DRUGI OBIEG
Środa, 5 sierpnia 2026


1.
Umarł Andrzej, dobry Kolega ze studiów, z pracy w radio, a potem w telewizji. Tyle lat, tyle lat razem…


2.
Po śniadaniu zrobiło się ciemno, jak zimą, lunęło i grzmociło. Państwo D.O.stwo postanowiło trochę te zawichrowania przeczekać w numerze i jakoś niepostrzeżenie, jak na komendę usnęło. Po przebudzeniu Żona D.O. oznajmiła, że nie jest zainteresowana zwiedzaniem czegokolwiek na Wyspie Muzeów, pokazała D.O. czym one się na swoich stronach szczycą i D.O. uznał, że to święte słowa, ponieważ jest wystarczająco stary i wystarczająco zblazowany, żeby poświęcać czas i oczy wyłącznie na to, co w sztuce najlepsze.
Pojechaliśmy więc na Potsdamerplatz, gdzie niegdyś mieściła się kancelaria rzeszy i gdzie wieszcz tysiącletniej rzeszy popełnił samobójstwo i (podobno) został spalony, a gdzie dziś mieści się wizytówka nowoczesnego Berlina a w niej mieszkania, konie i słonie. Ponieważ była ŚPO (Święta Pora Obiadowa), to obeszliśmy kilka razy food center i wybraliśmy Hindusa. Po obiadku, chmury i deszcz – pyk – i już ich nie ma, wyszło słoneczko i w jednej chwili były 32 stopnie.
Z czego wynikło, że 10-minutowy spacer z Potsdamerplatz do Gemäldegalerie po rozgrzanej patelni bez cienia cienia, był męką niemałą.
D.O. oniemiał, bo się okazało, że to jedna z najlepszych galerii malarstwa na świecie, że jest tam wszystko poza Leonardem i Michałem Aniołem i to w najlepszym wydaniu i to tak pysznie odrestaurowane, że wydawało się dopiero-co namalowane.
Jak to mogło się wydarzyć, że D.O. tam nigdy nie był!?
Mogło, mogło, bo budynek został oddany do użytku w 1998 roku i potem, kolejno, przenoszono doń najwspanialsze dzieła rozrzucone to tu, to tam po innych muzeach Berlina i nie tylko.
W kolekcji znajdują się arcydzieła takich artystów, jak Albrecht Dürer, Lucas Cranach, Hans Holbein, Jan van Eyck, Antonello da Messina, Masaccio, Rafael, Sandro Botticelli, Tycjan, Veronese, Caravaggio, Peter Paul Rubens, Diego Velázquez, Murillo, Rembrandt i Jan Vermeer… Ale pomyślcie jakiekolwiek nazwisko wielkiego malarza, to jego obrazy tam są!
Nie, no Polaków tam nie ma, bo są tylko wielcy, choć jest jeden Gdańszczanin, do którego Polacy się przyznają, aniel Chodowiecki, ale on pracował w Berlinie (był nawet rektorem Pruskiej Akademii Sztuki), a w Polsce jest ledwie kilka jego grafik i bodaj dwa obrazy znajdujące się w gdańskim Muzeum Narodowym.
W każdym razie część z th dzieł D.O. już kiedyś oglądał, co było o tyle uzasadnione, że podstawą tych fenomenalnych zbiorów były uratowane od bomb, ognia i sowieckiej pazerności były dzieła eksponowane niegdyś w muzeum w Dahlem i w Bode Museum na Wyspie.
Nb. Muzeum na wyspie nadal nosi imię ojca nowoczesnego wystawiennictwa niemieckiego Wilhelma von Bodego, chociaż na swoich stronach internetowych dyrekcja przeprasza za chorobliwy antysemityzm swojego patrona.

A D.O. już tak dawno nie był w żadnej wielkiej galerii, że zapomniał, że kroki muzealne liczą się poczwórnie i nie kończy się na bólu stóp i łydek, co gwarantowane; cierpi przede wszystkim kręgosłup i kark. Na dodatek, po 30 sali pełnej arcydzieł, mózg D.O. poszedł w tilt i na kolejne arcydzieła patrzył z emocjonalną obojętnością, choć gdyby natknął się na nie nim popadł w katalepsję, zachwycałby się nimi jak wszyscy diabli. Bo D.O. lubi piękno i dzieła wielkich mistrzów. W związku z czym popada w ciężką irytację, gdy pod pozorem „nowoczesności” i różnych „eksperymentów” sprzedaje mu się pomyje, będące jedynie wyrazem beztalencia autorów i pogardy wobec D.O. – widza.
Innymi słowy państwo D.O.stwo, po dowleczeniu się do hotelu, znowu padło, choć kroków było o ¼ mniej niż w poniedziałek, a i temperatura nieco niższa.

Hall główny


Jedna z sal


Portret młodej kobiety (ok. 1465) autorstwa Piero del Pollaiuolo



Rafaelki













Portret młodego mężczyzny autorstwa Davide Ghirlandaio, namalowany około 1490



Masaccio, właść. Tommaso di Ser Giovanni di Simone, "Desco da parto" (taca porodowa), datowana na około 1423 rok


Święta Rodzina z małym Janem Chrzcicielem, Michelangelo Merisi da Caravaggio


Rafael Santi, Madonna Terranuova (lub Madonna z Dzieciątkiem, św. Janem Chrzcicielem i małym świętym), ok. 1505 roku.


Domenico Beccafumi, Madonnę z Dzieciątkiem i małym świętym Janem Chrzcicielem, około 1507 roku. Który artysta z tego porównania wychodzi zwycięsko?


Canaletto, ten prawdziwy, czyli Antonio Canale, nie mylić z Bernardo Bellotto, jego siostrzeńcem. W Wenecji to się umieli bawić!


Diego Velázquez „Portret damy”, 1630–1633


Rembrandt Harmenszoon van Rijn, „Samson grożący teściowi”, około 1635 roku


Rembrandt Harmenszoon van Rijn, Portret Hendrickje Stoffels, 1656–1657 r. Ukochany obraz Żony D.O. Zaczął już malować dla siebie, a nie rozumiejąca tej zmiany, tej nowoczesności, zaczęła się od niego odwracać, skazując bogatego niegdyś artystę na biedę.


To z kolei jeden z ukochanych obrazów Rembrandta D.O.: Autoportret w aksamitnym berecie, około 1634 roku, u szczytu sławy.




Johannes (Jan) Vermeer, „Sznur pereł”, około 1662–1665


Johannes (Jan) Vermeer, „Kielich wina”, 1658–1662

OK, na dzisiaj basta, choć to tysięczna część zbiorów berlińskiej Gemäldegalerie.


3.

Ujawniono: duże firmy naftowe osiągają 93 mld dolarów zysku w czasie wojny i kryzysu klimatycznego





Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga