała obok kamery Flock, używanej w USA do automatycznego odczytywania tablic rejestracyjnych. System podobno nie wykrył prawidłowo pojazdu.

Nieznane
Demonstracja nie dowodzi jeszcze, że człowiek może ominąć jakikolwiek system rozpoznawania twarzy. Wyniki mogą się różnić w zależności od kamery, oprogramowania, odległości, oświetlenia, kąta i jakości wydruku.
Co najważniejsze, wykrycie obecności twarzy i ustalenie jej tożsamości to dwie różne operacje. Funkcja noRecognition najpierw próbuje uniemożliwić maszynie zobaczenie obiektu lub osoby. Jeśli oprogramowanie nie znajdzie twarzy, nie może przejść do następnego kroku i porównać jej z bazą danych.

Samoobrona
Swearingen przedstawia projekt jako cyfrowe narzędzie do samoobrony. Pomysł zrodził się w jego głowie, gdy rozważał udział w publicznej demonstracji.
Obecność tak wielu kamer i możliwość zidentyfikowania go sprawiły, że czuł się obserwowany.
Stąd próba zbudowania pewnego rodzaju osobistego przełącznika: sposobu na uniknięcie, przynajmniej częściowo, automatycznego śledzenia.

Niezależni eksperci
Wyniki projektu noRecognition – o którym donosił Techcrunch – należy traktować z ostrożnością. Badania nie zostały jeszcze opublikowane w czasopiśmie naukowym ani poddane niezależnej recenzji ekspertów. Dostępne dane i raport z testów pochodzą głównie od samego Billa Swearingena.
Co więcej, badacz nie opublikował najskuteczniejszych projektów, aby uniemożliwić producentom aparatów ich pokonanie. Nie wszystkie systemy komercyjne zostały przetestowane bezpośrednio.
W przypadku Clearview AI Swearingen zrekonstruował, w jaki sposób oprogramowanie mogłoby działać, bazując na dostępnych informacjach technicznych.


10.

Samolot pasażerski reklamowany jako chińska odpowiedź na Boeinga i Airbusa przygotowuje się do pierwszego międzynarodowego lotu
Comac C919 będzie latał z Pekinu do Ułan Bator w Mongolii, choć zdaniem ekspertów może minąć wiele pokoleń, zanim samolot ten rzuci wyzwanie dominującej pozycji Zachodu w tej branży
https://www.theguardian.com/world/2026/aug/12/comac-c919-chinese-passenger-jet-china-plane-first-international-flight
Chiny mają nadzieję, że uda im się wejść do świata lotnictwa komercyjnego, planując na środę pierwszy międzynarodowy lot chińskiego samolotu pasażerskiego.
Samolot Comac C919 wystartuje z międzynarodowego lotniska w Pekinie o godzinie 15:00 i wyląduje w Ułan Bator, stolicy Mongolii, nieco ponad dwie godziny później.
Firma ta została zapowiedziana jako chińska alternatywa dla duopolu Boeing-Airbus, który dominuje na światowym rynku lotniczym, szczególnie w Azji. Analitycy twierdzą jednak, że mogą minąć pokolenia, zanim chiński samolot będzie w stanie skutecznie zagrozić ich globalnej dominacji.
Samolot C919 jest produkowany przez chińskiego państwowego producenta samolotów Commercial Aircraft Corporation of China (Comac) i pod względem rozmiarów przypomina Boeinga 737.
Samolot C919 lata na trasach krajowych obsługiwanych przez chińskie linie lotnicze od 2023 roku. Jednak środowy lot Air China do Ułan Bator będzie pierwszym, w którym ten wąskokadłubowy odrzutowiec zostanie wykorzystany na komercyjnej trasie międzynarodowej.
„To w zasadzie zabieg public relations” – powiedział Scott Kennedy, starszy doradca w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych. „Ułan Bator został prawdopodobnie wybrany ze względu na bliskość Pekinu. Nie zmienia to faktu, że samolot był opóźniony o lata, składa się z zachodnich podzespołów i jest mniej wydajny niż jego kuzyni Boeing i Airbus”.
Chiny od dawna marzyły o zbudowaniu własnego odrzutowca. Kiedy w 2015 roku zaprezentowano model C919, Li Jiaxiang, szef chińskiego urzędu lotnictwa cywilnego, powiedział: „Wielki naród musi mieć własny, duży samolot komercyjny”.
Postępy są jednak powolne, mimo że Chiny odnotowały imponujące sukcesy w innych dziedzinach zaawansowanych technologii, takich jak robotyka i pojazdy elektryczne (EV).
Dzieje się tak, ponieważ lotnictwo wymaga integracji wielu różnych rodzajów zaawansowanej nauki i inżynierii, a także części sprowadzanych z zagranicy. Analiza przeprowadzona przez Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w 2020 roku wykazała, że ​​ponad połowa dostawców C919 pochodziła ze Stanów Zjednoczonych.
„Duże samoloty pasażerskie i silniki odrzutowe są niezwykle złożone i trudne w produkcji. Wymagają precyzyjnych komponentów, złożonych elektromechanicznych systemów sterowania i możliwości koordynowania rozległego globalnego łańcucha dostaw” – powiedział Kyle Chan, pracownik naukowy Brookings, zajmujący się polityką przemysłową Chin.
„Jest powód, dla którego na świecie jest w zasadzie tylko dwóch głównych producentów samolotów komercyjnych. Budowa dużych, bezpiecznych i niezawodnych samolotów pasażerskich jest o rząd wielkości trudniejsza niż produkcja pojazdów elektrycznych” – powiedział Chan.
Według doniesień, w ubiegłym roku firma Comac dostarczyła klientom zaledwie 15 sztuk modelu C919, co stanowi wynik znacznie poniżej zakładanego poziomu 75 sztuk.
Firma Comac nie odpowiedziała na prośbę o komentarz.
Comac obsługuje głównie chińskie linie lotnicze. W 2023 roku linia lotnicza GallopAir z siedzibą w Brunei podpisała umowę o wartości 2 mld dolarów na zakup 30 samolotów od Comac, w tym 15 C919, ale linia lotnicza nie jest jeszcze w fazie komercyjnej. C919 nie został jeszcze zatwierdzony przez europejskie ani amerykańskie organy regulacyjne.
W zeszłym roku Stany Zjednoczone podobno zawiesiły eksport niektórych produktów do firmy Comac przeznaczonych do wykorzystania w samolocie C919 w związku z restrykcjami, jakie Pekin i Waszyngton stosowały wobec siebie podczas wojny handlowej między USA a Chinami.
Oba kraje uzgodniły później zawieszenie broni w wojnie handlowej, które ma wygasnąć w listopadzie.
Kiedy prezydent USA Donald Trump w maju odwiedził Pekin z wizytą państwową, jednym z niewielu wniosków z tej podróży była umowa z Chinami na zakup 200 samolotów od Boeinga.
W zamian Stany Zjednoczone zapewniły gwarancje dostaw części i podzespołów silników lotniczych do własnej produkcji.
Chiny uważają możliwość budowy własnego samolotu komercyjnego za priorytet bezpieczeństwa narodowego.
W niedawnym wywiadzie dla chińskich mediów państwowych Zhang Yanzhong, wykładowca Chińskiej Akademii Inżynierii i czołowy ekspert w dziedzinie lotnictwa, który pracował nad samolotem C919, powiedział, że zależność od innych krajów w zakresie technologii dużych samolotów „zagrozi strategicznym bezpieczeństwu narodowemu”.
Zhang stwierdził jednak, że „jeszcze długa droga przed nami, zanim osiągniemy sukces komercyjny”.
Eksperci zauważyli, że zależność Comac od zagranicznych dostawców wykracza poza dostawy pojedynczych komponentów. Międzynarodowi dostawcy udzielili również wskazówek, jak zintegrować złożone komponenty i oprogramowanie w celu stworzenia gotowych do lotu samolotów komercyjnych.
Kennedy argumentował, że określanie C919 jako chińskiego samolotu jest mylące, ponieważ tak wiele jego części pochodziło z importu. Stwierdził, że jest „bardzo mało prawdopodobne”, aby Comac stał się poważnym konkurentem dla Boeinga i Airbusa, „nawet za pokolenie”.
Chan powiedział, że Comac wciąż ma przed sobą „długą drogę do zdobycia zaufania linii lotniczych i pasażerów”.
Zhang wezwał młodych chińskich inżynierów, aby wnieśli swój talent do chińskich ambicji lotniczych, mówiąc: „Choć podróż może być pełna trudności, młody orzeł może szybować szybciej niż jego rodzic”.


11.

Indie, powódź nadchodzi nagle: ucieczka pracownika, uratował się o włos
VIDEO:
https://www.repubblica.it/esteri/2026/08/11/video/india_la_piena_arriva_allimprovviso_la_fuga_in_soggettiva_delloperaio_salvo_per_un_soffio-425523677/?ref=RHRM-BG-P1-S4-T1-vd02
Ten film pokazuje desperacką ucieczkę robotnika podczas nagłej i gwałtownej powodzi w dystrykcie Chamoli w indyjskim stanie Uttarakhand. Mężczyzna cudem uchodzi z życiem, gdy dolinę zalewa woda, błoto i gruz. Nieopodal inny robotnik, obsługujący koparkę, przeżywa chwile grozy, zanim odzyska stabilność i bezpieczeństwo. Ulewne deszcze uszkodziły drogi i połączenia w dolinie Niti, niedaleko granicy indyjsko-chińskiej. Reuters


12.

Siena Palio: Madonna w Drappellone ma męską twarz. Arcybiskup upomina burmistrzynię.
Dla Lojudice dzieło rumuńskiej artystki jest „bardzo mroczne” i zachęca burmistrzynię Nicolettę Fabio do interwencji na etapie realizacji projektu w przyszłości.
https://firenze.repubblica.it/cronaca/2026/08/12/news/palio_siena_polemica_drappellone_troppo_androgino-425525524/?ref=RHLM-BG-P12-S1-T1-fdg19
W Sienie wybuchły kontrowersje wokół dzieła Drapallone zaprojektowanego przez Teodorę Axente, które zostanie wręczone zwycięzcy konkursu Palio dell'Assunta w niedzielę 16 sierpnia. Kardynał Augusto Paolo Lojudice nazwał je „bardzo mrocznym”. Innym zarzutem wobec dzieła rumuńskiej artystki, poświęconego Madonnie dell'Assunta i 500. rocznicy bitwy pod Camollią, jest oblicze Matki Boskiej, które niektórzy uważają za zbyt androgyniczne i dalekie od tradycyjnego przedstawienia.

Przywołanie arcybiskupa Lojudice
Drappellone został odsłonięty w poniedziałek, 10 sierpnia, w Cortile del Podestà Palazzo Pubblico na Piazza del Campo. „To z pewnością Madonna, która nie odzwierciedla ani kanonów tradycji kulturowej, ani pobożności, ani ekspresji Madonny, do której jesteśmy przyzwyczajeni i która byłaby właściwa” – skomentował arcybiskup Sieny-Colle di Val d'Elsa-Montalcino w artykule w „La Nazione”. Sednem sprawy dla kardynała Lojudice’a nie jest tylko androgynia postaci Matki Boskiej, która pozostaje częściowo związana z indywidualną wrażliwością. Ale przede wszystkim fakt, że dzieło ma zostać wniesione do katedry w celu poświęcenia, i z tego powodu, zdaniem arcybiskupa, najlepiej byłoby interweniować na etapie oddania do użytku, właśnie po to, by uniknąć fali kontrowersji podczas każdego Palio: „Nie możemy po prostu siedzieć z założonymi rękami i czekać, co się stanie”. Zdaniem kardynała, chodzi o to, aby zlecając wykonanie, uwzględnić jej cel. Lojudice rozmawiał już na ten temat z burmistrz Sieny, Nicolettą Fabio. Kardynał zaprzeczył jednak, jakoby istniał jakikolwiek powód, dla którego nie można by było udzielić błogosławieństwa. Arcybiskup zaapelował również o to, by dyskusja nie przerodziła się w konflikt frakcyjny, zwracając się do tych, którzy nazywają siebie „hiperkatolikami”.

Twórczość Teodory Axente
Kontrowersje wokół dzieła Teodory Axente otwierają jednak szerszą dyskusję na temat relacji między wolnością artysty, tradycją Palio i religijną naturą Drappellone. Kompozycja przyjmuje strukturę piramidalną, przypominającą malarstwo sieneńskie, z Dziewicą na szczycie, podczas gdy duży niebieski płaszcz symbolicznie spowija miasto. U stóp Madonny pojawiają się dwa cherubiny, których kształty łączą się z kształtami ryb, powtarzający się element w metamorficznym języku Axente. Obie trzymają herby Sieny. W tle burzowe chmury przypominają bitwę pod Camollią w 1526 roku, podczas gdy światło pochodzące od Dziewicy symbolizuje nadzieję i odrodzenie. W centrum sceny znajduje się monumentalny profil miasta z Palazzo Publico, Torre del Mangia i Duomo. Piazza del Campo jest zaludniona przedstawieniami siedemnastu Contrade. Podczas publicznej prezentacji kurator sztuki Riccardo Freddo podkreślił symboliczny charakter artefaktu, definiując go nie tylko jako dzieło sztuki, ale także jako „świadka historii Sieny, jej wiary, tożsamości i jej mieszkańców”.


13.

https://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,32964902,brutalna-eksmisja-na-zlecenie-archidiecezji-kosciol-wyrzucil.html

Nie będzie eksmisji - zapewniał dwa miesiące temu prawnik Archidiecezji Poznańskiej. W środę na osiedle Maltańskie weszli komornik i policjanci w bojowym rynsztunku. Szarpali mieszkańców, popychali dziennikarzy. Wyrzucili 45-letniego Krzysztofa.
O godz. 10 na osiedle Maltańskie w Poznaniu przyjeżdżają policjanci i komornik Paweł Śliwiński. Wokół działki nr 43 gromadzą się mieszkańcy osiedla. Z głośnika co chwilę płynie archiwalne nagranie ks. Pawła Deskura, proboszcza parafii św. Jana Jerozolimskiego za Murami.
Deskur mówi: "Gwarantuję głową, że nie ma mowy o eksmisjach w takim znaczeniu, że przyjeżdża komornik, wystawia rzeczy i mówi: radźcie sobie".
Mieszkańcy odpowiadają ironią: – Czy komornik przyjechał z głową proboszcza?
Potem skandują: – Głowa Deskura! Głowa Deskura!
Dla mieszkańców eksmisja 45-letniego Krzysztofa Obsta jest zaprzeczeniem wielokrotnie powtarzanych zapewnień Kościoła.
========
Módlmy się i na tacę!


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga